Dodaj do ulubionych

Język polski a emigranci

31.08.13, 12:08
To jest jednak pewien fenomen "trzy dni nie bbyłem w kraju i zapomniałem jezyk polska".

Emigranci sprzed 5 -10 lat zaczynaja wtrącac słowa obco brzmiace. Nie wiem po co? Czy po to, by pokazac, że są światowcami, czy udowodnic, że są palantami bo ani po polsku poprawnie ani w tym języku???

Jakie jest wasze zdanie? Jak wam się ta maniera nowych emigrantów podoba???
Obserwuj wątek
    • ann.38 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:17
      Strasznie nie podoba mi się ta maniera. Jestem za granicą 5 lat i nie mam problemów z rozdzielaniem języków. Dzieci chodzą do szkoły, uczą się po południu, czytają książki, oglądają telewizję, spotykają się z koleżankami i kolegami- wszystko to w j.angielskim, ale też nie wtrącają angielskich slówek jak mówią po polsku. Czasami może być wątpliwość czy używać jakiegoś słowa jako nazwy własnej (np nazwa przedmiotu w szkole, urzędu itp) czy jednak tłumaczyć.
      • bei Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:26
        Myśle, ze to zależy od tego, czy za granicą używają języka ojczystego czy nie.
        Mnie czasami brakuje słow, ktorych dawno nie wykorzystywałam smile- a mieszkam i rozmawiam w Polsce.
        Zapewne latwiej jest utrzymać język ojczysty w pamięci gdy ma się talent do nauki językow.
        Madziulec pięknie włada pięcioma jak nie więcej, więc rozumiem dziwienie tym, ze ktos kto nie uzywa polskiego potrafi go zapominac smilesmile
        • podkocem Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:53
          > Myśle, ze to zależy od tego, czy za granicą używają języka ojczystego czy nie.

          Od pięciu lat używam języka polskiego prawie wyłącznie na forum. Nie liczę rozmów z trzylatką. To tylko i wyłącznie kwestia niechlujności jezykowej i lenistwa.
          • pitahaya1 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:35
            No chyba nie do końcawink

            Wkuwałam pewien język dość intensywnie przez jakieś 3 lata. Bywało, że wtrącałam mimochodem jakieś słowo w tym języku. Jakoś samo przychodziło, z tym, że ja już z rozpędu po ichniejszemu myślałam. Jak mawiała moja nauczycielka - w nocy o północy mam myśleć po...
      • barbibarbi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:37
        Często nie jest to żadna maniera, nawet po 5 latach, gdy ktoś pracuje wyłącznie w środowisku obcojęzycznym, a czasami ma też w domu np. męża/żonę obcokrajowca więc jest wyizolowany z języka polskiego, nic dziwnego że mówi inaczej. Mój kolega zamiast "straciłem pracę" mówi "zgubiłem pracę" bo to jest bezpośrednie przełożenie z ang. - i podobnych kwiatków słyszałam u niego wiele więcej, nie pamięta np. jak po polsku jest napiwek, nie pamiętał też kilku innych słów, ale takich które rzadko są w użytku. Nie mówi natomiast "zostawiłem karę na kornerze" bo trudno zapomnieć jak jest samochód po polsku, to nie jest u niego żadna maniera, on egzystuje wyłącznie w anglojęzycznym środowisku i poza telefonami do rodziny mówi wyłącznie po ang., nawet komendy do psa mówi po angielsku. Takich osób znam trochę i to nie jest żadna maniera.

        Najgorzej jest z tymi którzy jeszcze nie nauczyli się angielskiego a już polskiego zapomnieli.
        • jematkajakichmalo Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:46
          barbibarbi napisała:

          >Mój kolega zamiast "straciłem pracę" mówi "zgubiłem pracę" bo to jest bezpośrednie pr
          > zełożenie z ang. - i podobnych kwiatków słyszałam u niego wiele więcej, nie pam
          > ięta np. jak po polsku jest napiwek, nie pamiętał też kilku innych słów, ale ta
          > kich które rzadko są w użytku.


          Ja mysle, ze nie chodzi o takie "znieksztalcenia" tylko typowe wtracanie obcych slow.
          Takie cos sie moze zdarzyc. Ja tez mam z tym problem w pewnym temacie, bo uczylam sie go tu od podstaw, z tymi zagadnieniami w Polsce nie mialam nigdy doczynienia i jak chce cos powiedziec to musze sie niezle wysilic, zeby odpowiednie slowko znalezc i zeby glupio nie brzmialo.

          Mnie natomiast denerwuje cos innego: jak to sie wielu Polakow jezyka po prostu wstydzi (bo nie wiem jak to inaczej wytlumaczyc) i nawet miedzy soba probuja rozmawiac po angielsku czy niemiecku. Dla stojacego z boku to jest dopiero niezly ubaw.
        • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 13:37
          Mówisz, że to nie maniera?
          Hmmm...
          Moja ciotka w wieku 15 lat została "wyrwana" z polskiego s rodowiska. Zaczęto ją wychowywac za granicą, chodziła do zagranicznej szkoły. W domu NIGDY nie uzywano polskiego.
          Wyszła za mąż, urodziła 2 synów. Przy czym wyszła za obcokrajowca i nadal nie używano polskiego w domu.

          Ciotka wyjechała w 1958 roku.
          W 1982 i 1983 podczas masowego exodusu Polaków jakos ona słowa znała.

          A druga ciotka, wyjechała podczas wojny, również zero uzywania polskiego i złapaliśmy ja po 20 latach na jednym dziwnym powiedzeniu "podprowadźcie mnie pod tramwaj". Mówiła poprawnie. Nie znała może słów typu komputer, ale normalną rozmowę się z nią prowadziło.
          • landora Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:19
            Ja też uważam, że maniera.
            Spotkałam w Londynie Polaków, którzy zostali tam po wojnie - mówili po polsku pięknie, bez akcentu, bez wtrąceń.

            Spotkałam też chłopaka, który był tam od roku - co chwila "zapominał" słów. Nie wierzę w to, dla mnie to poza, głupia poza.

            Wierzę, że może się mylić, w jakim języku do kogo należy mówić (ja czasem zaczynam do męża mówić po polsku, i dopiero wyraz niezrozumienia w jego oczach mi to uświadamia) - ale nie mieszanie języków.
            • hanalui Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 22:17
              landora napisała:
              > Spotkałam w Londynie Polaków, którzy zostali tam po wojnie - mówili po polsku p
              > ięknie, bez akcentu, bez wtrąceń.

              A to dziwne bo nawet Polska obecnie zróżnicowana akcentowo, inaczej mówi się na Śląsku,inaczej w Galicji, a inaczej w bialostockiem czy przemyskiem, o zróżnicowaniu jezykowym nie wspomnę. Mogę się założyć ze gdybyś zapytała owych ludzi co to paklanka czy rozkminiac to nie mieliby pojęcia o czym gadasz

              Moja nauczycielka polskiego, ktora ukonczyla przed wojna studia na uniwersytecie lwowskim miała charakterystyczny zaśpiew i Ł miedzy l i ł, choć po polsku mówiła przepięknie to jej język tracił myszka. To samo u starszych osób w PL, mimo ze sa w PL, ich język zwykle się zatrzymuje i nie rozwija dalej, nie dodają do swego języka nowej mowy, mówią inaczej niż ludzie młodzi
              Moja kuzynka wychowana za granica, mówiąca bardzo dobrze po polsku mimo ze w moim wieku mówi dokładnie językiem swojej matki która z PL wyjechała w latach 60. Jej język brzmi dla mnie jak ze starego filmu, mimo ze to polski to jednak nie jest to taki polski jak mój
              • duzeq Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 22:40
                Jezuuuuu, hanalui, bez akcentu = bez akcentu , nazwijmy to, angielskiego, a nie bez jakiegos tam akcentu, ktory wystepuje na terenie Polski.
                • landora Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 23:01
                  Wydawało mi się oczywiste, że "bez akcentu" w tym kontekście oznacza "bez obcego akcentu".
                  Dzięki, duzeq smile
                • hanalui Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 23:32
                  duzeq napisała:

                  > Jezuuuuu, hanalui, bez akcentu = bez akcentu , nazwijmy to, angielskiego, a nie
                  > bez jakiegos tam akcentu, ktory wystepuje na terenie Polski.

                  Nie ma czegoś takiego jak angielski akcent, no chyba ze używasz skrótu i masz na myśli brytyjski BBC/oksfordzki. Angielskich akcentów od pierona i jeszcze trochę w samym Zjednoczonym Krolestwie nie wspominając o takich Australiach, RPA, USA z kilkunastoma odmianami itd.
                  Dla pani z bialostockiego mój akcent zapewniam cię jest obcy choć jak najbardzej polski, pewnie pomyśli zem zmanierowania tongue_out
                  • duzeq Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 19:30
                    >Nie ma czegoś takiego jak angielski akcent,

                    Wiem, ze nie ma, dlatego napisalam: "bez akcentu , nazwijmy to, angielskiego".
                    Chcialam tylko pokazac, ze nie o tym akcencie co trzeba sie rozpisalas.
    • bei Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:29
      Popłakałam się ze śmiechu, gdy znajomy ojca, ktory bawil dwa tygodnie w Berlinie po powrocie tylko " ja, gut" mowił smile.....i na psa powiedział " hauken"
      A inny znajomy po rocznym pobycie w USA szczęśliwy rzucil się na naszą narodową potrawe z okrzykiem " ooooo, BAJGOS"
      • barbibarbi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:41
        > A inny znajomy po rocznym pobycie w USA szczęśliwy rzucil się na naszą narodową
        > potrawe z okrzykiem " ooooo, BAJGOS"

        ta, akurat! Bajgos! Nie wierzę, bzdury jakieś. Można inne błędy popełniać ale akurat nie "bajgos", bo to nijak się ma do niczego - albo to nieprawda, albo kretyn, albo dla jaj tak powiedział.
    • podkocem Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:46
      Mają bardzo słaby zasób słownictwa. Bardzo rzadko mi się zdarza wtrącać typowo angielskie słowa, pilnuję aby zastąpić je polskimi odpowiednikami nawet jeśli czasem stwarza to trudność np bilet elektroniczny na metro - aż się ciśnie "ojsterka" czy "trawelka" - tak mówią Polacy. Ciężko też znaleźć dobry i krótki odpowiednik angielskiego landlorda czyli właściciela mieszkania. O sławnych benefitach (zasiłkach) wolę już się nie wypowiadać. Nawet w polskich artykułach piszą BENEFITY. Co to kurde jest? Śmieszą mnie też "off sicki" (zwolnienie chorobowe), flaty (idę na flata zamiast idę do domu???) itp.
      • barbibarbi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:58
        inne błędy popełnia ktoś kto nie mówi tak naprawdę po angielsku ale żyje w obcym kraju, a inne ktoś kto żyje i mówi wyłącznie w obcym języku.

        Dwie moje znajome które urodziły się na obczyźnie, tam chodziły do szkoły i tylko z domu znają j. polski, poszły w Polsce do mięsnego i chciały kupić wołowinę:
        - jedna mówi "czy jest mięso krowięce?" a druga ją szturcha i mówi "nie tak się mówi. Czy jest mięso z bydlęciny?". Sklepowa miała okrągłe oczy ze zdziwienia. Takich akrobacji językowych nie wymyśliłby chyba nikt dla maniery.
        • podkocem Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:53
          Nie mówimy o osobach wychowanych od dziecka za granicą tylko o osobach, które wyemigrowały jako dorosłe.
      • majenkir Re: 31.08.13, 14:27
        podkocem napisała:
        > O sławnych benefitach (zasiłkach) wolę już się nie wypowiadać.


        A ja myslalam, ze "benefit" to tez po polsku jest! big_grin

        A teraz z reka na sercu: nie mowisz na przyklad driveway albo puppy? wink
        • minor.revisions Re: 31.08.13, 14:47
          > A ja myslalam, ze "benefit" to tez po polsku jest! big_grin

          ale znaczy co innego.
          Zresztą "benefit" to nei tylko zasiłki, to tez prawo do urlopu na przykład.
          • podkocem Re: 31.08.13, 16:59
            powodzenia życzę przy próbie znalezienia słowa benefit w słowniku języka polskiego smile
        • podkocem Re: 31.08.13, 16:54
          chodzi Ci o podjazd i szczeniaka? Po jakiego grzyba miałabym tak mówić???
    • klubgogo Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:54
      Mam znajomą, która od ponad 10 lat mieszka poza granicami RP i posługuje się tam głównie angielskim, od 4 lat również polskim. Nie wtrąca, choć widzę, że czasami szuka polskiego określenia. Nie dziwi mnie natomiast taka sytuacja wśród osób odizolowanych od języka polskiego, bo te zwykle zaczynają myśleć w innym języku. Nie jest to maniera. Ale ci, którzy rzeczywiście 3 dni byli poza krajem (nie wiem, krótki urlop, delegacja), brzmią śmiesznie.
      • podkocem Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:03
        A ja za to spotkałam, bo znać to za dużo powiedziane, takich Polaków, którzy żyjąc z Polakami, obracajac się wśród Polaków gadają w języku ponglish. To nie sa ludzie, którzy wsiąkli w angielskie społeczeństwo.
    • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 12:56
      Jak ktos jest polglowkiem to i wlasny jezyk zapomni, i obcego sie nigdy porzadnie nie nauczy. A zalenie sie na "brak kontaktu z polszczyzna" w dobie internetu, skypa, ebookow, samolotow itp. jest smieszne. To nie latarnik 100 lat temu.
      • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 13:48
        To nie jest śmieszne, jeśli zakładasz, że: skoro człowiek nie korzysta z zasobów internetu z jednym języku to automatycznie nie korzysta z niego wcale; skoro nie ma rodziny/ znajomych dysponujących czasem i dostępem do internetu, to mieszka w społecznej pustce, skoro nie lata do Polski- to nie lata wcale, skoro nie czyta po polsku- nie czyta wcale; to nie jest też śmieszne nazywanie kogoś półgłówkiem tylko z powodu nieznajomości języka, obcego czy tez własnego.
        To nie latarnik 100 lat temu, to czasy, w których ludzie podróżują i mieszkają na innych kontynentach, w innych krajach, to czasy, w których ludzie asymilują się w kraju obcym, z wyboru przyjmując jego kulturę i język na niekorzyść polskiej- to też ich prawo, uszanuj ich wybór chociażby przez nieobrażanie ich.
        • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:40
          > to nie jest też śmieszne nazywanie kogoś pół
          > główkiem tylko z powodu nieznajomości języka, obcego czy tez własnego.
          Owszem, nieznajomosc wlasnego jezyka po 5-10-letniej emigracji jak najbardziej swiadczy o niezbyt lotnym umysle. Helufpi to ladnie wyjasnila.
          Choc sadze, ze w wiekszosci przypadkow nie jest to faktyczne zapomnienie jezyka, tylko zwyczajna maniera, podobnie jak krecenie tylkiem - och, nic nie moge na to poradzic, juz tak mam, bla bla bla...
    • helufpi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 13:03
      To są częściowo kwestie neurologiczne, czasem trudno wyrzucić język z jakiegoś obszaru mózgu, w którym się akurat rozgościł. Oczywiście ludzie o wyćwiczonym, elastycznym umyśle radzą sobie z tym lepiej, ale niekoniecznie ktoś, kto sobie niezbyt dobrze radzi musi być zaraz zarozumiałym bucem.
      • myelegans Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 13:52
        Nie da sie podpiac wszystko pod jedno kopyto. Po 20 latach mieszkania poza granicami kraju przeszlam ewolucje w zaleznosci od tego gdzie mieszkalam i czy mialam kontakt codzienny z jezykiem. Byl taki czas kiedy przez kilka lat mialam kontakt z jezykiem raz w tygodniu dzwoniac do rodzicow.
        Zawodowo byla tragedia, bo np calej biochemii, biologii molekularnej mauczyla sie po ang i zwyczajnie nie znalam polskich odpowiednikow, wiec jak mnie moja polska profesor zapytala nad czym pracuje, to nie potrafilam jej zgrabnie odpowiedziec. W pracy mysle po ang, nawet ostatnio matematyke po ang robilam, to juz oznacza, ze rodzinny jezyk zmienia kolejnosc sad

        Forum sluzy mi m.in do cwiczenia pisania, bo ksiazki tez glownie po ang czytam, wiec brakuje slownictwa bardziej literackiego i dbalosci o poprawna gramatyke i interpunkcje.
        Wczoraj np zapytal mnie maz o polskie czasowniki dotyczace smiechu, wymyslilam tylko, smiac sie, chichotac, rechotac, po ang potrafilam wymienic duzo wiecej, wiec tak jezyk zanika. Zapytana o jakies slowo albo wyrazenie czesto musze sie zastanowic.
        Chociaz jest lepiej niz kiedys, bo mam wiekszy kontakt z polonia przez szkole dziecka, no i do dziecka mowie, ale jest potoczny, nie literacki jezyk.

        Natomiast, nieodmiennie ludzie w Polsce sie dziwia "jak Ty ladnie mowisz po polsku"
        • pinkdot Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:26
          > Zawodowo byla tragedia, bo np calej biochemii, biologii molekularnej mauczyla s
          > ie po ang i zwyczajnie nie znalam polskich odpowiednikow, wiec jak mnie moja po
          > lska profesor zapytala nad czym pracuje, to nie potrafilam jej zgrabnie odpowie
          > dziec. W pracy mysle po ang, nawet ostatnio matematyke po ang robilam, to juz o
          > znacza, ze rodzinny jezyk zmienia kolejnosc sad

          Mam tak samo - też mam problem z szukaniem polskich odpowiedników dla terminów chemicznych, czy konserwacyjnych. Jak rozmawiałam ostatnio z polską koleżanką po fachu to było mi wstyd, brzmiałam właśnie jak taki "zmanierowany" Polak, którego madziulec nie lubi...
          • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:46
            Och wink Nie myślę, bys z tego powodu nei mogła spać po nocy.

            A tak na serio, w pewnych kręgach rozmowy na tematy zawodowe odbywaja się w językach WYŁĄCZNIE obcych, więc trudno to nazwac manierą.
            • pinkdot Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 21:51
              O bezsenność mnie to nie przyprawiło aczkolwiek moja usiana makaronizmami wypowiedź autentycznie wprawiła mnie w zażenowanie, bo mam podobne zdanie do Twojego o ludziach władających "pongliszem"wink.
          • hanalui Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 22:37
            pinkdot napisała:
            > Mam tak samo - też mam problem z szukaniem polskich odpowiedników dla terminów
            > chemicznych, czy konserwacyjnych. Jak rozmawiałam ostatnio z polską koleżanką p
            > o fachu to było mi wstyd, brzmiałam właśnie jak taki "zmanierowany" Polak, któr
            > ego madziulec nie lubi...

            To zmanierowanie maja tez Francuzi, Hiszpanie, Rosjanie czy Włosi w rozmowach miedzy sobą. Zwyczajnie jak w swoim języku ojczystym czegoś nie wiedza odnosnie zawodowej terminologii to używają terminologii angielskiej bo ta znają, bo w niej pracują
    • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 13:36
      Wątpię, czy obecnie komukolwiek w Polsce można zaimponować znajomością angielskich/ niemieckich słówek wtrącanych do rozmowy.

      Bardzo łatwo mózg ,,zapomina" słownictwa nieużywanego- nie wszyscy emigrujący mieszkają w ,,polskim" domu z polską TV czy polskim używanym na co dzień, i czasem po prostu brakuje ,,tego" konkretnego słowa w danym języku. Nie jest to maniera językowa przypisana wyłącznie nowym migrującym, tak na marginesie Twojego pytania.

      Ja osobiście dopiero po dwóch- trzech dniach pobytu w Polsce ,,przestawiam się" na myślenie po polsku, listę zakupów robię jednak ciągle po angielsku (ułatwienie dla męża) i zdarza mi się rozmawiając z nim, a jednocześnie z kimś mówiącym po polsku zwracać się do rozmówcy w ,,niewłaściwym" języku- jeszcze nikomu nie zaimponowało to, raczej spotykam się z pretensją o ,,brak dostatecznej uwagi", skoro mieszam język odpowiedzi.

      Widocznie osoby spotykające się z plątaniem języków oceniają emigrantów bardzo nisko, skoro uważają, że starają się oni komuś w ten sposób imponować, albo przywołani wcześniej,,trzydniowi" faktycznie starają się coś udowodnić- jednak w przypadku tych kilkuletnich większa wyrozumiałość byłaby wskazana.

      Shipa, językowy <<niechluj>>.
      • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:09
        shipa napisała:

        > Wątpię, czy obecnie komukolwiek w Polsce można zaimponować znajomością angielsk
        > ich/ niemieckich słówek wtrącanych do rozmowy.
        >
        > Bardzo łatwo mózg ,,zapomina" słownictwa nieużywanego- nie wszyscy emigrujący m
        > ieszkają w ,,polskim" domu z polską TV czy polskim używanym na co dzień, i czas
        > em po prostu brakuje ,,tego" konkretnego słowa w danym języku. Nie jest to mani
        > era językowa przypisana wyłącznie nowym migrującym, tak na marginesie Twojego p
        > ytania.

        No wlasnie. Ja wtracam angielskie slowa kiedy trudno mi od razu znalezc polskie odpowiedniki. Tez nie ma polskiej tv, najlepsi znojomi z ktorymi lubie spedzac czas nie mowia po polsku, z dziecmi rozmawiam roznie, zalezy czego rozmowa dotyczy, po polsku glownie mowa potoczna i tez nie wszystko. W pracy jest jeszcze jedna Polka ale gdy mamy lunch w staff room rozmawiamy po angielsku bo nie jestesmy same i tak to sie kreci. Jak nazwac lunch po polsku? Pierwszy obiad mniejszy? Jak po polsku nazwac staff room w szkole?
        • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:25
          > Jak po polsku nazwac staff room w szkole?
          Pokoj nauczycielski.
          • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:36
            mnb0 napisała:

            > > Jak po polsku nazwac staff room w szkole?
            > Pokoj nauczycielski.

            Hmmm chyba nie za bardzo bo tam przebywaja osoby pracujace w biurze, sprzatajece, asystenci i wspierajacy... itd nie tylko nauczyciele.
            • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:45
              Niech wiec bedzie kanciapa.
              • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:01
                mnb0 napisała:
                > Niech wiec bedzie kanciapa.

                Hmmm no niestety sjp.pwn.pl/szukaj/kanciapa
                Widzisz sama masz problemy ze znalezieniem odpowiedniego slowa.
                • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:09
                  > Widzisz sama masz problemy ze znalezieniem odpowiedniego slowa.
                  Patrz wpis little fish. Pokoj nauczycielski jest jak najbardziej w porzadku. Przykro mi, ale ja nie miewam problemow ze znalezieniem polskich odpowiednikow i nie wtracam obcych slowek w rozmowach z Polakami. To ze tobie sie to nie udaje to juz twoj klopot.
                • guderianka Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:12
                  problem nie w znalezieniu słowa ale ...miejsca
                  takie miejsce w polskiej szkole nie istnieje
                  no może poza palarnią wink
                  • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:34
                    guderianka napisała:

                    > problem nie w znalezieniu słowa ale ...miejsca
                    > takie miejsce w polskiej szkole nie istnieje
                    > no może poza palarnią wink

                    No coz, w brytyjskiej szkole nie istnieje takie miejsce jak palarnia.
                    • guderianka Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:37
                      Czyli jest jednak coś czego nie mają ! wink
                      • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:41
                        guderianka napisała:

                        > Czyli jest jednak coś czego nie mają ! wink

                        Nie ma zadnego uzasadnienia na istnienie takiego miejsca wiec nic dziwnego ze nie ma smile
                        • lajente Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:45
                          Najma wiadomo w WB nikt nie pali smile
                          • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:53
                            lajente napisał(a):

                            > Najma wiadomo w WB nikt nie pali smile

                            A skad taki wniosek? Pala ale nie w budynkach publicznych i ma terenach do nich nalezacych i moim zdaniem bardzo slusznie. Nie widze potrzeby palarni w szkole albo obok szkoly itd. Chesz palic wyjdz poza teren.
                            • lajente Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:56
                              I pal na ulicy dmuchajac innym w twarz.
                              • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:02
                                lajente napisał(a):

                                > I pal na ulicy dmuchajac innym w twarz.

                                Ja nie pale i nikt mi na ulicy dymem nie dmucha w twarz. Zawsze byly osoby palace na ulicy i sa nadal ale przynajmniej budynki sa wolne od smrodu. Mozna w pubie wypic piwo nie wdychajac smierdzacego dymu. Lubie to smile
                                • lajente Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:14
                                  No ale w Polsce też jest zakaz palenia w lokalach i w budynkach użyteczności publicznej, guderianka powiedziała już ze strzeliła z tą palarnią, więc się nie rozkręcaj smile
                                  • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:18
                                    lajente napisał(a):

                                    > No ale w Polsce też jest zakaz palenia w lokalach i w budynkach użyteczności pu
                                    > blicznej, guderianka powiedziała już ze strzeliła z tą palarnią, więc się nie r
                                    > ozkręcaj smile

                                    Guderianka strzelila kula w plot, ale czego sie nie robi aby tylko kontrargumentowac emigrantom wink
                        • guderianka Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:54
                          wink
                          p.s. ja nie wiem czy w polskiej szkole istnieje, tak mi się palnęło wink
                          • lajente Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:00
                            Z tego co wiem w szkołach raczej nie ma palarnii, nigdy się nie natknęłam na takie pomieszczenie.
          • pederastwa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:37
            mnb0 napisała:

            > > Jak po polsku nazwac staff room w szkole?

            pokój dla personelu, pokój socjalny
            • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:42
              pederastwa napisała:

              > mnb0 napisała:
              >
              > > > Jak po polsku nazwac staff room w szkole?
              >
              > pokój dla personelu, pokój socjalny

              Pokoj socjalny?
              • podkocem Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:10
                socjalno - rekreacyjny tongue_out
              • pederastwa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:40
                a co takie dziwne?
                www.treco.pl/wiedza/artykuly-szczegoly/id/874/pomieszczenie-socjalne-w-miejscu-pracy
                • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:59
                  pederastwa napisała:

                  > a co takie dziwne?
                  > www.treco.pl/wiedza/artykuly-szczegoly/id/874/pomieszczenie-socjalne-w-miejscu-pracy

                  Czyli ze w jezyku polskim stolowka to pomieszczenie socjalno i toaleta tez?
                  Kantyna tez? I palarnia? (!)
                  • pederastwa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:03
                    Zwykle określa się tym mianem pomieszczenie, w którym można zrobić sobie kawę, zjeść kanapkę, porozmawiać z innymi pracownikami którzy akurat też mają przerwę itp.
                    • najma78 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 09:18
                      pederastwa napisała:

                      > Zwykle określa się tym mianem pomieszczenie, w którym można zrobić sobie kawę,
                      > zjeść kanapkę, porozmawiać z innymi pracownikami którzy akurat też mają przerwę
                      > itp.

                      Nie zupelnie. Z tekstu linka (kolejne niepolskie slowo) wynika ze tak okresla sie rozne pomieszczenia z ktorych korzystaja pracownicy i np palarnia to tez pomieszczenie socjalne podobnie jak lazienka czy stolowka. Znaczenie konkretnych slow jest rozne w roznych jezykach np w polskim zaloga nie nazwiesz nauczycieli w szkole czy pracownikow kadr...
                      • pederastwa Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 19:47
                        Niezupełnie piszemy łącznie wink W treści linka pisano o pomieszczeniach higienicznosanitarnych, zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem. Pisząc o pomieszczeniu socjalnym wyjaśniam jak rozumiane jest to sformułowanie w języku codziennym.

                  • nanuk24 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:27
                    Pokoj socjalny to taki pokoj, w ktorym ludzie sie socjalizuja, zapoznaja, rozmawiaja o dupie Maryni w czasie krotkiej przerwy na przekaske(snack time), wyprostowanie konczyn, zajrzenie w plan zajec(schedule), zainteresowanie sie kolezanka, dlaczego placze - jezeli to wszystko robicie w toalecie, mozesz toalete nazwac pokojem socjalnym.
        • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:41
          W Polsce to chyba pokój nauczycielski, ale to wtedy wyklucza personel nie będący nauczycielami, więc raczej nie ma swojego odpowiednika?

          Z lunchem mam notorycznie problem- z racji godzin jego trwania, na szczęście został już trochę spolszczony i oswojony językowo- ale to jest dobry przykład różnic w kulturze, która przekłada się na problem z językiem: jak nazwać po polsku coś, co w polskiej kulturze nie występuje i wymaga czasem dodatkowego tłumaczenia sytuacji. Moją Mamę do furii doprowadza ,,lunch box", notorycznie poprawia mi dziecko (i mnie) na ,,pudełko śniadaniowe", co z kolei budzi sprzeciw mojego potomstwa, że to nie jest ,,na śniadanie", bo te je w domu- i mamy gotowy ,,konflikt pokoleń"smile

          Mam też tak z ,,separatorem" na taśmie przy kasach w sklepach, co to jest? ,,Przekładka"? ,,Rozdzielnik"? ,,Kończynnik" (co to w ogóle jest za słowo?); kartą, która jest biletem elektronicznym połączonym z e-portfelem i jednocześnie kartą zniżkowa (nawet moja rodzina w Polsce mówi na to ,,ojsterka"); z określaniem podziału administracyjnego: mam na polski tłumaczyć, skoro nie pokrywa się znaczeniowo?


          • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:52
            > W Polsce to chyba pokój nauczycielski, ale to wtedy wyklucza personel nie będąc
            > y nauczycielami, więc raczej nie ma swojego odpowiednika?
            Nawet jesli jakies slowo nie ma polskiego odpowiednika, zawsze mozna je opisowo wytlumaczyc np. w takiej rozmowie:
            "- Pilysmy z kolezanka kawe w pokoju nauczycielskim, kiedy sprzataczka wytracila mi z reki filizanke...
            - Co??? Sprzataczka w pokoju nauczycielskim???
            - Tak, w Anglii do pokoju nauczycielskiego wstep maja takze inni pracownicy szkoly."

            W czym problem?
            • little_fish Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:00
              o mamuniu, ale mam światową pracę - pracuję w szkole i w pomieszczeniu szumnie zwanym pokojem nauczycielskim mają prawo przebywać wszyscy pracownicy szkoły, nikogo nie dziwi tam obecność pani sprzątającej czy pomocy nauczyciela
              • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:03
                Czyli moje pierwsze tlumaczenie jest poprawne.
                • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:26
                  mnb0, jeśli powiesz w Polsce, że nauczyciel jest w ,,kanciapie". to z racji tego, że jest to określenie małego pomieszczenia, zostanie uznane to za opis magazynku, nawet nie magazynu, ewentualnie dyżurki woźnych.

                  Pewne rzeczy nie dają się przetłumaczyć bez kontekstu kulturowego.

                  Nadal czekam na trafniejsze określenie ,,staff room"- wierzę w Ciebie smile
                  • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:34
                    Ales ty oporna. Z wpisu little fish wynika ze pokoj nauczycielski jest jak najbardziej w porzadku i ma podobna pojemnosc znaczeniowa co staff room. Czep sie tramwaju.
                    • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:40
                      mnb0 napisała:

                      > Ales ty oporna. Z wpisu little fish wynika ze pokoj nauczycielski jest jak najb
                      > ardziej w porzadku i ma podobna pojemnosc znaczeniowa co staff room. Czep sie t
                      > ramwaju.
                      >
                      Z jej wpisu tak nie wynika. Owszem mozna uzyc pokoj nauczycielski ale w pl maja tam wstep tylko nauczyciele, a w uk moze zjesc lunch pani z hr, pan sprzatajacy i nauczyciel wiec po polsku nalezaloby to opisac.
                      • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:55
                        > Z jej wpisu tak nie wynika. Owszem mozna uzyc pokoj nauczycielski ale w pl ma
                        > ja tam wstep tylko nauczyciele
                        Wlasnie z jej wpisu wynika ze maja tam wstep NIE TYLKO nauczyciele. Przeczytaj jeszcze raz, powoli.
                        A nawet jesli...
                        ...jakies slowo nie ma polskiego odpowiednika, zawsze mozna je opisowo wytlumaczyc np. w takiej rozmowie:
                        "- Pilysmy z kolezanka kawe w pokoju nauczycielskim, kiedy sprzataczka wytracila mi z reki filizanke...
                        - Co??? Sprzataczka w pokoju nauczycielskim???
                        - Tak, w Anglii do pokoju nauczycielskiego wstep maja takze inni pracownicy szkoly."

                        Mam ci tak w kolko to samo tlumaczyc?
                      • nanuk24 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:50
                        pokoj personelu, juz chyba padl ten zwrot.
          • landora Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:04
            Ale Oyster to praktycznie nazwa własna, nie ma odpowiednika w języku polskim, więc ta "ojsterka" nie razi.
            To "coś" z napisem "ostatni klient" - chyba w życiu tego nie nazwałam, w żadnym języku.
            U nas się mówi "śniadaniówka".
            Moim zdaniem "pokój nauczycielski" wystarczy, wszyscy wiedzą, o co chodzi.
          • vi_san Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 16:07
            W szkole w której kiedyś [krótko] pracowałam w pokoju nauczycielskim w czasie przerwy w pracy przebywały też osoby zatrudnione w szkole, a nie będące nauczycielami. Fakt, że i panie sprzątaczki i sekretarka i wszyscy, którzy mogli starali się miec przerwę w trakcie trwania lekcji, ale wejść tam i po prostu być - mogli zawsze.
            Swoją drogą wiele słów stosowanych dziś z całkowitą swoboda i traktowanych jako "rdzennie" polskie - są zapożyczeniami z francuskiego lub niemieckiego, tyle, że funkcjonują już od stu lat z okładem, więc nikt tego nie pamieta.
            Tyle, że Madziulec nie chodziło o sytuację, gdzie w języku polskim nie ma odpowiednika, bądź odpowiednik musiałby być opisowy. Raczej chodziło jej o takich "snobów za pięć złotych", co to trochę "obcokrajowości" liznęli to już wielkie jaśniepaństwo ze świata i "dla nich polska język to trudna język".
            • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:02
              vi_san napisała:

              > W szkole w której kiedyś [krótko] pracowałam w pokoju nauczycielskim w czasie p
              > rzerwy w pracy przebywały też osoby zatrudnione w szkole, a nie będące nauczyci
              > elami.

              ale rozumiesz, że konkretne tłumaczenie i konkretna konwersacja zazwyczaj dotyczą konkretnej sytuacji i konkretnego miejsca, więc o ile rozmowa nie dotyczy _tej_konkretnej_ szkoły, to twój argument jest o kant (_._) rozbić?
    • kropkacom Idealny emigrant. 31.08.13, 13:43
      Idealny emigrant. Wyjechał z Polski, bo chciał. Taka zachcianka. W Polsce wiodło mu się wybornie. Jest świetnie wykształcony, za granicą był nie raz na wczasach, ma kasę, ale z nudów robi "tam" karierę. Zna świetnie język tubylców. Właściwie znał go już od dawna. Ma świetny akcent wyuczony w szkole językowej pani Jadzi w Polsce. Za granica czuje się jak ryba w wodzie, ale od razu narzeka na zagraniczny chleb, tęskni za polską kiełbasą. Po pół roku pobytu zaczyna tęsknic też za polską gościnnością. Płacze gdy na imprezie nie ma suto zastawionego stołu, a za drinki (!!!) trzeba płacić. Staje się rasistą. Do rodziny do Polski lata w pierwszej klasie. Kiedy wysiada z samolotu, upewniwszy się wcześniej że rodzina widzi, całuje ziemie polska, odmawia na głos modlitwę okolicznościową. Na lotnisku w toalecie zmienia ubrania na "no logo", w skrytce na lotnisku zostawia takie fanty jak iPhone, iPad i inne "i". Nadal na lotnisku rzuca się w ramiona matki, płacze. W domu rodzinnym daje bogate prezenty wszystkim. Rzeczywistość emigrancką opisuje w ciemnych kolorach. Chociaż twierdzi, ze wszyscy doceniają jego wykształcenie i zaangażowanie. Deklaruje, że chciałby wrócić do kraju, ale szef prosi go aby jeszcze dla niego trochę popracował. Wypowiada się nienaganną polszczyzną. Przed wyjazdem za granicę kupuje przecier pomidorowy, wódkę i kiełbasę. Na lotnisku płacze.

      Czy taki emigrant nie będzie w końcu drażnił ematki?
      • barbibarbi Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 14:17
        Nie ma idealnego emigranta. Emigrant jest be i już. A jak ma dobrą pracę i mu się powodzi, to tym bardziej jest obiektem nienawiści. Lepszy polski nieudacznik na bezrobociu, niż pracujący emigrant. Nawet jak jest świetnie wykształcony i pracuje za granicą w swoim zawodzie, to i tak będą mówić, że pewnie pracuje na zmywaku albo puszki zbiera. Najlepiej niech tylko pieniądze przysyła, niech nie waży się przyjechać i drażnić swoim obcym akcentem (niechybnie udawanym dla szpanu wink ), i niech nie wchodzi na polskie fora bo tu prawdziwi Polacy są, a taki emigrant to już nieprawdziwy jest, niech się udziela na zagranicznych forach. A jak coś kupi w polskim sklepie, to nie ma prawa krytykować, w Polsce wszystko jest najlepsze, a jak coś mu się nie podoba to niech wyp..... Jak prawdziwy Polak coś skrytykuje, mydło czy powidło, to jest OK, ale emigrant ma zamknąć japę i tylko się zachwycać, ma tylko wzdychać z zachwytu jak tu pięknie. A, i jeszcze rachunki ma regulować.
        • mnb0 Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 14:30
          Obcy akcent we wlasnym jezyku to juz akurat totalna porazka i nie wierze, ze takie zjawisko w ogole wystepuje, o ile nie jest maniera.
          • barbibarbi Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 14:37
            Oczywiście, że występuje. A Lucy w ranczo? Podobnie mówią ludzie po 30 latach mówienia po angielsku, to żadna maniera. Bardzo często spotykane wśród "starej Polonii"
            • shipa Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 14:51
              Lucy w ,,Rancho" to przerysowanie, aby podkreślić późniejsze perypetie bohaterki i jej początkową nieznajomość wobec polskich realiów, a także oczekiwania widzów, którzy tak właśnie postrzegają emigrantów- uproszczenie myślenia, że jak ktoś mówi z akcentem= mówi, bo zna język obcy.



            • mdro Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 16:37
              Ale Lucy z "Rancza" się urodziła w Stanach - ona nie jest emigrantką (tzn. jest, ale wyemigrowała do Polski wink).
          • mary_lu Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 14:40
            Może zmienić się melodia języka, akurat ze zmianą akcentu, poza przypadkami anegdotycznymi, nie spotkałam się.

            Moje kuzynki, które wyjechały na studia za granicę i teraz są zupełnie zanurzone w obcym języku, podczas pobytu w Polsce mówią właśnie z minimalnie inną melodią. Tym bardziej to słychać, że mają identyczny głos, jak ich matka i kiedyś były zupełnie nie do odróżnienia przez telefon.

            I zdarzają im się śmieszne pomyłki, jedna "spędziła pieniądze", a druga poszła złożyć zawiadomienie na "stacji policji", a wcale nie pozują na wielkie emigrantki.
            • guderianka Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 15:15
              Dla mnie- idealny emigrant to taki, który SZANUJE i NIE ZAPOMINA
              niech sobie ma akcent, wstawki obcych słów, zbitki słowne ale niech nie poniża kraju, z którego się wywodzi, nie czuje się lepszy od Polaków i nie uważa, że mieszkając 'tam" ciągle najlepiej się zna na tym co dzieje się 'tutaj"
              • gazeta_mi_placi Re: Idealny emigrant. 01.09.13, 11:10
                A cóż Ty się tej Rosy tak uczepiłaś?
          • cherry.coke Re: Idealny emigrant. 01.09.13, 02:48
            mnb0 napisała:

            > Obcy akcent we wlasnym jezyku to juz akurat totalna porazka i nie wierze
            > , ze takie zjawisko w ogole wystepuje, o ile nie jest maniera.

            Ja tak mialam. Ale raz w zyciu, bylam nietrzezwa i w ogole to byly specyficzne okolicznosci smile
        • lajente Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 15:29
          Emigrant wcale nie musi się zamykać, tu całkiem sporo emigrantów pisze, zresztą nic dziwnego do swoich zawsze ciągnie, nie da się jednak ukryć, że niektórzy piszą głównie by narzekać i krytykować, czego barbibarbi jesteś idealnym przykładem.
          • barbibarbi Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 15:46
            uuuuups. No i nie masz racji. Ja nie jestem emigrantką
            • lajente Re: Idealny emigrant. 31.08.13, 15:50
              Obecnie nie, ale syndrom ci pozostał.
    • eliszka25 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:44
      u niektorych jest to maniera i "swiatowanie". z pewnoscia jest jakas grupa takich osob. ja wiem po sobie (za granica 11 lat), ze czasem szybciej wpadnie mi do glowy slowo niemieckie niz jego odpowiednik w jezyku polskim. zwlaszcza, jesli takiego slowa po polsku na codzien nie uzywam, a po niemiecku tak. czasem z mezem mieszamy w zartach, bo wychodzi smiesznie, ale w normalnej rozmowie, zwlaszcza z polakami czy w ogole w polsce, tak nie robie. czasem musze sie chwile zastanowic, bo mi slowo ucieknie, ale ogolnie bardzo staram sie mowic poprawnie po polsku, glownie ze wzgledu na dzieci. chyba mi sie to udaje, bo moi synowie mowia po polsku bez zadnego akcentu i w polsce wszyscy sie dziwia, ze oni od urodzenia za granica mieszkaja, bo tego w ogole nie sluchac.

      mysle jednak, ze duzo zalezy od tego, w jakim srodowisku sie zyje. nasza rodzina jest w 100% polska. oboje z mezem jestesmy polakami, wiec miedzy soba rozmawiamy tylko po polsku i z dziecmi tak samo. gdybym np. ja byla jedyna osoba w rodzinie, dla ktorej polski bylby jezykiem ojczystym i na codzien z nikim innym bym w tym jezyku nie rozmawiala, to przez 10 lat jest sie w stanie zapomniec pewne slowa. natomiast ktos, kto po roku za granica zapomnial polskiego wywoluje u mnie co najwyzej usmiech politowania.
    • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:44
      No nie zawsze to jest maniera, tak, wiem, masz ciotkę, co mówi najczystszą polszczyzną. No i co z tego? Ja mam koleżanke, której mama potrafi śpiewac w czterech oktawach. No u jednych mózg i zdolności hulają tak, a u innych inaczej. Sama nie wiesz, jak bys mówiła po kilku latach zagranicą - choć niewykluczone, oczywiście, że mając geny podobne do ciotki, mówiłabyś pieknie.
      • mnb0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:00
        Zgadzam sie, ze to kwestia mozgu. Nie kazdy ma lotny umysl.
        • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:39
          No cóż. Ja tak mam. Po paru tygodniach za granicą mówiłam np. "wziąć obrazek" zamiast "zrobić zdjęcie", chwilę mi zajęło, zanim sie z powrotem przestawiłam.
          Uważam się mimo to za osobe o umysle lotniejszym, niż u więkkszości populacji. To jest raczej kewstia tego, w jaki sposób się formułuje mysli i w jakim języku mysli w ogóle.
      • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:07
        Ciotka jest niestety beztalenciem językowym, jak reszta rodziny z mojej strony wink Tak więc nie za bardzo trafiłaś smile
        Ale Twoja koleżanka pewnie tak samo śpiewa w ilus oktawach?? To chyba nie tylko geny?
        • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:37
          madziulec napisała:

          > Ciotka jest niestety beztalenciem językowym, jak reszta rodziny z mojej strony
          > wink Tak więc nie za bardzo trafiłaś smile

          nic nie pisałam o talentach językowych. Po prostu każdy ma trochę inaczej.

          > Ale Twoja koleżanka pewnie tak samo śpiewa w ilus oktawach?? To chyba nie tylko
          > geny?

          nie, nie śpiewa w kilku oktawach. Jest muzykiem, ale jej mama ma skalę, która się mało kto na swiecie może pochwalić.
      • landora Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:11
        Mój mąż jest w Polsce od ponad 5 lat. W tym czasie praktycznie nie miał do czynienia ze swoim językiem - nie mówię o angielskim, ale o tzw. "Scots". W Polsce nie mamy znajomych Szkotów, do domu nie jeździ, nie rozmawia przez telefon, co najwyżej pisze ze znajomymi przez internet. Nie zapomniał języka, nie stracił akcentu, nie wyobraża sobie w ogóle takiej możliwości.
        Uwierzę, że po wielu latach na obczyźnie niektóre obce słowa mogą się pojawiać w głowie szybciej, niż polskie. Ale nie wierzę, ze ktoś może zapomnieć swój ojczysty język.
    • kocianna Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 14:54
      Jestem prawie pewna, że to się da jakoś wytłumaczyć neurologicznie, ale też... to zwykłe wygodnictwo. Na studiach językowych wszyscy mówiliśmy jakąś straszliwą mieszanką polskiego, angielskiego, niemieckiego i rosyjskiego, korzystając z tych słów, które są wygodniejsze. Moja osobista matka, osoba wykształcona, czytająca w obydwu językach, chadzająca do teatrów etc. używa potwornego surżyka, który stał się tematem domowych żartów. Za "jej" czasów nie było kawy rozpuszczalnej albo kamizelek kuloodpornych.

      "Fleszka" to o wiele wygodniejsze słowo, niż "pendrive", "sprawka" jest szybsza, niż "zaświadczenie". Jestem tłumaczem symultanicznym, więc przestawianie się z języka na język jest dla mnie naturalne, ale nie dziwię się ludziom, którzy mają z tym problemy.
      • naplaze Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:38
        Też jestem fanką fleszki.
    • guderianka Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:05
      Jestem w stanie zrozumieć, że emigrant przebywający dekadę poza swoim krajem i językiem, używający obcego języka w życiu codziennym i zawodowym-może mieć problemy.Nic w tym dziwnego.
      Przyjaciółka-od 98 roku w Danii zaczyna teraz gubić nieraz słowa-nie przeszkadza mi to, zwłaszcza że posługuje się w pracy duńskim/angielskim w domu także samo. Z Polską łączę ją ja i jej mama-ale telefonicznie i mailowo-brak właściwie kontaktu z żywym językiem.
    • sanciasancia Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:13
      Ale to są kwestie osobnicze. Niektórzy są zdolniejsi językowo, łatwiej jest im się przestawić z języka na język, lepiej są w stanie nauczyć się języka obcego, itp.
      Poza tym przesiąka się tym, z czym się obcuje. Ja w czasach przedforowych nie robiłam błędów ortograficznych i robiłam bardzo mało stylistycznych. Po latach czytania postów, zawsze muszę się zastanowić nad pisownią i gramatyką.
      I trochę tak, jak myelegans, wielu rzeczy nauczyłam się od razu w języku obcym i nawet nie wiem, jak nazywają się po polsku.
      A trzecia sprawa jest taka, że nawet jak się czyta po polsku, to wielokrotnie korekta leży, językowa też. O telewizji nie wspomnę, bo jak się słucha tej polszczyzny to uszy bolą.
      • rhysmeyers22 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:34
        jest tu jedna forumka ktora do kazdej wypowiedzi wtraca angielskie sformulowania ,strasznie to wyglada,w miare sprawnie posluguje sie polskim wiec nie wierze ze nie moglaby darowac sobie tych wtretow anglojezycznych.
        moj wujek 45 lat mieszka w australii ,ma obywatelstwo i na codzien posluguje sie angielskim ale o dziwo z polskim nie ma ZADNYCH problemow.what a suprise tongue_out
        ja uzywam angielskiego na codzien od prawie 2 lat ,a w ogole towarzyszy mi od dziecka,jakos polskiego nie moge zapomniec cholera tongue_out
        • mdro Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:45
          Strasznie? Nie zauważyłam, mi to nie przeszkadza, ma wręcz pewien urok. U Bi-scotti widać natomiast pewną prawidłowość - angielskie słowa i zwroty zastępują polskie głównie w przypadkach, gdy te były nieznane/rzadko używane wówczas, gdy mieszkała w Polsce. Myślę, że po ok. 30 latach to nie jest zły wynik. I osobiście wolę to niż występujące niekiedy u "starszej" emigracji skostnienie języka, tzn. nieprzyjmowanie do wiadomości, że język polski się zmienia, przybywa w nim słów (często pochodzących z angielskiego) i upieranie się, że to "brzydka kalka" i "po polsku tak się nie mówi" (nawet, jak się palcem pokaże internetowy SJ PWN).
          • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:03
            Tak uważasz?

            Czyli ile lat temu wprowadzono słowa / wyrażenia w języku polskim mające w angielskm takie "odpowiedniki" jak:
            " You know better anyway, don't you"
            "zaden fun"
            "tego malenkiego window czasu"
            " wiec difference wobec letnich"

            (specjalnie cytuję, bo to jest pitolenie po całości)


            Przy okazji ciekawe, że właśnie ta osoba używa zwrotów typu "tumiwisizm".
            • mdro Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 19:02
              Pierwsze dwa przykłady potwierdzają moje spostrzeżenie, ostatni jest wyrwany z kontekstu, więc trudno mi się do niego odnieść (nawiasem mówiąc, z ust Polaka mieszkającego w Polsce nigdy nie słyszałaś słowa "fun"?). Nie rozumiem natomiast stwierdzenia "pitolenie po całości" - do czego "pitolenie" (wg mojego rozumienia równoznaczne z "bzdurzeniem") ma się odnosić?

              I co w tym niesłychanego, że Bi-scotti używa słów rzadko spotykanych? Uważasz, że jest tak ograniczona, że nie powinna ich znać?
              • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 19:37
                Masz rację. W języku polskim nie istnieje słowo takie jak "difference".

                I kilka innych wink Nie, polski język jest ubogi, poza tym my latamy tu w skórach niedźwiedzi jaskiniowych i polujemy na mamuty wink)
                • mdro Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:49
                  Ale o co Ci chodzi? Dlaczego usiłujesz mi wmówić coś, czego nie napisałam? Raz, napisałam "na ogół", dwa - nie tyle chodzi o to, że dane słowo/wyrażenie nie istnieje w ogóle, ale że dana osoba, będąc w Polsce, go nie słyszała/używała albo używała rzadko. Przykład z nieco innej beczki - moja cioteczna babka mówiła "computer" (właśnie wymawiając z angielska), mimo że była Polką mieszkającą w Polsce. Po prostu pierwszy raz z terminem spotkała się w języku angielskim, w USA, a potem za często go nie używała, bo dopiero pod koniec jej życia urządzenie - a więc i jego określenie - stało się popularne. Czy, Twoim zdaniem, robiła to na pokaz?
            • guderianka Re: madziulec-windows czasu 31.08.13, 19:27
              Ty jednej rzeczy nie rozumiesz, Verdana, tego malenkiego window czasu jaki ci mlodzi maja na to zeby swoje ciala jakos tam pouruchamiac. Zlamana dusze mozna leczyc cale zycie, czesto nawet skutecznie wink Cialo mojego syna mozna bylo wycwiczyc tylko do pewnego momentu jego fizycznego rozwoju i domyslam sie, ze podobnie moze byc z corka Guderianki

              Madziulec, rozpoznałam jedno wyrażenie. Z "mojego" wątku.
              By oddać kontekst powinnaś podać to tak
              Ty jednej rzeczy nie rozumiesz, Verdana, tego malenkiego window czasu jaki ci mlodzi maja na to zeby swoje ciala jakos tam pouruchamiac. Zlamana dusze mozna leczyc cale zycie, czesto nawet skutecznie wink Cialo mojego syna mozna bylo wycwiczyc tylko do pewnego momentu jego fizycznego rozwoju i domyslam sie, ze podobnie moze byc z corka Guderianki

              IDEALNE sformułowanie właśnie w tym języku. J.polski tego nie odda. Bo właśnie w życiu takich dzieciaków są windows czasu-nic innego, nie przetłumaczalnego. Określenie to bardzo trafnie opisuje proces i istotę rehabilitacji. Ja-jako autorka wątku i bezpośrednio zaintersowana tematem ZROZUMIAŁAm-i to jest najważniejsze.

              p.s. uwielbiam wkręty angielskojęzyczne bi. Uwielbiam. Nadają wyjątkowości, smaczku i charakteru wypowiedzi, nie znam kobiety a czytając ją-słyszę jej głos. Niesamowite.
              • landora Re: madziulec-windows czasu 31.08.13, 23:13
                przedziały czasu, okienka czasu, okresy, momenty, chwile... Serio nie da się tego powiedzieć po polsku...?
                • guderianka Re: madziulec-windows czasu 01.09.13, 08:46
                  da się
                  akurat w tym wypadku lepiej rozumiem te "windows"
                  podobnie jak lepiej nieraz odczuwam i używam słowa "confuse" -uważam że w polskim nie ma odpowiednika-nie ze względu na brak słowa ale na ładunek emocjonalny w danym słowie
                  • kandyzowana30 Re: madziulec-windows czasu 01.09.13, 16:38
                    no ale slowo okienko jako ograniczony przedzial czasu istnieje w polsce od dawien dawna.
                    confused - zdezorientowany moim zdaniem dobrze tlumaczy.
                    • guderianka Re: madziulec-windows czasu 01.09.13, 19:46
                      wg Ciebie tak-i spoko
                      ja sądzę inaczej wink-i tez spoko
          • rhysmeyers22 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:56
            dla mnie strasznie bo skoro na tyle sprawnie posluguje sie polskim ze pisze wciaz w tym jezyku big_grin to bez jaj ze akurat tych paru slowek nie pamieta.i tak, drazni mnie ta maniera.
            nie chodzi o personalny atak na ta akurat forumke po prostu jest charakterystyczna w tym co robi smile
            • mdro Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:54
              No cóż, mnie bardziej drażni maniera nieużywania dużych liter oraz polskich znaków...
              • rhysmeyers22 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 19:27
                no coz,zaloz o tym watek i pouzalaj sie big_grin
              • myelegans Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 02:42
                mdro napisała:

                > No cóż, mnie bardziej drażni maniera nieużywania dużych liter oraz polskich zna
                > ków...
                To mnie mozesz sobie wygasic, bo po prostu odmawiam nauczenia sie nowej klawiatury (pisze nie patrzac) i po prostu szkoda mi czasu. That's where I draw the line wink
                • gazeta_mi_placi Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 11:03
                  Gdyby nakładano tu bany za to szybko opanowaliby i polską klawiaturę i polskie słownictwo smile
                  • myelegans Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 12:24
                    Nie opanowalyby. Poszlyby sobie stad precz.
                    Wygas mnie tez, zrobisz mi przysluge
                    • gazeta_mi_placi Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 15:28
                      Też by było wtedy dla forum lepsze.
                • mdro Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:30
                  A dlaczego miałabym Cię wygaszać? To, że coś mnie drażni, nie znaczy zaraz, że zgrzytam zębami albo panienkami rzucam big_grin. Poza tym akurat TY duże litery stosujesz, brak ogonków mniej mi przeszkadza (co najwyżej możesz być źle odebrana, gdy napiszesz np. "zrobila mu laske" wink albo choćby "bylam w sadzie").

                  Jednak co do problemu klawiatury - szczerze mówiąc, nie bardzo rozumiem, dlaczego miałabyś się uczyć nowego układu. Przecież by uzyskać ogonki, wystarczy ustawić tzw. klawiaturę programisty i przy "ogonkowych" literkach tylko wciskać kciukiem prawy alt (no, poza ź, które jest pod alt x).
                  • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:50
                    mylisz sie. Nie chodzi o to, jak wlaczyc ogonki, tylko o klawisze funkcyjne czy jak tam jezwał, które są niezbędne do włączenia ogonków/wielkich liter. Wystarczy, że na nowej klawiaturze jest dodatkowy klawisz, np. fn i cały uklad klawiszy się przesuwa, to, co myślałaś, że jest altem, jest controlem itp.
                    • mdro Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:20
                      Ale Ty piszesz o zmianie "fizycznej" klawiatury - gdy zmieniasz sprzęt i musisz od nowa układać palce, bo zmienił się układ klawiszy. Tu musisz tylko programowo ustawić dodatkowy język, klawisz alt jest cały czas w tym samym miejscu. Oczywiście nie piszę o przypadkach, gdy ten alt jest wykorzystywany do wstawiania innych niż polskie ogonków wink, wtedy faktycznie trudniej się przestawić, ale z klawiatury angielskiej nie powinno być większych problemów.
                      • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:43
                        mdro napisała:

                        > Ale Ty piszesz o zmianie "fizycznej" klawiatury - gdy zmieniasz sprzęt i musisz
                        > od nowa układać palce, bo zmienił się układ klawiszy. Tu musisz tylko programo
                        > wo ustawić dodatkowy język, klawisz alt jest cały czas w tym samym miejscu.

                        No więc nie i nie.
                        Piszę o fizycznej zmianie, bo myelegans uzyla słowa "nowej", jesli jeszcze dobrze rozumiem polska języka, to znaczy, że ma fizycznie nowy obiekt i o tej sytuacji mówimy.
                        W tym drugim przypadku tez nie masz racji, bo jeśli ktoś uzywa klawiatury do pracy w róznych programach, nie tylko do pisania, to ma nawyki związane ze skrótami klawiaturowymi, gdzie alty i kontrole graja ważna rolę, przy zmianie języka cała ta pamięć, którą sie miało w palcahc przy pracy, się idzie je....ć.
            • pederastwa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 21:38
              Akurat u tej jednej osoby wtrącenia angielskie bardzo lubię. Przyjemnie się ją czyta, ten miks językowy ubarwia jej wypowiedzi. Często angielskie słowo lepiej pasuje niż polskie.
              A bonus jest taki, że jeszcze sobie angielski podszlifuję wink
        • sanciasancia Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 02:14
          Bardzo lubię posty bi_scotti, nie tylko dlatego, że jest bardzo mądrą kobietą, ale też ze względu na jej niepowtarzalny styl -
          • madziulec Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 10:52
            Okrasznie ....
            Hmmm....

            Chyba kompletnie inaczej rozumiemy słowo okrasa. Chyba, że Tobie to słowo kojarzy sie wyłączniei z nazwiskiem kucharza.
            • sanciasancia Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 14:17
              > Chyba kompletnie inaczej rozumiemy słowo okrasa. Chyba, że Tobie to słowo kojar
              > zy sie wyłączniei z nazwiskiem kucharza.
              Nie znam żadnego kucharza z nazwiska oprócz Nigelli.
              SJP za to:
              okrasić — okraszać
              1. «dodać do potrawy tłuszczu, śmietany itp.»
              [2. «upiększyć, ozdobić»
              3. daw. «pomalować na czerwono»
              i dokładnie o to mi chodziło, angielszczyzna ozdabia posty bi_scotii.

              Chyba krytyka wypowiedzi emigrantek/expatek nie najlepiej Ci wychodzi. Może warto zmienić zainteresowania?
          • rhysmeyers22 sancia 01.09.13, 13:19
            jezu kobieto,po co ten personalny atak?ja ciebie w ogole nie kojarze znaczy ze ciebie sie nie czyta nie tylko kiepsko ale w ogole-nie masz nic do powiedzenia co warte byloby uwagi,poza okazjonalnym bla bla bla bez zadnego znaczenia i mam cie w zwiazku z tym atakowac?
            po co ten orgazm w obronie forumki?powiedzialam 3 razy ze nie atakuje jej personalnie podalam jej przyklad bo rzucila mi sie w oczy na forum i tyle a temat akurat o tym.obrazam ja gdzies?nawet nie podalam jej nika a podniecone ciotki dalej ciagna temat.
            co sie tobie z czym kojrzy w ogolemnie nie interesuje ,wez odpowiadaj na temat zamiast zaczepki szukac.
    • nellyssima Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:46
      Nie jestem emigrantką. Moje dzieci jednak chodzą do szkoły, gdzie uczą się i rozmawiają w języku angielskim. W domu rozmawiamy oczywiście tylko po polsku. I zdarza się, że moje dzieci powiedzą np. Muszę pokatować to na strajpy. Maniera? Nie sadzę, by dzieci wiedziały co to maniera i robiły to specjalnie. Wiedzą, ze mają sie starać mówić poprawnie i zawsze je poprawiamy, ale zdarza sie takie wtrącanie. I co, mam w związku z tym załamywać ręce?
      • lajente Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 15:55
        Mnie nie przeszkadzają wtręty w obcym języku mówionym, w pisanym bardziej, bo tu jednak jest więcej czasu żeby sobie przypomnieć słowo w rodzinnym języku. Co innego jednak gdy, jak mój znajomy, po kilku miesiącach pobytu w Niemczech pyta w trakcie rozmowy...eee...jak to jest po waszemu?
      • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:02
        Nellyssima, to już oczywiście zależy od Ciebie, co w takiej sytuacji zrobisz: ja ,,tępię" niemiłosiernie wszelkie wstawki angielskojęzyczne u dzieci, nie reaguje na zwracanie się do siebie po angielsku do tego stopnia, że twierdzenie: ,,Mama nie mówi po angielsku" pada jak mantra z ich strony- zaś siebie usprawiedliwiam, co oczywiście jest niesprawiedliwe, ale... dzięki temu one pewnie będą (pod warunkiem włożenia w to ogromu również mojej pracy) wielojęzyczne, ja zaś po prostu będę znała angielski.

        Można załamywać ręce nad wtrętami, ale warto zauważyć, jak ewaluował język w ciągu kilku lat. Praktycznie nikt nie mówi literacką polszczyzną, problemem jest jednak określenie, gdzie przebiega granica między niechlujstwem językowym a zwyczajną modą na obcojęzyczne wstawki.

        I jak po polsku nazywa się smartfon?
        • rhysmeyers22 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:28
          ale tu nie chodzi o to zeby szukac odpowiednika slowa smartfon itp tylko pewnego rodzaju konsekwencje-jesli posluguje sie sprawnie polskim po cholere wkrecac teksty typu,mieszkam kolo sklepu ,walkin distance do sklepu,okolicy nielubie bo za bardzo residential ale na to mnie stac,life.
          no blagam.
          wiem ze w polskim obecnie funkcjonuje mnostwo anglicyzmow ale mimo wszystko czym innym jest wtracenie jednego slowa typu btw ,niz takie cos
          • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:39
            Wlasciwie to w czym problem? Jesli komus to przeszkadza to nie czyta, jesli spotkal taka osobe w realu to niech zakonczy znajomosc. Moze niektorzy nie moga poskromic swoich zapedow dyktowania innym co moga, jak powinni, czego im nie wolno itd?
            • lady-z-gaga Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 16:47
              najma78 napisała:

              > Wlasciwie to w czym problem? Jesli komus to przeszkadza to nie czyta, jesli spo
              > tkal taka osobe w realu to niech zakonczy znajomosc.

              jest jeszcze jedna opcja: komus przeszkadza i pisze o tym w internecie wink
              wolno mu, prawda?
              a osobom bełkoczącym w polsko-angielskim dialekcie wolno bełkotac dalej i nie przejmowac się krytyką
              • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:01
                lady-z-gaga napisała:

                > jest jeszcze jedna opcja: komus przeszkadza i pisze o tym w internecie wink
                > wolno mu, prawda?

                Do pewnych granic. Jesli ulewa mu sie pretensjami ogolnie to ok ale jesli krytykuje konkretne nicki to nie. Tak samo jak nie ma prawa wytykac np bledow ortograficznych ani w realu jezykowych ani powiedziec komus ze nie powinien nosic mini bo ma grube nogi itd itp. Do niektorych powinno to w koncu dotrzec ze wscibianie nosa moze skutkowac pstryczkiem a nosek bolesny jest.
            • paliwodaj Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:00
              szczerze to prawie wszyscy emigranci ktorych znam, bedacy w USA 10+ lat naturalnie , bez imponowania innemu emigrantowi wtracaja angielskie slowka do rozmowy po polsku. Nikogo to specjalnie nie wkurza. To naturalne moim zdaniem, inna sprawa gdy po roku pobytu w USA czlowiek wracajac do Polski z pracy na budowie z ziomami zapomina jezyka.
              Sama nie mam wielu okazji zeby mowic tu po polsku, czesto musze pomyslec zeby znalezc polskie slowo gdy dzwonie do rodzicow. Nie wspomne o jezykotworstwie moich dzieci!
              • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:07
                Jestem BARDZO ciekawa, na ile ci sami emigranci rozmawiając ze swoimi rodzicami używają poprawnego języka, a na ile z kolei tego udziwnionego w kontaktach ze znajomymi i dalszą rodziną by pokazac jak to bardzo wsiąkli w otoczenie i jak bardzo się zasymilowali
                • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:22
                  madziulec napisała:

                  > Jestem BARDZO ciekawa, na ile ci sami emigranci rozmawiając ze swoimi rodzicami
                  > używają poprawnego języka, a na ile z kolei tego udziwnionego w kontaktach ze
                  > znajomymi i dalszą rodziną by pokazac jak to bardzo wsiąkli w otoczenie i jak b
                  > ardzo się zasymilowali

                  A skad ta ciekawosc? Co cie to obchodzi? Nastepna ktore emigrant sola w oku uncertain
                  • rhysmeyers22 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:06
                    po pierwsze milo ze po godzinach dorabiasz adwokatura na forum ale na razie cienko ci idzie.nikt z nicka nikogo nie wymienil,przynajmniej ja.takze zwieksz dawke magnezu.
                    a dwa tez jestem emigrantka ,bywam w wielu krajach ,w polsce u rodziny goszcze ,sola w oku ma dla mnie byc co przepraszam? lol chyba cos ci sie pomylilo
                  • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:41
                    Taak?? A niby dlaczego???

                    Bo ja kompletnie nie wiem, ale chętnie sie dowiem wink
          • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:33
            rhysmeyers22, mi właśnie jednak chodzi o szukanie tego odpowiednika- człowiek nie mieszkający na co dzień w kraju wręcz od lat, nie odczuwa tej ewolucji języka, przebiegającej niezauważalnie dla posługujących się nim na co dzień, przez to nie ma świadomości czy wyczulenia, że dane określenie ma już albo jeszcze nie ma polskiego odpowiednika; tak jest na przykład z lunchem czy kantyną, ale chyba nie z ,,odległością na piechotę do...?, czasem dojścia do..."- ja nie mam pojęcia, jak powinnam to określić po polsku, pewnie byłabym bawiła się w opisowe tłumaczenie, ale skoro powiem to po angielsku i rozmówca zrozumie, to po co się naprężać i tworzyć językowe dziwolągi ( w moim wykonaniu)?

            Owszem, ,,kar na kornerze" to żenująco brzmiący anglicyzm, ale wiele innych już nie- pytanie, kiedy ta granica zostanie przekroczona: z całą pewnością wcześniej dla ludzi posługujących się polskim na co dzień niż dla tych, których polszczyzna w życiu codziennym nie istnieje. Rozumiem oburzenie krajan, gdy wytykają mi błędy związane z używaniem języka obcego na co dzień, ale też niekoniecznie musi to wynikać z chęci zaimponowania komukolwiek (angielskim czy niemieckim w Polsce???) czy z rzekomej tępoty umysłowej.
            • rhysmeyers22 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:13
              ok ale jesli ktos posluguje sie calkiem dobrze polskim a w jednym zdaniu pisze ze okolicy nie lubi bo jest za bardzo residential ale na to ja stac . life.prosze cie.
              dziwna jest ta wybiorcza pamiec .
              i mam prawo to obsmiewac bo mam rodzine od lat zyjaca zagranica,w niemczech ,we francji,w australli jak mowie -45 lat moj wujek mieszka .i co?i nic.mowi normalnie po polsku
              i nie ,nie jest geniuszem
              i naparwde nie chodzi mi o atakowanie tej forumowiczki ale to byla pierwsza osoba ktora mi przyszla na mysl w tym watku .

    • gazeta_mi_placi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:26
      Tacy emigranci na ogół ani nowego języka nie znają perfekcyjnie, a dodatkowo okaleczają polską mowę.
      Dla mnie są zabawni. Przynajmniej ci forumowi.
    • pitahaya1 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:31
      madziulec napisała:


      >
      > Jakie jest wasze zdanie? Jak wam się ta maniera nowych emigrantów podoba???

      Serio? Zależy w czyim wydaniu smile
      Wrzutki bi-scotti lubięsmile Nic na to nie poradzę.
      • gazeta_mi_placi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:33
        A ja nienawidzę, moderatorzy powinni ją ciąć. To brak szacunku dla innych bo nawet jeśli nie zna i nie pamięta danego słowa to błyskawicznie może je przetłumaczyć sobie i wpisać po polsku.
        • kropkacom Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:39
          Ciebie nie tną, a ją mieliby ciąć? big_grin Ja się dziwię, że w ogóle wiesz jak się pisze szacunek.
        • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:40
          gazeto, pięknie Cię proszę, przetłumacz mi na poprawną polszczyznę: ,,lunch box", proszę, proszę serdecznie!
          • kropkacom Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:43
            W Polsce to pojemnik na drugie śniadanie.
            • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:53
              kropkacom napisała:

              > W Polsce to pojemnik na drugie śniadanie.

              A w jakich godzinach jada sie w Polsce drugie sniadanie?
              • kropkacom Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:57
                Pewnie innej, ale jak powiesz pojemnik na drugie śniadanie to zobaczymy lunch box.
            • paliwodaj Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:15
              >Tacy emigranci na ogół ani nowego języka nie znają perfekcyjnie, a dodatkowo okaleczają ?>polską mowę.
              >Dla mnie są zabawni. Przynajmniej ci forumowi.

              ja tez forumowy emigrant i nie przypominam sobie abym miala szczescie z gazeta porozmawiac, wiec bez generalizowania prosze wink
              Z jednym i drugim jezykiem radze sobie swietnie, moja wlasna matka dalej wie co do niej mowie, a i kolezanki z osiedla pytaja sie w jakim miescie w USA sie urodzilam . Wiec spij gazeta spokojnie
          • nanuk24 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:56
            Naprawde masz z tym klopot?
            pudelko na sniadanie - jezeli nie ma tam sniadania, to drugie sniadanie/obiad/ przekaski, a jezeli sama masz problem z okresleniem, jakie zarelka tam dzwigasz to sobie powiesz pudelko na walowe szkolna i cie wszyscy zrozumieja, uwierz mi.
            • kropkacom Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:59
              Z drugiej strony (bo się zgadzam z tym co napisałaś), lunch box mnie akurat nie razi.
              • nanuk24 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:13
                Mnie tez nie razi, wstawianie innych slowek tez nie, jako ze mieszkam od 13 lat poza granicami kraju i sama uzywam w domu pongliszu i wtracam slowka angielskie jak ta lala - moj maz, chociaz Polakiem nie jest, ale juz udawadnianie, ze jest taki wielki problem ze slowami latwymi do przetlumaczenia/wytlumaczenia to nawet smieszne nie jest.
                • podkocem Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:28
                  Jezeli w języku polskim NIE MA dobrego odpowiednika, bo mamy do czynienia z nowym wynalazkiem, oczywiste, że zapozyczymy z języka obcego i w końcu te wyrazy wejdą na stałe do języka polskiego. Jeśli jednak odpowiednik jest, nie widzę powodu aby zastępować go obcym słowem.
            • shipa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 18:30
              Tak, nanuko24, mam z tym problem. Nie z określeniem, co wkładam do rzeczonego ,,lunch box",a określenie poprawną polszczyznę zamiennika ,,lunch box", a alternatywą ma być ,,żarełko", ,,obiadowe pudełko" (lunch nie jest obiadem przecież), ,,wałówka" - i tak dochodzimy do sytuacji, w której anglicyzm, raczej zrozumiały, jest zastępowany przez twory językowe niewiele mające w poprawną polszczyzną.
              • nanuk24 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 19:03
                ale lunch jest posilkiem. Dla Ciebie to naprawde ma takie wielkie znaczenie, czy ten posilek jest pierwszym, drugim sniadaniem czy obiadem? Dla jednych to jest drugie sniadanie, dla innych obiadem, a dla mnie osobiscie pierwszym sniadaniem. Co za roznica? jest posilkiem.

                Jak dla mnie mozesz sobie wozic trzy pudelka w roznych kolorach: czerwone sniadaniowe, niebieskie lunchowe, zolte obiadowe i wyklocac sie z mezem w porze obiadu, ze on teraz je sniadanie, bo trzyma zupe w twoim zoltym(sniadaniowym) pudelku.

                Az zaczelam sie zastanawiac, jakim cudem powstaja ksiazki obcojezyczne przelozone na polski. Juz przy tym staffie i lunchu tlumacze powinni sie rozlozyc i poddac.
                • gazeta_mi_placi Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 19:15
                  big_grin big_grin big_grin
                • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 19:22
                  > Az zaczelam sie zastanawiac, jakim cudem powstaja ksiazki obcojezyczne przelozo
                  > ne na polski. Juz przy tym staffie i lunchu tlumacze powinni sie rozlozyc i pod
                  > dac.

                  alez dlatego nie każdy się nadaje na tłumacza. I przeciez oni niejednokrotnie napotykają na problemy z przełożeniem pewnych pojęć, których nie da się przetłumaczyc 1:1. (zdaje się, że dość często dotyczy to tresci erotycznych - bo polski język operuje pojęciami albo wulgarnymi, albo medycznymi, niezobowiązujące i lekkie słowo "bzykanie" jest stosunkowo nowym wynalazkiem). nie bez powodu wybitnych tłumaczy jest stosunkowo niewielu, chyba mniej, niż wybitnych pisarzy. Z tym, ze oni mają czas na to, żeby się zastanowić i znaleźć najlepszy odpowiednik, a w zwykłej rozmowie tak nie ma.
                  • nanuk24 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 19:38
                    Oczywiscie, ze sie napotykaja i napotykac beda, ale z problemowymi, trudnymi odnosnikami i zgadzam sie, ze w zyciu codziennym i w mowie potocznej jest tego sporo, ale chyba nie zaprzeczysz, ze lunch i staff nie sa slowami nie do ogarniecia?
                    • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 20:16
                      nanuk24 napisała:

                      > Oczywiscie, ze sie napotykaja i napotykac beda, ale z problemowymi, trudnymi od
                      > nosnikami i zgadzam sie, ze w zyciu codziennym i w mowie potocznej jest tego sp
                      > oro, ale chyba nie zaprzeczysz, ze lunch i staff nie sa slowami nie do ogarniec
                      > ia?

                      Uwazasz, że każdy normalny człowiek z marszu* przetłumaczy czysto na polski "I don't want a dinner right now, I had a very big lunch earlier", bez absurdu w rodzaju "nie będe teraz jeśc obiadu, bo zjadłam duzy obiad" (przy założeniu, ze ani "kolacja", ani "drugie śniadanie", ani "przerwa obiadowa" nie pasują?

                      *) czyli bez zastanowienia, na które nei ma czasu podczas rozmowy, ale jest podczas tłumaczenia słowa pisanego
                      • nanuk24 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 23:25
                        1.Nie bede teraz jadla obiadu, bo niedawno jadlam kropka.
                        2. nie bede tarz jadla obiadu, bo dopiero co zjadlam kanapke/frytki/hamburgera/pierogi/salatke z kurczakiem/krowe/ciasto. Gdzie tu jest, do jasnej cholerki problem?
                        I dlaczego uwazasz, ze drugie sniadanie czy obiad nie pasuja? W Polsce sie je posilek o tej samej porze, co w Uk/USA, tylko, ze w POlsce to sie nazywa dla jednych drugim sniadaniem dla innych obiadem,np, pierwsze danie[zupa]
                        • hanalui Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 00:24
                          nanuk24 napisała:

                          > I dlaczego uwazasz, ze drugie sniadanie czy obiad nie pasuja? W Polsce sie je p
                          > osilek o tej samej porze, co w Uk/USA, tylko, ze w POlsce to sie nazywa dla jed
                          > nych drugim sniadaniem dla innych obiadem,np, pierwsze danie[zupa]

                          Lunch to nie drugie sniadania ani obiad. Drugie śniadanie to brunch, lunch może być zarówno sama sałatka, jak i zupa, kanapka + owoc lub nie, jak rowniez schabowym z ziemniakami. O ile mnie pamięć nie myli w PL na obiad nie jada się samej sałatki czy tez kanapki. Najwlasciwsze chyba by było tłumaczenie lunchu - jedno danie obiadu, choć tez nie do końca bo jak wyżej nie znam dania obiadowego kanapka, salatka, a i na lunch moze byc zupa + drugie czyli polski obiad wink tak więc chyba lepiej użyć lunch i każdy wie o co chodzi
                          • madziulec Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 00:42
                            Te wszystkie brunche i inne sa wprowadzanym na siłę do naszych realiów zwyczajem. Bo co głupi Polaczek, czy dałby rade bez niedzelnego brunch z rodziną?
                            Czy w ogóle da rade przeżyć bez lunchu z koleżanką ??

                            Absolutnie.
                            Nie da sie i koniec.

                            Jak pisałam wcześniej, wiadomo, że polujemy na mamuty, więc nasze standardowe obiady i kolacje do niczego nie pasują.
                            • hanalui Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 01:03
                              madziulec napisała:

                              > Te wszystkie brunche i inne sa wprowadzanym na siłę do naszych realiów zwyczaje
                              > m. Bo co głupi Polaczek, czy dałby rade bez

                              Każdy głupi Polaczek po ukończeniu podstawówki powinien wiedzieć ze j.pol usiany zapozyczeniami właściwymi, sztucznymi, fonetycznymi, gramatycznymi, jezykowymi. W języku pełno kalek jezykowych slowotworczych i frazeologicznych.
                              • najma78 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 08:33
                                hanalui napisała:

                                > madziulec napisała:
                                >
                                > > Te wszystkie brunche i inne sa wprowadzanym na siłę do naszych realiów zw
                                > yczaje
                                > > m. Bo co głupi Polaczek, czy dałby rade bez
                                >
                                > Każdy głupi Polaczek po ukończeniu podstawówki powinien wiedzieć ze j.pol usian
                                > y zapozyczeniami właściwymi, sztucznymi, fonetycznymi, gramatycznymi, jezykowym
                                > i. W języku pełno kalek jezykowych slowotworczych i frazeologicznych.

                                To jedno a drugie to kazdy glupi Polak (to ten w Polsce) powinien wiedziec ze w innych krajch nie je dokladnie tak jak w jego a je inaczy wiec niech daruje sobie drugie sniadania oraz pierwsze i drugie danie albo podwieczorek. Ja sie dawno przestawilam na sniadanie, snack (przekaska), lunch, snack i obiad i to inne posilki niz te ktore jada sie w Polsce czy Portugalii. Siesta tez ciezko dokladnie przetlumaczyc.
                            • krecik Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:44
                              > Te wszystkie brunche i inne sa wprowadzanym na siłę do naszych realiów zwyczaje
                              > m. Bo co głupi Polaczek, czy dałby rade bez niedzelnego brunch z rodziną?

                              Ale do jakich "naszych"? Moje realia sa takie, ze ja jadam w pracy lunche, nie obiady. Obiad moge sobie zjesc po przyjsciu do domu. Albo nie, jesli na lunch poszlam do pubu. Nie, nie restauracji, tylko wlasnie do pubu.

                              > Czy w ogóle da rade przeżyć bez lunchu z koleżanką ??

                              Da sie, ale po co siedziec na glodniaka az do powrotu do domu?

                              Ag
                              • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:45
                                > Da sie, ale po co siedziec na glodniaka az do powrotu do domu?

                                big_grin
                        • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 16:59
                          > I dlaczego uwazasz, ze drugie sniadanie czy obiad nie pasuja?

                          Czasem będą pasowac, a czasem nie. Teoretyzowac sobie można, ale własnie dlatego, że jedni uważają, ze bez problemu można jedno zastąpic drugim, a drudzy widza, że nie tak bałdzo, są źli i dobrzy tłumacze literatury. Źli to ci, którzy nie widza problemu.
                          Jesli cokolwiek wiesz o kolorach, to można porównac dwa języki do przestrzeni CMYK i RGB. CZęść kolorów da się przełożyć. Część da się tylko przybliżyć, przy czym kolor przełozony z jednej przestrzeni na drugą i z powrotem nie będzie tym samym kolorem. A niektórych się nie da w ogóle.
                    • madziulec Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 20:39
                      Nie wiem wink Może ja jestem mało ogarnięta, ale i translator, który nei grzeszy lotnością sam "staff" umie tak przetłumaczyć:

                      staff-rzeczownik
                      personel
                      sztab
                      obsługa
                      załoga
                      laska
                      obsada
                      kij
                      służba
                      łata
                      berło
                      pięciolinia
                      pała


                      staff-przymiotnik
                      służbowy
                      pięcioliniowy
                      • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 20:52
                        no ale przecież na pierwszy rzut oka widac, że ŻADEN z tych rzeczowników nie będzie zawierałw sobie w stu procentach tego, co "staff", zwłaszzca w odneisieniu do pokoju nauczycielskiego. Przeciez w szkole to na "personel" sie właściwie powie raczej w odniesieniu do woźnych, sprzątaczek, ekipy w kuchni, sekretariacie itp, raczej nie o nauczycielach.
                        A kazdy inny z wymienionych rzeczownik się nadaje jeszcze mniej.
                        No chyba, że załoga sfeminizowana, to wtedy wewntualnie "pokój dla lasek"....
                        • pederastwa Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 22:11
                          Pracownicy
                          Zatrudnieni
                          Zespół
                          Zespół pracowniczy wink
                          Personel

                          Naprawdę obejdziemy się bez słowa staff w języku polskim. Już prędzej stuff by nam się przydał ;-P
                        • madziulec Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 00:31
                          Nie wiem. Moja inteligencja, acz pewnie znacznie bardziej ograniczona niz Twoja, jakoś dopuszcza zastosowanie słowa "personel", które obejmuje i nauczycieli i sprzątaczki i Pana Henia hydraulika.
                • hanalui Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 22:57
                  nanuk24 napisała:

                  > ale lunch jest posilkiem. Dla Ciebie to naprawde ma takie wielkie znaczenie, cz
                  > y ten posilek jest pierwszym, drugim sniadaniem czy obiadem? Dla jednych to jes
                  > t drugie sniadanie, dla innych obiadem, a dla mnie osobiscie pierwszym sniadani
                  > em. Co za roznica? jest posilkiem.

                  > Az zaczelam sie zastanawiac, jakim cudem powstaja ksiazki obcojezyczne przelozo
                  > ne na polski. Juz przy tym staffie i lunchu tlumacze powinni sie rozlozyc i pod
                  > dac.

                  Akurat niektore tlumaczenia sa tak niestrawne ze czytanie, w przypadku filmow podobnie, wywoluje bol zebow. Chociazby np The girl with dragon tatoo, po polsku Dziewczyna z tatulazem w j.pol to koszmarek mało strawny.
                  Przy niektórych filmach, książkach splaszcza się faktyczną treść bo choć tłumacz przetłumaczyl zdanie, niekoniecznie oddał treść, głębię i znaczenie. Wszak tłumacze lepsi lub gorsi. Ja tam uważam ze po T.beksinskim żaden dobry tłumacz się jeszcze nie pojawił
                  • pinkdot Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 23:34
                    i. Ja tam uważam ze po T.beksinskim żaden dobry tłumacz si
                    > ę jeszcze nie pojawił

                    Zgadzam się, "pressing appointment" przełożone na "spotkanie z prasą" bodajże w Goldfingerze było boskiesmile. No i Monty Python to majstersztyk...Beksa był geniuszem translatorskim.
                  • duzeq Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 20:57
                    Chociazby np The girl with dragon tatoo, po polsku
                    > Dziewczyna z tatulazem w j.pol to koszmarek mało strawny.

                    Film jest malo strawny? Ale ktora wersja? Co to ma w ogole wspolnego z tlumaczeniami? I na litosc boska, z tatUAzem, nie tatuLazem...

                    Ameryki z tlumaczeniami tez nie odkrywasz, traduttori traditori to problem znany od dawien dawna.
                    • hanalui Re: Język polski a emigranci 02.09.13, 01:02
                      duzeq napisała:

                      > Film jest malo strawny? Ale ktora wersja? Co to ma w ogole wspolnego z tlumacze
                      > niami? I na litosc boska, z tatUAzem, nie tatuLazem...

                      Ksiazka robaczku, ksiazka. Film w polskiej wersji jezykowej bez wzgledu na wersja pewnie gniot jezykowy koszmarny, skoro ksiazka gniot, na szczęście nie dane było mi widziec, wystarczył mi gniot amerykańsk,(ktory bez Craiga bylby jeszcze wiekszym gniotem) i szwedzka wersja z ang. napisami.
                      • duzeq Re: Język polski a emigranci 03.09.13, 19:25
                        Ksiazka, robaczku, jest wydana pod innym tytulem. Dziewczyna z tatuazem to tytul filmu.
                        Przyznaj sie, czytalas ksiazke czy ogladnelas film i postanowilas ponarzekac na polski przeklad?
                        • hanalui Re: Język polski a emigranci 04.09.13, 01:47
                          duzeq napisała:

                          > Przyznaj sie, czytalas ksiazke czy ogladnelas film i postanowilas ponarzekac na
                          > polski przeklad?

                          Przeczytaj jeszcze raz powolutku co oglądałam i co czytałam, może dojdziesz, jak nie to trudno...nie po raz pierwszy z reszta tongue_out
                • shipa Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 07:47
                  Ależ nanuk24, jak już wcześniej pisałam, ja nie mam najmniejszych wątpliwości czym, kiedy i w jakiej formie jest ten posiłek- zajrzyj do pierwszego zdania mojej wypowiedzi dla pewności. Nie potrzebuje również wyjaśnienia, czego w Polsce jest odpowiednikiem, bo wiem, że takiego odpowiednika nie ma- i w związku z tym padło moje pytanie jak bez używania dziwnych tworów językowych nazwać pojemnik ta takowe.

                  Tak niejako przy okazji, zwracam Ci uwagę, że przywołany wcześniej ,,lunch box" czy właśnie ,,staff room" to są przykłady sformułować nieprzetłumaczalnych bez kontekstu kulturowego, którego z całą pewnością nie zawiera ,,pudełko na posiłek".

                  Pozdrawiam
                  • kocianna Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 08:04
                    W przypadku pudełka śniadaniowego nie darłabym szat - jeśli poprosimy w sklepie w odpowiednim kraju o lunch box, a w innym o pudełko śniadaniowe - otrzymamy ten sam produkt, więc "akt komunikacji zajdzie". Ale... po pierwsze, "lunch box" mówi się szybciej i wygodniej, co może razić purystów językowych, ale przewaga i przyjęcie, przynajmniej na jakiś czas, do polszczyzny będzie nieuniknione. Choćby dlatego, że zarówno lunch ("to umówmy się na lanczyk w piątek o 12") jak i box ("proszę kupić cały box podręczników do pierwszej klasy") zadomowiły się już u nas na dobre. Może z czasem się "wydomowią", a może wejdą do słowników, tak jak wszedł lider czy diler.
                    Zmuśmy komputerowca do używania czystej polszczyzny, a nas wyśmieje. Moi klienci z firm farmaceutycznych mieli żartobliwe zastrzeżenia do moich tłumaczeń, bo uparcie używałam sformułowania "przedstawiciel" i "grupa docelowa", a oni mają tylko repów i targety. Bo prościej, bo szybciej, bo dokładniej. To samo dotyczy emigrantów.
                    Wracając do pudełka na lunch, jego tłumaczenia i pól semantycznych: czy wiecie, że kolory blue, niebieski, cиний i jeszcze parę w innych językach mają na palecie barw zupełnie różne odcienie? Tego dopiero nie da się przetłumaczyć smile
        • najma78 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 17:40
          gazeta_mi_placi napisała:

          > A ja nienawidzę, moderatorzy powinni ją ciąć. To brak szacunku dla innych bo na
          > wet jeśli nie zna i nie pamięta danego słowa to błyskawicznie może je przetłuma
          > czyć sobie i wpisać po polsku.

          Oj widac suplementacja wiataminami i mineralami nie pomaga bo wciaz nerwowo uncertain
    • edelstein Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 19:51

      Mam gleboko gdzies jak kto mowi i czy komus nie pasuje jak ja mowie.
      Widac niektorzy nie maja wiekszych problemow w zyciu.

      "Geld bestimmt dein Ich, Geld bestimmt dein Sitz, Wo du grade bist, und wen du grade fickst"
    • buuenos Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 21:03
      Wyjechalam z kraju jako osoba dorosla,dzis,po czternastu latach nie widze powodu do kaleczenia ojczystego jezyka.przeciez to siedzi mocno w srodku! rozumiem dzieciaki,ale dorosli???Owszem niektore,nowe slowa z branzy technicznej siedza we lbie po niemiecku,ale da sie sprawdzic w jez.polskimsmile
    • rosapulchra-0 Re: Język polski a emigranci 31.08.13, 22:02
      madziulec napisała:

      > To jest jednak pewien fenomen "trzy dni nie bbyłem w kraju i zapomniałem jezyk
      > polska".
      >
      > Emigranci sprzed 5 -10 lat zaczynaja wtrącac słowa obco brzmiace. Nie wiem po c
      > o? Czy po to, by pokazac, że są światowcami, czy udowodnic, że są palantami bo
      > ani po polsku poprawnie ani w tym języku???
      >
      > Jakie jest wasze zdanie? Jak wam się ta maniera nowych emigrantów podoba???

      Mogę się założyć o orzechy, że jesteś właśnie taką przedstawicielką polską. Gdyby przyszło ci wyjechać za granicę, to szybciej byś polskiego zapomniała niż jeść zupę widelcem.

      Nie posiadam polskiej TV, ba! Nawet tubylczej nie posiadam. Z polskim mam kontakt przede wszystkim przez internet, czasem w pracy, bo oprócz mnie pracuje sporo Polaków, którzy również bezproblemowo rozmawiają po angielsku.

      Jako ciekawostkę powiem ci, że kiedyś jeden mój znajomy, który przyjechał do UK i bardzo chciał być bardziej angielski niż sami Anglicy, więc walił takie babole, jak "post ofajs"..
      • madziulec Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 00:33
        Och jakże sie mylisz wink

        Niestety nie zapomniałam języka polskiego. Widelca używam, niestety ku utrapieniu takich jak Ty, razem z nożem wink
        • rosapulchra-0 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 00:38
          Nie schlebiaj sobie. Myślisz, że nie mam co robić, tylko przejmować się twoją osobą??
          Otóż nie.
          Całkiem fajne życie prowadzę i dobrze mi z tym.
          tongue_out
          • madziulec Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 00:43
            No widac wink Po nocy nie masz co robić i z nudów siedzisz na forum wink

            Też sobie nie schlebiaj, bo jest polskie przysłowie "przyganiał kocioł garnkowi" wink
            • rosapulchra-0 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 07:07
              madziulec napisała:

              > No widac wink Po nocy nie masz co robić i z nudów siedzisz na forum wink
              >
              > Też sobie nie schlebiaj, bo jest polskie przysłowie "przyganiał kocioł garnkowi
              > " wink

              Autor: madziulec ☺ 01.09.13, 00:43
              A toś mnie ubawiła teraz! http://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gifhttp://emots.yetihehe.com/1/rotfl.gif
              • madziulec Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 10:46
                Przecież wiadomo, że madziulec nie istnieje i jest tylko boteme komputerowym wink))

                No ale Ty miałas lepsze rzeczy do roboty o 1 w nocy. Rzekomo przynajmniej smile
                • rosapulchra-0 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 10:52
                  Zaprzestań się ośmieszać.
                  Walnęłaś babola i to ci zostanie zapamiętane.
                  • madziulec Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 10:54
                    Zastrzelę się z tego powodu gumka od majtek wink
                    • rosapulchra-0 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 11:13
                      Reagujesz, znaczy słabsza z ciebie dyskutantka tongue_out
    • kocianna Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 06:42
      Bi_scotti akurat kiedyś pisała, że nie jest w stanie stworzyć tekstu w jednym języku ze względu na ograniczenia "zdrowotne". Mnie code switching (hehehe, jak to jest po polsku - termin poproszę) interesował zawsze zawodowo, o ile się nie mylę, psycholingwiści (a może... psychojęzykoznawcy???) nie rozwikłali jeszcze tego problemu, tak samo zresztą jak nie wiadomo, czy i w jakim stopniu myślimy werbalnie.
      To, co niektórzy uznają za "obcy akcent" to intonacja zdaniowa i właśnie wspomniana przez kogoś "melodia" języka, rzecz, którą się błyskawicznie traci po wyjeździe i równie błyskawicznie zyskuje po powrocie.
      Mój nieidealnie dwujęzyczny naturalnie (polski-rosyjski) i niemal idealnie dwujęzyczny sztucznie (angielski) brat po rosyjsku mówi... z amerykańskim akcentem. Mama, jak już wspomniałam, posługuje się surżykiem, i im jest starsza, tym jest gorzej. Ogląda film po rosyjsku i w rozmowie z Rosjanami nie jest w stanie przekazać po rosyjsku jego treści, wplata co chwilę polskie słowa albo - ze względu na podobieństwo języków - polskie słowa z rosyjskimi końcówkami. Jeżeli jej rozmówca nie zna polskiego zupełnie, to bardzo się stara mówić wyłącznie po rosyjsku i tworzy jakieś zrozumiałe, ale bardzo dziwne konstrukcje.
      Jako stosunkowo młoda dzieweczka zaś wybudzona z narkozy w PL rozmawiała z lekarzami po rosyjsku, wprawiając ich w osłupienie - bardzo chciała, ale przez parę godzin nie potrafiła przestawić się na polski.
      U jednych ludzi ta "zapadka" w mózgu działa idealnie, prawdopodobnie można ją wyćwiczyć (tłumacze ustni), u innych jest wyjątkowo oporna albo ulega destrukcji z wiekiem czy pod wpływem leków/alkoholu etc. NB, czemu po alkoholu lepiej się dogadujemy w innych językach?

      Więc wypominanie emigrantowi, że wtrąca obce słowa jest naprawdę porównywalne z wypominaniem osobie pozbawionej słuchu muzycznego, że fałszuje.
      • kocianna Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 07:08
        Jeszcze dodam jeden przykład za tezą "neurologiczną":
        Babcia czyta Młodej regułkę gramatyczną z rosyjskiego podręcznika. CZYTA, nie mówi z pamięci. Zamiast "или" czyta "lub", którego tam nie mogło w żaden sposób być. Jakim cudem?
        • pederastwa Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 09:26

          Do mnie teza neurologiczna w zupełniosći przemawia. Emigrantką nie jestem, ale wystarczy kilkudniowy wyjazd służowy, na którym mówię pół na pół po angielsku i po polsku. Przy czym angielski znam tak sobie - spokojnie mogę się porozumieć, ale wymaga to ode mnie sporego wysiłku umysłowego. Zwykle po 2-3 dniach mam kryzys, mieszają mi się języki np. mówię do partnerów zagranicznych po polsku przekonana, że mówię po angielsku, zacinam się itp.
          Dlatego rozumiem, że niektórzy mogą mieć duzy problem z płynnym przechodzeniem między językami.
          ALE owszem spotkałam się z osobą, która ten problem akcentowała niejako na pokaz, wyraźnie na siłę wtrącając słówka angielskie do polskiej rozmowy. Ale to były nie tylko angielskie wtrącenia, ale cała postawa pt. "mieszkam w USA klękajcie narody". A najbardziej widoczne było, kiedy do towarzystwa dołączał się ktoś nowy, nie wiedzący gdzie pani mieszka. Wtedy niemalże zupełnie zapominała polskiego, którym jeszcze chwilę wcześniej jednak nieźle się posługiwała wink
        • myelegans Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 12:37
          Kocianna, dzieki big_grin
          Bardzo to ciekawe. Zawsze interesowal mie fenomen ludzi, ktorzy jezyki maja tak zakodowane, ze sie nie przestwiaja, i podswiadomie przechodza z jednego na drugi.

          Ja z kolei zauwazylam, ze po ang wypowiadam sie bardziej precyzyjnie, a po polsku bardziej opisowo-literacko. Angielski DLA MNIE, jest precyzyjnym jezykiem nauk scislych, ale to pewnie dlatego, ze tak zaczynalam.

          Mam kolezanke, ktora po pijaku zawsze mowila jezykami, nawet trzema sie zdarzalo wink
      • shipa Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 07:40
        Kocianno, wypominanie też ma inne podłoże: niezrozumienie, że język ,,własny" to już niekoniecznie w danej chwili język polski. Oczywiście może być to odbierane jako ,,chwalenie się" (sic!) mieszkaniem w kraju ,,obcojęzycznym", ale odrzucając sentymenty czasami fakty są po prostu takie, że Polacy czasem po polsku JUŻ nie mówią, z powodu okoliczności życiowych właśnie, co więcej, nie mają kontaktu z żywym językiem polskim.
        Trudno się przestawić umysłowo językowo mniej wytrenowanym jednostkom na ,,bieżąco", analogicznie jak uczącym się języka obcego, poszukującym słówka z ostatniej lekcji (,,mam to na końcu języka") wink
      • marianna72 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 13:23
        Bardzo ciekawe dzieki kocianna
        A tak z wlasnego podworka mialam dzis do przetlumaczenie kolezance pismo sluzbowe i za chiny ludowe nie potrafilam tego na polski poprawnie przetlumaczyc .Koncowka ,ktora mowila ze odwolanie trzeba napisac " secondo le modalità e i tempi già specificati nel verbale in suo possesso" co mniej wiecej oznacza ze" wedlug sposobu i terminu oznaczonych w raporcie , ktory jest w waszym posiadaniu".Ale nie potrafilam tego zgrabnie przetlumaczyc bo mi zgrzytalo , zadzwonilam do jednej kolezanki polki i sie zastanawialysmy obie wink))) Na koniec wyszedl mi ten dziwny twor mam nadzieje ,ze kolezanka zrozumie , trudno mi jednak uzywac sformulowan urzedowych polskich bo ich zwyczajnie nie pamietam nie mam kontaktu z tego typu jezykiem juz od prawie 20 lat i pewnie zwroty przychodza mi z trudnoscia
    • princess_yo_yo Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 11:03
      w watku obok kiedy uzylam polskiego terminu na insulin resistance zarzucono mi nieuctwo I nazwano niunia
      w sytuacji kiedy przez ponad 10 lat uzywa sie innego jezyka jako pierwszego (wszystkie wrazenia sensoryczne I komunikacja poza telefonami do rodziny I forum) czesc slownictwa przyswaja sie po raz pierwszy w tym wlasnie jezyku. tym sposobem jest wiele terminow prawniczych ktorych nie jestem w stanie wytlumaczyc po polsku, to samo dotyczy mojego medycznego przypadku, problem w tym wypadku jest jeszcze wiekszy bo zrodla medyczne w jezyku polskim sa bardzo ubogie.
      • shipa Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 11:36
        O! o! o! Oooo!
        Ja zawodowo przyswoiłam sobie pewne terminy, których nie dam rady przetłumaczyć węzłowato na polski, nawet z terminologią medyczna lepiej radzę sobie niż po polsku ba, banalnego ,,lunch box" nie ,,ogarniam", za to nie wiem, jak jest po angielsku np.:kowadło- czyli jednak nie mówię dobrze po angielskusmile
        Fakt, zauważam w swoim przypadku znaczące zubożenie języka, języka polskiego, na rzecz wzbogacenia innego (ale najwyraźniej kiepsko go znam, skoro tego ,,kowadła" mi brakuje)- widać nie znam dobrze żadnego, taka konkluzja.
        • princess_yo_yo Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 12:39
          > Fakt, zauważam w swoim przypadku znaczące zubożenie języka, języka polskiego, n
          > a rzecz wzbogacenia innego (ale najwyraźniej kiepsko go znam, skoro tego ,,kowa
          > dła" mi brakuje)- widać nie znam dobrze żadnego, taka konkluzja.
          >

          I to jest bardzo dobra konkluzja, I kazdemu sie przydarza z rozna czestotliwoscia, ludziom ktorzy posluguja sie jednym jezykiem tez, jestem tego prawie pewna chociaz nie siegam pamiecia tak daleko jesli chodzi o swoj wlasny przypadek. trudno mi jednak uwierzyc ze nigdy nie brakowalo mi jakiegos slowa kiedy cala moja egzystencja odbywala sie w jezyku polskim.
          • shipa Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 13:25
            Widzisz, ja nadal nie uważam, żeby brakowało mi jakiegoś słowa, tylko niedoskonały mózg podsuwa je ,,na bieżąco" z zasobów języka częściej używanego, a to już- wiadomo- próba zaimponowania komuś.

            Nie mam tak w drugą stronę, nie wstawiam polskich słówek w wypowiedziach po angielsku, pewnie dlatego, że na początku bardziej się koncentrowałam na jego poprawności, świadoma niedoskonałości- z polskim jest inaczej, wiadomo, że znam i jakoś nie przywiązuję do tego większej wagi (co nie oznacza, że nie mam świadomości pewnego wyjałowienia związanego z czasem jego nieużywania).

            Teoria neurologiczna do mnie przemawia, bowiem nie wierzę, że w dzisiejszych czasach można komuś zaimponować znajomością kilku słów ,,po cudzoziemsku".
            • princess_yo_yo Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 13:42
              w druga strone powod jest bardzo prozaiczny, w pl tak jak I w innych krajach ludzie sa przyzwyczajeni do angielskiego na codzien, ekspozycja na jezyk jest duzo wieksza niz sie wydaje - filmy, muzyka, nauka, ekonomia, internet. jezyk polski w przestrzeni poza pl nie istnieje, w odnieniu do spolecznosci nie rdzennej.
    • vi_san Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 13:34
      Masz rację, ale... wink
      Znam osoby, które wyjechały osiem lat temu [małżeństwo, z dwójką dzieci, wówczas 6 i 2 lata]. I o ile rodzice w czasie wizyt w Polsce mówią po polsku "normalnie", ani nie plączą wymowy, ani nie posiłkują się obcym słownictwem, to dzieci już są niemal wyłącznie anglojęzyczne i polski rozumieją z grubsza, młodszy [obecnie 10 lat] mówi po polsku bardzo słabo, więc często rodzice chcąc by rozumiał - mówią po angielsku.
      Inna kwestią, i tu masz całkowita rację, są dorośli, którzy w trzy miesiące po wyjeździe za granicę "zapominają słowa, bo polska to trudna jenzyka jest".
      • shipa Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 14:12
        Ja też sporo znam dzieci w moim otoczeniu JUŻ nie mówiących po polsku, pomimo obojga rodziców polskojęzycznych- wpływ otoczenia, edukacji, jest nie do przecenienia, ale też przekonania rodziców, że polski jest ,,gorszy" i należy kłaść nacisk WYŁĄCZNIE na język otoczenia . Jest jednak ciągle takie przekonanie, nawet w moim polskim otoczeniu, że język polski jest naturalny, wrodzony i nie do wyrugowania nawet po latach jego nieużywania- czy to w stosunku do dorosłych, czy, co bardziej oczywiste, dzieci- przecież tak nie jest.
        • vi_san Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 16:26
          Otóż znam co najmniej kilka przykładów na to, że język ojczysty, pierwszy, którym się człowiek uczył posługiwać i posługiwał przez całe dzieciństwo i młodość jest niemożliwy do zapomnienia - jeśli się nie chce zapomnieć. A Madziulec pisała o tych, którzy wyjechali jako dorośli ludzie, i nie bawią w odcięciu od ojczyzny czterdzieści lat z okładem - tylko od pięciu czy dziesięciu lat. Nie wmówisz mi, że w pięć lat "zapomniałabyś" język, którego się uczyłaś i którym się posługiwałaś przez lat trzydzieści...
          Dzieci, wychowane w "tamtym" systemie edukacyjnym, a częso urodzone "tam" - to całkiem inna sprawa, i często nawet wola rodziców nie jest w stanie pokonać bariery językowej.
          • najma78 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:27
            vi_san napisała:

            > Otóż znam co najmniej kilka przykładów na to, że język ojczysty, pierwszy, któr
            > ym się człowiek uczył posługiwać i posługiwał przez całe dzieciństwo i młodość
            > jest niemożliwy do zapomnienia - jeśli się nie chce zapomnieć. A Madziulec pisa
            > ła o tych, którzy wyjechali jako dorośli ludzie, i nie bawią w odcięciu od ojcz
            > yzny czterdzieści lat z okładem - tylko od pięciu czy dziesięciu lat. Nie wmówi
            > sz mi, że w pięć lat "zapomniałabyś" język, którego się uczyłaś i którym się po
            > sługiwałaś przez lat trzydzieści...

            Wiesz, ja tez nikogo takiego nie znam kto zapomnialby jezyka ale mam w bliskiej rodzinie osoby ktorym po 15, 20, 30 latach minimalnego kontaktu z jezykiem polskim za to intensywnego z innym a nawet kilkoma innymi zmienil sie akcent, maja problemy z uzywaniem trafnych okreslen w jezyku polskim itp. Ja tylko od 12 lat ale tez lapie sie czasem na tym ze wstawiam angielskie slowa w polskie wypowiedzi bo nie moga dokladnie wtedy gdy potrzebuje znalezc odpowiednika po polsku. Nie jest to maniera ani chec zaimponowania komukolwiek, tak wychodzi. Natomiast co do problemu madziulec to uwazam ze przesadza, nawet jesli kogos takiego spotkala to naprawde jest to powod dla niej aby sie tym przejmowac ze az musiala watek na forum zakladac?
          • hanalui Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:48
            vi_san napisała:

            > A Madziulec pisa
            > ła o tych, którzy wyjechali jako dorośli ludzie, i nie bawią w odcięciu od ojcz
            > yzny czterdzieści lat z okładem - tylko od pięciu czy dziesięciu lat.

            No i co z tego ze nie bawią w odcięciu, cokolwiek to znaczy? Przecież przez 10 lat sporo się wydarza, zmienia. Mi np pojawiło się dziecko a wraz z nim całe słownictwo okolociazowe, okoloporodowe, terminologia chorób dzieciowych, rzeczy dla dzieci itd, itp wszystko w j.ang. W j.pol ta terminologia prócz jakiś podstaw nie była mi do niczego potrzebna więc jej nie znałam bo i po co? Stad tez wiele terminów znam po ang nie wiem jak zwą się po polsku.
            To samo z terminologia zawodowa, nie mam bladego pojęcia jakie są odpowiedniki polskie niektórych procesów, narzędzi itd, itp

            Nie wmówi
            > sz mi, że w pięć lat "zapomniałabyś" język, którego się uczyłaś i którym się po
            > sługiwałaś przez lat trzydzieści...

            Zapomnieć może nie, ale niekoniecznie wiem jak się nazywają nowe/stare rzeczy których nigdy w PL nie używała,nie miałam z nimi doczynienia lub znałam. Nie znam tez polskich odpowiedników tytułów filmowych czy książkowych np film "le miserables" istnieje dla mnie tylko pod takim tytułem bo pod takim go oglądałam, w rozmowie uzylabym tylko takiego tytulu, niezmiernie byłam zdziwiona ze w PL tytuł przetlumaczyli. Ogólnie tłumaczenia tytułów wychodzą koszmarkowato, takie Dirty Dancing na Wirujacy sex czy Leap year na wesele po irlandzku itd itp
            • madziulec Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:06
              Nie mówiłam / pisałam o nazwach, które się pojawiły.
              Nie pojawiło się ostatniemi czasy słowo "difference", ale moge się mylić wink U niektórych chyba się piojawiło.

              Co do meritum:

              nie ulega wątpliwości, że jakoś osoby, które kiedyś wyjechały i nawet nei używały jeżyka potrafią mówić w miarę normalnie po polsku, bez wtrącania obco brzmiacych sło. Owszem, ich język moze brzmieć archaicznie, to prawda, ale jest językiem polskim. Nie ma w nim "kumasz" i innych tego typu wyrażeń. Za to da sie te osoby bez problemu zrozumieć.
              nie ma też charakterystycznego amerykańskiego "am"...


              Ci, co wyjechali niedawno mają zwyczaj wśród znajomych zapominac słów, pytać z udawana nerwowością "jak to jest po waszemy / polsku?" ... jakby polski przestał być ich jezykiem. Ot, takie pokazywanie jak bardzo są tam u siebie.

              To moje obserwacje.
              • najma78 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:21
                madziulec napisała:

                > Ci, co wyjechali niedawno mają zwyczaj wśród znajomych zapominac słów, pytać z
                > udawana nerwowością "jak to jest po waszemy / polsku?" ... jakby polski przesta
                > ł być ich jezykiem. Ot, takie pokazywanie jak bardzo są tam u siebie.
                >
                > To moje obserwacje.
                >
                A co z tych obserwacji wynika? Zapytaj te konkretne osoby czy polski przestal byc ich jezykiem?

                "Ot, takie pokazywanie jak bardzo sa tam u siebie."

                Ciebie to meczy, widac. Masz definitywnie problem z emigrantami.
              • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:38
                > Ci, co wyjechali niedawno mają zwyczaj wśród znajomych zapominac słów, pytać z
                > udawana nerwowością "jak to jest po waszemy / polsku?" ... jakby polski przesta
                > ł być ich jezykiem. Ot, takie pokazywanie jak bardzo są tam u siebie.
                >
                > To moje obserwacje.

                Wiesz, być może tak jest dlatego, że te osoby, które wyjechały kiedyś, znalazły się na emigracji w innej sytuacji - raczej trudniej im się było zasymilowac, bo przeciez nie mieli często prawa do pracy, podejmowali prace takie bardziej ręczne, w których nie trzeba sie za bardzo uczyć języka, zwłaszcza, jeśli pracowało się w polskiej ekipie, mieszkało sie tez na kupie z POlakami. Ci, co wyjechali dziesięc lat temu, wyjechali juz z możliwością podjęcia legalnej pracy, niekoniecznie siedzą na Jackowie i w innych tego typu dzielnicach, to i rzeczywistość językowa im się torchę pozmieniała.

                Ja tez wtrącam angielskie zwroty, też czasem pytam, jak coś jest po polsku, bez nerwowości i nikomu niczego nie usiłuję tym udowodnić, zaimponowac albo pokazać, po prostu zwroty angielskie częstoo są bardziej handy (huehue), nie mówiąc już o tym, ze w tym jezyku łatwiej i szybciej się tworzy nowe słowa, które nie beda miały polskich odpowiedników albo będą, tylko, że ten odpowiednik nie do końca oddaje stan rzeczy.
                • madziulec Re: Język polski a emigranci 02.09.13, 16:12
                  Tak sobie myśle, że niekoniecznie.
                  Nie wszyscy wyjechali z Białostoczcyzny do rzeczonego Jackowa albo jako Górale.
                  Niektórzy wyjechali do innych krajów i nie mili styczności z Polakami, nie pracowali na budowach, na zmywakach, nie zrywali truskawek... Slowem, nie musieli sie stresowac tym, że mogą być deportowani za brak pozowleń o prace itp.

                  Ale dziwne, że akurat pokazujesz, że kiedyś to się tak wyjeżdżalo. Ja nikogo takiego nei znam.
                  Mozliwe, że Ciebie i Twoich znajomych to dotyczy.
                  Pozdrawiam.
              • krecik Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 19:38
                > Ci, co wyjechali niedawno mają zwyczaj wśród znajomych zapominac słów, pytać z
                > udawana nerwowością "jak to jest po waszemy / polsku?" ... jakby polski przesta
                > ł być ich jezykiem. Ot, takie pokazywanie jak bardzo są tam u siebie.
                >
                > To moje obserwacje.

                Obserwacje? Nie, to twoja interpretacje czyjegos zachowania.

                Interpretacja kogos, kto nie potrafi zrozumiec, ze mozna zapomniec slow i zwrotow. Nie - szumnie dumnie -Jezyka Polskiego z Duzej Litery. A wlasnie tych nieszczesnych wyrazow.

                Kogos, kto nie potrafi zrozumiec, jak duzym wysilkiem umyslowym jest proba wpasowania sie w inny paradygmat rzeczywistosci i kodow jezykowych. Ze niektorym ludziom mozg sie prawie lasuje, jesli musza zawodowo intensywnie funkcjonowac w zupelnie innym jezyku. Ze ow mozg ma prawo sie przestawic wlasnie w taki smieszny sposob, ze usluznie podstawia slowa nieadekwatne do sytuacji.

                I wreszcie kogos, kto najwyrazniej ma problem z wyjechanymi, ktorzy "udaja", ze peszy ich wlasna indolencja jezykowa. Bo z pewnoscia szpanuja i chca sie pokazac, jak to sie zasymilowali tam.

                Ag
            • mdro Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:11
              > np film "le miserables" istnieje dla mnie tylko pod takim tytułem bo pod takim go
              > oglądałam, w rozmowie uzylabym tylko takiego tytulu, niezmiernie byłam zdziwiona ze w
              > PL tytuł przetlumaczyli.

              Choć generalnie rozumiem kwestię, to dlaczego nie mieliby przetłumaczyć, skoro powieść Hugo funkcjonuje w Polsce pod takim tytułem od XIX wieku? (ba, gwoli ścisłości to polskie tłumaczenie ukazało się wcześniej niż francuski oryginał wink). Fakt, że tytuł współcześnie nie do końca adekwatny, lepszy byłby "Nędzarze".
              • hanalui Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:33
                mdro napisała:

                > Choć generalnie rozumiem kwestię, to dlaczego nie mieliby przetłumaczyć, skoro
                > powieść Hugo funkcjonuje w Polsce pod takim tytułem od XIX wieku?

                No nie wiem, jakoś polski tytuł mi nie leży, nie oddaje tytułu i korzeni wink. Czemu za za to nie przetłumaczono Top Gun czy Omen?
                • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 18:45
                  hyyy? a jak niby na polski przetłumaczyć "omen"? przeciez to słowo funkcjonuje w polskim jęz.?
            • vi_san Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 20:03
              No dobrze, urodziłaś dziecko i słowa "dzieciowe" znasz po angilesku [czy tam w jakim języku funkcjonujesz]. I oczywiście, o chorobach wieku dziecięcego, psychologii rozwojowej dziecka itp - możesz w związku z tym rozmawiać tylko w języku obcym, bo w polskim zwyczajnie nie masz odpowiedniego zasobu słów. Ale w zwykłej rozmowie, zakładam, że pamiętałaś co to jest smoczek, pieluszka czy kocyk? I, oczywiście, w tematach ściśle określonych, zawodowych czy temu podobnych braki słownikowe są oczywiste i zrozumiałe [zresztą zakładam, że po prostu polskie nazewnictwo jest ci kompletnie do niczego nie potrzebne]. Ale nie sądzę, by założycielce wątku chodziło o takie "niedociągnięcia". Raczej o kogoś, kto nie tak znów dawno wyjechał, i nagle pyta "Jak to jest po waszemu Airport... ?
              Tłumaczenie tytułów [i wogóle tłumaczenie filmów] to nader często masakra piłą mechaniczną, acz "Nędznicy" Victora Hugo są LEKTURĄ SZKOLNĄ, więc nie rozumiem skąd zdumienie?
              • hanalui Re: Język polski a emigranci 02.09.13, 01:15
                vi_san napisała:

                > Ale w zwykł
                > ej rozmowie, zakładam, że pamiętałaś co to jest smoczek, pieluszka czy kocyk?

                Czyż nie wspominałam ze podstawy i owszem, ale szczegółowe słownictwo już nie za bardzo?

                acz "Nędznicy" Victora Hugo są LEKTURĄ SZKOLNĄ, więc nie rozumiem
                > skąd zdumienie?

                Chyba z listy uzupełniającej, bo u mnie tego nie przerabiano.
                • vi_san Re: Język polski a emigranci 02.09.13, 10:42
                  Ale też Madziulec [założycielka wątku] nie pisała o jakichś nietypowych słowach czy kwestiach techniczno - zawodowych. Pisała o snobach za pięć groszy, którzy po roku czy dwóch za granicą zapytują cię w zwykłej rozmowie "Jak to jest po waszemu... Gel Pen?" [dla wyjaśnienia - długopis żelowy].
                  Może być, że uzupełniającą - ja omawiałam. I nie podobało mi się, znaczy uznałam za "nuuudę". To w liceum było.
              • shipa Re: Język polski a emigranci 02.09.13, 08:45
                Vi_san, ale niektórzy Polacy nie chodzili do polskiej szkoły i ,,Nędzników" mogli znać pod innym tytułemsmile, właśnie francuskim, bo pod takim funkcjonuje w wielu krajach.
                i
                Polak nie kończący polskich szkół może budzić zdumienie, wiem, ale takie ,,cuda" też w przyrodzie występują.
                • vi_san Re: Język polski a emigranci 02.09.13, 10:49
                  Rozumiem i ż niektórzy Polacy kończyli szkoły "nie polskie", mało tego - wiem, że niektórzy w ogóle szkoły średniej nie skończyli - i żyją! Odniosłam się tylko do "zdumienia" hanalui faktem przetłumaczenia tytułu powieści/filmu. Powieść "Nędznicy" Hugo funkcjonuje w literaturze od lat wielu, była [czy jest nadal nie wiem, zwłaszcza po ostatnich szaleństwach MEN] lekturą szkolną... Nie jest to jakaś książczyna, którą tylko co wydano nakładem wydawnictwa "Krzak". I w świadomości "czytających" w Polsce - funkcjonuje właśnie pod takim tytułem.
                  Na marginesie - na plakatach reklamujących "Nędzników" w Polsce - tytuł był po francusku. smile
            • marianna72 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 20:34
              hanalui napisała:


              > Zapomnieć może nie, ale niekoniecznie wiem jak się nazywają nowe/stare rzeczy k
              > tórych nigdy w PL nie używała,nie miałam z nimi doczynienia lub znałam. Nie zna
              > m tez polskich odpowiedników tytułów filmowych czy książkowych np film "le mise
              > rables" istnieje dla mnie tylko pod takim tytułem bo pod takim go oglądałam, w
              > rozmowie uzylabym tylko takiego tytulu,
              Ale wiesz ,ze ci le miserables jak ich nazywasz to akurat ja czytalam jak mialam szesnascie lat jako Nedznikow Wiktora Hugo wiec raczej to nie powinn byc problemem chyba ze o ksiazce nie wiesz nawet ze slyszenia ,


              • cherry.coke Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 20:43
                No tylko tu jest troche wtopa z polskim tlumaczeniem, bo "les miserables" to znaczy "ubodzy, nieszczesni", a nie "nedznicy" (zloczyncy). Ja ksiazke czytalam i bylam jej swiadoma, a dopiero po jakims czasie slyszenia o "Les Miserables" dotarlo do mnie, ze to jedno i to samo.

                A moze ktos ma dobre, rownie krotkie i celne polskie tlumaczenie slowek "patronising" i "creepy"?
                • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 20:54
                  patronizing->protekcjonalny
                  • cherry.coke Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 20:57
                    No wlasnie w teorii tak, ale w praktyce "don't patronise me" a "nie traktuj mnie protekcjonalnie" to jakos nie ten efekt! Polska wersja jest jakas rozlazla...
                    • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 21:01
                      no ale chyba można powiedzieć "nie patronizuj"? a jeśli nei można, to pewnie prędzej czy później się przyjmie.
                      • cherry.coke Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 21:03
                        Nie, wlasnie chyba nie mozna. Jak sie chce przetlumaczyc "he's a patronising prick" to trzeba leciec calym zdaniem "ten fiut to lubi traktowac ludzi protekcjonalnie"...
                        • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 21:05
                          może "protekcjonalny fiut" da radę?
                          no polski jest dużo rozwleklejszy, to widać, jak się składa książki, co mają dwie wersje językowe jedna obok drugiej na przykład. Nic dziwnego, że ludzie sobie często ułatwiają angielskimi wstawkami.
                          • cherry.coke Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 21:08
                            O faktycznie, jako przymiotnik dziala smile
                • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 20:57
                  a creepy to własnie takie słowo, co dosłownie nie ma sensu przetłumaczyć, a żeby oddać nastrój, to można powiedzieć "obślizgły [typ]", jesli to ma tyczyć człowieka, nie miejsca/sytuacji. ALe wlaśnie - tak boza kontekstem to to "obślizgły" bedzie znaczyć co innego.
                  • cherry.coke Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 20:59
                    O, oslizgly moze byc, mialam na mysli czlowieka. Troche ubywa elementu zagrozenia, bo na przyklad "creepy" moze byc tez morderca, a oslizgly tylko sasiad erotoman, ale daje rade smile
                    • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 21:03
                      lepiej powiedz, jak na angielski przetłumaczyć "nie udowodnię, ze nie jestem wielbłądem" (i nie chodzi mi o "I can't prove I am not a camel"...)
                      • cherry.coke Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 21:07
                        O ciezkie. Tu chyba trzeba sie zastanowic, co jest celem wypowiedzi - jesli rozmowa z kims celowo opornym, to mozna powiedziec "you clearly don't want to be persuaded"? Nie to samo, wiem...
                        • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 21:08
                          wiem, że ciężkie, od paru miesięcy sie zastanawiam nad dobrym ekwiwalentem... ale Twoja wersja daje radę.
                          • cherry.coke Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 21:11
                            Jeszcze o takim opornym dyskutancie mozna powiedziec "no chance, he's argument proof".
                      • kandyzowana30 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 21:27
                        You cannot prove a negative. Jest chyba dosc popularne ale nie wiem jak z kontekstem.
                        • minor.revisions Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 23:26
                          kandyzowana30 napisała:

                          > You cannot prove a negative. Jest chyba dosc popularne ale nie wiem jak z kont
                          > ekstem.

                          tyle, że nie ma tego żartobliwie-ironicznego wydźwięku.
              • hanalui Re: Język polski a emigranci 02.09.13, 01:29
                marianna72 napisała:

                > Ale wiesz ,ze ci le miserables jak ich nazywasz to akurat ja czytalam jak mial
                > am szesnascie lat jako Nedznikow Wiktora Hugo wiec raczej to nie powinn byc pr
                > oblemem chyba ze o ksiazce nie wiesz nawet ze slyszenia ,

                Chyba nie zrozumialas problemu. Zdziwiło mnie fakt tłumaczenia bo w wielu krajach film ukazał sie pod tytułem les miserables, a nie czy ja wiem ze to nedznicy czy nie
                • marianna72 Re: Język polski a emigranci 02.09.13, 11:01
                  hanalui napisała:


                  > Chyba nie zrozumialas problemu. Zdziwiło mnie fakt tłumaczenia bo w wielu kraja
                  > ch film ukazał sie pod tytułem les miserables, a nie czy ja wiem ze to nedznicy
                  > czy nie

                  Ty napisalas cyt "Nie znam tez polskich odpowiedników tytułów filmowych czy książkowych np film "le miserables" istnieje dla mnie tylko pod takim tytułem bo pod takim go oglądałam, w rozmowie uzylabym tylko takiego tytulu,"
                  Tak jakby Nedznicy istnieli tylko po nakreceniu fimuwink)) Raczej chyba nie jest trudno skojarzyc film z ksiazka ja akurat nie mam problemu z kojarzeniem tytulow adaptacji filmowych tlumaczenie przychodzi mi wtedy z latwoscia wiec to akurat nie byl dobry przyklad bo ksiazka nawet jesli jej nie czytalas pewnie obila ci sie o uszy .
                  >
                  >
        • najma78 Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 17:14
          shipa napisała:

          > Ja też sporo znam dzieci w moim otoczeniu JUŻ nie mówiących po polsku, pomimo o
          > bojga rodziców polskojęzycznych- wpływ otoczenia, edukacji, jest nie do przecen
          > ienia, ale też przekonania rodziców, że polski jest ,,gorszy" i należy kłaść na
          > cisk WYŁĄCZNIE na język otoczenia . Jest jednak ciągle takie przekonanie, nawet
          > w moim polskim otoczeniu, że język polski jest naturalny, wrodzony i nie do w
          > yrugowania nawet po latach jego nieużywania- czy to w stosunku do dorosłych, cz
          > y, co bardziej oczywiste, dzieci- przecież tak nie jest.
          >
          >
          Oboje jestesmy polskojezyczni ale nasze dzieci (10 i 6) tez znaja jezyk polski z grubsza, mlodszy uzywa raczej biernie czyli rozumie ale ma ubogie slownictwo jednak wynika to nie tyle z nadania jezykowi statusu "gorszego" ile z zycia. Oboje pracujemu, dzieci od 10 m-ca zycia w przedszkolu, pomoc opiekunek, pozniej szkola, dzieci z sasiedztwa nie mowiace po polsku, znajomi nie polskojezyczni, brak polskiej tv, zajecia dodatkowe, grupy znajomych dzieci, moje z fitness itd sprawiaja ze polskiego uzywa sie niewiele. Dla dzieci pierwszym jezykiem jest angielski i to przynajmniej dla mnie jest naturalne.
    • kocianna Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 19:14
      Jeszcze tak sobie przypomniałam... często (nie zawsze!) szczególnie dużo wtrąceń słyszy się u ludzi, których polszczyzna przed wyjazdem... nie była imponująca. To chyba trochę na zasadzie synonimów działa. Człowiek o bogatym słownictwie wie, że może powiedzieć śliczny, i ładny, i piękny, i nadobny, i boski. Więc jeśli zapomni, jaki jest najbliższy odpowiednik "beautiful", to mu się przypomni któryś z dalszych. A człowiekowi znającemu mniej synonimów usłużny mózg przypomni słowo częściej ostatnio używane... "Taka bjuti dziewczyna!"
    • krecik Re: Język polski a emigranci 01.09.13, 19:42
      > Emigranci sprzed 5 -10 lat zaczynaja wtrącac słowa obco brzmiace. Nie wiem po c
      > o?

      Z pewnoscia maja w tym ukryty cel.

      > Czy po to, by pokazac, że są światowcami, czy udowodnic, że są palantami bo
      > ani po polsku poprawnie ani w tym języku???

      Z pewnoscia to drugie. Budza sie i postanawiaja dzisiaj pokazac, iz sa palantami. A jak wiadomo, najlepszy sposob na to to wtracenie kilku slow w jezyku, w ktorym sie funkcjonuje od 5-10 lat.

      > Jakie jest wasze zdanie? Jak wam się ta maniera nowych emigrantów podoba???

      Ale zdefiniuj "nowy" w tym kontekscie. Czy jest to 3 dni, czy jednak 5-10 lat, bo moze byc problem z punktem odniesienia.

      Ag

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka