Dodaj do ulubionych

czy łatwo jest odejść

02.01.14, 16:39
W wielu wątkach czytałam o zostawianiu męża czy też żony. Niektórzy piszą, jakby to bylło wyjście do sklepu. Przecież ludzi łączą dzieci, jakieś plany, zobowiązania. Kiedyś przecież za coś się kochali a teraz "do widzenia" i już? Moja znajoma po kłótni z mężem zaczela pakować siebie i dziecko, chłop przeprosił i po temacie. A co, gdyby nie przeprosił? Wyprowadzka? Ona chciała go kontrolnie sprowokować. Nie rozumiem. Znam pary, które się wyprowadzają i wprowadzają w kolko Macieja. Nikt już ich nie bierze poważnie. Nie wiem, czy się kochają taka miłościa czy nie potrafią się ostatecznie rozstać. A rozstania na powaznie i ostatecznie? To jak to jest, łatwo czy trudno zostawić partnera? Ale tak ostatecznie. Duzo słów musi paść czy może też czynów by odejść?
Obserwuj wątek
    • jak-nie-ja-to-kto Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 17:03
      Nie wiem, jestem mężatką.
    • grave_digger Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 17:11
      Im dalej w las tym trudniej. Bo nawet, gdy jest źle, bardzo źle, wciąż ma się tę głupią nadzieję na lepsze czasy. Ale potem coś pęka i już nie ma odwrotu.
    • jola-kotka Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 17:13
      Kiedyś się kochali ale już się nie kochają,więc się rozstają.Łatwe to nie jest,ale nie będziesz chyba mieszkać pod jednym dachem z kimś kogo nie kochasz.W imię czego niby,marnować sobie życie.Plany się ma z kimś kto odgrywa w naszym życiu istotną rolę.Ktoś kogo już nie kochamy takiej roli nie odgrywa więc i plany przestają być aktualne. Jeśli chodzi o dzieci to nie wiem,ale chyba lepiej jak rodzice się rozstaną i są szczęśliwi niż mają się dusić ze sobą i trzymać te dzieci w domu gdzie atmosfera jest gęsta i gdzie dzieci widzą brak uczuć między rodzicami.
    • marychna31 właśnie dzisia czytałam fragment 02.01.14, 17:15
      najnowszej książki Agnieszki Gil - Układ nerwowy:
      "Kolejny rok dla Magdaleny rozpoczął się trzeciego stycznia. Postanowiła zostawić balast, którego nie była już w stanie dłużej holować, i spróbować zbudować swoje życie, siebie, na nowo. Co prawda łatwiej postanowić, niż zrobić, rzeczywiście bronić się przed tym, co ją rani, bo strach przed odrzuceniem był w niej silnie zakorzeniony i szczerze mówiąc, niespecjalnie czuła się na siłach, by stawić mu czoło, ale bunt trwał – może wystarczy go na realizację planów?"
      • bei Re: właśnie dzisia czytałam fragment 02.01.14, 17:21
        Dzięki Marychna- mam sklerozę i zapomniałam, ze mialam sobie kupić, już lecę do e-empiku poszukać tej pozycji.


        Co do rozstawania- najtrudniej, gdy jest to rewolucja, przy ewolucji rozpadu jest dużo łatwiej ( co nie oznacza łatwo, wręcz dalej trudno...)
    • jak_matrioszka Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 18:27
      Chyba zalezy od tego jakie sa perspektywy po drugiej stronie drzwi. Jak sie ma pomysl na nowe gniazdko, to wyjscie jest jak wyjazd na dlugie i upragnione wakacje - pakujesz walizke i wyfruwasz ja na skrzydlach. Jesli sie wychodzi bo po tej stronie drzwi jest takie pieklo, ze po drugiej chyba juz gorzej byc nie moze, to latwo nie jest, ale slowko "zegnam" nieco podnosi na duchu.
    • paul_ina Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 18:34
      Byłam z chłopakiem 12 lat, od 16 roku życia, po studiach mieszkaliśmy razem i planowaliśmy ślub. W pewnym momencie zorientowałam się, że każde z nas bardzo się zmieniło, wyrośliśmy na zupełnie inne osoby, inne cele, inny sposób myślenia, coś się wypaliło, przestałam go kochać. Wolałam od niego odejść nawet z założeniem, że do końca życia będę sama albo tułać się po kolejnych nieudanych związkach, niż ciągnąć dalej ten związek. Odchodziłam na zimno, z uporem powtarzając mu, że to zupełny koniec, nie ma żadnej szansy, nigdy więcej nie będziemy razem, wyprowadzając się - czułam się szczęśliwa.
      A jednak kolejne 3 - 4 miesiące miałam wyjęte z życia, nie spałam po nocach, nie żałowałam - ale tak jakby byłam w szoku, że jestem sama, że doszło do rozstania. Gdyby nie przyjaciółki, byłoby mi ciężko - a przecież nie kochałam już kolesia i cieszyłam się z rozstania.

      Dlatego moim zdaniem ostateczne rozstania są bardzo trudne, proporcjonalnie do długości trwania związku.
      Z drugiej strony - takie rozstania 'na niby' czy 'na próbę' czy 'przerwy' to patologia związku, niepoważne zachowanie, nie zachowałabym się tak i nie pozwoliła tak traktować.
      • agata_abbott Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 10:40
        O, miałam dokładnie takie same przeżycia. Tyle, że byliśmy ze sobą ponad 5 lat, od czwartej klasy liceumsmile
    • astomi25 Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 18:52
      Nie wiem czy latwo jest odejsc, musialabym zapytac mojego eks meza. wink Choiaz juz raczej nie bede miala okazji.
      On wlasnie tak odszedl, bez slowa. Po 10 latach zwiazku i 8 malzenstwa, wyszedl z domu, pojechal do pracy i nigdy wiecej nie wrocil. Starsza corka miala wtedy 6,5 roku a ja bylam z mlodsza w 3 miesiacu ciazy. Zostawil nas w kwietniu, a w pazdzierniku poprzedniego roku kupilismy dom do ktorego wprowadzilismy sie w styczniu.
      Zostalam sama z dzieckiem, w ciazy ( o ktora sie staralismy 2 lata) ,w duzym domu z kredytem of course i w wielkim szoku.
      Tez szok trwa do dzis, mimo ze meza juz nigdy wiecej na oczy nie zobaczylam, on nigdy do corki nie zadzwonil, nie przyjechal. Mimo iz jestesmy po rozwodzie i ma on odebrane prawa rodzicielskie.
      Po jakim czasie wyszlo ze przyczyna byla 19 letnia cizia, ale szok mimi tego mniejszy nie byl. Bo to maz mi slubowal, niby kochal,mial dzieci.
      A pewnego slonecznego dnia wyszedl z domu, jakby go nigdy ze mna nie dzielil.
      Nie wiem dlaczego tak sie zachowal, odchorowalam, ulozylam sobie zycie na nowo.
      I do przeszlosci wracac nie bede.
      • d.d.00 Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 19:26
        Myślałam, że takie historie zdarzają się w filmach. Smutne.
        • jak_matrioszka Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 19:42
          Zycie pisze "lepsze" scenariusze, niestety. Ja przezylam mniej widowiskowe wyjscie: mielismy jechac razem na dlugi weekend majowy, przed wyjazdem poszlam sie wykapac. Nagle drzwi lazienki sie otwieraja i staje w nich moj TZ. Popatrzal na mnie i pyta czy ja sie zmienie. Nietrudno sie domyslec jakie beda konsekwencje mojej odpowiedzi, ale doszlam do wniosku ze ewentualne klamstwo tylko odroczy wyrok, wiec odpowiedzialam zgodnie z prawda ze nie. TZ zamknal drzwi i na weekend pojechal sam, a ja z 8-miesiecznym dzieckiem zostalam sama. Po weekendzie koledzy TZ'ta przyjechali po jego dobra doczesne. Nie widzialam go przez ponad dwa lata, dziecko mialo skonczone trzy lata kiedy wreszcie sie pojawil i wyrazil zgode na wyrobienie paszportu. Nie wygladalo na to zeby mu odejscie sprawilo specjalna trudnosc, ale juz sie nie zapytam, bo mu sie zmarlo.
          • d.d.00 Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 19:50
            Ja rozumiem, że może go nie interesować ex, ale dziecko? W głowie mi się to nie mieści, albo słabo znam facetów.
            • asia06 Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 15:12
              Dosia, mam w rodzinie taki przypadek. Też nikomu się w głowie nie mieści. Facet mieszka 7 kilometrów o ex-zony i dziecka (aktualnie 14 lat).Ba, pracuje dokładnie w tym samym miejscu, co żona. Z żona nie rozmawia, dziecka zupełnie nie widuje. Dodatkowo, była żona i matka faceta są w całkiem dobry stosunkach do dziś. Małżeństwo trwało może z rok, dziecko było zupełnie malutkie, gdy się rozwiedli.
    • kanna Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 19:15
      Znam kobietę - ustawiona zawodowo, piękna, inteligentna, zadbana. Dom, który kupiła i utrzymuje. Synek 7-8 lat.

      + jej facet (ojciec): również elegancki, wysportowany, nie pracuje, ogląda się za innymi, może nawet zdradza. Nie szanuje kobiety, obraża, nie jest dla niej oparciem ani emocjonalnym (na czym jej najbardziej zależy), ani ekonomicznym, ani nawet technicznie w domu nie pomaga.

      Kobieta powiedziała mi tak: Ja go kocham. Choć mogę go wyrzucić w każdej chwili (może mieszkać u swojej matki, ma też swoje mieszkanie), to nie potrafię. Gdyby mnie bił, syna, może było by mi łatwiej.

      Kobieta może się (bez problemu) sama utrzymać, znaleźć nowego partnera. A jednak się waha.

      Kobiecie, która nie ma takich zasobów jak ta z mojego przykładu, jest pewnie ze sto razy trudniej.

      Znam kobiety, które odeszły. Zawsze jest to albo akt olbrzymiej odwagi, albo desperacji.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 20:22
      Jestem osobą, która szybciutko odchodzi, gdy coś jej się nie podoba, ale ja jestem bardzo niezależna mentalnie i finansowo.
      • obrus_w_paski Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 21:11
        hle hle

        wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):

        > Jestem osobą, która szybciutko odchodzi, gdy coś jej się nie podoba, ale ja jes
        > tem bardzo niezależna mentalnie i finansowo.
        • paul_ina Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 22:41
          > hle hle
          >
          > wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):
          >
          > > Jestem osobą, która szybciutko odchodzi, gdy coś jej się nie podoba, ale
          > ja jes
          > > tem bardzo niezależna mentalnie i finansowo.

          Tia.
    • obrus_w_paski Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 21:17
      wg mnie zawsze trudno, nawet dla tych co odchodza po cichu i bez slowa wyjasnienia.
      Moja kolezanke maz tak zalatwil po 22 latach malzenstwa. Wyszedl do pracy, dal buzi przy wyjsciu i powiedzial, ze kocha. Po poludniu zadzwonil, ze wynajal sobie pokoj w pensjonacie. Od tamtej pory widziala go 2 razy (minelo ponad pol roku).
      Bez slowa wyjasnienia, no chyba ze jako wyjasnienie rozumiemy " nie moglem juz wytrzymac". Facet z dziubka zonie pil przy ludziach i jak twierdzi ona, sam na sam tez byl rownie czuly i kochany.
      Nie usprawiedliwiajac nikogo, mimo takich historii jestem pewna, ze odejsc jest trudno.
    • noname2002 Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 22:54
      Jest to równie łatwe jak własnoręczna amputacja powiedzmy palca. Ale jak się pomyśli, że reszta życia ma tak wyglądać jak dotychczasowe ileś lat małżeństwa, to się odchodzi. Nigdy nie żałowałam decyzji o rozwodzie.
    • dzikafoka Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 23:32
      mi było cholernie trudno podjąć decyzję o odejściu, choć naprawdę nie było już co ratować. zeszło mi się 5 lat i chyba nikt już nie wierzył, że go zostawię. on sam też wink
    • mindtriper Re: czy łatwo jest odejść 02.01.14, 23:52
      Nie mam większych doświadczeń w tej materii, ale wyobrażam sobie, że trudniej odejść (paradoksalnie) jeśli się źle układa, bo ciągle tli się nadzieja. Łatwiej za to kiedy po prostu coś się skończyło, wypaliło, nawet jeśli ta druga strona jest nadal w porządku (w sensie nie pije, nie bije, nie ubliża ani się nie łajdaczy).
    • princy-mincy Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 04:03
      Nigdy po kłótni sie nie pakowalam, to musialobyc strasznie infantylne tak zareagować. Noe rozumiem takich prowokacji.
      Nie mam doświadczeń z rozstaniem z mężem, tylko z facetami przed zamążpójściem.
      Łatwo nie było, choc wiedziałam, ze juz nie kocham, ze juz sie cos skończyło.
      Teraz, gdy niedługo urodzi sie drugie dziecko, moj maz musiałby niezłe nawywijac, żebym chciała sie z nim rozstać.
    • ruscello Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 06:30
      Oczywiście, że najczęściej bardzo trudno jest odejść nie tylko od męża, ale i od partnera czy wcześniej od chłopaka. Ja nie znosiłam "odchodzić" nawet od nastoletnich miłostek.

      Ale dorosły człowiek nie powinien podejmować decyzji w oparciu o to, co łatwiejsze, ale co lepsze długoterminowo.

      Obca osoba na forum nie zdecyduje o odejściu, ale przynajmniej czasem może otworzyć oczy. Dla mnie zdrada to koniec, ale rozumiem, że inni chcą związek kontynuować. Tylko nie zawsze warto i wtedy mogą się przysłużyć głosy o odejściu.

      Po zdradzie związek musi się oprzeć na wybaczeniu i zbudowaniu zaufania na nowo. Najpierw musi być skrucha. A jak czytam, że mąż będzie się zastanawiać, czy woli żonę, czy kochankę, to nie jestem w stanie doradzić walki o związek. Walczyć to trzeba o coś, nie dla zasady lub ze strachu przed zmianą życia. Takie pozwolenie, by mąż rozpatrywał "oferty" składane przez żonę i kochankę, by dokonać wygodniejszego dla niego wyboru, jest dla kobiety uwłaczające. Nic się nie osiągnie przymykając oko na zdradę, bo pan nie będzie miał powodu, by zdrad nie powtarzać, skoro dobra żona nawet bez skruchy przyjmuje z powrotem.
    • guderianka Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 07:53
      Myślę, że zadałaś pytanie retoryczne
      Oczywiście, że nie jest łatwo, zawsze jest trudno
      Ale wszystko zależy od stażu małżeństwa,kłopotow które w nim się pojawiły, ilości dzieci, stanu majątku, charakteru Męża. Ja np. "chciałabym" się rozwodzić z moim M - w tym sensie, że wiem, że dobro dzieci jest dla niego najważniejsze, że nie jest osobą skorą do kłótni, zemsty i nienawiści (w przewieństwie do mojego ex męża furiata)
      • ada16 Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 09:28
        A odejście , by poprawić życie partnerowi?
        W jednym z wątków ( nie chcę odnosić się do sytuacji TEJ żony) pojawiło się zdanie , że pozwoli odejść mężówi, by dac mu szanse być szczęśliwym z tamtą kobietą.Bo może tam będzie naprawdę szczęsliwy.
        Czy odeszłybyście od męża/partnera dlatego , żeby nie stać mu na drodze do szczęscia ? zero myślenia o sobie i swoich dzieci?
        I z drugiej strony , czy byłybyście w stanie być z mężczyzną wiedząc, że stanęłyście na drodze do JEGO szczęscia ( uważając , że wy jesteście szczęsliwe własnie z nim?) , mimo , ze on stłumił swe uczucia, a tę drugą spotkał pózniej niz was?

        • triss_merigold6 Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 09:59
          Jeszcze nie oszalałam, żeby w ten sposób podchodzić. To jakiś wyrafinowany masochizm.
        • d.d.00 Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 10:03
          Znając swój wredny charakter to nie pozwoliłaby tak łatwo odejść. W znaczenie - dużo szczęścia i słodyczy była żona tobie życzy. Na pewno robilabym wszystko, by mu życie utrudnić. Przedłużanie rozwodu, walka o wysokie alimenty itd. Ja po prostu jestem wredna małpa wink
    • vilez Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 09:20
      Pewnie bywa różnie.
      Dla mnie to był ból nie do opisania. Działo się niemożliwe. Transgresja - przekroczenie swojego najbardziej wewnętrznego zakazu. Miałam obraz, że spala mnie zimne białe światło.
      Ilość słów temu towarzysząca to rzecz względna, bardziej liczy się jakość tych słów.

      Dziś, po latach, myślę sobie, ze najbardziej boli oprócz przekroczenia tego wewnętrznego zakazu (straszne), zrywane więzi. Więź budowana latami to silna struktura, umocowana głęboko i rozlicznymi korzeniami. Wraz z nią wyrywa się także część siebie, coś jak wyrwane kawałki ciała.
      Łatwiej jest tym, których więź wygasła.
      Zrywanie takiej więzi trwa latami.
      • kietka Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 09:41
        zalezy jaki mamy kontak ze samą sobą smile paradoksalnie, jezeli szanujemy siebie i znamy swoja wartosc, jestemy samodzielne ekonomicznie i emocjonalnie, nie mylic z oziebloscia, to nie jest to zadna wielka trauma.
        moj maz wie, ze pomimo uczuc, ktore nas łacza, podroz w bok, jest podroza w jedna strone. zawsze ma wybor i nie ma z mojej strony zadnych scen zazdrosci, ani szpiegowania.
        jestesmy dorosli i nic nie moze nas zmusic do trwania w zwiazku, ktorego nie chcemy. jednak poki co chcemy byc wlasnie ze soba, co bedzie jutro czas pokaze smile
    • biotka Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 09:46
      Oczywiście, że nie jest łatwo. Odeszłam od pierwszego męża i nie żałuję, ale łatwo nie było ani przez chwilę. Małżeństwem byliśmy 3 lata, ale parą znacznie dłużej i nie łatwo jest zerwać wszystkie łączące po latach więzi. Wiedziałam, że już nie mogę z nim być, wiedziałam nawet dość dokładnie dlaczego i gdzie był pierwszy błąd w związku, a i tak ciężko było przeprowadzić w praktyce rozstanie.
      Znam też osoby, które rozstają się z partnerami szybko, po pierwszych niepowodzeniach, kłopotach, ale według mnie te osoby są zaburzone emocjonalnie (jedną taką osobę znam naprawdę dobrze).
    • morgen_stern Re: czy łatwo jest odejść 03.01.14, 10:11
      No nie wiem, w moim małżeństwie między rozpoczęciem potężnego kryzysu a ostatecznym rozstaniem minął niemal rok. Już w połowie tego okresu wiedziałam, że to koniec, ale nie byłam w stanie wykrztusić "rozwiedźmy się". On chyba też nie. To było potwornie trudne. Jeszcze po rozwodzie miałam mały kryzys i wydawało mi się, że źle zrobiłam, ale po kilku dniach mi przeszło tongue_out i dziś wiem, że rozwód był dla nas obojga dobrą decyzją.
      Z obecnym rozstaliśmy się właśnie tak, na gorąco, po kolejnej kłótni i to był błąd, oboje się nadęliśmy i każde czekało na ruch tego drugiego. Zmarnowane mnóstwo czasu, teraz to nadrabiamy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka