Dodaj do ulubionych

Ale miałam dziś przygodę

22.12.11, 17:30
Zwolniłam sie wczesniej z pracy,żeby zrobic zakupy prezentowe. Pakuje sie do auta, dzwoni telefon , wiec grzebie w torbie aby go odebrac. W torbie równiez miałam reklamóweczke z jedzeniem pracowym wraz z nożem. Nóz pierwszorzedny,nowy, ceramiczny, w osłonce. Osłonka sie musiała zsunąc, bo nagle czuje ciepło na reku,patrze-z rany na nadgarstku sika krew, jasnoczerwona. Przycisnęłam i stoje, nie wiem co robic. Nie moge dzwonic, bo jak puszczam, ucieka krew. Nikogo w poblizu. Wracam do biura, tam siedzi jeden kolega, biały sie zrobił,dzwoni do mojego męża. Maż ,ze za 5 min bedzie. Zasyfilam biuro,lazienke, winde, korytarze, stoje na dworze i czekam. Przyjechał , zobaczył mnie-skrzepy miedzy palcami,kozuch we kwi, cieknie z niego, buty we krwi, zbladłi powiózl do szpitala (auta wyglada,jaby woził w nim nielegalnie ubita nierogaciznę). No i teraz juz siedze w domu po rewizji tetnicy promieniowej, a prezenty nadal w lesiesmile.

Jesli któras z was jest tak głupia jak ja i wozi nóz, niech go wozi inaczej, niz jawink.


Miałyscie takie przygody? Przyznam,że miałam ciepło w pewnym momencie.
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 17:39
      Brzmi strasznie.
      Ale twarda jesteś.smile
      • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 17:43
        Na ematce pisze, więc forma chyba niezławink
    • kub-ma Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 17:45
      Matko z córką!
      Ja bym szybko zaległa zemndlona przy tym samochodzie.
      A co to jest rewizja tętnicy?
      • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 17:50
        Wiesz co, moją pierwsza myslą było, czy nie zalec, ale jakbym zaległa, to juz bym nie wstała prawdopodobnie. Wiec stwierdziłam,ze nie zemdleje az maz przyjedzie. I dopiero prawie zemdlałam na izbie, jak było bezpiecznie.

        Mówili,ze robią rewizje, czyli zszycie tętnicy-tak to sie chyba nazywa fachowo.
    • kozica111 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 17:54
      Ojciec mojej koleżanki zakupił na bazarku od "ruskich" skalpelek, który nosił sobie w kieszeni spodni do momentu aż też sobie coś odciął...
      • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 18:00
        Duzo uciał?Dało radę przyszyć?
        • kozica111 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 18:04
          Z tego co pamiętam to nogę sobie poranił, ale krwawiło ponoć bardzo efektownie.
          • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 18:12
            Myślałam,że moze przyrodzenie sobie uszkodził, ale jak nogę, to w sumie mogło się jeszcze gorzej skonczyć.
    • czarnaalineczka Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 18:03
      ale wstyd big_grin

      i na wszelki wypadek nie wyrabiaj sobie pozwolenia na bron tongue_out

      • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 18:09
        > i na wszelki wypadek nie wyrabiaj sobie pozwolenia na bron tongue_out
        Nigdy nie miałam zamiaru tego robic, wiec postrzał na szczescie mi nie grozi.
      • lucadimontezemolo Re: Ale miałam dziś przygodę 23.12.11, 00:13
        A kto ten cały syf sprzątnie?
    • anorektycznazdzira Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 18:22
      O matko...
      Oczywiście mnie przebiłaś, ale może Cię pocieszy, że też miałam przedświąteczną przygodę w drodze po prezenty: auto mi się rozkraczyło i trzeba mnie było holować ze środka skrzyżowania suspicious
      • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 20:11
        Miałam tak, a mąz nie odbierał telefou. Twoje przezycie gorsze, jak dla mnie wink
        • anorektycznazdzira Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 20:35
          Mój akurat odebrał, zwolnił się z pracy i przybył w te pędy z odsiecząsmile

          Nie wie tylko, że przez ten numer nadal nie ma prezentu...
      • foro-estupido Re: Ale miałam dziś przygodę 23.12.11, 12:52
        Ja też...Wyszłam z pracy o 14tej i pomyślałam,że przejdę porozglądac się za prezentami.Wyszłam,przeszłam się....Wsiadam do auta,ruch jak cholera...Jadę sobie,jadę i nagle traaach....Auto stanęło na przejeździe tramwajowym.Wysiadam próbuję go popchąc to w przód to w tył...z lekka drgnęło.Inne auta mnie mijają ja kurw.ję pod nosem,że żaden cham nie pomoże....Nagle znajdują się dwaj kolesie,p\mówią,że pomogą,kazali wsiąśc i skręcac na chodnik.Ja skręcam na chodnik obok,a oni chcieli,żeby skręcała na chodnik po drugiej str ulicy.I słyyszę jak jeden do drugiego mnie wyzywa.Otwieram drzwi i drę się,że kufa chodnik jest tutaj no nieee?!!!Stwierdziła,że cytuję"no ja".
        Zepchnęli mnie na ten chodnik...szukam tel.patrzę nie ma...No tak młodszy jak wychodziłam do pracy młodszy był chętny iśc ze mną wiec do pokoju po tel już nie wróciłam.
        Zatrzymałam straznika miejskiego,zgodził się na wykonanie tel ze swojego prywatnego...Dzwonię....Męża nr nie pamietam,swojego nowego nie znam....Domowego to już wogóle.Zadzwoniłam do mamy z innej miejscowości,żeby zadzwoniła do M,że stoję tu a tu i niech coś wymyśli.Piźdxi jak cholera,od odmu to kawalek drogi.Z dwójką dzieci to trochę czasu minie.No ale czekam....Czekam az się doczekałam.Przyjechał po mnie kolega,zawiózł mnie do domu a mąz pojechał z nim po auto.
        Wracam do domu zziębnieta,robię sobie kawę,siadam do tv,a tu porażka,bonie działa ani net,ani tv bo u operatora jakiś problem wystąpiłuncertain
        I tak marzyłam o popołudniu z rodziną a ostatecznie padłam o 20tejsmile
        Ano ale tak,tak...Ciebie nie przebijęwink
    • echtom Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 19:20
      Kiedyś mi odbiło i zaczęłam podczas przerwy w kursie przewodnickim zmywać na ochotnika szklanki po jakiejś imprezie. Jedna była wyszczerbiona, przecięłam kciuk, zabryzgałam krwią zlew i okolice. Opanowałam sytuację przy pomocy paczki chusteczek, wróciłam na salę na zajęcia i po minucie wybiegłam z powrotem, bo zakrztusiłam się herbatą smile
      • andaba Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 19:23
        To mówisz, ze te noże w owłoce ceramicznej takie dobre są? chyba sie skuszę...
        • monia1-23411 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 19:58
          Ja miałam przygodę wprawdzie ok 3 lat wstecz, ale pamiętam ją do dziś. Pracowałam sobie w firmie , nie będę wymieniac nazwy bo mnie oskalpujecie na żywca. Pewnego dnia przyszła do mojej koleżanki interesantka, która nie reagowała na wezwania. Po dłuższej rozmowie, której byłam świadkiem, zauważyłam, że ta kobitka jakoś tak dziwnie się zachowuje. Jak się dowiedziała o pewnych sprawach, zaczeła się trząśc i upadła na podłogę. Moja koleżanka wpadła w popłoch, zaczęła dzwonic po lekarza i spoczęła prawie zemdlona na krześle. Lekarz oczywiście przybiegł, ale był przerażony gorzej niż my (kobieta w międzyczasie dostała drgawek, zaczęła się krztusic własnym językiem). Jak zobaczyłam co wyprawia lekarka, położyłam klięnkę na bok, uwolniłam język i pod głowę wsunęłam jej swoją kurtkę (z czego później nie byłam zadowolona bo obrzygała mi ją totalnie, a była to zima i musiałam wracac do domu bez kurtki). Po ok. 30 min. przyjechało pogotowie. Oczywiście "pogratulowało" naszej lekarce rewelacyjnego zachowania (nie rozpoznała ataku padaczki) i zabrało klientkę do szpitala.
          Po tym doświadczeniu doszłam do wniosku że człowiek nie jest nigdzie bezpieczny (zwłaszcza w pracy) bo nie wiadomo co może nas spotkac.
          • a.va Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 20:02
            > Ja miałam przygodę wprawdzie ok 3 lat wstecz, ale pamiętam ją do dziś. Pracował
            > am sobie w firmie , nie będę wymieniac nazwy bo mnie oskalpujecie na żywca.

            Czyżby TPSA? big_grin
          • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 20:13
            Widzisz, zareagowałas. Ja nie jestem pewna,czy miałabym władzę w członkach, gdyby ktos obcy zaczał koło mnie odjeżdzać.
        • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 20:09
          Bardzo dobre są. Tyle,że wrazliwe i kruche,łatwo sie wyszczerbiają. Mama ostatnio ukruszyła kawalaczek przy odcinaniu twardych elementów główki czosnku. Nadaja sie tylko do normalnych,miekkich rzeczy, typu kiełbasa, rekawink
        • attiya Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:58
          big_grin
          osobiście polecałabym jakowyś nóż a la skalpel lekarski - taki z szlachetnej stali big_grin
          dobrze też byłoby nosić taki nóż bez osłonki big_grin
      • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 20:15
        Niezły, za przeproszeniem, popiswink
    • a.va Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 20:00
      Uuuuła, no to zrobiłaś mocne popołudnie koledze i mężowi.

      Mój kot niedawno zrobił podobną imprezę, tylko na mniejszą skalę - wyrwał się weterynarzowi w czasie pobierania krwi i energicznie próbował podrapać wszystkich dookoła, a ponieważ miał już igłę w łapie i gumkę wokół łapy, krew efektowną fontanną obryzgała pół gabinetu.
    • aquuaa Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 20:25
      A ja lubie takie historie smile Podoba mi sie Twoja.

      Mialam inne ale slabiutkie...
      Np. mylam kafelki w kuchni a sztucce staly w pojemiku (suszarce) - w tym duzy noz kuchenny ostrzem do gory i ja tak z calym impetem szorowania nadzialam sie nadgarstkiem na ten noz... ale byla tylko dziura... nawet gleboka ale krwi nie bylo sad

      Inna dziura pod kolanem - do dzis dzien wsadzam tam 1 cm palca. Krew byla owszem ale okolicznosci... niestety nieznane. Wrocilam do domu z placu zabaw, patrze, wszystko upacane krwia, zaczelam szukac, ogladac sie i znalazlam ta dziure. Nic nie bolalo i nie tryskalo jakos specjalnie. Dlugo mi sie to packalo potem az zostalo wglebienie. Od lat nie daje mi to spokoju - gdzie sie nadzialam i dlaczego nic nie czulam....
      • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 20:31
        Z tym nadgarstkiem to jak u mnie, tylko, że słabo wycelowałaś. Ale ta noga, słabo mi,jak to czytam...
    • minnie_su Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:00
      FASCYNUJACE!
      to w zasadzie gotowy scenariusz na film sensacyjny...
      • attiya Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 22:01
        wypisz wymaluj niedopracowana kobieta w średnim wieku, raczej brzydka, nie za mądra, bez polotu, humoru, nie umiejąca pośmiać się, to takie nic ciekawego, mój mąż na tobie w życiu nawet na sekundę oka nie zawiesiłby
        aha - ty nawet nie wiesz co to znaczy poczucie humoru i żarty
    • schere Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:06
      Miałaś przygodę przez duże "P". Gratulacje za zchowanie zimnej krwi wink.
      A kolega... już przy stole wigilijnym z jego opowieści wyniknie, że osobiście ci zrobił tę rekonstrukcję tętnicy, przy okazji eliminując kilka innych dolegliwości. I nie bynajmniej przy tym nie zasłabł, ani nie zbladł smile.
      • aleks2539 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:22
        Niezłe smile Też lubie takie rzeczy smile

        Sytuacja z zeszłych wakacji... Kumpela siedzi na ławce z niemowlakiem w wózku. Nagle otwierają się drzwi wejściowe do klatki schodowej w bloku. Wychodzi stamtąd jej drugie dziecko - 7letni syn. Syn wyszedł w samych majtkach, cały we krwi, leciało z niego wszędzie. Ta omal na jego widok nie zemdlała. Złapała pierwszego lepszego znajomego dorosłego zostawiła wózek z dzieckiem i leci do starszaka. Nie zdążyła nic powiedzieć, bo nie była w stanie. Syn tylko powiedział coś na zasadzie mamo czy będę żył...
        Szybki telefon na pogotowie, przyjechała karetka, wzieli chłopaka, ona z niemowlakiem na górę (mieszka na 4 piętrze), po to aby zabrać potrzebne rzeczy i biegiem do szpitala. Opowiadała, ze nie była w stanie utrzymać dziecka na rękach, klatka schodowa cała we krwi, poręcze we krwi, drzwi od mieszkania we krwi.
        Co sie stało?
        Syn stwierdził że jest mu potrzebny TEN KONKRETNY SAMOCHODZIK. I wszedł na meblościankę. Meblościanka na niego runeła,rozcieła mu głowę i podbródek, do tego stukła się szyba i ilekroć młody chciał wyjśc spod meblościanki to zahaczał o szkło.... Mówił, że w pewnym momencie sam się przestraszył że się wykrwawi więc ostatnimi siłam po tym szkle wyśliznął się spod szafy... dzieciak do dzisiaj ma blizny. A mi po prostu słabo jak widzę nie zabezpieczone szafy u dzieciaków w pokojach...
        • aquuaa Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:29
          aleks2539 napisała:
          (...)

          Lubie, nie jestem uwrazliona ale w tym konkretnym przypadku najprawdopodobniej bym zeszla na miejscu... tym bardziej, gdyby moje dziecko bylo w takim stanie...
          To ze umiem opanowac wlasne omdlenie - na niewiele by sie tu zdalo jak sadze....
        • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:42
          >Syn wyszedł w samych majtkach, cały we krwi
          > , leciało z niego wszędzie.


          Nie było mi dane sprawdzic siebie w takiej sytuacji, niechaj tak zostanie. koszmar.
        • aniazm Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:52
          przytoczę podobną opowieść do opowieści aleks. dawno temu, na zimowisku, wieczorem była dyskoteka na stołówce. stołówka była podzielona na dwie sale ścianą ze szklanych okien i drzwi. były tam bliźniaczki, które ganiały się przez te drzwi w tę i z powrotem. nagle - wielki brzęk tłuczonego szkła - jedna z dziewczyn przebiła sobą szybę, bo ktoś zamknął drzwi , przez które one się ganiały - a że szyba, to nie było widać. potem - horror, bo co dziewczyna się ruszyła, to sikała krwią, aż zemdlała, jej siostra również i co poniektóre dzieciaki. ostro było.

          a osobiście krzywdę sobie zrobiłam (ale nie tak spektakularną) w czerwcu tego roku - spadła mi na stopę szklanka do łiski - gruby rant rozciął mi skórę i na szczęście rozbiła się na ziemi, nie mi na stopiesmile mój trzylatek wtedy był bardzo dzielny - przynosił mi chusteczki mokre i nawet podał mi papierowy ręcznik, po który musiał na bat wleźć i prawie sam zadzwonił po pomoc - no dobra, tylko telefon mi przyniósłtongue_out dobrze, że to w kuchni było, z kafelków krew dobrze schodzitongue_out skończyło się na dwóch szwach.
    • easyblue Pogratulować totalnego braku wyobraźni. 22.12.11, 21:26

      • alexa0000 Re: Pogratulować totalnego braku wyobraźni. 22.12.11, 21:35
        Nie totalnego,bo kawałka jej użyłam. Założyłam osłonę, po to właśnie, aby uniknąć skaleczenia. ALe na drugi raz noża nie wezmę w ogóle.
    • rosapulchra-0 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:35
      Wtedy to były Domy Towarowe w centrum Warszawy. Wybrałam się tam pod koniec lat osiemdziesiątych w poszukiwaniu płaszcza zimowego. Na nogach miałam zimowe buty, takie z cholewami na pół łydki. W pewnym momencie poczułam silny ból w nodze, a potem ciepło i zaraz chlupotanie w bucie. Trochę się zdziwiłam, zatrzymałam przy jakiejś ladzie i spojrzałam na tę nogę w bucie, a z niego już się krew wylewała. Pękł mi żylak samoistnie. Sikało krwią jak z kranu spod przyciśniętego palca. Panika była konkretna, pogotowie, potem kilka dni w szpitalu, rok później operacja w Instytucie Hematologii, ale to takie czasy były, że na wszystko się czekało długo albo dłużej. A buty, oczywiście, do wyrzucenia..
      • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:38
        Panika ludzi, czy Twoja? A propos butów,nie wiem, czy da radę krew z kożucha wyczyscic....
        • rosapulchra-0 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:46
          Wszystkich nas. Sprzedawczynie biegały, kierowniczka jakaś przyszła z łaską, ale jak zobaczyła, że wszystko wokół we krwi i leje się ona na otro, to wymiękła i ledwo po karetkę była w stanie zadzwonić. W końcu jakiś starszy pan kazał mi się położyć i własnym paskiem od spodni ścisnął mi nogę ponad kolanem, a nogi ustawił mi na krześle.
          • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:57
            Ja sie bałam wpasc w panike, bo zdarza mi sie miec napady nerwicy lekowej i wtedy byłoby zle. A co smiesznejsze, stałam sobie na dworze (juz po tym telefonie do męza) z tą reką,jakby mnie z filmu jakiegos wzieli, kilka osób mnie mineło i nic. Nie żebym miała skorzystac z pomocy w sensie podwiezienia, bo maz miał zaraz byc, ale nikt mnie nie zapytał, czy cos sie dzieje.
            Twój mąz-hardkor.
            • rosapulchra-0 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 22:01
              Był w takim szoku, że pierwszy ból zaczął odczuwać dopiero w szpitalu, już w drodze na salę operacyjną.
    • kotka.zielonooka Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:37
      Mi się zrobiło słabo od samego czytania ...sad
    • estelka1 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:47
      Pobiłaś mnie alexa big_grin Ja tylko w swoje 40 urodziny, kiedy zapragnęłam zażywać kąpieli i golić przy tym to i owo, urąbałam sobie kawał kciuka maszynką do golenia. Wanna pełna czerwonej wody robiła wrażenie, ale niestety nikogo nie zestresowałam. Nakazałam tylko córce przynieść opatrunki, zabandażowałam sobie palucha - co z racji pracy czynię z zamkniętymi oczami, wylazłam z wanny, wypuściłam wodę, spłukałam wannę i beznamiętnie poszłam spać. Co prawda na drugi dzień rozważałam czy nie trzeba by było jechać na szycie palucha, ale dałam radę... No dobra, tchórz jestem, interwencja na moim ciele w postaci szycia, czy zastrzyku doprowadza mnie do histerii. Innych mogę kłuć, cerować i dobijać. Oka nawet nie zmrużę przy tym. Ale mnie nie dotykać, bo umrę big_grin
    • rosapulchra-0 Przypomniało mi się! A mojemu mężu rękę obcięło. 22.12.11, 21:49
      Przypomniało mi się. 16 lat miał i miał praktyki w technikum, coś na frezarce miał zrobić i go ta frezarka za rękaw wciągnęła i zgruchotała mu prawą rękę, połamane miał wszystkie kości, a dłoń trzymała się na kawałku skóry. Do szpitala bielańskiego pojechał ciężarówką złapaną na stopa przez nauczyciela. Tam mu rękę przyszyli, kości na pręty poskładali, jeden z nich do dziś w ręce jest, a jedna kość jest niezrośnięta.
    • attiya Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:57
      o matko....jakieś szwy założyli ci? boli?
      • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 21:59
        Tak, zszyli tetnicę. No i skóre ofkors, rana ma ok 4 cm. Lekko boli, w trakcie przygotowan do zabiegu bolała bardzo, teraz spoko.
        • attiya Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 22:04
          mam cichą nadzieję, że to nie jest ta ręka, którą piszesz itd?
          szybkiego gojenia życzę smile
          • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 22:07
            Lewa, a jestem praworeczna. Ale wiesz, nie moge za bardzo jedna reka sprzatać , gotować swiatecznych potraw, jak mi przykro.........Dziekiwink
            • attiya Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 22:39
              mnie tam nie byłoby przykro, szczególnie, że mam jeszcze męża a on dwie zdrowe łapki big_grin
              ja siedziałabym z chochlą - a co - na ławie i mówiłabym co ona ma robić a on, cóż, robiłby to big_grin
              ze sprzątaniem to samo
              koniec końców tak właśnie myślę, że domownicy nie mają wyboru jak pomóc ci big_grin
      • elske Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 22:45
        Mój maż miał wypadek rok temu w pracy, odciął sobie 1/3 palca wskazującego na pile tarczowej w racy.Ale jak o tym opowiada, wszyscy płaczą ze śmiechu. Mój maż pracuje jako lakiernik na stolarni, ale czasami pomagał na hali , przy produkcji schodów ( po wypadku przestał na hali pomagać). Wtedy docinał docinał deski na pile tarczowej. Nagle poczuł coś, jak pstryknięcie w palec i zobaczył mnóstwo krwi na stole . Pierwsza jego myśl: skąd ta krew? Za chwile patrzy na swoją rękę : ok, to moja. Tylko gdzie jest mój palec? Palec się znalazł, wisiał na skórce. Wszyscy na hali zamarli. Mąż poszedł do toalety, zawinął rękę w papier do wycierania rąk, na to założył woreczek foliowy i kolega zawiózł go do szpitala w naszym mieście.Tam chwile czekał zaprowadzono go do gabinetu, przyszedł młody lekarz i pyta co się stało. Mąż mówi że odciął sobie palec ( mówił że był na takiej adrenalinie , że w ogóle nie czół bólu). Lekarz zaczął mu delikatnie ten papier odwijać, w końcu maż sie zdenerwował, powiedział że sam to zrobi. Szybko ściągnął papier i pokazał dłoń lekarzowi.Palec zadyndał na skórce, lekarz zrobił sie biały i zemdlał . Pielęgniarka zrobiła wielkie oczy , a mój maż do niej: ty się tak nie patrz, tylko mu pomóż . Lekarza docucono , ale maż powiedział że ma przyjść jakiś starszy lekarz tą ręke ogladać. Przyszedł starszy lekarz, niezadowolony ze go wzywają. Ale jak palec zobaczył i dowiedział sie , że poprzedni lekarz zemdlał, niezadowolenie mu przeszło. Mężowi zrobili opatrunek i wysłano go do większego szpitala 30 km dalej. Tam doszyto mu palec następnego dnia. W sumie operacja miała byc wieczorem, ale kiedy go szykowano, przywieziono rodzinę po wypadku : rodzice z dwojgiem dzieci. Całą czwórkę operowano w tym samym czasie, ściągano jeszcze śmigłowcem chirurgów ze szpitala z Oslo. Tu było ratowanie życia, mąż mógł zaczekać. Palec doszyto mu 26 godzin po wypadku.Mąż poczuł , że go ręka boli, jak podłączono go do kroplówek .
        Kiedy wrócił do pracy po 4 miesiącach, szef przywitał go słowami: witaj w rodzinie! Szef nie ma jednego palca, odcięty w czasie pracy.

        A jak ja dowiedziałam się dowiedziałam o wypadku? Mąż ma 2 przerwy po 30 min i zawsze przyjeżdża do domu napić sie kawy. Godz 12.30 , kawa zrobiona, a tu tylko kolega przyjechał na kawę . Pytam go, gdzie mój mąż, a on że gdzieś pojechał z Królem (tak mówią na kolegę z pracy, bo ma na imię Harald, jak król Norwegii). Za chwilę mam telefon od męża, który najpierw kazał mi usiąść , a pózniem mówi że jest w szpitalu , bo miał wypadek , ale wieczorem wróci do domu.To był wtorek. d domu wrócił w czwartek.Wypisał sie na własne życzenie, bo sie nudził. A w domu był niepocieszony, bo nawet na xboxie nie mógł pograć tongue_out. To były straszne 4 miesiące . Nie ma to jak nudzący sie w domu facet. Mój maż to majsterkowicz, to jego hobby. a do tego potrzebne dwie sprawne dłonie.
    • hamerykanka Re: Ale miałam dziś przygodę 22.12.11, 22:46
      Moj maz wczoraj o malo co spalilby dom.
      Zachcialo mu sie ognia w kominku, wsadzil full kartonu i drewna suchego, juz zaczelo sie dobrze palic, wiec zamknal siatke i przez przypadek rowniez komin. Plomienei momentalnie wydostaly sie z kominka i zaczely lizac zewnatzr, siegajac drewnianej polki nad kominkiem. Wszystkie alarmy pozarowe w pokoju zaczely wyc unisono, w domu ciemno od dymu. Na szczescie mielismy gasnice, przytlumil plomien, a reszte wieczoru spedzilismy wlaczajac wszystkie wentylatory i okna na osciez przy minusowej temp zeby wygonic dym.
      Na razie odechcialo nam sie ognia w kominku...
    • mary_lu Re: Ale miałam dziś przygodę 23.12.11, 00:06
      Mój ojciec wbił sobie siekierę w kolano, przeskakując przez pieniek w środku puszczy. Był to początek lat osiemdziesiątych, do jakiejkolwiek cywilizacji kilometry, jego kolega musiał pokonać ogromny dystans pieszo i na rowerze, żeby sprowadzić samochód. Ten czas ojciec spędził na wyciąganiu siekiery z kolana, bo wiedział, ze auto przyjedzie małe, on duży chłop, a z siekierą noga się nie zginała. Przyjechało auto, kierowca i kumpel pomogli tacie dotrzeć do tylnego siedzenia, on się mościł, a tamci siadali z przodu. W końcu ojciec usiadł jak planował, zgiął nogę... i zalał wszystko mocnym strumieniem krwi. Odbijała się od sufitu, pokryła cały samochód i facetów z przodu. Zdania są podzielone, czy była to scena z horroru, czy komedii.

      Przy czym mój ojciec to fanatyk ostrożnego używania narzędzi, uczył mnie np. podawania nożyczek czy trzymania noża, jak miałam raptem kilka lat i zawsze ostro ochrzaniał za nieuwagę. Do tej pory nie może uwierzyć, że wbił sobie tę siekierę jak ktoś, kto pierwszy raz miał ją w ręku.
      • alexa0000 Re: Ale miałam dziś przygodę 23.12.11, 10:14
        Ten czas ojciec spędził na wyciąganiu siekiery z kolana, bo wi
        > edział, ze auto przyjedzie małe, on duży chłop, a z siekierą noga się nie zgina
        > ła.

        Straszne, smieję się, nie gniewaj się. Okropne.
    • yenna_m Re: Ale miałam dziś przygodę 23.12.11, 00:17
      brrrrr... straszne te rzeczy, o których piszecie

      mi się tylko przydarzyła depilacja kawałka głowy mieszadełkami od miksera (bo mi się fryz zaczepił przy miksowaniu ciasta dla ledwo co poślubionego małżonka i co nieco mi się powyrywało)
      ale przy Waszych przygodach ta depilacja to pikuś
      (tylko siniaka miałam sporego i łysy placek na głowie wink zamiast placka w piekarniku wink )
    • chipsi Re: Ale miałam dziś przygodę 23.12.11, 12:38
      Dawno dawno temu na pewnym ognisku było kilku degustatorów i jeden niepijący kierowca. Niepijący siedział, pijący leżeli na kocu za nim ze scyzorykiem śmiejąc się co by to było jakby się kolega kierowca teraz położył. Kolega nie słyszał ale się położył... Do dziś nie wiem jakim cudem od do szpitala dojechał (niedaleko miał co prawda) z nożem w plecach ale stwierdził że pijanemu koledze prowadzić nie pozwoli i poprowadził sam.
      Mój mąż natomiast to jakiś robokop jest. Przebiegał przez ulicę i nie zauważył że za ciężarówka jeszcze osobowy jedzie więc centralnie przygrzał w rozpędzony samochód. Wgiął maskę, słupek i nadkole, szyba pękła a mąż poturlał się po asfalcie. W szpitalu prześwietlili mu wszystko i nikt nie chciał wierzyć że jest cały. Lekarz nawet powiedział że MUSI mieć jakieś obrażenia wewnętrzne. Nie miał. Trochę go bolały żebra i dłoń którą obdarł o nawierzchnie drogi. Za to musiał zabulić za szkody wyrządzone samochodowi smile Gdybyście widziały jak mój ojciec próbował mi powiedzieć że mąż miał wypadek a ja akurat na dniach rodzić miałam big_grin
    • myelegans Re: Ale miałam dziś przygodę 23.12.11, 17:56
      Ja kiedys lapalam swiezo zaostrzony spadajacy noz, Przecielam 3 palce do kosci.
    • hanadoma Re: Ale miałam dziś przygodę 24.12.11, 07:51
      byc może się powtarzam, bo nie przebrnęłam przez cały watek, ale skoro to była rana na nadgarstku to nie posądzili Cie o próbe samobójcząbig_grinbig_grinbig_grin?????

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka