Dodaj do ulubionych

miłość z netu..?

01.06.04, 08:54
co ja pzreżywam, Nie wiem, co powiedziećć. czego ja chce. Nie szukam tutaj
krytyki, ale pocieszenia, i rady!. Wiem, zadję sobie sprawę z tego, ze ja nie
pierwsza i nie ostatnia. Gosiaczek, był przede mnąa, ale ona sie otrżasneła
ale z tego co wiem, to Wy pomogłyście Jej., na co i ja liczęe. Pozanaliśmy
sie na 4 m-ce temu, był czat, potem rozmowy przez tel. o wszytkim, o
marzenach o pragmnienich.. Nie mielsmy pred sobąą ządnych tajemnic. No sie
zakochalismy w sobie., Trwało to ponad 3 m-ce temu. Ja , Go zawiodłam,
oklamałam, i Ona pzrestal ze mną rozmaiwaćć, zerwal ze mną wszelkie
kontakty,. To mezczyna, ktrego życie wogóle nie oszczędzało. Przeszedł wiele
w swoim, życiu. ie potrafie sie z tym pogodzićc, ze Go nie ma przy mnie.. ze
nie rozmawaimy tak jak daweniej..
Tak, nie wspomniłam, ze mam mea od 4 lat i cudownąa córenńke. Mój mąz
oczywiscie sie niczego nie domyślamm, ale ja go nie kochm tak jak powinnam,
tak jak Tamtego Faceta..
Nie moge sie pogodzićć z tą cała sytuacjąą. Nie wiem co mam robićć.
POtzrebuję pomoccy a najlepiej to Jego, potzrebujęę. Wczraj ktoś mi
powiedziałm, ze ma dziewczynąą z netu, z ktrąa długoo rozmawia, i ktróą
kochaaa, to zarzazz to prawdopodobnie byłyśmy dwie>>???
Nie wiemm, nie sadzee, ja Mu ufałam i ufałmm, wiem, ze ie jestem mu
obojetnaaa, ale to mi nie wystarczaa. Nie mogęe sie pogodzićć z tym, ze On
rozmawai z inna kobitaą w ten sam sposób co ze mnąą. Nie chce mi sie żyćć,
jak patzre na moja córkęe, to same łzy płyną z oczu..
Nigdy sie nie widzeliśmy, i prawodpodobnie nigdy sie nie spotakmy, nie
dotkniemyy, tak jak tego bradzo pragneliśmy...
Pomóżcie mi Kobitkii, proszęę. Wiem, ze ja niejstem jedna jedyna w takiej
sytuacji..
czeekamm, na raddy,,!!Pozadrwaim was, KAWA30..
Obserwuj wątek
    • agy Re: miłość z netu..? 01.06.04, 09:33
      Cześć Kawa

      Postaram sie streścić jak mogę. Rozumiem jak najbardziej pragnienie poznania,
      rozmów etc. z tym facetem, który ma przcecież tyle wspaniałych cech i jest
      inny niż Twój mąż. Problem w tym,że na odległość cudowność rośnie i podnieca.
      A Ty przecież żyjesz tu i teraz. Mało tego, masz cudowną córeczkę, która
      zapewne szaleje za swoim tatusiem. Wiesz tak na pocieszenie - niech wirtualno-
      telefoniczna przyjaźń pozostanie przyjaźnią a życie życiem. Cudowny zraniony
      może wcale nie być cudowny na codzień. Nie każda żaba jest księciem i
      odwrotnie. My kobiety często sobie dopowiadamy historyjki do faktów podawanych
      przez panów. Tylko okazuje się potem,że często dopowiadamy za wiele- zwłaszcza
      w delikatnych kwestiach .Jak się dowiedziałaś Twój cudowny ma kolejną
      przyjaciółkę i może dobrze, to czasem działa. Działa tak jak kobiece marzenia o
      księciu z bajki. Tylko życie nie jest bajką. Jest Twoje tu i teraz. I będzie
      trwać dalej z Twoim mężem i córcią. To dla nich jesteś nie dla niego. No pewnie
      Cię nie pocieszyłam, ale mam nadzieję, że może zaczniesz patrzeć na to co masz
      (nic nie piszesz o uczuciach do męża), może zobaczysz więcej. Pozdrawiam i
      życzę szybkiego pozbierania.... Agy
    • taissa1 Re: miłość z netu..? 01.06.04, 10:52
      Kawa,trzymam kciuki.Pozdrawiam.taissa
    • abakus2 Re: miłość z netu..? 01.06.04, 12:28
      Ja zaproponuję terapię turbo. Należy zrobić co następuje:
      Pójdź do łazienki, stań przed lustrem. Zobaczysz tam śmieszną,
      żałosną, godną współczucia małolatę. Wytrzyj lustro ścierką.
      Podejdź do komputera i przestudiuj wszystkie posty na forum "samodzielna"
      i "chore dziecko". Następnie idź przytulić córkę.
      Będziesz uleczona.
      Rachunek przyślę pocztą.
      • katse Re: miłość z netu..? 01.06.04, 12:50
        abakus ma racje.

        pozdrawiam

        k
    • aetas Re: miłość z netu..? 01.06.04, 13:09
      Kawa!
      Życie jest gdzie indziej!
      Poszukaj w swoim najbliższym otoczeniu, jeszcze może być pięknie, a o facecie z
      netu postaraj się jak najszybciej zapomnieć. Szkoda, że w ogóle do tego
      doszło... sad
      Wiem, łatwo mi mówić, ale masz fajną rodzinkę, spróbuj zainteresować się nimi,
      nie szukaj po necie... daj szansę tym, których masz obok siebie...
      Wyobrażać sobie mogę, jak bardzo cierpisz, ale im prędzej się z tego
      otrząśniesz, tym lepiej smile
    • gagunia Re: miłość z netu..? 01.06.04, 18:53
      kawa! nigdy sie nie widzielisci! skad wiesz kim on jest?? moze ci nawet wyslal
      zdjecie, ale jaka masz pewnosc, ze to on? uwierz, ze srogo moglabys sie
      rozczarowac widzac tego faceta na zywo.

      rozczulasz sie, ze tyle przeszedl w zyciu itd. i szukasz nie wiadomo czego. to
      czlowiek jak kazdy inny i na pewno nie lepszy od twojego meza! pomysl
      logicznie: gdyby mu rzeczywsicie zalezalo na Twojej przyjazni, nie zrywalby
      kontaktu!!! wszystko mozna wyjasnic, dorosi i dojrzali ludzie nie znikaja z
      powowdu klamstwa. gdyby mu zalezalo probowalby wyjasnic sprawe, dociec dlaczego
      to zrobilas. tymczasem on sie poczul urazony???

      nie wnikam o co poszlo, sama przemysl za i przeciw... coz wart jest przyjciel,
      u ktorego nie masz oparcia, zrozumienia, ktory nie potrafi wybaczac.........
    • dorotam3 Re: miłość z netu..? 02.06.04, 21:21
      chyba wiem co przeżywasz.
      to co ja, jeszcze jakiś czas temu i to co moja przyjaciółka.
      ale pocieszę Cię - to minie. bardzo łatwo zakochać się przez net. poznajesz
      kogoś interesującego, zaczynasz rozmowę, ponieważ jest wirtualna, możesz byc
      szczera do bólu. równie dobrze możesz być łatwo oszukana .....
      jak już wspomniałam też poznałam kogoś na czacie. nasze rozmowy były gorące,
      chociaż oboje mamy rodziny. wymieniliśmy się zdjęciami ... a później on jakoś
      próbował naprawić swoje małżeństwo, nie miał dla mnie tyle czasu, ja też
      rzadziej się pojawiałam, bo męża swojego bardzo kocham. i samo tak jakoś
      wygasło.
      chociaż czasem dostaję od niego krótkie wiadomości i sprawia mi to radość.
      została między nami chyba sympatia.
      życzę Ci, żebyś się jakoś pozbierała. masz rodzinę, spróbuj może poprawić
      kontakt z mężem.
      ps. czytałaś "samotność w sieci" Wiśniewskiego? jeśli nie to koniecznie
      zajrzyj. to jest książka o takiej właśnie nierealnej , wirtualnej miłości.
      pozdrawiam
    • evee1 Re: miłość z netu..? 03.06.04, 03:28
      Hmm, wirtualna milosc. Akcent powinien byc chyba na WIRTUALNA. A gdzie
      milosc z krwii i kosci, ta codzienna, kiedy rano wstaje zapyzialym,a
      wieczorem nie ma sie ochoty na nic?
      Poza tym na odleglosc to i wszystkie tesciowe sa wspaniale smile)).
      • ewa2233 Re: miłość z netu..? 03.06.04, 08:08
        Chyba kawa na drugi dzień się odkochała (jeśli to ta sama kawasmile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=13122352

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka