Dodaj do ulubionych

Zaginal w drodze na Hawaje

24.10.06, 23:48
Wybitny naukowiec polski Dr Piotr Drabik zaginal gdzies w Ameryce.
forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=44
"- Amerykanie pokazali nam bezkres beznadziei, lekceważenia i niekompetencji –
mówi zrozpaczony ojciec."

A co na to Amerykanie?
deseretnews.com/dn/view/0,1249,650200583,00.html
34-letni samotny mezczyzna, wybitny naukowiec, wybitny sportowiec, wybiera
sie na samotna wspinaczke po pagorkach wyspy Molokai. Wykupuje bilet na
samolot na Hawaje. Robi na lotnisku check-in, oddaje bagaz ale nie wsiada do
samolotu lub wsiada ale nie oddaje boarding pass (malo prawdopodobne). Jego
bagaz na Maui ktos odbiera.

www.molokaitimes.com/articles/61013194724.asp

Znajac zwyczaje panujace na malych lotniskach na Hawajach, jedno moge
powiedziec, ze jego bagaz mogla odebrac kazda osoba postronna. Poniewaz nie
zdazaja sie tu kradzierze, kontrola jest bardzo mala.
Jezeli wsiadl do samolotu w Salt Lake City to i wyladowal w Honolulu. Napewno
nie przylecial innym samolotem na Maui lub Molokai.
Piotr od tamtego czasu nie uzyl jego karty kredytowej. Nie planowal tez
korzystania z hoteli. Wedrowal z wlasnym namiotem.

Jeszcze jeden przypadek amnezji?
Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 00:23
      "Airport surveillance video has not been any help because it was recorded over,
      police said"

      wha??? pare dni od zgloszenia, nagrania kamer byly "recorded over" na major us
      airport? to jakis zart chyba
      --
      HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
      HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
      HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
      • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 00:53
        Drabik nie Dragik przepraszam.

        Postac ciekawa i co najmniej dziwna.
        Wybitnie uzdolniona, dwa doktoraty, trzy fakultety, fluentna znajomosc jezykow.
        Nieprzecietna inteligencia i wysportowanie, z duzymi osiagnieciami w nauce i
        sporcie. Osoba w koncu nie biedna, 2 lata pracy w scisle tajnym rzadowym
        instytucie naukowym w Kanadzie. Nie uzywa telefonu komorkowego i spi w namiocie
        zamiast hotelu.
          • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 02:50
            Europejczyk, co najmniej pisze sie oddzielnie, to raz, a dwa, moze jemu akurat
            sie wydaje sie,ze kazdy, kto robi doktorat na AWF-fie jest nieprzecietnie
            inteligentny. Tamten facet zajmowal sie regenernacja organizmow, czy czyms w
            tym rodzaju. Moze znudzilo mu sie i postanowil zaczac od nowa w Utah. To
            miejsce znane jest z roznego rodzaju outsiders, outcasts, czlonkow roznorodnych
            sekt, poligamistow a teraz okazuje sie znudzonych polskich naukowcow. Ten facet
            ma bardzo ciekawa twarz......
        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 02:40
          ta fluentna znajomosc jezyka to wytwor czyjej wyobrazni? Wiesz, marzy mi sie z
          toba zamienic tuzin zdan zebym wreszcie zrozumial to polonijne pitolenie o
          fluentnosci. Kazdy po kursie 3 miesiecznym pisze ze jest fluentny.

          Po drugie to okreslenie drabiniastego 'pokraka jezykowa' jest super w stosunku
          do ciebie.

          O walizkach: takie sa juz uklady na lotniskach w USA ze kazdy moze wziac bagaz
          kazdego a pomylic sie jest bardzo latwo.

          Wysportowanie: jkak on taki wysportowany to widac wyraznie nie w tym co
          czlowiekowi potrzebne do (prze)zycia.

          Tajny osrodek w Kanadzie: neiwiele wiesz o 'tajnosci' osrodkow tego typy.
          Wiesz, sprzatacze tez tam pracuja.
        • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 07:43
          Ojciec profesor tez troche dziwny. Lokalna policja na Maui w osobie sierzanta
          Ken Prather podaje, ze bagaz zostal odebrany na Maui a ojciec twierdzi, ze w
          syn odebral go w Honolulu.
          Syn najwyrazniej mial bilet z Edmonton do Maui i tak poszly bagaze. Z Edmonton,
          Alberta lecial liniami SkyWest do Salt Lake City, Utah gdzie mial sie przesiasc
          na lot liniami Delta do Honolulu. Pozniej Maui i Molokai. Tak to sobie
          wyobrazam.
          Ojciec ma pretensje do policji i FBI za opieszalosc i brak kompetencji.
          Tymczasem policja z Salt Lake City ustalila, ze nie wsiadl do samolotu Delta.
          Nie przylecial do Honolulu. Nie rentowal samochodu ani nie wynajmowal hotelu.
          Przez ostatni miesiac nie uzyl karty kredytowej.
          Sprawe prowadzi policja Salt Lake City, tel 799-3000 a wspomaga ja FBI w osobie
          specjalnego agenta Scotta Walla.
          Sierzant z Maui powiedzial tez, ze sprawdzil wszystko co mozliwe i wyczerpal
          juz mozliwosci znalezenia go tutaj.

          Drabik mial problemy. Pol roku temu odeszla od niego zona z roczna coreczka.

          PS Pozdrawiam kolegow jezykoznawcow. Rzeczywiscie duzo wnosza do tego watku smile
          • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 08:02
            W jezyku polskim nie ma slowa RENTOWAL, jest natomiast slowo wynajmowal co sie
            tlumaczy na angielski rent wlasnie.
            Zadni z nas jezykoznawcy, wlosy nam sie chce rwac z glowy jak widzimy co ty
            robisz ze swoim jezykiem ojczystym. Daj spokoj, bo sie rozchorujemy....

            A FBI nie ma zadnego interesu w szukaniu faceta, ktory ma skonczone 18 lat i
            nie nic nie wskazuje na to, ze dokonano przestepstwa. Ot facet mial dosc juz
            dawnego zycia i poszedl w sina dal, a FBI nie miesza sie do takich rzeczy,
            kazdy przeciez ma prawo robic co chce. A on pewnien a dodatek nie posiadal
            zadnych dokumentow pozwalajacych mu na legalny pobyt w USA. Kolejny outcast na
            dodatek nielegalny w Utah. Co w tym wszystkim takiego nadzwyczajnego?
            • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 08:29
              drabiniasty napisał:

              > W jezyku polskim nie ma slowa RENTOWAL, jest natomiast slowo wynajmowal co
              sie tlumaczy na angielski rent wlasnie.


              Oj, drabiniasty, lubie twoje posty ale z tym poprawianiem twojego jezyka
              ojczystego daj se siana. Wynajmowac mozna mieszkanie a juz samochod to raczej
              wypozyczac, czyli i ty nie masz racji. Poco poprawiasz?


              Piotrek Drabik to nie jakas tam przecietna osoba a napewno juz nie jakis tam
              nielegalny emigrant. Jakby tylko chcial to zielona karte dostalby od reki.
              Jest takie prawo w przepisach imigracyjnych USA, ze osoby znane, slawne, jak
              aktorzy, pisenkarze, naukowcy, spotowcy, itd. dostaja green card z pierwszej
              grupy preferencyjnej czyli natychmiast.
              On do takich nalezy. Pisza tu o nim celebrity czy znakomitosc, slawna osoba.

              "Drabik is a minor celebrity in Poland with a reputation as a brilliant
              scientist and an adventurer. His biography said he has two doctoral degrees and
              three master's degrees from a Polish university. He speaks English, Russian and
              Polish fluently.
              He is an author and an expert in physiology, molecular biology and
              chemistry. He is also considered a champion athlete. A picture of Drabik at
              Mount Everest's base camp is included with his biography on the Web site for
              his work."
              • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 14:03
                Zielona karte nie dostaje sie na "piekne oczy", ale po "przeswietleniu" przez agencje typu CIA/FBI, szczegolnie po "9/11". Facet, co znika bez sladu raczej takowej nie dostanie, chocby mial i piec doktoratow. Poza tym polski magister to najwyzej anglosaski "wyzszy" licencjat (Bachelor with Honours). I prawie kazdy Polak z mego pokolenia, ktory jest po polskich studiach i przebywajacy w U$A, UK czy innej Australii mowi plynnie po angielsku (jezyk kraju wygnania), polsku (jezyk ojczysty) i rosyjsku (za czasow PRLu uczyli go minimum 14 lat w przypadku absolwentow wyzszej uczelni)...
                • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 19:10
                  a taki gosc co sie dopieroraczyj zaszczycic Kanade swoja obecnoscia to mu
                  daleko do fluentnosci. jakos nei slyszalem ze by Amerykanin gdzies napisal ze
                  mowi jezykiem hiszpanskim i angielskim. To sie rozumie samo przez sie. Dostanie
                  green card jest latwe w przypadku posaidania sponsora a dostanie takiego tojest
                  zupelnie inna para gumofilcow.
              • witek_czetwertynski Re: Zaginal w drodze na Hawaje 30.10.06, 20:45
                Ten facet nie jest niczym wybitnym nie dostalby zreszta tak latwo GC jak
                myslisz. John Lennon musial sie ozenic z Yoko, zeby dostac legalne papiery a
                chyba byl troche slawniejszy niz Drabik, jak myslisz? Zdaje sie , ze masz
                przekrecony obraz i pojecie wybitnosci. Drabik to mala plotka i to tylko z
                pomoca rodzica.
        • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 13:52
          Co to znaczy "fluentna" znajomosc? Polskiego to balmy juz zapomniales, angielskiego zas nigdy znac nie bedziesz...
          I co to za scisle tajny instytut, jak prawie kazdy zna jego pracownikow z nazwiska i imienia? Chyba ze to taka kanadyjska tajnosc...
    • jp.hi Z ostatniej chwili 25.10.06, 08:49
      ABC podala, ze sa swiadkowie ktorzy widzieli Piotra i rozmawiali z nim w
      samolocie lecacym do Honolulu. Policja w Salt Lake City nakazala wznowic
      poszukiwania Piotra na Hawajach.
      www.abc4.com/local_news/local_headlines/story.aspx?content_id=9FF1F21F-1D5D-44C9-BA69-B8C6F8F36C29
    • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 13:49
      "Znajac zwyczaje panujace na malych lotniskach na Hawajach, jedno moge
      powiedziec, ze jego bagaz mogla odebrac kazda osoba postronna. Poniewaz nie
      zdazaja sie tu kradzierze, kontrola jest bardzo mala."
      jp.hi! Czy ty kiedys leciales samolotem? Wiesz jak sie odbiera bagaz na tzw. karuzeli czy kreciolku? Kazdy moze taki bagaz odebrac. Nie widzialem by ktos weryfikowal tozsamosc odbiorcy takowego bagazu. Na trasach wewnetrznych w U$A czy Australii czy na trasach wewnatrz "Schengen" nikt nie sprawdza pasazerow przy przylocie. A na Hawajach, jak wszedzie w kapitalizmie, kradna, bo taka jest natura tego systemu: bogac sie jak potrafisz, byle cie nie przylapali na kradziezy czy oszustwie...
      • harlista Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 14:28
        Idac dalej jak najbardziej logicznym tokiem myslenia zorby

        "A na Hawajach, jak wszedzie w kapitalizmie, kradna, bo taka jest natura tego
        systemu:"

        Jedynymi krajami na swiecie gdzie nie kradna sa: Cuba, Korea Polnocna i Vietnam.
        Nie kradna bo system komunistyczny, czy najzwyczajniej nie ma juz co krasc?

        Niebywaly bystrzak z zorbythegrek smile
        --
        Memento:
        Nigdy nie wdawaj sie w pyskowke z idiota
        Postronni moga nie widziec miedzy wami roznicy
        • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 14:42
          W kapitalizmie od kolyski wmawiaja w ciebie, ze szczescie to posiadanie rzeczy. Stad w kapitalizmie 99% ludnosci marnuje swe zycie na pogon za owymi rzeczami. Wielu sie szybko orienttuje, ze uczciwoscia, oszczednoscia i praca nie dorobia sie pozadanego minumum owych rzeczy, i zaczyna "kombinowac" czyli inaczej krasc i oszukiwac. Taka jest bowiem natura kapitalizmu... Co nie znaczy, ze system "koszarowego socjalizmu" a la Korea Pln. jest lepszy! Jest tez zly, tyle ze inaczej zly niz kapitalizm!
          • harlista Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 16:46
            Twoja odpowiedz do zludzenia przypomina definicje "roznicy pomiedzy
            kapitalizmem a komunizmem"

            "W kapitalizmie jest wyzysk czlowieka przez czlowieka,
            a w komunizmie dokladnie na odwrot"

            "Jest tez zly, tyle ze inaczej zly niz kapitalizm!"
            Taaaak, to pewnie slyszales tez ze kobieta moze byc "troche w ciazy" ?

            Pewnie sie nie pomyle twierdzac ze ty sam tez jestes czescia tego
            skorumpowanego systemu kapitalistycznego.
            Nie masz w zwiazku z tym wyrzutow sumienia ?


            --
            Memento:
            Nigdy nie wdawaj sie w pyskowke z idiota
            Postronni moga nie widziec miedzy wami roznicy
              • harlista Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 17:55
                Nie przejmuj sie,
                TY TEZ NIE ROZUMIESZ smile

                Memento a nie Motto!
                Memento jest dla mnie, zebym sie nie wdawal w pyskowke z takimi jak np ty.

                PS Wcale mi nie przykro ze cie zawiodlem smile
                --
                Memento:
                Nigdy nie wdawaj sie w pyskowke z idiota
                Postronni moga nie widziec miedzy wami roznicy
            • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 07:28
              Czyzbys mial cos przeciwko memu prawu do swobodnej wypowiedzi? Nie musisz podzielac mych pogladow. Napisalem wyraznie, ze kapitalizm jest zlym systetemem, ale koszarowy socjalizm, mylnie zwnay przez takich nieukow jak ty "komunizmem", tez nie jest lepszy. Wiec o co ci chodzi? Zas odswiezanie starych a glupich kawalow z czasow PRLu, kiedy to praktycznie nikt w Polsce nie wiedzial na czym naprawde polega kapitalizm jest dzis wrecz zalosne...
              • harlista Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 16:44
                Moze w czasch prl-u nie mogles smetny cieciu skonfrontowac roznicy. Dzisiaj
                kapitalizm ci smierdzi ,i bez zmrozenia oka czerpiesz z niego korzysci
                Czy nie jest to "podwojny standart"
                --
                Memento:
                Nigdy nie wdawaj sie w pyskowke z idiota
                Postronni moga nie widziec miedzy wami roznicy
          • ratpole Re: Zaginal w drodze na Hawaje 25.10.06, 20:53
            zorbathegreek napisał:

            > W kapitalizmie od kolyski wmawiaja w ciebie, ze szczescie to posiadanie rzeczy.

            I ty nie jestes bez skazy !
            Dales sie uwiesc kapitalizmowi i posiadles motorynke.
            Na szczescie ktos cie szybko uwolnil od tego wyrzutu sumienia.
            Chyba radzieccy kapitalisci? Hehhe
            • zorbathegreek Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 07:31
              Czytaj dokladnie. Nie jestem przeciwko posiadaniu rzeczy, ale robieniu z posiadania rzeczy jakiegos idealu i cxelu zycia, a to sa zupelnie inne sprawy! Jesli ktos podczas II WS wlaczyl z Hitlerem to nie znaczy, ze automatycznie byl milosnikiem Stalina czy nawet Churchila!
      • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 00:49
        keep them coming!

        Podejrzane:

        1. Kolega nie wiedzial dokad jedzie ale odstawial go na lotnisko
        2. Booked scuba trip on his last vacation day.
        3. Pracowal w Nowym Jorku ale okazuje sie ze kontrak dostal do Alberty. Jakby
        byl taki cudowny jak pisza to by go nie puscili z NJ.
        4. Przypomina mi bardziej Kaczynskiego niz Einsteina.
          • euro-pejczyk Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:00
            smutne, ze ten czlowiek podobno naukowiec, klamie, oszukuje i olewa wszystkich,
            lacznie z rodzina


            Donata said Tuesday that Drabik had kept his plans secret from his bosses at the
            nanotechnology institute. Instead of telling them he was taking a trip, he told
            them he was sick so they wouldn't question his absence, she said.
            "I believe he didn't have any vacation left, so he couldn't take the time off
            from work."
            Donata said her ex-husband has exhibited similar behaviour in the past. Last
            December, he took off to the Himalayas without telling his wife.


            • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:03
              lol...no i wylazi z niego typowy bruno-minetnik, okrada swojego pracodawce
              klamiac ze jest chory.
              --
              HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
              HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
              HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
              • dr_zawisc Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:39
                Drodzy koledzy,

                naprawde smieszna i bezowocna duskusje prowadzicie prorokujac o kims kogo nie
                znacie, wyjasniajac wasze watpliwosci nadmienie, ze gdybysie uwaznie czytali to
                byscie zobaczyli:

                1) ze Piotr Drabik ma 2 doktoraty (jeden z chemii, a ten 2gi byl nagrodzony
                przez ministra w 1998 - zrobiony w wieku 26 lat).

                2) P.D. byl na stypendium w NY, a teraz pracuje w Kanadzie. NY byl o kilka lat
                wczesniej niz Kanada.

                3) to ze podobno nie powiedzial nic pracodawcy o swojej wyprawie nic nie znaczy,
                on byl tytanem pracy, spal po 4y godziny dziennie jak trzeba bylo, pracowal
                rowniez w niedziele ... niebycie w pracy przy jego zawodzie i zaangazowaniu w to
                co robil nic nie oznacza, myslec mozna i w domu, i w lesie, i na klifach ...
                niektorzy przychodza do fabryki na 8 godzin, a niektorzy sami sobie wyznaczaja
                co robic, patrzac na jego CV chyba nie macie watpliwosci ze umial sobie
                wyznaczac i realizowac cele ... poza tym kanada z tym swoim krotkim urlopem
                jest nie do pozazdroszczenia, poza tym te jego zainteresowania wypelnily by
                niejedne zycie wiec musial jakos kompresowac sobie ten czas ktory mial ...

                4) co do zachowania w stosunku do zony to tez potepiam, ale kazdy ma jakies
                slabe strony, jakby nie te jego wybryki w tym wzgledzie to wydawalby sie idealem

                Have a nice day smile
                Tomek
                • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 01:50
                  dlaczego bezowocna? popatrz chociazby na siebie...calkiem niezly pomidor nam tu
                  wyrosl, jak spod ziemi pojawiaja sie jacys "obroncy" (sugerujacy ze znaja go
                  osobiscie) Dr. Drabika, symulujacego "food poisoning" aby w sekrecie przed
                  pracodawca wyskoczyc na wakacje. w/g mnie z niczego nie zapowiadajacego watku
                  zaczyna nam tu wyrastac cos calkiem wesolutkiego!
                  --
                  HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
                  HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
                  HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
                • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 03:57
                  Tomku,
                  widze,ze z perspektywy Gdanska, a raczej Polski, jedyne na co piszaczych stac
                  to zazdrosc. Zazdroszcza przewaznie ludzie, ktorzy jak to mowia chcieli by ale
                  nie maja podstawy do czegos tam. My swoje w zyciu zrobilismy i w moim na
                  przyklad wypadku, nie tylko zrobilem doktorat ale na dodatek z medycyny i
                  jezykow troche wiecej znam niz polski, rosyjski i angielski. Smieszne, ze w
                  Polsce ktos taki, jak ten Drabik uwazany jest za geniusza. W Ameryce, ludzi,
                  ktorzy maja dwa doktoraty jest calkiem spora liczba i nikt nie robi z tego
                  powodu jakiejs atmosfery cudownosci i nadzwyczajnosci. Znam 3 osoby, ktore
                  posiadaja dyplom doktora praw i doktora medycyny. Co jest mniej wiecej
                  rozwnoznaczne z posiadaniem 6 fakultetow..... i co ty na to?

                  Rozumiem, ze w Polsce uczenie sie, dyplomy i posiadanie jakiejs wiedzy jest juz
                  samo w sobie nadzwyczajne, bo Polska to kraj zawistnych i zazdrosnych nieukow,
                  ktorzy jesli juz sami nic nie moga, to przynajmniej innemu noge podstawia. Taka
                  wlasnie postawe ty soba reprezentujesz. I jest ci bardzo trudno zrozumiec,ze
                  moze byc inaczej, bo nigdy nie wychyliles nosa spoza Polski.
                  W tym kontekscie Drabik jawi sie jako geniusz, zreszta zrobienie 3 dyplomow
                  uniwersyteckich na pewno kosztowalo go duzo wysilku, jesli sie wezmie pod uwage
                  upierdliwosc, megalomanie i brak znajomosci rzeczy polskich naukowcow.

                  Z calej tej historii drabikowej wylania sie jednak osobowosc samego Drabika,
                  ktora delikatnie mowiac jest psychopatyczna(zapytajcie jego zony, dlaczego sie
                  z nim rozwiodla). Wystarczy dobrze popatrzec na jego zdjecie, zeby zauwazyc, ze
                  cos jest z nim nie tak. Psychopaci, socjopaci i roznego rodzaju "paci" zwykle
                  odnosza duze sukcesy na polu naukowym, maja jednak powazne zaburzenia innego
                  rodzaju i trudno im funkcjonowac w normalnym spoleczenstwie. Dlatego pewnie dr
                  Drabik znikal nagle i pojawial sie w Himalajach. Teraz tez zniknal w ramach
                  symulowanej choroby. Nie wiadomo, czy sie pojawi z powrotem w miejscu, gdzie
                  go wszyscy znaja i gdzie pracowal. "Patie" maja to do siebie, ze czasami
                  rozwijaja sie szybko i delikwent nie jest juz w stanie nic na to poradzic.
                  Miejmy nadzieje, ze po okresie buntu i zadowolenia, ze go szukaja pojdzie po
                  rozum do glowy i wroci. Moze byc jednak pewny, ze nikt go juz w Polnocnej
                  Ameryce nie zatrudni, bo tutaj nie ma czasu na rozwazania dlaczego facetowi
                  odbija.
                  P.S
                  W tajnych zakladach panstwowych czy to w Kanadzie, czy to w USA nie zatrudnia
                  sie obywateli obcych panstw z tych samych przyczyn dla jakich Rosja nie
                  zatrudnia Amerykanow przy budowie swoich rakiet nuklearnych. Aby w takich
                  zakladach pracowac, trzeba byc nie tylko obywatelem danego panstwa ale na
                  dodatek bardzo sprawdzonym obywatelem... to chyba jasne...
                  • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 05:11
                    1. jak facet byl w USA a wyladowal w Albercie towidac sie na nim poznali.

                    2. 3 jezyki, w tym i polski. Dorze ze nie kaszubski.

                    3. byc na chorobowym i wyjezdzac na urlop gdzie w kazdej chwili moze sie cos
                    stac to trzeba byc idiota nawet z doktoratami. Kompletny idiota!!!!!!!!!!!
                    Rozumiem skrecic dzien czy dwa jak robi cala Ameryka, ale wyjazd z Alberty na
                    Hawaje? Co przypomina mi dlaczego mogl dostac kota: Alberta celuje w produkcji
                    samobojcow. Cala Polska uznawala go za geniusza a on tymczasem zrozumial,
                    wlasnie w Albercie ze osiagnal dno naukowe. Po takim czyms rzeczywiscie mozna
                    chciec wyjechac na urlop wysoko w gory.


                    4. To ze mial doktorat w wieku 26 lat to oznacza ze mial mecenasow. Jest opis
                    jego pracy doktorskiej z fizykotertapii. Watpliwe rezultaty, radze poczytac.

                    5. To ze zonie nie powiedzial to tylko dobrze o nim swiadczy ze szanowal swoja
                    prywatnosc: wy tak ze wszystkiego spowiadacie sie przed snem? Radze uwazac, to
                    brzmi potem smiesznie na rozprawie rozwodowej. Pytanie zony o meza nie ma
                    sensu: kazda zona uwaza swojego meza za idiote i dlatego robi sobie drugie
                    dziecko z innym.


                    • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 07:59
                      Cala ta historia sprawia wrazenie kolejnej tragikomedii polskiej. Facet z dwoma
                      doktoratami, synek profesora AWF-u ma w koncu wszystko w d...pie i sie ewakuuje
                      i to gdzie w Utah. Miejsce gdzie diabel mowi dobranoc i gdzie malo kogo pytaja
                      skad jest i dlaczego akurat tam. Jesli skonczyl fizykoterapie, to moze znajdzie
                      prace nawet na czarno pod warunkiem ,ze zna sie na robocie, bo wiedzac jak
                      ludzie robia studia po znajomosci, to roznie to moze byc.
                      Ciekawe o jakim zawodzie i zyciu teraz marzy. Jedno jest pewne mial serdecznie
                      dosyc swojego dawnego zycia i zaczal nowe, ciekawe jakie?
                      • mrsrobinson Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 08:17
                        Zdaje sie, ze on zostal wykreowany przez tatusia na geniusza. Przez pewien czas
                        w to wierzyl dopoki sie nie obudzil. W koncu jak dlugo mozna zaspakajac cudze
                        ambicje i zyc wedlug schematow stworzonych przez rodzicieli. Urwal sie chlopak
                        z lancucha i nareszcie jest wolny. Teraz moze byc mechanikiem samochodowym,
                        smieciarzem, kierowca i moze nareszcie miec normalne zycie a nie zycie geniusza
                        polskiego. Jak bedzie bystry, zalatwi sobie nowe dane osobowe (w Utah mozna zyc
                        cale zycie bez tego!), ozeni sie i bedzie mial nowa rodzine i nowe zycie. A
                        moze po prostu bedzie zwyklym wloczega. Cokolwiek to bedzie, jak widac bardziej
                        mu odpowiada niz wlasna rodzina i pseudonaukowa polska kariera.
                  • dr_zawisc Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 11:10
                    Panie drabiniasty,

                    ustosunkuje do Pana wypowiedzi, choc generalnie nie musze, poniewaz tylko Pana
                    wypowiedz z dodanych kilkunastu po moim wpisie byla nielogiczna.

                    A wiec akapitami:

                    1. Operuje Pan jezykiem polskim (jak Pan twierdzi), w jezyku polskim i kulturze
                    polskiej istnieje regula zwracania sie do nieznajomych uzywajac formy Pan /
                    Pani. Uzywajac swego imienia na koncu mojego postu zasugerowalem ze powienien
                    sie Pan do mnie zwrocic per Pan a nie Pani. A czy dwa doktoraty to cos
                    niezwyklego ? Odpowiadam: tak, a juz napewno tak w tak mlodym wieku. W Ameryce,
                    jak i w Polsce.

                    2. Naprawde wniosek, ze jestem zawistnym nieukiem jest bardzo watpliwie
                    postawiona teza, wynikajaca z ograniczonych zdolnosci umyslowych Pana
                    drabiniastego co do wyciagania wnioskow. Nie generalizuj Pan, bo szkoda na to
                    czasu i atlasu czytajacych. Rowniez teza ze nie wychylilem nosa spoza Gdanska
                    jest wymyslem Panskiego rozbudzonego "umyslu". Wiekszosc zycia zawodowego
                    spedzilem poza granicami Polski, nie tylko w Europie ale i poza (odwiedzilem i
                    pracowalem na 5-ciu kontynentach).

                    3. Tu juz Pan piszesz logiczniej. Choc warto nadmienic ze niektorzy z ludzi
                    wielkich, znanych i tych co cos osiagneli nie byli przykladnymi mezami i
                    obywatelami (Einstein, Picasso) - tu raczej ludzie ponadprzecietni nie odbiegaja
                    od przecietnych.

                    4. Co do P.S. to wniosek, ze w Ameryce nie zatrudnia sie obywateli obcych Panstw
                    jest smieszny, w Kanadzie i US, w krajach emigrantow wink Poczytaj Pan troche o
                    naukowcach w US i Kanadzie to mozemy podyskutowac (m.in. polecam lektury o tych
                    jak rozwijal sie przemysl rakietowy w US).

                    Juz poza komentarzami.

                    A) Rzeczywiscie w Polsce kreuje sie zaginionego na geniusza, lecz musze
                    stwierdzic ze jest to blizsze prawdy w tym przypadku niz kazdym innym, ktory
                    znam. Sa ludzie ktorzy sa tylko mocni w slowach, ale ich czyny swiadcza o czyms
                    innym.

                    B) To ze jego ojciec zaangazowal TV, prase to nie ma sie tu czemu dziwic. W ten
                    sposob moze o niego walczyc, a ze mial argumenty zeby jego walka poskutokowala
                    to jest jasne (sam jest uznanym profesorem, a i jego syn nie jest zwyklym
                    obywatelem).

                    C) Poza tym, nie chce zle prorokowac, ale poczytajcie ten post za kilka tygdoni
                    - mam zle przeczucia co do cudownego odnalezenia Piotra Drabika. Juz go
                    prawdopodobnie nie ma wsrod zywych, ale obym sie mylil, bardzo chcialbym sie
                    mylic ...

                    Have a nice day.
                    Tomek
                    • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 16:26
                      Szanowny Panie, nie musze odpowiadac na pana post ale moge.....

                      Otoz nie tylko nie nie pracowal pan na 5-ciu kontynentach ale jest pan w
                      podobnej sytuacji, co tenze nieszczesny Drabik tj. jest pan synem jakiegos
                      polskiego naukowca. Ma pan lekko po 30-tce ale duzo mniejsza sile przebicia niz
                      ten Drabik za to ma pan ambicje posiadania wiedzy na kazdy mozliwy temat. Jest
                      to zreszta typowe dla Polakow zamieszkalych w Polsce. To, ze nie wychyla pan
                      nosa z Polski jest widoczne w sposobie, jaki pan sie wypowiada i w sposobie
                      myslenia. Wiec na prozno pan nas tu przekonuje....
                      W kazdym razie dziwne jest zarzucanie mi nielogicznosci, kiedy pan sam wypisuje
                      tu kompletne bzdety, poza tym nie czyta pan z uwaga. Nie napisalem, ze akurat
                      pan jest nieukiem ale ze Polska to kraj nieukow, co dalej podtrzymuje. Sa
                      pewnie wyjatki, mam nadzieje, pan do nich nalezy, chociaz z czytaniem i
                      wyciaganiem wnioskow u pana nie najlepiej.
                      • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 20:25
                        ten zawisc to jakis idiota o zacieciu pseudointelektualnym ktory zwraca
                        sie: 'pan piszesz'. Rodem spod polskiej budki z piwem: pan zyczy zlamane?

                        Doktorat w wieku 26 lat lat nie jest rzadkoscia jezeli sie uwzgledni fakt ze
                        jego tatus jest profesorem na tej uczelni, doktorat tak na oko jest zaden a
                        sama uczelnia jest znana z przewalow o nastepujacej historii:

                        1. Pan OMC Magister Alexander Quasniefski
                        2. Afery lapowkarskie w dziekanatach
                        3. Jakies problemy z liczeniem budzetu i bylo cos o ubytkach. Radze panu dr Z.
                        (in spe) poczytac archiwum nt temat.
                • aadd12 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 08.01.07, 23:47
                  coz jako osoba znajaca piotra drabika i jego rodzine jestem dosc oburzona
                  niektorymi z tych wypowiedzi. zdaje sie niektore z osob sie tu wypowiadajacych
                  nie maja co robic i dla zabicia nudy uderzaja w rodzine w.w. drabika. przykre
                  to no ale zdaje sie polacy to tak lubia gadac i gadac i w okna innym ludziom
                  zagladac i to juz nie zalezy czy mieszkaja w Ameryce czy tez nie. najgorsze ze
                  to gadanie to najczesciej domysly wypowiadane w najgorszy z mozliwych sposobow.
                  dalibyscie spokoj Rodzicom Piotra. dla nich syn jest wszystkim i jego
                  zaginiecie to najgorsza tragedia zyciowa jaka mogla ich spotkac. dywagacje o
                  jego bylej zonie sa zabawne na tyle ze omal z krzesla nie spadlam jak to
                  przeczytalam. niezle, drazcie dalej to wyjdze ze byla konsulem w Albercie (co
                  do bardziej wnikliwych - owa donata ma pare oczu, usta, wlosy i inne features
                  ktore o jak mi przykro niegdzie na zdjeciach on line nie figuruja).

                  piotr mial swoje osigniecia w nauce (sorry ale ojciec nie bylby mu w stanie
                  wszystkiego zalatwic nawet jakby chcial; a tym bardziej pracy w Stanach lub
                  Kanadzie - to kieruje do co bardziej zawistnych) i sporcie. piotr to baltazar
                  gabka, owszem, i swietym nigdy nie byl. znajac go dosc dobrze musze powiedziec
                  ze nie nalezy do moich ulubionych postaci (inteligentny z niego czlowiek z tym
                  ze dosc niebezpieczny jak mu sie na odcisk nadepnie - patrz listy o awfie i
                  prof pawluckim), ale z pewnioscia nie smialabym gadac tyle ile niektorzy na tym
                  forum gadaja nic o nim praktycznie nie wiedzac (prasa nie zawsze prawde
                  przekazuje).

                  jesli to forum odzwierciedla polska inteligencje "w akcji" to pogratulowac --
                  trzymajcie tak dalej.
                  ps. pewnie moja wypowiedz pare barwynych postow wymusi na naszych co
                  wnikliwszych detektywow (coz byc moze beda rokladac na czynniki pierwsze moja
                  gramatyke - jakos przeciez zaatakowac trzeba bo nie wydaje mi sie aby jakas
                  autorefleksja przyszla (!) do glowy).


                  • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 09.01.07, 11:27
                    To prawda, zabawialismy sie w detektywow. Zalozylismy przy tym, ze Piotrowi nic
                    przykrego sie nie wydazylo a to, ze zginal to jego osobisty wybor. Przy takim
                    zalozeniu nie ma czego zalowac lub nad czym ubolewac. Szkoda oczywiscie
                    rodzicow. Ich zal jest wielki ale ich rozstanie obylo sie znacznie wczesniej.
                    Bawiac sie nadal w detektywow mozemy zalozyc ze Twoja osobista niechec do
                    Piotra i zarazem bliska jego znajomosc swiadczyc moze o tym, ze jestes jego
                    byla zona. Nic wiec dziwnego, ze starasz sie przedstawic siebie w dobrym
                    swietle. Zdjecia znalezlismy, linki zalaczylismy.
                    To, ze my o tym mowimy (gadamy jak sie wyrazilas) wynika z tego, ze Piotr stal
                    sie osoba publiczna. Postacia znana, popularna, ciekawa. Do tego jest polakiem,
                    naukowcem, sportowcem ktory zaginal w Ameryce. Nikomu do okien nie zagladamy.
                    Tak to przykre uslyszec teraz, ze ktos moze byc odpowiedzialny za taka a nie
                    inna decyzje Piotra. Kto moze byc odpowiedzialny? Byla zona, ojciec, ludzie
                    awuefu? Zostawmy to bez odpowiedzi.
                    Skoro juz zawitalas na to forum, abstrachujac od tego kim jestes, moze
                    podzielisz sie z nami wiadomosciami o Piotrze. Dziwnie polubilismy go, nawet w
                    pewnym sensie przywiazlismy do niego i interesuja nas bardzo dalsze jego losy.
                    Gazety przestaly na ten temat pisac.
                    Pozdrawiam, JP
                    • aadd12 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 09.01.07, 18:24
                      piotr nie nalezal do uwielbianych osob w wielu gronach. nie trzeba nalezec do
                      jego rodziny by o pewnych sprawach wiedziec. rozumiem zainteresowanie sprawa i
                      nie mam nic przeciwko konstruktywnej dyskusji z tym ze dosc duza czesc postow
                      tu zalaczonych (co ma znaczyc ze nie wszystkie, w moim mniemaniu oczywiscie)
                      jest zwykla paplanina osob ktore nie maja pojecia o czym mowia - a szkoda, bo
                      wyrzadzaja tym krzywde tym biednym rodzicom ktorzy byc moze nigdy sie nie
                      dowiedza co piotrowi sie stalo.
                      pozdrawiam P. JP smile
                      • zelezny Re: Zaginal w drodze na Hawaje 10.01.07, 21:47
                        Aadd12 ma sporo racji w podnoszonych w poście kwestiach. Ja również w
                        przeciwieństwie do większości (a chyba prawie wszystkich) forumowiczów znam
                        Piotra osobiście. Bądź co bądź po wysłanych mailach na Hawaje, łącznie z tym
                        skierowanym do Konsula Honorowego RP, w sprawie Piotra, pozostało li tylko
                        echo. Z tragedii człowieka polska TVP zrobiła show-medialny dla jednego z
                        redaktorów, policja USA umyła ręce, władze Kauai ograniczyły się tylko do
                        zamieszczenia (i to z błędami!)ulotki informacyjnej, ot tyle. Dramat Rodziców
                        Piotra trwa...
    • piss.doff noi wyjasnila sie sprawa genialnego doktoratu 26.10.06, 06:01
      okazuje sie ze szanowny tatus, Jozef, jest profesorem na Gdanskiej AWF:
      gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/661240.html a wiec ten porost miesni
      nie byl znow tak nieoczekiwany. Ale tym maratonem to mi zaimponowal.
      Perelka fluentnej znajomosci angielskiego przez autora: "Canadian Heath Race
      (Kanadyjskim Biegu Śmierci)". Heath to po polsku oczywiscie smierc, ma sie
      rozumiec. Pokonal w biegu amerykanskich komandosow... Ostatnio detektywi
      przestali odbierać telefony w sprawie Piotra. I nikt nie wie, dlaczego." Ja
      wiem: sprawa smierdzi.
      • jp.hi Re: noi wyjasnila sie sprawa genialnego doktoratu 26.10.06, 12:05
        Wasza krytyka - nie znajac przyczyn jego zaginiecia jest conajmniej nie na
        miejscu. Czyzby zazdrosc o to, ze bedac Polakiem jest o nim glosno w Ameryce i
        Kanadzie? Zazdrosc o to, ze w tak mlodym wieku osiagnal w nauce i sporcie tak
        wiele? Zamiast cieszyc sie z suksesow Polakow za granica szukacie dziury w
        calym.
        Mnie osobiscie nie dziwi fakt, ze tak wybitna osoba jest zarazem troche
        ekscentryczna.
        A co do zony to widac, ze mial prosta babe z Polski ktora nie umiala jego
        zrozumiec ani docenic. Teraz po rozwodzie udaje zatroskana i mowi, ze niewie co
        ma powiedziec ich 3 letniej coreczce.
        cnews.canoe.ca/CNEWS/Science/2006/10/25/2133678-cp.html
        Piotr w National Institute for Nanotechnology w Edmonton byl bardzo ceniony.
        Jego szef zreszta ukrainczyk byl bardzo zadowolony z jego wynikow pracy.


        Tu Piotr z coreczka.
        www.pressdisplay.com/pressdisplay/viewer.aspx?issue=10352006102500000000001001&page=1&article=7d58c4e7-d9c3-4cf6-9576-
        d5ea7c44d11b&feed=rss
        I jeszcze nowe doniesienia z prasy:
        www.theglobeandmail.com/servlet/story/LAC.20061026.PROFESSOR26/TPStory/National
        calsun.canoe.ca/News/Alberta/2006/10/26/2134335-sun.html
        • drabiniasty Re: noi wyjasnila sie sprawa genialnego doktoratu 26.10.06, 16:41
          To ty drogi kolego masz powazny klopot: oto interesuja cie za bardzo sprawy,
          ktore nie powinny cie az tak zajmowac. To zaczyna byc troche niezdrowe....
          Facet zginal i tyle. Jest dorosly i wszystko wskazuje na to, ze wie co robi.
          Ludzie spekuluja, bo tak na dobra sprawe, co maja robic rwac wlosy z glowy i
          plakac? Maja do tego zdrowy stosunek. Zdarzyc sie moglo, ze zostal zabity przez
          przypadek przez jakis wlesajacych sie rzezimieszkow ale to jest bardzo malo
          prawdopodobna mozliwosc. Wszystko wskazuje na to ,ze przepadl, bo chcial
          przepasc.

          Czego mamy zazdroscic, ze nie pisza o nas w gazetach? To mi dopiero
          nobilitacja... oj, chlopie cos z toba zaczyna byc coraz gorzej.. mentalnie ...
          Poza tym:
          co najmniej-pisze sie oddzielnie,
          nie ma narodowosci okreslanej przez ciebie jako "ukrainczyk".
          Jest natomiast narodowosc, ktora mozna okreslic jako "Ukrainiec" i do tego
          trzeba ja pisac z duzej litery.
          Powinienes troche wiecej czasu poswiecic na studiowanie polskiej ortografii.
        • piss.doff Re: noi wyjasnila sie sprawa genialnego doktoratu 26.10.06, 16:45
          nam sie wydaje ze sprawa po prostu smierdzi. Przyznasz ze spektakularna kariera
          trzaskania doktoratow na matrycy nie jest juz tak blyskotliwa w obliczu faktu
          ze szanowny tatus szacownego doktora jest nadal prtofesorem na tejze uczelni.

          Po drugie co do prostoty jego zony to widac jak pierdoly opowiadala mediom a
          toj link tylko to potwierdzil Jest to jeden z niwyjasnionych cudow natury ze
          kompletna idiotka steruje dwona doktoratami i kilkoma fakultetatmi w tym
          przypadku naraz. Babska d nie traktor a ciagnie.

          Jego szef Ukrainiec to wielki cwaniak bo wie ze o umarlych to jak najlepiej
          zwlaszcze ze sie z nimi pracowalo. Poza tym jakby mogl to by go w czubek z
          radosci ucalowal ze facet wyjechal na Hawaje podczas chorobowego. Rozumiesz sam
          ze teraz firme g. obchodzi co on zrobil i dlaczego bo zrobil to wczasie wlasnie
          chorobowego. In plain Polish: no money, no insurace i jeszcze potraca za
          wycieczke. Czyli ani zona (dobrze) ani corka (zle) ani tatus (zle) nic z tego
          nie beda mieli a mozna by przeciez firme sadzic w budce stroza w Polinesian
          Cultural Center gdyby pan doktor wysluchal chociaz jeden wyklad z etyki- z
          uwaga. Poza tym facet nie byl takim cudem jak o nim pisza skora NY go upuscil z
          lapek jak hot potato. Acha: z Edmonton do Vancouver 5 godzin, 2 godziny na
          Hawaje (tak szacuje) to jest 2 dni na same przeloty. Niezle chorobstwo. Stawiam
          tez na paranoje Edmontonskie, wiesz, taki hamsin w wydaniu kanadyjskim.

          Po nastepne, facet zamawia nurkowanie w ostatnim dniu, tak? O nurkowaniu mam
          metne pojecie ale pamietam ze w ciagu 24 godzin nie mozna nurkowac i latac,
          tak? A wiec moze gosc chcial sobie snorkeling uskutecznic na Waikiki, no ale
          wtedy po co to organizowac, bo wystarczy stanac w kilometrowej kolejce aby
          doznac przyjemnosci possania fajki juz obessanej przez 2000 ludzi przed nim
          tego dnia.

          Po ostatnie: FBI wbrew pozorom to faceci ktorzy wiedza jak sie zachowac
          i 'nieodpowiadaja' nie miesci sie w repertuarze slownictwa w takiej sprawie.

    • downunderguy Re:zagodka-mindzy nogami albo uchami mo broki... 26.10.06, 13:39
      zapytojcie sie jego kobitki - una wi dubrze - ale glupa udaje - liczy na
      cumpensation - dylta jej wyplaci - potrzcie na dziecioka toz to wystrasune -
      nie byl zwyklym emigrontym, miol robote i money - i uciko od baby ...
      trzydziesci lot zdrowy chlop mo druta jak basbol i rznie wszystko co sie
      ruszo...
      a tyn niby atlyta a nuzki mo jak u damy - ot - podyrwol go miliuner i gizdza
      sie na hawajach...historyja prawie codzinno...
      to nic w porownaniu z tym jaki ubaw momy teroz w sydneyowie i tyz z sexu - alan
      broadcastyr jak wolno europa - w sobote zostol publicznie nazwany ciota - to un
      rzundzi rzundem - wydali jego historyje - facet maly 170 i malym narzundem
      5inch byl trenyrem national rugby team - wszystie mlode i pinkne chlopy byly
      jego faworytami - czynsto masowol ich i nie kryl sie z tym - teroz induendo co
      jeszcze robili zeby byc w teamie...

    • nfa05 Dr Piotr Drabik a NFA 26.10.06, 13:46
      www.nfa.pl/news.php?id=1755
      Dr Piotr Drabik był związany od niemal początku z ruchem na rzecz reform w
      nauce, sygnatariuszem LISTU OTWARTEGO W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE I
      SZKOLNICTWIE WYŻSZYM
      www.nfa.pl/articles.php?id=305
        • robinhood101 Re: zly to ptak ktory wlasne gniazdo kala 27.10.06, 09:30
          To przeciez bardzo charakterystyczne dla Polski i Polakow. Najpierw, zeby
          wyplynac zapisuja sie do jakis tam organizacji(np.PZPR) a pozniej jak juz
          troche obrosna w piorka, staja sie znani, to sie na te organizacje wypinaja i
          zaczynaja byc opozycja (patrz KOR). To jest tzw. wyzszy stopien
          karierowiczowstwa. Tak naprawde nie maja nic do powiedzenia cala rzecz polega
          na tym aby funkcjonowac w charakterze osoby waznej i oczywiscie bardzo po
          polsku trzeba byc koniecznie meczennikiem.
      • euro-pejczyk listy otwarte hipokrytow w sprawie patologii 26.10.06, 17:07
        > nauce, sygnatariuszem LISTU OTWARTEGO W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE I
        > SZKOLNICTWIE WYŻSZYM

        a skad sie biora te patologie w polskiej nauce?
        czy mozna by wysunac smiala teze, ze te patologie to suma patologii polskich
        naukowcow i tradycji ich patologicznych zachowan?

        czy klamstwo i oszustwo to normalka w polskiej nauce, czy takie postawy maja byc
        przykladem i podstawa tych "reform"
        moze zacznijcie od takich prostych pojec jak zaklamania, obluda a dopiero
        pozniej wezcie sie za rozdzieranie szat nad swoimi wlasnymi patologiami


    • piss.doff maraton 26.10.06, 16:56
      nr 1. z opuznieniem pol godzinnym byl na 90 miejscu. Yo jest jak najbardziej
      prawdopodobne bo rozni tacy startuja. Maraton toniejest byle co.

      nr 2. Wykolegowal komandosow amerykanskich w maratonie. Tu poprsotu watpie.
      Chcialbym zeby sie na ten temat ktos wypowiedzial kto widzi te sprawe lepiej
      niz ja. Jezeli to jest fakt to proponuje zdymisjonowac kilku generalow,
      admiralow i cala kupe innych trepow za niedopilnowanie obowiazkow i zdrade
      konstytucji USA.
      • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 26.10.06, 22:48
        Bronie Piotra bo facet poprostu mi zaimponowal. Zwyklo sie uwazac ze naukowiec
        to taki co ma dwie lewe rece i trzyma caly czas nos w ksiazkach. A tu patrzcie.
        Naukowiec z sukcesami i do tego mistrz we wschodnich sztukach walki,
        neprzecietnie wysportowany, zbiera medale za wspinanie sie po gorach, biega w
        maratonach, itd.
        Z ta moralnoscia naukowca i sportowca to niestety wywodzi sie ona z polskich
        zwyczajow i polskiego swiatopogladu gdzie uwaza sie, ze wszedzie na swiecie
        klamia i wszedzie kradna.

        Pare lat temu na moja wyspe przyjechal sportowiec z Polski na coroczne
        Oficjalne Mistrzostwa Swiata w Triatlonie. Cieszylismy sie bardzo. W koncu
        jedyny Polak. Niestety w czasie zawodow po podwojnym ostrzezeniu sedziow zostal
        zdyskwalifikowany. Wzielismy go z rowerem do samochodu i z niedowierzaniem
        pytamy co sie stalo. On mowi, ze on nic nie zrobil tylko sedziowie mieli na
        niego oko bo zagrazal Amerykanom. Po plywaniu byl drugi. Pozniej zaprosilismy
        go do restauracji i przy obiedzie powiedzial wiecej. Wyprzedzal z prawej strony
        co jest zabronione i trzymal sie kola innego kolarza co takze jest zabronione.
        Cale roczne przygotowania, miejski i zakladowy sponsoring, wielkie nadzieje na
        sukces, wywiady w prasie a tu wstyd wracac do Polski. Co ja teraz powiem w
        Polsce, powtarzal.
        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 00:36
          dobrze ze bronisz, tu daje ci pare faktow zeby uwydatnic te obrone:

          1988, Ph.D. in Exercise Physiology from the University School of Physical
          Education in Gdansk.
          The thesis was awarded by the Prime Minister of Poland as the best Ph.D.
          dissertation
          in Poland in 1998, a M.Sc. in Biological Regeneration and Physiotherapy
          (University School of Physical Education in Gdansk),
          a M.Sc. in Molecular Biology (Faculty of Biology, Geography and Oceanography,
          University of Gdansk).
          He also has a Ph.D. in Computational Chemistry (Faculty of Chemistry,
          University of Gdansk) and a M.Sc.
          in Astrophysics (Faculty of Mathematics and Physics, University of Gdansk).


          www.stadion.com/author_drabikp.html

          Sprobuje to przetlumaczyc na polski:

          Dr. Chemii Computerowej, wydzial Chemii, Uniw Gdanski, 2003
          ale w rzeczywistosci doktorat z chemii to z czegos innego:
          univ.gda.pl/~prasa/dyplomy/dr/2003/drabik.html
          "Modelowanie molekularne oddzialywan receptorów hormonów neuroprzysadkowych z
          wybranymi antagonami,
          z porównaniem dwóch przyblizen solwatacji ukladów blonowych"



          Dr. Fizjologii Cwiczen Gimnastycznych (czyzby chodzilo tu o dr. od fikania
          koziolkow?), AWF Gdansk, 1988
          bazy.opi.org.pl/raporty/opisy/osoby/88000/o88285.htm tu szczegolowo




          Mgr Regeneracji Biologicznej i Fizykoterapii
          Mgr Biologii Molekularnej, wydzial Biologii, Uniw. Gdanski
          Mgr Astrofizyki, Wydzial Mat-Fiz, Uniw Gdanski

          Pisywal w Stadion News www.stadion.com/freebies.html tam gdzie pisuje
          jego tata.

          Tu w maju 2006 praca z Rosjanami:
          www.biophysj.org/cgi/content/abstract/biophysj.106.089987v1
          i wkrotce potem zaginiecie pomiedzy Edmonton a Molokai.

          His fluency in English, Polish, and Russian, and his direct professional
          contacts
          with the Institutes of Physical Education and Sports in Poland, Russia, and
          Ukraine
          keep him very well-informed of the latest research and practices of leaders
          in the
          use of means of recovery. Ta dzialanosc nalezy byc nagrodzona dalsza
          skrutnizacja.

          unsolvedblog.com/archives/6#comment-form interesting remark about
          his english accent

          www.molokaitimes.com/articles/61013194724.asp zdjecie

          Jozef Drapik, prof i tata Piotrka:

          www.awf.gda.pl/index.php3?s=37 kierownik studiow doktoranckich

          www.canada.com/edmontonjournal/news/story.html?id=d8d5d3b4-8d26-4356-
          8674-a4c6bb594e30&k=18432

          www.phys.ualberta.ca/personnel/gradstudents.phptu figuruje Donata
          Drabik. Studiowala fizyke medyczna.

          med.phys.ualberta.ca/medphys/graduate_prog/students.htm tu jest byc
          moze zdjecie tej zony

          www.inergizedigitalmedia.com/story.aspx?content_id=9FF1F21F-1D5D-
          44C9-BA69-B8C6F8F36C29 zona mieszka w Edmonton

          wyglada na to ze ja poznal w Edmonton. 4 lata temu wyjechal z Polski,
          dziecko ma 4 lata. Ostatnio rozwod. (wlasciwie to wiadomo ze wyjechal 4 lata
          temu z Polski a od dwoch lat jest w Edmonton).

          ww6.tvp.pl/124,20061022411212.strona no comment

          Zawdnik ktory wygral na pozycji nr 9 to niestety nie Drabik. Drabika w
          ogole nie ma tam na liscie:
          www.canadiandeathrace.com/results/2006/SoloistsFinal2006.htm to
          mogl byc wytwor fantazji Piotrka do mamy.
          • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 06:04
            piss.doff napisał:
            > tu jest byc moze zdjecie tej zony

            med.phys.ualberta.ca/medphys/images/Grads2006_big_picture.jpg
            Tam sa tylko dwie kobiety. Jedna Donata Grabik a druga Tara Monajemi.
            Ktora to Donata?
            • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 07:48
              Jak to ktora? Czy Polka zwykle wyglada jak Iranka i jest b.ciemna? A Iranka ma
              jasne wlosy?
              To chyba proste, ta wyprana nieciekawa blondynka, to jego zona, ktora dzieki
              malzenstwu takze zrobila sie wyjatkowo "zdolna" i dzieki temu zalapala sie na
              stypedium.

              Cokolwiek sie stalo z tym doopkiem, jak go juz znajda, to powinni go wsadzic
              do pierdla, zeby odpracowal to, co federalna policja wydala na jego
              poszukiwania.
              Nareszcie moze wydorosleje.
        • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 00:57
          Czyli wracamy do tego samego, o czym juz mowilismy. Tatus wykreowal go na
          ubermena, a malemu w koncu sie znudzilo byc geniuszem, jak to sobie tatus
          zyczyl. Poza tym mial to do siebie, ze tu zniknal, tam oklamal.. itd. Troche
          smieszne, jak na geniusza .....
          Polacy zwlaszcza ci powojenni (po 1980 roku)jak moga nic nie robic, to nie
          robia. Poza tym nie bardzo rozumieja, co mozna a co nie.
          To sie nazywa degrengolada moralna. Twoj kolarz i Drabik to takze wytwory
          nowoczesnego spoleczenstwa polskiego.
          Drabik byl w tej dobrej sytuacji, ze mogl byc geniuszem, bo tata mu
          ulatwial "prace naukowa" szerokimi znajomosciami. Dzieki temu Drabik zaspakajal
          ambicje tatusia, ze jest ojcem kogos nadzwyczajnego. Nagle sie urwalo....
          wszystkim. Tatusiowi, ktory nie ma sie kim chwalic i podkreslac, ze jest ojcem
          geniusza i Drabikowi takze sie urwalo upierdliwe monitorowanie aby bron Boze
          nie przestal byc geniuszem. Wiec teraz pewnie siedzi w jakiejs dziurze, pije
          piwo i delektuje sie wolnoscia.

          Pan profesor Jozef Drabik nie rozumie jednego: FBI nie jest po to aby szukac
          doroslych ludzi, ktorzy znikaja. Nie widac aby popelniono przestepstwo wiec
          sprawe odklada sie na polke, zwlaszcza, ze Drabik junior jest dorosly.

          Jest jednak na to rada, jesli pan Drabik senior chce znalezc syna, powinien
          wynajac sobie prywatnego detektywa. Oni przewaznie w ciagu tygodnia znajduja
          takie zaginione owieczki, zywe lub umarle.
          Prywatnemu detektywowi trzeba jednak zaplacic, a dobremu, to nawet sporo.

          Nie widze powodu aby amerykanska federalna prowincja, miala zajmowac sie taka
          sprawa, w koncu Drabik nie jest obywatelem amerykanskim i nie widze powodu
          abysmy my mieli fundowac drabikowej rodzinie poszukiwania za darmo.
          • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 01:59
            Tak, masz pewnie racje drabiniasty.
            Po przemysleniu i analizie doniesien i faktow, podobnie jak ty dochodze do
            wniosku, ze facet wybral wolnosc.
            Moja diagnoze popiera znajomosc Hawaii. Tu mozna spotkac wiele ludzi
            mieszkajacych nigdzie, zyjacych z niczego, nazywajacych sie nijak.
            Przekonuja mnie takie fakty jak wczesniejszy wyjazd w Himalaje bez
            powiadomienia o tym najblizszej rodziny. Ta kobieta ktora siedziala obok niego
            w samolocie lecacym do Honolulu napewno sie nie myli. On przylecial do Honolulu
            i odebral swoj bagaz.
            Swiadomie nie oddal boarding pass aby utrudnic jego odznalezienie. To by
            swiadczylo o tym, ze ucieczke w ten inny swiat, zaplanowal wczesniej. W tym
            samym celu nie uzywa jego karty kredytowej i nie wynajmuje samochodu czy pokoju
            w hotelu.
            Normalny czlowiek po przylocie na Hawaje zawiadamia o tym fakcie najblizszych.
            Oni sie w koncu o niego martwia. Jecz Piotr nie jest normalny. Jego mocne
            zainteresowanie przyroda, religia, filozofia, wszechswiatem, pcha do ucieczki
            od normalnego zyca rodzinnego. Chce zyc z przyroda zapominajac o problemach
            cywilizacji.
            Tu na Hawajach znalazl szybko takich ludzi i takie srodowisko naturalne. Tu
            okragly rok jest cieple lato. Tu mozna kupic dom bez permitu za cash i nikt o
            tym nie musi wiedziec. Tu mozna zyc i zywic sie produktami przyrody. Lowic
            ryby, hodowac kury i uprawiac warzywa i owoce. Jesc ananasy, papaja, pomarancze
            rosnace na dziko. Dopoki ludzie ci nie dokonuja przestepstw, nikt sie nimi nie
            interesuje. Miszkaja zdala od miast. Tam gdzie niema juz drog. Dostac sie tam
            mozna jedynie droga morska czyli od strony oceanu. Nigdy tam policja nie
            dociera. Tam tez maja swoje plantacje marihuany na swoj wlasny uzytek.
            Jezeli ta ucieczke planowal mogl wczesniej kupic SSN, GC lub zwykle
            amerykanskie prawo jazdy na inne nazwisko. O to w Ameryce bardzo latwo.
            Dzisiaj pewnie ma juz spora brode i nosi dlugie zwisajace ubranie. Na rekach i
            na piersi ma tatuaz a w uszach kolczyki.
            Jest szczesliwy.
    • luiza-w-ogrodzie Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 01:52
      Znam spora grupe Polakow i Amerykanow po doktoratach i z osiagnieciami
      naukowymi w fizyce teoretycznej, matematyce oraz programistow wysokiej klasy,
      nieprzystosowanych do pracy z ludzmi i spelniajacych sie w swoich teoretycznych
      dziedzinach oraz sporcie; sa wsrod nich himalaisci, alpinisci, maratonczycy.
      Moze Piotr byl osoba tego samego rodzaju i tak naprawde nie widzial potrzeby
      opowiadania innym o swoich planach. Nawet rodzinie.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 02:07
        Moze masz racje. Zauwaz jednak ze mial przyjaciela i z nim rozmawial czesto o
        planowanej wyprawie na Hawaje. Dlaczego nie powiedzial nic o planach tej
        wycieczki. Zwykle z przyjacielem siada sie nad mapa i planuje jakas trase. Ten
        przyjaciel mowi teraz, ze nic mu o tym nie powiedzial. Nie powiedzial bo nie
        chcial.
        Mowil o Molokai ale zadnym samolotem tam sie nie dostal. Mogl oplacic statek
        rybacki ktory go tam zawiozl ale pewnie i to policja juz sprawdzila.
        Nic nie wiemy czy mial i ile ze soba pieniedzy.
        Mowil ze chcialby zobaczyc i chodzic po wulkanie. Czynny wulkan jest tylko na
        Big Island.
          • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 03:16
            piss.doff napisał:

            > czy do Molokai mozna doplynac kajakiem?

            To jest ok 50ml. Z Oahu nie widac Molokai choc to najblizsza jej wyspa.
            Zeglowanie miedzy wyspami hawajskimi jest bardzo niebezpieczne nawet dla
            pelnomorskich jachtow ze wzgledu na isniejace tam kanaly o zmiennych pradach
            wodnych.
            Poza tym Hawaje sa scisle pilnowane przez armie. Na Oahu i Big Islad sa potezne
            bazy wyposazone w najnowoczesniejszy sprzed.
            Moze pamietasz jak kilka lat temu statek rybacki japonski zblizyl sie przez
            pomylke do brzegow Hawaii i niechcacy zostal zatopiony przez statek podwodny
            wynuzajacy sie z nagle glebin oceanu.
            Zaden kajak sie tam nie przeslizgnie ale jachtow i stateczkow rybackich jest tu
            tysiace.
            • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 03:31
              Chociaz odbywaja sie tu zawody na paddleboard. To cos pomiedzy dluza deska a
              kajakiem. Wiosluje sie rekami. Takie zawody odbywaja sie rowniez na dystansie
              pomiedzy Oahu i Molokai.
              Jezu, piss.doff ty masz leb smile
              www.eatonsurf.com/Events.htm
              • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 03:55
                wink 50 mil to za daleko dla nie-tubylca. Tak, pamietam tego nieszczesliwca
                kapitana lodzi [odwodnej ktory na komende (przekrzykiwali sie w kokpicie zeby
                zaimponowac lokalnym notablom. No i rozwalil lodz rybacka. Bodajze byl
                najmlodszym kapitanem okretu podwodnego i zaraz go wyslali pod kapelusz. Dramat
                osobisty.

                Teraz, zauwaz w tym linku powyzej o tatusiu Piotrka i studiach doktorackich
                ktore prowadzi- w jego biurze pracuje pani Donata, co prawda o innym nazwisku.
                Ja takiego imienia nigdy nie slyszalem przedtem a tu prosze: jedna pracuje z
                tatusiem Jozkiem a druga jest byla zona syna Piotrka. Zbieg okolicznosci ma sie
                rozumiec.
                • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 04:58
                  smile ja tam nie wierze w taki przypadek. Tam w tej atomowce to widza wszystko na
                  monitorach dookola na odleglosc kilometrow. No coz jedni udawali ze sie
                  pomylili a drudzy ze nie zauwazyli. Taka przestroga dla innych.

                  Co do Piotrka i jego walorow sportowych to kto wie, on mogl to zrobic ale
                  napewno nie sam, bez asysty.
                  Dystans do pokonania 32ml czyli ponad 51km (poprawka do tego co pisalem
                  wczesniej). Najlepsi przeplywaja ten dystans w ponizej 6 godzin.

                  Znamienny fragment z jednej ze stron w necie:

                  "The annual 32-mile Quiksilveredition Molokai to Oahu Paddleboard Race,
                  presented by Quiksilver. This open-ocean race from Molokai to Oahu, across the
                  challenging Ka'iwi (Molokai) Channel, is considered to be the world
                  championship of long-distance paddleboard racing.

                  Today, the channel attracts the world's finest paddlers - watermen and women
                  from around the world who come together each year to test how far the strength
                  of a competitive human spirit can take them. Revered for its mountainous open-
                  ocean swells, chaotic currents, and ominously dark depths, the Ka'iwi Channel
                  is not for the light-of-heart. It was this channel that claimed the life of big-
                  wave rider Eddie Aikau in 1978, when he set out on a paddleboard to seek help
                  for the his stranded crew-mates after 15-foot swells capsized the Hokule'a,
                  Hawaii's voyaging canoe."

                  www.globalsurfnews.com/news.asp?Id_news=16910
          • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 10:06
            Nie wydaje mi sie aby on byl az tak pracowity, zeby plynac kajakiem na Molokai.
            Facet robil rzeczy na pokaz, aby ludziom pokazac, co moze. W tym wypadku nie
            bylo ludzi do klaskania, wiec sie nie wysilal. Jesli mowil o Molokai, to
            najprawdopodobniej(w mysl glupiej logiki) jest to miejsce, gdzie na pewno go
            nie ma. Facet od dawno zaplanowal, ze zginie, kupil sobie dokumenty
            amerykanskie (prawo jazdy!!!), a jeski juz to na pewno zalozyl konto na nowe
            nazwisko. Jesli chcial ginac to nie zrobil tego nagle w hawajskim rain forst.
            Jest teraz w Honolulu i planuje zycie jako pan Smith albo Jones, ktory wlasnie
            postanowil zaczac nowe zycie, po opuszczeniu, powiedzmy NYC. Facet jest na
            pewno uzdolniony jezykowo i mowi be akcentu europejskiego(wiem, ze mozna sie
            pozbyc polskiego akcentu, poniewaz moja zona to zrobila, sam bylem swiadkiem).
            Wszystko wiec sprzyja nowemu zyciu. Z tego co mowi jego ostatni szef, to Drabik
            nie lubil siedziec w laboratorium, nie byl typem naukowca z urodzenia, wolal
            siedziec przed komputerem i spekulowac. Jesli teraz bedzie szukal pracy w
            Honolulu, to na pewno nie bedzie to zadna praca naukowa ale moze bedzie
            nurkiem, kierowca, bedzie robil rzeczy, do ktorych potrzebne beda umiejetnosci
            fizyczne. I zanim osiedli sie na bezludziu dobrze sie do tego przygotuje...
            Z tego co tu dowiedzielismy sie o nim, to typ zamknietego w sobie klamczucha-
            kombinatora. Nie sadze aby skazywal sie zaraz na pustelnicze zycie.
            • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 16:15
              jak najbardziej sie zgadzam z twoja analiza ale nt akcentu u niego to akurat
              watpie. Wiem ze gosc napisal ten artykul i sam go slyszal ale moze slyszal
              tylko kilka wyuczonych zdanek? Co do twojej zony to nie watpie ale to jest
              zupelnie inna sprawa niz jego. On jest dopiero 2 lata w Edmonton, wyjechal 4
              lata temu (po doktorat z chemii wrocil po roku zeby mu wreczyli laurke). Po
              drugie mozna zgubic akcent ale tylko na okreslony temat, np spraw zycia
              ogolnego (300 slow) ale zmien temat i zaraz sprawa sie okazuje.

              Jezeli planowal zycie na Hawajach to przeciez nie jest nieskonczenie duzy
              rejon. Konto zeby zalozyc to trzeba miec SSN, lewe dokumenty to juz chyba nie
              przejda pierwszej kontroli w dzisiejszych czasach a jezeli mial takie kontakty
              (Kovalenko?) to i transport minisubem na Molokai niebylby niemozliwy... Jak
              patrze na niego to widze wyjatkowo niedozywionego faceta, nie chodzi mi o wage
              ale za zdrowo to ten gosc nie wyglada. Brakuje mu wyraznie kilku skladnikow
              zywieniowych. Zauwaz ze nie bylo go na liscie Canadian Death Race co pasuje do
              twojej analizy.
      • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 08:09
        Luiza,
        ludzie z psychopatiami oraz roznego rodzaju autystyczni zwykle osiagaja bardzo
        wysokie pulapy naukowe, poniewaz maja wyjatkowe zdolnosci skupiania sie na
        okreslonym zagadnieniu; celuja zwlaszcza w matematyce i kierunkach z nia
        zwiazanych. A brak "przystosowania" kompensuja sobie aktywnoscia fizyczna
        czesto zwiazana z wielkim ryzykiem. To, co "normalni" uwazaja za nadzwyczajne
        nie zawsze takim jest. Po dluzszej analizie wszystko zaczyna sie ukladac w
        logiczny ciag.....choroby. Dopoki delikwent nie robi nic szkodliwego i jest
        przydatny naukowo toleruje sie go i traktuje jak "geniusza" albo co najmniej
        dziwaka.

    • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 02:14
      Nowe wycinki z prasy.
      www.cbc.ca/canada/edmonton/story/2006/10/26/missing-scientist.html
      www.iht.com/articles/ap/2006/10/26/america/NA_GEN_US_Missing_Polish_Scientist.php
      deseretnews.com/dn/view/0,1249,650201799,00.html
      • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 08:18
        A kiedy w koncu go znajda, a moze po prostu znudzi mu sie byc zaginionym, to
        powinien zrobic trzeci doktorat, tym razem nie na Uniwersytecie Gdanskim, gdzie
        kazdy promotor jego pracy doktorskiej jest kumplem jego tatusia ale na jakims
        porzadnym uniwersyteci i to nie polskim, wtedy zobaczy jakie ma mozliwosci
        intelektualne......
      • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 16:25
        welcome to the club! podobno 100,000 facetow tak robi rok w rok w USA. Sam
        slyszalem kilku ze sie zastanawiaja jakby tobylo fajnie wziac czek i z nim
        zniknac na zawsze... Jeden taki, powiedzial zonie ze idzie kosic trawe, pokosil
        15 minut, nagle zona uslyszala ze kosiarka stanela: o, pewnie poszedl po
        papierosy... Zgadla, juz nigdy nie wrocil.
    • zelezny Re: Zaginal w drodze na Hawaje 27.10.06, 22:18
      Przeglądam to forum z odrazą i niesmakiem.........

      Mam jednak Piotrze serdeczną nadzieję, że szczęśliwie się odnajdziesz.
      Rozmawiałem w poniedziałek z Twoim Tatą. Wiem, że Twoi Rodzice zrobią wszystko,
      co w ich mocy, by Ciebie odszukać.

      • piss.doff witam pana zelaznego 28.10.06, 00:24
        i dziekuje za wpis. kazdy watek sie liczy. A jak sie ma pani przewodnicząca
        Rady Samorządu Doktorantów Donata Popławska-Kostuch?
        www.awf.gda.pl/index.php3?s=37
        Aaa, doznalem olsnienia, to chyba jest ta byla zona w Edmonton tylko jeszcze
        stronki nie zmieniono.
        • robinhood101 Re: witam pana zelaznego 28.10.06, 00:56
          Pewnie sie z nia ozenil, bo tatus kazal, a ona za niego wyszla, bo zalatwili
          jej graduate studies w Kanadzie....uklady i ukladziki w tym smierdzacym kolku.
          Co to sie z tego Gdanska porobilo. Niemcy po wojnie uciekli i najechalo sie
          tego ludzkiego gowna i to najgorszej jakosci. Jak nie robia szachrajstw na
          uniwersytecie, to w gimnazjum gdanskim wiesza sie dziewczynka bo, ja molestuja
          publicznie i to gdzie, w szkole. Powinni wysiedlic cale Trojmiasto (a zwlaszcza
          pozbyc sie wszystkich profesorow i nauczycieli) i zaczac wszystko od nowa.
          Pytanie tylko skad brac jakosciowo dobry material ludzki. To co zostalo w tej
          Polsce uraga przyzwoitosci.
          • piss.doff Re: witam pana zelaznego 28.10.06, 03:15
            pamietam przewaly na Uniw Gdanskim z aplikacjami na prawie. poprzyjmowali
            jakichs nieukow lokalnych notabli. Byla sprawa z Olkiem Kwasniewskim i jego
            magisterium. Potem zrobili AWF z WSWF. Dobrze ze nie ze Studium
            Nauczycielskiego.

            Ale ze ta dziewczynka to byla wlasnie z Gdanska? To jest najwyzsza tragedia ze
            doszlo do tych aktow zdziczenia w szkole. Nauczycielka wyszla na 20 minut z
            lekci. Dyrektor rezygnuje bo go to przerasta. Nie wiedzial co sie u niego w
            szkole dzialo?

            Acha, a ten zelezny to jakis maniak krzyzowkowy, zupelnie jak dr. hc. bolek.
            Jakies lokalne skrzywienie.
      • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 00:29
        Nie pocieszyles go pewnie, zdaje sie,ze on wcale nie chce sie odnalezc, po to
        tak zamacil, zebyscie go nie mogli znalezc. Mial, zdaje sie, wszystkich was
        dosyc...

        A odraze i niesmak to prosze miec do siebie. W koncu to nie od nas uciekl ale
        od was. My tylko realistycznie patrzymy na sprawe i o dziwo wszyscy dochodzimy
        do podobnych konkluzji... Jak go znajdziecie bedziecie musieli zaplacic spora
        forse FBI, bo oni nie rozumieja mamisynkow, ktorzy obrazaja sie na swiat.
      • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 00:38
        Starzy Drabikowie to pierwsze powinni zrobic, to zapytac FBI o liste
        najlepszych detektywow w USA. Jest na pewno paru dobrych w California. Jak
        dobrze zaplaca, znajda delikwenta w tydzien, taki maja zwykle termin. Mozecie
        sie tez zglosic do programu tv DrPhil. On od czasu do czasu publicznie szuka
        zblakanych, porwanych tudziez uciekinierow. Nie wiem tylko, czy jest jakis
        sens, zeby cala Ameryka ogladala w tv jak sie pan Piotus urzadzil w nowym zyciu
        i jak nie chce juz pamietac o starym....
      • jp.hi Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 10:10
        zelezny napisał:

        > Przeglądam to forum z odrazą i niesmakiem.........

        Pewnie patrzysz na zycie z niesmakiem.......
        Rozumiem ojca ktory nie chce uwierzyc w to, ze syn wybral swoje zycie a nie
        jego.
        Przyjaciele jednak powinni umiec rozumiec i ocenic fakty z ktorych wynika, ze
        Piotr sie ukrywa. Piotr nie chce aby ktos wiedzial sie gdzie on jest i co robi.
        Co do poszukiwan to USA niema obowiazku z pieniedzy swoich podatnikow szukac
        obcokrajowcow. Powinien to robic konsulat RP w USA i do niego powinniscie
        skladac zazalenia.

        PS. Dzisiaj jadac samochodem Banyan Drive (aleja hotelowo-parkowa) nagle
        zauwazylem faceta w stroju sportowym, biegnacego chodnikiem. Do zludzenia
        przypominal Piotrka. Krotkie wlosy, zaokraglone okulary, sportowa sylwetka. Az
        mi serce mocniej zabilo. Chcialek krzyknac "Piotrek" ale zona mowi mi, on jest
        chyba za niski. Faktycznie nie wygladal na 184cm, moze na 174.
        Bede sie rozgladal.
        • piss.doff Re: Zaginal w drodze na Hawaje 02.04.07, 05:35
          zauwazylem ze znikaja powoli zrodla o Drabiku i nie am tez zadnych nowych. Z
          uwagi na szum obok jego osoby na pewno go znaleziono bardzo szybko tylko ....
          zdecydowano sie nie ujawniac tej informacji z jakichs powodow. dla
          przypomnienia jak on wyglada:

          www.molokaitimes.com/articles/61013194724.asp
          • jp.hi If you slip... you gone 02.04.07, 08:31
            Rozumiem ta planowana przez Piotra trasa to Kalalau Trail na Ne Pali Coast.
            Niebezpieczny? Chodza tam ludzie calymi rodzinami. Chodza tam dzieci. Scigaja
            sportowcy amatorzy.
            www.youtube.com/watch?v=2EyC-RpkEm0
            www.youtube.com/watch?v=crYA7_XOyyY
            www.youtube.com/watch?v=qIwcu0OkMuU
    • mrsrobinson Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 07:17
      No i co sie dzieje w sprawie. Rodzina Drabikow debatuje jak tu znalezc pana
      Piotrusia i nie stacic twarzy??? A Pan Piotrus chciaz wie, ze go chca za leb z
      powrotem sciagnac??? A to dopiero historia, nie zdziwilabym sie gdyby
      amerykanska tv zabral sie za sprawe, no wiecie to badziewie typu, Oprah czy
      DrPhil.
      Jakby te wszystkie polskie "nazdwyczajnosci" poodkrywali, to byloby jeszcze
      smieszniej niz historie o Kaczynskich w night-show.
      • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 08:23
        Szanowna pani robinson,
        Widac, ze dawno juz pani nie mieszka w Polsce. Tam juz prawie nikt twarzy nie
        posiada, wiec nie ma co tracic. Facet, ktory w taki sposob windowal wlasne
        dziecko, nie cofnie sie przed niczym.
        A swoja droga nie ma nic gorszego jak chlopki sie wyksztalca....pozniej
        trzymaja co ich i nikomu nie dadza....Te komunistyczne punkty za pochodzenie
        nie zdaly egzaminu a narobily wiele, wiele spolecznego balaganu.

      • ratpole Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 10:56
        jp.hi napisał:

        > Piotr Drabik jest na Kauai. Zamiast na Molokai polecial samolotem w druga
        > strone, na Kauai.
        > <a
        href="the.honoluluadvertiser.com/article/2006/Oct/27/br/br0321849657.html"
        target="_blank">the.honoluluadvertiser.com/article/2006/Oct/27/br/br0321849657.html</a>

        Ciekawe czy go przyjma z powrotem do pracy?
        Moze jak powie, ze byl chory, bo pogryzly go wyrzuty sumienia to mu sie upiecze?
        Jak tym dwom pilotom mysliwcow u ktorych sie pije w pracy i Amerykanie nie mieli
        wyjscia jak tylko zrozumiec odmiennosc kulturowa?
        • jp.hi Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 12:04
          ratpole napisał:
          > Ciekawe czy go przyjma z powrotem do pracy?

          Mysle, ze by go przyjeli gdyby tylko chcial i sie zglosil. On tego nie chce i
          nie jest to w zasiegu jego woli.
          Nasz problem ze zrozumiem takich przypadkow jak Piotra, polega na tym, ze my
          wierzymy w to co widzimy. Jak choroby nie widac to znaczy ze jej niema. Tego
          typu przypadki sa jednak znane w medycynie i odpowiednio skwalifikowane. Tak
          jak sa chorzy na bezdomnosc tak sa chorzy na potrzebe wyobcowania z
          cywilizacji. Zreszta to jest chyba ten sam typ choroby umyslowej. Oni zwykle
          dobrze funkcjonuja w otoczeniu do pewnego czasu, jak sa mlodzi. Robia czesto
          blyskotliwe kariery zawodowe. Sa czesto nieprzecietnie zdolni i inteligentni.
          Latwo sie ucza. Niestyty do czasu. Choroba ta nasila sie z wiekiem i w wieku
          zwykle po trzydziestce uniemozliwia juz im normalne funkcjonowanie w zyciu
          codziennym. Uciekaja w swoj swiat. Sa niegrozni, nie sprawiaja klopotow ale nie
          moga pracowac zawodowo, wychowywac dzieci, pamietac o obowiazkach, spedzac
          rozumnie pieniedzy, itd. Choc ciagle nie sa pozbawieni sprytu i umiejetnosci
          przetrwania.

          Ciekaw jestem czy jego dziadek lub babka nie miala podobnej choroby. Zwykle
          jest to choroba dziedziczna, dziedziczona w drugim pokoleniu.

          PS. To sa moje dywagacje i oczywiscie moge sie mylic. Przepraszam jezeli kogos
          tymi wywodami urazilem.
          • bonzee Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 14:28
            Zalozenie: zwial

            Jakbym miala go oceniac to raczej bylby dla mnie przykladem niesamowitej odwagi
            (potrzeba podejmowania ryzyka) i kompletnego braku odpowiedzialnosci (ma
            malutkie dziecko i zamartwiajacych sie najblizszych)

            Zaintrygowala mnie jednak Twoja dopowiedz. Jak sie nazywa ta choroba? Jakis
            link?
            • jp.hi Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 29.10.06, 00:27
              bonzee napisała:
              > Zaintrygowala mnie jednak Twoja dopowiedz. Jak sie nazywa ta choroba? Jakis
              > link?

              Nie jestem lekarzem a moja wiedza w tym zakresie ogranicza sie do przeczytania
              kilku artykolow w prasie lokalnej na ten temacie.
              Poniewaz Hawaje, ze wzgledu na klimat, odosobnienie (lad najbardziej oddalny od
              innych ladow na swiecie), naturalne piekno przyrody, zwyczaje, wolnosc,
              bezpieczenstwo, wspaniali ludzie, aloha spirit, przyciaga ludzi szukajacych
              wlasnie tej wolnosci. Dlatego jest tu tak wiele ludzi bezdomnych. Ci ludzie to
              w wiekszosci biali, nie zdaza sie tam hawajczyk. Mieszkaja na plazach, w
              namiotach, w szalasach, w samochodach. Wystarczy z nimi porozmawiac aby
              przekonac sie ze to inteligentni ludzie. Wielu z nich bylo kiedys bogatymi i
              wysoko edukowanymi ludzmi. Kiedys podszedl do nas taki jeden i zapytal czy
              lubimy poezje, po czym przez godzine recytowal z pamieci cos z Szekspira.
              Poniewaz jest to powazny problem. Nie jest ladnym widokiem szalas na pieknej
              plazy gdzie przyjedzaja turysci lub czlowiek spiecy w spiworze. Wladze
              miejskie probuje wielu zabiegow aby sie ich pozbyc. Za wiele milionow dolarow
              wybudowali im np na mojej wyspie, nowe osiedle domow jednorodzinnych o wysokim
              standarcie wyposazenia. Co z tego jak oni nie chca tam mieszkac. Doszlo do tego
              ze na sile zaladowano ich do autobsow i przewieziono do tych domow. Za
              mieszkanie tam nie musza nic placic. Dostaja dodatkowo pieniadze na ubranie i
              wyzywienie. Uciekli po kilku dniach.
              Jedynie co obecnie sie udalo zrobic to usunac ich z plaz i wypchnac w glab
              wyspy. Przy okazji tych problemow, wypowiadaja sie eksperci, psychologowie,
              socjologowie, psychiatrzy i inni. Zgodni sa co do jednego, ze jest to rodzaj
              choroby psychicznej.
              Mowi sie o liczbie ok 40tys homeless na Hawajach. Wprowadzono nawet przepis
              ktory mowi, ze byc bezdomnym na Hawajach jest nielegalne. Nie wolno pod grozba
              kary $1000 spac na plazy, itd. Smieszne i bezcelowe.
              W internecie mozna znalezc miliony informacji na ten temat.
              www.google.com/search?hl=en&q=homeless+in+hawaii
              Znamiennym w tej chorobie jest koniecznosc przemieszczania sie. Piotrek moze
              byc teraz na innej wyspie.
          • piss.doff Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 19:13
            to mi przypomina Te_d___Ka_cz@ynsk`i. Genialny matematyk, dr, nagle mieszka w
            chatce bez lazienki, z kubelkiem sluzacym za kibel. Rower, biblioteka,
            internet, ot cale nowukochane zycie genialnego matematyka z CalTech.
            • robinhood101 Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 21:32
              Ted Kaczynski nie wykladal na CalTech on wykladala na Berkely i to w latach
              szescdziesiatych, kiedy bylo tzw. przebudzenie seksualne Ameryki, dzieci-
              kwiaty, narkotyki itd. tak mu to zbrzydlo, ze sie zaszyl na odludziu.

              en.wikipedia.org/wiki/Unabomber
              Nie wydaje mi sie aby Teda mozna bylo porownywac do Piotra. Ted byl
              niewatpliwie genialny (ale tez mozna sie zastanawiac, czy czasem nie
              autystyczny!!!patrz notka bio i wplyw medication na jego zachowanie).

              Piotr byl genialny ale tylko w Polsce w Gdansku, gdzie tata mial znajomosci.
              Jego genialnosc kulala natomiast w Ameryce.
              Dlaczego uciekl? Zdal sobie sprawe, ze to jego zycie to jedno wielkie klamstwo?
              Nie wydaje mi sie. Zdaje sie, ze czul sie w takim zyciu wygodnie. Poza tym, nie
              byl tzw. krysztalowa postacia: tu klamstwo, tam klamstwo, mieszal i motal ile
              sie dalo, aby tylko na swoje wyjsc. Wszystko uchodzilo, bo tatus zalatwial.
              Facet zdaje sie nie nadawal sie na geniusza i wolal zostac kierowca na
              Hawajach. Jesli w gazecie na Kaui podaja, ze go szukaja, to znaczy,ze maja
              informacje, ze tam wyladowal....
              Ja mam jednak ciagle dziwne uczucie, ze facet jest w Honolulu. Zwiedza sobie,
              poznaje Hawaje na razie zastanaiwa sie gdzie bedzie zyl...
              Pamietam, kiedy sam wyladowalem n Hawajach. Po kilku dnaich tez myslalem, jak
              dobrze by bylo zamieszkac tam na stale......
          • kotopodobna2 ........ 21.11.06, 23:24
            Moment, moment - ale dlaczego nazywacie go od razu "chorym psychicznie"?? czy to, ze sie ma w
            pewnej chwili wszystkiego dosyc, buntuje sie i powiedzmy rzuca wszystko, cale dotychczasowe zycie a
            nawet tzw. "kariere", swiadczyc ma niby o NIEnormalnosci??? ja raczej powiedzialabym, ze wrecz
            przeciwnie - w koncu zaczyna sie zyc normalnie. I co najwazniejsze - w zgodzie z soba... Piotr jade do
            Ciebie!... wink

            --
            Vanitas vanitatum et omnia vanitas.....
        • bonzee Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 15:02
          >Ciekawe czy go przyjma z powrotem do pracy?

          Na 100%.

          W podobnym stylu co on odeszlam kiedys od takiego jednego pracodawcy. Wstydze
          sie tego do dzis.. (poprostu nie przyszlam nastepnego dnia do pracy; a po
          tygodniu z innego juz kontynentu wyslalm maila. Co zrobil moj byly pracodawca?
          Ano zasilil moje konto wyrownaniem za urlop, jakas premia itd... Zawsze byl w
          porzadku, ale na koniec przeszedl samego siebie...

          • jp.hi Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 29.10.06, 00:34
            bonzee napisała:

            > >Ciekawe czy go przyjma z powrotem do pracy?
            >
            > Na 100%.
            >
            > W podobnym stylu co on odeszlam kiedys od takiego jednego pracodawcy. Wstydze
            > sie tego do dzis.. (poprostu nie przyszlam nastepnego dnia do pracy; a po
            > tygodniu z innego juz kontynentu wyslalm maila. Co zrobil moj byly pracodawca?
            > Ano zasilil moje konto wyrownaniem za urlop, jakas premia itd... Zawsze byl w
            > porzadku, ale na koniec przeszedl samego siebie...
            >

            Zupelnie z niewiadomego mi powodu tu niektorzy probuja umiejszyc zdolnosci i
            umiejetnosci Piotra. Pisza, co mozna tak zrozumiec, ze to nie on tylko tatus
            zrobil za niego 3 fukultety i 2 doktorty. A wogle to ta gdanska uczelnia to do
            dupy.
            Tymczasem szefowie instytutu w Canadzie wyrazaja podziw i uznanie dla
            wiadomosci i zdolnosci Piotra. Stad moje przekonanie ze gdyby wrocil i byl
            zdrowy to by go przyjeli powtornie.
        • robinhood101 Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 21:03
          Mnie sie wydaje, ze on po prostu zdal sobie sprawe, ze jego zdolnosci nie sa
          tak wielkie, jak sobie wyobrazal i jak go przekonywala rodzina. Sadze, ze mial
          dosc marne wyniki w pracy i dlatego sie ewakuowal. A nie bardzo mogl zmienic
          sposob zarabiania pieniedzy, bo rodzina od niego oczekiwala, ze bedzie genialny
          cale zycie i to w koncu ta koltuniarska Polska.....Wiedzial, ze w Pln. Ameryce
          specjalnie sie nie wybije a do polskiego grajdolka nie chcial wracac. Nie
          wiadomo tez, kiedy mu zaswitala idea ucieczki. Pewnie w USA, moze juz wtedy
          zaczal sobie zalatwiac dokumenty amerykanskie, niekoniecznie musza byc lewe.
          Jesli zaprzyjaznil sie z Rosjanami oni mogli mu zalatwic prawdziwe dokumenty.
          Chlopak myslal BIG, jak juz zginac to na Hawajach. Troche to dziecinne. Jesli
          nie chce, zeby go znalezli, to nie powinien byc na Hawajach ale w NYC....ale
          tam z kolei nie ma ladnej pogody caly rok...
          Nie wydaje mi sie aby go przyjeli z powrotem do pracy. Z daleka widac, ze facet
          ma powazne problemy psychiatryczne.
          • ratpole Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 28.10.06, 22:28
            robinhood101 napisał:

            > Mnie sie wydaje, ze on po prostu zdal sobie sprawe, ze jego zdolnosci nie sa
            > tak wielkie, jak sobie wyobrazal i jak go przekonywala rodzina. Sadze, ze mial
            > dosc marne wyniki w pracy i dlatego sie ewakuowal.

            Martwi mnie jego znajomosc jezyka rosyjskiego i bliskie kontakty z Rosja i
            Ukraina. Sa to rzeczy dajace wiele do myslenia. Moze tata, na polecenie
            naczalstwa wykreowal geniusza od chemii komputerow i fizjologii masazu
            fizjoterapeutycznego, aby obwieszonego dyplomami latwiej bylo wcisnac do
            znaczacych zachodnich placowek badawczych? Moze dostal prikaz spotkac sie na
            Hawajach z emisariuszem razwiedki, a ten go porwal albo jeszcze co gorszego uczynil?
            • piss.doff Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 29.10.06, 02:09
              "Jesli zaprzyjaznil sie z Rosjanami oni mogli mu zalatwic prawdziwe dokumenty."

              wlasnie. Tu jest cale sedno sprawy. Mysle ze po naszym naglosnieniu tejsprawy
              calosc przyjmie zupelnie inny obrot niz sie spodzeiwano. Wot, takie
              potrzasniecie klatka.
        • jp.hi Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 29.10.06, 09:53
          piss.doff napisał:

          > jp.hi napisz tutaj troche o Kauai, jakie sa tam szanse anonimowego zycia i jak
          >
          > on sie tam mogl dostac z Hawaii, background situation, you know.


          Kauai to rowniez Hawaii.
          Jak sie tam dostal juz wiemy. Polecial samolotem zaraz w tym samym dniu kiedy
          przylecial do Honolulu. Lot z Salt Like do Honolulu trwa ok 6 godzin.
          Zaoszczedzil na roznicy czasu 3 godz wiec tak jakby lecial 3 godz.
          Jak mozna zauwazyc albo zmienil zdanie w samolocie albo z gory planowal Kauai a
          opowiadal o Molokai. Z drugiej strony gdyby planowal leciec na Kauai czy
          Molokai to tam wykupilby bilet. Byloby o $100 do $200 taniej. Wyglada na to, ze
          nie umial sie zdecydowac na ktora wyspe poleci wpierw. Wzglednie robil to
          celowo aby zacierac slady.
          Szanse anonimowego zycia sa tutaj bardzo duze. Jezeli nie masz konta w banku,
          telefonu, umowy na dostawe pradu, prawa jazdy, PO Box, itd to nikt z kulawa
          noga o tobie niewie. Niema tu, poza Honolulu, komorek emigracyjnych, nie liczac
          jednej urzedniczki ktora pomaga wypelniac formularze. Dopoki nie podpadniesz to
          policja sie toba nie interesuje. Policja tutejsza nie zajmuje sie nielegalnymi.
          Troche o zyciu homeless pisalem wyzej.
      • robinhood101 Re: Wiadomosc z ostatniej chwili 02.11.06, 17:50
        W tym akurat sie mylisz. Jego rodzina predzej czy pozniej powie co sie z nim
        dzieje, bo za bardzo sie wydzierali i wymagali od innych pomocy. Jego koledzy
        jak on sie znajdzie, predzej czy pozniej puszcza farbe i wszystko tak, czy
        inaczej przedostanie sie na net.
      • ratpole Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 23:17
        zelezny napisał:

        > Wszystkim uczestnikom forum, ku autorefleksji, polecam dogłębne zapoznanie się
        > z dwoma artykułami:
        > www.naukowcy.republika.pl/awf.html
        > www.naukowcy.republika.pl/kamera.html

        Doskonale. Dziekuje
        • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 23:21
          to jakas paskudna prowokacka! paszkwile pisane przez jakiegos polonusa...tfu!
          --
          HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
          HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
          HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
          • ratpole Re: Zaginal w drodze na Hawaje 28.10.06, 23:24
            jot-23 napisał:

            > to jakas paskudna prowokacka! paszkwile pisane przez jakiegos polonusa...tfu!

            Nasza Uczelnia może również poszczycić się posiadaniem pogłowia obcego miotu. W
            rzeczy samej, wsparcie ze Wschodu jest wyraźnie widoczne, a snujące się po
            Uczelni tuzy sowieckiej nauki posiadające ciepłe posadki profesorskie na AWFiS
            stanowią zapewne próbę odwdzięczenia się pewnego grona tubylców, którzy z
            powodów dość oczywistych nie byli w stanie sfinalizować swoich
            doktoratów/habilitacji w Polsce i w związku z tym na Wschodzie to uczynili.
            Kierunek wschodni jest o tyle naturalny, że po pierwsze doktoraty/habilitacje są
            tam dość tanie (poza tym nasza Uczelnia zapewne dochrapała się już zniżki za
            hurt), a po wtóre - w wielu wypadkach jest to niewątpliwie wyraz rzewnej
            tęsknoty niegdysiejszych Towarzyszy.

            Błędem byłoby jednakże zakładać, że tak barwne i dynamiczne jest jedynie grono
            profesorskie. Młody narybek, mało pieluch po drodze nie pogubiwszy, z zapałem
            doszusowuje do starej kadry. Ledwo taki zrobi maturę, ledwo przejdzie na
            czworakach przez studia, a już "robi" doktorat. Ma niepowtarzalną szansę w życiu
            - Uczelnia dorwała się do praw doktoryzowania, więc kto żyw wpisuje sobie
            magiczne dwie literki przed nazwiskiem. Zatem naprędce powstajš prace
            "doktorskie" sklecone z materiału nadającego się ledwie na lichą pracę
            magisterską, napisane bełkotliwą, łamaną polszczyzną, nawet nie dotykające
            żadnych problemów naukowych, co nota bene dziwić nie może, bo zwykle autorzy
            tych perełek legną już na problemach natury gramatycznej czy ortograficznej.
            Lecz - powiedzmy sobie szczerze - nigdzie nie jest napisane, że ważna jest
            jakość; to, co się liczy w komunizmie, a w nim wszak nadal mentalnie grzęźniemy,
            to ilość. Taśma więc porusza się wartko, a Wysoki Senat, niczym Reksio, ledwo
            wyrabia z przystawianiem aprobujących pieczątek. Ten mrówczy zapał powinien być
            doceniony, a my możemy chodzić z podniesionymi głowami, bo w ilości rocznej
            produkcji dr-osobników plasujemy się z całą pewnością w ścisłej czołówce krajowej.

            Nasza młoda kadra, ów kwiat inteligencji polskiej, dzielnie zatem stęka nad
            doktoratami i habilitacjami tyczącymi tak ważkich naukowo problemów jak "wpływ
            realizowanego w AWFiS programu nauczania [tu wstaw dowolną dyscyplinę sportową]
            na rozwój [tu wstaw cokolwiek] studentek i studentów" czy "pedagogiczne
            wyznaczniki efektywności praktyk szkolnych studentów AWFiS". Zysk publikowania
            tego typu rozpraw jest dwojaki. Po pierwsze, pączek kiełkującego mózgu otrzymuje
            nobilitację do świata nauki, wydłużone nazwisko oraz poszerzone ego. Po drugie,
            Uczelnia promująca taką działalność wnosi trwały wkład do nauki XX i XXI wieku
            oraz zostaje dostrzeżona przez komitet noblowski, o wspieraniu rodzimego
            przemysłu papierniczego poprzez produkcję ton wtórnego surowca nie wspominając.

            W naszej Uczelni roi się od "fizjologów", "biochemików", "biologów",
            "psychologów", "historyków", "socjologów" tudzież "filozofów"; co ciekawe
            zasadnicza masa owych specjalistów legitymuje się wyłącznie dyplomami ...
            akademii wychowania fizycznego. Doprawdy porażająca jest potęga edukacyjna
            naszej Uczelni, skoro jest w stanie wykształcić tak różnorodnych fachowców (nie
            kształcimy chyba tylko kosmonautów) niczym regularny uniwersytet, a już na cud
            zakrawa, gdy się uzmysłowi, że czyni to serwując owym różnorodnym "naukowcom"
            niemalże identyczny program nauczania. Jest to ewidentny dowód
            niesprawiedliwości umieszczenia naszej Uczelni w ostatnich pomyjach szkolnictwa
            wyższego w Polsce.
        • drabiniasty Re: Zaginal w drodze na Hawaje 29.10.06, 00:37
          Pan zelazny widze mimo wstretu do nas, nadal przekonuje sie do czytania tego
          forum. Co za poswiecenie.
          Artykulow czytac nie bede, bo malo mnie interesuja polskie kadry naukowe...

          Zastanawiam sie tak troche nad Polakami. Jesli posiadaja troche zdolnosci, to
          na sile chca z nich zrobic cudowne dzieci, geniuszy. Atmosfera w kraju
          powoduje, ze albo sie funkcjonuje charakterze "cudownosci" albo sie jest
          absolutnym idiota. Nie ma posrednich klasyfikacji.
          Pamietam jako student medycyny w Polsce nie moglem sie nadziwic, jak moi
          koledzy pragneli swojej nadzwyczajnosci i slawy. Sam bylem dosc przecietna
          osobowoscia z zainteresowaniami i zdolnosciami wiekszymi niz przecietne do
          jezykow obcych. Bylem dobrym studentem ale nie moglbym siebie nazwac genialnym.
          Moja rodzina nie mogla sie z tym pogodzic. Tymczasem ja ogladalem jak na moim
          wydziale kilku dostalo tzw. kota(kazdy wie o co chodzi) poniewaz mozliwosci nie
          pokrywaly sie z ambicjami i oczekiwaniami rodziny.
          Dlatego ludzie wyksztalceni emigrowali z Polski, zeby wyrwac sie z tego zaduchu
          intelektualnego i potencjalnej paranoii w powietrzu. Rzadko kto myslal wtedy o
          zrobieniu majatku. Samopoczucie liczylo sie duzo bardziej niz forsa.

          Za granica zwykle ludzie odnajduja siebie i maja czysty obraz tego, na ile ich
          stac. Ja na przyklad doszedlem do wniosku, ze nadal pragne byc lekarzem i
          osiagnalem w USA to, czego chcialem a nawet i wiecej, bez zastanawiania sie nad
          swoja genialnoscia, bo jak mowie, uwazam sie za calkiem przecietnego faceta. Po
          latach zobaczylem, ze taki stosunek do siebie maja w USA wszyscy, ktorzy do
          czegos doszli, pomijam czubki, bo i takich jest sporo.

          Niestety w nauce, i to jakiejkolwiek, duzo wazniejsza jest systematycznosc i
          ciekawosc niz geniusz....
          Specyficznosc tzw. science czyli nauk opartych na doswiadczeniu polega na tym,
          ze siedzi sie w laboratorium i obserwuje. Jesli ktos nie lubi siedziec w
          laboratorium nic nie wydedukuje, zwlaszcza jesli w gre wchodza ludzkie
          komorki.... Ci, co maja wyksztalcenie biologiczno-chemiczne wiedza, o czym
          mowie. Bo jak wiadomo komorki ludzkie potrafia zaskoczyc niejednego badacza, a
          zeby to opisac i badac trzeba to najpierw dlugo, dlugo obserwowac.

          Co zas sie tyczy polskich tzw. "idiotow" , ktorzy wyemigrowali, bo chcieli
          polepszyc sobie zycie, to wypadaja oni w Ameryce duzo lepiej niz wam w Polsce
          sie wydaje. Wielu ma doskonale prosperujace businessy i jest szanowanymi
          obywatelami USA. W Polsce funkcjonowali by jako idioci i nigdy nic by w zyciu
          nie osiagneli....

          Jesli Piotr Drabik siedzial przewaznie przed komputerem i zastanawial sie nad
          problemami teoretycznie, jak mowi jego szef w Edmonton, to oznacza to,ze taki z
          nieco naukowiec-badacz w science, jak z koziej dupy traba. Nie chodzilo mu o
          badanie ale o wynik, najlepiej zeby byl szybki i blyskotliwy i zeby przyniosl
          swiatowa slawe..... coz widac z daleka, ze za bardzo przejal sie swoja opinia i
          rola. Megalomania tak powszechna wsrod Polakow takze pewnie dawala sie we
          znaki.

          Nie chce mi sie juz analizowac tego chlopca, bo w sumie zal mi go. Przestalo go
          bawic granie roli kogos kim nie jest? Wszystko jest wynikiem choroby? Kto to
          wie. Kolejny przypadek psychopatii czy autyzmu? Tez nie wiadomo. Jak go
          znajdziecie to sie dowiecie.

          Jedno jest pewne, jesli delikwent jedzie w nieznane miejsce samotnie po to aby
          uprawiac potencjalnie niebezpieczny sport zawsze zawiadamia kogos o tym gdzie i
          jak bedzie mozna sie z delikwentem skontaktowac.
          Jesli natomiast robi sie wszystko by zatrzec za soba slady, to takze o czyms
          swiadczy.

      • robinhood101 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 29.10.06, 01:04
        Artykuly te oczywiscie napisal wasz geniusz naukowy pan dr Piotr Drabik
        przyjmujac tajemniczy pseudonim. Zapomnial tylko znalezc sobie jakis bardziej
        tajemniczy adres, bo ten kanadyjski wskazuje od razu na niego.

        Zauwazyl pan, ze na tej fatalnej uczelni jedynym nieobecnym naukowcem w
        artykule byl profesor Jozef Drabik??? Zdaje sie jakis wielebny wyjatek na tej
        zgnilej uczelni pelnej idiotow, a co najmniej niedorozwinietch cwaniakow. I co
        on tam robi? Stoi na strazy szukania intratnych zagranicznych ofert dla swojego
        syna? A syn jest genialny i meczy go nieuctwo i glupota otoczenia ale coz zycie
        zyciem skorzysta z ofert jakie mu zaklepuje tatus po znajomosci, bo co ma
        zrobic?
        Zycie bez wyjscia i kolejna "polska droga", ktora sie powtarza. Najpierw sie
        korzysta z systemu, ile sie da i jakimi tylko sie da metodami a pozniej jak juz
        sie cos tam osiagnie, to sie na ten system i ludzi, ktorzy pomogli wypina cala
        gola dupa....To samo zrobili Michnik i Kuron (najpierw czerwone harcerstwo a
        pozniej opozycja!!!).
        Cos jednak w tej Kanadzie nie wypalilo i widac musialby wrocic z powrotem do
        polskiego bagienka ...a nie chcial.
        Wiec kupil sobie bilet w jedna strone......
        • jot-23 Re: Zaginal w drodze na Hawaje 29.10.06, 01:46
          robinhood101 napisał:

          > Artykuly te oczywiscie napisal wasz geniusz naukowy pan dr Piotr Drabik
          > przyjmujac tajemniczy pseudonim. Zapomnial tylko znalezc sobie jakis bardziej
          > tajemniczy adres, bo ten kanadyjski wskazuje od razu na niego.


          lolol... od razu wiedzialem ze ten thread ma potencjal! "bezowocny" my ass!
          --
          HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
          HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
          HEAD ON, APPLY DIRECTLY TO THE FOREHEAD!
      • mrsrobinson Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 01:26
        Rozprezcie sie troche, nie warto rozdzierac szat. Znajdzie sie owieczka predzej
        czy pozniej, bedzie mial klopotow z policja co niemiara, chyba, ze bedzie
        udawal idiote, wtedy odwioza go humanitarnie do Polski pod ochrona, za ktora
        tatus niestety bedzie musial zaplacic( i za caly treatment w USA tez), bo
        opieka lekarska dla cudzoziemcow w USA jest platna. A pamietacie taka piosenke
        spiewana przez Maryle Rodowicz:".wsiasc do pociagu byle jakiego....."
        • mrsrobinson Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 01:59
          Wiecie uwazam, ze policja hawajska jest naprawde pelna dobrych checi, skoro
          ciagle ja to interesuje i zamieszcza informacje w prasie codzienniej. Tylko
          Amerykanie potrafia byc tacy bezinteresowni.

          A propos megalomanii. Pamietacie Agnieszke Osiecka? Muze PRL-u, poetke dnia
          codziennego. Miala ona jedna corke z dziennikarzem "Polityki", pochodzenia
          zydowskiego, niejakim Danielem Passentem, ktory ma lekkiego zajoba na punkcie
          swojej corki. Wyjechal nawet do USA, bo chcial dac corke lepsze szanse zyciowe.
          Cos jednak corka nie chciala zdaje sie skorzystac z lepszych szans w USA(bo
          brakowalo pewnie blogochwalczego polskiego stosunku do osob znanych),
          najwyrazniej brakowalo zdolnosci i sily przebicia. W kazdym razie wrocili oboje
          do Polski. Corka oczywiscie "rozkwitla" w Polsce i stala sie "pisarka". chociaz
          pisze bzdury o niczym, liczy sie, ze jest corka Agnieszki Osieckiej, to juz
          samo wystarczy, zeby w Polsce zrobic kariere. Najdziwniejsze i najciekawsze w
          calym jej zyciorysie jest to, ze studiowla na Harvard University ale nie podaje
          co i kiedy.
          Dla tych, ktorzy malo wiedza o systemie uczelnianym w USA, to pewnie mysla nie
          wiadomo co, ale ci co, wiedza, zdaja sobie sprawe, ze:
          Harvard znany jest ze swiatowego poziomu jedynie w bardzo nielicznych
          kierunkach, przed wszystkim graduate: prawo, medycyna i szkola administracji i
          businessu. Jest tez kilka innych kierunkow undergraduate na swiatowym poziomie
          miedzy innymi takich jak matematyka i classics. Cala reszta kierunkow jest
          bardzo przecietna i dostanie sie na nie nie przedstawia zadnych trudnosci, ba
          bywaja tez i takie, ktore oferuja studentom sute stypendia aby tylko raczyli
          tam studiowac.
          Zastanawia mnie wiec, co tez Agata Passent studiowala na Harvard, ze boi sie to
          wyszczegolnic i podac rok studiow?
          Kolejna notka biograficzna aby polachotac wlasna megalomanie i wpedzic kmieci
          polskich w zazdrosci i podziw zarazem? Kolejny geniusz pilnie wyrezyserowany?
          • robinhood101 Re: Bilet w jedna strone 29.10.06, 02:09
            agatapassententer.blog.onet.pl/
            Rzeczywiscie nie podaje, co i kiedy studiowala na tym Harvardzie. Pewnie
            chodzila na jakies seminaria platne, wiec kazdy je zaliczal...I tak ukonczyla
            Universytet Harvarda. Ladnie brzmi w polskim zyciorysie, bogobojnie.
            Skonczyla jednak i studia na UW, tatus pewnie zadbal, bo szkoda by bylo, zeby w
            ogole studiow nie miala.I tak ma jedne na pokaz a inne naprawde.

            Ciekawe, kto zrobil jej to zdjecie do bloga, bo na inych zdjeciach wyglada
            b.b.nieciekawie.