Dodaj do ulubionych

Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: kiepski

29.04.14, 07:55


Nie sposób nawet wymienić wszystkiego, o czym zapomniano czy niepotrzebnie ulokowano w tej książce. Jednym słowem jest po prostu kiepska - tak „Nasz Elementarz” w rozmowie z portalem wPolityce.pl/wSumie.pl ocenia Irena Budziszewska, pedagog z trzydziestoletnim doświadczeniem, autorka innowacyjnej metody nauczania oraz książki „Pomoce naukowe w nauczaniu przez zabawę kl. I - III”.

wPolityce.pl/wSumie.pl: Jest Pani doświadczonym pedagogiem i wielokrotnie nagradzanym przez ministerstwo nauczycielem. Myśli Pani, że można napisać dobry podręcznik pod presją czasu?

Irena Budziszewska: MEN wyjątkowo spieszy się z wydaniem „Naszego Elementarza”. Narzucił sobie tempo, które normalnie nie powinno towarzyszyć powstawaniu tak ważnej rzeczy, jak napisanie podręcznika. Tym bardziej, że ten ma służyć wszystkim pierwszakom w Polsce i nie pozostawia żadnego wyboru nauczycielom. To obliguje resort stokroć bardziej do tego, że podręcznik musi być stworzony przez najlepszych fachowców. Usłyszałam w jakimś programie sugestię, że materiał do książki był już wcześniej przygotowany, teraz tylko jest poprawiany i konsultowany. Jeśli to prawda, z pewnością uda się dotrzymać obiecanego terminu. Ale jaka będzie ta uniwersalna książka? Boję się, że niezbyt udana, za co zapłacą dzieci.

Pierwsza część rządowego elementarza jest gotowa. Co Pani o niej sądzi?

Pierwsza cześć podręcznika wygląda ładnie i kolorowo. Niestety, może zachwycić tylko laików. I też pewnie nie wszystkich. Patrząc pod kątem możliwości dziecka, elementarz ma szereg błędów metodycznych. Już sama okładka budzi mój sprzeciw. Tytuł na całą stronę, podzielony sylabami, w dodatku z przemieszanymi literami w różnych kolorach, różnej wielkości, to nazbyt trudne do ogarnięcia. Ten pomysł na grafikę pociągnięty jest przez cały podręcznik. Kolorowe ilustracje, często kilka na jednej stronie, nie pozwolą dziecku na odnalezienie pewnej całości. Wzrok małego dziecka nie jest na tyle rozwinięty, by uporać się z tymi wszystkimi kolorami i małymi elementami. Dzieci w tym wieku bardzo chętnie opowiadają ilustracje, ale z obrazkami z „Naszego Elementarza” będą miały nie lada problem. Tekst na początku nauki powinien być krótki, wyraźny i napisany czarnym drukiem, w oparciu o poznane literki, połączone z samogłoskami, tworząc z nimi sylaby łatwe do przyswojenia. Tutaj tekst gubi się w natłoku grafik, piktogramów oraz barw. Tworzy bałagan. Kardynalnym błędem autorów jest odejście od najprostszej dla dzieci metody nauki czytania - przez sylabizowanie. Do tego zachwiane są zasady nauczania, szczególnie zasady systematyczności, utrwalania i stopniowania trudności. Nie sposób nawet wymienić wszystkiego, o czym zapomniano czy niepotrzebnie ulokowano w tej książce. Jednym słowem jest po prostu kiepska.

Jaki powinien być elementarz dla pierwszoklasistów?

Właśnie tutaj tkwi problem. Wszyscy mówią o podręczniku zamiast o systemie. Do tej pory najmniej uwagi poświęcono na system nauki małych dzieci. Wdrażając reformę obniżającą wiek szkolny, najpierw należało pomyśleć o metodzie na miarę fizycznych, umysłowych czy emocjonalnych możliwości sześciolatków. Dotąd te dzieci zdobywały w przedszkolu wiedzę sporadyczną, przekazywaną im podczas zabawy. Nie były zmuszone czekać na dzwonek w sztywnych ławkach. Oczywiście ćwiczyły manualność, rysowały, kolorowały, poznawały literki i cyferki. Tyle że miały mnóstwo czasu na naukę w ruchu i zabawę. Od września mają uczyć się w szkole systemem lekcyjno-ławkowym, zaplanowanym według podstawy programowej dla klas pierwszych. Autor podręcznika powinien znać po pierwsze podstawę programową, po drugie psychikę statystycznego sześciolatka, rozwój zarówno umysłowy jak fizyczny. Powinien zapoznać się z dostępnymi zasadami i metodami nauczania. Dopiero wtedy może tworzyć podręcznik na miarę możliwości dziecka.

Czy w takim razie nauczyciele będą mieli problem, by uczyć dzieci w oparciu o narzędzie narzucone przez MEN?

Pewnie jakoś można uczyć dzieci według tej książki, ale z jakim skutkiem i jaką krzywdą dla dziecka… Podręcznik dla małych dzieci musi być napisany w sposób prosty, zrozumiały, pobudzający dziecko do myślenia. Ogromną rolę do odegrania ma inwencja nauczyciela, który musi przygotować przebieg lekcji w taki sposób, by dzieci się nie nudziły, bawiły się na każdym etapie poznawczym. Nauczyciel musi uruchomić wszystkie zmysły dziecka. Ten podręcznik w tym nie pomoże. On spowoduje raczej niepokój i chaos. Myślę, że zaangażowany, doświadczony nauczyciel poradzi sobie dużo lepiej bez tego elementarza.

Czy tempo w poznawaniu liter, narzucone w tej części elementarza, pozwoli nauczycielom indywidualnie podejść do każdego ucznia? Starczy czasu na „kącik zabaw”?

Jeśli wreszcie ktoś pomyśli, że należy zdecydowanie odejść w młodszych klasach od systemu ławkowo-dzwonkowego, wówczas dużo szybciej dzieci przyswoją każdą wiedzę. To nie jest problem tempa tylko systemu nauki. Sześciolatka cechuje myślenie konkretno-obrazowe, do tego chwiejna uwaga i potrzeba ciągłego ruchu. W momencie, kiedy pozwoli mu się uczyć w ruchu, z zaangażowaniem wszystkich zmysłów - wzroku, słuchu, dotyku i mowy, to kącik zabaw będzie zbędnym elementem w klasie, gdyż dla ucznia lekcja będzie zabawą. Zabawa dydaktyczna to również świetny sposób na sprawdzenie przez nauczyciela, z czym które dziecko radzi sobie lepiej czy gorzej. Śledząc tok myślenia dzieci w czasie nauki przez zabawę, nauczyciel potrafi pomóc dzieciom płynnie przechodzić na następne etapy poznawcze. A dzieci uczą się jedno od drugiego. W ten sposób można szybko wyrównać poziom edukacyjny między uczniami, bez stresu, oceniania i egzaminów. Sześciolatki czy siedmiolatki nie potrzebują podręcznika od MEN-u, tylko pochylenia się nad metodą nauczania, dopasowaną do ich predyspozycji.

Istnieje obawa, że we wrześniu w jednej klasie uczyć się będą dzieci z dwóch roczników. Czy wspólny podręcznik zabezpiecza ich zapotrzebowania edukacyjne? Czy jednak klasy powinny być tworzone w obrębie jednego rocznika i dla każdego powinien być napisany oddzielny elementarz?

Różnica umysłowa nie jest duża między tymi rocznikami, natomiast możliwość przyswajania wiedzy jest różna. Do tego młodsze dzieci nie potrafią siedzieć spokojnie przez dłuższy czas w jednym miejscu. Starsze mają większe poczucie obowiązku i są często już spokojniejsze. Oczywiście, można stworzyć jeden podręcznik dla wszystkich uczniów. Jednak musi to być prawdziwy podręcznik, pozwalający dobrze realizować cele poznawcze i wychowawcze, przewidziane dla ucznia klasy pierwszej. W przypadku tego konkretnego podręcznika mam obiekcje w tworzeniu łączonych klas. Tu znowu wszystko rozbija się o metodę. Taki chaotyczny elementarz może dziecko zniewolić i zniechęcić do nauki. Dużo bardziej sprawdziłaby się nauka oparta na ruchu i zabawie. Małe dzieci wolą pracować na dywanie, równocześnie tworzyć i mówić, pokazywać i dotykać. Wolą bardziej budować działania z ponumerowanych klocków niż poznawać cyferki z obrazka w książce. Kleić i modelować, zamiast, uwięzione w ławce, szlifować szlaczki. Kiedy pozwala im się na swobodę działania, nawet nie czują, kiedy przyswajają wiele wiadomości i realizują narzucony program.

W sumie wychodzi na to, że „Nasz Elementarz” może bardziej zaszkodzić dzieciom niż pomóc. Co ma więc zrobić nauczyciel, jeśli będzie miał do dyspozycji tylko ten z góry narzucony podręcznik?

cdn.
Obserwuj wątek
    • scher cd. 29.04.14, 07:55
      Sukcesem dziecka jest pokochanie szkoły. Aby dziecko pokochało szkołę i chętnie do niej chodziło, nauczyciel musi dopasować lekcje do jego możliwości. Każdy przedział wiekowy zobowiązuje nauczyciela do odpowiedniego postępowania z dzieckiem podczas nauki szkolnej. Nie można stosować takich samych metod nauczania w okresie wczesnoszkolnym jak w klasach starszych, bo okaleczymy dziecko na całe życie pod względem psychicznym i poznawczym. A braki z zakresu nauczania wczesnoszkolnego nie dadzą dziecku możliwości dobrego startu w następnych klasach. Ważne jest, by nie wymagać od małego ucznia długiego siedzenia w jednej pozycji i nauki werbalnej. Dziecko w takim wieku nie ma jeszcze wykształconej umiejętności logicznego myślenia, trzeba usunąć wszystko, co powoduje zniechęcenie, apatię i uciążliwość. Nauka nie może być nudna, bo uczeń szybko poczuje się przemęczony, co w konsekwencji przekuje się na mierne efekty. Sukcesem będzie zaproponowanie pierwszoklasistom kontynuacji przedszkola i poszerzenie tego o codzienną porcję nowych wiadomości. Zajęcia muszą dzieci zaciekawić i zachęcać do działania. To ma być praca, ale w formie zabawy dydaktycznej.

      Jest Pani autorką innowacyjnej metody nauczania małych dzieci. Co daje opracowana przez Panią metoda i kto może z niej korzystać?

      Moja metoda powstawała przez wiele lat pracy poszukiwawczej. To nauka przez zabawę na płaszczyźnie poznania zmysłowego, emocjonalnego i intelektualnego - sprzyjająca kompleksowemu rozwojowi dziecka w wieku od 5 do 10 lat. Można ją zastosować w nauczaniu szkolnym, domowym, zajęciach świetlicowych itp. Metoda nauki przez zabawę dydaktyczną pozwala na łatwe i szybkie zniwelowanie różnic pomiędzy uczniami słabszymi i zdolnymi. Nauka jest oparta na specjalnie skonstruowanych do tego celu pomocach, które wykonują sami uczniowie. To metoda opracowana i sprawdzona w długotrwałej praktyce pedagogicznej. Dziś kontynuują ją przeszkoleni przeze mnie nauczyciele. Więcej tutaj

      Próbowała Pani zainteresować swoją metodą resort edukacji?

      Próbowałam, niestety bezskutecznie. W Polsce ciężko jest przebić się przez mur urzędników, którzy mają z góry wyznaczone wytyczne i wskazówki, niekoniecznie połączone z dobrem dziecka. To widać zresztą od początku wdrażania reformy. Resort ma swoich ekspertów, co pokazał typując autorkę nowego podręcznika. Do tego moja metoda kłóci się z uczeniem pod klucz do testów, więc nie jest jej po drodze z obowiązującym dzisiaj systemem edukacji. Jest oparta na pobudzaniu w uczniach kreatywności i myślenia. Ale nie poddaję się i nadal próbuję ją rozpropagować. Ponad wszystko zależy mi na dobrej edukacji polskich dzieci. Solidne podstawy to ich przyszłość a jednocześnie nasza. Będę próbować, aż w ministerstwie oświaty znajdzie się ktoś, kto weźmie odpowiedzialność za resort, za polskie dzieci i nie poprzestanie na wypełnieniu zadania, jakim jest umieszczenie sześcioletnich dzieci w systemie. Czekam na dzień, w którym dzieci w szkole będą szczęśliwe a nauczyciele zadowoleni z efektów swojej pracy.

      Rozmawiała Katarzyna Kawlewska
      • moofka Re: cd. 29.04.14, 09:01
        z dupy problem
        moje dziecko niespelna szescioletnie idzie do szkoly we wrzesniu
        wczoraj odebralam swiadectwo i szczegolowa analize gotowosci szkolnej
        nie musze 'mowic ze wspaniale big_grin
        pani przygotowala zroznicowana grupe 4-5-6 latki
        z czego ponad polowa idzie do szkoly
        bez ANI JEDNEGO podrecznika
        bez zadnej wyprawki i zeszytu cwiczen
        na konkretach na kserowkach ma ogolnodostepnych ksiazeczkach z kanonu literatury dla dzieci
        w ciekawych zabawach ruchowych i na wycieczkach
        a tu stado metodykow srykow i innych fachowcow psy wieszaja ze obrazeczek nie taki i diecko matury nie zda
        bo system bo podstawa
        podstawa - gdyby ktos ja przesledzil, jest fantastycznie i bardzo adekwatnie przygotowana pod dzieci szescioletnie
        lacznie z zaleceniami - NIEsiedzenia w lawkach, pracy w grupach ruchu i na konkretach w bardzo krotkich cyklach odpowiadajacych duzej potrzebie ruchu
        dajcie nauczycielom warunki i troche pieniedzy szkolom
        a jestem pewna, ze podrecznikiem takim czy smakim naucza wam dzieci pisac
    • antyk-acap Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 08:05
      Wiesz jak to jest w Polsce - Apostołowie przysnęli w łodzi i wiatr zaczął ich znosić na środek jeziora. I pojawia się Jezus kroczący po wodzie. A Niewierny Tomasz: Patrzcie, nawet pływać nie potrafi!
      • naomi19 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 08:36
        lubię to!
    • ruda_henryka Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 08:30
      Bardzo bym chciała żeby wszystkie panie specjalistki równie szczegółowo podeszły do analizy już obowiązujących podręczników dla dzieci w pierwszej klasie - wszyscy psy wieszają na nowym podręczniku, a przydałoby się wiedzieć z czym on konkuruje obecnie. Ja np.bym się chętnie dowiedziała, bo wszelkie takie szczegółowe i jednostronne analizy nie pachną mi za bardzo obiektywnie.
      • deelandra Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 08:39
        > Bardzo bym chciała żeby wszystkie panie specjalistki równie szczegółowo podeszł
        > y do analizy już obowiązujących podręczników dla dzieci w pierwszej klasie - ws
        > zyscy psy wieszają na nowym podręczniku, a przydałoby się wiedzieć z czym on ko
        > nkuruje obecnie.

        Amen.
        Ostatni hit z podręcznika "Oto ja" bodajże (nie wiem, czy nie pomyliłam tytułu, ale jakoś tak), więc imaginujcie sobie drodzy widzowie, że trzy kolory podstawowe to: czerwony, niebieski i... ZIELONY. Podręczniki mojego dziecka nierzadko są uzupełnione o moje pisemne uwagi i poprawki oczywistych bzdur.
    • morekac Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 08:51
      Niespecjalnie mnie to dziwi - kiedy oznajmiono o tym darmowym podręczniku? Normalnie podręczniki były pisane przez nieco dłuższy czas (albo aktualizowane z poprzednich wersji w czasie krótszym) i potrzebowały fefnastu recenzji ekspertów.

      Kardynalnym błędem autorów jest odejście o
      > d najprostszej dla dzieci metody nauki czytania - przez sylabizowanie.
      Od lat i tak przede wszystkim skupiano się na głoskowaniu...
    • scher Opinia metod.serwisu edukacjawczesnoszkolna.edu.pl 29.04.14, 09:46
      Opinia, autorstwa Radosława Szymańskiego, jest druzgocąca. Z uwagi na długość tekstu wklejam tylko fragment i link do całości.

      Omawiany podręcznik nie jest typowym elementarzem, z jakim mieliśmy do czynienia przez ostatnie dwadzieścia lat. Jego budowa jest zbliżona do książeczek dziecięcych. Zastanawiające jest to, że brakuje w nim tekstów literackich, wierszy, opowiadań, fragmentów lektur, utworów o charakterze wychowawczym, których celem byłoby kształtowanie u dzieci zasad moralnych i społecznych. Brakuje zagadek, które uczą myślenia abstrakcyjnego oraz wierszy do opanowania pamięciowego. Zamiast tego dużo jest prostych rebusów.

      W podręczniku nie zostały wydzielone kręgi tematyczne (tygodniowe), co jest sprawdzone i powszechne w edukacji wczesnoszkolnej. Tematy nie są spójnie połączone, brakuje miejsca na powtórzenie i utrwalenie. Pierwsze tematy są skorelowane ze sobą (szkoła, lato, bezpieczeństwo) natomiast następne, to zbiór przypadkowych pomysłów.

      W podręczniku brakuje metodyki wprowadzenia liter. Podręcznik zawiera elementy metody globalnej, która jest metodą trudniejszą. Wykorzystanie jednej metody jest całkowicie sprzeczne z polityką Ministerstwa Edukacji Narodowej dotyczącą podnoszenia efektywności kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Metoda globalna stymuluje prawą półkulę mózgową, natomiast dzieci ze specyficznymi trudnościami w nauce czytania i pisania powinny stymulować lewą półkulę mózgową. W elementarzu zupełnie pominięta została symultaniczno-sekwencyjna metoda nauki czytania (sylabowa), która jest łatwiejsza dla dzieci i daje realne prawdopodobieństwo na wyrównywanie szans edukacyjnych. Taka koncepcja budowy strony z wprowadzeniem liter ogranicza nauczyciela i jest niczym nieuzasadniona.

      W podręczniku nie wyróżniono samogłosek, spółgłosek oraz sylab kolorami. Metoda analityczno-syntetyczna jest najpopularniejszą w Polsce metodą nauki czytania. Plusem podręcznika jest odejście od nadmiernego głoskowania.

      Stymulacja obrazkowa i grafika jest zbyt intensywna. Kolory są za żywe, układ na stronach jest bardzo chaotyczny. Strony są często przeładowane. Czcionki są nieprawidłowe, ich wielkość i kolor również. Rozplanowanie ilustracji nie sprzyja rozszerzeniu pola widzenia u dzieci.

      Edukacja matematyczna jest za prosta i dużo bardziej odnosi się do podstawy programowej wychowania przedszkolnego niż do podstawy programowej edukacji wczesnoszkolnej.

      Poziom podręcznika jest niezwykle skrajny. Od zadań bardzo prostych wręcz infantylnych (zadanie 1 strona 22 - wskaż największy samochód), poprzez niezrozumiałe i nie do końca udane teksty literackie, po ekspresowe wprowadzenia liter bez utrwalania, powtórzenia i doskonalenia.

      Niedopuszczalne jest tempo wprowadzenia liter.
      [...]

      www.edukacjawczesnoszkolna.edu.pl/36-inne/46-opinia-metodyczna-serwisu-www-edukacjawczesnoszkolna-edu-pl-podrecznika-nasz-elementarz
    • mamma_2012 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 10:12
      Nowy podręcznik jest słaby/bardzo słaby.
      Dobrzy nauczyciele wymyślą jak ratować sytuację, szkolne ksero bedzie rozgrzane do czerwonosci, a rodzice tłumnie rusza do księgarni kupować dodatkowe książeczki (i to by było na tyle z oszczędności)
      Inni nauczyciele machna ręka i beda lecieć według nowego podręcznika, w koncu to nie ich dzieci i nie ich problem.
      A nasze dzieci (znaczy forumowe) i tak juz czytają, piszą i rachuja, wiec luzik. W wolnym czasie tylko rodzice wytłumacza, ze taka superhiperszkola jak na obrazku na pewno jest...lecz niewiadomo gdzie i kilka innych obrazkowych "kwiatków"
      Dla mnie nowy podręcznik poziomem i wyglądem przypomina takie ksizeczki kupowane w kiosku. I rozbroily mnie scenki w stylu co by powiedziała ekierka linijcewink
      • heca7 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 12:15
        mamma_2012 napisała:

        > Nowy podręcznik jest słaby/bardzo słaby.
        >
        Nooo tak. Bo stare były taaaakie super tongue_out Nagle na ematce ujawniły się same nauczycielki, specjalistki od nauczania początkowego i pisania książek suspicious
        Mam córkę w 5 klasie i syna w 3 (poszedł wcześniej). I wiem jak wyglądają książki dla klas 1-3. Już kilka razy pisałam tu na forum o kuriozalnych tekstach i poleceniach z książek Wesoła szkoła i przyjaciele. Jak pomyślę, że za to g.. musiałam zapłacić 200zł ...
        Teraz podniósł się tumult bo nachapie się jedno wydawnictwo a nie wiele. Każdy przegrany oszczekuje wygranego.
    • oqoq74 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 10:16
      Zastanawiam się, jak to jest, że rodzice dostają "jobla" przed pójściem dziecka do szkoły.
      Tak jak tutaj, analiza ocen elementarza, sprawdzanie, wychwytywanie błędów itd itp.
      Ale jakoś te wszystkie zabiegi po pierwszym roku nauki dziecka w szkole, odchodzą w niebyt. Już nikt nie rozwodzi się nad podręcznikiem do drugiej czy trzeciej klasy.
      Może tak lekko przystopować swoje fobie?
      • mamma_2012 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 10:30
        To nie o to chodzi.
        Jesli juz odbieramy nauczycielom prawo do wyboru tego jak i w oparciu o co ucza nasze dzieci, to niech juz wszyscy dostaną produkt bez wad większych i mniejszych.
        Jesli wywalamy miliony z publicznych pieniędzy, to chociaz niech to nie bedzie bubel, za poprawę, ktorego w kolejnych latach będziemy płacić po raz drugi i kolejny.
        Mozna było zmobilizować środowisko do dyskusji na temat metod nauczania, wybrać najsensowniejsze i stworzyć pod nie dobry podręcznik. Tylko to wymagało roku, dwoch pracy wielu ludzi.
        A tak jedna pani wybrana według niejasnych kryteriów (tzn. wedle widzimisie i sama nie wiem czego innej pani) i klika innych tajnych pan (dlaczego nazwiska trzymać w tajemnicy) wystawi rachunek, ktory uregulujemy my, a konsekwencja bedzie marny start w szkole wielu dzieci.
        • oqoq74 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 10:39
          Te podręczniki, które do tej pory były wybierane przez nauczycieli, też mają mnóstwo błędów, też są lepiej lub gorzej opracowane. Za nie płacili rodzice. Nauczyciel często dostawał jakiś upominek za wybranie konkretnego podręcznika
          Teraz też będą płacić rodzice, pośrednio w podatkach.
          Tak czy siak, ktoś na tym zarobi. W dużej mierze krzyk spowodowany jest tym, że zarobią nie ci, co do tej pory.

          Czym się skończyło zmobilizowanie środowiska odnośnie wprowadzenia reformy i posłania 6-latków do szkół? Bałaganem.
          • aneta-skarpeta Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 10:47
            nie wiem czy sie dobrze orientuję, ale mi sie kojarzy, że reforma wprowadzenia 6latków trwa juz 5 czy 6 lat i nadal jest wybór

            wolniej się chyba nie da

            beataj1, ale nie tylko o sobiewink
            "Mam za to dużo średnio jędrnego cellulitu - wychodzę z założenia że mniej się rzuca w oczy jak jest wszędzie"
            • oqoq74 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 10:58
              No i do czego to doprowadziło? Do bałaganu. A środowisko dalej dyskutuje co jest lepsze i zdania są podzielone. smile
              • aneta-skarpeta Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 11:05
                i przez następne 20 lat też będą dyskutować i Ci co nie zarobią będą mówili, że to co wybrano jest beznadziejne

                życiesmile
                • oqoq74 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 11:06
                  Właśnie o to mi chodzi.
          • mamma_2012 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 10:49
            Ale był wybór, nauczyciel wiedział z jakimi dziećmi pracuje, jakimi metodami i decydował.
            Sposoby na pazerność wydawnictw były inne, mniej kosztowne i bolesne.
            O tym kto zarobi decydowały tez wartości merytoryczne, a nie widzimisie i pani Halinki i niejasne układy (czemu nie było przetargu w tak ważnej sprawie?!)
            • oqoq74 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 10:57
              mamma_2012 napisała:

              > Ale był wybór, nauczyciel wiedział z jakimi dziećmi pracuje, jakimi metodami i
              > decydował.
              > Sposoby na pazerność wydawnictw były inne, mniej kosztowne i bolesne.
              > O tym kto zarobi decydowały tez wartości merytoryczne, a nie widzimisie i pani
              > Halinki i niejasne układy (czemu nie było przetargu w tak ważnej sprawie?!)

              Nie rozśmieszaj mnie. Nauczyciel wybierał podręcznik dla I klasy zanim poznał dzieci. Informacja o podręcznika zwykle podawana była albo pod koniec roku szkolnego, albo w wakacje na stronach czy drzwiach szkoły.
              • mamma_2012 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 11:16
                Nauczyciel wiedział czy uczy w szkole na warszawskiej Saskiej Kepie, gdzie 90% dzieci zjawia sie po świetnych przedszkolach i w zasadzie program pierwszej klasy ma opanowany czy we Wsi Małej, gdzie dzieci trzeba uczyć obsługi nożyczek. I dopasowywal książki do potrzeb zanim poznał klasę.
                • oqoq74 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 11:20
                  A, nie ma jak stereotypem polecieć. Bo dzieci ze wsi na pewno nożyczek w przedszkolu nie widziały.

                  • mamma_2012 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 11:58
                    Niech będą warszawskie Szmulki, jesli to takie ważne. Fakty sa nieubłagane, wieś ma pod tym względem gorzej, dlatego zwłaszcza ze względu na dzieci z miejsc, gdzie np. dostęp do przedszkoli jest ograniczony jestem za jak najwcześniejszych początkiem obowiązkowej edukacji.
                    • oqoq74 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 12:08
                      Nie o to chodzi. Owszem na wsi jest trudniej, ale wiele szkół i przedszkoli przez ostatnie kilka lat miało okazję na wyrównanie niedoborów. Wiele projektów unijnych było kierowanych na wyrównywanie szans na terenach wiejskich i w małych miastach.
                      Z drugiej strony, wcale nie jest tak, że w mieście jest lepiej i dzieci mają lepsze warunki.

                      Przykład z mojej okolicy - akurat o szkołę chodzi - szkoła wiejska - dyrektor placówki osoba rzutka, przedsiębiorcza. Zajmująca się pozyskiwaniem funduszy na różne udogodnienia dla szkoły i dzieci. Szkoła dzięki temu świetnie wyposażona, dzieci maja masę dodatkowych niepłatnych zajęć.
                      W moim mieście szkoła, w której dyrektor na pytanie o jakie środki i wsparcie finansowe występowała odpowiada pytaniem " jak to ja mam się starać o środki? o dofinansowanie?" I masz efekt w postaci najgorzej wyposażonej szkoły w mieście.
                    • aneta-skarpeta Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 12:24
                      a na warszawskim ursynowie, wiele dzieci przechodziło z moim synem z tego samego przedszkola- dzieci od małego w przedszkolu i w szkole szybko zaczęły wychodzic różnice i klasa mimo wszystko nie była równa, choc wczesniej cała klasa uczyła sie w tej samej grupie przedszkolnej
                  • aneta-skarpeta Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 12:23
                    a i tak i te dzieci z saskiej kepy i małej wsi muszą przerobić tą samą podstawę programową
            • aneta-skarpeta Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 11:04
              wiesz jakie były metody na pazerność wydawnictw?- płacą rodzice

              nikogo nie obchodziło ile rodzice wydawali na gó...ane podręczniki- a wywawali sporo, dla niektorych to były astronomiczne pieniadze- a beznadziejny nauczyciel i tak poszedł po bandzie i zmarnował dzieciakom rok.

              podręcznik nie jest idealny, nikt tak nie twierdzi- natomiast jest darmowy

              do płatnych podreczników mojego syna mialam dużo zastrzeżen- ze niejasne pytania, błedy, pstrokatość etc

              tak samo

              z kolejnej strony warto sobie powiedzieć wprost- wydawnictwa dostały tym ruchem z darmowym podręcznikiem po dupie i będą robić wszystko aby zdyskredytowac podręcznik- jakby te płatne były dobre i bezbłędne
              • naomi19 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 11:14
                to wszystko wiadomo
                ale jaki w ty cel ma chłop o nazwie scher?
            • mama303 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 17:51
              mamma_2012 napisała:

              > Ale był wybór, nauczyciel wiedział z jakimi dziećmi pracuje, jakimi metodami i
              > decydował.

              Gucio tam wiedział...a podręcznik przeważnie był narzucony z góry do wszystkich równoległych klas. Dlaczego wszyscy nauczyciele klas pierwszych wybrali akurat podręcznik danego wydawnictwa a nie inny? dlaczego większe wydawnictwa maja wiekszą siłe przebicia na rynku?...Wot zagadka.

              ja to sie jeszcze zastanawiam nad jednym, czy czasem ten elementarz rządowy to nie jest swego rozdzaju podpucha dla wydawnictw. Już odezwały sie protesty i niektóre wydawnictwa przebąkują o mozliwosci obniżenia ceny podrecznika do I klasy za cene pozostania na rynku
              smile
              • heca7 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 18:08
                U mnie każda klasa miała inny.
                • mama303 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 20:43
                  heca7 napisała:

                  > U mnie każda klasa miała inny.
                  to raczej nie częste zjawisko w szkołach. U nas całe roczniki /wszystkie klasy/ ida tym samym podręcznikiem.
    • mdro Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 11:32
      Czy ktoś z moderacji może wreszcie zareagować na uporczywe łamanie przez schera regulaminu (a konkretnie "4. Niedopuszczalne jest także umieszczanie przez uczestników na stronach Forum.gazeta.pl oraz w komentarzach pod artykułami: [...] b) wszelkich materiałów chronionych prawem autorskim, do których rozpowszechniania Użytkownik nie jest uprawniony". Bo przeklejanie całych artykułów - poza tym, że jest łamaniem praw autorskich - jest mocno wkurzające. (I nie, nie ma tu zastosowania tzw. prawo cytatu).
      • krejzimama Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 12:30
        Moderacja wychodzi, z słusznego założenia że nikt tego nie czyta.
    • zonablond Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 12:38
      A ja, znając dobrze środowisko n-li z podstawówki jestem ciekawa, jakim cudem jeszcze nie ma płaczu, że dostaną podręcznik bez metodyki.
      A przecież bez gotowców w postaci poradnika metodycznego, rozkładu materiału nauczania i gotowych testów oraz ćwiczeń nie potrafi pracować 80% nauczycielek.
      Nie dotyczy oczywiście tych 20% n-li , którzy siedzą na emamie.

      Mąż był ph w wydawnictwie, szacunek do n-li stracił bezpowrotnie


    • to_ja_tola Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 12:42
      zawsze znajdzie się taki co będzie negatywnie wypowiadał sie o czymś.
      W PL mało komu się dogodzi.
    • scher Wątek założyłem dla rodziców 6-latków 29.04.14, 13:05
      Nie ma wielkiego sensu, aby wypowiadały się osoby, których problem bezpośrednio nie dotyczy, bo sprowadzają dyskusję na manowce.

      Syty głodnego nie zrozumie.
      • oqoq74 Re: Wątek założyłem dla rodziców 6-latków 29.04.14, 13:30
        To powiedz, ojcze 6-latka, co masz zamiar zrobić? Czy ograniczysz się do wstawiania kolejnych wypowiedzi o podręczniku? Czy może powstania następna akcja "Ratujmy maluchy przed elementarzem"?
      • mama303 Re: Wątek założyłem dla rodziców 6-latków 29.04.14, 17:40
        scher napisał:

        > Nie ma wielkiego sensu, aby wypowiadały się osoby, których problem bezpośrednio
        > nie dotyczy, bo sprowadzają dyskusję na manowce.
        >
        > Syty głodnego nie zrozumie.

        Syty był kiedyś tez głodny. Lepiej posłuchac rodziców, którzy szał sześciolatków mają za sobą niz nakrecac się wzajemnie swoimi schizami.
        Ja jako matka V klasistki, wysłanej w do pierwszej klasy w wieku sześciu lat mogę z całym przekonaniem zapewnić że najważniejszy jest nauczyciel, nie podręcznik. Podręcznik to element pomocniczy. Osobiście uważam, że obecnie za duża wagę przywiązuje sie do podręczników a za mało do inwencji i metod pracy pedagoga.

        • scher Re: Wątek założyłem dla rodziców 6-latków 29.04.14, 19:46
          mama303 napisała:

          > > Syty głodnego nie zrozumie.
          > Syty był kiedyś tez głodny. Lepiej posłuchac rodziców, którzy szał
          > sześciolatków mają za sobą niz nakrecac się wzajemnie swoimi schizami.

          Ja mam też starsze dzieci i żadnych schiz nie odczuwam. Mam jednak wystarczające doświadczenie, żeby z powątpiewaniem podejść do twojego bagatelizowania problemu. Podręcznik jest bardzo ważny. Im młodsze dziecko, tym ważniejszy.
          • mama303 Re: Wątek założyłem dla rodziców 6-latków 29.04.14, 20:40
            scher napisał:

            > Ja mam też starsze dzieci i żadnych schiz nie odczuwam. Mam jednak wystarczając
            > e doświadczenie, żeby z powątpiewaniem podejść do twojego bagatelizowania probl
            > emu. Podręcznik jest bardzo ważny. Im młodsze dziecko, tym ważniejszy.

            Masz starsze dzieci? To już kompletnie nie rozumiem Twojej paniki.
            Jest dokładnie odwrotnie: im starsze dziecko tym podręcznik wazniejszy poniewaz jest duzo więcej pracy samodzielnej ucznia. Nie tak dawno dzieci uczyły sie czytać w ogóle bez podręcznika w zerówkach.

      • ichi51e Re: Wątek założyłem dla rodziców 6-latków 29.04.14, 20:42
        Ale ze co? uncertain handlujesz tymi podrecznikami? Piszesz je?
    • bbkk Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 13:42
      Zaskakujące są dla mnie wypowiedzi - podręcznik jest zły ale te obowiązujące też dobre nie są.
      Przecież między innymi z powodu niedoskonałości dostępnych obecnie podręczników powstaje nowy. I co? Skoro 'darmowy' to może być równie zły? I nie można na niego narzekać bo jest 'darmowy'???
      Wydawało mi się że czasy się zmieniły. I większa wartość ma jakość choć za pewną cenę, a nie bylejakość ale za darmo.
      • oqoq74 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 13:51
        OK. Ja jestem za tym by te podręczniki były jak najlepsze.

        Ale wątpię, czy wszyscy tak głośno krytykujący ten darmowy podręcznik robią to li tylko z chęci poprawienia tego co jest złe. Obawiam się, że jakby ten podręcznik był najlepszy, to i tak znajdą się głosy, że jest zły.
        Inna sprawa, że jedni specjaliści będą krytykować, inni chwalić. Tak samo jak z reformą. Jedni są za, inni przeciw.
        • scher Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 19:48
          oqoq74 napisał(a):

          > Jedni są za, inni przeciw.

          A ty masz chyba wystarczające kompetencje intelektualne, żeby ocenić, kto ma rację?
          • oqoq74 Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 20:25
            Mam wystarczające kompetencje, żeby widzieć, że ktoś kto usiłuje od kilku lat, jak pani Budziszewska, przebić się na rynek ze swoimi pomysłami, będzie krytykować coś co ktoś inny stworzył.
            Pani Budziszewska sama wydaje książki, ze swoim sposobem nauczania poprzez zabawę. Jasne jest więc, że będzie krytykować coś, co jest dla jej własnej twórczości konkurencją.

            Chętnie poczytałabym uwagi kogoś, kto nie jest jakoś finansowo zależny od opcji na tak, czy na nie. Uwagi twórców konkurencyjnych wydawnictw są mało wiarygodne.
      • jakw Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 20:21
        A pamiętasz slogan reklamowy "Skoro nie widać róźnicy to po co przepłacać?" wink
    • jakw Raczej o systemie nauczania... 29.04.14, 20:17
      GW czepia się tego podręcznika jak rzep psiego ogona. Czytałam nawet krytykę, że niewłaściwe jest pisanie o czasie spędzanym z tatusiami bo część dzieci nie mieszka z tatusiami. A w podręczniku młodej czytanka jak to "wszyscy razem, z mamusiami i tatusiami sprzątamy naszą szkołę". Inny zarzut to to, że występują tam smoki o dziwnym imionach. W czytance młodej też występują.. Dodatkowo występuje tekst czytanki w 3 kolorach, a wszak tekst dla dzieci powinien być czarno na białym wink I wszędzie te głoski...
      Jakbym nie wiedziała , że krytyka dotyczy nowego podręcznika to spokojnie mogłabym pomyśleć, że chodzi o podręcznik, z którego nauki pobiera młoda wink.
      Dziwne - wszyscy specjaliści doskonale wiedzą jak powinien wyglądać podręcznik dla pierwszaka tylko ... podejrzewam, że żaden podręcznik na rynku nie spełnia tych ich kryteriów. Zastanawiam się co ci specjaliści robili do tej pory?
      A p. Budziszewska skrytykowała ten podręcznik bodaj w 1 akapicie - właściwie te same zarzuty mogłaby chyba postawić każdemu podręcznikowi na rynku. I pewnie żaden nie wdraża jej światłych idei w czyn. Tek tekst to jest tak naprawdę krytyka sytemu nauczania, a nie podręcznika. Dlaczego GW nie zajmie się reformowaniem reformy edukacji?
      • oqoq74 Re: Raczej o systemie nauczania... 29.04.14, 20:27
        Poszukaj w google. Pani Budziszewska sama wydaje książki z własnym programem nauczania.
        • jakw Re: Raczej o systemie nauczania... 29.04.14, 21:00
          oqoq74 napisał(a):

          > Poszukaj w google. Pani Budziszewska sama wydaje książki z własnym programem na
          > uczania.
          To być może jest stroną w sporze dot darmowego podręcznika...
      • mama303 Re: Raczej o systemie nauczania... 29.04.14, 20:49
        jakw napisała:

        >Tek tekst to jest tak naprawdę krytyka sytemu nauczania, a nie podręcznika.

        Tez takie mam wrażenie. Co ciekawe uwagi autorki co do metod nauki w I klasie są zgodne z wymogami i zalecaniami realizacji reformy MEN.
    • ichi51e Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 20:53
      Z calym szacunkiem ale pani pedagog m.facebook.com/irena.budziszewska?_rdr
      I tu ksiazka www.eduzirena.pl nie wydaje sie jakims mega autorytetem.
      • ichi51e Re: Irena Budziszewska o darmowym podręczniku: ki 29.04.14, 21:09
        Jak sie komus nie chce czytac to napisze ze z opisu pani ksiazka to jakas wariacja (autorska?) montessori
    • jakw Wymarzony podręcznik ekspertów gazeta.pl? 29.04.14, 21:04
      Jak czytam wypowiedzi ekspertów GW mniej więcej takie:
      "Świat rządowego podręcznika to sztuczny świat dziecięcej szczęśliwości między luksusowo wyposażoną szkołą i domem, w którym Tola ma tablet, zgarbiony dziadek podlewa kwiatki, a siwa babusia odpoczywa, głaszcząc kotka. Nie ma ani śladu mediów, sztuki, literatury, kina, telewizji czy bibliotek. Są za to balony nad Polską i bociany, które późną jesienią wciąż są z nami"
      tudzież
      " W całej książce znaleźliśmy tylko trzy przykre wydarzenia: upadek ślimaka, wywrotka dziecka na WF-ie oraz spalony ogon złego wilka, co w zasadzie stanowi happy end."
      to zastanawiam się, jaki jest wymarzony elementarz ekspertów gazety
      Babcia okładająca dziadka wałkiem, dziadek grzebiący w śmietniku, szkoła pomazana sprejem, dzieci wpadające pod samochody? Oraz Justin Biber jako bohater czytanki wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka