Dodaj do ulubionych

jak się od niego odciąć?

02.04.14, 12:43
Jest to kontynuacja mojego poprzedniego watku. Juz wiem, ze nie bedziemy razem, ze jest jaki jest, ze sie pomylilam itd. Najgorsze jest to, ze go kocham i kazde spotkanie z nim wywoluje we mnie niepokoj, ogromna tesknote, lek. Musze sie od niego odciac ale nie wiem jak? Adresu nie zmienie bo nie jestem w stanie sie przeprowadzac. Numer telefonu mam taki sam od 12 lat i nie moge go zmienic ze wzgledu na sprawy zawodowe. Nie rozmawiac? Kontaktowac sie tylko przez maila? Zabrac mu klucze do mieszkania? Nigdy nie bylam w takiej sytuacji
Obserwuj wątek
    • foringee Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 13:01
      POROZMAWIAC Z NIM i UZGODNIĆ reguły wspólnych kontaktów/przebywania we współwłasności/kosztów utrzymania

      Nie wiem czy pamiętasz ale
      1. jesteście małżeństwem (to nie jest obcy przypadkowy pan z którym miałas krótki romans a który teraz cię bezczelnie "nachodzi")
      2. jest współwłaścicielem mieszkania w którym mieszkasz (ma prawo przebywać ale i wtedy i obowiązek dokładania sie do utrzymania mieszkania)
      3. będziecie mieć wspólne dziecko (a co za tym idzie obowiązki alimentacyjne oraz prawa do kontaktów/współwychowywania)

      To jak chcesz się kontaktować to Twoja wola, ustal z nim, powiedz o swoich oczekiwaniach.
      Jesli się wyprowadził, zabrał rzeczy i to koniec, to zasadne jest poproszenie o zwrot kluczy.
      Jesli byłby bardzo namolny/nękający/grożący/niszczący Twoje rzeczy - możesz zgłosić to na policję.

      Nie uprawiaj histerii tylko na spokojnie, jak dorosła, ustal swoje granice w relacjach z prawie-ex-mężem.
      • triss_merigold6 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 13:21
        Dokładnie.
        Ponadto uważam, że autorka histeryzuje i rzuca się w jakieś nerwowe kroki, pochopne decyzje. Faceta przygniótł dług, ma mniej kasy niż planował na spłatę i jest w stanie myśleć tylko o tym. Nagłe problemy finansowe są potwornie obciążające psychicznie, zwłaszcza dla mężczyzn.
        • 3-mamuska Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 20:39
          triss_merigold6 napisała:

          > Dokładnie.
          > Ponadto uważam, że autorka histeryzuje i rzuca się w jakieś nerwowe kroki, poch
          > opne decyzje. Faceta przygniótł dług, ma mniej kasy niż planował na spłatę i je
          > st w stanie myśleć tylko o tym. Nagłe problemy finansowe są potwornie obciążają
          > ce psychicznie, zwłaszcza dla mężczyzn.


          Zgadzam sie w 100%

          Do tego uspokoi sie , leżysz w szpitalu i masz za duzo czasu na myślenie, i chcesz juz teraz wszystko rozwiązać, a to tak nie działa.
          Raptem minęło 2 tygodnie a ty juz chcesz zrywać kontakty udawać nieznajomych, niebardzo to rozumiem, stres hormony ciaza to wszystko nie sa dobrymi doradcami.

          Rozwód separacje zdążysz złożyć zawsze, nie rób nic, ustał tylko ze na ci oddawać pól za koszty związane z ciaza.

          Mysle z działasz pod wpływem chwili, zranionej dumy hormonów i sporej ilości czasu ktore teraz masz.

          A jesli go kochasz i było dobrze to nie widze powodu zeby działać drastycznie teaz w tej chwili.

          Pytanie tylko gdzie on mieszka i czy rzeczywiście nie ma tam drugiej kobiety, bo to naciskania na spłatę długu ze sprzedaży mieszkania, to trochę tak wyglada jakby on chciał hak najszybciej uwolnić sie od waszych wspólnych spraw. A właściwie to długu ktory on ma , bo to go blokuje.


          Najlepsza opcja ( jesli wyjdzie ze to nie tylko dług ) byłoby spłacić go , te jego 25% mieszkania, podać o alimenty na okres ciąży , i pózniej dla dziecka, ustalić kiedy ma przychodzić do małej.


          Moze narazie niech nie przychodzi do ciebie, nie odbieraj od niego tylko pisz z nim smsy.

          A jak pomaga przy synu czy nie?
        • lady-z-gaga Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 10:46
          >Nagłe problemy finansowe są potwornie obciążające psychicznie, zwłaszcza dla mężczyzn.

          Zwazywszy, że to kobiety - w razie rozpadu związku - zostają z dziecmi na głowie, a ojcowie płacą lub nie, zależnie od możliwości, kogo powinny te problemy bardziej obciążać?
      • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 13:23
        Nie da sie tego ustalic na spokojnie, niestety. Musze wiec cos narzucic i konsekwentnie sie tego trzymac.
        Z mieszkania zabral absolutnie wszystkie swoje rzeczy, do czynszu nie bedzie sie dokladal. A czy to koniec to on nie wie wiec nie bedzie podejmowal zadnych krokow.
        Jak ja mowie ze to.koniec to on powoluje sie na to, ze dziecko musi miec ojca.
        Musze sie odciac!
          • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 13:36
            To bez nawet specjalnych rad prawnika, jak macie rozdzielność i jest kwestia mieszkania, to ja bym radziła dokumentowac wszystkie wydatki, które ponosisz. Wg mnie może to być przydatne, gdy dojdzie do sprzedaży (lub nie) mieszkania. Jeśli płacisz czynsz też za część mieszkania mężą, to może można to zaliczać na poczet późniejszych rozliczen przy mieszkaniu? Dokumentuj sobie wszystkie wydatki na siebie i ciążę/połóg/dziecko, bo mimo rozdzielności do partycypacji w tych kosztach jest mąż zobowiązany. Zależy w jakim jestes stanie fizycznym, może z prawnikiem więcej byście wymyslili. Na razie spokój, ale może się potem okazać, że bardziej opłaca Ci się zostawić sobie całe mieszkanie, jego spłacić w ratach, pokój wynająć, etc. - wiele posunięć możliwych.
            Widocznie nie jest u niego tak źle z kasą, jesli się wyprowadził i nie umarł z głodu, a już nie jest na Twoim utrzymaniu. Jestem przekonana, że jeszcze sporo rzeczy Cię zaskoczy.
            • triss_merigold6 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 14:00
              Bo widzę kumulację kilku czynników:
              - zakup dużego mieszkania i świadomość, że Ty też nie masz chwilowo poduszki finansowej
              - wypieranie świadomości, że duże i drogie mieszkanie jest w tej chwili praktycznie niesprzedawalne bez straty (akurat jestem w sytuacji i sprzedającego i szukającego większego mieszkania i mam jakieś rozeznanie na rynku)
              - ciąża, która nie była planowana tak szybko (co nie znaczy, że w ogóle nie była planowana tylko dla wielu facetów perspektywa pierwszego dziecka jest szokiem)
              - ambicja
              - potworne przygniatające poczucie, że zawiódł, nie sprostał, nie daje rady i chęć odcięcia się od tego
              Weź pod uwagę, że problemy finansowe, z których nie ma natychmiastowego wyjścia, są depresjogenne. Akurat rozumiem, że facet dostał obsesji, że chce załatwić sprawę długu zanim dziecko się urodzi i nie jest w stanie o niczym innym myśleć.
              • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 14:12
                Ale jednoczesnie odrzuca kazda racjonalna propozycje rozwiazania tego problemu. Wiele w zyciu przeszlam, nieraz bylam w sytuacji ze sama nie jadlam zeby dziecko moglo zjesc bo splacalam kredyt po jego zmarlym tacie i jednoczesnie konczylam ciezkie i drogie studia. Dalam rade, nie ucieklam...
                Nie umiem postawic sie w jego sytuacji, on w mojej nie chce...
                • triss_merigold6 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 14:18
                  Daj mu czas, jeśli chcesz oczywiście. Każde racjonalne rozwiązanie problemu, czytaj: z Twoją pomocą, jest kopem w jego ambicję i poczucie własnej wartości jako mężczyzny. Przestań proponować rozwiązania.
                  On się w Twojej sytuacji nie postawi, bo Ty masz: większy, trwały majątek, starsze dziecko, stabilniejsze dochody, już byłaś w sytuacji osoby spłacającej kredyt.

                  Ja stawiam na szok i załamanie nerwowe u tego faceta, a nie na świadomą złą wolę.
                  • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 14:37
                    I znowu idealnie trafilas:-) zawsze mowi, ze ja mam lepiej. Moze to i zalamanie nerwowe, ale przy okazji bardzo rani i bardzo to boli. Juz nawet pomine fakt braku zainteresowania mna, dzieckiem, zyciem. Slowa ktore wypowiada sa dobijajace i stad chec odciecia sie. Zeby bardziej nie bolalo
                • foringee Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 14:40
                  Nie każdy musi mieć równie rozwiniętą inteligencję emocjonalną. Facet chciał pokazac się jako "gość" w małżeństwie a pokazał się jako finansowy nieudacznik. W starciu z Tobą, ciągle przypominająca mu o finansach - majętniejszą i bardziej zorganizowaną, zaradniejszą - jego kompleks się tylko powiększa. Nie sprostał, zwiał, przeraził się długiem, nie stac go na skupienie się na czym innym, a wspólne życie zmienilo się w pasmo awantur.
                  Swoją drogą moglaś przypuszczać że tak będzie, jeśli facet mając ileś lat na karku nie miał wczesniej związków oraz nie miał żadnych oszczędności.

                  Wyprowadził się niedawno, finansowo i prawnie z tego co mówisz jestes zabezpieczona.
                  Więc po co ta histeria z "muszę się odciąć" ?
                  Jesli chcesz, to nie odbieraj telefonów i rob to, co uważasz za konieczne w danej sytuacji (np wynajmij wolny pokój by była kasa na raty).
                  Jak nie chcesz by dzwonił/przychodził to mu powiedz, że Tobie też jest ciężko w tej sytuacji a ze względu na przyszłe wspólne dziecko teraz przede wszystkim potrzebujesz spokoju a nie szarpania emocji, więc prosisz go o ... (niedzwonienie codziennie,nieprzychodzenie, umawianie się wcześniej jeśli chce przyjść, zwrot kluczy itd).

                  Bo mam wrażenie, że zablokowaniem wszelkich kontaktów chcesz się "pozbyć" szybko pana z życia, a to się nie uda, a jedynie może spowodowac że pan tym bardziej będzie cię nachodził, bo tak czy siak- wspólnych spraw małżeńsko-dzieciowo-finansowych macie wiele. Więc "odcinanie się" jest wskazane tylko wtedy, gdy pan się staje niebezpieczny-zagrażający. Natomiast ustalenie granic ktorych ma w tej sytuacji nie przekraczać oczywiście jest wskazane.
              • tully.makker Triss, chyba sie rozplacze... 03.04.14, 08:51
                ... biedny miś!

                naprawde jestes zwolenniczka podejscia, ze wszystko zrozumiec, to wszystko wybaczyc? O ile twoja analiza brzmi prawdopodobnie, to jak zyc z czlowiekiem, na ktorym nie mozna polegac w trudnych momentach zycowych, bo przezywa zalamanie z racji zwyczajnych zupelnie okolicznosci?
        • aqua48 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 13:40
          motylka34 napisał(a):

          > Jak ja mowie ze to.koniec to on powoluje sie na to, ze dziecko musi miec ojca.

          Ależ koniec Waszego związku/małżeństwa nie oznacza że dziecko nie będzie miało ojca? Powiedz mu, że nikt mu praw rodzicielskich nie odbiera, ale skoro się wyprowadził i nie ma zamiaru do domu wracać to dobrze byłoby uporządkować całą sytuację od strony prawnej. Ty będziesz mieć na głowie dwójkę dzieci, nowe mieszkanie, siebie w połogu, sprawy związane z powrotem do pracy i organizacja domu, i nie masz ochoty jeszcze jego problemów emocjonalnych w tej sytuacji rozwiązywać. Musisz zająć się ogarnięciem rzeczywistości. A już całkiem złośliwie dodałabym, że być może będziesz jeszcze mieć szansę na znalezienie odpowiedzialnego faceta, który zechce Ci w tym wszystkim pomóc i na którego będziesz mogła w tej trudnej sytuacji liczyć.
          • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 13:52
            Aqua, a ja mysle ze on chce zostawic sobie otwarta furtke do ewentualnego powrotu. Na moje konkretne pytania- czy sie rozstalismy, czy chce rozwodu, czy chce wrocic odpowiada nie wiem. A ja chce wiedziec na czym stoje, nie mysle o kolejnym facecie ale wiem, ze bede sobie chcisla ulozyc zycie bo nie lubie byc sama. Chce zakonczyc stare aby rozpoczac nowe.
            • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 13:57
              To kończ, ale nie musisz się z tego spowiadać. Może on w tej chwili sam obmyśla, jak doprowadzić do jak najszybciej sprzedaży mieszkania, właśnie po cenie dumpingowej;), i dlatego się wyprowadził, żeby np. kosztami czynszu "wpływać" na Twój tok myślenia, i specjalnie mówi "nie wiem". Nie bądź głupia, jak potem te setki babek, co coś tu piszą (albo na rozwodnikach). Plis, za bysta jestes:)
            • aqua48 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 15:47
              motylka34 napisał(a):

              > Aqua, a ja mysle ze on chce zostawic sobie otwarta furtke do ewentualnego powro
              > tu.

              To odpowiedz sobie na pytanie czy TY chcesz mu tę furtkę zostawić. Bo nawet regulując w jakikolwiek sposób TERAZ Wasze kontakty nie musisz mówić żegnaj, możesz powiedzieć do widzenia.

              Na moje konkretne pytania- czy sie rozstalismy, czy chce rozwodu, czy chce
              > wrocic odpowiada nie wiem.

              Fajnie tak wrzucić komuś swoje problemy na głowę. Zapytaj go KIEDY będzie wiedział.
              • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 15:56
                On niczego nie wie w tej chwili, poza tym ze ma dlug do splaty.
                Co do furtki to juz nie bo boje sie ze bedzie zawodzil w duzo gorszej sytuacji kryzysowej. wg niego nie moze byc gorzej a wedlug mnie gorsza moze byc np. choroba.
                Nie chce mu mowic zegnaj, chce tylko uciac te kontakty tu i teraz zeby uzyskac wzgledny spokoj.
                • foringee Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 16:06
                  > Nie chce mu mowic zegnaj, chce tylko uciac te kontakty tu i teraz zeby uzyskac
                  > wzgledny spokoj.


                  Nie wiem co przez to rozumiesz. W jaki sposób on nie daje ci spokoju.
                  Odbieraj co drugi telefon, a po kilku minutach rozmowy mów, że przepraszasz ale musisz kończyć bo ktoś przyszedł/śpieszysz się gdzies na termin/itd.
                  Spokój możesz zapewnić sobie sama zmiana nastawienia i zajęciem się sprawami realnymi a nie emocjonalnymi.
                  • foringee Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 16:11
                    Bo, de facto, nie napisałas co ten facet konkretnie robi, jak się zachowuje, że czujesz presję na potrzebę odcięcia.
                    Czy ta presja wynika z jego konkretnych działań w Twoim kierunku,narzucania Ci się, dręczenia, - czy raczej z Twoich mocnych emocji ktore się generują same na samą myśl, że ten facet istnieje.

          • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 13:54
            Wg mnie nic nie rób - w znaczeniu z nim. Nie informuj o zamiarach, bo wtedy masz przewagę. Rób ale w porozumieniu z prawnikiem.

            Jak ktos się wkurzy, chce odpocząć, to nie wyprowadza się z całym majdanem. Bierze co najwyżej kilka rzeczy i idzie do kumpla/rodziny/hotelu. Tak sobie myślę;)
            • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 14:05
              Paris, uwierz mi ze jegm majątek to właśnie kilka rzeczy:-) a dzisiaj sie okazało że wiekszość jest w naszej piwnicy do której nigdy nie zaglądałam. Ciocia, ktora zajmuje sie moim synem chciala wrzucic tam jakies skrzynki i okazalo sie ze nawet nie da sie tam wejsc.
              • asfo Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 14:28
                To wszystko jest jakieś zupełnie nielogiczne. Tzn. jeśli się planuje wyprowadzić "na trochę" to się nie zabiera rzeczy. Jak się chce wyprowadzić "na zawsze" to się zabiera. Jak się chce sprzedać mieszkanie, to pakujesz rzeczy do pudełek, ale zabierasz w nowe miejsce, albo zostawiasz w domu w pudełkach aż znajdziesz to nowe miejsce, a nie wynosisz do piwnicy, bo to bez sensu.

                Wygląda jakby chciał przed tobą te rzeczy ukryć, tylko po co?

                Albo to jakiś misterny plan niezrozumiałego przeznaczenia, albo gościowi się coś pomieszało w głowie - ma jakieś zaburzenia, próbuje jakoś na ciebie wpływać w jakiś dziwny, pokręcony sposób, ale trudno powiedzieć, co miałby w ten sposób uzyskać.

                Mi się zdaje, że te kłopoty finansowe to coś więcej niż dług u rodziny. To wygląda poniekąd, jakby on się przed kimś ukrywał - może przed komornikiem a może i gorzej.
            • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 14:06
              Triss mądrze prawi, tylko ja bym wyszła od tego, że jeśli ktoś zostawia żonę w zagrożonej ciąży z jakiegoś powodu innego, niż że mafia by ją mogła razem z nim zamordować, to szkoda czasu i atłasu. Myślisz, że kiedyś zapomnisz tę jego wyprowadzkę? Chyba łatwiej zdrade wybaczyć. To nie tylko opuszczenie Ciebie, ale i dziecka. To w zasadzie jest już dno, że ciężko (nie licząc patologii) coś mocniejszego wymyślić.
                • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 14:17
                  Triss, jestes moim mezem?:-)
                  Tak, jest w fatalnej kondycji finansowej, ja rzeczywiscie cala poduszke wydalam na nasze wspolne gniazdko, mam teraz ograniczone mozliwosci zarabiania. To chyba ja powinnam go wyrzucic z domu bo nie dosc ze biedny to jeszcze musze go utrzymywac. Nigdy do glowy mi to nie przyszlo
                  • triss_merigold6 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 14:23
                    Nie, po prostu naoglądałam się (jako potencjalny zainteresowany) dużych pięknych nowych mieszkań, które z powodów kredytowych/rozwodowych para musi sprzedać, a któraś strona upiera się przy odzyskaniu ceny z np. 2009 czy 2010 r. i widzę jaki kanał ludzie miewają. Ceny z w/w nie dostaną za Chiny Ludowe, a sprzedając taniej zostają z długiem.

                    Dorzuć do tego męską ambicję i poczucie porażki przechodzące w panikę.
                  • pade Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 16:10
                    Całkowicie zgadzam się z Triss i dodam jeszcze od siebie, że brakuje mi w tym opisie wsparcia ...dla męża. Ja rozumiem, że jesteś w ciąży, zagrożonej, też byłam i wiem, jak się wtedy kobieta skupia na sobie, ale mimo wszystko wzięłabym pod uwagę, po pierwszym mocnym wkurzeniu, że facet po prostu przekombinował. I, że sobie nie radzi, a pomocy nie chce, co mnie wcale nie dziwi. Podejrzewam, że bardziej przydałoby mu się wysłuchanie i słowa: wierzę w Ciebie, poradzisz sobie, a nie : zrób to i to.
                    • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 16:21
                      Nie jeden raz mu to mowilam. Pomagalo na chwile. Stal sie realista-pesymista.
                      Jak okazalo sie, ze musze lezec to prawie caly ten czas poswiecilam na pomoc w szukaniu zlecen. Wierzylam w niego i dalej wierze, ale wiem ze jego obecne nastawienie nie pomoze mu wcale.
    • attiya Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 15:05
      jeśli to ty płacisz za czynsz, za wszelkie r-ki związane z użytkowaniem mieszkania, ty ponosisz koszty związane z przyszłym macierzyństwem, to wszelkie wydatki - także na lekarza - miej udokumentowane, coby w razie czego móc odliczyć je sobie przy spłacie jego części.
      Nie miej też skrupułów coby wnieść już niedługo o alimenty na dziecko i w sumie nie martw się skąd on je weźmie, bo to jego problem, nie twój.
      Ustal już teraz z nim wszelkie zasady, które powinny teraz was obowiązywać, także te o korzystaniu z mieszkania, żeby wszystko było jasne i przejrzyste.
      Dług długiem, rozumiem, że może go to przytłaczać ale jesteś w ciąży, masz problemy i jednak człowiek, nie dług powinien być na pierwszym miejscu. Poza tym to on odszedł od ciebie, nie ty od niego.
      Powodzenia
    • triss_merigold6 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 16:01
      Nikt nie napisał chyba więc zwrócę uwagę na jeden drobiazg.
      Mąż jest właścicielem 1/4 mieszkania. W wypadku rozwodu ma pełne prawo wnieść pozew o podział mieszkania i określenie warunków spłaty. On Motylka nie spłaci z jej 3/4 więc Motylek będzie musiała się zgodzić na spłacenie męża w określonym terminie albo sprzedaż mieszkania i rozliczenie.
      Rzeczoznawca wyceni i niespecjalnie będzie go interesować ile kosztowało na rynku pierwotnym tylko jakie są ceny transakcyjne teraz. A przy dużych (jak duże jest, nie wiemy) ceny transakcyjne spadły, przy konieczności szybkiej sprzedaży autorka straci.
      Choćby z tego powodu odradzam odcinanie się, pójście na noże czy inne egzaltowane durnoty.
      • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 16:26
        Zgodzilam sie na sprzedaz ale nie ponizej wartosci. Mieszkanie bylo kupione rok temu w stanie deweloperskim, wykonczone i dosyc latwo jest ustalic jego realna cene. Problem jest raczej ze znalezieniem klienta na taki metraz biorac pod uwage zatrzesienie takich ofert zarowno.na rynku pierwotnym jak i wtornym. Podzial majatku, rozwod to dlugi proces a on potrzebujectych pieniedzy duzo szybciej. Nie chce mu nic zabierac, ale tez nie moge sie zgodzic na posuniecia na ktorych moge stracic.
        • triss_merigold6 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 16:35
          Cherie, wartość to tyle za ile da się sprzedać w danym momencie. Jeśli ofert jest dużo i mają porównywalne parametry, to prędzej czy później ktoś zacznie obniżać cenę. Mieszkanie, które obserwuję ma ponad 100 tyś niższa cenę obecnie od tej z momentu wystawienia i jeszcze zejdą, a jest nowe.
          Rozwód i podział majątku to odrębne sprawy.
          Nie bardzo też widze jakim prawem moglabys zabrać klucze współwłascicielowi mieszkania.
        • aqua48 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 16:42
          motylka34 napisał(a):

          > Zgodzilam sie na sprzedaz ale nie ponizej wartosci. Mieszkanie bylo kupione rok
          > temu w stanie deweloperskim, wykonczone i dosyc latwo jest ustalic jego realna
          > cene.

          Tyle, że "realna cena" w przypadku mieszkania to taka jaką klient jest gotowy zapłacić. A nie ta, za jaką się je kupiło plus koszty remontu, wyposażenia itp...
            • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 16:59
              Wiem, ale na ta chwile jego propozycja ceny sprzedazy jest duzo nizsza od ceny zakupu od dewelopeta a cena bylo mocno wynegocjowana wiec atrakcyjna. Janie musze sprzedawac, moge spokojnie czekac. Nie spodziewam sie ze wszystko.odzyskam ale moge chociaz troche zminimalizowac swoje straty. Wychodze z zalozenia ze skoro on mysli teraz o sobie to ja nie moge myslec o nim. W tej chwili moja cena ofertowa to jest 600 tys i jest najtansza na naszym osiedlu. Jego to 450 tys.,kilkadzisiat tysiecy ponizej ceny zakupu i mam w plecy na samym zakupie niecale 50TYS. Nie, nie i jeszcze raz nie!
                • aqua48 P.S. 02.04.14, 17:42
                  Nadal nie rozumiem do końca całej tej sytuacji. Pobraliście się, było fajnie, zaszłaś w ciążę. Mąż zapragnął powiększenia przestrzeni mieszkalnej i w tym celu zaciągnął dług u krewnych (swoich, Twoich?) na kupno mieszkania. Ty sprzedałaś to w którym dotąd mieszkałaś i po dołożeniu jego wkładu kupiliście większe. Wprowadziliście się. Mąż stracił możliwość zarabiania. Wyprowadził się i żąda od Ciebie sprzedaży mieszkania. Obraził się. Nie pomaga podczas zagrożonej ciąży, nie wie czego chce od Ciebie prócz zwrotu włożonych w mieszkanie pieniędzy. Teraz, od razu już.
                  Tak to wygląda? A gdzie mąż mieszkał przed ślubem?
                  • motylka34 Re: P.S. 02.04.14, 17:54
                    Najpierw byla chec powiekszenia rodziny a potem plany mieszkaniowe i slub. Sprzedalam swoje mieszkanie, dolozylam oszczednosci a maz reszte. Pozyczka od jego rodziny. Potem posypaly sie zlecenia. Rok przed slubem zamieszkalismy razem w moim mieszkaniu. Reszta tak jak napisalas
              • iziula1 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 17:36
                Czyli po sprzedaży On odzyskuje 100% wkładu ty tylko część... Nie zdziwiłabym się gdyby twój mąż już miał na mieszkanie klienta :P
                Co do odcięcia się. Nie wiem czy dobrze to czuje ale twój mąż odwiedza cię w szpitalu tylko po to by rozmawiac o sprzedaży i jego długu. Rozmowy telefoniczne też tak wyglądaja?
                Nie dziwię się, że nie umiesz się wyciszyć.
                • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 17:50
                  Moj maz twierdzi, ze po sprzedazy on chce tylko na 2 raty a reszta dla mnie. Ale notariusz musi rozpisac cene sprzedazy zgodnie z udzialami. A jak mu sie odwidzi w ostatniej chwili? Nie moge ryzykowac i ufac mu za batdzo.
                  Moj maz do szpitala przychodzi po to zeby zapytac jak sie czuje ale jeszcze nigdy nie pozwolil mi odpowiedziec na to pytanie. Oprocz tego sa rozmowy, ktore koncza sie jak zwykle stwierdzeniem, ze ja mu nie pomagam w splacie dlugu bo sabotuje jego pomysly. Albo zaczyna sie nagle czepiac slow wyrwanych zupelnie z kontekstu.
                  Nie musialabym sie odcinac gdyby nasze rozmowy skupialy sie na przyszlosci a nie na przeszlosci, gdyby mnie tak nie wykanczaly emocjonalnie. A poza tym co z oczu to i z serca
    • 71tosia Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 21:23
      Moze jednak mozna pogadac z rodzina, od ktorej maz pozyczyl pieniadze? Moze sie zgodza na wydluzenie okresu splat i czasowe zmniejszenie rat? Nie jest to moze eleganckie rozwiazanie ale jakies. W koncu nawet bank nie ma wyjscia i czasami musi sie zgodzic na renegocjowanie splaty kredytu.
      Facet sie zalamal, ludzie czasami strasznie ostro przezywaja trudnosci finansowe. Jednak nie rozumiem tej jego kalkulacji. Chce ze sprzedazy mieszkania tylko dwie raty kredytu, a co dalej z dlugiem, z czego splaci reszte? Liczy ze za jakis czas bedzie mial na to pieniadze? Jezeli tak jest, to po co teraz az tak panikuje? Jestes pewna ze ma pieniadze od rodziny, a nie z jakies szemranej firmy? I ze nie ma innych klopotow? Przede wszystkim dobrze zbadaj jak wyglada wasza sytuacja finansowa, bo jezeli on tak nalega na te sprzedaz to moze jest jednak duzo gorzej niz myslisz (inne dlugi?). A wtedy rzeczywiscie trzeba te opcje sprzedazy rozwazyc powazniej i ratowac co sie da.
      • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 21:33
        Jest to tylko pozyczka od rodziny a on to traktuje honorowo. Zawsze w kwestiach finansowych zachowywal sie honorowo.
        Mozna porozmawiac o wydluzeniu terminu splaty ale on nie chce. Do tegp dochodzi bardzo silna potrzeba pomocy rodzicom i siostrze. Finansowej pomocy oczywiscie. I bardzo go uwiera ze nie moze im pomoc a malo tego, to rodzice jemu pomagaja
        • 71tosia Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 21:53
          to juz naprawde dziwne, facet jest na granicy obledu, a nie chce sie przyznac rodzicom ze macie problemy finansowe i potrzebujecie czasu na splate zaciagnietego u nich dlugu? Pewnie gdyby jego rodzice wiedzieli co sie dzieje to sami by zaproponowali pomoc. No i na co on liczy? Na cudowne pojawienie sie pieniedzy za kilka miesiecy, przy 3 racie? Twoj maz powinien pobrac jakies antydepresanty, bo zupelnie nie mysli racjonalnie w tym stresie. Tylko jak go do tego sklonic?
          • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 22:04
            Proponowalsm terapie u psychologa i nie zgodxil sie. A ma nad czym pracowac. Zeby miec leki to trzeba pojsc do psychiatry a on twierdzi ze nie jest wariatem. Dlug wcwiekszosci jest u ciotki, rodzice
            splacili za niego jedna rate.
            Mysle, ze gdyby udalo mu sie przesunac termin platnosci, zmniejszyc rate to mialby wiecej energii na szukanie zlecen. Ale to musi zrobic on sam
            • aqua48 Re: jak się od niego odciąć? 02.04.14, 22:36
              motylka34 napisał(a):

              > Proponowalsm terapie u psychologa i nie zgodxil sie.
              > Mysle, ze gdyby udalo mu sie przesunac termin platnosci, zmniejszyc rate to mia
              > lby wiecej energii na szukanie zlecen. Ale to musi zrobic on sam

              Dla mnie mężczyzna, któremu w trudniejszej życiowo finansowej sytuacji bardziej zależy na akceptacji przez siostrę i rodziców niż na życiu i zdrowiu nienarodzonego własnego dziecka, i który zamiast dążyć do znalezienia wyjścia z sytuacji wyprowadza się z domu jest nieodpowiedzialny i niedorosły po prostu. To tzw. "mężczyzna na pogodę". Jest świetnym kompanem i towarzyszem kiedy wszystko idzie dobrze i świeci słońce, w sytuacjach kryzysowych zawodzi, popełnia kardynalne błędy i jeszcze każe się pocieszać.
                • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 01:39
                  Jak przeczytałam o tym garażu, o tym synu, którego prowadzi psycholog i wiecznych awanturach, to może faktycznie on ma coś z psychika. A siła psychiczna to najcenniejsza rzecz:) Może w przeszłości już się leczył psychicznie? Może to jest ta kwestia, o której jeszcze nic nie wiesz?
                  Z drugiej strony to myślę, że Ty sama go nie kochasz. Jeśli miałabym jakiś dług (pomijając, że zazwyczaj rozdzielność majątkowa budzi moje zastanowienie - rozumiem, macie swoje oddzielne firmy...), a mąż nie dałby mi pieniędzy (bo masz jakiś dodatkowy składnik majątku, o którym piszesz), to ja osobiście nie wierzyłabym w jego uczcucia. A przy długach męża pewnie bym się wkurzyła, ale poszła i sama je spłaciła, jakbym miała z czego.
                  Nie wiem, co Was połączyło, ale raczej ciąża i kłopoty pokazały, że nie wiele już łączy na chwilę obecną.

                  Ps. Bardzo mnie zdziwiły słowa Tris o głupotach na temat tego, że początek ciąży jest ważniejszy niż dalsza część, i że "psychologia prenatalna" to bzdury. Sam stres może przecież powodować poronienia, nie mówiąc o "toksycznych" hormonach stresu, o zwykłym fizjologicznym przełożeniu oddechu/ciśnienia na stan płodu. Zresztą skoro to pobyt w szpitalu, to sprawa jest na tyle poważna, że z awanturami się nie przychodzi. Zawsze ważniejsze fundamenty niż tynki.
                  Mam nadzieję, że masz fajne koleżanki w szpitalu, ja zawsze trafiałam na świetne dziewczyny i mogłam się wygadać za wszystkie czasy:))))))))
                  • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 09:17
                    Z ta rozdzielnoscia wyszlo jskos tak naturalnie bo oboje mamy swoje dzialalnosci.
                    I naprawde go kocham. Ten skladnik majatku to dzialka wystawiona na sprzedaz, kiedys byl na nia chetny ale moj maz powiedzial ze nie wezmie ode mnie pieniedzy na splate jego dlugow wiec nie sprzedalam.Teraz nie ma chetnych.
                    Gdybym miala takie pieniadze na koncie to w zebach bym je zaniosla. Kredytu tez nie moge wziac bez jego zgody jako wspolwlasciciela mieszkania. Zreszta teraz to i tak tego nie zrobie bo nas nie ma, nie mamy wspolnych problemow a jak ja rozwiaze jego problem to sama wpakuje sie w niezle bagno.
                  • triss_merigold6 Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 10:19
                    Odniosę się do psychologii prenatalnej.
                    Idealnie, jeśli ciężarna ma spokój, komfortowe warunki, zero stresów, adorację i wsparcie męża, a wokół biegają jednorożce o tęczowych kopytkach. Niemniej, jakieś 80% żeńskiej części ludzkości takich warunków nie ma i mieć nie będzie. Gdyby stres kobiety w trakcie ciąży powodował za każdym razem poronienia i dramatyczne zmiany neurologiczne i fizyczne u zarodka/płodu, to ten gatunek by nie przetrwał.
                    • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 10:37
                      Cos w tym jest. Nigdy nie bedzie idealnych warunkow.
                      Problem pilega na tym, ze mam bardzo wysokie cisnienie ktorego nerwy nie obnizaja a do tego olbrzymiego krwiaka, ktory moze w kazdej chwili peknac, wlasnie od wysokiego cisnienia. I dlatego ten spokoj i stabilnosc tej sytuacji jest mi potrzebna. A stabilnosc to nie jest odpowiedz nie wiem na kazde zadane pytanie.
    • tully.makker Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 09:03
      Widze, ze niewiele osob cie rozumie. Ja tak. Podczas rozwodu z moim pierwszym mezem, kontakty z nim, mimo ze nie wiazace sie zazwyczaj z awanturami, byly dla mnie zrodlem strasznej traumy. Tak wielkiej, ze postanowilam juz nigdy nie brac slubu, zakladajac, ze z konkubinatu bedzie mi latwiej sie wyplatac na przyszlosc ( tu sie mylilam, hehe)

      kazde spotkanie, a bylo ich ,mnostwo jeszcze przez kilka lat, kazde spojrzenie na tego faceta powodowalo, ze wszytko wracalo do mnie, powodujac drzenie rak i kamien w zoladku. Wystarczyl telefon, zeby mnie wyprowadzic z rownowagi.

      Nie wiem, co ci zaproponowac, ale myslisz, ze jest szansa na to, zbey zgodzil sie dac ci spokoj na jakis czas - 2 tygodnie, miesiac, i nie odwiedzac cie, a informacje o twoim zdrowiu czerpac od twojej ciotki?
      • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 09:10
        On nie kontaktuje sie ze mna zeby rozmawiac o moim zdrowiu tylko po to zeby rozmawiac o sprzedazy mieszjania. Moje zdrowie chyba najmniej go interesuje bo jestem w szpitalu i chyba wiedza co robia.
        Ale masz racje, dokladnie to samo sie ze mna dzieje. Jak go widze jestem opanowana a jak wyjdzie to zaczynam wyc i wraca do mbie wszystko.
        • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 09:29
          Faktycznie nie rozumiem, może trzeba jasno powiedzieć, że zachowuje się nie jak facet, ale namolna żenująca baba/pedał, człowiek bez honoru itd. Trudno mi sobie tez wyobrazić, że może być trudno wygrzebać się z konkubinatu. Rozumiem, że dzieci, ale jak związku nie ma, a niby trwa, każdy ma swoją półkę w lodówce, półkę w łazience, etc. Może za łagodne jesteście?
          • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 09:49
            Zaczelam sie nawet zastanawuac czy nie doszukuje sie jakiegos drugiego dna. Bezpieczne i wygodne zycie mu sie zawalilo bo wzial pozyczke na mieszkanie, ktore nawet w calosci nie jest jego. Posypaly mu sie relacje ze mna i moim synem. Nie ma zlecen. Utrzymuje go zona, ktora na dodatek jest w zagrozonej ciazy.
            Moze to co mowi powinnam odbierac wprost. Ze mnie nie zostawil, tylko sie wyprowadzil, ze mimo wszystko mnie kocha, ze robi to dla dziecka, ze wyprowadzil sie zeby poukladac swoje sprawy. Moze za bardzo kombinuje?
            • tully.makker Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 09:56
              Ja mysle, ze poki co, nie trzeba dos prawy podchodzic agresywnie, na to zawsze bedzie czas. Ale poprosic go, zeby nie przychodzil przez jakis czas, na zalecenie lekaqrzy, bo jak nie przestanie cie denerwowac, to nie bedzie zadnego dziecka.
              I moze lepiej mu to napisac, bo rozmowa tez ci pewnie podniesie cisnienie.
          • verdana Paris. 03.04.14, 20:21
            Wiesz, to co napisałaś jest zwyczajnie skandaliczne. Obrzydliwe.
            Rozumiem, zę dla Ciebie baba to wyzwisko. Sama jesteś babą, a zatem nie należy od Ciebie oczekiwać niczego? No, a oczekiwać, że "pedał" jest uczciwy, to Ci się w głowie nie mieści prawda?
            To by było na tyle psychologicznych rozważań - a w końcu wyłaża z człowieka obrzydliwe uprzedzenia i tyle tego.
        • aqua48 Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 09:44
          motylka34 napisał(a):

          > On nie kontaktuje sie ze mna zeby rozmawiac o moim zdrowiu tylko po to zeby roz
          > mawiac o sprzedazy mieszjania.

          To powiedz mu wprost, masz teraz poważniejsze problemy i że nie będziesz na temat mieszkania rozmawiać aż do porodu, ze szpitala możesz go wyrzucić.
          • foringee Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 10:38
            > To powiedz mu wprost, masz teraz poważniejsze problemy i że nie będziesz na tem
            > at mieszkania rozmawiać aż do porodu, ze szpitala możesz go wyrzucić.


            No dokładnie.
            Autorka z jednej strony juz odżegnuje się od faceta i mowi, że to na pewno koniec,
            a z drugiej strony przyjmuje jego odwiedziny, odbiera telefony wiedząc, że przychodzi gadac z nią tylko o interesach i pieniądzach.
            Chcialaby żeby ten facet był inny i nakręca się histerią, bo okazuje się za każdym spotkaniem, że ten facet inny nie jest.
            Ale nie potrafi sama zadecydować i powiedzieć "dość tego".
            Wystarczy mu powiedzieć stanowczo to co powyżej zacytowane, a jakby nie dotarlo to zrobić raban w szpitalu, zacząć krzyczec, wezwać pielęgniarki - gwarantowane, że facet przestanie tan nachodzić.
            A samej skontaktowac się ze szpitalnym psychologiem i przerobic z nim temat.

            • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 11:46
              Przerabiam temat z psychologiem. Zaproponowano mi terapie rodzinna, na ktora on nie chce sie zgodzic. Wg psychologa mezczyzni oddzielaja sfere materialna od emocjonalnej i dlatego w przypadku problemow finansowych uciekaja od rodzinnych zobowiazan, a w przypadku problemow emocjonalnych uciekaja w prace. Moj maz nie moze uciec w prace bo jej nie ma i dlatego uciekl w ogole od zycia. Przed znajomymi i rodzina udaje co jeszcze pogarsza jego stan emocjonalny bo nie ma z kim na ten temat porozmawiac, co go tylko utwierdza w tym ze droga ktora wybral jest jedyna i sluszna. Niezaleznie od wszystkiego musi zdarzyc sie cos co nim potrzasnie. Lub ktos i mysle, ze to moze byc jego matka ale jeszcze nie mam odwagi zeby jej o tym powiedziec bo obroci sie to przeciwko mnie, a nie mam sily na tlumaczenie i odpieranie atakow.
              • 71tosia Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 20:10
                to nie tlumacz, powiedz ze jestes w szpitalu a maz juz z toba nie mieszka. Na tyle malo by nie byc oskazana o nielojalnosc wobec meza, na tyle duzo by zasugerowac rodzicom ze maz wymaga 'potrzasniecia'.
                Inna rzecz ze jezeli facet nie stanowi oparcia teraz, to pewnie i pozniej nie bedzie. Splacenie dlugu jest rzecza wazna - ale facet, ktory nie widzi przez to ani zagrozonej ciazy, ani problemow pasierba ani twoich - dobrze to nie wrozy. Chyba trudno bedzie mu jeszcze zaufac?
                • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 03.04.14, 21:09
                  Myslę, że to on powinien im mimo wszystko powiedzieć. Ale jeśli będą do mnie dzwonili to w końcu ja powiem bo nie umiem udawać.
                  Zaufanie będzie trudno odbudować. Nie wiem czy to w ogóle będzie możliwe.
                  dzisiejsza wizyta była nawet ok, bez kłótni, rozmowy o długach ale większośc czasu milczeliśmy aż go w końcu wyprosiłam
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jak się od niego odciąć? 04.04.14, 23:14
      Zachowanie męża można zrozumieć. Dobrze to opisała "triss". Zatem nie będę się już powtarzać i przyłączę się do tego opisu i wniosków z niego wynikających.
      Natomiast taka reakcja, nawet zrozumiała, nie jest dobrą prognozą na przyszłość. Jest nadmiarowa i lekko histryczna.
      Myślę, że i Pani reakcja na Wasz kryzys jest także nadmiarowa. Chce Pani odcięcia się, snuje Pani plany o rozstaniu.
      Moim zdaniem, to także jest zbyt szybko i bez możliwości refleksji.
      Obie reakcje zatopione są w bieżących uczuciach.
      To co mogłabym Pani doradzić, to chwilę poczekać , zastanowić się, nie reagować panicznie. Szczeglónie, że czas ciąży to czasem też taki mikrokryzys. Więc nie warto podejmować w niej podejmować ważnych i radykalnych decyzji. Co nie oznacza akceptacji dla konkretnych zachowań męża. Moja rada dotyczy decyzji. Sama Pani widzi jak absurdalne mogą być podjęte deczyje. Mąż taki absurd już pokazał.
      Agnieszka Iwaszkiewicz



        • agnieszka_iwaszkiewicz Re: jak się od niego odciąć? 05.04.14, 22:06
          motylka34 napisał(a):

          > Pani. Agnieszko, to zachowanie mojego meza wskazuje na rozstanie. To on podjal
          > ta decyzje wyprowadzajac sie ze wspolnego mieszkania, zabierajac swoje rzeczy i
          > nic nie wyjasniajac.,

          Tak, to prawda.
          Jednak jego zachowanie, z wyprowadzką włącznie , było reakcją na kryzys. Przy czym ja ten kryzys rozumiłam jako jego porażkę związaną z kłopotami finsowymi a nie sytuacją w związku. To jest chyba osobisty kryzys męża.
          I wydaje się, ze takiego kryzysu z kolei Pani znieść nie może. Jego niepewność, brak stabilności, odrzucanie Pani propozycji, spowodowło kryzys u Pani. A jego rozwiązaniem ma być definitywne rozstanie i odcięcie się.
          Dlatego napisłam, że obojgu Wam trudno jest uporać się z kryzysem. Choć , oczywiście, rozumiem Pani reakcję, to poddaję pod rozwagę taki sposób rozwiązania.
          Wydaje się, ze jest jeszcze szansa dla tego związku. Wszak to o nią Pani pytała w innych swoich wątkach. Chyba, że kryje się coś pod spodem czego jeszcze Pani nie zna i nie jest związane z problemami finansowymi męża i jego na to reakcjami. Agnieszka Iwaszkiewicz

    • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 05.04.14, 22:20
      Emocje w nas się trochę uspokoiły i zaczynamy spokojniej rozmawiac. Oprócz problemów finansowych dochodzi jeszcze odpowiedzialnośc za rodziców i siostrę, która dla niego jest również związana z pieniędzmi. Z tym również sobie nie radzi. Nie wiem tylko czy potrafię zrozumieć jak z tej odpowiedzialności zaczął zachowywać się tak nieodpowiedzialnie.
      Przestałam naciskać na tłumaczenia, staram sie wysłuchać co do mnie mówi, odpowiadam na jego pytania i delikatniej dobieram słowa.
      • triss_merigold6 Re: jak się od niego odciąć? 05.04.14, 22:25
        Może jednak poproś teściową spokojnie o rozmowę, istnieje szansa, że matka wpłynie na niego uspokajająco. Facet wpadł w panikę i dlatego tak się zachował, od Ciebie zależy czy potraktujesz to jako błąd, który można jakoś nadrobić czy jako niewybaczalną słabość.
        IMO Twoja chęć natychmiastowego odcięcia się, to nic innego jak zero tolerancji dla słabości.
        • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 05.04.14, 22:40
          chyba bardziej moja ucieczka od problemu...
          Dotarło już do mnie że nie moge się odciąć, mogę jedynie ograniczyć kontakty do niezbednego minimum po to żeby dac sobie i jemu czas. Będziemy mieć dziecko i to jak ułozymy wspólne relacje teraz będzie miało duży wpływ na wychowanie dziecka, a wiem że ona ojca będzie potrzebowała.
          Z teściową porozmawiam już na spokojnie jak będę w domu. Od niej będzie zależało co zrobi z tym dalej.
          A w jego branży zaczyna sie ruch więc może zarobi chociaż na część długu
      • fituq Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 10:12
        A o co chodzi z tą "odpowiedzialnością za matkę i siostrę" o której ciągle piszesz?
        Facet jest uzależniony od rodziny i absolutnie nie-odpępowiony, wszedł w rolę męża swojej matki - czy może siostra i matka są chore/niepełnosprawne i z głodowymi zasiłkami na siebie więc bez wsparcia nie przeżyją?
        • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 11:01
          Moj maz pochodzi ze wsi. Jego rodzice utrzymuja sie z niewielkich rent plus dchody z niewielkiego gosporstwa ale mysle ze do tego bardziej dokladaja. Jego siostra mieszka zagranica, zostawil ja maz i zrobila sie nieporadna. Chcialaby wrocic ale u rodzicow nie ma perspektyw a na zycie w miescie nie ma odlozonych pieniedzy. Do tego ma nieuregulowane sprawy rozwodowo alimentacyjne. Jest nieporadna zyciowo. Co miesiac dostawala od nas przelew, tetaz nie i zdarza sie ze brakuje jej na zycie mimo ze pracuje. Dom rodzicow wymaga kapitalnego remontu. Uzgodnilismy ze pomozemy im w tym a teraz to niemozliwe. Do tego ci rodzice splacili jedna rate za meza i nie chca powiedziec skad zwieli pieniadze. To jest ta odpowiedzialnosc za rodzicow i siostre. Kiedys mi to nie przeszkadzalo bo bylo nas stac na wsparcie siostry wysylajac jej 150 eur miesiecznie czy kupujac rodzicom telewizor, wegiel itd. Teraz sie to skonczylo i z tym tez nie moze sobie poradzic
            • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 12:41
              Ja rozumiem to ze chce splacic zobowiazania. Nie rozumiem tego ze stalo sie to jego jedynem priorytetem, ze nic innego nie jest dla niego wazne, ze na ten czas pozbyl sie nas ze swojego zycia. I ze nie przyjmuje do wiadomosci ze jest to sytuacja przejsciowa a jego rodzina to zrozumie.
              • verdana Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 13:11
                A czy nie było tak, że on nie tyle "pozbył się Was", co uciekł przed Tobą, bo lekceważyłaś jego problem? Bo z tego, co napisałaś ostatnio wynika, ze problemem męża nie były tylko długi, ale przede wszystkim fakt, ze nie może wywiązać sie z bardzo istotnych zobowiązań wobec rodziny. Być może błędem było wcześniej stworzenie takiej sytuacji, ze mąż ma poważne finansowe zobowiązania wobec paru osób, ze utrzymuje częściowo nie tylko matkę, ale i siostrę. Ale mnie dziwi, ze o tym wcześniej nie wspomniałaś, bo w tej sytuacji trochę inaczej rysuje się np. chęć jak najszybszego zdobycia pieniędzy, nawet kosztem sprzedaży mieszkania.
          • 71tosia Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 14:10
            kurcze a wiec nie jeden dlug, ale cale mnostwo problemow finansowych!!!! Dodatkowo, za chwile z powodu waszych nie do konca przemyslanych decyzji, jego rodzice moga miec powazne problemy,bo pewnie pozyczyli pieniadze od jakiegos lichwiarza. Z tego co opisalas to nie jest jakies widzimisie meza tylko powany problem, przestaje mnie dziwic depresja meza, szczegolnie przy twojej braku woli do negocjacji. Decyzje nalezy podjac zaleznie od perspektyw finanswowych. Pierwsza rzecz - to czy da sie negocjowac z ciotka przelozenie/wydluzenie splat? Jezeli nic nie wrozy ze w ciagu kilku miesiecy cos sie znaczaco poprawi, to trzeba ratowac co sie da, dopoki mozecie. Pilne sprzedanie mieszkanie, a przynajmniej dzialki, nawet ponizej wartosci, jest wtedy jedynym wyjsciem.
            • verdana Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 14:18
              Mnie też dziwi uznanie, ze jak "rodzina zrozumie", to nie ma problemu. Oczywiście, ze zrozumie, tylko co z tego? Mąż chyba nie martwi sie odtrąceniem, tylko tym, ze przez niego życie matki i siostry będzie o wiele trudniejsze. Martwi sie pewnie o nie, a nie o ich reakcję - a Autorka sprawia wrażenie, jakby tego w ogóle nie rozumiała. Jakby problem długów, niemożności dawania pieniędzy rodzinie był niewielki, czasowy i w ogóle nie warty aż takiego zastanawiania sie. Tymczasem, jak widać, mąż nie uważał, aby można było poczekać - i co najgorsze, ja mu sie nieszczególnie dziwię. Nie dziwi mnie też, ze nie otrzymując żadnego wsparcia facet zaczął sie wycofywać - nie tylko dlatego, ze jest słabym mięczakiem, ale dlatego, że ten związek źle wróży.
              • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 15:52
                Czyli cała rodzina nieudaczników.
                Lepiej się skupić na ciąży, oni nie sa w szpitalu, jakos przeżyja. Najwyżej pójda do MOPSu. Nie wariujmy, to nie są niemowlaki. Jak to mówią tu na forum "wyuczona bezradność". Jak co miesiąc ma się kasę za friko, bo sie nie chce spraw rozowdowych zalatwiać, to jasne, że się ich nie załatwia, bo łatwiej dostać te 150 jewro, niż wydać samemu 1500 euro na prawnika.
                Może Ty powiedz, że się źle czujesz i niech Cię jeszcze w szpitalu zostawią, odpoczniesz, odetniesz sie trochę.
                Ostatnio nawet w autobusie widziałam jakąś naklejkę "więcej wyrozumiałości dla ciężarnych" czy cos takiego. zachowanie męża jest poza krytyką, szkoda sie nad tym rozdrabniać.
                • verdana Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 16:03
                  No, jak tak myśleć, to bycie w ciąży z nieudacznikiem i długi to też nie jest specjalna życiowa zaradność. Innymi słowy - małżeństwo jest po to, aby nam było dobrze. W razie, gdy druga strona ma problem należy uznać, ze jakoś przeżyje i zadbać o swoje.
                  To nie jest zła strategia, tylko po co tak myśląc w ogóle się z kimś wiązać?
                  • aqua48 Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 16:26
                    verdana napisała:

                    > No, jak tak myśleć, to bycie w ciąży z nieudacznikiem i długi to też nie jest s
                    > pecjalna życiowa zaradność. Innymi słowy - małżeństwo jest po to, aby nam było
                    > dobrze. W razie, gdy druga strona ma problem należy uznać, ze jakoś przeżyje i
                    > zadbać o swoje.

                    Verdano, problem w Tym, że Paris częściowo ma rację. Mąż Motylki musi sobie jakieś priorytety ustalić, co więcej powinien to czynić w POROZUMIENIU z żoną. Na spokojnie, bez emocji. A on zachowuje się jakby nadal był nieobciążonym własną rodziną kawalerem i co gorsza na żonę się obraża zamiast ją wspierać w ciąży i pomagać teraz swą obecnością głównie jej. Problemy rodziców i siostry są być może poważne, ale są to dorośli, samodzielni ludzie, którzy nie powinni aż tak obciążać syna i brata. Poza tym wszystko da się omówić w sposób pokojowy. siostrze zamiast wysyłki pieniędzy można pomóc w sprawie rozwodowej i ewentualnie uzyskaniu alimentów. Z rodzicami też pewnie da się uzgodnić odroczenie remontu/zastanowieniu się nad zrobieniem tylko koniecznych robót/wyłączeniem ogrzewania niektórych pomieszczeń zimą itp. Ale z tym wszystkim trzeba się zmierzyć, robienie uników jest najgłupszą próbą wyjścia z problemów.
                    • krokodil123 Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 16:44
                      Nie da się nic uzgodnić z ludźmi którym nie rozumieją że ich syn jest dorosły i ma własne życie.
                      Znam takie przypadki. Żadne inne problemy ich nie interesują a tylko to co ich dotyczy. Nic nie ustalisz dlatego że oni uważają że chcesz im zabrać to co mieli do tych czas=to co im się należy.
                      Jeżeli do tej pory siostra brała latami od dorosłego brata!!!! I to nie jedno,dwukrotna pożyczka to czuję że relacje w rodzinie są mocno niepoprawnie.
                • krokodil123 Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 16:07
                  Coś ty Paris, jak pogada z mamusią to na pewno kobieta zrozumie i z ochotą im pomoże.
                  Zrezygnują z te 150 euro, zrezygnują z doraźnej pomocy, opóźnia zwrot pożyczki od znajomych, ba....nawet sami chętnie te pożyczkę spłacą. Ale to wszystko we snach.
                  A realność przy takiego typu ludzi, tak przyzwyczajeni podejrzewam że będzie to co pisałam wczoraj. Wariant-autorka zła, bo synuś pomagał jak ją nie było, remonty robił i siostrze pomagał. A teraz to ta "obca" chce kasę dla siebie zagarnąć i dla swojego dziecka. Przykre, ale to jest "prawdziwy" tok rozumowania takich rodzin. Tam się liczy kasa która się dostanie "bo mi się należy" a nie człowiek i jego potrzeby/rozwój.
                  • 71tosia Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 21:32
                    z siostra inna sprawa (musi sobie dac rade sama) ale z rodzicami to wyglada nieciekawie. Jak mozna mowic ze brakuje wiezi w tej rodzinie? Chyba nie zauwazylas ze rodzice meza autorki , sami bedac w trudnej sytuacji finansowej, pozyczyli pieniadze by im pomoc splacac dlug! Ale w tej sytuacji postwa autorki jest troche dziwna, szczerze mowiac nie wyobrazam sobie bym mogla nie myslec o sprzedarzy mieszkania ('bo moje i ladne'). Tym bardziej ze perspektywy zmiane sytuacji maja marne.
                    • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 21:56
                      O nie, nie... Nie powiedziałam, że nie sprzedam mieszkania. To tylko mieszkanie, ludzie są dla mnie ważniejsi. Nie zgodze sie na sprzedaż po cenie okazyjnej. Ja na to mieszkanie też długo oszczędzałam, ciężko na nie pracowałam. Robiłam to dla mojego dziecka, po to żeby mu polepszyć warunki bytowe i długo odbywało sie to kosztem mojego czasu spedzonego z synem. W tej sytuacji musze byc egoistką bo nie mysle tylko o sobie. Nie moge wrócić do punktu zero sprzed 9 lat bo wszystko to co robiłam pójdzie na marne
    • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 19:38
      Nie jest to rodzina nieudacznikow. Rodzice sobie radza, nasza pomoc byla po to zeby im polepszyc standard zycia. Czasamk byli zazenowani drogim prezentem. Do tej pomocy jako obowiazku bardziej przyzwyczail sie moj maz a ja mu w tym.pomagalam. Bardzo lubie swoich tesciow. Tez chcialabym wyremontowac ich dom. Nie jest on jednak w stanie kompletnej ruiny i plany remontowe mozna spokojnie udlozyc o rok czy dwa. I jestem pewna ze rodzice to zrozumieja.
      Z siostra jest gorsza sprawa bo ona wychodzi z zalozenia ze latwiej poprosic o pieniadze. Ja z Polski
      Zalatwam jej adwokata z fundacji polonijnej ktory mial jej pomoc za darmo w sprawie o alimenty. I co? Nie pojechala na spotkanie bo nie miala ck zrobic z 5 latkiem. Ona oczekuje ryb, wedka jej nie urzadza. Przez ostatnie miesiace to ja robilam przelewy. 600 zl na miesiac to ponad 7000 na rok a w sytuacji zbierania na rate do duzo. Nie podobalo mi sie to bo uwazalam ze siostra uzyskujac nawet najmniejsze alimenty w jraju w ktorym mieszka bedzie miala wiecej niz te 150 eur, ale on.nie chce niszczyc cienkij wiezi miedzy swoim mezem.a synem, a odpowiedzialnosc za jej dziecko spada na mojego meza, ktory de facto zeniac sie ze mna zalozyl swoja rodzine. Ale co tam, bylo nas stac a teraz nie jest wiec powinna to zrozumiec. Ale moj maz im tego nie powie bo na to nie pozwala mu duma.
      • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 19:56
        Masz rację, źle się wyraziłam;) Jesli rodzice mają niedochodowe gospodarstwo, do którego dokładają, to jest to rodzaj drogiego hobby, które podziela Twój mąż. Chcącemu nie dzieje się krzywda, jak to się mówi. Więc tym bardziej się tym nie martw:)
      • fituq Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 20:04
        > Ale moj maz im tego nie powie bo na to nie pozwala mu duma.

        Kobieto, nie duma ale współuzależnienie.
        A Ty czynnie mu pomagałaś trwać w współuzależnieniu, nie postawiłaś granic, nie unormowałaś finansów i jego obciążeń zakładając z nim rodzinę - a teraz myślisz, że ot tak, z okazji długu na mieszkanie, pozbędziesz się współuzależnienia męża.
        Jeśli siostrze się nie chce pracować ani niczego załatwiać- to jest jej wybór.
        Starsze osoby żyjąc na wsi- nawet mając niewielkie renty-są w stanie często odłożyć co miesiąc i uzbierać niezłą kupkę. To, że narzucaliście się im wielkopańską pomocą bogatszych - wcale nie musiało im być na rękę, zaburzało ich ustalony rytm życia.
        Gdybyś przed ślubem uzgodniła z mężem jak mają wyglądać sprawy finansowego pomagania jego rodzinie - to może nie zostalibyście małżeństwem, bo mąż mógłby uznać że WOLI życie ze swoją rodziną/rodzicami/siostrą i dozgonne finansowanie ich.
        A Ty z jednej strony zgodziłaś się na ślub z uzależnionym od rodziny facetem, poparłaś jego bezmyślne finansowanie rodziny, brałaś w tym zaangażowany udział, a teraz przy okazji waszych długów zupełnie bagatelizujesz fakt, że runął cały świat faceta- świat z którym był dłużej i może silniej związany niż z Tobą.
        I wyszło, że jesteście z sobą ale tylko "na dobre", bo "na złe" ani on Tobie ani Ty jemu nie odpowiadasz.
        • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 21:16
          Hmm, przed ślubem też pomagaliśmy.
          Tak czy inaczej zadzwoniłam do jego mamy i powiedziałam jak wygląda sytuacja. potwierdziły sie moje przypuszczenia że żyją w błogiej nieświadomości, że jej syn nie radzi sobie obecnie. Okazło się, że równowartośc każdego naszego zakupu odkładali na konto i stąd mieli pewne oszczędności które przeznaczyli na spłatę pierwszej raty. Ciocia też bez problemu zgodziła się na opóźnienie w spłacie. Jego siostra tez do mnie dzwoniła, ale juz byłam tak wypompowana emocjonalnie, że umówiłam się na rozmowę jutro.
          Teraz jest tylko kwestia powiedzenia tego mojemu mężowi tak, żeby nie zauważył mojej ingerencji. Coś wymyślimy, ciocia obiecała że pomoże.
          A tak zupełnie przy okazji załatwiłam niezłe zlecenie od mojego lekarza prowadzącego, które pozwoli sprostać problemowi do końca roku:-) Teraz tylko M musi sie dogadać...
          A mój mąż, no cóż, chce wrócić. Powiedziałam mu, że moge się zgodzić pod warunkiem terapii przed którą do tej pory bronił się na wszelkie możliwe sposoby. Jeśli sie zgodzi to znaczy, że mu zależy. Tylko ja sie zastanawiam czy nie powinno sie to teraz odbyc metodą małych kroczków, bo przy nagłym działaniu zaczniemy w miejscu w którym skończyliśmy. Nie wiem. Ciężki to był dla mnie dzień, nie chcę podejmowac decyzji pochopnie. Wiem, że to też jest jego dom ale przerwa nam się przyda. Tylko te jego warunki mieszkaniowe...

          P.S. Fituq, kocham mojego męża i z całą swiadomością brałam go z całą jego rodziną, która bardzo lubię. Mi też sprawiało przyjemność to pomaganie i wiem, że niezależnie od wszystkiego dalej będę to robić w miare swoich możliowści. Ci ludzie zaakceptowali mnie z moim duzym dzieckiem, potraktowali go na równi ze swoim wnukiem a dla mnie stali się rodzicami. Siostrze moge jeszcze raz podac wędkę a co ona z tym zrobi to jej sprawa...
            • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 21:47
              Wdziecznośc to jest nieodpowednie słowo. Nie pomagałam ich z wdzięczności, tylko dlatego że ich lubię.
              A zmowa jest czasowa. Powiemy jak się nie dogada co do zlecenia. Jak się dogada to nie będzie sprawy. A myslę, że sie dogada bo mu zależy.
              Terapia ma polepszyć relacje między nami. Tutaj problemy finansowe były skutkiem, nad przyczynami musimy popracować
              • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 21:55
                No ale po co taka zmowa, jeśli chcecioe zacząć terapię? Myślisz, że na terapiach doradzają takie zmowy? Mąż się wstydzi, Ty się boisz coś mu powiedzieć. Ale Wy jesteście zakręceni;) Ale prawdziwy z Ciebie biznesmen, jesli nawet w szpitalu robisz interesy:)))) To mi się w tej historii podoba najbardziej:))))
                • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 06.04.14, 22:01
                  No może zakręceni:-) ważne, że znalazły się 2 wyjścia z sytuacji:-) o zmowie tak czy inaczej trzeba będzie powiedzieć, nawet jeśli się dogada. Po to żeby sobie uswiadomił że z ludźmi trzeba rozmawiać.
                  A ja jestem nauczona przez moich klientów pochodzenia żydowskiego, że zawsze sie rozmawia o interesach:-)
                • pade Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 09:32
                  A mnie się nie podoba.
                  To jest postawa: patrzcie jaka jestem wspaniała! Na patologii ciąży leżę a mimo to zlecenie mężowi załatwiłam...
                  Autorko, nie zdziw się, jak Ci mąż nie podziękuje za inicjatywę.
                  Takie załatwianie za faceta wszystkiego to klasyczna kastracja.
                  • fituq Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 10:56
                    Facet od dawna jej mówi "chcę to zalatwić po swojemu!" . A autorka nie dość, że za jego plecami załatwi sprawy z jego rodziną, to jeszcze za jego plecami załatwi mu zlecenia. I facetowi coraz wyraźniej udowadnia że w porównaniu z nią- jest nieudacznikiem, jak i cała jego rodzina ktorą trzeba wspierać. Tak, jak facet narzuca się pomocą rodzicom i siostrze choć go o to nie proszą, to autorka najwyraźniej ma podobnie ale do potęgi n-tej, bo "wspomaga" jego siostrę, rodzicow,i jego samego też. Choć nie tylko, że nie prosi, ale nawet nie chce i wyraźnie broni się przed intensywnością jej działań. A nie można zwyczajnie męża zapytać wcześniej?
                    • motylka34 Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 11:22
                      Oj,dziewczyny to pojechalyscie po mnie. Co do zlecenia to ze zalatwilam to bardzo mocno powiedziane. Dalam mu kontakt, za ktory on bardzo podziekowal a co bedzie dalej z tym zleceniem zalezy wylacznie od niego. Dzialamy w tej samej branzy ale to ja mam troche wieksze kontakty, i bardzo czesto pieklam 2 pieczenie na jednym ogniu. Nie jest to pierwsza taka sytuacja i zapewne nie ostatnia. Niezaleznie od wszystkiego bede go dalej polecala bo w tym co robi jest rewelacyjny. I nie po to zeby mu udowadniac zeby jest nieudacznikim, bo nie jest.
                      • pade Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 11:36
                        Nie miałam zamiaru po Tobie pojechać.
                        Wypowiadam się na podstawie doświadczeń z 17-letniego małżeństwa. No i mam trochę wiedzy (psychologicznej:))
                        I to, co u Ciebie rzuca się w oczy, to kompletna nieznajomość męskiej psychiki, sposobu myślenia, działania itd.
                        Jaki był Twój ojciec?

                        Twój mąż prawdopodobnie przyjmuje od Ciebie te kontakty, bo ma nóż na gardle. A przy okazji może się czuć jak totalny nieudacznik, który sobie sam zlecenia nie znajdzie, tylko żona mu musi podsyłać. I być może dlatego zareagował tak histerycznie, jak zbuntowany nastolatek, bo chciał sobie z sytuacją poradzić sam, w końcu...
                        • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 11:50
                          Może się wypowiadają ludzie pracujący na etacie, ale pogardzić jakimś zleceniem, jak się jest w ciąży, ma się 2 tys. zł na miesiąc i męża w dziwnym stanie i z dziwnymi pomysłami (jeszcze wynajmie komuś to 1/4 mieszkania albo udziały sprzeda za 10 tys. zł na ratę;)), to byłby dopiero odjazd:)))) Wg mnie wcale nie jest on świetny w tym co robi, bo by miał te zlecenia. Ty za to baaardzo mi sie podobasz, już ta praca, studia i samotne macierzyństwo mi zaimponowały. Nie ma co tworzyć fikcji, jeśli facet nie odnajduje się na rynku, bo żona jest lepsza, to nie powód, żeby sztucznie nie pozyskiwać kontrahentów i udawać kogos innego niż się jest. Za tę wyprowadzkę i jazdy w szpitalu, mogłaś go wziąć na podwykonawcę i pokazać miejsce w szeregu, ale widzę może to i miłość:)....
                            • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 11:57
                              No, ja jestem przemocowcem. Ja juz w szpitalu ryja bym obiła, bo by mi cierpliwości nie stykło;) Przynajmniej od razu wygoniła. Jeśli ona jest tak mało ważna, że można jej w szpitalu truć o sprzedaży mieszkania i być dnem, a nie facetem, to to jest chyba normalne. Ale nie każdy jest na tak niskim poziomie rozwoju duchowego jak ja:)))
                              • pade Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 12:10
                                Takie "dno" sobie wybrała. I nie bez przyczyny.
                                Rozumiałabym złość w takiej sytuacji, byłaby calkowicie normalna. Ale nie rozumiem histerycznych posunięć typu: jak sie odciąć.
                                Facet wziął na siebie zbyt dużo zobowiązań. I jest chyba bardzo dumny, tak przynajmniej rozumiem jego zachowanie. A autorka zamiast pogadać o zobowiązaniach wcześniej i przynajmniej części się pozbyć, przygląda się całej sytuacji. Mąż się potyka, a zamiast wyciągniętej ręki widzi ... wizytówkę z kontaktem na zlecenie.
                                Autorka wygląda mi na typ "zosi-samosi" i "ratowniczki". Pasuje jej rola : zawsze daję sobie radę. Teraz pewnie też sobie poradzi. Pytanie: po co jej mąż?
                                • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 12:20
                                  Pade, ja jestem na forum stażystą, ja tych sytuacji czasem nie ogarniam:) Ta się dla mnie zmienia dość szybko, w zależności, ile Motylek napisze. Ja rozumiem różne dynamiki związku, ale nachodzenie na patologii ciąży, to już troche ponad tę dynamikę;) W faceta się nie wczuwam, bo nie umiem, nigdy w garażu nie mieszkałam, bardziej sobie przypominam, jak sama byłam w szpitalu w ciąży i trochę sobie to trudno wyobrazić. Już sam fakt, że z tym synem w domu nie siedział ten mąż, to raczej przyjaciół w rodzinie Motylka mu nie robi.
                              • triss_merigold6 Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 12:21
                                To co robicie w tym wątku Ty i Zuzi, określiłabym jako szczucie Motylka na męża.

                                I Ty i Zuzi powinnyście się leczyć z histerycznych, antymęskich obsesji i urojeń, że każdy facet, ktory w danym momencie zawodzi oczekiwania jest dnem, przemocowcem i uj wie kim jeszcze.
                                • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 12:36
                                  To raczej nie antymęskie urojenia, bo to nie są "męskie" zachowania. Kobietę, która by mnie napastowała w szpitalu tez bym nie darzyła zbytnią estymą:))) Mi nawet jest żal tego faceta, bo to pewnie jakiś przypadek psychiatryczny, te garaże etc., ale to nie zmienia faktu, że w realu tyle żalu pewnie bym nie miała i nawet nie chcę mieć:)))
                                    • paris-texas-warsaw Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 14:14
                                      Myślę nad tym, co mi napisałaś:) Może, może jestem kobiecą szowinistyczną świnią:)))

                                      E, jak tylko ekonomiczny, i prawnik (?) tak podchodzi do ekonomii, to nie dziwię się, że nie ma zleceń. Jakoś ten pomysł sprzedaży też i Motylek łykał, a to samych kosztów transakcji i adaptacji lekko licząc kilkadziesiąt tysięcy.
                                      • fituq Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 15:58
                                        Jeśli facet wczesniej obracał się w niskich przedziałach kwot a tu nagle okazało się że ma np 200tys zł długu, zero dochodu, zawala obiecane zobowiązania wobec biedującej siostry, rodziców, żona w domu wrzeszczy, grozi rozstaniem i mocno naciska na swoje pomysły, pasierb chodzi do psychologa a wszystko to równocześnie się splotlo po zamieszkaniu razem - to nie ma się co az tak dziwić, że uciekł gdziekolwiek gdzie może się spokojnie zastanowić i próbować wrócić na "swoje tory" by się odgrzebać choć z długów które dadzą mu przestrzeń do pomyślenia o reszcie. Widac nie jest doświadczony w interesach tak jak żona, ani nie jest odporny na stres.
                                        Z tego co autorka napisala, sprawa która wydawala się klasyczna (zły facet porzucajacy ciężarną kobietę), może wcale nie jest taką. Bo facet pomagał rodzinie- ale za pełnym wsparciem i to intensywnym żony, bo żona sama te przelewy siostrze robiła. Teraz on przeżywa, a żona wzruszy ramionami- że on niepotrzebnie taki dumny. Leząc w szpitalu pozalatwia za faceta sprawy-nie uzgadniając z nim czy on jej ingerencji chce. I jej histeria że ją "nachodzi" i musi się od niego odcinać - okazała się nadmierna, bo nachodzić to może ktoś, komu się zabroniło przychodzenia a tego nie zrobiła. Rozumiem, że ona bardzo chce mieć męża ale jak nie zacznie go traktowac jak człowieka, ktory miewa slabości, miewa przezycia i swoj charakter, a przede wszystkim jak osobę, której trzeba w związku zostawić przestrzeń do życia i choć milimetr indywidualności - to się nie dogadają.
                                        Autorka raz wychwala teściową, a raz robi aluzje co do jej charakteru itd. Ciągle mam wrażenie jakiejś "nie-do-końca-prawdy". Raz opowiada jaka u nich bieda a tu się okazuje, że teściowie kasę w tej biedzie odkładają. Im więcej faktów, tym opowieśc się zmienia i poczatkowe wnioski wcale nie wydaja się oczywiste.. Mnie bardzo męczą ludzie, którzy chcą mnie zawłaszczyc i życie mi układać po "ichniemu" bo wiedzą/umieją lepiej.
                                        Pan nie ma zbyt wysokiego poczucia wartości, faceci sa bardzo wrażliwi na punkcie finansów, tym bardziej taki niedoświadczony w związku, który się chciał przed nowa żona pokazać. Żona dodatkowo dokłada do kotła narzucając się z pomaganiem i dyrygując co ma robić oraz mowiąc wprost, że jego pomysły sa denne. Rozumiem , że jest z gatunku osob ktore wszędzie się wkręcą i wszystko zalatwią, ma telant i tupet - ale często takie osoby nie zostawiają partnerowi przestrzeni do życia. Mają dobre chęci, niektorym leniwszym jednostkom to odpowiada i spoczną na laurach by być obsłużonym przez dynamiczną partnerkę, ale niektorych to udusi i wpędzi w dół.
                                        A co do kobiecego szowinizmu - Paris zapewne jestes "ofiarą" nienawidzących się rodzicow. Nie wiem kto u Ciebie mocniej akcentował niechęć do partnera w malżeństwie, możliwe , że matka, nielubiąca lub pogardzajaca ojcem, manipulująca dziećmi, może oboje. Każde pokazujące drugiemu, że on nic nie jest wart, że życie się przy nim "marnuje". Z takim kodem -słabość u drugiej płci wyzwala z automatu agresję i niechęć, okazję do wywalenia zlych emocji. Nie "walcz" w parze z matką i ojcem w parze ich widłami. Zbyt brutalnie dla samej siebie powiela się te zachowania .Życie zaś jest bardzo krotkie. Na pewno warto pomyśleć o tym, że obie płcie są ludźmi a nie traktować mężczyzn a'priori jako wroga lub "zaspakajacza potrzeb kobiet" ktory musi zawsze sprostać..
                                • zuzi.1 Re: jak się od niego odciąć? 07.04.14, 22:59
                                  triss napisała:"To co robicie w tym wątku Ty i Zuzi, określiłabym jako szczucie Motylka na męża.
                                  I Ty i Zuzi powinnyście się leczyć z histerycznych, antymęskich obsesji i urojeń, że każdy facet, ktory w danym momencie zawodzi oczekiwania jest dnem, przemocowcem i uj wie kim jeszcze."

                                  Chyba coś Ci się Triss pomyliło, albo źle zrozumiałaś moje intencje, nie szczuję autorki na męża, uważam tylko, że facet jest niedojrzały i nieodpowiedzialny, a jego zachowania w stosunku do żony znajdującej się w zagrożonej ciązy i w stosunku do jej syna są po prostu KARYGODNE w zaistniałej sytuacji. Mąż zachowuje się jak egocentryczny chłopczyk z ogromnymi problemami emocjonalnymi, uwikłany jak słusznie zauważyła fituq w zaburzone relacje z własną rodziną. Mnie z kolei zadziwia Triss Twoja niezwykła wręcz empatia w stosunku do meżczyzn i jej całkowity brak w stosunku do wieeelu kobiet wypowiadających się na tym forum, w tym w stosunku do Twojej własnej siostry. Gdyby w tym wątku autorem był mężczyzna, a opisywanym przypadkiem "ekonomicznym" kobieta, to rozjechałabyś ją słownym walcem bez zbędnych ceregieli, a tak, to próbujesz tłumaczyc za wszelką cenę zachowania mężczyzny, który jest męzczyzną, ale głównie metrykalnie, bo emocjonalnie, to jest to dalej baaardzo niedojrzały chłopiec.
                                  Poza tym uważam, że etap ciąży, w tym zagrożonej to jest fatalny czas na podejmowanie jakichkolwiek ważnych decyzji życiowych, burza hormonów w tym okresie jest tak silna, że może przesłaniac racjonalnosc i mądrosc podejmowanych decyzji. Lepiej wstrzymac się z ostatecznymi decyzjami w tej sprawie do czasu upływu co najmniej kilku lub kilkunastu miesięcy po porodzie, wtedy może jasnosc i przejrzystosc myślenia, nie będzie tak bardzo obarczona szaleństwem hormonów. I z tego co pisze o sobie autorka, uważam, że jest szansa, aby byli dalej małżeństwem, ale będzie do tego potrzebna ogromna mądrosc autorki i siła emocjonalna, plus zapoznanie się z co najmniej kilkoma książkami w tym "Powrót do swego wew. domu", "Toksyczni rodzice", książki o współuzaleznieniu itp. plus potem dobra terapia dla męża i byc może dla samej autorki, bo sama też ma chyba sporo do przerobienia, chocby to narzucanie się z ciągłą pomocą i wyręczanie innych nie będąc o to proszoną... Autorka jest silną kobietą i wierzę, że jest w stanie przez to wszystko przejsc i pomóc męzowi dojrzec i uwolnic się od emocjonalnych kajdan rodzinnych, aby to malzeństwo miało szansę przetrwac. A mąż ewidentnie pochodzi z dysfunkcyjnej rodziny i ciągnie za sobą pokoleniowe, nieuśwaidomione problemy rodzinne ze współuzaleznieniem itp.