marcelina4
24.03.12, 16:13
mam na klatce sąsiadkę, starszą już kobitkę, która miała kiedyś pudelka również już leciwego, piesek jakiś rok temu odszedł, a sąsiadka psa nie brała nowego, ale z początkiem tego roku pojawił się u niej nowy pies. Nie jest jakiś bardzo duży, ale młody i silny. Ten pies jest strasznie miłośnie usposobiony do otoczenia, bardzo się cieszy na widok ludzi, ciągnie tę panią za smycz okropnie, ale najgorsze, że skacze na ludzi i chce się całować chyba.
Starsza pani nie daje rady go utrzymać na tej smyczy, szarpie się z psem, pies generalnie i tak robi co chce, dodatkowo nosi metalowy namordnik żeby ludzi nie lizał i nie wiem co gorsze jest, to że liże, czy to, że wali tym kagańcem na oślep.
Miałam dwa bliskie spotkania z tym psem, oba przy wysiadaniu z windy, ja wysiadałam, pani czekała przed windą na wejście, za pierwszym razem pies uświnił mi płaszcz puchowy, pralnia 80 zł, ok łyknęłam bez awantur. W zeszłym tygodniu uwalił mi drugi płaszcz i podarł rajstopy, bo skoczył na mnie i zjechał łapami po nogach, pralnia 56 zł. Tym razem poszłam do pani z rachunkiem za pralnię, a sąsiadka w płacz, że ona bidna emerytka, że samotna, że na leki nie starcza, że pies to jedyny przyjaciel, a ludzie to serca i zrozumienia nie mają, pieniędzy mi nie oddała, bo powiedziała, że nie ma.
No ja rozumiem, że pies to dla niej przyjaciel, że ma kim się opiekować itp. ale póki co ten jej przyjaciel już mnie dobrze ponad stówę kosztował, do dzisiaj.
Dzisiaj rano poszłam do klepu po zakupy, wracam, sąsiadka wychodzi właśnie z klatki, cofnęłam się, żeby pies na mnie nie skoczył, ale pies tak szarpnął, że pani poleciała do przodu i pies łapami wylądował na mojej reklamówce z zakupami, bo się nią zasłoniłam, żeby mi na ubranie nie skoczył. Reklamówka mi z rąk wypadła, stłukło się kilka jajek i rozwalił się woreczek z mlekiem, całe zakupy upieprzone jajeczno mleczną breją. Tym razem nie wytrzymałam już nerwowo i opieprzyłam kobietę równo, no ileż można? ile razy jeszcze ten pies będzie się rzucał na ludzi? Ta pani nie panuje nad psem, nie ma do niego po prostu siły, powinna coś z tym zrobić, nie wiem co.
Inni sąsiedzi tez już zaliczyli jakieś starcia z psem, najgorsze jest to, że ta pani na każdą uwagę dostaje palpitacji i w płacze uderza, no jak z nią rozmawiać?
nasz dozorca nawet jej zaproponował, że kupi jakąś kolczatkę dla psa, żeby go trochę blokowała, ale pani się zgodziła, bo to psa będzie dusić i boleć i problem w najlepsze będzie się rozwijał dalej.
Jestem dzisiaj tak wściekła na tego psa, że normalnie zastanawiam się nad potraktowaniem go gazem, autentycznie walne mu w pysk gazem jak go tylko zobaczę i mam gdzieś co będzie dalej. Weźcie podsuńcie jakieś pomysły co z tym psem zrobić, bo ja już mam dosyć, może jakieś są leki dla psów na psie adhd czy coś, już sama pójdę i kupię, żeby tylko tego cholernego psa utemperować, no co robić???