Dodaj do ulubionych

Sport wyczynowy

04.02.13, 12:52
Jak się już w wątku o aikido wypowiedziałam: miałabym poważne opory przed wyrażeniem zgody na uprawianie wyczynowego sportu przez moje dziecko. KAŻDEGO wyczynowego sportu. Jak również baletu nieamatorskiego i innych zawodów związanych z nadmierną eksploatacją ciała. Bo to niezdrowe, po prostu.
Ale może się mylę?
Obserwuj wątek
    • myga Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 13:01
      A gdyby twoje dziecko mialo ku temu wielki talent i bardzo chcialo wlasnie uprawiac ten rodzaj sportu wyczynowo? Lub zostac zawodowa tancerka? Mozna miec opory, ale czy zabronilabys?
      • kocianna Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 13:11
        Hehe, dlatego napisałam "opory". Chyba jednak bym nie zabroniła, ale zdecydowanie nie nakłaniałabym, i odmawiałabym wszystkim trenerom, którzy mogą sugerować, że może tak do sekcji... Chyba, że DZIECKO mi powie, że musi, bo się udusi.
        I nie wiem, czy nie zaczęłabym poważnej dyskusji po pierwszej kontuzji...
        • przeciwcialo Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 13:16
          No własni,checi dziecka najważniejsze.Mój syn trenuje pilke, 3 razy w tygodniu plus turnieje. Pierwsze złamanie w akcji za nami... i trenuje dalej.
        • myga Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 13:16
          To mi przypomina, jak mama pilota odrzutowca mowila: "ale nie lataj zbyt wysoko, syneczku". Gdyby moje dziecko mialo wielki talent i wielka ochote do uprawiania sportu wyczynowego, tez bym sie bala, zapewne, ale przeciez skrzydel bym nie podcinala. Natomiast co do sportow ekstremalnych, to napewno bylabym na nie. Takie bezsensowne narazanie sie na ryzyko utraty zycia lub zdrowia, to wg mnie jak autoagresja.
          • gryzelda71 Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 13:24
            Moje dziecko nie ma wielkiego talentu,ale pływa wyczynowo.
            O ile w podstawówce za namową,to już w gimnazjum sama chciała.
            Ale pływanie nie tak kontuzyjne ,ew skrzywienie kręgosłupa można się nabawić,ale to trzeba sprawdzać regularnie.
          • agang Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 13:25
            jeszcze trzeba załozyć jak długo dziecko wytrzyma, bo mój napalony poszedł na karate 3czy 4razy i mu się odwidziało, dobrze że nie zakupiłam specjalnego stroju
            dzieci maja 150pomysłów na minutę, daj mu szanse spróbować a wyczynem to się będziesz martwiła za kilka lat, bo na początku to zabawa jest,a tak to będzie miał kiedys pretensje że nie pozwoliąłś
            • kocianna Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 13:31
              Rekreacja - jak najbardziej tak, w każdej postaci, w dowolnej formie i dyscyplinie. Wyczyn - raczej nie. Jednak mija jakiś czas od pierwszego treningu do pierwszych zawodów...
              • jaque Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 13:43
                Raczej nie wyrażę zgody na wyczynowe uprawianie dyscyplin z założenia bardzo obciążających organizm - np. wszelkie rodzaje gimnastyki, szermierka (to akurat na podstawie własnych doświadczeń), podnoszenie ciężarów itd. Szkoła baletowa też odpada.
                Na razie pływają w klubie i tu nie mam oporów, wręcz bardzo mnie to cieszy - dopóki ich zaangażowanie nie ma negatywnego wpływu na naukę wink.
              • noname2002 Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 13:48
                Zgadzam sie z Toba, tez nie pozwolilabym dziecku na wyczynowe uprawianie sportu. Raz, ze to niezdrowe, a dwa, ze treningi zabieraja tyle czasu, ze nie ma go na porzadna nauke, zycie towarzyskie czy hobby.
                • myga Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 13:51
                  Jasne, sa dyscypliny sportowe, na ktore nigdy bym nie wyrazila zgody, nie tylko wyczynowo. Np boks lub podnoszenie ciezarow.
                • babyaggie Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 15:00
                  Hehe, zycie towarzyskie kreci sie wokol znajomych z treningow a trening to hobby. A nauka - no coz mozna pogodzic, nie trzeba miec z wszystkiego piatek. Poza tym trudno wyczuc co sie kzy omu w zyciu przyda. Mistrzostwo w jakims sporcie czy swiadectwa z paskiem. Moja mama zawsze stawiala na to drugie i mam do niej duzy zal.
                • e_r_i_n Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 22:59
                  Jak jest pasja, to inne sprawy mniej ważne.
                  A nauka jak najbardziej możliwa. Nie każdy musi mieć średnią dobrze powyżej 5.
                  Moje dziecko jest zawodnikiem, trenuję około 15h w tygodniu. W każdy weekend turniej.
                  I jak go pytasz, czy może nie za dużo, to patrzy jak na ufo.
          • olena.s Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 08:02
            Dowcip polega na tym, że u małego dziecka chyba nie widać 'wielkiego talentu' - raczej tylko zdolności, więc nie wiadomo czy dziecko ma szansę coś wielkiego osiągnąć. A jeżeli godzić sie na intensywne uprawianie sportu to tym samym zabierać czas (i przestrzeń emocjonalną) na wiele innych spraw.
            • lady-z-gaga Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 10:56
              Ciekawe założenie, że przestrzeń emocjonalna wypełniona "innymi sprawami" będzie gorsza niż ta, ktorą wypełnia sport.
              Może jednak lepiej uznac, że ludzie ( w tym dzieci) mają różne potrzeby emocjonalne i nie planować im życia jak spod sztancy?
              • olena.s Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 12:55
                Ja uważam raczej, że będzie lepsza (no, ale ja nie sportowiec). Ale nie o to mi chodzi, bo masz rację, ludzie, także mali, są różni.
                Osobiście problem widzę w tym, że podejmując decyzję o uprawianiu sportu w wymiarze wyczynowym podejmujemy decyzję za dziecko. Bo nawet jeżeli jest ono chętne, to nie jest w stanie ocenić ani realnych kosztów, ani realnych zysków.
                W każdym razie ja, ganiająca dziecinę na różne pozalekcyjne sporty w wymiarze coś 4 do 6 godzin tygodniowo, jestem bardzo rada, że nie spadł na mnie sportowy talent dziecka, bo takiej decyzji zwyczajnie nie chciałabym musieć podejmować.
                • e_r_i_n Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 21:14
                  Dlaczego uważasz, że to decyzja podejmowana za dziecko?
                  Pewnie, że pięciolatek może nie ogarnąć tematu. Ale starsze - moje miało 9 lat - świetnie rozumiało, że jeśli chce być zawodnikiem, to temu sporą część życia podporządkowuje. Odczuwa to na własnej skórze i to jego - wyłącznie - decyzja o kontynuacji.
                  • demonsbaby Re: Sport wyczynowy 06.02.13, 10:47
                    To jest właśnie meritum zagadnienia.

                    Ja podzielam w większości poglądy ... ale - no właśnie jest "ale". Za kreowanie konkretnych zainteresowań, to rodzic jest odpowiedzialny, jeśli ma w domy dziecko w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym. I teraz mówimy o takich dziedzinach, gdzie początki muszą nastąpić wcześnie: od baletu, przez pływanie po gry na fortepianie, skrzypcach.

                    Pytanie - kiedy to nie jest nasza wizja / ambicja przelana na dziecko?
                    • olena.s Re: Sport wyczynowy 06.02.13, 16:00
                      To jest zawsze (no, prawie) nasza ambicja i wizja, tylko szczęśliwie niekiedy dziecko podziela ją z całego serca, bo też je kręci.
                      • demonsbaby Re: Sport wyczynowy 06.02.13, 18:19
                        co do zasady - tak. Miałam na myśli bardziej realizację swoich niespełnionych ambicji.
                      • e_r_i_n Re: Sport wyczynowy 07.02.13, 21:12
                        W życiu nie miałam w głowie posłania dziecka na tenisa. Nikt w bliskim otoczeniu nie grał i nie gra w tenisa.
                        Dziecko pojechało na kolonie, było trochę różnych sportów, w tym tenis.
                        Złapał bakcyla, wrócił i wiercił nam dziurę w brzuchu, że chce chodzić.
                        I chodził, 2x w tygodniu na godzinę, rekreacyjnie.
                        I stwierdził, że chce brać udział w turniejach.
                        A to już się wiąże z innymi treningami. Trenerzy przedstawili zasady i zapytali JEGO, czy chce. Chciał i chce nadal.
                        Jedyne, czego wymagam, to konsekwencji - ma jasny przekaz: w każdej chwili może przestać grać zawodniczo. Jeśli nie deklaruje zmiany, to się ma przykładać.
                        Gdzie tu moja ambicja i wizja?
                        • olena.s Re: Sport wyczynowy 07.02.13, 21:25
                          A czy ja gdzieś tam nie mówiłam, że nie czepiam się nikogo personalnie? Piszę o swoich przemyśleniach, nie o cudzych decyzjach.
                          • e_r_i_n Re: Sport wyczynowy 07.02.13, 21:28
                            Nie zarzucam Ci personalnych wypowiedzi. Chodzi mi raczej o uogólnienie, że dziecko-sportowiec to produkt rodzica.
                            • olena.s Re: Sport wyczynowy 07.02.13, 21:37
                              Dziecko-sportowiec to jest produkt decyzji rodzica, trudno to kwestionować. Co nie przesądza wcale, by miało to być z gruntu złe, głupie i szkodliwe.
                            • demonsbaby Re: Sport wyczynowy 08.02.13, 07:00
                              e_r_i_n napisała:

                              > Nie zarzucam Ci personalnych wypowiedzi. Chodzi mi raczej o uogólnienie, że dzi
                              > ecko-sportowiec to produkt rodzica.

                              No to jest dalekie uproszczenie. Właściwie padło pytanie w kontekście kreowania zainteresowań u małych dzieci: przedszkolaków / wczesnoszkolnych przez rodzica, pod kątem pobierania nauk w dziedzinach (nie tylko sportu) - gdzie trzeba zacząć wcześnie, np. gimnastyka artystyczna czy gra na instrumentach. Przy czym przy sportach wszelkiej maści, gdzie zaczyna się wyczynowość o kontuzjach zawodnika i intensywności zajęć nie można nie wspomnieć.
                  • olena.s Re: Sport wyczynowy 06.02.13, 15:54
                    Bo małe dziecko nie jest w stanie wyobrazić sobie realnie ani całości tego co straci, ani tego, co zyska, ani statystycznego prawdopodobieństwa, że zostanie/nie zostanie gwiazdą Milano. Więc musi to za niego zrobić rodzic - ja dziękuję niebiosom, że nie musiałam.
            • demonsbaby bzdura 05.02.13, 11:07
              olena.s napisała:

              > Dowcip polega na tym, że u małego dziecka chyba nie widać 'wielkiego talentu' -
              > raczej tylko zdolności, więc nie wiadomo czy dziecko ma szansę coś wielkiego o
              > siągnąć. A jeżeli godzić sie na intensywne uprawianie sportu to tym samym zabie
              > rać czas (i przestrzeń emocjonalną) na wiele innych spraw.

              No i duża bzdura.

              Mówię jako matka dziecka z problemami emocjonalnymi na tle traumy jaką zapewniła mu pani przedszkolanka(która czeka na spotkanie z odpowiednią osobą funkcyjną za szkody wyrządzone mojemu synowi). Wbrew pozorom - pierwsze hasło terapeutyczne u psychiatry dziecięcego ze specjalizacją przy dzieciach będących ofiarami przemocy fizycznej i psychicznej (zresztą nie tylko tam) - "a może chcesz chodzić na karate"? Nie, dziękuję, od 2 lat jestem judoką". To w ramach podniesienia samooceny i nabycia odporności psychicznej na wstrząsy wszelakie od poczucia braku akceptacji i braku wiary w siebie po utemperowanie agresywnych zachowań.

              Jako ex-sportowiec z poważną kontuzją na koncie po uprawianiu sportu, twierdzę "nic lepiej nie wyrabia w młodym człowieku, poczucia braterstwa, solidarności, tężyzny fizycznej i wytrzymałości, a tym samym własnej akceptacji, chęci współzawodnictwa i zdyscyplinowania - jak sport". Ubytków emocjonalnych ani poczucia zastraszenia u mnie nie ma. Raczej mocno stąpam po ziemi i nie boję się wyzwań, choćby dotyczyły rozdroża w życiu.
              • kocianna Re: bzdura 05.02.13, 11:31
                Ale tu chyba nie ma mowy o ubytkach emocjonalnych i zastraszaniu, tylko braku przestrzeni emocjonalnej na inne rzeczy. Codzienny trening, czasem dwa razy dziennie, ferie i wakacje spędzane na zgrupowaniach nie pozwala po prostu na nic innego. W tym również na przyjaźnie (no OK, można się przyjaźnić z partnerką z tatami, ale nie pójdzie się z nią na dyskotekę ani w góry, bo na to - nie ma czasu), na miłość (trener mojej siostry o spadku formy: "no i musiała się ta krowa zakochać! MP za miesiąc, a tej fiu-bździu w głowie").
                Nie jest łatwo trafić na mądrego trenera dziecięcego, któremu nie będzie zależało na wyniku, tylko na harmonijnym rozwoju dziecka. Który zawodnika nie przetrenuje. A rzeczywistość wyczynu jest taka, że ostry trening w wielu dyscyplinach jest konieczny już od najmłodszych lat.

                Do przedszkola mojego dziecka chadzała mała łyżwiarka figurowa. Kiedy pierwszy raz weszła do sali, była w ciężkim szoku, że można się tak po prostu bawić i nic nie trzeba robić. Piszę "chadzała", bo ona częściej jednak była na lodowisku, niż w przedszkolu. Sport da jej poczucie braterstwa i tężyznę fizyczną (czyżby? a kręgosłup po latach?), ale jakim kosztem?
                • demonsbaby Re: bzdura 05.02.13, 11:39
                  to nie jest reguła. Sport wyczynowy to sport zawodowy - i tu owszem, należy się liczyć z dużym ujęciem z form innych niż trening. Jeżeli jest to to kadra olimpijska, reprezentacja - rozumiem - za zgodą dziecka. Stąd pytanie było - co rozumiesz przez wyczynowy?

                  Natomiast sport amatorski, z ujęciem występów na różnych formach rywalizacji podczas zawodów - nie jest niczym wielce obciążającym mały / młody organizm - jesli lezy w granicach rozsądku, a uczestnikowi sprawia przyjemność.

                  Spójrz na to tak: 2 czy nawet 4 razy w tygodniu trening, przy chęciach dziecka - jest zagrożeniem ubytku życia towarzyskiego dziecka? Lepiej żeby nastolatek włóczył się z typami po mieście, galeriach, szukał wrażeń na imprezach / dyskotekach czy spędzał czas na treningach, wyjazdach, obozach etc.? I znów słowo klucz "chęć bezpośrednio zainteresowanego".
                  • kocianna Re: bzdura 05.02.13, 11:48
                    Trening 2x w tygodniu to nie wyczyn. 4x już się do tego zbliża.
                    Pisząc "wyczyn" mam na myśli regularne zawody (nie "O puchar Misia", tylko normalne klasyfikacyjne, prowadzące do MP i kadry) i trening, który do tego przygotowuje.
                    • demonsbaby Re: bzdura 05.02.13, 11:58
                      Młody / młoda zainteresowany/a sportem i chętnie się wybiera na treningi? Jeśli tak, to mama się "nie wtrącaj". Kto wie, może to będzie sposób na życie. Zdrowie i kontuzje. Wszystko co zawodowe - będzie wiązać się z kontuzjami, ale pamiętaj w zależności od rodzaju sportu - ciało dostosowuje się do urazów i mikro-urazów. Musiałby nastąpić wielce niefortunny zbieg okoliczności, żeby zrobić sobie krzywdę - ale znów - to nie puszczaj dziecka z domu, bo szanse wpaść pod samochód. Popatrz na siatkarzy, narciarzy, piłkarzy etc - kontuzje są? Są. Żyją i się rehabilitują? Sporty kontaktowe - większe zagrożenie - oczywiście prym wiedzie MMA, kiedyś powiedziałabym boks, kick-boxing, ju-jitsu, teak-won-do, etc.. dziś po ogarnięciu na wizji MMA tak nie twierdzę. U mnie doszło do uszkodzenia kręgosłupa na odcinku szyjnym, ale to już był wyczynowy. Wypadek, po prostu - sędzia przerwał walkę i odnawiając - złapał mnie za rękę, żeby uprzedzić o punkcie karnym za zbyt niski cios, tyle, że zapomniał walki przerwać - stąd zawodniczka, która nie widziała akcji sędziego- skasowała mi łeb jednym strzałem. Natomiast jako gó...ara wspominam naprawdę z dużym sentymentem i treningi, sama chciałam jeździć od poniedziałku do soboty i wyjazdy i zawody w różnych krajach. Nie umknęły mi imprezy, na których była feta czy koks, a mnie to nie kręciło, nie umknęły mi wypady do kina, czy wyjazdy na wakacje / ferie.
                • olena.s Re: bzdura 05.02.13, 13:03
                  Tak, o to mi chodziło.
                  Jeżeli dziecko trenuje dużo i poważnie, to inne zainteresowania nie mają wielkich szans na bujny rozwój. Przy czym dopiero gdzieś tam, hen, po drodze okazuje się, czy dziecko naprawdę ma wybitny talent, czy też jest tylko zdolne.
                  • demonsbaby a kto ma zainteresowania kreowac u dziecka? 05.02.13, 13:10
                    to jest podchwytliwe dość zagadnienie.

                    Bo czy jako rodzic mam podjąć decyzję "za małolata", któremu marzy się kariera sportowca. W tym brać pod uwagę jego: organizację dnia, naukę, kontuzje, zakupy sprzętu / ubrań sportowych vel kimon? Na to wygląda.
                    Pytanie co znaczy "zaniedbać inne zainteresowania"? Że czym to dziecko zaangażowane w daną dziedzinę sportową ma się interesować, a przez uprawianie sportu nie rozwijać?

                    Inna sytuacja dotyczy wyborów nastolatka - co do tego nie ma wątpliwości. Pozostańmy zatem przy zapale stosunkowo małego dziecka.
                    • olena.s Re: a kto ma zainteresowania kreowac u dziecka? 05.02.13, 13:25
                      Tak, ja też mam na myśli małe dzieci, zauwaz, że chodzi wręcz o przedszkolaki.
                      Rodzice wpływają na zainteresowania dziecka, a jakże.

                      > Pytanie co znaczy "zaniedbać inne zainteresowania"?
                      Już ci Kocianna napisała dość szczegułowo. Rzecz w tym, że chyba tylko sport i muzyka wymaga tak ogromnego nakładu czasu i tak wczesnej decyzji życiowej. Wszystko inne - książki, podróże, wygłupy z przyjaciółką, lepienie garnków, dłubanie w komputerze, kino, akwarela, robotyka, gry planszowe, sadzenie kwiatków, zabawa lalką, gra w chowanego, uprawianie filozofii, języki, może być bez poczucia straty cennych lat treniengu robione ot, tak, czasem przez dwie godziny tygodniowo, czasem przez pięć, czasem wcale.
                      Szczęśliwie moje dziecko nie miało skłonności do sportu wyczynowego i nie musiałam za nie podejmować decyzji. Co mnie bardzo cieszy, bo bez względu na to, jaką decyzję bym podjęła, gryzłabym się, czy była ona dobra, czy zła.
                      • demonsbaby ale wyczynowości 05.02.13, 13:36
                        wśród przedszkolaków / poniżej 13r życia nie ma w większości dziedzin... kto twierdzi inaczej jest w błędzie i raczej omijać takie miejsca albo mocno się nad nimi zastanowić. Nawet 6latki na wyjazdach, kiedy kadra juniorów lub dorośli mają zawody - bierze udział rekreacyjnie "ku pociesze oczu dorosłych zawodników" i wyrobienia chęci współzawodnictwa.

                        Szkodliwy z mojego punktu widzenia jest rodzic, który poprzez dziecko załatwia swoje ambicje "bo talent, bo musisz, bo to sztuka" ... sralent bym rzekła. Jak dzieciak nie chce - to nie, nawet jak ten sralent ma. Owszem gry na fortepianie, skrzypcach ... a gdzie dzieciństwo? Czy takie dzieciaczki cierpią? I znów pytanie względne. Nie zawsze, skoro jako dorośli są wdzięczni rodzicom za motywację / pomoc. Dla mnie jest gorsze - przekonywanie do konkretnej dziedziny niż zabranianie intensywności / aktywności w danej dziedzinie.

                        Z młodym swoim "padam na twarzycę" po 20 albo 21 codziennie, bo obowiązki, bo pies, bo treningi, bo ruch. Czasem się buntuje, ale tylko i w odniesieniu do obowiązków domowych i długich spacerów. Co do treningów, nie miał tak od jeszcze tych 2 lat. Faktem jest, że atmosfera w jego szkółce jest rodzinna.
              • duola77 Re: bzdura 07.02.13, 21:43
                chapeu ....
      • duola77 Re: Sport wyczynowy 07.02.13, 21:22
        przyznam nie czytałam wątku

        masz racje , nadmierna eksploatacja prowadzi do degeneracji , howgh smile

        a wiem nie z lektury ematki , a szkoda
        e matka czasem sie myli
        a fakty po prostu sobie są sad
    • alexa0000 Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 14:39
      Zaczęłam uprawiać koszykówkę w wieku 9 lat. Dzięki niej pojechałam Moskwy, Czech i Niemiec, zwiedziłam ( fakt, pobieżnie) wiele miast, poczułam smak zwycięstwa w kilkudziesięciu turniejach a także trzykrotnie ten najsłodszy-złoto mistrza Polski. Do tego trzy obozy w roku z siatkarzami, koszykarzami, lekkoatletami wink. Kontuzje miałam jedną-skręcenie stawu skokowego. To były wspaniałe, cudowne lata, nigdy ich nie zapomnę. Jeśli moje dziecko zechce uprawiać wyczynowo-droga wolna. Byle nie boks, balet mu raczej nie grozi.
      • amonette Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 08:13
        Moje dzieciaki są zawodnikami, ale póki co nie są jakoś przeciążane. Obciążane - tak wink. Nie mamy ambicji olimpijskich. Moim zdaniem do naprawdę sensownego poziomu, pozwalającego z tego żyć dochodzi tak niewielka grupa ludzi, że lepiej postawić na innego konia.
        Gdyby doszło do dylematu "szkoła czy wyczyn" wygrałaby szkoła. W wielu dyscyplinach pojawia sie on dosyć wcześnie... Dobrze, jeśli w szkole udaje się ustalić indywidualny tok nauczania, ale nie każda szkoła ma ochotę na współpracę z "mistrzem" w taki sposób...
        No i często jeden z rodziców robi za kierowcę i obsługę pobytów, często dłuższych, a drugi na to zarabia.
        Ale - bycie lokalną gwiazdą - w pewnym wieku bezcenne big_grin
    • guderianka Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 15:05
      Nie mylisz się
      Trenowałam wyczonowo pływanie.Po zaprzestaniu miałam problemy z układem krążenia, ciśnieniem wagą-wylądowałam w szpitalu (ćisnienie na poziomie 150/100 u 15 latki). Poza tym z mojej grupy wiekowej, z osób dobrze znanych wielu miało/ma problemy zdrowotne : arytmia serca, problemy ze stawami (wycinane łękotki), problemy z zatokami, problemy neurologiczne (praliż, śpiączka), skórne (pokrzywka), kostne (pokrzywione kręgosłupy)
      Gdy trafiłam do osteopaty jako dorosła kobieta pierwsze o co spytal to czy pływałam motylkiem (obciążenie na odcinek piersiowy to 25 kg przy każdym ruchu)
      • myelegans Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 15:23
        Moj brat byl w szkole sportowej i doszedl do kadry narodowej juniorow w plywaniu i patrzac na to od srodka i to nie jest zycie, ani dziecinstwo. Mordercze treningi 2 razy dziennie juz od 9-10 roku zycia, zgrupowania, obozy, zawody, ogromna presja. W domu byl gosciem. Sportowcy pod "opieka" lekarza sportowego, nie wolno im bylo isc do innego lekarza, zanim lekarz sportowy nie obadal.
        Jako nastolatkowie lista schorzen u roznych zawodnikow byla dluga: powiekszony miesien serca, chroniczne zapalenie zatok, choroby zwyrodnieniowe kregoslupa (zbyt wielkie obciazenia dla rozwijajacego sie kregoslupa), chroniczne grzybice, chroniczne zapalenia ucha, jeden z kolegow brata ma duze uposledzenie sluchu, i w jego rocznikach wsrod plywakow, pozniejsze klopoty z plodnoscia, wsrod kobiet. Nauka nie byla na pierwszym miejscu, przez plywanie nie poszedl nigdy na studia.

        Dziecko moje tez trenuje plywanie w sekcji, ale treningi sa 2 razy w tygodniu po 1.5 godziny, plus zawody srednio co druga sobote. Sezon trwa pol roku. W przyszlym roku beda 3 treningi tygodniowo, jak ktores dziecko chce nadal trenowac 2 razy w tygodniu, to tez moze. Jest wieksza dowolnosc i wieksza popularnosc, tzn. zawodnik sam wlasciwie decyduje ile trenuje. Trenuje malo, ma gorsze wyniki, trenuje duzo, ma lepsze, choc to tez nie zawsze.
        • guderianka myelegans 04.02.13, 16:56
          Ja też w szkole sportowej. i takież same treningi. To akurat wspominam dobrze, nauczyłam się swietnej organizacji czasu, rywalizacji, radzenia sobie ze stresem, przegrywania itp. Walory wychowawcze sporty wyczynowego są nie do przecenienia, rowniez w konteście kontaktu z grupą i zamkniecia się na inne niefajne dziedziny życia jak np.używki.
          Ale fizycznie-orka, tak jak piszesz.Tylko u nas inaczej bylo z nauką-sportowe klasy mialy zawsze najlepsze wyniki, chyba każdy z mojej klasy skończył studia wyższe. (również Ci z wynikami międzynarodowymi)
          • myelegans Re: myelegans 04.02.13, 19:33
            Walory wychowawcze owszem, ale on NIGDY nie mial czasu na najzwyklejsze podworkowe nasiadowy, pojezdzenie na rowerze, wrotkach, lyzwach, pogranie w pilke, bo basen byl ZAWSZE. Wracal do domu o 20 i zasiadal do lekcji, i przy nich zasypial na siedzaco. Wakacje to nieustanne obozy, zgrupowania, szkolenia mial moze tydzien lub dwa bez plywania w roku i tyle. I tak przez 13 lat.
            Z tym, ze nikt go nie pchal, chlopak mial ogromna pasje i bez plywania zyc nie potrafil. Rodzice ani nie zachecali, ani nie zniechecali. To byl tylko i wylacznie jego sport. I tak powinno byc.

            Totez ja dlatego mlodego na te sekcje wysylam, startuje w zawodach, sledzi wyniki druzyny, bo zawody miedzyklubowe, w dodatku jest duzo mentoringu ze strony starszych plywakow, bo zawody sa w grupach wiekowych 5-18. Z tym, ze te 2-3 treningi w tygodniu to wystarczy, zeby sie nie zniechecil, mial czas na inne sporty i przyjemnosci, a przy okazji zostal narazony na dyscypline, organizacje, ducha wspolzawodnictwa, goryczy porazki i radosci zwyciestwa.
      • luska1973 Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 15:34
        rany sad((((
        a ja zawsze myślałam, że nie ma bezpieczniejszego sportu niż pływanie

        mam nadzieję, że to się tyczy tylko treningów wyczynowych, bo amatorsko basenu dzieciom nie odpuszczam, wierząc w jego zbawienną moc na skrzywienia kręgosłupa własnie
        • myelegans Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 19:35
          Jak wystarczajaco eksploatujesz i obciazysz mlody, rozwijajacy sie organizm, to kazdy sport jest niebezpieczny dla zdrowia, ale masz racje plywanie jest jednym z najmniej kontuzjogennych sportow.
          • bi_scotti Re: Sport wyczynowy 04.02.13, 23:39
            Moj Najmlodszy byl (jest???) ponoc wielki talent narciarski ale nie mielismy ani pieniedzy, ani chyba wielkiego zrozumienia dla tego talentu wiec poza normalne sezonowe jezdzenie na nartach tudziez uprawianie wszelkich innych sportow "na boku" chlopak nie wyszedl - narazie nie zglasza wielkich pretensji, ze go nie wspieralismy ani nie pchalismy w kierunku tego niby talentu. Ale sam, we wlasnym zakresie, te swoje wrodzone "cos" rozwija - poszedl na studia w prowincji, w ktorej "wszyscy" jezdza na nartach (BC), studiuje kierunek zwiazany ze sportem (kinesiology), pracuje i udziela sie jako volunteer "na stoku" jako instruktor tudziez czlonek grup ratowniczych wiec mozna powiedziec, ze "byo mu pisane" smile Moze jako rodzice powinnismy byli pomoc mu w robieniu kariery sportowej, scisle sportowej ale uczciwie mowiac, zwyczajnie nie bylo nas na to stac. Nie te pieniadze i nie te mozliwosci! Moge miec tylko nadzieje, ze jakos totalnie go nie skrzywdzilismy wink
            • heca7 Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 10:35
              A wiesz Kocianna, że ja chciałam taki wątek założyć już parę miesięcy temu? Pomyślałam sobie, że może się czepiam i jestem przewrażliwiona.
              Kiedyś wpadł mi w ręce wywiad z Maserakiem- jak on zaczął wymieniać co on ma zniekształcone, połamane i zwyrodnione(jest takie słowo?) w nogach i stopach to mi włosy na głowie stanęły i zaczęłam się zastanawiać czy świadomie bym własne dziecko posyłała na takie zajęcia ( już profesjonalne) albo zachęcała do sportu wyczynowego (zapasy, podnoszenie ciężarów, rzut młotem, nawet piłka nożna-te wszystkie operacje kolan itd.).
              Niedawno w WO był artykuł o primabalerinie- była na okładce- widzieliście jej stopy? Mój ojciec (75l) ma ładniejsze. Jakie zniekształcone i guzowate?
              Ja wiem, talent, pasja, pieniądze, marzenia. Ale chyba sama bym dziecka nie popychała. Jakby się upierało...może. Ale czy dziecko zdaje sobie sprawę , że za 20-30 lat może mieć ogromne problemy ze zdrowiem? Że może go dosięgnąć zawał w młodym wieku? Że kręgosłup może dawać się we znaki?
    • hellulah Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 10:44
      Niestety, nie mylisz się. Znam kilku wyczynowych sportowców i widzę i wiem. Zależy zresztą od dyscypliny, niektóre są zdecydowanie dewastujące, a niektóre całkiem ok. Ale z drugiej strony, gdybym widziała, że jest u dziecka pasja, chęć, motywacja wewnętrzna oraz warunki... nie miałabym chyba sumienia przeszkadzać. Taka teoria, bo chociaż dziecko mam usportowione (mniej więcej, bo kontuzjowane i takie tam i musiała przystopować) to jednak nie geniusza sportu.

      Natomiast miałam zawsze rzyg-rzyg na matki, na siłę pchające dzieci w pewne sporty bardzo dewastujące, wyczynowe; ślepe zupełnie na konsekwencje. Razu pewnego pozwoliłam sobie na gadkę-szmatkę i wpitalanie się w cudze życie i przekazałam od jednej znajomej (eks-sportsmenki, ciało niefajnie zmasakrowane, trwałe uszkodzenia) drugiej (mamuśka napalona na wprowadzanie dziecka w pewien sport), jak to w tej dyscyplinie bywa... nie pomogło, och bo ja przesadzam i ffogle. Po pewnym czasie dziecko jak oberwało na treningach, jak wyszło to i owo na jaw (nic zdrożnego, typowy rygor dla tej dyscypliny) tamta pani szybkim truchtem sama zrezygnowała, politycznie niepamiętając o moich puszcanych mimo uszu przestrogach.
      • demonsbaby trzeba się chyba pokusic o mity i fakty 05.02.13, 12:41
        1. Chęci są - jak są, to czego się obawiać. Talent owszem, ale dużą rolę odgrywa wytrzymałość i szlifowanie technik.
        2.Przede wszystkim: nawet 6 razy w tygodniu - jeśli trening z nauką i organizacją dnia nie koliduje - nie widzę przeszkód.
        3. dobra bokser - Ali - papka z mózgu, Gołota - też nie za dobrze, ale on chyba nie zbyt iskrzy pod kopułą ogółem. No to został jeszcze Saleta - zaczynał w kick-boxingu - więc japę mu kopali i to na bogato. Żyje, myśli - papki nie ma. Nieszczególnie po zaprzestaniu zawodowstwa jeździ na wózku, czy opiera się na żonie.
        4. Zaprzestanie ciągłego wysiłku fizycznego jest równoznaczne z przybraniem masy ciała, dużym i nagłym obciążeniem stawów, spadku masy mięśniowej, pogorszenia wydolności ... to jak narkoman na głodzie - spadek formy kosztem zdrowia, bo organizm do innego rytmu się dostosował. Czyli? Czyli należy przejść na rekreację i problemów ze zdrowiem nie będzie.
        5. Kontuzje - w zależności od wielkości - wyleczyć można i rehabilitować. Kaleką się nie zostanie przy zachowaniu zdrowego trybu życia w tym odpowiednio kalorycznej diety, ruchu i wytrwałości, która pozostała nawet po pływactwie wyczynowym. Mówię tu także z doświadczenia. To nie obręcz barkowa ani ucisk na korzeń rdzenia są moim zmartwieniem, ale łokieć tenisisty, który przerwał nerw. I nie łokieć tenisisty bo sport w młodości ... ale łokieć tenisisty bo spadek formy i praca biurowa. Obecnie: ruch, ruch z psem i dzieckiem, spacery, odnowa biologiczna, masaże. Czuję się jak młody bóg, kondycję mam lepszą od niejednego gó...arza wink
        • hellulah Re: trzeba się chyba pokusic o mity i fakty 05.02.13, 15:35
          Ale czemu akurat pod moim postem...?

          Masz świętą rację z tym, że po zawodowstwie trzeba kontynuacji sportu (rekreacyjnie). Owszem kontuzje można leczyć, ale to znaczy właśnie - leczenie, nadrabianie strat. Lepiej ćwiczyć rekreacyjnie i nie mieć kontuzji wcale. To chyba oczywiste z punktu widzenia zdrowia. Jeśli ktoś chce wygrywać, chce kariery sportowej o wtedy jest już inna optyka, i oczywiste to nie jest.

          U moich znajomych, tych którzy mają zniszczone to albo owo przez sport wyczynowy, nie chodzi ani o nagłą zmianę masy ani o kontuzje wynikające z przerwania ćwiczeń. Ale pozwolisz, że nie będę pisać o co chodzi, jakie dyscypliny, świat jest jednak mały, zwłaszcza ten. Te osoby może i są w lepszym stanie niż gdyby popierdywały w stołek przed tivi całe życie. To niezaprzeczalne. Ale niejeden raz mówiły mi tak: sport rekreacyjnie ok, super, świetnie! tylko żałują, że poszły w wyczyn. Nie żałują adrenaliny ani wygranych, ale już chorej presji trenerów, czy zniszczonego częściowo zdrowia - owszem. Nie musisz się z tym zgadzać, przecież kilka akurat znanych mi osób to nie cały sportowy świat, nie poradzę, takie mam dane.

          • demonsbaby Re: trzeba się chyba pokusic o mity i fakty 05.02.13, 15:50
            ja nie krytykuję twojego postu, tylko kontynuuję zagadnienie, o którym wspomniałaś.

            No niestety, są i szare barwy jak i w każdej dziedzinie życie.
            • hellulah Re: trzeba się chyba pokusic o mity i fakty 06.02.13, 15:25
              Ok i widzę, że się zgadzamy w ogólnej ocenie (tak mi się wydaje).
    • little-body Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 10:48
      ja w dzieciństwie trenowałam gimnastykę artystyczną, balet i akrobatykę. fakt, nabawiłam się problemów z kręgosłupem, ale to przez nieprofesjonalne podejście trenera. jednak znam mnóstwo osób, które w dzieciństwie trenowały pod okiem wykwalifikowanych instruktorów i nie miały żadnych problemów zdrowotnych smile
    • demonsbaby Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 10:51
      a co rozumiesz przez wyczynowy? w sensie zawodowstwa?
      • kasiek150 Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 10:59
        no właśnie co o znaczy wycyznowy? treningi codziennie?
        trochę się przestraszyłam czytając te wypowiedzi, bo moja córka 4 lata chodzi na balet, ale tańczy 2 razy w tygodniu po 1,5 h, i teraz się zastanawiam czy jej to krzywdy nie zrobi...
        • hellulah Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 11:39
          Ja jako "wyczynowy" rozumiem "nastawiony na udział w zawodach, zdobywanie nagród, zajmowanie punktowanych miejsc itd., przez dłuższy czas". No kadra juniorów. I związane z tym kwiatki typu rygorystyczne pilnowanie wagi ciała dorastających zawodniczek itd..

          Nie powiem tobie, jak się to ma do baletu 2xtydz. po 1,5 godziny. Taki balet na moje niewprawne oko wydaje się być ledwo rekreacją, nie przesadzajmy smile
          • kasiek150 Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 12:12
            całe szczęście wink a tak zapytałam, ponieważ w kilku wypowiedziach przewinął się balet i niezbyt przychylne do niego nastawienie...
            • myelegans Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 17:17
              My tu mowimy o treningach 6-7 razy w tygodniu po KILKA godzin dziennie, plus zawody.
              Moj wtedy 10 letni brat mial nastepujacy rozklad dnia: 7-9 trening, 10-15/16 szkola, 17-19 trening i tak 6 razy w tygodniu, w weekend zawody. 20km dziennie plywania, plus silowownia, naciaganie, czasami odnowa biologiczna.

              Kazde wyczynowe uprawianie sportu ocierajace sie o miedzynarodowe wydarzenia, to trening eskploatujacy i jaki by sport nie byl, wysoko kontuzjogenny.

              Problem w kontuzjami jest taki, ze nabyte nawet we wczesnej mlodosci, maja tendencje do odnawiania sie przez cale zycie. Mam do czynienia z amotorami-biegaczami, ktorzy juz dawno kariere maja za soba, nadal biegaja rekreacyjnie, ale prawie co roku spedzaja kilka tygodni do kilku miesiecy zawieszeni, bo kontuzje sie odnawiaja, wiec nie moga biegac, ale zawsze i tak wracaja, bo co to za zycie bez sportu sad

              Mam na podworku wyjatkowo utalentowana gimnastyczke, ma odpowiednie warunki fizyczne, pasje i cwiczy od .... 3 roku zycia, najpierw gimnastyka dla dzieci, teraz jako 8 latka trenuje 4 razy w tygodniu po 3 godziny, w przyszlym przechodzi do nastepnego etapu i bedzie to 5-6 razy w tygodniu po ... 3 godziny. Prawie kazdy tydzien zawody i to w roznych miastach, gdzie dziecko trzeba dowiezc, czasami zostac na noc i tak cala rodzina jest zaangazowana. Matka mocno sie zastanawia, corka nie wyobraza sobie zycia bez gimnastyki i jest rzeczywiscie dobra. Czlowiek-guma i sprezyna w jednym
              • bi_scotti Re: Sport wyczynowy 05.02.13, 17:41
                No i trzeba jeszcze dodac kwestie kosztow. Wychowanie, wyksztalcenie zawodowego sportowca to tysiace dolarow. Oczywiscie, mozna to traktowac jako inwestycje ale tylko nielicznym te inwestycje sie faktycznie zwroca. Iluz jest Tiger Woods czy na polskie warunki Adamow Malyszow, ktorzy moga liczyc na ogromne kontrakty ze sponsorami?
                Od lat obserwuje rodzicow wkladajacych ogromny wysilek finansowy i "energetyczny" np. w hockey, ukochany sport w Kanadzie. Kazdy marzy, ze jego syn trafi do NHL i bedzie zarabiac miliony ale dla znakomitej wiekszosc te marzenia koncza sie na tym, ze chlopcy moga co najwyzej liczyc na scholarships na jakichs uni albo na gre w minor leagues z bardzo skromnymi dochodami. Oczywiscie, milosc do sportu etc. to wazna sprawa ale mozna sie zastanowic czy te same pieniadze wydane na sprzet, na godziny na lodzie, na obozy kondycyjne, na masaze i inne takie nie dalyby dziecku wiecej gdyby zostaly zainwestowane w nauke, w podroze, w cokolwiek nie az tak obciazajacego cala rodzine. No i nie wszystkie sporty z zalozenia przynosza az takie dochody jak hockey, soccer, football czy golf. A trudno po prostu dismiss niebezpieczenstwa zwiazane z kontuzjami i ze skutkami tych kontuzji na reszte zycia, za pieniadze zdrowie mozna ewentualnie poprawic/podratowac ale "odkupic" sie nie da. Life.
                • myelegans Re: Sport wyczynowy 06.02.13, 15:31
                  Rzeczywiscie koszty w niektorych sportach sa bardzo duze, jak juz sie dojdzie do jakiejs wiekszej ligi to rosna eksponencjalnie. Na szczescie wiekszosc uprawia sport pol rekreacyjnie, w szkole, w liceum, sa w miejscowych druzynach szkolnych, albo little league, Ci lepsi moga liczyc na jakies sportowe stypendium na studia.
                  W moim stanie hokej tez jest sportem narodowym i zaczynaja grac bardzo wczesnie, juz 8 latki maja treningi 3-4 razy w tygodniu i mecze, rowniez wyjazdowe. Mlody byl w programie nauki na lyzwach przez 2 sezony i na szczescie nie zalapal bakcyla, co mnie ucieszylo skrycie, bo te treningi o 6 rano wcale mi sie nie marzyly. Ma te swoje sztuki walki wschodniej i plywanie w miejscowej sekcji, treningi, zawody, nawet lokalne mistrzostwa z cala oprawa medalowa i pucharowa, czyli wszystko co zawodnikowi potrzeba, ale bez presji i wielkich oczekiwan, trener to taki Papa bear raczej, niz militarny zamordysta smile i atmosfera bardziej nurturing i niech tak zostanie.
    • demonsbaby czytając o morderczych treningach 06.02.13, 10:51
      tu pływaczki albo spostrzeżeń nt. gimnastyczek, czy słuchając waszych z punktu widzenia rodzica zaniepokojonego "wyczynowością" danej dziedziny - ale tylko i wyłącznie sportowej -
      dochodzę do jednego wniosku...Jesli nie wasze dzieci, to kto będzie reprezentował kadrę w danym kraju? Jeśli nawet wyczynowość jest tak bolesna i zabierająca zdrowie z rozwojem duchowym i emocjonalnym (w waszym mniemaniu) - to jak spojrzeć w oczy PARAOLIMPIJCZYKOM? Wszak oni podlegają pod ten sam o ile nie większy rygor ruchowy - czy to oznacza, że w związku ze swoim kalectwem są już spisani na straty i mogą dojechać swoje już nadszarpnięte zdrowie i pozbawić się życia emocjonalnego?
      • myelegans Re: czytając o morderczych treningach 06.02.13, 15:09
        Cale szczescie sa to pasjonaci, ktorzy bez wzgledu na wzglad i pomimo wszystko beda trenowac, pchac swoje cialo do maksymalnego wysilku, wracac po kontuzjach i trenowac dalej.
        Wczoraj na stokach w Austrii miala upadek mistrzyni olimpijska w narciarstwie alpejskim Lindsey Vonn zakonczony rozerwaniem sciegien w kolanie ACL i MCL, bedzie miala operacje, pozniej rehabilitacje, za kilka miesiecy wroci na stok, zeby trenowac do olimpiady w przyszlym roku. Liste kontuzji ma juz dluzsza niz liste medali pomimo, ze ma dopiero 28 lat, ale to jest cecha osobowosci i ryzyko, ktore Ci wyczynowcy podejmuja. Za 20 lat bedzie bioniczna kobieta z protezami kolanowymi, ale nadal bedzie mogla normalnie zyc i pewnie jezdzic na nartach.

        Sama i moi towarzysze niedoli, bardzo czesto biegam na jakiejs lekkiej kontuzji, bolacym sciegnie, jakims tendonitis, z bolacym bablem, albo odciskiem, dlatego, ze niebieganie jest gorsze niz bieganie z bolem, wiec rozumiem drive i pasje, ale w skrytosci ducha bede miala nadzieje ze dziecko nie rozwinie ekstremalnych pasji.
      • hellulah Re: czytając o morderczych treningach 06.02.13, 15:47
        > [...] rodzica zaniepokojonego "wyczynowością" danej dziedziny - ale tylko i
        > wyłącznie sportowej -

        Akurat mowa o sporcie, więc niepokoi mnie wyczynowość w sporcie.

        Hmm, jakbym tak pomyślała o innych "wyczynowych" dziedzinach życia, to wnioski mam podobne: jeśli dziecko miałoby talent i pasję, to zapewne nie przeszkadzałabym; ale sama z siebie nie sterowałabym dzieckiem, żeby wyrobić u niego nadaną z zewnątrz potrzebę/przymus ćwiczeń.

        Wiesz, ja jestem z takich, którzy cieszą się z prawie każdej trójki czy czwórki, a nawet dwójki, i w efekcie mają dziecko, które przynosi piątki i szóstki ("prawie każdej", bo są sytuacje ewidentnego zaniedbania obowiązków, a nie obiektywnych trudności, i wtedy nie cieszę się, ale i nie potępiam, tylko akceptuję i ewentualnie pytam o program naprawczy). Sport wyczynowy z całym tym ciśnieniem na wynik rozumiem jak presję na świadectwo z paskiem, w typie "czemu czwórka plus?!!! czemu nie szóstka?!" - i jedno i drugie wydaje mi się szkodliwe dla rozwoju.

        Stawianie sobie celów i ich realizowanie jest czymś bardzo dobrym, ale zawsze trzeba, moim zdaniem, uważać na cienką granicę pomiędzy "presją" a "pasją". Jeśli mam to znowu porównać do ocen: dzieciak szedł do szkoły, do której potrzebował wysokiej średniej na świadectwie, toteż pracował twardo także i na banalne podbicie ocen. Ale miał naszą pełną gwarancję, że jeśli się nie uda, trudno, pomyślimy o innym rozwiązaniu, alternatywa się znajdzie (np. inna szkoła), może nawet otworzy to ciekawe horyzonty. Nie chodzi mi o totalną rezygnację z dążenia do trudnych celów, tylko o taki no, zdrowy balans, o równowagę. Sorry ale w sporcie olimpijskim, zawodowym, wyczynowym ja takiej równowagi nie widzę. Może się nie znam.

        Wierzę w zrównoważone życie, owszem, aby być w czymś dobrym, trzeba się do tego przyłożyć, ale "wyczynowość" rozumiem jako taki poziom "przykładania się", który już całkowicie podporządkowuje życie tylko wybranemu aspektowi.

        Z drugiej strony rozumiem tę pasję, czy sportową, czy talent muzyczny, czy np. wspinaczkową - tego się nie da powstrzymać, jeśli ktoś czuje to w sobie i tego pragnie.
        • demonsbaby Re: czytając o morderczych treningach 06.02.13, 18:50
          ot i meritum moich wypowiedzi skwitowałaś ostatnim zdaniem. Talent czy sralent - to nie jest ważne... chęci i zapalenie dzieciaka.

          Jak z alkoholem ... wszystko dla ludzi co z umiarem, ale nie wszystko jest regułą.
          • little-body Re: czytając o morderczych treningach 07.02.13, 08:34
            ja jako dziecko lubiłam mordercze treningi, dlatego rodzice mnie od tego nie odciągali, ale to był mimo wszystko problem, bo we mnie wtedy rozwijały się działania autodestrukcyjne, na które rodzice uwagi nie zwracali. może trzeba patrzeć też pod tym kątem? że może dziecko w totalnej męczarni szuka też rozwiązania wewnętrznych napięć, problemów, czy może to być jakiś problem psychiczny? czy ktoś patrzył na to z tej strony?
            • demonsbaby Re: czytając o morderczych treningach 07.02.13, 10:47
              ja z moim mam inny problem... dlatego szukałam z nim rozwiązań w judo. Ze swoich pieleszy - to faktycznie utemperowanie agresji - tyle, że byłam nastolatką, więc te zapędy z adrenaliną znajdowały ujście.
            • myga Re: czytając o morderczych treningach 07.02.13, 11:21
              No juz lepiej taka terapia sportem niz dzialania autdestrukcyjne typu trawa czy alkohol w przypadku nastoletnich problemow .
              • little-body Re: czytając o morderczych treningach 07.02.13, 12:34
                tu nie chodzi o to co jest gorsze, bo może się okazać, że sport będzie bardziej destrukcyjny dla dziecka niż alkohol. tutaj chodzi o to co siedzi w głowie. i to jest właśnie błąd wielu rodziców: uprawia sport to dobrze, lepiej to niż picie alkoholu, a potem nic nie widzący rodzice dziwią się, że dziecko jest agresywne, wyładowuje się na sobie poprzez katorżnicze treningi i popada np. w zaburzenia osobowości czy odżywiania. ale co z tego, ważne, że nie pije alkoholu i nie bierze narkotyków...

                myga napisała:

                > No juz lepiej taka terapia sportem niz dzialania autdestrukcyjne typu trawa czy
                > alkohol w przypadku nastoletnich problemow .
                • demonsbaby Re: czytając o morderczych treningach 07.02.13, 12:58
                  no to już skrajność... Ale bywa. Twierdzisz, że rodzic nie widzi zaburzeń u dziecka??
                  Szczerze zastanowiłabym się jako rodzic kiedy powiedzieć "stop".
    • anika772 Re: Sport wyczynowy 06.02.13, 10:59
      Ja też bym miała opory i odradzałabym. Nie chciałabym takiego życia dla dziecka- wieloletnich codziennych treningów, całkowitym zafiksowaniu się na jednej dziedzinie życia, niepewności co do wyników- w końcu ilu może być medalistów.
      Poza tym nie wierzę w czysty, uczciwy sport zawodowy. Nie lubię lubię oglądać, nie podniecają mnie wygrane, nie smucą przegrane (wiem, że niektórzy uważają to za brak patriotyzmu, trudno).
      Codzienna dawka ulubionego ruchu, tak, to ważne, i tak próbuję wychować dzieci. Ale nie zawodowo.
    • inguszetia_2006 Re: Sport wyczynowy 07.02.13, 21:53
      Witam,
      Nie zgodziłabym się na szermierkę. Mam tytanowe śrubki w kolanie, a one kiedyś nie były objęte ubezpieczeniem NFZ-owym;-P Poza tym nie chcę, by moja córka była domową stacją meteo;-D Wszystko inne? Nie wiem, nie znam się. Raczej nie koszykówka też, bo kręgosłup siada. Odbierać marzenia dziecku? Nie, ale jakoś tak od d..y strony przekierować na rekreację. Wszystko można, bo rodzic zawsze jest mądrzejszy od dziecka, choćby nie wiem, co. Jak dzieciak wybitny i rokujący to miałabym problem. Ale tylko w takim przypadku, w innym - przepierka mózgu i pozamiatane.
      Pzdr.
      Ing
      • duola77 Re: Sport wyczynowy 07.02.13, 22:14
        smile skąd w tobie tyle tegooo....no ... zdrowego - rozsądku ? big_grin
        • duola77 Re: Sport wyczynowy 07.02.13, 22:17
          ja nie rozsądku ludziów zarabiam - a kysz tongue_out
    • yanian A ja mam pytanie do mam dzieci pływających. 09.02.13, 20:28
      Ile metrów Wasze dzieci są w stanie przepłynąć bez odpoczynku? Pytam dlatego, bo mój synek jest bardzo nakręcony na bicie rekordów i zastanawiam się czy taki wysiłek nie jest dla niego niebezpieczny? Myślałam, że pływanie jest najzdrowszym sportem, ale po tym co się naczytałam, już zmieniłam zdanie.
      • yanian Re: A ja mam pytanie do mam dzieci pływających. 09.02.13, 20:37
        i jeszcze jedno. Ile basenów dzieciaki przepływają na raz na treningu pływania sportowego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka