Dodaj do ulubionych

Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wasze..

21.02.14, 08:43
Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wasze małżeństwa? Załóżmy, że nie dochodzi w waszych związkach do przemocy. Ot, normalne życie i związane z tym różne wybory. Dla mnie to temat ciekawy.
Obserwuj wątek
    • princy-mincy Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 08:54
      Nie pozwalam.
      Moje małżeństwo to sprawa moja i mojego męża i dopóki sama nie poproszę kogoś o radę, nie ma powodu, by ktoś mi jej udzielał nieproszony.
      • mx3_sp Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 08:56
        tyle już było o tym wątków, że można było jakieś wnioski wyciągnąć, tym bardziej, że temat tak bardzo interesuje.
      • opium74 Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 08:57
        nie konsultuję: zakupu samochodu, budowy domu, koloru ścian i mebli, ubrań itd.
        konsultuję np. menu na wspólny obiad świąteczny lub daty moich wyjazdów jeśli chciałabym aby w tym czasie ktoś z rodziny zajął się inwentarzem.
    • default Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 08:55
      W ogóle nie pozwalałam, nie miałam zresztą nawet takiego dylematu "pozwalać czy nie pozwalać" , bo nikt ingerować nie usiłował... Tzn. owszem, wiadomo, że czasem matka coś tam skomentowała, wypytała czy wyraziła opinię (ojciec nawet tego nie robił), ale obydwie wiedziałyśmy, że to tylko komentarz, ewentualnie lekka sugestia postępowania, a nie jakikolwiek nacisk.
    • triss_merigold6 Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 08:58
      Ja chyba w ogóle nie mam takiego dylematu, bo niby jak mój ojciec czy rodzice partnera mogliby ingerować?
    • klamkas Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 09:02
      Wcale. Rodzice (moi i męża) zapewnili nam tak hardcorowy start oscentacyjnie nie zjawiając się na naszym ślubie, że potem nie mieliśmy żadnego problemu z asertywnością i odsunięciem ich jak trzeba było (teściowa bardzo potrzebowała wstrząsu zanim się opamiętała i przestała włazić z buciorami w nasze małżeństwo).
    • fomica Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 09:10
      Ja nie musze pozwalac czy nie pozwalac, bo rodzina nie ingeruje, nie spotykam się nigdy z naciskami, uwagami, no po prostu u nas się tego nie robi. Ale faktem tez jest że radzimy sobie dobrze, mieszkamy osobno, jesteśmy niezależni finansowo, dobrze się nam układa, więc nie mają sie do czego przyczepić.
      Natomiast jesli o cos wprost zapytam to moge liczyc na radę, ale na pewno nie w formie nachalnego wtrącania.
    • ashraf Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 09:13
      Rodzina nie garnie sie do ingerowania, ale gdyby bylo inaczej i tak decydowalibysmy sami.
    • marzeka1 Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 09:14
      W tym roku będziemy razem 25 lat- i nie było żadnej ważnej decyzji, do której wtrąciłby się ktoś z rodziny: ani odnośnie dzieci (były pytanie: kiedy- ucinane) , naszych przeprowadzek, zmian miejsc pracy, wychowania dzieci.
      Gdy młodszy syn był mały, opiekowała się nim męża ciocia, gdy zaczęła próbować się wtrącać, podziękowaliśmy za opiekę i wybraliśmy poleconą opiekunkę.
    • sonniva Ja nie pozwalam 21.02.14, 09:47
      Ale moja szwagierka regularnie wydzwania do mojej mamy , czyli swojej teściowej coby ją poinformować, że jej syn to to czy tamto wink.
      A teksty lecą, że uszy usychają, a gdy moja mama w końcu doczeka się udzielenia głosu i wyraża na ten temat swoją opinię to ... słyszy trzask słuchawki po drugiej stronie! Jestem pewna, że żadna inna jej nie przebije!
    • sueellen Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 10:05
      ale w jakim sensie?
    • kai_30 Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 10:28
      Teraz - wcale. Nul, zero. Nie konsultujemy z naszymi rodzinami żadnych ważnych decyzji, jeśli ich nie dotyczą (tzn. np. skonsultuję wyjazd na urlop, jeśli chcę poprosić o zajęcie się naszym psem - jak do tej pory zdarzyło się to raz, teściowa odmówiła, do tematu nie wracaliśmy, jeździmy tam, gdzie można ze zwierzakiem). Ba - wzięliśmy ślub powiadamiając wszystkich po fakcie tongue_out

      Natomiast kiedyś, jak byłam młoda i głupia, i miałam równie młodego i głupiego męża (teraz mam innego tongue_out), kompletnie nie potrafiłam zebrać się na asertywność. Po części wynikało to też z braku kasy - czyli jeśli nie miałam zimowych butów i moja matka kupowała mi je w prezencie, to chociaż mi się kompletnie nie podobały, zaciskałam zęby i ładnie dziękowałam. Podobnie z wózkiem dla dziecka itp. Pamiętam jedną taką sytuację - byłam już po rozstaniu z mężem, wprowadziłam się z dziećmi do pięknego mieszkanka na poddaszu, i byłam zachwycona widokiem chmur przez nieosłonięte niczym okna. No ale - pojechałam w delegację na tydzień, rodzice zajmowali się dziećmi, a po powrocie zastałam obrzydliwe, plastikowe karnisze i sztuczne firanki oraz obrzydliwe bistorowe zasłonki w kolorze niepasującym mi kompletnie do niczego. Wszystko z dobrego serca, oczywiście, bo jakżesz to bez firanek... Przeryczałam wtedy pół nocy, ale nie odezwałam się ani słowem, firanki zostały. Teraz bym je po prostu zdjęła, opieprzając matkę z góry na dół, że mi się rządzi wink Podejrzewam, że ona o tym wie, bo już takich numerów nie robi - na nowe mieszkanie kupiła nam obrus, żadnych stałych elementów wyposażenia wink

    • to_ja_tola Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 10:50
      hm?
      nie kojarze by mi się ktoś wtrącał w małżeństwo?
      Chyba nie musi nikt,bo uchodzimy za bardzo zgodne i dobrane smile
    • e-kasia27 Bardzo pozwalamy i vice-versa 21.02.14, 10:52
      Rodzina to wspólnota, a we wspólnocie wszyscy mają jednakowe prawo głosu.
      • rhaenyra Re: Bardzo pozwalamy i vice-versa 21.02.14, 10:55
        i jak taki koszmarek wyglada w praktyce?
        • e-kasia27 Re: Bardzo pozwalamy i vice-versa 21.02.14, 11:11
          Rozmawianie, w kochającej się rodzinie, o wszystkimi i wzajemne sobie doradzanie uważasz za koszmarek??
          Bardzo ciekawe.

          Przykre, że tak wielu ludzi, zamiast się kochać i wspierać w rodzinie, tak bardzo się nienawidzi.
          Na szczęście są też takie rodziny, gdzie matka i ojciec, teść, teściowa, rodzeństwo to nie są wrogowie, ale przyjaciele.

          • rhaenyra Re: Bardzo pozwalamy i vice-versa 21.02.14, 11:19
            pozycje seksualne tez omawiacie w gronie wujkow ?
            pozniej jakos glosuja czy wspolnie decyduja o tym gdzie i jak masz sie bzykac z mezem ?
          • wioskowy_glupek Re: Bardzo pozwalamy i vice-versa 21.02.14, 11:58
            10/10
      • nowi-jka Re: Bardzo pozwalamy i vice-versa 21.02.14, 12:18
        na prawde jednakowe prawo głosu ma cała twoja rodzina czyli mąz, mama tatat tesc i sryjeczny wuj szwagra? np o pójsciu do szkoły w wieku 6 czy 7 lat twojego dziecka, wyboru lekarza prowadzacego w przypadku choroby twojej lub dziecka lub meza, decyzji czy rezygnujesz z sypialni na korzysc pokoju dla dzieci itp w takim samym stopniu decyduje tój mąz jak ty jak tesc?
        chore strasznie
        a wzorek na papierze toaletowym tez po konsultacjach w kochajacej si erodzinei czy mozna samodzielnie?

        ja rozumiem chce wrócić do pracy ale bedzie wymagało pomocy babci, wybieram szkołe ale babcia musi pzryprowadzac itd.... jesli dotyczy to kogos z rodziny to konieczni epo konsultacji ale jesli dotyczy to mnie meza lub dziecka to nie zawracamy głowy tym reszcie rodziny choc nigdy wrogiem moim nie była ani moja siostra nia szwagier, baratowa tesciowa czy ojciec

        To sie chyba nazywa dorososc jesli si eumei stanowic o sobie i najblizszych
    • rhaenyra Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 10:56
      nawet nie bardzo sobie wyobrazam w jaki sposob by mogli ingerowac
      • kietka Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 11:18
        nie ingeruja, bo nie ma potrzeby.
        jednak, gdyby działa mi sie krzywda chciałabym, zeby reagowali.
    • jdylag75 Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 11:19
      NIe ingerują, czasami jak opowiadam mamie co u nas i że mamy jakiś problem proponuje pomoc, mama zawsze trafia w punkt i dostajemy pomoc taką jakiej naprawdę potrzebujemy. Natomiast rodzice nr 2 wtrącili się kiedyś tak bardzo, że prawie wylądowaliśmy w prokuraturze, nie wspomnę o chodzeniu za naszymi plecami z dzieckiem do lekarza. Teraz nie ingerują bo nie wiedzą co się u nas dzieje poza zdawkowymi informacjami.
    • boo-boo W żaden 21.02.14, 11:28
      Moje życie, moje decyzje, ja/my ponosimy konsekwencje. Na szczęście mam rodzinę, która nie jest z tych wścibskich i ingerujących ale gdyby zdarzyła się inna to potrafiłabym ustawić ich do pionu.
    • solejrolia Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 11:53
      Wątków na ten temat było już wiele.

      Nie pozwalam. Jak lwica wink bronię mojej rodziny.
      Sami sobie pozwalająindifferent
      na szczęście jest coraz mniej tego wtrącania się, komentowania, bo granic moej rodziny bronię naprawdę bardzo mocno, i to od samego początku ale...bywało ostro...
      Jako nastolatka miałam niesamowitą swobodę, nie musiałam się opowiadać, gdzie idę,kiedy wrocę, czemu robię tak czy siak, i od pewnego wieku właściwie robiłam co chciałam: ja nie robiłam głupot, oni mieli zaufanie do mnie, więc miałam swobodę.
      A po slubie mama zapragneła mi matkować, wychowywać, nakierowywać(wiwat dom wielopokoleniowyuncertain ) a na to było za późno, bym się opowiadała z każdej rzeczy. Do tego nie ufam mamie za grosz, bo to co zostanie powiedziane na głos, nawet jako prywatna, intymna sprawa, już taką nie jest, bo staje się sprawą publiczną. a do tego wszystkiego: w małżeństwie siostry jest troje małżonków (siostra, szwagier i mama wink wink wink ), więc o ile moje próby stawiania granic początkowo spotykały się ze zdziwieniem ("ale o co ci chodzi???") czy nawet rozbawieniem, tak potem było ostrzej, aż do teraz, gdy praktycznie niewiele mówię, i prawie nie dopuszczam rodziny do nas i naszych spraw.
      mało tego tępię wszelkich wujków, i szwagrów "dobra rada" których pełno w mojej rodzinie.
      ostatnio ze złotymi radami wyskoczył gó...arz 24latka- ma swieże spojrzenie i zero doswiadczenia życiowego, a daje nam rady, co my powinniśmy. myślałam, że mnie szlag trafi, gdyż wiem, że on sam z siebie tak z tym radami nie wyskoczył- w jego domu musi się rozmawiać o tym pewnie już od dawna... a dzień później zadzwonił jego tatuś, również ze złotymi radami. no to już nie zdzierżyłam.
      totalne wariactwo!
    • paskudek1 Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 11:56
      zależy co kto rozumie poprzez "ingerowanie" smile sla jednego ingerencją będzie pytanie o zdrowie dzieci i w przypadku ich choroby np. podsuwanie nazwisk lekarzy i witaminek smile dla drugiego namiar na handlarza samochodami, bo mamusia wie, ze córeczka chce kupić nowe auto, będzie tylko dobra radą i chęcią pomocy. Dla jednego wyprasowanie ubranek dziecka, córki i zięcia, w czasie opieki nad wnukiem będzie wspaniałą pomocą przyjętą z ulgą i pocałowaniem w rączkę. Dla drugiego bezczelną ingerencją w porządek domu, wścibstwem i wytknięciem że jesteśmy brudasy, flejtuchy i sobie nie radzimy smile
    • aagnes Re: Jestem ciekawa 21.02.14, 11:58
      jak godzicie nie ingerowanie waszych rodzicow czy tesciow w zycie waszej rodziny z przyjmowaniem pomocy (mieszkania po dzidkach, jakiejs tam kasy na start czy wieloletniej pomocy prze dzieciach). pytam powaznie - moja mama nie pomagala mi wcale i nie ingeruje, nie ma takeigo "przyzwolenia" nawet na jakiekolwiek komentarze, tesciowa pomogla przy dziecku, wiec sila rzeczy miala wiekszy wplyw na rowne rzeczy. to9 nie jest na zasadzie "cos za cos", tylko tak sie zycie ulozylo. jak to jest u was??
      • a1ma Re: Jestem ciekawa 21.02.14, 12:08
        My nie dostaliśmy nic od rodziców (poza wychowaniem i wykształceniem, rzecz jasna) i niczego nie oczekujemy. Jesli chodzi o pomoc w codziennych sprawach, to jest wymienna - my im coś, oni nam coś. Ale to sa rzeczy typu pozyczenia kosiarki czy podwiezienie na działkę, wiec skala zgoła różna niz mieszkania i wesela wink
      • babcia.stefa Re: Jestem ciekawa 21.02.14, 13:05
        Nijak, bo niczego nie dostaliśmy i z żadnej pomocy nie korzystamy.
      • ven-ge Re: Jestem ciekawa 21.02.14, 13:24
        No wlaśnie tego pogodzić sie chyba nie da. Jeżeli korzystamy z pomocy rodziny finansowej lub przy wychowywaniu dzieci, to musimy sie liczyć również z ich zdaniem.
        • drosetka Re: Jestem ciekawa 21.02.14, 20:34
          tak, mogę sie liczyć w pewnym stopniu z czyimś zdaniem( ale i tak postapię jak uważam za stosowne),z tą jednak różnicą, że tesciowej do pewnego momentu wydawało się że skoro pomaga nam , zostając z dzieckiem, moze mieć równe prawa do wychowania oraz do podważania mojego autorytetu przy dziecku, skończyło się jak powiedzieliśmy ze od wychowania sa rodzice, dziadkowie mogą byc od rozpieszczaniatongue_out
          • ven-ge Re: Jestem ciekawa 21.02.14, 21:08
            Moja mama do dzisiaj uważa,że skoro raz na jakiś czas podrzuci nam na obiad gołąbki albo mielone to ma pelne prawo do ingerowania, decydowania ....wszak mamy wymierną korzyść materialną z jej strony...
      • fomica Re: Jestem ciekawa 21.02.14, 16:23
        Z tego zapewne wynika taka różnica zdań i sposobu rozumienia ingrencję w rodzinie. Jesli ktos jest niezalezny, samodzielny i sam o sobie decyduje to będzie się dziwił jak można pozwalac na te wszystkie konsultacje, dobre rady i troskliwe pytania i omawiac prywatne małżeńskie sprawy na forum rodzice - rodzeństwo.
        Ale jeśli ktos mieszka z rodzicami, od lat korzysta z ich pomocy finansowej, organizacyjnej, logistycznej przy dzieciach, to pewnie przyjmuje jako naturalne, że wiele spraw musi uzgadniać w szerszym gronie, bo to grono jest mocniej zaangazowane w jego życie.
        • solejrolia Re: Jestem ciekawa 21.02.14, 17:26
          nie, nie, mnie jednak się wydaje, że to nie do końca tak.

          albo ktos ma zapędy do wtrącania się i układania komuś życia, albo nie ma i jest dyskretny, wie doskonale gdzie przebiegają granice moje małżeństwo-> córki małżeństwo->siostry małżeństwo. i in.
          bo
          można sobie pomagać, wspierać, dawać pomoc albo ją przyjmować, a mimo to wszystko przebiega w dość przyjaznej atmosferze.
          a są przypadki, że wybieramy: nic od was nie chcę, to nas zbyt wiele kosztuje.
          bo wystarczy, ze jedno z rodziców ma apodyktyczny charakter, i jest przyzwyczajone do wydawania nakazów, albo manipuluje, bo musi być tak jak ono sobie wymyśliło, nie licząc się zupełnie ze zdaniem dorosłej córki/dorosłego syna i jej/jego współmażonka.
    • a1ma Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 12:06
      W ogóle. Ale tez nasze rodziny nie maja takich zapędów (a jesli miały, wiele tat temu, to szybko zostały sprowadzone na ziemie).
    • nenia1 Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 12:08
      Moja rodzina nie ingeruje, ja zresztą też nie ingeruję w ich sprawy, wszyscy jesteśmy dorośli więc nie bardzo wiem, na jakiej zasadzie miałabym się wtrącać w życie dorosłych ludzi? Może gdyby ktoś zaczął wpadać w sidła jakiejś sekty, albo miał się nabrać na ewidentne oszustwa typu naciągania emerytów na drogie garnki czy "zdrowotne" kołdry kosztujące majątek pewnie zareagowałabym ostrzej, ale czy to można nazwać ingerencją (?) raczej troską o najbliższych.
      Na co dzień do zwykłych życiowych czynności i decyzji nikt się nikomu nie wtrąca, dzielimy się informacjami, rozmawiamy, opowiadamy o różnych zakupach, inwestycjach, planach wakacyjnych, ale wtrącania na zasadzie wywierania wpływu nie uprawiamy.
    • chipsi Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 12:09
      Wszystko zależy od tego, na ile moje decyzje wpływają na życie innych osób. Nie żyje na pustyni tylko wśród ludzi, z rodziną z którą chcę żyć w zgodzie. Chciałam iść do pracy po urodzeniu dziecka - przedyskutowałam to z moją mamą, która zadeklarowała chęć opieki nad córką. Wybór szkoły dla córki to też decyzja rodzinna - sami nie dalibyśmy rady jej odbierać. Święta spędzamy rodzinnie więc tez wiele rzeczy ustalamy razem. Mieszkamy w jednym domu - i tu tez trzeba się dogadać, chociażby odnośnie remontów czy użytkowania podwórka. O dłuższych wyjazdach też informujemy - na wypadek gdyby np. teść miał planowaną operację w tym czasie i mój mąż byłby potrzebny.
    • agaja5b Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 12:14
      Za bardzo nie pozwalamy. Jak byłam młodsza i głupsza wiele sytuacji i rad brałam za dobrą monetę, nawet korzystałam, potem dostałam za to po d..., bo te sytuacje były odebrane jako zaproszenie do kierowania naszym zyciem więc zmądrzałam i postawiłam do pionu towarzystwo. Teraz niczego od nikogo nie chcemy, oczywiście jak ktoś da jakąś radę, albo cos skomentuje to nie rzucamy się od razu do gardła, nauczylismy się oboje, że lepiej na tym wyjdziemy jak będą mniej o nas (jako parze) wiedzieć.
    • joanna_poz Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 13:13
      w ogole nie ingerują.
      przy dzielącej nas odleglosci 350 km jest to zwyczajnie niemozliwe.
      • bi_scotti Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 13:45
        Dla mnie slowo "ingerencja" ma sile i moc. Nie wiem czy dokladnie Ci chodzi o "ingerowanie", czy o takie codzienne wtracanie sie typu "coreczko/kuzyneczko-Kropeczko, czemu powiesilas rozowe zaslonki a nie te, ktore Ci polecalam, pomaranczowe w kropki?". Ingerencja ma, jak dla mnie, miejsce wtedy gdy ingerowac nalezy: jakies zaniedbania w stosunku do dzieci, jakies problemy z nalogami, jakis brak odpowiedzialnosci finansowej, moze problemy z mental health, kwestie przemocy etc. To sa powody do ingerencji i bliscy powinni sie soba wzajemnie interesowac gdy u kogos zle sie dzieje. Chocby w delikatnej formie sugerujacej, ze "wiem, co jest grane - daj znac, gdy bedziesz gotowa pogadac i cos z tym zrobic, jestem gotowa pomoc". Jak dotad nie mielismy takiej sytuacji w malzenstwie zeby ingerencja rodzinna byla konieczna. I tak trzymac smile Choc ja w cudze (nie rodzinne a przyjacielskie) malzenstwo "zaingerowalam", bo powazne powody ku temu byly; szczesliwie przyjaciolka sie w koncu rozwiodla. Ufff.
        A takie codzienne wtracanie sie bliskich to sie zdarza i w zaleznosci od kalibru, dnia, humoru tudziez stosunku do wtracajacego sie krewnego jakos tam sie reaguje tak zeby dalej sie dalo zyc w rodzinie a zeby granice jednak wyznaczyc wink
    • sueellen Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 15:11
      Kiedyś się wtrącali, dziś już nie, co najwyżej wspierają. Z resztą tesciową mam we wszystkim po swojej stronie, więc nie mogę narzekać smile
      • ledzeppelin3 Re: Jak bardzo pozwalacie ingerować rodzinie w wa 21.02.14, 21:20
        Ocxh, och, oczywiście, szczególnie ostatnio, kiedy, cytuję "teściowa robi nam awantury o buty dla młodej do szkoły"
        Wyparcie i zaprzeczenie w imię wygody to sprytny mechanizm.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka