Dodaj do ulubionych

Dzieci z zapleczem domowym

20.08.13, 20:59
Tak się zastanawiam. Czy to nie jest tak, że dziecko ludzi z wyższym wykształceniem, z dbającej rodziny, takie, któremu czyta się książki, któremu się odpowiada na pytania, zabiera do muzeów etc., i które nie ma przy tym żadnych dysfunkcji - tak "z urzędu" powinno mieć co najmniej dobre wyniki przynajmniej w 1-3? Ematczyne dziecko program "akademicki" I klasy ma opanowany w czterolatkach, a w szkole uczy się bardziej współżycia społecznego, siedzenia w ławce i ewentualnie pisania. Nie przeczę, że to wysiłek, ale jednak mniejszy niż tych dzieci, które mają "wyrównywane szanse edukacyjne" i nożyczki i kredki do ręki pierwszy raz w życiu dostają w szkole.

Jak wtedy reagować na pochwały "jak ty się świetnie uczysz", "jaki ty jesteś zdolny", skoro zasługa dziecka w tym tak naprawdę niewielka?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 21:32
      Moje dzieci, wprawdzie z dysortografią, ale nie wyjaśnia to wszystkiego, nie uczyły sie dobrze w klasach 1-3.
      Dziecko należy chwalić i za wysiłek i za wyniki. Uznanie, że dobre wyniki sa zerową zasługą dziecka zniechęci je całkowicie. Ostatecznie, jeśli dziecko pięknie śpiewa, czy biega najszybciej z klasy to też nie jego zasługa.
      • heca7 Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 21:39
        Verdana masz rację, oj masz. Sama do dziś pamiętam ile wysiłku wkładałam w lekcje wf-u. Bieg na 60m - biegłam najszybciej jak mogłam a na mecie dowiadywałam się , że z takim wynikiem to mi się dwója(1) należy sad Płakać mi się chciało, przecież ja szybciej już nie mogłam.
        Moje dzieci na razie różnie. Córka uczy się doskonale a syn przeciętnie. Wszystko zależy od predyspozycji.
    • blond_suflerka Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 21:35
      Ha, ciekawe postawienie sprawy. Każdy rodzi się z jakimiś potencjałem a do tego jest jednostką niepowtarzalną. Zauważ, że dwoje dzieci wychowywanych przed tych samych rodziców czyli posiadająych to samo zaplecze będzie jednak się od siebie różniło.
      Tym samym zaplecze to jedno a dwa jak to zaplecze pięknie wpływa na dziecko i rozwija jego indywidualny potencjał. Tym samym pochwały się należąwink
      • bi_scotti Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 22:01
        No masz przeciez przypowiesc o talentach. Co indywidualne dziecko robi/zrobi z zapleczem domowym to jednak jakis tam "wybor" dziecka, chocby i najmlodszego. A jesli wybiera staranie sie, wkladanie wysilku, ma ambicje etc. to jak najbardziej chwalic. Troche nie rozumeim dylematu ... sugerujesz, ze dzieci z zapleczem domowym nic z siebie w swoje sukcesy nie wkladaja wiec im sie pat on the back nie nalezy?
    • kosheen4 Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 22:03
      Szczerze mówiąc, myślałam że wątek będzie traktował o większej oczywistości,pt.lepsze szanse na start. Że większy potencjał, to oczywiste, większe spektrum rzeczy do wyprobowania, tak materialnych jak nazwijmy to duchowych, dobra kombinacja genow itd. Ale co dziecko z tym zrobi? Trudno zaprojektować żeby nie mialo dysleksji, choć pewne postawy przez samą świadomość że ístnieją łatwiej kształtować. Ale nawet zakładając ze ze strony rodzica wszystko poszło jak trzeba, w dziecku też tkwi tzw.czynnik ludzkiwink
    • yenna_m Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 22:09
      moi rodzice nie mieli wyższego wykształcenia, tata ma podstawowe, mama średnie
      uczyłam się zawsze bardzo dobrze

      moje dzieci mają rodziców bardzo do brze wykształconych
      uczą się tak sobie
      ale generalnie zluzowałam pewne rzeczy

      w tym kraju i tak każdy może mieć wyższe wykształcenie
      więc może niekoniecznie trzeba dziecku zamieniać dzieciństwo w piekło tylko dlatego, żeby miało pół oceny-ocenę wyżej w podstawówce/gimnazjum/liceum
      • kocianna Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 22:22
        Po co od razu w piekło? Ale, powiedzmy, nie robić też z piątek-szóstek wielkiego halo i nie kupować tortu za czerwony pasek. Ale ja mówię o 1-3, kiedy jednak dziecko w znacznym stopniu korzysta bardziej z domowego kapitału, niż z własnej pracy.
        • bri Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 10:08
          To jeszcze zależy jak dzieci są oceniane w szkole. Oprócz testów, których wynik musi być interpretowany wg klucza są inne zadania i prace domowe, i nauczyciel znając możliwości uczniów może oceniać właśnie indywidualny wysiłek, a nie sam wynik. Mam wrażenie, że nauczycielka w klasie mojej córki w ten właśnie sposób niektóre zadania ocenia, np. plastyczne, techniczne.

          Poza tym faktycznie robienie wielkiego halo z czerwonego paska jest bez sensu - ja od początku staram się córce przekazać, że uczy się przede wszystkim sama dla siebie, żeby lepiej rozumieć świat i sprawniej się w nim poruszać. Owszem mówię jej, że jestem dumna z niektórych jej osiągnięć, ale nie ma żadnych nagród za piątki itp. Dobra ocena sama w sobie jest nagrodą; tak samo jak zła ocena sama w sobie jest karą.
        • asia_i_p Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 10:14
          Tort nie jest za czerwony pasek. Tort, a właściwie wizyta w cukierni, oraz "nagroda" (w zeszłym roku książka, w tym zestaw farb akrylowych, pędzli i podobrazi) są z okazji ukończenia roku szkolnego i mam szczerą nadzieję, że będziemy to potrafili zrobić nawet jeśli dziecko nie zda z klasy do klasy.
    • joa66 Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 22:10
      Jak wtedy reagować na pochwały "jak ty się świetnie uczysz", "jaki ty jesteś zdolny", skoro zasługa dziecka w tym tak naprawdę niewielka?

      Nie bardzo rozumiem pytania. Czy pytasz się w imieniu dziecka czy pytasz jak reagować kiedy dziecko jest chwalone przez innego?

      Jeżeli to drugie, to...czy w ogóle jest potrzebna reakcja rodzica ?
    • kocianna Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 22:19
      Yyy, bo się zakałapućkałam. Trochę mi chyba chodzi o ustawianie poprzeczki. Skoro startujesz z wyższego pułapu, niż kolega z klasy, to nie wystarczy, że z palcem w nosie na kolanie narysujesz dwie linijki literki "w" i dostaniesz za to uśmiechnięte słoneczko. Chyba, że akurat masz problem z małą motoryką i to dla ciebie nie lada wyczyn.

      Chińskie matki (celowo upraszczam) stawiają te poprzeczki bardzo wysoko. Amerykańskie matki na widok każdego bazgroła szczerzą zęby w "excellent". Europa jest chyba zbliżona do złotego środka, ale... jak chwalić, żeby nie przechwalić? A można w ogóle przechwalić? Jak (a może - po co?) motywować do większego wysiłku?

      Skoro jesteś "z dobrego domu", to oczywiste powinno być, że... a może wcale nie powinno być takie oczywiste?
      • mindtriper Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 22:24
        Ja chwalę, bardzo chwalę, zachwycam się itd.
        Ale czasem pytam "a jak ty to/siebie oceniasz?"
        Jeśli wyjątkowo nieadekwatnie to dyskutujemy wink
        No i chwalę przede wszystkim za wysiłek, pomysłowość itd.
      • bi_scotti Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 22:27
        Ale jedno drugiego nie wyklucza. Motywowac, stawiac poprzeczki wysoko jak najbardziej, oczekiwac wynikow gdy wiadomo, ze dziecko "moze", push & challange, czemu nie? Ale tez doceniac, chwalic wysilek i sukces, wspierac gdy sie nie uda, nagradzac gdy sie uda. Tiger mom spieniezyla czesc swoich oszczednosci emerytalnych zeby urzadzic super party na czesc jej starszej corki po koncercie w Carnegie Hall wink Bo docenianie osiagniec to juz motywacja do dalszej pracy sama w sobie. Po co doroslym ludziom medale? tongue_out
        • kanga_roo Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 23:37
          ja nie rozumiem za bardzo problemu, może dlatego, że absolutnie nie mam porównania z innymi dziećmi z klasy starszaka. oceny są opisowe (klasy 1-3), a ja celowo nie pytam w taki sposób, żeby sam się porównywał z kolegami. do tego uważam, że maksymalna ilość punktów, jeśli pojawia się punktacja, oznacza, że wie/umie, co trzeba, jeśli gdzieś punktów mniej, lub brak, czegoś się trzeba douczyć, albo zastanowić, dlaczego nie było punktu. niespecjalnie chwalę, że wie/umie, jeśli to wiedza szkolna. natomiast zdecydowanie doceniam, że jest przygotowany, odrabia te cholerne lekcje, czasem chce mu się zrobić coś więcej. no i doceniam, że czyta. i że bardzo logicznie myśli.
          nagroda, którą dostał od nas na koniec roku szkolnego, nie była za wyniki. była za wysiłek, jakim jest rok pracy w szkole. kiedy sie nad tym zastanawiam - moze rzeczywiście uważam, że dobre wyniki to oczywista oczywistość.
      • undoo Re: Dzieci z zapleczem domowym 20.08.13, 23:25
        Amerykańskie matki na widok każdego bazgroła szczerzą zęby w "excellent".

        I tu sie bardzo mylisz big_grin www.worldmomsblog.com/2013/08/09/tx-usa-rat-race/
        • verdana Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 09:36
          Innymi słowy, rodzice powinni uznać, zę dobre wyniki dziecka z "zapleczem" to wyłącznie ich zasługa, a dziecko zdolne ma obowiązek byc bez porównania lepsze od rówieśników, nawet jeśli to do niczego mu sie nie przyda. Skoro czerwony pasek to za mało, aby rodzice uznali, zę dziecko zrobiło wszystko, co powinno zrobić - to co w takim razie ma zrobić zdolene dziecko, aby zadłuzyć na pochwałę?
          Dla mnie to idiotyzm. Po pierwsze można bardzo szybko zaprzepaścić "zaplecze", skoro ma służyć wyłącznie do tego, aby zmuszać do wytężonej pracy i kolejnych sukcesów, by zyskać uznanie rodziców - a nie do tego, by cieszyc sie książką czy wizytą w muzeum, a nie tylko wynikiem w wyścigu szczurów. 2. Uczy dziecko, ze nie ma być dobre - ma byc najlepsze, jedyną szansa na uznanie rodziców jest wyprzedzenie kolegów, którzy z definicji sa "gorsi", 3. Nie uczy wykorzystania zdolności, tylko ich starannego ukrywania, skoro każdy talent jest wykorzystywany przeciw diecku 4. I wreszcie powoduje totalne zniechęcenie, zaniżenie samooceny, bo takie dziecko nigdy nie jest docenione, zawsze może "zdobić więcej".
          • ledzeppelin3 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 09:43
            Dla mnie to pytanie z księżyca i go zupełnie nie rozumiem.
            Ja, gdy byłam dzieckiem i dajmy na to puściłam bąka, ojciec krzyczał, że to najpiękniejszy bąk na całym świecie. I jak moje dziewczyny puszczą, autentycznie mnie to zachwyca.
            Co dopiero bazgroły.
          • kocianna Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 09:58
            Oooo widzisz, dajesz mi do ręki znakomite argumenty do pewnej potyczki wychowawczej, którą aktualnie prowadzę smile Dzięki smile
      • aagnes Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 09:56
        Doskonale rozumiem o co ci chodzi, tez mam ten dylemat. moja corka ma niezle warunki do rozwoju czyli Twoje zaplecze i dlatego bede i wymagam od niej sporo. tzn wiedzac, ze potrafi np: narysowac piekna postac ze wszystkimi szczegolami, nie pieje z zachwytu jak narysuje cos byle jak i widze, ze sie nie przylozyla, wtedy mowie, ze ok, ale sprobuje jeszcze raz najlepiej jak potrafisz.
        Po przemysleniach - mysle ze postawa rodzicow chwalaca i piejaca z zachwytu nad dzieckiem bez wzgledu na to zo zrobi (z jakim wynikiem) jest szkodliwa i deprymujaca dla dziecka, nieszczesnik bedzie myslal, ze byle pierdniecie jest zachwycajace, chociaz nie jest. i nie bedzie wkladal wysilku w to co robi, motywacja zerowa.
        osobny temat to ocena tych dzieci w szkole. tam tez wolalabym zeby stawiano niektorym dzieciom wieksze wymagania a jest jak jest.
      • asia_i_p Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 10:17
        To, że jesteś zdolny manualnie, nie oznacza, że w te dwie linijki nie włożyłeś wysiłku. Zdolności tych linijek nie napisały, napisało je dziecko.
        Różnicowanie, moim zdaniem, powinno tkwić w dostarczaniu zadań o wyższym stopniu trudności, nie w ignorowaniu drobnych osiągnięć.
      • gulcia77 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 20:34
        kocianna napisała:

        > Skoro jesteś "z dobrego domu", to oczywiste powinno być, że... a może wcale nie
        > powinno być takie oczywiste?
        Druga opcja. Przykład przerobiony na osobistej skórze, w sensie ja i moja siostra. Ja się naprawdę do końca podstawówki nudziłam, a w technikum głównie balowałam, bo czytanie, pisanie i liczenie miałam opanowane w wieku 4-5 lat, a ponieważ uwielbiam czytać, zwłaszcza rzeczy z dziedzin historia, geografia, odkrycia naukowe, folklor etc. to i tak zawsze byłam daleko do przodu przed szkolnym programem. Moja siostra, z tego samego domu, identycznie wychowywana i ukierunkowywana, w trzeciej klasie miała problemy z czytaniem, a osiągnięcie średniej 3,5 wymagało od niej wręcz nieludzkiego wysiłku. Ona kuła, a ja się śmiałam, bo przecież świadectwo z paskiem to była dla mnie oczywista oczywistość.
        Tak, po latach jestem na siebie wściekła, że byłam taka głupia. Ale zdradzę ci pewną swoją nieprzyjemną wadę, na której się czasem łapię. Do dziś jest mi podskórnie trudno zrozumieć, że ktoś może mieć problem z uczeniem się. Muszę wtedy nad sobą ciężko pracować, żeby utrzymać w ryzach myśl "jak można być tak tępym". A im jestem starsza, tym bardziej swoje zdolności doceniam, bo inaczej oskarżenie o tępotę ogarniałoby gros otaczających mnie ludzi.
        • verdana Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 20:49
          Trzeba też rozróżniać łatwość uczenia się i dobrą pamięć, bez których w szkole dziecku trudno osiągać dobre wyniki, od inteligencji. Mogą występować razem i często tak jest, ale niestety - wcale nie muszą.
          • gulcia77 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 20:57
            Oczywiście, ale w swoim poście kocianna założyła, błędnie, moim zdaniem, że wyniki w nauce w klasach I-III zależą li tylko od warunków domowych. A to jest bzdura. Potencjał dziecka jest najważniejszy, ale także jego chęci, ambicje itd. Jak ktoś wyżej mądrze wspomniał - czynnik ludzki. Zresztą, z mojego doświadczenia dzieci naprawdę zdolne, są najczęściej bardzo leniwe, bo wszystko im przychodzi z łatwością. A w tym systemie, który obowiązuje od czasów niesławnej reformy - tym bardziej. smile
            • verdana Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 21:03
              Nie tyle ona założyła, co ktoś z jej znajomychsmile Poza tym ten "potencjał" jest teoretyczny - moze być, ale rodzice zamiast pozwolić dziecku się bawić, edukują je tak, że idąc do szkoły ma już wszystkiego dosyć, albo owszem, potencjał jest duży, ale "obok" szkoły - to znaczy dziecko mnóstwo wie i umie, tyle, ze mu to w szkole raczej zaszkodzi niż pomoże.
              Ciekawe, co mojej córce przyszło w klasach 1-3 z wykładów z historii Polski, Europy świata, które jej ojciec robił regularnie w drodze do przedszkola? I do czego przydały się dzieciom uwagi na temat historii społecznej i socjologii, które czyniłam ja - w nauce pisania i czytania?
              • joa66 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 21:06
                Ciekawe, co mojej córce przyszło w klasach 1-3 z wykładów z historii Polski, Europy świata, które jej ojciec robił regularnie w drodze do przedszkola?

                No jak to co! A studia wink?
                • verdana Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 21:10
                  Jest zdolna, nie zaprzeczam. Nie zaczęła studiów jednakże w klasach 1-3smile
                  • joa66 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 21:15
                    ale może połknęła bakcyla..
                    • verdana Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 21:21
                      Oczywiście, ale jednak zdecydowałam się, z nie będę się rozwodzić z mężemsmile Z tym, ze "połknięcie bakcyla" nijak się ma do zdolności i pracy dziecka, a o tym jest mowa.
                      A i tak najbardziej przydały sie jej zawodowo wagary spędzane w kinie. I bądź tu mądry.
                      • joa66 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 21:40
                        Moim zdaniem związek 'zaplecza" z ewentualnym chwaleniem jest nikły. Przecież te zaplecza też są różne i co , w wypasionym edukacyjnie domu rodzice nawet się nie uśmiechną na wieść o 5 , w domu średnim pod tym kątem, uśmiechną się półgębkiem, a w melinie mają skakac z radości?



                        Tak naprawdę rola zaplecza to sprawa dla nauczyciela - powinien potrafić docenić efekty pracy dziecka z domu "bez zaplecza".

                        Rodzic to rodzic. I ma prawo cieszyć się z 5 czy czegokolwiek, nawet jeżeli w domu jest milion książek, a wolny czas rodzina spędza w muzeach.
                        • kocianna Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 22:09
                          Hmm, a jak to się ma do lenistwa, o którym wspomniała Gulcia? Zdolny i leniwy, bo mu wszystko przychodzi z łatwością? Chwalimy za piątkę, uzyskaną bez wysiłku?
                          Czy dwujęzyczną Młodą mam pochwalić za piątkę z (teoretyzuję, bo już nie ma chyba podstawówek z rosyjskim) rosyjskiego uczonego jako obcego, od alfabetu, czy za bardzo dobry wynik w konkursie wojewódzkim, gdzie jest więcej dwujęzycznych i do którego trzeba się było przygotować? Czy czytające od trzeciego roku życia dziecko mam chwalić za słoneczko z czytania, czy za samodzielne przeczytanie Harrego Pottera (nie piszę o swoim dziecku, moje się z trudem w szkole nauczyło czytać)?
                          Czy w ogóle olać szkołę z jej ocenami, przekonywać dziecko, że to nie jest najważniejsze i że nie po "twardą" wiedzę chodzi do szkoły? I zduszać w sobie chęć wypominania, że nie godzi się, aby córka anglistki nie umiała odmienić "to be", wobec czego powinna ona zrobić jeszcze ze trzy ćwiczenia z angielskiego, które zawstydzona mamusia zaraz stworzy?
                          • joa66 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 22:18
                            Czy dwujęzyczną Młodą mam pochwalić za piątkę z (teoretyzuję, bo już nie ma chyba podstawówek z rosyjskim) rosyjskiego uczonego jako obcego, od alfabetu,

                            A co będziesz wtedy czuła/myślała?
                            • joa66 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 22:23
                              Zaczynam doceniac fakt, że moje dziecko informowało mnie zwykle tylko o stopniach nietypowych.
                            • kocianna Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 22:28
                              Hmm, no będzie to dla mnie taka oczywista oczywistość, że ona ma piątkę, że o jakim chwaleniu w ogóle mowa?
                              A może to jedyna piątka w całej szkole i dzieciak chciałby się poczuć doceniony również przez matkę...
                              • joa66 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 22:38
                                Ale można chyba powiedzieć: "to fajnie" "super" "cieszę się". Nie trzeba przy każdej piątce peanów wyśpiewywać "o jaka ty jesteś zdolna". Przecież nawet dziecko "bez zaplecza" w końcu zmęczyłoby się takimi zachwytami.
                                • verdana Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 22:43
                                  Ja nie chwaliłam za oczywistą oczywistość - ze dziecko czytające od 4 roku życia czyta w szkole, że dziecko, które umie wiersz po jednym przeczytaniu dostało 5 itd.
                                  Poza tym jakoś wielu sukcesów dzieci nie miały, bo jak im nie szło, to za co tu chwalić.
                                  Żal mają wszystkie dzieci do dziś.
                          • gulcia77 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 22:23
                            Kocianna, nie mam patentu na wychowanie, ale szybko zorientowałam się o co chodzi z młodym. Więc chwalę go za to, na co rzeczywiście zasługuje. Jak już wspomniałam, u młodego ostatnio dwie sprawy obróciły się na plus. Przestał pisać od niechcenia - a co za tym idzie, pisze po prostu ładniej, a nowo zawarta znajomość bardzo mu uświadomiła, że znajomość języka obcego nie polega na zdaniu zdanych rzeczowników, czy też prostych konstrukcji zdaniowych, typu "I am a soccer player". I uważam, że za to mu się pochwały jak najbardziej należą. Chwlę go też za powstrzymywanie się od wygłupów na lekcjch i, ogólnie, za sensowne zachowania - bywa bowiem bezczelny smile
              • gulcia77 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 21:08
                No pewnie nic. Tak samo jak mojemu znajomość mitologii germańskiej, znajomość "Ryby śpiewają w Ukajali", czy "Z kamerą i strzelbą przez Mato Grosso". big_grin A już umiejętność odróżnienia Czarnych Stóp od Siouxów jest kompletnie od czapy. Ale młody, niestety, jest podobny do mnie. Za to ostatnio go za dwie rzeczy mocno chwalę. Nagle, sam od siebie, zaczął pięknie pisać i pilnować tego, a znajomość z pewnym Duńczykiem, zawarta na Tall Ships Races natchnęła go do solidnej nauki angielskiego big_grin
      • jotde3 Re: Dzieci z zapleczem domowym 23.08.13, 16:40
        kocianna napisała:

        > Yyy, bo się zakałapućkałam. Trochę mi chyba chodzi o ustawianie poprzeczki. Sko
        > ro startujesz z wyższego pułapu, niż kolega z klasy, to nie wystarczy, że z pal
        > cem w nosie na kolanie narysujesz dwie linijki literki "w" i dostaniesz za to u
        > śmiechnięte słoneczko. Chyba, że akurat masz problem z małą motoryką i to dla c
        > iebie nie lada wyczyn.
        >
        > Chińskie matki (celowo upraszczam) stawiają te poprzeczki bardzo wysoko. Ameryk
        > ańskie matki na widok każdego bazgroła szczerzą zęby w "excellent". Europa jes
        > t chyba zbliżona do złotego środka, ale... jak chwalić, żeby nie przechwalić? A
        > można w ogóle przechwalić? Jak (a może - po co?) motywować do większego wysiłk
        > u?
        >
        > Skoro jesteś "z dobrego domu", to oczywiste powinno być, że... a może wcale nie
        > powinno być takie oczywiste?

        no dobrze ale jak sie spodziewasz że to z "dobrego domu " bedzie sobie radzić lepiej "z urzedu" to daj mu szanse sie wykazać by też mozna było pochwalić .
    • anika772 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 09:52
      No jasne, że ma łatwiej, nie tylko zresztą na etapie nauczania zintegrowanego.
      A jak reagować? Normalnie: "dziękuję, miło mi to słyszeć". Chciałabyś posypać głowę popiołem i przeprosić za swój kapitał?
    • kikimora78 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 10:05
      To trochę off-topic - taka przypowieść z dalekiej Norwegii.

      Otóż u nas rozważają zniesienie prac domowych właśnie w ramach wyrównywania szans - bo dzieci rodziców wykształconych, mających w domu internet, encyklopedię i pomoc rodziców mówiących świetnie po norwesku mają lepsze szanse niż dziedzi z rodzin, które tego w domu nie mają. Więc żeby było "po równo" lekcji do domu nie powinno być.

      Inna opcja, to żeby wszystkie dzieci chodziły obowiązkowo na 1-2 godziny do świetlicy i tam odrabiały lekcje, korzystając z pomocy nauczycieli i dostępnych tam książek, mając wszyscy takią samą pomoc.
      • triss_merigold6 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 10:09
        Kolejne przegięcie z poprawnością polityczną w celu udawania, że wszyscy są równi i mają identyczny potencjał intelektualny.uncertain
        • naturella Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 10:53
          Cóż. Moje dziecko, lat 7, miało w domu idealne warunki do rozwoju. Rysowanie, plastelina, spacery, czytanie non stop, wszystkie zabawki edukacyjne, gry, długie rozmowy. Syn jest bardzo bystry, ma znakomitą pamięć, podzielność uwagi. Doskonale rysuje. Poszedł do szkoły, w klasie było kilkunastu sześciolatków. Wiele z nich jest od niego lepszych. Czyta przeciętnie, pisze słabo, mimo ćwiczeń itp - jest leniem, nie chce mu się jakoś zawalczyć, robi to co musi. Do lektury muszę namawiać itp. Cały rok dodatkowo niania, która odbierała go ze szkoły pilnowała lekcji, czytała z nim itp. Jego najlepszy kolega minimalnie go wyprzedza - a w domu nie miał zapewnionych takich warunków.
          • kietka Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 11:09
            bo chore jest atakowanie dziacka wiedza za wczsnie i skupianie nadmiernej uwagi nad jego rozwojem...
            dziecko powinno zdobywac wiedze głownie przygladajac sie starszym i innym dzieciom, a do szkoly powinno pojsc ciekawe czegos nowego, a nie juz po 2-3 letniej "nauce" przez nadmiernie skupionych na nim rodzcow...teraz lepimy, teraz rysujemy, teraz rozwiazujemy zagadaki...moim zdaniem dorosli wchodza z butami w swiat dziecka, ktore powinno rozwijac sie swoim tempem...
            dziecim nalezy sie wolnosc i brak wygorowanych ambicji rodzicow...
            • franczii Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 11:24
              Moje sie rozwijaly wlasnym tempem ja tylko umozliwialam, pomagalam i wspieralam. Akurat moich synow nie musialam zbytnio stymulowac bo sami z siebie sa wystarczajaco zywi. Byly zainteresowane owadami to uczylam o owadach, jak byly jaszczurki i weze na topie to uczylam o jaszczurach i wezach i chodzilismy do terrarium, mialy faze na prehistorie to czytalam o autralopitekach i cromagnonach, starszy pytal o literki to mial literki itd. Rok temu starszy poszedl do pierwszej klasy. Szkola jest zupelnie niezainteresowany. Chodzi chetnie bo lubi inne dzieci. Ale ma w nosie oceny, opinie nauczycielek, w wiekszosci mu sie nie chce, dio pracy domowej (symbolicznej) ciezko nagonic. Ale nauczycielki (i nie tylko nauczycielki bo neuropsychiatra dzieciecy) sa zdumione, ze dziecko w tym wieku ma taka duza wiedze tylko ze akurat nie wedlug tego co przewiduje program szkolnytongue_out
            • nangaparbat3 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 11:35
              kietka napisała:

              >
              > dziecim nalezy sie wolnosc i brak wygorowanych ambicji rodzicow...

              I dużo czasu na swobodna zabawę, ktora w dzieciństwie rozwija bardziej niz cokolwiek.

              Osoby pracujace w przedszkolach opowiadaja mi o przeciażeniu dzieci nadmiarem zajęć, przynajmniej w czesci na żądanie rodzicow.
              • nisar Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 12:05
                Jestem absolutnym przeciwnikiem porównywania dzieci między sobą, obojętnie czy chodzi o rodzeństwo czy o kolegów w szkole.
                Tym samym mam idealnie i centralnie w doopie, jakie szanse i "zaplecza domowe" mają inne dzieci. Skupiam się na swoim, jeśli podpatruję jego rówieśników to tylko po to, żeby ustalić dla samej siebie, czy to czego oczekuję od swojego dziecka jest normą w tym wieku, czy nie. Wiem, co sprawia mu trudnośc (np. równe wycinanie) i wtedy chwalę każdy trochę lepiej wycięty kształt. Natomiast sam z siebie nauczył się czytac, bo chciał, nie sprawia mu to w zasadzie problemu, a ja - jakkolwiek jestem z tego dumna i się cieszę - nie wynoszę pod niebiosa tego faktu.
                Reasumując - z dużo większym ogniem zachwycam się wyciętym równo kółkiem, niż przeczytaną książeczką, bo chociaż przeczytanie całego Franklina przez pięciolatka jest obiektywnie dużo większym osiągnięciem niż wycięcie kółka, mojemu synowi akurat to kółko sprawia więcej problemów i jest zdecydowanie większym osiągnięciem niż czytanie.
              • kocianna Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 12:25
                Tylko teraz prawie nie ma swobodnej zabawy. Albo jest fyfnascie zajęć dodatkowych od przedszkola, albo TV 24h. Na podwórko z kolegami nie, bo... bo nie te czasy, zwłaszcza w przypadku młodszych dzieci.
                Jak był wątek o zajęciach dodatkowych, to większość mam wymieniała jednocześnie sport, język i aktualne zainteresowanie dziecka - czyli ambicje wcale niewygórowane, a każde popołudnie zajęte...
              • maja.london888 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 13:48
                Ja uważam, że zaplecze jest ważne, ale ważniejsze są jednak predyspozycje i zdolności. Moi rodzice mają wykształcenie średnie, dzieciństwo spędziłam na wsi na podwórku z innymi dziećmi (nie chodziłam do przedszkola, miałam bardzo mało zabawek, praktycznie zero książek), albo pomagając rodzicom (jeszcze przed pójściem do szkoły). Podstawówka, liceum i studia - same piątki. Mam znajomych z rodzin profesorskich i wcale nie są lepiej wykształceni/oczytani niż ja...

                Dlatego moje dziecko spędza dzieciństwo na zabawie i nie jest katowane wydumanymi zajęciami...
    • allatatevi1 Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 16:06
      Oj to wychodzi dużo później... na progu dorosłego życia.

      Moi rodzice połykają wręcz książki, ale jakiś dyskusji o sztuce, teatrze, współczesnym świecie w moim domu sobie nie przypominam.
      Dlatego dopiero na progu dorosłego życia zaczęłam ogarniać takie rzeczy jak różnica między kastylijskim a katalońskim, nynorsk a bokmal, konflikty w Am. Południowej (Boliwia i Chile), sytuacja w Palestynie itp.

      A media mamy w Polsce jakie mamy... no niestety ani jednego polskojęzycznego tytułu, który chociaż w 1/10 trzymałby poziom taki jak np. El Pais.
      Raczej większość programowo skierowanych do takich szarych mas - ludzi z korpo i z urzędów państwowych - czyli takich żyjących takim schematycznym, zasklepionym życiem.

      W pokoleniu dzisiejszych 20-30 latków te zaniedbania na poziomie kulturalnym widać i to mocno... Poznajesz ludzi wydawałoby się na poziomie, a okazuje się że to oglądacze seriali typu "Magda M.", "Teraz albo nigdy", a do tego na półce w salonie książki Tomasza Lisa... totalny opad szczęki.
      W każdym normalnym kraju tego rodzaju programy i taka "literatura" cieszy się wzięciem raczej wyłącznie u nizin społecznych.
      A w Polsce są masy dziuń z korpo czy jakiś ministerstw, które można straszyć dżihadem w Europie i innymi rewelacjami na poziomie "Faktu".
      • butch_cassidy Re: Dzieci z zapleczem domowym 21.08.13, 16:18
        Nawiązując do allatatevi1, miałam ostatnio taką refleksje, że w Polsce bestsellerami są Grochola, Larson, Brown...
        Jak książkę reklamują jako bestseller we Francji to zaraz wskakujemy na inny poziom - pierwszy raz zaskoczyło mnie to przy książce "Traktat o szczęściu" ( lubimyczytac.pl/ksiazka/112245/traktat-o-szczesciu ). To już jest całkiem przyjemny kawałek filozofii - reklamowany jako bestseller z Francji bardzo mnie zaskoczył wink
        Teraz mam podobne odczucie po raz drugi, bo wzięłam się za "Wyznaję" ( lubimyczytac.pl/ksiazka/169078/wyznaje ) - bardzo smakowite, jednak mam nosa, że Larsona pod względem popularności wśród Polaków nie przegoni wink

        Nam z mężem zdarza się rozprawiać przy śniadaniu o nauce, ale o polityce raczej nie - chyba że coś się akurat zadzieje, jak w Egipcie. Generalnie jednak rzadko - nie wiem więc, czy córka będzie mieć odpowiednie "zaplecze" big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka