Dodaj do ulubionych

Przesadzam?

13.12.13, 14:11
Moja najstarsza córka, lat prawie 20, studentka pierwszego roku. Mamy w sumie pięcioro dzieci, plus dom na kredyt, więc oboje z chłopem harujemy dzień, noc i w weekendy, żeby jakoś to uciągnąć. Córka ogólnie przemęczać się nie lubi, a ma rozległe potrzeby finansowe jak każda z nas w tym wieku, no OK smile Od dawna jej mówię, żeby znalazła sobie pracę na weekendy, bo spędza je głównie przed telewizorem, na Fejsie albo ze znajomymi. Nie, mamo bo teraz mam (klasówkę, maturę, kolokwium, sesję) i muszę się uczyć - po czym znów następują długie godziny spędzone na bumelowaniu. Znajdź pracę na jeden dzień w tygodniu, mówię, pomoc w sklepie, sprzątanie, jakiś McDonalds, zarobisz sobie 50 zł, na miesiąc wyjdzie ci kilka stów, akurat na twoje potrzeby. Nie ma takiej pracy, mamo - słyszę. Mówię, co ma zrobić, jak szukać – słyszę: nie, bo mam teraz (klasówkę, kolokwium, sesję). Tymczasem ogląda TV, kiedy my oboje zasuwamy na kompach cały weekend.

No i teraz prosi o pieniądze na fryzjera. Ładnie prosi, nie powiem, jak odmawiam, to w płacz. Tłumaczę, że finanse w rodzinie wielodzietnej są napięte i naprawdę wypadałoby, żeby zarobiła na swoje ekstra potrzeby, a jeśli jej się nie chce, to w takim razie niech ją koleżanka ostrzyże. A sama dla siebie to masz na fryzjera – słyszę. No właśnie, jak sobie zarobisz, to też cię będzie stać - odpowiadam. Zamiast fryzjera można też wstawić: nowe spodnie, nowe buty, bo stare mają już 3 lata, itp.

Wesprzyjcie pls, bo już naprawdę prawie mnie przekonała, że jestem niedobrą matką.
Obserwuj wątek
    • chipsi Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:14
      Mój młodszy szwagier bardzo szybko znalazł motywacje do pracy jak mu mamusia kranik przykręciła. Wiem ze to trudne ale jakie skuteczne smile
    • nowel1 Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:15
      Wspieram.
      Dopóki nie poczuje ściany, nic z tym nie zrobi.
      Utrzymujesz ją, więc ustal z nią jasno - przeznaczasz dla niej np.100 zł do ręki co miesiąc, co z tym zrobi - jej sprawa, a wszelkie potrzeby extra musi finansować sama.
      A potem już tylko żelazna konsekwencja.
      • wielkafuria Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:32
        oj tak, ja jestem bardzo konsekwentna i bym nie odpusciła. jest mnóstwo takich prac gdzie mozna pracować 1 dzien w tygodniu. skoro moja pani za kilka godzin sprzatania moze zgarnac stówę to córka tez mogłaby sprzatac, albo zajmowac sie dzieckiem (niania.pl - tam szukaja ludzi na godziny). jakbym widziala ze laska sie obija to bym ja wyslala do pracy. jakby rzeczywoscie sie uczyła i by siedziala nad ksiazkami to wtedy bym finansowała.
        ale doi mamusię bo wie ze może
    • lady-z-gaga Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:21
      W Twojej sytuacji masz jak najbardziej prawo oczekiwać od córki zarabiania pieniędzy, chocby niewielkich.
      • bei Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:25
        Moi synowie dorabiali już w liceum, nie bylo problemu z ich wydatkami, ale chcieli zarabiać.
        Może pomóż jej poszukać tej pracy, dla niektorych pierwsze kroki są bardzo trudne....
      • agata0 Re: Przesadzam? 14.12.13, 08:04
        Nawet nie 'w Twojej sytuacji...', bo niezależnie od sytuacji finansowej rodziny, osoba dwudziestoletnia jakieś doświadczenia z pracą związane powinna już za sobą mieć uncertain
    • neffi79 Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:24
      musi poczuć wartośc pieniądza
      delikatnie ale stanowczo wymagaj zajecia się czymś co przyniesie jej jakiś zysk (chocby mały - mozesz dołozyć się jesli zarobi za mało) - 20 lat to juz duża dziewczynasmile Czas by powoli zacząć działać. napewno wyjdzie jej to na dobre i jej nie skrzywdzisz. teraz tego moze nie rozumie ale potem doceni
      • aka10 Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:41
        neffi79 napisał(a):
        20 lat to juz duża d
        > ziewczynasmile Czas by powoli zacząć działać. napewno wyjdzie jej to na dobre i je
        > j nie skrzywdzisz. teraz tego moze nie rozumie ale potem doceni

        20 lat to dorosla osoba.
        • neffi79 Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:14
          aka10 napisała:
          \
          > 20 lat to dorosla osoba.

          napisałam to z przekąsem - bo wiem, że niektózy rodzice swoje 18-20 letnie córcie nadal traktują jak duże niunietongue_out
    • mamaakka Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:30
      hejsmile co prawda nie mam dziecka w wieku twojej córy ale sama jestem niewiele starszasmile sama pamiętam jak to było tez mam troje rodzeństwa a pracował tylko tata...wiecznie musiałam sobie czegoś odmawiać ciuchy i buty po kimś kosmetyki z "niższej półki"...szkolne wycieczki raczej opuszczałam ale absolutnie nie mam o to żalu do rodziców
      \Dziś sama jestem mamą 1,5 rocznego synka i dzięki tamtym doświadczeniom lepiej sobie radzę bardziej szanuje pieniądze...dziewczyny mają racje uważam że Twoja córka jest już dorosła jest w stanie zrozumieć pewne rzeczy ale jest chyba troszkę rozpuszczona...potem może się to na niej odbić powinna nauczyć się sobie sama radzić Wsparcie od rodziców jak najbardziej ok ale jakieś zachcianki to już jest jej broszkasmile nie jesteś złą matką widać że kochasz swoje dziecko i to że jej odmówisz wcale tej miłości nie umniejszasmile takie jest moje skromne zdania pozdrawiamsmile
      • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:43
        mamaakka napisała:
        > dzięki tamtym doświadczeniom lepiej
        > sobie radzę bardziej szanuje pieniądze...

        Święte słowa. Mogłabym odżałować te 50 zł na fryzjera, ale zalezy mi, żeby powoli zaczęła rozumieć, że pieniądze z nieba nie spadają i trzeba na swoje potrzeby zapracować. No bo na dużą wyprawkę od nas na dorosłe życie czy późniejszą pomoc nie bardzo może liczyć.
        • gazeta_mi_placi Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:03
          50 zł na fryzjera? Chyba, że tylko podcięcie i modelowanie.
    • solejrolia Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:35
      a kredyt studencki? przecież to jest świetna sprawa
      (oboje z mężem mieliśmy i dzieki temu skończyliśmy studia, taka prawda)
      • memphis90 Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:36
        Kredyt studencki na fryzjera i nowe buty...? Jakoś tego nie widzę. Szczególnie, że chęci do roboty u dziewczyny nie widać, a taki kredyt trzeba potem spłacić - i jeszcze utrzymać się, z reguły już nie siedząc rodzicom na głowie. W dobie umów śmieciowych- nierealne.
        • solejrolia Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:15
          Kredyt studencki to jest jakaś (OKREŚLONA) kwota, którą dziewczyna może dysponować, może wydać na ciuchy, fryzjera, albo ksiązki, a od biedy może się nawet (olaboga) usamodzielnić.
          to ona sobie zdecyduje na co potzrebuje, bo na wszystko nie starczy- to pewne, a to także uczy samodyscypliny i gospodarowania pieniędzmi.
          a przy tym dość znacznie odciąży rodzinę.
          no a potem trzeba spłacić- to kolejna lekcja życia.
          bo co ta 20latka wie o pieniędzach i kredytach? a tak się przekona na własnej skórze.
          i taki kredyt robi też historie kredytową, jakby cowink
          • przeciwcialo Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:21
            No ale ten kredyt może spaść na autorke watku.
          • memphis90 Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:35
            Nie, żebym negowała samą istotę kredytu studenckiego, po prostu nie widzę go w tym przypadku. Jeśli dziewczyna przewali kasę kredytu na fryzjera i nowe ciuchy, to:
            1. nie odciąży rodziny w żaden sposób (co innego, gdyby rodzice np. utrzymywali jej stancję i wyżywienie w innym mieście; ale w analogicznej sytuacji mój mąż najpierw pracował weekendowo, a ostatecznie przeszedł na zaoczne i pracował na studia i utrzymanie -kredytów wtedy jeszcze nie było)
            2. nie nauczy jej gospodarowania pieniędzmi, skoro spadną " z nieba" i będą na zachcianki, a nie na kształcenie czy na (choćby częściowo) samodzielne życie
            3. w razie czego rodzice nie podźwigną spłaty kredytu córci

            > i taki kredyt robi też historie kredytową, jakby cowink
            Byle nie w KRD wink
            • solejrolia Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:48
              a tak z ciekawości ile jest tego kredytu teraz?

              bo ja miałam transzę 400zł i mój mąż także 400zł, i jako młode małżeństwo, potem z dzieckiem, daliśmy radę bez najmniejszego kłopotu, fakt, że w akademiku, i żywiliśmy się w stołówce. ale starczało. i nawet samochód mieliśmy.
              więc może zaciągnięcie takiego kredytu ma jednak sens, także w przypadku tej 20latki, może właśnie da jej impuls do pierwszego kroku w samodzielność. nie chodzi mi o zakładanie rodziny, bo jest młoda, chociaż kto wie, może w którymś momencie będzie chciała związać się z kimś na poważnie, a ten kredyt przyda się wtedy ogromnie, tak jak i u mnie i mojego m. było.
              • 3eneduerabe Re: Przesadzam? 13.12.13, 23:04
                Hej ja miałam kredyt studencki transza 600zł miesiecznie smile. Wszystko wydawałam na swoje potrzeby fryzjer, ubrania, książki, a jak porzez dwa lata wynajmowałam mieszkanie z koleżąnką to właśnie rodzice je opłacali plu jedzenie w słoiczkach serwowali wink. Taka byłam dorosła niniunia rozwalajaca wszystko na własne potrzeby. Tylko czy te 600zł to są jakies wiekie pieniadze? wystarczy para zimowych butów, jedna książka i po pieniądzach.
                • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 23:18
                  > Tylko czy te 600zł to są jakies wiekie pieniadze? wystarczy para zimowyc
                  > h butów, jedna książka i po pieniądzach.

                  Książki, ubrania, wszystko to przecież kupujemy. Ale jak buty zimowe się znudziły, bo mają już 3 lata, to się znarowiłam. Moje mają 13.
                  • 3eneduerabe Re: Przesadzam? 14.12.13, 02:00
                    A co dziewczyna studiuje? jesli coś po czym bez problemu znajdzie pracę, dobrą pracę niech bierze kredyt, niech sie stara o stypendium. Może Wy jako rodzice cos dodatkowo podziałajcie, jakieś dodatkowe zlecenia? nie zazdroszczę sytuacji ale nie miej żalu do córki. Ona widzi jak inne koleżanki wyglądają, na co moga sobie pozwolic i napewno też jest tym wszystkim załamana. Nie wiem co Ci poradzić, raz w tygodniu może mogłaby poświęcić troche czasu na jakąś pracę ale nie oczekujcie, że na każdy wydatek sama powinna sobie zapracować, bo to będzie oznaczało koniec jej młodości, życia towarzyskiego..Przyjrzyj się jak wygląda? moim zdaniem już najmłodszemu jeśli masz przedszkolaka lepiej jeśli czegos odmówisz np dostanie spodnie po starszym bracie czy coś takiego ale nie odmawiaj nłodej dziewczynie. Rozumiem, że Ty nosisz te buty 13rok ale masz męża, rodzinę ona teraz właśnie tego szuka, chce się podobać. Rozumiem i twoja sytuacvje ale twojej córki sytuacje również. Raz w tygodniu ewentualnie niech coś pokombinuje. Ona może jest nawet samym faktem załamana, że pojdzie do tej pracy raz w tyg zarobi dodatkow 100zł, nameczy sie niemiłosiernie a i tak nie bedzie ją stać na swoje marzenia(bo praa spodni to dzisiaj wydatek 150zł), to tez zniechęca....jestem pewna, ze nie jest twoja córka leniem tylko problem leży gdzie indziej.
                    • gulcia77 Re: Przesadzam? 14.12.13, 07:17
                      Wiesz co, utrzymywałam się sama przez całe studia. Zapylałam jak mały motorek, żeby mieć stypendium naukowe, pracowałam wieczorami w knajpie i udzielałam korepetycji. A wcale nie zrujnowało to mojego życia towarzyskiego, ani nie przeszkodziło w założeniu rodziny. Nie przesadzasz tak czasem? Na litość boską - to jest dwudziestolatka!!!
                    • triss_merigold6 Mam prostą receptę 14.12.13, 10:49
                      Mam prostą receptę. Jeśli namęczy się niemiłosiernie i niewiele zarobi, to kupi sobie tańsze spodnie. Gdzie jest powiedziane, że studentka/uczennica musi mieć drogie ciuchy z droższych sieciówek?
                      To jakieś prawo, przywilej, obowiązek dla rodziców?
                      A że się namęczy... cóż, życie w ogóle jest męczące, czas przywyknąć. Jedni mają, inni mają mniej albo wcale, do tego też czas przywyknąć, dziewczyna jest dorosła.
                  • aka10 Re: Przesadzam? 14.12.13, 15:17
                    owianka napisała:


                    >
                    > Książki, ubrania, wszystko to przecież kupujemy. Ale jak buty zimowe się znudzi
                    > ły, bo mają już 3 lata, to się znarowiłam. Moje mają 13.

                    W tym wieku to jest niestety zrozumiale...
      • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:02
        kredyt studencki? to jakaś bzdura, nikt mnie nie przekona, że nie można sobie dorobić na studiach, rozumiem, że na dziennych trudniej ale na zaocznych?
        czuję, że taka kasa raz raz zostałaby rozpuszczona, tym bardziej, że dziewczę pracą się nie kalało i nie wyobraża sobie, że takową trzeba będzie oddać, że pójdzie do pracy i 1/3 zarobionej kwoty - albo i więcej - będzie musiała pokornie do banku zanieść
    • aurita Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:35
      "A sama dla siebie to masz na fryzjera – słyszę. No właśnie, jak sobie zarobisz, to też cię będzie stać - odpowiadam."

      i bardzo dobrze odpowiadasz, jestes dobra matka smile Lepiej? wink
      • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:44
        Lepiej smile
    • bri Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:38
      Bardzo słusznie robisz i najwyższy czas. W ogóle dziwi mnie, że najstarsza córka w tym wieku sama z siebie nie poczuwa się do ulżenia rodzicom finansowo - wydaje mi się, że potrzeba usamodzielnienia się, szczególnie w przypadku naprawdę trudnej sytuacji finansowej powinna pojawić się dużo wcześniej i samoczynnie. Rozpuściliście ją po prostu.
      • kietka Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:44
        jezeli do tej pory sie nie nauczyła, to marne szanse z lenia zrobic odpowiedzialna osobę.
        musisz nie dawac na przyjemnosci, jak zagrozi rzuceniem studiow (po pewnie zagrozi) trudno jej zycie, jej wybór
      • aga_martusia Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:44
        Nie jesteś złą matką. U nas się też nie przelewało, od II klasy technikum pracowałam w weekendy w pizzerii na zmykawku, na studiach też pracowałam - śmieję się, że wtedy miałam wiecej pieniędzy niż teraz.
        • bri Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:49
          Ja dawałam korepetycje od pierwszej klasy ogólniaka i od tamtej pory wszelkie swoje zachcianki finansowałam sama. Rodzice ewentualnie dokładali mi do wakacji, ale latem pracowałam też z nimi w gospodarstwie.
    • run_away83 Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:43
      Jako nastolatka mialam od rodziców 50 zł tygodniowo oraz dach nad głową i możliwość częstowania się do woli zawartoscią lodówki. Większe sumy (100-200 zł) dostawałam kilka razy do roku przy większych okazjach (urodziny, koniec roku szkolnego). Jak potrzebowłam pieniędzy (na spodnie/buty/fryzjera/kino/pizzę/książkę/sukienkę/bilety tramwajowe/teatr/gazetę/zeszyt/cokolwiek innego) i nie wystarczało mi z tygodniówki to musialam sobie zarobić. Nie dostałam ani grosza chocbym prosiła na klęczkach. Od szesnastego roku życia zarabiałam udzielając korepetycji. Początkowo byly to drobne kwoty; jak się rozkręciłam (jeszcze przed maturą) to potrafilam zarobić kilkaset zł miesięcznie, na studiach już osiągałam kwoty powyżej tysiąca. Jak w pewn momencie obraziłam się na rodziców i wyniosłam się z domu z plecakiem książek i torbą ciuchów,to utrzymywałam się z tych korków (choć nie powiem żeby mi wtedy lekko było).

      Kiedyś miałam do moich rodziców żal o to skąpienie kasy, dziś jestem im wdzięczna - jestem mistrzynią w gospodarowaniu gotówką i planowaniu wydatków; mam wdrukowaną w łeb wartość pracy i pieniądza, umiem cieszyć się z drobiazgów a z większych rzeczy cieszę się jak wariatka, choć czasy, kiedy musiałam uważnie oglądać każdą złotówkę zanim ją wydałam, szczęśliwie mam dawno za sobą.

      Swoje dzieci wychowuję podobnie - na razie są małe, ale uczę liczyć na bilonie, tłumaczę jaką wartość mają różne przedmioty, nie spełniam wszystkich zachcianek, jak coś zgubią lub zniszczą to pozwalam odczuć stratę.
    • totorotot Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:43
      niech robi z Wami zlecenia, jakieś prostsze rzeczy czy cuś? Da sie wyodrebnic?
    • aguar Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:46
      A może skoro Ty z mężem pracujecie przy komputerze to wciągnijcie ją w Waszą pracę, pokażcie co i jak, niech np. przez godzinę dziennie to porobi a Ty będziesz miała trochę czasu dla siebie. A za to dasz jej na fryzjera.
      Albo niech jakieś prace domowe wykona, które normalnie Ty robisz.
      • aguar Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:47
        pisałam równocześnie z poprzedniczkąsmile
        • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:30
          Kiedyś chciałam posadzić ją do pomocy w moim zleceniu, ale nie miała akurat czasu smile
          • pruszynkaaa Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:43
            Ja zasuwałam w cukierni moich rodziców przy produkcji czy pisaniu faktur niemal całe wakacje. Za darmo. Pod koniec wakacji dostawałam nowy komplet ubrań - najczęściej para spodni, butów, 2 bluzki. I musiałam mieć na to czas. A - zaczęło się od 15 r.ż. Później się buntowałam, to dostawałam jakies drobniaki - 200zł na miesiąc. Więc przy mnie Twoja córka to księżniczka smile
            • kasia_piet Re: Przesadzam? 14.12.13, 19:17
              200 zł na miesiąc dla 16,17-latki to są drobniaki? Oszalałaś? Czyją córką jesteś?
              dla 2 dzieci to 400 zł, dla 3 - 400 zł. W żadnym razie.
              Po 16 roku zycia na ekstra wydatki musi zarobić. Włąsnie szukam możliwości zarabiania w wakacje dla 16-latki.
    • gazeta_mi_placi Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:51
      A czy próbowała coś znaleźć? Mcdonald nie zatrudnia każdego np. nie zatrudnia otyłych (serio, taka polityka ich firmy).
      Sprzątanie - ciężko, duża konkurencja.
      • aka10 Re: Przesadzam? 13.12.13, 19:33
        gazeta_mi_placi napisała:

        Mcdonald nie zatrudnia każdego np. nie zatrudnia o
        > tyłych (serio, taka polityka ich firmy).

        Chyba tylko w PL...
        • gazeta_mi_placi Re: Przesadzam? 13.12.13, 20:50
          Nie tylko, czytałam jakiś czas temu w Polityce czy też Newsweeku, był o tym artykuł.
          Wprost oczywiście nie mogą tego ująć, więc w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej pytają np. czy w takim a takim przejściu (wąskim) są w stanie przejść z tacą.
          Niestety otyli nie są nigdzie pod żadną szerokością geograficzną mile widziani w pracy.
          Większość osób widząc otyłą obsługę w KFC czy Mcdonalds (ja też) trzy razy by się zastanowiło nad kupnem hamburgera i sieci na dobre by to nie wyszło.
          Widział ktoś (w Polsce lub za granicą) w Mcdonaldzie otyłą obsługę? Bo ja nie.
    • anika772 Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:57
      Nie przesadzasz,20 latka powinna wykazać jakieś starania żeby zarobić na swoje ekstraski, nawet gdyby sytuacja finansowa nie była napięta.
      • marzeka1 Re: Przesadzam? 13.12.13, 14:59
        " A sama dla siebie to masz na fryzjera – słyszę. No właśnie, jak sobie zarobisz, to też cię będzie stać - odpowiadam. "

        - no i jak dla mnie użyłaś MĄDREGO argumentu wobec szantażu córki. Bo tak, w tym wypadku, gdy wy z mężem staracie się zarobić na całą dużą rodzinę, od 20-latki można już oczekiwać dorobienia pewnej sumy.
    • myszmusia Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:11
      wszystko zalezy jakie to studia.
      mam corke na pierwszym roku i ona nie ma kiedy przysłowiowo podrapac sie a nie szukac roboty na weekend. I to bez udawania.
      Ja bym chciała zeby miała czas na "bumelowanie" jak to nazywasz.


      I cos za co mnei tu zjedza - czy ona chciała byc pierwsza z piatki?wink
      • iwoniaw Już myślałam, że jestem jedyna na forum, którą 13.12.13, 15:15
        rodzice, gdy miała lat 20, odziewali i karmili i nie uważali, że utrzymywanie studentki I roku jest z ich strony jakimś straszliwym poświęceniem, łaską i ewenementem. Oraz że na coś więcej niż chleb, woda i podpaski to mam sama zarobić, a kolokwium/egzamin to nic takiego, na pewno wymyślam, a chęć spędzenia weekendu ze znajomymi to czysta fanaberia i bumelanctwo...
        • przeciwcialo Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 15:16
          No jeszcze zależy co sie studiuje bo są kierunki że nie ma kiedy dorabiac, no ale jak dziewczyna ma czas na godziny na FB i TV to i na dorobienie czas znajdzie.
        • przystanek_tramwajowy Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 15:17
          iwoniaw napisała:

          > rodzice, gdy miała lat 20, odziewali i karmili i nie uważali, że utrzymywanie s
          > tudentki I roku jest z ich strony jakimś straszliwym poświęceniem, łaską i ewen
          > ementem.


          Sorry, ale głupiaś laska jak kilo gwoździ.
        • marzeka1 Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 15:23
          I miałaś jeszcze 4 rodzeństwa?
          • iwoniaw Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 16:42
            Nie, nie miałam 4 rodzeństwa. Nie uważam też, że dziecko (zwłaszcza dorosłe) musi dostawać od rodziców wszystko, o czym tylko pomyśli. Nawet oczekiwanie rodzica, że dziecko w pewnym wieku zacznie zarabiać na własne "ekstrasy", gdy sytuacja w domu ciężka, jest zasadne. Natomiast ględzenie w kółko o tym, że MUSI znaleźć sobie pracę od razu na I roku studiów, określanie przygotowań do egzaminów mianem fanaberii i wykrętów, a chęć odetchnięcia w weekend bumelowaniem jest BARDZO nie w porządku ze strony takiego rodzica. Zwłaszcza że 4 rodzeństwa i kredyt na dom to nie był wszak wybór córki, nie wymawiając.
            • przeciwcialo Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 16:46
              Zwłaszcza że 4 rodzeństwa i kred
              > yt na dom to nie był wszak wybór córki, nie wymawiając.
              > No ale rodzeństwo, kredyt i dach nad głowa jest.
              Stowa miesięcznie do reki a na reszte niech zarobi.
              • iwoniaw Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 16:53
                Myślę, że to niezła propozycja - panna nie będzie totalnie bez grosza, a na resztę może zarabiać albo zrezygnować.
            • bri Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 16:48
              Ale autorka tego wątku przecież zna swoją córkę i widzi czym ona się zajmuje, i na tej podstawie określa to jako bumelowanie i wykręty - przecież jak najbardziej tak być może.
            • myszmusia Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 17:28
              Moja dorabiala w liceum, nawet a wlasciwie najwiecej w maturalnej klasie, co nie przeszkodzilo nauczyc sie i zdac matury bardzo dobrze. Ale teraz autentycznie nie ma kiedy, a uczciwe studiowanie na wielu kierunkach jest o wiele ciezsza praca niz niejedna etatowa. Jak ktos pracuje to ma prawo odpoczac? Prawda? Czyli studia = ciezka praca tez nalezy sie odpoczynek.
              Dlatego napisalam ze zalezy co studiuje.
              Acha a co do fb - masa rzeczy uczelnianych tez jest w necie i na fb. I nie sa to bzdetne ploty a np. Materialy do cwiczen czy kolokwiow.

              A wybor posiadania piatki dzieci plus kredyt to naprawde powinien byc odpowiedzialny ze swiadomoscia wszystkoch konsekwencji a nie 'jakos to bedzie' skoro corka autorki nie ma stypendium socjalnego przy tak duzej rodzinie to rodzice musza naprawde duzo zarabiac. Czyli - jakby nie postawili na wielodzietnosc to nie byloby prawdopodobnie problemow materialnych. I to jest ich decyzja a nie mlodej. Ona tylko obrywa rykoszetem.
              • olena.s Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 14.12.13, 14:20
                > A wybor posiadania piatki dzieci plus kredyt to naprawde powinien byc odpowiedz
                > ialny ze swiadomoscia wszystkoch konsekwencji a nie 'jakos to bedzie' skoro cor
                > ka autorki nie ma stypendium socjalnego przy tak duzej rodzinie to rodzice musz
                > a naprawde duzo zarabiac. Czyli - jakby nie postawili na wielodzietnosc to nie
                > byloby prawdopodobnie problemow materialnych. I to jest ich decyzja a nie mlod
                > ej. Ona tylko obrywa rykoszetem.

                Jak to słusznie ktoś wyraził:
                rodzice mają obowiązek dziecko nakarmić, ubrać i posłać do szkoły. Natomiast to, czy dziecko ma jedną parę dżinsów i trampki lub najświeższą kolekcję z modnego sklepu, marchewkę czy bafsztyk, wreszcie rejonówkę lub prywatną szkołę, to już kwestia dobrej woli i decyzji rodziców.
                Panna jest roszczeniowa, matka rozsądna - i kwita.
            • owianka Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 17:39
              > Natomiast ględzenie w kółko o tym, że MUSI znal
              > eźć sobie pracę od razu na I roku studiów, określanie przygotowań do egzaminów
              > mianem fanaberii i wykrętów, a chęć odetchnięcia w weekend bumelowaniem jest BA
              > RDZO nie w porządku ze strony takiego rodzica.

              Iwonia, gdybym widziała, że córka cały czas wkuwa, to bym się nawet nie zająknęła o jakiejkolwiek pracy. Ale ja widzę, jak leży przez całą sobotę przed telewizorem, a w niedzielę po południu wybywa na urodziny i nocuje poza domem. Pewnie to się zmieni na krótko przed sesją - ale jak znam córkę, to tylko do końca sesji.
            • attiya Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 18:28
              ale zapewne dzięki temu że ów kredyt został wzięty, panna zapewne nie mieszka razem z czwórką rodzeństwa w jednym pokoju, studiuje - gdyby było już naprawdę źle, to zapewne od razu po maturze poszłaby do pracy -, bilet też nie kosztuje 10 zł a domyślam się, że i ma kompa swojego i to i tamto.
              Co do odetchnięcia, to obawiam się, że dziewczę nie ma za bardzo oddychać po czym, bo z opisów sądząc, nie są to studia prawnicze czy lekarskie
              Tak na marginesie - jeden dzień mogłaby sobie dochodzić do siebie, po ciężkim tygodniu studiowania ale już następnego dnia lekko mogłaby podnieść tyłek i kilka zł zarobić, rodzice też proponowali pomoc w zleceniach. Studiowałam i pracowałam w dwóch miejscach, więc wiem, że można. A i potrafiłam nieźle się zabawić i naprawdę w tym wieku wcale na twarz nie padałam, raczej raz raz szybko wstawałam, bo szkoda czasu było na te "odpoczywanie" po ciężkim tygodniu studiowania....dobre sobie uncertain
            • aka10 Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 19:36
              iwoniaw napisała:
              Natomiast ględzenie w kółko o tym, że MUSI znal
              > eźć sobie pracę od razu na I roku studiów, określanie przygotowań do egzaminów
              > mianem fanaberii i wykrętów, a chęć odetchnięcia w weekend bumelowaniem jest BA
              > RDZO nie w porządku ze strony takiego rodzica. Zwłaszcza że 4 rodzeństwa i kred
              > yt na dom to nie był wszak wybór córki, nie wymawiając.

              Szczerze mowiac, nie znam NIKOGO studiujacego, kto by w ogole nie pracowal. Nawet na pierwszym roku. Nie ma to jak "curling" do 30-tego roku zycia...
              >
              • gazeta_mi_placi Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 20:52
                A ja znam, choć zauważyłam, że w nieróbstwie królują panienki z ASP.
                • misterni Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 15.12.13, 16:55
                  Bzdura. Zazwyczaj właśnie zasuwają. Znam trochę to środowisko i widzę. Bardzo pracowita młodzież.
            • asia_i_p Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 20:28
              Ale nie musi przecież od razu pracować co weekend, cały weekend. Korepetycje nie bolą, a trochę kasy wpada. Alternatywnie, skoro się tak tylko uczy i uczy, to od drugiego roku będzie miała stypendium naukowe i problem z głowy.
              Mnie ojciec utrzymywał przez całe studia, ale ja już nie brałam od niego żadnych dodatkowych pieniędzy - na wakacje i przyjemności zarabiałam sama (korepetycje) + miałam pieniądze ze stypendium.
              • iwoniaw Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 21:17
                Oczywiście, ale stypendium naukowe dostaje się dopiero po I roku, a z postu startowego wynika, że już klasówki i matura były zdaniem matki dziewczyny tylko pretekstem, by nie pracować - a to już jednak przesada.
        • lady-z-gaga Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 15:29
          iwoniaw napisała:

          > rodzice, gdy miała lat 20, odziewali i karmili i nie uważali, że utrzymywanie s
          > tudentki I roku jest z ich strony jakimś straszliwym poświęceniem, łaską i ewen
          > ementem. Oraz że na coś więcej niż chleb, woda i podpaski to mam sama zarobić,
          > a kolokwium/egzamin to nic takiego, na pewno wymyślam, a chęć spędzenia weekend
          > u ze znajomymi to czysta fanaberia i bumelanctwo...

          No widzisz, ja tez utrzymywałam swoją córkę na studiach, finansowałam jej pasję i nadal trochę pomagam, chociaż juz się usamodzielniła. A jednak poparłam autorkę w tym wątku - bo ja nie mam piątki dzieci i kredytu, żyję na dobrym poziomie i jestem w stanie moim dobrobytem podzielic się z dorosłym dzieckiem.
          Nie widzisz różnicy?
        • owianka Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 15:55
          iwoniaw napisała:
          > rodzice, gdy miała lat 20, odziewali i karmili i nie uważali, że utrzymywanie s
          > tudentki I roku jest z ich strony jakimś straszliwym poświęceniem, łaską i ewen
          > ementem.

          Mnie też, dlatego trudno mi przychodzi pogodzić się z tym, że moje dzieci nie moga liczyć na takie standardy, jakie miałam ja, jedynaczka (jak na tamte czasy dość wysokie, choć bez szaleństw) - angielski prywatnie, narty każdej zimy, kurs na prawo jazdy w 18 urodziny - tego nie dostaną. Ale ja mimo to dorabiałam sobie korepetycjami i pracą wakacyjną.
          • andaba Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 16:01
            Kurs prawa jazdu 20-30 lat temu to nie był straszny wydatek, a uczniowie i studenci mieli zniżki.
            Dziś jest większy.
        • attiya Re: Już myślałam, że jestem jedyna na forum, któr 13.12.13, 18:09
          a miałaś czwórkę młodszego rodzeństwa?
          na szczęście nie wszyscy rodzice myślą tak jak twoi myśleli
      • przeciwcialo Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:15
        Jakie znaczenie ma czy jest pierwsza z piatki, trzecia czy jedynaczka?
        O ile sytuacja finansów domowych jest jaka jest to dorosla dziewczyna powinna albo postarac sie o stypendium na studiach albo dorobic.
      • bri Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:17
        > I cos za co mnei tu zjedza - czy ona chciała byc pierwsza z piatki?wink

        Kobita ma 20 lat - niby kiedy ma zacząć się usamodzielniać? Po trzydziestce? Każde następne z piątki w jej wieku powinno w tym wieku robić to samo.
      • basia_400 Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:20
        Dokładnie. Jak się studiuje na np. kierunku lekarskim, lekarsko dentystycznym, czy fizyce - to raczej nie ma mowy o dorabianiu. Bo zwyczajnie brak czasu.
        • basia_400 miało być pod myszmusią nt 13.12.13, 15:22

        • przystanek_tramwajowy Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:22
          Ale ona akurat ma czas, jak twierdzi jej matka.

          ---
          Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
      • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:35
        Popieram.
        Ja corce zabroniłam na II roku szukać pracy, za to wspieralam zamiar zapisania się na drugi kierunek. Uważam, że studia to przede wszystkim czas na naukę, i to co ma w glowie ważniejsze niż te kilkaset zlotych, co zarobi jako sprzedawczyni czy sprzataczka. Chciałam, żeby najpier nauczyla się czegoś konkretnego i szukala pracy wyspecjalizowanej. Teraz jest na IV roku (i II drugich studiow) i robi zlecenia zgodnie ze swoim wyksztalceniem, nabiera doświadczenia w zawodzie. To ma sens.
        • nenia1 Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:55
          nangaparbat3 napisała:

          > Popieram.
          > Ja corce zabroniłam na II roku szukać pracy, za to wspieralam zamiar zap
          > isania się na drugi kierunek. Uważam, że studia to przede wszystkim czas na nau
          > kę, i to co ma w glowie ważniejsze niż te kilkaset zlotych, co zarobi jako sprz
          > edawczyni czy sprzataczka.

          Och to zależy jak się do pewnych rzeczy podchodzi, bowiem w pracy człowiek również się uczy, a czasem nic nie daje tak dobrych efektów jak łącznie pracy z nauką, bo równocześnie łączy się elementy teorii z praktyką.
          Mnie też wychowano w duchu, że nauka i tylko nauka, ale córka miała swoje zdanie, chciała pracować i z perspektywy czasu przyznaję jej rację.
          Nabywała bardzo wiele umiejętności, nawiązała sporo kontaktów, które teraz procentują, nawet sprzedając człowiek uczy się komunikacji, negocjacji, systematyczności, obowiązkowości, samodzielności, marketingu, ma kontakt z ludźmi, nabywa ogłady, umiejętności rozwiązywania rozmaitych sytuacji - oczywiście wiele zależy od studiów
          i tego co chce się robić w przyszłości, są studia gdzie trudno godzić pracę z nauką, a są takie że nawet wskazane jest to robić.
          Ja jestem wielką zwolenniczką samodzielności finansowej kobiet i uważam, że dziewczyny powinny zobaczyć jak to jest mieć własne pieniądze, a nie płynnie przechodzić od pieniędzy rodziców do pieniędzy męża.
          Dlatego nie tworzyłabym tu jednej sztancy, jednego modelu dla wszystkich studiujących. To zależy od różnych wypadkowych.
          Zakładam, że autorka wie, że jej córka ma możliwości podjęcia pracy a z jakiś powodów nie chce. Nie ma co ulegać emocjonalnym naciskom albo mieć poczucie winy, że się dzieciom nie daje wszystkiego czego chcą.
          Trudności hartują, byle by nie było ich za wiele, odrobina nie zaszkodzi, a da możliwość docenienia wartości pracy i pieniądza.
          Mnie się bardzo podoba podejście bardzo bogatych ludzi, których dzieci zaczynają pracę od najniższego stanowiska w firmie, a nie dostają wszystko gotowe na tacy.
          Nic nie smakuje lepiej niż własny sukces, nic lepiej nie uczy niż własne doświadczenia.
          • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:59
            Doczytalas moj post do końca?
          • gazeta_mi_placi Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:00
            >Mnie się bardzo podoba podejście bardzo bogatych ludzi, których dzieci zaczynają pracę od najniższego stanowiska w firmie, a nie dostają wszystko gotowe na tacy.

            A mnie nie...
            Toć to posada podana właśnie na tacy, co z tego, że od najniższego stanowiska?
            Niechby spróbował sam, bez rodziców i ich znajomości znaleźć pracę w dowolnej obcej firmie.
            Nie mówiąc już o tym, że zawsze córkę/synalka takich rodziców - właściciele inaczej się traktuje nawet na tym "najniższym stanowisku" niż obcą osobę robiącą dokładnie to samo.
            • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 13.12.13, 21:23
              Ale on kiedyś bedzie pewnie tą firmą zarzadzać - w ten sposob poznaje ją od podszewki, mnie się to podoba.
              • gazeta_mi_placi Re: Przesadzam? 14.12.13, 10:17
                Owszem, w takiej sytuacji lepiej żeby znał firmę od podszewki, masz rację, ale czy to nie jest podanie na tacy?
                Ludzie nie mający rodziców - właścicieli firm muszą sami tyrać bez gwarancji, że mimo uczciwości i pracowitości uda im się kiedykolwiek z sukcesem otworzyć choćby kilkuosobową firmę, a ktoś inny ma firmę zatrudniającą wiele osób już na tacy bo tatuś i mamusia założyli i włożyli swój wkład pracy.
                • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 20:36
                  Takie jest życie.
                  Może Cię pocieszy, że niejedno z tych dzieci wcale nie chce przejmować interesow tatusia.
                  -------------
                  "Dbaj jeden z drugim o żonę, to twojej rodzinie żaden związek partnerski nie zagrozi" Jowita 771.
      • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:06
        ojtam, skoro cały weekend potrafi przesiedzieć przed tv/fejsem/kompem ewentualnie na wyjściach ze znajomymi, to może też trochę popracować
      • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:07
        a tak na marginesie - co ma do rzeczy to, że jest najstarsza? Chyba lepiej iść do pracy 20 latce, niż 17 latkowi?
        Młodsze rodzeństwo dorośnie, też zasugeruje się mu, ze kasa z nieba nie spada, jak się jej chce trochę więcej, to trzeba się postarać
    • default Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:12
      owianka napisała:

      > Wesprzyjcie pls, bo już naprawdę prawie mnie przekonała, że jestem niedobrą matką

      O, jak ja dobrze znam to uczucie ! Masę razy tak się czułam, gdy ograniczałam córce dotacje, by ją zmotywować do pracy w czasie studiów. Tyle że ona, spryciara, stosowała inne metody, mianowicie nigdy nie prosiła wprost o pieniądze, za to w sposób bardzo ogólny i okrężny dawała do zrozumienia, jak bardzo potrzebuje tego czy owego (nie ode mnie, skąd, broń Boże!) , ale cóż, nie ma kasy, nie ma pracy (no nie ma - szukam i nie ma !) , będzie musiała obejść się smakiem (tu bolesne wzdychanie + smutny uśmiech : "ale nic to, taki los, nie martw się o mnie mamusiu !").
      No i głupia, omotana matka wysupływała te moniaki i wciskała biednemu dziecku smile
      • andaba Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:23
        Nie, nie przesadzasz.

        Myśle, że przy nierewelacyjnej sytuacji finansowej rodziny dorosła dziewczyna (tym bardziej chłopak) powinna zarobic na swoje przyjemności.
        • landora Re: Przesadzam? 13.12.13, 22:33
          Dlaczego tym bardziej chłopak?
          • andaba Re: Przesadzam? 14.12.13, 21:39
            Bo chłopakowi łatwiej o prację. Może robić wszystko to co dziewcyna pluz odśnieżnie, praca na budowie, w polu itp.
    • cherry.coke Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:33
      W wieku 20 lat to juz czas sie wziac za swoje finanse. Od rodzicow ma podstawy, a na wygody wypada zarobic samemu, jesli rodzina ma ograniczone srodki.
      Piec lat temu ona mialaby racje, teraz masz ja ty.
      • przystanek_tramwajowy Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:37
        Inna sprawa to to, że ktoś tego nieodpowiedzialnego egoistycznego lenia wychował. I była to autorka postu.
    • esr-esr Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:37
      już niedługo się okaże, czy naprawdę tyyyle się uczy. sesja za pasem. zawsze może wystąpić o stypendium socjalne i naukowe. jest też masa dodatkowych funduszy stypendialnych.
      nie wiem, co studiuje ale może poszukajcie razem pracy w jej przyszłym zawodzie?
    • agrypina6 Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:37
      A moim zdaniem przesadzasz. Dziewczyna się uczy i może faktycznie nie ma czasu, żeby pogodzić naukę z pracą. I te wszystkie rady, żeby się usamodzielniła, pomagała rodzicom. No najlepiej niech się wyprowadzi i sama utrzymuje. I broń Boże, niech przypadkiem nic nie chce od rodziców. Obrzydliwe jest podejście co niektórych mamuś.
      • przeciwcialo Re: Przesadzam? 13.12.13, 15:43
        Ja sie uczyłam i miałam stypendium naukowe, to juz odciązało rodziców bo stypendium na owe czasy było w sensownej wysokosci.
      • oldrena1 Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:02
        Z mojego punktu siedzenia, to "obrzydliwe" jest patrzenie dwudziestolatki jak rodzice harują i zasłanianie się brakiem czasu na pracę zarobkową (nawet w niewielkim wymiarze) przy ewidentnym tego czasu spędzaniu na rozrywkach. Widać wyniki na studiach nie są rewelacyjne, skoro i stypendium dziewczyna nie ma.
        No ale może ona nie ma świadomości, jaki jest stan finansów rodziny, na co (i ile) są wydawane pieniadze, bo nikt z nią nie rozmawiał jak z dorosłą...
        • nenharma Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:30
          Stypendium dostaje się po pierwszym roku(najpierw trzeba coś zdać żeby móc z tego średnią wyliczyć), a skoro dziewczyna dopiero zaczyna to jeszcze nie może mieć stypendium.
          To jest skomplikowany temat bo z jednej strony oczywiście sytuacja finansowa w domu jest średnia a ona 18 lat skończyła więc powinna jakoś rodziców odciążyć. Jednak z drugiej strony okres studencki nie powinien polegać na tym(zwłaszcza na pierwszych latach), że lata się z zajęć do pracy a w weekendy przegląda się książki jednocześnie podając frytki. Oczywiście są sytuacje kiedy jest się do tego zmuszonym ale czy to jest taka sytuacja?
          Też dużo zależy czy córka jest roszczeniowa czy po prostu jest jej przykro z tego powodu, że nie może sobie pozwolić na pewne rzeczy, na które Ty i jej koleżanki mogą. Z drugiej strony absolutnie nie uważam, że powinnaś rezygnować z tych małych przyjemności, bo tak jak powiedziałaś córce zarabiasz na to.
          Spróbuj postawić się w sytuacji córki, pomyśl, że może nie do końca ją rozumiesz bo sama miałaś zapewniony wikt i trochę ponad to.

          W każdym razie ja właśnie z takich powodów nie zdecyduje się na dużą rodzinę, choć chciałabym mieć 3-4 dzieci, niestety u nas rodzinom wielodzietnym jest ciężko.
          • przeciwcialo Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:31
            Mozna sie starac o stypendium socjalne.
            • nenharma Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:38
              Nie sądzę żeby się załapała na progi nawet z taką ilością rodzeństwa.
            • tosterowa Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:40
              I może go nie dostać z uwagi na... zbyt wysokie dochody rodziców.

              Swoją drogą, ciekawe, co dziewczyna studiuje? Może naprawdę ma dużo nauki?tongue_out
              • przeciwcialo Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:41
                Może fejsbuk studiuje skoro poswięca mu tyle czasu wink
      • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:12
        ale czas na niekończące się rozmowy na fejsie i wypady ze znajomymi, to ma czas? i na całodzienne seanse przed tv
    • nenia1 Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:26
      Dziwne, a tyle się mówi, że jedynacy to egoiści smile

      Moja jedynaczka sama z siebie pracowała już w liceum, a na studiach praca to była norma, pracę znajdowała bez problemu, w kawiarniach, w naleśnikarni, w sklepie skejtowskim, w Seforze itd.

      Co ciekawe wcale tego od niej nie wymagałam, sama z siebie tak miała, więc zasługa moja żadna, po prostu lubi mieć własne pieniądze, a mając 23 lata otwarła własną firmę.

      Uważam, że jesteś dobrą matką, nie jest dobrze uczyć dziecka, że od ust się odejmie by mu dać. Pracę można znaleźć tylko trzeba chcieć.
    • d.o.s.i.a Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:36
      Niezle. W wieku Twojej corki juz utrzymywalam sie sama. Nie masz wyjscia - brak kieszonkowego zmusi ja do ruszenia pupy sprzed TV smile
    • vivyan Re: Przesadzam? 13.12.13, 16:53
      Nie przesadzasz. Skoro ma czas na fejsbukowanie i tv, to i na pracę go znajdzie. Nie uważam, żeby rodzice musieli finansować wszystkie zachcianki dorosłej córki.
    • volta2 Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:07
      jeśli ma dzienne a nie zaoczne - to obowiązuje was alimentacja i ile się nie mylę - pełna?

      fryzjer sie w to wlicza, może nie balejaże bo dzieciak siwizny ukrywać nie musi, ale na strzyżenie powinnaś dać bez proszeniasmile

      oczywiście pozostaje kwestia moralna - na ile obciążasz ją swoimi wyborami a na ile ona poczuwa się do pomagania poprzez usamodzielnianie finansowe?

      dla jej przyszłości o wiele lepsze będzie wysłanie jej siłom i przemocom do jakiejkolwiek pracy - zaprocentuje jej to na pewno a i wam ulży.
      sama byłam utrzymywana przez rodziców długo i do żadnej pracy nie poszłam dopóki nie chciałam ale nie jest to dobre dla dziecka z tak licznej rodziny.

      chyba potrzebujecie pracy wychowawczej bo gdzieś wam się rozłazi - czyżby między pracą a liczbą dzieci? a może do tej pory wierzyliście we własny przykład?
      • lady-z-gaga Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:33
        >dla jej przyszłości o wiele lepsze będzie wysłanie jej siłom i przemocom do jakiejkolwiek pracy

        "wężykiem, Jasiu, wężykiem!"
      • attiya Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:38
        a żywienie, opłaty za media, czynsz, bilety to nie alimentacja?
        zapewne są także niewielkie wydatki na ubrania, środki higieniczne, drobne przyjemności
        jakby to zliczyć razem, to pewnie niezła kwota wyszłaby - nie wiem czy 500 czy 700 zł czy więcej ale tyle przynajmniej
        zresztą można i bawic się w alimentację, tylko obawiam się, że wtedy już nie byłoby potrzeby żywienia, płacenia za bilety i za cokolwiek - chciałabym zobaczyć jak dziewczę się wyżywi za 500 zeta, za bilet zapłaci, za tampony, podpaski, fryzjera i inne opłaty za internet i telefon w szczególności
    • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:30
      I masz rację, i nie masz.
      Cos nawaliło w Waszych relacjach, że dziewczyna sama z siebie nie chce zarobic na swoje wydatki choć trochę. Obawiam się, że im bardziej Wy, rodzice, bedziecie naciskać, tym wiekszy opór w niej bedzie.
      Podejrzewam, że struktura rodziny ma tu niebagatelne znaczenie.
      Co to znaczy, że macie "w sumie" piecioro dzieci? I ktora ona jest wg starszeństwa?
      • ruscello Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:48
        Nie uwazam, ze jestes zla matka, ale po tym, co napisalas, nie dziwie sie corce.
        Nie dasz na fryzjera, ciuchy, itd. Jasne, ze zachcianek nie musisz finansowac, ale fryzjer co jakis czas, buty czy spodnie to podstawowe wydatki. Moze ustalcie czestotliwosc tego fryzjera czy nowego ciucha.
        Gdybym uslyszala od mamy, ze nie da mi na fryzjera, a ona chodzi, bo zarabia, to odpowiedzialabym, ze skoro chciala miec tyle dzieci, to niech zarabia tez na nie.
        Moze corka uwaza, ze to niesprawiedliwe, ze tylko ona z rodzenstwa musi sie ograniczac?
        I duzo zalezy nie tylko od studiow, ale tez planu zajec. Tez miewalam np.3 godz. na kompa, ale bylo to np.10-12 i 14-15. jakos kazdy chcial zatrudniac na z gory ulozone zmiany.
        • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 18:05
          > Gdybym uslyszala od mamy, ze nie da mi na fryzjera, a ona chodzi, bo zarabia, t
          > o odpowiedzialabym, ze skoro chciala miec tyle dzieci, to niech zarabia tez na
          > nie.

          Czyli opcja "ja się na świat nie prosiłam" (nie żebym to od córki usłyszała smile) Ona oczywiście istnieje i wszystko zalezy od podejścia.
      • owianka Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:49
        "W sumie" znaczy tylko tyle, że z córką włącznie smile Jest najstarsza.

        Z tym naciskaniem to być może masz rację. A zarobić jak chce, to potrafi. Kiedy raz zależało jej bardzo na wyjeździe na festiwal, na który wiedziała, że nie ma szans dostać kasy od nas, zarobiła sobie na niego sama przez miesiąc w czasie wakacji.
        • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:58
          Jak jest najstarsza z 5 to ma przekopane, nie zebym Was krytykowala jako rodzicow, ale tak po prostu zawsze jest przy wielu dzieciach. Moze sie bronic przed doroslością, chcieć byc dluzej dzieckiem, bo byla za krótko, za szybko przybywalo mlodszych od niej, musieliście dzielić swoją uwagę na 5, i to nierowno.
          Zresztą - nawet moja wlasna, ktora chciala pracować, a ja sie nie zgodziłam, z przykrością wspomina, że babcia coś tam mowila, że moglaby na siebie trochę zarobić. To zupełnie inna sytuacja - zarabiam, bo chcę, a zarabiam, bo rodzice się tego domagają, bo sobie zrobili jeszcze czworo dzieci.
          Na waszym miejscu odpuscilabym, jeśli sie uczy, robi coś w domu, to nie ma tragedii - do zarabiania na siebie musi dorosnąć. Gdybym z nia w ogole o tym rozmawiala, to na zasadzie, ze przykro mi, ze na coś dla niej mi brakuje.
          • gulcia77 Re: Przesadzam? 14.12.13, 07:41
            Dorosnąć???!!! W wieku 20 lat???!!!
            • nangaparbat3 Re: Przesadzam? 14.12.13, 08:18
              A co Cię tak dziwi? Wielu nie dorasta i dużo później, chociaż na siebie zarabia, i to nieźle.
    • zurekgirl Re: Przesadzam? 13.12.13, 17:51
      Napisze ci tak: sama jestem jedynaczka, nigdy z glodu nie przymieralismy, ale rodzice postanowili wychowac mnie madrze. Rozpieszczali tam gdzie trzeba, czyli spedzali duzo czasu, czasem przepisali jakis zeszyt od kolezanki jak bylam chora, ale w kwestii pieniedzy nauczyli mnie bardzo szybko, ze jak sie ma ochote na cos co jest w zasadzie niekonieczne, to musze sie bardziej postarac. Zarabialam od podstawowki, sprzedawalam swoje stare zabawki na gieldach, potem w liceum pracowalam w ferie w second handzie. Na studiach nie mialam czasu na prace, wiec wyciagnelam na tyle dobra srednia, ze dostalam stypendium motywacyjne i to mi starczylo na fryzjerow, fitness i ciuchy. Rodzice wciaz mnie utrzymywali w kwestii lekarzy, dentystow, transportu, mieszkania i jedzenia. W wakacje przez miesiac zasuwalam w sklepie z hydraulika, sprawdzalam stan licznikow na kaloryferach, liczylam w wiezowcach zeberka kaloryferow na klatkach, imalam sie tak absurdalnych prac, ze do tej pory sie usmiecham na sama mysl. Moze byly inne czasy (studia skonczylam 8 lat temu), ale jestem rodzicom bardzo wdzieczna, bo nauczylam sie liczyc na siebie, dbac o swoje finanse, nie bac sie podejmowania dziwnych prac, po prostu wiem, ze nie zgine. Trzymaj sie swojego zdania, wychowujesz corke bardzo dobrze i trudno zebys sie zarznela na jej fryzjera. Fryzjer to nie lekarz, bez niego pannie nic sie nie stanie. A jak jest zdesperowana, niech zarobi. I to nie jednorazowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka