i nie tylko mnie.
Jak sobie rozmawiamy w gronie matek 8-11-latków to wszystkie jesteśmy przerażone mniej lub bardziej bliską perspektywą chodzenia dzieciaków do gimnazjum. Najgłupszy wiek 13-15 i nowa szkoła, nowe środowisko z wizją licytowania się na wyskokową głupotę w tle.
Zawsze byłam przeciwna tej wersji reformy oświaty. Edukacyjnie ma toto nikły walor - I klasa to wyrównywanie poziomu, a połowa III to uczenie się testów, a wychowawczo jest kanałem, bo jest kumulacja dzieci w okresie największego kopa hormonalnego.
Niby jeszcze mam sporo czasu, ale schizę mam już.
Na razie straszę potomka, że jak się nie będzie uczył, to wyląduje w osiedlowym rejonowym zlewie, gdzie będą go prześladować dresiarskie wyrostki.