Nie daję rady

29.11.11, 07:26
Psychicznie. jestem w trakcie terapii - nerwica. Myślałam, że jak już się zdecydowałam, będzie lepiej. Ostatnio jednak przyszedł kryzys. Cierpi na tym moja rodzina, a chyba najbardziej starsza córeczka - 4 latka. Młodszą - 10 miesięcy jeszcze przytulam, całuję, mam do niej cierpliwość. Starsza mnie często denerwuje. A jest dobrym dzieckiem. Tylko czasem impulsywnym, charakternym. Ale z drugiej strony ciepła, wrażliwa. A mnie drażni ta zmienność. Ja sama siebie drażnię. Nie umiem okazywać uczuć, jestem chłodna, zamknięta, wycofana. Już wiem, że część z tych cech wyniosłam z domu. Mój mąż - przeciwieństwo mnie. Ze wspaniałym podejściem do dzieci. ja nie umiem z m i e n i ć tego swojego zachowania. Chciałabym, aby wszystko było na tip top, gonię, zabiega, dbam, aby dzieciom niczego nie brakowało. Ale np. jak przyjdzie wieczór, usiądę i słyszę sto pytań i życzeń małej, wpadam w złość. Wczoraj nawrzeszczałam na nią. Mam straszne wyrzuty sumienia. Widzę, że ona staje się nerwowa, płaczliwa - przy mnie.
Trzymam się tej terapii jak ostatniej deski ratunku. Ale może powinnam brać jakieś leki? Dzis mam spotkanie z panią psycholog. Nie wiem co robić ze sobą.
    • asia06 Re: Nie daję rady 29.11.11, 09:47
      Odpocząć. Wyjechać gdzieś bez rodziny przynajmniej na dwa tygodnie i nabrać dystansu. I nie rozpamiętywać tego, co było.

      A swoją drogą czterolatki są strasznie uciążliwe smile
      • redheadfreaq Re: Nie daję rady 29.11.11, 11:34
        Jak ja kurkarurka kocham takie rady.

        "Odpocznij, będzie lepiej, wyluzuj, nabierz dystansu, przesadzasz" - URRRRW... słyszałam to latami, dopóki nie postanowiłam się zabić, bo JUŻ NIE MOGŁAM. Dopiero wtedy otoczenie doszło do wniosku, że chyba coś jednak jest nie halo, trafiłam do psychiatry i dostałam leki.

        Tak, nerwicę leczy się nie tylko na psychoterapii, ale również farmakologicznie. Moim zdaniem (i zapewne nie tylko moim) na pewnym etapie rozwoju problemów nerwicowych jedno bez drugiego po prostu nie zadziała. Psychoterapia może niestety trwać latami i jest kosztowna, ale PRZYNOSI REZULTATY. Nie tylko w postaci zaniku objawów, ale też rozwiązuje wiele zadawnionych problemów, "prostuje" człowieka, daje zdrowy pogląd na mnóstwo sytuacji z przeszłości.

        Jeżeli objawy są u ciebie tak przykre dla Ciebie i dotkliwe dla otoczenia, zdecydowanie powinnać zwrócić sie o pomoc do lekarza psychiatry - ja wiem, że brzmi to "strasznie" - ale to taki sam lekarz, jak każdy inny. Nerwica NIE JEST CHOROBĄ PSYCHICZNĄ! To dobrze dające się leczyć zaburzenie.

        Jeżeli miałabyś pytania do osoby właśnie wygrywającej walkę z nerwicą lękową - napisz smile
        • aquuaa Re: Nie daję rady 29.11.11, 12:11
          redheadfreaq napisała:
          Jeżeli miałabyś pytania do osoby właśnie wygrywającej walkę z nerwicą lękową -
          > napisz smile

          O - i nikt tu nie wymysli nic madrzejszego smile

          Ze swej strony - jako totalny laik (choc nerwus) moze tylko dorzuce takie reakcje na 'tu i teraz', zeby otoczenie za bardzo nie cierpialo - bo terapia moze i trwa ale zycie tez.
          Mysle, ze skoro masz swiadomosc tego - znajdz jakas metode szybkiego opanowania sie (nie wiem liczenie, gleboki wdech, szklanka wody, zacisniecie piesci) i sprobuj zapanowac nad soba w danym momencie. Wpawdzie jesli nie wyrzucisz zlosci i bedziesz ja gniesc w sobie - bedziesz troche sfrustrowana ale jednoczesnie dumna z siebie, ze sie nie dalas i np. dziecko nie ucierpialo.
          Roznica polega na tym, ze latwiej zasniesz z poczuciem, ze mimo wszystko nie wybuchlas niz z wyrzutami sumienia, ze ZNOW sie nie opanowalas.
          Mi dobrze robi sport.
    • saguaro70 Re: Nie daję rady 29.11.11, 11:05
      W życiu trzeba być czasem egoistą. Nie dla dziecka, ale dla siebie. Myślę, że zmiana otoczenia dobrze Ci zrobi. Porozmawiaj z babciami dziećmi o swojej sytuacji i poproś, by przez parę dni zajęły się pociechami.
      Terapia równoległa. Psycholog plus psychiatra. To nie jest takie straszne słowo. Specjalista jak każdy. Korzystam z takiej terapii i czuje się doskonale big_grin. Mam jedno dziecko i nie wyrabiam, potrzebuję fachowej pomocy..
      Nie wstydź się, tylko smigaj do PZP.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
    • iziula1 Re: Nie daję rady 29.11.11, 11:30

      Spokojnie i pomału.
      Z terapii nie rezygnuj. Może poproś o delikatne wsparcie farmakologiczne typu Bioxetin. To tzw pigułka szczęścia smile,
      Poza tym nie wszystko musi być na tip top. Co sie stanie jak sobie 1 lub 2 dni odpuścisz i odpoczniesz? Świat sie zawali? Nie.
      Druga sprawa to starsza córeczka. Spróbuj sie przy niej wyciszyć, sto pytań zamień na jedno, sto próśb na jedną. Niech Ona też się wyciszy np. daj jej krędki i kartkę niech narysuję swoje pragnienie, czy pytanie a Ty usiądz obok Niej, wystarczy że będziesz obok na dzieci to działa kojąco.
      trzymaj się, bedzie lepiej a spadek nastroju i pogorszenia beda co raz krótsze.
      Iza
      • kanga_roo Re: Nie daję rady 29.11.11, 11:49
        porozmawiaj z córką. powiedz, że mama łatwo wpada w złość, że często ma zły humor, ale że będzie lepiej. wytłumacz dziecku, że to nie jego wina, ale że potrzebujesz spokoju tak jak np. jeże czy świstaki - czy niedźwiedzie - które zima śpią, i bardzo im przeszkadza, kiedy ktoś je budzi. i że wtedy są niezadowolone, i rozzłoszczone.
        moje dzieci wiedzą, kiedy jest mi smutno, albo kiedy źle się czuję. bardzo się starają pomóc, albo przynajmniej nie przeszkadzać. i mają świadomość, że one nie zrobiły nic złego - nawet, kiedy płaczę lub na nie warczę.
        • mgasg Re: Nie daję rady 29.11.11, 12:41
          rzadko pisze,ale czytam Was codziennie. Jesli potrzebujesz rady od osoby,ktora przerabiala totalna zalamke nerwicowa, napisz na maila. Chetnie pomoge.
          Mysle,ze musisz brac jakies leki na poczatek.Psychoterapia tez potrafi rozwalic na poczatku.trzeba sie delikatnymi antydepresantami wspomoc
    • a.va Re: Nie daję rady 29.11.11, 12:50
      Do świetnych porad, żeby porozmawiać z córką i wytłumaczyć jej w miarę przystępnie, co się z tobą dzieje, i żebyś ew. skorzystała z leków dorzucę jeszcze od siebie - nie dołuj się tym, że poszłaś na terapię i jest kryzys, to typowe. W pierwszym etapie terapii z reguły jest trochę gorzej i trzeba po prostu przejść nad tym do porządku dziennego. Terapia jest wysiłkiem dla psychiki, więc na początku powoduje rozchwianie emocjonalne, które wraz z terapią będzie coraz mniejsze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja