nisar
26.03.14, 17:01
Czy na początek całego szumu dookoła protestu w Sejmie nie należałoby dokładnie zweryfikowac, czy wszystkie niepełnosprawne dzieci protestujących tam osób są istotnie niepełnosprawne w takim stopniu, że wymagają obecności rodzica w 100%? Bo w wątkach o niepełnosprawności i związanych z tym protestach w sejmie wypowiadają się także matki dzieci z zaburzeniami, które chyba nie wykluczają sprawowania nad nimi opieki przez kogokolwiek innego?
Na zdjęciu "tlenionej blondyny na urlopie w Chorwacji" widac chłopaka na wózku, trzymającego normalnie głowę, nie zwisającego z tego wózka, sprawiającego wrażenie, że ma - przynajmniej częściowo - władne ręce. Takie dziecko też musi miec mamusię 24/7? A dzieci autystyczne? Nie mogą uczęszczac do przedszkola? Albo miec opiekunki?
Wśród znajomych mam małżeństwo z dzieckiem niechodzącym, bardzo źle widzącym i źle słyszącym. Mała ma opiekunkę, z którą chodzi do przedszkola. Rodzice pracują. Trudno mi więc uwierzyc, że wszyscy protestujący (i wspierający protest) muszą, po prostu muszą zrezygnowac z pracy.
Natchnął mnie do tego postu wpis na jednym z blogów, na którym opisywana jest historia dziecka z autyzmem. Oczywiście rozumiem, że piszący ma prawo popierac protestujących, ale wpisy "walczycie dla nas" są dla mnie niezrozumiałe. Jakie dla nas? To dziecko z autyzmem też już wymaga opieki 24/7? Dziecko chodzące do przedszkola / szkoły?
Odnoszę wrażenie, że trochę za daleko niektórzy się posuwają...