Jaki przezylyscie najwiekszy strach? Czy boicie sie "w trakcie" czy wprost przeciwnie, pozniej oceniacie sytuacje i zadreczacie sie "co by bylo gdyby..." Ja mialam kilka takich strachow, jako mloda dziewczyna cudem uniknelam gwaltu - potem dlugo sie balam wychodzic sama z domu, nawet w dzien...Kiedys mialam strach ze umrze moje dziecko, ale to pewnie kazda matka ma. Nie moglam spac, jak spalam to snilo mi sie ze dziecko umarlo - koszmar. Pozniej pamietam ogromny strach o mame, miala guza w piersi, czekanie na wynik - koszmar. Ja tez mialam guza, jak mialam 18 lat i wtedy prawie sie nie balam, jakos to do mnie nie docieralo. Balam sie jak rozbilam sie samochodem, zima, na drzewie, ale tu balam sie juz po, bo w trakcie nie bylo czasu. A i kiedys balam sie ze sie udusze, mam ataki paniki i jak mialam pierwszy, to myslalam, ze sie na to umiera

tak wiem glupia bylam. W noc kiedy umarl moj tato bardzo sie balam ze juz go nie zobacze, no tu najgorszy mozliwy scenariusz sie spelnil...umarl sam, w szpitalu...Balam sie jak maz w pracy spadl z duzej wysokosci (jest serwisantem turbin wiatrowych), ale to juz balam sie po, sila rzeczy

Ogolnie straszna boidoopa jestem wychodzi na to