Dodaj do ulubionych

Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat?

    • memphis90 Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 23.01.13, 17:41
      Moi rodzice zatrzymali się mniej więcej na 13 roku życia i długo nie potrafili przejść do kolejnego etapy tj. posiadania dziecka dorastającego/dorosłego. Tak, meldowanie się o 22 było normą, w tym wieku nie mogłam wyjeżdżać na wakacje ze znajomymi. Argument- mieszkasz z nami, stosuj nasze zasady. Dziś dalej uważam, że śruba była przykręcona za mocno, ale pochwalam informowanie o godzinie powrotu do domu i trzymanie się ustaleń.
    • edit38 Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 23.01.13, 19:53
      Moje zdanie jest takie że jeśli się mieszka z rodzicami to się im należy to że się mówi o której się wróci czy gdzie/z kim się idzie a szczególnie gdy jest się na utrzymaniu rodziców. Wiek tutaj nie ma znaczenia- chcesz być samodzielna i decydować w pełni i swobodnie o wszystkim to się usamodzielnij. Ja do czasu gdy mieszkałam z rodzicami to zawsze się "tłumaczyłam" kiedy wrócę. Nie pytałam oczywiście czy mogę wyjść ale informowałam ich.
      Mój mąż miał wolną rękę jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności i często bywały spięcia między nami z tego powodu bo nauczony za młodu że się "nie spowiada" potrafił wrócić od kumpla o 3 w nocy a ja się głupia martwię bo nie wiem co się dzieje a on nie wpadnie na pomysł żeby smsa napisać a telefonu nie odbiera bo np nie słyszał.
      • kon_tro_janski Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 24.01.13, 09:26
        edit38 napisała:

        > Moje zdanie jest takie że jeśli się mieszka z rodzicami to się im należy to że
        > się mówi o której się wróci czy gdzie/z kim się idzie a szczególnie gdy jest si
        > ę na utrzymaniu rodziców. Wiek tutaj nie ma znaczenia- chcesz być samodzielna i
        > decydować w pełni i swobodnie o wszystkim to się usamodzielnij. Ja do czasu gd
        > y mieszkałam z rodzicami to zawsze się "tłumaczyłam" kiedy wrócę. Nie pytałam o
        > czywiście czy mogę wyjść ale informowałam ich.


        zgadzam sie.
    • agjawroc U mnie: 23.01.13, 20:03
      Słysząc, mniej więcej od ukończenia 15 lat, gdy tylko chciałam cokolwiek zrobić po swojemu ,,mieszkasz u mnie, więc stosujesz się do moich zasad'' miałam szybko swojego rodzinnego domu dość. Zawsze to ja musiałam wracać pierwsza z podwórka, zawsze pierwsza z imprez... W wieku lat 19 spakowałam siebie, meble z pokoju i wyprowadziłam się z wielką ulgą do wynajętego mieszkania - razem z przyszłym mężem smile
      Uważam, że skoro dziecko dorosłe mieszka z rodzicami, to jest odpowiedzialne zarówno za dokładanie się do kosztów jedzenia i utrzymania mieszkania, jak i do respektowania zasad panujących w domu.
      Myślę, że za 10 lat będę tak stanowcza, jak moja mama - jak im się nie spodoba, to się wyprowadzą tongue_out
      • maugorzata2008 Re: U mnie: 24.01.13, 17:58
        A ja się z tym nie zgadzam. To, że kogoś utrzymujesz, nie znaczy jeszcze, że go kupiłaś. Wykorzystywanie swojej przewagi wobec ludzi, którzy są od ciebie zależni finansowo nazywa się "przemoc ekonomiczna".
        To, że mieszkanie jest twoje nie daje ci jeszcze prawa nikogo w nim na siłę zamykać. To, że pieniądze są twoje nie oznacza jeszcze, że za te pieniądze masz prawo decydować o wszystkim co dzieje się z czyimś życiem.
    • mynia_pynia Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 23.01.13, 20:38
      Mieszkałam z rodzicami przez 26 lat. W okolicach 17 nauczyłam się ich informować że wychodzę i że wrócę i jakoś pogodzili się z tym faktem. Natomiast zawsze jak wyjazd mi się przedłużał to dzwoniłam do domu i informowałam że wrócę rano, albo że za 2 dni, jak po zajęciach wracałam dopiero wieczorem to też mówiłam, żeby się nie martwili.
      Do tej pory dzwonie do mamy informując ją że spóźnimy się na np. niedzielny obiad - tylko, że teraz to kulturalne zachowanie się nazywa.
      • lucadimontezemolo Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 24.01.13, 01:02
        20 latka mieszkająca z rodzicami informująca że wychodzi i ewentualnie z kim ok (ze względów bezpieczeństwa) .
        20 latka mająca limity np.powrót do domu przed 22, zakaz wyjazdów ze znajomymi już nie ok.
        Rozumiem powiadomienie współmieszkańców że z "Kasią" idzie się na lemoniadę i wróci się wieczorem , ale ścisłe wyznacznie godzin , szczególnie dla dorosłęgo dziecka jest dziwne. Ale ja nie miałam określonej godziny powrotów nigdy, nawet jak miałąm 15 lat.
    • fredka01 Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 24.01.13, 09:13
      A co powiecie o facecie, który w wieku prawie 40 lat, od ponad 13 lat nie mieszkający z rodzicami, dzwoni do nich za każdym razem , że dojechał do pracy i potem z powrotem do domu, bo mamusia się będzie martwić. Rodzicom daje grafik swoich dyżurów, dojeżdża do pracy ok. 60km. Tak samo jest w czasie wyjazdów rodzinnych, musi poinformować rodziców, że dojechał, bo inaczej wydzwaniają i wysyłają sms-y w stylu" czemu nie dajesz znaku życia?".
    • lady-z-gaga Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 24.01.13, 09:41
      Nie wyobrażam sobie konieczności okreslania każdorazowo, kiedy wrocę. Niektore z Was uważają to za normalne, ja nie. Mówię tylko wtedy, kiedy dokładnie wiem.
      A kiedy nie wiem, bo np zaplanowałam łażenie po sklepach albo spotkanie towarzyskie, to nie mówię i nie dzwonię do domu co godzinę z tłumaczeniami. To samo dotyczy męża i dorosłej corki, ktora z nami mieszka. Wyjście na imprezę z określoną godziną powrotu to coś w rodzaju przepustki od-do, dobre dla nastolatkow, a nie dla dorosłych ludzi.
      Hasło "bo ktoś się martwi" działa na mnie jak płachta na byka, są ludzie ktorzy martwią się na okrągło i w ten sposób terroryzują bliskich, przyzwyczajając ich do wiecznej kontroli.
      • echtom Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 24.01.13, 09:50
        > to nie mówię i nie dzwonię do domu co godzinę z tłumaczeniami.

        Była wyżej mowa o tym, że lepiej podawać czas powrotu w przybliżeniu i z zapasem. Względnie praktyczny komunikat typu: "Nie czekajcie z obiadem/kolacją, bo nie wiem, kiedy wrócę". To po prostu ułatwia logistykę życia domowego.
        • lady-z-gaga Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 24.01.13, 10:00
          Co do tego, co napisałaś, pełna zgoda.
          Chodziło mi raczej o wypowiedzi takie, jak Tully, Verdany albo takie kwiatki, jak ten:
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,141988664,141995340,Re_Pod_kontrola_rodzicow_w_wieku_20_lat_.html
          Komunikat typu "nie czekajcie z obiadem/kolacją, bo nie wiem, kiedy wrócę" jest normalny.
          Natomiast info "wrocę godzinę i 30 minut póxniej" a po tym czasie obowiązkowy telefon to już dla mnie przegięcie, chyba, ze ktoś spaceruje w nocy po zakazanej dzielnicy i bliscy naprawdę mają czego się bac smile
    • pelissa81 Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 24.01.13, 10:25
      u mnie było dość lużno, tj miałam dużą swobodę. Mama nie wypytywała o której wrócę i czemu tak późno, ale jedna zasada była niezmienna: możesz mi powiedzieć, że wrocisz za 2 dni o 12.00, ale za dwa dni 12.10 będę się w nerwach jak cie nie bedzie (to bylo w dobie, gdzie nie bylo komorek jeszcze). Nigdy nie bylo, ze mam o 22 byc w domu, bo mama nie traktowala mnie jak malej coruni, ale zakladala moja odpowiedzialnosc.

      Postaw sie w odwrotnej sytuacji! Mama wracala do domu zawsze o 21. Kiedys 23.30 mamy jeszcze nie ma, przysiegam - malo na zawal nie zeszlam! A to tylko 2h - cos sie opoznilo! To ja juz jestem wieksza panikara na to wygladasmile

      • kol.3 Re: Pod kontrolą rodziców - w wieku 20 lat? 26.01.13, 08:40
        Stosowałam taką samą zasadę w stosunku do mojego studiującego i balującego po nocach syna i wydawało mi się że mamy jasność, ale ostatnio poinformował mnie, że idzie na piwko i nie wie o której wróci. Na dodatek zamiast taksówkami zaczął wracać po nocy transportem miejskim, bo jego dziewczyna uznała że taksówki to wyrzucanie pieniędzy w błoto. No kurde, jak ją zgwałcą a on dostanie nożem w plecy, to 20 zł. oszczędności na taksówce jak znalazł przyda się na leczenie wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka