Dodaj do ulubionych

byłam sobie w ciucholandzie

16.09.12, 11:19
Ciuchloland, największy w okolicy, istne hektary. Na środku bardzo dużej sali stoją ustawione pojemniki z butami, jest ich kilka, całkiem spore. Po kilku minutach zauważyłam, że zbiera się coraz więcej osób wkoło tych pojemników, z minuty na minutę coraz więcej, widzę że specjalnie przychodzą i od razu zajmują stanowiska. Okazuje się, że tego dnia o godz. 12 "wyrzucają" buty. No i zrobił się podwójny kordon wkoło tych pojemników. Dziewczyny wywlokły z magazynu wory z butami, i worki zostały momentalnie porwane przez tłum, błyskawicznie rozparcelowane, buty niemalże fruwały w powietrzu. Niektórzy brali prawie hurtowo, po kilka par.
A mnie zrobiło się smutno, bo jak to świadczy o finansowej kondycji przeciętnego Kowalskiego? Przecież gdyby ci ludzie nie musieli, to by tak nie walczyli o używane buty. Gdybym tam nie trafiła akurat w godzinie zero, to trudno byłoby mi uwierzyć w takie sceny.
Obserwuj wątek
    • gazetopolaczek Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:24
      Z tego wątku zajeżdża na kilometr pisowską propagandą.
      • georgia241 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:28
        Uwierz, że to nie z biedy tylko ze skąpstwa. Te pańce mają po 100 par butów.
      • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:31
        a może następnym razem zdjęcia zrobię i załączę? Przejdź się w takie miejsce w dzień dostawy towaru, na otwarcie sklepu. Takich tłumów i galopu do wieszaków nigdzie indziej nie zobaczysz.
        • sturbow Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:43
          Ja wierzę, że takich tłumów się nie zobaczy nigdzie. Ale bynajmniej nie jest to z biedy. Pracowałam kiedyś z dziewczyną, która miesięcznie zostawiała nawet i po 500 zł w ciucholandach. Co tydzień w dzień dostawy kupowała ciuchy za co najmniej 100 zł. Była od tego tak uzależniona, że zaczęła się nawet ukrywać przed swoim mężem i prosiła mnie często o przechowanie kilku rzeczy. Zresztą wiele z nich trzymała w biurze. Jednocześnie nie mogła wyjść ze zdumienia, że ja raz na jakiś czas potrafię kupić sobie bluzkę za 100-150 zł - dla niej to była straszna rozpusta.
        • estelka1 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:46
          Kiepsko rozumujesz. W dzień dostawy na pewno nie uświadczysz ludzi, którzy kupują w lumpkach z konieczności. W moim mieście w dzień dostawy kg ciuchów kosztuje przeciętnie 60-70 zł. Nie jest to mało, bo ile łaszków wejdzie Ci na kg. Para wycierów i jeden sweter? Nawet jeśli upolujesz markowy ciuch, to i tak nie jest on nowy. W te najdroższe dni kupują z reguły, albo osoby dość dobrze stojące finansowo, a lubiące oryginalnie się ubierać, albo osoby które handlują ciuchami na allegro. Potem jak ceny spadają do 20 zł za kg i poniżej, dopiero wtedy zjawiają się ludzie, którzy muszą oszczędzać na ciuchach.
          • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:57
            a w moim mieście, kurtka kosztuje 15 - 20 zł, jeansy 10-20 zł, a te nieszczęsne buty są wyceniane na sztuki i też nie kosztują fortuny. W każdym wypadku jest to ułamek ceny nowych rzeczy ze sklepu.
            • policjawkrainieczarow Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 18:36
              a te nieszczęsne
              > buty są wyceniane na sztuki i też nie kosztują fortuny.

              to znaczy mozna kupić jeden albo trzy?
          • echtom Re: byłam sobie w ciucholandzie 18.09.12, 14:03
            W te najdroższe dni kupują z reguły, albo osoby dość dobrze stojące
            > finansowo, a lubiące oryginalnie się ubierać, albo osoby które handlują ciucham
            > i na allegro. Potem jak ceny spadają do 20 zł za kg i poniżej, dopiero wtedy zj
            > awiają się ludzie, którzy muszą oszczędzać na ciuchach.

            Coś w tym jest. Znam kilka zamożnych kobiet, które w dniu dostawy polują w lumpeksie na oryginalne rzeczy. Ja niezależnie od aktualnej kondycji finansowej nienawidzę wydawać pieniędzy na ciuchy, więc zjawiam się raz na pół roku w sobotę i kupuję dżinsy z przeceny za kilka złotych. Buty i bieliznę kupuję nowe na rynku.
        • gazeta_mi_placi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:23
          Większość z owego tłumu "biedaków" to zawodowe handlary z Allegro albo prowadzące własne komisy z ciuchami/butami. Zdobyte rzeczy sprzedają potem z przebitką u siebie w komisach albo na Allegro z odpowiednią przebitką, zejdź na ziemię.
          • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:29
            a te handlary, oczywiście przebierają w propozycjach pracy jak w ulęgałkach, i taką profesję "butonurka" wybrały wyłącznie dla rozrywki, a nie z braku innych możliwości na przeżycie?
            • gazeta_mi_placi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:39
              Praca jak każda inna.
            • moty_lanoga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:41
              Jak ci napisze tu jakaś handlarka, że siedzi sobie na wychowawczym i tak sobie dorabia do pensji męża ze 2 tysie miesięcznie, to jej powiesz, że wstrętnie kłamie. Cokolwiek ktokolwiek tu napisze: kupujący, sprzedający, prowadzący taki lumpeks, kupujący tonami takie ciuchy, to i tak napiszesz, ze wcale nie, bo to ci się z tezą nie zgadza. Nawet na tym forum jeszcze nie tak dawno dosyć często przewijały się wątki bez tezy o lumpeksach, z których mogłabyś wyciągnąć prawdziwy obraz tego.
              Sama po urodzeniu dziecka miałam trochę czasu i myślałam, że wyczaję tam super perełki za małe pieniądze, ale rzeczywistość okazała się inna. Mnóstwo ludzi kupuje tam ze względu na metki. Tak samo jak kupują używane buty Ecco dla dziecka za 100 zł niż kupić Befado za 35 zł. Może link do Befado? Lub kupują używane Bartki zamiast naprawdę dobrych jakościowo Elefantenów. A jak się nie ma na Elefanteny, to można kupić jakieś niemieckie w Deichmannie - naprawdę jakościowo dobre. Sama przechodziłam wakacje w sandałkach z CCC, które kupiłam w tamtym roku na wyprzedaży za jakieś 20 zł. No ale ja nie istnieję, nie istnieję, nie pasuję do tezy.

              Aż mi się przypomniało, jak w jednym z lumpeksów na Puławskiej widziałam kiedyś welurowego pajaca dla niemowlęcia, który kosztował 25 zł. Identyczny nowy kupiłam na bazarze za 20 zł smile
            • lady-z-gaga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 14:42
              barbibarbi napisała:

              > a te handlary, oczywiście przebierają w propozycjach pracy jak w ulęgałkach, i
              > taką profesję "butonurka" wybrały wyłącznie dla rozrywki, a nie z braku innych
              > możliwości na przeżycie?

              A więc to jednak prawda, że przyszłaś to z gotową tezą i nie chciałas w tym wątku rozmawiać o lumpeksach, tylko o nędzy, bezrobociu i biednym narodzie, ktoremu współczujesz.
              W takim razie nie potrafisz dobrze uzasadniać swoich pogdlądów - widzisz, te "handlary" byc może wolą to, co robią, bo nie muszą wstawac o 5 rano i zasuwac do kiepsko płatnej roboty, znosić fochy kierownika/ki, dźwigać skrzynki albo stac za ladą. A nie wszyscy mogą byc dobrze opłacanymi specjalistamismile
              • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 17:59
                lady-z-gaga napisała:

                > A więc to jednak prawda, że przyszłaś to z gotową tezą i nie chciałas w tym wąt
                > ku rozmawiać o lumpeksach, tylko o nędzy, bezrobociu i biednym narodzie, ktorem
                > u współczujesz.
                > W takim razie nie potrafisz dobrze uzasadniać swoich pogdlądów - widzisz, te "h
                > andlary" byc może wolą to, co robią, bo nie muszą wstawac o 5 rano i zasuwac d
                > o kiepsko płatnej roboty, znosić fochy kierownika/ki, dźwigać skrzynki albo sta
                > c za ladą. A nie wszyscy mogą byc dobrze opłacanymi specjalistamismile

                sugerujesz, że nie mam szacunku do takiej pracy. Nie wiem z czego wnioskujesz, bo nie ja pierwsza użyłam "handlary". I owszem nie wszyscy mogą być specjalistami, ale jeśli praca polega na grzebaniu w używanych butach i odsprzedawaniu ich dalej, to podejrzewam, że nie jest to praca marzeń i te osoby decydują się na taką pracę z biedy.
            • m_incubo Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 15:06
              Widzę, że pojawiające się odpowiedzi bardzo różnią się od tych, jakie chciałabyś tu widzieć i dość nieudolnie próbujesz "nawracać". Masz jakąś misję czy po prostu ci za to płacą?
            • to_ja_tola Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:26
              barbibarbi napisała:

              > a te handlary, oczywiście przebierają w propozycjach pracy jak w ulęgałkach, i
              > taką profesję "butonurka" wybrały wyłącznie dla rozrywki, a nie z braku innych
              > możliwości na przeżycie?

              Niekoniecznie....zajmują się tym,bo to "dobry pieniądz".a że polska oszustami stoi to walą ceny na all z doopy wzięte i jeszcze w opisie jest,że to ich butyuncertain
        • lukas.2004 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 21:50
          Ja ostatnio byłam u nas na dostawie towaru. Przeżyłam szok - awantury o, stare co by nie mówić, ciuchy. Baby mało się nie biły. Przy butach to już dantejskie sceny z przepychaniem. NIe byli w stanie dostawić nowego towaru. Bardzo dużo handlarzy z allego, łapiących co popadnie - aby dużo. Potem dopiero gdzieś w kąciku przebierali, co biorą. Kolejki jak w PRL-u.
          Masakra!
    • lola211 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:27
      > A mnie zrobiło się smutno, bo jak to świadczy o finansowej kondycji przeciętneg
      > o Kowalskiego? Przecież gdyby ci ludzie nie musieli, to by tak nie walczyli o u
      > żywane buty

      Niekoniecznie.Sa wsrod nich tacy, co wyznaja zasade "po co przeplacac" i kupuja wszystko najtaniej jak sie da, mimo ze stan majatkowy pozwalalby im na drozsze zakupy.Taki mental.
    • lady-z-gaga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:28
      >Przecież gdyby ci ludzie nie musieli, to by tak nie walczyli o używane buty

      Błędny wniosek. Czasem ludzie polują nie tyle na buty (lub ciuchy), co na okazję.
      Niektorzy lubią kupować to, o co trzeba stoczyć walkę smile inni lubią uczucie, że zrobili dobry interes i kupili coś tanio.
      W lumpkach, do ktorych czasem zaglądam, jest tyle samo "przeciętnych kowalskich", co elegantek, ktorych na pewno bieda nie przygnała.
      • lilly811 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:48
        dokładnie- chodzi o okazję, o zdobycie czegoś niepowtarzalnego. Też chodzi o to, że coś zdobyte z trudem wydaje nam się lepsze- dlatego to się samo napędza- jak jest tłum bijących się o np. buty to człowiek też tam leci smile bo wydaje mu się, że jak się biją to znaczy, że sprzedają coś super smile Pamiętam jak w Londynie tak czatowałam w Primarku jak wysypią buty- i choć zależało mi na czarnych w rozmiarze 5 to brałam i brązowe aby mi się udało tylko coś złapać smile W ciuchlandzie też zdażyło mi się stać w kolejce przed otwarciem i to dlatego, że można było złowić kurteczki Dorothy Perkins, sweterki Jane Norman, bluzki Morgana.
        Zapewniam cię, że w większości to nie biedni ludzie tylko ludzie mający wolny czas i pieniądze na nowe ubrania i na używane ale nie polskie.
        • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:56
          No dobra, można upolować kurteczkę, to rozumiem. Mam czas i ochotę, to sobie poluję. Ale używane buty?! Buty to inna historia, ja kupiłabym używane buty tylko na dnie finansowym. To prawie tak jak z używaną bielizną, wolalabym chodzić bez majtek, niż kupić majtki w ciucholandzie choćby były za 5 groszy. Dlatego te tłumy za butami, to dla mnie szok!
          • lady-z-gaga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:24
            Od kilku moich znajomych słyszałam, że w lumpeksach bywają też całkiem nowe buty.
            Ja nie mam czasu na regularne polowania, wpadam okazjonalnie i przyznam, ze w Wwie nigdy takich nie widziałam. Co prawda stoiska z butami zwykle omijam, z tych własnie powodów, o ktorych piszesz - nie bardzo higieniczne to mi się wydaje, butow do pralki przecież nie wrzucę.
            Natomiast bardzo lubię kupić fajny i dobrej jakości ciuch za grosze smile
          • lilly811 Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:15
            Tu muszę Ci przyznać rację- używanych butów raczej bym nie kupiła- może jakieś super D&G czy louboutiny wink ale może ludzi poprostu poniosło w tym tłumie...
    • sturbow Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:31
      Jak myślisz, po ile chodzą te używki?
      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,12480889,Bryza_Vintage__Mozna_tu_znalezc_ciekawe_ubrania_retro.html
    • mamameg Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:45
      Moja znajoma zarabiała sprzedając w internecie ubrania i zabawki z lumpeksów.
    • sumire Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:58
      też bym pewnie polowała.
      w lumpeksie właśnie upolowałam najfajniejsze buty, jakie mam - z początku lat 60. piękne, bardzo wygodne, fason niepowtarzalny. i pamiętam, że też musiałam się do nich przepychać, a później tkwić w długim ogonku do kasy.
      to było w Camden Town.
      więc jak z tą kondycją Kowalskiego?... wink
      • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 21:02
        sumire napisała:

        > też bym pewnie polowała.
        > w lumpeksie właśnie upolowałam najfajniejsze buty, jakie mam - z początku lat 6
        > 0. piękne,

        Jaki wspaniały rocznik! Rzecz wiadoma, że buty jak wino, czym starsze tym mają bogatszy aromat wink

        • sumire Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 10:21
          rozumiem, że na bazie własnych doświadczeń ten niesłychanie wiele wnoszący w dyskusję komentarz?...
    • inguszetia_2006 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 11:59
      Witam,
      Myślisz, że te buty z lumpeksu są takie tanie? Przy cenie np. 79 zł. za kilogram? Ile ważą buty? To mnie zastanawia. czy to faktycznie jest oszczędność? Nie lepiej kupić na wyprzedaży nowe skórzane buty za 100 zł? Hmm...
      To nie chodzi o pieniądze, tylko raczej o polowanie. Tak mi się zdaje.
      Pzdr.
      Ing
      • mehil.dam Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:23
        Ja uwielbiam zakupy w lumpeksach! Dlatego, że taki ciuch będę miała tylko ja, bo unikam tego co aktualnie "modne". Butów i bielizny raczej bym nie kupiła, ale pamiętajmy, że w takich sklepach zdarzają się rzeczy całkiem nowe (mam bluzkę z jakiejś "lepszej" firmy na której wisi sobie oryginalna metka z ceną 50£, a bluzki za 250zł bym sobie w życiu nie kupiła - ta kosztowała 9zł). Najbardziej lubię małe lumpeksiki prowadzone przez jakieś starsze kobitki, które się w ogóle nie znają na firmach, można wtedy zdobyć na prawdę fajną, markową, skórzaną torebkę.
    • havana28 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:08
      > A mnie zrobiło się smutno, bo jak to świadczy o finansowej kondycji przeciętneg
      > o Kowalskiego? Przecież gdyby ci ludzie nie musieli, to by tak nie walczyli o u
      > żywane buty

      Ty to serio myśli, że to z biedy? Tanie jest, to ludzie biorą na zasadzie bo "a nuż się kiedyś komuś przyda". Coś w stylu wyprzedaży na Zachodzie. Też się ludzie biją i wyrywają sobie z rąk.
      U nas wyprzedaży nie ma ale przynajmniej ludzie mają namiastkę w ciucholandach
    • moty_lanoga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:12
      Niedobre dziewczyny, niedobre, tak wstrętnie zabiły napisany pod tezę wątek. Przecież to MUSI być z biedy, no MUSI. Polaka nie stać na nowe, więc kupuje używane. Ale taki sam trend mający się od lat dobrze w np. UK to już moda dla alternatywnie żyjących, ekscentrycznych i dobrze sytuowanych.
      Tak samo jak z tym chodzeniem po śmietnikach i szukaniem jedzenia - jak w taki sposób żyją młodzi i wykształceni w USA, UK czy jakimkolwiek innym bogatym kraju, to ekotrend, a jak zainteresuje się tym dwudziestolatek z Polski, to wiadomo - tutaj to tylko z głodu i skrajnej biedy.
      • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:27
        moty_lanoga napisała:

        > Tak samo jak z tym chodzeniem po śmietnikach i szukaniem jedzenia - jak w taki
        > sposób żyją młodzi i wykształceni w USA, UK czy jakimkolwiek innym bogatym kraj
        > u, to ekotrend, a jak zainteresuje się tym dwudziestolatek z Polski, to wiadomo
        > - tutaj to tylko z głodu i skrajnej biedy.

        ależ oczywiście, jak najbardziej. Powiedz tym babkom, że kupują używane buty, bo takie są ekscentryczne i eko. Jestem święcie przekonana, że te tłumy o 8 rano przed ciucholandem, ustawiają się tylko dlatego, że im przyświeca nowy ekologiczny trend! Po prostu, postanowili pewnego dnia, że zamiast iść do świetnie płatnej roboty, rzucą to wszystko w diabły i będą żyć z odpadków i ubierać się w ciucholandach. Ot, taki zblazowany tłumek ekotrendseterek - toż to Polska rzeczywistość, wypisz wymaluj. W dup,ach im się z dobrobytu poprzewracało i się rzucili na używane buty!
        • lady-z-gaga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:34
          Ale o co Ci chodzi? koniecznie potrzebujesz potwierdzenia, że widziałas tłum nędzarzy, ktorych nie stac na nowe buty, chocby z bazaru? w takim razie nie pisz, że było Ci smutno na ten widok, tylko wal smiało: "poczułam się wspaniale na widok tych wszystkich ludzi, od ktorych czuję się lepsza, a przede wszystkim bogatsza" big_grin
        • moty_lanoga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:39
          Ty w ogóle czytasz, co tutaj ci odpisują?
          W Polsce można kupić całkiem przyzwoite NOWE buty za naprawdę nieduże pieniądze. Oczywiście - design nie zawsze powala, ale jak się jest biednym, to niekoniecznie na to zwraca się największą uwagę. Zresztą - ostatnio kupiłam w Deichmannie buty jesienne dla dziecka za 29 zł i są super, również wizualnie (duuuża przecena). Dużo osób kupuje w Deichannie i CCC i nie narzeka. Na wyprzedażach można tam kupić buty nawet za 20-30 zł dla dorosłej osoby, więc nie bredź, że to z takiej wielkiej biedy ktoś się rzuca na buty w lumpeksie, które to (używane) pewnie też kosztują ze 30 zł. Za kilogram w warszawskich lumpeksach to chyba z 70 zeta się płaci (a w dniu premiery jeszcze pewnie więcej). A te tłumy to są zawsze na otwarcie, w każdym lumpeksie. KAŻDYM i ZAWSZE, co oznacza, że ludzie przychodzą tam często i raczej rzadko wychodzą z pustymi rękami. I jak się złoży do kupy te lumpeksowe wydatki, to się okazuje, że naprawdę dużą kasę niektórzy tam zostawiają.
          • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:53
            A ja jednak mam wrażenie, że to nie z kaprysu tam kupują tylko jednak z biedy. Może część to jacyś maniacy kupowania, zbieracze, ale jednak duża część tam grzebie w nadziei, że wygrzebie sobie buty okazyjnie za niewielkie pieniądze. A pewnie dużo jest też handlarzy, co potem sprzedają dalej, i z tego żyją, ale gdyby mieli okazję normalnie pracować, to by nie musieli tego robić (bo kto chciałby grzebać się w znoszonych butach). Nie dorabiajmy na siłę ideologii do tego, że ludzie próbują zaoszczędzić.
            • moty_lanoga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:17
              Chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem...
              Jaka ideologia występuje w przypadku, kiedy można kupić nowe buty za 30 zł, a kupuje się używane za tyle samo lub jeszcze więcej?
              • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:24
                To chyba ty masz problem ze zrozumieniem.
                Jakie są te nowe za 30 zł? Jak myślisz jaka jest motywacja kupienia używanych też za, no niech będzie 30 zł. Może ktoś sobie wykalkulował, że jak kupi używane skórzane buty w dobrym stanie i dobrze wykonane, to pochodzi w nich kilka sezonów, a na nowe skórzane go nie stać. A te plastikowe nowe za 3 dychy już na sklepowej półce się rozklejają. To takie rozumowanie wynika z kaprysu, czy z oszczędności?
                • moty_lanoga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:30
                  Poniżej wkleiłam już link do bloga, ale może nie zauważysz. Proszszsz:
                  www.bagladyshop.pl/2011/11/cena-czyni-cuda.html
                  • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:45
                    tak, tak, oczywiście. A w mojej okolicy ceny zupełnie inne, rynek pracy także inny, wynagrodzenia też, i co poradzisz?
                  • claudel6 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 23:37
                    bardzo fajny wpis. faktycznie Primark w polskich ciuchlandach chodzi po cenach, które są wyższe niż ceny nowych rzeczy w sklepach Primarka w UK. niechże ten Primark wejdzie wreszcie do Polski.
            • mgd3 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 18:05
              barbibarbi napisała:

              > A ja jednak mam wrażenie, że to nie z kaprysu tam kupują tylko jednak z biedy.
              > Może część to jacyś maniacy kupowania, zbieracze, ale jednak duża część tam grz
              > ebie w nadziei, że wygrzebie sobie buty okazyjnie za niewielkie pieniądze.

              No ja np. kupuję bo to jest uzależniające smile W moim ulubionym ciuchlandzie raz w tygodnie są wyprzedaże "wszystko za 1zł" - i jak się już ma trochę doświadczenia to można upolować naprawdę super, markowe i NOWE ciuchy (nowe - w sensie - jeszcze z metkami). W tym tygodniu kupiłam sobie 2 nowe bluzki, żakiet, piżamę i kurtkę dla dziecka - w sumie za 5zł. I zapewniam Cię, że 90% ludzi kupuje nie dlatego, że ich nie stać, tylko po co wydawać majątek na ciuchy, skoro można mieć je praktycznie za darmo? I faktem jest - uzależniające to jak nałóg. Przemocą muszę się zmuszać, żeby nie iść na łowy bo nie mam już gdzie ciuchów trzymać. wink A zarabiam ponad 2x średnia krajowa - więc teoretycznie jestem tzw. "wyższą klasą średnią".

              >A pe
              > wnie dużo jest też handlarzy, co potem sprzedają dalej, i z tego żyją, ale gdyb
              > y mieli okazję normalnie pracować, to by nie musieli tego robić (bo kto chciałb
              > y grzebać się w znoszonych butach). Nie dorabiajmy na siłę ideologii do tego, ż
              > e ludzie próbują zaoszczędzić.

              A tutaj pytanie co rozumiesz pod "normalnie pracować"? Jedyna znana mi "handlara" to znajoma studentka - 1-2x w tygodniu wybiera się na zakupy, pierze, prasuje, wystawia na allegro. Nie wiem ile dokładnie zarabia - ale wystarcza jej na płatne studia, życie (w tym wynajęcie kawalerki w dobrym punkcie miasta) i normalne studenckie imprezowanie. A "praca" zajmuje jej pewnie ze ~2h dziennie. Trudno znaleźć sobie inne równie nieabsorbujące i intratne zajęcie.
              I z doświadczenia Ci powiem, że pewnie większość tych "polujących na buty" to też po prostu handlarze. Większość ciuchlandów to import z Anglii - zobacz po ile porządne skórzane buty chodzą na allegro - poniżej 50zł żadna aukcja się nie kończy. Wystarczy więc np. złowić 5 par w dobrym stanie - i po wystawieniu na allegro masz 200zł czystego zysku.
            • to_ja_tola Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:38
              barbibarbi napisała:

              > A ja jednak mam wrażenie, że to nie z kaprysu tam kupują tylko jednak z biedy.

              biedni ludzie to przychodzą kiedy jest obniżka,np u mnie w czwartki 50% ceny a wpiatki 5zł za sztukę.Wtedy przychodzą biedni ludzie.
              Biedni raczej nie przychodzą w dzień dostawy,gdzie kg ciucha kosztuje 60/70zł.
          • maggi9 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 14:03
            moty_lanoga napisała:

            > Ty w ogóle czytasz, co tutaj ci odpisują?
            > W Polsce można kupić całkiem przyzwoite NOWE buty za naprawdę nieduże pieniądze
            > . Oczywiście - design nie zawsze powala, ale jak się jest biednym, to niekoniec
            > znie na to zwraca się największą uwagę.

            Gdzie masz nowe, przyzwoite buty w dobrej cenie?Bo buty z Deichmanna czy CCC owszem czasami można kupić za 3 dychy ale są to po pierwsze egzemplarze nie grzeszące uroda wykonania i jakością.Rozklejające się po kilku razach.Tak, wiem, miałam takie.
            Ja zdecydowanie bardziej wolę kupić w lumpeksie.
            Nie wcale nie muszę się o nie bić czy brać uzywanych egzemplarzy.Ja mogę w lumpeksie kupić nowe Clarksy czy Ecco za 50zł.Tylko trzeba wiedzieć gdzie.

            Sto razy bardziej wolę lumpeksowe ubrania niż barachło za niewielkie pieniądze.Ale za to NOWE.To co oferują popularne sklepy z odzieżą woła o pomstę do nieba.Oszem jest tanio 9 jest nieużywane ale co z tego?Jak jest tandetnie i brzydko?
            • to_ja_tola Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:43
              maggi9 napisała:


              > Sto razy bardziej wolę lumpeksowe ubrania niż barachło za niewielkie pieniądze.
              > Ale za to NOWE.To co oferują popularne sklepy z odzieżą woła o pomstę do nieba.
              > Oszem jest tanio 9 jest nieużywane ale co z tego?Jak jest tandetnie i brzydko?


              był kiedys taki program o ciuchach z sieciówek i ich tzw "jakości".Wypowiadał się jakiś "pan znawca",że lepiej kupić ciuch z lumpeksu,bo jest wyprany na pewno kilkanaście razy i dopiero po tych kilkunastu razach jest sprana cała chemia,w której "wyprodukowano" te ciuchy.
              Więc jest i tanio i bezpieczniejsmile
      • jamesonwhiskey Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:18
        > ne. Ale taki sam trend mający się od lat dobrze w np. UK to już moda dla altern
        > atywnie żyjących, ekscentrycznych i dobrze sytuowanych.


        no tak , jakos nie wyobrazam sobie ze w polsce szukaja w lumpach ludzi eekscentryczni dobrze sytuaowani, a ci co sie blakaja po camden to rzeczywiscie w sporej ilosci jacys dziwacy
    • m_incubo Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:14
      Oczywiście, że "muszą" walczyć. Tyle, że wcale nie z powodu biedy, nie bądź naiwna.
    • asia_i_p Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:19
      Część być może rzeczywiście robi to z braku pieniędzy, ale część mam wrażenie dla rozrywki.
      • heca7 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 12:28
        Wiesz ile z tego trafia na Allegro? Jako używane buciki "po jednym dziecku" wink Albo "przywiezione z zagranicy, założone tylko raz" ? smile
        • carmita80 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:24
          Barbibarbi eh ale ty naiwna jestes smile zakladajac taki watek na ematce spodziewalas sie innych odpowiedzi niz te ze to ekscentrycy taka forme rozrywki (?) maja albo elegantki (?) na 101 pare zuzutych butow poluja? Wiekszosc robi to z braku kasy na nowe rzeczy, jakie ceny sa w sklepach w sklepach i jakie zarobki kazdy dobrze wie, niektorzy handluja tym dalej wiadomo zeby zarobic bynajmniej nie na waciki.
          • moty_lanoga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:28
            www.bagladyshop.pl/2011/11/cena-czyni-cuda.html
    • kosher_ninja Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:24
      Podstawowe pytanie - piszesz o sobie? W końcu to ty byłaś w tym ciucholandzie, już nie nie odcinaj tak perfidnie od owego tłumu. Z biedy tam byłaś?
      • gazeta_mi_placi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:29
        Ona tylko przechodziła obok i tak tylko rzuciła okiem smile
      • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:38
        używanych butów nie kupiłabym, chyba że byłabym pod finansową ścianą. Lubię polowania w ciucholandach, sprawia mi przyjemność gdy znajdę coś, za co w sklepie musiałabym zapłacić sporo, a tu płacę kilkanaście złotych. Ostatnio kupiłam piękną sukienkę wyjściową dla córki za 18 zeta. Nie zauważyłam śladów noszenia, suknia jak nowa.
        Ale ja nie jestem stałym bywalcem, i żeby z takich jak ja sporadycznych bywalców zgromadzić takie tłumy, to naprawdę jest niemożliwe. Myślę że dla wielu osób ciucholandy są jedynym sposobem na kupowanie ciuchów, a te tłumy przy butach naprawdę mnie zdziwiły, nie myślałam że buty mają takie powodzenie.
        • moty_lanoga Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:43
          Nie wierzę, że to lubisz. Jesteś stałym bywalcem i robisz to z biedy, jest to jedyny dla ciebie sposób kupowania ciuchów i tym wątkiem chciałaś się pocieszyć, ze nie ty jedna tak masz. A tu zonk smile
          • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:50
            tak, tak, lanoga. Nie wychodzę z cuicholandow, rozgryzłaś mnie. A nowych butów nie kupuję, bo uwielbiam jak moja stopa musi się dopasować do kolein w używanych butach. Wspaniale uczucie, nie szkodzi że drogo, za ekstra doznania się płaci.
            • m_incubo Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 15:13
              >Wspaniale uczucie, nie szkodzi że drogo, za ekstra doznania się płaci.

              Dopiero co twierdziłaś, że ludzie kupują tam buty, bo tanio, i to bieda ich zmusza do tego. Z biedy kupują drogie używane buty w lumpach?
        • sumire Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 14:35
          barbibarbi napisała:

          > Ale ja nie jestem stałym bywalcem, i żeby z takich jak ja sporadycznych bywalców zgromadzić takie tłumy, to naprawdę jest niemożliwe.

          nie czuj się tak wyjątkowa.
    • gazeta_mi_placi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:36
      A tak to jest w raju:

      www.mojawyspa.co.uk/artykuly/27397/Styczniowe-wyprzedaze-w-Londynie
      "Potrafię wstać wcześnie rano i koczować przed sklepem tylko po to, aby zgarnąć najlepsze produkty – opowiada 22-letnia Brytyjka Ann. – W mojej rodzinie większość prezentów kupujemy sobie po świętach, to właśnie wtedy można dostać wymarzone ciuchy za pół ceny – dodaje."
    • varna771 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 13:50
      żadko zagladam do lumpeksów, ale niedawno weszłam. będąc, studentką ubierałam sie w "lumpach" na kg nigdy nic nie kupiłam, ale ciuchy znanych firm ( zara, mango. H&M, tom tailor, tommy hilfiger , pepe jeans itd) poznałam własnie kilkanaście lat temu w lumpeksach. W pierwszy dzień dostawy są ubrania ładne, niezniszczone i za bluzkę, sweter, koszulkę trzeba zapłacić 30 zł czyli wcale nie tak mało jak na sklep z lumpami uzywanymi, bo w sieciówkach H&M, reserved, orsay można też kupić bluzkę za 30 zł nową. Po kilku dniach można kupić ciuchy za 3 zł lekko zniszczone, sprane i tu jest taka trochę pułapka bo w szafach niejedna kurtka wisi pamietająca czasy licealne, ale jej sie nie nosi chociaż jest zapewne w lepszym stanie niż przyniesiona z lumpeksu... babka pracująca w tym sklepie opowiadała mi, że ludzie kradną ciuchy za 3 zeta lub kupują używane zabawki, które dają w prezencie na świeta, wiec raczej z bogactwa tego nie robią.
      • majenkir Re: 16.09.12, 14:00
        varna771 napisała:
        > kupują używane zabawki, które dają w prezencie na świeta, wiec raczej z bogactwa tego nie robią.
        --

        Ale niekoniecznie z biedy. Moja wlasna babcia kupowala mojej corce "Barbies" za 1 zl (ale nowe! big_grin), bo po co kupowac oryginalne, skoro tanie wygladaja tak samo wink.
        Babcia jest nietypowa emerytka, bo pieniedzy jej akurat nie brakuje.
        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
        Charty
        • varna771 Re: 16.09.12, 14:12
          Moja wlasna babcia kupowala mojej corce "Barbies" za
          > 1 zl (ale nowe! big_grin)
          odpowiedziałas sama sobiesmile "nowe" myslisz, że babcie, matki kupują zużyte pluszaki, lalki, które dają w prezencie wnukom nie z biedy tylko ze skąpstwa ?
          • majenkir Re: 16.09.12, 14:39
            No wlasnie tak bylo w moim przypadku smile. Moze nawet nie tyle ze skapstwa, ile z przekonania, ze po co przeplacac, skoro "takie samo" mozna kupic taniej. O wiele taniej big_grin.
            • varna771 Re: 16.09.12, 14:46
              majenkir napisała:

              > No wlasnie tak bylo w moim przypadku smile. Moze nawet nie tyle ze skapstwa, ile z
              > przekonania, ze po co przeplacac, skoro "takie samo" mozna kupic
              > taniej. O wiele taniej big_grin.

              Wiesz jeżeli lalka jest nowa tak jak w Twoim przypadku to ok. pewnie po co przepłacać za coś co za chwilę dziecku sie znudzi ... ale ja mówie o zabawkach, które sa już po innych dzieciakach zabrudzone, poplamione. Wyobrazasz sobie dostać po kims bluzkę w prezencie?
              • majenkir Re: 16.09.12, 14:58
                varna771 napisała:
                > Wyobrazasz sobie dostać po kims bluzkę w prezencie?


                No co Ty??!! Ja nawet mebli-"antykow" nie uznaje. Wszystko musi byc nowe.
                Wystarczy, ze meza uzywanego dostalam big_grin.


                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                Charty
                • varna771 Re: 16.09.12, 15:09
                  majenkir napisała:

                  > No co Ty??!! Ja nawet mebli-"antykow" nie uznaje. Wszystko musi byc nowe.
                  > Wystarczy, ze meza uzywanego dostalam big_grin.

                  Mam odwrotnie mąż musi być nówka, antyki mam po prababci, ale antykwariaty lubie smile
    • klubgogo Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 14:18
      Widziałam kiedyś jak baby rzucają się na torby, jest tak, jak opisujesz, obstawiają pojemnik, a gdy sprzedawca go odsłania, biorą na oślep, nie patrząc co, po kilka, kilkanaście. Ja tego nie rozumiem. Jak idę do szmateksu, zawsze znajduję perełki, których nie muszę wyrywac drugiej babie, za grosze, nie zniżając się do poziomu tłumu. To nie jest na pewno problem biedy. Butów w szmateksie nie kupię, ale nie kupuję też z biedy. Jak pomyślę, że na bluzkę w sklepie mam wydac 70-100 zł, wolę poszperac na ciuchach i znaleźc podobną za 4 zł.
      • gryzelda71 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 14:45
        Czym się różnisz od tych bijących się pod pojemnikami?Obie kupujecie w szmateksach.Tylko one puszczają to daje za większą kwotę a ty to nosisz.
        • klubgogo Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 10:04
          Kupuję w szmateksie, jak w sklepie z nieużywaną odzieżą. Ani w jednym, ani w drugim nie wyrywam sobie szmat, nie rzucam się jak opisane w poście autorki zwierzę na towar. Nadal nie widzisz różnicy?
          • gryzelda71 Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 10:09
            Szczerze mówiąc nie widzę.Szmateks to szmateks.Z definicji dla ubogich.Więc poczucie lepszości,że niby jestem tak przypadkiem,albo ja tyko perełki kupuje zupełnie od czapy.
            • lauren6 Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:15
              gryzelda71 napisała:

              > Szczerze mówiąc nie widzę.Szmateks to szmateks.Z definicji dla ubogich.

              Tu się mylisz. Szmateks to używane ubrania, przeważnie z zachodu. Jeśli uważasz, że są to sklepy dla ubogich to zapraszam do warszawskiej Wzorcowni, ceny niewiele niższe niż za nowe ciuchy w galeriach handlowych. Co ludzi przyciąga do takich lumpeksów? Ja osobiście instynktu łowcy marek nie posiadam, więc na ten temat się nie rozpiszę. Po prostu lubię oryginalne, dobrej jakości ubrania w przyzwoitej cenie, a o takie łatwiej w szmateksie niż sieciówce. Ostatnio zrobiłam sobie przegląd moich ubrań i po iluś praniach bluzki zakupione w szmateksach wyglądają kilka klas lepiej niż te kupione w normalnym sklepie. Podejrzewam, że z ubraniami w Polsce jest podobnie jak z innymi produktami: na rynki zachodnie wypuszczane są produkty lepsze gatunkowo, a do nas trafia chłam. Nie mam czasu ani ochoty by latać do Londynu czy Paryża na zakupy, pozostaje mi chodzenie po ciuchach.
              • aneta-skarpeta Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:21
                ale tak szczerze? jakie ma znaczenie ze szmateksy są z założenia dla ubogich?

                jakie to ma znaczenie?
                lidl tez jest z zalozenia dla ubogich, a mozna w nim zrobic niezłe zakupy

                a H&M to jest sklep dla bogatych, a zara? a pepco? a ccc?

                znam ludzi, ktorzy ubieraja sie w szmateksach i....to widać
                znam takich, co mają 500 zł na torbę czy buty i....tego nie widać

                znam też dziewczyny, ktore ubierają się w szmateksach i tak dobrze ubranych babek ( stylowo) nie widziałam nigdy. I one mają naprawdę dar wygrzebywania rzeczy niemal spod ziemi, kupują byel szmatke, widzą w tym potencjał, czasem coś przeszyją i potem wyglądają jak milion dolców
                • gryzelda71 Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:27
                  Znaczenie ma podejście.Ty beee i biedna,bo rzucasz się na okazje,ja cacy i zamożna,bo je wolno wyławiam z pudeł.Obie płacimy mało i mamy perełki,no ale sam rozumiesz,ja tam przypadkiem i tylko po tę perełkę,nie to co ty,że w dniu dostawy....
                  • aneta-skarpeta Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:32
                    problem w tym, ze w tej sytuacji to ta druga strona ma z tym problem, a nie ja
              • gryzelda71 Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:23
                Ale szmateks z definicji ma niskie ceny.Niskie,nie rzędu stówki za sukienkę.
                Sklepy o których piszesz to nie szmateksy i najczęściej mają jednak całkiem nowe ciuchy,raz bez metki,raz nawet z papierową..Tak nie chodzą łowczynie perełek za złotówkę.
                Każdy niech kupuje gdzie chce i za ile chce,ale poczucie ze jestem lepsza bo w szmateksie z towarem na kg nie rzucam się na ciuchy tylko go wolno przeglądam jest śmieszne.
                • gazeta_mi_placi Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:52
                  W jednym ciucholandzie na Azorach (tutaj polecanych, jakaś sieciówka, nazwy nie pomnę) ceny za koszulki z krótkim rękawem były od 10-40 zł (za sztukę oczywiście), akurat wcześniej byłam w galerii gdzie nowe ciuchy na przecenach kosztowały 20-40 zł. I to całkiem fajne.
                  Była też druga część, rzeczy na wagę więc tańsze i jako więcej osób było jednak w tej części z ciuchami wycenionymi niż na wagę.
                • lauren6 Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:57
                  gryzelda71 napisała:

                  > Ale szmateks z definicji ma niskie ceny.Niskie,nie rzędu stówki za sukienkę.

                  Żartujesz, prawda? Szukając czegoś na wesele często zaglądam do lubianych szmateksów, bo może trafi się odpowiednia sukienka wieczorowa lub koktajlowa za stówkę. To taniej niż 500-700 zł w peeku.
                  • gryzelda71 Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 12:09
                    Nie nie żartuje.
                    Sklep z ciuchami za stówkę nie jest szmateksem.Ciuchy nie leża tam w koszach i są w doskonałym stanie,wszak za takie ceny nikt ciucha do naprawy nie kupi.Owszem ludzie tam kupują,ale nie tyle ile w szperalniach.
            • to_ja_tola Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:51
              gryzelda71 napisała:

              > Szczerze mówiąc nie widzę.Szmateks to szmateks.Z definicji dla ubogich.

              uuuuu,moja droga jak ty jesteś daleko za.....murzynamismileKiedyś to się ludzie wstydzili chodzić do lumpeksów,ale dzisiaj?A co to za ujma?Skoro mozna znaleźć fajne ciuchy za czasami naprawdę małą kasę.
              • gryzelda71 Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 12:13
                No jak czytam podwójną barbi i nie tylko to jednak obciach.I niech mają takie zdanie,wolno im,tylko po co jednak tak zaglądają?
                I proszę nie pisz,ze kasa nie gra roli....
      • nandadevir Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 14:50
        nie zniżając się
        > do poziomu tłumu.
        ciekawe
      • asia_i_p Re: byłam sobie w ciucholandzie 18.09.12, 15:04
        Ale z tym "zniżaniem się do poziomu" to żart, prawda?
    • gryzelda71 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 14:33
      > A mnie zrobiło się smutno, bo jak to świadczy o finansowej kondycji przeciętneg
      > o Kowalskiego? Przecież gdyby ci ludzie nie musieli, to by tak nie walczyli o u
      > żywane buty.

      Wiesz jak jest,wszak nie trafiłaś tam przypadkiem.
    • wespuczi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 14:53
      znam jedna osobe ktora kupuje w ciuchlandach - bo jest uzalezniona - jest to bezdzietna osoba na kierowniczym stanowisku i stac ja na bardzo dobre ciuchy.
      • varna771 Pojemniki PCK/ Fundacje 16.09.12, 15:01
        Własnie robię "porządki" w szafach. Roznoszono po miescie ulotki, że we wtorek bedzie zbiórka odzieży używanej przez Fundacje Inwalidów i Osób Niepełnosprawnych Miłosierdzie. Fajnie, że można Komuś pomóc, ale również pozbyć się ciuchów których sie nie nosi. Kilka lat temu czytałam artykuł, że pojemniki PCK czy też innych Fundacji sa ściemą, a odzież nie trafia do potrzebujących, tylko jest dalej wysprzedawna własnie w "lumpach".
        • estelka1 Re: Pojemniki PCK/ Fundacje 16.09.12, 17:51
          Tak dla ścisłości PCK od jakiś 5 lat nie ma żadnych pojemników. Wcześniej miał podpisaną umowę z firmą "Wtórpol". Pojemniki były własnością tej firmy, a oznakowane były logo PCK. Zebrana w nich odzież była sprzedawana, także do lumpeksów ale często na przemiał, bo niestety ludzie nierzadko wrzucali tam jakieś odrażające szmaty. Część z tego dochodu wracała do PCK z przeznaczeniem na działalność, w tym na pomoc najbiedniejszym. Jeśli dany oddział PCK potrzebował dla swoich podopiecznych jakiś rzeczy, składał zamówienie we wtórpolu, który przywoził konkretny towar do konkretnego magazynu PCK.
          Założenie było w porządku i przynajmniej na początku było realizowane bez zastrzeżeń. Ale potem pojawiły się jakieś zgrzyty między firmą i PCK i od umowy odstąpiono. Wiem, że w niektórych miastach PCK ma swoje własne pojemniki i zebrane w nich ubrania sprzedaje i w ten sposób zarabia na swoją działalność. Część ciuchów rzecz jasna idzie bezpośrednio do potrzebujących.
          Podejrzewam, że Caritas czy PKPS działają w podobny sposób. I osobiście nie widzę w tym nic nagannego.
        • jagienka75 Re: Pojemniki PCK/ Fundacje 16.09.12, 18:31
          Kilka lat temu czytałam artykuł, że pojemniki PCK czy też
          > innych Fundacji sa ściemą, a odzież nie trafia do potrzebujących, tylko jest d
          > alej wysprzedawna własnie w "lumpach".


          To prawda.
          Kiedyś przez przypadek zauważyłam w jednym z ciucholandów na wystawie bluzkę, którą kiedyś wrzuciłam do takiego kosza PCK.
          Bluzka była bardzo charakterystyczna, nikt nie miał takiej samej. Aż wlazłam do tego lumpu, przyjrzałam się jej, wzięłam do ręki, to była moja bluzka.
    • makurokurosek Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 14:59
      Chyba niepoważna jesteś, z powodu małej zasobności gotówki to ludzie kupują w H&M, C&A na wyprzedażach, a nie w lumpeksach w dzień dostawy gdzie cena sięga 60 zł/kg. Cena w lumpkach w dzień dostawy nierzadko dwukrotnie przebija cenę z sieciowych wyprzedaży. Tak więc zejdź na ziemię i poducz się matematyki.
      Teraz już rozumiem, czemu matma o tak żenująco niskim poziomie jest na maturze, człowiek kończy szkołę średnią powinien umieć procenty aby później takich bzdur nie pisał.
    • kamelia04.08.2007 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 15:34
      nie do konca to tak.

      wiesz co, jest to jak z biedronka czy innymi dyskontami.
      W lumpeksach i czy w tych dyskontach mamy przeglad społeczeństwa.

      Sa ludzie rzeczywiscie biedni, sa łowczynie okazji, sa ludzie w stylu "po co przepłacac?", sa zamozne kobiety, które stac i lumki traktuja jako rozrywkę, sa kobiety, które kupują luksusowe rzeczy (np. torebki za 500 czy 600€wink, a w lupkach szukaja okazji dla dziecka,
      moja matka (kobieta niebiedna) tez lubi lumpy, sobie kupuje, ojcu kupuje, nam dorosłym dzieciom (nie zraza sie jak sie wściekne na te szmaty). Całe torby z lumpa przynosiła, róznych sciereczek, biezników, firanek, zasłonek, narzut kocyków - istna szmaciarnia. Zarzuciła mnie wielkimi górami szmat, jak sie córka urodziła (potem to sie sprzedało na pchlich targach za "10 centów za sztuke-druga rzecz gratis").
    • aiwlysji Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 20:23
      widzisz autorko...dowiedzialas sie, ze polki kupuja w szmateksach z....bagactwasmile
      w mojej okolicy powstal ostatnio szmateks "supermarket", "ekskluzywny" i pare zwyczajnych, oczywiscie wszystko dlatego, ze polskie spoleczenstwo tak bardzo sie wzbogacilo, ze juz moze kupowac w lupeksach.
      to prawda, ze w wielu takich przypadkach cena za kg jest wysoka, wcale mnie to nie dziwi, przy takiej rozdmuchanej propagandzie vide: wpisy powyzej, oczywiscie mozna uwierzyc, ze kupowanie w lumpeksie to luksus, gmeranie w kontenerach to ekscentrycznosc i "dobry ton"wink

      polacy biednieja, wiekszosc ludzi kupuje w lumpeksie dokladnie takie samo badziewie, jakie kupiliby np. w sieciowce, z tym, ze juz wielu nie moze sobie pozwolic na sieciowki.

      za chwile sie dowiesz, ze ekscentrycy uwielbiaja grzebac w smietnikach za jedzeniem, "bo to stwarza mozliwosci wspanialej oszczednosci".
      • iwoniaw Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 20:48
        Tak tak, oczywiście, jedna jedyna autorka wątku zajrzała do szmateksu przypadkiem i dla rozrywki, cała reszta łże bezczelnie, gdyż wiadomo, że oni to tylko z nędzy tam zaglądają. Podobnie jak i ludzie zaobserwowani przez przypadkowo i dla rozrywki wstępującą do szmateksu autorkę - oni wszyscy też byli tam z biedy. To wszak niemożliwe, żeby ktoś poza autorką wątku chciał zapolować na okazję dla siebie choć go stać na nowe, handlował na all używanymi ciuchami i sobie chwalił albo wstąpił tam przypadkiem big_grin
        • aiwlysji Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 20:58
          czym wiecej szmateksow dookola tym bardziej uwidacznia sie bieda wsrod ludzi...oczywiscie sa i ekscentrycy, ktorzy np. lataj do NY, zeby sobie w lupeksie jakas kiecke z lat siedemdziesiatych zakupicwink
          czy teraz juz bylam wyrazna, czy zapytasz raz jeszcze o to samo?
          • iwoniaw Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 21:41
            O nic nie pytałam, jeśli ci umknęło big_grin, więc o pytaniu "raz jeszcze" nie ma mowy.
      • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 20:57
        aiwlysji napisała:

        > widzisz autorko...dowiedzialas sie, ze polki kupuja w szmateksach z....bagactwa
        > smile
        > w mojej okolicy powstal ostatnio szmateks "supermarket", "ekskluzywny" i pare z
        > wyczajnych, oczywiscie wszystko dlatego, ze polskie spoleczenstwo tak bardzo si
        > e wzbogacilo, ze juz moze kupowac w lupeksach.
        > to prawda, ze w wielu takich przypadkach cena za kg jest wysoka, wcale mnie to
        > nie dziwi, przy takiej rozdmuchanej propagandzie vide: wpisy powyzej, oczywisci
        > e mozna uwierzyc, ze kupowanie w lumpeksie to luksus, gmeranie w kontenerach to
        > ekscentrycznosc i "dobry ton"wink
        >
        > polacy biednieja, wiekszosc ludzi kupuje w lumpeksie dokladnie takie samo badzi
        > ewie, jakie kupiliby np. w sieciowce, z tym, ze juz wielu nie moze sobie pozwol
        > ic na sieciowki.
        >
        > za chwile sie dowiesz, ze ekscentrycy uwielbiaja grzebac w smietnikach za jedze
        > niem, "bo to stwarza mozliwosci wspanialej oszczednosci".

        tiaaa, takie rzeczy tylko na ematce.
        Cuda, panie, cuda! Szmateksy dla bogaczy, używane buty dla koneserów, a tłumy na otwarciu to są po prostu zblazowane byłe pracownice korporacji, które postanowiły być eko i już nigdy nie pracować, tylko chwytać szansę w ciucholandach big_grin
        • el-an Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 21:22
          Kupowałaś kiedyś na All? Co myślisz o sprzedawczyni, która pisze, że sprzedaje swoje rzeczy z szafy, a tych rzeczy jest 50 co tydzień i w dodatku w różnych rozmiarach? A jeśli łapią z kosza w lumpeksie po 5 torebek i wszystkie kupują – też chyba nie dla siebie, bo jak się jest biednym, to się ma 1, góra 2. Można mieć lepszy biznes, gdy matka czy siostra są właścicielkami lumpeksu, ma się wtedy prawo „pierwokupu”, jak się nie ma tego szczęścia, trzeba polować. I ludzie biedni nie chodzą codziennie do lumpeksu, bo przecież te zakupy kosztują, chodzą, jak potrzebują kurtkę, spodnie, sweter. Wczoraj byłam na dużym rynku w Łodzi, nie byłam tam chyba od 20 lat, wszystko się zmieniło, mnóstwo nowych ciuchów i butów w cenach szokujących – nowe dżinsy – 30 zł, koszula 20, skarpetki 1,50, kurtka 70 zł. Tyle że bez firmowej metki.
          • iwoniaw Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 21:52
            Cóż, autorka wątku tak się zafiksowała na swej tezie, że już zaczyna nam wmawiać, iż nie zgadzając się z nią negujemy istnienie biednych, którzy muszą oszczędzać. Nic to, że co najmniej kilka osób powyżej napisało, że biedni ludzie i z tego właśnie powodu nie mogą sobie pozwolić na robienie zakupów w stylu "rzucę się w szmateksie na ciuchy za kilkadziesiąt złotych na raz".
            Dla mnie (jak dla osób piszących wyżej) takie sceny świadczą właśnie o tym, że w szmateksach kupują osoby handlujące tym towarem, zapewne mają z tego zysk, skoro to czynią. No ale zdaniem autorki to "praca z biedy" (podejrzewam, że w kraju - i nie tylko - jest rzeczywiście tak "tragicznie", że "z biedy" (czyt: nie dla rozrywki i niekoniecznie przepadając za swym zajęciem najbardziej na świecie) pracuje znaczna część społeczeństwa big_grin )
            • barbibarbi Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 22:27
              e tam, od razu zafiksowała.
              Nie twierdzę, że wszyscy kupujący w szmateksach to nędzarze, ale nikt mi nie wmówi, że kupują tam wyłącznie bogate koneserki mody vintage, albo uzależnione zbieraczki ubrań. A praca przy wygrzebywaniu starych butów i sprzedawaniu ich dalej, jest dla mnie porównywalna ze zbieraniem puszek i butelek, robią to osoby naprawdę ubogie.
              • estelka1 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 23:54
                A w biedronce też pracują sprzedawcy puszek i butelek wygrzebanych w śmietniku? big_grin Kobieto, ale pitolisz bez sensu
              • to_ja_tola Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 12:00
                barbibarbi napisała:

                > e tam, od razu zafiksowała.
                > Nie twierdzę, że wszyscy kupujący w szmateksach to nędzarze, ale nikt mi nie wm
                > ówi, że kupują tam wyłącznie bogate koneserki mody vintage, albo uzależnione zb
                > ieraczki ubrań.


                ale ty nie rozumiesz,że kupują i tacy i tacy?Po co dorabiasz ideologię?kupują handlary,które sprzedają na all te ciuchy,kupują bogatsze dla perełek i kupują biedni.Nie wiem co w tym dziwnego?Jestem jedynie skłonna uwierzyć,że biły się własnie handlary.

                A praca przy wygrzebywaniu starych butów i sprzedawaniu ich dal
                > ej, jest dla mnie porównywalna ze zbieraniem puszek i butelek, robią to osoby n
                > aprawdę ubogie.


                o matkoooo!!!zabrakło i słówna twoja głupotę oczywiście.uncertain
                • jamesonwhiskey Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 12:06
                  > andlary,które sprzedają na all te ciuchy,kupują bogatsze dla perełek i kup

                  tzw " perelki" to mozna znalzec w tk maxxie
                  nie trzeba sie blakac po lumpeksach
                  • aneta-skarpeta Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 12:19
                    w tk maxxie tez jest morze badzeiwia
                    zdeptanego, zniszczonego, przymierzanego przez miliony ludzi
          • japanunieprzerywalempanieposle Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 22:30
            Wczoraj byłam na dużym rynku w Łodzi, nie byłam tam chyba od 20 lat, wszystko się zmieniło, mnóstwo nowych ciuchów i butów w cenach szokujących – nowe dżinsy – 30 zł, koszula 20, skarpetki 1,50, kurtka 70 zł. Tyle że bez firmowej metki."

            czy na bazarach/targach z ciuchami w łodzi jest taniej niz w innych miastach ? w koncu łódz to tekstylne zaglebie tongue_out
            • estelka1 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 23:42
              Taniej i to dużo. W moim mieście na bazarze ciuszki przywiezione z Łodzi kosztują dużo więcej: dżinsy 70-80 zł, koszula koło 60, skarpetki 3-5, kurtka 150 i więcej. A że jakość tych szmatek jest delikatnie mówiąc kiepska, mnóstwo ludzi zaopatruje się w lumpkach. Może i ciuchy nie nowe, ale i tak lepiej wyglądające niż bazarowe ciuchy po pierwszym praniu
            • bye.bye.kitty na bazarach w Łodzi taki sam chiński 17.09.12, 01:20
              hurt jak wszędzie indziej
              ale łódzkie secondhandy polecam
              i dziwne butiki różnych szwalni - jest bardzo tanio (ciuchy nie w moim guście, ale chyba przeciętne)
              na wólczańskiej np coś takiego jest
              sąsiadka nabyła "kościołową" garsonkę za 35 zł czyli taniej niż ja ostatni żakiet w lumpku
        • kolpik124 Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 21:30
          W znajomym ciucholandzie kupuję czasem mężowi koszule od Abercrombiego...nowe z metkami...po 20-30 zł...
          • jamesonwhiskey Re: byłam sobie w ciucholandzie 16.09.12, 22:39
            > W znajomym ciucholandzie kupuję czasem mężowi koszule od Abercrombiego...nowe z
            > metkami...po 20-30 zł...

            no chyba nie , kupujesz jakies mizerne podrobki
            ta firma nie puszcza towarow do lumpeksow , nie mowie ze nie moga sie tam znalezc ale nie ......nowe z metkami
            • menodo Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 01:13
              jamesonwhiskey napisał:

              > no chyba nie , kupujesz jakies mizerne podrobki
              > ta firma nie puszcza towarow do lumpeksow , nie mowie ze nie moga sie tam znale
              > zc ale nie ......nowe z metkami'

              Ale co ty za bzdury wypisujesz?
              A która firma "puszcza" swoje towary do lumpeksów?
              Mam w domu kilka szmat abercrombie - z metkami. Jeśli wrzucę je do kontenera z używaną odzieżą - wkrótce znajdą się pewnie w jakimś lumpeksie; co ma do tego firma, która je wyprodukowała?
              • jola-kotka Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 01:16
                Buty z lumpeksu tego jeszcze nie grali bleee.
              • jamesonwhiskey Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 10:13
                > Mam w domu kilka szmat abercrombie - z metkami. Jeśli wrzucę je do kontenera z
                > używaną odzieżą

                jak ze stadionu ,bazaru czy od chinczyka to tak sa to szmaty
                jak ze sklepu to przy cenie jedenj szmaty 50-100 euro to jestes troche ekscentryczna i az tak wielu ekscentrykow to na tym swiecie nie ma
                zreszta widizalem taki nowy trend
                bgacze wykupuja cale sklepy D&G , AF , czy gucci i wrzucaja to do pobliskich kontenerow na ciuchy
                • ceide.fields Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 10:21
                  Niewiele wiesz, w szmateksach bardzo często można wyłowić ubrania znanych marek nowe i z metkami. Biorąc po uwagę zachodni zakupoholizm, jest to możliwe. Znałam w Stanach sporo osób, które kupowały jak leci drogie ciuchy, odwieszały na wieszak i nie nosiły ich w ogóle, a przy kolejnym sezonie kupując nowe ciuchy, oddawały to bo już "niemodne".

                  Znałam panią, która miała w domu ponad 1000 par butów, a czego większość w ogóle nienoszona.
                  • jamesonwhiskey Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 10:23
                    > nowe i z metkami. Biorąc po uwagę zachodni zakupoholizm, jest to możliwe. Znał
                    > am w Stanach sporo osób, które kupowały jak leci drogie ciuchy, odwieszały n

                    to te szmaty prosto ze stanow leca
                    wow
                    • ceide.fields Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:01
                      Tam są tanie.

                      Szmaty to nie są, często nowe ubrania.
                      • jamesonwhiskey Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:57
                        > Tam są tanie.

                        to moze wejdz sobie na strone i zobacz jak tanie sa te ubrania
                        • ceide.fields Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 12:37
                          W szmateksie tanie smile))

                          Masz z tym jakiś problem?
                          • aneta-skarpeta Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 12:39
                            no bo przełknąc nie może
                            że gruba czuje sie sexi, a ciuchlara jest szczęsliwa, że kupiła stare buty

                            biedaka to gryzie i juz
                            • jamesonwhiskey Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 12:44
                              ja nie odbieram prawa do szczescia
                              grubej babie w wykoslawionych butach ale jakos trudno mi to szczescie pojac
                              • aneta-skarpeta Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 13:01
                                bo brakuje Ci wyobraźni...
                          • jamesonwhiskey Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 12:48
                            > W szmateksie tanie smile))
                            >
                            > Masz z tym jakiś problem?

                            nie mam problemu
                            poprostu na odleglosc twierdze ze to jakies podjebki o bazarowej jakosci
                            wiec nie rozumiem podjarki ze ktos kupil oryginalny produkt za 3 zlote
                • menodo Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:16
                  jak ze stadionu ,bazaru czy od chinczyka to tak sa to szmaty
                  > jak ze sklepu to przy cenie jedenj szmaty 50-100 euro to jestes troche ekscentr
                  > yczna i az tak wielu ekscentrykow to na tym swiecie nie ma "

                  Nie, no bez przesady. Po pierwsze, w stanach te ciuchy są dużo tańsze, zwłaszcza na wyprzedażach. Po drugie - polemizowałam z Twoja tezą, że AF nie "puszcza" swoich ciuchów do lumpeksów. Otóż AF, podobnie jak każdy inny producent, nie ma nic do tego, co jest sprzedawane w lumpeksach - o tym decydują osoby prywatne, m.in. ekscentryczni bogacze big_grin Ale może masz na myśli to, że AF sprzedaje swoje ciuchy wyłącznie w swoich autoryzowanych sklepach - to ok.
                  • aneta-skarpeta Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:29
                    dajcie spokoj z tym AF dla bogaczy
                    maja fajne rzeczy, ale wiele rzeczy nie jest warta swojej ceny

                    ok 30-400 zł za spodnie to jest sporo, ale też bez przesay że tylko "bogacze" sa w stanie to kupić
                  • jamesonwhiskey Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 11:56
                    nie sa duzo tansze w stanach tylko praktycznie w tych samych cenach
                    sa outlety i tam jest sporo taniej ale wybor mizerny
                    a nowe ciuchy z metkami lecace prosto ze stanow do polskiego lumpeksu
                    jakos tak nie bardzo to widze
                    ale jak wierycie ze to oryginaly to ja wam marzen odbieral nie bede
            • asia_i_p Re: byłam sobie w ciucholandzie 18.09.12, 15:11
              Czyli jak Anglik wrzuca do kosza na używaną odzież lub wystawia w worku na zbiórkę koszulę Abercrombiego z metką (nietrafiony prezent, przeleżała w szafie od wyprzedaży, itd), to z sąsiedniej przecznicy wychyla się przedstawiciel firmy i rzuca się obciąć metkę?
              • jamesonwhiskey Re: byłam sobie w ciucholandzie 18.09.12, 15:33
                > Czyli jak Anglik wrzuca do kosza na używaną odzież lub wystawia w worku na zbi
                > órkę koszulę Abercrombiego z metką (nietrafiony prezent, przeleżała w szafie od
                > wyprzedaży, itd), to z sąsiedniej przecznicy wychyla się przedstawiciel firmy
                > i rzuca się obciąć metkę?

                tak ,bo wszyscy masowo wyrzucaja koszule po 50-100 euro z metkami, bo jak inaczej,
                poza tym jak anglik cos wyrzuca czy jest zbiorka to idzie to do lokalnego charity shop
                oxfam sie nazywa co ciekawe polskie fanki lumpeksowych metek by sie chyba posraly ze szczescia, poza tym nie mowie ze nie moze gdzies tam wytarta koszula sie znalezc ale nie masowo
    • josef_to_ja Nie powinno się raczej nosić butów po kimś. 17.09.12, 00:43
      To chyba niezdrowe dla stopy? But po noszony przez kogoś zdążył się już ukształtować do jego stopy.
    • bye.bye.kitty dzień dostawy? bieda? skąpstwo? 17.09.12, 01:16
      jak rzucili nowy towar to znaczy, że najdroższy

      biedni kupują w dzień wyprzedaży - wszystko za 1 zł, 11 za kg , coś takiego
      wtedy jest już totalnie przebrane


      jak fajne buty to może też bym się rzuciła,
      mam kilka par szpilorów z ciucha za 5-30 zł, fikuśne i piękne, ale tak niepraktyczne, że za normalną cenę w sklepie wstydziłabym się je kupić (poza tym raz, że mnie najczęściej nie stać, dwa, nie o to chodzi by sobie tak po prostu buty kupić, trzeba walczyć;P)
    • koolair Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 10:29
      W ciucholandach zdarzają sie nowe buty.. Ja raz wyłowiłam piękne szpilki Anne Klein za prawie 200 $ na metce.. Kondycji finansowej nie mam złej ;]
    • aneta-skarpeta Re: byłam sobie w ciucholandzie 17.09.12, 10:54
      moja mama wniosła w nasze zycie chodzenie po ciuchlandach, gdy bardzo dobrze im sie powodzilo. I mnie zaraziła

      Kupuję i nowe i uzywane i w ciuchlandach i na allegro

      ja to po prostu lubie. Nie umie tego wytlumaczyc.
      Przeszczesliwa jestem na bazarze na Namysłowskiej w w-wie, ale mam strasznie daleko, gdzie jest mnostwo prywatnych osob sprzedajacych swoje rzeczy, handlarzy etc Nowe wymieszane ze starymi, fajne z festynem itd

      lubie klimat polowania i jestem taka zabawnie dumna, jak mi sie cos uda upolowac

      w sklepiach, wbrew pozorom nie ma zbyt duzo fajnych rzeczy, mi sie do tego rzeczy szybko nudzą, lubie zmieniac, lubie miec pierdylion butów, bluzek, spodni, czasem ich nawet nie zaloże

      jak widze ze ich nie czuję lub mi sie znudzily to puszczam w obieg dalej

      do tego uwielbiam starocia- kiedys na targu staroci z mamą zachwycalysmy sie dzbankiem z uszczerbkiem
      za 1 zł
      kupilysmy zachwycone, bo z tym uszczerbkiem wyglądał slicznie, a kobity patrzyly jak na walniętesmile

      jak kupowałam donice ceramiczne ( takie rude) do ogrodu to czekałam aż je trochę złapie brud i omszeją od wilgoci

      jak wymysliłam sobie w ogrodzie, że kwiaty będą stały w emalionawych garnkach to kupowałam stare,wygrzebane, potłuczone, poobijane

      i jak w ciuchlandach widze mnostwo ludzi, dla który to , nazwijmy to górnolotnie" styl życia".
      są tez tacy, co kupują z biedy, ale oni polowania nie uskuteczniają






      mój blog o filcowaniu, drutach, starociach, wnętrzach i ciastkachwink
      szopinistka.blogspot.com
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka