tryggia
12.04.14, 09:55
Rozmawiałam niedawno w gonie rówieśników - 30-35 latków, wszyscy dzieciaci. Zeszło na kary.
A potem szybko na to jak to my byliśmy karani.
Szlabany na tv, zakaz wychodzenia na podwórko, odebranie kieszonkowego - to były moje kary.
Ale więcej niż połowa ludzi pamięta klapsy lub regularne bicie.
Zaczęły się wspomnienia - czym. Pasem, kablem od prodiża, skakanką.
Siedziałam i i czułam jak mi wszystko podchodzi do gardła.
Wystękałam tylko pytanie co teraz o tym myślą.
I odpowiedź była smutna.
Że może i niefajnie, może bolało, ale takie były czasy, nikogo to nie dziwiło, nie było zakazane. Ktoś porównał to do palenia, że kiedyś paliło się w szpitalach, bo świadomość była inna. Czyli ci niebijący byli jakimiś dziwolągami?
Przepraszam za dość wścibskie pytanie, ale jak to było u was i czy naprawdę " takie czasy" to usprawiedliwienie?