Dodaj do ulubionych

Skończyłam romans- help me

05.04.14, 14:22
Na potrzeby tego wątku zmieniłam nica.

To trwało od prawie 2 lat, on 10 lat młodszy, bez większych zobowiązań (narzeczona), ja żona poczciwego, dobrego człowieka, matka trójki dzieci.
Razem pracujemy. Zaczęło się nagle, coś zaiskrzyło, seks jeden, drugi, trzeci...
On często niedostępny, ja zrozpaczona, żyjąca złudzeniami w wirtualnym świecie, wciąż czekająca na wiadomość, chęć spotkania.
Dzieli nas przepaść pod każdym względem, intelektualnym, finansowym, wiekowym, ogólnie jesteśmy z dwóch różnych światów.
Nie wiem co się stało, ale był moment, że straciłam dla niego głowę.
Ale nigdy nawet nie przeszła mi myśl, żebyśmy byli razem, bo to byłoby niemożliwe, nawet nie chciałabym. Nigdy nie myślałam, żeby zostawić męża.
Chciałam być kochanką, nawet zgodziłam się na bycie tą drugą (narzeczona na pierwszym miejscu).
Męczyłam się strasznie, bo rzadko, bardzo rzadko była okazja, żeby się spotkać.
Widywaliśmy się w pracy, ale tak żeby nikt nigdy się nie domyślił.
Ostatnio coś się zmieniło, on zaczął się mocniej angażować.
Wczoraj w nocy mieliśmy się spotkać w umówionym miejscu, ja miałam idealne warunki, bo mąż wyjechał.
Już miałam zamówioną taksówkę, poszłam pod prysznic i nagle coś we mnie pękło, że ku.. tak się nie da żyć!!! Nie ma żadnej przyszłości, natomiast zabiera baaaardzo dużo mojej energii, zastanowiłam się czy warto, odpowiedziałam sobie choć z wielkimi wątpliwościami, że jednak nie warto...
Odwołałam wszystko.
Dzisiaj obudziłam się z cholernym bólem głowy i pustką.
Mam wyrzuty, że zawracałam mu głowę, uwodziłam i nagle zrezygnowałam.
Pocieszam się, że on wielokrotnie też mnie wyrolował i cierpiałam przez niego bardzo...

Jak się pozbierać i zapomnieć o nim, jak zacząć znowu normalnie żyć i cieszyć się dniem codziennym, mężem, dziećmi, jak przestać bujać w obłokach???
Wstyd mi za to, co zrobiłam.
Obserwuj wątek
    • anika772 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 14:25
      bez większych zobowiązań (narzeczona),


      To dobre! To twoje spostrzeżenie, czy jego?
      Jakoś się pozbierasz, nie ty pierwsza, i nie ostatnia.
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 14:38
        Wiem, że to fatalnie brzmi, to jego spostrzeżenie.
        Zaręczyli się niedawno, kilka dni po tym, jak się ze sobą przespaliśmy.
        • landora Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 20:02
          Co za świnia z tego twojego kochanka uncertain Wobec tego współczuję narzeczonej (i twojemu mężowi).
          • antyideal Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 20:39
            Ble, zgadzam sie, swinia uncertain
    • 0ldjoanna Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 14:41
      Dzieli nas przepaść pod każdym względem, intelektualnym, finansowym, wiekowym,

      A kto mądrzejszy? big_grin
      No nie wiem, chyba musisz zmienic pracę, albo niech ekskochanek zmieni, bo inaczej to ciężko będzie zapomnieć.
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 14:50
        Kto mądrzejszy? Patrząc jak ostatnio się zachowywałam, to mam wątpliwości...

        Może tak: ja mocno wykształcona, on bez właściwie żadnego wykształcenia, ja niezależna finansowo, on wiecznie bez kasy, ja z doświadczeniem życiowym, on nie, ja utrzymująca kontakty z fajnymi, mądrymi ludźmi, on pijący z kolegami piwko na ławce w parku, ja czytająca książki, on nie przeczytał żadnej.

        Pisząc to, widzę, że to ja jednak jestem głupsza. Brutalna prawda.

        W pracy jesteśmy niestety na siebie skazani, nie ma opcji zmiany pracy ani przeze mnie, ani przez niego. Jednak w pracy nie jesteśmy jakoś blisko siebie, wręcz przeciwnie, więc mam nadzieję, że sobie poradzę.
        • gryzelda71 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:19
          bosze ty muj moze chociaż dobrze piep......?
          • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:29
            Też NIE!!!
            Wręcz kiepsko, chyba ta jego młodość mnie zaślepiła i emocje, które są na początku związku.
            • triss_merigold6 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:43
              No to już niczego nie rozumiem. Zrozumiałym, gdyby r....ł jak mlody bóg.
              • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:45
                smile Niestety nie wink Ale może to i lepiej.
                • capa_negra Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 17:36
                  To coś ty z nim robiła całe 2 lata?????
                  No chyba, ze cię nakręcała sama otoczka: tajemnica czy tez inny owoc zakazany
                  • ponis1990 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 19:56
                    E no właśnie, o to samo miałam zapytac... bo jakby bóg seksu no to jeszcze wiadomo by było o co kaman, ale tak? big_grin
                    • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:12
                      Dziewczyny jesteście the best smile
                      Może naprawdę ta otoczka, bo koleś był na wpół impotentem, przyznawał, że z dziewczyną od zawsze ma ten sam problem. Może kłamał. Ale jestem świnia, że to napisałam tongue_out
        • moni_kaw Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:15
          > W pracy jesteśmy niestety na siebie skazani, nie ma opcji zmiany pracy ani prze
          > ze mnie, ani przez niego.

          takie sytuację we współczesnej Europie nie występują; chyba z tą różnica intelektualną to fantazjujesz na swoją korzyść;
        • przeciwcialo Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:46
          Jakies takie prymitywne to- pani kierownik i chlopak z sekcji techniczne wink
        • ladnyusmiech Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 23:47
          Moja koleżanka raz miała "romans" - mogłabym ją podpiąć pod twój opis big_grin.
          Po czasie okazało się, że facet chciał od niej kasę pożyczać, nie mogła się go pozbyć uncertain Co mnie nie dziwiło, bo był bardzo przystojny i pewnie stadko małolat do dyspozycji, tymczasem się umawiał z średnio zakonserwowaną czterdziestką.

          Nie miałabym zaufania do człowieka o jakim piszesz. Głównie z uwagi na młody wiek. Tacy ludzie mają dużo ciekawsze perspektywy na seks. Może pomyślał, że może mu się przydać TAKA znajomość?
          • misterni Okropne to, co piszecie niektóre w tym wątku 06.04.14, 00:04
            Mam męża młodszego o 8 lat. Jesteśmy razem od dwutysięcznego roku. Nigdy tak na to nie patrzyłam, ale wygląda na to, że zrobił mi wielką łaskę, że się ze mną związał big_grin
    • gryzelda71 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 14:52
      Mam wyrzuty, że zawracałam mu głowę, uwodziłam i nagle zrezygnowałam.

      Tylko baba potrafi mieć wyrzuty z tego powodu....
      CZAS to najlepsze lekarstwo.
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 14:55
        gryzelda71 napisała:

        > Mam wyrzuty, że zawracałam mu głowę, uwodziłam i nagle zrezygnowałam.
        >
        > Tylko baba potrafi mieć wyrzuty z tego powodu....
        > CZAS to najlepsze lekarstwo.

        To fakt smile On pewnie by nawet o tym nie pomyślał.

    • misterni Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:00
      Wyrzuty sumienia, to powinnaś mieć wobec swojej rodziny, męża.
      Dobrze, że skończyłaś ten romans, ciesz się, że się nie wydało.
      Zajmij się rodziną, niedługo święta, może gdzieś wyjedźcie razem?
      • bei Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:06
        Lepiej rzucić niż być rzucaną, zrobiłas dobry krok do uzdrawiania rodziny, modl się, by nie wydało się. I już nigdy nie wracaj do takich " atrakcji życia"
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:08
        Tak, wyjeżdżamy do rodziny na święta.

        Bardzo dziękuję za te słowa o wyrzutach sumienia wobec niego, bo teraz to chyba one doskwierają mi najbardziej.
        • triss_merigold6 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:24
          Tylko się w przypływie żalu nie wyspowiadaj przed mężem.
          • daleko_o_d_szosy Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:31
            Nie musi się spowiadać, żeby pan mąż się dowiedział. Pan kochanek z opisu mocno prymitywny, więc może się poczuć mocno dotknięty, że stara purchla, której robił łaskę posuwając ją od czasu do czasu (pani pewnie w zamian wspierała go finansowo), ośmieliła się zerwać znajomość. Idę kupić dużo popcornu, bo zapowiada się ciekawie.
            • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:48
              Nigdy nie wspierałam go finansowo. Nigdy. Wiem, że jest dość prymitywny, ale też jestem pewna jego lojalności, że nikomu nie powie w 100%.
              • daleko_o_d_szosy [...] 05.04.14, 15:50
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:58
                  Rozumiem Cię. Mojego współczucia też nigdy nie wzbudzało. Po raz pierwszy zdarzyła mi się taka historia, i gdybym mogła cofnąć czas, na pewno bym to zrobiła.

                  Tylko to wszystko nie jest takie proste. Na zdradę ma wpływ wiele czynników, ale już nie chcę się usprawiedliwiać.

                  Tak, jestem starą babą, na którą młody chłopak zwrócił uwagę, chyba wtedy mi to zaimponowało, bo miałam poczucie, że nadaję się już tylko do wychowywania dzieci i stania przy garach.
                  • misterni Daj spokój, nie tłumacz sie. Ja mam męża 8 lat 05.04.14, 17:13
                    młodszego ode siebie. Nie czuję się przy niem starą babą, wręcz przeciwnie.
            • misterni Prymitywna to jesteś ty 05.04.14, 17:11
              Czasem warto pomyśleć odrobinę, zanim się cokolwiek napisze.

              daleko_o_d_szosy napisała:

              > Nie musi się spowiadać, żeby pan mąż się dowiedział. Pan kochanek z opisu mocno
              > prymitywny, więc może się poczuć mocno dotknięty, że stara purchla, której rob
              > ił łaskę posuwając ją od czasu do czasu (pani pewnie w zamian wspierała go fina
              > nsowo), ośmieliła się zerwać znajomość. Idę kupić dużo popcornu, bo zapowiada s
              > ię ciekawie.
              • daleko_o_d_szosy Re: Prymitywna to jesteś ty 05.04.14, 17:14
                Ja się tam nad panią puszczalską użalać nie będę.
                • misterni Re: Prymitywna to jesteś ty 05.04.14, 17:15
                  Nie chodzi o użalanie, ale o normalne traktowanie, a nie dokopywanie.
                  • daleko_o_d_szosy Re: Prymitywna to jesteś ty 05.04.14, 17:23
                    Pani za to co zrobiła swojej rodzinie należy się taki kop, żeby się na pierścieniach Saturna zatrzymała.
                    • misterni Re: Prymitywna to jesteś ty 05.04.14, 17:29
                      Jasne, jasne.
                      Twoje zachowanie pozostawia dużo do życzenia, więc funkcji moralizatorskiej nie powinnaś pełnić.
                      • daleko_o_d_szosy Re: Prymitywna to jesteś ty 05.04.14, 18:03
                        misterni napisała:

                        > Jasne, jasne.
                        > Twoje zachowanie pozostawia dużo do życzenia, więc funkcji moralizatorskiej nie
                        > powinnaś pełnić.

                        Znamy się? No popatrz, nie przypuszczałam. I ty wiesz o mnie coś, czego ja nie wiem? Fascynujące!
                        • misterni Re: Prymitywna to jesteś ty 05.04.14, 19:53
                          Nie, nie znamy się i chyba całe szczęście dla mnie. A oceniam cię po tym, jak się zaprezentowałaś w tym wątku.
                    • nowel1 Re: Prymitywna to jesteś ty 05.04.14, 18:28
                      daleko_o_d_szosy napisała:

                      > Pani za to co zrobiła swojej rodzinie należy się taki kop, żeby się na pierście
                      > niach Saturna zatrzymała.

                      A co zrobiła swojej rodzinie?
                      Konkretnie, CO zrobiła, i w jaki sposób to zaszkodziło jej rodzinie.
                    • cosmetic.wipes Re: Prymitywna to jesteś ty 05.04.14, 19:06
                      > Pani za to co zrobiła swojej rodzinie należy się taki kop

                      A co, ty z panią ślub brałaś?
                      Jak chcesz komuś dokopać, to przypatrz się dokładniej swojemu ślubnemu - może będziesz miała kogo wysłać na saturnasuspicious
          • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:42
            Nie ma o tym mowy, bo wiem, że skomplikowałabym sytuację jeszcze bardziej, a czuję, że to jest jeszcze do odwrócenia.
    • demonii.larua Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:26
      > Mam wyrzuty, że zawracałam mu głowę, uwodziłam i nagle zrezygnowałam.
      Zawsze mnie to zadziwia. Masz wyrzuty wobec popychacza, a względem chłopa z którym związałaś się umową małżeńską jakoś nie miałaś. Jak to się dzieje? suspicious

      > Wstyd mi za to, co zrobiłam.
      Oj tam, oj tam... Kiedyś moja koleżanka powiedziała "kurestwo rzecz niewielka" przejdzie Ci :F
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 15:39
        No właśnie denerwuje mnie strasznie, że wobec męża nie mam jakiegoś specjalnego poczucia winy. Chyba mechanizmy obronne się uruchomiły, bo tłumaczyłam sobie, że mąż o niczym nie wie, że śpi spokojnie.
        Chociaż racjonalnie wiedziałam, że to gó... prawda, bo to jego oszukałam, nie dbałam o nasz związek, chodziłam z głową w chmurach, wiecznie śpiąca, bo chciałam jakoś się odciąć od rzeczywistości, obowiązki wobec dzieci wykonywałam automatycznie.

        Nie było tak cały czas, bo np. kilka miesięcy było bez zdrad, już dochodziłam do siebie, a tu znowu się zaczynało. Po jakimś czasie kończyło, znów zapominałam, potem znowu.

        Uświadamiam sobie, że przez ostatnie 1,5 roku moje życie, to był koszmar, ponieważ wciąż miałam skrajne emocje, od euforii do rozpaczy. I tak w kółko.
    • feleedia "nic", "help me" 05.04.14, 15:41
      W jakim języku ten bełkot?
      • koniec-koniec Re: "nic", "help me" 05.04.14, 15:44
        Czy w każdym wątku muszą znaleźć się złośliwości?? sad
        Proszę, odpuść.
        • feleedia Re: "nic", "help me" 05.04.14, 15:50
          Czy we każdym wątku muszą się naleźć idiotki ogłupione kulturą masową i przemawiające pidżynem zamiast w swoim języku?
          • koniec-koniec Re: "nic", "help me" 05.04.14, 15:52
            feleedia napisał(a):

            > Czy we każdym wątku muszą się naleźć idiotki ogłupione kulturą masową i przemaw
            > iające pidżynem zamiast w swoim języku?

            Fakt, biję się w pierś, ale nie wyzywajmy się od idiotek...
          • morgen_stern Re: "nic", "help me" 05.04.14, 20:16
            Czy ktoś ci płaci za tę obronę czystości języka polskiego w każdym wątku? No jak cie moge, śmieszny jesteś do obrzygania.
            • feleedia Re: "nic", "help me" 05.04.14, 21:28
              Mo to zwracaj maciusiu, na zdrowie, niektórym zwrotki łatwo przychodzą big_grin
              • morgen_stern Re: "nic", "help me" 05.04.14, 21:33
                Skoro piszesz w innym wątku "zayebisty" a wszędzie indziej pouczasz to tak, jesteś śmieszny i żadne odbijanie piłeczki głupimi żarcikami ci nie pomoże.
                • vilez Re: "nic", "help me" 05.04.14, 22:05
                  To debil.
    • a1ma Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 16:51
      Miałas dużo szczęścia. Skończyło sie, nikt postronny sie nie dowiedział, obyło sie bez dramatu. I oby tak zostało. A teraz zapomnij, to troche potrwa, ale jeszcze będziesz sie zastanawiać, jak mogłas byc tak głupia. Było, minęło. Ciesz sie wspomnieniami i nie wracaj do tego.
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 16:59
        Dziękuję! Mam nadzieję, że będzie tak jak piszesz...
        • rosapulchra-0 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 17:04
          Niefajnie zrobiłaś. Ale masz kupę szczęścia - sama to skończyłaś, więc masz szansę wyjść na prostą.
    • nangaparbat3 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 17:09
      Mnie się zdaje, ze wiekszości ludzi zdarza się czasem taki czy inny zawrot głowy. A zakochać się mozna w najmniej "odpowiedniej" osobie - to zupełnie co innego niz reguły łaczenia się w pary obowiązujace w danej kulturze.
      Przecielaś to, skończyłaś, teraz trzeba czasu.
      Był taki film z Sophia Loren i Burtonem, o ile pamiętam, i o ile sie nie myle, tytuł brzmial "Spotkanie". Ona tam romansuje, ale w ostatniej chwili (film sprzed 40 chyba lat, wiec "do niczego nie doszlo") wycofuje sie, i jej maz mowi do dzieci: Mama wróciła z dalekiej podrózy - jakoś tak.
      Więc wrocilaś, zostaną wspomnienia, z czasem coraz piekniejsze.
    • drinkit Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 17:50
      Po pierwsze, to cokolwiek nie targałoby Twoją duszą - nie spowiadaj się przed mężem. Po drugie - daj sobie czas. Pojedź gdzieś z rodziną, skup się na niej, na mężu. Staraj się nie wpadać w rzewne klimaty - chodzenie "waszymi" ulicami, słuchanie muzyki etc etc. Owszem, wspomnienia pozostaną, ale to za jakiś czas dopiero będziesz mogła o tym myśleć miło i bez żalu. Póki co, trzymaj całą swoją romantyczną stronę na wodzy. Jeżeli istnieje szansa żebyście się jednak w ogóle nie widywali, to cudnie, jeżeli nie, to musisz mocno popracować nad sytuacją. Czas leczy rany, to banał, ale prawdziwy. Zajmij się czymś, najlepiej na 100%, to odwróci Twoją uwagę. Powodzenia.
    • drinkit Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 17:54
      > Mam wyrzuty, że zawracałam mu głowę, uwodziłam i nagle zrezygnowałam.

      A to jest naprawdę szczegół, żaden mężczyzna nigdy by na to nie wpadł. Zajmij się doprowadzeniem SIEBIE do ładu, wyrzuty sumienia olej. Zresztą miną, tak z nimi zwykle bywa.
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 17:57
        Dzięki! smile Dobrze poczytać, jeśli ktoś aż tak nie potępia i od razu nie skreśla...
      • rosapulchra-0 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:07
        drinkit napisała:

        > > Mam wyrzuty, że zawracałam mu głowę, uwodziłam i nagle zrezygnowałam.
        >
        > A to jest naprawdę szczegół, żaden mężczyzna nigdy by na to nie wpadł. Zajmij s
        > ię doprowadzeniem SIEBIE do ładu, wyrzuty sumienia olej. Zresztą miną, tak z ni
        > mi zwykle bywa.

        100/100
    • obrus_w_paski Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 17:58
      Czekaj, czekaj. Bo nie rozumiem.
      Dwa lata robiłaś w trąbę męża i trójkę dzieci (wtf??) dla jakiegoś głąba z którym pracujesz(wtf 2) i nawet nie było fajnie w łóżku?

      Dwa lata?

      Z beznadziejnie bzykajacym facetem, którego będziesz codziennie widywać?

      Eee...serio?

      Głupia to ty nie jesteś, nie. Wykropkowana.
      • daleko_o_d_szosy Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:05
        I na dodatek wcale jej nie żal męża i dzieci. Ona żałuje swojego porzuconego kochanka! Kuriozum!
        • rosapulchra-0 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:09
          daleko_o_d_szosy napisała:

          > I na dodatek wcale jej nie żal męża i dzieci. Ona żałuje swojego porzuconego ko
          > chanka! Kuriozum!

          Z tego, co wiem, to większość kobiet romansujących i kończących romans bardzo rzadko żal jest rodziny, tylko właśnie kochanka.
          • daleko_o_d_szosy Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:13
            A to przepraszam! Wykazałam się niewiedzą wynikającą pewnie z tego, że tematyka romansów pozamałżeńskich jest mi absolutnie obca.
            • nowel1 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:31
              daleko_o_d_szosy napisała:

              > A to przepraszam! Wykazałam się niewiedzą wynikającą pewnie z tego, że tematyka
              > romansów pozamałżeńskich jest mi absolutnie obca.

              Gratulujemy.
              Możesz teraz iść się troszkę ponapawać puchnącym poczuciem wyższości smile
            • zuwka Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:37
              tematyka romansów pozamałżeńskich jest ci zupełnie obca, a szczekasz najgłośniej w tym wątku. Masz coś do powiedzenia, czy tylko chciałaś pokrzyczeć i potępić?
              ------------------------------------------------------------
              "Żeby jeździć samochodem trzeba zdać egzaminy ale żeby mieć dziecko wystarczy dwoje idiotów."
              ------
            • rosapulchra-0 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:46
              Doświadczeń w tym temacie również nie mam, ale mam trochę będących w stałych związkach znajomych, które zdradzały i potem cierpiały przede wszystkim z powodu rozstań z kochankami, a nie z powodu krzywdy ich rodzin.
      • aquella Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:36
        kituje, że nie było fajnie w łóżku, żeby wyszło,że to poryw serca a nie ci.py

        • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:57
          Przysięgam, że nie było!!! wink Serio, nie piszę szczegółów, bo tylko miałybyście jeszcze większy ubaw ze mnie, że się dałam w takie coś wciągnąć.

          Przyjaciółki zawsze pukały się w czoło, gdy opowiadałam im o tym całym naszym seksie.
          I nie mogły pojąć, dlaczego po pierwszej nocy tego nie skończyłam.

          Powiew serca też to nie był. Jakieś otumanienie jego młodością, nowością, świeżością.
          • aquella Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 19:05
            > Przyjaciółki zawsze pukały się w czoło,

            a nie mówiły Ci, że powinnaś się cieszyć, że młodszemu sie podobasz??
            no w sumie, jesteś mężatką to pewnie dlatego
            • antyideal Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 20:43
              Mlodzi maja tak chęć na starsze, ze nie potrzebuja nawet, zeby byla nadzwyczaj atrakcyjna,
              wiec nie bardzo jest czym sie tu chlubic smile
              • aquella Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:54
                > Mlodzi maja tak chęć na starsze, ze nie potrzebuja nawet, zeby byla nadzwyczaj
                > atrakcyjna,

                chyba żartujesz sobie

                > wiec nie bardzo jest czym sie tu chlubic smile

                ona się dręczy i przeprasza

                • antyideal Re: Skończyłam romans- help me 06.04.14, 04:07
                  Heh, zycia nie znasz ? ;p
          • rhaenyra Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:18
            dawaj szczegoly
            czasu i tak nie cofniesz a chociaz forumowe kolezanki rozsmieszysz
            \
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:45
        Dokładnie.
        Tylko przez ten czas sypialiśmy ze sobą może z 8 razy.
        Były smsy i pisanie na czacie na fejsie.
        Rozmów (o nas) telefonicznych i w realu nie było, bo nie mieliśmy o czym rozmawiać.
        Każde z nas wiedziało, że przyszłości wspólnej nie będzie.
        Było wspominane o zaangażowaniu, że nam siebie brakuje itp., że wiemy, że to co robimy jest chore i złe. On wspominał, że moim dzieciom nie spojrzy w oczy, że lubi mojego męża, że przez to spać nie może i takie bzdety.
        Gdy podejmowałam temat jego dziewczyny, zaraz go urywał, mówiąc, że ona o niczym nie wie i nie ma tematu.

        Zazwyczaj gdy się spotykaliśmy upijaliśmy się dość mocno i paliliśmy trawę.
        Na trzeźwo nie mogłabym z nim rozmawiać, bo nie miałabym o czym, a o wspólnej pracy w takich chwilach nie chciało mi się gadać.

        Seks nie był wcale fajny, ale te emocje, "motyle w brzuchu," ta świadomość, że mogę się jeszcze komuś podobać, że dla niego jestem kobietą, a nie matką (w tym bliźniaków) spowodowały, że straciłam dla tych chwil głowę. Czasem mówiłam mu, że jest między nami 10 lat różnicy wieku, odpowiadał, że tego nie widać (tak jest rzeczywiście).
        Dałabym się pociąć i posypać solą, żeby spędzić z nim czas, żeby pisać itd.

        Tak naprawdę było mi wstyd przed sobą i dopiero teraz otwarcie mogę napisać, że się kimś takim zainteresowałam. Gdyby współpracownicy się o tym dowiedzieli, to byłby skandal, bo diametralnie różni nas pozycja w pracy.

        Cały czas wmawiałam sobie, że to tylko seks raz na parę miesięcy, że się nie angażuję.
        Ale się zaangażowałam. Zbyt mocno.
        Kiedy on widział, że ma mnie owiniętą wokół palca, to bywało, że się dystansował.
        Kiedy ja zaczynałam się wycofywać, on uderzał ze zdwojoną siłą. I tak ciągle.

        To co jest ważne, to nasza różnica wieku i pozycji społecznej.
        Przyjaciółki uświadamiały mnie, że to gó...arz, że nie daj boże się zakocha i będzie problem, że jeszcze zniszczę mu życie, że mam męża i dzieci, a on jest dopiero na starcie, że wypaczę go...

        Dlatego mam tak duże poczucie winy wobec niego, bo wiem, że z mężem jakoś się dogadamy i będzie ok, bo kochamy się i tylko trzeba zawalczyć o nasze małżeństwo...
        a nim się ... zabawiłam.
        Dlatego wolałabym to ja zostać odtrącona, bo wiem, że bym sobie poradziła, bo już nie raz mnie zostawiał.
        Wiem też, że on sobie również doskonale poradzi...,ale to młody chłopak i nigdy w/w sytuacja nie powinna mieć miejsca.
        • obrus_w_paski Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:55
          A czy on cierpi? Płacze? Dzwoni? Rozpacza?

          Piszesz, ze nie chciało ci sie z nim rozmawiać na żywo, bo nie mieliście o czym i ze głownie poszliście SMS i czatowaliscie na fb.

          Nie sadze, zeby to wypaczylo w jakikolwiek sposób młoda osobę, nie martw sie tym. Trudno mi tez zrozumieć jego ewentualne zaanagażowanie skoro w ciagu 2 lat zaledwie 8 razy zaciągnął cię do łóżka. Ile ma lat? 25? 30? Spoko. Moze bedzie mu smutno kilka dni albo i tygodni i minie.
          • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 19:00
            Nie odzywa się. Tylko to typ introwertyka, który dusi wszystko w sobie.
            Jedno wiem na pewno, że pary z gęby nie puści.
            I dziękuję Bogu, że chociaż tę jedną cechę pozytywną ma - inaczej zrujnowałby mi życie.
            • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 19:01
              Lat ma 22.
              • obrus_w_paski Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 19:05
                Eee.... Jestem jakoś dziwnie pewna, ze 22latek, który od dzieciństwa zna fb, czatuje pewnie z dziesiątkami koleżanek, który w ciagu dwuletniej przygody zaledwie 8x poszedł ze swoją przygoda do łóżka na pewno nie traktuje tego w formie romansu. O niego sie nie martw nic a nic. Narzeczona zaciąży, imprezy, bedzie miał sporo na głowie. I jest wystarczająco młody zeby zmienić prace, wiec jest tez prawdopodobne ze szybko zniknie cóż oczu, czyli właściwie wszystko załatwionesmile nie Martw sie, ciesz sie czatami na fb i smsami (he he, w sumie troche żenująco brzmi) i tyle.
                • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 19:13
                  No jak na 32 latkę to brzmi BARDZO żenująco (mam tego świadomość), ale cóż - czasu nie da się odwrócić.
        • rhaenyra Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:28
          to nie byl romans tylko komedia tongue_out
          • misterni Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 22:18
            Cicho! big_grin
    • mid.week Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:21
      Kobieto ciesz się! Przeżyłaś emocjonujący epizod, masz kolorowe wspomnienia. Rodzina nie ucierpiała bo w porę oprzytomniałaś z czego wniosek, że taka durna jak sama o sobie piszesz nie jesteś. Jak na razie bilans na plus. Jeśli do tego dołozysz chwilę zadumy nad tym czego ci brak, że zauroczył cię młodzieniec z wyprzedaży to już będzie super wink
      Zycie jest za krótkie na to aby żlować, że się żyje.
      • nowel1 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:32
        Zgadzam sie z całością wypowiedzi przedmówczyni smile
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:50
        "Młodzieniec w wyprzedaży" big_grin - dziewczyny, jestem wdzięczna dozgonnie, bo napisałyście mi w kilku zdaniach to, o czym wiedziałam, ale nie był w stanie zakodować tego mój durny mózg!

        Nigdy więcej takich przygód - życzę sobie tego i każdej innej kobiecie.
        Chociaż to głupie serce nadal cierpi.
        Ale jest tak, jak piszecie - czas goi rany.
        • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 18:51
          Miało być "młodzieniec z wyprzedaży."
        • mid.week Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 19:02
          To nie serce to EGO. Przyzwyczaiło się do zabawy. Niemożliwe abyś kochała kogoś takiego, no proszę cię... wink
          • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 19:10
            Nie kocham go, ale też przez to wszystko nie jest mi obojętny i pewnie nigdy nie będzie, bo to mój drugi facet po mężu i pewnie będę pamiętać o nim przez długie lata.

            Wiem, że żadna z Was nigdy by się kimś nie zainteresowała, bo pomimo, że przystojny nie ma nic fajnego do zaoferowania.
            Mam wrażenie, że to jeszcze dziecko. Jego świat to gry na play station uncertain
            • mid.week Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 19:12
              koniec-koniec napisała:


              > Wiem, że żadna z Was nigdy by się kimś nie zainteresowała, bo pomimo, że przyst
              > ojny nie ma nic fajnego do zaoferowania.


              Nie będę się publicznie licytowała, ale wiesz... wink
            • triss_merigold6 To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 19:35
              To są jakieś otchłanie żenady.
              Martwisz się 22-latkiem, który w ciągu półtora roku nawet Cię specjalnie do łóżka nie ciągnął i nie był zbyt sprawny?! Olej go, chłopiec się otrzepie szybko, ma kolegów, playstation i dziewczynę. Niejeden młodziak miał okazję ze starszą od siebie kobietą, tyle że niektórzy przynajmniej się czegoś uczyli.

              Nie mam przesądów dotyczących różnicy wieku w wersji młodszy koleś i starsza panna czy pani, mogłabym przez chwilę być mamą Stiflera i potraktować to jak odnowę biologiczną, ale bez łzawych wyznań, na miłość boską.
              Nie szkodzi, że miał inteligencję krzesła, szkodzi że traciłaś czas na kretyńską korespondencję zamiast się serdecznie zabawić i odświeżyć.
              • kietka Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 20:02
                tutaj raczek szok dotyczy watpliwosci, czy syt. sie powtorzy, latka leca, chetnych coraz mniej...
                • koniec-koniec Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 20:55
                  kietka napisała:

                  > tutaj raczek szok dotyczy watpliwosci, czy syt. sie powtorzy, latka leca, chetn
                  > ych coraz mniej...

                  To nie tak, bo to była sytuacja nieplanowana, mega spontaniczna (jesteśmy z mężem od 15 lat parą i nigdy mi przez myśl coś takiego nie przeszło), nagle przyszło.
                  Była impreza firmowa, akurat i ja i on byliśmy na niej sami i tak się jakoś zadziało uncertain

                  Dzisiaj dzień cały czas o tym myślę i czytam Wasze wypowiedzi i doszłam do wniosku, że ja strasznie boję się ... przemijania, przybywających lat, że życie ucieka.

                  Przed jego poznaniem byłam typową kurą domową, znudzona mężem i pracą. Wydaje mi się, że zaczynałam być starą dewotką. Na tej imprezie byliśmy sami i coś zaiskrzyło między nami, ja poczułam się znowu atrakcyjną kobietą. Zaczęłam dbać o siebie, ćwiczyć, zmieniłam garderobę całkowicie, zapuściłam włosy. Zbliżyłam się do tego młodszego ode mnie towarzystwa, oni wyciągnęli mnie z tego marazmu. Zaczęłam się śmiać, uśmiechać do ludzi, przestałam być tylko Matką Polką (a kiedyś taką byłam!!). Oczywiście to nie było tak od razu, że przyszłam do pracy po kompletnej metamorfozie wink Pomału się tak toczyło i teraz jestem tym kim jestem, dziewczyny, odwrócona o prawie 180 stopni.

                  Ale TERAZ jestem lepszą siebie, pomimo tego szczeniackiego romansu...
                  Teraz czuję, że żyję, jakoś uwierzyłam w siebie, nabrałam pewności, pomimo tej 30 tki- zaczęłam żyć, a nie tylko "wegetować" w domu. Dzięki temu zaczęłam powracać do swoich koleżanek/towarzystwa, od czasu do czasu wychodziliśmy z mężem na imprezy, wróciliśmy do ludzi... Mąż też się zmienił. Zaczął dbać o siebie, biegać, wychodzić z kolegami. Tak jak to powinno wyglądać u MŁODYCH 30 letnich ludzi! Wcześniej zachowywaliśmy się jak stateczne 56 latki (jak nasi starzy) uncertain wink

                  Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ten cholerny "ROMANS!!"

                  Naprawdę coś się u mnie zadziało, k... serce na nowo zabiło i odpier... Sorry, ale ja już po tym całym dniu inaczej nie mogę nazwać! Zależało mi na nim,.. nie wiem czy na tych chwilach może... Do czegoś było mi to potrzebne. Nigdy w żaden sposób nie dawałam mu żadnej kasy, jak ktoś tutaj sugerował. Raczej robiliśmy zrzutę, jak za moich studenckich czasów... wink
                  Wiem, że pochłaniało to mnóstwo energii, całe pokłady energii, czasem upokorzenia, które nigdy nie powinno mieć miejsca. A zyski były o wieele mniejsze niż straty. Niestety.

                  Dlatego czas to raz na zawsze zakończyć i skupić się na tym co ważne - na bliskich i dalej fajnym życiu...

                  Tylko dlaczego to głupie serce nadal przechodzi katusze... uncertain uncertain uncertain

                  Ale muszę przyznać, że te Wasze czasem luzackie i do bólu szczere wypowiedzi spowodowały, że mniej cierpiałam, a na pewno więcej dostrzegłam, to co powinnam zobaczyć już dawno...
                  Dziękuje!
                  • triss_merigold6 Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 21:01
                    Potraktuj to jak odnowę biologiczną.
                  • nangaparbat3 Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 21:14
                    Ale TERAZ jestem lepszą siebie, pomimo tego szczeniackiego romansu...
                    Teraz czuję, że żyję, jakoś uwierzyłam w siebie, nabrałam pewności, pomimo tej 30 tki- zaczęłam żyć, a nie tylko "wegetować" w domu. Dzięki temu zaczęłam powracać do swoich koleżanek/towarzystwa, od czasu do czasu wychodziliśmy z mężem na imprezy, wróciliśmy do ludzi... Mąż też się zmienił. Zaczął dbać o siebie, biegać, wychodzić z kolegami. Tak jak to powinno wyglądać u MŁODYCH 30 letnich ludzi! Wcześniej zachowywaliśmy się jak stateczne 56 latki (jak nasi starzy) uncertain wink


                    To czemu tak źle piszesz o sobie, chlopaku, romansie?
                    Nawet Twemu mezowi lepiej, a Ty tu sie miotasz. Odpuść. Najwyraźniej to, co mogl Ci dac i dał bylo potrzebne i odpowiednie w danej chwili.
                • misterni ZgUpłaś? 05.04.14, 22:24
                  32 lata i coraz mniej chętnych? Powodzenie u chłopów zawsze miałam, ale tak naprawdę największe zaczęło się po 30'.

                  kietka napisała:

                  tutaj raczek szok dotyczy watpliwosci, czy syt. sie powtorzy, latka leca, chetnych coraz mniej...
                  • triss_merigold6 Re: ZgUpłaś? 05.04.14, 22:29
                    Dokładnie.
              • koniec-koniec Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 20:21
                triss_merigold6 napisała:

                > To są jakieś otchłanie żenady.
                > Martwisz się 22-latkiem, który w ciągu półtora roku nawet Cię specjalnie do łóż
                > ka nie ciągnął i nie był zbyt sprawny?! Olej go, chłopiec się otrzepie szybko,
                > ma kolegów, playstation i dziewczynę. Niejeden młodziak miał okazję ze starszą
                > od siebie kobietą, tyle że niektórzy przynajmniej się czegoś uczyli.
                >
                > Nie mam przesądów dotyczących różnicy wieku w wersji młodszy koleś i starsza pa
                > nna czy pani, mogłabym przez chwilę być mamą Stiflera i potraktować to jak odno
                > wę biologiczną, ale bez łzawych wyznań, na miłość boską.
                > Nie szkodzi, że miał inteligencję krzesła, szkodzi że traciłaś czas na kretyńsk
                > ą korespondencję zamiast się serdecznie zabawić i odświeżyć.

                Święta prawda.
              • obrus_w_paski Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 20:23
                No i potem na stare lata takie bedą rozmowy z koleżankami
                "tak, to była fascynująca przygoda. Młody bóg, wychowany w erze telefonów komórkowych i fb pisał do mnie przez dwa lata wiadomości tekstowe".

                Autorka wcale nie martwi sie chłopakiem, bo zapewne zdaje sobie sprawy, ze ów "romans" spłynie po nim jak po kaczce. Pani jest po prostu Na maksa zauroczona, cierpi z zakochana i sobie zaklina rzeczywistość na forum łaskawie potakujac, ze "tak żenada, ale chłopak taki biedny"
                • koniec-koniec Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 21:05
                  obrus_w_paski napisała:

                  > No i potem na stare lata takie bedą rozmowy z koleżankami
                  > "tak, to była fascynująca przygoda. Młody bóg, wychowany w erze telefonów komór
                  > kowych i fb pisał do mnie przez dwa lata wiadomości tekstowe".
                  >
                  > Autorka wcale nie martwi sie chłopakiem, bo zapewne zdaje sobie sprawy, ze ów "
                  > romans" spłynie po nim jak po kaczce. Pani jest po prostu Na maksa zauroczona,
                  > cierpi z zakochana i sobie zaklina rzeczywistość na forum łaskawie potakujac, z
                  > e "tak żenada, ale chłopak taki biedny"

                  Ta wersja też nietrafiona.
                  Ja marzę o tym, żeby po nim to spłynęło jak po kaczce!! Nie chce mi się mieć go na sumieniu, nie chciałam mu zrobić krzywdy, nie chciałam, żeby tak to wyszło.
                  Szczerze coś tam poczułam do niego, jest ważny, dzisiaj cały dzień przechodzę katusze (dobrze, że mąż z dziećmi wyjechał), ale wiem, że ten nasz niby związek/układ nie miałby racji bytu. Ciągle ktoś by na tym cierpiał np. moja rodzina i nie chcę tego. Nie mam już siły.
                  • koniec-koniec Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 21:06
                    Przepraszam za błędy, stylistykę i szatę graficzną moich postów, ale przyznam, że trzeźwa nie jestem tongue_out
                  • nangaparbat3 Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 21:17
                    Nie widze powodu, zeby zerwanie miało spływac po kimkolwiek jak po kaczce. Jest czas radości i jest czas płaczu, pierwszy nas odmladza, drugi przyspiesza dojrzewanie. Poza tym pisalaś, że on ma narzeczoną, moze więc ona go pocieszy i to pocieszanie wzmocni ich zwiazek?
                    • koniec-koniec Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 21:19
                      Wiem, że dzisiaj umówili się na noc i się strasznie z tego cieszę, że nie jest sam.
                      • nangaparbat3 Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 22:27
                        No i gut. Wasz romans mniej raczej mogł zaszkodzić Twemu malżeństwu niż jego zwiazkowi z tą dziewczyną - jej mi najbardziej szkoda w tym kwadracie.
                        • triss_merigold6 Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 22:30
                          Młoda jest, nawet jak się rozstaną, to nic jej nie będzie. W sumie lepiej, żeby się rozstali, bo temperamentu ten chłopak nie ma nadzwyczajnego.
                          • nangaparbat3 Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 23:20
                            Nie każda lubi temperamentnych, kto ją tam wie.
                • paliwodaj Re: To są jakieś otchłanie żenady 05.04.14, 21:21
                  wnioskuje ze ci sie nudzilo i dlatego zwiazalas sie na chwile z ...hm...mlodziencem. Super decyzja, po co brnac w cos co nie ma sensu, przyszlosci, co nie jest nawet fajne . No po co?
                  Mialam przypadek gdy obok mnie mocno krecil sie facet 10 lat mlodszy, przystojny jak mlody Bog ale znajac jego priorytety i styl zycia wiedzialam ze nie ma sensu sobie glowy zawracac. Byl inteligentny i rozsadny jak na swoj wiek, na moja propozycje " przeciez mozemy byc przyjaciolmi a nie para" nie zgodzil sie, wiec wykasowalismy swoje telefony i zakonczylismy znajomosc.
                  Z innym byla podobna sytuacja, tylko on mial wiecej rozsadku i zrozumial ze nie musimy byc para a po prostu znajomymi. mamy bardzo dobry kontakt do dzis bez innych podtekstow
    • rhaenyra Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:10
      to zacznij czytac cos innego suspicious



      a serio to sie przebadaj zebys meza czyms nie poczestowala
    • afro.ninja Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:41
      W wieku 32 lat masz trojke dzieci, to sie nie wyszalalas szczegolnie...
      Ciagnelo ci do tej mlodosci, niezaleznosci, trawy, alkoholu, wiec nawet na slaby seks nie zwracalas uwagi...
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:47
        Pierwszego syna urodziłam mając 25 lat (rok po studiach), a drugiego syna i córkę mając 28 lat.
    • przeciwcialo Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:44
      I przez te 2 lata maz sie nie kapnął? Dziwne.
      • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:51
        Bo te nasze spotkania był sporadyczne, ok. 8 razy. A smsy często wysyłam sobie z rodzeństwem i ze znajomymi, dlatego mąż tego nie wyłapał z kim koresponduje.
    • daisy Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 21:59
      Kochana, jak na razie jesteś do przodu, romans zaliczony, mąż nic nie wie, kochanek dyskretny - no i dobrze, to mleko, co się rozlało, to już stracone, oby nic więcej złego się nie stało.
      Ale choć w zasadzie współczuję duchowej szarpaniny, to nie mogę powstrzymać się od śmiechu na myśl o tym całym romansie - gość tępy jak onuca, do tego beznadziejny w łóżku i jeszcze musiałaś o niego zabiegać??? No słowo daję, najbzydsego żeś sobie wzięła dziewczyno i jeszcze teraz cierpisz jak Julia. big_grin big_grin
      Trzymaj się, niedługo ci przejdzie i będziesz parskać ze śmiechu pod prysznicem na wspomnienie tych amorów, a zwłaszcza obecnych rozdzierań sercowych. smile
    • euphoria77 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 22:11
      Zostawmy tego chłoptasia, bo zakładasz definitywny koniec znajomości.
      Ja na Twoim miejscu skupiłabym się na relacjach z mężem, co jest nie tak, w których punktach najbardziej szwankuje, że posuwasz się do takich wybryków. Jak nie potrafisz sobie odpowiedzieć na to pytanie, to polecam terapię, naprawdę. Lepiej wykorzystać wszystkie dostępne środki na ratowanie małżeństwa z , jak sama piszesz, dobrym sensownym człowiekiem, niż ma to zmierzać do kolejnego skoku w bok i w efekcie rozwodu.
      Zastanów się nad tym, problem tkwi albo w Tobie i męża tak naprawdę nie kochasz i nie szanujesz, albo zaczęliście się w jakichś punktach rozmijać. Jak zostawisz teraz sprawy tak jak są i skupisz się tylko na zapominaniu o chłoptasiu, a nie o swoim małżeństwie j/w, to zapewne nie będzie dobrze za jakiś czas, bo takie "niewyleczone" sprawy lubią się powtarzać
      • triss_merigold6 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 22:14
        Eeetam, zaraz że męża nie kocha. Po prostu chciała wyjść z roli matki-żony-pani domu i poczuć się jak kobieta na którą inny (obcy!) mężczyzna patrzy z zainteresowaniem.
        • euphoria77 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 22:24
          To też właśnie o tym piszę. Powodem może być szwankująca relacja z mężem, np. to, że traktuje ją jak kurę domową, nie prawi komplementów, że jest dla niego przezroczysta. Tego się domyślamy z postu autorki, ale może powody są głębsze tylko na razie nie pofatygowała się, aby je przemyśleć skupiona na... wiadomo czym/kim
          • triss_merigold6 Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 22:28
            Nie, piszemy o różnych rzeczach.
            Mąż może być całkiem w porzo, ale trudno żeby po iluś latach i trójce dzieci mieli dla siebie urok nowości, mimo uczuć i więzi. Umówić się na randkę z mężem, a umówić się na randkę z kimś obcym, to są dwie różne randki.
            • koniec-koniec Re: Skończyłam romans- help me 05.04.14, 23:42
              Dokładnie jest tak jak piszesz!

              Wiem, że teraz muszę się wziąć za uzdrawianie małżeństwa, bo ono wbrew pozorom mocno ucierpialo na tym wszystkim.
              Ja wiecznie nieobecna myślami, nie angazujaca się w sprawy domu.
              Gdybym w pore się nie opamietala, to myślę, że mąż za jakiś czas miałby dość życia ze mną sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka