ewacia2
18.07.04, 15:56
Mam sasiadke, która mi dziala na nerwy.Nie oczekuje od Was e-mamy porad, ale
chcielabym sie dowiedziec czy tez macie z takimi toxycznymi sasiadkami do
czynienia?Mamy dzieci w tym samym wieku- jej córeczka 4,5 roku wazy 32 kilo-
mój synek jest drobny.Czesto od sasiadki slysze-jaki on chudy, okropnie(jest
wczesniakiem -jak sie urodzil wazyl 1900, potem waga spadla do 1,5
kg.Jestdrobny, ale nie przerazliwie wazy 17,5kg.Mial ostatnio okres ze na
podwórku malo sie odzywal do doroslych(tzn do sasiadki i jej meza)-
komentarz"On sie chyba cofa.Jak patrze na twojego i jeszcze na inne dzieci w
tym wiekuto dopiero widze jaka moja jest rozsadna. Na porzadku dziennym jest
straszenie policjantem, dziadem(na jej córke nie dziala, za to na mojego tak.
Kiedys przez tego'dziada' patrzyl sie przestraszony na kazdego faceta.Kiedys
bylam cicho-myslm kazdy moze mówic do swego dziecka co chce-i tlumaczylam
swojemu w domu. Ale teraz jak slysze "o idzie policjant zaraz cie zabierze"
to specjalnie glosno mówie do synka"policjant jest od pomagania i pilnowania
a nie od zabierania".Ostatnio opowiadalam ze moje dziecko lubi bawic sie
w "dentyste"uslyszalam"cicho, bo jak X uslyszy to bedzie rozpacz". X nalezy
do dzieci które stale sie chwala, przerywaja rozmowy itd-wiem, ze to tylko
dziecko, ale chyba uczy sie zasad?Moze pomyslicie ze jestem stuknieta, ale
jak jade gdzies z moim dzieckiem i ona spyta sie gdzie to niewiem jaka
odpowiedz jest prawidlowa-czy sklamac(tzn. podac malo atrakcyjne miejsce
dlaX) czy powiedziec prawde i miec w nosie czy sasiadka bedzie miala
afere.Kiedys wyobrazcie sobie szlam z synkiem na spotkanie z kolezanka i jej
córeczka-spotkalismy sasiadke z X .X miala wielka chec pobawic sie z moim
wiec sasiadki nie interesowala ze chcialam pogadac z kolezanka-zaczela isc z
nami. Kolezanka stwierdzila ze musi isc ja niewiedzialam co robic.Niby wiem
ze powinnam powiedziec-stanowczo, ze chcemy pogadac, dawno sie nie widialysmy
itp. ale nie potrafilam.Przeprosilam potem kolezanke i juz.Czulam sie glupio.
Smieszy mnie jeszcze jak Xwola mojego pod oknem-wychodzimy, dzieciaki
zaczynaja sie klócic i mój syn sByszy"no, bo X juz po ciebie nie przyjdzie i
bedziesz sie bawil sam".Jakby innych dzieci nie bylo...Tez moglam cos odp.ale
dziewczyny nie potrafie, jestem taka ze wszystko przezywam pózniej, w
rozmowie z mezem on mówi"powiedz jej cos wreszcie a nie mi(co do niego nie
mam zadnych oporów).Kiedys mój synek nie jadl w ogóle lizaków-prosilam zeby
mu nie dawali- ale co tam po prostu sie smiali i pytali gdzie sie
dowiedzialam ze dzieciom sie nie daje lizaków i bez przejecia dawali(mój
synek pózniej odmawial, tak samo teraz z chipsami-X czestuje a on na to"ja
nie jem chipsów, bo sa niezdrowe, maja tluszcz".(smieszno wyglada zwlaszca ze
X ma nadwage i jedna paczke konczy, druga otwiera, a mój chudy...Kiedys byly
takie numery-mój chce pic a sasiadka do mnie "nie kupuj mu, bo X bedzie
chciala"(a nie moze bo picie wiosna soku o temp. pokojowej to zabójstwo...Ija
glupia ulegalam tlumaczylam mojemu, zeby poczekal, ze w domu,ze X bedzie
smutno...Wkurza mnie to, na szczescie juz niedlugo sie wyprowadzam, ale
chcialabym miec wiecej sily, i odwagi zeby czasem cos odpowiedziec.Zawsze sie
powstrzymywalam, bo sasiadka, bo dzieci i tak do siebie podejda, a my co
bedziemy stac jak dwa patyki?Chyba z amiekka jestem.Smieszy mnie jeszcze
jedno- jak mój zrobi cos X to sasiadka mówi"bo zaraz dostaniesz w dupe", a
jak X jemu to"zaraz OBYDWOJEpójdzieci do domu".Troche sie Wam wyzalilam-
zdaje sobie sprawe ze te wszystkie syt. które opisalam wynikaja z mojej winy-
od poczatku bylam miekka i sasiadka to wykorzystala.