Dodaj do ulubionych

Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wakacje

19.06.12, 08:23

Mam problem jak co roku. Mąż nie zgadza się na wyjazd naszej czteroletniej córeczki do babci na wieś. powód ? zbyt długa rozłąka z dzieckiem i tęsknota za dzieckiem . Przy okazji wymawia mi ze jestem złą matka bo chce się pozbyć dziecka i mieć spokój. Przytacza mi słowa swoich znajomych ze oni by dziecka na tak długo się nie pozbyli. Mowa tutaj np na 2 tygodnie.Jak pamiętam moja mama robiła wszystko abyśmy w wakacje razem z bratem nie siedzieli w mieście. Nigdy nie plątaliśmy się pod blokiem w letnie dni, zawsze były kolonie a potem do babci na wieś.Nie narzekaliśmy.
kocham swoje dziecko i nie wydaje mi się żebym robiła jej krzywdę. Zawsze można wpaść w odwiedziny (godz. jazdy samochodem)Dodam jeszcze ze pracuje i problem z kombinowaniem kto odbierze dziecko z przedszkola odpada. nie wiem już co mam myśleć . Może faktycznie jestem wyrodna matką?
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:25
      Nie słuchaj meza.Zmiana klimatu,wyjazd z miasta to najlepsze co mozna dziecku w wakacje dac.
      • gazetopolaczek Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 23.06.12, 17:52
        A co? Ograniczyli chłopu prawa rodzicielskie? Bo jeśli nie, to ma takie samo prawo do decydowania o wakacjach dziecka, jak jego matka.
    • andaba Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:26
      Boi się raczej żonę spuścić ze smyczy (dzieko=smycz).
      A dziecko z przedszkola niech on odbiera, co za problem.
    • gryzelda71 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:27
      Mąż podczas wakacji ma urlop i spędziłby go z dzieckiem,ale ty postanawiasz wysłać je do dziadków tak?wink
      • beacz Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:34
        Wyjeżdżam z córka nad morze na 2 tygodnie . tez jest problem bo za długo jak dla niego wiec z nami nie jedzie. Mąż wakacje zamierza spędzać przed komputerem tak jak lubi.
        • gryzelda71 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:37
          Z dzieckiem na kolanach?
          Oczywiście,że poślij dziecko do dziadków.
        • hellulah Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 12:23
          To niech laptopa kupi albo tablet.
    • kajmanik Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:31
      wakacje u babci na wsi dla czterolatki to moim zdaniem średni pomysł i to nie z powodu rozłąki tylko bezpieczeństwa. i raczej tez bym sie na to nie zgodziła. rodziny na wsi nie mam ani ja ani mąz - mała od 3 r.ż. jeżdzi co roku z moimi rodzicami na 3 tygodnie nad morze. twojemu męzowi moze tez pośrednio chodzić o osobę babci-mój mąż nie zostawiłby dziecka swojej matce nawet na godzinę.
      • lola211 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:34
        Rany, jak te wiejskie dzieci przezywaja dziecinstwo?
        • gryzelda71 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:41
          Zaraz przeczytasz,że nieliczne.
        • papalaya Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:42
          jakoś przeżywają, do 12 roku życia przeżywa tylko połowa big_grin
        • attiya Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:18
          ale chyba jest różnica - dzieci na wsi, gdzie mieszkają od urodzenia z rodzicami a dziecko z dziadkami, często wcale już nie młodymi
          • chipsi Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 11:22
            Oj a Ty wiesz czy niemłodymi? 50-60 lat to staruszkowie niedołężni nie są. Wieś też nie musi oznaczać samotnego domu pośród lasu pełnego dzikich zwierząt i pól z kombajnami polującymi na dzieci. No chyba że mowa o tej straszliwej florze bakteryjnej cytowanej w wątku o kosmitach wink
      • andaba Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:40
        kajmanik napisała:

        > wakacje u babci na wsi dla czterolatki to moim zdaniem średni pomysł i to nie z
        > powodu rozłąki tylko bezpieczeństwa.

        Dawno sie tak nie ubawiłam.


        > rodziny na wsi nie mam ani ja ani mąz

        To akurat widać. Najwyraźniej dziecko + wies to dla ciebie wyłącznie rączki zmłócone kombajnem.
        Radzę zmienić lekturę z superekspresu na coś bliższego rzeczywistości.
        • papalaya Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:43
          maż cudem przeżył, skoro teraz swojej matce nie pozwala się do dziecka zbliżać

          miasto też niebezpieczne, hehe...
      • joxanna Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:45
        Może jest niezwykle niebezpieczne dla 4latki. Nie posłałabym.
        Zresztą ja nie mam rodziny nad morzem.
        Moi rodzice zawsze zabierają dziecko na wieś.

        smile
        • eliszka25 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:59
          no pacz pani, to chyba cudem ja i moje rodzenstwo przezylismy. nawet zadne z nas wypadku nie mialo. cuda niewidy. do tego jestesmy tacy nieodpowiedzialni, ze swoje dzieci na tej niebezpiecznej wsi pod opieka dziadkow zostawialismy i zostawiamy. chyba dobrego aniola stroza ma nasza rodzina, bo jakos wszyscy zyja tongue_out.

          do autorki watku: nie wiem, czy twoje dziecko ma taka dobra wiez z bacia. jesli tak i masz do babci pelne zaufanie, to bym poslala. moze nie od razu na cale 2 tygodnie, tylko najpierw na kilka dni. choc w sumie, jesli to godzina jazdy samochodem, to w razie czego mozna w kazdej chwili po mala pojechac. dla mnie wakacje u babci, to super sprawa. jezeli twoj maz boi sie, ze bedzie tesknil, to niech tez jedzie.
      • jmama Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:47
        to, że dziadkowie mieszkają na wsi niekoniecznie oznacza, że mają swoje gospodarstwo, traktory, zwierzęta ipt. Jeżeli po prostu mieszkają na jakiejś wiosce to gdzie niebezpieczeństwo?
        • papalaya Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:52
          Niektóre wielkomiejskie z blokowych dziupli mają agorafobię, dlatego utożsamiają wieś z niebezpieczeństwem big_grin
          • beacz Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:58
            Dodam że mój mąż nigdy nie lubił wyjezdzac na kolonie a na wsi nikogo nie miał wiec nie bywał.Nawet teraz jest problem żeby razem gdzieś pojechać na wakacje bo nie lubi , bo nuda , bo nie ma komputera...
            • papalaya Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:01
              masz fajnego męża, zwłaszcza jeśli chodzi o komputer w wakacje

              co ciekawego jeszcze sobą reprezentuje, poza tym, że ty zdrowo podpuszczasz? big_grin
            • mruwa9 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:03
              to daj mu alternatywe, zeby sam, we wlasnym zakresie , zorganizowal dziecku atrakcyjne wakacje podczas omawianych dwoch tygodni. Bezwarunkowo. W koncu ty pracujesz.
              Zobaczysz, jak szybko przestanie narzekac na pomysl wyslania dziecka do dziadkow.
            • kajmanik Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:15
              sprawę komputera rozwiązuje laptop albo netbook. w kazdym lepszym hotelu masz net.
              • papalaya Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:18
                on zalogowany, ona zalogowana, dziecko zalogowane, między nimi stolik z niedopitymi napojami

                i tak kadży wieczór

                cięzko zerwać smycz na wakacjach?
                • imasumak Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 10:39
                  papalaya napisała:
                  cięzko zerwać smycz na wakacjach?

                  Wręcz niepodobna wink. Niektórym ciężko bez smyczy nawet przez kilka godzin, a Ty o wakacjach piszesz wink
              • beacz Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 13:54
                ...na wakacje ? do hotelu?
                • dziennik-niecodziennik Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 23.06.12, 10:19
                  no mozna tez pod namiot, ale tam internetu nie ma big_grin
                  • hellulah Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 23.06.12, 13:49
                    Jest, jest, nie musi być na kablu (chyba że na naprawdę odległym zadupiu).
          • kajmanik Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:13
            rozczaruję cięwink zwłaszcza z tą dziuplą. a co do niebezpieczeństwa na wsi to akurat nie kombajnwink miałam na mysli. raczej robactwo, inną florę bakteryjną i alergeny których w miescie nie ma ( kto ma alergika albo astmatyka rozumie problem), psy,wieksza odległosć od np. szpitala w razie konieczności. plus niewiele rozrywek i jesli babcia jest w zaawansowanym wieku sredni kontakt i mozliwości opiekuncze. jestem z tych które uwazają ze lepiej zapobiegać niz ,,leczyć" . i wiem ze wakacje na wsi byłyby dla mojej córki i nieciekawe i stresujące.
            • papalaya "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:19
              ROTFL big_grin
              • kajmanik Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:21
                rozumiem ze twoje dziecko nie boi się robactwa i nie jest na nic uczulone?
                • andaba Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:25
                  Naprawde na wsiach tak wiele robactwa w porównaniu z miastem? W mieście nie ma pajaków, komarów, karaluchów i dżdżownic?
                  Chyba że wies która znasz to ta z książek historycznych, gdzie wszyscy byli radośnie zawszeni.
                  A na wystepowanie alergii ma wpływ wychowywanie dziecka, sterylnośc zabija odporność.
                  • kajmanik Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:35
                    na występowanie alergii ma wpływ wychowywanie dziecka? no popatrz , powiem mojemu alergologowi to się ubawi. czyli np. dziecko mające skazę białkową old urodzenia było żle wychowywane w łonie matki , tak?;D a rodzice sami są sobie winni ze dziecko jest uczulone na kurz, trawy, zarodniki grzybów plesnowych , sierść psa , pierze i szereg innych rzeczy pokarmowych? baaardzo nowatorska teoria, baaardzo.....
                    • joxanna Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:38
                      Jeśli twoje dziecko ma problemy zdrowotne, to oczywiste jest, że o nie dbasz, ale nie ma powodu, żeby innym dzieciom, które np nie są alergikami, nie mają nadwrażliwych żołądków itp. odmawiać przyjemności jeżdżenia na wieś, do lasu, do miasta, nad morze, w góry itp i do innych krajów - bo tam wszędzie jest INNA flora bakteryjna, INNE alergeny, INNE robactwo.
                      • kajmanik Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:45
                        ale czynniki ryzyka mozna eliminować przez dobór odpowiedniego miejsca wypoczynku. i dlatego uwazam ze nie dla kazdego dziecka wies będzie zdrowa i interesująca.
                        • hellulah Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 12:30
                          kajmanik, ale jakie alergeny (w sensie - które?). Na wsi owszem jest większe stężeni pyłków traw i zbóż, ale nie ma mikrocząsteczek mas bitumicznych (nawierzchnia dróg i ulic się ściera, opony się ścierają), jest ogólnie o wiele mniej zanieczyszczeń oraz jest chłodniej niż w mieście, inna cyrkulacja powietrza - jak ktoś ma pyłkowicę to lepiej niejednokrotnie jest dla tej osoby poza miastem, niż w mieście.

                          Interesująca? ło raaany, przez kilka dni (przecież tu chodzi o krótki wyjazd) to nowe miejsce i babcia i dziadek dla dzieciaczka będą interesujące - zresztą, jak nie nauczysz dziecka, że to może być super fajna rzecz (nowe środowisko, nowe rzeczy do robienia i poznawania) to trochę kiepsko.

                          Dla mojej córci atrakcją w tym wieku było np. własnoręczne lepienie kruszonki do ciasta czy napychanie słojów ogórkami, albo czytanie książek z dziadkiem - takich atrakcji może być sporo na te kilka dni.
                        • iwles Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 12:31

                          kajmanik napisała:

                          > ale czynniki ryzyka mozna eliminować przez dobór odpowiedniego miejsca wypoczy
                          > nku.



                          czyli przebywanie w pobliżu krowy wzmaga skazę białkową, tak ?
                          • graue_zone Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 12:47
                            Padłam! big_grin
                    • andaba Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:39
                      Wiesz, ja to akurat od alergologa słyszałam, więc może i twój by się nie ubawił.

                      A to, ze im bardziej wychuchane dziecko, tym większa skłonnośc do alergii, to jest powszechnie wiadome.
                      Jeszcze nie słyszałam, zeby rodzice emigrowali ze wsi, ze względu na alergie dziecka.
                      • mruwa9 Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:44
                        ba, nawet ukazly sie ostatnio badania, wskazujace na to, ze dzieci matek,ktore oblizuja ich smoczki np. po upuszczeniu na ziemie (bleee...) maja mniejsze ryzyko rozwoju alergii. I nawet zaczely sie pojawiac zalecenia takiej praktyki, jakklwek obrzydliwie to brzmi.
                        Czeste mycie skraca zycie...
                      • kajmanik Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:49
                        a ja od alergologa usłyszałam ze u dziecka z odziedziczoną alergią najważniejsze jest unikanie potencjalnych czynników ryzyka.
                        • truscaveczka Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 23.06.12, 08:44
                          Kajmanik, ja usłyszałam, że karmienie piersią jest szkodliwe, a u niemowląt alergia nie występuje big_grin Tylko wyprysk niemowlęcy, samoistny o.O
                          Też mam ultraalergika, ale gdybym miała okazję jechać na wieś, nawet bym się nie zastanawiała.
                • papalaya Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:35
                  fakt, robactwo jest inne niż karaluchy z twojego bloku

                  babcia mieszka w Egipcie, że ta flora inna jest?
                  • kajmanik Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:43
                    w bloku to ja nie mieszkam już jakieś 20 lat i tylez lat karalucha nie widziałamwink
                    a co do Egiptu - mała doskonale zniosła wczasy- to tylko kwestia wyboru odpowiedniego miejscawink ale jak ktoś ma jak ty widoczną traumę z powodu mieszkania w bloku to nawet wies jest dla niego rajemwink
                    • andaba Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 19.06.12, 09:52
                      kajmanik napisała

                      > a co do Egiptu - mała doskonale zniosła wczasy- to tylko kwestia wyboru odpow
                      > iedniego miejscawink


                      Takiego przykładu snobizmu to nawet na ematce nie spotkałam.

                      Zastanowiłaś się, lala, jak różna i groźna może być flora bakteriyjna w Egipcie? jak ciężko może byc o opieke medyczną?
                      • duzeq Re: "robactwo, inna flora bakteryjna, alergeny" 23.06.12, 10:02
                        Ale co sie tak dziwisz, andaba? Jak dziecko jest uczulone na "kurz, trawe, zarodniki grzybow, siersc psa, pierze i szereg innych rzeczy pokarmowych", to wiadomo, ze Egipt jest o wiele lepszy od wsi jako ze w Egipcie nie ma kurzu, zamiast trawy jest piasek, grzyby nie rosna, a siersc wielblada widocznie nie uczula. Nie mowiac o tym, ze niezwykle kompetentny lekarz spi za sciana, gotowy zerwac sie na rowne nogi po uslyszeniu jednego kichniecia wink.


            • lady-z-gaga Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:47
              >wakacje na wsi byłyby dla mojej córki i nieciekawe i stresujące.

              Stresujace i nudne byłyby dla Ciebie, patrzysz na wszystko z własnego punktu widzenia i nie przypisuj dziecku wrażeń, które sobie uroiłas. Akurat wakacje na wsi są dla kazdego małego dziecka wielką atrakcją, z wyjątkiem tych, co to od w pieluch nauczone są życia przed telewizorem i komputerem.
              • kajmanik Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:52
                a jakież to są na wsi atrakcje? czym wyjazd na wieś do dziadków jest -oprócz ceny oczywiscie co jest dla niektóych decydujące- lepszy od wyjazdu nad morze gdzie naprawdę dziecko nie będzie się nudzić ?
                • mruwa9 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:59
                  a chociazby wiecej pobytu na powietru, aktywnosci ruchowych, mniej siedzenia przed ekranem tv czy komputera. Bo podejrzewam, ze najwyzej taka aktywnosc zaproponuje tata , preferujacy siedzenie przed komputerem.
                • agata_abbott Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 10:01
                  Podobno poddanie się nudzie to porażka własnej inteligencjismile

                  Ty byłaś kiedyś na wsi w ogóle? smile
                • beacz Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 10:03
                  widocznie nie byłaś nigdy na wsi , nie wiesz to nie pisz bredni bo się wkurzam jak coś takiego czytam. Dziecko zawsze znajdzie sobie atrakcje.Nie wszystkie dzieci są alergikami.
                • graue_zone Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 10:03
                  Ha, ha, ha. Moje pięcioletnie dziecko domaga się wyjazdu na wieś, mimo, że zaplanowaliśmy urlop gdzie indziej, w baaardzo dla niego atrakcyjnym miejscu. Na wieś i tak pojedziemy, ale potem. A on nic - nie chce wypasionego wyjazdu tylko na wieś. Może nie wie, że powinien się nudzić i że to dla niego niebezpieczne?
                • joxanna Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 10:05
                  Hm, wolność? Możliwość nauczenia się samodzielnie organizować sobie czas? Te nasze legendarne - gromadne lizanie lizaków pod wiejskim sklepem? Szukanie robaków w trawie? Jedzenie czereśni godzinami wisząc na drzewie?

                  Czemu to ma być dla dziecka mniej interesujące, niż przesiadywanie godzinami w piaskowym grajdole?

                  Szczerze mówiąc, ja nie znoszę nadmorza, więc może niesłusznie je deprecjonuję. Ale kluczowe dla mnie - i dla radości spędzania wakacji, i rozwojowo - jest danie dziecku szansy ponudzić się, potrenować własną kreatywność. poćwiczyć myślenie co się naprawdę lubi i spróbowanie sobie samodzielnie to zorganizować. Nauczyć się być i w gromadzie i samemu.

                  To może być i nad morzem i na wsi.
                  • alexa0000 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 10:14
                    > Hm, wolność? Możliwość nauczenia się samodzielnie organizować sobie czas? Te na
                    > sze legendarne - gromadne lizanie lizaków pod wiejskim sklepem? Szukanie robakó
                    > w w trawie? Jedzenie czereśni godzinami wisząc na drzewie?

                    Najwspanialsze na świecie momenty. Plus słonce, swieże powietrze, apetyt, latanie non stop. Moim zdaniem, takie wakacje powinny być przepisywane przez lekarzy i terapeutów smile

                    O ile dziadkowie są odpowiedzialni, oczywiście.
                • graue_zone Kajmanik 19.06.12, 10:05
                  Czy to ty odwracałaś dziecku głowę, żeby nie zobaczyło na ulicy bezdomnych i niepełnosprawnych? Czy coś pomyliłam?
                  • joxanna o niepełnosprawnych 19.06.12, 11:46
                    Grau_zone - zainspirowałaś mnie.... zszokowaś... poszukałam... faktycznie... to Kajmanik chroni dzieci przed kontaktem z niepełnosprawnymi....

                    W zasadzie wszystko się zgadza, chodzi o eliminowanie stresu i nieprzyjemnych sytuacji w życiu - i wygląda na to, że osoby niepełnosprawne i flora bakteryjna to ta sama kategoria...

                    To jest tak szokujące, że aż zabawne.
                    • graue_zone Re: o niepełnosprawnych 19.06.12, 11:54
                      Ba, ale za to Egipt.... Sterylnie, przyjazna flora bakteryjna dla czterolatka, pewnie brak niepełnosprawnych w najbliższym otoczeniu... Cud, miód, ultramaryna!
                  • claudel6 Re: Kajmanik 23.06.12, 01:13
                    ojp...
                • lady-z-gaga Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 10:13
                  Dlaczego ma być lepszy? piszemy o wyjeździe na wies zamiast siedzenia w miescie i chodzenia do przedszkola, a nie zamiast urlopu z rodzicami nad morzem. Można miec jedno i drugie.
                  Atrakcji wsi nie będę tłumaczyć, bo zatwardziały mieszczuch przyssany do internetu i tak nie zrozumie wink Ty musisz miec jakies potężne fobie, skoro nie wyobrażasz sobie pobytu (chocby krotkiego) w większej odległości od szpitala, i jeszcze te wszystkie zarazki, flora bakteryjna....wink
                  Choroby Twojego dziecka mogą być skutkiem takiego właśnie podejścia, więc nie próbuj byc wyrocznią w kwestiach zdrowotnych, bo żal czytać Twoje mądrości.
                • caroninka Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 10:24
                  Dla malego dziecka, wakacje na wsi, to zero nudy. Kto nie byl, ten nie wie i pierdzieli farmazony. Widzialam i sama wiem po sobie, ze nad morzem mozna sie niezle wynudzic, myslisz, ze szczytem szczescia dzieciaka jest caly dzien w piachu?! A moze o niczym innym nie marzy, tylko o zwiedzaniu? Czas z babcia w kuchni, ktora ma o niebo wiecej cierpliwosci i czasu, niz nie jedna zapracowana mama, to wspaniale doswiadczenie. Maly ogrodnik, od samego switu rwie sie do "pracy". Przypomne, ze dzieci nie boja sie robali, one sie tego leku ucza od swoich spanikowanych na widok muchy matek. tez sie boje niektorych owadow, ale nie pokazuje tego mojemu synowi i pomaga mi to pokonywac w samej sobie lek.

                  Dieci, to tez ludzie! Maja swoje charaktery i prawo wyboru, tego co lubia. Lenistwo rodzicow, czy ich brak zaintetesowania czyms, nie powinno stac na drodze do poznania tego przez dziecko.

                  Do autorki watku, pytalas dzieciaka, czy chce jechac? Dla mnie to byloby najwazniejsze.
                • landora Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 12:05
                  Pamiętam z własnego dzieciństwa:
                  - bieganie po mokrej trawie
                  - pluskanie się w dmuchanym basenie
                  - opychanie się wiśniami i jabłkami
                  - zbieranie poziomek w lesie
                  - robienie łuków i strzał oraz łódeczek z kory z babcią
                  - rozmaite zabawy odbywające się w mojej wyobraźni
                  - pielęgnacja własnych grządek
                  - czytanie książek na kocyku
                  - wicie wianków
                  - wyprawy do lasu i znajdywanie pięknych korzeni, szyszek, kamyków
                  - dalekie marsze raniutko po chleb
                  - wyprawy na wieś po jajka i zabawy z kurczątkami
                  - obserwowanie ptaków, i jak to pięknie określiłaś, "robactwa"
                  - grzebanie się w piachu i błocie - godzinami
                  - skakanka, guma, badminton, piłka...
                  - długie wyprawy rowerowe po bezdrożach
                  - lepienie pierogów/wycinanie ciastek z babcią
                  - łapanie żab
                  - wspinanie się na drzewa i leśne ambony

                  • malwisul Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 13:17
                    Boże!!!wyobraźcie sobie teraz że ci 50-60 letni staruszkowie którym ciężko jest zając się dzieckiem, będą pracowac do 65!!!!! big_grin ale z innej beczki, ja do dziś pamiętam jak z kuzynami na wsi cały miesiąc siedziałam.... te zabawy ze wszystkimi dzieciakami ze wsi (raz schowałam się cała ubłocona pod pierzyną bo wślizgnęłam się tak żeby mnie nikt nie widział, po tyłku dostałam ale kryjówkę miałam najlepszą!! big_grin ech ten wątek skłonił mnie do wspomnień... To były czasy (chodzi mi o wyjazdy na wieś), raz na krowie usiadłam, kuzyni dopingowali big_grin zaraz potem wuja nas z widłami gonił.... Do gnoju wpadłam, mleko prosto z cycka próbowałam, do świńskiej zagrody wchodziłam, na dach skakaliśmy (za to też duży opieprz był ale te rzeczy najmilej pamiętam) moi kuzyni są już też dorośli i również pamiętają moje przyjazdy smile pamiętam jak co rano ze wszystkimi dzieciakami ze wsi spotykaliśmy się pod sklepem i się działo smile Każdy dzień pełen atrakcji.... w zimę jeździliśmy w góry, w lato nad morze co roku i tam się dopiero nudziłam, co prawda fajnie było ale to nie to samo smile
                • ira_07 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 20.06.12, 12:12
                  > a jakież to są na wsi atrakcje?

                  Co prawda teraz za wsią nie przepadam, jako dzieciak uwielbiałam! Do swojej babci średnio bo wieś podmiejska, z dziadkiem pracowali w mieście, więc kilka kur i grządek, tyle. Ale do dalszych krewnych, do rodzinnej wsi mojej babci - uwielbiałam! Babcia mnie i kuzynkę zabierała i hulaj dusza! Podchody z wiejskimi dziećmi, rowery, lepienie w glinie, huśtawka w stodole, skakanie po sianie, karmienie świń wink to były dla miejskiego dziecka atrakcje. Ok, miałam z 10 lat nie 4, ale u babci zawsze są atrakcje, bo każda nowość jest atrakcją. Można rozbić namiot w ogródki, zrobić domek pod drzewem, postawić basenik, piec ciasteczka, zrywać maliny, chodzić nad rzekę - no zalezy od wsi! Tak jak w mieście - w jednym atrakcje inne zabite dechami.

                  lepszy od wyjazdu nad morze gdz
                  > ie naprawdę dziecko nie będzie się nudzić ?

                  Ale autorka wątku nie ma możliwości wysłać dziecko nad morze, tylko na wieś! A nad morzem też się można nudzić jak leje.
                • kannama Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 23.06.12, 09:47
                  ja jestem od urodzenia miastowa, tesciów mam na wsi...mam syna 4 letniego- uwielbia wieś....ganianie po łąkach, koty, kozy, krety!!! smile, owoce zerwane prosto z krzaczka...
                • kunda77 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 23.06.12, 17:13
                  można robić wiele ciekawych rzeczy...chocby poznać zwierzeta spędzac cale dnie na powietrzu
            • czarnaalineczka Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 10:40
              przypomniala mi sie scena z aviatora ...
              twoja corcia juz umie przeliterowac "kwarantanna" ?
            • landora Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 11:58
              Jakiego robactwa...? Pewnie masz owady na myśli? Normalnie wychowywane dziecko nie panikuje na widok motylka czy żuczka, tylko wręcz przeciwnie, interesuje się mądrze mu pokazywaną przyrodą.
              Najlepiej opakuj to swoje dziecko w folię, tylko nie zapomnij mu dać maski tlenowej.... sad
              Inną florę bakteryjną to można mieć w Egipcie, a nie w wiosce w Polsce.
            • dzoaann Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 13:23
              jeny, choroba twojego dziecka przeslania ci wszystko i nawet logicznie juz niemyslisz... nuda na wsi? cyba u kogos malo kreatywnego...
            • gku25 Kajmanik - ty tak na serio czy tylko udajesz?? 23.06.12, 08:59

      • pamplemousse1 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 08:56
        ha ha ha smile)) dobre!
      • gosia198123 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 10:23
        Morze bezpieczniejsze od wsi? Tu bym podyskutowała. Wielu ludziom wydaje się że wieś to garbaci dziadkowie, hektary pola po których jeżdżą kombajny, ciągniki itp. A u moich teściów na wsi owszem jeżdżą ciągniki i inne rolnicze maszyny, ale podwórko jest dookoła ogrodzone, a dziadkowie na tyle odpowiedzialni że nie spuszczają moich dzieci z oczu. Nie mają swojego gospodarstwa, tylko mały domek z wielkim ogrodem w małej wsi. Natomiast nad morzem, cóż wiele słyszy się o zaginięciach małych dzieci (sama osobiście znam przypadek gdzie matka odwróciła się do torby po czapkę a dziecka już przy niej nie było). I tu bym miała obawy a nie o wieś. Jestem jak najbardziej za wakacjami na wsi - atmosfera i wiejskie powietrze jak najbardziej dla dziecka są ok.
      • landora Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 11:53
        Eeee.... spędzałam wakacje u mojej babci na wsi od urodzenia, uwielbiałam to i uwielbiałam moją babcię. Babcia miała 55-60 lat, kiedy byłam mała, przecież to nie jest schorowana staruszka! Tyle to ma teraz moja mama, i Bogu dzięki jest zdrowa, aktywna zawodowo i towarzysko. Poza tym, wieś wsi nie równa, moja babcia miała dom na wsi, ale to nie było gospodarstwo, tylko dom z ogromnym ogrodem i sadem. Nie wszyscy ludzie mieszkający na wsi to nieodpowiedzialni idioci, wsadzający dzieci na traktory, wiesz?
      • nangaparbat3 kajmanik 19.06.12, 14:02
        Rozwin to, prosze, bo zdebialam:

        moze tez pośrednio chodzić o osobę babci-mój mąż nie zostawiłby dziecka swojej matce nawet na godzinę
    • jowita771 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:05
      Nie jesteś wyrodna. Mnie mama posyłała na wakacje na wieś i jestem jej za to wdzięczna do dziś.
      • mojemieszkanie24 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:10
        Niech mąż sam zorganizuje wakacje dla dziecka. Masz prawo do wypoczynku i to nie czyni cie złą matką. Wakacje na wsi? czemu nie ? Na pewno wiesz jakie są tam dobre warunki, bo zapewne do innych ( zagrażających życiu) byś dziecka nie wysłała. Ja też jeździłam do babci ( były traktory itd) i po prostu wiedzialam, że tam się nie podchodzi ( miałam4 lata tak samo jak twoje dziecko).

        a co do reszty panicznie bojących się o dzieci... wyjdzie to potem wasze chronienie i trzymanie pod kloszem.
    • stukostrach-jeden Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:13
      Nie jestes wyrodna, 4 latka to duze dziecko co o pomysle sądzi córka? A mąż ewidentnie ma duży problem ze sobą. Jak tak teskni to pogadajcie o tygodniu zamiast dwóch.
    • attiya Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:16
      wow!!
      to wyjeżdżałaś już na kolonie jako 4-latka??
      fantastyczne....
      bo ja pierwszy raz na kolonie pojechałam w wieku bodajże około 9 lat
      wcześniej jeździłam jako 7-8 latka do dziadków na wieś ale to góra na kilka dni, potem na weekend dojeżdżali rodzice
      a do 7 lat rozrywki organizowali mi w czasie wakacji rodzice - jeden miesiąc w domu - bo przedszkole zamknięte - ze 4 dni u dziadków - w piątek przyjeżdżali rodzice, z tydzień u drugich dziadków w W-wie, potem z rodzicami przez resztę miesiąca
      ale miałam wtedy skończone 7 lat - z początku roku jestem
      i nie wspominam źle zabawy na placu zabaw pod blokiem, też takowe zdażały się
      mąż ma rację, to za wcześniej ale każdy robi jak chce
      sama mam 4-latka w domu, nie wysłałabym go do dziadka na dwa tygodnie, bo wiem, że to za wcześniej to raz, a dwa nie widzę powodu aby mojego ojca obaraczać moim obowiązkiem, zresztą on nie ma 50 czy około 60 lat, to nie jest w pełni sił człowiek aby cały dzień, co tam, całą dobę organizować dziecku czas i zajmowac się nim i brać na swoje barki odpowiedzialność za niego
      aczkolwiek znam osoby, które radośnie o wiele mniejsze dzieci podrzucają swoim rodzicom na tydzień, dwa i sobie gdzieś jadą, bo muszą przecież odpocząć....od swojego dziecka,dzieci
      • andaba Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:20
        attiya napisała:

        > aczkolwiek znam osoby, które radośnie o wiele mniejsze dzieci podrzucają swoim
        > rodzicom na tydzień, dwa i sobie gdzieś jadą, bo muszą przecież odpocząć....od
        > swojego dziecka,dzieci


        A nie bierzesz pod uwagę, że niektórzy dziadkowie radośnie te dzieci, nawet mniejsze, biorą? Bo je kochają, bo uwielbiaja sie nimi zajmować, bo nie mają nic lepszego do roboty niz organizować dziecku czas. Oczywiście, że to nie jest obowiązek, ale uwierz, naprawdę wielu dziadków uważa wnuki z ósmy cud świata i najchętniej opiekowaliby sie nimi cały czas.
        • beacz Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:32
          No właśnie, gdyby nie zostało mi to zaproponowane,inaczej układałabym swoje plany wakacyjne.
      • taka-sobie-mysz Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:29
        To, że ciebie trzymano prawie na łańcuchu, nie znaczy, że każdy tak miał.

        Ja od dzieciństwa byłam posyłana na wakacje na wieś i to nie na 2 tygodnie, ale na prawie 2 miesiące, rodzice przyjeżdzali do nas na weekend. Nie mam żadnej traumy, ani nie wspominam tego źle. Wiadomo, jak rodzice wracali do domu, to ryczałam, ale ryczałam też, jak szłam do przedszkola, więc to o niczym nie świadczy.

        A na pierwsze kolonie wyjechałam jako 7-latka, na dwa tygodnie (rodzice przyjechali do mnie w sobotę lub niedzielę w odwiedziny).
      • sadosia75 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 09:43
        Daj spokój. przecież nie wysyła dzieciaka nie wiadomo gdzie nie wiadomo do kogo. jak dziecku się nie spodoba to pojedzie i dziecko zabierze do domu.
        ja miałam 4 lata i całe wakacje spędzałam na wsi ganiając kury i inne stworzenia. jeździłam z babcią rowerkiem doić krowy albo pomagałam dziadkowi przy karmieniu koni.
        I żyję.
        Moje dzieci też jeżdzą na wieś i też żyją.
        Jeśli dziadkowie z otwartymi rękoma przyjmują wnuczkę do siebie to w czym problem? najwyżej zabiorą dziecko wcześniej.
      • nangaparbat3 Łomatkoświenta 19.06.12, 14:22
        aczkolwiek znam osoby, które radośnie o wiele mniejsze dzieci podrzucają swoim rodzicom na tydzień, dwa i sobie gdzieś jadą, bo muszą przecież odpocząć....od swojego dziecka,dzieci

        Attiya jako naczelna Matka-Polka forum to juz świat sie kończy.
    • iwoniaw Oczywiście, że poślij dziecko do dziadków 19.06.12, 10:08
      Zmiana klimatu, kontakt z dziadkami, oderwanie od rutyny - już to wystarczyłoby aż nadto. Trzymanie dziecka w mieście w wakacje, gdy ma się możliwość zapewnienia mu wypoczynku na świeżym powietrzu, pod opieką kochających dziadków, świadczy o kompletnym zaniedbywaniu tegoż dziecka. Mąż może wszak dziecko odwiedzać, skoro taki stęskniony, a to tylko godzinka w jedną stronę - oderwanie się od kompa dobrze mu zrobi.

      Tych, które na hasło "wyjazd na wieś" widzą jedynie czworaki z pozytywistycznej czytanki i czyhające Straszliwe Zagrożenia za każdym drzewem, nie słuchaj - na odległość widać, że tu by się jakaś terapia i edukacja przydała, w mieście faktycznie specjaliści łatwiej dostępni big_grin
    • zolla78 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 11:14
      Wieś dla dziecka, zwłaszcza jak taka prawdziwa, czyli ze zwierzakami w obejściu lub u sąsiadów, to super sprawa.
      A postawa męża co najmniej niezrozumiała. Zrobiłabym jak ktoś radził wyżej, czyli ultimatum. Albo zgadza się na wyjazdy, albo sam organizuje czas dziecku i zero komputera zanim dziecko nie pójdzie spać.
    • triss_merigold6 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 11:20
      Jeżeli mąż nie ma alternatywnej propozycji wyjazdu z dzieckiem na wczasy, to miałabym głęboko w odwłoku jego zdanie i wysłała córkę do dziadków.

      Aha, uzależnienie od kompa trzeba leczyć. Jeśli ktoś nie potrafi i nie chce spędzać wolnego czasu w wakacje bez komputera to jest uzależniony.
    • chipsi Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 11:26
      No ale co za problem. Skoro mąż tak się martwi o rozłąkę z dzieckiem to niech z nim siedzi a Ty wyjedź. Albo niech sam jedzie z nim. Coraz bardziej jestem przekonana że faceci to kosmici...
      Zostawiłam młodą w wieku 4 lat z dziadkami na dłuższy czas i to bez możliwości odwiedzin. Tęskniłam bardziej niż ona. Bardziej martwiłabym się jakie córka ma relacje z dziadkami niż to czy jestem wyrodna, co powie mąż i czy zeżre ją maszyna rolnicza smile
    • an_ni Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 12:10
      nie jestes wyrodna, twoj maz zapewne nie chce zebys miala wolne, bo bedziesz mu suszyla mu glowe ze siedzi przy kompie a kiedy jest dziecko to sie nim zajmujesz a nie mezem
      ja 4,5 latke wyslalam na 2 tyg tylko z babcia nad morze i lepiej to zniosla niz rok pozniej 1 tydzien tylko z ojcem, ktory robi to co ona chce i jest dobrym animatorem zabaw
    • paskudek1 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 13:50
      jeżeli maż tak strasznie tęsknic będzie za córeczka proponuję zostawic tatusia z dzieckiem na co najmniej tydzien a samej wyjechać. jak sie pozajmuje 24/dobę 7 dni na tydzień dzieckiem SAM to szybciutko zmieni zdanie co do "pozbywania" sie dziecka i wyrodnej mamusi. ide o zakład że on spedza wolny czas przed komputerem, tak jak zamierza spędzic urlop a ty zaiwaniasz ze wszystkim przy dziecku. I jemu sie wydaje że ty nic nie robisz prawda/ No to go zostaw z tym miodem, niech popróbuje.
    • nangaparbat3 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 19.06.12, 14:20
      Mnie to wszystko wyglada na jakieś powazniejsze problemy meża z samym sobą, i ich skutkiem jest uzaleznienie od komputera. Moze w nim samym tkwi jeszcze lęk z dziecinstwa? Jakos tak to wyglada.
      W kazdym razie wyslanie dziecka jest jak najbardziej OK, a skoro w godzine mozn a tam dojechac, a on ma urlop, to gledzenie o tęsknocie jest niedorzeczne do sześcianu.
      Do mnie ojciec przyjezdzal pociagiem z przesiadką 4 godziny drogi w sobotę po pracy, w niedziele wracal. Matka z nim, oczywiscie. Do głowy by mi nie przyszlo, ze narzekali. Podobnie jak do glowy by mi nie przyszło, ze grzechem jest pragnienie "odpoczynku" od dziecka, czy meza, czy zony. Czy ukochanych rodzicow wreszcie.
    • mia_siochi Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 22.06.12, 08:15
      Wychowałam się na wsi, dziadkowie (jedni i drudzy) mieli małe gospodarstwa- kilka kur, kaczek, gęsi, świnka, jedni mieli konia. Z jednymi (tymi od konia) mieszkaliśmy, do drugich jeździłam na wakacje.
      Gdyby dziadkowie mojego dziecka byli tacy, jak moi dziadkowie- W ŻYCIU!!!!!!!!! nie puściłabym do nich dziecka choć na dzień. Pamiętam stojące wszędzie widły, siebie (kilkulatkę) pomagającą (!) przy jakichś sianokosach (wszędzie widły, kosy, lata 70 to były), jeżdżącą na stogu siana na traktorze, jak miałam 7 lat to ktoś z dorosłych wsadził mnie to traktora, ustawił coś w stylu tempomatu, ciągnik jechał wolno a ja miałam kierować, dorośli szli obok i coś tam zbierali. NA podwórzu stała sieczkarnia do szatkowania pokrzyw dla drobiu, niczym nie zabezpieczona, nieraz się nią bawiłam. Nikt na dzieci nie zwracał uwagi, chodziłam sobie po wsi sama (kilkulatek), pies z kulawą nogą się nie zainteresował szwendającym się dzieckiem. Dziadkowie od konia puszczali go luzem po podwórzu, koń bał się szczekających psów, nieraz wystraszał się i biegł przed siebie. Nikt nigdy nie zainteresował się, czy dziecko (czyli ja) nie jest akurat w pobliżu. O wypadkach z udziałem dzieci w tamtych czasach słyszało się codziennie, plakaty ostrzegające rodziców wisiały (szczególnie w czasie wzmożonych prac w polu) w różnych miejscach, ale grochem o ścianę...
      Te wakacje/życie na wsi bywało fajne (małe kaczuszki, świeże truskawki itp) ale z perspektywy czasu ja bym takim dziadkom dziecka nigdy nie dała.

      Ale teraz nawet tamta wieś wygląda zupełnie inaczej, na polach stoją osiedla domów, nie wiem czy jeden koń się uchował w okolicy. Kwestia mentalności dziadków. Nakarmienie leśnymi grzybami przez "znawcę", ostry sprzęt wiszący w zasięgu rąk dziecka (niechby był tylko pamiątką) zdarza się i dziś.
    • klubgogo Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 23.06.12, 09:45
      Twój mąż ma problem. Najpiękniejsze wakacje jakie pamiętam to miesiąc u babci w górach w erze, gdy w bloku był jeden telefon stacjonarny i dobrze działała tylko poczta. Teraz po raz pierwszy odwożę 3,5-latkę do babci na 2 tygodnie, przy czym zajrzę do niej w weekend. To normalne, że dziecko też musi odpocząc.
    • poppy_pi Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 23.06.12, 10:16
      Aż nie chce się wierzyć, że to tęsknota powstrzymuje Twojego męża od wysłania dziecka na wieś. Może uważa osoby, które miałyby się córką opiekować za nieodpowiedzialne? Ja myślę, że wysłanie dziecka na wieś to świetny pomysł! Wiele osób wspomina wakacje na wsi, u dziadków jako najpiękniejsze w życiu.
      A tak w ogóle jakby mi facet powiedział, że nie pojedzie ze mną na wakacje bo się będzie nudził to bym się nieźle wkur&%*#! uncertain
    • beverly1985 Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 23.06.12, 10:37
      Wspaniale są te rady "nie sluchaj męża"- przeciez to też jego dziecko! Może jakis kompromis? Np. niech jedzie na tydzień, a po tygodniu pojedziecie na weekend zobaczyc jak się dziecko czuje i albo zostawicie na kolejny tydzień, albo zabierzecie.
    • anorektycznazdzira Re: Mąż sie nie zgadza by dziecko pojechało na wa 23.06.12, 13:22
      Dla mnie wszelkie kwestie są nieistotne, poza jedną: jak dziecko to znosi?
      Nie ma znaczenie opinia znajomych, babci, super niani, ani samych rodziców. Są dzieci, które cierpią i nie spią po nocach (ja taka byłam), a są dzieci, które jadą i są szcześliwe (moja córka taka była).
      Co na to dziecko- reszta nie ma znaczenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka