naplaze
23.03.14, 13:14
Mam pytanie odnośnie waszych doświadczeń z lekami przeciwlękowymi, przeciwdepresyjnymi, na nerwicę, a dokładnie: doświadczeń tych z was, których bliscy brali takie leki (podczas gdy wy same ich nie brałyście).
Wiem, że leki tego typu wielu osobom pozwalają normalnie funkcjonować, wyciszają nagłe i bezprzyczynne napady lękowe, uspokajają. To oczywiste. Mam jednak pytanie odnośnie tej drugiej strony medalu: czy zauważyłyście w zachowaniu waszych bliskich zmiany in minus (np. "ślepota" na normy społeczne, obyczajowe, wyluzowanie na granicy niefrasobliwości, stępienie postrzegania, taki "daltonizm na niuanse", spłaszczenie emocjonalne lub jeszcze inne), albo zmiany, które trudno nazwać negatywnymi, ale które powodują, że macie wrażenie, jakbyście żyły z innym człowiekiem?
Mam wrażenie, że to temat tabu, bo leki tego typu i tak się źle społeczeństwu kojarzą, więc - jeśli już się mówi - to mówi się wyłącznie dobrze, tym bardziej, że wypowiadają się głównie sami pacjenci, którym lek pomógł (pomijam różne odzywki na poziomie gimnazjum), ew. wskazuje na efekty uboczne typu "zawroty głowy". Ale mnie ciekawi ta druga strona działania psychoaktywnego, czy ktoś jeszcze to spostrzegł?
Disclaimer:
Wiem, że wiele osób napisze: "tak, żyję z innym człowiekiem: spokojnym, zrównoważonym", albo "przeciwnie, dzięki lekom mój mąż przestał być niefrasobliwy, wreszcie jest punktualny, odpowiedzialny" - ja to wszystko rozumiem i ani mi w głowie kwestionować pozytywne działanie, ale chciałabym dowiedzieć się czegokolwiek o innym, niż to ewidentnie pozytywne, oddziaływaniu psychoaktywnym.