Dodaj do ulubionych

Czy już powinnam się martwić?

03.03.12, 23:11
To znów ja. Znacie moją historię o meżu wyjazdowym.
W dzień jego wyjazdu pożarliśmy sie odrobinę, nie pożegnałam się. Jednak za 3 dni doszliśmy przez telefon do porozumienia i wszystko ok. Wczoraj mówil, że kupi sobie większą kartę i zadzwoni dziś. I cisza... zero odzewu. Jest sobota.. a wyobraznia mi pulsuje...
Mam 2 opcje, do końca jego przyjazdu nie odbierać, albo jak zadzwoni to od razu z miejsca zjeb.. jak psa. Kiedys tez nie mógl zadzwonić, to brał tel od rodziny z ktorą pracował i dzwonił na chwilę.. a teraz jak pracuje z innymi... wiadomo. Kurna... a jak poczuł wiatr w żaglach i dyma jakąś lalę. No powieszę się.
Obserwuj wątek
    • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:14
      a wczoraj wieczorem skończyła mu się karta w tel.
    • mysia-mysia Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:17
      a sama nie możesz zadzwonić?
      • rosapulchra-0 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:19
        Dobre pytanie.
      • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:20
        Nie chcę, mówił że zadzwoni... nie bedę go kontrolować. Przeciez nawet jak gdzieś jest to może nie odebrać i powiedzieć że spał prawda.
        • sueellen Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:23
          macie po 15 lat?
          • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:25
            Cholera nie mogę wykonać połączenia... ja dziś też przegadałam kartę sad
            Pozostaje mi wysłanie z netu smsa...
        • a.nna2 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:25
          Prowadzisz jakas gre z wlasnym mezem?
          Bo normalnie to chyba dziala tak,ze jesli chce wiedziec co robi,gdzie jest to dzwonie w druga strone dziala to tak samo.
          Jakos nigdy nie mialam problemu,ze go kontroluje,normalnie odbiera sie to jako troske,no,ale jesli ty potrafisz robic takie sceny,nie odbierac,albo jeba... to facet nie dzwoni odpoczywa.
        • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:26
          nie chce ci dokladac do pieca, ale juz czytajac twojego poprzedniego posta pomyslalam, ze takie wyjazdy to duza pokusa
          • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:29
            wiesz też tak myślę... e teraz be z kontrolingu rodzinki.. z dwoma innymi facetami, jeden 45 plus drugi 55... i szafa gra. Pracują w tym hotelu co śpią... no pełen luz. E tam nie bedę sie nakręcać, bo jak to sprawdzę prawda?nijak sad
    • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:38
      3 samotnych facetow w hotelu, z dala od rodziny to faktycznie nieciekawie wrozy...
      • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:41
        jeden rozwodnik
        drugi wolny..
        ehh ... szkoda gadać, a mi tak przykro sad
    • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:42
      a zapomnialam, że jest z nimi jeszcze 2 grupa tez 3 gości, ale o nich kompletnie nic nie wiem. Zresztą jakie ma to znaczenie... teraz... można zawsze naściemniac.
      • imasumak Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:50
        A dał Ci kiedyś powód do tego, żebyś mu nie wierzyła? Dlaczego od razu projektujesz zdradę?
        Zresztą dla mnie to nie do pojęcia - co to za układ, że on tylko dzwoni? Doładuj sobie telefon przez internet i zdzwoń do męża.
        • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:55
          tak dał mi powód. Kłamał jak pies.. w sprawach finansów.. i mu do końca nie ufam, to samo z kupowaniem gadżetów.. czy mandatami.
          Nic nie projektuje... ale kurna chyba powinien być słowny jak mówi prawda?
          • imasumak Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:58
            No ale nierzetelność w sprawach finansowych nie zawsze idzie w parze z niewiernością wink. Co więcej nie ma tu żadnej zależności.
            • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:22
              Wiem, ale ciężko mi to pojąć.

              Dobra, przyznam się.... mam obsesję że mąż mnie zostawi lub zdradzi.. to silniejsze ode mnie...nigdy nie narzekalam na powodzenie i wiem że podobam sie facetom, mam fajną pracę realizuję się, skończone studia i 2 podypl. Jednak to mnie uwiera..
              Dlatego czasem.. po prostu chcę sama zakończyć ten związek, aby nie przegrać... .. tak to czuję... jestem zołzowata.. ale bardzo bardzo sie staram i juz jakiś czas mi fajnie wychodzi .
              Moj ojciec marynarz.. spieprzył ze statku.. i zostawil mnie i mamę.. potem nie płacił alimentów na mnie, robil problemy z paszportem... Gdy po latach jego ojciec umarł a mój dziadek chciał sie pogodzić. Zaufałam po raz kolejny i dostalam kopa ...ojciec dal mi mieszkanie po dziadku.. zameldowal tam, ja placilam i mieszkałam.. i po2 latach stanął w drzwiach mówiac wynoś się, sprzedaję mieszkanie.. wymeldował mnie... przez prawnika.. a wcześniej zmienił zamki w drzwiach.. i sprzedał mieszkanie jak ja byłam jeszcze zameldowana i wrócił do niemiec. Po latach chcial nawiazac kontakt.. ja mu wysylam co rok kartę na swieta.. bez nazwiska tylko suche życzenia i moj podpis. Mam w sobie lęk taki.
              Choć wiem że poradzę sobie i bez faceta, ale to we mnie siedzi, maż mówi ze mnie nigdy nie zostawi, ( zresztą kiedys go dziewczyna zdradzila i zna ten ból) ale ja mu nie ufam i dlatego jak mi klamal w finansach to w sumie go skreśliłamsad
              • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:25
                ale myslisz, ze przy innym facecie będziesz sie pewniej czula?
                z kazdym, jesli nie przerobisz tych lęków u psychologa, będziesz miec takie schizy

                rozważyłabym terapię (własną)
                serio
                • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:36
                  nie wiem nie zastanawiałam się nad tym, czy z innym facetem czy byłoby inaczej. Jakiś czas temu, fakt ten komendant zakochał sie we mnie, chciał zostawić swoją rodzine..mój mąż wszystko wiedział.. trzymałam pana na dystans... ale mocno mocno byłam pod wrażeniem... bo to przeciwieństwo mego męża całkowite... dużo mnie to ksztowało by nie wdać sie w ten romans.
                  Mówisz terapia... myślalam o tym, ale... jak? do psychologa? czy jakiegoś innego specjalisty? kurcze ja i psychologsmile o nie
                  • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:37
                    na życiu rodzinnym popytaj jaki terapeuta bylby dobry - ale terapia jak najbardziej, inaczej rozwalisz sobie życie
                    • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:44
                      mój lęk właśnie to zdrada.. albo zostawienie ...
                      i nie toleruję kłamstwa.. ojciec mnie notorycznie okłamywał...
                      Do tego mój ukochnay dziadek zmarł jak byłam dzieckiem... on mnie wychował.. nagle zmarłsad
                      • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:52
                        ale to jest bzdurne kłamstwo
                        raczej odebrałabym to jako próbuję ucieczki od kolejnej afery a nie jak kłamstwo

                        moim zdaniem robisz z igły widły
                        nakręciłas się i wyżywasz się na facecie

                        TE-RA-PIA! Tego potrzebujesz.
                  • anorektycznazdzira Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:32
                    O matuś moja, do obcego gościa który zamierzał kopnąć w de żonę i zostawić swoją rodzinę miałabyś zaufanie i poważnie rozważałaś opcję? A w temacie męża który sam dostał nauczkę zanim jeszcze się z Tobą związał (jakaś tam go zdradziła) masz obsesję, że Cię puści kantem?
                    Dziewczyno, nawet bez specjalnej terapii powinnaś zauważyć, że coś tu nie pasuje i od logiki jesteś daleeeeeko....
                    Terapia- dobra rada, masz traumę na tle rodzinnym plus problemy małżeńskie do omówienia- te z finansami.
              • a.nna2 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:28
                Albo go kochasz i chcesz z nim byc albo go skreslilas jedno z dwoch inaczej sie nie da.
                Terapia tez ci sie klania,bo zniszczenie twojego zwiazku to kwestia czasu.
              • korelacja_1 Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 11:26
                > mam fajną pracę realizuję się, skończone studia i 2 podypl

                i telefon na kartę?
                • naomi19 Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 11:34
                  10/10
    • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:46
      Napisałam mu smsa o takiej treści.

      Szkoda, ze olałes mnie koncertowo. Jutro zadzwonie. Jutro bedzie futro. Trzymaj sie.
      • czar_bajry Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:53
        Uf wspięłaś się na wyżyny intelektu....
        Ile Wy macie lat?
        • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:56
          Tak, nie wysiliłam się, to prawda. Jednak czuję sie zawiedziona. I tyle.
          • imasumak Słuchaj, ja przede wszystkim nie widzę 04.03.12, 00:00
            u Ciebie zwykłej troski o partnera. Szczerze powiedziawszy gdyby mój mąż nie dawał mi znaku życia przez dobę, to po prostu martwiłabym się o niego, a nie unosiła się honorem.
            • claudel6 Re: Słuchaj, ja przede wszystkim nie widzę 04.03.12, 01:43
              no nie?
              u nas w ogole nie ma, kto pierwszy dzwoni. nie, sorry, ja zazwyczaj pierwsza dzwonie. nigdy sobie nie pozwalam na CZEKANIE na telefon i zastanawianie się dlaczego nie dzwoni. mam 100 wazniejszych spraw na głowie, żeby jeszcze siedzieć bezczynnie i zastanawiac sie co się dzieje z moim lubym. to jakas dziecinada.
        • imasumak Re: Czy już powinnam się martwić? 03.03.12, 23:56
          Też mnie zastanawia co to za układ - on nie dzwoni, ona unosi się honorem. Facet mógł się nie skontaktować z nią z co najmniej kilku powodów, nie koniecznie dlatego że właśnie dorwał jakąś panienkę wink
          • nandadevir Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:01
            faktycznie ciekawe, my się z chłopem nie widujemy za często ale znamy się jak stare konie, np dzwonię i pytam co chce na obiad i chce to co ja pomyślałam, nawet wystarczy mi na niego popatrzeć a wiem o CZYM myśli, nawet mnie wiedźmą nazywawink
            • nandadevir Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:04
              "Mam 2 opcje, do końca jego przyjazdu nie odbierać, albo jak zadzwoni to od razu z miejsca zjeb.. jak psa. "
              Teraz to doczytalam.
              To wiele mówi.
            • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:06
              Też sie na tym łapaliśmy i czytamy w myślach. To jest jego drugi wyjazd... bez balastu rodzinki. Wiem, że czasem idzie na piwo czy drinka lub popiją w pokoju. Wtedy dzwoni do mnie przed bo jak dzwonił po wpływem% to była mała aferka... u teraz unika.
          • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:08
            mnie zastanawia co innego - o co jest foch?
            czy chodzi o to, że gosciu może sobie z kolegami impreze zrobić i się totalnie upodlić, czy też chodzi o to, że gościu w tej chwili podejrzewany jest o małżeńską niewierność?

            jeśli o to drugie chodzi - to gdybym była niewinna i za niewinność dostałabym zj***ebkę, to rozważyłabym jednak, czy nie zdradzić jednak małżonka, skoro i tak już po uszach obrywam za niewinność wink

            często tak bywa
            • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:13
              O to się rozchodzi, że szanowny małżonek wczoraj powiedzial mi przez telefon, że dziś kupi sobie większą kartę i zadzwoni i nic.
              Tylko tyle i aż tyle.
              Wiem, łatwo mówić, że podejrzewam o zdradę i za to zjebki dostanie.. Kiedyś już mu nawet to w kłótni wykrzyczałam że pewnie chodzi sobie na.. dzi.. to uslyszalam, że pewnie z komendantem też sobie używamsmile
              • imasumak Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:17
                luna320 napisała:

                Kiedyś już mu nawet to w kłótni wykrzyczałam że pewnie chodzi sobie na.. dzi.. to uslyszalam, że pewnie z komendantem też sobie używamsmile

                A dziwisz się, że usłyszałaś? Sam fakt że męża często nie ma w domu, nie upoważnia Cię do podejrzewania go o zdradę.
                A powodów że nie dzwoni, może być wiele, łącznie z tym że i on postanowił Ci pokazać, co to oznacza gdy druga strona się nie odzywa i nie odbiera połączeń.
              • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:21
                boszsz, zachowujecie się jak dzieci, wiesz?

                wymagasz zadzwonienia od faceta a potem i tak zakladasz, ze jak zadzwoni, to go obsobaczysz jak psa - wiec facet nie dzwoni, bo jest w towarzystwie ludzi, z ktorymi pracuje i nie chce się ośmieszać

                bo sluchanie takich pretensji gdy czlowiek pracuje i nic nie robi to totalna siara - zwlaszcza, ze ludzie stojacy obok meza na bank slysza, co do niego wrzeszczysz przez telefon BO TO SLYCHAC wink

                poza tym moze nie mogl dzis kupic karty? może nie zdążył?
                poza tym wybacz, szkoda byloby mi forsy na kupowanie karty w momencie, gdy musialabym zadzwonic po to, zeby ktos do mnie wrzeszczal i mnie obrazal

                jestes na dobrej drodze do rozwalenia malzenstwa - ale wtedy rozwod bedzie raczej z Twojej winy, bo zle wygląda, gdy mąż pracuje a zona mu za to bez dowodow afery robi o zdrady i kompromituje go w towarzystwie

                a ten komendant to czysto odwetowy był
                skoro uwazasz, ze w pracy nic sie nie robi, tylko mysli o potencjalnej zdradzie, to widac sama masz jakies doswiadczenia - bym szla tym torem rozumowania wink
                • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:28
                  on ma zawsze osobny pokój w hotelu.. zresztą ja nigdy nie robię cyrków przy kimśsmile zawsze jak już to pytam czy moze rozmawiać a i on dzwoni jak jest wolnysmile
                  • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:31
                    no ale jak? jakby nie miał osobnego to nie zdradzi? weź przestań, może iść do pokoju panny albo przelecieć ją gdziekolwiek (również w pokoju pod nieobecność współspaczy)
                    jeśli ktoś chce - okazja się zawsze znajdzie

                    pytanie tylko, czy chce

                    taką postawą sprawisz, że kiedyś mu się zachce
                    • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:39
                      ja nie mówię tu o seksie z inną ale o rozmowie...
                      Fakt że nie zadzwonił. Trudno jego sprawa... widocznie ma inne rozrywki, moze gdzies wyskoczyli a może już spi. Fakt faktem, jest w dużym miescie i stacji od groma by skoczyć po kartę.
                      • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 01:00
                        no ale co się stanie jak nie zadzwoni?
                        świat się skończy?
                        musisz faceta koniecznie oplatać jak bluszcz?
                        nie mogłaś sobie jakiejś koleżanki na kawę zaprosić czy choćby na wspólne oglądanie filmów (babskich komedii czy innych - jakie tam lubicie?)

                        jest sobotni wieczór - mogłaś go miło spędzić, mogłas sobie odpocząć i ładować baterie na cały następny tydzień
                        a Ty zwyczajnie po prostu skisiłas sobie ten dzień i zepsułaś łykend i odpoczynek
                  • a.nna2 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:32
                    No to jesli dzisiaj nie dzwoni to jest zajety sama sobie odpowiedzialas na pytanie.
                    • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:41
                      No nie zadzwonił. Prosta sprawa albo rzeczywście nie kupił tej karty.. albo ma mnie..

                      Co się bedę przejmowac i tak już nie bedę z nim gadać. Niech poczuje się jak miło jest gdy ktoś coś obiecuje i doopa.
                      • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:49
                        no dobra, wyobraz sobie wytuacje
                        jestes w delegacji z ludźmi z pracy
                        zależy Ci na tym, żeby być dobrze postrzegana w miejscu pracy

                        dzwoni do Ciebie mąż i robi Ci aferę (być może obok ktoś stoi a jak nawet nie, to nie wiesz, czy nie zadzwoni za chwilę z ciągiem dalszym)

                        sorry, mi byłby zwyczajnie niezręcznie i wstyd, chociaż to w sumie nie byłaby moja wina, że mąz zachowuje się jak burak

                        wyłączyłabym telefon albo wyłączyłabym dźwięk

                        po cholere miałby ktoś po mnie jeździć jak po burym psie

                        wiesz, mój mąż też wiecznie nieobecny, ale ja nie wydzwaniam i nie robię afery
                        takich spraw małżeńskich się przez tel nie załatwia

                        poza tym czasem mi się tez do męża zadzwonić nie chce - albo mam za dużo konkretnego dnia na głowie, albo zapomnę, albo zasnę - zdarza się
                        i w drugą stronę to samo - nie uważam, żebym musiała pilnować dorosłego chłopa i rozliczać go z tego, co robi

                        albo mu ufam albo nie ufam - i tu nie ma dyskusji
                        jeśli nie ufam - przyglądam się związkowi i sobie
                        i zastanawiam się, co zmienić - w sobie, w związku

                        ale musza to być realne i akceptowalne pomysły

                        na pewno nie są to pomysły z cyklu "rzuć pracę, będziemy się kochać i patrzec sobie od dzisiaj głęboko w oczy, jakoś to będzie"

                        raczej szybciej będzie pomysł "zrezygnujmy z części twoich dochodów ale wobec tego ja idę do pracy (albo pracuję więcej/szukam innej pracy i te de) żeby jakoś załatać dziurę w budżecie

                        no inaczej się nie da - tak zwyczajnie
                      • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 01:01
                        a nie mogłaś mu przez net tej komórki doładować?
                        albo kupić doładowanie i przesłać mu kod smsem?
      • selavi2 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:00
        Ale się sama nakręcasz i podkręcasz.
        Jak jest czysty i niewinny do tej pory jak łza, to sama się prosisz, żeby właśnie tak - zrobić to, o co go podejrzewasz. I tak dostanie zj...kę i tak. I tak masz focha i tak nie interesuje cię za bardzo jaka jest prawda, bo w sumie wiesz lepiej. Ale to tylko taka pierwsza myśl, trochę złośliwa. Sorry.

        Ale może masz rację, co jest prawdopodobne niestety.
        W sumie to Ty chyba nie masz męża - tak naprawdę żyjesz jak samotna matka i tylko się zadręczasz. I ty cierpisz i dzieci na tym pewnie cierpią, bo rozżalona i nabuzowana ciągle chodzisz. Ja bym tak nie dała rady.Słabo mi się robi na samą myśl o takim małżeństwie. No ale ja mało odporna jestem na przewlekły stres.
        • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:04
          Co jest prawdopodobne? to o czym myślę?

          Tak, dziś byłam cały dzień nerwowa... darłam się jak oszalała na dziecko... aż się potem popłakałam i przeprosiłam, ale ile można. Jestem u kresu wytrzymałości...
          Nie odpisał, nawet jakby nie mial okazji kupić karty, to chyba można z hotelu na chwilę zadzownić, lub wsiąść w auto i jechać kupić kartę. Za diabła nie odbiorę telefonu od niego.Koniec skończyło się babci sranie.
          • imasumak Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:07
            luna320 napisała:

            Za diabła nie odbiorę telefonu od niego.Koniec skończyło się babci sranie.

            W ten sposób do niczego nie dojdziecie.
            • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:47
              e gdzie
              dziewczyna zapracuje konkursowo i blyskawicznie na rozwód, w dodatku ze swojej winy
          • a.nna2 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:09
            Nie wiem co on tam robi,moze pracuje i nie ma czasu do ciebie zadzwonic,moze mu sie cos stalo,a moze faktycznie obrca jakas laske,ale jedno wiem,twoje zachowanie doprowadzi do konca waszego zwiazku,facet jesli cie nie zdradza to zrobi to bo trudno jest wytrzymac takie fochy,wieczne domysly.
            Jedno jest pewne jak w zwiazku nie ma zaufania nie ma zwiazku,poprostu to jest koniec i moze z tym zacznij sie oswajac,bo na dluzsza mete tak nie da sie zyc.
        • czar_bajry Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:05
          Sądzę,że jeśli miał by zamiar poderwać panienkę to najpierw zadzwonił by do żonki a potem oddał się rozpuścietongue_out
          • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:09
            w celu usprawiedliwienia się za wczasu?
            Mój maż z takich misowatych .. co zagłaskałby na śmierc kota z miłości... kawusia, rybusia.. ciasteczko sniadanko... kiedys był nawet za bardzo nieśmiały.. po tej pracy sie dość ładnie wyrobił.. ale wciąż nie typ playboya.Albo widze co chcę widziec smile Niemniej jestem zdenerwowana.
          • imasumak Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:10
            Też tak myślę. Być może facet ma jakiś problem, pewnie jutro będzie chciał się skontaktować z żoną i jej opowiedzieć, ale cóż zona obrażona i nie obierze. Niestety w żądnym związku nie będzie się działo dobrze, jeśli nie damy partnerowi szansy.
        • selavi2 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:18
          Dobija cię niewiadoma.
          Nie nakręcaj się, bo to nic nie daje. Wiesz, że dopóki będzie miał tą pracę, to będziesz szaleć.
          On pewnie nie robi nic złego, tylko nie ma siły i ochoty uczestniczyć w twojej schizie, bo co by nie powiedział to i tak dla ciebie nie będzie miało znaczenia,bo mu nie ufasz. To po co się ma kopać z koniem.
          Czar bajry dobrze pisze - jakby zdradzał to by robił wszystko, żeby ci nie dać powodów do podejrzeń.
          Tak mi się wydaje, bo ekspertem od związków na odległość i zdrad to ja nie jestem.
          Nie wiem, może jak mieszkasz w dużym mieście, to znajdź sobie Ośrodek Interwencji Kryzysowej - tam dostaniesz darmowe wsparcie psychologiczne. Serio mówię, bo się wykończysz dziewczyno. Parę rozmów z osoba, znającą mechanizmy różnych zachowań trochę by cię wyciszyło i pomogło opanować emocje. Na prawdę.
          Trzymaj się i nie dokopuj sama sobie. Wyobraźnia może człowieka zniszczyć a po co ci to?
          • czar_bajry Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:21
            To już nic nie rozumiem, mąż misiowaty, nie mający śmiałości do kobiet a Ty go o takie zberezeństwa posądzasztongue_out
      • claudel6 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 01:40
        wy sie zachowujecie jakbyście byli w fazie podchodów w liceum, a nie jak małżeństwo dorosłych ludzi.
      • sanrio Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 10:45
        wiesz co, mam wrażenie, że mentalnie jesteś na poziomie gimnazjum niestety. Może to wynika z twoich przeżyć, może nie - ale zastanów się - wpisujesz na forum smsa jakiego wysłałaś do męża (już nie wspominając o tym, że brzmi on jak pisany przez 13-latkę do koleżanki) - uważasz, że to jest normalne zachowanie? Twój mąż to jest twoja intymna relacja, jesteście dorośli a ty gdzieś w necie piszesz treść wiadomości do niego? Trochę nie dziwię się jemu, że nie dzwoni, pewnie zamęczasz go wymówkami i pretensjami...
        • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 10:58
          To Twoje wrażenie, a z tego co piszę kochana nie muszę się Tobie tłumaczyć nie chcesz to nie czytaj. Proste.
          • landora Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 11:39
            Ale ona ma rację. Takie smsy to ja pisałam jako nastolatka do mojego pierwszego chłopaka.
            Gdyby mój mąż miał zadzwonić i nie zadzwonił, moją pierwsza myślą byłoby nie "na pewno mnie zdradza", ale "może coś się stało". I zadzwoniłabym sama. My dzwonimy do siebie, kiedy chcemy pogadać, i nie strzelamy focha, bo jedno zadzwoniło o 19 zamiast o 17.
            A wy zachowujecie się jak dzieci...
      • rita75 Re: Czy już powinnam się martwić? 30.03.12, 09:07
        > Napisałam mu smsa o takiej treści.
        >
        > Szkoda, ze olałes mnie koncertowo. Jutro zadzwonie. Jutro bedzie futro. Trzymaj
        > sie.


        rotfl
        Po takim sms nabrałabym ochoty, by puknąć jakąś lalę, nawet gdybym przedtem takiej ochoty nie miala.
    • selavi2 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:42
      Nie obraź się, ale radzę ci terapię.
      Ja sama chodziłam przez 2 lata i na mitingi jako Dorosłe Dziecko Alkoholika.
      Możesz sobie wrzucić w google: DDD (Dorosłe Dzieci Dysfunkcyjne) Może znajdziesz tam namiary na terapię albo coś co cię powstrzyma o dalszego rozwalania sobie małżeństwa. To się nazywa samosabotaż.
      Moim zdaniem dobrze by było, żeby ktoś ci pomógł uporać się z traumą z dzieciństwa, wtedy masz szanse na zmianę myślenia o sobie i o partnerze.
      I to niestety nie jest za bardzo możliwe samemu.
      Jak ci zależy na WAS czyli na tobie samej, mężu i dziecku, to poszukaj pomocy.
      I powinnaś zacząć się martwić, jeśli dalej zdecydujesz sama sobie radzić.
      No ale to moja opinia - decyzja należy do ciebie i bez względu na to jaką podejmiesz - życzę ci powodzenia.
      • selavi2 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:47
        Ale po postach widzę, że ty się lubisz do takiego stanu doprowadzić, prawda?
        Nie ma życia bez huśtawki?
        A jak jest spokój to sama sobie coś wymyślisz, żeby ci adrenalina podskoczyła i żeby znowu się poczuć ofiarą, bo taki masz nieświadomy nawyk emocjonalny?
        Ech... Szkoda..
        • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:53
          Może, choć nie robię tego specjalnie na życzenie...
      • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:49
        Dziękuję

        Już myślałam, że sobie z tym poradziłam... a to wraca jak boomerang...jest silniejsze ode mnie...Mama co prawda ułożyła sobie życie z kimś innym i on mi ojca zastąpił... i kocham go jak ojca... i życie bym oddała za ojczyma... ale przez ojca... mam takie właśnie coś w sobie niestety...
        Ileż ja razy mówilam do męża w złości, ze sie kiedyś i tak rozwiodę i zakocham tak naprawę w człowieku ktory nie będzie mnie okłamywał. Fakt, mój maz juz 1, 5 roku nie kłamie.. a w każdym raznie nic nie wyskakuje... stara się... ja powoli odzyskuję zaufanie...ale to coś siedzi w środkusad Nie ufam do końca i jednocześnie boję się.
        • selavi2 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 00:59
          Bardzo ci współczuję, bo wiem jak wygląda świat bez ojca a mój ojczym był...wręcz przeciwnie niż twój. Domyślam się też, że twoje poczucie wartości i ufność są baaardzo nadwątlone. Wiem,jak ciężko się z tym zyje. Ale wiem, że można je odbudować. W sobie. Ale ja dałam radę tylko dzięki pomocy terapii i innych ludzi, którzy mieli podobny problem i też szukali pomocy na zewnątrz. Zdziwiłabyś się ile nas podobnych do ciebie jest.
          Dobra, przestaję się mądrzyć i spadam spać.
          Spokojnej nocy mimo wszystko. kiss
          • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 01:06
            dziękuję kochana jesteś. To dużo dla mnie znaczy, że jednak jest szansa dla mnie. Chyba rzeczywiście pomyślę o tej terapii. Tylko czas... tu jest problem. Dobrej nocki
            • selavi2 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 01:11
              A tam zaraz kochana - raczej przemądrzała.;-P
              Ja też nie miałam czasu.
              Ale jak mi się zaczęło koło d...y palić w relacjach z moimi wtedy gimnazjalnymi dziećmi, to przez 6 lat raz w tygodniu dało się wykombinować te2-3 godziny.
              I nie jest może idealnie ale się dogadujemy i lubimy być ze sobą. No ale ja bez męża jestem prawie całe 20 lat. wink
              Narka.smile
              -
              "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
              • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 01:20
                Podziwiam smile i chylę czoła.
                Ja zauważyłam chyba już u siebie objaw niepokojący.. bo u mnie musi być wszystko jak w zegarku.. nawet jak w sklepie zmienią działy czy wystrój czuję się dziwnie.. i nie swojo. Dziecko wychowuję chyba zbyt dużo wymagam...a czasem każę siebie za to przeciez to dziecko ma prawo do błędu. Staram się być idealna.. maż czasem fakt nie ma ze mną łatwo, ale przez ost. 2 lata bardzo sie stara stał się dojrzalszy i widze na każdym kroku jak nie chce mnie zawieść. Tylko ja... jestem czasem taka jak żołnierzsad musi być wszystko ok, choć i czasem dopada mnie w drugą stronę nic mnie nie obchodzi jakby znieczulica.
                • selavi2 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 09:14
                  > Podziwiam smile i chylę czoła.

                  Ja też siebie podziwiam i chylę czoła sama przed sobą. wink
                  Mimo terapii bardzo boję się zmian(z tym wystrojem wnętrza mam podobnie tyle, że w temacie miejsc w których jem, a często jem na mieście) - , ale teraz reaguję inaczej - boję się i robię to.
                  Pewna psycholożka wyraziła się tak na mój temat: Jest pani jak żołnierz w czasie wojny - zawsze z karabinem gotowym do strzału, bo niebezpieczeństwo czyha za każdym rogiem.
                  Tylko że ... wojna już się skończyła.
                  Wejdź sobie na stronę DDA, poczytaj trochę - dzieci na skutek jakiejkolwiek dysfunkcji w rodzinie wykształcają w sobie podobne mechanizmy zachowań. Wiesz, twoje dziecko może nabywać podobnych cech. Ja poszłam na terapię dla dzieci.
                  Ja jak pierwszy raz czytałam prawa DDA, cechy DDA i inne, to ryczałam jak bóbr, bo wreszcie przestałam czuć się wyobcowana i przestałam się wstydzić i ukrywać moje dzieciństwo.
                  Namawiam.
                  Zresztą to temat rzeka. MIłego dnia

                  --
                  "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
    • iuscogens Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 06:32
      A nie pomyślałaś, że mu się coś (odpukać) stało?? Też mam męża wyjazdowego i jakby nie zadzwonił to sama bym zadzwoniła, bo martwiłabym się czy wszystko ok. Powiem szczerze, że na jakbym ja była na miejscu twojego męża i jakbym się dowiedziała, że brak telefonu jest brany za potencjalną zdradę to bym się porządnie wkurzyła, za taki brak troski, zaufania i podejrzewanie mnie o najgorsze.
      • mea.may Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 08:09
        O, właśnie, iusogens, dokładnie o tym samym pomyślałam. Też mam męża wyjazdowego, gdyby długo do mnie nie dzwonił najzwyczajniej w świecie martwiłabym się ,że coś się stało. Zresztą my jesteśmy małżeństwem "telefonicznym" - jak często żartujemy, dzwonimy do siebie po kilka lub kilkanaście razy na dobę.
    • zebra12 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 07:28
      Jeśli człowiek sam siebie nie upilnuje w kwestii zdrady czy alkoholu czy hazardu czy w jakimkolwiek innym aspekcie, to partner nic na zrobi. A nerwy zupełnie nic nie dadzą.
      Natomiast nie rozumiem czemu macie telefony na kartę zamiast na abonament. Karta jest dobra dla nastolatków, a nie dla dorosłego, który musi zadzwonić tu czy tam. Nie wyobrażam sobie życie z telefonem na kartę, gdy nagle mi się kończy jak Tobie i nie mogę zadzwonić zarejestrować dziecka do lekarza, czy właśnie do męża.
      • gryzelda71 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 08:00
        Zebra,a jak zadzwonisz jak tel się rozładuje?
        Taki sam problem jak się kasa na koncie skończy.Doładować trzeba.I można dzwonić.
      • hiacynta333 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 08:34
        I tu Zebra dobrze gadasz, sama bym tego lepiej nie ujeła. Autorka zachowuje się jak rozkapryszone dziecko.
      • imasumak Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 09:28
        zebra12 napisała:
        Nie wyobrażam sobie życie z telefonem na kartę, gdy nagle mi się kończy jak Tobie i nie mogę zadzwonić zarejestrować dziecka do lekarza, czy właśnie do męża.

        Wydumany problem. Doładować można w kilka sekund, poza tym pilnuje się systematycznych doładowań, tak jak tego, żeby zapłacić rachunek w terminie.
    • to_ja_tola Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 10:30
      Zadzwoń i zapytaj co sie dzieje,bo czekasz na tel, żeby porozmawiać,a on nie dzwoni jak obiecał i myślałaś,że coś się stało.Chyba,że obiecanie a nie zadzwonienie to u niego norma?

      Aha i nie przejmuj się tym,że piszą,że zachowujecie się jak dzieci.Czasami dorosli tez zachowują się nieracjonalniewink
    • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 11:03
      Zadzwoniłam. Długo nie odbierałam.. a mi już serce do gardła skoczyłosad
      Był w trakcie spotkania, ale za 20 min jak sie skończy to zadzwoni. Nie dzwonił bo wczoraj pózno skończyli, a jak pojechal o 21 do sklepu to już był zamknięty. Mieszkają na wiosce pod miastem teraz. Starałam się opanować i powiedzialam na spokojnie że się martwiłam... mężowi troszkę jezyk się plątał jak mówił nie wiem czy z nerwów że go opr.. czy że ściemniałsad
      W każdym razie, nawet jakby gdzieś wyskoczył to i tak sie nie dowiem. Dzięki Wam, muszę popracować nad sobą.
      • imasumak Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 11:14
        Naprawdę musisz wyluzować. Nie rób mu afery, tylko ustalcie jakieś zasady - to nie dopuszczalne, żeby nie mieś środków na koncie.
        • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 11:17
          Ja z reguły zawsze mam coś na karcie.. wczoraj mi karta poleciała.. bo kuzynka trafiła do szpitala i tak przegadałam. I już nie szłam kupić bo mówię jak maż zadzwoni to na spokojnie jutro mogę kupić. Na karty mamy tel w ramach oszczędności na abonamencie.
    • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 11:36
      Wiecie co? chciałam Wam podziękować za wczorajszą nocną rozmowę. Naprawdę dużo mi to dało i do myślenia i wogóle... Nie ma to jak terapia szokowa.
      Macie rację, maż jeszcze nie popełnił przestępstwa a ja go z góry tak traktuję i bez zaufania...
      Jednak ja zawsze wychodze z założenia ze nie głupia gąska jestem i ściemniania nie toleruję, ale jak tu wspomniano kłamstwa na tle finansowym nijak sie mają do tych sercowych... ciągle myślę o przeszłości a mąż sie stara i jest ok. Nie daję mu szansy bo z góry traktuję go tak a nie inaczej no i myślę ze przez to może właśnie wytworzyć sie w nim mechanizm obronny/ ( zresztą kiedyś kłamał ze strachu bo wiedział że bedzie draka.. tak miał od dzieciństwa przez matkę )
      Co możecie mi doradzić... tak na szybko ? Póki pójdę na tą terapiesad
      Ja myślę, ze pierwsze co to nie zakładać najgorszego .
    • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:03
      a ja uwazam, ze jak mu w innych sprawach klamstwo latwo przychodzilo, to w tej dziedzinie tym bardziej. zaden frajer sie do zdrady nie przyzna. nawet zlapany na goracym uczynkususpicious tym bardziej, ze juz teraz zauwazylas, ze cos mu sie placze w zeznaniach.generalnie jakby chcial, to by zdzwonil, a nie sie tlumaczyl, ze sklep zamkniety, do sklepu daleko itp.
      • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:16
        No i się pożarałam przez telefon... a właściwie wyłączyłam... Jak zadzonił, to się jeszcze raz tłumaczył.. że nie kupił karty bo nie zdążył bo pozno skonczyli przed 21. I jak pojechal do sklepu to tam nie było do tej sieci... ale jezor mu się plątał. Ta wioska to Skawina... no nie taka wioska... jak wpisalam w google jest sporo stacji benzynowch.... chciałby to by kupił..
        • iuscogens Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:25
          A nie wpadło Ci do głowy, że po prostu był zmęczony i chciał iść spać zamiast za kartą latać?? jeszcze dzwonić po to, żeby się dowiedzieć, że go się o zdradę podejrzewa??
          • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:30
            iuscogens napisał:

            > A nie wpadło Ci do głowy, że po prostu był zmęczony i chciał iść spać zamiast z
            > a kartą latać?? jeszcze dzwonić po to, żeby się dowiedzieć, że go się o zdradę
            > podejrzewa??

            taak...akurat zmeczony. urobiony po pachy, ze padal na pysk w sobotni wieczorwink nieskalana naiwnosc i niechec widzenia faktow jakimi sa to przeciwlegla skrajnosc do podejrzliwosci. z dwojga zlego wolalabym byc podejrzliwa niz glupia i naiwna.
            • iuscogens Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:32
              W normalnym związku zaufanie to nie naiwność, podejrzane jest właśnie ciągłe kontrolowanie i sprawdzanie drugiej strony.
              W sobotę nie można być zmęczonym?? Ja czasem jak najbardziej jestem zmęczona po całym tygdoniu, pakuje się do łózka i reszta mi zwisa.
            • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:46
              a nie pomyslalas, ze czasami takie spotkania biznesowe sie przy piwie zalatwia? w sensie: po zakonczeniu rozmow sie piwo z kontrahentem strzela ew. co innego mocniejszego?
              moze facet nie mogl usiąść za kółko? a bał się przyznać, żeby jazgania nie było?
              ew. po prostu jest zmęczony?

              a btw wspolczuję twojemu mężu i dziecią, i kotą, i psą, że tak zakładasz od razu niewierność?
              po kie licho być z kimś, kogo się z założenia traktuje jak wroga i osobę czyhającą tylko, żeby współmałżonkowi wywinąć jakieś świństwo?
              • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:53
                yenna nie trzeba byc specjalnie podejrzliwym, zeby w takiej syt kiedy maz ciagle w rozjazdach i hotelach wyobraznia pracowala na najwyzszych obrotach. w koncu agencje tow prosperuja calkiem niezle. a kto korzysta z ich uslug?
                • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:21
                  sorry, zyję w takim układzie 18 lat i tfu tfu odpukać - jakoś nie widzę takich skutków

                  z drugiej strony też zostaję na miejscu i też bym mogła kogoś sobie znależć, prawda?
                  jeśli nie szukam to chyba nie powinnam zakładać, że mąż robi zupełnie przeciwpołożnie

                  w końcu ten konkretny facet to mój wybór życiowy i chyba wiem, komu zaufałam
                  jeśli nie ufam, to znaczy, że należy się przyjrzeć albo sobie albo małżeństwu
                  a już na pewno takie jazdy emocjonalne nie robią dobrze związkowi

                  i sorry, normalny facet z normalnymi potrzebami emocjonalnymi nie pojdzie do agencji
                  • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:26
                    Wszystko fajnie.... może u Ciebie to się sprawdza... ale przyznaj sama... coś tu śmierdzi że nie mógł kupić tej karty prawda? zaznaczam, że jeszcze słowem nie odzwalam sie o domiemanej zdradzie czy imprezce.... i jak ja mam mu ufać?
                    • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:33
                      dla mnie śmierdzi przede wszystkim Twoją chorą fobią

                      jeśli facet nie może kupić karty to po prostu sama mu doładowuję tel przez net - proste
                      żadna filozofia

                      ja naprawdę rozumiem, że komuś mogło sie przeciągnąć spotkanie
                      ten, kto pracuje od-doi nie wyjeżdza chocby na glupie szkolenia tego nie zrozumie
                      • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:36
                        w tym dniu pracował od 15.

                        Była cala sobota do południa grunt to być słownymsmile
                    • anorektycznazdzira Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:43
                      > Wszystko fajnie.... może u Ciebie to się sprawdza... ale przyznaj sama... coś t
                      > u śmierdzi że nie mógł kupić tej karty prawda?

                      Ale co śmierdzi? To puszczając się na lewo nie można kupić karty i zadzwonić jak gdyby nigdy nic? Nawet bardziej można, bo bardziej trzeba dbać o pozory. Pomyśl: w jaki sposób kupienie lub niepkupienie karty świadczy lub nie świadczy o zdradzie lub jej braku?!
                      Naprawdę dorabiasz sobie teorie, problem siedzi w Tobie a nie w mężu obawiam się.
                      • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:47
                        no dokładnie
                        faceci zdradzający zwykle bardzo dbają o pozory (dwie komóreczki w tym jedna zupełnie tajna, przed zdradą telefon do żoneczki z całuskami, kwiaty po powrocie), własnie po to, żeby sprawa się nie rypła
                        • nutka07 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 23:55
                          Akurat w tym przypadku to nie musi dbac wyjatkowo o pozory, bo oni i tak zyja oddzielnie.
                          Nie musi codziennie sie ukrywac.
                          • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 00:09
                            czyli przyjmujesz założenie, że z zasady pan zdradza?
                            • nutka07 Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 00:19
                              Nie.
                              Uwazam ze o wiele latwiej jest w takiej sytuacji, niekoniecznie w tym przypadku.
                              • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 00:24
                                wiesz, jak ktoś chce, to sytuacja nie ma znaczenia - zawsze można zorganizować czas i miejsce zdrady
                                jak jest z kim, to będzie gdzie i kiedy, taka prawda

                                kwestia desperacji
                                • nutka07 Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 00:39
                                  No jasne, ale ja takze wierze w okoliczosci sprzyjajace zdradzie.
                                  • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 00:47
                                    ino do tego jednak trza mieć charakter odpowiedni wink tak uważam

                                    mam nadzieję, że zycie nie zweryfikuje moich poglądow wink
                  • nutka07 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 21:42
                    Bo do agencji chodzi sie zeby zaspokoic potrzeby emocjonalne.

                    A to ze Ty nikogo nie szukasz, ma sie nijak do tego co moze robic Twoj maz.
                    • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 21:54
                      nutka07 napisała:

                      > Bo do agencji chodzi sie zeby zaspokoic potrzeby emocjonalne.
                      >
                      > A to ze Ty nikogo nie szukasz, ma sie nijak do tego co moze robic Twoj maz.

                      dokladnie to samo mialam napisac
                    • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:08
                      wez przestan, statystyczny mąz nie chodzi nie chodzi do agencji
                      i owszem -jest odsetek facetow zdradzajacych swoje kobiety - ale ten odsetek nie wynosi 100 czy nawet 50 proc

                      poza tym uważam za chore tkwienie w związku, gdzie ludzie sobie nie ufają
                      • nutka07 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:19
                        A jaki jest ten odsetek, myslalam ze minimum to 90%?
                        • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:53
                          nie, no 100 procent wink na bank wink
                          nie przekładaj osobistych doświadczeń na doświadczenia innych ludzi
                          • nutka07 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 23:41
                            Nie rozumiem o co Ci chodzi.
                            Pytalam powaznie.
                            • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 23:52
                              chodzi mi o to, że pomimo tych agencji towarzyskich, to 100 proc populacji facetow nie korzysta z nich, bo widze, że tutaj brak telefonu wieczorem to już prawie równa się wizycie w domu rozkoszy wink

                              niekoniecznie

                              generalnie stoję na stanowisku, że przez tel. takich spraw małżeńskich się nie załatwia
                              i że, jeśli rzeczywiście chce się coś uzyskać, to stara się człowiek załatwić to w 4 oczy

                              i teraz może propozycja na tęsknotę do Autorki - a nie macie możliwości kupić mężowi czegoś w rodzaju pendiva z netem? bo może taka rozmowa przez skypa, gdzie moglibyście sobie na spokojnie rozmawiać więcej by Wam dała niż rozmowa przez net? np poczułabyś się bezpieczniej i pewniej?
                              • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 23:54
                                > moglibyście sobie na spokojnie rozmawiać więcej by Wam dała niż rozmowa przez
                                > tel? np poczułabyś się bezpieczniej i pewniej?
                              • nutka07 Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 00:14
                                Nie musisz uderzac do mnie 'tak' personalnie, bo ja wspominajac o mierzeniu wg siebie nie mialam nic zlego na mysli. Ty masz takie a nie inne doswiadczenia i relacje w zwiazku (wychodzi ze lepsze) i dla Ciebie taka reakcja autorki jest 'niewlasciwa' i chyba niezrozumiala.

                                Co do tych procentow to sie zdziwilam, bo wg mnie panuje przekonanie ze prawie wszyscy zdradzaja.

                                Pewnie ze lepiej zalatwic sprawe w cztery oczy, tylko do tego trzeba miec cierpliwosc i trzeba umiec 'przetrwac' ten czas do spotkania.
                                • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 00:23
                                  wiesz, ja doskonale rozumiem, że dziewczyna może nie radzić sobie w tej sytuacji - dawno temu, na poczatku związku tez potrafiłam reagować w ten sposób, tylko do niczego dobrego to nie prowadziło z wyjątkiem zszargania sobie i tej drugiej stronie nerwów

                                  uważam, że nad wszystkim można popracować o ile się chce (kwestia motywacji)

                                  możliwe, że ja obracam się w towarzystwie, gdzie mężczyźni raczej nie zdradzają

                                  choć tak, zdarzają się w moim środowisku i tacy, ale i oni nie są szanowani przez kolegów i raczej koledzy o nich ze wzgardą się wypowiadają - byłam kiedyś swiadkiem takiej męskiej rozmowy na temat wierności i się zdziwiłam, że aż taki niesmak wśród facetów

                                  pamiętam, jak kiedyś mąz mi opowiadał sytuację, gdy w trakcie postoju (jechał z kilkoma facetami) natknęli się gdzieś na parkingu na tirowca zabawiającego się z tirówką (reakcja pana tirowca: już kończę, zaraz panowie będziecie mogli skorzystać)

                                  mąż mówi, że jemu i jego towarzyszom się niedobrze zrobiło (fizycznie cofnęła im się treść pokarmowa)

                                  więc to też nie jest tak, że facet to bydle i ładuje się w każdą za przeproszeniem dziurę
                                  niektórzy jednak są romantykami i bez buzi nie mogą wink

                                  co nie zmienia faktu, że zdrady się zdarzają, że bywa, że pan się zauroczy albo coś sobie rekompensuje - coś, czego mu brakuje w związku

                                  niemniej - nie wszyscy
                                  duża częśc facetów to porządni ludzie
                                  • nutka07 Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 00:38
                                    Obys miala racje, to do ostatniego zdania wink
                • landora Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 18:54
                  Wiesz co, my teraz funkcjonujemy na dwa domy, ja pół tygodnia w sama w jednym mieście, mąż w drugim. Wyobraźnię mam, a jakże, a coś takiego nawet mi do głowy nie przyszło. Po prostu mu ufam. Nigdy nie dał mi powodów do podejrzeń, dlaczego mam go podejrzewać za nic?
                  Gdyby mąż mnie podejrzewał, to byłoby mi zwyczajnie przykro, że mi nie ufa.
          • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:34
            Coś mi się ta układanka nie trzyma kupy... Teraz mówi mi tak, że jednego gościa do hotelu odwiózl do krakowa.. to z drugim skoczył do sklepu po wodę, a on sam mówi ze potem chcialą karte kupić i nie dało się, bo mieszkają na przedmieściach krakowa.. i skoczył do tej skawiny. Ja mu nie wierzęsad
            • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:49
              nie wierzę, że jesteś prawdziwa big_grin
        • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:26
          no wlasniesuspicious ja bym przeprowadzila jakies male sledztwo np sprawdzila wyciag z konta, wydatki, poobserwowala itp. jakos ciezko mi uwierzyc w takie "zapracowanie" do pozna w sobotni wieczorwink
          • iuscogens Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:30
            a mi dość łatwo jest uwierzyć w to, że facet mógł chcieć mieć święty spokój od oskarżającej go bez podstaw żony.
            • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:40
              Przecież ja go jeszcze o nim nie oskarżyłam! ani słówkiem mu nie pisnęłam.. że się pewnie dobrze bawił... że to że tamto... pytalam tylko co było powodem że nie zadzwonił, nie skoczyłw nocy na stację po kartę, ze sie martwiłam i tak sie nie robi, ze nie spałam do 3 i się łudziłam... dopiero jak zadzwoniłam to raczył mi powiedzieć. I potem oddzwonił... gdyby mu zależało to by z rańca nawet zadzwonił... a tu nic.... przykro mi a łzy same napływają do oczusad
              • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:49
                kurcze wspolczujesad postaraj sie bardziej skupic na sobie i juz sie nie drecz, bo faktycznie nic nie mozesz teraz zrobic.
                • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:58
                  Napisał mi, że po spotkaniu po południu zadzwoni to porozmawiamy na spokojnie, i że milo mu sie zrobiło, że sie o niego tak martwię. Kurna co za frajer. A w życiu nie odbiorę telefonu! Zla jestem, a chyba bardziej rozżalona...no nie mogę uwierzyć że nie mógl kupic kartysadObiecał tel to obiecał i słowa nie dotrzymałsad
          • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 12:37
            nie sprawdzę, bo kasę dostaje do łapy... dniówka...
            rozłączylam się, nie gadam zreszta teraz ma spotkanie wiec... mam go juz gdzieś/
            Nie odezwe sie do jego przyjazdu.. całe 3 tyg.Idę do kina... płakać mi się chce..sad
            • jerzozwierza Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:04
              Czytam ten wątek, czytam... Smutno się robi. Dziewczyno Twoje rozhuśtanie jest niebywałe- od nadziei- do: nie odezwę się itd. I to Twoje czekanie na jego telefon... Dziewczyny mają rację, że z Twoją historią rodzinną sabotujesz związek. Ale jest jeszcze druga strona medalu- możliwe, że wybrałaś sobie niewłaściwego człowieka. Z tych samych powodów, dla których niszczysz związek swoimi huśtawkami. Tak, kłamstwo finansowe to co innego niż kłamstwo "miłosne". Ale: nigdy w życiu nie zaufałabym nikomu, kto okłamałby mnie w sprawach finansowych. Prawdopodobnie huśtasz się, ponieważ WIESZ, że jesteś z mężczyzną, któremu nie można ufać, którego trzeba "pilnowac" (a to bez sensu) itd.Dopóki nie pójdziesz na terapię, nie będziesz w stanie ocenić dobrze swojej sytuacji, związku i partnera. Będziesz się miotać tak jak teraz między wiarą a rozpaczą, będziesz za nim gonić i go rzucać co chwilę- jak teraz (przynajmniej takie jest wrażenie z Twoich postów). Piszę to z życzliwością, nie zrozum mnie źle. Twój mąż może dziś kłamać, ponieważ wczoraj popił, był na balandze/dyskotece, nie chciało mu się iść po żadną kartę, MA kartę, ale kłamie, że nie ma, żeby nie musieć do Ciebie dzwonić i móc odpocząć/brykać/ nie być odbieranym przez kolegów jako tłumaczący się pantoflarz. Zastanów się na spokojnie, czy uważasz, że jego kłamstwa dotyczą rzeczy kasujących związek czy są to kłamstwa pomniejsze, mające ukryć imprezki z kumplami. Nie atakuj męża, przyglądaj się sytuacji- i opowiadaj zdarzenia i swoje interpretacje psychologowi. Jak się Twoje stany emocjonalne odbijją na dzieku? Pomyślałaś o tym?
              • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:11
                Aj ciężko mi bardzo..bardzo bardzo..właśnie płaczę jak bóbr... nie mam siły zrobić obiadu... nie mam siły isć do tego kina...ale jestem już umówiona i idę...nie mam siły się szykowaćsad dobiłam się tą nocą wczorajszą...
                Nie wierzę, po prostu mu nie wierzę... i diabeł mnie to już obchodzi co wczoraj robił. Nic mu jeszcze przez telefon nie zarzuciłam.. nie powiedzialam byleś gdzies.. nic... cały czas tylko mowiłam, że nie wierze mu, że nie mógł kupic karty, że rano mógł.. i zadzwonić!!! do 3 nad ranem nie spałam! I co mi po jego głupim smsie że zadzwoni po południu to pogadamy na spokojnie, i ze miło mu bardzo że ja się martwię. Pieprzony doopek 35 letni. Nie bede już z nim gadać, cale 3 tyg. a co dalej to pomyśle... teraz nie mam sił na nicsad
                • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:24
                  dziewczyno, zastanów się nad sobą

                  z powodu jednej głupiej niekupionej karty i własnych fobii rozwaliłas sobie cały łykend

                  i sorry - to, że nie wierzysz, to jest Twój problem
                  i sorry, nie chciałabym być po stronie osoby, która musi udowadniać, że jest wielbładem

                  i wiesz co? gdybym była na miejscu Twojego męża, byłoby mi wstyd, że mam taką zazdrosną żonę
                  dzwonisz do faceta w trakcie spotkań z karczemnymi awanturami i chlop ma w tym czasie pracować i budować sobie wizerunek twardego partnera handlowego - jedno wielkie lol po prostu
                  • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:28
                    Dobra możesz myśleć sobie co chcesz o mnie... jedno jest pewne... coś obiecał... i mamy XXI wiek .. nie wierzę mu jakby zależało to by wszystko zrobił.
                    • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:31
                      nie, no pewnie
                      mógł wsiąść po kielichu za kółko (albo jechac na stację benzynową taksówką), żeby niezrównoważonej psychicznie zonie udowodnić i się zameldować, że zadanie wykonane

                      no weś, są granice kompromitacji w towarzystwie
                      • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:34
                        nie skomentuje Twojej wypowiedzi.
                        Szkoda, że tak łatwo jest innym oceniać... i łatkę przypinać.
                        • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:41
                          sorry, bo to nie jest normalne zachowanie, serio
                          dlatego uwazam, że jesli zalezy Ci na związku - powinnas ze sobą przede wszystkim cos zrobić
                          bo ewidentnie masz jakis syndrom ofiary i mam wrażenie, że sprawia Ci to jakąs masochistyczną przyjemność

                          tak trudno było zadzwonić i po ludzku powiedzieć, że "kochanie, martwiłam się o ciebie, było mi przykro, że nie zadzwoniłeś, proszę cię, nie rób mi tego bo potem z nerwów spać nie mogę" zamiast wyjeżdzać z awanturą

                          uważam, że powinnas popracować nad komunikacją
                        • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 13:46
                          i wiesz, przerabiam dokladnie tak samo brak chlopa w domu
                          ale niew wybrazam sobie, żebym tak sobie do niego zadzwonila i zrobila mu przy ludziach przez tel karczemna awanture (tak jak nie wyobrazam sobie sytuacji odwrotnej)

                          klasy trza mieć troszkę, kobieto
                      • nutka07 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 21:51
                        Yenna a skad masz informacje ze pil?
                        • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 21:56
                          nutka07 napisała:

                          > Yenna a skad masz informacje ze pil?

                          no wlasnie yenna wie, ze mogl popic, ale pobzykac to juz niewink
                          • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:04
                            nie mam informacji, że pił
                            ale to takie samo założenie, że poszedł na panny

                            raczej przyjmuję, że był zajęty i zwyczajnie wyleciało mu z głowy albo też przyjmuję założenie, że facet czuł, że zbiera się na burzę, więc wolał sobie oszczędzić nerwów i poniżenia w towarzystwie
                            przypuszczalnie - gdyby to mój partner miał takie schizy, zrobiłabym podobnie
                            choć przypuszczalnie - nie byłby już moim partnerem po dwóch-trzech takich numerach

                            tak czy inaczej - dla mnie zachowanie współmałżonka polegające na robieniu karczemnej awantury przez tel jest nie do przyjęcia i jest bez odrobiny klasy
                            • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:20
                              yenna ale co ty go tak zaciekle bronisz, ze mogl robic wszystko, tylko nie zdradzac? ja mysle, ze ty tez masz problem, bo nie dopuszczasz wogole takiej mozliwosci, ze cos takiego jak zdrada wogole moze miec miejsce. a zdradza akurat wielu, tylko nikt sie tym nie chwali.
                              • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:45
                                a dlaczego mam dopuszczac mozliwość zdrady, gdy dziewczyna sama pisze, że tutaj też raczej nie podejrzewa, ponieważ mąż został wcześniej zdradzony i wie, że to bardzo niefajne uczucie? ja jej męża nie znam, ale przypuszczam, że jesli to pisze, to chyba wie, co pisze?

                                i owszem, rozumiem, że pan nadużył zaufania w sprawach finansowych - ALE sprawy finansowe nie równają się sprawom miłosnym

                                poza tym moje doświadczenie życiowe (niekoniecznie dla Ciebie wartościowe) wskazuje raczej na fakt, że bardziej zazdrosna i robiąca sceny jest ta strona, która pod względem uczuciowym była nie w porządku (czyli często ta, któa zdradziła)

                                dziewczyna napisała, że była sytuacja w pracy, która emocjonalnie dla niej była ciężka (jednak nie skorzystała) więc może dlatego pojawiło się poczucie zagrożenia? nie mam pojęcia, ale myślę, że dobrze by było, gdyby autorka też to przepracowała z osobą kompetentną (no i rozprawiła się z demonami z dzieciństwa, jak widać totalnie nieoswojonymi)

                                i znów - moje doswiadczenie życiowe wskazuje, że jak facet ma zdradzić, to nie ma nic bardziej motywującego do zdrady niż robić mu wyrzuty z tego powodu (bo jeśli od dłuższego czasu człowiek obrywa za niewinność, to w końcu zaczyna szukać na boku - miałam taką koleżankę, ktora zapierdzielała po 12-14 godzin na dobę na utrzymanie domu a mąż dzwonił z wyzwiskami, że ona k... i te de i że go pewnie teraz zdradza, gdy ona harowała w tym czasie jak wół; mąż z tych, co to szanownych 4 liter nie ruszył, żeby ulżyć kobiecie - skończyło się na przyjacielu oczywiście; czasowym, ale jednak, bo ileż mozna obrywać za nic)

                                propozycja moja padła wcześniej: dziewczyna powinna iść na terapię, bo się psychicznie wykończy i zarżnie małżeństwo (nie twierdzę, że to małżeństwo jest super, mam za mało danych, natomiast ton postów pani raczej nie rokuje na długie i szczęśliwe jego trwanie - no, chyba, że oboje lubią takie jazdy emocjonalne, to wtedy inna sprawa)

                                ja bym sie zastanowiła na miejscu dziewczyny, dlaczego robi SOBIE coś takiego (bo w jej cierpienie nie wątpię, jest bardzo realne i bardzo odczuwalne)? i jak przepracować związek, żeby ta komunikacja przebiegała w inny sposób? ew. jeśli są rzeczywiście podejrzenia co do lojalności małżonka - zastanowić się po prostu co z tym dalej robić - pracowac nad małżeństwem i sobą, czy też rozstać się

                                niestety - jeśli pan pracuje tyle bo musi, to rozwiązaniem jest totalna przebudowa przyjętych rowiązań dotyczących podziału obowiązków zawodowych (bo ciągle tutaj łączę dwa wątki - ten i wcześniejszy)

                                kobieta nie akceptuje pracy męża i chyba tutaj tkwi głowny problem
                                należy się zastanowić, jak ułożyć wspólne życie, żeby tych pieniędzy starczyło na wszystko, na co musi starczyć i żeby autorka była zadowolona

                                pewnie rozwiązaniem byłoby poszukanie lepszej pracy przez autorkę (albo zwiększenie wymiaru godzin? tylko czy to wystarczy? czy mają jakieś alternatywne wyjście dla rozwiązania problemów związku i problemów związanych z koniecznością utrzymania domu?)
                • landora Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 18:49
                  Ale skoro się tak martwiłaś, to nie mogłaś sama zadzwonić...?
                  Ile Ty masz lat, dziewczyno, 12??
            • ciociacesia to nie sa skuteczne sposoby komunikacji 04.03.12, 17:59
              foch, placz i zaciskanie zebów, nie odbieranie i inne wygłupy do niczego dobrego nie prowadza. bylam tam i mowie ci - nie idz ta drogą
    • ciociacesia zjep jak psa 04.03.12, 13:14
      nie ma jak konstruktywne rozwiazywanie problemów
      • luna320 Re: zjep jak psa 04.03.12, 13:21
        nie nie zjeb... jak psa... nie mam już sił na rozmowęsad
        • yenna_m Re: zjep jak psa 04.03.12, 13:50
          ale nawet nie wyczulaś kpiny big_grin
    • jerzozwierza Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 21:46
      "jakby mu zależało to by wszystko zrobił."- przyjrzyj się temu zdaniu- musi robić "wszystko" nieustająco? Wypisz sobie, co dla Ciebie robi, posumuj jakoś. Dlaczego fakt nie kupienia karty świadczy o tym, że mu NIE ZALEŻY? Jak czytasz, w innych domach brak zakupu karty nie stanowiłby problemu. Albo mały. Jest problem w Tobie i - podejrzewam- być może w nim (mogłaś sobie wybrać klona taty). Masz dziecko, więc musisz się ogarnąć i przestć karmić takimi huśtawkami. Dziecko jest najważniejsze, motywację maszsmile
      • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:12
        no właśnie mnie to walnęło po oczach
        traktowanie chłopa jak dziecka? jak niewolnika na usługach?

        bo jakby mu zależało...

        jedna niewykonana rozmowa nie świadczy o tym, że facetowi nie zależy
        to trochę bardziej skomplikowane
      • nutka07 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:14
        Kazdy mierzy wg siebie, tak jak dziewczyny pisza o swoich zwiazkach tak ona napisala ze zrobilby wszystko gdyby mu zalezalo, bo sama zapewne by tak zrobila.
        Ja ja tu rozumiem, bo jezeli mi na czyms zalezy i komus obiecam nawet drobnostke, to dotrzymuje slowa.
        Dziewczyny najezdzaja na autorke, bo w przeciwienstwie do niej nie watpia w swoich mezow(slusznie albo i nie). A ona zapewne sama wie ze nie moze mu do konca wierzyc, stad to dodatkowe nakrecanie sie, maz doklada swoje cegielki do tego. Bardzo mozliwe ze gdyby byla z kims innym jej przeszlosc nie 'rzadzilaby' nia.

        Uwazam ze Twoje komentarze sa najlepsze w tym watku i najbardziej wartosciowe.
        • nabakier Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:22
          I ja się z tym postem zgadzam.
          Jak komuś zależy na kontakcie, to go znajdzie. Nie żyjemy w puszczy, telefon można pożyczyć, zadzwonić z hotelu, z knajpy, skądkolwiek poza biegunem (a kto wie, z bieguna może też).
          Mój mąż w takiej sytuacji by zadzwonił, telefon by wydrapał spod ziemi. i to nie dlatego, że ja mu każę, ale bo tak chce sam z siebie.

          Autorko, ufaj swemu instynktowi. Takich spraw nie czuje się bez podstaw do nich.
          Współczuję przeżyćsad
          • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:54
            Nabakier również dziękuję za zrozumienie...
            Pan mąż próbował 2 razy zadzwonił poznym wieczorem, jednak nie czuję sie na rozmowy gotowa i nie odbieram...
            Zakonczylam sprawe 1 smsem... mniej wiecej w takim kontekscie jak Ty tu piszesz o tej chęci dzwonienia.
            Zastanawia mnie fakt, dlaczego tutaj częsc osób oskarża mnie ze zrobiłam meżowi karczemną awanture. Przecież, ja jeszcze ani razu nie wspomniałam mu, że oskarżam go o zdrady, czy wypady nocne... Nie było takiego pytania... pytalam tylko o to co było powodem nie dzwonienia.
            • anorektycznazdzira Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 23:00
              Kiedy dopytujesz intensywnie i z wyrzutem, niby tylko o dzwonienie (twój maż Cię chyba już trochę zna i nie jest aż takim imbecylem, żeby nie wiedział co Co w duszy gra), doprowadzając do tego, ze się np. musi kajać w towarzystwie, to miewa to nie mniejszą siłę niż wrzeszczenie do słuchawki.
              • ma-ura Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 23:06
                no ja tez nie rozumiem o co chodzi z awanturami i towarzystwem. rozmawia sie zazwaczaj na osobnosci, we wlasnym pokoju itp.
                • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 23:45
                  nie zawsze możesz odebrać we własnym pokoju, czasem jesteś w towarzystwie ludzi, prawda?
                • anorektycznazdzira Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 23:46
                  Mnie chodzi o to, że zrozumiałam Autorkę w następujący sposób: kiedy doszło do rozmowy, to nie mogli pogadać, bo mąż był ma spotkaniu. Trochę zawiłe te niektóre tłumaczenia, więc nie wykluczam, że mogłam czegoś nie zrozumieć. Ale jeśli tak było, to tłumaczył się chłop przy świadkach i to biznesowych, totalna wtopa.
                  • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 23:53
                    ano dokładnie
            • yenna_m Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 23:03
              luna a kiedy jest możliwość, że się zobaczycie, żebyscie mogli tak normalnie pogadac - o zaufaniu przede wszystkim?

              może, jesli ochłoniesz, powiedz mu na spokojnie, że takie niedzwonienie odbierasz źle, bo się martwisz i prosisz, żeby następny raz pomyślał równiez o tym, co Ty czujesz, gdy on nie dzwoni? ale na spokojnie - tak więcej zdziałasz, niż doprowadzając się do stanu rozchwiania i rozpaczy
            • ciociacesia jestes po prostu głupia 05.03.12, 11:15
              > Nabakier również dziękuję za zrozumienie...
              > Pan mąż próbował 2 razy zadzwonił poznym wieczorem, jednak nie czuję sie na roz
              > mowy gotowa i nie odbieram...
              > Zakonczylam sprawe 1 smsem... mniej wiecej w takim kontekscie jak Ty tu pisz
              > esz o tej chęci dzwonienia.
              takie postepowanie to najlepsza droga do rozwodu
              • nutka07 Re: jestes po prostu głupia 05.03.12, 12:31
                Nie jest glupia tylko z roznych wzgledow, nie umie sobie poradzic w tej sytuacji.

                Moze troche przystopuj z obrazaniem.


                • ciociacesia to niemal fizycznie boli 05.03.12, 12:47
                  jak sie czyta o tych fochach jako metodzie 'komunikowania' z mezem. obiecal ze zadzwoni, nie zadzwonil,. ona sie nakrecila nie spala do rana, teraz on dzwoni, ona nie odbiera, bo foch i ona mu pokaze. sama siebie chyba pokarze.
                  chore to jest po prostu
                  • joanna35 Re: to niemal fizycznie boli 05.03.12, 13:18
                    A część forumek znajduje chorą przyjemność w nakręcaniu Autorki, tak jakby sama nie potrafiła tego zrobić znakomicie.
                    • nutka07 Re: to niemal fizycznie boli 05.03.12, 14:03
                      Napisz konkretnie kto ma chora przyjemnosc z nakrecania autorki, zweryfikujemy to.
                  • nutka07 Re: to niemal fizycznie boli 05.03.12, 14:06
                    Wg mnie nie chore, tylko niedojrzale.

                    Nie umie sensownie zareagowac, musi sie nauczyc.
                    • nabakier Re: to niemal fizycznie boli 05.03.12, 14:19
                      Może niedojrzale, a może nie. Ale nie widzę sensu petowania kogoś, kto się znalazł w takim zaułku. Może są istotne powody do tego zaułka, my tego nie wiemy. Ludzie maja prawo do emocji.
                      Przeszłam przez taki brak telefonów.
                      Luna, trzymaj się!
                      • nutka07 Re: to niemal fizycznie boli 05.03.12, 14:31
                        Zgadzam sie z Toba.
        • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 04.03.12, 22:51
          Nutko, dziękuję za zrozumienie...
    • gku25 Re: Czy już powinnam się martwić? 05.03.12, 13:37
      Nie zakładaj od razu najgorszego.
      • luna320 I wyszło szydło z worka... 30.03.12, 08:37
        Mąż pojawił się na week, a potem znó w wyruszył na 10 dni do pracy.

        Ja w tamtym czasie zżarłam na maxa nerwy, nie mogliśmy dojsc do porozumienia.. ciągle kłótnie przez telefon.. potem zgoda, potem powtórka z rozrywki..Koniec końców schudłam 6 kg wyglądam jak wychudzony reks...
        Długo szedł w zaparte, nie wydał się... w końcu przyznał się, tamtej soboty poszedł na popijawę ze swoimi kompanami.. Ponoć 5 piw wypił.. w miłym towarzystwie... mi już cisnęły się na usta słowa, co pewnie laski podrywałeś, a on, że nie że tylko miłe barmanki byłysmile No wszystko jasne!a karty rzeczywiście nie mógł kupić, a próbował tylko w 1 miejscu.. myślał że jak zadzwoni nastepnego dnia to ok... zostawiam juz temat, bo go przerabialiśmy tysiąc razy i wie ze żle zrobił.
        Nie spodziewał się, że mnie to tyle nerwów bedzie kosztowało..że ja się martwiłam teraz powiedział, że bedzie mi mówił.. Ja to wszystko już przetrawiłam i pamietam niestety..
        Już mu nawet powiedziałam, a idz sobie nawet do klubu go - go twoje sumienie i tak cię nie sprawdzę, idz na picie do baru hotelowego.. twoja sprawa.. tak jak i moja jak jestem sama w domu.Trzeba sobie ufać dopóki za rękę się nie złapie.. Udałam, że mi to wisi...
        Jak raz znów wspomniałam, że nie powiedział mi, to zapytał się mnie, czy ty jesteś zła że bylem tam, czy mi nie pozwalasz? na co ja nie , nie o to chodzi a chodz sobie gdzie chcesz! i tak nie mam na nic wpływu. Teraz co wieczór dzwoni... ja czasem nie odbieram mówiąc nastepnego dnia że spałam...
        Do tego znalazłam w jego spodniach paragon na zestaw do łączenia sie z netem.. blueconnect.. tez mi nie powiedział.. mam to w nosie.. twierdził zawsze, ze używał netu z hotelu wi-fi...Kłamca..Gdyby nie to to się stara... nie poruszylam tego tematu, schowalam ten paragon na wszelki wypadek.. różnie w życiu bywa smile)
        Dobija mnie ta jego praca... te wyjazdy.. on król świata, o 19 jest w hotelu idzie do knajpy na żarcie.. wolny jak kawaler.. a ja mam cały dom na głowie..Wyjazdy znów ma na 20- 23 dni parę wolnego i na 10 wyjazd, teraz wraca w czwartek i wyjeżdza okolo 17.04... zawsze troszkę w domu bedzie..
        I prace straciłam.. pan komendant nie przedłużył ze mną umowy.. nie chciałam tego co on chciał.. Pracuję tylko do dziś... ehhh. Żyć nie umierać..
        Musi się kiedyś ułożyć..
        • jak.z.nut Re: I wyszło szydło z worka... 30.03.12, 09:44
          To teraz masz czas na terapięsmile bo tu nie jest ważne czy on cię zdradza czy łazi z kumplami na piwo czy grzecznie siedzi w hotelu, najważniejsza jest Twoja chora wyobraźnia, niestety. Gdyby mnie ktoś tak pilnował i insynuował zdradę, kłamałabym na pewno, dla świętego spokoju a gdyby nic się nie zmieniało - odeszłabym. A na to właśnie teraz pracujesz.
        • helka.pentelka pracowałam w delegacji 30.03.12, 11:24
          Jakby mi wtedy chłop kazał po pracy do pokoju hotelowego grzecznie wracać, to bym go chyba zabiła śmiechem.
          Jakbym miała dostawać awanturę za wieczorne wyjście do knajpy ze współpracownikami, to chyba bym długo z takim partnerem nie wytrzymała.
          A już na pewno nie oddzwoniłabym tylko po to, by usłyszeć warczenie i żalenie i stek oskarżeń. Nie mam zapędów masochistycznych.
          Na szczęście nie byłam śledzona, nikt nie wymagał meldowania się co godzinę.
          Nie zdradzałam, nie szukałam okazji do zdrady, jak tylko miałam potrzebę, dzwoniłam do chłopa a on do mnie. Zdrowe i normalne.
          Nikt mnie nie rozlicza z kupionych dla siebie gadżetów, nie szperam chłopu po kieszeniach, żeby sprawdzać jego wydatki. Ufamy sobie i dzięki temu normalnie rozmawiamy, a nie spowiadamy się na wzajem.
          Masz problem ze sobą, ze swoją schizą, jesteś dodatkowo zmęczona życiem samotnej matki.
    • lafiorka2 Re: Czy już powinnam się martwić? 30.03.12, 09:26
      czy ty to ta co pisała kiedyś że mąż na wyjazdach,że miał zadzwonić a nie zadzwonił?itp itd
      ?

      Bo wiesz? to taka trochę dziecinada.W waszym wieku?
      :]
      • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 30.03.12, 09:42
        Tak a co? smile)

        Teraz mam do tego "lajtowe " podejście.. mąż zdziwiony i lekko zaniepokojony. Moja aktualna życiowa dewiza... co będzie to będzie smile co się bedę dziadem przejmować nie ten to inny.. teraz najważniejsze jest dziecko... jestem spokojniejsza.. i dziecko mniej nerwowe.. dużo się smiejemy.. szkoda mi tej pracy.. ale cóż.. widocznie tak miało być.
        • jak.z.nut Re: Czy już powinnam się martwić? 30.03.12, 10:11
          A myślisz że z innym będziesz miała zdrowsze podejście? Mało prawdopodobne, przerób siebie na terapii to może kolejny z Tobą wytrwawink
        • lily-evans01 Re: Czy już powinnam się martwić? 30.03.12, 10:28
          Nie obraź się, ale jak dla mnie, to masz typowe cechy borderline. Huśtawka nastrojów, obawa przed zerwaniem więzi - nieadekwatna do sytuacji.
          Idź na terapię, dziecka szkoda, jak się tak nakręcasz, ono to wyczyuwa, że hej.
          • luna320 Re: Czy już powinnam się martwić? 31.03.12, 19:29
            Znalazłam poradnię polecili mi ją na moim miastowym forum. Po ndz zadzwonię i umowię się. Czas złapać byka za rogi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka