Moja kuzynka bardzo dziwnie karmi prawie roczniaka - dziecko albo caly dzien dostaje piers albo mu rozne syfy daje (typu parowki danonki) plus kawalki z tego co sama je (a je wszystko - ostatnio dawala mu kanapke ze kafeterii i czekoladowego muffina) sloika dziecko nie zna. Ona mu nie gotuje - mowi ze nie wie co i nie chce jej sie. Czy w sumie nie byloby lepiej jakby dziecko sama piers dostawalo? Po co je sola i syfem zapychac? Jak przekonac zeby zaczela normalnie karmic?
Acha jescze mi sie przypomnialo ze dziecko z tego co ona mu daje glownie miesi zjada kasza ryzem warzywami pluje. Kaszki nie zna