Zwolniłam sie wczesniej z pracy,żeby zrobic zakupy prezentowe. Pakuje sie do auta, dzwoni telefon , wiec grzebie w torbie aby go odebrac. W torbie równiez miałam reklamóweczke z jedzeniem pracowym wraz z nożem. Nóz pierwszorzedny,nowy, ceramiczny, w osłonce. Osłonka sie musiała zsunąc, bo nagle czuje ciepło na reku,patrze-z rany na nadgarstku sika krew, jasnoczerwona. Przycisnęłam i stoje, nie wiem co robic. Nie moge dzwonic, bo jak puszczam, ucieka krew. Nikogo w poblizu. Wracam do biura, tam siedzi jeden kolega, biały sie zrobił,dzwoni do mojego męża. Maż ,ze za 5 min bedzie. Zasyfilam biuro,lazienke, winde, korytarze, stoje na dworze i czekam. Przyjechał , zobaczył mnie-skrzepy miedzy palcami,kozuch we kwi, cieknie z niego, buty we krwi, zbladłi powiózl do szpitala (auta wyglada,jaby woził w nim nielegalnie ubita nierogaciznę). No i teraz juz siedze w domu po rewizji tetnicy promieniowej, a prezenty nadal w lesie

.
Jesli któras z was jest tak głupia jak ja i wozi nóz, niech go wozi inaczej, niz ja

.
Miałyscie takie przygody? Przyznam,że miałam ciepło w pewnym momencie.