Przeczytałam właśnie
stylzycia.newsweek.pl/9-mitow-o-seksie,88235,1,1.html
Myślałam, że miłość nie ma nic wspólnego z matematyką. O jakże się myliłam

Oto cytat:
"Błędem jest też zbyt długie szukanie odpowiedniego partnera lub partnerki i niepodejmowanie decyzji z obawy, że może być ona pochopna. Ludzie za szybko zapominają, że zbyt długie zwlekanie sprawia, że ich „wartość rynkowa” z upływem lat spada. Dlatego prof. Hanno Beck z Uniwersytetu Pforzheim ma dla takich osób dobrą radę: „
Należy sprawdzić nie więcej niż 10 proc. potencjalnych partnerów.Jeśli żaden z nich nie spełnia wymaganego minimum, nie warto szukać w nieskończoność, lepiej wybrać pierwszą osobę, która zrobi lepsze wrażenie od najlepszego kandydata z testowanych”. Profesor zapewnia, że szansa właściwego wyboru jest duża"
I jeszcze:
"Miłości nie trzeba szukać, wystarczy na nią poczekać
Osoby, które tak myślą w młodości, na starość często są samotne lub nieszczęśliwe. Bardziej właściwy wydaje się pogląd, że o miłość warto i należy walczyć. Błędne jest też przekonanie, że miłość jest całkowicie niezależna od nas, że jeśli nie ustrzeli nas Amor, to nic z tego nie będzie."
Ja tak w tego Amora wierzyłam! I okazuje się, że w tej swojej naiwności miałam szczęście i długo nie szukałam. Może jednak coś na kształt Amora mnie ustrzeliło?
Ach, i muszę zapamiętać to wyrażenie: "wartość rynkowa"