koraba30
21.01.14, 11:52
Juz duzp rzeczy widziałam, słyszałam, ale co o tm myślicie: Babcia chyba oszalała i straciła nad soba juz panowanie. Normalnie poza tym mieszkajacym u niej wnuczkiem ma inne, ktorymi sie sporadycznie interesuje, a nawet wcale, od oka zapyta co slychac u Maksia. Nie odwiedza i nawet prezentow nie daje osobiscie a przez rodzica. Pomijajac ten fakt, moze godzinami do nas gadac o tym jednym ukochanym jej wnusiu, gotuje mu obiadki, kuruje jak jest chory, karmi go nawet i ubiera czasem mimo ze juz jest na tyle samodzielny, ze sam to potrafi. Uczy go pisac itd itd, zabiera na rozne jakies wyjazdy itd itd. Pozostali wnukowie jakby nie istnieli... A my mamy juz dosyc wysluchiwania o tym jednym, czasem mam juz jej to chec powiedziec, ze strasznie to sie juz ulewa i traci nad tym kontrole, ale wiem, ze jej zwrocic uwage to ona zaraz sie obraza. Jak mozna jej to zasugerowac, ze nie zamierzam sluchac o tym dziecku ciagle majac swoje i to tez sa jej wnuki... wychwala sie nim na prawo i lewo. Dzieciak ma rodzicow a ona przejeła nad nim całkowita kontrole... jakby swiat nie istniał i inne dzieci tylko on.