barbibarbi
16.09.12, 11:19
Ciuchloland, największy w okolicy, istne hektary. Na środku bardzo dużej sali stoją ustawione pojemniki z butami, jest ich kilka, całkiem spore. Po kilku minutach zauważyłam, że zbiera się coraz więcej osób wkoło tych pojemników, z minuty na minutę coraz więcej, widzę że specjalnie przychodzą i od razu zajmują stanowiska. Okazuje się, że tego dnia o godz. 12 "wyrzucają" buty. No i zrobił się podwójny kordon wkoło tych pojemników. Dziewczyny wywlokły z magazynu wory z butami, i worki zostały momentalnie porwane przez tłum, błyskawicznie rozparcelowane, buty niemalże fruwały w powietrzu. Niektórzy brali prawie hurtowo, po kilka par.
A mnie zrobiło się smutno, bo jak to świadczy o finansowej kondycji przeciętnego Kowalskiego? Przecież gdyby ci ludzie nie musieli, to by tak nie walczyli o używane buty. Gdybym tam nie trafiła akurat w godzinie zero, to trudno byłoby mi uwierzyć w takie sceny.