default
04.02.13, 08:59
A więc postanowione - jutro podejmujemy próbę : jak to będzie mojej mamie w tym domu.
Ja jestem pełna obaw, ale i nadziei. Moja mama - stremowana, ale i podekscytowana, wczoraj przeglądała ciuchy i radziła się w czym jej dobrze i co zabrać.
Dom, który wybrałam to jeden z kilkunastu, w których byłam (rozglądam się już od pół roku). Początkowo skłaniałam się innemu, położonemu trochę bliżej mojego domu, ale w końcu zdecydowałam, że 5 a 10 km to niewielka różnica, a ten drugi dużo bardziej mi się podobał. I sam dom, i atmosfera w nim panująca (taka domowa) i bardzo mili, ale jednocześnie rzeczowi i konkretni właściciele.
Oczywiście biorę pod uwagę taki scenariusz, że mama prędko się zniechęci i będzie marudzić, żeby ją zabrać. Przy czym moja matka jest specyficzna i nie każde jej marudzenie należy traktować poważnie, ale ja umiem doskonale wyczuć kiedy tylko "się pieści", a kiedy naprawdę czuje się źle. Jej samopoczucie jest w tym wszystkim najważniejsze, więc będę ją obserwować i jeśli uznam, że faktycznie nie służy jej pobyt tam, to będę musiała wymyślić coś innego.
Tymczasem wieść się rozniosła po rodzinie i już dzisiaj miałam telefony i maile - niby pisane ze współczuciem, ale w ich tonie przebija oburzenie i zgorszenie

Zatem jeszcze i to trzeba będzie wziąć na klatę....