Dodaj do ulubionych

Szkoła ustala skład II śniadania?

07.09.12, 08:44
Pakuję dziś śniadanie do szkoły, a Młody w ryk, że pani im zabiera tzw. Słodycz (u nas to baton musli, winogrona, banan, czasem jakś Kinder, bo uwielbia).
Że jeśli ktoś już coś takiego przynosi, to ma przynieść tyle, żeby ze wszystkim sie podzielić (rozumiem więc, że ma byc to paka 25 batonów lub blacha ciasta) albo pani zabiera i oddaje przy wyjściu ze szkoły albo, jeśli się da kroi na cząsteczki i daje wszystkim.
Sorry, ale komunizm się skończył i jeśłi pani taka społecznie wrażliwa niech sama przynosi dla wszystkich.
No wmurwiłam się dziś z rana (a jeszcze mój mąż stwierdził, że PODWAŻAM AUTORYTET PANI uncertain, co wkurzyło mnie chyba jeszcze bardziej).
Pierwsze dni szkoły, a ja już spieniona suspicious

A teraz wpisujcie miasta w obronie PANI.
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 08:49
      Uwazam osobiscie, ze slodyczy do szkoly przynosic sie nie powinno.
      Taki baton musli to tez syf naladowany cukrem.
      Serio musi akurat w szkole te batony jesc?
      • sarling Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 08:53
        Nie zrozumiałaś o czym napisałam?
        JA uznałam, że może jeść, to wystarczy.
        • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:00
          No to idz z awantura do pani i jej to powiedz.Nie moze zabronic rodzicom decydowania czym sie maja faszerowac ich dzieci,to chyba oczywiste.
          • magdalena007 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:21
            Patrzę na tą dyskusję o batoniku i nasunęła mi się taka taka myśl, - emamy czy wy nie macie innych problemów w życiu?? kilkaset wpisów na bzdetny temat... nie macie czym się zająć? niektóre wpisały po kilkadziesiąt wpisów odpowiadając sobie nazwzajem ciagle to samo, przekonując jedna drugą i się obrażając... nie szkoda wam czasu na takie pierdoły?
            Jeszcze co mi się nasunęło to mnóstwo nicków zawierających w sobie "mama". Czy to wasze najważniejsze osiągnięcie w życiu? dzieci rodzi 99% kobiet, czy myślicie że to was wyróżnia w jakiś sposób i jest powodem do dumy? do tak jaby ludzię wpisywali sobie w nicku "jem śniadanie". Nie ogarniam tego odmóżdżenia rodzicielstwem i zażartych dyskusji o batonie...
            • mama_kotula Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:32
              Cytat
              Jeszcze co mi się nasunęło to mnóstwo nicków zawierających w sobie "mama". Czy to wasze najważniejsze osiągnięcie w życiu? dzieci rodzi 99% kobiet, czy myślicie że to was wyróżnia w jakiś sposób i jest powodem do dumy?


              Tak! to jest moje najważniejsze osiągnięcie w życiu. Gdyby nie to, że urodziłam dziecko (a jeszcze wcześniej - gdyby nie to, że mąż zechciał mnie zapłodnić), nadal siedziałabym w podkarpackiej wsi i doiła kozy. A tak, to jestem teraz Matka i mam Wózek, którym jeżdżę na spacer do CH z moim titititititititi klólickiem maluszkiem brzdącem. Ups, przepraszam, z moją piątką brzdąców, bez których jestem nikim sad
              • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:35
                ja bym chciala siedziec w podkarpackiej wsi i doic kozy ...
            • szarlotka_z_lodami_11 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:43
              magdalena007,
              Rodzicielstwo może wydobyć z człowieka piękne cechy, ale też - co widać na załączonym obrazku, a raczej na tym forum - te gorsze wink
              Dobrze, że obecnie kobiety mają pod tym względem wybór i nie ma przymusu rodzenia (np. na chwałę narodu wink)

              Z tym, że 99% kobiet rodzi dzieci, to chyba troszkę przesadziłaś, prawda?

        • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:57
          sarling napisała:

          > Nie zrozumiałaś o czym napisałam?
          > JA uznałam, że może jeść, to wystarczy.

          Nie, nie wystarczy. W szkole mogą obowiązywać inne zasady niż w domu.
        • starchild88 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 10:53
          Kobieto, masz olbrzymi przerost EGO. Ale jest nadzieja, skoro masz wątpliwości: inaczej byś nie wyskoczyła na Forum z tym pytaniem. Tak, nie ma komunizmu: możesz oddać dziecko do prywatnej szkoły, co za problem? Można też iść i spokojnie porozmawiać z Panią, która na pewno jest przekonana, że robi dobrze, bo inne dzieci chodzą głodne i też by chciały Kindera.
          Ale Ty wolisz rozładować emocje po cichu, za plecami... "Odwazna" anonimowa wirtualna emama sad((

          Nie pozdrawiam (nie znoszę tchórzy)

          Prawdziwa mama
          • sarling Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 11:00
            Czytałaś cały wątek i wszystkie moje wypowiedzi czy tylko wpadłaś, żeby kupę na butach nanieść?
            • zmichalg1 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 20:06
              Rozumiem, że skoro nie dostałaś pełnego poparcia od przedmówcy, to znaczy, że należy takiego zgnoić. Ciekawe podejście...
              A skoro łykasz durne reklamy o Kinderach (dziecko uwielbia - ciekawe, skąd je zna!), to właśnie świadczy, że bliżej ci właśnie do leminga.
          • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 11:01
            Prawdziwa mamo, doczytaj. Autorka była u nauczycielki. I co ma do tego prywatna szkoła? Tam można wcinać swoje śniadanie, a w państwowej musi być po równo? Jaki przerost ego? Czy wiesz co to znaczy, czy tak sobie napisałaś? Nikt nie pisał, ze inne dzieci mają głodować, nie przeinaczaj.
          • wojtekcki Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 11:34
            starchild88 napisał:

            > Kobieto, masz olbrzymi przerost EGO. Ale jest nadzieja, skoro masz wątpliwości:
            > inaczej byś nie wyskoczyła na Forum z tym pytaniem. Tak, nie ma komunizmu: moż
            > esz oddać dziecko do prywatnej szkoły, co za problem? Można też iść i spokojni
            > e porozmawiać z Panią, która na pewno jest przekonana, że robi dobrze, bo inne
            > dzieci chodzą głodne i też by chciały Kindera.
            > Ale Ty wolisz rozładować emocje po cichu, za plecami... "Odwazna" anonimowa wir
            > tualna emama sad((
            >
            > Nie pozdrawiam (nie znoszę tchórzy)
            >
            > Prawdziwa mama


            A co twoje dzieci głodne chodzą jak jesteś tak nieudolna żeby swojemu dziecku nie dac to juz niczyja wina weż sie do pracy to twuj dzieciak też będzie mial a nie tylko w domu siedzieć i płakać ale przecież to takie polskie
          • szarlotka_z_lodami_11 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 11:34
            "Prawdziwa mamo"
            Kinderek dla głodnego dziecka?
            To tak karmisz swoje potomstwo?
            ciekawe podejście... crying(
        • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 10:48
          sarling

          a nie pomyslalas ze jakiemus dziecku moze byc zwyczajnie przykro kiedy patrzy jak twoje codzien wpieprza kinderki, batoniki winogronka, a ono jest z biedniejszej rodziny, ktora tego mu nie da? czy pani robi kipisz w tornistrach po przyjsciu do szkoly? czy moze jednak stosuje ta metode gdy dzieciak je na lekcji? czy nie jest to dobry sposob aby nauczyc dziecko dobrej zasady (widac ty nie probujesz albo nie do konca dajesz rade), ze jak jesz cos przy kims to wypada go poczestowac. szkola/ta pani (info mam tylko na podst tego co napisalas) rowniez wychowuje dzieci, rodzice czesto wrecz przeciwnie. mysle, ze moze dzieki tej pani twoje dziecko nie bezie chamem jak podrosnie
          • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 10:54

            jak jesz na przerwie w pracy np kanapke to kazdemu dajesz gryza ? big_grin
            • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 11:32
              a ty nie widzisz roznicy w postrzeganiu swiata przez dziecko 1-3 a doroslego? ale ok jak mam dwie kanapki a widze, ze kolega nie ma to oczywiscie go czestuje. tak mnie wychowano, a ciebie nie?
              • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 11:35
                mnie nauczono ze sie nie wtraca do cudzego talerza
                • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 11:38
                  jesli masz jakies argumenty, mozemy porozmawiac, ja przedstawie ci swoje. z pustymi frazesami dyskutowac nie bede
                  • iwles Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 13:32

                    ale wiesz, na przerwie to nie tylko dzieci z tej klasy widzą, co twoje dziecko je. I co, ma się dzielić z całą szkołą ?
        • makova_panenka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 22:52
          A kto potem ma płacić za odchudzanie młodego wieprzka?
      • antyideal Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:12
        lola211 napisała:

        > Uwazam osobiscie, ze slodyczy do szkoly przynosic sie nie powinno.

        Dobre sobie.
        A szkolne sklepiki wypelnione slodyczami i innym syfem po brzegi.
        I kto to kupuje, nauczyciele ?
        • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:18
          No własnie to to tez jest idiotyzm.
          Tyle,ze jesli dziecku nie dasz kasy, to nie kupi.
          A tu sam rodzic wciska i uczy dziecko pasienia sie slodyczami.
          • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:20
            A doczytałaś, że chodzi też o OWOCE?
            • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:40
              Zrozumialam, ze autorka watku daje owoce,a nie ze pani je zabiera na rowni z batonem.
          • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 14:55
            lola211 napisała:

            > No własnie to to tez jest idiotyzm.
            > Tyle,ze jesli dziecku nie dasz kasy, to nie kupi.
            > A tu sam rodzic wciska i uczy dziecko pasienia sie slodyczami.

            Ale to jest tylko i wyłącznie sprawa rodzica, czy chce mu podawać słodycze czy nie.
            U nas wytyczne były tylko na wycieczki, raczej ze względów bezpieczeństwa i problemu utrzymania czystości w autokarze - że woda niegazowana, że w plastikowych butelkach, że nic z czekolady i żadnego jedzenia okruszkogennego (chipsy, ciasteczka) lub drobnego (groszki, m&m'sy). Śniadania szkolnego nikt się nie czepiał. To prywatna sprawa rodziny, a nie szkoły.
            • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 17:09
              Uwazam, ze jak najbardziej szkola powinna uczestniczyc w wyrabianiu zdrowych nawykow zywieniowych dzieci.Oprócz nauki szkola tez wychowuje.
              I powinien isc czytelny sygnal- nalezy zdrowo sie odzywiac.
              Rodzice nie zawsze maja racje, bywa ze robia dziecku krzywde.
              • the_great Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 09:55
                Faktycznie,baton musli główną przyczyną zgonów dzieci do lat 13!Zapewniam cię,że równej ilości cukru i chemii nawchłania się w codziennym,"normalnym" jedzeniu,zakładając,że rodzice nie mają fermy drobiu,czterech krów,zaś owoców i warzyw nie zrywają o porannej rosie z czystych pól.
                Będzie jeszcze czas,kiedy młody będzie musiał pilnować diety, badać cukier i odmawiać sobie różnych rzeczy - ale,na Boga nie teraz,kiedy jest dzieckiem!Zresztą zachowujesz się,jakby autorka prowadziła domowy wypas dzieci,podając im wyłącznie czekoladę i każąc zapijać smalcem - mówimy o batonie muesli.Jednym.Dziecko ograniczane tak drastycznie albo dorośnie,wyjdzie na studia i będzie żreć jak prosię,albo wyrośnie na paranoika,badającego zawartość tłuszczu w ogórku szklarniowym.
              • sir_fred Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 19:21
                No tak, bo kanapka z pasztetem z mięsa oddzielonego mechanicznie albo z szynką o zawartości szynki w szynce rzędu 40% jest zdrowa, a baton z muesli nie. Zaś decyduje o tym arbitralnie pani od wychowania początkowego. Nie idźmy tą drogą...
        • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:29
          Kupują dzieci które dostają kasę od rodziców.Oni doskonale wiedzą,że piątak zostanie wydany na czipsy,nie na banana.
          • antyideal Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:39
            Wiec dziecku Sarling zostaną zabrane slodycze i
            podzielone miedzy klasę, wiec zje ich tyle co nic,
            a pozostale dzieci, a przynajmniej duza czesc z nich,
            pojdzie do sklepiku i kupi sobie co bedzie chcialo
            i taki bedzie efekt samowolnych dzialan pani ;d
            • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:12
              antyideal napisała:

              > Wiec dziecku Sarling zostaną zabrane slodycze i
              > podzielone miedzy klasę, wiec zje ich tyle co nic,
              > a pozostale dzieci, a przynajmniej duza czesc z nich,
              > pojdzie do sklepiku i kupi sobie co bedzie chcialo
              > i taki bedzie efekt samowolnych dzialan pani ;d

              Lub efekt bedzie taki, że dziecko wymusi na mamie aby nie dawała mu do szkoły słodyczy. Z korzyscia dla dziecka smile
              • mama_kotula Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:17
                mama303 napisała:
                > Lub efekt bedzie taki, że dziecko wymusi na mamie aby nie dawała mu do szkoły s
                > łodyczy. Z korzyscia dla dziecka smile

                Owoców też nie będzie chciało, bo też zabiorą i zeżrą.
                W efekcie część dzieci nie będzie brała śniadania w ogóle, bo, o dziwo, są na świecie dzieci, które nie jadają na drugie śniadanie kanapek.
                • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:27
                  mama_kotula napisała:

                  > Owoców też nie będzie chciało, bo też zabiorą i zeżrą.

                  na owoce sie tak dzieci nie rzucają , spoko. Zreszta dziecko bedzie wymuszac na mamie to co pani pochwala.

                  > W efekcie część dzieci nie będzie brała śniadania w ogóle, bo, o dziwo, są na ś
                  > wiecie dzieci, które nie jadają na drugie śniadanie kanapek.

                  A co jadają te dzieci na II śniadanie? słodycze?
                  Moje też nie przepadało za kanapkami, dawałam serki z chrupkami, kabanosy, sałatkę, pasztecik ale z czasem nauczyło sie jadać kanapkę w szkole.
                  • mama_kotula Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:32
                    mama303 napisała:
                    > A co jadają te dzieci na II śniadanie? słodycze?
                    > Moje też nie przepadało za kanapkami, dawałam serki z chrupkami, kabanosy, sała
                    > tkę, pasztecik ale z czasem nauczyło sie jadać kanapkę w szkole.

                    No więc moja córka zjada:
                    - owoce + orzechy
                    - krakersy + ser żółty + mini marchewki
                    - sałatkę warzywną
                    - domowy baton energetyczny
                    - domowy muffin, najczęściej wytrawny
                    - warzywa w paskach + serek homo naturalny
                    - ptysie z nadzieniem typu szpinak, pieczarki, twarożek
                    - i czasem, o zgrozo, dodaję jej coś słodkiego

                    Kanapek nie jada w szkole, na wycieczkach jada wyłącznie świeżo zrobione (pakuję jej chleb w kromkach i np. wędlinę krojoną). nie widzę powodu, dla którego miałaby się uczyć jeść kanapki.
                    --
                    Zapłodnionych samic komarów trzyma (te które gryzą) USG w męskiej komara. N'eloigne nie mogą być inni, którzy nie żądło. Kilka trybów dostępne są więc nie zmniejszy. V0.93: więcej hp i spękania dźwięk cięcia do zamknięcia.
                    • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:38
                      mama_kotula napisała:

                      > Kanapek nie jada w szkole, na wycieczkach jada wyłącznie świeżo zrobione (pakuj
                      > ę jej chleb w kromkach i np. wędlinę krojoną). nie widzę powodu, dla którego mi
                      > ałaby się uczyć jeść kanapki.
                      A ktos Ci nakazuje akurat kanapki, chodzi o to żeby SŁODYCZY nie jadac na drugie sniadanie.
                      • mama_kotula Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:43
                        mama303 napisała:

                        > mama_kotula napisała:
                        >
                        > > Kanapek nie jada w szkole, na wycieczkach jada wyłącznie świeżo zrobione
                        > (pakuj
                        > > ę jej chleb w kromkach i np. wędlinę krojoną). nie widzę powodu, dla któr
                        > ego mi
                        > > ałaby się uczyć jeść kanapki.
                        > A ktos Ci nakazuje akurat kanapki, chodzi o to żeby SŁODYCZY nie jadac na drug
                        > ie sniadanie.

                        Przeczytaj wątek cały - pani zabiera wszystko do podziału, poza piciem i kanapkami. Co mam dawać córce w takim przypadku?
                        • antyideal Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:54
                          Pani nie przeszkadzają słodycze tylko walczy o rownosc
                          w ich spozywaniu, hehe.
                          Dziekuje za takie uszczesliwianie.
                          Moje dziecko akurat lubi kanapki, slodyczy do szkoly nie nosi,
                          pieniedzy na zakupy w szkolnym sklepiku rowniez nie,
                          czestowanie go cudzymi slodyczami przez panią
                          sprawiloby, ze cos by mnie chyba trafilo wink
                          Tym bardziej, ze pewnie zaczeloby prosic o te slodycze,
                          zeby moc takze dzielic sie z dziecmi.
                          • ichi51e Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 19:43
                            mnie tam zastanawia c jak jakies dziecko nie chce cudzych slodyczy? Na sile wmuszaja w imie sprawiedliwosci spolecznej?
                            • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 21:43
                              ichi51e napisała:

                              > mnie tam zastanawia c jak jakies dziecko nie chce cudzych slodyczy? Na sile wmu
                              > szaja w imie sprawiedliwosci spolecznej?

                              napewno siłą wpycha do ust tongue_out
              • rowno Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 11:42
                ...
                lub efekt będzie taki, że dziecko do szkoły słodyczy nie weźmie, ale odbije sobie w dwójnasób po powrocie ze szkoły bo o niczym już nie będzie marzyć od trzeciej lekcji jak tylko o tym.
                Love krove
              • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:34
                Albo zje kinderka po drodze. Albo w toalecie.
                No, chyba, że pani im rewizje plecaczków urządza.
    • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 08:53
      Pierwszy wpis.
      U nasz dzieci nosiły o chciały.I zdarzyło się kilka raz,ze dziewczynka kradła fajniejsze śniadania.A potem ryk,że mam jej takie zapakowała,albo,że w sklepiku kupiła(w sklepiku nie ma takowych),a potem wkracza mamunia i afera na pół szkoły,bo oczywiście to nieprawda,że dziekco zabrało innemu dziecku.Znalazło,a znalezione nie kradzione.I dzieciaki nie noszą już ani sevedejsów,ani drozdzówek,tylko zwykłe kanapki.
      • sarling Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:03
        A co to są zwykłe kanapki? A jeśli jeden chlebek lepszy od drugiego, a jedno dziecko ma z szyneczką, a drugie nie?
        To może niech szkoła przygotowuje takie egalitarne II śniadanie? tongue_out
        • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:06
          Napisałam czym może się skończyć noszenie smacznych kąsków do szkoły.Możesz wojowac tylko nie wiem po co.Akurat od zjedzenia czekolady kilka godzin później dziecku nic się nie stanie.
          • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:11
            Stanie sie,ale matce- krew ja zaleje, ze ktos cos jej narzuca.
            Tak trudno zrozumiec, ze wciananie słodyczy na oczach innych dzieci sprawia im przykrosc,jesli same akurat nie maja nic slodkiego.
            • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:15
              Doskonały moment,żeby zacząć ograniczać słodycze.Ale chyba problemem jest,że coś nakazano.
              • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:20
                gryzelda71 napisała:

                > Doskonały moment,żeby zacząć ograniczać słodycze.Ale chyba problemem jest,że co
                > ś nakazano.

                Ale szkoła ma prawo pewne rzeczy narzucać, np. obuwie, strój, odpowiednie zachowanie itd. dzieci funkcjonuja w grupie i muszą sie dostosować do wymagań.
                • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 10:08
                  > Ale szkoła ma prawo pewne rzeczy narzucać, np. obuwie, strój, odpowiednie zacho
                  > wanie itd. dzieci funkcjonuja w grupie i muszą sie dostosować do wymagań.

                  W granicach rozsądku ma prawo narzucać swoje zasady i o nich wcześniej poinformować. Tutaj zabrakło i rozsądku i wcześniejszej informacji.
                  • sueellen Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 09:52
                    Za "moich czasów" szkoła narzucała stonowane kolory ubrań i tenisówki na białej podeszwie, ale nikt nie zaglądał do worków ze śniadaniem!
                    • nikodem_73 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 10:20
                      A co było zaglądać, jak wszędzie był chleb z żółtym serem wink
                    • sir_fred Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 19:28
                      Ale teraz mamy Nowy Wspaniały Świat i jest moda na zaglądanie wszystkim we wszystko...
            • isa1001 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:19
              lola211 napisała:

              > Stanie sie,ale matce- krew ja zaleje, ze ktos cos jej narzuca.
              > Tak trudno zrozumiec, ze wciananie słodyczy na oczach innych dzieci sprawia im
              > przykrosc,jesli same akurat nie maja nic slodkiego.

              No proszę, Lola-empatyczna to jakaś nowość! Czy to na pewno ta sama osoba, która zajmuje parkingowe miejsca inwalidom i zastawia wjazdy na posesję?
              • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:22
                No wyobraz sobie.Jakbys doczytala dokladnie jak z tym zajeciem koperty tak naprawde jest i to bys pojęla, ze empatii mi nie brakuje.No ale niektórym wystarcza rzucenie hasełka i uruchamia im sie wyobraznia.
            • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:03
              > Tak trudno zrozumiec, ze wciananie słodyczy na oczach innych dzieci sprawia im
              > przykrosc,jesli same akurat nie maja nic slodkiego.

              Bosch, a ja naiwna myślałam, że takie myślenie już dawno przestało pokutować.
              Rozumiem, że ja swoim w ogóle nie powinnam dawać jedzenia jeśli są w ich klasie dzieci, które kanapek do szkoły nie biorą. No bo też komuś będzie przykro.
              • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 19:41
                Kanapki a slodycze to zupelnie inne sprawy.Nie chodzi o dzieci głodujace, tylko takze zyjace na normalnym poziomie.Slodycze to dla nich szczegolna atrakcja.
                • sylki Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 01:57
                  Dla niektórych ta kanapka, to szczególna atrakcja, w jakim ty świecie żyjesz.
                  • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:31
                    sylki napisała:

                    > Dla niektórych ta kanapka, to szczególna atrakcja, w jakim ty świecie żyjesz.
                    Jesli jest takie dziecko w klasie to można pomysleć o przynoszeniu dodatkowej kanapki /np. codziennie inne dziecko/ takie rzeczy tez sie praktykuje. Przynoszenie słodyczy niczemu nie służy a czesto powoduje że dzieci po batonie przestaja myśleć.
                    • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 10:16
                      > Jesli jest takie dziecko w klasie to można pomysleć o przynoszeniu dodatkowej k
                      > anapki /np. codziennie inne dziecko/ takie rzeczy tez sie praktykuje.

                      U nas jest dofinansowanie z RR dla takich dzieci, w tym sensie, że mają opłacone obiady.
                      Pomysł z kanapkami nie przyjąłby się, bo ktoś by zapomniał, ktoś uznał, że nie będzie robił dodatkowych, ktoś jeszcze coś innego. A tak jest kasa wspólna i z tego część idzie właśnie na takie obiady dodatkowe.
                      Natomiast nie rozumiem argumentacji, żeby własnemu dziecku czegoś nie dawać, bo innym będzie przykro.

                      > Przynoszenie słodyczy niczemu nie służy a czesto powoduje że dzieci po batonie przestaja
                      > myśleć.

                      A możesz rozwinąć co ma baton do myślenia?
                      Bo jakoś nie łapię (może za dużo batonów w życiu zjadłam wink
                      • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 13:54
                        robitussin napisał:

                        > Pomysł z kanapkami nie przyjąłby się, bo ktoś by zapomniał, ktoś uznał, że nie
                        > będzie robił dodatkowych, ktoś jeszcze coś innego.

                        W klasie mojej córki bywało, że jakieś dziecko zapominało sniadania i wtedy pani dbała, żeby inne podzieliły sie swoim.

                        > Natomiast nie rozumiem argumentacji, żeby własnemu dziecku czegoś nie dawać, bo
                        > innym będzie przykro.

                        Pani ma pod opieka grupe dzieci, a Ty swoje jedno dlatego tego nie rozumiesz.

                        > A możesz rozwinąć co ma baton do myślenia?

                        Bardzo szybko podnosi poziom cukru we krwi, dziecko jest pobudzone a potem szybko spada i dziecko czuje zmęczenie. Nauczycielka mojej córki, mówiła że ona naocznie przekonała sie o tym pracując z dziećmi. Słodycze rozwalały jej pracę dzieci na lekcjach.
                        • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 18:11
                          > > Natomiast nie rozumiem argumentacji, żeby własnemu dziecku czegoś nie daw
                          > > ać, bo innym będzie przykro.

                          > Pani ma pod opieka grupe dzieci, a Ty swoje jedno dlatego tego nie rozumiesz.

                          A tu już w ogóle zamotałaś.
                          Co to ma do rzeczy, że pani ma pod opieką grupę dzieci?
                          Ja się pytam, skąd dziwny pomysł, by własnemu dziecku nie dawać określonego typu śniadania, bo komuś może być przykro. A Ty mi mówisz, że mam jedno swoje dziecko, więc tego nie rozumiem. Akurat mam troje, ale to i tak nie ma żadnego znaczenia wink
                          • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 21:06
                            robitussin napisał:

                            > A tu już w ogóle zamotałaś.
                            > Co to ma do rzeczy, że pani ma pod opieką grupę dzieci?
                            > Ja się pytam, skąd dziwny pomysł, by własnemu dziecku nie dawać określonego typ
                            > u śniadania, bo komuś może być przykro. A Ty mi mówisz, że mam jedno swoje dzie
                            > cko, więc tego nie rozumiem. Akurat mam troje, ale to i tak nie ma żadnego znac
                            > zenia wink

                            jak masz troje dzieci to daj tylko jednemu cos smacznego/fajnego/ pożądanego i zobacz jak będą sie czuło dwoje pozostałych
                            >
                            • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 15:07
                              > jak masz troje dzieci to daj tylko jednemu cos smacznego/fajnego/ pożądanego i
                              > zobacz jak będą sie czuło dwoje pozostałych

                              To są moje własne dzieci i wszystkie traktuję jednakowo.
                              W szkole dzieci nie należą do nauczycielki i nie ona nimi "rozporządza". To rodzice decydują co i dlaczego jedzą ich dzieci. I nie muszą się zastanawiać, czy innym dzieciom z tego powodu będzie przykro.
                              Zatem jeśli mam ochotę dać mojemu dziecku do szkoły batona, a szkoła tego nie zabrania poprzez zapisy w regulaminie, to to robię i nie życzę sobie żadnych uwag ze strony nauczycielki czy matek innych dzieci. Zrozumiałaś to w końcu czy nadal nie? Mam nadzieję, że tak, bo ostatni raz to wyjaśniam.
                              • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 21:18
                                robitussin napisał:

                                > To są moje własne dzieci i wszystkie traktuję jednakowo.
                                > W szkole dzieci nie należą do nauczycielki i nie ona nimi "rozporządza".

                                Mylisz się, nauczycielka ma prawo "rozporzadzać" dziećmi oddanymi jej pod opiekę, wychowywać je i uczyć. Ponadto ona ma pod opieką całą grupę i zalezy jej na dobrym funkcjonowaniu całej grupy. I tu powstaję czesto konflikt, bo rodzic widzi jednostkę- swoje dziecko a nauczyciel widzi grupę.

                                > rodzice decydują co i dlaczego jedzą ich dzieci. I nie muszą się zastanawiać, czy
                                > innym dzieciom z tego powodu będzie przykro.

                                Ale nauczyciel sie musi zastanowić nad tym!

                                > Zrozumiałaś to w końcu czy na
                                > dal nie? Mam nadzieję, że tak, bo ostatni raz to wyjaśniam.
                                ale ja doskonale rozumiem, co Ty piszesz tylko uważam, że zupełnie nie masz racji. Więc nie tłumacz mi poraz kolejny tego samego. Myslisz że jak napiszesz 6 razy jakąś bzdure to mnie do niej przekonasz? tongue_out
                                • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 21:21
                                  Tylko że to Ty piszesz bzdury, nie Robitussin. Poczytaj jeszcze raz i pomyśl trochę.
                                  • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:18
                                    graue_zone napisała:

                                    > Tylko że to Ty piszesz bzdury, nie Robitussin.

                                    A Ty masz pewnie monopol na to co jest bzdura a co nie..... tongue_out
                                • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 21:54
                                  > ale ja doskonale rozumiem, co Ty piszesz

                                  Nie sądzę, ale mało mnie to już obchodzi.

                                  > tylko uważam, że zupełnie nie masz racji.

                                  A mnie to ryra, co Ty uważasz.
                                  Chciałam Cię tylko bardzo oględnie uświadomić, że gdybyś to Ty była tą nauczycielką i trafiła na mnie jako rodzica, to szybko byś się przekonała, kto faktycznie ma rację. I zapamiętała to raz na całe życie smile

                                  > Myslisz że jak napiszesz 6 razy jakąś bzdure to mnie do niej przekonasz? tongue_out

                                  Łudziłam się, że cokolwiek zrozumiesz z naszej argumentacji.
                                  Teraz już nawet się nie łudzę, że potrafisz czytać po polsku.
                                  • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:05
                                    robitussin napisał:

                                    > gdybyś to Ty była tą nauczycielką i trafiła na mnie jako rodzica, to szybko byś się przekonała,
                                    > kto faktycznie ma rację. I zapamiętała to raz na całe życie smile

                                    Właśnie upadek polskiej szkoły zaczął się, gdy rodzice nabrali przekonania, że mogą w ten sposób grozić nauczycielom i traktować ich jak guwernerów, którym się "płaci i wymaga".
                                    To takie polskie, to takie nasze.
                                    • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:30
                                      > Właśnie upadek polskiej szkoły zaczął się, gdy rodzice nabrali przekonania, że
                                      > mogą w ten sposób grozić nauczycielom

                                      A gdzie wyczytałeś, że komukolwiek grożę?

                                      > traktować ich jak guwernerów, którym się "płaci i wymaga".

                                      A nie? Uważasz, że oni wolontariat uprawiają?

                                      > To takie polskie, to takie nasze.

                                      Tępię nauczycieli głupich, betonowych, bezrefleksyjnych, przekonanych o swojej jedynej słusznej misji i nadużywających swoich kompetencji. Z normalnymi nauczycielami współpracuję i traktuję z powagą i należytym szacunkiem. I już wielokrotnie to podkreślałam - na tych drugich trafiam o wiele częściej. Ci pierwsi, niereformowalni, zdarzają się wyjątkowo, ale nigdy nie mam dla nich litości. Taka już jestem - wymagam dużo od siebie, ale i od innych, zwłaszcza jesli chodzi o kogoś, kto zajmuje się moimi dziećmi. I nie ma przy tym znaczenia czy to lekarz, ksiądz, nauczyciel czy trener siatkówki.
                                      • sijena Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 19:25
                                        Nie masz racji. Nauczycielka musi dbac o to aby kazdy podmiot w grupie byl (w miare mozliwosci) na tym samym poziomie. Nie powino byc tych goryszch i lepszych.
                                        Pomysl,ze to Twoje dziecko jest glodne, albo jako jedno z niewielu nie ma tego nieszczesnego batona i pani ma to gleboko w du..pie. Chyba lepiej jest gdy, i kazda rozsadna matka powinna miec tego swiadomosc, dziecko juz od malego uczone jest dzielic sie z innymi. Musisz sama kiedys tego sprobowac, moze bys skonczyla pie..przyc od rzeczy
                                        • iwles Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 21:00

                                          jeżeli problemem jest głód dziecka, to jednym batonikiem sprawy nie zalatwisz. zresztą, co to za posiłek - slodycz albo jabłko, gdy dziecko naprawde jest głodne.
                                          zadaniem pani w takiej sytuacji jest zglosić sprawę do dyrektora, a dyrektor razem z pedagogiem szkolnym robia wywiad srodowiskowy, wciągają dziecko na listę darmowych obiadów i zgłaszaja sprawę gdzies dalej, np. do opsu.
                                          zabierając posilek mojego dziecka, robi pani krzywdę mojemu dziecku. A jesli ma ono zbilansowany posilek i zabranie mu jakiejs porcji będzie miało fatalny skutek zdrowotny ?
                                        • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 22:02
                                          > Pomysl,ze to Twoje dziecko jest glodne, albo jako jedno z niewielu nie ma tego
                                          > nieszczesnego batona i pani ma to gleboko w du..pie.

                                          No i bardzo dobrze, że ma w du...e, bo niczego - prócz przekazania wiedzy i dopilnowania, żeby się dzieciaki nie pozabijały - od nauczycielki nie oczekuję. W tym także nie oczekuję troski o to, czy moje dziecko jest głodne czy nie. Bo to jest tylko i wyłącznie MÓJ problem jak mam zapewnić dziecku posiłek w szkole. Jesli nie zadbałam o to, to ja sobie samej kołki na głowie ciosam. A nie wymagam, żeby ktoś przejmował za mnie odpowiedzialność w tym zakresie.

                                          > kazda rozsadna matka powinna miec tego swiadomosc, dziecko juz od malego uczone
                                          > jest dzielic sie z innymi.

                                          Dzielić się może, jak najbardziej.
                                          Jeśli ma na to ochotę i możliwość, a nie pod przymusem i wbrew swojej woli.
                                          Jeśli nie rozumiesz tego "drobnego" niuansu, to w ogóle nie mamy o czym dalej gadać.
                                    • dziennik-niecodziennik Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:19
                                      > To takie polskie, to takie nasze.

                                      i tu sie mylisz.


                                    • hana106 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 11:37
                                      "Właśnie upadek polskiej szkoły zaczął się, gdy rodzice nabrali przekonania, że mogą w ten sposób grozić nauczycielom i traktować ich jak guwernerów, którym się "płaci i wymaga".
                                      To takie polskie, to takie nasze. "
                                      Właśnie płaci się z naszych podatków więc ma prawo się wymagać
                                  • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:42
                                    robitussin napisał:

                                    > A mnie to ryra, co Ty uważasz.

                                    Strasznie sie mnie czepnęłaś czyli nie ryra tongue_out

                                    > Chciałam Cię tylko bardzo oględnie uświadomić, że gdybyś to Ty była tą nauczyci
                                    > elką i trafiła na mnie jako rodzica, to szybko byś się przekonała, kto faktyczn
                                    > ie ma rację. I zapamiętała to raz na całe życie smile

                                    Poważnie taka jestes groźna? strasznie sie przestraszyłam.
                                  • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 10:54
                                    robitussin
                                    gdybys ty byla ta matka a ja tym nauczycielem, tez bym ci szybko i dosadnie wytlumaczyl, ze wychowujesz malych chamow i ja tego w swojej klasie tolerowal nie bede
                                    • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 10:58
                                      jak na razie to ty pokazujesz ze ciebie na chama wychowano
                                      • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 11:36
                                        masz prawo do swojej opinii, ja do swojej rowniez
                                        • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 11:43
                                          do opinii masz prawo
                                          ale wyciagac lap po cudze nie masz prawa
                                          • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 11:51
                                            a ty dalej swoje, widac jestes taka sama jak mamusia, ktora zaczela ta dyskusje.z frazesami jak juz ci napisalem dyskutowac nie bede.

                                            ps "ale wyciagac lap po cudze nie masz prawa"
                                            babo, czy ta nauczycielka wziela to dla siebie? nie rob z siebie glupka, w ten sposob mi nic nie udowodnisz
                                            • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:00
                                              krawsc nie mozna
                                              nie wazne czy sam zuzyjesz czy oddasz bidnemu z dobrego zlodziejskiego serduszka
                                              • sarkafarka0 [...] 10.09.12, 12:05
                                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                • szarlotka_z_lodami_11 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:32
                                                  sarkafarka0,
                                                  Ty masz inne widzenie świata, ja mam inne.
                                                  Znasz może taki punkt widzenia, zgodnie z którym wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka? Ja postępuję zgodnie z tym i będę się starała wpoić to moim dzieciom.

                                                  Mi żal osób obcujących z tymi, którzy nie szanują wolności (a w omawianej sytuacji - własności) innych osób.

                                                  Czy Ty rzeczywiście uważasz, że postępowanie tej nauczycielki jest dobre, uczciwe, sprawiedliwe? A przede wszystkim - czy uczy życia?

                                                  ps. spróbuj więcej energii wkładać w rzeczową argumentację, a mniej w inwektywy. To co robisz to trolling (=aspołeczne zachowanie na forum)
                                                  • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 13:48
                                                    no w koncu zapytanie o argumenty, prosze bardzo:
                                                    oczywiscie, jestem, rowniez, wyznawca teorii, o ktorej wspominasz, tylko czy ona naprawde w tym wypadku ma zastosowanie? czy w domu rowniez tak scisle przestrzegasz tej teorii? odpowiedz sobie szczerze. nie bez kozery mowi sie, ze szkola to drugi dom, ma funkcje wychowawcza tak samo jak edukacyjna. wychowanie natomiast, jesli juz odpowiedzialas sobie na wczesniejsze pytanie, bardzo czesto, polega na naruszeniu wolnosci w ten czy inny sposob. przykladow podawac nie bede bo sama je bez trudu znajdziesz. zatem, aby nauczyc dzieci wspolzycia spolecznego, empatii, patrzenia troszke dalej niz czubek swojego nosa, trzeba czasem te wolnosc naruszyc. w tym przypadku, wolnosc do objadania sie slodyczami na oczach innych dzieci, ktore tego komfortu czesto nie maja. dzieci sa okrutne, moze nie zdajesz sobie sprawy, ze taka glupia sprawa jak mam batonik (bo mame stac) albo go nie mam (bo mamy nie stac) moze rodzic juz na poziomie najmlodszych klas niezdrowe podzialy. czy chcialabys aby twoje dziecko uwazalo sie za lepsze od innych tylko dlatego, ze stac cie aby dawac mu do szkoly slodyycze?

                                                    wg mnie twoja argumentacja jest bledna. tu nikt nikogo nie okrada. ani te biedne dzieci w ten sposob nie ucza sie, wyciagac reke po nieswoje, to bardziej te bogatsze ucza sie dostrzegania innych. ja pochodze z dobrze sytuowanej rodziny, moja mama wychowala mnie wlasnie w taki sposob jak to opisuje i wierz mi lub nie ale ani ja ani zaden z moich kolegow z ktorymi mama kazala mi sie dzielic nie jest zlodziejem. wg mnie zdecydowanie uczy to wlasciwych zachowan nie tylko w kwestiach jedzenia, ale i pomocy slabszym czy potrzebujacym, po prostu zwracania uwagi na drugiego czlowieka.

                                                    wpajaj ta zasade dzieciom, ona jest bardzo dobra zasada, rob to jednak z glowa. moja wolnosc to nie wszystko, dobrze jest tez byc czlowiekiem.

                                                    ps a propos trollingu, czy mozesz mi powiedziec jakich rzeczowych argumentow moglbym uzyc wobec tych frazesow czarnejjakiejstam?
                                                  • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 17:00
                                                    czy chcialabys aby twoje dziecko uwazalo sie za lepsze od
                                                    > innych tylko dlatego, ze stac cie aby dawac mu do szkoly slodyycze?
                                                    Ja mam nadzieję, że moje dzieci w ogóle nie będą rozpatrywać kategorii jestem lepszy/gorszy w kontekście zawartosci śniadaniówki, metki na bluzie czy na butach. Przynajmniej dla mnie zawsze było to zupełnie obojętne. Bo wtedy dopiero poniosłabym porażkę... Ale wątpię, czy da się nauczyć tego dziecka zabraniając mu dla zasady posiadania czegoś lepszego niż Jasio, bo Jasio biedniejszy jest.
                                                  • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 17:03
                                                    nie zrozumiales/as co napisalem. czytaj jeszcze raz
                                            • szarlotka_z_lodami_11 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:02
                                              sarkafarka0 napisał:
                                              > ps "ale wyciagac lap po cudze nie masz prawa"
                                              > babo, czy ta nauczycielka wziela to dla siebie? nie rob z siebie glupka, w ten
                                              > sposob mi nic nie udowodnisz

                                              Widzę, że etos Janosika i Robin Hooda rządzi ;-P
                                              Nic to, że nie jest ani troszkę zbieżny z obowiązującym prawem...
                                              • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:08
                                                czarna, szarlotka

                                                jestescie po prostu przerazajece, zal mi waszych dzieci i ludzii, ktorzy beda zmuszeni z nimi i z wami obcowac
                                                • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:11
                                                  zal ci ludzi ktorym my ani nasze dzieci
                                                  nie bedziemy okradac ?
                                                  • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:29
                                                    sama sobie na to pytanie odpowiedz. ja stad spadam, dyskusja z debilami z zasady jest bezcelowa
                                            • wuika Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 13:11
                                              A co za różnica, czy zabrała i dała innym dzieciom, czy zabrała i po prostu nie oddała. Efekt jest ten sam - dziecko przyniosło sobie śniadanie do szkoły i go nie dostała, bo pani naŁuczycielka ma w głowie narąbane i niespłukane.
                                    • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 12:34
                                      sarkafarka0 napisał:

                                      > robitussin
                                      > gdybys ty byla ta matka a ja tym nauczycielem, tez bym ci szybko i dosadnie wyt
                                      > lumaczyl, ze wychowujesz malych chamow

                                      Wytłumacz mi więc tu i teraz.
                                      Proszę, czekam na uzasadnienie dlaczego uważasz, że moje dzieci są chamskie.
                                      Bo nie wyznają zasad rodem z komunizmu?

                                      > i ja tego w swojej klasie tolerowal nie bede

                                      Ależ Ty sobie możesz cokolwiek. W ramach regulaminu i statutu.
                                      A jak Ci się coś nie podoba - zawsze można zmienić zawód.
                                      Z kolei od naszego prywatnego życia i zasad, jakie panują w naszej rodzinie - wara! smile
                                      • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 14:39
                                        poczytaj moje wpisy tak jak ja przeczytalem i zrozum co mialem do przekazania. nie mam zamiaru narzucac zadnych zasad ani zachowan, punktu widzenia czy wartosci. jednak tego co mysle o tobie po tym co przeczytalem raczej wiedziec nie chcesz
                                      • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 15:05
                                        tak jak ja twoje przeczetalem mialo byc,
                                        • sherman-doberman Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 15:25
                                          a ja widzę dwie możliwości wytłumaczenia postępowania pani:
                                          1. Pani wie, że nadwaga jest dziś głównym problemem dzieci nieomal w całej Europi. Że we Franci, jeszcze zaSarkozego, ogdórną decyzją rządku zlikwidowano w szkołach wszelkie automaty sprzedające słodycze i czipsy tudzież napoje gazowane, Zalecono też catering zdrowych. zawierających warzywa i owoce. posików w szkołach, zamiast tuczących frytekt itp. stołówej szkolnych.
                                          Dzieci francuskie częściowo się na to wypięły ż odmawiały spożywania warzyw (to już moja prywatna wiedza z lokalnej prasy).
                                          2, Pani wychowała się na "Ani z Zielonego Wzgórza", gdzie opisano zwyczaj, że dziewczęta składały przyniesione do szkoły ciastka, kanapki itp. do kupy i po równo dzieliły między siebie. Podobną praktykę opisała również pani Snopkiewicz w "Słonecznikach" /lektura dziewcząt w latach 60-70-tych),
                                          Teoretycznie ma to wyzwalać postawę dzielenia się z innymi,chwalbną atoli dziś kompletnie zapomnianą i uznawaną przez frajerską, debilną lub komunistyczną urawniłowkę, jak wnioskuję w lektury wpisów młodych mam, które o komunizmie zapewne słyszały od swoich babć. Tylko Sarkozy albo L,M,Montgomery - komuniści?
                • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 10:12
                  lola211 napisała:

                  > Kanapki a slodycze to zupelnie inne sprawy. Nie chodzi o dzieci głodujace, tylko
                  > takze zyjace na normalnym poziomie.Slodycze to dla nich szczegolna atrakcja.

                  Zapewniam Cię, że bywają dzieci, dla których taką atrakcję stanowią także kanapki, sok czy owoce. Ktoś tu nawet chyba pisał o dziecku kradnącym jedzenie z plecaków.

                  A jeśli jednak piszesz o dzieciach żyjących na normalnym poziomie to szczerze mówiąc nie rozumiem jakąż to niezwykłą atrakcję stanowić by miały dla nich słodycze. Czy to dla takich osób (żyjących na normalnym poziomie, jak podkreślasz) jakiś nieosiągalny towar?
                  • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 13:47
                    robitussin napisał:

                    > A jeśli jednak piszesz o dzieciach żyjących na normalnym poziomie to szczerze m
                    > ówiąc nie rozumiem jakąż to niezwykłą atrakcję stanowić by miały dla nich słody
                    > cze. Czy to dla takich osób (żyjących na normalnym poziomie, jak podkreślasz) j
                    > akiś nieosiągalny towar?

                    Proponuje udac sie do grupy dzieci i zobaczyc ile dzieci nie ma ochoty na batona, chipsy czy coca colę. Raczej sa to wyjątki.
                    >
                    • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 18:14
                      mama303 napisała:

                      > robitussin napisał:
                      >
                      > > A jeśli jednak piszesz o dzieciach żyjących na normalnym poziomie to szcz
                      > erze m
                      > > ówiąc nie rozumiem jakąż to niezwykłą atrakcję stanowić by miały dla nich
                      > słody
                      > > cze. Czy to dla takich osób (żyjących na normalnym poziomie, jak podkreśl
                      > asz) j
                      > > akiś nieosiągalny towar?

                      > Proponuje udac sie do grupy dzieci i zobaczyc ile dzieci nie ma ochoty na baton
                      > a, chipsy czy coca colę. Raczej sa to wyjątki.

                      Więc jeśli mają ochotę, to niech ich własne matki im to kupią!
                      Nadal nie rozumiem, dlaczego ja miałabym pozbawiać swoje dziecko czegoś, czego nie mają inne dzieci, bo ich matki mu tego nie kupiły/nie zapewniły z jakichś ważnych dla nich powodów (nie braku pieniędzy, bo już ustalono, że nie o to chodzi).
                      • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 21:12
                        robitussin napisał:

                        > Więc jeśli mają ochotę, to niech ich własne matki im to kupią!

                        dajesz wszystko, na co maja ochote Twoje dzieci, nawet gdy to nie służy ich zdrowiu czy też wykazujesz sie większym rozsadkiem niż kilkulatki?
                        > Nadal nie rozumiem, dlaczego ja miałabym pozbawiać swoje dziecko czegoś, czego
                        > nie mają inne dzieci, bo ich matki mu tego nie kupiły/nie zapewniły z jakichś w
                        > ażnych dla nich powodów (nie braku pieniędzy, bo już ustalono, że nie o to chod
                        > zi).
                        Dlatego, że dla dobra całej grupy zasady takie wprowadzono w placówce jakby nie było publicznej. Dostosowujesz sie przeciez do rozmaitych wymogów i zasad, jakie wprowadza szkoła.
                        • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 15:04
                          > > Więc jeśli mają ochotę, to niech ich własne matki im to kupią!

                          > dajesz wszystko, na co maja ochote Twoje dzieci, nawet gdy to nie służy ich zdr
                          > owiu czy też wykazujesz sie większym rozsadkiem niż kilkulatki?

                          Błagam, nie osłabiaj mnie dziewczyno. Czy Ty w ogólesz rozumiesz o czym ja piszę?
                          Jeszcze raz, powoli, tylko skup się, bo czwarty raz nie powtórzę.
                          Co MNIE obchodzi, że inne matki mają jakieś swoje zasady i nie kupują dziecku: słodyczy, mięsa, Barbie czy chińskich tenisówek? Niech sobie mają. A ja mam swoje i jeśli mam ochotę kupić swojemu dziecku: słodycze, mięso, Barbie czy chińskie tenisówki, to to robię, a nie zastanawiam się, czy jakiemuś obcemu bachorowi będzie z tego powodu przykro/smutno/źle lub, że się obrazi/zniesmaczy/oburzy.

                          > Dlatego, że dla dobra całej grupy zasady takie wprowadzono w placówce jakby ni
                          > e było publicznej. Dostosowujesz sie przeciez do rozmaitych wymogów i zasad, ja
                          > kie wprowadza szkoła.

                          Jakich zasad i wymogów? Gdzie jest wymóg, że dzieciom nie wolno kupować/dawać określonego pożywienia, bo innym będzie smutno??
                          O czym Ty w ogóle teraz piszesz??
                          • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 21:08
                            robitussin napisał:

                            > Jeszcze raz, powoli, tylko skup się, bo czwarty raz nie powtórzę.

                            Obiecanki cacanki smile

                            > Co MNIE obchodzi, że inne matki mają jakieś swoje zasady i nie kupują dziecku

                            Ale pisałaś że nie rozumiesz tego dlaczego jakas matka nie kupuje dziecku tego, na co ma ochotę. Wiec sie do tego odniosłam i spytałam Cię czy Ty kupujesz zawsze to, na co mają ochote Twoje dzieci. Wytłumaczyłam wystarczająco?

                            > Jakich zasad i wymogów? Gdzie jest wymóg, że dzieciom nie wolno kupować/dawać o
                            > kreślonego pożywienia, bo innym będzie smutno??
                            > O czym Ty w ogóle teraz piszesz??

                            A gdzie jest wymóg, że np. dziecko ma miec do matematyki zeszyt w kratkę 16 kartkowy? tak sobie życzy nauczycielka a Ty pewnie sie do tego stosujesz?

                            • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 21:48
                              > Ale pisałaś że nie rozumiesz tego dlaczego jakas matka nie kupuje dziecku tego,
                              > na co ma ochotę.

                              Że co? Napisałam jedynie CO MNIE TO OBCHODZI, a nie, że tego nie rozumiem.
                              Ponowna prośba - skup się na tym, co czytasz. Już kilka osób zwróciło Ci uwagę, że masz problemy ze zrozumieniem słowa pisanego.

                              > > Jakich zasad i wymogów? Gdzie jest wymóg, że dzieciom nie wolno kupować/d
                              > > awać o kreślonego pożywienia, bo innym będzie smutno??

                              > A gdzie jest wymóg, że np. dziecko ma miec do matematyki zeszyt w kratkę 16 kar
                              > tkowy?

                              I ten 16 kartkowy zeszyt dziecko ma mieć dlatego, żeby innemu nie było smutno????
                              Taka jest argumentacja nauczycielki, która ustala zasady doboru zeszytów do przedmiotów?
                              Weź Ty się w końcu pacnij w czajnik, bo bredzisz coraz okrutniej.
                              • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:37
                                robitussin napisał:

                                > Że co? Napisałam jedynie CO MNIE TO OBCHODZI, a nie, że tego nie rozumiem.

                                Oto Twoje słowa: "mają ochotę, to niech ich własne matki im to kupią! " Zabrzmiało jakby wg Ciebie nie było innej mozliwości jak kupic to na co dziecko ma ochotę.

                                > Ponowna prośba - skup się na tym, co czytasz. Już kilka osób zwróciło Ci uwagę,
                                > że masz problemy ze zrozumieniem słowa pisanego.

                                Jak brak im sensownych argumentów....

                                > Weź Ty się w końcu pacnij w czajnik, bo bredzisz coraz okrutniej.

                                Rzeczywiście totalny brak argumentów
                          • dallia-x Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 09:49
                            > jeśli mam ochotę kupić swojemu dziecku: słodycze, mięso, Barbie czy chińsk
                            > ie tenisówki, to to robię, a nie zastanawiam się, czy jakiemuś obcemu bachorowi
                            > będzie z tego powodu przykro/smutno/źle lub, że się obrazi/zniesmaczy/oburzy.

                            Brawo! Tym jednym stwierdzeniem pokazałaś, kim naprawdę jesteś i że uważasz się za lepszą d innych. Jakim prawem nazywasz inne dzieci bachorami??? Pomijam już to, że w ogóle nie obchodzą Cię uczucia innych ludzi. Przemawiają przez Ciebie egoizm i megalomania. Po reszcie wpisów sądzę, że również głupota.
                            • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 09:51
                              rozumiem ze ty jesz suchy chleb i to nie czesciej niz co 3 dni zeby innym nie bylo przykro ?
                          • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 10:59
                            to kupuj, tylko niech nie lazi z tym do szkoly. jak ktos ma zasade ze nie kupuje, to sprawa jego i jego dzieci. wielu po prostu nie stac. ale coz cham, chamem bedzie zawsze, a jak ma kase to bedzzie jeszcze bardziej
                  • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:42
                    > A jeśli jednak piszesz o dzieciach żyjących na normalnym poziomie to szczerze m
                    > ówiąc nie rozumiem jakąż to niezwykłą atrakcję stanowić by miały dla nich słody
                    > cze.
                    W domu nie dostają, bo niezdrowe, bo po co dziecku czysty cukier itd. I zaczyna kusić, bo inne dzieci dostają...
            • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:37
              Life is brutal. Może jeszcze zakazać butów Bartek czy ecco, bo inne dzieci zasuwają w walky z ccc?
          • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:17
            gryzelda71 napisała:

            > Napisałam czym może się skończyć noszenie smacznych kąsków do szkoły.Możesz woj
            > owac tylko nie wiem po co.Akurat od zjedzenia czekolady kilka godzin później dz
            > iecku nic się nie stanie.

            Rodzice patrzą tylko od swojej strony. A w młodszych klasach dzieci najczesniej razem wszystkie jedzą i wtedy jedno wyciaga batona i inne łykaja slinę ... albo proszą żeby im dało. Nie wiem czy jest naprawd o co wojować. Pani nauczycielka napewno widzi korzyści z tego aby dzieci przynosiły przywoite śniadania a nie batony i walczy o to. A rodzic jak małe dziecko "na złość mamie odmrozi sobie uszy"
            • mama_kotula Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:27
              Cytat
              odzice patrzą tylko od swojej strony. A w młodszych klasach dzieci najczesniej razem wszystkie jedzą i wtedy jedno wyciaga batona i inne łykaja slinę ... albo proszą żeby im dało.


              No więc wtedy daje, albo nie daje. I dostaje feedback "jesteś sknera" albo "jesteś fajny kumpel". Zresztą, dzieci się chętnie z kolegami dzielą i to się ustala samoistnie, kto z kim i czym się dzieli. Robienie tego sztucznie i na silę (zabieranie tego 1 batona i dzielenie po równo na wszystkich) daje odwrotny skutek.

              Koleżanki córki nie miały problemu ze zrozumieniem, kiedy mówiła im, że torebka chipsów jabłkowych to całe jej śniadanie i może dać tylko po 1 każdej (taką ilość jej sypałam, aby mogła poczęstować najlepsze przyjaciółki i zeby dla niej reszta starczyła na przekąskę).

              W szkole opisanej w wątku zjadłaby jeden kawałek suszonego jabłka ze swojej torebki i resztę śmiecia słodyczowego ze wspólnego podziału. Ja na to nie idę, sorry, nie po to dbam o zdrowe i smaczne śniadanie, aby moje dziecko wpieprzało cząstki kinderków i innych batoników.
              • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:36
                mama_kotula napisała:

                >
                > No więc wtedy daje, albo nie daje. I dostaje feedback "jesteś sknera" albo "jes
                > teś fajny kumpel".

                I to wg Ciebie jest takie potrzebne? Czemu to ma służyć?Ja nie rozumiem czemu Wy sie przy tych batonach upieracie, przeciez to nic dobrego nie jest. Nie mozna wytrzymać bez batona pół dnia?......a potem sie narzeka, że dzieci opychają sie słodyczami. A co maja robic jak rodzice im sami wciskają i jeszcze walczą o to jak lwice smile
                • mama_kotula Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:42
                  mama303 napisała:

                  > mama_kotula napisała:
                  > > No więc wtedy daje, albo nie daje. I dostaje feedback "jesteś sknera" alb
                  > o "jesteś fajny kumpel".

                  > I to wg Ciebie jest takie potrzebne? Czemu to ma służyć?Ja nie rozumiem czemu

                  Naturalnemu ustaleniu stosunków międzyludzkich i obserwacji, że nie każdy ma tyle samo i nie każdy lubi to samo. Nauce, że można stosować wymiany barterowe (matka mi znowu dała to niedobre salami, a ty masz rodzynki, możemy się zamienić). Itd.
                  To nie musi być baton. To może być kabanos czy mini-salami, paczka suszonych owoców. Cokolwiek. WYMUSZANIE dzielenia się, tłumacze ci - prowadzi do odwrotnych skutków.

                  Jeśli nauczyciel widzi, że dziecko nie przynosi śniadania albo przynosi wg niego nieodpowiednie, powinien to zgłosić rodzicom. Natomiast nie uznaję wprowadzania sprawiedliwości społecznej wg Janosika.
                  • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 13:43
                    mama_kotula napisała:

                    > Jeśli nauczyciel widzi, że dziecko nie przynosi śniadania albo przynosi wg nieg
                    > o nieodpowiednie, powinien to zgłosić rodzicom. Natomiast nie uznaję wprowadzan
                    > ia sprawiedliwości społecznej wg Janosika.

                    Ale tu nauczycielka powiedziała dzieciom jakie ma wymagania odnośnie posiłków.Moim zdaniem ma takie prawo, opiekuje sie dziećmi, dba o nie, wprowadza własne zasady i wymaga ich przestrzegania.
                    • dziennik-niecodziennik Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 14:01
                      no wlasnie problem w tym ze NIE powiedziała. a przynajmniej nie powiedziała osobom bezpośrednio odpowiedzialnym za owe śniadania, czyli rodzicom. i stąd lipa.
                      • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 14:55
                        dziennik-niecodziennik napisała:

                        > no wlasnie problem w tym ze NIE powiedziała. a przynajmniej nie powiedziała oso
                        > bom bezpośrednio odpowiedzialnym za owe śniadania, czyli rodzicom. i stąd lipa.

                        Ale dzieci przekazały smile
                    • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:49
                      Pytanie tylko, czy nauczyciel ma jakiekolwiek prawo do decydowania o posiłkach dziecka. W moim odczuciu nie jest rodzicem, nie jest dietetykiem, nie jest lekarzem- i nie ma prawa do arbitralnego decydowania w tej kwestii. Może wyrazić opinę, zaapelować o takie czy inne posiłki do szkoły, ale nie ma prawa wprowadzać "zasad" i "wymagać ich przestrzegania".
                      • kiniox Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 10:41
                        Ciekawa jestem, czy ta dyskusja byłaby równie zażarta, gdyby chodziło o jakiekolwiek inne dobro - nie jedzenie. W naszym przedszkolu nie ma w regulaminie, że dzieci nie mogą przynosić swoich zabawek, albo że mogą przynosić maksymalnie 5 zabawek, ani w ogóle innych zapisów tego typu. Teoretycznie więc każde dziecko może przytargać ze sobą cały pokój zabawek. Jednak każdy normany człowiek rozumie, jakie miałoby to konsekwencje dla dzieci, nauczycieli i w ogóle organizacji całego dnia w przedszkolu. Stąd panie poprosiły dzieci, żeby przynosiły ze sobą maksymalnie jedną zabawkę i, na szczęście, wszyscy rodzice w naszej grupie okazali się normalni i po prostu posłuchali tej prośby (przekazanej im przez ich własne trzyletnie dzieci oraz przez panie, jeśli okazało się, że któreś dziecko wiadomości nie przekazało). W efekcie niektórzy rodzice utrudnili sobie życie na kilka dni o dodatkową awanturę poranną - tym razem o zabawki zabierane do przedszkola. Ale wszyscy po prostu uznali zasadność takiej prośby. Gdyby ktoś jej nie uznal i upierał się przy swoim, to oczywiście miałby do tego święte prawo, bo nie ma na to regulaminu i to rodzic decyduje, czym się bawi jego dziecko. Dziecko nie ma tez obowiązku dzielić się swoimi zabawkami z innymi dziećmi, więc oczywiście - rodzice mieliby prawo zaprotestować. Ale reszta uznałaby go słusznie za ciężkiego idiotę.
                        W opisanym przypadku wrażenie chyba zrobiło to ciasto, którym się trzeba było podzielić. Padły jakies inwektywy wobec pani, coś o złodziejach i komunie. Ja tymczasem zwróciłam raczej uwagę na zarekwirowane przez nią batoniki, które oddawała dzieciom, kiedy opuszczały szkołę. Przyznam, że argumentacja pod tytułem "ja decyduję o tym, co je moje dziecko" oraz "jak nie ma w regulaminie, to można" jest prawdziwa, ale według mnie jest to też jedna z tych sytuacji, które przepięknie obrazują włoskie przysłowie "racja należy do głupców".
                        • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 11:09
                          kiniox napisała:

                          > i to rodzic decyduje, czym się bawi jego dziecko

                          Całą twoją argumentację wzmacnia jeszcze to, że w tej akurat kwestii nie masz racji. To nie rodzic decyduje, czym w przedszkolu bawi się jego dziecko.
                          • kiniox Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 11.09.12, 11:21
                            A widzisz, nasz regulamin o tym nic nie mówi.
                • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:46
                  > I to wg Ciebie jest takie potrzebne?
                  Nie, w ogóle zbędne. Po co dziecko ma się dzielić, nawiązywać relacje w grupie, ustalać zasady współżycia z koleżankami i kolegami? Po co mu to.
        • mondovi Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:08
          W szkole mojego syna tak jest - i pierwsze i drugie śniadanie przygotowuje szkoła, dzieci jedzą razem.
    • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 08:56
      A dziecko w której klasie? Ja pani bronić nie będę. A co powiedziała na zebraniu? U nas pani generalnie PROSIŁA, żeby dzieciom syfu nie dawać, ale jeśli któreś batonik przyniosło, to miało prawo go zjeść i problemu nie było. A takie sztuki bez uzgodnienia z rodzicami to niefajnie. Poszłabym z panią porozmawiać i zapytać, czemu tak i czemu rodzice nie zostali uprzedzeni.
    • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 08:57
      A w ogóle co to znaczy, że pani zabiera dzieciom coś ze śniadania! I czemu czepia się owoców?
    • anek130 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:00
      ja uważam, że na zebraniu Pani powinna co najwyżej POPROSIĆ rodziców, aby nie pakowali słodyczy do szkoły, ale nie kazac. Dzieci niestety trzeba uczyć, że są ludzie biedniejsi i bogatsi, jedni lubią to inni tamto itp.- nie ma co udawać, że istnieje równość społeczna.
      • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:02
        To jedno.Ale problemem nie tyle jest nierównosc spoleczna ile ostatnimi czasy trend pasienia dzieci ulepkami na II sniadanie.Rodzice serio rozumu nie maja.
        • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:07
          Czy Ty doczytałaś, że chodzi także o OWOCE? BANANY, WINOGRONA! Poza tym nie widzę nic złego, że oprócz śniadania dziecko dostanie jakiś mały smakołyk.
          • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:20
            Owszem,doczytalam.I co z tego? Te owoce w jakis magiczny sposób wyeliminuja tłuszcz i cukier z batonów?
            Smakołyk to sa wlasnie te owoce, ja sie pytam po kiego od samego rana dziecku te slodycze podawac?
            • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:22
              Czepiasz się tego, co akurat nie jest tematem. Tu nie chodzi o to, co rodzice dają, tylko o to, że pani zabiera. Jeśli tak strasznie chce walczyć ze złymi nawykami, niech zabiera słodycze po uzgodnieniu z rodzicami, ale czemu banany i winogrona?
              • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:30
                Ty się zastanów,czemu rodzic to omawia na forum,a nie z panią.
                • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:32
                  To inna sprawa. Ja poszłabym do pani wyjaśnić sytuację.
                  • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:36
                    2 lata temu tez była afera z zabieraniem śniadań przez panią.Jak się na zebraniu wyjaśniło pani zabierala,jak dziecię na lekcji zaczynało konsumpcję i oddawała podczas przerwy.
                    A tu u autorki pani zaczyna od przeglądy II śniadań,czy wyrywa z ręki na przerwie,jak jabłko zobaczy ;0
                • sarling Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:02
                  Bo sprawa wyszła dziś i dziś jeszcze pogadam z panią.
                  Zastanów się dlaczego pani ustala takie rzeczy z dziećmi, a nie z rodzicami.
                  • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:06
                    Może sądziła,że dzieci zrozumieją.
                    Rodzicom chyba trudniej dostosować się do zasad w szkole,niz samym uczniom.
                    A tak naprawdę nie jedzenie słodyczy w ciągu pobytu w szkole nie szkodzi dziecku.
                    • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:21
                      gryzelda71 napisała:

                      > Może sądziła,że dzieci zrozumieją.
                      > Rodzicom chyba trudniej dostosować się do zasad w szkole,niz samym uczniom.

                      Właśnie. Ostatnio na zebraniu w przedszkolu pani powiedziała - życzliwie i z uśmiechem - że dzieciom wszystko jest w stanie wytłumaczyć, gorzej z rodzicami wink
                      Wszyscy się śmiali; na szczęście mieszkam w normalnym środowisku, u nas roszczeniowość i pretensjonalność nie należy do dobrego tonu.
                      • sarkafarka0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 11:08
                        haha

                        brawo sher, jeden normalny rodzic, co widzi troche dalej niz czubek wlasnego nosa
              • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:43
                >że pani im zabiera tzw. Słodycz (u nas to baton musli, winogrona, banan, czasem jakś Kinder, bo uwielbia).

                Z tego nie wynika jasno, ze pani zabiera owoce, tylko ze autorka watku to daje dziecku- slodycze lub owoce.
                Jesli faktycznie chodzi o wszystko co nie jest kanapka to przegiecie.
                • sarling Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:00
                  Jeszcze raz zapytam: nie rozumiesz tego co czytasz?
                  Wymieniłam to co pani zabiera.
                  Zostawia kanapki i picie.
                  • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:07
                    Jesteś pewna, że zabiera dzieciom owoce? A może przez te cztery dni szkoły, które mamy za sobą, tak się złożyło, że aby dziecku umilić przykry obowiązek dawałaś jednak same słodycze? W obronie owoców warto walczyć. O batoniki nie.
                    • sarling Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:10
                      Och, niech się zastanowię, może jestem nieprzytomna i nie wiem co tam dzieciakowi rano pakuję. Dobrze, że Ty wiesz lepiej.
                      Rany...uncertain
                      • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:15
                        Twoja wypowiedź jest niespójna. Napisałaś, że u Was te słodycze to batonik musli, banan, winogrona i czasem batonik Kinder. Mamy za sobą zaledwie trzy szkolne śniadania (jeśli nie liczyć dzisiejszego) to ile razy ten "czasem batonik kinder" już zdążył wypaść?
                        • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:22
                          Oj, Bri, to my nie potrafimy czytac, no.
                          • sarling Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:34
                            Widzę dwie możliwości - faktyczny brak rozumienia tekstu czytanego lub złośliwość, która każe tendencyjnie odczytywać treści.
                            tongue_out
                            • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:48
                              Nie ma we mnie żadnej złośliwości wobec Ciebie, bo niby czemu. Po prostu naprawdę nie napisałaś tego jasno. Może napisz, co dałaś dziecku na śniadanie we wtorek, środę i czwartek, bo ja nadal nie kumam, co niby Twojemu dziecku w ogóle mieli możliwość odebrać. Dzisiaj młody rozpłakał się, że pani mu odbierze banana, czy może jednak pakowałaś mu batonik?

                              Jeśli naprawdę zabraniają dzieciom jedzenia owoców to idiotyzm. Natomiast słodycze to co innego i rozumiem wszelkie zakazy w tym zakresie.
                              • isa1001 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:59
                                bri napisała:

                                eśli naprawdę zabraniają dzieciom jedzenia owoców to idiotyzm. Natomiast słody
                                > cze to co innego i rozumiem wszelkie zakazy w tym zakresie.

                                A ja nie rozumiem, jeśli zakaz nie został wcześniej uzgodniony z rodzicami i przez nich zaakceptowany. Pani jest od uczenia i nie musi ze mną konsultować programu i lektur szkolnych. Natomiast nikt nie dał jej prawa do ustalania diety mojego dziecka. I tego się trzymajmy. Tu oczywiście zachodzi przypadek nieco inny, bo pani zabiera i dzieli między inne dzieci. I to też jest niedopuszczalne, jeśli nie zostało wcześniej uzgodnione z rodzicami. Już nie wspominając, że pani jest bardzo marnym pedagogiem, jeśli swoim postępowaniem zamiast, jak pewnie zamierzała, wzbudzić w dzieciach spontaniczną chęć dzielenia się z bliźnimi, wzbudza poczucie krzywdy: "Bo pani mi zabiera". Jednym słowem: pani cała szczęśliwa, za to dzieci kompletnie nie rozumieją, o co w tym wszystkim chodzi. Wiedzą tylko, że przyjdzie pani i zabierze. Taka współczesna czarna wołga - jak nie zjesz kotlecika, to przyjdzie pani ze szkoły i zabierze ci deserek.
                                • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:08
                                  Masz rację, zakaz powinien zostać wcześniej uzgodniony z rodzicami. I o to można mieć pretensje - wychodzi się na głupka przed własnym dzieckiem.

                                  Jednak sam zakaz IMHO ma sens - dzieci jedza stanowczo za dużo słodyczy i kilka godzin przerwy może im zrobić tylko dobrze.
                                  • isa1001 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:12
                                    • isa1001 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:13
                                      To o psychopacie wkleiło się przypadkiem i nie dotyczyło koleżanki bri ):
                                    • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:17
                                      isa1001 napisała:

                                      > To nie matka wyszła na głupka, ale pani. I nie tylko na głupka, ale również na złodzieja.

                                      Samo to, że jesteś w stanie tak się wyrazić o wychowawcach naszych dzieci, świadczy o upadku cywilizacyjnym naszego społeczeństwa.

                                      > A ile moje dziecko je słodyczy to moja sprawa, no i może jeszcze lekarza, który mnie opierdzieli
                                      > za nieprawidłową dietę

                                      Dlaczego lekarzowi wolno cię opierdzielić, a nauczycielce nie?
                                      • majenkir Re: 07.09.12, 14:26
                                        scher napisał:
                                        > Samo to, że jesteś w stanie tak się wyrazić o wychowawcach naszych dzieci, świadczy o upadku cywilizacyjnym naszego społeczeństwa

                                        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg

                                        NIe powiedziala tego do uczniow owej nauczycielki, tylko my dorosli rozmawiamy tu miedzy soba. Poza tym, prawde napisala - zabrala dzieciakowi jego jedzenie. Gdyby to zrobil kolega z lawki, tez zostalby nazwany zlodziejem. Jezeli nauczycielce tak zalezy na zdrowiu dzieci, to niech naucza o zasadach zdrowego zywienia, ale wcinanie sie miedzy dziecko a decyzje rodzicow uwazam za karygodne.


                                        Charty
                                      • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:29
                                        > Samo to, że jesteś w stanie tak się wyrazić o wychowawcach naszych dzieci, świa
                                        > dczy o upadku cywilizacyjnym naszego społeczeństwa.

                                        Jeśli ktoś jest głupkiem i złodziejem, to się go tak określa niezależnie od wykonywanej profesji. Kimże niby jest nauczyciel, że nie wolno go skrytykować?

                                        > Dlaczego lekarzowi wolno cię opierdzielić, a nauczycielce nie?

                                        Bo ona może co najwyżej opierdzielać w kwestiach związanych z nauką.
                                        • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:32
                                          robitussin napisał:

                                          > > Dlaczego lekarzowi wolno cię opierdzielić, a nauczycielce nie?
                                          > Bo ona może co najwyżej opierdzielać w kwestiach związanych z nauką.

                                          Ustawowe zadania szkoły są trzy.
                                          • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:35
                                            scher napisał:

                                            > robitussin napisał:
                                            >
                                            > > > Dlaczego lekarzowi wolno cię opierdzielić, a nauczycielce nie?
                                            > > Bo ona może co najwyżej opierdzielać w kwestiach związanych z nauką.
                                            >
                                            > Ustawowe zadania szkoły są trzy.

                                            To znaczy?
                                            Nauka - OK.
                                            Wychowanie - teoria, bo szkoła wychowuje tylko i wyłącznie wtedy i w taki sposób, gdy jej to jest na rękę, często bez uzgodnienia z rodzicami, czyli po swojemu.
                                            A trzecie zadanie?
                                            • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:45
                                              robitussin napisał:

                                              > > Ustawowe zadania szkoły są trzy.
                                              > To znaczy?
                                              > Nauka - OK.
                                              > Wychowanie - teoria, bo szkoła wychowuje tylko i wyłącznie wtedy i w taki sposób, gdy jej to
                                              > jest na rękę, często bez uzgodnienia z rodzicami, czyli po swojemu.

                                              Z czym się konkretnie nie zgadzasz? Z tym, że dziecko nie powinno żreć słodyczy w nadmiarze, czy z tym, że cnotą jest umiejętność dzielenia się z innymi?

                                              > A trzecie zadanie?

                                              Art. 4 ustawy o systemie oświaty.
                                              • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:52
                                                > Z czym się konkretnie nie zgadzasz? Z tym, że dziecko nie powinno żreć słodyczy
                                                > w nadmiarze, czy z tym, że cnotą jest umiejętność dzielenia się z innymi?

                                                O obu tych sprawach decyduje rodzic, a nie szkoła.
                                                I tylko w tej kwestii mam zastrzeżenie. Wybacz, ale nie będzie mi obca kobieta mówić, co jest lepsze dla mojego dziecka, tylko dlatego, że ona pracuje w szkole i jest nauczycielką. Tzn. owszem, mówić może, zasugerować może, ale dopóki mojemu dziecku krzywda się nie dzieje (a nie sądzę, by dziecku Sarling działa się krzywda z powodu batonika w II śniadaniu), dopóty to ja decyduję, co ma jeść i czym się może dzielić, a nie nikt inny.

                                                > > A trzecie zadanie?

                                                > Art. 4 ustawy o systemie oświaty.

                                                To znaczy co konkretnie, bo nie chce mi się wertować ustaw.
                                                • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:54
                                                  robitussin napisał:

                                                  > > Z czym się konkretnie nie zgadzasz? Z tym, że dziecko nie powinno żreć słodyczy
                                                  > > w nadmiarze, czy z tym, że cnotą jest umiejętność dzielenia się z innymi?
                                                  > O obu tych sprawach decyduje rodzic, a nie szkoła.

                                                  Rodzic decyduje w domu. W szkole obowiązują zasady ustalone przez nauczycieli.
                                                  • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:02
                                                    scher napisał:

                                                    > robitussin napisał:
                                                    >
                                                    > > > Z czym się konkretnie nie zgadzasz? Z tym, że dziecko nie powinno ż
                                                    > reć słodyczy
                                                    > > > w nadmiarze, czy z tym, że cnotą jest umiejętność dzielenia się z
                                                    > innymi?
                                                    > > O obu tych sprawach decyduje rodzic, a nie szkoła.

                                                    > Rodzic decyduje w domu. W szkole obowiązują zasady ustalone przez nauczycieli.

                                                    Tylko i wyłącznie takie, które dotyczą stricte samej szkoły i nauki.
                                                    Reszta to decyzje rodziców.
                                                    Skład posiłku przygotowywanego przez rodzica to nie jest sprawa związana ani ze szkołą ani z nauką. Decyzja czy i z kim się dzielić, to również nie jest sprawa związana ani ze szkołą ani z nauką.
                                                  • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:54
                                                    G... prawda. W mojej podstawówce była nauczycielka, której wydawało się, że może wprowadzać "swoje zasady". Polegały na policzkowaniu dzieci. Szybko została odpowiednio ustawiona, i już jej się nie wydawało, że jej szkoła= jej zasady.
                                                  • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:37
                                                    memphis90 napisała:

                                                    > G... prawda. W mojej podstawówce była nauczycielka, której wydawało się, że moż
                                                    > e wprowadzać "swoje zasady". Polegały na policzkowaniu dzieci. Szybko została o
                                                    > dpowiednio ustawiona, i już jej się nie wydawało, że jej szkoła= jej zasady.

                                                    Ale chyba nie dlatego, że wprowadzała swoje zasady tylko dlatego, że wprowadzała ZŁE zasady.
                                                  • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 17:04
                                                    Złe? Wg. wielu rodziców spoliczkowanie czy walnięcie w tyłek ma pozytywny wydźwięk wychowawczy. Jak widzisz- wszystko jest względne...
                                                • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:58
                                                  Porzuć złudzenia. Na terenie szkoły o tym co zje, a czym się podzieli decyduje raczej Twoje dziecko, i ewentualnie naczycielka, bufetowa w stołówce itp., a nie Ty. Ciebie tam nie przypominam.
                                                  • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:06
                                                    bri napisała:

                                                    > Porzuć złudzenia.

                                                    Nie muszę. Nikt i nigdy nie wtrącał się do tego, co moje dziecko ma w pojemniku na śniadanie.

                                                    > Na terenie szkoły o tym co zje, a czym się podzieli decyduje
                                                    > raczej Twoje dziecko, i ewentualnie naczycielka, bufetowa w stołówce itp.,

                                                    A co ma bufetowa czy nauczycielka ma do tego, co ja dałam dziecku na śniadanie?
                                                    Chyba Cię już trochę poniosło.

                                                    > Ciebie tam nie przypominam.

                                                    Śniadanie dla dziecka przygotowuję w domu.
                                                    Ja.
                                                    A nie bufetowa czy nauczycielka.
                                                    Więc może "mnie tam nie przypominasz", ale to i tak nie ma żadnego znaczenia.
                                      • sir_fred Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 19:35
                                        Bo lekarz się na tym zna, a pani może się tylko tak wydawać.
                                      • droch Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:30
                                        Ogarrnij się. To, że ktoś jeździ lepszym autem od Twojego, nie daje Tobie prawa porysowania go gwoździem. A jak ktoś ma lepsze buty, nie możesz mu dać w papę i je zabrać. Jasne?
                                    • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:23
                                      O właśnie z takim poglądem polemizuję. Nauczycielka ja najbardziej ma prawo Twoje dziecko uczyć m.in. czym jest zdrowe odżywianie. Od tego jest. Jeśli byłoby bite lub zaniedbywane w inny sposób i ona by to zauważyła to ma również prawo zgłosić to odpowiednim organom.
                                  • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:26
                                    > Jednak sam zakaz IMHO ma sens - dzieci jedza stanowczo za dużo słodyczy i kilka
                                    > godzin przerwy może im zrobić tylko dobrze.

                                    Ale co to ma do rzeczy? Czy w kwestię tego, w jaki sposób ubieram dziecko, szkoła też powinna się mieszać? I nie mam tu na myśli ustalonego szkolnego dress code, tylko, że pani będzie mi dyktować, czy mam dziś dać dziecku długie spodnie czy krótkie, bo to ona ocenia, co jest bardziej adekwatne do temperatury.
                                    Ze słodyczami jest podobnie. Nawet jeśli w nadmiernych ilościach są szkodliwe, to jednak rodzic sam decyduje, jakie ilości uważa za szkodliwe, a jakie nie i ile można dać dziecku do szkoły.
                                    • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:46
                                      Parę razy miałam okazję opiekować się dziećmi w trakcie różnych wyjść szkolnych i zdarzało się opiekunom ingerować w to jak dzieci są ubrane i np. owinąć jakieś własnym szalikiem, jak się trzęsło z zimna, albo zasugerować, żeby zdjęło rajstopy, kiedy na placu zabaw było 30 w cieniu. Żadna matka nie miała nigdy o to pretensji, że się pomogło jej dziecku, które wyraźnie się męczyło.

                                      Zdarzyło mi się również dokupować wodę dla dzieci, którym się strasznie chciało pić, a już własnej nie miały - rozumiem, że taka interwencja też jest niepożądana? Należałoby dziecku powiedzieć "Jasiu, nie mam prawa ingerować w to, co rodzice dają Ci do jedzenia, więc usychaj z pragnienia, aż mamusia po Ciebie przyjdzie".?

                                      Ma nauczyciel czy inny opiekun prawo do tego typu ingerencji czy nie?
                                      • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:57
                                        bri napisała:

                                        > Parę razy miałam okazję opiekować się dziećmi w trakcie różnych wyjść szkolnych
                                        > i zdarzało się opiekunom ingerować w to jak dzieci są ubrane i np. owinąć jaki
                                        > eś własnym szalikiem, jak się trzęsło z zimna, albo zasugerować, żeby zdjęło ra
                                        > jstopy, kiedy na placu zabaw było 30 w cieniu. Żadna matka nie miała nigdy o to
                                        > pretensji, że się pomogło jej dziecku, które wyraźnie się męczyło.

                                        No więc jeśli nie miała pretensji, to ja nie widzę żadnego problemu. Często takie decyzje są podejmowane w szkole ad hoc i trudno się dziwić, żeby nauczycielka nie okryła dziecka kurtką, gdy leje deszcz, a ono moknie na wycieczce.
                                        Ale nie o takie sytuacje mi chodzi, tylko o to, że nauczycielka z góry miałaby orzekać w jak grubej kurtce powinny przychodzić dzieci i kiedy zacząć nosić czapki, bo wydaje się jej, że rodzice takich rzeczy nie wiedzą.

                                        > Zdarzyło mi się również dokupować wodę dla dzieci, którym się strasznie chciało
                                        > pić, a już własnej nie miały - rozumiem, że taka interwencja też jest niepożąd
                                        > ana?

                                        Nie widzę żadnej analogii do opisywanej sytuacji.

                                        > Należałoby dziecku powiedzieć "Jasiu, nie mam prawa ingerować w to, co rod
                                        > zice dają Ci do jedzenia, więc usychaj z pragnienia, aż mamusia po Ciebie przyj
                                        > dzie".?

                                        Jak wyżej. Co to ma do rzeczy?
                                        • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:08
                                          No więc jeśli nie miała pretensji, to ja nie widzę żadnego problemu. Często tak
                                          > ie decyzje są podejmowane w szkole ad hoc i trudno się dziwić, żeby nauczycielk
                                          > a nie okryła dziecka kurtką, gdy leje deszcz, a ono moknie na wycieczce.

                                          Aha, czyli w tą stronę jest dobrze i tak właśnie należy, ale w drugą już nie wink

                                          > Ale nie o takie sytuacje mi chodzi, tylko o to, że nauczycielka z góry miałaby
                                          > orzekać w jak grubej kurtce powinny przychodzić dzieci i kiedy zacząć nosić cza
                                          > pki, bo wydaje się jej, że rodzice takich rzeczy nie wiedzą.

                                          Jasne, nauczycielka może najwyżej sugerować, żeby dziecko było odpowiednio ubrane. Ale jeśli przyjdzie ubrane nieodopowiednio to może je po prostu zostawić w szkole po opieką innej klasy i nie zabrać na wycieczkę. Tyle sobie może rodzic porządzić, jeśli mu przyjdzie fantazja puszczać do szkoły królewnę w baletkach zamiast w kaloszach.
                                          • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:20
                                            > Aha, czyli w tą stronę jest dobrze i tak właśnie należy, ale w drugą już nie wink

                                            A z jakiego powodu uważasz, że jedno przeczy drugiemu?
                                            Czy to, że nie masz prawa mnie uderzyć, oznacza jednocześnie, że nie możesz się do mnie uśmiechnąć? Czy to, że nauczyciel nie ma prawa zaglądać dziecku do śniadania oznacza, że nie może go okryć kurtką, gdy pada deszcz?

                                            > Jasne, nauczycielka może najwyżej sugerować, żeby dziecko było odpowiednio ubra
                                            > ne.

                                            Otóż to. Zasugerować. Może sobie nawet pomruczeć pod nosem coś na temat głupich matek, ale to matki decydują o swoich dzieciach, a nie nauczyciele.

                                            > Ale jeśli przyjdzie ubrane nieodopowiednio to może je po prostu zostawić w
                                            > szkole po opieką innej klasy i nie zabrać na wycieczkę.

                                            Że słucham? Jeśli ja, jako rodzic zdecyduję, że moje dziecko jedzie na wycieczkę w krótkich spodniach, bo w długich mu będzie za gorąco, to nauczycielka zostawi go w szkole, bo ona ma inne zdanie na temat stroju na daną pogodę? Gdzie są takie durne szkoły?

                                            > Tyle sobie może rodzic
                                            > porządzić, jeśli mu przyjdzie fantazja puszczać do szkoły królewnę w baletkach
                                            > zamiast w kaloszach.

                                            Znasz takie sytuacje, że rodzic puszcza na jesienną, błotnistą wycieczkę dziecko w baletkach zamiast kaloszy? Bo ja nie znam. Ale zakładając nawet, że komuś z jakichś powodów przyszłoby do głowy tak zrobić, to jest to jego prywatna sprawa, tego rodzica i dziecka, a nie nauczyciela. Bo to on za nie odpowiada, a nie nikt inny.
                                            Już widzę, jak Ty w pośpiechu przebierasz swojego dzieciaka pod dyktando teściowej, pod której opieką byś go zostawiła. I jak zmieniasz jego menu wg jej wskazówek wink
                                            • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:31

                                              > Że słucham? Jeśli ja, jako rodzic zdecyduję, że moje dziecko jedzie na wycieczk
                                              > ę w krótkich spodniach, bo w długich mu będzie za gorąco, to nauczycielka zosta
                                              > wi go w szkole, bo ona ma inne zdanie na temat stroju na daną pogodę? Gdzie są
                                              > takie durne szkoły?

                                              Zaręczam Ci, ze jeśli puścisz dziecko do szkoły w letnim ubraniu w mróz, to na dwór go nie zabiorą. I mam nadzieję, że wszystkie szkoły są takie durne.

                                              W szkole odkąd moja córka do niej chodzi jeszcze takich przypadków nie zanotowałam, ale w przedszkolu notorycznie się zdarzało, że dzieci były ubierane nieodpowiednio do pogody. Mimo iż rodzice wiedzieli, że dzieci muszą wychodzić na dwór i że wychodzą przy niskiej temperaturze przyprowadzali dzieci w cienkich kurteczkach, bez rękawiczek, bez szalików, w nieodpowienich butach. Nauczycielka skarżyła się na to na każdym zebraniu w porze jesienno-zimnowej, tłumacząc jednocześnie dlaczego niektóre dzieci w trakcie spaceru zostały z inną grupą w budynku.

                                              Ale nie ma co się spierać w nieskończoność, bo widać że do porozumienia nie dojdziemy. Mi nie przeszkadza, jeśli nauczycielka kierując się dobrą wolą i rozsądkiem czegoś mojemu dziecku w szkole zabroni, coś mu odbierze, coś mu da itp. Nie wyobrażam sobie nie mieć tego typu autonomii mając dzieci pod opieką. Ty oczywiście masz prawo się w takiej sytuacji pieklić i robić awantury.

                                              • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:59
                                                > ale w przedszkolu notorycznie się zdarzało, że dzieci były ubierane nieodp
                                                > owiednio do pogody.

                                                Ale to rodzic decyduje o tym, jaki ubiór dla jego dziecka jest odpowiedni do pogody.
                                                Jednemu jest za zimno w kożuchu, a innemu za ciepło w wiatrówce.
                                                A temperatura na dworze taka sama.
                                                I co teraz - urawniłowka, bo nauczycielka tak zarządziła?

                                                > Ale nie ma co się spierać w nieskończoność, bo widać że do porozumienia nie doj
                                                > dziemy. Mi nie przeszkadza, jeśli nauczycielka kierując się dobrą wolą i rozsąd
                                                > kiem czegoś mojemu dziecku w szkole zabroni, coś mu odbierze, coś mu da itp.

                                                Nie sądzę, by w przypadku opisywanym przez autorkę wątku nauczycielka kierowała się rozsądkiem. A dobra wola to w tej sytuacji za mało.
                                                • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 17:14
                                                  Rodzice byli najczęściej absolutnie świadomi, że dany ubiór nie jest odpowiedni dla ich dziecka na daną pogodę. Najcześciej brakowało planowania (jak upiorę kurtkę to do jutra nie wyschnie, kupiliśmy jedną parę rękawiczek i wczoraj zginęły, nagle zaczęło padać a tu kalosze z zeszłego roku za małe, itp. - samej mi się zdarzyło). Niektórych nie było stać na wystarczająco dużo zmian odzieży dla szybko rosnącego dziecka, inni nie potrafili dziecka nakłonić do noszenia odpowiedniego ubrania więc machali reką i posyłali w do przeszkola w ukochanych baletkach i tutu, a niektórzy po prostu mieli w dupie czy dzieciom jest zimno czy nie, bo ogólnie mieli je w dupie, a przedszkole było po prostu wygodną przechowalnią dla ich dzieci.

                                                  > Nie sądzę, by w przypadku opisywanym przez autorkę wątku nauczycielka kierowała
                                                  > się rozsądkiem. A dobra wola to w tej sytuacji za mało.

                                                  Nie było Cię tam, ba, nawet Autorki wątku tam nie było i możemy tylko gdybać, co się tam działo.
                                        • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:15
                                          > Nie widzę żadnej analogii do opisywanej sytuacji.

                                          Bo to nie sytuacja analogiczna, a odwrotna. Tam było zabieranie dziecku żywności bez konsultacji z rodzicem - tutaj jest podawanie mu żywności bez konsulstacji z rodzicem. To jak rozumiem już nie przeszkadza? To jak w końcu - jedynie rodzic może decydować o tym, co dziecko dostanie od jedzenia czy picia, czy jednak opiekująca się nim w szkole nauczycielka też ma coś do powiedzenia?
                                • olena.s Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:33
                                  Nie, nauczycielka jest tez od wychowywania i wdrażania zdrowych nawyków. Jezeli szkoła uczy - a uczy! o właściwym odżywianiu się, to zamykanie oczu na niewłaściwe sniadania znakomicie unieważniałoby cały ten edukacyjny wysiłek.
                                  • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:47
                                    > Nie, nauczycielka jest tez od wychowywania i wdrażania zdrowych nawyków. Jezeli
                                    > szkoła uczy - a uczy! o właściwym odżywianiu się, to zamykanie oczu na niewłaś
                                    > ciwe sniadania znakomicie unieważniałoby cały ten edukacyjny wysiłek.

                                    No to niech uczy, jak najbardziej, ale nie ma prawa ingerować w to, jakie kto z rodziców decyzje podejmuje, a co gorsza te decyzje podważać. Jest to bowiem nadwyrężanie rodzicielskiego autorytetu, ponieważ w całym procesie wychowania, to oni, a nie szkoła ma ostatnie zdanie. Szkoła to nie jest policja ani inny organ prewencyjny, tylko placówka oświatowa.
                                    Szkoła poza tym nie ma monopolu na wiedzę, a patrząc na tę instytucję przez pryzmat ostatnich lat, to wręcz przeciwnie i wcale się nie dziwię, że coraz więcej rodziców decyduje się na nauczanie domowe.
                              • agni71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:27
                                > Jeśli naprawdę zabraniają dzieciom jedzenia owoców to idiotyzm. Natomiast słody
                                > cze to co innego i rozumiem wszelkie zakazy w tym zakresie.

                                W tym rzecz równiez, że pani nie zabrania jedzenia slodyczy i owocow, tylko chce, zeby były dla wszystkich dzieci. czyli jakby wręcz przeciwnie do tego, co piszesz....
                              • pierro1 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:34
                                Dorośli a czytać nie potrafią? Z tekstu nie wynika żeby szkoła promowała zdrową zywność co nie jest po myśli autork. Problem stanowi pomysł nauczycielki na zrównanie praw w kwestii dostępu do batonika. W myśl idei zrodzonej w chorym umyśle -Nie zeżresz jak się nie podzielisz- dzieci mają zakaz indywidualnej konsumpcji smakołyków przyniesionych z domu.


                                „ Nigdy nie dyskutuj z głupim bo ktoś może nie zauważyć różnicy między wami”.
                                W myśl powyższego motto smacznego i bez odbioru.
                      • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:15
                        sarling napisała:

                        > Och, niech się zastanowię, może jestem nieprzytomna i nie wiem co tam dzieciak
                        > owi rano pakuję. Dobrze, że Ty wiesz lepiej.
                        > Rany...uncertain

                        Prawda? Czasem się załamać można, jak niektórzy usiłują Ci wykazać, że jednak jesteś wielbłądem wink
                  • lola211 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:11
                    Mniej agresji w tonie.To raz.
                    Formułuj precyzyjniej zdania.To dwa.Z tego zdania nie wynika co pani zabiera, tylko co u was funkcjonuje jako słodycz.Wymienione w nawiasie.
          • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 15:11
            graue_zone napisała:

            > Czy Ty doczytałaś, że chodzi także o OWOCE? BANANY, WINOGRONA! Poza tym
            > nie widzę nic złego, że oprócz śniadania dziecko dostanie jakiś mały smakołyk.

            Ja również nie widzę nic złego (o widzisz, a tutaj się zgadzamy wink)
            Moje dzieciaki mają praktycznie nieograniczony dostęp do słodyczy, ale o dziwo jedzą ich praktycznie mikroskopijne ilości. Paczki szkolne na święta czasem biorę po kilku miesiącach do pracy i sami je zjadamy, bo np. czekolada nieruszona, jakieś drażetki to samo, bo dzieciakom się nie chce. Nie jestem zwolenniczką ortodoksyjnego zakazu spożywania słodkości.
        • kropkacom Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:08
          Dają to co dzieci zjedzą. Jak ma ci dzieciak kilka godzin na głodniaka siedzieć to rodzic czuje się w obowiązku dać to co zje.
          • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:13
            Założę się,że głodne dziecko zje i kanapkę.
            • kropkacom Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:15
              Może. Moje jadły obiady w szkole więc nie miałam ciśnienia. Przedstawiłam ci tylko mechanizm myślowy.
              • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:19
                Ja też przedstawiłam schemat myślowy głodnegowink
                Nie wnikam co jedzą inne dzieci,ale widzę batoniki w plecakach i koniecznie piątak na coś dobrego ze sklepiku(te sklepiki to jakiś koszmar)
                • kropkacom Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:24
                  Dlatego cieszę się, ze u nas sklepiku nie ma. Jest automat z mlekiem i owocami.
                  • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:27
                    Mleko i owoce+warzywa dostaja w szkole.Tylko zamiast to mleko zostawiac w szkole (nie mam miejsca)to piją w domu.
            • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:30
              Założę się, że nie jesteś mamą niejadka.
              • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:33
                A co znaczy niejadek ciebie?
                • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:51
                  To znaczy, że dziecko wybrzydza przy jedzeniu, ma swoje ulubione potrawy itd. To dziecko, które będzie siedziało na lekcji głodne, a nie zje przygotowanej przez matkę kanapki jeśli np. będzie z wędliną, której nie lubi. Wcinanie się nauczycielki w dietę takiego dziecka nie przyniesie nic dobrego poza tym, że takie dziecko może siedzieć na lekcji głodne.
                  • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:58
                    Znasz nauczyciela,który sprawdza z czym jest kanapka?
                    Czy hasło mam niejadka to takie usprawiedliwienie dla rodzica,że tylko kindery popijane colą może spożyć dziecko podczas pobytu w szkole?
                    Przecież dzień w dzień może nosić kanapkę z ulubioną wędlina,czy twarożkiem,czy serem
                    • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:03
                      Przecież tu mowa o zabieraniu owoców, nie tylko tych kinderów. A dla dziecka, które jest bardzo wybredne i nie lubi większości warzyw, ten banan może być jedynym źródłem wielu naturalnych witamin w ciągu dnia.
                      • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:08
                        To zje go po szkole,czy juz za późno?
                        Najlepiej takie rzeczy omawiać z panią,bo tu cały czas domysły,autorki też.
                        • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:20
                          Wiesz, niektórzy mają takie zasady, żeby nie jeść węglowodanów po obiedzie.
                          Ale racja, wiele rzeczy jest w pierwszym poście niedopowiedzianych, więc wcale bym się nie zdziwiła jakby się okazało, że to nie o banany chodzi tylko o te nieszczęsne batony.

                          Tak czy inaczej, z wyjątkiem słodyczy, bardzo bym się zdenerwowała gdyby nauczycielka śmiała wtrącać się w nawyki żywieniowe mojego dziecka. Nie jest dietetykiem, niech nie wchodzi w jego lub rodzica kompetencje.
                          • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:31
                            Nie spotkałam sie z sytuacją,że pani w szkole ZABIERA II śniadanie.Owszem, jak dziecko zaczyna jeść na lekcji to tak.
                            I jak to wygląda u autorki,dzieci zaczynają jeść na przerwie,a pani przechadza sie i zabiera to banana,to czekoladkę i kroi dla pozostałych?No nie do wyobrażenie dla mnie.
                            • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 13:13
                              Dlaczego niewyobrażalne? Jak mawiał Einstein, nieskończony jest tylko wszechświat i ludzka głupota big_grin Pani ma misję nauczenia dzieci dzielenia się słodyczem, to będzie tę misję realizować, a nie zastanawiać się, czy jej zachowanie jest wyobrażalne, czy nie.
                              • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 14:08
                                Nadal pozostanę przy swoim nie wyobrażam sobie.Ten banan odbierany z ręki,ta czekoladka z ust wyciągniętawink,ten przegląd 2 śniadania przed konsumpcją ....Za dobrze wiem jak rodzice potrafią ubarwiać rzeczywistość w obie strony.
                                Zwłaszcza,to podkreślę kolejny raz,że autorka nie wie jak to wyglądało.
                    • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:09
                      gryzelda71 napisała:

                      > Znasz nauczyciela,który sprawdza z czym jest kanapka?

                      Ja nie znam, ale okazuje się, że to wcale nie takie mało prawdopodobne, skoro parę osób uważa, że nauczyciel ma prawo wtrącać się do tego, co dziecko dostało na śniadanie.
                      • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:22
                        Nikt tutaj nie dał prawa nauczycielom wtrącania się w zawartość kanapki czy sałatki czy co tam jeszcze dziecko do jedzenia dostaje - mowa była jedynie o słodyczach.

                        Szczerze powiedziawszy jestem w szoku, że tak wiele z Was prawie codziennie daje dzieciom do szkoły słodycze.
                        • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:53
                          bri napisała:

                          > Nikt tutaj nie dał prawa nauczycielom wtrącania się w zawartość kanapki czy sał
                          > atki czy co tam jeszcze dziecko do jedzenia dostaje - mowa była jedynie o słody
                          > czach.

                          A jeśli kanapka z nutellą? tongue_out

                          > Szczerze powiedziawszy jestem w szoku, że tak wiele z Was prawie codziennie daj
                          > e dzieciom do szkoły słodycze.

                          A jaka to różnica, czy zje w szkole czy w domu?
                          • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 17:02
                            > A jeśli kanapka z nutellą? tongue_out

                            Trudno, zjadłoby z nutellą. Skoro rodzice nic innego mu nie dali.

                            > A jaka to różnica, czy zje w szkole czy w domu?

                            Po pierwsze: zawsze te pół dnia organizm dziecka odpocznie od nagłych wrzutów insuliny i przerobi coś o większej wartości odżywczej; po drugie: w domu oczywiście też nie należy codziennie podawać dziecku słodyczy, ale przynajmniej można dopilnować, żeby to nie było zamiast posiłku i żeby umyło po tym zęby.

                            Aż mi głupio, że to piszę, bo nigdy nie uważałam, żeby moja córka miała jakąś super dietę. Ale dawać jej codziennie po batoniku nigdy mi do głowy nie przyszło.

                          • olena.s Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 18:20
                            > A jaka to różnica, czy zje w szkole czy w domu?

                            Moim zdaniem jest, zasadnicza.
                            Oczywiście w kaloriach i cukrze różnicy nie będzie, a w komunikacie bedzie.
                            Dzieciak,który w szkole słyszy o zdrowym odzywianiu i widzi, że w szkole je sie zdrowo ma szanase przyjąć komunikat do wiadomości, ba, nawet sie do niego przekonać. Oczywiście może mu zaświtać w głowie, teraz, czy kiedyś, że mamusia działała wbrew jego interesom wpychając mu codziennie nutellę.
                            Natomiast dzieciak przynoszący do szkoły słodycze z poparciem rodziców a wbrew opiniom szkoły nie tylko nie zyska cienia zaufania do przekazu o zdrowym odzywianiu, ale też dojdzie do wniosku, że szkolne wymogi można zlewać, byle mieć za sobą siłę.
                            • azjaodkuchni Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 19:18
                              Jedna z moich koleżanek ma dziecko w szkole międzynarodowej w Singapurze i na pierwszym spotkaniu pani powiedział, że śniadanie ma być przygotowane według zasady 1-2-3 z czego słodkie może być tylko 3. Coś konkretnego dużego 1 ( np. kanapka) coś średniego 2 ( warzywa nie owoce) i 3 słodycz lub owoc bardzo mały. Całe śniadanie synek koleżanki zaczął zjadać w połowie 2 klasy wcześniej nigdy nie zdążył. Może zrób śniadanie według tej zasady zamiast batona włóż jednego cukierka i pogadaj z panią zwyczajnie. Szkoła nie tylko ma prawo ,ale też obowiązek kształtować dobre nawyki żywieniowe. Dzieciaki szybko się poprzestawiały a mamy by umilić dzień piszą dzieciom liściki i wkładają do pudełek.
                              • sarling Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 19:27
                                Azjo, lubię Cię, więc tylko delikatnie przypomnę, że pani danie nr 3 zabiera lub kroi...
                                • mysz1978 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 23:05
                                  nie wie mczy mi umknelo - gdzie jest taka szkola??? to sie dzieje w Polsce???? I pani zajmuje sie czyms takim???? uncertain mam nadzieje, ze w mojej skzoel nie wpadna na taki pomysl i nie bede musiala dzieciom odbierac slodyczy badz tez dzielic kinder czekoaldki na cala klase...
                      • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 16:35
                        > Ja nie znam

                        Tak myślałamsmile
            • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:58
              A w życiu. Moje kanapki potrafiły jeździć w plecaku, aż zzieleniały. Głodan czy nie- nie jadłam kanapek. A moja mama uparcie mi je pakowała... Nie pomogło.
            • linka.k Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 14:26
              Ja jak byłam dzieckiem potrafiłam siedzieć prawie 10h na głodniaka (byłam w szkole zawsze od 7, po lekcjach czekałam w świeticy) i kanapki oddawać psu niż je zjeść jeżeli były z czymś czego nie lubiłam (tzn z wędliną. )
        • anek130 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:39
          zgadzam się z Tobą, ale póki mają nieograniczoną władzę rodzicielską to Pani wychowawcyzni może jedynie prosić , propagować zdrowe żywienie a nie zakazywac
          • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:52
            anek130 napisała:

            > zgadzam się z Tobą, ale póki mają nieograniczoną władzę rodzicielską to Pani wy
            > chowawcyzni może jedynie prosić , propagować zdrowe żywienie a nie zakazywac

            Nieprawda. Władza rodzicielska nie znosi władztwa zakładowego szkoły. Te uprawnienia się zazębiają.
            • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 07:57
              > Nieprawda. Władza rodzicielska nie znosi władztwa zakładowego szkoły. Te uprawn
              > ienia się zazębiają.

              No niestety, ale nie masz racji. Mylą Ci się chyba zasady szkolne (czyli regulamin i statut) z ogólnie przyjętym przez rodziców schematem wychowania, w który to schemat szkoła nie ma żadnego prawa się wtrącać na zasadzie zakazów i nakazów, a jedynie na zasadzie sugestii czy pomocy. Jak napisała poprzedniczka - dopóki rodzina ma pełne prawa rodzicielskie, to ona decyduje o dziecku, także w szkole, a nie nauczyciel.
              Tak samo jak oddając dziecko pod opiekę teściowej czy nani, to Ty ustalasz zasady żywienia, ubierania, postępowania z dzieckiem, a one co najwyżej mogą ustalić, że w ich obecności się nie hałasuje lub nie klnie. I nic poza tym.
              • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:41
                robitussin napisał:

                > > Nieprawda. Władza rodzicielska nie znosi władztwa zakładowego szkoły. Te uprawnienia się
                > > zazębiają.
                > No niestety, ale nie masz racji.

                Ja tylko przytoczyłem sformułowanie z literatury przedmiotu, konkretnie z komentarza do ustawy o systemie oświaty autorstwa Mateusza Pilicha.

                > ogólnie przyjętym przez rodziców schematem wychowania, w który to schemat szkoła nie
                > ma żadnego prawa się wtrącać
                na zasadzie zakazów i nakazów, a jedynie na zasadzie sugestii
                > czy pomocy.

                Jakąś rację oczywiście masz. Władztwo zakładowe szkoły nie jest bezgraniczne. Ale inaczej definiujemy te granice, szczególnie w tym konkretnym przypadku.

                > dopóki rodzina ma pełne prawa rodzicielskie, to ona decyduje o dziecku, także w szkole, a nie
                > nauczyciel.

                Nie można na gruncie prawa obronić takiej tezy. O dziecku decyduje ta osoba, która sprawuje pieczę bieżącą. Oczywiście chodzi o decyzje bieżące. Wg mnie decyzja o tym, czy dziecko może w szkole jeść słodycze, czy nie, czy jest to dobre i zdrowe dla dziecka, czy nie - to jest decyzja związana z bieżącą pieczą nad dzieckiem.

                > Tak samo jak oddając dziecko pod opiekę teściowej czy nani, to Ty ustalasz zasady żywienia,
                > ubierania, postępowania z dzieckiem

                Nie od końca - teściowa lub niania mogą podejmować swoje autonomiczne decyzje i co najwyżej możesz zrezygnować z ich pomocy w opiece. W szczególności nie pozwiesz z sukcesem niani do sądu za nieprawidłowe wykonywanie zawartej z tobą umowy zlecenia, kiedy na przykład wbrew twojej woli podała dziecku - zdrowemu! - kisiel, albo go wbrew twojej woli nie podała, np. za karę albo z powodu nadmiaru - w jej ocenie - słodyczy danego dnia.
                • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 12:41
                  > Ja tylko przytoczyłem sformułowanie z literatury przedmiotu, konkretnie z komen
                  > tarza do ustawy o systemie oświaty autorstwa Mateusza Pilicha.

                  Komentarz to tylko komentarz, można jedynie domniemywać, co autor faktycznie miał na myśli.

                  > Nie można na gruncie prawa obronić takiej tezy. O dziecku decyduje ta osoba, kt
                  > óra sprawuje pieczę bieżącą. Oczywiście chodzi o decyzje bieżące. Wg mnie decyz
                  > ja o tym, czy dziecko może w szkole jeść słodycze, czy nie, czy jest to dobre i
                  > zdrowe dla dziecka, czy nie - to jest decyzja związana z bieżącą pieczą nad dz
                  > ieckiem.

                  A ja tak nie uważam. Co innego ogólny regulamin szkoły, gdzie np. jest powiedziane, że szkoła propaguje zdrowy tryb życia i w związku z tym pożądane jest (a nie wymagane, bo nikt nie może nikomu narzucić autorytarnie sposobu odżywiania!), by dziecko w szkole jadło określone, zdrowe produkty (zatwierdzone oczywiście przez rodziców), a słodycze spożywało poza szkołą, a co innego, gdy nauczycielka ad hoc wymyśla sobie dziwne zasady - tutaj odbieranie części posiłku i dzielenia między inne dzieci. Tak być nie może.

                  > > Tak samo jak oddając dziecko pod opiekę teściowej czy nani, to Ty ustalas
                  > > z zasady żywienia, ubierania, postępowania z dzieckiem

                  > Nie od końca - teściowa lub niania mogą podejmować swoje autonomiczne decyzje i
                  > co najwyżej możesz zrezygnować z ich pomocy w opiece.

                  Hola, hola. Jeśli umawiam się na pilnowanie dziecka wg określonych zasad, to nie może być tak, że niania czy babcia podejmie sobie jakąś własną decyzję, jeśli jak nie wyraziłam na to zgody.

                  > W szczególności nie pozwiesz z sukcesem niani do sądu za nieprawidłowe wykonywanie
                  > zawartej z tobą umowy zlecenia, kiedy na przykład wbrew twojej woli podała dziecku -
                  > zdrowemu! - kisiel,

                  Dlaczego sądzisz, że nie? Umowa jak umowa - jeśli nie została należycie wykonana, to nie ma znaczenia czy to dekarz źle położył dachówki czy krawcowa źle uszyła suknię, czy niania postąpiła wbrew Twoim zaleceniom żywieniowym. To, czy ktoś pójdzie z czymś takim do sądu, to inna sprawa, bo pewnie nikomu by się nie chciało. Ale fakt jest faktem.

                  > albo go wbrew twojej woli nie podała, np. za karę albo z powodu nadmiaru
                  > - w jej ocenie - słodyczy danego dnia.

                  Jak wcześniej - to rodzic decyduje, co to znaczy nadmiar słodyczy w przypadku jej dziecka.
                  I takie rzeczy ustala się wcześniej. Niania bez porozumienia z rodzicem nie ma prawa sama takich rzeczy zmieniać wg własnych zasad.
                  • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 13:03
                    robitussin napisał:

                    > > Ja tylko przytoczyłem sformułowanie z literatury przedmiotu, konkretnie z komentarza
                    > > do ustawy o systemie oświaty autorstwa Mateusza Pilicha.
                    > Komentarz to tylko komentarz, można jedynie domniemywać, co autor faktycznie miał na myśli.

                    Ty faktycznie możesz tylko domniemywać, gdyż komentarza nie czytałaś, wiedzy w temacie nie masz (bez urazy, to stwierdzenie faktu) i nie zdajesz sobie sprawy, że wyrażony w komentarzu pogląd ma dość głębokie korzenie w doktrynie prawa szkolnego i podzielają go współcześnie sądy administracyjne.

                    > > Nie do końca - teściowa lub niania mogą podejmować swoje autonomiczne decyzje i
                    > > co najwyżej możesz zrezygnować z ich pomocy w opiece.
                    > Hola, hola. Jeśli umawiam się na pilnowanie dziecka wg określonych zasad, to nie może być tak,
                    > że niania czy babcia podejmie sobie jakąś własną decyzję, jeśli jak nie wyraziłam na to zgody.

                    Akurat! smile

                    > > W szczególności nie pozwiesz z sukcesem niani do sądu za nieprawidłowe wykonywanie
                    > > zawartej z tobą umowy zlecenia, kiedy na przykład wbrew twojej woli podała dziecku -
                    > > zdrowemu! - kisiel,
                    > Dlaczego sądzisz, że nie? Umowa jak umowa - jeśli nie została należycie wykonana, to nie ma
                    > znaczenia czy to dekarz źle położył dachówki czy krawcowa źle uszyła suknię, czy niania
                    > postąpiła wbrew Twoim zaleceniom żywieniowym.

                    Z dekarzem lub krawcową zawierasz umowę rezultatu. Natomiast umowa o opiekę nad dzieckiem to umowa starannego działania. Jeśli oczywiście zrozumiesz różnicę i nie strywializujesz jej jakimś kolejnym banalnym postem, opartym na widzimisie.

                    > Jak wcześniej - to rodzic decyduje, co to znaczy nadmiar słodyczy w przypadku jej dziecka.
                    > I takie rzeczy ustala się wcześniej. Niania bez porozumienia z rodzicem nie ma prawa sama takich
                    > rzeczy zmieniać wg własnych zasad.

                    A gdy zmieni, to na jaki przepis w sądzie się powołasz? wink
                    • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 13:28
                      > Ty faktycznie możesz tylko domniemywać, gdyż komentarza nie czytałaś, wiedzy w
                      > temacie nie masz (bez urazy, to stwierdzenie faktu) i nie zdajesz sobie sprawy,
                      > że wyrażony w komentarzu pogląd ma dość głębokie korzenie w doktrynie prawa sz
                      > kolnego i podzielają go współcześnie sądy administracyjne.

                      Ale powtórzę, bo chyba nie zrozumiałeś - czyjś komentarz na temat danej ustawy nie jest obowiązującycm prawem, tylko dowolną jego interpretacją. Jeśli chcesz argumentować sensownie, to podaj konkretny przepis mówiący o tym, że nauczyciel ma prawo autorytarnie decydować o zasadach żywieniowych danego dziecka. Innymi słowy, jeśli przykładowo uważać będzie, że brak mięsa w diecie wegeteriańskiego dziecka jest dla niego szkodliwy, to może zmusić takie dziecko do zjedzenia schabowego w momencie, gdy dziecko jest pod jego opieką.

                      > > Hola, hola. Jeśli umawiam się na pilnowanie dziecka wg określonych zasad,
                      > > to nie może być tak, że niania czy babcia podejmie sobie jakąś własną decyzję, jeśli jak
                      > > nie wyraziłam na to zgody.

                      > Akurat! smile

                      No cóż - chyba masz jakieś dziwne wyobrażenie o władzy rodzicielskiej. Wydaje Ci się, że zostaje ona bardzo mocno ograniczona czy wręcz znika kompletnie w momencie, gdy dziecko pozostaje pod chwilową opieką innej osoby. Jest siła rzeczy ograniczona w sposób fizyczny, nie znaczy to jednak, że skutkiem tego ograniczenia czasowi opiekunowie mogą sobie dowolnie i po swojemu wychowywać cudze dziecko.

                      > Z dekarzem lub krawcową zawierasz umowę rezultatu.

                      A kto tak powiedział? Mogę sobie zawrzeć dowolną umowę. Także o pracę tongue_out

                      > Natomiast umowa o opiekę nad dzieckiem to umowa starannego działania.

                      Jak wyżej - zawieram umowę taką, jaką sama uznam za zasadną.
                      I niezależnie od rodzaju, umowa zawsze zawarta jest na określonych, ustalonych przez obie strony, a nie dowolnych warunkach. Pomijam już taki "niuans" jak to, że "przedmiotem" umowy jest żywy człowiek, do którego faktyczne prawa ma tylko i wyłącznie jego rodzic, a nie osoba, która go aktualnie "posiada".

                      > Jeśli oczywiście zrozumiesz różnicę i
                      > nie strywializujesz jej jakimś kolejnym banalnym postem, opartym na widzimisie.

                      Nie ma znaczenia różnica między rodzajami umów. Wymyśliłeś teraz bezsensowny argument dla rozmydlenia dyskusji, choć sednem jej było stwierdzenie, że złamanie warunków umowy może skutkować możliwością pozwania do sądu.

                      > A gdy zmieni, to na jaki przepis w sądzie się powołasz? wink

                      Znalazłby się niejeden w KC albo i w KK.
                      Nienależyte wykonanie umowy.
                      Złamanie zapisów umowy.
                      To w zupełności by wystarczyło, bo sądu nie obchodzi to, czy warunki umowy były podstawne czy bezpodstawne, tylko, czy strony zobowiązane do ich przestrzegania nie złamały ich.
                      A idąc dalej - narażeniu dziecka na utratę zdrowia czy cierpienie. I tak dalej.
                      Nie podam Ci konkretnych przepisów z głowy, ale jak jesteś taki mundry, to pewnie sam sobie znajdziesz odpowiednie w kodeksach.
                      • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 13:44
                        robitussin napisał:

                        > czyjś komentarz na temat danej ustawy nie jest obowiązującycm prawem, tylko dowolną
                        > jego interpretacją.

                        Nie dowolną, lecz opartą na wiedzy fachowej i ustalonych zasadach wykładni prawa.

                        > Jeśli chcesz argumentować sensownie

                        Ależ ja argumentuję sensownie, to tylko ty tego nie dostrzegasz.

                        > No cóż - chyba masz jakieś dziwne wyobrażenie o władzy rodzicielskiej. Wydaje Ci się, że zostaje
                        > ona bardzo mocno ograniczona czy wręcz znika kompletnie w momencie, gdy dziecko pozostaje
                        > pod chwilową opieką innej osoby.

                        Nie znika. Władza rodzicielska i władztwo niani to uprawnienia, które się wzajemnie nie znoszą, lecz zazębiają i wzajemnie dopełniają.

                        > > Z dekarzem lub krawcową zawierasz umowę rezultatu.
                        > A kto tak powiedział? Mogę sobie zawrzeć dowolną umowę. Także o pracę tongue_out

                        W pracy dekarza chodzi o rezultat. W pracy niani - o staranne działanie. Nie uda ci się zatrzeć tej różnicy dziecinnym przekomarzaniem się.

                        > > A gdy zmieni, to na jaki przepis w sądzie się powołasz?
                        > Znalazłby się niejeden w KC albo i w KK.
                        > Nienależyte wykonanie umowy.

                        Nienależyte wykonanie umowy opieki nad dzieckiem, bo dziecku nie podano budyniu, choć matka miała taki kaprys? Albo że dziecku podano budyń?
                        Nie rozśmieszaj mnie.
                        • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 14:02
                          > Nie rozśmieszaj mnie.

                          Na razie to Ty mnie rozśmieszasz swoją pseudowiedzą i jak wspomniałam wcześniej - dziwnymi wyobrażeniami na temat owego dopełniania się opieki nad dzieckiem między rodzicami a opiekunami doraźnymi.
                          • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 14:26
                            robitussin napisał:

                            > Na razie to Ty mnie rozśmieszasz swoją pseudowiedzą

                            III SA/Łd 212/10
                            Trzeba przede wszystkim wyjaśnić, że dziecko w wieku w którym podlega obowiązkowi szkolnemu pozostaje zarówno pod opieką rodzicielską ( wykonywaną przez rodziców bądź opiekunów) jak i pod zakładową pieczą wychowawczą wykonywaną przez szkołę. Pewne punkty styczne tych dwóch różnych uprawnień do wychowania - przez rodziców i przez szkołę - wynikają z istnienia tego samego podmiotowego odniesienia ( uczeń – dziecko) i w zasadzie z tych samych podstawowych celów wychowania jakimi są: ochrona osoby ucznia-dziecka, dbanie o jego rozwój, zapewnienie mu samodzielności życiowej przez przygotowanie do pracy dla społeczeństwa.
                            Władztwa te - rodziców i szkoły mają równorzędną ustawową podstawę prawną. ustanawiają się wobec siebie na zasadach pewnej autonomii i niezależności, ale nie wbrew prawu. Prawnie się również nie wyłączają.
                            Rodzice opierają swoja władzę rodzicielską na przepisach regulujących treść władzy rodzicielskiej, dla szkoły jest to ustawa z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty.
                            Z ustawy tej wynika, iż organami władzy szkoły są dyrektor szkoły i rada pedagogiczna. Organom tym przysługuje specjalny rodzaj władzy ( uprawnień ) wobec korzystających z działalności szkoły tj. wobec uczniów ( zwanych w doktrynie użytkownikami ). Uprawnienia te nazywa się władztwem zakładowym. Jest ono konsekwencją prawnego uregulowania stosunku użytkownika zakładu wobec zakładu i jego organów. To uregulowanie stosunków użytkownika z zakładem staje się dla szkoły jej charakterystyczną prawną formą działania. W tych ramach mieści się również całość tzw. władztwa pedagogicznego szkoły, w tym dyrektora i rady pedagogicznej wobec ucznia.


                            I OSK 248/12
                            Nie ulega wątpliwości, iż szkoła publiczna jest zakładem administracyjnym, a więc podmiotem składającym się z wyodrębnionego majątku oraz osób, które przy użyciu tego majątku świadczą usługi oświaty, który to zakład zostaje utworzony na podstawie ustawy w celu realizacji zadań publicznych przy wykorzystaniu tzw. władztwa zakładowego. Władztwo zakładowe nie jest samoistnym władztwem państwowym, lecz częścią tego władztwa, wynikającą z upoważnienia organów zakładu do abstrakcyjnych, jak i konkretnych regulacji na podstawie i w ramach ustaw. Istotę władztwa zakładowego stanowi więc zakres upoważnień dla organów zakładu do jednostronnego kształtowania stosunków prawnych z użytkownikami zakładu. Jak wskazano, władztwo zakładowe jest częścią władztwa państwowego, przekazaną w drodze ustawy organom danego zakładu publicznego. Płynie stąd wniosek, że organy te są uprawnione do podejmowania konkretnych regulacji na podstawie i w ramach ustaw. Zatem uregulowania zawarte w aktach wewnątrzzakładowych wiążą użytkowników zakładu, o ile są zgodne z przepisami powszechnie obowiązującymi, na podstawie których zostały podjęte (wyrok NSA z 12 czerwca 2001, I SA 2521/00). Władztwo zakładowe jakimi dysponują szkoły publiczne uprawnia je do kształtowania w sposób jednostronny i władczy sytuacji prawnej użytkowników, na których rzecz usługi oświatowe są świadczone.

                            Po wpisaniu nazwiska Pilich do wyszukiwarki orzeczeń sądów administracyjnych znajdziesz na dzień dzisiejszy 100 wyroków, powołujących się na jego komentarz.
                            • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 18:28
                              W którym miejscu tego wszystkiego, co zacytowałeś, znajdziemy uzasadnienie dla rzekomego faktu, że nauczyciel ma prawo ingerować w zasady żywieniowe dziecka (ustalone w rodzinie dziecka przez jego rodziców) pozostającego pod jego opieką w czasie szkoły oraz ustalać je i zmieniać wg własnego uznania.
                              Innymi słowy odpowiedz na pytanie, które zadałam wcześniej - jeśli nauczyciel wychodzi z założenia, że brak mięsa w diecie dziecka jest dla niego szkodliwy, to czy ustawa daje mu prawo do nakłonienia tego dziecka do zjedzenia schabowego na obiad szkolny? I idąc dalej tym tropem - czy nauczyciel, który uznaje wszelkie słodycze za niedopuszczalne, ma prawo zdecydowania ile słodyczy w ciągu dnia może zjeść moje dziecko bez ustalenia tego ze mną? Bo jakoś mi się nie wydaje. Powtarzam - co innego ustalanie zasad i regulaminów szkolnych i regulaminów oraz wymaganie przestrzegania ich przez dziecko, a co innego całkowita ingerencja w wychowanie dzieci. Ty to zazębianie się władzy interpretujesz jako całkowite przejęcie władzy rodzica przez nauczyciela na czas pobytu dziecka w szkole, a ja Ci tłumaczę, że to nie jest tak, jak Ci się wydaje.
      • mama303 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 09:42
        anek130 napisała:

        > ja uważam, że na zebraniu Pani powinna co najwyżej POPROSIĆ rodziców, aby nie p
        > akowali słodyczy do szkoły, ale nie kazac.

        U nas dodatkowo uprzedziła, że słodyczy na II sniadanie w jej klasie poprostu sie nie jada i nie pozwalała smile
    • kropkacom Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:03
      Coś mi się majaczy, ze pani w pierwszej klasie coś tam zakazywała przynosić sztuk jedna. big_grin Musiało być dla wszystkich. Teraz to chyba ma już luz w tym temacie. Dzieciaki co pewien czas same przynoszą coś dla wszystkich. Nie słyszałam aby ktoś coś komuś podkradał. Sklepiku nie ma. I jeszcze pamiętam, ze dzieciaki się warzywami częstowały tongue_out Moja wróciła do domu z plasterkami czerwonej papryki. Same lubią nosić marchew.

      Reasumując: pewnie nie tylko wasza nauczycielka takie praktyki wprowadziła. Ja się nie buntowałam.
      • jola-kotka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:12
        kropkacom napisała:

        > Coś mi się majaczy, ze pani w pierwszej klasie coś tam zakazywała przynosić szt
        > uk jedna. big_grin Musiało być dla wszystkich. Teraz to chyba ma już luz w tym temaci
        > e. Dzieciaki co pewien czas same przynoszą coś dla wszystkich. Nie słyszałam ab
        > y ktoś coś komuś podkradał. Sklepiku nie ma. I jeszcze pamiętam, ze dzieciaki s
        > ię warzywami częstowały tongue_out Moja wróciła do domu z plasterkami czerwonej papryki
        > . Same lubią nosić marchew.
        >
        > Reasumując: pewnie nie tylko wasza nauczycielka takie praktyki wprowadziła. Ja
        > się nie buntowałam.

        Jak komus mozna powiedziec,ze syf je to ja nie rozumiem.
    • isa1001 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:09
      Dzisiaj wariatka, co winogrona i batoniki zabiera a jutro nawiedzona wegetarianka, co będzie szynkę dzieciom z kanapek wydłubywać? Nauczyciele to moim zdaniem grupa społeczna, która zalicza najszybszy zjazd wśród wszystkich profesji, jeśli chodzi o reprezentowany poziom. A zabranie dziecku czegokolwiek bez jego zgody to się kradzież nazywa.
      • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:14
        A zabranie dziecku czegokolwiek bez jego zgody to się kradzież nazywa.

        No w zasadzie coś w tym jest. Chociaż gdyby dziecko z domu nóz przynosło i pani zabrała, pewnie nie protestowałabym

        Ale banany? Winogrona?
      • kropkacom Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:14
        A jak dzieciakowi jakąś grę, czy telefon skonfiskuje bo się bawi na lekcji?
        • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:15
          Ale odda po lekcji. A batonika czy owoców już nie.
          • kropkacom Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:17
            A co? Zje?
            • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:23
              Autorka pisała, że dzieli na całą klasę. Więc raczej już nie odda.
              • kropkacom Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:30
                Powiem ci tak. Dziecko jedzące samo coś słodkiego lub dobrego i niemogące się podzielić jest różnie odbierane. Czemu nie dać dziecku trochę więcej? Czemu innym dzieciom ma być dziwnie? Akurat tutaj nie ma jednoznacznych odpowiedzi, prawda? Mając dodatkowo wa pamięci wątek na setki postów o dokarmianiu w domu małego gościa dziwię się, ze tu czujecie sprzeciw.
                • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:33
                  Ja nie czuję sprzeciwu przeciwko podzielaniu się z resztą klasy. To jak najbardziej. Czuję sprzeciw przeciwko działaniom pani bez poinformowania / uzgodnienia z rodzicami.
                  • kropkacom Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:41
                    Może uznała, ze dzieci przekażą?
                • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:37
                  O ile niechęć nauczycielki do słodkiego badziewia typu batoniki jestem w stanie zrozumieć to zabierania owoców już nie. Dla mnie owoce są naturalnym elementem zbilansowanej diety, tak jak warzywa, pieczywo, mięso na obiad. W mojej rodzinie normalne jest jedzenie owoców na drugie śniadanie, często samych owoców. Dlatego nieźle wkurzyłabym się gdyby nauczycielka zabrała mojemu dziecku jabłko lub banana i jeszcze stwierdziła, że następnym razem ma przynieść skrzynkę jabłek dla całej klasy.
                • agni71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:56
                  kropkacom napisała:

                  > Powiem ci tak. Dziecko jedzące samo coś słodkiego lub dobrego i niemogące się p
                  > odzielić jest różnie odbierane.

                  Oczywiście, że dzieci lubią byc częstowane, lubia tez częstować smile Jak mam, to daje troche więcej, tak, żeby 1-2 dzieci mozna bylo począstować...

                  Czemu nie dać dziecku trochę więcej?

                  Ile to jest wg ciebie troche więcej? Skrzynka jabłek, skrzynka bananów dla całej klasy? Kilo cukierków? Dlaczego ja mam ponosić takie koszty, a dziecko to dżwigać? A jak mam trójkę dzieci, to każdemu mam dać po 25 batoników? Nie widzisz absurdu?

                  No i pozostaje niebagatelna kwestia, ze nauczyciel zabiera dziecku jedzenie. O ile nie jest to cos zagrażającego życiu (trucizna), to dla mnie takie zachowanie jest nie do przyjęcia.
                  • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:01
                    agni71 napisała:

                    > No i pozostaje niebagatelna kwestia, ze nauczyciel zabiera dziecku jedzenie.

                    Przecież musi jakoś wyegzekwować zakaz (wprowadzony w słusznej sprawie). Co w tym dziwnego?
                    • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:08
                      To, że szkoła nie ma prawa wprowadzać takich zakazów.
                  • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:04
                    Przecież możesz kupić tylko trzy batoniki i dać tylko po jednym każdemu ze swych dzieci, tyle, że po lekcjach, albo na pierwsze śniadanie w domu, a nie w szkole.

                    Nie sądzę, żeby nauczycielka dziecka Sarling odbierała dzieciom owoce, ona jak widzę unika doprecyzowania, bo wtedy jej pretensje stałyby się zupełnie absurdalne.
                    • sarling Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:07
                      Ludzie, czy Wy nie umiecie czytać?
                      Dla tych opornych - TAK, PANI ZABIERA RÓWNIEŻ OWOCE.


                      Ugh sad
                      • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:22
                        sarling napisała:

                        > Ludzie, czy Wy nie umiecie czytać?

                        To wyjaśnia wszystko. Na pewno poruszyłabym tę sprawę na zebraniu.
                      • martaformat Świetna nauczycielka. 10.09.12, 11:19
                        Gratuluję, że oprócz podstawy programowej Nauczycielka wpaja również zasady dobrego wychowania. Czym innym jest egalitaryzm, a czym innym uważność da drugiego człowieka-szczególnie małego i współczucie. Moje dziecko chodzi do prywatnej szkoły i od początku zgodnie przyjęliśmy ustalenia: dla wszystkich, albo w domu. Tradycyjne wartości, które nie zawsze i nie wszystkim łatwo wpoić.Pozdrawiam,Marta.
                    • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:08
                      Sarling wyraźnie napisała, że pani zostawia dzieciom tylko kanapki i picie. Zabiera słodycze i owoce.
                      • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:18
                        W pierwszym poście tego nie napisała. Dopiero w kolejnych, które przeczytałam dopiero teraz. Jeśli naprawdę nauczycielka zabiera dzieciom owoce to myślę, że rodzice wspólnym wysiłkiem nie będą mieli problemu przekonać ją do zmiany zachowania.
                        • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:33
                          W pierwszym poście już to napisała:
                          "pani im zabiera tzw. Słodycz (u nas to baton musli, winogrona, banan, czasem jakś Kinder, bo uwielbia)."
                          dalej doprecyzowała.
                          • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:04
                            Nie wiem czy wiesz, że szkoła się zaczęła we wtorek, więc do dziś dziecko Sarling miało szansę zjeść w szkole najwyżej trzy śniadania. Co w takim kontekście oznacza "czasem jakiś kinder?". W ciągu trzech dni "czasem jakiś kinder" to raz, dwa czy trzy razy? To co Sarling dawała dziecku jeść "statystycznie" w zeszłym roku to jedno, a co konkretnie pakowała mu w ciągu tych ostatnich trzech dni to nadal zagadka. Z jej wypowiedzi nie wynika nawet na pewno, że były tam jakieś owoce. Czy dziecko powiedziało, że pani zabiera im owoce? Tego też nie napisała, napisała, że dziecko powiedziało, że pani zabieram im słodycze.
                            • isa1001 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:09
                              bri napisała:

                              > Nie wiem czy wiesz, że szkoła się zaczęła we wtorek, więc do dziś dziecko Sarli
                              > ng miało szansę zjeść w szkole najwyżej trzy śniadania. Co w takim kontekście o
                              > znacza "czasem jakiś kinder?". W ciągu trzech dni "czasem jakiś kinder" to raz,
                              > dwa czy trzy razy? To co Sarling dawała dziecku jeść "statystycznie" w zeszłym
                              > roku to jedno, a co konkretnie pakowała mu w ciągu tych ostatnich trzech dni t
                              > o nadal zagadka. Z jej wypowiedzi nie wynika nawet na pewno, że były tam jakieś
                              > owoce. Czy dziecko powiedziało, że pani zabiera im owoce? Tego też nie napisał
                              > a, napisała, że dziecko powiedziało, że pani zabieram im słodycze.

                              No i co z tego? Pani nie uzgodniła takich akcji z rodzicami i nie ma prawa zabierać dzieciom batoników, owoców czy kanapek.
                              • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:13
                                isa1001 napisała:

                                > Pani nie uzgodniła takich akcji z rodzicami

                                Nie demonizujmy. Osoba, której powierzam dziecko pod opiekę, ma dość duży obszar autonomii decyzyjnej i nie wszystko musi ze mną ustalać z góry.
                                • sarling Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:20
                                  Ok, ale powinna wykazać się również myśleniem.
                                  Gdyby sobie autonomicznie ustaliła w pierwszym dniu, że słodyczy nie dajemy - to ok., ale ona nic nie mówiąc rodzicom w jakiś sposób karze dzieci, odbierając im deser.
                                  Przede wszystkim to mnie tak wkurzyło.
                                  Na drugim miejscu dopiero jest narzucanie dzieciom jadłospisu.
                                • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:32
                                  Dokładnie. Oczywiście rodziców należałoby o tym uprzedzić i z nimi to ustalić, ale nauczycielka musi mieć sporą autonomię decyzyjną po prostu po to, żeby opanować całą grupę. Gdyby dziecko przyniosło do szkoły ostry scyzoryk też uznałabyś, że nauczycielka nie ma prawa go odebrać?
                                  • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:37
                                    Nauczycielka może mieć autonomię w sferze edukacji mojego dziecka, ale od jego żywienia niech się trzyma z dala. Chyba, że ma dyplom dietetyka, ale nadal nie wiem jak można ustalać dietę małego dziecka bez konsultacji z jego rodzicem.

                                    Serio porównałaś jabłko do scyzoryka? Nie wierzę, że ktoś mógł wytoczyć taki argument w dyskusji o jedzeniu big_grin
                                    • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:42
                                      lauren6 napisała:

                                      > Nauczycielka może mieć autonomię w sferze edukacji mojego dziecka, ale od jego
                                      > żywienia niech się trzyma z dala.

                                      Powierzasz szkole dziecko nie tylko w celu kształcenia. Po drugie promowanie zdrowego żywienia jest również celem nauczania i nie będziesz tego sabotować tylko dlatego, że masz taki kaprys i mocna jesteś w gębie.
                                      • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 13:10
                                        > Powierzasz szkole dziecko nie tylko w celu kształcenia. Po drugie promowanie zd
                                        > rowego żywienia jest również celem nauczania i nie będziesz tego sabotować tylk
                                        > o dlatego, że masz taki kaprys i mocna jesteś w gębie.

                                        Daj sobie spokój z tym pisaniem o zdrowym żywieniu. Nauczycielka słowem nie wspomniała o tym, że batonik jest niezdrowy, tylko że batonik trzeba podzielić między wszystkie dzieci w klasie. Nie dorabiaj ideologii do zachowania idiotki.
                                        • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 14:05
                                          lauren6 napisała:

                                          > Daj sobie spokój z tym pisaniem o zdrowym żywieniu. Nauczycielka słowem nie wspomniała
                                          > o tym, że batonik jest niezdrowy, tylko że batonik trzeba podzielić między wszystkie dzieci

                                          Co też nie jest motywacją zasługującą na szczególne potępienie wink
                                          • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 14:08
                                            > Co też nie jest motywacją zasługującą na szczególne potępienie wink

                                            I naprawdę nie widzisz sprzeczności w tym co, piszesz i czego bronisz?
                                            Batoniki są wg szkoły niezdrowe, więc podzielmy je między wszystkie dzieci.
                                            Weź. To już nawet żałosne nie jest uncertain
                                      • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:16
                                        To niech promuje. Może robić pogadanki, wieszać plakaty, służyć przykładem itd.

                                        i nie będziesz tego sabotować tylk
                                        > o dlatego, że masz taki kaprys i mocna jesteś w gębie.
                                        Sabotować? Jak nauczyciel ma kaprysy dot. śniadania mojego dziecka, to zawsze może sam kupić ekologiczne warzywa, szynkę parmeńską i ekologiczny, wieloziarnisty chleb i zrobić kanapki. W końcu jego misja promowania zdrowego odżywiania nie może zezwolić na podawanie dziecku np. mielonki, pędzonych pomidorów czy dmuchanego, pszennego pieczywa. A co z masłem? Czy nauczyciel może go zakazać, bo ulegnie reklamie z supernianią, że margaryna jest najlepsza?
                                    • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:08
                                      Nie jabłko, a batonika i wcale nie porównuję. Po prostu pokazuję, że nauczycielka musi mieć możliwość także odebrać dzieciom pewne przedmioty, jeśli uzna to za konieczne.
                                      • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 14:11
                                        bri napisała:

                                        > Nie jabłko, a batonika i wcale nie porównuję. Po prostu pokazuję, że nauczyciel
                                        > ka musi mieć możliwość także odebrać dzieciom pewne przedmioty, jeśli uzna to z
                                        > a konieczne.

                                        W skrajnych przypadkach może odebrać nawet kurtkę, jeśli widzi, że dziecko tą kurtką dusi kolegę. Ale chyba nie mówimy TUTAJ o skrajnych przypadkach.
                                        • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 14:29
                                          robitussin napisał:

                                          > W skrajnych przypadkach może odebrać nawet kurtkę, jeśli widzi, że dziecko tą kurtką dusi
                                          > kolegę.

                                          Nie tylko w skrajnych przypadkach. Gdy widzi, że dziecko ciągnie kurtkę po brudnej podłodze i nie reaguje na upomnienia, też może zabrać.
                                          • nessie-jp Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 14:55
                                            > Nie tylko w skrajnych przypadkach. Gdy widzi, że dziecko ciągnie kurtkę po brud
                                            > nej podłodze i nie reaguje na upomnienia, też może zabrać.

                                            Co ma piernik do wiatraka? Jak zobaczysz, że dziecko ciągnie winogrona po brudnej podłodze, to też możesz zabrać. Ale jak widzisz, że dziecko je czystą ręką czyste winogrona, to trzymaj łapy w kieszeniach i nie wyciągaj ich po cudze, żeby "podzielić". Czystą kurtkę też dziecku zedrzesz, żeby pociąć na kawałki i dać każdemu w klasie? Bo może niektórzy mają nieładne kurtki i im przykro?

                                            Nie brnij w absurdy.
                                            • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 14:58
                                              nessie-jp napisała:

                                              > Jak zobaczysz, że dziecko ciągnie winogrona po brudnej podłodze, to też możesz zabrać.

                                              Serio? To jest wg ciebie "skrajny przypadek"?
                                  • pierro1 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:37
                                    to prawie jak w Misiu:
                                    " A gdyby tam była pana Matka?" smile
                                    A jak by przyszedł z karabinem?
                                    To batonik smilesmilesmile

                                    Ciemno wszędzie, co to będziesmile
                                • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:11
                                  Ale nie powinna wchodzić w decyzje rodzica. A skoro rodzic zapakował dziecku kinderka, to znaczy, że zezwolił swojemu dziecku na zjedzenie kinderka na przerwie w ramach śniadania. Jak pozwolił na przekłucie uszu, to dziecko może mieć kolczyki (poza sytuacjami ryzykownymi typu lekcja w-f). Wreszcie - jak zezwolił na dredy, to też pani nic do tego, póki nie ma w nich wszy.
                              • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:19
                                Tak, nauczycielka nie miała prawa zabierać dzieciom jedzenia. Powinna poczekać z tym do rozmowy z rodzicami.

                                Ja nie z tym polemizuję.
      • totorotot Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 13:30
        A zabranie dziecku czegokolwiek bez jego zgo
        > dy to się kradzież nazywa.

        Zgadza sie. Nas tak belfry w LO kroiły na fajki.
    • agni71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:14
      Mam wrażenie, ze niektóre w tym watku kompletnie nie zrozumiały, co sarling napisała sad

      Młody w ryk, że pani im zabiera tzw. Słodycz
      > (u nas to baton musli, winogrona, banan, czasem jakś Kinder, bo uwielbia).
      > Że jeśli ktoś już coś takiego przynosi, to ma przynieść tyle, żeby ze wszystkim
      > sie podzielić (rozumiem więc, że ma byc to paka 25 batonów lub blacha ciasta)
      > albo pani zabiera i oddaje przy wyjściu ze szkoły albo, jeśli się da kroi na c
      > ząsteczki i daje wszystkim.

      Ja z tego rozumiem, ze pani bynajmniej nie w trosce o zdrowie dzieci zabiera wszystko słodkie, tylko, żeby to przyniesione słodkie podzielić na wszystkich.
      Osobiście uważam, ze pani jest chyba stuknięta. O ile stac mnie, zeby dać moim dzieciom nawet codziennie coś słodkiego lub owoc, o tyle nie stać mnie na zaopatrywanie całych klas.
      Na pewno poszłabym porozmawiac z nauczycielką; skoro jest taka wrażliwa na los dzieci, którym rodzice nie daja słodyczy i owoców, to niech im funduje z własnej kieszeni lub namówi na to szkołę/gminę.
      • gryzelda71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:39
        Jeśli jest tak jak napisałaś tym bardziej rodzić powinien omówic to z panią.
    • lady-z-gaga Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:18
      Pomysł Pani nie jest głupi, pod warunkiem, że byłby zaakceptowany przez rodziców na zebraniu i uchwalony głosami większości.
      W opisanej sytuacji uważam, że Pani odbiło smile
    • grouse1 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:19
      Nie wkurzaj się tylko idź wyjaśnij tą sprawę z nauczycielką. Jeśli zabiera słodycz to nie rozumiem dlaczego też owoce (wybiórczo z tego co piszesz). U nas pani prosiła, żeby dziecko nie przynosiło słodyczy, tylko kanapkę. Mi jest bez różnicy czy młody zje czekoladkę do 13-tej czy po 13-tej. A jeśli chodzi o "równość kanapek" dzieci to trochę jest tu racji. Do kanapki dzieci sobie nie zaglądają i nie wiedzą czy Jasiu ma z pasztetową a Marysia z szynką i sałatą, za to, że Marysia ma kindera, którego ja nie mam a bym zjadł to już widzą. Dzieci są różne, a szczególnie te małe dzieci nie rozumieją, że rodzic nie ma. Postaw się z tej drugiej strony - wraca twój Jasiu do domu i mówi, że Marysia miała kindera i on też jutro chce, a ty w portfelu 5 zł, nie będzie ci z tym źle? Mniej nerwów sarling a więcej wyrozumiałości.
      • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:24
        I to jest mądre. Ale pani najpierw powinna ustalić to z rodzicami.
      • antyideal Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:25
        No ale np.bardziej wypasione piórniki pani tez bedzie konfiskowac,
        zeby biedniejszym dzieciom nie bylo przykro ?
        • gulcia77 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 16:22
          A co by było złego we wprowadzeniu jakiegoś standardu, który byłby dla większości osiągalny? Naprawdę MUSISZ uczyć dziecko, że jest zamożniejsze od innych?
          • czarnaalineczka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 16:25
            > A co by było złego we wprowadzeniu jakiegoś standardu, który byłby dla większoś
            > ci osiągalny?
            czyli co dzieci powinny wg ciebie brac na 2 sniadanie ?
          • mama_kotula Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 16:28
            gulcia77 napisała:
            > A co by było złego we wprowadzeniu jakiegoś standardu, który byłby dla większoś
            > ci osiągalny? Naprawdę MUSISZ uczyć dziecko, że jest zamożniejsze od innych?

            Ale po co uczyć dziecko, że jest zamożniejsze? Przecież to dziecko widzi, głupie nie jest, naprawdę. Uczyć trzeba, że ta "zamożność" nie powinna się przekładać na stosunki międzyludzkie. I w obie strony - że fajnie jest się podzielić, ale i że nie jest tak, że jak ktoś ma, to MUSI oddać temu, który nie ma. Nie, nie musi.
            • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 17:12
              > Ale po co uczyć dziecko, że jest zamożniejsze? Przecież to dziecko widzi, głupi
              > e nie jest, naprawdę.
              Idea jest więc taka, żeby nie robiło z tego wielkiego halo smile Dla mnie przerażające są dzieci, które nieustannie opowiadają ile co kosztowało... Ja rozumiem ekscytować się aparatem czy wycieczką, ale nie tym ile one kosztowały. A widywałam takie dzieci- to już, niestety, wina rodziców.
              • mama_kotula Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 17:22
                memphis90 napisała:
                > Idea jest więc taka, żeby nie robiło z tego wielkiego halo smile Dla mnie przeraża
                > jące są dzieci, które nieustannie opowiadają ile co kosztowało... Ja rozumiem e
                > kscytować się aparatem czy wycieczką, ale nie tym ile one kosztowały. A widywał
                > am takie dzieci- to już, niestety, wina rodziców.

                Zgadzam się z tobą. Niemniej większość dzieci traktuje swój stan posiadania jako coś normalnego, podobnie stan posiadania innych, bez ekscytacji.

                Naprawdę, dziecinka jedząca kinderka na przerwie nie będzie obiektem zawiści innych dzieci pod względem materialnym - będzie co najwyżej zazdrość z gatunku "bo Michałowi to mama pozwala jeść słodycze codzieeeennnnieeeee i to jest NIE FAIR" (to przerabiałam) - i moje dzieci miały takie jazdy, mimo, że nalezymy do raczej zamożniejszych osób. Tłumaczyłam wprost - nie, stary, nie jesz słodyczy codziennie, mam w nosie, że Michał je codziennie, skoro mama mu pozwala, to jego sprawa, my słodyczy codziennie nie jemy, bo to jest niezdrowe, koniec kropka.
                I śmieszą mnie ludzie wypisujacych tu histeryzne opowieści o dzieciach, u których bida piszczy i wylewa się, jak to one biednymi, smutnymi oczami patrzą na tych wstrętnych bogaczy, co jedzą winogrona na śniadanie. No jedzą, jedzą. Bo mogą. I być może nawet by się podzielili z paroma osobami, ale pani nauczycielka skutecznie do dzielenia zniechęciła, zabierając i zmuszając, więc kryją się z tymi winogronami z najlepszym kolegą w szatni i wpieprzają sami.
          • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 17:10
            >Naprawdę MUSISZ uczyć dziecko, że jest zamożniejsze od innych?
            W normalnym domu nie informuje się dzieci ile kosztował ich piórnik i o ile był droższy od piornika biednego Jasia z marginesu. W normalnym domu dziecko po prostu dostaje piórnik jaki mu się podoba w zakresie możliwości finansowych rodziców.
          • robitussin Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 19:25
            gulcia77 napisała:

            > A co by było złego we wprowadzeniu jakiegoś standardu, który byłby dla większoś
            > ci osiągalny?

            Ale po co? Podaj mi choć jeden sensowny powód, dla którego nie wolno mi korzystać z owoców mojej/naszej ciężkiej pracy i zapewniać dziecku takiego standardu, na jaki nas stać. Żeby mu było wygodniej, łatwiej, lepiej. Nie po to człowiek najpierw się uczy, by zdobyć dobrą pracę, a potem nie po to pracuje, by zarobić pieniądze, by później dostosowywać poziom życia do tych, którym to nie wyszło. Robić to tylko dlatego, że się jakimś oszołomom w dupach poprzewracało? W imię czego ten egalitaryzm?

            > Naprawdę MUSISZ uczyć dziecko, że jest zamożniejsze od innych?

            Uczyć? Jeśli po prostu ktoś jest zamożniejszy, niż inni, to jest i nic z tym nie zrobisz. Co ma do tego nauka? Nie ma równości na świecie i nigdy nie będzie. Jeśli się jeszcze do tej pory z tym nie pogodziłaś (a chyba nie, skoro do głowy przychodzą Ci te kuriozalne pomysły), to pora się pospieszyć, zanim wpadniesz w depresję z powodu zawiści, że ktoś ma lepiej w życiu, bo sobie na to zapracował.
            Ja nie zawracam sobie głowy tym, że nie stać nas na masę rzeczy, których stać innych ludzi, w tym znajomych naszych i naszych dzieciaków. Nie jeździmy na zagraniczne wakacje, ba! ostatnio nigdzie nie wyjeżdżamy, pół życia mieszkaliśmy w piątkę w ciasnej klitce, nie stać nas na wystrzałowe ciuchy, buty, przedmioty codziennego użytku, kosztowne hobby, luksusowe samochody, tak jak innych. Ale od nikogo nie oczekuję, że w imię dziwnie pojmowanego altruizmu dostosuje poziom swojego życia do naszego, żeby nam nie było przykro. To byłoby po prostu chore. Cieszy mnie, jeśli ludzi, za ich ciężką pracę, stać na komfortowe życie, bo nie widzę powodu dlaczego miałoby być inaczej.
            Zawiść to destrukcyjne uczucie, więc walcz z nim, póki nie jest jeszcze za późno.
      • lady-z-gaga Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:26
        wraca twój Jasiu do domu i mówi, że Marysia miała kindera
        > i on też jutro chce,

        Marysia może miec też ładniejszy piórnik, plecak, i ubranka, a Jasio - koszulkę z ciucholandu 2zł/kg/. Uważasz, że dzieci w wieku szkolnym są za małe, aby zrozumieć takie różnice?
        Nalezy im usuwac z oczy wszystko, czego mogłyby zazdrościc innym?
        • grouse1 Re: lady-z-gaga 07.09.12, 09:33
          I właśnie po to ustalono noszenie mundurków szkolnych. Widać coś w tym jest. Małe dzieci jeszcze nie wiedza co to jest zazdrość, za to chcą coś mieć i nie rozumieją czemu mama im nie kupi. Ktoś ma wypasiony plecak z batmanem, a drugi tez chce a ma badziew jednokolorowy, to mam robi naprasowankę z batmanem i dziecko się cieszy, bo też ma, nie widzi różnicy, że jego kosztował 15 zł, a tamten 115 zł. Jak czytam te wypowiedzi to wy albo dzieci nie macie albo w dupach się wam poprzewracało z nadmiaru kasy. Syna uczulam, że nie wolno mówić, że ktoś ma coś stare albo brzydkie, bo ma takie na jakie stać było jego rodziców.
          • antyideal Re: lady-z-gaga 07.09.12, 09:38
            Dlaczego nas obrazasz ?
            Moge sobie pozwolic, zeby moje dziecko mialo,powiedzmy, drozsze rzeczy,
            ale to nie jest jednoznaczne z tym, ze ucze go zadzierac z tego powodu nosa
            i wysmiewac biedniejszych.
            • grouse1 Re: lady-z-gaga 07.09.12, 09:45
              Ja nie wiem czego ty uczysz dziecko, ale twoje wypowiedzi na forum są właśnie w tonie bycia lepszym. Moje dziecko dostanie kindera, nie obchodzi mnie, że Jasia nie stać, mnie stać. Czy jak moje dziecko ma buty adidasa, bo mnie stać, to ma mi być przykro? No proszę cię sama sobie przeczysz.
              • antyideal Re: lady-z-gaga 07.09.12, 09:56
                Jakie moje wypowiedzi ??
                Raz napisalam cokolwiek o swoim stanie majatkowym,
                i to bardzo ogolnie, przed chwilą, w kontekscie tej dyskusji, wiec skad
                ta liczba mnoga ??
                Szybka jestes w szufladkowaniu, podziwiam uncertain
                Uwazasz, ze wszyscy rodzice powinni kupowac dzieciom tanie rzeczy,
                ktore rozleca sie po miesiacu uzytkowania, zeby innym dzieciom nie bylo przykro ?
                Czy ze powinni fundowac innym dzieciom rowniez buty adidasa, zeby bylo
                egalitarnie ?
          • isa1001 Komuno wróć? 07.09.12, 09:46
            grouse1 napisała:

            > Ktoś ma wypasiony plecak z batmanem, a drugi tez
            > chce a ma badziew jednokolorowy, to mam robi naprasowankę z batmanem i dziecko
            > się cieszy, bo też ma, nie widzi różnicy, że jego kosztował 15 zł, a tamten 11
            > 5 zł. Jak czytam te wypowiedzi to wy albo dzieci nie macie albo w dupach się wa
            > m poprzewracało z nadmiaru kasy. Syna uczulam, że nie wolno mówić, że ktoś ma c
            > oś stare albo brzydkie, bo ma takie na jakie stać było jego rodziców.

            Stać mnie na plecak z Batmanem, ale go nie kupię, bo to moim zdaniem zbędny wydatek i naciąganie rodziców. Moje dziecko ma więc jednokolorowy (konkretnie czarny) plecak, zwany przez ciebie badziewiem i nie cierpi z tego powodu. Widocznie można tak wychować dziecko, żeby trochę mniej wagi przywiązywało do kwestii materialnych. Ale tu się muszą wysilić rodzice - i ci biedni, i ci bogaci. Bo tych bogatych też nie na wszystko stać.
            Ogólnie - równość w biedzie już była, komuna się nazywała i nie życzyłabym sobie, że pani robiła mojemu dziecku powtórkę. Mam pełne prawo kupować mu to, na co chcę i innym też daję takie samo prawo. I mam prawo dawać mu do jedzenia co chce. A mundurek to żadne zrównanie dzieci biednych z bogatymi - i tak widać spod niego lepsze dżinsy, lepsze buty a po lekcjach dziecko wkłada lepszą kurtkę i odjeżdża wypasionym rowerem albo luksusowym samochodem z rodzicami.
            • grouse1 Re: Komuno wróć? 07.09.12, 09:56
              Oj Boże, prawie każda dyskusja na forum kończy się w końcu na tym samym. Każda ma i się tym chełpi i jej wolno i będzie się awanturować itp itd, że też tylko na forum smile A ciebie isa pamiętam z czytanej ostatnio "Opowieści o biednej matce", twoje komentarze były na prawdę na poziomie.
            • lola211 Re: Komuno wróć? 07.09.12, 09:59
              Masz prawo dawac, co chcesz- pytanie czy to jest madre zachowanie?

              Dzieci to tylko dzieci i jak zobacza Jasia delektujacego sie batonikiem , to im slina cieknie.To jest dla nich problem-serio.Przerabialam to z córka na poczatku szkoly podstawowej i jak zobaczylam jakie pożadanie wzbudza zwykly cukierek, to zrozumialam prosbe nauczycielki,by dzeciom tych slodyczy nie dawac.I nie chodzi o to, ze reszty dzieci nie stac, tylko ze po prostu czesc z nich akurat w tym dniu nie miala przy sobie nic slodkiego.
              Zwlaszcza dla tych mlodszych dzieci to autentyczny problem.
              • robitussin Re: Komuno wróć? 07.09.12, 16:30
                lola211 napisała:

                > Masz prawo dawac, co chcesz- pytanie czy to jest madre zachowanie?

                A co konkretnie jest w nim głupiego?
                Czy Ty sama chodzisz w worze pokutnym, bo Twojej koleżanki z pracy nie stać na nic lepszego?
                I nie tłumacz się, że dzieci tego nie rozumieją. Rozumieją doskonale pod warunkiem, że rodzice zechcą im wytłumaczyć, że zawiść to brzydka sprawa, że nie wszyscy mogą mieć wszystko, ale jeśli ktoś ma, to nie należy mu tego zazdrościć. Często nie ma się wpływu na to, co ktoś ma, a czego nie. Moje dzieci mają dwie babcie i dwóch dziadków. Wielu ich znajomych już nie ma. Czy w związku z tym moje nie powinny w rozmowach wspominać o tym, bo komuś zrobi się przykro? Czy mają kłamać, że mieszkają w leśnej lepiance, a nie w domu, bo ktoś, kto mieszka w bloku się załamie? Przykłady można mnożyć.

                > Zwlaszcza dla tych mlodszych dzieci to autentyczny problem.

                Nie sądzę. Moje dzieci nigdy nie miały najmniejszego problemu z akceptacją tego, że nie stać nas na multum rzeczy, które ma Jaś, Zosia czy Kasia. Od nikogo tym samym nie oczekiwałam, że zrówna się do naszego, dość biednego niegdyś, poziomu życia tylko dlatego, żeby nam (a właściwie naszym dzieciom) nie było przykro. To jakiś chory komunistyczny wymysł.
                • joanekjoanek Re: Komuno wróć? 07.09.12, 18:02
                  robitussin napisał:

                  > Rozumieją doskonale pod warunk
                  > iem, że rodzice zechcą im wytłumaczyć, że zawiść to brzydka sprawa, że nie wszy
                  > scy mogą mieć wszystko, ale jeśli ktoś ma, to nie należy mu tego zazdrościć.

                  Hehehehe...
                  Zazdrość to uczucie, jak każde inne. Na pewnym etapie rozwojowym absolutnie naturalne i nieuniknione. Nie można nauczyć dziecka, że "nie należy zazdrościć". Równie dobrze mogłabyś mu mówić, że nie wolno mu się smucić, albo złościć, albo cieszyć. To znaczy można, no pewnie. Tylko że krzywdę się w ten sposób dziecku robi i nic więcej.

                  Ad meritum wątku, cytując wieszcza, "nic, że droga wyboista, ważne, że kierunek słuszny"... Pani z pewnością miała dobre intencje, ale wykonanie - żal. Braki mózgu bym podejrzewała, bo jest tysiąc sposobów na to, by taki pomysł bezboleśnie w życie wdrożyć.
                  • robitussin Re: Komuno wróć? 08.09.12, 10:42
                    > Zazdrość to uczucie, jak każde inne. Na pewnym etapie rozwojowym absolutnie nat
                    > uralne i nieuniknione. Nie można nauczyć dziecka, że "nie należy zazdrościć". R
                    > ównie dobrze mogłabyś mu mówić, że nie wolno mu się smucić, albo złościć, albo
                    > cieszyć. To znaczy można, no pewnie. Tylko że krzywdę się w ten sposób dziecku
                    > robi i nic więcej.

                    Nie porównywałabym tego w taki sposób.
                    Jasne, że uczucia zazdrości czy zawiści też nie można zabronić, bo nie da się tego zrobić. Więc nie problem w tym, by dziecko nie zazdrościło, tylko, by wiedziało, że takie uczucie jest najczęściej destrukcyjne. Po co się zadręczać tym, że ktoś ma nowsze auto czy fajniejsze wakacje? Co to da? Jakie pozytywne skutki miałoby przynieść życie w poczuciu, że ktoś ma lepiej?
                • lola211 Re: Komuno wróć? 08.09.12, 08:55
                  Nie chodzi o status materialny.Co jak co,ale na slodycze obecnie ludzi stac nawet tych,ktorym sie nie przelewa , jakis tam batonik nie jest towarem luksusowym.Tu nie chodzi o to, ze dzieci zazdroszcza, bo czekolade widuja tylko na wystawie.Chodzi o fakt zajadania sie slodyczami przez jakies dziecko, podczas gdy inne nie dostaly smakołyka od rodzicow, bynajmniej nie z powodu biedy.
                  • robitussin Re: Komuno wróć? 08.09.12, 12:47
                    > .Tu nie chodzi o to, ze dzieci zazdroszcza,

                    Hmm... wcześniej właśnie to sugerowałaś. Że im przykro, bo same nie mają.

                    > ie.Chodzi o fakt zajadania sie slodyczami przez jakies dziecko, podczas gdy inn
                    > e nie dostaly smakołyka od rodzicow, bynajmniej nie z powodu biedy.

                    Więc tym bardziej - co mnie obchodzi, że jakieś dziecko czegoś nie dostało z bliżej nam nie znanego powodu? Jeśli jest uczulone na mandarynki, to moim nie wypada spożywać przy nich mandarynek? Jeśli w domu mają zasadę, że nie jada się u nich mięsa, to moim dzieciom nie wypada spożywać kurzej nóżki na wycieczce? Nie rozumiem Twoj argumentacji.
                    Jeśli dziecku smutno, że nie dostało batona, a kolega je, to niech poprosi matkę, by mu też kupiła. Jeśli matka z jakichś powodów się na to nie zgodzi, bo jest strażniczką prawidłowego żywienia, to naprawdę wybacz, ale to już nie mój problem.
                    • mama303 Re: Komuno wróć? 08.09.12, 14:05
                      robitussin napisał:

                      > Jeśli matka z jakichś powodów się na to nie zgodzi, bo jes
                      > t strażniczką prawidłowego żywienia, to naprawdę wybacz, ale to już nie mój pro
                      > blem.

                      Poważnie? dajmy na to jakby jakies dziecko będące pod Twoja opieką będzie jadło codzien paczkę chipsow na śniadanie to nie bedziesz próbowała jakoś zareagować?
                      • robitussin Re: Komuno wróć? 08.09.12, 14:13
                        > > Jeśli matka z jakichś powodów się na to nie zgodzi, bo jes
                        > > t strażniczką prawidłowego żywienia, to naprawdę wybacz, ale to już nie m
                        > > ój problem.

                        > Poważnie? dajmy na to jakby jakies dziecko będące pod Twoja opieką będzie jadło
                        > codzien paczkę chipsow na śniadanie to nie bedziesz próbowała jakoś zareagować
                        > ?

                        Pardon?
                        A co to ma wspólnego z tym, o czym ja pisałam?
                        • mama303 Re: Komuno wróć? 08.09.12, 15:00
                          robitussin napisał:

                          > Pardon?
                          > A co to ma wspólnego z tym, o czym ja pisałam?

                          Ma to tyle wspólnego, że nauczyciel/opiekun dziecka ma prawo ingerować w to co wydaje mu się złe/szkodliwe dla dziecka/grupy dzieci a czego rodzice nie zauważają.
                          • robitussin Re: Komuno wróć? 08.09.12, 18:21
                            > Ma to tyle wspólnego, że nauczyciel/opiekun dziecka ma prawo ingerować w to co
                            > wydaje mu się złe/szkodliwe dla dziecka/grupy dzieci a czego rodzice nie zauważ
                            > ają.

                            Mamo 303, lodu na głowę smile
                            Weź jeszcze raz przeczytaj fragment, do którego się odniosłaś.
                            Co to ma wspólnego z ingerencją nauczyciela??
                            Więc tym bardziej - co mnie obchodzi, że jakieś dziecko czegoś nie dostało z bliżej nam nie znanego powodu? Jeśli jest uczulone na mandarynki, to moim nie wypada spożywać przy nich mandarynek? Jeśli w domu mają zasadę, że nie jada się u nich mięsa, to moim dzieciom nie wypada spożywać kurzej nóżki na wycieczce? Nie rozumiem Twoj argumentacji.
                            Jeśli dziecku smutno, że nie dostało batona, a kolega je, to niech poprosi matkę, by mu też kupiła. Jeśli matka z jakichś powodów się na to nie zgodzi, bo jest strażniczką prawidłowego żywienia, to naprawdę wybacz, ale to już nie mój problem.
                            • mama303 Re: Komuno wróć? 08.09.12, 21:16
                              robitussin napisał:

                              > Mamo 303, lodu na głowę smile
                              > Weź jeszcze raz przeczytaj fragment, do którego się odniosłaś.


                              no przeczytałam i podtrzymuje swoje zdanie.
                              • robitussin Re: Komuno wróć? 09.09.12, 15:10
                                > no przeczytałam i podtrzymuje swoje zdanie.

                                Powtórzę tylko, że Twoja odpowiedź ma się do mojej wypowiedzi jak wół do karety.
                                Ale to niestety już nie mój problem, że nic z tego nie zrozumiałaś.
                    • basia799 Re: Komuno wróć? 09.09.12, 23:56

                      > Więc tym bardziej - co mnie obchodzi, że jakieś dziecko czegoś nie dostało z bl
                      > iżej nam nie znanego powodu? Jeśli jest uczulone na mandarynki, to moim nie wyp
                      > ada spożywać przy nich mandarynek? Jeśli w domu mają zasadę, że nie jada się u
                      > nich mięsa, to moim dzieciom nie wypada spożywać kurzej nóżki na wycieczce? Nie
                      > rozumiem Twoj argumentacji.
                      > Jeśli dziecku smutno, że nie dostało batona, a kolega je, to niech poprosi matk
                      > ę, by mu też kupiła. Jeśli matka z jakichś powodów się na to nie zgodzi, bo jes
                      > t strażniczką prawidłowego żywienia, to naprawdę wybacz, ale to już nie mój pro
                      > blem.

                      poczytałam sobie wszystkie twoje wypowiedzi i bardzo się cieszę, że twoje dziecko nie chodzi z moim do szkoły, już widzę te zebrania z tobą w roli głównej - zapewne masz lepszy pomysł na wszystko niż nauczyciele w szkole twojego dziecka, tacy rodzice dzisiaj to niestety coraz większa plaga, ale co zrobić. i potem zebranie się ciągnie dwie godziny, ale nie rozmawiamy o niczym innym, jak tylko o jednej mamuśce - pieniaczce, która ma wypisane w kajeciku różne uwagi nauczyciela i z pianą na pysku domaga się wyjaśnień, sprostowań. dzieciak charakterek ma po mamusi, więc wszystko zgrabnie notuje. MASAKRA

                      a co do tej mandarynki, to powiem ci, że jesteś strasznie bezduszna i aż nie wierze, że to napisałaś, jeżeli tak wychowujesz dziecko w dzisiejszych czasach, to współczuję mu. u nas w przedszkolu był dzieciak uczulony na orzeszki, mama bardzo prosiła, żeby nie przynosić słodyczy tego typu do przedszkola, dziecko nieświadomie poczęstuje i robi się bardzo duży kłopot. pani uczulała na to na każdym zebraniu, bo pomimo leku odczulającego raz dzieciaka w ostatniej chwili odratowali w szpitalu (a to tylko dlatego, że na sygnale jeden z ojców zawiózł go do szpitala). rozumiem, że ty wypchałabyś swojemu dziecku plecak cukierkami z orzeszkami, co? a niech tam, ja matka, ja decyduje i nie będzie mi tu nikt mówił, czego moje dziecko ma nie jeść. niech potem zdycha. GRATULUJĘ PODEJŚCIA... oczywiście wiem, co odpowiesz - wszyscy tu nie rozumieją, co ty piszesz, takie z nas już tłuki niepiśmienne...
                      • robitussin Re: Komuno wróć? 10.09.12, 00:28
                        > wiem, co odpowiesz - wszyscy tu nie rozumieją, co ty piszesz, takie z
                        > nas już tłuki niepiśmienne...

                        Nie, nie wszyscy. Jest tu mimo wszystko cała masa ludzi bardzo fajnych i inteligentnych i - co najważniejsze - czytających ze zrozumieniem, a więc dyskutujących z poglądami interlokutora, a nie z własnymi wydumanymi.
                        Po przeczytaniu tego, co zdołałaś wypłodzić, widzę, że Ty niestety do takich ludzi nie należysz, co gorsza reprezentujesz odłam trolloszołomski tego forum, dlatego nawet nie zniżę się do tego, by kontynuować dalszą rozmowę z Tobą.
                      • dziennik-niecodziennik Re: Komuno wróć? 10.09.12, 10:34
                        słuchaj ale Tobie sie coś naprawde myli.
                        oi pierwsze - nie bylo mowy o tym zeby nie nosic, a jest tylko bierne dzielenie się tym co przyniesione. w ten sposób dziecka z alergią na orzeszki nie ustrzeżesz. i to należałoby wziąć pod uwagę - tu nie chodzi o zdrowie dzieci, ale o to zeby bylo po równo. i w ten sposób mozna komus naprawde zrobic krzywde.
                        po drugie - to ze ktoś czegos nie moze naprawde nie znaczy ze reszta tez MUSI sobie odmówić. jak dziecko mojej kolezanki z pracy ma cukrzycę to co, reszta klasy tez ma byc na diecie cukrzycowej, zeby małemu nie bylo przykro? no raczej nie. i tu nie chodzi o cukierki, ale generalnie o dietę, bo w cuktrzycy wazne jest wszystko - odstępy miedzy posiłkami, ich skład, ilosc, objętosc itd. Nie mowiac o tym jak jemu by bylo przykro w takiej sytuacji - to juz nie JASIO je batona a on nie, ale WSZYSCY w klasie jedzą słodkosci a on nie. uwazasz ze tak lepiej?
                        po trzecie - problem jest nie tylko w cukierkach, bez ktorych naprawde mozna sie obejsc, ale tazke w innych "frykasach".
            • lauren6 Re: Komuno wróć? 07.09.12, 10:23
              Jaka komuno wróć?! Ja chodziłam do szkoły za komuny i nikt mi jabłka nie zabierał. To zwykła głupota, przerost ambicji nauczycielki, która postanowiła zabawić się w dietetyka. Nie dopisuj do tego ideologii.
          • lady-z-gaga Re: lady-z-gaga 07.09.12, 11:54
            grouse1 napisała:

            Jak czytam te wypowiedzi to wy albo dzieci nie macie albo w dupach się wa
            > m poprzewracało z nadmiaru kasy

            Gadasz bez sensu. Ale nie będę takiego argumentu odpierac, bo zupełnie mnie to nie dotyczy.smile
            natomiast co do samej idei - rozumiem z grubsza, o co chodziło nauczycielce
            To są małe dzieci, przerwa śniadaniowa pewnie jest wspólna, pani chodziło o dobrą atmosferę i - byc może - poczucie koleżenstwa i wspólnoty w nowo stworzonej społeczności, jaką jest klasa. Bo że nie o zdrowe żywienie, to juz ustalilismy smile
            I wszystko pięknie, ale taką ideą rodzice nie powinni być zaskakiwani, bo - jak widac z pierwszego postu- dochodzi do scen w domu, ktore dziecku mieszają w głowie i całą ideę mozna o kant nocnika potłuc. Może należało zacząć od poinformowania rodzicow, ze pani chce okreslone zasady wprowadzić, wytłumaczyć im, po co i uzasadnić, jaki cel wychowawczy ma byc osiągnięty. A wtedy rodzice mogliby wspierać szkołę w tym, co robi.
            A tak pani zachowała się jak komunistyczny komisarz, co rozdaje cudze wbrew woli właściciela. Co to ma wspólnego z nauką częstowania i dzielenia się?
        • aqua48 Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 11:42
          Tym bardziej w szkole, na drugie śniadanie. Uważam, że pani postępuje słusznie.
          • wuika Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 11:44
            Ale nie chodzi o to, że dziecku nie wolno jeść słodyczy. Przecież zjedzą - pani podzieli na wszystkich. Pani zabierze też owoce. I co innego "nie powinno jeść, bo to niezdrowe, albo ktoś ma problem, że jedno dziecko zobaczy, jak drugie dziecko, blablabla", a zabieranie dziecku jedzenia. Ono nagle poczuje się lepiej? Taka trauma, jak jedno widzi, że drugie je, a teraz temu drugiemu fundujemy traumę - rodzic dał jedzenie (nie tylko o słodycze się rozchodzi), dziecko chciało zjeść, pani zabrała.
          • lady-z-gaga Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 12:06
            > Uważam, że pani postępuje słusznie.

            Niektórzy rodzice nie dają słodyczy, bo nie chcą, aby ich dzieci je jadły (np dbają o zęby). Uważasz, że takim też trzeba wciskać jedną dziesiątą cudzego batonika?
          • madzioreck Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 18:36
            A jak pani uzna, że Twojej córci warkocze nie są potrzebne i zdecyduje je ściąć (no bo ba, ktoś może ją za te warkocze ciągać, bezpieczniej będzie bez), to też uznasz, że to ok? W końcu szkoła wychowuje., w czasie szkoły nauczyciel ma prawo decydować...
            • scher Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 21:21
              madzioreck napisała:

              > A jak pani uzna, że Twojej córci warkocze nie są potrzebne i zdecyduje je ściąć
              > (no bo ba, ktoś może ją za te warkocze ciągać, bezpieczniej będzie bez), to też uznasz, że to
              > ok? W końcu szkoła wychowuje., w czasie szkoły nauczyciel ma prawo decydować...

              To byłaby decyzja o skutkach wykraczających poza czas spędzany w szkole.
              • nessie-jp Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 21:53
                > To byłaby decyzja o skutkach wykraczających poza czas spędzany w szkole.

                Wyrobienie w dziecku nawyku ukrywania się z jedzeniem owoców, bo mogą zostać ukradzione i "sprawiedliwie rozdzielone" to też jest decyzja wykraczająca poza czas spędzany w szkole. Daleko wykraczająca.
                • scher Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:02
                  nessie-jp napisała:

                  > Wyrobienie w dziecku nawyku ukrywania się z jedzeniem owoców, bo mogą zostać ukradzione
                  > i "sprawiedliwie rozdzielone"

                  Nie dramatyzuj. Jeżeli masz więcej niż 14-15 lat, nie wypada już być egzaltowaną smile
                  • nessie-jp Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:12
                    > Nie dramatyzuj. Jeżeli masz więcej niż 14-15 lat, nie wypada już być egzaltowan
                    > ą smile

                    Ależ to nie mnie niemądra nauczy-cielka (właściwie sama cielka, bo czego ona nauczy) zabiera owoce. Gdyby mi spróbowała coś zabrać, gdy miałam 14-15 lat, to uwierz mi, ona by miała powód do dramatyzowania.

                    Ale nie, ta pani zapewne nie podskoczy dorosłym ani nastolatkom. Będzie za to znęcać się nad dziećmi, bo to takie śmieszne, wyjąć dziecku z ręki batonik albo owoc, na który właśnie ma ochotę. I takie edukacyjne, pokazać innym dzieciom, jak najławiej zdobyć coś dobrego: UKRAŚĆ innym.
                    • madzioreck Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:42
                      > Ale nie, ta pani zapewne nie podskoczy dorosłym ani nastolatkom. Będzie za to z
                      > nęcać się nad dziećmi, bo to takie śmieszne, wyjąć dziecku z ręki batonik albo
                      > owoc, na który właśnie ma ochotę.

                      Ano właśnie... w ogóle smieszą mnie te argumenty, że szkołą dba w ten sposób o zdrowe odżywianie uczniów, blabla...

                      Kuźwa, jak się trafia w szkole agresywny bachor, który bije inne dzieci na przykład, to "nic nie mogą zrobić", dzieci są lane, szkoła nic nie może, jeśli rodzicie bachora nie wykazują chęci współpracy. Mimo, że jak tu grzmią emamunie, szkoła może decydować, bo wychowuje, sprawuje opiekę itd. W sprawie batonika natomiast - szkoła murem staje za zdrowiem ucznia, ba, dba o samopoczucie dzieciatek, co im matka z ojcem snickersa nie dali. Tam, gdzie chodzi o bezpieczeństwo, można mieć w dupie, zasłaniać się przepisami, procedurami, a koledzy agresora jak dostawali łomot, tak dostają i dostawać będą...smile
                    • scher Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 23:03
                      nessie-jp napisała:

                      > Gdyby mi spróbowała coś zabrać, gdy miałam 14-15 lat, to uwierz mi, ona by miała powód
                      > do dramatyzowania.

                      Nie strasz, nie strasz, bo się ...
                      • nessie-jp Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 08.09.12, 14:49
                        scher napisał:

                        > nessie-jp napisała:
                        >
                        > > Gdyby mi spróbowała coś zabrać, gdy miałam 14-15 lat, to uwierz mi, ona b
                        > y miała powód
                        > > do dramatyzowania.
                        >
                        > Nie strasz, nie strasz, bo się ...

                        Ach, to ty już w takim wieku, że nietrzymanie ci grozi? To wybacz, nie pomogę, ale ponoć w telewizji reklamują jakieś pampersy dla dorosłych, zobacz sobie.
                      • robitussin Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 08.09.12, 19:11
                        > Nie strasz, nie strasz, bo się ...

                        Fajny z Ciebie nauczyciel Scher suspicious
                        Dzieciom tez serwujesz/serwowałeś takie argumenty?
                        • scher Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 08.09.12, 19:22
                          robitussin napisał:

                          > > Nie strasz, nie strasz, bo się ...
                          > Fajny z Ciebie nauczyciel

                          Wyimaginowałaś sobie moje nauczycielstwo.
                          Mam dokładnie tyle dzieci, ile ty, i na szkołę patrzę wyłącznie z punktu widzenia rodzica.
                          • robitussin Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 08.09.12, 19:26
                            > Wyimaginowałaś sobie moje nauczycielstwo.
                            > Mam dokładnie tyle dzieci, ile ty, i na szkołę patrzę wyłącznie z punktu widzen
                            > ia rodzica.

                            Cóż, naprawdę trudno w to uwierzyć, bo im dłużej i więcej Cię czytam, tym bardziej rozpoznaję.
                  • graue_zone Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:12
                    A Ty nie wypisuj głupot o jedynej słusznej kolejności jedzenia i wyższości pani nauczycielki nad rodzicem w kwestii zawartości śniadania dziecka.
                    • wuika Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:16
                      Nie znasz się, w szkole pani nauczycielka (oraz bufetowa) mają pierwszeństwo przed jakąś tam durną władzą rodzicielską.
                • lady-z-gaga Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:03
                  Konfiskata jest tu lepszym określeniem, niz kradzież smile
                  • wuika Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:09
                    I zakłada choć skrawek sprawiedliwości suspicious
                    • lady-z-gaga Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:15
                      Oczywiście, sprawiedliwość jest taka, jaką ustanowi władza, czyli pani.
                      A pani postanowiła dzieci rozkułaczyc z batoników, bananow i winogron. big_grin
                  • nessie-jp Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:15
                    lady-z-gaga napisała:

                    > Konfiskata jest tu lepszym określeniem, niz kradzież smile

                    Nie, konfiskata to by była, gdyby nauczycielka zabierała przedmioty zabronione, a potem je zwracała rodzicom.

                    Nie wierzysz? Wyobraź sobie, że w pracy szef wyjmuje ci z ręki portfel i rozdziela "po równo" wszystkim w zakładzie, żeby im nie było przykro, że ty masz, a oni nie... Konfiskata czy kradzież?

                    Jedyne, czego ta pani nauczyła dzieci, to żeby nie przynosić do szkoły owoców, bo i tak zostaną odebrane. BRAWO, genialna akcja wychowawcza uncertain
                    • lady-z-gaga Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:21
                      > Nie, konfiskata to by była, gdyby nauczycielka zabierała przedmioty zabronione,
                      > a potem je zwracała rodzicom.

                      Niekoniecznie zabronione, w poprzedni ustroju konfiskowano to, co wg władzy było obywatelowi całkiem niepotrzebne smile albo miał za duzo smile
                      Ale niech będzie, zamiast konfiskaty proponuję nacjonalizację. Nacjonalizacja banana, aby słuzył wszystkim, a nie tylko bogaczom big_grin
                      • wuika Re: Dzieciom słodycze nie są potrzebne 07.09.12, 22:24
                        Ale aktualnie banan jest tańszy, niż dobry chleb. To jak? Konfiskata taniego jedzenia i rozdzielanie na wszystkich, żeby wiedzieli, jak to kijowo być biednym i przynosić owoce do szkoły? Jakieś banany (2,79zł/kg), jabłka (1,99zł/kg) czy winogrona (3,99zł/kg - wszystko z dzisiejszego reala), zamiast porządnych kanapek (chleb 5,99zł/kg)?
        • totorotot Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 13:53
          Piórnik można przeboleć,że mi dziecko będzie truć o piórnik. W końcu może nawet mu kupię taki wypasiony a może nie. Tymczasem żarcie słodyczy nakręcają najczęściej te dzieci przynoszące kubusie, oranżadki słodzone i barwione, kreują mody na wpierniczanie śmieci, bo TO SĄ ŚMIECI. Cukier+barwnik+aromat to. jest. śmieć. Degenerujący zęby i organizm. Są równie smaczne produkty zastępcze.

          Takim dzieciom trzeba ukrócić możliwość demoralizowania reszty klasy, a dokładniej to ich rodzicom. Natomiast składki rodzicielskie na "mądre" smakołyki dla całej klasy-jak najbardziej. Migdały, orzechy, winogrona, banany - dla całej klasy. Tego też szkoła powinna uczyć, co mądrze i zdrowo jeść.
          • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:32
            A jogurcik owocowy (kupny, nie własnoręcznie kiszony z dodatkiem owoców z działki)? Też śmieć, prawda? A parówka?Zgroza, prawda? Białe pieczywo? Koszmar. Ludzie, każdy rodzic sam decyduje jak żywić swoje dziecko. Reszta świata może mu co najwyżej doradzić, zasugerować, podpowiedzieć. I nic poza tym. Nie można nikomu zabronić dawania dziecku kubusia, nawet, jeśli ma się forumową schizę na tle kupnych soków, parówek i monte firmy zott.

            >Migdały, orzechy,
            Aha, genialny pomysł, żeby dzieci jadły to ganiając się podczas przerw. C|iekawe, czy pani zna zasady usuwania ciał obcych z drzewa oskrzelowego?
      • falka_85 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:59
        grouse1 napisała:
        > A jeśli chodzi o "równość kanapek" dzieci to trochę jest tu racji.

        Obawiam się, że to czy ktoś ma wypasioną bułę z sałatą, szynką, serem i pomidora do tego a kto smętną kromkę wczorajszego chleba z pasztetową widać świetnie bez żadnego przyglądania się. Dzieciak wsuwający chleb z masłem ma taką samą ochotę na na kanapkę z szynką kolegi jak i na tego kindera. Spod mundurka też jednym wystają markowe ciuchy czy buty a innym donaszany po starszym rodzeństwie bazarowy dres i to też widać, zwłaszcza, że cały mundurek to często np. kamizelka z logo szkoły. Samą siebie chcesz oszukać czy jak?
        • aneta-skarpeta Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:28
          problem w tym, ze jedno dziecko uwielbia wypasione kanapki, a inne uwielbia kanapki z pasztetem bez dodatkow, a inne nie chce jesc drugiego sniadania w szkole

          wg mnie jedyne co to mozna zabronic przynoszenia slodyczy, ale dzieli odgornie na dzieci?
    • makurokurosek Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:27
      > Pakuję dziś śniadanie do szkoły, a Młody w ryk, że pani im zabiera tzw. Słodycz
      > (u nas to baton musli, winogrona, banan, czasem jakś Kinder, bo uwielbia).

      Mogłabyś uściślić co pani zabiera czy słodycze czy owoce, bo jakby nie patrzyć winogrono czy banan słodyczem nie jest.

      Co do całego problemu, wiele szkół bierze udział w akcji " aktywnie po zdrowie" jeżeli szkoła twojego dziecka bierze udział w tej akcji, a ty zostałaś o niej poinformowana i wyraziłaś na nią zgodę to jak najbardziej nauczyciel ma prawo nie zgadzać się na batony czy inne słodkości w ramach drugiego śniadania. Warto więc czytać co się podpisuje.

      Nie zależnie od poglądów nauczyciela, warto zrezygnować z podawania dzieciakowi słodkiego gówna na rzecz bardziej wartościowych rzeczy. Później po ulicy chodzą takie spaślaki chipsiaki.
      • jola-kotka Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:38
        makurokurosek napisała:

        > .
        >
        > Mogłabyś uściślić co pani zabiera czy słodycze czy owoce, bo jakby nie patrzyć
        > winogrono czy banan słodyczem nie jest.

        Winogrona maja w sobie tyle cukru,ze spokojnie mozna je nazwac slodyczem.
        • black-cat Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:02
          Ale winogrona, w przeciwieństwie do batonów, zawierają sporo potasu, fosforu, wapnia, magnezu. Do tego dołóż flawonoidy, resweratrol, witaminę A, witaminy z grupy B, kwasy organiczne, jod, bor i działanie alkalizujące i nagle okazuje się, że winogrona są bardzo ok. Jak wszystko w umiarze zresztą. Glukoza jest niezbędna dzieciom do prawidłowego funkcjonowania mózgu.
          Zmęczenie czy ból głowy, które dopadną dziecko w szkole najszybciej przegnają cukry proste. Co nie znaczy, że dziecko ma jeść tylko takie. Nie dajmy się zwariować. Z jednej strony pani zabiera dzieciom winogrona czy batonika, a z drugiej szkolne sklepiki aż kipią od chipsów, kolorowych cukierków i przeróżnych batonów.
          • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:27
            Dokładnie. Owoce są źródłem wielu witamin, mikroelementów i fruktozy, która jest wolniej przyswajana przez organizm niż glukoza ze słodyczy. Nie dajcie się zwariować. Dzieci jak najbardziej powinny jeść owoce, chyba że chorują na cukrzycę, to inna bajka. Ze strachu przed cukrami rodzice odmawiają dzieciom owoców i później maluchy łykają więcej preparatów witaminowych niż niejeden dorosły.
            • lauren6 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:31
              Jeszcze dodam, że najlepiej owoce jeść właśnie na drugie śniadanie przed obiadem, żeby organizm miał czas na spalenie cukrów, a nie po południu lub przed snem.
            • makurokurosek Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:21
              Jeszcze nie widziałam, żeby ktoś nie podawał dziecku owoców ze strachu o zawarty w nich cukier.
              Nie wierzę w to, że nauczyciel zabiera dzieciom owoce.
            • majenkir Re: 07.09.12, 13:56
              lauren6 napisała:
              > Dzieci jak najbardziej powinny jeść owoce, chyba że chorują na cukrzycę, to inna bajka.


              big_grin
              Naprawde myslisz, ze dzieci z cukrzyca nie jedza owocow?? Zapewniam Cie, ze jedza, az im sie uszy trzesa wink.
              • madzioreck Re: 07.09.12, 18:38
                jedzą, jasne. Co nie znaczy, że to dla nich zdrowo i że powinny je jeść. No ale w tym kraju cukrzyków cukrem się leczy...
                • majenkir Madzioreck, 07.09.12, 20:58
                  Wszyscy potrzebuja weglowodanow, nawet takie cudaki jak male cukrzyki.
                  A owoce oprocz cukrow to morze witamin. Co proponujesz w zamian? Schabowego z kapusta? wink
                  • wuika Re: Madzioreck, 07.09.12, 21:04
                    W bułce tartej za dużo węglowodanów tongue_out
                    • majenkir Re: Madzioreck, 07.09.12, 21:18
                      Kurde, zapomnialam jak wyglada schabowy big_grin, myslalam o tym czyms bardziej obrzydliwym - golace tongue_out.
                      • majenkir Re: Madzioreck, 07.09.12, 21:19
                        Oops, golonce ofkors!
                  • madzioreck Re: Madzioreck, 07.09.12, 22:50
                    > Wszyscy potrzebuja weglowodanow, nawet takie cudaki jak male cukrzyki.

                    Węglowoanów. Niekoniecznie cukru. Fruktoza to akurat jeden z najpaskudniejszych cukrów, idzie prosto w tkankę tłuszczową.

                    > A owoce oprocz cukrow to morze witamin.

                    Taaa? Raczej morze wody. Poczytaj, ile by trzeba zjeść tych owoców, żeby zaspokoić dobowe zapotrzebowanie. Poza tym, co takiego jest w owocach, czego nie ma w warzywach? Poza masą cukru oczywiście? Co sprawia, że są tak niezbędne w diecie i wymieniane na jednym oddechu z warzywami jako element "zdrowej" diety?

                    Co proponujesz w zamian? Schabowego z k
                    > apusta? wink

                    No jasne. Albo banan, albo schabowy. Nic pomiędzy... choć po prawdzie, lepsze to mięcho i kapusta (co jest złego w miesie i warzywie?) niż pół kilo winogron czy innych czeresienek czy babanków smile


                    • robitussin Re: Madzioreck, 08.09.12, 12:52
                      > Fruktoza to akurat jeden z najpaskudniejszych
                      > cukrów, idzie prosto w tkankę tłuszczową.

                      Jesteś może wyznawczynią Ducana? Bo bardzo podobnie brzmisz wink

                      • madzioreck Re: Madzioreck, 08.09.12, 13:11
                        Hm, a to Dukan wymyślił działanie fruktozy? wink
                        Nie, nie jestem wyznawczynią. Ja tylko stosowałam jego dietę, a wyznawczynią jestem dr Pape ;P
                        • robitussin Re: Madzioreck, 08.09.12, 13:35
                          madzioreck napisała:

                          > Hm, a to Dukan wymyślił działanie fruktozy? wink

                          Nie, ale "paranoicznie" boi się wszelkich owoców w diecie wink

                          > Nie, nie jestem wyznawczynią. Ja tylko stosowałam jego dietę,

                          No to się pewnie u niego się naczytałaś, jakie to te jabłka czy gruszki są paskudne i szkodliwe wink

                          > a wyznawczynią jestem dr Pape ;P

                          Nie znam.
                          I szczerze mówiąc, jeśli to oszołom podobny do swoich poprzedników, również doktorów, a jakże, to chyba i poznać nie chcę wink Nie znoszę żadnego fanatyzmu żywieniowego i skrajności w odżywianiu. A stwierdzenie, że owoce są w diecie człowieka niepotrzebne, czy wręcz szkodliwe (bo tak Cię zrozumiałam - jeśli źle, to z góry przepraszam) każe mi przypuszczać, że to kolejna "moda" na zasady dietetyczne rodem z Księżyca.
                          • lady-z-gaga Re: Madzioreck, 08.09.12, 13:46
                            Tylko, że to nie żadna moda, ale zgodne z aktualną wiedzą zalecenia światowej Organizacji Zdrowia.
                            O ile warzywa mozna jeść bez ograniczeń, owoców wystarczy ilość odpowiadająca dwóm garściom. Z powodów, ktore wymieniła Twoja przedmówczyni.
                            Większość ludzi wyniosła z domu przekonanie, że owoce i soki to samo dobro, i że mozna je jeść kilogramami. I nie przekonuje ich, co mówią lekarze. A potem zdziwienie, z czego taki człowiek tyje, bo przecież nie je ziemniakow albo pieczywa.
                            • robitussin Re: Madzioreck, 08.09.12, 13:59
                              lady-z-gaga napisała:

                              > Tylko, że to nie żadna moda, ale zgodne z aktualną wiedzą zalecenia światowej
                              > Organizacji Zdrowia.

                              A gdzie można znaleźć te zalecenia, bo przyznam szczerze, że ja o nich pierwszy raz słyszę i całe szczęście, że mój układ trawienny ich nie zna. Jak nic od razu bym się rozchorowała wink

                              > O ile warzywa mozna jeść bez ograniczeń,

                              Ale jeszcze tylko przez jakieś 20 lat, aż WHO ustanowi nowe zalecenia wink
                              BTW - mleko krowie już można spokojnie pić czy jeszcze nadal obowiązuje "zakaz"?

                              > Większość ludzi wyniosła z domu przekonanie, że owoce i soki to samo dobro, i ż
                              > e mozna je jeść kilogramami.

                              No ale litości - ktoś jest w stanie zjeść kilka kilogramów owoców dziennie?
                              I czy w ogóle jest coś, co nie szkodzi w takich ilościach?
                              OK, w czerwcu zawsze przychodzi taki dzień, że mam chcicę na czereśnie i pochłonę wtedy kilo na raz, ale z góry wiem, że będę cierpieć. Ale chcica jest silniejsza niż rozsądek wink
                              Przy czym te czereśnie to jeden jedyny wyjątek. I sądze, że gdybym miała chcicę na surową marchew i pożarła surowej marchwi podobne ilości to cierpiałabym identycznie.
                              • lady-z-gaga Re: Madzioreck, 08.09.12, 14:25
                                > A gdzie można znaleźć te zalecenia, bo przyznam szczerze, że ja o nich pierwszy
                                > raz słyszę i całe szczęście, że mój układ trawienny ich nie zna. Jak nic od ra
                                > zu bym się rozchorowała wink

                                Uściślam -nie miałam na mysli rezygnowania z owoców w ogóle, ale ograniczanie ich ilości, szczególnie dla osob mających problemy w wagą. Dzieciom tez nie ich nalezy wciskać przy każdej okazji, bo to jest obyczaj z czasow, kiedy ludzie mysleli, że naturalne witaminy są tylko w owocach wink
                                pierwszy lepszy link na temat aktualnej piramidy zywieniowej potwierdza mniej wiecej to, o czym piszemy
                                www.cozadzien.pl/styl-zycia/jedz-zdrowo/1861.html
                                > No ale litości - ktoś jest w stanie zjeść kilka kilogramów owoców dzienn
                                > ie?
                                > I czy w ogóle jest coś, co nie szkodzi w takich ilościach?

                                Zdziwisz się - moja mama (od lat gruba i wciąż w rozpaczy, że nie chudnie, mimo diet) je owoce codziennie i to w duzych ilościach. Nie kilka kg dziennie, ale przeciez nawet kilogram to dużo, a ona wierzy w to, że np jabłka mozna jeść w nieograniczonej ilości.
                                Czereśnie albo truskawki też jadam w nadmiarze, ale to jest kilka incydentów rocznie smile
                              • jul-kaa Re: Madzioreck, 08.09.12, 15:39
                                Zdziwiłabyś się, ile na słodkich soczków potrafi pochłonąć dziecko. I tyje, bo rodzic jest przekonany, że soczek (nawet rzeczywiście sok z owoców, a nie napój, nektar, kubuś czy inne cudo) jest zdrowy, owoce są zdrowe.
                                Wiele osób, które już są otyłe albo będą w przyszłości, gubią właśnie węglowodany. Owoce są smaczne, uznawane za zdrowe, nieszczególnie sycące, więc można ich zjeść dość dużo. I mają naprawdę bardzo duże ilości węglowodanów. Osoba, która musi uważać na to, co je, odstawia z diety najczęściej tłuszcze, pieczywo, makaron, ziemniaki, ryż, słodycze itp. Ale nadal wypija na przykład litr soku owocowego dziennie, zjada do każdego posiłku owoc, je owoce na przekąskę - odstawiła słodycze, więc ma dodatkową ochotę na słodkie, którą owoce zaspokajają. Zjada ich bardzo duże ilości i tyje.
                          • madzioreck Re: Madzioreck, 08.09.12, 18:44
                            > Nie, ale "paranoicznie" boi się wszelkich owoców w diecie wink

                            Paranoję sobie daruj. Wiedza o tym, co to są cukry i jak działają to jeszcze nie paranoja.

                            > Nie znam.
                            > I szczerze mówiąc, jeśli to oszołom podobny do swoich poprzedników, również dok
                            > torów, a jakże, to chyba i poznać nie chcę wink

                            To ten facio, który odkrył rolę insuliny w otyłości. Ale Ty już lepiej wiesz, że pewnie oszołom...

                            . A stwierdzenie, że owoce są w diecie człow
                            > ieka niepotrzebne, czy wręcz szkodliwe (bo tak Cię zrozumiałam - jeśli źle, to
                            > z góry przepraszam)

                            Źle zrozumiałaś, niczego takiego nie napisałam, że szkodliwe. Po prostu uważam, że powinno się do nich podchodzić tak, jak i do słodyczy - choć niektóre mają niezaprzeczalne wartości odżywcze, to jednak nie da się ukryć, że tyłek od nich nie maleje. A wiele osób uważa je za dietetyczne, i tak, jak pisała poniżej jul-kaa i ladyzgaga - nie będę powtarzać, wszystko ładnie wyjaśniły.

                            A że niepotrzebne? Cóż, nie ma żadnych negatywnych skutków dla zdrowia to, że nie je się owoców. Jak już pisałam, nie ma w nich niczego, czego nie znajdzie się w warzywach. Co nie znaczy, że uważam, ze to źródło wszelkiego zła i nie należy do tego podchodzić wink Sama też jem owoce, a nawet, o matulu słodycze, więc te gadki o fanatyzmie to nie do mnie. Ale te oszołomy swego czasu pomogły mi wrócić z rozmiary 48 do 36, i utrzymywać nowa wagę, więc ja bym jednak tej wiedzy nie lekceważyła.



                            • robitussin Re: Madzioreck, 08.09.12, 19:22
                              > Paranoję sobie daruj. Wiedza o tym, co to są cukry i jak działają to jeszcze ni
                              > e paranoja.

                              "Paranoicznie" w sensie, że w jego diecie owoce są po prostu zabronione albo nadmiernie ograniczone, co osobiście uważam za absurd podobny do tego, który propaguje żarcie samego tłuszczu jako metody na zdrowe życie.

                              > To ten facio, który odkrył rolę insuliny w otyłości. Ale Ty już lepiej wiesz, ż
                              > e pewnie oszołom...

                              Ale czytaj uważnie smile Napisałam, że nie znam, ale JEŚLI gada głupoty podobne do innych oszołomów, to nie chciałabym go poznać.

                              > Źle zrozumiałaś, niczego takiego nie napisałam, że szkodliwe. Po prostu uważam,
                              > że powinno się do nich podchodzić tak, jak i do słodyczy - choć niektóre mają
                              > niezaprzeczalne wartości odżywcze, to jednak nie da się ukryć, że tyłek od nich
                              > nie maleje.

                              Ale co ma "malenie tyłka" do diety dziecka czy ogólnie normalnie zbudowanego człowieka?

                              > A że niepotrzebne? Cóż, nie ma żadnych negatywnych skutków dla zdrowia to, że n
                              > ie je się owoców.

                              Podobnie jak się nie je mięsa.
                              Albo jak się nie je pieczywa.
                              Albo jak się nie je tłuszczu.
                              Prawda? smile

                              > Ale te oszołomy swego czasu pomogły mi wró
                              > cić z rozmiary 48 do 36, i utrzymywać nowa wagę, więc ja bym jednak tej wiedzy
                              > nie lekceważyła.

                              Tyle, że ja nie myślę o owocach przez pryzmat otyłości, tylko ogólnie, że są potrzebne w diecie tak samo, jak inne składniki pożywienia. Wszystko, co w nadmiarze szkodzi, więc nie rozumiem demonizowania akurat samych owoców. Czy warzyw można jeść dowolne ilości i nic się nie stanie? Albo mięsa? Nie, jest dokładnie tak samo.
                              A co do Dukana i jego diety - jest tak samo nieciekawa, jak wszelkie inne, które propagują ekstremalne rozwiązania. I nie ma tutaj znaczenia, że się na niej chudnie, bo to niewielka zaleta w porównaniu do tego, jak łatwo można stracić zdrowie, jeśli się taką dietę stosuje. Tak, wiem, Ty akurat nie straciłaś smile

                              Ale to już na marginesie - odbiegłam od tematu.
                              • madzioreck Re: Madzioreck, 08.09.12, 20:00
                                > Ale czytaj uważnie smile Napisałam, że nie znam, ale JEŚLI gada głupoty podobne do
                                > innych oszołomów, to nie chciałabym go poznać.

                                No to tego może akurat byś chciała - on niczego z diety nie wyklucza, a dobrze rozpracował insulinę i przyczyny tycia, m.in u ludzi, którzy odżywiają się niby "zdrowo", liczą kalorie, a tyją.

                                > Podobnie jak się nie je mięsa.

                                prawda

                                > Albo jak się nie je pieczywa.

                                prawda, tylko, że nikt nie straszy, jak to strasznie niezdrowe, jak się chleba nie je, prawda? wink

                                > Albo jak się nie je tłuszczu.

                                nieprawda smile

                                > Ale co ma "malenie tyłka" do diety dziecka czy ogólnie normalnie zbudowanego cz
                                > łowieka?

                                A no bo się offtop zrobił smile A le ogólnie ma to, że właśnie ludzie przekonani, że się superzdrowo odżywiają, jak się dorabiają nadwagi, są zdziwieni, jak to możliwe. No bo bez pieczywa nie da rady, bez owoców też nie... i nie, nie mam na myśli, że od jedzenia umiarkowanie owoców się ma nadwagę, tylko o kształtowanie od małego fałszywych przekonań o tym, co służy zdrowiu i sylwetce. I bywa, że ten sam rodzic, który na czekoladę pozwala raz w tygodniu, na chipsy i colę wcale, wlewa w dziecko jednocześnie litr "zdrowego" soczku owocowego dziennie i popycha banankiem. Ale to już, jak pisałam, offtop się rozwinął smile

                                Czy warzyw m
                                > ożna jeść dowolne ilości i nic się nie stanie? Albo mięsa? Nie, jest dokładnie
                                > tak samo.

                                Niekoniecznie. Wiadomo, że w nadmiarze zabija nawet woda, ale wiesz, jak będę jadła codziennie wieczorem kilo pomidorów albo papryki, to poza ewentualną sraczką nic mi nie grozi. Jeśli pomidory zamienię na banany lub czeresienki albo gruszki, za miesiąc nie wejdę w spodnie. Taka jest różnica...

                                > A co do Dukana i jego diety - jest tak samo nieciekawa, jak wszelkie inne, któr
                                > e propagują ekstremalne rozwiązania. I nie ma tutaj znaczenia, że się na niej c
                                > hudnie, bo to niewielka zaleta w porównaniu do tego, jak łatwo można stracić zd
                                > rowie, jeśli się taką dietę stosuje. Tak, wiem, Ty akurat nie straciłaś smile

                                No nie. I nie znam nikogo, kto stracił, stosując ją prawidłowo, ale to już bardzo daleko posunięty offtop wink
                                • hellulah Re: Madzioreck, 08.09.12, 20:29
                                  No off top.

                                  > i nie, nie mam na
                                  > myśli, że od jedzenia umiarkowanie owoców się ma nadwagę

                                  Chyba tu szło o umiarkowane jedzenie owoców właśnie? (może nie doczytałam?) Nie bardzo wiem, jak można dać do szkoły dziecku kilo bananów czy winogron, no jeden banan czy małą kiść to może...?

                                  > tylko o kształtowani
                                  > e od małego fałszywych przekonań o tym, co służy zdrowiu i sylwetce. I bywa, że
                                  > ten sam rodzic, który na czekoladę pozwala raz w tygodniu, na chipsy i colę wc
                                  > ale, wlewa w dziecko jednocześnie litr "zdrowego" soczku owocowego dziennie i p
                                  > opycha banankiem.

                                  Wiem, że przykład, ale dlaczego przerysowany taki? Soczek owocowy wysokoprzetworzony (odtwarzany, z dodatkiem cukru i innych składników) to chyba nie to, co świeży owoc zjedzony ze skórką? Litr soczku to nie to samo, co garść malin do muesli czy gruszka jako deser po obiedzie? O
                                  czym tu w ogóle mowa (chyba się pogubiłam)?

                                  No i cola czy chipsy - ale jednak w owocach jest błonnik i trochę fajnych witamin, woda; są kolorowe, mają rozmaite smaki, faktury - super urozmaicenie posiłków. Nawet ta czekolada, jeśli wysokogatunkowa, coś tam w sobie ma, ale co dobrego jest w coli czy chipsach, poza tym, że mogą osobom przyzwyczajonym smakować?

                                  > Niekoniecznie. Wiadomo, że w nadmiarze zabija nawet woda, ale wiesz, jak będę j
                                  > adła codziennie wieczorem kilo pomidorów albo papryki, to poza ewentualną sracz
                                  > ką nic mi nie grozi. Jeśli pomidory zamienię na banany lub czeresienki albo gru
                                  > szki, za miesiąc nie wejdę w spodnie. Taka jest różnica...

                                  Więc sensownym rozwiązaniem jest odpowiednie wprowadzanie owoców do diety (ilości, zestawienia itd.), ale nie eliminowanie owoców z diety. No sorry.

                                  Tak, zdrowym nawykiem jest jedzenie owoców, z umiarem, zamiast słodyczy.

                                  Natomiast cola czy chipsy to owszem są pokarmy-śmieci, które powinny być całkiem z diety usunięte, albo traktowane na prawach używki a nie pożywienia (raz na jakiś czas ok, nie takie rzeczy człowiek zmetabolizuje, ale nie regularnie i nie bez refleksji).

                                  Przykład rodziców podających litry słodkich soków a zabraniających chipsów do mnie nie trafia, jako przykład ludzi, którzy "na owocach" się utuczyli, cierpią z powodu złej diety - nie nie, oni cierpią przez wysokoprzetworzone, kiepskie jedzenie w zbyt dużych ilościach, a nie "przez owoce".
                                  • madzioreck Re: Madzioreck, 08.09.12, 20:46
                                    No przecież piszę, że się offtopy porobiły.

                                    > Wiem, że przykład, ale dlaczego przerysowany taki?

                                    No właśnie po to, żeby pokazać, o co mi chodzi.

                                    > Więc sensownym rozwiązaniem jest odpowiednie wprowadzanie owoców do diety (iloś
                                    > ci, zestawienia itd.), ale nie eliminowanie owoców z diety. No sorry.

                                    Ale ja nie każę nikomu ich eliminować, no jak rany... ani nie mówię, że ludzie się pasą tylko przez owoce. No nie chce mi się kolejny raz tłumaczyć, o co chodzi, już tu było o tym napisane, nie tylko przez mnie.
                                    • hellulah Re: Madzioreck, 08.09.12, 20:56
                                      Ok, ok smile pewnie poplątałam coś smile
                              • jul-kaa Re: Madzioreck, 08.09.12, 22:23
                                robitussin napisał:
                                > "Paranoicznie" w sensie, że w jego diecie owoce są po prostu zabronione albo na
                                > dmiernie ograniczone, co osobiście uważam za absurd podobny do tego, który prop
                                > aguje żarcie samego tłuszczu jako metody na zdrowe życie.

                                Moim zdaniem to nie jest dieta dla osób, mających 5-10kg nadwagi, które mogą zrzucić jedząc mniej i trochę ćwicząc. Ja bym tę dietę traktowała jako jedną z bardziej ekstremalnych diet dla osób otyłych z dodatkowymi chorobami, np. z insulinoopornością (to częste połączenie). W przypadku takich osób mogą być potrzebne rozwiązania ekstremalne, takie jak radykalne ograniczenie węglowodanów, które takie osoby gubią znacznie bardziej niż np. tłuszcze.
                                Przypominam, ze Dukan, podobnie jak inne diety odchudzające, to nie sposób na zycie, tylko na schudnięcie.
                                Jeśli ktoś waży 120kg i tyje na większości diet (zwłaszcza na dietach niskokalorycznych), to naprawdę lepszy jest dla niego Dukan niż cukrzyca, miażdżyca, rozwalone stawy i cala reszta chorób związanych z monstrualną otyłością.

                                Ale wracając do tematu.
                                Czytałam kiedyś artykuł bodajże o pani dyrektor szkoły, która odchudzała swoich uczniów. Z tego artykułu wynikało, ze rodzice tuczą dzieci w dużej mierze z niewiedzy. Bardzo dużo w diecie tych dzieci było właśnie owoców i soków - od nich w dużej mierze tyły.

                                Naprawdę nie chodzi o demonizowanie owoców, tylko o świadomość, ze to jednak także słodkości, a nie całkowicie neutralna przekąska. Że są dobre, potrzebne, smaczne i wskazane, ale w ograniczonych ilościach. Tylko o to chodzi mnie i Madzioreck.
                                • madzioreck Re: Madzioreck, 09.09.12, 14:02
                                  Uff, dokładnie tak smile
                                • robitussin Re: Madzioreck, 09.09.12, 15:21
                                  > Naprawdę nie chodzi o demonizowanie owoców, tylko o świadomość, ze to jednak ta
                                  > kże słodkości, a nie całkowicie neutralna przekąska.

                                  Owoc jako przekąska naprawdę krzywdy nie wyrządzi. A przynajmniej ja takich ludzi nie znam. Z kolei całkowicie neutralną przekąską to może być chyba tylko szklanka wody.

                                  > Że są dobre, potrzebne, smaczne i wskazane, ale w ograniczonych ilościach.

                                  Jak wszystko. Zjedz kilogram mięsa czy kilogram kapusty czy kilogram pomidorów zamiast kilograma czereśni czy jabłek i zdradź jak się będziesz czuła smile
                                  Rozumiem o co Wam chodzi. O to, żeby nie traktować owoców jako czegoś, co ma tylko 2 kalorie, jak tic-tac i nie napychać się nimi myśląc, że taka owocowa dieta pomoże schudnąć. Ale to nie jest nic nowego. A przynajmniej ja nie znam takich osób, które wcinają tylko i wyłącznie owoce w ilościach ponadnormatywnych. Nawet frutarianie są w stanie zjeść ich tylko trochę smile U mnie wyjątek to czereśnie latem, ale też nie codziennie. I myślę, że pochłaniam ich tak dużo, bo wiem, że sezon na nie trwa bardzo krótko.
                                  • kura17 Re: Madzioreck, 09.09.12, 18:46
                                    > Owoc jako przekąska naprawdę krzywdy nie wyrządzi. A przynajmniej ja takich
                                    > ludzi nie znam.

                                    no to poznaj mnie wink
                                    nie wiem, jak dokladnie definiujesz "krzywde", ale ja sie czuje fatalnie po zjedzeniu owocow jako "przekaski". zaczyna mnie ssac w zoladku, czesto mam nudnosci, od razu robie sie koszmarnie glodna, nawet jesli niedawno jadlam... najgorsze sa chyba jablka (surowe, pieczone sa lepsze). moge jest owoce, ale NIE jako przekaske, tylko jako wstep do sniadania, albo razem ze sniadaniem.
                                    ilosc nie ma znaczenia.

                                    > Zjedz kilogram mięsa czy kilogram kapusty czy kilogram pomidorów
                                    > zamiast kilograma czereśni czy jabłek i zdradź jak się będziesz czuła smile

                                    ja akurat moge spokojnie zjesc kilogram miesa i WCALE mi nie szkodzi.
                                    lubie jesc do syta, 3 razy dziennie, bez podjadania, ale duzo. i na przyklad 1kg chudego miesa to dla mnie uczta i absolutnie klopotow z tym nie mam...

                                    ... tak, tak, ludzie sa ROZNI, ja mam akurat typ odzywiania sie "koczownika" (zapychanie sie na zapas gdy jedzenie jest pod reka wink) - owoce jako przekaski absolutnie odpadaja, a kilogram miesa jest jak najbardziej OK. wiem tez, ze sa ludzie, ktorzy maja dokladnie odwrotnie i na podstawie wlasnych zwyczajow nie wyciagam generalnych wnioskow...
                                    • robitussin Re: Madzioreck, 09.09.12, 19:47
                                      > nie wiem, jak dokladnie definiujesz "krzywde", ale ja sie czuje fatalnie po zje
                                      > dzeniu owocow jako "przekaski". zaczyna mnie ssac w zoladku, czesto mam nudnosc
                                      > i, od razu robie sie koszmarnie glodna,

                                      Hmmm... to faktycznie coś dla mnie zaskakującego. Ja wręcz przeciwnie, czuję się zupełnie normalnie i bynajmniej nie głodna. Ale z drugiej strony nie jestem w stanie zaspokoić większego głodu samymi owocami.

                                      > ja akurat moge spokojnie zjesc kilogram miesa

                                      Jesteś pewna, że kilogram? Bo akurat dziś na obiad miałam pół kilo polędwicy i najadła się tym 4-osobowa rodzina smile Fakt, do tego były surówki, ale też nie w ilościach napychających.
                                      Mi z kolei mięso w dużych ilościach szkodzi i na drugi dzień po obfitym mięsnym obiedzie, czuję się tak, jakby mnie coś rozsadzało od środka.

                                      > ... tak, tak, ludzie sa ROZNI, ja mam akurat typ odzywiania sie "koczownika" (z
                                      > apychanie sie na zapas gdy jedzenie jest pod reka wink)

                                      To tak, jak mój chłop. Ale niestety jemu to na zdrowie nie wychodzi sad
                                      Ja z kolei jem jak kot - malutkie porcje, ale często.

                                      > owoce jako przekaski ab
                                      > solutnie odpadaja, a kilogram miesa jest jak najbardziej OK. wiem tez, ze sa lu
                                      > dzie, ktorzy maja dokladnie odwrotnie

                                      Dokładnie - ja jestem przykładem smile
                                    • lauren6 Re: Madzioreck, 10.09.12, 10:05
                                      > nie wiem, jak dokladnie definiujesz "krzywde", ale ja sie czuje fatalnie po zje
                                      > dzeniu owocow jako "przekaski". zaczyna mnie ssac w zoladku, czesto mam nudnosc
                                      > i, od razu robie sie koszmarnie glodna, nawet jesli niedawno jadlam...

                                      No właśnie, każdy ma inne nawyki żywieniowe, a w tym konkretnym przypadku pani karmi cudze dzieci owocami, które mogą być przez nie źle przyswajane. Bo jak rozumiem dzieci zna kilka dni i przez ten czas nie miała czasu i możliwości dokładnego omówienia z każdym rodzicem diety jego dziecka.

                                      Nie przeczę, że są ludzie, którzy tuczą się słodyczami. Z drugiej strony uważam za głupotę demonizowanie wszystkich owoców, bo są źródłem naturalnych witamin. Jak ktoś wyżej napisał dwie garście na dobę: jedno jabłko, jeden banan itd. A najlepszy moment na zjedzenie tego owoca to przedpołudnie, a nie po powrocie ze szkoły, a najlepiej na noc. Przecież nikt nie pisze o objadaniu się winogronami, ale jednym bananie jako dodatku do kanapki.
                    • majenkir Re: Madzioreck, 08.09.12, 14:09
                      madzioreck napisała:
                      > Taaa? Raczej morze wody. Poczytaj, ile by trzeba zjeść tych owoców, żeby zaspok
                      > oić dobowe zapotrzebowanie.


                      A kto mowi o zaspokajaniu dobowego zapotrzebowania? Owoce, jak wszystko inne, jest po prostu skladnikiem diety. I nie trzeba podchodzic do tego tak histerycznie. Dziecko tez chce smacznie zjesc wink.
                      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                      Charty
                • memphis90 Re: 09.09.12, 23:36
                  > jedzą, jasne. Co nie znaczy, że to dla nich zdrowo i że powinny je jeść.
                  Oczywiście, że powinny uncertain
            • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:35
              Fruktoza akurat jest b. dobrze przyswajana. Poza tym omija punkty kontrolne szlaku metabolicznego glukozy i wchodzi na sam koniec, jako gotowy substrat do produkcji kwasów tłuszczowych. Fruktoza jest akurat b. tucząca...
    • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:37
      W szkole córki też nie wolno przynosić słodyczy czyli żadnych batoników, cukierków, słodkich drożdżówek, deserków typu monte itp. Owoce są oczywiście dozwolone. Ze sprawiedliwością społeczną nic to nie ma wspólnego, raczej chodzi o to, żeby dzieci zjadły coś zdrowszego.
      • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:41
        Nie wolno też przynosić słodkich napojów. Dzieciom to może wyjść jedynie na zdrowie.
      • grouse1 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:42
        Na 99% takie akcje nie mają związku z jedzeniem czegoś zdrowego. Gdyby tak było to dzieci przynosiłyby na II śniadanie warzywa w słupki, sałatki owocowe, ciemne pieczywo ze swojską wędliną itp. Domyślam się, że kanapka z masłem czekoladowym jest nadal kanapką, a zdrowa z pewnością nie jest. Zawsze chodzi o równość wobec dzieci tylko tego żadna pani głośno na zebraniu nie powie. Takie są teraz czasy, że szkoła stara się choć na te 5 godz zatrzeć różnice między dziećmi i nie uczyć ich "bycia lepszym", bo nie czarujmy się, ale 30 lat temu było to ogólnie praktykowane.
        • bri Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:52
          Akurat. Słodycze są tanie i powszechnie dostępne. To już nie PRL, że czekoladę kupowało się w peweksie. Czego jak czego, ale słodyczy to dzieciakom z klasy mojej córki z mniej zamożnych rodzin nie brakuje.
          • falka_85 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:37
            No w sumie to racja. Drogie to właśnie jest porządne jedzenie, porządna szynka, razowe pieczywo, owoce czy warzywa poza sezonem, jaja od szczęśliwej kury itd.
      • black-cat Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:05
        A jak pani sprawdza, czy drożdżówki są słodkie? Czy jeżeli drożdżówka będzie upieczona przez mamę, nafaszerowana owocami z mała ilością cukru, lub bez cukru to już wolno czy jeszcze nie?
    • tully.makker Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 09:39
      Osobiscie nie daje dzieciom do jedzenia smieci, ale gdyby pani w szkole zaczela mi probowac dyktowac, co moje dziecko ma jesc, a do tego jeszcze probowac swoje pomysly naruszajac stan posadania mojego dziecka, to zrobilabym z dupy jesien sredniowiecza.
    • scher Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 09:53
      Bo mój konserwatyzm ma granice i nie uznaję totalnej indywidualizacji życia społecznego. I nie ma to nic wspólnego z komunizmem, kompromitujesz się takim argumentem.

      Wg mnie szkoła musi być instytucją wychowawczo silną, więc musi mieć możliwość wprowadzania swoich wewnętrznych reguł dla osiągnięcia ważnych celów wychowawczych. Tutaj tym celem jest promowanie zdrowego żywienia - cel jak najbardziej słuszny - oraz niesprawianie przykrości tym dzieciom, które słodyczy nie dostają. A nie dostają, bo albo ich rodziców nie stać, albo ich światopogląd wyklucza śmieciowe żarcie.

      W ten sposób to każda mądra akcja rozbije się o zastrzeżenia pretensjonalnego członka społeczności, bo w imię źle rozumianej wolności on akurat chce faszerować swoje dziecko marcepanem i guzik go obchodzą uczucia innych dzieci.

      W ustawie o systemie oświaty jest tzw. klauzula generalna dla dobra uczniów. Pasuje jak ulał do działań tej nauczycielki.

      Jak mówiłem, na miejscu tej nauczycielki, na miejscu dyrektora szkoły, położyłbym w tej sprawie kres twojemu rozbuchanemu indywidualizmowi. A gdybyś się stawiała, wpisałbym odpowiednie postanowienia do statutu szkoły i egzekwował na mocy uprawnień wynikających z władztwa zakładowego.

      PS. Chodzi mi o słodycze, nie owoce.
      • lily-evans01 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 10:04
        Scher, dobrze mówisz.
        Płacę sporo za szkołę, na dzień dobry też usłyszeliśmy, że słodyczy NIET. I nikt się nie oburzał, że skoro płaci, to SAM sobie zdecyduje, jak ma być. Wszyscy się zgodzili, owoce jak najbardziej, ale jako dodatek do kanapki. Nie wolno batonów, mlecznych kanapek, drożdżówek itp. syfu. W sklepiku też tego nie ma - można kupić wafle ryżowe, chleb chrupki na sztuki lub w paczce, soki, wody, serki homogenizowane itp. Można kupić śniadanie szkolne, gdzie też w składzie nie ma takiego syfu.
        Dziecko zamulane słodyczami od rana słabo się koncentruje na lekcjach, bo mu poziom cukru skacze. Nie jestem fanatyczką zdrowej żywności, uważam, że można sobie różne rzeczy zjeść - ale po obiedzie. Jak rodzice nie wiedzą, co jest w miarę zdrowe - to niech przynajmniej dzięki postawie nauczycieli coś tym dzieciom w głowach zostanie.
        Szkoła nie tylko uczy, powinna też pokazywać wzory i na szczęście czasami to jeszcze robi.
        • black-cat Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 10:13
          No, bo serki homogenizowane czy słodkie jak ulepek barwione koszenilą pseudosoki to samo zdrowie... Niech żyją szkolne sklepiki.
          Wolę dziecku dać kanapkę z pieczywa pełnoziarnistego (a czasami nawet, jak ma ochotę, białą bułkę, straszne...), warzywa i kawałek gorzkiej czekolady (o zgrozo, to słodycz przecież, ale ja niedobra matka jestem), do tego wodę niż pozwalać na kupowanie w sklepiku słodkich serków i jeszcze słodszych soków. Bo podejrzewam, że większość dzieci mając do wyboru chleb chrupki i słodki serek wybierze to drugie.
          • lily-evans01 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 11:55
            No to byś się zdziwiła...
            Co do pierwszaków, nasza wychowawczyni wyraźnie prosiła, tak jak i poprzednio w zerówce, żeby nie dawać dzieciom pieniędzy na samodzielne zakupy w sklepiku, tylko zdrowe śniadanie albo zestaw wykupiony w szkole - zestawy są opłacane z góry, na początku m-ca i nie ma, że ktoś w tym sobie przebiera albo grymasi. W klasie mojej córki może ze 2 dziewczynki mają swoje pieniądze do dyspozycji, ale też i dostają śniadania, więc chyba kupują głównie dodatkowe picie.
            Nie wiem, jak jest z klasą II-III, ale też za bardzo przy tym sklepiku się nie kręcą. U nas zresztą jest on potrzebny, bo opłacamy też tam posiłki (to jest firma zewnętrzna).
            Dzieciaki ze starszych klas kupują głównie wodę, soki - ogólnie tego dodatkowego towaru jest mało i mało go schodzi. Po prostu nie mamy dzieci wyprawianych bez śniadań i "zajadających" głód byle czym. Obiady kupuje 100% rodziców, na żądanie można też uwzględnić inne diety (np. alergika).
            A tak poza tym.
            Co do czekolady, wafelków, czegokolwiek słodkiego przed obiadem - chyba raczej nie ma takiej potrzeby, żeby się zasładzać... i potem grzebać w talerzu, jak przychodzi przerwa obiadowa.
            • memphis90 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 23:45
              zestawy są opłacane z gó
              > ry, na początku m-ca i nie ma, że ktoś w tym sobie przebiera albo grymasi.
              Czyli jak dziecko czegoś nie lubi, to cały dzień siedzi głodne...?
        • agni71 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 10:20
          lily-evans01 napisała:

          > Scher, dobrze mówisz.
          > Płacę sporo za szkołę, na dzień dobry też usłyszeliśmy, że słodyczy NIET. I nik
          > t się nie oburzał, że skoro płaci, to SAM sobie zdecyduje, jak ma być. Wszyscy
          > się zgodzili, owoce jak najbardziej, ale jako dodatek do kanapki.

          Bardzo fajnie, tylko to nie jest sytuacja, jaką ma sarling. Nikt z nia nic nie ustalał, a slodycze oraz owoce odbierane są nie dla zdrowia, tylko w celu rozdania całej klasie. I taka sytuacja wzburzyła sarling, i mnie tez burzy.

          Rozwiązanie takie jak u ciebie jest bardzo fajne, i sama cieszyłabym się, jakby u nas też tak było (raczej by nie przeszło, bo sa dzieci, które na II śniadania nosza wyłącznie słodycze).
          • sarling Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 10:28
            Oczywiście, że gdyby pani zapowiedziała, że na II śniadanie dzieci nie dostają słodyczy - to uznałabym ten prikaz (tak jak np. granatowe spodenki gimnastyczne wink).
            Ale po pierwsze - nic o tym nie mówiła, wręcz przeciwnie - w związku z rozpoczęciem obiadów od przyszłego tygodnia prosiła by dawać dzieciom obfitsze śniadania.
            Po drugie - dlaczego również owoce podlegają konfiskacie?
            W zeszłym roku dziecko opowiadało (bez zazdrości!), że są u niego dzieci, które na śniadanie dostają wyłącznie słodkie - np. drożdżówki, lizaki, kanapki z nutellą.
            Ciekawe co im zostaje do jedzenia, 1/25 drożdżówki?
            • scher Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 10:32
              sarling napisała:

              > Oczywiście, że gdyby pani zapowiedziała, że na II śniadanie dzieci nie dostają
              > słodyczy - to uznałabym ten prikaz (tak jak np. granatowe spodenki gimnastycznewink).

              Czyli mamy jednak zbieżność poglądów smile

              > Po drugie - dlaczego również owoce podlegają konfiskacie?

              Tego też nie rozumiem.
            • najma78 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 10:45
              Nie zrozumiale jest konfiskowanie owocow tak samo jak dopuszczenie do jedzenia przez dzieci tylko slodyczy. Wyglada to na brak zasad i totalny chaos. Czy dzieci do obiadu dostaja deser? Jesli tak to i dzieci, ktore maja posilek z domu maja do niego prawo. Jesli jednak jest zakaz jedzenia w szkole slodyczy to powinno byc to przestrzegane ale rodzice powinni byc o tym poinformowani odpowiednio wczesnie i wogole poinformowani. Czy jest w szkole sklepik? Sa w nim slodycze? Jaki problem jest z owocami? Warto o to zapytac.
            • lily-evans01 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 11:46
              Porozmawiaj więc z nauczycielką, jakie są dokładnie jej zamiary, zanim się nakręcisz wink. Nic Ci tutaj nikt nie dopomoże ani nie rozstrzygnie. Idea nie przynoszenia tych wszystkich batonów, drożdżówek itp. jest naprawdę świetna, tylko dziwnie jakoś realizowana. Pytanie właśnie, czy chodzi o zdrowie, czy o równy podział "lepszych" dóbr. Które nawiasem mówić, lepsze wcale nie są - są tańsze niż zdrowa wędlina czy dobry chleb na zakwasie, przesłodzone i pokolorowane wink.
              Co do tych śniadanek, które opisujesz - widać, że naprawdę niektórzy ludzie rozumu nie mają...
          • kozica111 był wątek 07.09.12, 10:40
            Kiedyś był tu taki wątek dotyczący 2 rodzajów obiadów w szkole - tych dofinansowanych i tych opłacanych przez rodziców....obiady różniły się znacznie....oj działo się wtedy działo.....

            Myślę że warto zastanowić sie nad motywacją która kieruje panią a jest łatwa do identyfikacji gdy usłyszymy tekst o dzieleniu sie ze wszystkimi.
            Chodzi o to by dzieci nie szpanowały wobec tej części klasy której na jakieś tam smakołyki nie stać/ nie mogą jeść-np choroba i zwyczajnie nie "dręczyły" kolegów zapachami.To tylko dzieci, cierpia w takich okolicznościach, pani ma rację.
            • lauren6 Re: był wątek 07.09.12, 10:45
              No bez żartów, jabłko za 1,5zł/kg czy banan 3 zł/kg nie jest dobrem luksusowym. Może jeszcze zacznie zaglądać dzieciakom w kanapki i pójdzie cenzura tych, które mają szynkę za 40 zł/kg zamiast mortadeli za 10 zł...
              • droch Re: był wątek 09.09.12, 22:50
                Albo masło zamiast margaryny..
            • dziennik-niecodziennik Re: był wątek 07.09.12, 15:03
              > Chodzi o to by dzieci nie szpanowały wobec tej części klasy której na jakieś ta
              > m smakołyki nie stać/ nie mogą jeść-np choroba i zwyczajnie nie "dręczyły" kole
              > gów zapachami.

              ale przecież sarling pisze ze nie chodzi o to żeby nie nosic, ale żeby PODZIELIĆ SIE Z WSZYSTKIMI.
              w tej sytuacji moze dojsc do absurdu - dzielimy "niepożądane" produkty na wszystkich neizależnie od tego czy ktokolwiek sobie tego życzy. ciekawe czy Małgosia moze odmówic przyjęcia kawałka Jasiowego batonika? i co wtedy z tym jej kawałkiem sie stanie, apia go dzielimy na całą reszte dzieci czy pozwalamy zjec oryginalnemu wlascicielowi?
              a co jesli ktores dziecko w klasie ma jakies ograniczenie dietetyczne z dowolnego powodu, a że mu ciezko z tym ograniczeniem to sie nie przyznaje i wcina taki poczęstunek od kolegi? a potem sie pojawiają problemy zdrowotne? kto za to odpowiada? moja kolezanka z pracy ma syna z cukrzycą, chlopiec ciezko znosi koniecznosci przestrzegania diety ilosciowej, jakosciowej i czasowej, jakby go poczęstowano jakims smakołykiem to na pewno by zjadł - i co wtedy?...
              bez sensu takie cos.
        • eliszka25 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 10:30
          coz, a ja bym sie tez niezle wkurzyla. jestem jak najbardziej za tym, zeby dzieci nie nosily do szkoly slodyczy. bardzo dobrze, ze w szkole zwraca sie na to uwage. w naszej szkole wprawdzie nie ma kompletnego zakazu, ale jest powiedziane, zeby nie dawac, dzieciaki dostaly ksiazeczki, w ktorych byly pomysly na zdrowe sniadania i tym podobne akcje. jak najbardziej to popieram. nawet calkowity zakaz by mnie nie oburzyl. jasne zasady i ok. jednak z postu zalozycielskiego wynika, ze pani zabiera slodycz zeby PODZIELIC na wszystkie dzieci i wyraznie mowi, ze jesli ktos przynosi slodycze, to ma przyniesc DLA WSZYSTKICH. to chyba raczej nie z troski o zdrowie dzieci? piszecie, ze jasiowi jest przykro, kiedy marysia wcina kinderka, bo on nie ma. no pewnie przykro, ale zastanowila sie ktoras z was, co czuje marysia, kiedy cala szczesliwa wyjmuje tego kinderka z tornistra i juz ma sie za niego zabrac, a tu BACH przychodzi pani i jej go wydziera z rak? jak myslicie, jest szczesliwa w tym momencie? jej uczucia sie nie licza, bo najwazniejsze, zeby jasiowi nie bylo przykro? jak dla mnie argument z d... wziety. na podworku tez wydzieracie co lepsze przekaski czy zabawki wlascicielom, zeby innym dzieciom nie bylo przykro, ze takich nie maja?

          dziecko nalezy od malego uczyc, ze nie wszyscy sa tacy sami, nie wszyscy maja to samo i takie samo. moi dwaj synowie to jakos pojmuja. jasne, jak im sie podoba cos, co ma kolega, to mowia, ze tez by chcieli. jednak wtedy nie zabieram koledze i nie mowie mu, ze nie wolno mu sie tym bawic, bo moim dzieciom jest przykro, tylko swoim tlumacze, ze nie wszystko mozna miec itd. za moich szasow nikt nie ingerowal w to, co dzieci przynosily do szkoly. mialam w klasie jedna dziewczynke, ktorej ojciec byl kierowca i przywozil rozne rzeczy, ktorych my czesto nigdy wczesniej nie widzielismy. przynosila do szkoly czekolade, jakies cukierki. jak chciala, to czestowala, jak nie, to nie. czestowala najczesciej tylko najblizsze swoje kolezanki. jakos traumy z tego powodu nie mam.

          podsumowujac, idee nieprzynoszenia slodyczy do szkoly popieram. jednak wara komukolwiek zabierac cos mojemu dziecku! jak pani sie nie podoba to, co moje dziecko przynosi na sniadanie, to niech to zglosi do mnie, a nie wyrywa dziecku batonika z reki!
        • robitussin Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 13:01
          > Dziecko zamulane słodyczami od rana słabo się koncentruje na lekcjach, bo mu po
          > ziom cukru skacze. Nie jestem fanatyczką zdrowej żywności, uważam, że można sob
          > ie różne rzeczy zjeść - ale po obiedzie.

          A skąd Ci w ogóle do głowy przyszło, ze te słodycze to są ZAMIAST śniadania czy obiadu??
          Nie wiem, może tutaj tkwi kość niezgody, bo część osób sądzi, że rodzice zamiast jedzenia dają dzieciom tylko i wyłącznie słodycze. Ja zrozumiałam, że słodycze są po prostu dodatkiem. Deserem, PO śniadaniu czy obiedzie. A nie samym śniadaniem czy obiadem.
          • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 14:46
            robitussin napisał:

            >Ja zrozumiałam, że słodycz
            > e są po prostu dodatkiem. Deserem, PO śniadaniu czy obiedzie. A nie samym śniad
            > aniem czy obiadem.
            I to jest takie warte walki? Czy dziecko nie może zjeśc sobie tego deseru w domu? Jeśli oczywiscie już musi koniecznie codzień zjeść deser? wink
            • nessie-jp Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 14:53
              > I to jest takie warte walki? Czy dziecko nie może zjeśc sobie tego deseru w do
              > mu? Jeśli oczywiscie już musi koniecznie codzień zjeść deser? wink

              A DLACZEGO nie miałoby zjeść deseru? Może ma na niego ochotę? Może "zasłużyło" sobie, dzielnie pracując / wykonując czynności, które nie bardzo lubi, ale za które należy mu się według umowy z rodzicem smaczna nagroda?

              Wreszcie, dlaczego to jakaś obca, dziwna baba ma decydować, co to jest deser, a co posiłek? Dla mnie banan to nie jest deser, to jest wartościowe śniadanie. Na pewno zdrowsze od "kanapki" (typu buła z masłem i dżemorem).

              Wybacz, ale jeśli daje się dziecku do szkoły posiłek, to po to, żeby go zjadło. A nie po to, żeby nawiedzona komunistka z kibucu zabrała z tego posiłku to, co uważa za "dobre", wymiętoliła, posiekała, zmieszała z odpadkami (bo inaczej się już nie da tego nazwać) śniadań innych dzieci i dopiero pozwoliła łaskawie jeść.

              Przede wszystkim wyrabia to w dziecku poczucie absolutnej bezradności, że SILNIEJSZY (pani, czyli "władza") może mu bez uzasadnienia ukraść coś, co jest jego, jego nagrodę, jego deser, jego smakołyk. I będzie płacz, żeby winogron do szkoły nie dawać, bo pani zabiera.
              • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 15:07
                nessie-jp napisała:

                > A DLACZEGO nie miałoby zjeść deseru? Może ma na niego ochotę? Może "zasłużyło"
                > sobie, dzielnie pracując / wykonując czynności, które nie bardzo lubi, ale za k
                > tóre należy mu się według umowy z rodzicem smaczna nagroda?

                Dlatego, że jest akurat pod opieką nauczyciela, które wprowadziło takie zasady.
                >
                > Wreszcie, dlaczego to jakaś obca, dziwna baba ma decydować, co to jest deser, a
                > co posiłek?

                Jeżeli uważasz że nauczyciel, z którym Twoje dziecko spotyka sie przez 3 lata w szkole jest obca babą i kompletnie nie liczysz sie z jej zdaniem to nie wróżę sukcesu wychowaczego.
                Dla mnie banan to nie jest deser, to jest wartościowe śniadanie. N
                > a pewno zdrowsze od "kanapki" (typu buła z masłem i dżemorem).
                >
                > Wybacz, ale jeśli daje się dziecku do szkoły posiłek, to po to, żeby go zjadło.
                > A nie po to, żeby nawiedzona komunistka z kibucu zabrała z tego posiłku to, co
                > uważa za "dobre", wymiętoliła, posiekała, zmieszała z odpadkami (bo inaczej si
                > ę już nie da tego nazwać) śniadań innych dzieci i dopiero pozwoliła łaskawie je
                > ść.
                >
                > Przede wszystkim wyrabia to w dziecku poczucie absolutnej bezradności, że SILNI
                > EJSZY (pani, czyli "władza") może mu bez uzasadnienia ukraść coś, co jest jego,
                > jego nagrodę, jego deser, jego smakołyk. I będzie płacz, żeby winogron do szko
                > ły nie dawać, bo pani zabiera.
                >
                • robitussin Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 18:40
                  > Dlatego, że jest akurat pod opieką nauczyciela, które wprowadziło takie zasady.

                  Jeśli nauczyciel wprowadzi zasadę, że podczas fluoryzacji dzieci, które mają szczoteczki muszą je pożyczyć tym, które nie mają, to też nie powiesz słowa?
                  Kto powiedział, że nauczyciel ma rację i pełnię władzy, nawet jeśli ustala głupie zasady?
                  • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 21:24
                    robitussin napisał:

                    > Jeśli nauczyciel wprowadzi zasadę, że podczas fluoryzacji dzieci, które mają sz
                    > czoteczki muszą je pożyczyć tym, które nie mają, to też nie powiesz słowa?

                    Nie powiem słowa, gdy nauczyciel wprowadza słuszne zasady, a nie szkodzace dzieciom.


                    • wuika Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 22:37
                      Zabieranie dzieciom nieszkodliwego jedzenia jest na ich szkodę. Nie jarzysz?
                      • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 22:40
                        wuika napisała:

                        > Zabieranie dzieciom nieszkodliwego jedzenia jest na ich szkodę. Nie jarzysz?

                        Niektórzy rodzice uważają, że chipsy sa nieszkodliwe smile
                        • wuika Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 23:06
                          A większość, że owoce są zdrowe. I co? I pani nauczycielka wie lepiej? Matko, jak do Ciebie nic nie dociera. Nauczycielka i nauczycielka. A rodzice głupi. Dopuść do swojej zakutej łepetynki, że i wśród rodziców i nauczycieli są kretyni. Tutaj mamy przykład skretyniałej nauczycielki. I niemądrego rodzica - tak, to do Ciebie, bardzo łagodnie, która uważa, że nauczycielka zawsze ma rację. I tak na kiedyś: ładnie poprosić o podzielenie się to nie znaczy zabrać i podzielić na wszystkich. Jesteś moim nowym 'ulubionym' trollem, bo nie wierzę, że jesteś prawdziwa.
                          • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 23:23
                            wuika napisała:

                            > I niemądrego rodzica - tak, to d
                            > o Ciebie, bardzo łagodnie, która uważa, że nauczycielka zawsze ma rację.

                            A skąd taki wniosek wysnułaś?

                            >I tak
                            > na kiedyś: ładnie poprosić o podzielenie się to nie znaczy zabrać i podzielić n
                            > a wszystkich.

                            Naprawde myslisz że nauczycielka brutalnie wyszarpała dziecku batona?

                            >Jesteś moim nowym 'ulubionym' trollem, bo nie wierzę, że jesteś p
                            > rawdziwa.

                            To ciesze sie że jestem aż taka kontrowersyjna. Nie przypuszczałam smile
                            • wuika Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 23:28
                              Co za różnica, czy zabrała z siłą taką, czy owaką? Zabrała, podzieliła i dała innym dzieciom. Ukradła dzieciom ich śniadanie. Nieważne, czy wypadło z plecaka i je zajumała, czy wyrwała z ręki. Nie w tym rzeczy - zabrała im jedzenie. Nadal nie jarzysz?
                              • hellulah Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 23:29
                                Ej no nie jarzy smile
                                • wuika Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 23:31
                                  Wiem. I dlatego tłumaczenie jej, to jak tłumaczenie gazecie - nie ma sensu. Nie zrozumie, przeinaczy, a i tak będzie święcie wierzyć (albo tak się kreować), że wyszło na jej (jego). Dobranoc! Pchły na noc smile
                              • scher Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 23:43
                                wuika napisała:

                                > Ukradła
                                > zajumała
                                > Nadal nie jarzysz?

                                Nie pień się tak.
                              • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 23:51
                                wuika napisała:

                                > Ukradła dzieciom ich śniadanie. Nieważne, czy wypadło z plecaka
                                > i je zajumała, czy wyrwała z ręki. Nie w tym rzeczy - zabrała im jedzenie. Nada
                                > l nie jarzysz?

                                i pewnie na oczach wszystkich jeszcze zjadła tongue_out - do więzienia z nią!
                            • hellulah Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 23:28
                              > Naprawde myslisz że nauczycielka brutalnie wyszarpała dziecku batona?

                              Nie, wystarczy, że nauczycielka nakazała dziecku baton oddać. Tak jak nakazuje (nawet z użyciem form grzecznościowych to dalej jest polecenie przełożonego osobie podległej, tu na dodatek dziecku) oddać zeszyty do sprawdzenia, wstać i podejść do tablicy etc.
                              • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 23:53
                                hellulah napisała:

                                > Nie, wystarczy, że nauczycielka nakazała dziecku baton oddać.

                                A może porosiła poprostu i wytłumaczyła jeszcze dlaczego.....nie wykluczam nawet że dziecko mogło to w pełni zrozumieć.
                                • robitussin Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 15:28
                                  > A może porosiła poprostu i wytłumaczyła jeszcze dlaczego.....nie wykluczam nawe
                                  > t że dziecko mogło to w pełni zrozumieć.

                                  Jasne i dlatego po powrocie do domu poskarżyło się z płaczem matce.
                                  • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 21:25
                                    robitussin napisał:

                                    > Jasne i dlatego po powrocie do domu poskarżyło się z płaczem matce.
                                    ja zrozumiałam że płakało dlatego, że matka wbrew zaleceniom nauczycielki wciska mu batona do śniadaniówki
                                    • memphis90 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 23:49
                                      Rzeczywiście, powód do szlochania.
                    • robitussin Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 15:25
                      mama303 napisała:

                      > robitussin napisał:
                      >
                      > > Jeśli nauczyciel wprowadzi zasadę, że podczas fluoryzacji dzieci, które m
                      > ają sz
                      > > czoteczki muszą je pożyczyć tym, które nie mają, to też nie powiesz słowa
                      > ?
                      >
                      > Nie powiem słowa, gdy nauczyciel wprowadza słuszne zasady, a nie szkodzace dzie
                      > ciom.

                      Wow, brawo! A kto decyduje o tym czy zasady są słuszne czy głupie - Ty, jako rodzic, czy nauczycielka, jako opiekunka na 4-5 godzin dziennie? Która notabene ma tak naprawdę w d...e dobro dzieci, bo gdyby nie miała, to jak pisałam gdzie indziej - skonsultowałaby swoje pomysły wcześniej z rodzicami i wspólnie ustaliła zasady postępowania.
                      A wracając do wątku - widocznie Sarling uważa, że zasady wprowadzone przez nauczycielkę szkodzą dzieciom, bo odbierają jednym pełnowartościowe śniadanie, a innym wciskają batoniki, na które być może nie mają ochoty.
                      Masz jeszcze jakieś wątpliwości czy dalej się będziesz upierać?
                      • wojtekcki Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 15:30
                        popieram dopuki polskie prawo tego nie zabrania nauczycielce nic do tego co dzieciak ma jeść niech się skupia na pedagogice a nie zaglądaniu do plecakow Swoją drogą to owa nauczycielka łamie prawo !!!
                        • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 21:26
                          wojtekcki napisał(a):

                          > popieram dopuki polskie prawo tego nie zabrania nauczycielce nic do tego co dzi
                          > eciak ma jeść niech się skupia na pedagogice a nie zaglądaniu do plecakow Swoją
                          > drogą to owa nauczycielka łamie prawo !!!

                          Niby jakie prawo łamie?
                          • czarnaalineczka Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 21:32
                            zabiore ci samochod rozwale na czesci i porozdaje potrzebujacym
                            jakie prawo zlamie ?
                            • wuika Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 21:35
                              Żadnego, jeśli zrobisz to z dobroci serduszka swojego smile
                              • czarnaalineczka Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 22:23
                                ja wszystko i zawsze z dobrego serduszkasmile
                                • wuika Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 22:49
                                  To mogłabyś. Feel free suspicious
                      • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 21:23
                        robitussin napisał:

                        > Wow, brawo! A kto decyduje o tym czy zasady są słuszne czy głupie - Ty, jako ro
                        > dzic, czy nauczycielka, jako opiekunka na 4-5 godzin dziennie?

                        Prawdopodobnie nikt. Każdy może pozostać przy swoim zdaniu.

                        > A wracając do wątku - widocznie Sarling uważa, że zasady wprowadzone przez nauc
                        > zycielkę szkodzą dzieciom, bo odbierają jednym pełnowartościowe śniadanie, a in
                        > nym wciskają batoniki, na które być może nie mają ochoty.
                        > Masz jeszcze jakieś wątpliwości czy dalej się będziesz upierać?

                        A czy ja sie upieram przy tym, że sarling czy ktos inny nie ma prawa miec własnego pogladu na to co szkodzi dzieciom? To raczej Ty odbierasz uparcie takie prawo nauczycielce tongue_out

                        • robitussin Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 22:01
                          > A czy ja sie upieram przy tym, że sarling czy ktos inny nie ma prawa miec własn
                          > ego pogladu na to co szkodzi dzieciom?

                          Upierasz się przy stanowisku, że nauczycielka ma święte i niezaprzeczalne prawo, bez uzgodnienia z rodzicami, stosować swoje własne zasady (nie szkolne!) w stosunku do dzieci, które są pod jej opieką. Co jest wierutną bzdurą.

                          > To raczej Ty odbierasz uparcie takie prawo nauczycielce tongue_out

                          Nikomu nie odbieram prawa do posiadania poglądów!
                          Nie podoba mi się jedynie to, że nauczycielka wciela swoje poglądy w życie cudzych dzieci.
                          To zahacza wręcz o indoktrynację. I nie ważne, czy chodzi o przekonania religijne czy polityczne czy dotyczące zasad żywieniowych. Nie ma prawa wtrącać się do cudzego życia w taki sposób, w jaki opisała to Sarling.
                          • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 22:50
                            robitussin napisał:

                            > Upierasz się przy stanowisku, że nauczycielka ma święte i niezaprzeczalne prawo
                            > , bez uzgodnienia z rodzicami, stosować swoje własne zasady (nie szkolne!) w st
                            > osunku do dzieci, które są pod jej opieką.

                            No jasne że sie upieram, może nie niezaprzeczalne ale święte pewnie tak smile

                            > Nie podoba mi się jedynie to, że nauczycielka wciela swoje poglądy w życie cudz
                            > ych dzieci.

                            A ktoś Ci zabrania tego, żeby Ci sie to nie podobało. Idź i dyskutuj.


                        • memphis90 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 23:53
                          No widzisz- póki to jest pogląd, a nie fakt, to nauczycielka nie ma prawa wprowadzać żadnych zakazów ani nakazów. Nauczycielka może sobie mieć pogląd, że domowy baton muesli jest strasznie szkodliwy, ale póki matka nie napakuje w ten baton tłuczonego szkła- swoje poglądy może zachować dla siebie i swoich własnych dzieci. Gdyby niektóre ematki były nauczycielkami z podobnym zakresem władzy, to dzieciom wolno byłoby jeść tylko białe jogurty (o ile nie byłaby to przedstawicielka opcji "pij mleko będziesz kaleką", bo wtedy i jogurt odpada) i amarantus.
                        • memphis90 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 10.09.12, 17:22
                          > A czy ja sie upieram przy tym, że sarling czy ktos inny nie ma prawa miec własn
                          > ego pogladu na to co szkodzi dzieciom? To raczej Ty odbierasz uparcie takie pra
                          > wo nauczycielce tongue_out
                          Ale póki co to rodzic płaci za wyżywienie swojego dziecka, rodzic opłaca lekarza, rodzic ponosi odpowiedzialność prawną za dziecko. Pani nauczycielka odpowiada w zakresie: wbicia sobie cyrkla w oko na lekcji, wyskoczenia przez okno, uskutecznienia przez dziecko baranka w ścianę na w-fie itd. Więc może sobie mieć poglądy, ale w zakresie spraw, w których za dziecko odpowiada rodzic- on decyduje i tyle.
            • robitussin Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 18:32
              > I to jest takie warte walki?

              Nie, więc nie wiem po co walczyć w szkole ze słodyczami tongue_out

              > Czy dziecko nie może zjeśc sobie tego deseru w domu?

              Pewnie może, ale może akurat ma ochotę zjeść w szkole.
              W czym widzisz problem?
              • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 21:22
                robitussin napisał:

                > Nie, więc nie wiem po co walczyć w szkole ze słodyczami tongue_out

                Dla zdrowia dzieci, to oczywiste.

                > Pewnie może, ale może akurat ma ochotę zjeść w szkole.
                > W czym widzisz problem?

                A jak dziecko ma ochote sobie w szkole na lekcji np. gadac przez telefon albo pograc na konsoli, albo połozyc nogi na ławce bo mu tak wygodnie to też trzeba mu to umozliwić? Nie wszystko na co dziecko ma ochote w szkole jest mozliwe do realizacji.
                • robitussin Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 15:30
                  > A jak dziecko ma ochote sobie w szkole na lekcji np. gadac przez telefon albo p
                  > ograc na konsoli, albo połozyc nogi na ławce bo mu tak wygodnie to też trzeba m
                  > u to umozliwić? Nie wszystko na co dziecko ma ochote w szkole jest mozliwe do r
                  > ealizacji.

                  Ja pierdziulę, poddaję się, bo Ty jesteś wyjątkowo nieostra.
                  • mama303 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 21:27
                    robitussin napisał:

                    > Ja pierdziulę, poddaję się, bo Ty jesteś wyjątkowo nieostra.

                    A Ty starsznie ostra za to, Chyba sie boję tongue_out
                    • wuika Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 21:30
                      I sobie pójdziesz? A już miałam przyrządzać popcorn. Ostatnio nie ogląda się takich dobrych komedii suspicious
        • memphis90 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 09.09.12, 23:44
          Soki? Serki homo? Przecież są równie kaloryczne, co drożdżówki czy kinderki...
          Coś wybiórcze to promowanie zdrowego żywienia.
      • black-cat Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 14:57
        Ale w opisanym przypadku nie ma mowy o wprowadzaniu reguł w celu promowania zdrowego odżywiania czy niesprawianiu przykrości dzieciom, które słodyczy nie dostają.
        Pani BEZ POINFORMOWANIA RODZICÓW bawi się w Janosika. Jeżeli w szkole czy klasie jest zakaz przynoszenia słodyczy pani ma obowiązek poinformować o tym rodziców na rozpoczęciu roku, bądź wpisać taką informację do dzienniczka. Jeżeli po takiej informacji ktoś się nie dostosuje, ma prawo zabrać i oddać dziecku po lekcjach, a nie dzielić słodkie świństwa na wszystkie dzieci w klasie. Robiąc tak, naraża niektóre dzieci na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia.
      • duch_mariana Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 07.09.12, 18:33
        Zacznijmy od tego że nauczycielka jest za malutka żeby się stawiać rodzicowi. Stawiać to się może dyrektor, a to też nie w każdej sprawie,bo statut szkoły to nie jest żadna świętość, tylko to ma być zgodne przepisami wyższej kategorii. Może sobie tam w szkole promować zdrową żywność, czy co tam chcą, ale nie może być tak, że nagle jakaś fanatyczka zdrowej żywności wprowadza swoje zasady, bezprawnie sprawdza dzieciom śniadania i według własnego uznania kradnie im to, co dali rodzice do zjedzenia. Po takiej akcji nie miałbym żadnych oporów, żeby odwiedzić tą panią w jej mieszkaniu i wziąć sobie z lodówki co mi pasuje i rozdać menelom. Mam do tego takie samo prawo jak ona do rozdawania śniadania młodej. To jedna sprawa. Druga to taka, że nikt nie ma prawa przeszukiwać ani dziecka, ani jego rzeczy według własnego widzimisię i ja na miejscu autorki po prostu powiedziałbym dziecku, żeby nie pokazywało co ma na śniadanie. Nauczycielka nie ma prawa zrobić tego na siłę, bo wówczas ja mogę zgłosić napad na dziecko, a dziecko zezna, że podczas tego bezprawnego przeszukania plecaka zginęły jej dwie dyszki. I wtedy nauczycielka już ma miękko, bo prawo do przeszukiwania ma policja, a nie nauczyciel, ochroniarz, czy kanar w autobusie.
        • basia799 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 10.09.12, 00:37
          > Zacznijmy od tego że nauczycielka jest za malutka żeby się stawiać rodzicowi. S
          > tawiać to się może dyrektor, a to też nie w każdej sprawie,bo statut szkoły to
          > nie jest żadna świętość, tylko to ma być zgodne przepisami wyższej kategorii. M
          > oże sobie tam w szkole promować zdrową żywność, czy co tam chcą, ale nie może b
          > yć tak, że nagle jakaś fanatyczka zdrowej żywności wprowadza swoje zasady, bezp
          > rawnie sprawdza dzieciom śniadania i według własnego uznania kradnie im to, co
          > dali rodzice do zjedzenia. Po takiej akcji nie miałbym żadnych oporów, żeby od
          > wiedzić tą panią w jej mieszkaniu i wziąć sobie z lodówki co mi pasuje i rozdać
          > menelom. Mam do tego takie samo prawo jak ona do rozdawania śniadania młodej.
          > To jedna sprawa. Druga to taka, że nikt nie ma prawa przeszukiwać ani dziecka,
          > ani jego rzeczy według własnego widzimisię i ja na miejscu autorki po prostu po
          > wiedziałbym dziecku, żeby nie pokazywało co ma na śniadanie. Nauczycielka nie m
          > a prawa zrobić tego na siłę, bo wówczas ja mogę zgłosić napad na dziecko, a dzi
          > ecko zezna, że podczas tego bezprawnego przeszukania plecaka zginęły jej dwie d
          > yszki. I wtedy nauczycielka już ma miękko, bo prawo do przeszukiwania ma policj
          > a, a nie nauczyciel, ochroniarz, czy kanar w autobusie.

          noo i to jest prawdziwy polski rodzic, nareszcie. nauczycielka "jest za malutka" i już "ma miękko" - bo rodzic z roszczeniową postawą - płacę - rządam - przychodzi i tak ma być, a jak nie to w ryja (tekst np. z ostatniej wywiadówki: córki nie było 3 tygodnie na lekcjach, pani obowiązkiem jest więc dostarczyć nam notatki z każdej lekcji. na maila proszę. najdalej an pojutrze, myk myk... przykłady można by mnożyć)

          boszzz ileż to ja takich przypadków widziałam w naszych pięknych szkołach, na swoich wywiadówkach i cudzych. donosy do dyrekcji, kuratorium, na zasadzie - zniszczę cię szmato. ot polska szkoła oczami nauczyciela, ah, pięknie, jak ja się nie mogę doczekać tego wspaniałego społeczeństwa za parę lat, jak to całe rozwydrzone pokolenie dorośnie, się będzie działo: nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobiszsmile)) tylko z drugiej strony lady of kors.
        • basia799 Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 10.09.12, 00:41
          Nauczycielka nie m
          > a prawa zrobić tego na siłę, bo wówczas ja mogę zgłosić napad na dziecko, a dzi
          > ecko zezna, że podczas tego bezprawnego przeszukania plecaka zginęły jej dwie d
          > yszki. I wtedy nauczycielka już ma miękko, bo prawo do przeszukiwania ma policj
          > a, a nie nauczyciel, ochroniarz, czy kanar w autobusie.

          ahaha, a to dopiero teraz doczytałam - a dziecko zezna, że pani nauczycielka ukradła jescze 20 złotych. 7 latek, coś pięknego, donos, zniszczenie nauczycielce życia, młody kłamie na policji - jaka to piękna lekcja wychowawcza. bo podzieliła batonik, nie mogę, sorki,a le publikuję gdzie się da ten post duchu mariana, bo jest prze-pięk-nysmile)))
          • duch_mariana Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 10.09.12, 22:28
            Ja tylko dałem taki przykład co może nadgorliwą nauczycielkę spotkać jak ktoś się uprze. Ani ja ani moje dziecko nie współpracujemy z policją ani z innymi organami reżimu państwowego. Natomiast nauczycielka powinna robić to co do niej należy i nie angażować się tam gdzie nie potrzeba. Może i są dzieci, które szkoła musi wychować, zaopiekować się nimi, pokazać właściwą drogę. Moja jest dzieckiem zadbanym i z wychowaniem radzę sobie bez pomocy państwa. Moim zdaniem to ona przez szkołę więcej traci niż zyskuje i z chęcią nie posyłałbym jej tam wcale. Ale jest obowiązek, więc chodzi i to wystarczy. Ona będzie chodziła, a nauczyciel ma prowadzić lekcję a nie robić rewizje plecaków, czy bawić się w Janosika. Jak każdy będzie robił co do niego należy, to nie będzie takich problemów jak ma autorka.
      • madzioreck Scher 07.09.12, 18:43
        Ale pani zabiera dzieciom przekąski nie z troski o ich zdrowie, argumentem nie jest tu zdrowe odżywianie. Pani uważa, że jak się przynosi coś dobrego, to powinno się wszystkich częstować. Zgodnie z tym, gdyby dziecko Sarling przyniosło 25 batoników Kinder i dało każdemu innemu dzieciakowi z klasy po sztuce, to pani byłaby ukontentowana i nie zabrała. Czaisz różnicę?
        • scher Re: Scher 07.09.12, 18:58
          madzioreck napisała:

          > gdyby dziecko Sarling przyniosło 25 batoników Kinder i dało każdemu innemu dzieciakowi
          > z klasy po sztuce, to pani byłaby ukontentowana i nie zabrała. Czaisz różnicę?

          Czaję. Mimo tego widzę raczej jej dobre intencje i nie jestem w stanie jej potępić. Chciała budować klasową wspólnotę.
          Młoda jest, w przyszłości dopracuje się lepszych metod.
          • madzioreck Re: Scher 07.09.12, 22:51
            Jak to mówią, dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane.
      • robitussin Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 12:57
        > Jak mówiłem, na miejscu tej nauczycielki, na miejscu dyrektora szkoły, położyłb
        > ym w tej sprawie kres twojemu rozbuchanemu indywidualizmowi.

        Czy Ty czasem nie jesteś nauczycielem i nie pisywałeś kiedyś na pl.soc.edukacja? suspicious
        Bo i nick ten sam i poglądy równie szalone.
        • scher Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 13:09
          robitussin napisał:

          > Czy Ty czasem nie jesteś nauczycielem

          A gdybym był, umniejszałoby to wagę moich argumentów?
          • robitussin Re: Na miejscu tej pani bym ci się postawił 08.09.12, 13:40
            > A gdybym był, umniejszałoby to wagę moich argumentów?

            Nie odpowiedziałeś na moje drugie pytanie smile
            I owszem, gdyby się okazało, że to ten sam Scher, nauczyciel z p.s.e, to zaniechałabym z Tobą dyskusji w tym temacie, bo - wybacz dosadność - poglądy w kwestiach związanych ze szkolnictwem i oświatą miałeś zawsze iście betonowe. I wcale niekoniecznie pokrywające się z przepisami, na które tak chętnie się powołujesz.
    • najma78 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:18
      Ta kwestie powinnas wyjasnic z nauczycielka. To jedyne co mozna w tej sprawie zrobic. Nie spotkalam sie z sytuacja aby nauczyciele zagladali dzieciom do posilkowale to wynika z innej organizacji. Sa osoby wyznaczone do pracy w w miejscu gdzie dzieci zjadaja posilki aby je nadzorowac oraz aby zwrocic uwage czy te ktore przynosza jedzenie z domu maja odpowiednie. Wytyczne co do odzywiania dzieci sa jasne, slodycz jako deser ok. ale nie jako posilek glowny a to sie zdarza. Dziecko moze podzielic sie/zamienic tym.deserem jesli chce i z kim chce to chyba nie podlega dyskusji. Zapytaj wiec nauczycielke i dowiedz sie o co chodzi.
    • olena.s Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 10:29
      Rozumiem, że cię irytuje narzucony odgórnie zakaz.
      Niemniej weź pod uwagę, że są i dzieci biedniejsze, i dzieci z dietą nietuczącą, i alergiczne - po raz pierwszy pozbawione przy dziennych posiłkach kontroli dorosłych. Może warto, żebyś zrewidowała swoje oburzenie pod ich kątem, biorąc pod uwagę skalę problemu ich rodziców?
      U mnie w szkole są pewne zakazy (puszki, butelki szklane, orzechy - tego nie wolno przynosić) a także bardzo mocno wpływano na rodziców pod kątem unikania słodyczy. W najmłodszych klasach dzieci miały zakaz dzielenia/wymieniania się śniadaniami, i nauczyciel miał narzędzia, aby tego dopilnowywać (niektóre dzieci mogą zejść z tego świata np. po kontakcie z orzechem arachidowym).
      Omówiłabym z nauczycielką i rodzicami tę kwestię - uważam że z owocami to przegięcie - ale dostosowałabym się do wspólnej polityki. Także dlatego, że moim zdaniem początki szkoły nie są właściwym okresem/miejscem na nauczanie dzieci o nierównościach społecznych.
      • black-cat Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 13:49
        Ale nakaz wprowadziła pani. I to bardzo dziwny nakaz. Naprawdę nie chciałabym być rodzicem alergicznego dziecka w klasie, gdzie pani "sprawiedliwie" obdziela wszystkie dzieci batonikiem z orzeszkami arachidowymi. Pani, zabierając dziecku słodycze i częstując nimi wszystkie pozostałe dzieci w klasie naraża wiele dzieci na niebezpieczeństwo. Jaś może nie być uczulony na orzeszki czy winogrona, ale Zosia może od tego zejść z tego świata.
        Z tego co się zorientowałam to nie jest wspólna polityka, tylko polityka pani.
    • an_ni Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:01
      ale kosmos!!
      moja pierwszoklasistka nie zdąża zjesc obiadu, a na stolowce maja taki balagan ze zawsze czegos nie dostanie, albo dostanie zimne
      kanapka tez nie bardzo wchodzi i przynosi ja z powrotem ledwo nadgryziona, bo tez brakuje czasu, jeszcze zbyt nieogarnieta jest w nowej sytuacji
      po 2 dniach glodowania dalam jej przekaski do pudelka sniadaniowego: i cos slodkiego i slonego i owoce w kawalkach
      jak by mi sie pani wtracala, co je moje dziecko na II sniadanie, to kazalabym jej pilnowac czy corka zjadla obiad na stolowce czy dostala go na czas, cieply, pelnowartosciowy i nie uczulajacy jej
      i ciekawe czy nauczycielka wywiazalaby sie z obowiazku
    • jul-kaa Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:11
      Miałam praktyki w szkole. Trwały jedyne pół roku, a zdarzyła mi się trzykrotnie sytuacja, że dziecko zwymiotowało od przeżarcia słodyczami (3 batony z domu, reszta kupiona w sklepiku). Podobnie było na obozach, na które rodzice przysyłali dzieciom paczki ze słodyczami. Nie wolno ich było przechwycić i wydawać dzieciom rozsądnych ilości, bo jakżebyto! Efekt był taki, że dzieci przeżerały się słodyczami do nieprzytomności, zarzygiwały łóżka i śpiwory, lądowały u lekarza i tak dalej.

      Rozumiem, że szkoła (czy opiekun na obozie) nie może zabraniać niczego rodzicowi, ale powiedzcie mi proszę, jak wybrnąć z takiej sytuacji. Podpowiem, że zalecenia dawania "rozsądnych ilości" nie działa.
      • bovirag Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:17
        u nas w szkole nie mozna slodyczy. Zadych. Nie sa one zabierane, tylko pakowane z powrotem do lunch box i zabierane przez dziecko do domu z notatka, ze slodyczy nie wolno. Nie wolno rowniez gazowanych napojow oraz chipsow.
        Owoce mozna kilogramami tak samo warzywa jak i zdrowy lunch.
        W zeszlym roku mialam sytuacje w klasie gdzie dziewczynka kazdego dnia miala do zjedzenia kanapki z nutella, do tego jogurt czekoladowy taki typu monte i baton czekoladowy. Walczylismy z rozicami i w koncu sie udalo wyegzekwowac zdrowe jedzenie dla dzieciaka.
      • jul-kaa Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:43
        Ponawiam pytanie: co ma zrobić nauczycielka lub wychowawca, które po raz kolejny musi przerywać lekcje (zajęcia), bo musi razem z dziećmi opuścić cuchnącą wymiocinami salę.
        • droch Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 22:55
          Może zrezygnować z pracy, jeśli jej nie pasuje wykonywanie obowiązków.
          Ale może też porozmawiać z rodzicami. Albo doprowadzić do wyeliminowania słodyczy ze sklepiku. Itd.
        • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 23:59
          To samo, co robi wtedy, kiedy dziecko zrzyga się z powodu jelitówki. Ja, jak żyję, nie zetknęłam się jeszcze z rzyganiem po słodyczach, sądziłam, że to tylko w "Mikołajku". Za to rzyganie z powodu wirusa mam na codzień.
    • barbibarbi Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:27
      Pani może co najwyżej zasugerować, aby rodzice starali się o zdrowe przekąski dla dzieci. W żadnym wypadku szkoła nie ma prawa dyktować, co konkretnie dzieciaki mają jeść. A już rządzenie się batonikami i krojenie na cząstki to są jakieś jaja. Szkoła powinna edukować dzieciaki, a pani z góry założyła że jest mądrzejsza od wszystkich i ma prawo edukować także rodziców, i to w kwestii w której wcale nie musi być specjalistką - diety.
      • agni71 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:39
        A już rządzenie się batonikami i krojenie na cząstki to są jaki
        > eś jaja.

        Do tego dochodzi mozloiwośc podania jakiegos produktu uczulającego choremu dziecku. Duzo dzieci nie może jeść czekolady, orzechów, mleka.... Albo wlasnie rodzice celowo nie dają słodyczy...A tu nadgorliwa nauczycielka wszystkich obdaruje Jasiowym batonikiem uncertain
        • wuika Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:42
          Wynika z tego, że skoro istnieje grupa dzieci, które nie mogą jeść czegoś tam, to w ogóle nikt w klasie nie powinien jeść, bo a) albo dzieciom będzie przykro, albo b) dzieciom zaszkodzi, jak tylko pani podzieli tego batonika, banana, winogrona (pamiętajcie, ilość gron musi być równa ilości dzieci w klasie, uwzględniając choroby i inne absencje, bo inaczej biedna pani nauczycielka się zamacha przy dzieleniu po równo). Jakaś paranoja.
          • miedzymorze Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:54
            Najlepiej każdemu suchą kromkę chleba (bezglutenowego) i szklankę wody suspicious

            W sytuacji opisanej przez autorkę - wobec braku jakichkolwiek ustaleń nt tego co może być w drugim śniadaniu - zażądałabym nie wtrącania się w to, co moje dziecko je i uprzedziła, że każde następne przypadki zabierania zostaną potraktowane jak kradzież.

            pozdr,
            mi

            • scher Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:49
              miedzymorze napisała:

              > uprzedziła, że każde następne przypadki zabierania zostaną potraktowane jak kradzież.

              Pieniaczka.
              • miedzymorze Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 13:25
                W kwestii samowolnego zabierania mojemu dziecku czegokolwiek bez wcześniejszych ustaleń ?
                Zawsze.

                Ty możesz przyjąć, że pani wolno wszystko i na wszelki wypadek dorzucać kilo śliwek dla dzieci i kawę dla niej. Feel free.

                pozdr,
                mi
                • jolunia01 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 14:13
                  miedzymorze napisała:

                  > Ty możesz przyjąć, że pani wolno wszystko i na wszelki wypadek dorzucać kilo ś
                  > liwek dla dzieci i kawę dla niej. Feel free.

                  Ja cię proszę, ty nie podsuwaj takich pomysłów, bo pani-nadgorliwa-idiotka gotowa zrobić kawę dla wszystkich dzieci, "żeby było sprawiedliwie"
          • antyideal Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:54
            Moje dziecko jest alergikiem,w tej chwili bardziej wziewnym,
            ale w przedszkolu byl jeszcze pokarmowym i w zyciu
            nie przyszloby mi do glowy by robic afere, ze inne dzieci
            jedza slodycze a on nie moze, wiec niech one tez nie jedzą
            i wbijac wszystkich wokol w poczucie winy.
    • sadosia75 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:35
      W naszej szkole rok w rok rodzice dostają kartę z info co dziecku można podawać na śniadanie w szkole . Taki spis zdrowej żywności. Nie jest to obowązkowe ale niby ma ułatwić życie rodzicom ( szczególnie tych z pierwszych klas )
      ale gdyby nauczycielka wymagała ode mnie, że mam albo kupić batony całej klasie albo moje dziecko go nie zje to bym pani powiedziała, że moimi pieniędzmi rozporządzać nie będzie, a moje dziecko będzie jadło to co jej przygotuję w domu na II śniadanie.
      Jeśli ja mam ochotę kupić całej klasie batony to kupię bez nakazu pani wielmożnej nauczycielki. jeśli zabiera mojemu dziecku np. banana to przepraszam z jakiej racji?
      dopłacam do obiady dla dzieci z rodzin biedniejszych, dopłacam do wyprawek, dopłacam do składek rodzicielskich to jeszcze qrwa mam żywić całą kasę ?
      jakaś kretyńska zasada. i nie życzyłabym sobie zeby nauczycielka zabierała moim dzieciom jedzenie. młodsza córka w szkole je jedynie owoce ( dostaje banana i jabłko bo bardzo lubi, czasem też jakieś inne owoce jeśli ma chęć ) i dodatkowo je obiad w szkole. i co ? nauczycielka zabiera jej te owoce i dzieli po klasie a moje dziecko głodne od rana siedzi do 14 i czeka na obiad? no babie się chyba poprzewracało...
    • havana28 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:35
      Jeśli mieszkasz w Wielkiej Brytanii to nie wiem dlaczego tak się burzysz - tam konfiskacja słodyczy z drugiego śniadania jest normą - nauczycielki robią przegląd co dzieci przynoszą w plecakach.
      • kolpik124 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:51
        Akurat UK ze swoimi startami frytek z majonezem i innym masowo konsumowanym fastfoodem i spasionymi dzieciakami nie jest tu najlepszym przykładem smile

        A póki w regulaminie szkoły nie ma dokładnych wytycznych "jedzeniowych", to panie nauczycielki niech się odpierwiastkują od tego, co moje dzieci dostają na drugie śniadanie.
        • olena.s Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:20
          Ja bym tu była ostrożna.
          Wątpię, żeby jakikolwiek kraj zasobny mógł być najlepszym przykładem. Jak już, to może Nepal?
      • carmita80 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:01
        havana28 napisała:

        > Jeśli mieszkasz w Wielkiej Brytanii to nie wiem dlaczego tak się burzysz - tam
        > konfiskacja słodyczy z drugiego śniadania jest normą - nauczycielki robią przeg
        > ląd co dzieci przynoszą w plecakach.

        Buhahaha,tak to wlasnie jest jak ludzie bzdury gadaja, zupelnie jak z paracetamolem na wszystko big_grin
        w GB dzieci nie nosza plecakow to po pierwsze, nawet w high school, po drugie jesli przynosza posilki z domu to sa one w lunch boxes i sa odkladane na trolley kolo klasy (nie zmieniaja klas w ciagu dnia) potem odwozone do miejsca gdzie jedza posilki (wszyscy o tej samej porze) i nauczyciele maja wtedy przerwe na lunch i nie zagladaja do posilkow, bo od tego sa dinner ladies i lunch supervisors, osoby specjalnie wyznaczone (teaching assistants) i specjalnie zatrudnione cztli przychodzace tylko na 1h kiedy trwa lunch, bo po oviedzie nadzoruja dzieci na placu zabaw a nauczyciele i asystenci maja przerwe. Ich zadaniem jest zwrocenie uwagi na to co dzieci przynosza z domow i jesli sa to tylko slodycze to wzywa sie rodzicow na rozmowe. Slodycz jakobdeser jest ok. w koncu do kazdego obiadu szkolnego jest deser.
        • havana28 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:25
          ok ok poprawka:robią przegląd nie w plecakach tylko lancz boksach...

          chciałam osadzić przekaz w poprawnej polszczyznie i realiach tak żeby był zrozumiały dla polskich rodziców
          • carmita80 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:37
            havana28 napisała:

            > ok ok poprawka:robią przegląd nie w plecakach tylko lancz boksach...
            >
            > chciałam osadzić przekaz w poprawnej polszczyznie i realiach tak żeby był zrozu
            > miały dla polskich rodziców

            tak czy owak, nauczyciele nie grzebia w lunch boxes, dopiero osoby na sali gdzie dzieci jedza obserwuja jakie to sa posilki i interweniuja u rodzicow jesli sa zle zbilansowane np. dziecko przynosi batona i slodki deser mleczny i nic poza tym albo jesli dziecko wogole nic nie je. Pilnuja tez przestrzegania zasady ze nie zjada sie tylko deseru. Nie robia zadnych przegladow i niczego nie wyrzucaja. Mam dwoje dzieci w szkole od ponad 5 lat i sporo znajomych z dziecmi w roznych szkolach oraz osoby pracujace tam wiec z laski swojej nie pisz glupot.
            • havana28 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:44
              tja
        • rosapulchra-0 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 09.09.12, 17:48
          Carmita, nie gadaj z tm trollidłem hawaną, kilka miesięcy pobyła w UK i myśli, że zna ten kraj od podszewki big_grinbig_grinbig_grin
    • blekitny.zamek Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:49
      No wmurwiłam się dziś z rana

      Nie dziwię ci się.Pani chyba na głowę upadła,żeby małemu dziecku zabierać batona i dzielić go na kilkanaście części,bo każdy musi coś dostać.

      eśłi pani taka społecznie wrażliwa niech sa
      > ma przynosi dla wszystkich.

      dokładnie tak
      nie zgodziłabym się na coś takiego,to moja sprawa,co kupuję dziecku na drugie śniadanie.
      Co innego,jak by to było wcześniej uzgodnione na zebraniu i wszyscy by się zgodzili.
      I nie daj sobie wmówić,że robisz dziecku krzywdę,no bez przesady..

    • jowita771 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:53
      Nie rozumiem Twojego oburzenia. Co w tym złego, że pani chce uniknąć robienia przykrości uczniom, którzy nie mają tego batonika? Ja daję specjalnie dziecku proste drugie śniadanie, żeby jakiemuś dziecku nie zrobiło się przykro. Jeśli pani nie pozwala owoców, to uważam, że przesadza, ale batoniki nie są niezbędnym elementem diety ucznia.
      • wuika Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:55
        A dzieci - WSZYSTKIE! - chodzą też w zgrzebnych koszulach i piszą ołówkami za 10gr? Cała reszta pewnie jest zbędna.
        • jowita771 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:03
          Pomiędzy chodzeniem w zgrzebnych koszulach a full wypasem jest całkiem sporo możliwości. Naprawdę taki problem, żeby dziecko nie obnosiło się ze wszystkim co ma w obecności tych, którzy mają mniej? Nie jest Wam ani odrobinę przykro, jak sobie wyobrazicie dziecko, które ogląda rówieśników jedzących codziennie batony, które ono ma od święta? Cóż się takiego stanie mojemu dziecku, jak zje coś słodkiego w domu po lekcjach zamiast w szkole?
          • lady-z-gaga Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:41
            >Nie jest Wam ani odrobinę przykro, jak sobie wyobrazicie dziecko, które ogląda rówieśników jedzących codziennie batony, które ono ma od święta?

            W takim razie rodzice, ktorzy decydują, że słodycze dziecko jada raz w tygodniu ( z powodów zdrowotnych, nie z biedy) to prawdziwi sadysci.
          • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 00:06
            Kanapki z szynką też mam nie dawać, bo inne jedzą chleb z margaryną i pomidorem?

            Na marginesie- ja to akurat chętniej zjadłabym z pomidorem, niż z szynką. Mamusia mi zawsze mięsne kanapki robiła, gdyby ktoś miał pomidora, to patrzyłabym z zazdrością. Czy to znaczy, że nikomu nie wolno jeść buły z pomidorem?
            • jowita771 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 09:46
              Bez przesady, jeden lubi to, drugi co innego. Słodycze są dla większości dzieci atrakcyjne, ale da się bez nich żyć. Dziecku język do doopy nie ucieknie, jak zje batona parę godzin później.
              • memphis90 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 10.09.12, 17:26
                Ale słodycze lepiej rano zjeść.
      • black-cat Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 12:36
        Co to znaczy "proste śniadanie"? Najtańsza buła z mortadelą, żeby Jasiowi z ławki obok nie było przykro?
        • jowita771 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 20:29
          Nie przesadzajmy. Kanapka z szynką i jabłko. Dziecku się krzywda nie dzieje od takiego śniadania. Chociaż przyznam się, że daje też np. parę migdałów. Dzieci jedzą śniadanie w ławkach, takie migdały córka zjada razem z koleżanką.
          • graue_zone Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 20:57
            A jeśli się takim migdałem zakrztusi... Albo koleżanka...?
      • madzioreck Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 23:20
        > Nie rozumiem Twojego oburzenia. Co w tym złego, że pani chce uniknąć robienia p
        > rzykrości uczniom, którzy nie mają tego batonika? Ja daję specjalnie dziecku pr
        > oste drugie śniadanie, żeby jakiemuś dziecku nie zrobiło się przykro.

        Wiesz, niektóre dzieci nie dostają wcale jedzenia do szkoły. Proponuję więc, skoro tak się martwisz o uczucia biedniejszych dzieci, żebyś swoim też nie dawała żadnego II śniadania. Bo tym, co nie mają wcale, będzie przykro...

        Jeśli pan
        > i nie pozwala owoców, to uważam, że przesadza, ale batoniki nie są niezbędnym e
        > lementem diety ucznia.

        Owoce także nie. A ponadto dziecku, które ma tylko kanapkę (albo nic), może być na widok owoców innego dziecka jeszcze bardziej przykro, niż na widok kanapki, nawet prostej...
      • nanuk24 Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 08.09.12, 19:52
        Ja daję specjalnie dziecku pr
        > oste drugie śniadanie, żeby jakiemuś dziecku nie zrobiło się przykro.

        No dokladnie! ja moim pociechom daje kanapki ze smalcem nawet mi do glowy nie przyszlo dolozyc nieco cebulki i skwarkow, bo a nuz...
    • soczek_bez_gazu Re: Szkoła ustala skład II śniadania? 07.09.12, 11:57
      czyli dajmy na to wczoraj zapakowałaś dziecku banana/winogrona i pani mu to zabrała?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka