Dodaj do ulubionych

czy spotkanie z tą drugą,

02.01.14, 16:09
to dobry pomysł, czy brak klasy?
Obserwuj wątek
    • rhaenyra Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:12
      masochizm
    • kropkacom Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:13
      A jesteś już pewna, że to ta druga?
    • lady-z-gaga Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:14
      Jesli walczysz o męża i ma to byc ostatnia deska ratunku, to owszem. Nie ma co przejmowac się klasą, kiedy liczy się skuteczność.
      Natomiast jesli sama za dobrze nie wiesz, po co Ci to i nie wiesz, czym się takie spotkanie może skonczyć, odpuść. Możesz potem czuć się o wiele gorzej.
    • fomica Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:19
      Doskonały pomysł. Nie zapomnij zabrać jej pukla włosów na pamiątkę wink
    • edelstein Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:19

      Na serio interesuje cie czy ktos pomysli,ze nie masz klasy? Ja wole zalowac tego co zrobilam,niz tego co nie zrobilam.

      "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
      • rosapulchra-0 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:56
        Edel. 100/100
      • anorektycznazdzira Re: czy spotkanie z tą drugą, 03.01.14, 11:49
        podpisuję się
    • ruscello Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:26
      Moim zdaniem ani zdrady, ani reakcji na nia w ogole nie powinno sie traktowac w kategoriach klasy badz jej braku.

      Przed spotkaniem zastanow sie, jaki jest jego cel i w jakim stanie psychicznym jestes. Lepsza nawet dzika furia (bez rekoczynow) niz poczucie krzywdy. Jesli laska rozesmieje Ci sie prosto w oczy i syknie pare niemilych slow, a Ty zamiast jej odpowiedziec, moglabys sie rozplakac, to zrezygnuj ze spotkania.
      Nie poczujesz sie lepiej, gdy rozplaczesz sie na oczach rywalki.

      I najwazniejsze - co z tym wszystkim robi maz? Spotkanie ma racje bytu, jesli on zaluje i zerwal z pania kontakt. Jesli nie czuje sie winny i po kryjomu sie z nia kontaktuje, to musisz byc gotowa, ze pani Cie wysmieje uncertain

      Tak czy siak - przemysl swoj stan i zrob to, czego potrzebujesz.
    • motylka34 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:33
      To jest zly pomysl. Jesli okaze sie fajna to wplynie na Twoje poczucie wartosci i postrzeganie siebie. Jak okaze sie niefajna to mozesz zmarnowac szanse na uratowanie zwiazku bo bedziesz postrzegala meza przez jej pryzmat. Jesli chcesz poznac prawde to nie od niej
      • rosapulchra-0 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:52
        Gó... prawda, że tak kolokwialnie się wyrażę. Spotkałam się osobiście z tą drugą, rozmowa była krótka, ale bardzo rzeczowa, dostałam to, co chciałam. Nie pamiętam, jak wróciłam do domu, ale pamiętam, jakie rozpętałam potem piekło. I fakt, że była o ponad dekadę ode mnie młodsza i mniejsza o połowę w żadnym stopniu nie zaważył na mojej samoocenie. A małżeństwo udało się uratować.
        Dlatego proponuję nie generalizować.
        • motylka34 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:31
          Rosa, kazdy inaczej przezywa zdrade. Dlatego warto zadac sobie pytanie po co to spotkanie? Ja sie spotkalam i zalowalam. Ale klase pokazalam bo nie dalam sie jedzy z rownowagi wyprowadzic. Chlop nie chcial do niej pojsc, mimo ze go do tego zachecalamsmile Stwierdzialm, ze jaka kochanka taki mazsmile Ale bolalo jak cholera
      • ichi51e Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:00
        Ten dowcip mi sie przypomnial
        Facetowi żona zaczęła mówić przez sen. Jakieś jęki i imię Rysiek...
        Bez dwóch zdań doprawiała mu rogi i facet szybko doszedł do takiego samego wniosku. Aby to sprawdzić, pewnego dnia udał, że wychodzi do pracy i schował się w szafie. Patrzy, a tu żona idzie pod prysznic, układa sobie włosy, maluje się, perfumuje i w samej koszulce nocnej wraca do łóżka. W tym momencie otwierają się drzwi i wchodzi Rysiek...
        Super przystojny, wysoki, śniada cera, czarne, bujne włosy - jednym słowem bóstwo.
        Facet w szafie myśli: "Muszę przyznać, że ten Rysiek to ma klasę!".
        Rysiek zdejmuje powoli koszulę i spodnie, a na nim stylowe ciuchy, najmodniejsze i najdroższe w tym sezonie.
        Facet w szafie myśli: "szlag, ale ten Rysiek, to jednak jest zajebisty!".
        Rysiek kończy się rozbierać od pasa w górę, a tu na brzuchu mięśnie krateczka-kaloryfer, wysportowany, a klatka jak u gladiatora.
        Facet w szafie myśli: "ten Rysiek, to ekstra gość!".
        Rysiek zdejmuje super-trendy bokserki, a tu penis cudowny - pierwsza klasa.
        Facet w szafie myśli: "O żesz ty, Rysiek jest rewelacyjny"
        W tym momencie żona zdejmuje koszulę nocną i pojawia się ciało z cellulitisem, obwisłe piersi, rozstępy...
        Facet w szafie myśli: "Ja pie...! Ale wstyd przed Ryśkiem".
        • gazeta_mi_placi Re: czy spotkanie z tą drugą, 03.01.14, 14:25
          To mój ulubiony dowcip, za każdym razem mnie śmieszy smile
    • melancho_lia Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:41
      Jeśli czujesz, ze Tobie jest to potrzebne to się spotkaj.
      BTW co mąż na całą tą sytuację? Rozmawialiście o tym?
      • rosapulchra-0 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:54
        Ma się pytać męża o zgodę?? shock
        • melancho_lia Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:10
          Nie, oczywiście że nie. Chodziło mi o to czy rozmawiała z mężem o tej sytuacji? Nie o spotkaniu z tą drugą rzecz jasna.
          • rosapulchra-0 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:56
            Wydaje mi się, że pisała na forum, że mają już za sobą rozmowę na temat mężowskiego romansu.
            • melancho_lia Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:57
              Musiałam przeoczyć.
    • d.o.s.i.a Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:45
      A w jakim celu to spotkanie?
      • rosapulchra-0 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:55
        Zapoznawczym, kuźwa.
        • marychna31 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:29

          > Zapoznawczym, kuźwa.

          Nie, no tez własnie jestem ciekawa. Przecież cele takiego spotkania moga byc rózne: chęć "zmycia głowy", cheć dowiedzenia się czegos o aktualnej sytuacji, cheć "spojrzenia prawdzie w oczy" itd.

          Nigdy w takiej sytuacji nie byłam i moge sobie tylko wyobrażać, ze będąc w niej nie chciałabym konfrontacji ale ciekawa jestem jak widza to inni.
      • paul_ina Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:20
        Umawiają się na trójkącik.
        • gazeta_mi_placi Re: czy spotkanie z tą drugą, 03.01.14, 14:26
          Chciały się wymienić ulubionymi przepisami na ciasteczka.
    • bri Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:48
      Jeśli temu spotkaniu mają towarzyszyć złe emocje to zły pomysł i wyraz rozpaczy IMHO - z klasą czy jej brakiem nie ma to nic wspólnego. Jeśli już gnębić rywalkę - skoro naprawdę nie widzimy innej możliwości rozwiązania sytuacji - to na odległość.
    • sanciasancia Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:48
      Pytanie jest źle postawione. Bo chodzi o to, czy coś Ci to da, czy Ciebie nie upokorzy, a nie czy ciągle będziesz kobietą z klasą.
      Oraz nie ma co rozważać reakcji na zdradę w kategoriach klasy. Lepiej w kategoriach minimalizacji szkód własnych.
    • kawka74 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 16:57
      Kwestię klasy sobie daruj, klasę wyciąga się zwykle wtedy, kiedy trzeba zrobić coś wbrew sobie albo kogoś do tego skłonić.
      Jesteś pewna, że to 'ta druga'? Wiesz, że jednak coś się dzieje? Czy to spotkanie ma służyć uzyskaniu informacji, czy po prostu chcesz zobaczyć rywalkę, względnie coś jej wyrwać albo obciąć?
    • murwa.kac Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 17:13
      a w jakim celu takie spotkanie?
    • kkalipso Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 17:13
      Ale o co chodzi? Po co!? Boisz się, że romans (jeśli takowy istnieje) mimo wyjścia na jaw będzie kontynuowany? Czyli jest poważnie, tak?
    • aneta-skarpeta Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 17:37
      po co się spotykać? to jak sypanie soli na rany

      nic to nie da
      • nisar Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 17:45
        Ani jedno, ani drugie. Natomiast dla mnie to znak, że mąż miał powód skoczyć w bok, skoro nawet zdrady nie omawia się z nim, tylko z jego nową niunią.
        • sanciasancia Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 17:52
          > Ani jedno, ani drugie. Natomiast dla mnie to znak, że mąż miał powód skoczyć w
          > bok, skoro nawet zdrady nie omawia się z nim, tylko z jego nową niunią.
          Może nie da się tego z nim omówić, bo się zdrady wypiera.
          • lady-z-gaga Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:01
            A kochanka ma byc tą, ktora powie całą prawdę? wink

            • rosapulchra-0 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:03
              Z reguły są prawdomówne.
            • sanciasancia Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:14
              > A kochanka ma byc tą, ktora powie całą prawdę? wink
              Pewnie bywają takie, które powiedzą.
              Nie wiem, zgago, dlaczego adwarp chce się z kochanką męża spotkać.
              Nie podoba mi się oskarżycielskie postawienie sprawy przez nisar i obarczanie żony winą za zdradę.
              • lady-z-gaga Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:27
                > Nie podoba mi się oskarżycielskie postawienie sprawy przez nisar i obarczanie ż
                > ony winą za zdradę.

                Fakt, na podstawie kilku słow na forum budowac sobie wizję cudzego małżeństwa to jest duża przesada smile
        • aneta-skarpeta Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:05
          nisar napisała:

          > Ani jedno, ani drugie. Natomiast dla mnie to znak, że mąż miał powód skoczyć w
          > bok, skoro nawet zdrady nie omawia się z nim, tylko z jego nową niunią.

          to jest z lekka podłe, no facet może po prostu się wypierać, a adwarp chciałaby poznać prawdę- spotkanie z kochanką to niefortunny pomysł, ale nie zwalaj na nią odpowiedzialności za świństwo które zrobił jej mąż
          • nisar Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 20:46
            Chyba źle sformułowałam to, co chciałam powiedzieć.
            Absolutnie nie twierdzę, że wina jest pani. Ani że wina jest wyłączne pana. Chodziło mi o to, że wywnioskowałam, iż państwo już ze sobą w ogóle nie rozmawiają, skoro tak poważna sprawa jak zdrada ma być omawiana z kochanką, a nie między sobą.
            Ale być może to pochopny wniosek. Niemniej uważam z całą mocą, że w dobrych związkach może zdarzyć się ewentualnie pojedynczy, przypadkowy seks (maksymalnie), natomiast "długofalowe" posiadanie kochanki / kochanka świadczy - dla mnie - o braku istnienia związku pomiędzy małżonkami.
            • aneta-skarpeta Re: czy spotkanie z tą drugą, 03.01.14, 09:02
              nisar napisała:

              > Ani że wina jest wyłączne pana.

              a czyja?

              Cho
              > dziło mi o to, że wywnioskowałam, iż państwo już ze sobą w ogóle nie rozmawiają
              > , skoro tak poważna sprawa jak zdrada ma być omawiana z kochanką, a nie między
              > sobą.


              a to może on nie chciał rozmawiac, odciął się bo np się znudził- niezależnie od tego jak zachowywała się żona?

              Niemniej uważam z całą mocą, że w dobrych zwi
              > ązkach może zdarzyć się ewentualnie pojedynczy, przypadkowy seks (maksymalnie),
              > natomiast "długofalowe" posiadanie kochanki / kochanka świadczy - dla mnie - o
              > braku istnienia związku pomiędzy małżonkami.

              oczywiście jest tu poważny problem, ale niekoniecznie wina musi byc po obu stronach, może to mąż się odsunął od żony, której nic nie brakuje, ale jemu się zachcialo świeżej krwi

              a kobieta też człowiek i nie jest robotem

              problem jest w tym, że po 20 latach małzenstwa jest inna relacja niz z nową babą. Proste jak drut. Żona po powrocie z pracy zrobi obiad i nie będzie z otwartą buzią słuchać jaki to jej mąż jest władczy i maczo, albo romantyczny i wrażliwy. NIe łapie sie na tanie słówka męża i nawijanie makaronu na uszy, bo bo zna, a kochanka nie.

              można się przed kochanką kreować, wybielać... a żonie zostają do zbierania skarpetki, brudne naczynia etc


              i teraz tak mamy normalną zaangażowaną żonę w domu, która ma niestety też masę obowiązków i kochankę w pracy, która chłonie wszystko, ale tylko dlatego, że to nowe/nie zna pana etc


              z kochanką rozmawia o przeciekawych rzeczach, ma czas aby ją adorować, ma na to siłę aby ją komplementować i nakręcać na to, żeby była gorąca w łózku

              dla żony też jest taki? wraca z pracy z bukietem i mówi- kochanie zostaw to wszystko, ja się tym zajmę później idziemy do knajpy, a potem przelecę cię w aucie tak, że ci kapcie spadną!


              ja mam małzenstwo udane i prędzej ja bym zdradziła męża niż on mnie, jestesmy ze sobą blisko, ale jak w życiu są różne problemy, które nas oblepiają, zmęczenie, obowiązki itd

              i jest zupełnie inaczej niż z nowo poznaną osobą.

              i niestety opowieści mojego męża z pracy i lat młodzieńczych nie robią już na mnie wrażenia, bo ja to wszystko już znamwink

              tak więc nie zawsze, a wręcz przeważnie nie jest to wina 2 stron tylko 1, która problemy małzenskie wykorzystuje do zrobienia sobie dobrze, a nie naprawy małzenstwa

              bo to, że kobieta po dziecku nagle się zmienia i jest zimną suką, zajętą tylko dzieckiem jest czegoś znakiem- byc może tego, że czuje się nieatrakcyjna w oczach męża, samotna, opuszczona, zmęczona, stłamszona i generalnie do dupy i oczekuje wsparcia męża- silnego mężczyzny, który jej imponował przed ślubem

              i jakby tak jeden z drugim pochylił się nad żoną, a nie kochanką to może by żone rozgrzał, otworzył itd

              inna kwestia jeszcze- ilu tych strasznie biednych misiów usiadło koło żony i z zainteresowanie posłuchało co ona ma mu do powiedzenia?


              najłatwiej znaleść kochankę, a potem wszystko zrzucić na żonę- a bo ty nie chciałaś sie kochac, a bo ty byłaś wiecznie zajęta ( to trzeba było ją odciążyć) itd


              w większosci historii zdrad sprawa jest prosta jak drut- oczywiscie nie w każdej
              • mag1982 Re: czy spotkanie z tą drugą, 03.01.14, 09:42
                Amen
              • m_incubo Re: czy spotkanie z tą drugą, 03.01.14, 13:31
                Bzdura.
      • edelstein Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:47

        Wiesz to na pewno?mi dalo sporo,przede wszystkim dzika satysfakcje gdy zobaczylam jego mine na widok nas obu.Mnie to walilo,bo ja spisalam ten zwiazek na straty przed kochanka.Zlosliwa satysfakcja jednak bylabig_grin
        To wicie sie Jak wegorz w wykonaniu tego pana wspominam do tej pory z usmiechem.Wlasnie w momencie tego spotkania upewnilam sie,ze jest bezwartosciowy i o Ile wczesniej przemykaly mi przez mysl teksty o szansie to mi przeszlo.
    • ichi51e Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 17:58
      O ile nie planuje sie oblac kwasem to tylko sobie czlowiek przykrosc robi imho.
      • paliwodaj Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:16
        nie ma sensu, moim zdaniem, jezeli mis nie planuje dalszego pozycia malzenskiego z toba, to nic tu nie zdzialasz. Jak niby uratujesz to malzenstwo, ze pogadasz z nia ze to jednak ty masz wieksze prawa do misia? Nie lepiej pogadac z mezem, wyczuc co sie stalo ze rzucil sie w ramiona innej, moze w ten sposob da sie cos zdzialac. Wszakze to z nim chcesz byc z nie z kochanka
    • na_pustyni Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:16
      a w jakim celu chcesz sie z nia spotkac?
    • paul_ina Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:23
      Odrzuciłabym kategorię braku klasy. Czy dobry pomysł, to zależy od celu, jaki chcesz osiągnąć.
      Na pewno nie spotykaj się, jeśli nie jesteś pewna tego celu i swoich emocji - czy dasz radę utrzymać je na wodzy. Opanowanie to warunek konieczny.
    • lady-z-gaga Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:25
      Znam 2 przypadki, w bliskim otoczeniu.
      W obu zdrada była pewna, mąż się przyznał i był w rozterce, zakochany w tej drugiej.
      W obu przypadkach zdradzana żona była "ogarnięta" (nie w pierwszym szoku i nie kilka dni po ujawnieniu zdrady)
      Spotkanie miało na celu odstraszenie rywalki i odniosło własciwy skutek smile jedna koleżanka rozpętała aferę, poinformowała męża amantki i wspólnie z nim doprowadziła do zakonczenia romansu, druga zrobiła to tak dyskretnie, że jej wiarołomny mąż do dziś (po kilku latach) nie wie, dlaczego został nagle porzucony przez kochankę. Doszło tam do delikatnego szantazu, bo "ta trzecia" tez miała rodzinę i wystraszyła się ujawnienia zdrady.
      Opisuję to, bo spotkanie z rywalką wyłącznie dla melodramatycznego efektu nie ma żadnego sensu. Trzeba dobrze wiedzieć, na czym się stoi i mieć jaja, aby z takiej rozmowy wyjść z podniesionym czołem. Nie wydaje mi się, abys była do tego gotowa.
    • blond_suflerka Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:44
      Nie ma co w tych kategoriach tego rozpatrywać. Klasa czy jej brak-to jest mało istotne.
      Bardziej chodzi o to po co to spotkanie. Czy chodzi o wyladowanie emocji(to mało sensowne) czy o to, zeby przemowić do kochanki, żeby zostawila Twojego męża?
      Wlaściwie to jestem przeciwna takim spotkaniom ale w sumie-jak się walczy o swoje szczęście to można i tego spróbować. Jak kochanka fajna(to jest dobry test męża-kogo wybrał na kochankę) to można jej szczerze i spokojnie powiedzieć-zeby sobie darowała. I tu scenariuszy jest kilka. Jak kochanka fajna i zakochana to znaczy, że uczucia ma i być moze zrobi jej się Ciebie szkoda bardziej niż na co dzień. Może więc się wycofa? To nie gwarantuje sukcesu bo może sie okazać, że mąż mocno zakochany i jednak kochankę przekona? Albo ona jednak wroci bo milosc wielka? No roznie może być.
      W ogole nie ma reguły, ktore dzialania w takich sytuacjach są sensowne w ktore nie.
      No ale oczywiście racją jest-że glowna sprawa do zalatwinie miedzy Tobą a mężem.
    • jowita771 Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 18:54
      Przy mężu nie miałam okazji, bo nie miał romansu, ale miałam kiedyś narzeczonego, byliśmy razem kilka lat. Raz doszły mnie słuchy, że mnie zdradził, konkretnie jego kumpel mi powiedział, jak sobie cyknął na imprezie. Ale że ten kolega smalił do mnie cholewki, zaklinał, żebym narzeczonemu nie wspominała słowem, że wiem, a sam próbował mnie pocieszać, postanowiłam wyjaśnić rzecz z narzeczonym, a ten się wyparł. Miałam sygnały, że narzeczony skłamał (nie od razu odpowiedział wprost, tylko pytaniem na pytanie, uciekł mu wzrok w pierwszej chwili, podniósł się głos), ale chciałam uwierzyć, więc starałam się tego nie widzieć. Parę dni później przyszła do mnie ta dziewczyna, znałam ją z widzenia, jak stanęła w drzwiach, to wiedziałam, co zaraz usłyszę. Porozmawiałyśmy, powiedziała, że powiedział jej, że już nie jesteśmy razem, przeprosiła, na koniec powiedziała, że brała pod uwagę możliwość dostania w twarz, jak szła do mnie z nowiną. To było bardzo przykre dla mnie doświadczenie.
    • cherry.coke Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 19:14
      Ale po co konkretnie? Zeby odstraszyc - ale co to da, jesli maz dalej bedzie sie za nia uganial? Najwyzej sobie nastepna znajdzie.
      To z mezem musisz wiedziec, na czym stoisz.
      • myszomle Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 19:36
        Idąc na takie spotkanie, trzeba mieć pewność, że zapanujemy nad sobą i nie rzucimy się babie do gardła. Głupio odpowiadać później za napaść. Warto też mieć świadka albo nagrać rozmowę z panią.

        ---
        truskawkiwmilanowku.blox.pl/html
    • adwarp po co? 02.01.14, 19:59
      było pytanie po co?
      żeby zapytać, czy to co czuje do mojego męża to coś poważnego i rozwiedzie się z własnym mężem, żeby być z moim na dobre i na złe

      ja bardzo kocham swojego męża i pomyslalam, że jesli to jest ta miłość z którą ma być szczęśliwy przez resztę życia, to niech idzie...

      od mojego męża nie mogę się nic dowiedziećsad rozwód - "tak", rozwód - "nie"
      • najma78 Re: po co? 02.01.14, 20:07
        adwarp napisała:

        > było pytanie po co?
        > żeby zapytać, czy to co czuje do mojego męża to coś poważnego i rozwiedzie się
        > z własnym mężem, żeby być z moim na dobre i na złe

        Jestes pewna ze o deklaracje ci chodzi?

        > ja bardzo kocham swojego męża i pomyslalam, że jesli to jest ta miłość z którą
        > ma być szczęśliwy przez resztę życia, to niech idzie...

        Skoro maz ma kogos to ostatnia rzecz o jakiej powinnas myslec jest jego szczescie.
        Nie spotykalabym sie z tamta kobieta.

      • kawka74 Re: po co? 02.01.14, 20:08
        > żeby zapytać, czy to co czuje do mojego męża to coś poważnego i rozwiedzie się
        > z własnym mężem, żeby być z moim na dobre i na złe

        Pytanie tylko, czy to, co czuje Twój mąż, to coś poważnego, i ma ochotę rozwieść się z Tobą, żeby być z tamtą panią na dobre i na złe. Jak widać po jego odpowiedziach, niekoniecznie.
        To, co pani czuje, jest sprawą drugorzędną, więc ja bym chyba odpuściła przesłuchanie.
        • adwarp Re: po co? 02.01.14, 20:13
          jak pisałam, trudno się z nim dogadaćsad

          jak powiedziałam, żeby zaczął nowe życie jeśli uważa, że to klucz do jego szczęścia, to póki co nie chcesad, ale może mu się za jakiś czas zmieni? dlatego chcę wiedzieć, czy pani też czuje, że to ten jedyny?

          a i żeby nie było, jestem ostatnio bardzo szczera i powiedziałam meżowi, ze coś takiego chodzi mi po glowie
          • cherry.coke Re: po co? 02.01.14, 20:14
            adwarp napisała:

            > jak pisałam, trudno się z nim dogadaćsad
            >
            > jak powiedziałam, żeby zaczął nowe życie jeśli uważa, że to klucz do jego szczę
            > ścia, to póki co nie chcesad,

            A co chce z pania zrobic w takim razie? To romans skonsumowany, czy flirt?
            • adwarp Re: po co? 02.01.14, 20:18
              nie wiem, wprost nie powiedział
              • cherry.coke Re: po co? 02.01.14, 20:46
                adwarp napisała:

                > nie wiem, wprost nie powiedział

                To o czym z nia rozmawiac? Jesli nie wiadomo, czy o wzdychanie, czy sekszenie?
              • misterni Adwarp błąd błąd błąd 03.01.14, 11:27
                Tak się nie robi. Trzeba panu oszczędzić rozterek i rozkminiania, i kazać natychmiast wybierać: albo zostaje w domu i kończy w tym momencie wszystkie relacje z panią, albo fora ze dwora.
                Inaczej będzie Cię szmaciła przez wile miesięcy.
                • anorektycznazdzira Re: Adwarp błąd błąd błąd 03.01.14, 12:07
                  100% racji. Takie dobre chęci i romantyczne podejście jak Adwarp pisze, kończą się totalnym wydrenowaniem i emocjonalną katastrofą. Jeśli liczysz Autorko na to, że mąż doceni albo się wzruszy, to zejdź na ziemię. "Skoro nie protestujesz, to pewnie nie zrobiliśmy ci wielkiej krzywdy, a skoro coś dajesz, to widocznie możesz i, oczywiście, dawaj". Może w skrajnym wypadku dojść nawet do wniosku, że nie zależy Ci na nim aż tak bardzo, skoro oddajesz związek tak łatwo. Więc jeśli Ci jednak zależy, to wysyłaj jednoznaczne sygnały i jasno określaj swoje potrzeby, bo inaczej dostaniesz dokładnie to, o co prosisz: w Twoim wypadku NIC.
                  • lady-z-gaga Re: Adwarp błąd błąd błąd 03.01.14, 12:16
                    Tyle, że autorka na tym etapie nie jest pewna, jakie są jej potrzeby i ma mętlik w głowie. Własnie dlatego uważam, że wszelkie akcje z jej strony są bez sensu.
                    Moim zdaniem małżeństwo przetrwa kryzys, mąż zrozumie, co dla niego najważniejsze i będzie chciał wybaczenia, a wspomnienie spotkania z kochanką (?) może autorce niepotrzebnie ciążyć i przeszkadzać w wychodzeniu z traumy. Cała historia jest moim zdaniem zbyt krotka i błaha, aby mogła na serio zagrozić rodzinie. Ot, przelotny kryzysowy zawrót głowy faceta w średnim wieku.
                    Chyba, ze jakies inne trupy w szafie się czają.
                    • anorektycznazdzira Re: Adwarp błąd błąd błąd 03.01.14, 12:41
                      Zgadzam się, bardzo prawdopodobne, że oboje są w szoku i dlatego bredzą. ALE: bredzą bardzo niebezpiecznie. Dziewczyna pisze przecież wyraźnie, że bardzo męża kocha. Tylko że z tego powodu... chce mu ułatwić odejście. Naczytała się romansideł albo do reszty oczadziała.
                      • lady-z-gaga pakiet startowy 03.01.14, 13:17
                        Tak mi sie przypomniało, przy okazji.....
                        Pakiet startowy pana przechodzącego kryzys wieku średniego, jaki kiedys pewna moja znajoma przedstawiła kochance męża:
                        stan zdrowia, nie najlepszy
                        wysokość kredytu
                        alimenty na nastoletnie dzieci
                        bagaż w postaci wiekowej matki, wymagającej opieki
                        Z kolei zakochana pani wnosiłaby do nowego małżenstwa dwoje dzieci w wieku wczesnoszkolnym co (dla prawie 50latka) byłoby na pewno elementem mocno ubarwiającym nowe życiesmile
                        Okazało się, że romansowac bez zobowiązan jest przyjemnie, nawet snuc plany przyszłego szczęsliwgo życia, pełnego romantyzmu i seksu.... ale kiedy trzeba było podjąc wiążące decyzje, to "posag", jaki każda ze stron wnosiła ze sobą, odstraszył obojesmile
                        Życie jest brutalne, żadne tam "jesli się kochają, to niech żyją długo i szczęsliwie". smile
                        To się zdarza w jednym przypadku na 100 i tylko wtedy, kiedy małżenstwa romansujących są całkiem nie do uratowania, albo kiedy facet ma tak gruby portfel, że nowa pani liczy na znaczący wzrost poziomu życia przy nim.
                        • lelija05 Re: pakiet startowy 03.01.14, 14:32
                          To było pierwsze co mi przyszło do głowy by poradzić - spisać wszystkie - nie wady - ale przywary i okoliczności życiowe, które dotyczą męża.
                          A im człowiek starszy, tym wiadomo tego jest więcej, więc może do wymiany smsów i czułego wzdychania taki delikwent się nadaje, ale do codziennego życia, w przypadku gdy koleżanka jest wolna, raczej niespecjalnie. Proza życia tłucze różowe okulary. Żona jest przyzwyczajona, dla kochanki może być szok smile
                          Więc spotkanie raczej niepotrzebne na tym etapie, gdy emocje buzują, równie dobrze może to załatwić mejlowo.
                    • misterni Nie chodzi mi o podejmowanie radykalnych 03.01.14, 15:26
                      decyzji, a uprzytomnienie panu, że nie może sobie stacjonować w domu, jednocześnie wzdychając do innej.
          • kawka74 Re: po co? 02.01.14, 20:22
            > jak powiedziałam, żeby zaczął nowe życie jeśli uważa, że to klucz do jego szczę
            > ścia, to póki co nie chcesad, ale może mu się za jakiś czas zmieni? dlatego chcę
            > wiedzieć, czy pani też czuje, że to ten jedyny?

            nununu
            Pilnuj swoich kluczy do szczęścia, nie dawaj ich złodziejowi, żeby Ci chałupy nie obrobił na Twoje osobiste zaproszenie.
            Mąż, jak widać, jest słabo zdecydowany na zmianę partnerki, nie ułatwiaj mu i nie popychaj go do tej drugiej.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:29
              > Mąż, jak widać, jest słabo zdecydowany na zmianę partnerki, nie ułatwiaj mu i n
              > ie popychaj go do tej drugiej.

              Masz rację, lepiej z takim zostać. big_grin Za darmo bym oddała i w dodatku z kopem na drogę.
              Ale Wy kobiety jesteście głupie, zero klasy, godności i honoru, a wszystko to dla zdradzającego pana. big_grin
              • kawka74 Re: po co? 02.01.14, 20:31
                Mogę Ci powiedzieć, gdzie mam klasę, ale mnie wytną.
                Z unoszenia się honorem wtedy, kiedy nie trzeba, wyrosłam.
                Coś jeszcze chcesz wiedzieć?
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:34
                  Jasne. Gdzie elementarny szacunek do siebie?
                  Nie mogę, no nie mogę, jak niskie poczucie wartości trzeba mieć, żeby walczyć o faceta, który ZDRADZA...
                  • kawka74 Re: po co? 02.01.14, 21:00
                    Ja jestem stara i walory charakteru nie są dla mnie tak podniecające, jak dla Ciebie.
                    Wojna jest po to, żeby wygrywać, nie po to, żeby się pounosić honorem czy podbijać poczucie własnej wartości, bo się wrogowi rękę podało, zamiast lunąć go w pysk.
                    • adwarp kawka74 03.01.14, 08:20
                      pisz więcej, bo dodajesz mi sił, a potrzebuję ich dużo
                      • kawka74 Re: kawka74 03.01.14, 08:51
                        Mogę pisać, nawet etykietka niehonorowej larwy bez poczucia własnej wartości mnie nie przeraża wink
                        Gdyby związek Twojego męża trwał trzy lata, zaowocował dzieckiem i planami wspólnego kredytu, pewnie pierwsza radziłabym Ci spakowanie panamężowych walizek i wystawienie ich za drzwi. Ale w sytuacji, gdy mówimy o trzytygodniowym zauroczeniu, a mąż zwyczajnie zgłupiał, trzeba pomóc mu zmądrzeć, a nie popychać go tam, gdzie być może wcale nie chce iść.
                        Budowanie związku po czymś takim do najłatwiejszych nie należy, ale nie jest niemożliwe.
                        • gaga-sie Re: kawka74 03.01.14, 10:35
                          Kurczę, pewne jesteście,że po trzytygodniowym zauroczeniu dorośli ludzie piszą jakieś pamiętniki?
                          • kawka74 Re: kawka74 03.01.14, 10:39
                            Chyba pomyliły Ci się wątki, pamiętniki pisywał inny mąż.
                            • gaga-sie Re: kawka74 03.01.14, 10:42
                              Upss, chyba tak. Dużo tego ostatnio było.
                          • adwarp gaga-sie 03.01.14, 10:46
                            to były SMSy w świąteczny poranek
                            • gaga-sie Re: gaga-sie 03.01.14, 10:58
                              Już wiem, pogubiłam się, bo było kilka wątków.
                              Trzymaj się, potrzebujesz czasu, żeby sobie wszystko w głowie poukładać. Nie wiem, jak się to wszystko skończy,ale życzę Ci,żebyś odzyskała SPOKÓJ.
                            • pade Re: gaga-sie 03.01.14, 14:21
                              Adwarp, to, co pisze Blond_ jest trafne, ale znowu - nie na tym etapie!!!
                              Możesz pozwolić mężowi odejść i wykazać się "dojrzałą postawą", wtedy, gdy emocje opadną i omówicie sobie wszystko z mężem, co jest do omówienia. To jest proces! A na ten moment nie powinnaś się poddawać, tylko uświadomic sobie co czujesz? Rozczarowanie? poczuj to, Ból? Daj mu zaistnieć, lęk? co dalej? to samo. Zajmij się na ten moment sobą, nie spuszczając z oka męża, oczywiście. Poczuj te swoje emocje i daj im wyraz. Jeśli teraz je stłumisz, bo są przerażające, zbyt bolesne, one nie znikną. Za jakiś czas wybuchną ze zdwojoną siłą i wtedy będzie gorzej niż teraz.
                              Masz prawo czuć się zdradzona, oszukana, masz prawo płakać, krzyczeć, podrzec coś, stłuc, albo włączyć sobie smutną muzę i wyć. Rób cokolwiek, co Ci przyniesie ulgę. Ale pozwól sobie czuć!
                              Jesli prawidłowo odczujesz smutek i żal, przyjdzie po nich złość. I bardzo dobrze, powinna przyjść. Ona da Ci siłę, zmobilizuje do działania.
                              Jeśli pozostaniesz w odrętwieniu, mam wrażenie, że właśnie w nim tkwisz, zablokujesz sobie wszelkie szanse na wyjście z tej bardzo trudnej sytuacji.
                              Bardzo Ci współczuję, bardzo. I przytulamsmile
                              Trzymaj się mocno!
                              • blond_suflerka Re: gaga-sie 03.01.14, 14:38
                                pade napisała:

                                > Adwarp, to, co pisze Blond_ jest trafne, ale znowu - nie na tym etapie!!!

                                A to co pisze Pade to znowu bzdura. Przepraszam, grzeczniej było już wcześniej.
                                Czytasz w ogóle to co krytykujesz czy masz takie nowe hobby, że wymyślasz coś co rzekomo ja napisałam i to krytykujesz?
                                Napisałam od razu w pierwszym poście do Adwarp, żeby walczyła. Być może nawet spokojną rozmową z kochanką męża. Napisałam jej też, żeby nie odpuszczała tylko dlatego, że być może między jej meżem a kochanką jest miłość bo przecież między nią a mężem też jest i nie ma żadnego powodu, żeby to kochanka nie odpuściła.
                                Dopiero jak Adwarop napisała, że jeśli maż i kochanka będą stali na stanowisku, że to miłość to ona odpuści. I to uważam za dojrzałe.
                                • pade Re: gaga-sie 03.01.14, 14:47
                                  Do tego sie odniosłam:
                                  "Wiem, że to żadne pocieszenie ale bardzo mi się podoba taka postawa. Bardzo dojrzała. (czyli walkower) I pewnie dlatego-nie ma u męża jednoznacznej odpowiedzi-bo wie, że ma fajną żonę. I jeśli tak jak pisałaś-mieliście/macie dobry związek to trudno teraz wybrać pomiędzy tym stałym i dobrym a nowym, ekscytującym i być może też dobrym."
                                  Sorry, za brak cytatu.
                                  Poza tym nie śledzę non stop całego wątku łącznie ze studiowaniem drzewka i godzin wpisów, bo mam inne rzeczy do robotysmile
                                  Chyba jesteś przewrażliwiona Blond_.
                                  • blond_suflerka Re: gaga-sie 03.01.14, 15:01
                                    Do tego sie odniosłaś ale nie napisałaś pod tym moim wpisem ale w zupełnie innym miejscu nawiązując do jednego posta. Po co? W ogóle nie czytałaś całego wątku? Żadnej innej mojej wypowiedzi? Tylko akurat tę jedyną?
                                    I nie chodzi o przewrażliwienie ale o to co ostatnio robisz.
                                    • pade Re: gaga-sie 03.01.14, 15:08
                                      No tak, źle sie podpięłam, aleee zbrodniasmile
                                      Co ostatnio robię? Kwestionuję Twoje wypowiedzi? Po prostu mi się one nie podobają, nie wszystkie, tylko te, do których się odniosłam. Chyba mam prawo mieć inne zdanie?
                              • adwarp pade 03.01.14, 15:24
                                poczuć emocje? o ile ból umiem poczuć i czuję go cały czas, to jak poczuć rozczarowanie?

                                pade, czy ty pracujesz gdzieś jako terapeutka? może wzięła byś mnie na leżankę
                                • pade Re: pade 03.01.14, 17:14
                                  Adwarp, to jakie mamy w sobie emocje, co czujemy, czy umiemy je rozpoznać, nazwać, zalezy od róznych czynników: wychowania, rodzaju bodźca i samoświadomości. Moje pokolenie nie było uczone wyrażania uczuć, ba, wręcz zakazywano okazywania "złych" emocji, takich jak lęk, złośc, smutek. Skutki tego są delikatnie mówiąc nieciekawe.
                                  Mnie samej sporo czasu zajęło 'nauczenie się", że nie ma zlych emocji, że mam prawo je czuć, nauka rozróżniania trwa cały czas.
                                  Emocje podstawowe są łatwe do rozpoznania. Są to: strach, złość, smutek, radość i wstręt. Gorzej z pochodnymi, z odcieniami. Możemy sobie pomóc wsłuchując się w siebie i zadając sobie pytania: gdzie jest umiejscowione to moje odczucie: w sercu? w gardle, podbrzuszu? Możemy przeczytać sobie dostępne w necie listy emocji, powoli, z namysłem i zatrzymać się przy tej, która wzbudzi w nas jakieś odczucia. Na początku trzeba to robić często, czyli być uwaznym wobec siebie, swoich myśli. Trzeba po prostu zwolnić.

                                  Współczuję Ci tego bólu, bardzo, i bardzo dobrze, że o nim piszesz. To jest jeden ze sposobów wyrażania go. Możesz spróbować napisać list do męża, bez wysyłania do adresata. Możesz sobie pokrzyczeć: boli mnie! Cokolwiek Ci przyjdzie do głowy. Nie próbuj tego bólu wypierać, tłumić, im bardziej go będziesz czula, tym szybciej minie.
                                  Co do np. rozczarowania, gdybyś miała siłę i chęć się nad tym zastanowić oczywiście, bo tylko Ty wiesz czy czy to jest czas na to, czy nie; możesz sobie zadać pytania: sprawił mi zawód? nie spodziewalam się tego po nim? i skupić sie na tym co czujesz odpowiadając sobie na te pytania, gdzie to czujesz i jak. Nie analizuj czy dobrze czy źle odczuwasz, bo to jest niemierzalne. Te emocje są Twoje, są Twoją ochroną, dają Ci sygnały, dają siłę i motywację. Nie trzeba ich oceniać czy są dobre czy złe, tylko poczuć i uznać, że po prostu są.

                                  Nie jestem terapeutką, chciałam Ci tylko pomóc, tak jak na tę chwilę potrafię.
                                  • adwarp Re: pade 03.01.14, 23:07
                                    szkoda, że nie jesteś terapeutką, ale i tak bardzo pomagasz, dziękuję

                                    jeśli chodzi o zadawanie pytań, to póki co staram się to gasić (pewnie robię źle), ale myślenie o tym co się stało, o tym jakim człowiekiem okazał się być mój mąż jest zbyt trudnesad
                                    więc próbuje uciekać od myślenia o tym...

                                    moje pokolenie też ma problem z okazywaniem emocji



                                    • pade Re: pade 03.01.14, 23:59
                                      Rozumiem, to nie jest łatwe. I pewnie nie czas na to. Ale kiedy poczujesz się lepiej warto dopuścić do głosu poczucie krzywdy, warto sobie dać prawo do tego.
                                      Im bardziej będziesz umniejszać swoj ból, poprzez wypieranie tego, co się stało, tym trudniej później będzie Ci się z tym uporać. Jeśli sprawa rozwiąże się po Twojej myśli, tym bardziej nie chowaj głowy w piasek, tylko przepracuj swoje emocje, zawiedzione zaufanie, oczekiwania, krzywdę, którą Ci wyrządzono.
                                      • adwarp Re: pade 04.01.14, 16:28
                                        "przepracuj swoje emocje, zawiedzione zaufanie, oczekiwania, krzywdę, którą Ci wyrządzono"

                                        przepracuj? jak to zrobić?
                                        • cherry.coke Re: pade 04.01.14, 16:30
                                          Zacznij od przyznania, ze zostalas skrzywdzona i ze boli.
                                        • pade Re: pade 04.01.14, 17:11
                                          może to Ci się przyda:
                                          hrc.pl/praca/146/46030/Kontrola-i-w%C5%82a%C5%9Bciwe-wykorzystanie-swoich-emocji
                                          i to:
                                          natural-revolution.blogspot.com/2012/10/jak-pracowac-z-emocjami-14.html
                                          dalej są kolejne części
                                        • kawka74 Re: pade 04.01.14, 18:07
                                          Musisz rozpoznać te emocje w sobie i nazwać, bez owijania w bawełnę. Daj sobie luz - wykrzycz te emocje, zrób ze zdjęcia męża tarczę i rzucaj rzutkami (i w dupie miej to, że uzna Cię za nienormalną), popłacz, porycz, upij się z przyjaciółką. A jak już wyrzygasz to, co Cię dusi (ale pamiętaj, że może wracać, z mniejszą siłą, ale jednak), otrząśnij się i rób to, co sprawi, że poczujesz się lepiej z samą sobą. Jeszcze raz idź do Sephory, kup sobie jeszcze fajny ciuch, idź do kina, do teatru, siedź w domu - cokolwiek, na co masz ochotę i co leży w zasięgu Twoich możliwości.
                                          Jeśli chodzi o relacje z mężem, optymalnie byłoby zostać misiem koala. Rób swoje, niech mąż się pomęczy - tylko mu nie ułatwiaj. Jeśli chcesz z nim zostać, podaj warunki (chociażby bezapelacyjne, nieodwracalne zerwanie kontaktów z tą drugą). Jeśli nie, podaj warunki (tylko się naradź z prawnikiem, może nawet być Pirania wink ). Jeśli on nie wie, czy chce - podaj warunki, na jakich godzisz się na przeżywanie panamężowych rozterek (możesz dać mu czas, oczywiście, ale nie ma tak dobrze, żeby rozkminiał sytuację w nieskończoność).
                                          Będzie dobrze, zobaczysz.
                                          • cherry.coke Re: pade 04.01.14, 18:15
                                            Ja tylko chcialam powiedziec, ze metoda na misia koale jest wspaniala metoda zyciowa i dla samego poznania jej kiedys warto bylo czytac to forum smile
                                            • chalsia Re: pade 04.01.14, 23:09
                                              > metoda na misia koale

                                              autorką tekstu jest Braktalentu
                              • iuscogens Re: gaga-sie 03.01.14, 15:31
                                Poczuj te s
                                > woje emocje i daj im wyraz. Jeśli teraz je stłumisz, bo są przerażające, zbyt b
                                > olesne, one nie znikną. Za jakiś czas wybuchną ze zdwojoną siłą i wtedy będzie
                                > gorzej niż teraz.
                                > Masz prawo czuć się zdradzona, oszukana, masz prawo płakać, krzyczeć, podrzec c
                                > oś, stłuc, albo włączyć sobie smutną muzę i wyć. Rób cokolwiek, co Ci przyniesi
                                > e ulgę. Ale pozwól sobie czuć!
                                > Jesli prawidłowo odczujesz smutek i żal, przyjdzie po nich złość. I bardzo dobr
                                > ze, powinna przyjść. Ona da Ci siłę, zmobilizuje do działania.

                                bardzo mądrze napisane, pade.
                                Mam wrażenie, że niektórzy chcieliby zrobić z ludzi emocjonalne cyborgi uncertain
              • adwarp Re: po co? 02.01.14, 20:34
                też mi sie tak wydawało, ze ja ? że jak, ale jak przychodzi sie zmierzyc z rzeczywistością to sie okazuje, że te dwadzieścia lat związku, to nie tak latwo skreślić
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:37
                  Tobie nie łatwo, a facetowi łatwo (skoro poszedł do innej pani). Życie.
                  • lady-z-gaga Re: po co? 02.01.14, 20:41
                    Ten facet tez niczego jeszcze nie skreślił. Na razie tylko Ty skreślasz cudze związki, o ktorych nie masz pojęcia. I jestes w tym bardzo śmieszna.
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:43
                      Ooo, zdrada nie jest skreśleniem związku?
                      Jak to się usprawiedliwia, trzeba sobie jakoś zracjonalizować fakt, że facet chodzi na boki. Tak, na pewno kocha i z miłości do żony bzyka inne panie. Litości. big_grin
                      • blond_suflerka Re: po co? 02.01.14, 20:46
                        Można kochac i się zakochać.
                        Można potem nawet kochać dwie osoby. Rożnie bywa. I nie ma sensu sprowadzać wszystkiego do bzykania.
                • cherry.coke Re: po co? 02.01.14, 20:43
                  Jemu tez widac nielatwo, skoro zmienia zdanie. Ale to on sie musi zdecydowac i ewentualnie przyjsc do ciebie po druga szanse, inaczej nie bedziesz nigdy wiedziec, czy go nie namowilas, a on tylko czeka na nastepna okazje.
              • sanciasancia Re: po co? 02.01.14, 20:38
                Może bym ci i uwierzyła, gdyby nie to, że wiem, że o byciu w długim, w miarę stabilnym związku masz małe pojęcie.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:40
                  Spoko, tylko ponad 7 lat.
                  • lady-z-gaga Re: po co? 02.01.14, 20:42
                    szkolne związki porownujesz do małżenstwa? nie osmieszaj się big_grin
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:46
                      szkolne?
                      hłe hłe hłe
                      a co, mąż cię w rogi wali, że tak sobie musisz racjonalizować? współczuję big_grin
                      • lady-z-gaga Re: po co? 02.01.14, 20:54
                        dziękuję smile Tobie na tym forum wszyscy współczują, ja też smile
                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:57
                          spoko, mogą współczuć, fakt jest taki, że to nie ja "tworzę związek " (hłe hłe hłe)
                          z facetem, który nie potrafi utrzymać fiutka w spodniach
                          na szczęście nie każda ma tak beznadziejnie jak wy
                          smile
                          dobrej nocy big_grin
                          • sanciasancia Re: po co? 02.01.14, 21:00
                            Zdrada to nie jedyna płaszczyzna bycia nielojalnym. Są gorsze.
                            Ja z moim mężem pochowałam córkę. Dużo ważniejsze jest dla mnie to, jak wtedy się zachowywał, niż to, że kiedyś nie pohamował(by) swojej chuci.
                            No, ale, co ty o tym możesz wiedzieć o lojalności w związku.
                            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 21:04
                              A dla mnie ważne jest, jak zachowałby się w obu sytuacjach.
                              Osoba, która tworzy związek z niewiernym facetem niewiele wie o lojalności w związku.
                              Bądź sobie jeśli chcesz ze zdradzającym panem, ja na szczęście się szanuję i nie muszę.
                              • sanciasancia Re: po co? 02.01.14, 21:19
                                > Bądź sobie jeśli chcesz ze zdradzającym panem, ja na szczęście się szanuję i ni
                                > e muszę.
                                >
                                Troll harder, nieodmiennie.
                                Oraz, obrzydliwe masz projekcje. Jakieś braki w poczuciu własnej wartości?
                                • iuscogens Re: po co? 03.01.14, 09:00
                                  Ogromne braki. WWC niby ciągle deklaruje jaka to ona niezależna i w ogóle a 90% swojego czasu na forum zajmuje jej ekscytowanie się cudzymi chłopami i podniecanie się tym jacy oni są beznadziejni.
                                  No nie ma szans, żeby stabilna emocjonalnie i związkowo kobieta pokazywała taką desperację.
                                  Inną sprawą jest chamstwo czerewia i innych pań, które próbują się dowartościować kosztem autorki. Obrzydliwe uncertain
                  • sanciasancia Re: po co? 02.01.14, 20:45
                    Związku, pt. "tworzenie razem rodziny", a nie związku pt. "chodzenie na randki".
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:48
                      Tworzenie razem rodziny z mężem i drugą panią. big_grin
                      Nie, takich doświadczeń nie posiadam, ale ja się szanuję, więc i mnie szanują. smile
                      Powodzenia w wybaczaniu zdrad, pewnie się fajnie się tworzy razem rodzinę ze zdradzającym panem. smile Miłego, w każdym razie. smile
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:41
                  Zresztą o jakim stabilnym związku piszesz? W jakim stabilnym związku zdarzają się zdrady?
                  Hłe, hłe, myślenie życzeniowe.
                  • sanciasancia Re: po co? 02.01.14, 20:46
                    > Zresztą o jakim stabilnym związku piszesz? W jakim stabilnym związku zdarzają s
                    > ię zdrady?
                    Bo jest jeden model związku i znajduje się w gablotce w Sevres zaraz obok metra i kilograma.
                    Dorośnij albo troll harder. Na razie jesteś nudna i przewidywalna.
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:50
                      Och, nie dorosnę, bo nikt mnie nie zdradzał, ani nie zdradza smile
                      • sanciasancia Re: po co? 02.01.14, 20:52
                        > Och, nie dorosnę, bo nikt mnie nie zdradzał, ani nie zdradza smile
                        Czyli jednak twoja definicja rodziny obejmuje zdradę.
                        Troll harder.
                        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 20:54
                          tak sobie tłumacz big_grin
                          miłego życia ze zdradzającym panem big_grin
                          dobrej nocy big_grin
                      • nini6 Re: po co? 03.01.14, 09:52
                        wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

                        > Och, nie dorosnę, bo nikt mnie nie zdradzał, ani nie zdradza smile


                        ....jeszcze.....
              • paul_ina Re: po co? 03.01.14, 01:51
                > Ale Wy kobiety jesteście głupie, zero klasy, godności i honoru, a wszystko to dla zdradzającego pana. big_grin

                WWC może nie wypowiadaj się co do klasy i godności, przynajmniej z tego co prześwituje przez forum - kompetencji ci brakuje.
        • kawka74 Re: po co? 02.01.14, 20:18
          Tak sobie jeszcze pomyślałam, czy Ty aby nie próbujesz być głupio szlachetna, żeby zrobić wrażenie na mężu? Chcesz go oddać walkowerem i usunąć się w cień, żeby zapamiętał Twoje szlachetne oblicze (miast rozwścieczonej Erynii dzierżącej w jednej dłoni pęk kłaków rywalki, a w drugiej jej serce)? Albo żeby mu serce stopniało na myśl, że tak bardzo go kochasz, że - niczym matka z historii o Salomonie - potrafisz ustąpić dla jego szczęścia?
          Nie piszę złośliwie, bo nie wiem, czy sama nie miałabym takich myśli, ale jeśli trafiłam, to nie idź tą drogą, nie podkładaj się.
          • adwarp Re: po co? 02.01.14, 20:44
            smile
            może w głębi serca czuję, że na dłuższą metę żadna z nim nie wytrzyma

      • blond_suflerka Re: po co? 02.01.14, 20:11
        Ale tu jego zdanie jest decydujące. No bo jeśli ona go bardzo kocha a Twój mąż bardziej kocha Ciebie? Co Ci da jej zdanie w tym temacie?
        Tui raczej trzeba by męża zdanie poznać. Może on sam jeszcze nie. Powiedział, że potrzebuje czasu? Spotyka się z nią nadal? Czy jak to w ogóle jest?
        No i co to znaczy-rozwod -tak, rozwód-nie? On mówi raz tak raz?
        • blond_suflerka Re: po co? 02.01.14, 20:13
          I jeszcze jedna kwestia. Jak oni się bardzo kochają to Ty odpuścisz? A jak Wy się bardzo kochacie to ona ma prawo nie odpuszczać tylko zgarnąc calą stawkę?wink
          Jak kochasz to walcz. Nie mówię, że siłą ale w sensie-może da się przepracować kryzys i odnowić tę miłość? I znowu-tu decydujące zdanie ma mąż. Głupio to brzmi ale skoro obie chcecie to on musi jednak zdecydować.
          • adwarp Re: po co? 02.01.14, 20:20
            jeżeli on kocha ją a ona jego (jak w piosence) to ja odpuszczam, będzie ciężko, ale jeśli on ma być szczęśliwy, to cóż
            • blond_suflerka Re: po co? 02.01.14, 20:32
              Wiem, że to żadne pocieszenie ale bardzo mi się podoba taka postawa. Bardzo dojrzała. I pewnie dlatego-nie ma u męża jednoznacznej odpowiedzi-bo wie, że ma fajną żonę. I jeśli tak jak pisałaś-mieliście/macie dobry związek to trudno teraz wybrać pomiędzy tym stałym i dobrym a nowym, ekscytującym i być może też dobrym.
              • kruche_ciacho Re: po co? 02.01.14, 20:50
                blond surferko wink
                jak zwykle bardzo fajna wypowiedz, trafna, podzielam
                moze masz inna orientacje i moglybysmy byc razem szczesliwe? ;-P

                przepraszam autorke watku za prywate....
                • paul_ina Re: po co? 03.01.14, 01:54
                  No, jakbym miała więcej czasu, to założyłabym blond s. fanpage i wklejała tam jej wypowiedzi smile
                  • blond_suflerka Re: po co? 03.01.14, 13:17
                    hehe
                    ale tylko taki ze słit fociamitongue_out
                • blond_suflerka Re: po co? 03.01.14, 12:56
                  kruche_ciacho napisała:

                  > blond surferko wink
                  > jak zwykle bardzo fajna wypowiedz, trafna, podzielam
                  > moze masz inna orientacje i moglybysmy byc razem szczesliwe? ;-P

                  big_grin
                  Orientacja nie-innawink no ale co tam u Ciebie? Partner mniej się fochuje?
                  • kruche_ciacho Re: po co? 03.01.14, 18:43
                    no zesz kurde...... ;-P

                    partner sie fochuje, taki typ ale zobaczymy czy i co z tego wyjdzie, juz wzielam na luz smile
              • ledzeppelin3 Re: po co? 03.01.14, 10:31
                lond_suflerka napisała:

                > Wiem, że to żadne pocieszenie ale bardzo mi się podoba taka postawa. Bardzo doj
                > rzała.

                Znów pensjonarka myli chaos po utracie z dojrzałością
                Kobieta wie od dwóch dni, że starciła miłość swojego życia, pisze farmazony o "niestawaniu na drodze" bo jest oszołomiona z rozpaczy, a ty jej przyklaskujesz i pitloisz o dojrzałości
                Blond surferko, byłas zabawna, ale zaczynacz się robić szkodliwa
                • anorektycznazdzira Re: po co? 03.01.14, 12:17
                  Pomyślałam to samo.
        • adwarp Re: po co? 02.01.14, 20:17
          no właśnie jak powiedziałam, że to rozwód, to on w pierwszej chwili powiedział "chyba tak", ale następnego dnia powiedział, że 'nie", gorszy niz babasad

          nie wiem, czy się z nią spotykasad może w pracy,
          • blond_suflerka Re: po co? 02.01.14, 20:26
            No bo w sumie trudno się dziwić. Powazny człowiek nie podejmuje takich decyzji w sekundę. Skoro wydało się nagle to nawet jesli wczesniej coś tam rozmyślał to pewnie nie zdążył wymyśleć. Poza tym-skoro nie ma zdecydowanego 'nie' to pewnie obie jesteście dla niego ważne. Przepraszam, to pewnie nie jest najmilsze zdanie do przeczytania.
            W każdym razie-trudno się w takich sytuacjach decyduje co jest lepsze i wazniejsze a raczej kto. I nigdy nie wiadomo czy podjęta decyzja jest słuszna czy nie.
            A wiadomo czy długo to trwa?
            • adwarp Re: po co? 02.01.14, 20:41
              na moje oko , to bardzo krótko, góra 3 tygodnie, ale mogę się mylić, bo wydawało mi się,że moj mąż jest daleki od tego

              "Powazny człowiek nie podejmuje takich decyzji
              > w sekundę. Skoro wydało się nagle to nawet jesli wczesniej coś tam rozmyślał to
              > pewnie nie zdążył wymyśleć."

              czasami mam wrażenie, ze jego "poważnego" człowieka ta sytuacja trochę krępuje, że zniżył się do czegoś takiego, i próbuje to przykryć nadmierną pewnością siebie (której nigdy i tak mu nie brakowało), ale co do tego też mogę się mylić, bo ostatnio nie wiem co jest prawdziwe, a co niesad
              • kruche_ciacho Re: po co? 02.01.14, 20:57
                jesli to tak krotko to dzialaj, moze naszla go romantyczna faza wieku sredniego i zwyczajnie "zakrecilo sie w d.....pie" i trzeba tupnac noga
                poswiecalas mu ostatnio mniej uwagi?
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: po co? 02.01.14, 21:00
                  > poswiecalas mu ostatnio mniej uwagi?

                  hłe hłe hłe
                  hłe hłe hłe
                  tak, to na pewno jej wina
                  tarzam się
                  • kruche_ciacho Re: po co? 02.01.14, 21:05
                    nie napisalam ze jej wina
                    zapytalam czy poswiecala mu mniej uwagi

                    tarzaj sie, tylko nie w blocie jak sw....a wink
                    • aneta-skarpeta Re: po co? 03.01.14, 09:13
                      nawet jesli poświęcałą mu mniej uwagi, to jest chyba dorosły i może to chwilowo znieść? jeśli związek generalnie jest udany, a żona ma gorszy czas/mniej czasu?
                      • m_incubo Re: po co? 03.01.14, 13:52
                        W drugą stronę też to działa?
                      • kruche_ciacho Re: po co? 03.01.14, 18:45
                        oj, oczywiscie, zapytalam czysto informacyjnie przeciez misia nie bronie
              • kkalipso Re: po co? 02.01.14, 22:13
                To jak to mąż i ty po 3 tyg. romansie (męża) nie wiadomo czy skonsumowanym mówicie o rozwodzie , tak po prostu . Nie przeprasza , nie jest skruszony , dziwne .

                Czy ty niedawno nie urodziłaś przypadkiem ? Może pomyliłam nicki ?
                • triss_merigold6 Re: po co? 02.01.14, 22:46
                  Bo pewnie sam nie wie czego chce konkretnie, a zasadniczo chce żeby było pięknie i bez problemów. Jestem w stanie założyć się o kasę, że pan nie ogarnia teraz perspektywy dłuższej niż tydzień więc rozmowa o rozwodzie jest równie abstrakcyjna jak rozmowa o wyjeździe do Nepalu celem szukania siebie.
                  Z nim nie ma sensu teraz rozmawiać serio na żaden temat, bo nic przytomnego z siebie nie wykrzesze.
                  • anorektycznazdzira Re: po co? 03.01.14, 12:20
                    No właśnie.
          • tully.makker Re: po co? 03.01.14, 10:14
            on w pierwszej chwili powiedział
            > "chyba tak", ale następnego dnia powiedział, że 'nie", gorszy niz babasad
            >

            Ciekawe, skad tyle pogardy do wlasnej plci... Obrzydliwe.
      • cherry.coke Re: po co? 02.01.14, 20:13
        Ale jej zdanie nic do tego nie ma. Moze sie dla niego i rozwodzic, i kochac go nad zycie, a on jej nie bedzie chcial na stale, bo costam costam.
        Maz sie musi zdecydowac.
      • lady-z-gaga Re: po co? 02.01.14, 20:17
        adwarp napisała:

        > było pytanie po co?
        > żeby zapytać, czy to co czuje do mojego męża to coś poważnego i rozwiedzie się
        > z własnym mężem, żeby być z moim na dobre i na złe
        >

        Takie pytania powinien zadawac Twój mąż. Nie próbuj byc jego matką smile ani swatką smile

        > od mojego męża nie mogę się nic dowiedziećsad rozwód - "tak", rozwód - "nie"

        I to jest w tej chwili Twoj największy problem. To z nim powinnaś sprawy wyjasnic do konca.
        Można się domyslać, że dręczą Cię pytania "co on w niej widzi? czego mu brakowało w naszym małżenstwie? czego brakuje mnie? za co on ją pokochał?" itp. I pewnie po to potrzebne Ci to spotkanie. Uwierz, to jest bez sensu.
      • sanciasancia Re: po co? 02.01.14, 20:23
        > żeby zapytać, czy to co czuje do mojego męża to coś poważnego i rozwiedzie się
        > z własnym mężem, żeby być z moim na dobre i na złe
        Nie robiłabym tego. To, co od niej usłyszysz (cokolwiek by to nie było -
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 20:25
      Jest żałosne. Dwie baby biorą się za kudły o niewiernego, ch...owatego misia. smile
      • klawiatura_zablokowana Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 21:01
        A skąd wiesz, czy za kudły? Może ktoś jest po prostu ciekawy? To znaczy - ja osobiście bym nie była, ale nie wykluczam, że ktoś może być.
      • aniorek Re: czy spotkanie z tą drugą, 02.01.14, 22:30
        masz racje. ja bym go wywalila za drzwi, nie bylabym w stanie ponownie zaufac, a to podstawa zwiazku. no i trzeba sie szanowac, bo nikt tego za nas nie zrobi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka