Pies z wizytą

22.02.13, 17:36
Osoba z naszej bliskiej rodziny podrzuca nam od czasu do czasu psa do popilnowania, nawet na kilka dni. Pies z reguły mieszka wówczas w dużej sieni – ma tam legowisko, miskę z wodą, jedzeniem i podgrzewaną podłogę. Wg mnie warunki bez zarzutu. Gdy jest ładna pogoda wypuszczam go do ogrodu, oczywiście oprócz tego też 2-3 razy dziennie wychodzi poza ogród, żeby się załatwić. W domu nie wpuszczam go “na salony”, bo strasznie sierści, ciągle liże łapy i z tego powodu zostawia ślady na podłodze. Ogólnie jest niechlujem. Poza tym włazi na kanapy, żebrze przy stole, straszy koty, a że nas nie słucha, to robi po prostu tak, jak mu wygodnie, a mnie diabli biorą. Więc po prostu mieszka sobie w sieni i koniec. Ja psy lubię, ale tego konkretnego nie, zgodziłam się na okazjonalną opiekę ze względów grzecznościowych i trochę jakby w wyniku różnych zobowiązań. Ale w czym problem? Otóż dziś ta osoba (nazwijmy ją Ania) była u nas, pies jak zwykle przyjechał z nią, ale został w sieni. W którymś momencie Ania zapytała mnie, kiedy będzie można wpuścić psa do środka. Odparłam, że w ogóle, bo po co – w sieni mu dobrze, nie musi przebywać z nami. No i tutaj się zaczęło. Że chyba sobie żartuję, że to niedorzeczne, czy sama chciałabym tak siedzieć zamknięta w wiatrołapie, gdy inni siedzą w pokoju. Jeszcze na spokojnie odparłam, że to dość głupie porównanie, bo pies to nie człowiek, a warunki ma tam naprawdę dobre. No i nieopatrznie dodałam, że przecież jak bywa u nas na kilka dni, to też tam siedzi i nic się nie dzieje. I tutaj nastąpiło apogeum. Szczegółów zaoszczędzę, ale można się domyślić. Na szczęście kłótnia szybko się skończyła, bo nie było na to czasu. Poza tym właściwie to ja miałam więcej do powiedzenia, bo to ja stawiam warunki – nie muszę się tym psem opiekować, a Ani na tym zależy, bo często wyjeżdża. Ale niesmak rozmowy pozostał, bo dowiedziałam się, że właściwie to jestem psychiczna, bez serca i ogólnie strach się bać. Może nie tak dosłownie, ale z przekazu tak to właśnie wynikało. Zdania na ten temat nie zmienię i pies – jeśli ponownie do nas trafi – nadal będzie mieszkał w sieni. Ale czy faktycznie jest to takie karygodne zachowanie z mojej strony, że nie życzę sobie jego obecności w pozostałych pomieszczeniach? Wiele razy spotykałam się z sytuacją, że pies nie miał prawa wstępu np. do kuchni czy do łazienki nawet w swoim własnym domu.
    • amoreska Re: Pies z wizytą 22.02.13, 17:39
      Gdybym ja usłyszała, że jestem psychiczna i bez serca, byłaby to ostatnia wizyta tego psa w moim domu.
      • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:09
        amoreska napisała:

        > Gdybym ja usłyszała, że jestem psychiczna i bez serca, byłaby to [b]ostatnia [/
        > b]wizyta tego psa w moim domu.

        To nie było tak dosłownie, raczej "opłotkami" i nie jako oskarżenie tylko bardziej rozżalenie, więc aż takich pretensji nie mam wink Bardziej mnie zdziwiło, że ona może potraktować tę sytuację jako AŻ TAK dyskomfortową dla psa.
    • marzeka1 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 17:40
      Nie, jak dla mnie to dziwna jest Ania- aha, po takich tekstach, fochach i fumach- odmówiłabym brania psa, bo potem będzie klepać po ludziach, jak to krzywdzisz jej psa.
    • leniwy_pierog Re: Pies z wizytą 22.02.13, 17:43
      Nie wyobrażam sobie zostawić swojego psa u kogoś i nie wypytać dokładnie, jak mu tam będzie, gdzie będzie przebywał itp. Więc dziwne, że jej wcześniej takie szczegóły nie interesowały. Jak sień jest duża to rzeczywiście może tam siedzieć. Ale jak to trzy metry kwadratowe to szkoda psa męczyć i w sumie właściciele powinni mu poszukać innego miejsca do podrzucania.
      • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 17:53
        leniwy_pierog napisała:

        > Nie wyobrażam sobie zostawić swojego psa u kogoś i nie wypytać dokładnie, jak m
        > u tam będzie, gdzie będzie przebywał itp. Więc dziwne, że jej wcześniej takie s
        > zczegóły nie interesowały.

        Ania najwyraźniej była przekonana, że pies u nas będzie miał tak dobrze jak u niej, czyli będzie miał prawa pełnego członka rodziny. A u niej sypia w jej łóżku, siedzi przy stole i potrafi nawet chlapnąć coś językiem z jej talerza (ją to rozczula), łazi po kanapach. Ja sobie tego u siebie nie wyobrażam. Mam wprawdzie koty i im z kolei na wiele pozwalam, ale one są czyste, nie brudzą, nie linieją, nie łażą mi po stole, nie oszczekują siebie nawzajem wink Moim zdaniem to trochę inna sytuacja.

        > Jak sień jest duża to rzeczywiście może tam siedzieć
        > Ale jak to trzy metry kwadratowe to szkoda psa męczyć i w sumie właściciele p
        > owinni mu poszukać innego miejsca do podrzucania.

        Sień jest spora, mieści się tam legowisko psa i jeszcze zostaje miejsca na trzy takie legowiska. Pies to retriever.
        • thegimel Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:02
          Koleżanka rozpuściła psa jak dziadowski bicz.
        • foro-estupido Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:20
          że pies u nas będzie miał tak dobrze jak u niej, czyli będzie miał prawa pełnego członka rodziny. A u niej sypia w jej łóżku, siedzi przy stole i potrafi nawet chlapnąć coś językiem z jej talerza (ją to rozczula), łazi po kanapach. Ja sobie tego u siebie nie wyobrażam.

          zbiera mi się na wymioty....
        • sadosia75 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 19:40
          Ja bym spać po nocach nie mogła skoro mój pies ma spać w sieni u kogoś i jest traktowany jako przeszkoda a nie ciekawy towarzysz i kompan.
          Szczegółnie mój golden ! towarzyskie stworzenie,które kocha człowieka bardziej niż samego siebie.
          Dlatego też było by mi przykro, że nie poinformowałaś mnie o tym w jakich warunkach spędza czas mój pies u ciebie i nie zostawiła bym nigdy więcej swojego psa w twoim domu.

          Tak jak Ty byś pewnie nie zostawiła pod opieką swoje koty,które jak twierdzisz są czyste, nie linieją, nie brudzą i nie łazą po stole ale u Kowalskiej spędzają całe dnie w łazience bo wg niej są brudne, śmierdzą itp.
          Bo dla niej to trochę inna sytucja.
          • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 20:10
            sadosia75 napisała:

            > Ja bym spać po nocach nie mogła skoro mój pies ma spać w sieni u kogoś i jest t
            > raktowany jako przeszkoda a nie ciekawy towarzysz i kompan.

            Bo on niestety nie jest fajnym kompanem sad

            > Dlatego też było by mi przykro, że nie poinformowałaś mnie o tym w jakich warun
            > kach spędza czas mój pies u ciebie i nie zostawiła bym nigdy więcej swojego psa
            > w twoim domu.

            No dobrze, ale czy Twój pies chodziłby po kanapach, stawał łapami na stole, pakował się do łóżek, straszył koty i liniał tak, że głowa boli? I w dodatku miał w nosie polecenia? Bo jeśli nie, to myślę, że spokojnie mogłabym go wpuścić do środka. Wiem, że to nie psa wina, ale to niczego nie zmienia.

            > Tak jak Ty byś pewnie nie zostawiła pod opieką swoje koty,które jak twierdzisz
            > są czyste, nie linieją, nie brudzą i nie łazą po stole ale u Kowalskiej spędzaj
            > ą całe dnie w łazience bo wg niej są brudne, śmierdzą itp.

            Kiedyś miałam sytuację, że wracałam od lekarza z kotem i pojechałam na kilkugodzinne spotkanie do koleżanki. I kota trzymałam w transporterze w korytarzu, nie wypuszczałam go, żeby sobie pochodził po domu. No czasem trzeba się przystosować do innych. Zresztą w hotelach zwierzęta też przecież siedzą w obszernych klatkach.
            • sadosia75 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 20:19
              Bo on niestety nie jest fajnym kompanem sad

              Dla Ciebie nie jest. Dla właścicielki jest.

              Nie wiem czy mój pies by chodził po kanapach, czy by stawał łapami na stole. Wątpię. U nas w domu nie zagląda na stól chodziać potrafi zrobić minę głodzonego psa. No ale to golden. Ten typ tak ma smile Nasz pies na pewno fatalnie by przechodził odseparowanie od człowieka. Na pewno pakuje się do łóżek ( śpi z naszymi dziećmi, czasem z nami o zgrozo czasem śpią z nami całe nasze stada łącznie z dziećmi i musieliśmy zamówić większe łóżko żebyśmy się wszyscy mieścili ) na pewno linieje, czasem straszy koty i gania się z nimi po domu bo chce się z nimi bawić.
              Nasze psy lubią ludzi i lubią z nimi spędzać czas. To samo nasze koty. I dlatego nie wybierałabym osób, które nie lubią tak intensywnych kontaktów z naszą trzodą big_grin na opiekunów bo to męczarnia i dla zwierząt i dla ludzi.
              A mnie zależy na tym, żeby i moje zwierzęta i moi przyjaciele czuli się dobrze i nie byli zmuszani do czegoś czego nie lubią.
              Dlatego gdybyś była moją znajomą to bym Ci powiedziała, ze jako opiekunka dla mojego psa to nie bardzo ale jako moja znajoma jesteś fantastyczna i lepiej nie łączyć tych dwóch ról w jednej osobie.
              Myślę, że byś się nie obraziła za takie rozwiązanie sprawy .
    • twoj_aniol_stroz Re: Pies z wizytą 22.02.13, 17:44
      Mam psa w domu, ale jakoś nie bulwersuje mnie opisany przez Ciebie sposób postępowania z psem. Tylko rzecz w tym, że ja nie przekładam uczuć ludzkich na zwierza. Moja suka nie wchodzi do kuchni i już, jakoś nie przyszło mi do głowy, że może czuć się dyskryminowana z tego powodu big_grin Znam ludzi, gdzie dwa psy mają zakaz łażenia po domu i właśnie mieszkają w sieni i tez nie wygladają na pokrzywdzone - ale może one nie wiedzą, że mogą poczuć się dyskryminowane big_grin
      Cóż, koleżanka albo przyzwyczai się do myśli, że u Ciebie pies mieszka w sieni, albo zmieni tego kto robi jej grzeczność zajmując sie pupilem... Myslę, że każdy z tych dwóch wyborów jest dla Ciebie dobry big_grin
      • kol.3 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 17:57
        Ja natomiast uważam, że takie traktowanie psa jest nieludzkie i Autorka nie powinna po pierwsze zgadzać się na przechowywanie psa, jeśli nie chce mu zapewnić godziwych warunków, po drugie właścicielka psa nie powinna zostawiać psa w takich warunkach.
        Natomiast, Aniele Ty się lansujesz jako bogobojna katoliczka zdaje się, a ludzkich uczuć w stosunku do zwierząt nie masz. Pies nie musi łazić po kuchni, ale powinien mieć godziwą powierzchnię do poruszania się a nie siedzieć w więzieniu, powinien być z człowiekiem, uczestniczyć w jego życiu, bo to zwierzę żyjące blisko człowieka.
        Po co brać psa jeśli nie chce się mieć z nim do czynienia?
        • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:00
          > Po co brać psa jeśli nie chce się mieć z nim do czynienia?

          Nie chcę brać, po prostu są takie sytuacje, gdy z pewnych względów muszę/powinnam. Nie będę się rozpisywać dlaczego. Owszem, mogłabym powiedzieć, żeby spitalała ze swoim kundlem jak jej się coś nie podoba, ale nie o to chodzi.
        • bombastycznie Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:03
          bez przesady pies nie cierpi jakiś strasznych katuszy, przecież autorka napisała że wyprowadza go parę razy dziennie, wychodzi też na dwór, poza tym on nie siedzi tak u niej przez miesiąc tylko przez kilka dni
        • twoj_aniol_stroz Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:09
          Mam ludzkie uczucia w stosunku do zwierząt, ale nie zgadzam się na przenoszenie ludzkiego sposobu myslenia i odczuwania na zwierzę, bo ono myśli i odczuwa zupełnie inaczej niż człowiek.
          To co autorka watku zapewnia psu nie jest nieludzkim traktowaniem: pies ma posłanie, miskę z żarciem i wodą, ma ciepło i sucho, ma zapewniony kontakt z człowiekiem, bo jest wyprowadzany na spacery, a sień może mieć spory metraż, jeśli to nie sa 3 metry kwadratowe to ja naprawdę nie widze w tym żadnego znęcania się nad psem.
          • kol.3 Re: Pies z wizytą 23.02.13, 07:36
            Zamknij się w sieni sama na całe życie na 24 godziny na dobę z miską żarcia i wody i wychodź na spacery 2-3 razy dziennie to zobaczysz o czym mówimy. Jesteś kompletnie pozbawiona wyobraźni. Nie oburzyła mnie Autorka, bo chce być uprzejma, tylko TY.
            • twoj_aniol_stroz Re: Pies z wizytą 23.02.13, 08:28
              Cóż, masz prawo do oburzenia smile A co konkretnie oburza Cię w mojej wypowiedzi?
            • kozica111 Re: Pies z wizytą 23.02.13, 17:59
              Zamknij się w sieni sama na całe życie na 24 godziny na dobę z miską ż
              > arcia i wody i wychodź na spacery 2-3 razy dziennie to zobaczysz o czym mówimy


              A w domu wszyscy zdrowi kol.3?
              Jakbyś tak sie nie zacietrzewiła to doczytałabyś że tu nikt nie mówi o "całym życiu" ba nawet o całym dniu nie mówi.
              A Sadosia tez gada jak kaczka dziwaczka.Niektórym nieźle odpala.
              • kol.3 Re: Pies z wizytą 23.02.13, 19:34
                Sporo ludzi ma psy, bo lubią mieć, mają instynkt posiadania, nawet czegoś co nie jest im do niczego potrzebne. Natomiast w ogóle nie czują potrzeby przebywania z psem ani się specjalnie o niego nie troszczą. Trzymają psy zamknięte w korytarzach, garażach, przywiązane do kaloryfera, przywiązane na ganku, żeby broń Boże pies nie wlazł na cenny parkiet, dywan, kanapę. Zadaję pytanie po co ludziom pies skoro go izolują od siebie, nie chcą z nim przebywać, nie cieszą się jego towarzystwem? Nie ma obowiązku posiadania psa.
                Moje zastrzeżenia kieruję nie do Autorki wątku.
            • demonsbaby Re: Pies z wizytą 23.02.13, 19:43
              Przesadzasz. To nie jest wieczny stan.
              Jak w hotelu siedzą w kojcach - to też jest skandal, znęcanie itd.?
      • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 17:58
        > Myslę, że każdy z tych dwóch wyborów jest dla Ciebie dobry big_grin

        No więc właściwie ja nie mam dylematu, co robić, ale zastanowiło mnie po tej dzisiejszej kłótni, czy może jednak robię jakąś krzywdę temu psu (nie znam się aż tak bardzo na psach i ich oczekiwaniach). Wychodzi na to, że jednak nie wink
        Co do posłuszeństwa psa - on słucha, ale tylko Ani. Nas jedynie jak ma ochotę. Nie jest bynajmniej agresywny, ale po prostu wyznaje tzw. wdupiemanie kogoś, kto nie jest dla niego osobnikiem alfa.
        To niestety nie koleżanka, tylko bardzo bliska rodzina wink
        • thegimel Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:05
          Jeśli pies miałby żyć tak na stałe, to owszem, mógłby się męczyć. Choć na przykład siostry pies sam chciał spać we wiatrołapie, bo tam było chłodniej, miał tam legowisko i sam domagał się, żeby go tam wpuścić jak chciał spać. Jeśli psa masz tylko na kilka dni, to nie masz się co przejmować, że psa męczysz. W hotelu też by z ludźmi nie przebywał non stop.
    • thegimel Re: Pies z wizytą 22.02.13, 17:45
      Koleżanka zwariowała. Niech poszuka hotelu, jak jej Twoja opieka nie pasuje.
      Co innego jakby pies był ułożony, ale nie jest.
      • totorotot Re: Pies z wizytą 23.02.13, 14:11
        Co innego jakby pies był ułożony,
        ale nie jest.


        Dokładnie. Piesek jest wprowadzany, puszczany do ogrodu, ma pewnie lepiej niż u swojej panci.
        Poza tym w domu są koty i dochodzi jeszcze kwestia ich bezpieczeństwa.
      • totorotot Re: Pies z wizytą 23.02.13, 21:12

    • bombastycznie Re: Pies z wizytą 22.02.13, 17:53
      nie robisz psu krzywdy, a to najważniejsze, z resztą po opisie widać, że pies w ogóle nie jest nauczony posłuszeństwa, ani chyba czegokolwiek, jak się koleżance nie podoba to powiedz jej że istnieją hotele dla zwierząt - tylko tam warunki są pewnie podobne jak u Ciebie albo nawet gorsze, zależy gdzie, w każdym razie ja bym się takimi uwagami nie przejmowała
    • kosheen4 Re: omg znowu 22.02.13, 18:06
      te, wyluzuj bo ci się kanały mleczne zapowietrzą z irytacji...

      18lipcowa3 napisała:

      > 1. Niektórym idiotkom myli się pies z człowiekiem, to już wiemy.
      > 2. Niektóre idiotki dzieci do swoich OAZ nie wpuszczają, a o pieska się awantur
      > ną. Dają im prezenty pod choinkę i pozwalają spać w swoich łożkach.
      > 3. Pod hasłem ''kto ma serce dla zwierząt, ma dla ludzi'' niektóre idiotki wart
      > ościują ludzi, kto nie lubi/nie chce/nie toleruje obcych psów w swoim domu jest
      > prymitywem, kto kocha sierściuchy i je tarmosi , pozwala szcz... kotom do łoże
      > k dzieci oraz katuje uczulone na sierść dzieci sterydami ale nie pozbędzie się
      > sierściucha, oraz traktuje jak CZŁONKA RODZiNY ( omg!!!) jest człowiekiem o g
      > ołębim wrażliwym sercu i tym się brandzluje w każdym wątku.
      > 4. Koleżanka powinna cię PO STOPACH całować że chcesz w ogóle trzymać takiego n
      > iechlujnego i obrzydliwego psa w swoim domu podczas jej wyjazdów.
      > 5. Niektorym ludziom naprawdę się w d.... poprzewracało.
      > 6. Gdybym ja się zgodziła na czyjegoś psa w domu ( co jest możliwe gdybym miała
      > sień ) i usłyszała takie 'pretęchy' to bym wykopała z bluzgiem z domu.
      > 7. Powtarzam niektórym idiotkom się człowiek ze zwierzęciem myli.Swiat na glowi
      > e staje.
    • kosheen4 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:12
      dziwna ta koleżanka
      raz, że jakoś wcześniej do głowy jej nie przyszło sprawdzić warunki w jakich ma być pies
      dwa, że zareagowała w sposób nieadekwatny - pies w nowym miejscu raczej sobie nie krzywduje wink podejrzewam że ma w dupie czy śpi w wiatrołapie, czy nie, jeśli jest mu ciepło, ma żarcie i wodę
      gdyby było mu źle, właścicielka po pierwszym odebraniu psa powinna zauważyć że zachowuje się inaczej. podejrzewam, że źle mu nie było. podgrzewana podłoga zrobiła swoje big_grin
      uważam, że owszem, zraniłaś uczucia, ale właścicielki. wink


      (aha, powyższą opinię napisałam z punktu osoby niemiłosiernie rozpieszczającej swoje psy pod względem wyboru miejsca spania)
    • foro-estupido Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:17
      tak to jest,jak się psa na równi z człowiekiem traktuje.
      • 18lipcowa3 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:23
        tak bo to o to chodzi ze uczucia psa uraziła
        ze mu towarzystwa nie dotrzymała...


        foro-estupido napisał:

        > tak to jest,jak się psa na równi z człowiekiem traktuje.
    • nanuk24 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:19
      Bardzo nielzadnie postapilas. Maz powinien spac w wiatropalpie, a piesiowi uzyczyc jego poduszkewink
    • pelissa81 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:20
      Przepraszam, to nie przytyk do ciebie. Ale przy okazji

      Pies w bloku jest "be" bo w domu mu lepiej. Ale w domu siedzi w wiatrolapie lub jakims kojcu na zewnatrz czy innej budzie z dala od ludzkiego stada. I to jest dobre. Nigdy tego nie zrozumiem.

      Moj pies w bloku normalnie wchodzi do kazdego pokoju, lezy w nogach jak siedze w fotelu, uczestniczy w naszym zyciu. Szkoda, ze nie moge go spytac czy jest nieszczesliwysad
    • morekac Re: omg znowu 22.02.13, 18:23
      Co złego jest w traktowaniu sierściucha jak członka rodziny? I rozpuszczaniu go w swoim własnym domu?

      Powtarzam niektórym idiotkom się człowiek ze zwierzęciem myli.Swiat na glowi
      > e staje.
      Jak czytam twoje wpisy, to mam wątpliwości, czy jesteś w stanie traktować ludzi jak ludzi , a nie jak zwierzęta. wink
      • amoreska Re: omg znowu 22.02.13, 20:08
        Ale tym razem trochę racji Lipcowa ma - co do tego, że niektórzy przesadzają w miłości do psów i kotów.
        • kosheen4 Re: omg znowu 22.02.13, 22:34
          amoreska napisała:

          > Ale tym razem trochę racji Lipcowa ma - co do tego, że niektórzy przesadzają w
          > miłości do psów i kotów.

          o, bez wątpienia. jednakowoż mnie osobiście dużo bardziej frapuje, dlaczego kogoś innego mogą tak bardzo boleć w tej kwestii zwieracze w sytuacji, kiedy jego ten problem nie dotyczy.
          wyprowadzając sylogizm prostacki z tego jak i o czym pisuje lipcowa, dochodzę do przypuszczenia, że ani chybi jakaś teściowa albo ktoś taki musiał ją obrazić większą miłością do kundla niż do jej ukochanej dzieciny. z niczego się w tym pustawym cerebro to nie ulęgło.
        • goodnightmoon Re: omg znowu 22.02.13, 23:24
          amoreska napisała:

          > Ale tym razem trochę racji Lipcowa ma - co do tego, że niektórzy przesadzają w miłości do psów i kotów.

          Trochę? suspicious
          Ma całkowitą rację, oprócz niepoprawnego politycznie nazwania takich osób idiotami wink
      • goodnightmoon Re: omg znowu 22.02.13, 23:21
        morekac napisała:

        > Co złego jest w traktowaniu sierściucha jak członka rodziny? I rozpuszczaniu go w swoim własnym domu?

        Tu zwrotem, wymagającym podkreślenia, jest w swoim własnym domu.
        W swoim własnym domu to niech zwierzaka nawet na piadestale ustawi i w dupkę całuje - nikomu nic do tego. Ale na Boga, nie wymagajmy takiego samego podejścia od reszty świata suspicious
        • kosheen4 Re: omg znowu 22.02.13, 23:34
          goodnightmoon napisała:

          > morekac napisała:
          >
          > > Co złego jest w traktowaniu sierściucha jak członka rodziny? I rozpuszcza
          > niu go w swoim własnym domu?
          >
          > Tu zwrotem, wymagającym podkreślenia, jest w swoim własnym domu.
          > W swoim własnym domu to niech zwierzaka nawet na piadestale ustawi i w dupkę ca
          > łuje - nikomu nic do tego. Ale na Boga, nie wymagajmy takiego samego podejścia
          > od reszty świata suspicious

          ale na pieroga, wymaga ktoś tego od forumowiczki "cesarskie cięcie" lipcowej?
          • goodnightmoon Re: omg znowu 22.02.13, 23:37
            kosheen4 napisała:

            > ale na pieroga, wymaga ktoś tego od forumowiczki "cesarskie cięcie" lipcowej?

            Od Lipcowej nie, ale już od autorki wątku wymaga tego krewna Ania!!!
            • kosheen4 Re: omg znowu 22.02.13, 23:53
              goodnightmoon napisała:

              > kosheen4 napisała:
              >
              > > ale na pieroga, wymaga ktoś tego od forumowiczki "cesarskie cięcie" lipco
              > wej?
              >
              > Od Lipcowej nie, ale już od autorki wątku wymaga tego krewna Ania!!!

              krewna Ania wygląda z opisów na osobę, która nie ma pojęcia jak wypośrodkować miłość do psa i wymaganie konsekwencji zachowania.

              Lipcowa okazuje znamiona osobistego, przymusowego uczestnictwa w analogicznej sytuacji big_grin przy czym chyba wyniosła z tego dużo większy uraz.
            • iuscogens Re: omg znowu 23.02.13, 11:05
              Tylko, że autorka jest coś winna tej Ani.
              To nie jest w sumie taka czysta sytuacja, że ona chce pomóc krewnej, tylko musi coś zrobić bo ma w stosunku do niej jakieś zobowiązanie.
              Autorka pewnie nie napisze o co chodzi, ale mam wrażenie, że to mogłoby trochę rzucić światła na sprawę.
              Z jakichś powodów musi znosić tego niewychowanego psa.
              Może te powody sprawiają, że to wcale nie ona jest w lepszej pozycji przetargowej.
              Z tego co autorka pisze między wierszami, wyłania się taki obraz.
              • aquarianna Re: omg znowu 23.02.13, 13:00
                > Autorka pewnie nie napisze o co chodzi, ale mam wrażenie, że to mogłoby trochę
                > rzucić światła na sprawę.

                Niczego by raczej nie rzuciło. Po prostu zwykła kwestia odwdzięczenia się za inne przysługi. Jak to w rodzinie. I nieważne, czy to byłaby to opieka nad dziećmi, czy pożyczenie kasy, czy podwózka na lotnisko czy doradztwo w zakresie wystroju mieszkania. Ona nam kiedyś coś, a teraz my jej to smile Zresztą te zobowiązania można powiedzieć już dawno się zbilansowały. Teraz raczej chodzi o zwykłą rodzinna życzliwość, pomoc osobie, która tego potrzebuje.
          • 18lipcowa3 Re: omg znowu 23.02.13, 10:27

            > ale na pieroga, wymaga ktoś tego od forumowiczki "cesarskie cięcie" lipcowej?
            >
            >

            ło matko, nawet z moim cc masz problem?
            • kosheen4 Re: omg znowu 23.02.13, 10:36
              18lipcowa3 napisała:

              > ło matko, nawet z moim cc masz problem?

              tak, jak zwykle wyłapujesz samo sedno
              • 18lipcowa3 Re: omg znowu 23.02.13, 14:21
                kosheen4 napisała:

                > 18lipcowa3 napisała:
                >
                > > ło matko, nawet z moim cc masz problem?
                >
                > tak, jak zwykle wyłapujesz samo sedno
                >



                a cóż tu wyłapywac?
                ani za to nie płacilas, ani mi tego nie robiłas,
                ani tego oglądac nie musiałas, (czytać widocznie o tym lubisz skoro tak sie tym podniecasz, operacją obcej osoby )
                a wywlekasz to w wątku o psie...
                no wez się zastanów
                • kosheen4 Re: omg znowu 23.02.13, 14:27
                  18lipcowa3 napisała:


                  > a cóż tu wyłapywac?
                  > ani za to nie płacilas, ani mi tego nie robiłas,
                  > ani tego oglądac nie musiałas, (czytać widocznie o tym lubisz skoro tak sie t
                  > ym podniecasz, operacją obcej osoby )
                  > a wywlekasz to w wątku o psie...
                  > no wez się zastanów

                  ale co wywlekam?
                  weź się uspokój, na móżdżek ci się rzuciło?
                  • 18lipcowa3 Re: omg znowu 23.02.13, 14:32

                    > ale co wywlekam?
                    > weź się uspokój, na móżdżek ci się rzuciło?


                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,142730658,142739464,Re_omg_znowu.html
                    • kosheen4 Re: omg znowu 23.02.13, 14:37
                      ale co wywlekam? uważam w pełni zasługujesz na ten przydomek
                      i uspokój się już
                      • 18lipcowa3 Re: omg znowu 23.02.13, 14:48
                        kosheen4 napisała:

                        > ale co wywlekam? uważam w pełni zasługujesz na ten przy
                        > domek
                        > i uspokój się już


                        omg!!!!!!!!!!
                        ależ to trzeba być bezdzietną zazdrośnicą żeby takie rzeczy wymyslac
                        ja jestem bardzo spokojna i juz nawet wiem co ci dolega
                        te teksty o ciązy, porodzie i laktacji
                        ty po prostu dziecka potrzebujesz a nie psa
                        zrób sobie o ile masz z kim, bo może nie masz albo nie możesz stąd te żałosne teksty o cesarkach albo laktacji
                        urodz dziecko zamiast wylewać macierzyskie uczucia na psa to ci sie optyka zmieni
                        czego szczerze zyczę, bo już mi ciebie troszkę zal się robin, nawet zła nie mogę na ciebie byc, bo faktycznie stara baba bez dzieci to fisiuje po prostu
                        pozdrawiam, bez odbioru, nie chce mi się z tobą gadać , idę karmić.
                        • kosheen4 Re: omg znowu 23.02.13, 14:53
                          18lipcowa3 napisała:

                          > ty po prostu dziecka potrzebujesz a nie psa


                          lipcowa, you made my day
                          ta, idź karmić, idź
                          tylko najpierw kilka wdechów-wydechów, bo córcia dostanie sraczki suspicious
          • morekac Re: omg znowu 23.02.13, 11:40
            Nie wymagam wszak tego od założycielki wątku, która miała psa pod opieką przez czas krótki. Ale co lipcowej przeszkadza mój pies śpiący w moim łóżku? smile
            • sadosia75 Re: omg znowu 23.02.13, 11:46
              Moja ŚP Babcia zawsze mawiała, że jak się w swoim łóżku człowiek nudzi to się cudzym łóżkiem zajmuje...
            • 18lipcowa3 Re: omg znowu 23.02.13, 14:21
              morekac napisała:

              > Nie wymagam wszak tego od założycielki wątku, która miała psa pod opieką przez
              > czas krótki. Ale co lipcowej przeszkadza mój pies śpiący w moim łóżku? smile



              a cóż tobie przeszkadza że ja uważam że to obrzydliwe?
              • kosheen4 Re: omg znowu 23.02.13, 14:29
                18lipcowa3 napisała:

                > morekac napisała:
                >
                > > Nie wymagam wszak tego od założycielki wątku, która miała psa pod opieką
                > przez
                > > czas krótki. Ale co lipcowej przeszkadza mój pies śpiący w moim łóżku? :-
                > )
                >
                >
                >
                > a cóż tobie przeszkadza że ja uważam że to obrzydliwe?

                ani za to nie płacilas, ani mi tego nie robiłas,
                ani tego oglądac nie musiałas, (czytać widocznie o tym lubisz skoro tak sie tym podniecasz)
                a wywlekasz to w wątku o psie, w którym nikt ciebie nie pytał czy sądzisz że coś jest obrzydliwe i czy ktoś jest idiotą...
                no wez się zastanów
    • k1k2 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:24
      Pies jest zle ulozony, i kolezanka sama jest sobie winna. Gdyby sie sluchal, po wylataniu sie w ogrodzie nie sprawial by takiego klopotu, a Ty mialabys wieksza ochote wposcic go do pokoju.
    • pade Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:25
      ja w ogóle nie rozumiem niektórych "psiarzy"
      mój pies ma zakaz wchodzenia na dywany, o meblach już nie wspomnę
      nie wolno i koniec
      jest mały, więc przestrzeń do chodzenia ma sporą, pomimo dywanów
      a jakich komentarzy sie nasłuchałam, jak ktoś się o tym przypadkiem dowiedział, to głowa mała
      pies to pies, kochany, uwielbiany, ale nadal pies
      a do autorki: nie jesteś bez sercasmile
      • nanuk24 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:27
        mojemu psu tez nie wolno ani na lozko, ani na kanape.
        • anyx27 Re: Pies z wizytą 23.02.13, 11:52
          nanuk24 napisała:
          > mojemu psu tez nie wolno ani na lozko, ani na kanape.

          A mojemu wolno, bo nie ma nic fajniejszego, niż zaleganie na kanapie z przyklejonym do pleców sierściuchem smile Ale mój pies jest mały, nie linieje i jest grzeczny - mogę np. położyć talerz z jedzeniem koło niego i nie ruszy wink
          • pade Re: Pies z wizytą 23.02.13, 12:05
            dla mnie fajniejsze jest zaleganie z przyklejonym do pleców mężemtongue_out

      • sofija_biala Re: Pies z wizytą 23.02.13, 12:14
        Ja mam podobnie jak Pade.
        Pies zadbany, wyprzytulany, wybiegany i rozpieszczany przysmakami, ale na kanapy, fotele dywany czy do sypialni wejścia nie ma. O zgrozo- chyba nienormalny, bo woli spać w garażu niż w domu, bo tam ma chłodniej i śpi ile chce i nikt mu awantury za szczekanie w środku nocy nie zrobi.
        Znajomi psiarze i niepsiarze są zachwyceni, bo jak ktoś chce, to może się z nim wybawić, ale jak nie życzy sobie kontaktów z psem, to nie jest namolnie atakowany.
        Jedzenie, którego pies nie dostał do miski, jest dla niego święte, nawet jeśli leży na ławie na wysokości czujnego nosa.
        Takie ułożenie wymagało żelaznej konsekwencji przez długi czas, ale innego funkcjonowania z psem w domu sobie nie wyobrażam.
        Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że jestem całą duszą kociarą... wink
    • karra-mia Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:27
      dziwna ta Ania. Mam retrievera, na szczęscie grzeczna ułożona, ale tez ma swoje zakazy i się ich trzyma. Nie śpi w łóżku, ma zakaz, nie wskakuje na sofę. Pies to jednak ciągle pies, członek rodziny, ale nadal pies, stworzenie najniżej w naszej hierachii stada-rodziny.

      Choć przypominam sobie, że moja babcia też miała taką znajomą. pies rozpuszczony jak dziadowski bicz, pudel traktowany tak, jak ten z Kogla-Moglasuspicious Znajoma musiała pilnie wyjechać, zapytała babcię, czy się nim zajmiemy. I mimo że wiedziała, ze pies u nas to pies, a nie księciunio, zgodziła się na to, bo się w efekcie okazało, ze pudel to normalnie zachowujący się piec u nas, tylko na widok swojej pani nagle jego krew zmieniała kolor na błękitnywink
      • kosheen4 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:36
        karra-mia napisała:

        > I mimo że wie
        > działa, ze pies u nas to pies, a nie księciunio, zgodziła się na to, bo się w e
        > fekcie okazało, ze pudel to normalnie zachowujący się piec u nas, tylko na wido
        > k swojej pani nagle jego krew zmieniała kolor na błękitnywink

        hehe smile
        fakt, pies prochu nie wymyśli, ale bezbłędnie będzie wiedział gdzie na co może sobie pozwolić smile
        • verdana Re: Pies z wizytą 22.02.13, 18:45
          Uważam, Ze powinnaś była kolezankę uprzedzić, że pies będzie w sieni, nie wpuszczany "na pokoje", szczególnie, ze dobrze wiesz, ze pies jest przyzwyczajony do innego traktowania. To, co robisz, obiektywnie nie jest złe - ale jesli ja zostawiam komuś psa, to chciałabym, aby uprzedził mnie, ze pies będzie odseparowany od ludzi na większość dnia. Bo wtedy raczej zrezygnowałabym z wyjazdu, niż oddała temu komuś psa. A kto inny może uznać, ze wszystko jest w porzadku.
          Pies, rozpuszczony czy nie, też jest istotą czujacą. Niby krzywda mu sie obiektywnie nie dzieje, ale nagle traktowany zupełnie inaczej niz zwykle po prostu jest smutny, Szkoda psa.
          • goodnightmoon Re: Pies z wizytą 22.02.13, 23:32
            verdana napisała:

            > Pies, rozpuszczony czy nie, też jest istotą czujacą. Niby krzywda mu sie obiektywnie nie dzieje, ale nagle traktowany zupełnie inaczej niz zwykle po prostu jest smutny, Szkoda psa.

            I teraz autorka wątku, w ramach zadośćuczynienia, powinna sfinansować psu kilka wizyt u psychologa, żeby ten go odstresował i jakoś rozweselił wink
            • verdana Re: Pies z wizytą 23.02.13, 09:41
              Nie, ale skoro biorę czyjeś zwierzę, to moim obowiązkiem jest powiedzieć, ze będzie miało zupełnie inne warunki niż te, do których jest przyzwyczajone.
              • twoj_aniol_stroz Re: Pies z wizytą 23.02.13, 10:14
                A czy to nie jest tak, że właścicielka zwierzęcia wiedząc jakie ono jest nie powinna zapytać czy pies czegoś nie zniszczył, jak sobie z nim radzili itd? Gdyby po pierwszym pobycie się tym zainteresowała to wiedziałaby, że nie, pies nic nie zniszczył, bo mieszkał w sieni. Tu mamy do czynienia ze specyficzną sytuacją absolutnie rozwydrzonego psa i właścicielka doskonale o tym wie.
                My zostawiamy naszą sukę pod opieką rodziców gdy wyjeżdżamy, ich suka jest u nas w domu, gdy oni wyjeżdżają, ale zawsze właściciele dzwonią i pytają, czy wszystko w porządku, jak się zwierzę zachowuje itd. Mało tego, jak zostawiliśmy żółwia pod opieką sąsiadów, przy czym sąsiadka do nas przychodziła by żółwia doglądać to też dzwoniłam z pytaniem, czy nie ma jakiś problemów, czy alarm w domu nie płata jej jakiegoś figla itd...
                Kiedy przyszliśmy do sąsiadów na grilla to zapytałam, czy może przyjść też nasz pies. Zapytałam, bo wiem, że synek sąsiadki bardzo lubi naszą sukę, więc chciałam zrobić dzieciakowi przyjemność. Usłyszałam odpowiedź, że tak, ale pod warunkiem, że nie będzie wchodził do domu. I dla mnie to nie było jakoś oburzające, że "psinka biedna i nieszczęśliwa" zostanie na dworze jak dzieci i rodzice zechcą wejść do domu... Pies nie pchał się do domu, ale faktem jest, że nasza suka rozumie polecenie "zostań", "nie wolno" itd. Dzieciaki szalały z psem na podwórku, a jak chciały się napić to one wchodziły do domu, a pies czekał aż wrócą i szalały dalej. Czy jest w tym coś złego? Sąsiadka nie ma psa i może nie chcieć mieć psa w domu nawet przez chwilę. To jej dom i jej prawo do tego.
                • verdana Re: Pies z wizytą 23.02.13, 10:34
                  Nie, nie musi pytać. Skoro nikt sie nie skarzy, to znaczy, zę chyba pies nie zjadł połowy domu i dziecka.
                  • jak_matrioszka Re: Pies z wizytą 23.02.13, 11:54
                    Nie musi, ale skoro nie pyta, to znaczy ze jej to wogole nie interesuje. Jezeli mialabym zalowac psa, to dlatego ze ma taka pania, a nie dlatego ze jeden dzien w miesiacu spedza w sieni.
                  • aquarianna Re: Pies z wizytą 23.02.13, 12:21
                    verdana napisała:

                    > Nie, nie musi pytać. Skoro nikt sie nie skarzy, to znaczy, zę chyba pies nie zj
                    > adł połowy domu i dziecka.

                    Ale w drugą stronę jest podobnie - my się nie skarżymy, pies się nie skarży, nic złego się nie dzieje. Gdyby pies wyraźnie cierpiał siedząc w odosobnieniu, to pewnie dałoby się to zauważyć i albo bym się zlitowała i pozwoliłam mu na grasowanie po domu (wątpię) albo powiedziała "Ani", że kolejnym razem nie mogę psa pilnować, bo pies źle się u nas czuje, w warunkach, jakie my możemy mu zapewnić. Myślę, że w tej sytuacji bardziej chodzi nie o to, że pies cierpi w odosonieniu, tylko o to, że jak ja śmiałam jej ukochanego pieszczocha na salony nie wprowadzić. Na marginesie mówiąc "Ania" bez psa nigdzie się nie rusza (te wyjazdy to wyjątki) i jest z tym również masa problemów, bo nie każdy z jej znajomych godzi się na wizyty psa w swoim domu. Nie godzą się na to również właściciele restauracji, co oczywiście "Anię" również bulwersuje, ale to już oddzielna historia.
                    • daliakonwalia Re: Pies z wizytą 23.02.13, 13:08
                      takich "Ań" jest całkiem sporo, domagają się od świata zrozumienia i akceptacji własnych warunków, ale nie do pojęcia dla nich jest, że w drugą stronę to też powinno działać. Nie są w stanie się wytężyć, i zauważyć że inni też mają prawo do własnych zasad. W przypadku odmowy taka "Ania" reaguje oburzeniem. A potem dojdzie do wniosku, że jesteś złą, zepsutą osobą bez serca, bo nie życzysz sobie psich kłaków w salonie.
                      Ciekawe co ta "Ania" by powiedziała, jakby jakaś koleżanka chciała jej podrzucić rozpuszczone i niechlujne dziecko na tydzień. No pewnie ta istota kochająca zwierzęta wzdrygnęła by się z obrzydzenia i oburzenia. Bo przecież dziecko to tylko dziecko, a nie pies.
          • wjw2 Re: Pies z wizytą 23.02.13, 12:12
            Jeżeli pies jest ta baardzo bliski właścicielce, to przed wyjazdem SAMA winna zapytać w jakich warunkach będzie mieszkał pupil u koleżanki, SAMA w trosce o swoje ukochane zwierze.

            • verdana Re: Pies z wizytą 23.02.13, 12:20
              Wiesz, pewnie jej do głowy nie wpadło, ze pies będzie w sieni. Mnie by nie wpadło, słowo, a psy i koty zostawiałam różśnym ludziom.
              Zazwyczaj wracały bardziej rozpuszczone, niż ja sama to robię, a mam spore zasługi.
              • wjw2 Re: Pies z wizytą 23.02.13, 12:27
                No, jeżeli do głowy jej to nie wpadło, to pretensje do samej siebie...
    • nabakier Re: Pies z wizytą 22.02.13, 19:04
      Nasz pies nie śpi w naszym łóżku, nie je z naszych talerzy, ale nie znosi być sam. Wyje, szczeka i takie tam. Znaczy, trochę będzie sam, ale nie długo. Tym bardziej w nowym otoczeniu pies może być zdezorientowany i szukać stada. Ale może Wy już nie jesteście dla niego obcy.
      Szczeka lub piszczy jak jest sam? Albo popada w apatię? Je? Bo jak nie piszczy, nie szczeka, nie odmawia jedzenia, to raczej jest ok.
      Acha, nikomu nie podrzucam psa, tak organizujemy się, by zapewnić psu opiekę.
      • nelamela Re: Pies z wizytą 22.02.13, 19:15
        Mój owczarek niemiecki długowłosy na co dzień mieszka w kojcu z wygodną budą.Czasami gdy wracamy z treningu zabieram go do mieszkania.Spi wtedy w małym korytarzyku przy wejściu i jest najszcześliwszym psem na świecie...Gdy mój TZ chce go wyprowadzić udaje ze spi lub go nie ma wink. Po całym mieszkaniu nie chodzi..Ekhm nie wiedziałam że go męczę lub jestem bez serca...
        • goodnightmoon Re: Pies z wizytą 22.02.13, 23:35
          nelamela napisała:

          > Mój owczarek niemiecki długowłosy na co dzień mieszka w kojcu z wygodną budą.

          Dziękuję Ci za te słowa!!! kiss
          Bo już gotowa byłam pomyśleć, żem najgorsza właścicielka psa na świecie jestem suspicious
        • zofijkamyjka Re: Pies z wizytą 23.02.13, 08:32
          Jesli pies jest przyzwyczajony do mieszkania w kojcu to OK, nie zna innego życia.
          Ale pies z wątku to raczej domowe zwierzę. Nie wiem jak odczuwa tę alienację, ale jak na codzień przebywa z ludźmi to pewnie jest mu źle, ale oczywiscie nie powie....
          • goodnightmoon Re: Pies z wizytą 23.02.13, 09:33
            zofijkamyjka napisała:

            > Jak na codzień przebywa z ludźmi to pewnie jest mu źle, ale oczywiscie nie powie.

            Ale takie jest zycie! Kazdemu czasem jest zle i musi po prostu dostosowac sie do sytuacji.
            • zofijkamyjka Re: Pies z wizytą 24.02.13, 10:40
              goodnightmoon napisała:

              > Ale takie jest zycie! Kazdemu czasem jest zle i musi po prostu dostosowac sie d
              > o sytuacji.

              Uważam że trzeba minimalizować to, co jest dla nas nieprzyjemne /tez dla psa/ On i tak pewnie przeżywa tęsknotę wiec i tak mu źle bez pani.
          • aquarianna Re: Pies z wizytą 23.02.13, 12:31
            > Ale pies z wątku to raczej domowe zwierzę.

            No toż i w domu siedzi smile Ale w wiatrołapie (notabene pomieszczenie jak każde inne - czyste, ciepłe, jasne, w miarę obszerne), nie musi moim zdaniem chodzić po wszystkich pokojach.
            Na tej samej zasadzie, gdybym wzięła pod opiekę dziecko znajomej, to nie pozwoliłabym mu grasować po całym domu i buszować po szafach, mimo, że u siebie miałoby aż tyle swobody.

            > Nie wiem jak odczuwa tę alienację, a
            > le jak na codzień przebywa z ludźmi to pewnie jest mu źle, ale oczywiscie nie p
            > owie....

            Nie przebywa na co dzień z ludźmi. Na co dzień to on jest sam, jak palec w bucie, bo "Ania" pracuje. I mieszka sama. Różnica taka, że u siebie pies ma do dyspozycji całe mieszkanie "Ani".
            • zofijkamyjka Re: Pies z wizytą 24.02.13, 10:47
              > Nie przebywa na co dzień z ludźmi. Na co dzień to on jest sam, jak palec w buci
              > e, bo "Ania" pracuje. I mieszka sama. Różnica taka, że u siebie pies ma do dysp
              > ozycji całe mieszkanie "Ani".

              chyba nie bardzo rozumiesz psychikę psa tzw rodzinnego. Mój pies jak jest sam to trudno jest sam. Jak jest ktos z rodziny zawsze siedzi/śpi obok niego.
              • aquarianna Re: Pies z wizytą 24.02.13, 12:31
                > chyba nie bardzo rozumiesz psychikę psa tzw rodzinnego. Mój pies jak jest sam t
                > o trudno jest sam.

                To parafrazując - u nas pies jak jest sam w wiatrołapie, to trudno, jest sam.
                Nie widzę różnicy, naprawdę. Skoro pies bez problemu przyzwyczaja się do faktu, że na co dzień zostaje sam jak palec, bo właściciel wychodzi z domu i idzie do pracy, to uważam, że dokładnie na tej samej zasadzie potrafi się przyzwyczaić do tego, że na co dzień zostaje sam w wiatrołapie, bo opiekunowie przebywają w innych pomieszczeniach.
                Pomijam już, że gdy pies jest u nas, to z ludźmi ma do czynienia częściej i intensywniej (spacery i zabawa), niż gdy mieszka z "Anią", bo jak mówię - ona pracuje poza domem, my częściowo także w domu.
      • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 20:03
        > Szczeka lub piszczy jak jest sam? Albo popada w apatię? Je? Bo jak nie piszczy
        > , nie szczeka, nie odmawia jedzenia, to raczej jest ok.

        Nie płacze, nie piszczy, nie szczeka, po prostu sobie leży (śpi) albo je, w zależności od sytuacji. Ale gdy drzwi zostawię otwarte, to momentalnie pakuje się do salonu. Pół biedy, gdyby położył się gdzieś z brzegu, ale on od razu zaczyna szukać kotów po całym domu albo leci do kuchni do ich jedzenia (koty w tym czasie biegną do sieni sprawdzając, czy pies czasem nie dostał czegoś smaczniejszego). Gdy siedzimy oglądając TV to od razu ładuje się do nas na kanapę. Gdy jemy - łapami na stół albo w najlepszym przypadku siedzi obok, ziaje i czeka aż mu coś ktoś da (nie dajemy). Tak, wiem jest towarzyski, dlatego staramy się jednak bywać z nim długo na spacerze i tam pozwolić się mu wyszaleć razem z nami. Ale nic poza tym.

        > Acha, nikomu nie podrzucam psa, tak organizujemy się, by zapewnić psu opiekę.

        Tzn. ktoś do Was przyjeżdża?
        • nabakier Re: Pies z wizytą 22.02.13, 20:07
          W ostateczności. Ale tak sobie układamy czas pracy, by ktoś był z nim w domu (są dwa domy, więc jest łatwiej). Na razie się udaje, choć mam telefon do opieki dla psa (na godziny) w razie czego.
    • wuika Re: Pies z wizytą 22.02.13, 19:17
      Jedno pytanie: czy pies zachowuje się źle, mieszkając w tej sieni, czy mu tam po prostu dobrze? Bo są psy, którym chwila odosobnienia nie zrobi krzywdy, a są takie, które będą przez to cierpiały. Nie podejrzewam co prawda, żebyś zostawiła tak na kilka dni cierpiącego psa, ale chcę Ci dać powód do nieprzejmowania się awanturą. Pies jest podrzucany do zaopiekowania się. Ty się nim opiekujesz, psu nie dzieje się krzywda, wszystko jest ok.
      • kosheen4 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 22:42
        wuika napisała:

        > Jedno pytanie: czy pies zachowuje się źle, mieszkając w tej sieni, czy mu tam p
        > o prostu dobrze? Bo są psy, którym chwila odosobnienia nie zrobi krzywdy, a są
        > takie, które będą przez to cierpiały. Nie podejrzewam co prawda, żebyś zostawił
        > a tak na kilka dni cierpiącego psa, ale chcę Ci dać powód do nieprzejmowania si
        > ę awanturą. Pies jest podrzucany do zaopiekowania się. Ty się nim opiekujesz, p
        > su nie dzieje się krzywda, wszystko jest ok.

        stawiam, że gdyby cierpiał, to byłyby tego znaki - skomlenie, wycie, drapanie w drzwi, załatwienie się na podłogę, osowiałość. jeśli brak zniszczeń a właścicielka nie odkryła po odebraniu psa zmian w zachowaniu, śmiem twierdzić że wszystko jest ok z psem.
      • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 23:10
        wuika napisała:

        > Jedno pytanie: czy pies zachowuje się źle, mieszkając w tej sieni, czy mu tam p
        > o prostu dobrze? Bo są psy, którym chwila odosobnienia nie zrobi krzywdy, a są
        > takie, które będą przez to cierpiały.

        On nie dobija się do nas, po prostu tam sobie leży/śpi, nie szczeka, nie wyje, nie drapie w drzwi. Ale z drugiej strony jak ma okazję i drzwi są otwarte, to zagląda do środka. Konsekwentnie jest wyprowadzany i nie stawia żadnego oporu, ale jednak go korci, by przy sprzyjających warunkach wejść ponownie.
        Przy czym jak był u nas pierwszy raz w życiu i wówczas jeszcze mógł siedzieć u nas w salonie i kuchni, to korciło go, by wchodzić na górę do sypialni.
        • kosheen4 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 23:33
          aquarianna napisała:


          > On nie dobija się do nas, po prostu tam sobie leży/śpi, nie szczeka, nie wyje,
          > nie drapie w drzwi. Ale z drugiej strony jak ma okazję i drzwi są otwarte, to z
          > agląda do środka. Konsekwentnie jest wyprowadzany i nie stawia żadnego oporu, a
          > le jednak go korci, by przy sprzyjających warunkach wejść ponownie.
          > Przy czym jak był u nas pierwszy raz w życiu i wówczas jeszcze mógł siedzieć u
          > nas w salonie i kuchni, to korciło go, by wchodzić na górę do sypialni.

          nic w tym dziwnego że zagląda, każdy by zaglądał, nie? tam fajnie, tam stado, tam coś jedzą, a pies biedny musi sam big_grin
          trudno stawiać diagnozę behawioralną przez internet, ale stawiam że psu nic nie jest. może tęsknić za towarzystwem człowieka, pies to na ogół towarzyskie bydlę, ale chyba obywa się bez dramatu. skoro nie ma widocznych oznak stresu i bydlę żre normalnie, to nie widzę krzywdy, jaką chciałaby zdaje się widzieć ta czulsza na psią dolę część forumek. pies nie rozróżnia, czy to przedpokój, kuchnia czy pokój, nie obrazi się za to że śpi w wiatrołapie tylko dlatego, że to wiatrołap a nie salony. może mu się tam nudzić ewentualnie.

          nie, nie oddałabym ci moich psów na przechowanie smile są diabelnie rozpuszczone i ryją się do łóżka obydwa, zwłaszcza kiedy mój mąż jest w delegacji. bo owszem, przed nim znają mores i włażą na kołdrę dopiero, kiedy im pozwoli. ja nie mam takiej mocy sad
          • mamaivcia Re: Pies z wizytą 23.02.13, 11:31
            E tam nie rozróżnia ;P
            Pies domowy doskonale wie, co z czym w domu: w wiatrołapie suszy się nogi, jak jest się względnie suchym to trzeba wzbudzić litość właścicielki odpowiednio dobranym skomleniem, by go wpuściła do domu, potem należy się udać do kuchni - bo tam dają nagrody i pokazać nosem szufladę ze smakołykiem, jak już dostanie się nagrodę za bycie "grzecznym psem" to się idzie walnąć do sralonu przed tv najlepiej ;P A spać się chodzi do sypialni, wszak tam moi ludzie mają posłania wink To wszystko wie mój pies. Wie też, że gdyby mnie nie było długo, to jedyne akceptowalne pomieszczenie na załatwienie potrzeb (jak już go mocno przyprze) to wykafelkowana pralnia i trzeba iść aż na górę. Trochę go to dziwi, bo próbował sikać na sedes ale nie wie czemu pańcia nie była szczęśliwa big_grin
            Także pies się dostosuje, tylko musi wiedzieć do czego. Jak mu granice zaznaczysz, na co pozwolisz - to twoja sprawa. Jeśli idę do kogoś z psem to pytam, czy może wejść do domu. Rozumiem, że ktoś może sobie nie życzyć psa na ulubionym dywanie big_grin

            Za to nie rozumiem ludzi, którzy przychodząc do mnie do domu, próbują mnie przekonywać, że pies w domu to nieporozumienie, że psu nie wolno na kanapę. Skoro mnie nie przeszkadza to chyba moja sprawa? To ja pozwoliłam wchodzić do sralonu, na kanapy, do łóżka big_grin
    • mynia_pynia Re: Pies z wizytą 22.02.13, 20:10
      Nie zaopiekowałabym się zwierzęciem jeśli go nie lubię, Uważam że trzymanie psa w sieni przez kilka dni to gorsza wersja łańcucha - tak pamiętam o spacerach.
      Nie kocham wszystkich psów ale jak już są u mnie w domu to mogą chodzić po salonach.
      • mynia_pynia Re: Pies z wizytą 22.02.13, 20:13
        I nie zostawiłabym psa u kogoś, kto go nie lubi i będzie go trzymał 'schowku na miotły'.
      • aquarianna Re: Pies z wizytą 23.02.13, 12:51
        mynia_pynia napisała:

        > Uważam że trzymanie psa w sieni przez kilka dni to gorsza wersja łańcucha

        Gorsza wersja powiadasz. Czyli jakbym go dała "na łańcuch" to byłoby mu lepiej, tak?

    • beverly1985 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 21:02
      Gdybym miała psa nie oddałabym go komuś aby siedział w sieni.
      Gdybym nie chciała brać czyjegoś psa to bym go nie brała w ogóle, a nie trzymała w wiatrolapie i obsmarowywała wlascicieli na forum.
      Gdybym mimo wszystko wzięła psa (zakładam, ze w sytuacji podbramkowej) a właścicel miałby pretensje- na tym skończylyby się przysługi.
      • abi-28 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 21:31
        Podobno właściciele psów dzielą się na tych którzy z nimi śpią i na tych którzy o tym nie mówią. smile

        A tak poważnie - mam 2 retrivery.
        Mieszkam w domu z ogrodem - psy korzystają zarówno z domu jak i z ogrodu bez ograniczeń. Co prawda nie śpią z nami w łóżku (każdy waży po ok. 40kg, więc nie da rady), choć jak pierwszy pies się u nas pojawił to spał na swoim legowisku w naszej sypialni. Obydwa psy ukończyły psie przedszkole i szkolenia psów towarzyszących - reagują na wszystkie polecenia, zarówno nasze jak i naszych gości. Są pod systematyczną opieką weterynaryjną, są regularnie odrobaczane i kąpane nie rzadziej niż raz w miesiącu. Wiedzą że do sypialni się nie wchodzi, ale na sofie można spać.

        Linieją niesamowicie, ale właściciele labków generalnie znajdują kłaki psie nawet pod skorupkami jajek ugotowanych na twardo, więc decydując się na takiego psa trzeba to wiedzieć. Pomogło trochę zakupienie furminatora do wyczesywania sierści oraz systematyczne podawanie psom biotyny. Sofy "na co dzień" przykrywamy kocem, bo go łatwiej uprać, ale co 2-3 miesiące i przyjeżdża człowiek, który je czyści. O psy naprawdę bardzo dbamy i na pewno nie można powiedzieć, że są brudne lub śmierdzą. Dom wykańczaliśmy tak, żeby mieszkanie z psami było jak najmniej uciążliwe.

        Osobiście nie wyobrażam sobie izolowania psów od ludzi - chodzi mi o tę konkretną rasę. One kochają ludzi bardziej niż siebie i trzymając je z dala od człowieka niestety robimy im krzywdę. Co więcej - są to psy pracujące, które są najszczęśliwsze mogąc "pracować" wykonując polecenia, bawiąc się z ludźmi, biegając, etc.

        Jak gdzieś wyjeżdżamy (kilka razy w roku) do nas wprowadzają się teściowie, którzy zajmują się psami - nie podrzucamy ich znajomym, nie wyobrażam sobie oddać je do hotelu dla psów. Dla nas psy są członkami rodziny.

        Ja na Twoim miejscu pogadałabym z "Anią" i wyjaśniłabym jej jaki jest mój stosunek do psa. Być może uda jej się znaleźć kogoś innego, kto się nim zaopiekuje inaczej niż Ty. Labradorowi niestety nie wystarczy ciepły wiatrołap i miska - one naprawdę potrzebują ludzi. smile
        • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 23:02
          > Pomogło trochę zakupienie furminatora do wyczesywania sie
          > rści oraz systematyczne podawanie psom biotyny.

          Dobrze wiedzieć, sprzedam ten patent "Ani", bo akurat jeśli chodzi o linienie, to nawet ona sama narzeka.

          > Osobiście nie wyobrażam sobie izolowania psów od ludzi - chodzi mi o tę konkret
          > ną rasę. One kochają ludzi bardziej niż siebie i trzymając je z dala od człowie
          > ka niestety robimy im krzywdę.

          A co w sytuacji, gdy pies zostaje sam na cały dzień - dzieci w szkole, dorośli w pracy?

          > Co więcej - są to psy pracujące, które są najsz
          > częśliwsze mogąc "pracować" wykonując polecenia, bawiąc się z ludźmi, biegając,
          > etc.

          W tym problem, że ten konkretny pies nie wykonuje naszych poleceń. W naszym "stadzie" uważa się widocznie za osobnika alfa i to jest też spory problem. Owszem uwielbia się bawić, ale jest jednocześnie rozpuszczony jak dziadowski bicz i nam to niestety przeszkadza w codziennym życiu.

          > Ja na Twoim miejscu pogadałabym z "Anią" i wyjaśniłabym jej jaki jest mój stosu
          > nek do psa. Być może uda jej się znaleźć kogoś innego, kto się nim zaopiekuje i
          > naczej niż Ty.

          Obawiam się, że alternatywą byłby jedynie hotel. Jesteśmy jedynymi w pobliżu, którzy mają dom, ogród oraz nienormowany czas pracy, także w domu, więc teoretycznie bez problemu możemy tego psa do siebie zabierać i zajmować się nim w ciągu dnia. Jedyny minus- nieminus, że obecności psa w samym domu nie tolerujemy.
          • abi-28 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 23:23
            aquarianna napisała:

            > > Pomogło trochę zakupienie furminatora do wyczesywania sie
            > > rści oraz systematyczne podawanie psom biotyny.
            >
            > Dobrze wiedzieć, sprzedam ten patent "Ani", bo akurat jeśli chodzi o linienie,
            > to nawet ona sama narzeka.


            Furminator zdecydowanie polecam - przy moich dwóch to z wyczesywanych kłaków spokojnie wyszedłby trzeci. smile I to za każdym razem.
            Biotyna również pomaga, a przy okazji gamonie błyszczą się przepięknie.


            > > Osobiście nie wyobrażam sobie izolowania psów od ludzi - chodzi mi o tę k
            > onkret
            > > ną rasę. One kochają ludzi bardziej niż siebie i trzymając je z dala od c
            > złowie
            > > ka niestety robimy im krzywdę.
            >
            > A co w sytuacji, gdy pies zostaje sam na cały dzień - dzieci w szkole, dorośli
            > w pracy?

            Wiesz to jest troszkę inna sytuacja. Wstajemy rano (na zmianę ja lub mąż), psy na smycze i na spacer min. 40 minut, bardzo aktywnie - bieganie, aportowanie, powtarzanie komend, tory przeszkód. Wracamy do domu zaczynamy się "szykować do pracy" - już w tej chwili psy wiedzą, że za chwilę będziemy wychodzić leżą w przedpokoju koło łazienki i czekają. Później odprowadzają nas do drzwi, ale się nie żegnamy (jak były mniejsze mieliśmy kłopot ze skakaniem - po konsultacjach z behawiorystą doradzono nam takie rozwiązanie). Psiakom zostawiamy ich zabawki (kochają zabawkę zwaną kongo, z której mogą sobie wytrzepać karmę), włączone radio i znikamy. Po powrocie do domu od razu na spacer, ale krótszy niż rano - koło 20 min, za to z dużą ilością zabawy żeby powrót człowieków dobrze się kojarzył. Wieczorem kolejny spacer + ćwiczenia min. 1h. Jak pierwszy labek był jeszcze sam to zdarzało mu się, że po naszym wyjściu wchodził do łazienki i tam siedział albo spał, a uaktywniał się dopiero po naszym powrocie. Teraz jak są dwa to raczej nie w łazience, ale s pokoju lub w przedpokoju większą część dnia przesypiają (nagrywaliśmy je takimi kamerkami, które się czasem stosuje przy opiekunkach do dzieci). Popołudnia i wieczory spędzamy razem i to jest dla nich "normalny tryb dnia".

            > > Co więcej - są to psy pracujące, które są najsz
            > > częśliwsze mogąc "pracować" wykonując polecenia, bawiąc się z ludźmi, bie
            > gając,
            > > etc.
            >
            > W tym problem, że ten konkretny pies nie wykonuje naszych poleceń. W naszym "st
            > adzie" uważa się widocznie za osobnika alfa i to jest też spory problem. Owszem
            > uwielbia się bawić, ale jest jednocześnie rozpuszczony jak dziadowski bicz i n
            > am to niestety przeszkadza w codziennym życiu.

            To niestety jest porażka wychowawcza - pies nie może dominować w domu. Nawet rozpieszczony pies (nasze chyba takie są) nie jest jednostką alfa i nie można mu na to pozwolić. Moim czasem też uaktywnia się jakieś ADHD, jak przesadzają dostają karę - brak uwagi "człowieków". Najpierw standardowe komendy nie wolno, spokój, zostaw - jak nie pomaga zaczyna się ignorowanie ich - zwracamy uwagi, nie nawiązujemy kontaktu wzrokowego, nie mówimy, nie głaszczemy nawet jak podchodzą i próbują lizać po rękach. One odbierają to jako karę.
            W przypadku psa "Ani" on jest trochę zdezorientowany - nie wie co zrobił źle, dlaczego zostaje sam zamknięty w wiatrołapie, dlaczego nikt się z nim nie bawi, nie drapie za uchem, itp. Odbiera to jako sytuację nienormalną, jako karę. Nie dość, że nie jest u siebie, w miejscu gdzie czuje się bezpieczny, to jeszcze nie ma nikogo kto się nim zajmuje.


            > > Ja na Twoim miejscu pogadałabym z "Anią" i wyjaśniłabym jej jaki jest mój
            > stosu
            > > nek do psa. Być może uda jej się znaleźć kogoś innego, kto się nim zaopie
            > kuje i
            > > naczej niż Ty.
            >
            > Obawiam się, że alternatywą byłby jedynie hotel. Jesteśmy jedynymi w pobliżu, k
            > tórzy mają dom, ogród oraz nienormowany czas pracy, także w domu, więc teoretyc
            > znie bez problemu możemy tego psa do siebie zabierać i zajmować się nim w ciągu
            > dnia. Jedyny minus- nieminus, że obecności psa w samym domu nie tolerujemy.

            No i ja myślę że należy to "Ani" wyjaśnić. Hotel dla psów to jest bardzo duże trudne przeżycie dla psa - może rozwiązaniem dla nich byłoby znalezienie osoby która będzie przychodzić do niej i zabierać psa na spacery, zmieniać wodę w miskach, karmić? Albo może to jest dla Was rozwiązanie - nie brać psa do siebie, ale - jeśli to możliwe ze względu na odległość - chodzić do niej 2-3 razy dziennie?
      • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 22:50
        > Gdybym nie chciała brać czyjegoś psa to bym go nie brała w ogóle, a nie trzymał
        > a w wiatrolapie i obsmarowywała wlascicieli na forum.

        Nie chcem, ale muszem, jakby to powiedział Lechu smile
        I nie obsmarowuję właścicieli na forum, coś chyba źle zrozumiałaś. Poprosiłam jedynie o opinie innych osób, co sądzą o_mojej_postawie. A to chyba różnica.

        > Gdybym mimo wszystko wzięła psa (zakładam, ze w sytuacji podbramkowej) a właści
        > cel miałby pretensje- na tym skończylyby się przysługi.

        Trochę to przeczy temu, co napisałaś wyżej, ale to w sumie szczegół wink
        • kosheen4 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 22:55
          aquarianna napisała:


          > Nie chcem, ale muszem, jakby to powiedział Lechu smile

          przyznam, że ciekawi mnie powód, dla którego muszesz zajmować się psem. uważam że to przysługa grubszego kalibru - w sumie jak na osobę która nie ma ochoty, wypełniasz ją poprawnie i całkiem humanitarnie.
          • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 23:26
            > przyznam, że ciekawi mnie powód, dla którego muszesz zajmować się psem.

            Takie nasze rodzinne rozliczenia wzajemnych zobowiązań i przysług można powiedzieć.
    • jak_matrioszka Re: Pies z wizytą 22.02.13, 21:23
      Lubie psy i nie jestem specjalnie wrazliwa na ich niehigienicznosc (siersc, slina, bloto na lapach), ale tak jak Ty opisujesz tego psa, to przerasta moje mozliwosci polubienia zwierza. Gdyby pies wpuszczony do domu wspial sie u mnie na stol, to bylby jego ostatni pobyt na salonach. I zeby nie bylo ze traktuje zwierzeta gorzej niz ludzi: gdyby ktores z moich znajomych lub rodziny wlazlo nogami na stol, to tez bylby zakaz wstepu wink

      To jak pies sie zachowuje w swoim domu, nie ma znaczenia dla Ciebie jako jego gospodarza na czas wyjazdu jego pani. Cieie interesuje jak pies sie zachowuje u Was, a skoro pies nie potrafi dotrzymac wymaganego przez Ciebie minimum, to albo przestaje sie u Ciebie pojawiac, albo przebywa na Twoich zasadach. Zasadach ktore moim zdaniem nie sa dla niego w zaden sposob krzywdzace ani specjalnie nieprzyjemne.

      Co zas sie tyczy jego pani, to nie rozumiem jednej rzeczy: kiedy ja musialam wyjechac w trybie naglym za granice, a pies nie mial jeszcze paszportu i nie mogl z nami pojchac, to tez poprosilam kogos o opieke. W czasie wyjazdu wymienialam sie z opiekunka SMSami jak sie im wspolpraca uklada, a po powrocie podpytalam jeszcze o kilka rzeczy i wysluchalam jak z grubsza wygladaly psie dni podczas mojej nieobecnosci. Wiem ile pies jadl, czy biegal czy tylko chodzil, wiem gdzie spal w nocy i gdzie lezal w ciagu dnia. Ja chcialam wiedziec co sie z moim pupilem dzialo, a opiekunka chetnie opowiedziala kilka rzeczy i dla niej swiadomosc ze jestem dostepna i w razie czego podejme decyzje co zrobic tez byla pozytywnym doswiadczeniem. Skoro pies jest dla Ani tak wazny, to jakim cudem ona do tej pory nie wiedziala co sie z jej psem dzieje w czasie jej nieobecnosci? Czy ja az tak odbiegam od sredniej, czy Ania?
    • jematkajakichmalo Re: Pies z wizytą 22.02.13, 21:30
      Bardzo dobrze robisz. Zrobilabym dokladnie to samo, tym bardziej, ze jak piszesz pies ma swietne warunki.
      Mam kolezanke, ktora wlasnego psa w sieni trzyma, a latem sa otwarte drzwi do ogrodu i pies wychodzi kiedy chce. Nie ma nic do szukania w salonie, kuchni czy innych pomieszczeniach, a zapewniam ze jest super czysciutki.
    • mama303 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 21:49
      Twój dom, Ty dyktujesz warunki.
      Ale ja bym Ci mojego psa nie zostawiła pod opieką smile
      • jak_matrioszka Re: Pies z wizytą 22.02.13, 21:56
        Czyzby tez mial lizanie cudzych talerzy na sumieniu? wink
        • mama303 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 22:13
          jak_matrioszka napisała:

          > Czyzby tez mial lizanie cudzych talerzy na sumieniu? wink

          Za mała jest, do stołu nie dosięga smile
          Ale jest strasznie przytulaśna, wrażliwa i nie lubi być odseparowana od człowieka, jest wtedy bardzo nieszczesliwa. Sa rózne psy.

    • daliakonwalia Re: omg znowu 22.02.13, 21:56
      18lipcowa3 napisała:

      > 3. Pod hasłem ''kto ma serce dla zwierząt, ma dla ludzi'' niektóre idiotki wart
      > ościują ludzi, kto nie lubi/nie chce/nie toleruje obcych psów w swoim domu jest
      > prymitywem, kto kocha sierściuchy i je tarmosi , pozwala szcz... kotom do łoże
      > k dzieci oraz katuje uczulone na sierść dzieci sterydami ale nie pozbędzie się
      > sierściucha, oraz traktuje jak CZŁONKA RODZiNY ( omg!!!) jest człowiekiem o g
      > ołębim wrażliwym sercu i tym się brandzluje w każdym wątku.

      Zgadzam się w 100%
      A to brandzlowanie widać na każdym kroku, przecież to taaaaakie trendy mieć sierściucha za członka rodziny.

      Czym większy tym lepszy! Jak śpi z pańcią w łóżku, to taka pańcia na bank musi być dobrym człowiekiem, a jak wyżera jęzorem z talerza to pańcia się cieszy, że piesek ma dobry apetyt. Jak sobie tyłek wyciera o dywany - to cała rodzina może czuć się wyróżniona, dzieci klaszczą w dłonie jak mu z pyska cieknie na kafelki, ach jak wspaniale! Oni czują się wyjątkowi i dowartościowani, że mają takie dobre serduszka, a pies patrzy na ten cyrk i na ludzi jak na idiotów.
      • kosheen4 Re: omg znowu 22.02.13, 22:40
        daliakonwalia napisała:

        > Oni czują się wyjątkowi i dowartościowani, że mają takie
        > dobre serduszka, a pies patrzy na ten cyrk i na ludzi jak na idiotów.

        hehe, następna skrzywdzona przez ludzi którym odwaliło na punkcie psów smile gdzie wy zawieracie te znajomości, dziewczynki, pod gabinetem psychoterapii?
        • gryzelda71 Re: omg znowu 23.02.13, 11:43
          O,z tym krzywdzeniem,to niedawno całkiem zostałam oszczekana na forum i wyzwana bo napisałam,że kredytu nie zaciągnę na leczenia psa,bo mam jeszcze rodzinę która też może tego potrzebować.
          Chyba zdrowe na umyśle wielbicielko czworonogów tego nie pisały?
          • kosheen4 Re: omg znowu 23.02.13, 14:05
            gryzelda71 napisała:

            > O,z tym krzywdzeniem,to niedawno całkiem zostałam oszczekana na forum i wyzwana
            > bo napisałam,że kredytu nie zaciągnę na leczenia psa,bo mam jeszcze rodzinę kt
            > óra też może tego potrzebować.
            > Chyba zdrowe na umyśle wielbicielko czworonogów tego nie pisały?

            jesteś w stanie poczuć się skrzywdzona przez to co jest pisane na forum?
            • gryzelda71 Re: omg znowu 23.02.13, 17:37
              Na forum nie.
              Ale jak taka nawiedzona siedzi u weterynarza i wygłasza taki poglądy to może już być różnie,
              Choć wiem,że żadna tak się nie odezwie w realu,a zwłaszcza te które tutaj na potrzebę leczenie psa zaciągają kredyty.
        • daliakonwalia Re: omg znowu 23.02.13, 12:14
          > hehe, następna skrzywdzona przez ludzi którym odwaliło na punkcie psów smile gdzie
          > wy zawieracie te znajomości, dziewczynki, pod gabinetem psychoterapii?
          >

          Nie znam nikogo komu odwaliło, trzymam się od takich z daleka. Ale skoro twierdzisz że odwala, a przy tym krzywdzą innych ludzi - to chyba masz dobre źródło informacji.
      • leniwy_pierog Re: omg znowu 22.02.13, 23:45
        Jak komuś ma przeszkadzać, że psi tyłek ma kontakt z dywanem to lepiej tego psa nie mieć - mniej stresu dla psa i dla człowieka. Uwierz, naprawdę są ludzie, którzy nie czcza swoich kafelków na tyle, żeby przeszkadzało im, jak psu trochę śliny z pyska pocieknie.
    • alba27 Re: Pies z wizytą 22.02.13, 22:09
      To ja niedawno zaczęłam myśleć, że wariuję, jak tylko komuś mówię że będziemy mieć psa, to zaraz słyszę : no, ale chyba nie w domu ale w budzie. Pierwszy raz jak to usłyszałam to się roześmiałam ale za którymś z kolei razem przestało to mnie śmieszyć, przyszedł moment, w którym zaczęłam myśleć że to ze mną coś nie tak i może pies w kojcu ma rzeczywiście lepiej, całe szczęscie już się naprostowałam i pies będzie w domu, co więcej, może spać z dzieciakami w łóżkusmile
      • aquarianna Re: Pies z wizytą 22.02.13, 22:16
        > co więcej, może spać z dzieciakami w łóżkusmile

        Dla mnie fuj, ale co kto lubi smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja