27.07.05, 22:30
Doszłam do wniosku że to, czego ja nie jestem w stanie znieść, dla kogoś
innego może być nie wadą, a zaletą.
Może to i kukułcze jajo, ale mój eks pracuje nad sobą - chyba wyciągnął
wnioski z naszego nieudanego małżeństwa.
Toteż wszystkim samotnym proponuję - mam exa do wzięcia!!!!! Chętnym nawet
zdjęcie podeślę...
Pozdrawiam,
Magda
Obserwuj wątek
    • virtual_moth Re: oddam exa 27.07.05, 22:41
      Taa, ja dobrze wiem, że Ty chcesz mu babkę załatwić, co by wynormalniał, ale
      żeby posuwać się aż do chwalenia go?wink)) Musi Ci nieźle za skórę załazić,
      skoro mu taki PR robiszwink))

      Ja się jednak nie skuszęwink

      Pzdr
      • bsl Re: oddam exa 27.07.05, 23:21
        kiedys na płotach wielkim literami pisali surprisedddam konia w dobre ręce " < szybkie
        >wink)
        o cholercia ale to chyba nie na temat ?smile))))))))
        • kini_m Re: oddam exa 28.07.05, 02:00
          Nie ujmując kobietom, które bez wyjątku fascynują - miałbym ochotę na kogoś
          równie równo myślącego. Eh, gdybym mógł zmienić orientację... pomyślę.
    • scania81 Re: oddam exa 28.07.05, 08:31
      szkoda, że ja nie moge tak napisac, że mojemu sie polepszyło, niestety jest
      wręcz odwrotnie, więc zainteresowane kujawianki mogę wam na priv przesłać fotke
      żebyście się nie meczyły, tylko od razu kopa w w miejsce gdzie plecy tracą swą
      szlachetna nazwęsmile
      • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 09:04
        pelaga napisała:

        > Nie no Kochana towar wybrakowany wcisnac nam probujesz???
        > Moze na macochach byloby wieksze wziecie wink)))

        Pewnie tak. W koncu identyczne bieguny sie nie przyciagaja smile i wybrakowany
        facet na wybrakowana kobiete uwagi nie zwroci smile
        • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 09:34
          e_r_i_n napisała:

          > pelaga napisała:
          >
          > > Nie no Kochana towar wybrakowany wcisnac nam probujesz???
          > > Moze na macochach byloby wieksze wziecie wink)))
          >
          > Pewnie tak. W koncu identyczne bieguny sie nie przyciagaja smile i wybrakowany
          > facet na wybrakowana kobiete uwagi nie zwroci smile

          Erin jak zwykle jadu ulała wink Hahaha
          Większość już rozwiedzionych właśnie przyciąga ten "odpychający biegun"...
          Znam wiele takich szczęściwych par.
          • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 09:39
            Alez zero jadu, Kotko smile Po prostu smieszne, jak rozwodka nazywa rozwodnika
            wybrakowanym towarem, a sama siebie uwaza za prima sort smile

            kotka.na.dachu napisała:

            > Większość już rozwiedzionych właśnie przyciąga ten "odpychający biegun"...

            No ale Pelagi nie smile Ona uwaza, ze rozwodnikow to tylko 'takie jak my
            (czyt. macochy) biora. Tylko kto te rozwodki bierze? Oto jest pytanie smile

            A i ja znam malzenstwa, w ktorych oboje sa 'z garbe' i dobrze im sie zyje.
            • pelaga Re: oddam exa 28.07.05, 09:44
              > No ale Pelagi nie smile Ona uwaza

              Prosze prosze idealna domali znowu wie lepiej ode mnie co ja uwazam! smile)))
              Kurcze coz za dar trzeba miec, chyba sie na szkolenia do ciebie zapisze
              macoszko!
              Nie watpie, ze znowu cos milego mi napiszesz. Milego dnia zycze w niewirtualnym
              swiecie.
              • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 09:46
                pelaga napisała:

                > Prosze prosze idealna domali znowu wie lepiej ode mnie co ja uwazam! smile)))

                Słoneczko, warto pamietac, co sie pisze smile
                • pelaga Re: oddam exa 28.07.05, 09:49
                  Ja pamietam, a ty pamietasz wszystkie swoje wielonickowe poglady???
                  Czepilas sie mnie domalko ostatnio, ale jesli pomaga ci to spedzic milo wakacje
                  to pouzywaj sobie jeszcze troszke. Milego smile
                  • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 09:55
                    Dobrze, ze pamietasz. A skoro tak, to sie nie oburzaj, ze czytam w Twoich
                    myslach smile, bo niczego, czego od Ciebie bym nie uslyszala, nie napisalam.
                    I tak - czepiam sie (tzn. wykazuje Ci niekonsekwencje). Rozumiem, to boli smile

                    A teraz ide na plaze smile Nie ma to jak byc leniwa, niepracujaca studentka smile
                    • pelaga Re: oddam exa 28.07.05, 10:20
                      Nie nie boli. Moze mam jedynie wrazenie, ze oganiam sie od upierdliwej muchy,
                      ktora krzywdy zrobic nie moze, ale upierdliwic chwilke z zycia potrafi.
            • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 09:49
              e_r_i_n napisała:

              > Alez zero jadu, Kotko smile Po prostu smieszne, jak rozwodka nazywa rozwodnika
              > wybrakowanym towarem, a sama siebie uwaza za prima sort smile

              No a który? hehehe... Zależy czy ktoś w sobie widzi winę w rozpadzie związku
              czy nie - od tego zależy jego samoocena.

              > No ale Pelagi nie smile Ona uwaza, ze rozwodnikow to tylko 'takie jak my
              > (czyt. macochy) biora.

              "Wy" jesteście tak niestety powszechnie uznawane, gdyż spora część z macoch
              rozbiła rodziny. Dlatego Pelaga uznała, że więcej chętnych może być wśród
              takich kobiet. Może akurat znajdą w przedmiotowej licytacji interesujący obiekt?

              > Tylko kto te rozwodki bierze? Oto jest pytanie smile

              Są pary: rozwódka - kawaler, rozwódka - rozwodnik, rozwódka - wdowiec... wink

              > A i ja znam malzenstwa, w ktorych oboje sa 'z garbe' i dobrze im sie zyje.

              Tzw. "GARB", to jest szczęście dla wielu, którzy nie mogą mieć swoich dzieci.
              Coraz częściej zdarza się, że ludzie nie mogą mieć dzieci. Taki "GARB-DZIECKO"
              jest wówczas atutem smile
              • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 09:53
                kotka.na.dachu napisała:

                > No a który? hehehe... Zależy czy ktoś w sobie widzi winę w rozpadzie związku
                > czy nie - od tego zależy jego samoocena.

                Mysle, ze tu nie o wine/brak winy chodzi, tylko o sam fakt
                posiadania 'przeszlosci'.

                > "Wy" jesteście tak niestety powszechnie uznawane, gdyż spora część z macoch
                > rozbiła rodziny. Dlatego Pelaga uznała, że więcej chętnych może być wśród
                > takich kobiet. Może akurat znajdą w przedmiotowej licytacji interesujący
                > obiekt?

                Uogolnienia jak zwykle. Czas sie przyzwyczaic smile

                Ale w tym przypadku rozwod juz dawno mial miejsce, wiec jednak macochy to nie
                jest dobre miejsce na ogloszenie licytacji. 'My' wolimy krasc - wieksze emocje
                to wzbudza.

                > Tzw. "GARB", to jest szczęście dla wielu, którzy nie mogą mieć swoich dzieci.
                > Coraz częściej zdarza się, że ludzie nie mogą mieć dzieci. Taki "GARB-
                > DZIECKO" jest wówczas atutem smile

                Mi tego nie musisz tlumaczyc. Wytłumacz to Peladze smile
                • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 10:01
                  e_r_i_n napisała:

                  > Mysle, ze tu nie o wine/brak winy chodzi, tylko o sam fakt
                  > posiadania 'przeszlosci'.

                  Przeszłość powiadasz... Ja mam spox. Gorzej z wyrzutami sumienia innych (jeśli
                  wiedzą co to takiego wink ).

                  > Uogolnienia jak zwykle. Czas sie przyzwyczaic smile

                  Erin - sama się utożsamiłaś ze wszystkimi smile)

                  > Ale w tym przypadku rozwod juz dawno mial miejsce, wiec jednak macochy to nie
                  > jest dobre miejsce na ogloszenie licytacji. 'My' wolimy krasc - wieksze
                  > emocje to wzbudza.

                  Będę pamiętać.
                  • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 10:12
                    kotka.na.dachu napisała:

                    > Erin - sama się utożsamiłaś ze wszystkimi smile)

                    Niee, pudło. "My" zostałysmy wrzucone do jednego wora przez Pelage.
                    • pelaga Re: oddam exa 28.07.05, 10:17
                      A niby do jakiego worka??? Bo jakos nie pamietam. Poprosze o cytaty.
                      Idz ty juz lepiej na te plaze, chwilka bez zlosliwosci nam wszystkim sie
                      przyda, a miw szczegolnosci, bo przypielas sie do mnie jak rzep do psiego
                      ogona, ostatnimi czasy. Takie nowe hobby??? Dla zabicia czasu? Moze lepiej
                      jakiejs pracy poszukac? A nie zapomnialam, ty nie musisz masz meza i rodzicow.
                      Tylko samodziene powinny kazda chwilke wykorzystac na ruszenie dupy do roboty.
                      Wiec jednak plaza. Milego plazowania zycze.
                      • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 10:20
                        Musze Cie zmartwic - syn poszedl na plaze z dziadkami. Mam wiec cale dwie
                        godziny tylko dla siebie.

                        Do Ciebie sie nie przyczepilam - ja po prostu z Toba dyskutuje. W koncu po to
                        jest to forum, prawda?

                        > Moze lepiej jakiejs pracy poszukac? A nie zapomnialam, ty nie musisz masz
                        > meza i rodzicow.

                        No widzisz, jak mi dobrze. Ech, zyc nie umierac smile

                        • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 10:24
                          e_r_i_n napisała:

                          > > Moze lepiej jakiejs pracy poszukac? A nie zapomnialam, ty nie musisz masz
                          >
                          > > meza i rodzicow.
                          >
                          > No widzisz, jak mi dobrze. Ech, zyc nie umierac smile

                          Czy to aby nie pasożytnictwo?
          • mikawi Re: oddam exa 28.07.05, 09:42
            wiesz kotko, to raczej zwrócenie uwagi na słowa - nazywanie faceta po rozwodzie
            towarem wybrakowanym jest wbijaniem gola do własnej bramki, bo idąc tym tokiem
            rozumowania - kobieta po rozwodzie to również taki towar, od którego lepiej się
            trzymać z daleka bo 'garbata'. Więc po co te złośliwości - bynajmniej nie ze
            strony erin?
            • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 09:56
              mikawi napisała:

              > wiesz kotko, to raczej zwrócenie uwagi na słowa - nazywanie faceta po
              > rozwodzie towarem wybrakowanym jest wbijaniem gola do własnej bramki, bo idąc
              > tym tokiem rozumowania - kobieta po rozwodzie to również taki towar, od
              > którego lepiej się trzymać z daleka bo 'garbata'.

              Kobieta, która podsuwa swojego byłego komuś innemu - musi być zdesperowana.
              Pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi do głowy: "wybrakowany towar".
              Wcale nie uważam, że każdy po rozwodzie jest gorszy od tych w związkach.
              • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 10:11
                Ee, toc sama magda napisała: "Doszłam do wniosku że to, czego ja nie jestem w
                stanie znieść, dla kogoś innego może być nie wadą, a zaletą." A wiec nie jest
                wybrakowany, tylko niedopasowany do wymagan eks zony.
                • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 10:23
                  e_r_i_n napisała:

                  > Ee, toc sama magda napisała: "Doszłam do wniosku że to, czego ja nie jestem w
                  > stanie znieść, dla kogoś innego może być nie wadą, a zaletą." A wiec nie jest
                  > wybrakowany, tylko niedopasowany do wymagan eks zony.

                  Chyba dlatego Pelaga doszła do konkluzji, że albo macochy dałyby sobie z nim
                  radę (mają wszak doświadczenie w dopasowywaniu się w usterki exi) lub mają
                  odpowiednie znajome (o podobnych upodobaniach - emocji extremalnych). smile

                  Poza tym taki żar z nieba leje, że chyba niepotrzebnie sobie podnosić
                  ciśnienie wink
                  • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 10:25
                    kotka.na.dachu napisała:

                    > Chyba dlatego Pelaga doszła do konkluzji, że albo macochy dałyby sobie z nim
                    > radę (mają wszak doświadczenie w dopasowywaniu się w usterki exi) lub mają
                    > odpowiednie znajome (o podobnych upodobaniach - emocji extremalnych). smile

                    Macochy sie, dzieki Bogu, do usterek eks (zon) nie musza dostosowywac smile

                    > Poza tym taki żar z nieba leje, że chyba niepotrzebnie sobie podnosić
                    > ciśnienie wink

                    Tobie sie podnosi? Mi wcale smile
                    • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 10:28
                      e_r_i_n napisała:

                      > Macochy sie, dzieki Bogu, do usterek eks (zon) nie musza dostosowywac smile
                      Tak Ci się tylko zdjae wink

                      > Tobie sie podnosi? Mi wcale smile

                      Mnie mało co wyprowadza z równowagi. To mnie jedynie śmieszy.
                      • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 10:30
                        kotka.na.dachu napisała:

                        > Tak Ci się tylko zdjae wink

                        W sumie masz racje - usterki eksi sie na moim zyciu odbijaja. Ale dostosowywac
                        sie do nich nie mam zamiaru.

                        > Mnie mało co wyprowadza z równowagi. To mnie jedynie śmieszy.

                        No, to juz jestesmy dwie smile
                        • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 10:40
                          e_r_i_n napisała:


                          > W sumie masz racje - usterki eksi sie na moim zyciu odbijaja. Ale
                          dostosowywac sie do nich nie mam zamiaru.

                          To, co może nam się wydawać u kogoś usterką - może być dla kogoś zaletą
                          (wracając do początku dyskusji). Nie wiesz na pewno wszystkich tajemnic
                          poprzedniego związku. Możliwe, że jesteś "zapchaj-dziurą" tego, czego brakowało
                          u Twego pana. Być może nie dorównujesz w wielu sprawach do exi. Tego na pewno
                          Ci nie powie Twój pan. Tak więc możliwe, że żyjesz w błogiej nieświadomości.
                          Może pracowitość exi była dla Twego pana dobijająca? Ech.. zresztą ja nie znam
                          szczegółów... i nie zamierzam poznawać wink
                          • edzieckokarenina Re: oddam exa 28.07.05, 10:44
                            e_r_i_n napisała:


                            > W sumie masz racje - usterki eksi sie na moim zyciu odbijaja. Ale
                            dostosowywac sie do nich nie mam zamiaru.

                            To, co może nam się wydawać u kogoś usterką - może być dla kogoś zaletą
                            (wracając do początku dyskusji). Nie wiesz na pewno wszystkich tajemnic
                            poprzedniego związku. Możliwe, że jesteś "zapchaj-dziurą" tego, czego brakowało
                            u Twego pana. Być może nie dorównujesz w wielu sprawach do exi. Tego na pewno
                            Ci nie powie Twój pan. Tak więc możliwe, że żyjesz w błogiej nieświadomości.
                            Może pracowitość exi była dla Twego pana dobijająca? Ech.. zresztą ja nie znam
                            szczegółów... i nie zamierzam poznawać wink
                            ****
                            wink))
                            erin "zapchaj dziurą"wink)??
                            no coś Ty, to było zapewne objawienie dla zorza.Młoda, niedoświadczona, bez
                            studiów(dopiero się uczy), mało wie o życiu- są goście którzy muszą się
                            dowartościować wadami partnera, bo zawsze świetnie przy nim wypadną.
                          • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 10:46
                            Oczywiscie, ze sa dziedziny, w ktorych exi nie dorownuje. Dlatego ja jestem
                            w szczesliwym zwiazku, ona byla w zwiazku z powodu lojalnosci.

                            kotka.na.dachu napisała:

                            > Może pracowitość exi była dla Twego pana dobijająca?

                            ROTFL, dawno sie tak nie usmialam. NA PEWNO TAK BYŁO (szczegolnie, ze eks prace
                            podjela kilka lat po rozwodzie). A wczesniej m.in. swoja 'pracowitoscia'
                            dobila, owszem, swoj zwiazek.

                            A jesli pijesz do mojego niepracowania to coz - niektorzy sie do pracy po
                            prostu nie nadaja. Moze ja tez do takich osob naleze?
                            • edzieckokarenina Re: oddam exa 28.07.05, 10:49
                              e_r_i_n napisała:

                              > Oczywiscie, ze sa dziedziny, w ktorych exi nie dorownuje. Dlatego ja jestem
                              > w szczesliwym zwiazku, ona byla w zwiazku z powodu lojalnosci.
                              >
                              > kotka.na.dachu napisała:
                              >
                              > > Może pracowitość exi była dla Twego pana dobijająca?
                              >
                              > ROTFL, dawno sie tak nie usmialam. NA PEWNO TAK BYŁO (szczegolnie, ze eks
                              prace
                              >
                              > podjela kilka lat po rozwodzie). A wczesniej m.in. swoja 'pracowitoscia'
                              > dobila, owszem, swoj zwiazek.
                              >
                              > A jesli pijesz do mojego niepracowania to coz - niektorzy sie do pracy po
                              > prostu nie nadaja. Moze ja tez do takich osob naleze?

                              ****
                              mówisz że ex dobiła związek tym że nie pracowaławink
                              a teraz piszesz że być może sama należysz do osób które się "po prostu" do
                              pracy nie nadająwink
                              czyżby zorz aż tak szukałw tobie cech ex?hihh
                              ale ne wnikam
                            • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 10:54
                              e_r_i_n napisała:

                              > ROTFL, dawno sie tak nie usmialam. NA PEWNO TAK BYŁO (szczegolnie, ze eks
                              prace podjela kilka lat po rozwodzie). A wczesniej m.in. swoja 'pracowitoscia'
                              > dobila, owszem, swoj zwiazek.
                              >
                              W to akurat nie uwierzę! Jak to? Pan wziął drugą - bardziej "lewą" do pracy, a
                              poprzedniczka dobiła tym samym związek? Hehehe

                              > A jesli pijesz do mojego niepracowania to coz - niektorzy sie do pracy po
                              > prostu nie nadaja. Moze ja tez do takich osob naleze?

                              Zapewne mama czytała za dużo książek o księżniczkach hihihi. Jednak takie
                              podjeście nie jest dobre w tych czasach wink
                              • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 11:00
                                kotka.na.dachu napisała:

                                > W to akurat nie uwierzę! Jak to? Pan wziął drugą - bardziej "lewą" do pracy,
                                > a poprzedniczka dobiła tym samym związek? Hehehe

                                No widzisz, jak to sie dziwnie uklada...

                                W sumie nie ma roznicy miedzy niepracujaca studentka zaoczna, majaca odhowane
                                dziecko i babcie pod bokiem, a studentka studiow dziennych z małym dzieckiem
                                i rodzina setki kilometrow od siebie smile


                                > Zapewne mama czytała za dużo książek o księżniczkach hihihi. Jednak takie
                                > podjeście nie jest dobre w tych czasach wink

                                Coz, to jest (kurcze, znowu) zdanie Pelagi. Wlasnie szukam postu, w ktorym to
                                napisala (zeby nie bylo, ze znowu cos sciemniam smile).
                                • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 11:05
                                  e_r_i_n napisała:

                                  > No widzisz, jak to sie dziwnie uklada...
                                  > W sumie nie ma roznicy miedzy niepracujaca studentka zaoczna, majaca odhowane
                                  > dziecko i babcie pod bokiem, a studentka studiow dziennych z małym dzieckiem
                                  > i rodzina setki kilometrow od siebie smile

                                  Nie kumam - byłaś studentką z dzieckiem i on Cię złapał z "bagażem"? Coś chyba
                                  zamąciłaś wink

                                  > Coz, to jest (kurcze, znowu) zdanie Pelagi. Wlasnie szukam postu, w ktorym to
                                  > napisala (zeby nie bylo, ze znowu cos sciemniam smile).

                                  Ty masz obsesję na jej punkcie! Biedulko, ja to mówię od siebie. Nie mam manii
                                  prześladować kogoś wyciągając mu jakieś linki itp. (jeśli coś gorącego, to
                                  możliwe, że przytoczę... kiedyś wink hihi) Zwykle piszę co myślę.
                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 11:10
                                    kotka.na.dachu napisała:

                                    > Nie kumam - byłaś studentką z dzieckiem i on Cię złapał z "bagażem"? Coś
                                    > chyba zamąciłaś wink

                                    Nie. Nie pracuje, bo jestem studentka i mam dziecko - a wiec poki co niebardzo
                                    mozliwosci pracy. Eks nie pracowala, mimo, ze mogla (ale jej sie nie chcialo).
                                    Kapisz? smile

                                    > Ty masz obsesję na jej punkcie! Biedulko, ja to mówię od siebie. Nie mam
                                    > manii prześladować kogoś wyciągając mu jakieś linki itp.

                                    Wiesz, to nie obsesja, tylko inne podejscie do dyskusji. Jak pisalam, co mysle,
                                    to zawsze to bylo przeinaczane i naginane do wlasnych tez. Teraz juz sobie po
                                    prostu ironizuje (z pewnych spraw).

                                    Dla jasnosci - pracowac bede, chce i musze.
                                    • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 11:15
                                      e_r_i_n napisała:

                                      > Nie. Nie pracuje, bo jestem studentka i mam dziecko - a wiec poki co
                                      niebardzo mozliwosci pracy. Eks nie pracowala, mimo, ze mogla (ale jej sie nie
                                      chcialo). Kapisz? smile

                                      A teraz już rozumiem smile

                                      > Dla jasnosci - pracowac bede, chce i musze.

                                      Proponuję, abyś starała się o pracę w wywiadzie. Jesteś niezła w szperaniu w
                                      linkach wink
                                      • leeya Re: oddam exa 28.07.05, 11:16
                                        kotka.na.dachu napisała:

                                        > Proponuję, abyś starała się o pracę w wywiadzie. Jesteś niezła w szperaniu w
                                        > linkach wink
                                        -------------------
                                        Nie tylko w linkach, nie tylko...

                                        Leeya
                                        • leeya Re: oddam exa 28.07.05, 11:17
                                          e_r_i_n napisała:

                                          > Niee, inne mam plany. Wywiad odpada smile A z wyszukiwarki korzystac nie sztuka.
                                          > I nie przestepstwo, co m.in. Leeya udowadnia czesto smile
                                          --------------
                                          Ze he?? Moze goraczka mnie dobila ale nie kumam.

                                          Leeya
                                          • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 11:19
                                            A zdarzylo sie pare razy, ze roznym osobom (kurcze, mozg mi przestaje
                                            funkcjonowac - nieuzywany organ zanika, wiec nie pamietam) wytykalas
                                            niekonsekwencje, suto okraszajac swoje posty linkami i cytatami z ich postow.
                                            Ja sie tylko ucze od najlepszych smile
                                            • leeya Re: oddam exa 28.07.05, 11:26
                                              e_r_i_n napisała:

                                              > A zdarzylo sie pare razy, ze roznym osobom (kurcze, mozg mi przestaje
                                              > funkcjonowac - nieuzywany organ zanika, wiec nie pamietam) wytykalas
                                              > niekonsekwencje, suto okraszajac swoje posty linkami i cytatami z ich postow.
                                              > Ja sie tylko ucze od najlepszych smile
                                              --------------
                                              Zacznij uzywac bo zeczywiscie zaniknie. 2 osobom. Kwiatkowi podawalam cytaty i
                                              Tobie, podawalam ilosc postow.

                                              Leeya
                                            • leeya Re: oddam exa 28.07.05, 11:28
                                              Masz racjesmile Chociaz nie wiedfzialam, ze mam maila od Ciebiesmile Zaraz sprawdze i
                                              napisze tongue_out

                                              Leeya

                                              PS. ALe nie licz na cos z sensemsmile Mam anginesmile I goraczke..
                                  • pelaga Re: oddam exa 28.07.05, 13:04
                                    > Ty masz obsesję na jej punkcie!

                                    Prawda??? Na pamiec sie moich wypowiedz uczy, linki wyszukuje, kazdego niemalze
                                    postu sie czepia smile Faktycznie biedactwo...
                                    • magdalens Re: oddam exa 28.07.05, 14:24

                                      trudno tego nie robić jeśli ktoś wysuwa jedne twierdzenia a w kolejnych
                                      rozmowach się wypiera ich.
                                      To zwykłe dowodzenie komuś , że krąży wokól jednej teorii używając różnych
                                      sprzecznych sobie stwierdzeń.
                                      Leeya dziwne że w twoim uwielbieniu konsekwencji nie widzisz niekonsekwencji
                                      pelagi
                                      • leeya Re: oddam exa 28.07.05, 14:30
                                        magdalens napisała:

                                        > Leeya dziwne że w twoim uwielbieniu konsekwencji nie widzisz niekonsekwencji
                                        > pelagi
                                        --------------------
                                        Litosci!!!! Co ja takiego napisalam znow?? A moze nie napisalam?? Bo ja sie
                                        raczej "dopielam" do wypowiedzi erin i edzieckokareniny, pelagi wypowidzi w
                                        ogole nie komentujac. Albo cos mi sie w oczach mieni. W sumie przy goraczce to
                                        normalnesmile

                                        Leeya
                                        • magdalens Re: oddam exa 28.07.05, 14:38

                                          zdecydowanie widać że ta gorączka cały czas podwyższa się
                                          mówię że dziwi mnie twój prztyczek wobec erin - że ma czas na sprawdzanie
                                          wcześniejszych wypowiedzi pelagi udowodniając jej brak konsekwencji w tym co
                                          pisze, bo w każdym kolejnym poście wypiera się tego co wcześniej pisała
                                          zwłaszcza w debatach z erin - chyba że robi to specjalnie żeby podgrzać
                                          atmosferę.
                                          ty natomiast kojarzysz mi się raczej z bardzo konsekwentną osobą z ogromną
                                          świadomością własnego spojrzenia na świat i problemy dotyczące samodzielnych
                                          mam i macoch a tym bardziej mężczyzn będących zazwyczaj powodem ich sporów.
                                          Dlatego też dziwi mnie że nie widzisz tego.
                                          • leeya Re: oddam exa 28.07.05, 14:52
                                            magdalens napisała:

                                            >
                                            > zdecydowanie widać że ta gorączka cały czas podwyższa się
                                            ----------------
                                            Nosad((
                                            mam juz 38,4 i musze warowac przy komputerze, bo mam napieta sytuacje w pracy i
                                            moja "osobista" ingerencja jest czasem niezbedna. Dobrze, ze mnie do firmy nie
                                            sciagneli...


                                            > mówię że dziwi mnie twój prztyczek wobec erin - że ma czas na sprawdzanie
                                            > wcześniejszych wypowiedzi pelagi udowodniając jej brak konsekwencji w tym co
                                            > pisze, bo w każdym kolejnym poście wypiera się tego co wcześniej pisała
                                            > zwłaszcza w debatach z erin - chyba że robi to specjalnie żeby podgrzać
                                            > atmosferę.
                                            ....
                                            > Dlatego też dziwi mnie że nie widzisz tego.
                                            ------------------------
                                            Aaaaaa... to jestesmy w domu, juz wiem, chyba o ktora wypowiedz Ci chodzi. A
                                            wlasciewie mam podejrzenia co do 2smile Wytknelam erin juz jakis czas temu,
                                            ze "siedzi" przy komputerze calymi dniami. Ale na to dostalam odpowiedz, ze
                                            jest dobrze zorganizowana i znajduje czas na wszystko. Czego jej na prawde
                                            szczerze zazdroszcze, bo ja za cholere sie wyrobic nie mogesmile Drugi przytyk byl
                                            wobec erin, ze nie tylko w linkach szpera. W podtekscie, ze probuje tez szperac
                                            w prywatnym zyciu ludzi.
                                            A co do Pelagi... czytasz juz to forum jakis czas, wiec pewnie zauwazylas, ze
                                            ja i Pelaga sie jakos "mijamy" na forum. Czytam jej posty, owszem, ale bez
                                            jakis tam emocji. Zgadzam sie z nia czasem, czasem nie. Ma dziewczyna twarde
                                            zasady, jej prawo. Krytykuje postawy/wypowiedzi, ktore jej sie nie podobaja.
                                            tez jej prawo. ale zebym sie w nia wczytywala jak w ksiege i wszystko
                                            pamietala? Raczej nie. Inny mamy pomysl na zycie. Takze wybacz, ale nie bede
                                            sledzila ewolucji pogladow pelagi po to tylko, zeby jej wytknac
                                            niekonsekwencje. Szczegolnie dzis, kiedy tak marze o lozku i kocyku....

                                            Leeya
                                            • magdalens Re: oddam exa 28.07.05, 15:04

                                              no to aspirynka a godzina x czyli u mnie 16.00 już się zbliża więc skoczyć pod
                                              kocyk i wybijać bakterie

                                              Wydaje mi się że twój post w tej dyskusji wzmocnił pozycje pelagi, która
                                              niemiłosiernie i zawsze czepia się erin I owszem czasem ma racje ale jak do
                                              tej pory przeważnie dyskusje z nią opierają się głównie na tym że czepia się
                                              każdego słowa napisanego przez osobnika z przeciwnego obozu co prowadzi do
                                              dalekiego odejścia od tematu i ostatecznym skwintowaniem w postaci utwierdzenia
                                              własnej opinii i zdegradowania przeciwnika do poziomu nieroby, złodziejki
                                              mężów, bezsercowca albo czegoś jeszcze innego w zalezności od tematu dyskusji w
                                              każdym razie jest to negatywna opinia.
                                              I wybacz wyliczanie komuś czasu spędzania z dzieckiem albo sugerowanie złego
                                              traktowania dziecka jest raczej po niżej pasa.
                                              • kkokos Re: oddam exa 28.07.05, 15:19
                                                wybacz magdalens, tym razem to erin zaczęła - nożyce uderzyły. szpila pelagi
                                                nie była personalnie do niej smile) Mogła dać sobie na wstrzymanie...
                                                • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 15:25
                                                  kkokos napisała:

                                                  > szpila pelagi nie była personalnie do niej smile)

                                                  A moja odpowiedz nie byla personalnie do Pelagi smile

                                                  Moglam sobie dac na wstrzymanie tak samo, jak całe towarzystwo mogło zignorowac
                                                  moja odpowiedz. Tak wiec wina (jak zwykle tongue_out) lezy po obu stronach.
                                                  Tym razem pol na pol smile

                                                  Poza tym magdalens napisala chyba refleksje ogolna, nie na temat tego watku.
                                                  A zazwyczaj jest tak, ze ja odpowiadam neutralnie w jakims watku, a TWA
                                                  sprowadza to do dyskusji na temat mnie i mojego zycia.
                                                • magdalens Re: oddam exa 28.07.05, 15:25
                                                  nie bronię erin, to co pisze i z kim rozmawia nie jest moją sprawą
                                                  mówię tylko że jak ktoś już wchodzi w dyskusję to niech to będzie konstruktywne
                                                  a nie ciągłe czepianie się słów i jeszcze te ciekawe opisy opieki nad dzieckiem
                                                  nie dziwię się że erin tak prowadziła tą dyskusję jak ciągle leciały dla niej
                                                  cudowne rady smile)
                                              • leeya Re: oddam exa 28.07.05, 15:36
                                                magdalens napisała:

                                                >
                                                > no to aspirynka a godzina x czyli u mnie 16.00 już się zbliża więc skoczyć
                                                pod
                                                > kocyk i wybijać bakterie
                                                ------------------
                                                Juz antybiotyk wzielam. Ale jest tylko gorzej... Luzik, pierwszy dzien
                                                najgorszysmile)

                                                >
                                                > Wydaje mi się że twój post w tej dyskusji wzmocnił pozycje pelagi, która
                                                > niemiłosiernie i zawsze czepia się erin
                                                ---------------
                                                Eee no, ja tez sie czepiam erin, erin sie czepia mnie, kilka innych osob czepia
                                                sie Erin, Ona sie czepia ich. Taka specyfika forumsmile

                                                > I owszem czasem ma racje ale jak do
                                                > tej pory przeważnie dyskusje z nią opierają się głównie na tym że czepia się
                                                > każdego słowa napisanego przez osobnika z przeciwnego obozu co prowadzi do
                                                > dalekiego odejścia od tematu i ostatecznym skwintowaniem w postaci
                                                utwierdzenia
                                                >
                                                > własnej opinii i zdegradowania przeciwnika do poziomu nieroby, złodziejki
                                                > mężów, bezsercowca albo czegoś jeszcze innego w zalezności od tematu dyskusji
                                                w
                                                >
                                                > każdym razie jest to negatywna opinia.
                                                -------------------
                                                No o obozach bym nie mowilasmile O frakcjach tez niesmile Ale fakt, ze jest czesc
                                                osob, ktore glaskaja sie nawzajem, krytyke odrzucajac a wrecz kasajac. Ja do
                                                glaskajacych nie nalezesmile Do czepiajacych sie czasem i owszemsmile A swoja droga,
                                                to czego sie czepiac na forum jak nie slowek? Innego pola do czepiania sie tu
                                                nie masmile A ze sprowadza... Hmmm... Widocznie taka jej uroda i tak lubi. Nie
                                                wsieram Pelagi, ani nie popieram w czepianiu sie czy kasaniu. Jezeli juz sie
                                                czepiam to na wlasny rachunek. Widzisz, to, ze sie czepia Erin ma jakas swoja
                                                ukryta przyczyne. Chociaz nie, nie ma ukrytej przyczyny. Przyczyna jest do
                                                odszukania w archiwum. tylko kto by spamietal wszystkie poprzednie nicki Erin??


                                                > I wybacz wyliczanie komuś czasu spędzania z dzieckiem albo sugerowanie złego
                                                > traktowania dziecka jest raczej po niżej pasa.
                                                ---------------------
                                                Jest. Oczywiscie, ze jest. tak samo jak wysylanie exi do roboty, wytykaniu, ze
                                                exia sama dziecka nie utrzymuje a korzysta z pomocy rodzicow, itd, itp. Wiesz,
                                                kiedys zadalam sobie trud i w wyszukiwarce wpisalam autora 'erin". I wzielam
                                                pod uwage tylko posty z jednego dnia. Jakiez bylo moje zdziwienie, ze na forach
                                                nieukrytych (a przeciez erin pisuje tez na forach ukrytych) jej posty mialy
                                                roznice 15-20 minut maxymalnie. Najwieksze odstep miedzy nimi byl 1,5 godzinny.
                                                I tak od 7.00 do 24.00. Dlatego sie wtedy przyczepilam do erin. Chcesz to
                                                sprawdzic? Nic prostszego. Ale dla mnie to Ona moze ze swoim zyciem robic co
                                                chce. Mowie, jedynie jej zazdroszcze, ze ma czas na szkole, dom i dziecko przy
                                                takiej aktywnosci na forum. I to wszychosmile

                                                Leeya
                                                • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 15:46
                                                  Leeya, ale powiedz szczerze - cy ma dla Ciebie jakis negatywny skutek to, ze ja
                                                  pisze na forum duzo? Nie, nie ma. Wiec powodu do czepiania sie sie nie masz.
                                                  Wykorzystujesz tylko okazje do pokopania. I tyle.
                                                  • leeya Re: oddam exa 28.07.05, 16:04
                                                    Oj nie Erinku. Jeszcze nie kopalam. Ja sie tylko czepialam.

                                                    A czy ma negatywny skutek? Hmmm... Czy mam powody do czepiania sie? Pisze tylko
                                                    wtedy, gdy mam powody. Bo proba zalatwienia z Toba pewnych spraw na privie i
                                                    tak sprowadza sie do wyciagniecia wszystkiego na public z odpowiednim
                                                    komentarzem. A unikac Cie trudno na forum. Bo jestes w KAZDYM watku. Czy na
                                                    samodzielnej czy na macochach.Jak zakladalas forum ukryte to sie cieszylam. Ale
                                                    jak widac na dlugo cie tam nie wywialo.

                                                    I wybacz. Ale choc szczatkowo znajac Twoja historie i widzac niektore Twoje
                                                    posty noz sie w kieszeni otwiera i rece opadaja. Ale juz Ci to pisalam. Widac
                                                    mnie goraczka meczy, bo sie powtarzam, a robic tego nie lubie.

                                                    Leeya
                                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 16:08
                                                    leeya napisała:

                                                    > Oj nie Erinku. Jeszcze nie kopalam. Ja sie tylko czepialam.

                                                    Wszystko zalezy od definicji tych slow.

                                                    > A czy ma negatywny skutek? Hmmm... Czy mam powody do czepiania sie? Pisze
                                                    > tylko wtedy, gdy mam powody.

                                                    No wiec JAKI KONKRETNIE masz powod do wytykania mi ilosci postow na forum?

                                                    > Bo proba zalatwienia z Toba pewnych spraw na privie i tak sprowadza sie do
                                                    > wyciagniecia wszystkiego na public z odpowiednim komentarzem.

                                                    Moja droga, o ile dobrze pamietam, to Ty zaczelas jakies sprawy z prywatnej
                                                    rozmowy komentowac publicznie. Poza tym niczego ze mna nie probowalas zalatwic,
                                                    tylko dalej sie 'poczepiac'. Prawda?

                                                    A na unikanie mnie jest sposob. Po prostu mnie sobie wygas.

                                                    A najpierw zweryfikuj swoje slowa o tym, ze jestem W KAZDYM WATKU tu i na
                                                    macochach.
                                                  • leeya Re: oddam exa 28.07.05, 16:36
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > Wszystko zalezy od definicji tych slow.
                                                    --------------
                                                    Widac definicje nam sie roznia.


                                                    >
                                                    > No wiec JAKI KONKRETNIE masz powod do wytykania mi ilosci postow na forum?
                                                    ------------------------
                                                    Poczekaj. Chwileczke. WYTKNELAM CI WCZESNIEJ (czas przeszly). Dzis tylko
                                                    napisalam o tym, ze Ci wytknelam i uzasadnilam dlaczego to zrobilam.
                                                    Wyszukiwarka nie jest Ci obca. Tamten watek byl na macochach. przeczytaj sobie
                                                    tamto jeszcze raz.


                                                    >
                                                    > Moja droga, o ile dobrze pamietam, to Ty zaczelas jakies sprawy z prywatnej
                                                    > rozmowy komentowac publicznie.
                                                    --------------------
                                                    No to ja w takim razie nie jarze i nie kumam. Ty pierwsza wyciagalas na public
                                                    pewne sprawy. Tez proponuje wyszukiwarke i sprawdz sobie. Poza tym, nie mam na
                                                    mysli tylko siebie, ale tez sprawy z Twoja exia. Czemu juz tez dalam upust.


                                                    > Poza tym niczego ze mna nie probowalas zalatwic,
                                                    >
                                                    > tylko dalej sie 'poczepiac'. Prawda?
                                                    -------------------
                                                    O Boszszsze...

                                                    >
                                                    > A na unikanie mnie jest sposob. Po prostu mnie sobie wygas.
                                                    -----------------
                                                    Dobry pomysl.


                                                    >
                                                    > A najpierw zweryfikuj swoje slowa o tym, ze jestem W KAZDYM WATKU tu i na
                                                    > macochach.
                                                    -----------------------
                                                    Weryfikuje. Jestes w 60% watkow tutaj i w 90% watkow na macochach. Dziwnym
                                                    trafem interesuja nas te same watki. Niestety.

                                                    Leeya
                                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 16:45
                                                    leeya napisała:

                                                    > Widac definicje nam sie roznia.

                                                    Nie tylko to, na szczescie smile

                                                    > Poczekaj. Chwileczke. WYTKNELAM CI WCZESNIEJ (czas przeszly).

                                                    Dobrze, zamienie wiec pytanie czemu wytykasz, na czemu wytknelas.
                                                    I dalej oczekuje odpowiedzi.

                                                    > O Boszszsze...

                                                    No wiec tu tez zadam konretne pytanie - co probowalas ze mna zalatwic?
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > A na unikanie mnie jest sposob. Po prostu mnie sobie wygas.
                                                    > -----------------
                                                    > Dobry pomysl.

                                                    > Weryfikuje. Jestes w 60% watkow tutaj i w 90% watkow na macochach. Dziwnym
                                                    > trafem interesuja nas te same watki. Niestety.

                                                    W ilus tam procentach INTERESUJACYCH Ciebie watkow, nie watkow ogolnie.
                                                    Co do macoch moze to prawda (te 90% - ale chyba nie jest to przestepstwo,
                                                    zwazywszy na to, ze macocha jestem). 60% watkow na samodzielnej ogolem - na
                                                    pewno nie.

                                                  • leeya Re: oddam exa 28.07.05, 16:53
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > Nie tylko to, na szczescie smile
                                                    ---------------------
                                                    Na szczescie.

                                                    > Dobrze, zamienie wiec pytanie czemu wytykasz, na czemu wytknelas.
                                                    > I dalej oczekuje odpowiedzi.
                                                    ----------------------
                                                    Jak napisalam wczesniej: wyszukiwarka nie jest Ci obca, wroc do zrodla, czyli
                                                    mojego postu i zobacz, czemu Ci wytknelam. Jakis miesiac temu na macochach.


                                                    > No wiec tu tez zadam konretne pytanie - co probowalas ze mna zalatwic?
                                                    -------------------
                                                    Jak mniemam archiwum gg takze posiadasz.
                                                    > W ilus tam procentach INTERESUJACYCH Ciebie watkow, nie watkow ogolnie.
                                                    > Co do macoch moze to prawda (te 90% - ale chyba nie jest to przestepstwo,
                                                    > zwazywszy na to, ze macocha jestem). 60% watkow na samodzielnej ogolem - na
                                                    > pewno nie.
                                                    ----------------------
                                                    Nie, jestes w 100% watkow, ktore mnie interesuja. Procenty padalam ogolnych
                                                    watkow.

                                                    I wiesz co, wygaszenie, to jedyny sposob na zakonczenie bezsensownych dyskusji
                                                    z Toba. Co uczynie zaraz po wyslaniu tego postu. I o ile swiat bedzie
                                                    piekniejszysmile))) A jezeli cos jeszcze ode mnie chcesz, to prosze Cie bardzo, na
                                                    priva. I tak juz zasmiecamy watek.

                                                    Leeya
                                      • pelaga Re: oddam exa 29.07.05, 08:16
                                        Poprosze o sprzeczne linki w takim razie. Moze gdzies bedac bezrobotna pisalam,
                                        zeby ex/next ruszyla dupe do roboty jednoczesnie dowodzac, ze sie niektorzy
                                        ludzie do pracy nie nadaja, albo, ze KRIO zapewnia prawo niepracowania????
                              • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 11:07
                                Znalazlam:
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=21112390&a=21209962
                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=21112390&a=21216795
                                Szczegolnie:

                                "Ale nie wszyscy chca pracowac i sie do tego nadaja. A skoro ma taka osoba za
                                co zyc w majestacie prawa... No coz. Jej wybor. Nie moja rola jest ocenianie
                                jak kto sie zyciowo realizuje."

                                "Nie ma obowiazku pracowania, NIKT nie ma. Jesli ma z czego zyc, to nie MUSI
                                pracowac. Coz wiec dziwnego, ze kazdy ma prawo wyboru???"

                                "Jest to dla mnie PRZYWILEJ MATKI, ktora zapieprza w domu, wykonujac WSZYSTKIE
                                obowiazki, zeby Pan Maz mogl sie realizowac zawodowo. (...)Jak obie Panie
                                Mikawi i Balladynka zdecyduja sie wreszcie zrobic sobie dzieciatka to moze
                                zrozumieja, jaki ogrom pracy mialam na mysli. Dla mnie jest to rownoznaczne z
                                posiadaniem etatu. Jest jeden warunek. Matke musi byc stac, czyli ktos musi ja
                                utrzymywac, na takim poziomie, jaki jej odpowiada."

                                • edzieckokarenina Re: oddam exa 28.07.05, 11:28
                                  e_r_i_n napisała:

                                  > Znalazlam:
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=21112390&a=21209962
                                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=21112390&a=21216795
                                  > Szczegolnie:
                                  >
                                  > "Ale nie wszyscy chca pracowac i sie do tego nadaja. A skoro ma taka osoba za
                                  > co zyc w majestacie prawa... No coz. Jej wybor. Nie moja rola jest ocenianie
                                  > jak kto sie zyciowo realizuje."
                                  >
                                  > "Nie ma obowiazku pracowania, NIKT nie ma. Jesli ma z czego zyc, to nie MUSI
                                  > pracowac. Coz wiec dziwnego, ze kazdy ma prawo wyboru???"
                                  >
                                  > "Jest to dla mnie PRZYWILEJ MATKI, ktora zapieprza w domu, wykonujac
                                  WSZYSTKIE
                                  > obowiazki, zeby Pan Maz mogl sie realizowac zawodowo. (...)Jak obie Panie
                                  > Mikawi i Balladynka zdecyduja sie wreszcie zrobic sobie dzieciatka to moze
                                  > zrozumieja, jaki ogrom pracy mialam na mysli. Dla mnie jest to rownoznaczne z
                                  > posiadaniem etatu. Jest jeden warunek. Matke musi byc stac, czyli ktos musi
                                  ja
                                  > utrzymywac, na takim poziomie, jaki jej odpowiada."
                                  >
                                  ****
                                  kurcze,jak ty się nudzisz...
                                  a dzieciak pewnie cały dzień spędzi z samymi dziadkami na plaży
                                    • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 11:32
                                      e_r_i_n napisała:

                                      > Niee. Druga leniwa macocha mi pomogla smile i wyszukala te linki.
                                      > A dziecko biedne, wroci z plazy i pojdzie spac. Zeby mam miala spokoj.

                                      A ja już myślałam, że to Twój "<Tołdi>" choć - moze się nie mylę wink
                                • pelaga Re: oddam exa 28.07.05, 12:52
                                  Wspolczuje ci domali, ze wolisz spedzac czas przed kompem, zamiast byc ze swoim
                                  dzieckiem na plazy, ze wolisz je wpychac dziadkom, zamiast sama milo z nim
                                  spedzic czas.
                                  Zdania zacytowane podtrzymuje. Tym sie roznie od ciebie, ze nigdy nikomu nie
                                  kazalam ruszyc dupy do roboty, ani zadnej swojej ex, czy next nie wypominalam
                                  bezrobocia bedac bezrobotna. Jesli nie widzisz nic zlego w ganieniu innych za
                                  niepracowanie sama pozostajac bezrobotna, to juz raczej ja ci tego nie
                                  naswietle, bo wiele razu udowadnialas na forum, ze jestes niereformowalna.
                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 13:26
                                    Ubostwiam spedzac czas z moim dzieckiem, a ze bardzo to przyjemne, to dziele
                                    sie tym doswiadczeniem z jego dziadkami. Na wyrazne zyczenie dziadkow.
                                    I nie udaje matki-polki, ktora cale zycie podporzadkowuje dziecku i nie wstydze
                                    sie przyznac, ze czasami dwie godzinki bez dziecka dobrze mi robia.

                                    Przy okazji powiem jedno - ja wspolczuje Ci, ze zamiast swoja energie
                                    spozytkowac na zbudowanie szczescia (takiego prawdziwego, nie w postach na
                                    forum), starasz sie udowodnic calemu swiatu, ze tylko Ty jestes dobra.
                                    I zamiast w koncu tak naprawde pogodzic sie ze swoja przeszloscia, caly czas
                                    jatrzysz te 'rane'.
                                    I teraz nie jest to kpina czy ironia - naprawde przykre, ze sobie sama z soba
                                    nie potrafisz poradzic.

                                    A reformowalna nie musze byc - jestem po prostu konsekwentna w swoim zdaniu.
                                    Opieram je na silnych argumentach, ale oczywiscie do Ciebie one nie musza
                                    przemawiac.
                                    • kotka.na.dachu Re: oddam exa 28.07.05, 13:33
                                      e_r_i_n napisała:

                                      > Ubostwiam spedzac czas z moim dzieckiem, a ze bardzo to przyjemne, to dziele
                                      > sie tym doswiadczeniem z jego dziadkami. Na wyrazne zyczenie dziadkow.
                                      > I nie udaje matki-polki, ktora cale zycie podporzadkowuje dziecku i nie
                                      wstydze sie przyznac, ze czasami dwie godzinki bez dziecka dobrze mi robia.

                                      Czasami? wink) Dziwnie pojmujesz czas, ale to nic... Nie przykuwaj tylko dziecka
                                      do kaloryfera.

                                      > Przy okazji powiem jedno - ja wspolczuje Ci, ze zamiast swoja energie
                                      > spozytkowac na zbudowanie szczescia (takiego prawdziwego, nie w postach na
                                      > forum), starasz sie udowodnic calemu swiatu, ze tylko Ty jestes dobra.
                                      > I zamiast w koncu tak naprawde pogodzic sie ze swoja przeszloscia, caly czas
                                      > jatrzysz te 'rane'.

                                      To Wy się tak dobrze znacie na priva????
                                      • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 13:51
                                        Ja Pelagi praktycznie w ogole nie znam. Ale czytam to forum i macochy i z tego
                                        co i jak pisze wyłania mi sie taki jej obraz. Ot i tyle.
                                        Za to Ty mnie chyba bardzo dobrze znasz. Skoro wiesz, ile czasu spedzam z moim
                                        dzieckiem, a ile bez niego. (mamo, nie wiedzialam, ze zaczelas pisac na
                                        forum...)
                                    • pelaga Re: oddam exa 28.07.05, 14:09
                                      > Przy okazji powiem jedno - ja wspolczuje Ci, ze zamiast swoja energie
                                      > spozytkowac na zbudowanie szczescia (takiego prawdziwego, nie w postach na
                                      > forum), starasz sie udowodnic calemu swiatu, ze tylko Ty jestes dobra.

                                      Widzisz nie dla wszystkich szczesciem jest posiadanie przy sobie faceta z
                                      przeszloscia, za to wielokrotnie bez przyszlosci, ktorego jeszcze trzeba
                                      utrzymywac. Za takie szczescie to ja serdecznie dziekuje. Dla mnie szczeciem
                                      jest STABILIZACJA, a taka wlasnie niedawno osiagnelam. Szczesciem jest zdrowie
                                      dziecka, czego niestety nie osiagna raczej nigdy, albo niepredko. Szczesciem
                                      jest posiadanie pracy, tutaj tez moge sie pochwalic dosc duzymi osiagnieciami
                                      ostatnio. Szczesciem jest posiadanie u swego boku ODPOWIEDZIALNEGO mezczyzny,
                                      ktory bedzie wsparciem, a nie kamieniem u nogi, ktory zaakceptuje moje dziecko,
                                      ze wszystkimi jego problemami, tego nie osiagnelam i nie wiem, czy kiedykolwiek
                                      osiagne, ale nie potne sie z tego powodu a i na sile szukac nie zamierzam. A
                                      pewnie w wypowiedzi chodzilo ci o to, ze nie mam meza. Nie musze go miec, nie
                                      jest to moja zyciowa misja. Ja osobiscie nie marzylam w dziecinstwie, zeby
                                      zostac samotna matka, ale nie rzuce sie na byle spodnie, zeby nia nie byc.
                                      Zreszta nie znam osoby, ktora bylaby absolutnie szczesliwa i osiagnela
                                      wszystko, co chciala osiagnac, coz warte byloby zycie bez wyznaczonych celow i
                                      dazenia do ich realizacji???
                                      A ze tylko ja jestem dobra w ukladzie w jakim sie znalazlam (rodzice-dziecko)
                                      nie musze nikomu udowadniac. Dla mnie ojciec, ktorzy porzuca dziecko na lata
                                      (2, 3, 20) jest dawca nasienia, choc macochy maja zdolnosci do wynajdywania
                                      powodow i motywacji takich postepowan. Dla mnie NORMALNOSC wyglada inaczej, a
                                      kochajacy ojciec widuje swoje dziecko.

                                      > I zamiast w koncu tak naprawde pogodzic sie ze swoja przeszloscia, caly czas
                                      > jatrzysz te 'rane'.

                                      Ja sie nie musze godzic ze swoja przeszloscia, mnie nikt nie rzucil, nie
                                      zdradzil, nie bil, nie pil. Nie mam zadnej traumy, ani rany. Zle wybralam,
                                      malzenstwo nie przetrwalo, trzeba isc dalej. Kazde z nas uklada sobie swoje
                                      zycie od nowa, po swojemu.

                                      > I teraz nie jest to kpina czy ironia - naprawde przykre, ze sobie sama z soba
                                      > nie potrafisz poradzic.

                                      Prawie sie roczulilam ogromem twoich uczuc do mnie, chlip chlip...
                                      Moze mi pomozesz???
                                      • e_r_i_n Re: oddam exa 28.07.05, 14:26
                                        Nie chodzilo mi o posiadanie meza.
                                        A osiagniecia, z ktorych tak kpisz, porownamy, jak bedziemy na tym samym
                                        etapie smile
                                        I milo mi, ze Twoja czarodziejska, szklana kula, znow dziala smile

                                        Pozdrawiam i ide odczepic dziecko od kaloryfera. Czas na chwile swobody.
                                              • e_r_i_n Re: oddam exa 01.08.05, 09:04
                                                kotka.na.dachu napisała:

                                                > Czyżbyś miała już dość swojego księcia? Nie zazdroszczę.

                                                Alez skad. Jak najbardziej nie mam dosc.
                                                Mialam na mysli porownywanie osiagniec na tym samym etapie zawodowym (a przede
                                                wszystkim wiekowym). Jestem pewna, ze zrozumialas, ale jak rozumiem, lubisz
                                                szpileczki. Moze w kwiaciarni sie zatrudnij? smile
                                                • edzieckokarenina Re: oddam exa 01.08.05, 09:52
                                                  e_r_i_n napisała:

                                                  > kotka.na.dachu napisała:
                                                  >
                                                  > > Czyżbyś miała już dość swojego księcia? Nie zazdroszczę.
                                                  >
                                                  > Alez skad. Jak najbardziej nie mam dosc.
                                                  > Mialam na mysli porownywanie osiagniec na tym samym etapie zawodowym (a
                                                  przede
                                                  > wszystkim wiekowym). Jestem pewna, ze zrozumialas, ale jak rozumiem, lubisz
                                                  > szpileczki. Moze w kwiaciarni sie zatrudnij? smile
                                                  ***
                                                  kotka dobrze zrozumiałasmile
                                                  moja droga erinowo- ty będziesz się porównywać z osobą która miała(ma )
                                                  trudniej- tobie może zorz pomóc przy dziecku,samotna mam jest zdana na
                                                  siebie.Czy rodzice pomogą czy nie-to już ich wolna wola,bo nie muszą.Co innego
                                                  rodzic.Więc nie bądź taka szybka z takimi porównywaniami-choć i tak wypadłabyś
                                                  zapewne gorzej od pelagi i kilku innych samodzielnch(zobaczyłam to w fusach)
                                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 01.08.05, 10:00
                                                    edzieckokarenina napisała:

                                                    > moja droga erinowo- ty będziesz się porównywać z osobą która miała(ma )
                                                    > trudniej- tobie może zorz pomóc przy dziecku,samotna mam jest zdana na
                                                    > siebie.

                                                    Eee, Peladze pomagali rodzice, wiec pod tym wzgledem jest po rowno smile

                                                    > Więc nie bądź taka szybka z takimi porównywaniami-choć i tak wypadłabyś
                                                    > zapewne gorzej od pelagi i kilku innych samodzielnch(zobaczyłam to w fusach)

                                                    Od Ciebie na pewno lepiej smile

                                                    A wszystko sie okaze na jakis czas.
                                                    Zreszta - nie dla porownan wszystko robie, tylko dla siebie. I Tobie sie
                                                    chwalic z osiagniec nie bede smile
                                                  • kotka.na.dachu Re: oddam exa 01.08.05, 10:02
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > Eee, Peladze pomagali rodzice, wiec pod tym wzgledem jest po rowno smile

                                                    Erin! Masz faktycznie obsesję na czyimś punkcie. Czy tataadriana, to Twój mąż?
                                                  • edzieckokarenina Re: oddam exa 01.08.05, 10:09
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > edzieckokarenina napisała:
                                                    >
                                                    > > moja droga erinowo- ty będziesz się porównywać z osobą która miała(ma )
                                                    > > trudniej- tobie może zorz pomóc przy dziecku,samotna mam jest zdana na
                                                    > > siebie.
                                                    >
                                                    > Eee, Peladze pomagali rodzice, wiec pod tym wzgledem jest po rowno smile
                                                    ******
                                                    jak zwykle nie rozumieszwink
                                                    rodzic to nie dziadek-nawet jeśli dziadkowie pomagają to co inszego
                                                    no chyba że ty też musisz prosić zorza o opiekę nad dzieckiem(co możliwe
                                                    zważywszy jego wielką miłość do swoich dzieci)

                                                    > > Więc nie bądź taka szybka z takimi porównywaniami-choć i tak wypadłabyś
                                                    > > zapewne gorzej od pelagi i kilku innych samodzielnch(zobaczyłam to w fusa
                                                    > ch)
                                                    >
                                                    > Od Ciebie na pewno lepiej smile
                                                    *****
                                                    heheh-ciekawewink
                                                    zobaczymy za kilka lat-jak sobie pięknie poradzisz na rynku pracy-czas pokaże.
                                                    Ale na dzień dzisiejszy..chyba nie nazwiesz luksusem gnieżdżenie się z mężem i
                                                    dzieckiem w klitce w akademikusmileciekawe jak bez pomocy rodzicówe kupicie sobie
                                                    własne Mwink

                                                    > A wszystko sie okaze na jakis czas.
                                                    > Zreszta - nie dla porownan wszystko robie, tylko dla siebie. I Tobie sie
                                                    > chwalic z osiagniec nie bede smile
                                                    ***
                                                    nie chcę nawet słuchać twoich opowieści-ale jedno jest pewne,wszystko co robisz
                                                    robisz po to żeby się komuś przypodobać i kreować sówj wizerunek
                                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 01.08.05, 13:15
                                                    edzieckokarenina napisała:

                                                    > rodzic to nie dziadek-nawet jeśli dziadkowie pomagają to co inszego

                                                    Pomoc to pomoc. Nie sa wazne intencje i powody, ale fakt. MOIM ZDANIEM.

                                                    > zobaczymy za kilka lat-jak sobie pięknie poradzisz na rynku pracy-czas
                                                    > pokaże.

                                                    Hehe, zobaczymy smile Tzn. JA zobacze smile

                                                    > Ale na dzień dzisiejszy..chyba nie nazwiesz luksusem gnieżdżenie się z mężem
                                                    > i dzieckiem w klitce w akademikusmile

                                                    A masz kamerke u mnie w pokoju? smile Ze wiesz, ze sie gniezdze?
                                                    Poza tym luksus to pojecie wzgledne. Dla mnie luksusem bedzie 200 - metrowy dom
                                                    z wielkim ogrodem. A to, co w tej chwili mam, to NAJLEPSZE (nie jedyne
                                                    dostepne - moze w koncu to zrozumiesz) rozwiazanie. Tak wiec na dzien
                                                    dzisiejszy jestem zadowolona, ze mam mozliwosci mieszkac w akademiku.
                                                    Ja wiem, ze sa osoby, ktore pieniedzy nie szanuja i wola zaplacic wiecej, niz
                                                    mniej i zasilac komus kieszen, zamiast zblizac sie do swojego wlasnego
                                                    mieszkania. Ale ja do nich nie naleze.
                                                    Zreszta - jakbym chciala wynajmowac mieszkanie w takim miejscu (5 minut od
                                                    uczelni i przedszkola), w takim punkcie Wawy, z takimi warunkami (swiezo
                                                    po remoncie, z nowymi meblami), to za takiej samej wielkosci pomieszczenie
                                                    musialabym zaplacic pewnie 4 razy tyle, co za akademik.

                                                    > ciekawe jak bez pomocy rodzicówe kupicie sobie własne Mwink

                                                    No coz, ja WIEM, ze BEDE MUSIALA kupic sobie mieszkanie SAMA, bez pomocy
                                                    rodzicow. I dobrze - bo MOIM ZDANIEM dorosli ludzie sami powinni dorabiac sie
                                                    dobr materialnych.

                                                    > ale jedno jest pewne,wszystko co robisz robisz po to żeby się komuś
                                                    > przypodobać i kreować sówj wizerunek

                                                    Dziekuje za poglebiona psychoanalize smile Ale jednak pozostane przy swoim zdaniu -
                                                    bardziej mu ufam smile
                                                  • edzieckokarenina Re: oddam exa 01.08.05, 13:39
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > edzieckokarenina napisała:
                                                    >
                                                    > > rodzic to nie dziadek-nawet jeśli dziadkowie pomagają to co inszego
                                                    >
                                                    > Pomoc to pomoc. Nie sa wazne intencje i powody, ale fakt. MOIM ZDANIEM.
                                                    ****
                                                    to zupełnie co innego
                                                    rodzic ma obowiązki, dziadkowie dobra wolę
                                                    mieszasz swoje "przemyslenia" z faktamiwink

                                                    > > zobaczymy za kilka lat-jak sobie pięknie poradzisz na rynku pracy-czas
                                                    > > pokaże.
                                                    >
                                                    > Hehe, zobaczymy smile Tzn. JA zobacze smile
                                                    ****
                                                    obyś wtedy tez była taka radosnawink

                                                    > > Ale na dzień dzisiejszy..chyba nie nazwiesz luksusem gnieżdżenie się z mę
                                                    > żem
                                                    > > i dzieckiem w klitce w akademikusmile
                                                    >
                                                    > A masz kamerke u mnie w pokoju? smile Ze wiesz, ze sie gniezdze?
                                                    > Poza tym luksus to pojecie wzgledne. Dla mnie luksusem bedzie 200 - metrowy
                                                    dom
                                                    >
                                                    > z wielkim ogrodem. A to, co w tej chwili mam, to NAJLEPSZE (nie jedyne
                                                    > dostepne - moze w koncu to zrozumiesz) rozwiazanie. Tak wiec na dzien
                                                    > dzisiejszy jestem zadowolona, ze mam mozliwosci mieszkac w akademiku.
                                                    > Ja wiem, ze sa osoby, ktore pieniedzy nie szanuja i wola zaplacic wiecej, niz
                                                    > mniej i zasilac komus kieszen, zamiast zblizac sie do swojego wlasnego
                                                    > mieszkania. Ale ja do nich nie naleze.
                                                    > Zreszta - jakbym chciala wynajmowac mieszkanie w takim miejscu (5 minut od
                                                    > uczelni i przedszkola), w takim punkcie Wawy, z takimi warunkami (swiezo
                                                    > po remoncie, z nowymi meblami), to za takiej samej wielkosci pomieszczenie
                                                    > musialabym zaplacic pewnie 4 razy tyle, co za akademik.
                                                    >
                                                    > > ciekawe jak bez pomocy rodzicówe kupicie sobie własne Mwink
                                                    >
                                                    > No coz, ja WIEM, ze BEDE MUSIALA kupic sobie mieszkanie SAMA, bez pomocy
                                                    > rodzicow. I dobrze - bo MOIM ZDANIEM dorosli ludzie sami powinni dorabiac sie
                                                    > dobr materialnych.
                                                    *****
                                                    pięknie podkreślasz winkale czytając cię mam wrażenie że czytam pamiętnik
                                                    nastolatki która naczytała się "Bravo girl" itp.

                                                    > > ale jedno jest pewne,wszystko co robisz robisz po to żeby się komuś
                                                    > > przypodobać i kreować sówj wizerunek
                                                    >
                                                    > Dziekuje za poglebiona psychoanalize smile Ale jednak pozostane przy swoim
                                                    zdaniu
                                                    > -
                                                    > bardziej mu ufam smile
                                                    ***
                                                    nie wiem czy bardziej ufasz czy tez bardziej jesteś w sobie zwyczajnei zadufana
                                                  • edzieckokarenina Re: oddam exa 01.08.05, 13:45
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > Ładna pogoda u Ciebie? U mnie super. Wlasnie poplazowalam, a jak tylko synek
                                                    > wstanie, to znowu sie wybieram nad jezioro. A Ty? smile
                                                    ***
                                                    cieszę się że wreszcie znalazłaś czas dla dzieckasmile))
                                                    to miłe z twojej stronywink
                                                    kąpcie się i szalejcie razem nad jeziorkiemsmile
                                                    a co ja robię? nie jestem aż tak otwarta jak ty-heheheh
                                                    ale miłe na prawdę że dziś idziecie razem na plażę
                                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 01.08.05, 13:51
                                                    edzieckokarenina napisała:

                                                    > cieszę się że wreszcie znalazłaś czas dla dzieckasmile))
                                                    > to miłe z twojej stronywink

                                                    Eee. Nie znalazlam. Remont nam sie zaczal i tata kaloryfery maluje.
                                                  • mikawi Re: oddam exa 01.08.05, 14:44
                                                    tak sie zastanawiam o co właściwie chodzi z tym wytykaniem erin, że mieszka w akademiku; a przepraszam że się zapytam, gdzie mieszkałyście podczas studiów? we własnym, zakupionym za swoje pieniądze apartamencie? czy może u rodziców, w wynajetym mieszkaniu/pokoju? a może o zgrozo w akademiku? co w tym złego się zastanawiam? po to chyba są akademiki żeby z nich korzystać; z tego co pamiętam z czasów studiów zwykle ludzie walczyli o miejsce w akademiku bo było tanio i warunki były świetne. A teraz tym bardziej minęly czasy obskurnych nor, bo student zaczyna być klientem uczelni a nie odwrotnie.
                                                  • virtual_moth Re: oddam exa 01.08.05, 15:10
                                                    mikawi napisała:

                                                    > tak sie zastanawiam o co właściwie chodzi z tym wytykaniem erin, że mieszka w
                                                    a
                                                    > kademiku; a przepraszam że się zapytam, gdzie mieszkałyście podczas studiów?
                                                    we
                                                    > własnym, zakupionym za swoje pieniądze apartamencie? czy może u rodziców, w
                                                    wy
                                                    > najetym mieszkaniu/pokoju? a może o zgrozo w akademiku? co w tym złego się
                                                    zast
                                                    > anawiam? po to chyba są akademiki żeby z nich korzystać; z tego co pamiętam z
                                                    c
                                                    > zasów studiów zwykle ludzie walczyli o miejsce w akademiku bo było tanio i
                                                    waru
                                                    > nki były świetne. A teraz tym bardziej minęly czasy obskurnych nor, bo
                                                    student
                                                    > zaczyna być klientem uczelni a nie odwrotnie.

                                                    Mikawi, mnie na przykład chodzi o to, że Erin źle wyraziła się o tych ludziach,
                                                    którzy mieszkania wynajmują, zamiast mieszkać w akademiku. Napisała, że nie
                                                    szanują pieniędzy i nabijają kabzę innym.
                                                    Mnie nic do tego, jak ona mieszka i jak wiele ludzia jest w stanie pomieścić w
                                                    swoich apartamentach. Wiele mi do tego, co napisała o tych, którzy wolą
                                                    zaplacić więcej, a żyć bardziej komfortowo.
                                                    Ja na przykład przez całe studia i po studiach wynajmowałam mieszkania i
                                                    stancje. Do głowy by mi nie przyszło, aby żyć w 3 osoby w akademiku na 9
                                                    metrach kwadratowych (DS Czyżyny, Krakówwink, nawet na 1 roku studiów. Wynajęłam
                                                    wtedy z koleżanką stancję za 75 zł (siedemdziesiat pięć zł) za 30 metrowy pokój
                                                    przy samotnej matce z dziećmi, zresztąwink Wynajmowałam potem z chłopakiem
                                                    najpierw mieszkanie na spółkę z innymi ludźmi (także z osobami już
                                                    pracującymi), co mnie kosztowało mniej niż akademik, a potem wynajęliśmy
                                                    kawalerkę za cenę 2 razy wyższą niż akademik, ale po prstu było nas stać.
                                                    Owszem, mogliśmy wtedy iść do tego akademika, ale ja wolałam "sprzeniewierzyć"
                                                    kasę, niż dzielić z kimś klozetwink


                                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 01.08.05, 15:13
                                                    virtual_moth napisała:

                                                    > Mikawi, mnie na przykład chodzi o to, że Erin źle wyraziła się o tych
                                                    > ludziach, którzy mieszkania wynajmują, zamiast mieszkać w akademiku.

                                                    Nie mialam na celu zle sie wyrazac, co napisac, ze ja takich ludzi nie rozumiem
                                                    i ja tak, jak oni nie robie i robic nie bede. Przepraszam w takim razie za
                                                    spowodowanie zlego samopoczucia smile

                                                    > Do głowy by mi nie przyszło, aby żyć w 3 osoby w akademiku na 9
                                                    > metrach kwadratowych

                                                    A ja mam 30 m - taka sobie dziupla.
                                                  • pelaga Re: oddam exa 01.08.05, 13:43
                                                    > Pomoc to pomoc.

                                                    Nie zgadzam sie. Dla jednych pomoca bedzie zakup mieszkania, czy remont domu,
                                                    co nie ma za wiele wspolnego z kariera zawodowa i atrakcyjnoscia dla
                                                    pracodawcy, a dla innych nieograniczona pomoc przy dziecku, co uczyni matke
                                                    dyspozycyjna dla pracodawcy, a jednoczesnie pomoze w zrobieniu kariery.
                                                    Pomagac mozna na rozne sposoby. Dziedkowie moga nie miec czasu, albo zdrowia
                                                    aby zajmowac sie wnukami.
                                                    Jesli ,mowilismy o karierze to w gre wchodzi, czy matce pomaga ktos przy
                                                    dziecku, jesli jest samodzielna a dziadkowie nie pomagaja zbytnio w opiece, to
                                                    niestety ale nadal nie jest "po rowno".
                                                  • virtual_moth Re: oddam exa 01.08.05, 13:46
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > Ja wiem, ze sa osoby, ktore pieniedzy nie szanuja i wola zaplacic wiecej, niz
                                                    > mniej i zasilac komus kieszen, zamiast zblizac sie do swojego wlasnego
                                                    > mieszkania. Ale ja do nich nie naleze.

                                                    Może dla tych ludzi akurat najkorzystniejszym rozwiązaniem jest wynajem - bo
                                                    może chcą dać sobie możliwość mobilności/migracji do innego miasta np. za
                                                    lepszą pracą. Moze ta lepsza praca pozwoli im na kupno mieszkania bez
                                                    konieczności zaciagania kredytów.
                                                    Moze ci ludzie mają inną mentalność, nie uzależniając swojego poczucia
                                                    bezpieczeństwa i wartości od tego, czy posiadają własne mieszkanie czy nie. W
                                                    Stanach wynajmowanie mieszkań jest bardzo częstym rozwiązaniem - w sam raz dla
                                                    młodych małżeństw, poszukujących jeszcze własnego miejsca. Nie wiem - może
                                                    Amerykanie to głupi naródwink

                                                    Drażnią mnie wąskie horyzonty ludzkie, przejawiające się w przekonaniu, że
                                                    najlepszym wyjściem dla młodej pary to zaciągnięcie kredytu na 30 lat, kosztem
                                                    wielu wyrzeczeń, aby tylko mieć WŁASNE lokum. A moze to nie wąskie horyzonty,
                                                    tylko zazdrosć, że ktoś jest w stanie ot tak, "nabijać komuś kabzę", mimo że
                                                    spokojnie stać byłoby go na np. kredyt. Może to zazdrość, że dla kogoś własne M-
                                                    4 nie jest szczytem marzeń. Niewiarygodnewink

                                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 01.08.05, 13:50
                                                    Virtual, ale my mowimy o wyborze akademik a wynajem mieszkania, nie wynajem
                                                    mieszkania a jego kupno. Jesli dyskusja bylaby o tym drugim - to mam takie same
                                                    zdanie, jak Ty - tez na sile nie ma co kupowac mieszkania, jesli stac kogos na
                                                    wynajem, a i miejsca osiedlenia nie jest sie pewnym. Ale tak jak mowie -
                                                    tu dyskusja jest o czyms innym.
                                                  • virtual_moth Re: oddam exa 01.08.05, 14:29
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > Virtual, ale my mowimy o wyborze akademik a wynajem mieszkania, nie wynajem
                                                    > mieszkania a jego kupno.

                                                    Znaczy, że jak ktoś ma możliwość mieszkania w akademiku, a mimo to wynajmuje
                                                    mieszkanie, to "pieniedzy nie szanuje i woli zaplacic wiecej, niz
                                                    mniej i zasilac komus kieszen"? Osobliwy pogląd. A jeśli kogoś stać? A jeśli
                                                    woli zapłacić 200 zł więcej za kawalerkę na spółkę z koleżanką, to
                                                    też "pieniędzy nie szanuje"? (wyliczenie: akademik 300 zł od os., kawalerka z
                                                    mediami 500 zł od os.) A jeśli ktoś postanowi wynająć mieszkanie na spółkę ze
                                                    znajomymi? Przecież to go nawet taniej niż akademik wyjdzie.

                                                    Poza tym, przy założeniu, że Ty wraz z mężem placisz za akademik jakieś 600 zł
                                                    (Ty 250, mąż 350 zł jako niestudent, zakładam że mieksce dla Wiktora jest
                                                    bezpłatne), to wyanjęcie mieszkanie nie będzie Was kosztowało "4 razy więcej".
                                                    To chyba optymistyczna wiadomość?wink
                                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 01.08.05, 14:35
                                                    virtual_moth napisała:

                                                    > Znaczy, że jak ktoś ma możliwość mieszkania w akademiku, a mimo to wynajmuje
                                                    > mieszkanie, to "pieniedzy nie szanuje i woli zaplacic wiecej, niz
                                                    > mniej i zasilac komus kieszen"? Osobliwy pogląd. A jeśli kogoś stać? A jeśli
                                                    > woli zapłacić 200 zł więcej za kawalerkę na spółkę z koleżanką, to
                                                    > też "pieniędzy nie szanuje"? (wyliczenie: akademik 300 zł od os., kawalerka z
                                                    > mediami 500 zł od os.) A jeśli ktoś postanowi wynająć mieszkanie na spółkę ze
                                                    > znajomymi? Przecież to go nawet taniej niż akademik wyjdzie.

                                                    W takich sytuacjach - jesli za niewiele wiecej mozna mieszkac (czy nawet za
                                                    mniej) - owszem.
                                                    Ale jesli mozna placic 500 zl za dobre warunki, a wynajac za 1000 zl mieszkanie
                                                    takiej samej wielkosci, w oplakanym stanie?
                                                    Ja nikogo nie zmuszam do robienia tak, jak ja. JA, jesli mam do wyboru wydac
                                                    500zl (tyle placa - moj maz placi tyle samo, co ja - zmienily sie przepisy) za
                                                    akademik, a 1500 za mieszkanie - to wole sobie ten 1000 odlozyc na czarna
                                                    godzine.

                                                    > To chyba optymistyczna wiadomość?wink

                                                    Za wynajecie kawalerki w takim stanie, jak nasz pokoj, w tym miejscu Wawy,
                                                    w ktorym my mieszkamy, zaplace minimum 1500zl. A wiec 3 razy tyle.
                                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 01.08.05, 14:36
                                                    Poza tym nie porownuj podzialu kosztow miedzy kolezanki, bo ja nie mieszkam
                                                    z kolezanka, tylko z mezem - a wiec wszystkie koszty obciazaja nasz budzet.
                                                  • e_r_i_n Re: oddam exa 01.08.05, 13:54
                                                    virtual_moth napisała:

                                                    > Drażnią mnie wąskie horyzonty ludzkie, przejawiające się w przekonaniu, że
                                                    > najlepszym wyjściem dla młodej pary to zaciągnięcie kredytu na 30 lat,
                                                    > kosztem wielu wyrzeczeń, aby tylko mieć WŁASNE lokum.

                                                    A wlasnie. A mnie draznia waskie horyzonty, ktore nie pozwalaja zrozumiec,
                                                    ze mieszkanie w akademiku nie musi byc przykra koniecznoscia, a swiadomym
                                                    wyborem.
                                                  • virtual_moth Re: oddam exa 01.08.05, 14:49
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > virtual_moth napisała:
                                                    >
                                                    > > Drażnią mnie wąskie horyzonty ludzkie, przejawiające się w przekonaniu, ż
                                                    > e
                                                    > > najlepszym wyjściem dla młodej pary to zaciągnięcie kredytu na 30 lat,
                                                    > > kosztem wielu wyrzeczeń, aby tylko mieć WŁASNE lokum.
                                                    >
                                                    > A wlasnie. A mnie draznia waskie horyzonty, ktore nie pozwalaja zrozumiec,
                                                    > ze mieszkanie w akademiku nie musi byc przykra koniecznoscia, a swiadomym
                                                    > wyborem.

                                                    Nie wydaje mi się, aby rodzina mieszkająca w jednym ciasnym pokoju w akademiku,
                                                    ze wspólną kuchnią i wspólnym prysznicem kierowała się "świadomym wyborem".
                                                    Bardziej już uwierzę w to, że po prostu nie stać ich na wynajęcie choćby
                                                    kawalerki, co oczywiście nie jest niczym złym - jedni mają gorzej, inni lepiej.
                                                    Dorabianie jednak do tego ideologii, że się w ten sposób oszczędza i nie nabija
                                                    kabzy innym to właśnie przejaw mentalności z mojego poprzedniego cytatu. Czyli
                                                    gnieżdzimy się na kliku metrach kwadratowych, aby tylko zaoszczędzić te
                                                    kilkaset złotych (zwłaszcza jeśli to wirtualne pieniądzewink i innym kabzy nie
                                                    nabijać.
                                                    Ja tam wolałabym odwlec ewentualne kupno mieszkania o 10 lat niż przez 4 się
                                                    gnieździć w dziupli z małym dzieckiem.
                                                    No chyba że ktoś lubi. Po co tylko ta ideologia o wyższości akademików nad
                                                    mieszkaniami wynajmowanymi?uncertain
                                                  • edzieckokarenina mikawi 01.08.05, 14:58
                                                    virtual_moth napisała:

                                                    > e_r_i_n napisała:
                                                    >
                                                    > > virtual_moth napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Drażnią mnie wąskie horyzonty ludzkie, przejawiające się w przekona
                                                    > niu, ż
                                                    > > e
                                                    > > > najlepszym wyjściem dla młodej pary to zaciągnięcie kredytu na 30 l
                                                    > at,
                                                    > > > kosztem wielu wyrzeczeń, aby tylko mieć WŁASNE lokum.
                                                    > >
                                                    > > A wlasnie. A mnie draznia waskie horyzonty, ktore nie pozwalaja zrozumiec
                                                    > ,
                                                    > > ze mieszkanie w akademiku nie musi byc przykra koniecznoscia, a swiadomym
                                                    >
                                                    > > wyborem.
                                                    >
                                                    > Nie wydaje mi się, aby rodzina mieszkająca w jednym ciasnym pokoju w
                                                    akademiku,
                                                    >
                                                    > ze wspólną kuchnią i wspólnym prysznicem kierowała się "świadomym wyborem".
                                                    > Bardziej już uwierzę w to, że po prostu nie stać ich na wynajęcie choćby
                                                    > kawalerki, co oczywiście nie jest niczym złym - jedni mają gorzej, inni
                                                    lepiej.
                                                    >
                                                    > Dorabianie jednak do tego ideologii, że się w ten sposób oszczędza i nie
                                                    nabija
                                                    >
                                                    > kabzy innym to właśnie przejaw mentalności z mojego poprzedniego cytatu.
                                                    Czyli
                                                    > gnieżdzimy się na kliku metrach kwadratowych, aby tylko zaoszczędzić te
                                                    > kilkaset złotych (zwłaszcza jeśli to wirtualne pieniądzewink i innym kabzy nie
                                                    > nabijać.
                                                    > Ja tam wolałabym odwlec ewentualne kupno mieszkania o 10 lat niż przez 4 się
                                                    > gnieździć w dziupli z małym dzieckiem.
                                                    > No chyba że ktoś lubi. Po co tylko ta ideologia o wyższości akademików nad
                                                    > mieszkaniami wynajmowanymi?uncertain

                                                    *****
                                                    mikawi-tu masz odpowiedź na swoje pytanie.
                                                    Co innego mieszkać w akademiku jako wolny,imprezujący student(bądź student
                                                    kujon)wink
                                                    a co innego jako rodzina-rodzina wśród rozbrykanych sudentów.Bo to jak jest w
                                                    akademikach chyba większość z nas wie-prawda?
                                                    mało jest tam intymności, przewalają się ciągle jacyś ludzie.W kuchni ścisk
                                                    itp, itd
                                                  • e_r_i_n Re: mikawi 01.08.05, 15:07
                                                    Ciekawa jestem, czego za rok sie bedziecie czepiac smile
                                                    Tego, ze w wynajetym mieszkaniu mieszkam, nie w swoim? Czy ze ma 45 metrow,
                                                    a nie 50? A jak mieszkanie kupie, to bedzie tez zle, bo nie dom?
                                                    I tez to bedzie dowod na nieudolnosc, niezaradnosc i inne takie?
                                                    Dziewczyny, milo mi, ze Wam sie udalo. Ze mozecie pracowac, kiedy Wam sie chce
                                                    (Karenina), albo niepracujac macie z czego zyc.
                                                    A ja sobie zycie ukladam po swojemu i mi z tymi moimi wyborami dobrze.
                                                    Nikogo na sile w swoj scenariusz nie wrzucam, a Wy raczcie mi nie mowic, ze mi
                                                    zle, bo to zbyt subkietywne odczucie, zeby mi takie rzeczy opowiadac
                                                    mogly 'znajome' z forum, znajac pol prawdy, albo i cwierc (bo sie pewnymi
                                                    sprawami z Wami nie dziele i dzielic nie bede) mogly cos probowac wmowic.
                                                    MIESZKAM W AKADEMIKU SWIADOMIE, bo tak CHCE, a nie MUSZE. Wole zaoszczedzony
                                                    1000 wydac na waciki.
                                                  • virtual_moth Re: mikawi 01.08.05, 15:23
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > MIESZKAM W AKADEMIKU SWIADOMIE, bo tak CHCE, a nie MUSZE. Wole zaoszczedzony
                                                    > 1000 wydac na waciki.

                                                    Jasne jasne, tylko nie mów, że ci kórzy to 1000 zł wydają na wynajęcie
                                                    mieszkania "nie szanują pieniędzy i nabijają kabzę innym". Co innego mówić, że
                                                    mieszkanie w akademiku jest ok, a co innego stawiać siebie jako przykład dla
                                                    tych, którzy wynajmując "pieniędzy nie szanują".

                                                    Co do cen - JA OSOBIŚCIE wolałabym wynajmować mieszkanie o dobrym (choć nie
                                                    wysokim) standardzie za 1000 zł daleko od centrum niż żyć w akademiku za 500 zł
                                                    w centrum.
                                                  • e_r_i_n Re: mikawi 01.08.05, 16:26
                                                    Dobrze, cofam w takim razie to, co napisalam i poprawiam: dla mnie byloby
                                                    to nieszanowanie pieniedzy. Ale moge tak mowic, bo wiem, jakie mam warunki
                                                    w akademiku i jakie potrafia byc mieszkania do wynajecia.

                                                    > Co do cen - JA OSOBIŚCIE wolałabym wynajmować mieszkanie o dobrym (choć nie
                                                    > wysokim) standardzie za 1000 zł daleko od centrum niż żyć w akademiku za 500

                                                    Jakbys troche pojezdzila po Warszawie, to niewykluczone, ze zmienilabys
                                                    zdanie smile

                                                  • mikawi Re: mikawi 01.08.05, 15:07
                                                    na moim roku były dwie rodziny studenckie które mieszkaly w akademiku i bardzo chcialy tam mieszkać a niemusialy. A chcialy bo a) blisko uczelni b) tanio i b. dobre warunki - pokoj z lazienka, w pokoju zrobiony maly aneks kuchenny wiec kwestia wspolnej kuchni odpadala, metraż większy niż w innych pokojach bo to byly wlasnie pokoje tzw rodzinne c) inni studenci! tak, tak - darmowa opieka gratis u zaprzyjaźnionych studentek po sąsiedzku. Więc jak widzisz wszystko jest względne.
                                                    A na marginesie - mieszkania które wynajmowałam zanim kupiłam własne, często miały gorszy standard niz erin akademik smile
                                                    I nadal pozostaje pytanie - gdzie mieszałas jako studentka?
                                                  • edzieckokarenina Re: mikawi 01.08.05, 15:14
                                                    I nadal pozostaje pytanie - gdzie mieszałas jako studentka?
                                                    *****
                                                    jako studentka nie mieszałamwink
                                                    (wiem że się przejęzyczyłaś-ale tak pięknie doprawdy)
                                                    na Twoje pytanie z chęcią odpowiem-ja wynajmowałam mieszkanie będąc studentką.
                                                    Akademik kojarzy mi sie z hałasem,balangami itp, nie uważam żeby było to
                                                    idealne miejsce dla rodziny z dzieckiem
                                                  • mikawi Re: mikawi 01.08.05, 15:31
                                                    zapewne każdy ma swoje zdanie w tej kwestii (jak kazdej) - jedni wola mieszkać z koleżanką czy wynajmowac stancje, inni wolą akademik; jedni wolą kupią własne nawet jesli się to wiąże z kredytem, inni wolą wynajmować; nie rozumiem czemu w takim razie ma słuzyć wytykanie że ktos mieszka w dziupli (zwłaszcza jak się tej dziupli nie widziało). Dla mnie np. stancja "przy rodzinie", czy mieszkanie na spólkę z 2-3 koleżankami to mniej prywatności niż oddzielny pokój w akademiku, gdzie się mieszka z mężem. Ale to moje zdanie. Pomijając juz fakt, że erin po skończeniu studiów będzie miała 2 wyjścia - wynająć lub kupić. Więc o czym ta dyskusja? o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy?
                                                  • virtual_moth Re: mikawi 01.08.05, 15:42
                                                    mikawi napisała:

                                                    > zapewne każdy ma swoje zdanie w tej kwestii (jak kazdej) - jedni wola
                                                    mieszkać
                                                    > z koleżanką czy wynajmowac stancje, inni wolą akademik;

                                                    Taa, tyle że ci w akademikach bardziej szanują pieniądzewink

                                                    No, a co do tej 30 metrowej dziupli - to nie wiem dlaczego Erin od razu nie
                                                    powiedziała, ze woli wynajmować kawalerkę za 500 zł niż za 1500 zł, bo jej
                                                    akademik praktycznie oferuje mieszkania w standardzie dużych kawalerek. Jeśli
                                                    tak, to oczywiście rozumiem jej wybór. Każdy by przecież wolał 30 m za 500 zł
                                                    niż za 1500 zł.
                                                    Za moich czasów w Krakowie nawet "rodzinne" pokoje w akademiku miały 10 metrów
                                                    i do tego się odnosiłam. Mea culpasmile

                                                    W takiej sytuacji to tylko studiować i studiowaćwink

                                                    Pzdr
                                                  • pwrzes Re: mikawi 01.08.05, 21:06
                                                    alez v_m, nie znasz domalki wink Pokoj 30m? ROTFL^ROTFL Tak sie sklada, ze wiele
                                                    lat temu mieszkalem przez jeden rok w tym samym akademiku i pokoje malzenskie
                                                    maja ok 15m2 a nie 30 big_grinDDD

                                                    A doskonale wyposazone kawalerki w *scislym centrum* miasta a nie kilka km od
                                                    centrum jak ten akademik mozna znalezc juz za 700 zlotych, tylko trzeba umiec
                                                    szukac.

                                                    M smile
                                                  • natasza39 do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 00:32
                                                    Nie wiem, czy ja dobrze rozumuję, ale chyba Twój maz nie studiuje.
                                                    Jakim cudem mieszka zatem w akademiku, bo ja nie kumam!
                                                    Akademik jest dla studentów, ewentualnie dla małżeństw studenckich, ewentualnie
                                                    (za zgoda rektora d/s studenckich) dla absolwenta i studentki tej uczelni, do
                                                    której nalezy ów akademik.
                                                    Ja tam juz studia skończyłam dawno i za moich czasow tak właśnie było.
                                                    Znam natomiast dziewczyny (córki mojej przyjaciółki), które maja dochód na łeb
                                                    mniejszy niż 500 zł i im sie akademik ze względu na "wysoką" średnią dochodów
                                                    nie należy (Kraków AGH - gdzie stosunkowo duzo jest miejsc w akademikach w
                                                    stosunku do innych uczelni).

                                                    Zatem erin ja tam ci bynajmniej nie zazdroszcze. Jak twoj maż zarabia tyle, że
                                                    wam sie akademik nalezy, to tu nie ma żadnej opcji innej, tylko mieszkanie w
                                                    akademiku i finał.

                                                    A jak jest inaczej, to cos kombinujecie razem... a to nieładnie jest.Oj
                                                    nieładnie
                                                  • e_r_i_n Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 07:53
                                                    Prog na mojej uczelni to ponad 1000zl. Wszystko zalezy od ilosci miejsci liczby
                                                    chetnych.
                                                    Na wiekszosci uczelni, jakie znam, jest mozliwosc, zeby w akademiku mieszkala
                                                    rodzina, nawet jesli jedno z nich nie studiuje/jest studentem inne uczelni.
                                                    I nie jest to zadne kombinowanie - takie mozliwosci daje regulamin.
                                                    Gdybym w akademiku mieszkala tylko ja z dzieckiem, to w tym pokojujuz nikt by
                                                    nie zamieszkal. Zatem za taki sam pokoj placona bylaby polowe tego, co
                                                    w sytuacji, gdy mieszkamy razem. Dla uczelni - czysty zysk, ze mieszkamy razem.

                                                    Zatem my wszystko robimy uczciwie.
                                                  • kotka.na.dachu Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 08:34
                                                    Erin, skoro próg w uczelni jest 1000, to i tak nie przelewa się wam. Nie
                                                    zazdroszczę.
                                                    Rozumiem jednak, że po studiach stopa się podniesie, bo zostaniesz np. biegłym
                                                    rewidentem wink i zarobisz więcej niż małżonek.
                                                    Co do akademika, to mam mieszane uczucia. Dlaczego? Szanowni studenci nie dają
                                                    dobrego przykładu małemu dziecku. Też kiedyś byłam studentką i odwiedzałam
                                                    znajomych mieszkających w akademiku. Współczułam im. Nie chodzi o powierzchnię
                                                    mieszkalną tudzież o koedukacyjne toalety. Oni żyli w chaosie, przekleństwach,
                                                    nocnych balangach. Może jest to zabawne, ale nie dla mnie.
                                                    Żal mi tam mieszkających, więc żal mi również ciebie. Nie masz jednak takiego
                                                    różowego życia.
                                                  • e_r_i_n Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 08:38
                                                    E tam biegłym rewidentem. Ministrem finansow NA PEWNO bede smile


                                                    kotka.na.dachu napisała:

                                                    > Żal mi tam mieszkających, więc żal mi również ciebie. Nie masz jednak takiego
                                                    > różowego życia.

                                                    A mi zal osob, ktore nie wiedzac prawie nic, wydaja tak kategoryczne sady.
                                                    Kiedys sie na tym przejada. Bolesnie smile

                                                  • kotka.na.dachu Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 08:42
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > A mi zal osob, ktore nie wiedzac prawie nic, wydaja tak kategoryczne sady.
                                                    > Kiedys sie na tym przejada. Bolesnie smile

                                                    Naprawdę ciekawe... smile Jakie kategoryczne sądy? Zbieram fakty i wyciągam
                                                    wnioski. Nawet przyznaję się do błędów! wink Czy to źle, że mi ciebie żal? Mam
                                                    cię zlinczować za zły stan majątkowy? Toż to byłoby podłe.
                                                  • kotka.na.dachu Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 09:10
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > Dobrze - nie kategoryczne, a idiotyczne i nieprawdziwe smile
                                                    >
                                                    > I mi nadal Ciebie zal. Zlinczowac Cie za szpileczki bez podstaw byloby
                                                    podle smile


                                                    Hahahaha

                                                    No dobra, skoro śpisz na kasie, to masz dziwne pojęcie o dobru dziecka i
                                                    szczęściu rodziny w takiej dziurze smile
                                                    Piszesz wątki na emamie co wybrać: akademik za 500 czy mieszkanie za 1000.
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=27185400&a=27185400 Przy czym
                                                    upierasz się i bronisz racji mieszkania w akademiku. Zastanów się nad tym, co
                                                    piszesz.
                                                  • kotka.na.dachu Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 09:18
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    > Jesli dziwne wg Ciebie i Tobie podobnych, to cale szczescie.

                                                    A ja myślałam, że jesteś tylko dziwna...

                                                    > Dziekuje za wypowiedzi.

                                                    Jesteśmy tu po to, żeby pomagać. smile

                                                    > Sadu nad moim zyciem od Ciebie i Twoich kolezanek nie potrzebuje.

                                                    Sądu? Co za górnolotne! smile Czy dyskusja jest osądzaniem? Wątpię.

                                                    > Wzorem dla mnie nie bedziecie.

                                                    Całe szczęście, bo nie lubię, jak mnie ktoś naśladuje. big_grin
                                                  • nilka13 Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 12:55
                                                    e_r_i_n napisała:

                                                    Dla uczelni - czysty zysk, ze mieszkamy razem.

                                                    Dziwny argument.
                                                    Uczelnia niej est instytucją dochodową, zadaniem akademika nie jest
                                                    przynoszenie zysku, tylko dawanie miejsca zmieszkania dla studentów, których
                                                    nie stać na stancję.

                                                    >
                                                    > Zatem my wszystko robimy uczciwie.

                                                    To po co się tłumaczysz?
                                                    N.
                                                  • leeya Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 13:18
                                                    Dla mnie luzik, Erin moze mieszkac w willi 200 metrowej z prywatnym gajem
                                                    oliwnym tudziez plantacja winorosli. Ale jedno mnie irytuje. MIEJSCA W
                                                    AKADEMIKU SA CZESCIOWO REFUNDOWANE. I takze na UW sa one klasyfikowane jako
                                                    POMOC SOCJALNA dla studentow. I aby uzyskac takowe miejsce(-sca) trzeba zlozyc
                                                    podanie z zalaczonym PITem za zeszly rok lub zaswiadczeniem o dochodach za
                                                    zeszly rok + 2 zdjecia. No i w akademikach UW ceny za pokoje 3 osobowe
                                                    ksztaltuja sie na poziomie 250PLN/osoba. A WY placicie 500PLN,czyli, za dwie
                                                    osoby. Wniosek (ach ta logika) jednak troche oszwabiacie. Nie wiem, jakie sa
                                                    zasady przyznawania akademikow i odplatnosci za nie na UW, bo nie chcialo mi
                                                    sie szukac, ale chetnie bym przeczytala statut.

                                                    W UG sa zdrowsze zasady. Za dziecko sie placi. Bo ono tez zuzywa wode, prad
                                                    itd. Tym bardziej, ze w Gdansku opalata za akademik zalezy od rocznego zuzycia
                                                    mediow i na podstawie bilansow zeszlorocznych jest ustalana. Tylko, ze w gda sa
                                                    strrrraszne warunki w akademikachsad Tak samo jak w hotelach asystenckich. Za
                                                    zadne skarby swiata bym nie chciala mieszkac tam z rodzina. Na studiach tez
                                                    mieszkalam w akademiku cale 3 tygodniesmile Potem juz w wynajetym mieszkaniu.

                                                    Leeya


                                                    nilka13 napisała:

                                                    > e_r_i_n napisała:
                                                    >
                                                    > Dla uczelni - czysty zysk, ze mieszkamy razem.
                                                    >
                                                    > Dziwny argument.
                                                    > Uczelnia niej est instytucją dochodową, zadaniem akademika nie jest
                                                    > przynoszenie zysku, tylko dawanie miejsca zmieszkania dla studentów, których
                                                    > nie stać na stancję.
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Zatem my wszystko robimy uczciwie.
                                                    >
                                                    > To po co się tłumaczysz?
                                                    > N.
                                                    >
                                                  • e_r_i_n Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 13:27
                                                    leeya napisała:

                                                    > MIEJSCA W AKADEMIKU SA CZESCIOWO REFUNDOWANE.

                                                    W tej chwili juz nie. Od stycznia zeszlego roku zmienily sie zasady
                                                    przyznawania pomocy socjalnej (dzieki ktorym m.in. prawo do stypendium
                                                    socjalnego dostali studenci zaoczni). I wg nowych zasad dofinansowanie
                                                    do akademika (lub wynajmowanego mieszkania - jesli przedstawi sie umowe najmu,
                                                    a wlasciciel odprowadza podatek) przysluguje tylko osobom, ktore spelaniaja
                                                    warunki konieczne do uzyskania stypendium socjalnego. A wiec wszyscy (studenci,
                                                    niestudenci, obcokrajowcy) placa za akademik tyle samo, a najbiedniejsi dostaja
                                                    ekstra 70 zl (w konczacym sie roku akademickim) do stypendium socjalnego.
                                                    Oznaczalo to dla studentow podwyzke cen za akademik o owe 70zl.
                                                    Wczesniej moj maz placil tzw. pelna stawke - czyli jego miejsce refundowane nie
                                                    bylo. Warto poczytac zasady, a potem wyciagac wnioski smile


                                                    > W UG sa zdrowsze zasady. Za dziecko sie placi.

                                                    Placi sie za dziecko, jesli mieszka z jednym rodzicem (tak jak moja kolezanka
                                                    placila). Jesli mieszkaja rodzice plus dziecko, to za dziecko sie placi (my nie
                                                    placilismy).
                                                  • e_r_i_n Prawo 02.08.05, 14:40
                                                    Ustawa z dnia 7 stycznia o zmianie ustawy o szkolnictwie wyższym, ustawy
                                                    o wyższych szkołach zawodowych oraz ustawy o pożyczkach i kredytach studenckich.

                                                    Art. 152 c w ustępie 4 otrzymuje brzmienie:

                                                    Kwota stypendium socjalnego może zostac zwiekszona studentowi studiow dziennych
                                                    w związku z ponoszeniem dodatkowych kosztow z tytułu:

                                                    1) zakwaterowania w domu studenckim lub w obiekcie innym niz dom studencki,
                                                    jezeli codzienny dojazd z miejsca stałego zamieszkania do uczelni
                                                    uniemozliwialby lub w znacznym stopniu utrudnial studiowanie;
                                                    2) zakwaterowania w domu studenckim lub w obiekcie innym niz dom studencki
                                                    w przypadkach, o ktorych moze w pkt 1, niepracujacego malzonka lub dziecka
                                                    studenta.

                                                    Oraz regulamin podziału Funduszu Pomocy Materialnej na mojej uczelni:

                                                    § 31
                                                    Do zamieszkania w DS. uprawnieni są także małżonek i dzieci studenta, któremu
                                                    przyznane zostało miejsce.


                                                    Całosc:
                                                    akson.sgh.waw.pl/samorzad/samorzad.php?komisja=1
                                                  • mikawi Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 17:35
                                                    leeya napisała:
                                                    >Wniosek (ach ta logika) jednak troche oszwabiacie.

                                                    hmm... dość pochopnie wnioski wyciągasz i to na dodatek będące oskarżeniem, że ktos jest nieuczciwy. Może warto pomyślec zanim zaczniesz zarzucać komuś nieuczciwość? a jeśli uważasz że przepisy te są nieuczciwe - zgłoś to do rektora a nie obrzucaj oskarżeniami ludzi, którzy stosują się do owych przepisów? TYM BARDZIEJ że erin na UW nie studiuje, więc na co jej informacje jak jest na UW czy UG? ma się pochlastać że na jej uczelni jest tak a nie inaczej?
                                                  • megan58 Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 19:47
                                                    Masz racje Mikawi .Tez dzis myslałam o tej sprawie.
                                                    Uczelnie dostaja jednak pieniadze od Panstwa i to z NASZYCH podaktków ERNi -
                                                    moze sobie oszczedzac.
                                                    Mysle ze trzeba sie zastanowic by uczelnie w wiekszym stopniu było
                                                    samofinasujace sie i zeby z naszych pieniedzy nie szło na tansze nie dla
                                                    studentów.
                                                    Dlatego myśle ze warto zastanowic sie nad zainteresowaniem ta sprawa wiekszej
                                                    ilosci ludzi aby cos z takim fantem zrobic. W koncu nie zamierzam dodowac
                                                    dorosłego facte po 30 i dotgeo takiego który nie placił alimentów. Masz racje
                                                    to prawo mu na to pozwala . To prawo pozwala by NASZE PODATKi sły na tkie
                                                    rzeczy. Moze czas zacząc o tym mowic głosno.
                                                    Dofinasowywanie uczelni dla Studentów , ale tylko dla ..
                                                    Mysle ze ludzi którzy nie lubia by ich podatki szły w błoto to zinteresuje.
                                                  • megan58 Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 20:01
                                                    Rozmawaiłam własnie ze znajomymi w pracy i Oni nie mieli pojęcia ze teraz
                                                    uczelnie w ten sposób tofinasowuja całe rodziny studenta a nie samego studenta.
                                                    I co Wiecje nie podoba im sie to!!!!
                                                    Mysle, ze wielu ludzi w Polcse nie zdaje sobie z tego sprawy i. Czas by
                                                    uczelnie zaczeły sie rozliczyc i czas sprawdzic czy nie moga wiecej sie
                                                    finasowac sami np. własnie z akadameików. Np pobierac wiksze opłaty od
                                                    niestudentów. Dla niestudentów winny byc ceny rynkowe!
                                                    Myśle że wielu ludzi nie zdajesobie z tego sprawy na co idaich podatki i ze
                                                    uczelnie moga tak naprawde mięc wieksze pieniadze.
                                                  • e_r_i_n Re: do erin w kwestii tego akademika 02.08.05, 20:08
                                                    megan58 napisała:

                                                    > Oni nie mieli pojęcia ze teraz uczelnie w ten sposób tofinasowuja całe
                                                    > rodziny studenta a nie samego studenta.

                                                    Megan, czy Ty rozumiesz slowo pisane? Mozliwosci mieszkania w akademikach nie
                                                    studentow istanila i istnieje od dawna. Moze Twoi znajomi nie studiowali,
                                                    stad tego nie wiedza?
                                                    W tej chwili ceny sa takie same, ale nie dzieje sie to kosztem uczelni czy
                                                    podatknikow, bo nie studenci placa mniej, tylko studenci placa WIECEJ, a pomaga
                                                    sie najbiedniejszym (ba, nawet daje im sie wybor - moga mieszkac w wynajmowanym
                                                    mieszkaniu, a kiedys pomagano tylko tym w akademikach). Tak wiec nie martw sie,
                                                    duzo wiecej wyciagaja z budzetu matki podajace nieprawdziwe infromacje,
                                                    niz malzonkowie studentow.

                                                  • megan58 Re: do erin w kwestii tego akademika 03.08.05, 08:39
                                                    ERIN -Mikawi .
                                                    Po pierwsze to miedzy innymi z moich podtaków i ludzi o tym nie swiadomych ida
                                                    pieniadze na finasowanie ?? No własnie nie studenta a jego rodziny. I to jest
                                                    dla mnie zaskoczeniem.
                                                    Jak i dla wielu moich znjomych..i mysle ze wielu ludzi w kraju nie swiadomych
                                                    tego.
                                                    Czy same sie finansuje- pierwszy raz ssłysze by szkolnicto wyższe czy
                                                    jakiekolwiek samo sie fiansowałao. Czy zarabia na akademikach. Moze.., ale nie
                                                    tyle jak widac ile powinno.. Student powinie miec pomoc. To dla mnie bez dwu
                                                    zdan. Ale jesli student podejmuje dorosła decyzje o załozeniu dzirodziny i
                                                    posiadaniu dziecka- to jak dla mnie tewn studen powinie sie już martwic o to
                                                    gdzie bedzie mieszkał. I Studen moze miec zgarawnotwan miejce w pokoju w
                                                    akademiku , lub np. dodtacje rowna awrosci tego miejsca , ale czemu cała
                                                    rodzina. Zakładzasz rodzine - to myslisz gdzie bedzie mieskzac i za co zyc.
                                                    Czemu z moich podatków ma byc to finasowane. Bogata uczelnia chce cos komus
                                                    ekstar foinasowac- OK - pownna dostawac mniejsze pieniadze z budzetu - bo
                                                    widzocznie ma ich mnustwo a dziura w budzecie duza i w Polcse wiecej
                                                    potrzebujaćych.

                                                    Miakwi. Pikety urzadzac nie bede bo to nie sposób. Ale pogadać, przedstqwic
                                                    sprawe gdzie trzeba. Podać przykład np. finasujemy acte który nie placił
                                                    alimetów ma trzydziesic lat itd..
                                                    Zaitersowac ludzi . zacząc o tym pisać w gazetach - by ludzie dowiedzilki sie
                                                    hjak to wyglada i czy chca by na to szły pieniadze.
                                                    Ja nie chce I moje prawo. Płace podataki.
                                                    A teraz jeszcze najlepszy moment na ruszeni tej sprawy. Przed wyborami.

                                                  • e_r_i_n Re: do erin w kwestii tego akademika 03.08.05, 08:59
                                                    No coz - jak dla mnie nie powinno tego byc, tak jak nie powinno byc bezplatnej
                                                    sluzby zdrowia i bezplatnej nauki. Oraz zlikwidowane powinny zostac wszelkie
                                                    zasilki (w zamian jakies krotkotrwale zapomogi), dofinansowania. Stypendia?
                                                    Owszem, ale bardzo restrykcyjnie przyznawane. Poki co ja musze sie godzic, zeby
                                                    z podatkow byly placone zasilki pseudosamodzielnym mamom, Ty musisz sie godzic
                                                    na to, zeby moj maz mogl W MAJESTACIE PRAWA mieszkac ze mna w akademiku.

                                                    Probowac zmian mozesz - popre Cie nawet, pod warunkiem, ze bedziesz
                                                    konsekwentna. Ale cel nadrzedny, czyli dokopac erin i jej rodzinie, i tak nie
                                                    zostanie osiagniety, bo nawet jesli zmiany nastapia, to mnie juz nie dotkna.

                                                  • megan58 Re: do erin w kwestii tego akademika 03.08.05, 09:03
                                                    ERNI - co do mego celu nadrzednego to sie mylisz. Tak jak co do moich
                                                    proorytrów czy pogladow. Ja moge nie chceic płacic na facet który migał sie od
                                                    alimentówm, ale ze swoich podatków moge dodtawac fundacje własnie dzieci
                                                    porzucoych i dzieci poozstawionych przez ojców. To sa moje wybory i to o co ja
                                                    bede walczyc, Ty walcz o to o co ty chcesz .
                                                    Co do pseudo samodzielnych - poprosze o definicje wtedy sie ustosunkuje.
                                                  • e_r_i_n Re: do erin w kwestii tego akademika 03.08.05, 09:18
                                                    A ja nie chce placic skladki zdrowotnej i czekac na wizyte u specjalisty
                                                    3 miesiace. Tyle, ze poki prawo jest takiej, jakie jest, nasze (nie)chcenie nie
                                                    ma nic do rzeczy. I tak jak pisze - ja jestem za cieciem pomocy (a zatem
                                                    i obciazen). Kazdy powinien miec tyle, na ile zapracuje.
                                                    Pseudosamodzielne? To takie, ktore nie biora slubu, zeby miec zasilek (wg
                                                    starych przepisow). Albo ukrywaja, ze zyja w zwiazku z ojcem dziecka. Chore
                                                    jest tez dawanie zasilku tym matkom, ktore alimenty otrzymywaly. Wystarczajaco
                                                    jasno sie wyrazilam?
                                                    A postawa? Nie sadze, zeby byla taka, o jakiej mowisz. Ja jestem gotowa poprzec
                                                    zmiany, ktore i we mnie uderza, jesli bedzie mi sie gorzej wiodlo (bo jak bede
                                                    bez pracy, to dostane tylko minimalny wymiar pomocy zdrowotnej na przyklad).
                                                    Jestem gotowa sama sobie odkladac na emeryture, sama troszczyc sie o to,
                                                    czy bede miala sie w razie czego za co leczyc. I jestem gotowa na zmiany,
                                                    po ktorych moje dziecko, zeby studiowac, bedzie musialo zaciagnac kredyt -
                                                    bo nie oszukujmy sie, nie kazdy studia musi konczyc, a to co sie dzieje teraz -
                                                    wszechobecni mgr po marnych, a tanich szkolach - jest chore.
                                                    Ty tez jestes gotowa na takie zmiany?