Dodaj do ulubionych

Nie ogarniam tego podejścia

07.01.14, 11:48
W kwestiach materialnych forum zaleca rozwagę, namysł, przeanalizowanie różnych wariantów, porównywanie, negocjowanie ceny (mieszkania, działki, samochodu) i niepodejmowanie decyzji pochopnie.
Wyjazd na wakacje - porównanie 300 ofert, miejsc, wyżywienia, krajobrazu, innych danych.
Żłobek czy opiekunka - często pół roku intensywnego myślenia minimum.
Pomoc w wyborze studiów dla dziecka - konsylium rodzinne, towarzyskie, rok rozważań.

Porządny i dobry w zasadzie mąż po X latach małżeństwa ma zaćmienie i zainteresował się koleżanką z pracy, a małżonka zastanawia się co ma zrobić? Rzuć go natychmiast, po co ci on, absolutnie nie walcz, po prostu odpuść, złóż pozew rozwodowy.
Nie ogarniam tego podejścia, jak pragnę zdrowia.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 11:51
      Gorzej, czasami nie jest to nawet regularny romans tylko jednorazowe umoczenie kija gdzie indziej.
      • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:07
        Czasami nawet i tego nie ma, a jest faza zauroczenia w postaci wypisywania durnot na fb, sms-ów, flirtu i pracowych pogaduszek. Nielojalność - jasne. Ale to nie powód, żeby reagować natychmiastowym pakowaniem walizek, no chyba że pani od dawna chciała się pozbyć męża i znalazła znakomity pretekst.
        Dlaczego kobieta ma oddawać bez walki coś na czym jednak jej zależy?
        • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:21
          Mowa nie o rzeczy, ale o człowieku. Jeśli on nie będzie chciał związku kontynuować to tego związku nie będzie. Manipulacje, zmuszanie, kontrolowanie itp. na większość ludzi działają odstręczająco. W większości przypadków im bardziej desperacko próbuje się męża zatrzymać tym pewniejsze, że będzie uciekał.
          • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:25
            Hm... jak ktoś nie chce kontynuować związku, to potrafi to okazać czynem i słowem.
            Nie mam na myśli rzucania się pod drzwi, gdy mąż stoi w progu z walizkami, tylko wczesną interwencję, która skutecznie może panu wybić z głowy zadurzenie i objawić perspektywę bilansu zysków i strat.
          • kawka74 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:26
            Jeśli on nie będzie chciał związku kontynuo
            > wać to tego związku nie będzie.

            Ale jeśli ona chce kontynuować związek, to już nie może - bo to brak honoru/klasy/szacunku dla samej siebie, co tam chcesz.
            Tutaj nie chodzi o to, co pan zrobi albo czego nie zrobi, tylko o to, że dla kilku pań wyjście jest jedno, nawet jeśli pan wykaże skruchę i natychmiast kopnie tę drugą w tyłek.
            Bo honor.
            • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:34
              Ich prawo. Godność osobista to sprawa osobista i każdy może mieć inaczej postawione granice. Zresztą separacja po wyjściu na jaw zdrady nie oznacza jeszcze, że później nie można do siebie wrócić - często obu stronom pomaga to realnie ocenić sytuację i zrewidować priorytety.
              • kawka74 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:43
                Godność osobista to sprawa osobista i każdy może mieć inaczej postaw
                > ione granice.

                I o tym trzeba by pamiętać za każdym razem, kiedy pojawi się sugestia ratowania związku, żeby zdradzona małżonka nie musiała czuć się jak ścierka do podłogi.

                >Zresztą separacja

                O separacji nie było mowy - miała zerwać definitywnie i już.
                • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:55
                  Można zerwać definitywnie, a potem do siebie wrócić.
                  • kawka74 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:06
                    Wszystko można zrobić, ale chyba nie o tym mowa?
            • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:26
              no, a teraz próbuję sobie wyobrazić, jak to owe panie w innych sytuacjach życiowych (praca, koleżeństwo, kwestie finansowe) są takie honorne... i po jakiejś nielojalnosci ze strony np pracodawcy/koleżanki/kogoś z rodziny - zawijają kitę i honorowo oddalają się w stronę zachodzącego słońca przysięgając, że więcej nie splamią się kontaktami, bo one klasę mają...
              • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:40
                Ja w ogóle nie rozumiem o co Wam chodzi z tym honorem. Moim zdaniem w emocjach bezpośrednio po ujawnieniu zdrady w ogóle nie należy decydować, co będzie z małżeństwem m.in. dlatego że to nie zależy tylko od nas. Separacja czy rozłąka natomiast to jest znakomity pomysł. Oszczędza się sobie kłótni, ma się czas na rozmyślanie i zdradzający małżonek ma okazję zatęsknić i odczuć stratę rodziny. Nikomu nie radziłabym decydować ostatecznie w pięć minut. Ale też rady Triss coby jaja pokazać zastraszając współmałżonka i zmusić go do trwania w małżeństwie są równie idiotyczne. Jedyny plus jaki z nich wynika to niezmieniona logistyka - poza tym może to być przepis na totalną porażkę i strona, która została zdradzona ma duże szanse skończyć podwójnie poszkodowana.
                • kawka74 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:00
                  > Ja w ogóle nie rozumiem o co Wam chodzi z tym honorem.

                  To sobie przeczytaj wątek Adwarp - to był Leitmotiv części krytycznej.
              • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:49
                A Ty Yenna nie porównuj układów biznesowych do małżeństwa, bo to nie jest istota małżeństwa dla większości ludzi. Nie wybierałam sobie męża pod kątem tego, co mi się najbardziej opłaca logistycznie i finansowo i nie dla tych aspektów jesteśmy razem. Nie interesuje mnie czy mój pracodawca mnie lubi i kocha, nie muszę mu ufać poza to co przewiduje nasza umowa, a mąż to jedna z najbliższych mi osób, przed którą nie mam ochoty stawiać emocjonalnych zapór i przy której nie chcę trzymać non stop podniesionej gardy. Dobrze się czuję w małżeństwie tylko jeśli mam świadomość, że mąż mnie wybrał i jest ze mną nadal dlatego, że po prostu chce ze mną być i że jest ze mną szczęśliwy, a nie ze strachu czy pod wpływem groźby.
                • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:40
                  bri, czytasz wybórczo
                  napisałam też o układach ze znajomymi i rodziną wink
                  • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:49
                    Ze znajomymi i rodziną nie mam wspólnego łóżka, stołu i konta - mogę zatem mieć układy. Nie mieści Ci się w głowie, że niektórzy ludzie są razem, bo łączy ich miłość, zaufanie, pożądanie? To są zupełnie inne związki niż z resztą rodziny i znajomymi.
                    • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:55
                      zwykłe i niezwykłe
                      nie miałaś nigdy przyjaciela, za którym być w ogień skoczyła?

                      nie przekonuj mnie, proszę
                      w sytuacji, gdy na małżeństwo nakładają się również i sprawy majątkowe, to i przez pryzmat biznesowy nalezałoby choć przez chwilę spojrzeć na taki układ

                      masz inne zdanie - Twoje prawo

                      ale prawdą jest, że łatwo komuś doradzać, gdy się ma zerowe doświadczenie w jakiejś dziedzinie
                      bo często jest tak, że samemu się ludziom radzi jedno, a jak przyjdzie co do czego, to się robi drugie

                      więc naprawdę, jak triss, nie ogarniam poradnictwa z cyklu "rzuć go zaraz natychmiast"

                      życie jest troszkę bardziej skomplikowane, niż się przypadkowym doradzaczom wydaje

                      i sorry, tam, gdzie chodzi o szczęście, to niekoniecznie trzeba patrzeć na własną klasę

                      jak jest co walczyć, to po to, żeby przez całe życie nie pluć sobie w brodę, czasami trzeba schować dumę do kieszeni i probować walczyć o swoje...
                      oczywiście to "czasami" jest wyznaczone tą konkretną sytuacją
                      • lajente Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:01
                        yenna_m napisała:


                        > ale prawdą jest, że łatwo komuś doradzać, gdy się ma zerowe doświadczenie w jak
                        > iejś dziedzinie
                        > bo często jest tak, że samemu się ludziom radzi jedno, a jak przyjdzie co do cz
                        > ego, to się robi drugie
                        >
                        > więc naprawdę, jak triss, nie ogarniam poradnictwa z cyklu "rzuć go zaraz natyc
                        > hmiast"
                        >
                        > życie jest troszkę bardziej skomplikowane, niż się przypadkowym doradzaczom wyd
                        > aje

                        Sugerujesz, że nie ma kobiet, które zostawiają mężów/partnerów po zdradzie?
                        • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:25
                          oczywiście, że są, ba! niektórym to genialnie robi
                          natomiast doradzanie takich rozwiązań uważam za szkodliwe
                          podjęcie decyzji ostatecznej ZAWSZE powinno następować pod wpływem własnych (krotkich lub długich, w zależności od jednostki wink ) przemyśleń, nigdy pod naciskiem osób trzecich
                          • lajente Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:30
                            yenna_m napisała:

                            > natomiast doradzanie takich rozwiązań uważam za szkodliwe
                            > podjęcie decyzji ostatecznej ZAWSZE powinno następować pod wpływem własnych (kr
                            > otkich lub długich, w zależności od jednostki wink ) przemyśleń, nigdy pod nacisk
                            > iem osób trzecich

                            No tak, tyle że wtedy to nikt niczego nie powinien doradzać, a ty piszesz jedynie o tych, które doradzają rozstanie.
                            • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:32
                              w takim wypadku chyba jednak nalezaloby dziewczynie doradzic pojscie do psychologa, zeby u tego dobrego psychologa wsluchala sie w siebie i w zgodzie z soba podjela jakas decyzje...
                            • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:35
                              acha, bo zakladasz, ze doradzalam przetrzymanie

                              nie, nic nie doradzalam

                              generalnie w tym wypadku doradzilabym sie wsluchanie w siebie, we wlasne emocje, skorzystanie z psychologa albo jakiegos innego narzedzia typu grupa terapeutyczna czy ze szczerej babskiej rozmowy ze sprawdzonymi, realnymi kolezankami po takich przejsciach (jesli sie ma)

                              i wtedy se mozna podejmowac decyzje
                              w jedna lub w druga strone...
                              • lajente Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:43
                                yenna_m napisała:

                                > acha, bo zakladasz, ze doradzalam przetrzymanie
                                >
                                > nie, nic nie doradzalam

                                Nie, nie zakładam, że coś doradzałaś, napisałaś w tym wątku, że nie rozumiesz doradzania "rzuć go natychmiast" a nie doradzania w ogóle. O doradzaniu w tą lub w inną stronę zaczęłaś pisać w następnych postach po moim pytaniu, po prostu uznałam to albo za pewną niekonsekwencją, albo za kwestionowanie wyłącznie tych rad, które sugerują rozstanie po zdradzie.
                                • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:47
                                  szczerze?
                                  jesli ta rada pada od osoby, ktorej nie znam (chocby telefonicznie) - nie biore jej powaznie

                                  ale też sama raczej staram sie nie doradzac w powaznych sytuacjach zyciowych osobom, ktorych nie znam osobiscie (chocby telefonicznie)

                                  generalnie mam bardzo kiepskie zdanie na temat jakosci porad dot. sytuacji zyciowych na otwartych forach publicznych, w srodowisku niesprawdzonym i bedacym srodowiskiem bezpiecznym
                                  • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:48
                                    w srodowisku niesprawdzonym i nie bedacym srodowiskiem bezpiecznym
                      • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:05
                        Ja nie radzę "rzuć go natychmiast". Uważam, że możliwe są powroty po takim oddaleniu - jednak żeby to było do zniesienia obie strony muszą tego chcieć.
                        • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:31
                          a, to dlatego jestes taka aktywna w tym wątku
                          to tlumaczy takie dosc agresywne racjonalizowanie wlasnego dzialania wink

                          ja sie nie odwazylam radzic w tym przypadku
                          po prostu uznalam, ze nie mam prawa....
                          • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:38
                            Niby jakie działanie sobie racjonalizuję? Gdzie jestem agresywna?
                            • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:42
                              no jesli doradzalas odejscie, to w tym poscie bedziesz dalej szla ta droga

                              ino to nie jest dobra droga, tak mi sie wydaje

                              generalnie uwielbiam, gdy ludzie sa tak przekonani do jakosci wlasnych porad, ze sa w stanie w imie idei kąsać innych wink

                              a potem, jak przyjdzie co do czego, to zycie pokazuje, ze sie co innego robi, a co innego mowi wink

                              napisalam - dla mnie to dyskusja dosc abstrakcyjna, bo nie odwazylam sie pakowac z buciorami w zycie dziewczyny i doradzac, szczegolnie rozwiazania ostateczne
                              • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:50
                                Zawsze radzę dać sobie czas na zastanowienie nad własnymi uczuciami i obserwację zachowania męża, najlepiej przy tym mieszkać oddzielnie. Nie widzę nic złego w próbach odbudowania związku po zdradzie - ale związku nie odbudowuje się przez groźby i szantaże, obie strony muszą tego chcieć.

                                Ty nie musisz nic nikomu radzić jeśli nie chcesz, czy ja Cię zmuszam do tego? No chyba, że ten tekst to taka subtelna próba uciszenia mnie?
                                • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:11
                                  bri napisała:

                                  > Zawsze radzę dać sobie czas na zastanowienie nad własnymi uczuciami i obserwacj
                                  > ę zachowania męża, najlepiej przy tym mieszkać oddzielnie. Nie widzę nic złego
                                  > w próbach odbudowania związku po zdradzie - ale związku nie odbudowuje się prz
                                  > ez groźby i szantaże, obie strony muszą tego chcieć.
                                  >

                                  tu pelna zgoda

                                  bri, nie wiem, co pisalas w tamtym wątku
                                  a chyba nie mam ochoty ponownie niego zagladac....
                • lily-evans01 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:15
                  Bardzo ładnie i dobrze napisane. 10/10.
      • totorotot Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:59
        gazeta_mi_placi napisała:
        > Gorzej, czasami nie jest to
        nawet regularny romans tylko
        jednorazowe umoczenie
        > kija gdzie indziej.

        Ale tu chodzi o głupote, że się maż nie umiał przytajnaczyc. Maz może być niewierny, ale głupi...?
    • dziennik-niecodziennik Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:06
      a to takie tam gadanie, a nie podejscie.
      • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:08
        Szkodliwe gadanie, zwłaszcza w połączeniu z radami, żeby żona zachowała klasę i nie robiła dzikiej awantury.
        • dziennik-niecodziennik Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:46
          no ale nikt normalny nie robi bez zastanowienia tego co mu napisze forum...

          ...mam nadzieje smile
    • kawka74 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:06
      Zderzenie życia z abstrakcją, ot co.
    • kamunyak Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:08
      ależ to bardzo proste, w pierwszym przypadku to zwykła materia, w drugim uczucia.
      A nie ma nic gorszego niż zranione uczucia, ileż to konfliktów, wojen, przez nie wybuchło.
      Gdyby podejść do sprawy (męża) czysto materialistycznie to większości przypadków żadnej pani nie opłaca sie rozwód
      • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:10
        I jak laska definitywnie odetnie się od męża, który ma chwilowy kryzys wieku średniego czy coś w tym guście, to za rok jej uczucia będą mniej zranione?
        • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:30
          Jeśli zajmie się sobą i zacznie dbać o swoje dobre samopoczucie to najprawdopodobniej tak. Nie wyobrażam sobie nic bardziej dołującego niż życie z mężczyzną, którego musiałam zmusić to porzucenia kochanki i który tak naprawdę nie chce ze mną żyć, którego nie pociągam i który cierpi z powodu rozłąki z inną kobietą. Jak to sobie wyobrażasz? Że oboje w 5 minut zapominacie o tym i jest jak dawniej? Znam małżeństwa, które zostały Twoim sposobem uratowane - najczęściej kończy się na osobnych sypialniach.

          Zresztą wyobraź sobie, że Twój były mąż postanawia ratować Wasze małżeństwo i szantażem zmusza Cię do porzucenia kochanka i zostania przy nim. Budzi to w Tobie ciepłe uczucia wobec niego?
          • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:34
            Och, jednym z powodów dla których uznałam, że to nie ma sensu, była reakcja eks męża - nie sprawiał wrażenia jakby się szczególnie przejmował. A ja lubię jak mężczyzna się stara.

            A tam zaraz cierpi... naprawdę jak ktoś chce odejść i nie wyobraża sobie dalszego życia z żoną/mężem, to odchodzi i żadne zmuszanie nie daje efektów. Ja mam na myśli wczesne interwencje pomagające otrzeźwieć.
            • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:40
              Wczesne interwencje są najtrudniejsze, bo zazwyczaj zdradzający jest nieprzytomnie zakochany i nie jest w stanie odmówić sobie seksu z nowym partnerem.

              A Twojego męża rozumiem - też czułabym silną urazę i błaganie Cię żebyś wróciła byłoby ostatnią rzeczą, o której bym pomyślała.
              • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:41
                A kto mówi o nieprzytomnym zakochaniu?!
                • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:51
                  Zauroczenie, fascynacja erotyczna - jak zwał tak zwał. Flirt w postaci wymieniania czułych smsików czy prowadzenia zeszyciku poetyckich zwierzeń to już co innego niż chodzenie na papierosa z fajną koleżanką z pracy.
          • boo-boo Obiema ręcami 07.01.14, 12:55
            i nogami się pod tym podpisuję.
        • kamunyak Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 21:56
          > I jak laska definitywnie odetnie się od męża, który ma chwilowy kryzys wieku śr
          > edniego czy coś w tym guście, to za rok jej uczucia będą mniej zranione?

          ale się zemści, co da jej pewną satysfakcję. A jak jej za mało będzie to np. nie pozwoli na spotkania z dzieckiem, będzie walczyć o wysokie alimenty (żeby pana oskubać) czy o każdą książkę ze wspólnego domu. Znałam takie jedno rozwodzące się małżeństwo, sąd musiał dzielic między nich dosłownie każdą gazetę bo pan zbierał jakieś miesięczniki sf. Pan ze mną pracował i dosyc dokładnie relacjonował kazdą rozprawę. Trochę to trwało zanim wszystko podzielili. Małżeństwem byli moze z rok.
          No ale pani jakis tam plaster na zranione serce dostała. On traktował to raczej na wesoło, przynajmniej w pracy.
          • soczek_bez_gazu Re: Nie ogarniam tego podejścia 08.01.14, 00:56
            Pytanie, czy pogrywanie emocjami dziecka albo szarpanie się o segregatory świata wiedzy to rzeczywiście klucz do dojścia do siebie? Plasterek na zranione serduszko na krótką metę pomoże, pewnie, ale co dalej?
    • karra-mia Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:13
      jak łatwo się można przekonać, te same , co to zdradzonej żonie każą się natychmiast pakowac i zachować swój honor, same w obliczu takiej sytuacji zachowują się, jak dzieci we mgle. Ot po prostu fajnie się steruje czyimś życiem. I jak w kwestii wydatków lepiej komuś radzić sprawdzenie 300 razy, bo jakże to tak, że ją stać na to, żeby od razu wpłacić za wakacje całość. phi powinna głupia idiotka sprawdzić opinie i tak dalej. To w kwestii zdrady najprościej walnąc od razu tekst "pakuj mu walizki". Lepiej człowiekowi/kobiecie na duszy, ze inna ma gorzej, że nie dała gnojkowi szansy, bo jeszcze by się im to małżenstwo ułożyło czy co uncertain
    • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:16
      Pytanie, czy to te same osoby to radza.
    • jematkajakichmalo Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:17
      Ja to widze troche inaczej.
      Po pierwsze chodzi o uczucia, zranione uczucia najblizszej osoby, odzywa sie"instynkt", zlosc, gniew i emocje uchodza z czlowieka szybko zanim pomysli. Mysle ze potem czesto wiele z tych dajacych rady zmienia zdanie, to taka pierwsza reackja.

      Po drugie wiele osob ma w tej kwestii juz wyrobione zdanie co by zrobilo gdyby... wiele juz wie, ze za chiny ludowe nie wybaczy (ja np. tak mam). Nie jest w stanie mnie zatrzymac iles lat razem, dziecko czy cokolwiek innego. Zdrada jest dla mnie niewybaczalna i koniec. I ja tak bede radzic, ale podkresle w rozmowie, ze to MOJE zdanie.
      • kietka Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:27
        ja raczej nie ogarniam, jak mozna chcec dzielic łoze i gospodarstwo z człowiekiem, ktory naduzyl powaznie moje zaufanie, nie mwia o zdradzi fizycznej, bo do tego jeszcze dochodza kwesti higieniczne.
        • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:30
          Bo sms-ował ze znajomą nadmiernie wylewnie albo flirtował i całował się parę razy? Zestawienie z w/w iluś lat dobrego wspólnego życia bez większych zastrzeżeń wobec pana, wydaje mi się zwyczajnie śmieszne.
          • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:46
            Nie, nie - nie dlatego że smsował czy flirtował, ale dlatego że nie chce z tym skończyć chociaż wie, że mnie to rani. To ja oczekiwałabym w takiej sytuacji przeprosin i dowodów uczucia i to spontanicznych. Jeśli faktycznie by mu zależało i nasz udany wieloletni związek nie byłby tylko moim złudzeniem, a flirt faktycznie nic nie znaczący to nie musiałabym palcem kiwnąć, żeby tak zrobił.
          • jematkajakichmalo Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:05
            triss_merigold6 napisała:

            > Zestawienie z w/w iluś lat dobrego wspólnego życia bez większych zastrzeżeń
            > wobec pana, wydaje mi się zwyczajnie śmieszne.

            No chyba takie dobre to wspolne zycie nie moglo byc skoro w ogole doszlo do jakiegokolwiek flirtu.
            • default Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:33
              jematkajakichmalo napisała:
              > No chyba takie dobre to wspolne zycie nie moglo byc skoro w ogole doszlo do jak
              > iegokolwiek flirtu.

              To taki stereotyp : "doszło do zdrady, bo coś się nie układało". Nieprawdziwy.
              • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:36
                Drogie Bravo On zatańczył z taką Kaśką na dyskotece, a potem tak patrzył, czy to znaczy że mnie nie kocha?
                • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:28
                  Ciocia Triss radzi: każ mu powiedzieć Kaśce że jest kaszalotem, zagroź, że jeśli tego nie zrobi powiesz jego ojcu gdzie trzyma marihuanę.
                • jematkajakichmalo Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:46
                  Ja mysle, ze mowimy o wystepkach innego kalibru...
                  • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:12
                    Wyżej sama napisałaś, że skoro doszło do flirtu, to znaczy że związek wcale nie był taki dobry.
                    • jematkajakichmalo Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:26
                      Tak, ale tu chodzi chyba o inny flirt a nie o to, ze pan spojrzal krzywo na inna pania w dyskotece wink

                      Poza tym (napisze moze na wlasnym przykladzie) mam meza, kocham go bardzo, mysle o nim caly czas, jest miedzy nami naprawde dobrze i przez sekunde nie pomysle o jakims flircie z innym mezczyzna ( a naprawde jakbym chciala to okazji bylo a bylo). Po prostu mnie to nie interesuje. Jakby w naszym zwiazku cos bylo nie halo to najprawdopodobniej ktoras z tych okazji bym wykorzastala. Brakujacego elementu szukalabym z pewnoscia gdzie indziej.
    • tully.makker Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:35
      No powod chyba jest prosty - bo zdradzie malzenstwo / zwiazek jest zwyczajnie wujowe i zadne racjonalizacje tego nie zmienia. Ze naduzycie zaufania to jedno. Ja tam sobie nie wyobrazam dzielenia zycia, mieszkania, konta w banku, lozka z kims, komu zaufac nie moge. Ale to jeszce maly pikus w zestawieniu z tym, ze erotyczne zainteresowanie inna kobieta oznacza, ze aktualna partnerka przestala byc w tym zakresie interesuja. I niestety duzo gorzej rokuje na przyszlosc, nawet jesli rozsadek zwyciezy i pan sie ogarnie / skalkuluje koszty rozstania i zdecyduje, ze leipiej jednak pozozstac na starych smieciach.
      Emocji tu juz nie bedzie.

      Co nie znacyz, ze nie jestem zwolenniczka prewencji i ze nie uwazam, ze kontrola podstawa zaufania. Tyle ze mnie by kontrola raczje posluzyla do kopniecia pana w doope.
      Dodam jeszcze, ze nie jestem w tej sprawie goloslowna, o czym doskonale wie moj pierwszy maz.
      • lady-z-gaga Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:39
        >erotyczne zainteresowanie inna kobieta oznacza, ze aktualna partnerka przestala byc w tym zakresie interesuja.

        W tym momencie pierwszy lepszy facet napisałby, że gadasz bzdury.
        • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:42
          Podpiszę się - to bzdury.
          Erotycznie zainteresowanym/zainteresowaną można spokojnie być kilkoma osobami jednocześnie.
          • tully.makker Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:59
            Erotycznie, a nie seksualnie.

            Erotyka - od greckiego Eros. Piekny mit o Erosie przedstawia Platon w Uczcie:
            mit o tym jak przed wiekami na świecie żyły istoty trzech płci – męskiej, żeńskiej i androgynon (połączenie kobiety i mężczyzny, albo ludzi tej samej płci). Androgynoni mięli cztery ręce i cztery nogi oraz dwie głowy. Przekonani o swej sile zaatakowali bogów, aby zająć ich miejsce. Rozzłoszczony Zeus za karę porozcinał ich na pół. Od tej pory rozcięte połówki tęsknią za sobą, szukają się więc, żeby się zjednoczyć. Owo pragnienie i poszukiwanie całości to właśnie eros.

            W tym sensie posuwanie obcej baby to zaprzeczenie erotycznej wiezi z zona / partnerka.
            • vilez Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:48
              To naprawdę nie takie proste. Mówi przez Ciebie chciejstwo. I uraz.
    • madzioreck Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:36
      Abstrahując od tego, czy faktycznie mądre jest rzucanie "rozwiedź się!", to jakże typowe dla Ciebie jest zestawienie człowieka z przedmiotem/usługą. Tego z kolei ja nie ogarniam.
      • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:40
        To zestaw sobie z dzieckiem i analizowaniem z jakiego powodu ma np. problemy ze snem, złe samopoczucie po powrocie z przedszkola/szkoły czy rozważaniami z którą częścią rodziny spędzić święta.
        Zestawienie celowe: poświęcanie mnóstwa czasu i energii na rozkminy kwestii materialnych vs. decydowanie natychmiastowe odnośnie rzekomo ukochanego męża/partnera.
        • madzioreck Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:55
          > To zestaw sobie z dzieckiem i analizowaniem z jakiego powodu ma np. problemy ze
          > snem, złe samopoczucie po powrocie z przedszkola/szkoły czy rozważaniami z któ
          > rą częścią rodziny spędzić święta.

          Oświeć mnie, nie mam dzieci to nic nie wiem. Ale nie wkręcisz mi, że dziecko nie czuje, jak między rodzicami jest do dupy, i że ww. problemy to tylko przy rozwodzie.

          > Zestawienie celowe: poświęcanie mnóstwa czasu i energii na rozkminy kwestii mat
          > erialnych vs. decydowanie natychmiastowe odnośnie rzekomo ukochanego męża/partn
          > era.

          Chyba żartujesz. Dla mnie taki ukochany, co przyprawia rogi, to słaby ukochany.
          • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:59
            Oświecę Cię: zwykle stany emocjonalne bliskich osób - wliczam w to dzieci - jakoś nas interesują i chcemy wiedzieć dlaczego, co i czy można coś z tym zrobić. Nie dotyczy to wyłącznie sytuacji okołorozwodowych i nie musi mieć związku z relacją między rodzicami.
            Dobra, drukowanymi literami: jak ktoś bliski zaczyna zachowywać się niepokojąco, inaczej itd. to zwykle zastanawiamy się z jakiego powodu.
            • madzioreck Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:07
              A jaki to ma związek z tym, co napisałam w pierwszym moim do Ciebie poście?

              > Dobra, drukowanymi literami: jak ktoś bliski zaczyna zachowywać się niepokojąco
              > , inaczej itd. to zwykle zastanawiamy się z jakiego powodu.

              No. Zastanawiamy się, odkrywamy boki, podejmujemy decyzję że wóz albo przewóz. Porównanie z dzieckiem od czapy.
        • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:03
          Triss, a czemu Ty się nagle stałaś taką obrończynią trwałości rodziny? Czemu nie ratowałaś swojego drugiego małżeństwa? Nie myślałaś wtedy o tych oddzielnych gwiazdkach i logistyce? Ludzie mają różne priorytety i możliwe, że Twój rozwód również uznaliby za pochopny i z błahych powodów. Czemu się rozwiodłaś? Żałujesz tego, że Twój mąż nie walczył o Ciebie i nie błagał Cię żebyś została, że nie wybaczył Ci zdrady?
          • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:10
            Nie jestem obrończynią trwałości rodziny za wszelką cenę. Natomiast widzę w jakim kierunku od jakiegoś czasu idą forumowe rady i ów kierunek uważam za pochopny.

            Skąd założenie, że prosiłam o wybaczenie zdrady? Nigdy o to nie prosiłam, nie udawałam że mi przykro, nikt mnie nie uwiódł i wiedziałam co robię i dlaczego. Od zakończenia romansu do mojego odejścia minął rok (bez żadnych kontaktów z kochankiem) i nie z powodu romansu zostawiłam męża.
            • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:20
              Ale może z powodu romansu on zostawił Ciebie i de facto Wasze małżeństwo wtedy się skończyło. A rozwód to była tylko nieunikniona konsekwencja. Twoja historia to przykład, że romans to koniec małżeństwa. Że Ci którzy się na romans decydują wiedzą co robią i nie szukają wybaczenia i w niedługim czasie sami odejdą.
              • misterni Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:58
                To jest tylko jeden z możliwych scenariuszy.
    • guderianka Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:50
      Nie ogarniasz, że człowiek kieruje się w pewnych kwestiach rozsądkiem a w pewnych uczuciami ?
      Nie ogarniasz jak to jest kochać, tworzyć więź, rodzinę i nie umieć wszystkiego pidolnąć jednym ruchem ręki ?
      • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:55
        Chyba nie zrozumiałaś.
        Nie ogarniam, że można z jednej strony poświęcać b. dużo czasu i energii na podejmowanie decyzji w sprawach czysto materialnych/organizacyjnych, a z drugiej zalecać p...ęcie jednym ruchem ręki dotychczasowego życia rodzinnego z powodu chwilowej mężowskiej głupoty.
        • guderianka Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:57
          a to fatycznie, zrozumiałam inaczej
        • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:06
          triss_merigold6 napisała:

          > Chyba nie zrozumiałaś.
          > Nie ogarniam, że można z jednej strony poświęcać b. dużo czasu i energii na pod
          > ejmowanie decyzji w sprawach czysto materialnych/organizacyjnych, a z drugiej z
          > alecać p...ęcie jednym ruchem ręki dotychczasowego życia rodzinnego z powodu ch
          > wilowej mężowskiej głupoty.

          No sory, ale czy w kwestiach turystycznych na rowni z innymi rozwiazaniami rozwazasz wplacenie pieniedzy firmie wycieczkowej, ktora wlasnie zostawila turystow za granica - chocbys jezdzila z nimi od lat?
          Ja tam sie nie dziwie, ze komus pewne opcje zwyczajnie czasem spadaja z listy do rozwazania. Chyba ze cos sie zmieni w okolicznosciach, ale to firma powinna wtedy udowadniac cos klientowi, a nie odwrotnie.
    • boo-boo Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:53
      A ja nie rozumiem tego "walczenia o kogoś"- skoro ktoś swoim zachowaniem i czynami zdecydował, że ja go nie interesuję, że chce być z kimś innym czy to na dobre czy tylko przelotnie to po co ja mam o kogoś takiego walczyć ? Na siłę go mam jakoś do siebie przywiązać ? Do tanga trzeba dwojga- dlaczego taki pan co ma czy to przelotny romans czy jednorazową przygodę nie mógł wcześniej zasygnalizować, że coś jest w naszym związku "nie halo"- czegoś mu brakuje ? Dlaczego tylko ta strona co dostała kopa w doopę ma o kopiącego "walczyć". Gdybym to ja nie chciała z kimś być to nie ma siły i rzeczy co by mnie przy tej osobie zatrzymały.

      O ile mogę przełknąć złą decyzję odnośnie miejsca wakacji i zjebany wypoczynek to nie przełknę skoku w bok, a już na pewno nie potrafiłabym się kłaść obok kogoś takiego do łóżka udając, że nic się nie stało.
      • dziennik-niecodziennik Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 12:56
        > A ja nie rozumiem tego "walczenia o kogoś"

        zasadniczo ja tez nie.
        co sie wlasciwie wtedy robi?
        no chyba ze to znaczy ze rozwiązuje się jakies tam problemy miedzy sobą, jesli jakies narosły. natomiast jak walczyc o meża ktory oswiadcza "ja Cie juz nie kocham"?... albo "Potrzebuję swobody"?...
        • triss_merigold6 Normalnie 07.01.14, 13:05
          Przede wszystkim nie należy się na początku bardzo przywiązywać do tego co pan w danym momencie mówi, bo będzie mówił bzdury. Za to należy się wk...ić i okazać swój gniew.

          Jakiś czas temu siostra mojego partnera przyłapał szanownego małżonka na flircie z koleżanką z pracy, właśnie wypisywał jakieś rzewne durnoty na fb. Oboje po 50-tce, pracujący, jedno dziecko już dorosłe. Kobieta wzięła męża za fraki i zagroziła, że zrobi mu dżihad w pracy - pojedzie, jemu nawrzuca i narobi obciachu przy ludziach, tamtą wyszarpie za kudły. I pacz, pomogło jak złoto. Ona duża kobieta, z jajami, stanowcza i jak najbardziej mogła groźbę spełnić.
          • jematkajakichmalo Re: Normalnie 07.01.14, 13:09
            No swietnie, tylko, ze ja juz bym takiego kolesia po prostu nie chciala.
            Tak naprawde urzadzaloby Cie to, ze koles pod grozba utraty pracy/wstydu czy czego tam jeszcze zostalby jak pantofel w domu i bzykajac sie z Toba myslami byl z tamta??

            A juz w ogole walka o kogos kto Ci w oczy powie "nie kocham cie" jest kompletnie bez sensu.
            • triss_merigold6 Re: Normalnie 07.01.14, 13:14
              Generalnie jest mi doskonale obojętne o kim myśli facet bzykając się ze mną, pod warunkiem, że mi o tym nie mówi, a bzyka z entuzjazmem. Nie mam 16 lat żeby wierzyć w kontrolę nad cudzymi fantazjami seksualnymi i wolałabym, żeby o moje też się zbytnio nikt nie dopytywał.

              Wyznanie braku miłości to inny kaliber.
          • bri Re: Normalnie 07.01.14, 13:15
            Ale na co pomogło? Że przestał z tamtą flirtować czy że zrozumiał nagle po tych groźbach, że kocha żonę i tylko z nią chce być? Żona miała po tej awanturze przypływ ciepłych uczuć wobec męża? Zbliżyło ich to do siebie?
            • triss_merigold6 Re: Normalnie 07.01.14, 13:21
              Flirtować przestał, ochłodził kontakt, dotarło, że jednak coś może stracić bardziej wartościowego od obiektu flirtu.
              To było ponad 2 lata temu, widziałam ich dłużej w wakacje (w tej samej miejscowości) i to fajna zgrana para z ponaddwudziestoletnim stażem, chwilowe zaćmienie pana tego nie zmieniło.
              • bri Re: Normalnie 07.01.14, 13:28
                Proszę Cię - widziałaś ich w przelocie, ale wiesz że to była zgrana para, nie rozśmieszaj mnie. Pół roku temu miałam w domu w gościach taką fajną, zgraną parę z długim stażem. Przemiły wieczór razem spędziliśmy. On się wyprowadził od niej dwa tygodnie później i tłumaczył nam, że od lat łączyła ich tylko letnia przyjaźń, w dodatku ona miała takie jaja, że już mu przy niej w ogóle nie stawał.
                • triss_merigold6 Re: Normalnie 07.01.14, 13:32
                  Jasne, wiesz lepiej. Dość regularnie ich widuję, w wakacje akurat było dłużej. Szwagrowi kryzys wieku średniego walnął na łeb epizodycznie, wkręcił się w adorację ze strony innej laski i tyle, co tu analizować.
                  • bri Re: Normalnie 07.01.14, 13:55
                    To że w jego wypadku nie było to nic znaczącego wierzę. Reakcja żony imho więcej mówi o ich małżeństwie.
                    • triss_merigold6 Re: Normalnie 07.01.14, 14:06
                      Reakcja żony była natychmiastowa i dlatego skuteczna.
                      • vilez Re: Normalnie 07.01.14, 14:38
                        Na mnie taka reakcja podziałaby odwrotnie.
                      • cherry.coke Re: Normalnie 07.01.14, 14:38
                        triss_merigold6 napisała:

                        > Reakcja żony była natychmiastowa i dlatego skuteczna.

                        Skuteczna - z pewnoscia gosc sie nauczyl lepiej ukrywac.
                        • misterni Re: Normalnie 07.01.14, 16:03
                          Niekoniecznie. A już na pewno nie z pewnością wink
          • boo-boo Dokładnie 07.01.14, 13:40
            "Za to należy się wk...ić i okazać swój gniew."
            A potem NDD- noga,doopa,drzwi.
            Jak ktoś ma ze mną zostać bo się obciachu boi to ja dziękuję za taki układ.
          • pulcino3 Re: Normalnie 07.01.14, 13:49
            Dziecinada.
            Zakazany owoc zawsze lepiej smakuje.
            To że twojej szwagierce niby się udało wyperswadować chłopu flirtowania , nie oznacza że będzie to na wieki wieków.
            Takie sztuczne utrzymywanie kontroli nad innymi jest bardzo złudne.
          • madzioreck Re: Normalnie 07.01.14, 14:09
            Kobieta wzięła męża za fraki i za
            > groziła, że zrobi mu dżihad w pracy - pojedzie, jemu nawrzuca i narobi obciachu
            > przy ludziach, tamtą wyszarpie za kudły. I pacz, pomogło jak złoto. Ona duża k
            > obieta, z jajami, stanowcza i jak najbardziej mogła groźbę spełnić.

            Super. Groźbą "ratować" związek, nie wiem, czy można niżej upaść i bardziej się upokorzyć, żeby zachować portki w domu. Dziękuję za takie "jaja", wolałabym mieć jaja do tego, żeby pana pogonić i poradzić sobie samodzielnie, to dopiero trzeba mieć jaja.
            • vilez Re: Normalnie 07.01.14, 14:52
              To byłby koniec, gdyby mi facet zrobił coś takiego. Autentyczny koniec. Dno.
              • triss_merigold6 Re: Normalnie 07.01.14, 17:15
                Dla mnie wręcz przeciwnie akurat i taka demonstracja siły i determinacji by podziałała jak zimny prysznic.
                • yenna_m Re: Normalnie 07.01.14, 17:19
                  mis, ktoremu zalezy na zonie i rodzinie, szybciutko sie ogarnia po takim prysznicu
                  • triss_merigold6 Re: Normalnie 07.01.14, 17:22
                    No, ja bym się też ogarnęła, gdybym była stroną, która zapomniała się w rozwijaniu znajomości z kolegą z pracy... Znacznie bardziej motywująco i prorodzinnie by mi taka akcja zrobiła niż klimat "rób co chcesz, mnie to lotto".
                    • yenna_m Re: Normalnie 07.01.14, 17:30
                      taka akcja pokazuje: rob co chcesz, mam cie w dupie tongue_out
                      • triss_merigold6 Re: Normalnie 07.01.14, 17:33
                        Niemotywujące. Aż się prosi, żeby bzyknąć się na oczach męża/żony żeby sprawdzić czy może to zrobi jakieś wrażenie. big_grin
                        • yenna_m Re: Normalnie 07.01.14, 17:37
                          ano dokladnie

                          lata temu (przed dziecmi) zaliczylismy kryzys malzenski
                          na moim horyzoncie pojawil sie ktos (do niczego nie doszlo na szczescie), ale postawa mojego malzonka byla skrajnie demotywujaca wink

                          na szczescie porzadne wink katolickie wychowanie wink zrobilo swoje i pani sie opamietala tongue_out

                          ale wsciekla bylam na meza, ze postanowil obserwowac, jak sprawa sie rozwinie i dal mi wolna reke... w sęsie wink zachowal sie mega dojrzale, ale do dupy z taka dojrzaloscia tongue_out

                          wolalabym, zeby jednak sie wydarl i jakies ruchy podjal, zamiast bezradnie sie patrzyc na rozwoj sytuacji tongue_out
                  • bri Re: Normalnie 07.01.14, 17:39
                    Miś któremu zależy ogarnia się szybko i bez takiego prysznica. Przynajmniej taką ja mam definicję misia, któremu zależy.
                    • yenna_m Re: Normalnie 07.01.14, 17:42
                      z tymi misiami to roznie jest
                      czasem trzeba misiowi pomoc

                      a prawdą jest też, ze misiowie nie szanują zbyt dobrych i zbyt ugodowych kobiet wink
                      • bri Re: Normalnie 07.01.14, 17:52
                        Niektórzy szanują, np. mój. Zresztą mylisz pojęcia, bo strach przed konsekwencjami to nie jest szacunek.
                        • madzioreck Re: Normalnie 07.01.14, 20:50
                          Ludziom te dwa pojęcia mylą się od zawsze.
          • araceli Re: Normalnie 07.01.14, 17:25
            triss_merigold6 napisała:
            > I pacz, pomogło jak złoto.

            Pomogło NA CO? Na brak szacunku do żony? Na słabe ukrywanie się?

            Ty jesteś klasyczną zamordystką ale dla mnie na przykład (i podejrzewam dla wielu) związek oparty na wygrażaniu ('albo będziesz mi wierny albo zrobię Ci piekło z życia') jest wizją z najgorszego koszmaru. Chcę, żeby partner był ze mną bo CHCE być ze mną a nie dlatego, że odejście będzie wiązać się z surową karą wściekłej harpii.
            • triss_merigold6 Re: Normalnie 07.01.14, 17:32
              Ależ ja nie ukrywam, że jestem zamordystką, aczkolwiek wolę twierdzić że po prostu uprzedzam o konsekwencjach. Nie sądzę natomiast, aby mój partner od tylu lat żył ze mną ze strachu przed dżihadem. Za dobrze nawzajem się znamy.
              • yenna_m Re: Normalnie 07.01.14, 17:34
                skoro dziala, to mis jakos strasznie nie jest poszkodowany
                poza tym ludzie dobieraja sie wg roznych kryterow
                • triss_merigold6 Re: Normalnie 07.01.14, 17:37
                  Dokładnie. Skoro działa i miś nie znika na zawsze wychodząc po zapałki, to znaczy że reakcja była ok.
              • araceli Re: Normalnie 07.01.14, 17:37
                triss_merigold6 napisała:
                > Ależ ja nie ukrywam, że jestem zamordystką, aczkolwiek wolę twierdzić że pro
                > postu uprzedzam o konsekwencjach. Nie sądzę natomiast, aby mój partner od tylu
                > lat żył ze mną ze strachu przed dżihadem. Za dobrze nawzajem się znamy.

                Wiesz - mam właśnie kolegę z taką żoną. Niby wszystko ok ale zawsze podkreślała co to by ona nie zrobiła gdyby on cośtam. 'Uprzedzała'. Wszystko było zabawne, dopóki pan jednak zaczął poważnie rozważać odejście. No i dżichad zawisł na włosku. Napiszę tak: dalej są razem choć 'razem' to w ich przypadku chyba nieodpowiednie słowo. Mieszkają pod jednym dachem. Warto?
                • triss_merigold6 Re: Normalnie 07.01.14, 17:43
                  Jasne, jasne. Nie mam powodów do podejrzeń, nie sprawdzam telefonu facetowi ani kompa, nie jadę za nim po cichu żeby sprawdzić czy faktycznie pojechał do klienta w miejsce X, czy może w zupełnie inne miejsce. Hipotetyczne kryzysowe sytuacje i potencjalne znajomości też nie są przedmiotem naszych codzinnych rozmów.
                  • araceli Re: Normalnie 07.01.14, 17:49
                    triss_merigold6 napisała:
                    > Jasne, jasne. Nie mam powodów do podejrzeń, nie sprawdzam telefonu facetowi ani
                    > kompa, nie jadę za nim po cichu żeby sprawdzić czy faktycznie pojechał do klie
                    > nta w miejsce X, czy może w zupełnie inne miejsce. Hipotetyczne kryzysowe sytua
                    > cje i potencjalne znajomości też nie są przedmiotem naszych codzinnych rozmów.

                    Ależ ja nie piszę o tym czy Twój ewentualnie zdradza Cię czy nie czy planuje itd. Po prostu widzę jak wygląda taki 'wydżichadowany' związek a w zasadzie wydmuszka jaka z niego zostaje.
                    • aandzia43 Re: Normalnie 08.01.14, 00:40
                      Araceli, myli ci się wydmuszka okraszona groźnym porykiwaniem na fasadzie z ognistym związkiem z porykiwaniem w tle smile
                      Ja też wolałam, jak się stary ciut zajeżał na moje flirty miast letnio przyglądać się rozwojowi wydarzeń. Ten rozwój mógłby nigdy mie nastąpić, jego reakcja nie zapobiegła jakiemuś wielkiemu nieszczęściu czy strasznej zdradzie. Liczy się jednoznaczna reakcja "wzbudzasz moje emocje, nie mogę się opanować i ostro reaguję". To podgrzewa atmosferę smile
    • ichi51e Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:09
      Wydaje mi sie ze takich rad czesto udzielaja ludzie sami po przejsciach - ktorzy sami taka decyzje podjeli i widza ze wyszla im na dobre. Cos jak z odstawianiem od piersi w 6miesiacu...
      • biotka Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:27
        Mnie się wydaje dokładnie odwrotnie tzn. że to rady osób, które nie były w takiej sytuacji i wydaje im się, że nie mogłyby wybaczyć, próbować przetrwać kryzys i budować zamiast burzyć.
        • madzioreck Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:57
          Tak, tak. Tylko to "budowanie" to często ma fundament ze wspólnej chałupy i kredytu i wizji czarnej dupy po rozstaniu. A, i jeszcze no bo dzieci. Ciekawe, ile osób mogących pozwolić sobie na niezależność decydowałoby się "budować" - tyle samo czy może trochę mniej.
          • lajente Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:21
            madzioreck napisała:

            > Tak, tak. Tylko to "budowanie" to często ma fundament ze wspólnej chałupy i kre
            > dytu i wizji czarnej dupy po rozstaniu. A, i jeszcze no bo dzieci.

            Dokładnie, ludzie na ogół dorabiają sobie wyższą ideologię do rzeczy bardziej przyziemnych typu dom na kredyt, samochód, zarobki męża, strach przed samotnością i nazywają to dojrzałością oraz walką o związek - szczególnie kobiety, bo one szybciej się starzeją, mniej zarabiają i na ogół to im przypadają w udziale dzieci.
            Jakoś nikogo nie dziwi facet, który zostawia panią przyprawiającą mu rogi, jakoś nikt go nie namawia, żeby ratował rodzinę, natomiast na kobiety taka presja jest wywierana, bo nieprawdą jest, że jedyne rady jakie otrzymuje zdradza żona to "wystaw mu walizki", jest całkiem sporo pań, które zalecają "walkę" albo "dojrzałe wybaczanie" ewentualne "przymykanie oka" jeśli pieniądze trafią do domu a pan żonę dalej chętnie bzyka.

            • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:26
              lajente napisał(a):

              > Dokładnie, ludzie na ogół dorabiają sobie wyższą ideologię do rzeczy bardziej p
              > rzyziemnych typu dom na kredyt, samochód, zarobki męża, strach przed samotności
              > ą i nazywają to dojrzałością oraz walką o związek - szczególnie kobiety, bo one
              > szybciej się starzeją, mniej zarabiają i na ogół to im przypadają w udziale dz
              > ieci.
              > Jakoś nikogo nie dziwi facet, który zostawia panią przyprawiającą mu rogi, jako
              > ś nikt go nie namawia, żeby ratował rodzinę, natomiast na kobiety taka presja j
              > est wywierana, bo nieprawdą jest, że jedyne rady jakie otrzymuje zdradza żona t
              > o "wystaw mu walizki", jest całkiem sporo pań, które zalecają "walkę" albo "doj
              > rzałe wybaczanie" ewentualne "przymykanie oka" jeśli pieniądze trafią do domu a
              > pan żonę dalej chętnie bzyka.

              Prawda. Dla wygody, bezpieczenstwa, przyzwyczajenia... taka to i "walka".
              • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:57
                nie no bo standardem powinno być uniesienie się honorem a potem mieszkać pod mostem i karmienie dzieci korą i trawą wink
                • lajente Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:03
                  Standardem powinna być niezależność finansowa, trudno mówić o wolności wyboru albo o dojrzałości jeśli zostajesz w związku z powodu kasy. Wtedy "dojrzałość" jest tylko dorobieniem wyższej ideologi do uzależnienia finansowego.
                • madzioreck Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:06
                  Nie. Po prostu nie da się ukryć, że to całe ratowanie związku to często dorabianie ideologii, bo gdyby pani miała kasę, to byłoby, jak to mówią na forum, noga-dupa-drzwi. Można razem żyć, mieszkać, dzielić kasę i nauczyć się z tym żyć, ale jeśli nie umiesz wybaczyć, to o jakim związku mowa.
                • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:08
                  yenna_m napisała:

                  > nie no bo standardem powinno być uniesienie się honorem a potem mieszkać pod mo
                  > stem i karmienie dzieci korą i trawą wink

                  No tylko zeby potem nie pisac o walce o meza czy uczucie, bo wtedy walczy sie zwyczajnie o przetrwanie.
                  • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:08
                    Dokładnie.
                  • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:29
                    a jaka to róznica?
                    sa panie tak zakochane, że tez walczac o pana walczą o przetrwanie, a przegraną walkę podsumowują np targnięciem się na zycie (mniej lub bardziej udanym)

                    dla niektorych pan to tez w zwiazku z tym walka o przezycie

                    sa rozni ludzie, maja rozne doswiadczenia, rozne konstrukcje psychiczne
                    i wobec tego tez te rozwiazania ich uszczesliwiajace beda inne

                    to tak, jakby od szkoly wymagac jednakowego podejscia do kazdego dzieciaka
                    wiadomo - podejscie do kazdego czlowieka powinno byc indywidualne
                    i w szkole, i w zwiazkach wink (upraszczajac wink )
                    • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:34
                      yenna_m napisała:

                      > a jaka to róznica?
                      > sa panie tak zakochane, że tez walczac o pana walczą o przetrwanie, a przegraną
                      > walkę podsumowują np targnięciem się na zycie (mniej lub bardziej udanym)
                      >
                      > dla niektorych pan to tez w zwiazku z tym walka o przezycie
                      >
                      > sa rozni ludzie, maja rozne doswiadczenia, rozne konstrukcje psychiczne
                      > i wobec tego tez te rozwiazania ich uszczesliwiajace beda inne
                      >
                      > to tak, jakby od szkoly wymagac jednakowego podejscia do kazdego dzieciaka
                      > wiadomo - podejscie do kazdego czlowieka powinno byc indywidualne
                      > i w szkole, i w zwiazkach wink (upraszczajac wink )

                      Wybacz, ale uprawiasz demagogie. Jako motywacja do "walki" pieniadze na przezycie a najrozniejsze wybory uczuciowo-psychologiczne to zupelnie rozne sprawy,
                      • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:38
                        ludzie maja rozne motywacje
                        rozne uklady w malzenstwach
                        dopoki im to pasuje, zaden psycholog nie przekresli takiego zwiazku
                        • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:39
                          co nie przeszkodzi niektorym paniom brac kamyczki i napierdzielac nimi w zainteresowanych wink
                        • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:44
                          Doradzanie trwania sytuacji w rodzaju "ty tolerujesz jego zdrady, bo jest bankomatem" trudno nazwac pomoca. Chyba ze w rujnowaniu sobie zycia.
                          • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:50
                            doradzanie jakiekolwiek moze byc ruinowaniem zycia
                            • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:52
                              Nie zgadzam się z Twoją opinią.
                            • gazeta_mi_placi Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:53
                              Dlatego jeśli już to doradzać bardzo neutralnie np. zbadaj tarczycę.
                            • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:55
                              yenna_m napisała:

                              > doradzanie jakiekolwiek moze byc ruinowaniem zycia

                              Musze powiedziec, ze w ustach osoby udzielajacej sie wcale nie niesmialo na forum od nastu (?) lat brzmi to paradnie smile Nie dalej jak pare dni temu opisywalas, jak to doradzalas rosie psychoterapie?

                              Jesli ktos pyta o rade, to widocznie jej potrzebuje. Wiekszosc rad z punktu odrzuci jako niekompatybilne z prawdziwa sytuacje, ktora tylko pytajacy zna, nad paroma pomysli, a pojedyncze moze dadza nowy punkt widzenia. To tyle.
                              • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:07
                                a od kiedy podjęcie psychoterapii skutkuje zruinowaniem zycia rodzinnego?
                                bo dziewczyna po rozstaniu moze sie nagle ogarnac i zalowac, ze popelnila powazny blad w zyciu

                                przypomne Ci, ze moje uczestnictwo na tym forum sprowadza sie w zasadzie od lat do radosnego pisania o dupie Maryni i zartowania

                                tyle w temacie
                                rozumiem, ze bedziesz bronic jak lew swojego prawa do wpieprzania sie z buciorami w zycie innych
                                nawet, jesli ktos pyta o rade, to sama forma poradnictwa, szczegolnie na tym forum, jest dosc... zeby to ladnie ujac... wink specyficzna

                                generalnie o porade na tym forum pyta masochista wink samej mi sie kilka razy zdarzylo, natomiast z jednym (!) wyjatkiem, zawsze po zapytaniu plulam sobie w brode, ze zaczynalam temat

                                wole powazne sprawy obgadywac z realymi ludzmi a nie bytami netowymi

                                ale to juz w zasadzie temat na inna dyskusje
                                • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:21
                                  yenna_m napisała:

                                  > a od kiedy podjęcie psychoterapii skutkuje zruinowaniem zycia rodzinnego?
                                  > bo dziewczyna po rozstaniu moze sie nagle ogarnac i zalowac, ze popelnila powaz
                                  > ny blad w zyciu
                                  >
                                  > przypomne Ci, ze moje uczestnictwo na tym forum sprowadza sie w zasadzie od lat
                                  > do radosnego pisania o dupie Maryni i zartowania
                                  >
                                  > tyle w temacie
                                  > rozumiem, ze bedziesz bronic jak lew swojego prawa do wpieprzania sie z buciora
                                  > mi w zycie innych
                                  > nawet, jesli ktos pyta o rade, to sama forma poradnictwa, szczegolnie na tym fo
                                  > rum, jest dosc... zeby to ladnie ujac... wink specyficzna

                                  No i tu juz sie robisz satyryczna. Twoje akcje z rosa, jej rodzina i "troska" o nia przebijaja o rzad wielkosci wszystko, co pojawialo sie w watkach o zdradach. "Wpieprzanie sie z butami" to wrecz zbyt lagodne okreslenie. A teraz zgrywasz niewinna nieinterweniujaca lelije. Brzydko.
                                  BTW nie jestem fanka rosy, ale chlusnelas tu hipokryzja jak rzadko komu sie zdarza.
                                  • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:26
                                    a pacz pani, jednak rosa sie ogarnela

                                    przypominam, ze rosa zanim dostala po dupie, zdazyla tutaj chyba prawie wszystkich nawyzywac od suk, kurew, popelnic samobojstwo publicznie, zyczyc kilku ludziom smierci, krajala na blogu serca swoch interlokutorek z forum i te de, i te pe, opisywala, jak to corki sa swiadkiem wyrazania przez nia (z tego, co pamietam) jej samobojczych marzen...
                                    • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:31
                                      yenna_m napisała:

                                      > a pacz pani, jednak rosa sie ogarnela

                                      To na pewno dzieki twoim swiatlym radom i promowaniu jej nazwiska, prawda? To tym bardziej idz teraz podoradzac zdradzonym, skoro masz takie swietne wyniki.

                                      > przypominam, ze rosa zanim dostala po dupie, zdazyla tutaj chyba prawie wszystk
                                      > ich nawyzywac od suk, kurew, popelnic samobojstwo publicznie, zyczyc kilku ludz
                                      > iom smierci, krajala na blogu serca swoch interlokutorek z forum i te de, i te
                                      > pe, opisywala, jak to corki sa swiadkiem wyrazania przez nia (z tego, co pamiet
                                      > am) jej samobojczych marzen...

                                      Ale jakby sie rzucila z mostu, to juz nie mialabys z tym nic wspolnego, bo przeciez "dawanie po dupie" potencjalnej samobojczyni to nic takiego?

                                      No naprawde nawet jak na to forum hipokryzja jest nieziemska smile
                                      • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:38
                                        rownie dobrze mogla zabic wlasne dzieci (bo byla niestabilna) albo wytropic jakas forumke i zrobic jej krzywde

                                        i byloby dopiero super
                                        • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:42
                                          yenna_m napisała:

                                          > rownie dobrze mogla zabic wlasne dzieci (bo byla niestabilna) albo wytropic jak
                                          > as forumke i zrobic jej krzywde
                                          >
                                          > i byloby dopiero super

                                          Widzisz, jak fantazyjnie tlumaczysz wlasne wpi**rzanie sie z butami, "dawanie po dupie" niestablinej, a nawet stalking. Bo jak na razie to tropilas ty.

                                          A prostej porady co do zdrady zrozumiec nijak nie potrafisz, takas szlachetna i zdystansowana.

                                          Przydaloby sie dlugie spojrzenie w lustro.
                                          • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:47
                                            patrze z przyjemnoscia w lustro, wiesz?
                                            tez mam prawo do spokoju i niewyzywania przez niestabilna psychicznie dziewczyne

                                            szczerze? a kto mi zagwarantuje, ze dziewczyna nie byla na tyle w amoku, ze nie przyjechalaby do mnie, zeby jednak to moje serce, tak ochoczo krojone na blogu, realnie pokroic? :p

                                            w necie pelno swirów...
                                            • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:49
                                              i sorry ciasteczko, wygaszam ciebie
                                        • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:45
                                          i raczej nie chodzilo o jej samobojstwo ale cyberstalking, ktory uprawiala latami

                                          rownie dobrze ktos przez nia moglby dac sobie w leb...
                                          a gdybym ja se strzelila w leb po tym jej jezdzeniu po mnie jak po lysej kobyle, zanim sie odkopnelam, to co? no przeciez od lat biore antydepresanty... tongue_out

                                          takie trochu twoje argumenty na granicy szantazu emocjonalnego

                                          jako osoba wyzywana przez pare miesiecy przez rose, w koncu kopnelam dziewczyne,
                                          oczywiscie nie na tyle skutecznie, zeby sie odczepila, bo czepiala sie chamsko jeszcze przez pare miesiecy

                                          pamietam, ze jeszcze w pazdzierniku zeszlego roku jezdzila po mnie jak po lysej kobyle wink

                                          natomiast faktem jest, ze rosa mądrze sie nie zachowala publikujac w necie adres swojego bloga podpisanego nazwiskiem

                                          najsmieszniejsze dla mnie jest jednak to, ze rosa sie szczycila tym, ze anonimowa nie jest
                                          a jak sie pojawil tylko link do wypocin rosy, to zaczal sie lament (przypomne: link skorelowany z linkowanym tutaj przez rose blogiem)

                                          a przeciez jesli sie cos pod wlasnym nazwiskiem umieszcza w necie i do tego nie robi z tego tajemnicy (bo sie podaje linka do tego na forum publicznym) to coz... mozna miec jedynie do siebie pretensje

                                          i na tym skonczylam tlumaczenie swoich motywacji wink
                                          • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:51
                                            Alez znam te tlumaczenia, bo wielokrotnie je wpisywalas.
                                            Faktem jest, ze bezceremonialnie robilas te i gorsze rzeczy, rozkrecilas jedna z wiekszych tu nagonek, a teraz swiatobliwie wypominasz porady. Tylko tyle.
                                            • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:54
                                              nie, no jak dajesz mi gwarancje, ze dziewczyna byla tylko milusią emamusią, a opowiesc o krojeniu mojego i sadośki serca, to taki milusi zarcik, to rozumiem, ze wzielabys na klate, gdyby dziolcha jednak przyjechala do mnie i postanowila moje serce i serca moich najblizszych pokroic?

                                              no przestan sobie jaja robic, wtedy poczulam sie bardzo zagrozona, bo rosa raczej sprawiala wrazenie osoby, ktora w amoku zdolna bylaby cos takiego zrobic

                                              przypominam, ze jestem osoba publiczna...
                                              • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:59
                                                A jak niby mialo cie chronic to co robilas, to ujawnianie, wysylanie do psychiatry, bazyliony postow? Nijak. Ewentualna morderczynie moglo tylko rozjuszyc. Na policje trzeba bylo.

                                                Ale nie zrozum mnie zle - ja nie wnikam w twoje motywacje, gorsze byly jatki na forum i tez mnie to nie gorszy. Po prostu obrzydzenie do udzielania porad jest w tym kontekscie bardzo zabawne.
                                                • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:02
                                                  najpierw sie zetknij z cyberstalkerem i zastanow, jak mozesz chronic siebie i swoja rodzine

                                                  z cyberstalkerem-szalencem zartow nie ma...

                                                  natomiast nie rozsmieszaj mnie tą Policją
                                                  zanim kiwneliby palcem, to mozliwe, ze byloby po ptokach tongue_out

                                                  jakos kiepsko wierze w system, moze dlatego, ze widze, jak mieli tongue_out
                                                  • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:05
                                                    Powiedzial cyberstalker o cyberstalkerze. Powiedziala udzielajaca porad o udzielajacych porad. Kali wiecznie zywy smile
                                                  • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:17
                                                    gdzie Ty widzisz cyberstarkera?
                                                    bo spróbowałam się bronić przed stalkingiem?

                                                    no a ruszyłaś dupą, żeby pomóc dziewczynom gnojonym i niszczonym przez rosę?
                                                    przecież nie tylko mi życzyła śmierci, nie tylko mnie wyzywala, zapomnialas chyba, ze rosa swietnie potrafi budowac atmosfere osaczenia (oprzeciez z tego powodu dostala bana na innym portalu)
                                                    no to konkrety: co zrobilas poza blablaniem, zeby zapobiec eskalacji poczucia zagrozenia?
                                                    bo to, co tutaj sie dzialo rok-dwa lata temu, to co rosa wyprawiala, to naprawde byl hardkore...

                                                    no i odpowiedz mi na pytanie: konkretnie: co bys zrobila, gdyby jednak rosa pojawila sie u mnie z nozem w dloni? naprawde nie mialam prawa czuc sie zagrozona?
                                                    dodam, ze rosa wpadla w szal, jak usunelam ja z listy znajomych na fb
                                                    i nic ponad to nie zrobilam - tylko ja usunelam z listy znajomych (bez blokowania)

                                                    hallo? to są powazne sprawy a nie pisanie o dupie Maryni

                                                    a dla ciebie to ciagle pisanie o dupie maryni...
                                                    bo dziewczyna codziennie przez pare miesiecy smazyla posty na moj temat, zastraszala, osaczala, zaszczuwala, wyobrazala sobie, jak kroi moje serce...
                                                    sorry, tez bylam, pomimo leczenia, na skraju wytrzymalosci psychicznej i wiesz? ja sie naprawde zaczelam bac
                                                    wiec postanowilam sie bronic
                                                    sama, bo nie widzialam jakoś Twojego zaangazowania i twojej pomocy

                                                    i jednak jakis efekt tego dzialania jest
                                                  • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:24
                                                    Yenna, najlepszy sposób na trolla to ignorowanie. Wystarczyłoby żebyś nicka zmieniła, żeby się pozbyć takiego stalkera jak Rosa. Czemu tego nie zrobiłaś?
                                                  • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:26
                                                    a co to by zmieniło?
                                                    przeciez nadal byłabym sobie i moje dane były dostępne w necie

                                                    bez jaj...
                                                    zmiana nicka w niczym nie pomoze zwlaszcza, ze zaraz by mnie ktos zdekodowal tongue_out
                                                  • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:48
                                                    Nie miałaby jak Cię nękać na forum. Nie musiałabyś się odgryzać i konflikt by nie eskalował, a emocje po obu stronach by opadły. Gdybym ja lękała się o swoje życie to byłaby pierwsza rzecz o jakiej bym pomyślała.
                                                  • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:51
                                                    a ja nie pomyślalam
                                                    bo zaszczuty człowiek czasem nie działa w pełni racjonalnie
                                                  • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 18:01
                                                    Zgadzam się - nie działałaś racjonalnie.
                                                  • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 18:04
                                                    ale wtedy naprawdę się bałam kobiety
                                                    chociaż pewnie nie było tego widać tongue_out
                                                  • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:29
                                                    Ja naprawde nie wnikam, z ktorej wersji wynikaly twoje akcje (bo juz tutaj przeszlas gladko od troski o samobojczynie i jej rodzine do strachu przed morderstwem). Co widzialam, to moje.
                                                    Dokladnie o to pytalam - skoro tak potrzebowalas dzialania to dlaczego teraz wlasnie jedziesz po tych, ktore jakies (bardzo w porownaniu z toba lajtowe) dzialanie sugeruja, zamiast tylko pokiwac glowka.
                                                    Ale juz przestaje pytac, bo widze, ze sie nie doczekam odpowiedzi. EOT.
                                                  • rosapulchra-0 Miałam się nie wypowiadać, bo znudziły mi się 07.01.14, 18:34
                                                    pyskówki na forum. Ostatnio wolę je czytać niż w nich uczestniczyć wink

                                                    Ale.

                                                    Dziwię się dobremu nastrojowi yenny i wmawianiu wszem i wobec, że to jej zasługa, że zmieniłam w pewnym stopniu swoje zachowanie. Nic bardziej mylnego. A przy okazji karmienie forum kłamstwami na temat stalkingu i ubliżaniu wszystkim wokół jest dla mnie w istocie kabaretowe big_grin

                                                    Owszem, potrafiłam rzucić mięsem i to ostro - nie mam zamiaru się tego wypierać, jednak (co tu niezmiennie było lekceważone i pomijane) zawsze jako sprowokowana, właśnie z powodu jednej takiej prowokacji krejzi została nazwana przeze mnie szmatą.
                                                    Nie przypominam sobie również, abym komukolwiek życzyła śmierci - świetna bajka na tłumaczenie się ze swojego postępowania, szkoda że zupełnie nieprawdziwa.
                                                    Nigdy również nie groziłam nikomu, w żadnym mailu, w żadnej notce na swoim blogu, ani na forum.
                                                    Myśli samobójcze, owszem, miałam, nie przeczę. Ale ja jestem chora na ciężką depresję. I to od kilku lat, więc moje niektóre histeryczno - chamskie zachowania wynikały z mojego podłego samopoczucia w realnym życiu. Ba! Nawet podjęłam próbę samobójczą w listopadzie zeszłego roku, zostałam odratowana, zmieniono mi leki, które okazały się bardzo skuteczne i mam nadzieję, że będą nadal. Jednak to nie zmieniło w cudowny sposób mnie w niewinną leliję big_grin

                                                    I ta udawana, cuchnąca nieszczerością troska yenny o mnie i moją rodzinę, to mnie naprawdę na łopatki rozkłada! big_grinbig_grinbig_grin Tak samo jak strach, że przyjadę do Wrocławia i ją na plasterki posiekam! big_grin

                                                    Nigdy, powtarzam, nigdy nikomu nie groziłam śmiercią ani czymkolwiek innym złym. Mogłam sobie pozwolić na życzenie komuś czegoś złego, np. złamania nogi (choć i tego sobie nie przypominam), lub zwyczajnie naubliżać, ale na tym forum to jest zjawisko dość nagminne, więc i niezauważalne smile

                                                    Dlatego, droga yenno, bardzo cię proszę - zaprzestań już tej propagandy na mój temat. Przede wszystkim dlatego, że jest kłamliwa i krzywdząca. Wobec mnie.
                                                    I jeszcze jedno - żadna w tym twoja zasługa, że się zmieniłam. Naprawdę. Nie przypisuj sobie tego, bo to też jest nieprawdą.

                                                    Ja wiem, że niektóre rzeczy z czasem umykają, złości się stają mniej ostre, zapomnienie przynosi ulgę, ale nie widzę przyczyny, żeby sobie tyłek moją osobą wycierać po raz n-ty, tym bardziej, że nie ma do tego żadnego powodu.

                                                    Niemniej zdrowia ci, yenno, życzę, dobrego nastroju nadal i wszystkiego co najlepsze dla ciebie oraz najlepsze życzenia dla wszystkich forumek też smile Pozdr., A.
                                                  • rosapulchra-0 Jeszcze jedno - nie chcę dyskutować na ten temat, 07.01.14, 18:35
                                                    więc dla mnie mój temat w tym wątku uznaję za zamknięty.
                                                    EOT. big_grin
                                                  • yenna_m Re: Jeszcze jedno - nie chcę dyskutować na ten te 07.01.14, 18:43
                                                    roso, zauważ, że bardzo niechętnie wyciągam ten wątek na wierzch

                                                    ale jak idac - ktos ma ochotę tluc tutaj też wątek do obrzygania
                          • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:19
                            A skąd koncepcja, że zdrady/flirty/zauroczenia zdarzają się tylko w ukladach w których pani jest zależna finansowo czy mieszkaniowo?
    • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:22
      oj tam oj tam
      jak coś nie dotyczy własnego życia i nie będzie się wobec tego osobiście ponosić konsekwencji - to doradzić można absolutnie wszystko
      a internet każdą "poradę" przyjmie

      Boże, widzisz a nie grzmisz...
    • vilez Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:33
      A kto w takich sprawach bierze poważnie "porady" z forum (już pomijając to, że będą od sasa do lasa). Litości...
      • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:36
        Mam szczerą nadzieję, że aż tak wyrywnych i decyzyjnych nie ma. tongue_out
        • vilez Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:58
          Nie ma, spoko.
          Nie była zdradzona, więc nie wiem, jak bym zareagowała. Mój eks mąż przez cały czas naszego kryzysu (dwa lata) nie chciał rozwodu, do samego rozwodu się bronił, a nawet i po rozwodzie- aż do mojego drugiego ślubu. Do ostatniego dnia.
          Tutaj nie ma reguł.
          • vilez Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:58
            Nie byłaM....
    • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:46
      Ech jakas lekka histerie tu uprawiasz Triss. Nawet jesli przyjac, ze cale forum to jedna usredniona ematka, to i tak inaczej taka ematka pisze dziewczynie, ktorej maz wymienil z panna pare smsow, a teraz nie wie, czego chce, niz takiej, ktora juz pare lat temu pisala, jak maz chodzi na boki, a teraz odzywa sie znowu i niestety przez te lata swini nie wyrosly skrzydla.
      • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:55
        Właśnie mam wrażenie, że radykalne rady padają niezależnie od kalibru sprawy.

        Pan mąż zaciążył kochankę - pisz pozew (zgadzam się, żeby nie było).
        Pan mąż zaczyna spoufalać się z koleżanką - pisz pozew.
        Pan mąż wydymał jakąś babę na służbowym wyjeździe i wolałby zapomnieć o całej sprawie - pisz pozew.
        • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 13:59
          Twoja rada na wszystko: pokaż jaja, zrób mu awanturę, groź i szantażuj aż stanie się posłuszny, nie zapomnij o ostrzegawczych fochach.
          • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:04
            No nie, przy zaciążonej kochance doradziłabym kobiecie rozwodowe zabezpieczenie finansowe siebie i dzieci, bo na awantury za późno.
            • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:12
              Nawet jak zajdzie od jednego stosunku po pijaku na imprezie? Każdy stosunek może się tym skończyć.
          • araceli Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:31
            bri napisała:
            > Twoja rada na wszystko: pokaż jaja, zrób mu awanturę, groź i szantażuj aż
            > stanie się posłuszny, nie zapomnij o ostrzegawczych fochach.

            Ideał związku by Triss wink A do tego tak zmiażdżony pantoflem faceta ma być 'samczo-męski' - chyba już tylko z wyglądu tongue_out
            • madzioreck Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:44
              araceli napisała:

              > bri napisała:
              > > Twoja rada na wszystko: pokaż jaja, zrób mu awanturę, groź i szantażuj aż
              > > stanie się posłuszny, nie zapomnij o ostrzegawczych fochach.
              >
              > Ideał związku by Triss wink A do tego tak zmiażdżony pantoflem faceta ma być 'sam
              > czo-męski' - chyba już tylko z wyglądu tongue_out

              big_grin big_grin big_grin Nie nie, wygląd nie wystarczy, jeszcze hajs musi przynosić, znaczy łupy big_grin

              Dla mnie to panie mogą grozić, "uprzedzać o konsekwencjach", trzymać za mordę, prosić na kolanach i po tyłku całować, żeby tylko się chłopina opamiętał. Ale ja osobiście dziękuję za nazywanie czegoś tak wymuszonego "związkiem". Nie chciałabym patałacha, który jest ze mną lub nie zdradza mnie z kijem nad głową.

        • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:12
          triss_merigold6 napisała:

          > Właśnie mam wrażenie, że radykalne rady padają niezależnie od kalibru sprawy.
          >
          > Pan mąż zaciążył kochankę - pisz pozew (zgadzam się, żeby nie było).
          > Pan mąż zaczyna spoufalać się z koleżanką - pisz pozew.
          > Pan mąż wydymał jakąś babę na służbowym wyjeździe i wolałby zapomnieć o całej s
          > prawie - pisz pozew.

          Nie, nieprawda. Przeciez wlasnie jak sie w watku o smsach o poranku chciala szlachetnie usunac z drogi, to forum wybijalo pomysl z glowy bardzo zgodnie.

          A ze ktos uwaza wydymanie kogokolwiek na boku za krytyczne naruszenie zaufania? Ty chyba masz przeginke w druga strone - ze pragnienie zaufania i waznosci drugiej osoby w zwiazku to jakas patologia czy co? I ze trzeba to wziac na klate, meza za kudly i cieszyc sie, ze nie odchodzi?
    • blond_suflerka Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:13
      Rady, żeby się rozwieść natychmiast bo zdrada jest nie do wybaczenia są szkodliwe, według Ciebie?
      I moje rady o przepracowaniu zdrady też? Bo zbyt idealistyczne. Czyli, które rady nie są według Ciebie szkodliwe? Te Twoje, tak? Żeby zrobić awanturę, obciach w pracy? I to wtedy ma się taki świetny i dojrzały związek. Laska robi aferę w pracy a pan boi się i rzuca kochankę. Łał.
      Ciekawe.
      • lady-z-gaga Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:24
        blond_suflerka napisała:

        > Rady, żeby się rozwieść natychmiast bo zdrada jest nie do wybaczenia są szkodli
        > we, według Ciebie?

        Ależ taka rada JEST szkodliwa. Bo o tym, co wybaczalne, a co nie, kazdy powinien przekonac się sam.
        Przypuśćmy, że jakas żona pójdzie za radami życzliwych, a pół roku po rozwodzie zda sobie sprawę, że tak naprawdę to mężowska przygoda jest dla niej - z perspektywy czasu - niewiele znaczącym głupstwem. I co wtedy?
        • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:26
          I wtedy będzie musiała mieć satysfakcję, że zachowała klasę. Z naciskiem na musiała.
          • blond_suflerka Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:29
            Nie o klasę tu chodzi ale o to, że kazdy ma swoje własne zdanie i granice. Jeden zdradę wybaczy, drugi nie. I pisanie, że jakiekolwiek rada jest szkodliwa jest po prostu niedojrzałe. Nie ma jednej rady dla każdego. Wiele osob się wypowiada i osoba w kłopotach może wysłuchać róznych opinii i sama zdecydować co dla niej będzie najlepsze.
        • blond_suflerka Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:27
          Ale ja to wiem. Powiedz to Triss. Dziś napisała, że rady o natychmiastowym rozwodzie są szkodliwe, pare dni temu, że moje bo pisałam o tym jak można przepracować zdradę. Pytam więc-które rady według niej nie są szkodliwe? Według niej chyba tylko te, które ona sama pisze czyli postrasz mężawink
          No co kto lubi. Nie każda kobieta chciałaby faceta, który po pierwsze przestraszy się takiej laski a po drugie takiego, ktory z taką w ogóle chciałby być.
        • bri Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:33
          Ale to tak nie działa. Mąż ma wiele możliwości aby żonę przekonać, że zdrada nic nie znaczyła dla niego. Jeśli tego nie robi to nie ma wielkiego znaczenia, co żona o tym myśli, bo on już ją opuścił. Nie przypominam sobie, żeby którykolwiek z wiarołomnych mężów opisywanych ostatnio na forum palcem kiwnął, żeby żonę przekonać, że żałuje swojego błędu.
          • cherry.coke Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:43
            bri napisała:

            > Ale to tak nie działa. Mąż ma wiele możliwości aby żonę przekonać, że zdrada ni
            > c nie znaczyła dla niego. Jeśli tego nie robi to nie ma wielkiego znaczenia, co
            > żona o tym myśli, bo on już ją opuścił. Nie przypominam sobie, żeby którykolwi
            > ek z wiarołomnych mężów opisywanych ostatnio na forum palcem kiwnął, żeby żonę
            > przekonać, że żałuje swojego błędu.

            Bardzo slusznie spostrzezenie, wiekszosc tych problematycznych watkow jest wlasnie z motywem "co mam zrobic, bo on nic nie zrobi/nic nie wie/jest mu wszystko jedno". Biernosc ze strony mezow, ktorzy zony uwazaja juz w duzej mierze za sprzet i w sumie dlaczego mieliby przestac ze sprzetu korzystac.

            Motyw "on sie stara, prosi mnie, zerwal z nia i pokazal mi" sie nie pojawia specjalnie, bo wtedy najczesciej odbywa sie jakas praca.
    • rosapulchra-0 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 14:33
      Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono.
      I dopóki ematka sama nie znajdzie się w podobnej sytuacji, to nigdy nie zrozumie ani logiki myślenia, ani toku postępowania innej kobiety w układzie "miś się zapomniał". To raz. Dwa, każdy człowiek jest inny, inaczej odczuwa, inaczej ocenia, przeżywa. Dwie ematki w identycznych sytuacjach postąpią inaczej, bo są innymi osobami.
      Dziwi mnie tylko jedno - ta łatwość narzucania swoich poglądów innym: wywal misia za drzwi! jeszcze mu nie spakowałaś walizek? zrób badania, bo na pewno ci syfa przyniósł! zabierz mu wszystko, co wasze wspólne! itp., itd. A gdy taka zdradzona żona nie zastosuje się w/w rad, to już wie, że jest głupia, naiwna, że zasłużyła sobie na takie potraktowanie ze strony męża.
      A potem są posty pisane przez jednorazowe nicki, bo się ematka wstydzi napisać pod swoim. Nie dziwię się - tylu już radziła szybkie cięcie, a sama? Jednak wolałaby nie?
      Ot i cała ematka smile
      • szalona-matematyczka Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:24
        rosapulchra-0 napisała:

        > Dziwi mnie tylko jedno - ta łatwość narzucania swoich poglądów innym:...zrób badania, bo na pewno ci
        > syfa przyniósł!

        A ja sie dziwie, ze ty sie dziwisz... Osobiscie znam przypadek, kiedy pewien maz raz, jeden jedyny raz, zdradzil swoja zone i "przy okazji" w wyniku tej zdrady zlapal chlamydie. W tym samym mniej wiecej czasie jego zona zaszla w ciaze (pan dzialal na dwa fronty o czym zona poczatkowo nie wiedziala) i na skutek zarazenia chlamydia ciaze ta strracila. Tak wiec dziecko stracilo zycie, bo jego ojciec raz puscil sie na boku. Ze juz nie wspomne o innych nieuleczalnych chorobach przenoszonych droga plciowa. To co, ma nie badac sie i swiecie wierzyc mezowi, ze on zadnego syfa nie przyniosl?
        • gazeta_mi_placi Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 15:35
          Poroniła, co innego poronienie co innego utrata dziecka.
          • memphis90 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:49
            A co ona poroniła- kotka? Pieska? Ośmiorniczkę?
    • kropkacom Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:07
      Każda sytuacja jest inna. I dżihad, i wystawienie walizek za drzwi nie są radami uniwersalnymi. Rady na forum to wypadkowa tego co się komu wydaje i tego co się samemu przeżyło. I tak te rady należy traktować.
      • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:08
        tu sie w pelni zgadzam
      • vilez Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 16:25
        > Rady na forum to wypadkowa tego co się komu wydaje i tego co s
        > ię samemu przeżyło. I tak te rady należy traktować.

        Czyli jako te, które są mówione przez uraz, bo głównie niestety (u większości) to pozostaje po takich sytuacjach. I dlatego absolutnie nie na forum po radę w takich sprawach. Uraz niszczy wszelką sensowność. A osoba w kryzysie zdrady nie potrzebuje rad zaślepionych własnym urazem ludzi-sama jest zapewne w czarnej dupie i w bólu o łatwo o zainfekowanie jakimiś durnościami.
        • memphis90 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:53
          Nie no, jest przecież jakaś szansa, że przez którąś przemówi mądrość życiowa... Tylko jak ją znaleźć w wątku na 200 postów? Ale zgadzam się, ja po radę w sprawach życiowych poszłabym do psychologa, a nie pytała na forum.
          • yenna_m Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 17:55
            to prawda
            ale czlowiek na zakrecie czasem ma problem z wybraniem ziarna sposrod plew
            • vilez Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 18:11
              No wyobraź sobie, że rady udziela jej niejaka ezmd99 (z wątku obok) https://emotikona.pl/emotikony/pic/0suicide.gif
              • triss_merigold6 Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 18:12
                Dooobreee!
                • vilez Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 18:20
                  wink
    • capa_negra Re: Nie ogarniam tego podejścia 07.01.14, 22:15
      Staram się nie wypowiadać w wątkach o związkach, a szczególnie w tych o zdradzie.
      Bo co wiem na ten temat???
      Tyle ile dana osoba mogła i chciała powiedzieć???
      Skąd wiem jaka jest faktyczna sytuacja???
      Ile w tym faktycznej prawdy, a ile subiektywnej???
      I co by druga strona powiedziała w tym temacie???
      Na każde pytanie odpowiedź brzmi "nie wiem"
      Każdy przypadek jest inny i każdy radzący będący w określonym punkcie życia da inna radę.
      Czy słuszną??
      No nie wiem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka