Dodaj do ulubionych

Diadkowie a kto nie?

14.05.14, 20:56
Czy jest tu ktos kto nie korzysta przy dziecku z pomocy dziadkow? Czy macie poczucie ze uniemozliwiacie zbudowanie dziecku i dziadkom wiezi?
Tak mnie dzis naszlo po tych watkach dziadkowo-babcinych. Ja nie korzystam bo nie mam potrzeby. Dziecko - no coz reaguje na dziadkow jak na srednio znanych ludzi (ma 22mce). I ogolnie zachowuje dystans (wyjatkiem jest tesc ktory nie daje mu za duzego wyboru - lapie go i buja z zacietoscia czym maly jest tak zaskoczony ze daje sie bujac wink tesciowa mieszka w sasiedniej klatce zeby nie bylo. Moi rodzice maja do nas godzine dojazdu. Czasem umawiam sie z mama na miescie idziemy na kawe gadamy sobie a dziecko slucha. Z tesciowa nie bo ma psa ktory dostaje szalu na widok dziecka (wiec jak przyjdziemy jest zamykany a na spacerze dostaja takiej fazy ze spacer we 4 odpada) zadna z babc nigdy sama nie zainicjowala kontaktu nie zaproponowala ze mnie odciazy zebym sobie gdzies wyszla. Dziecko jest bardzo ze mna zwiazane - mam wrazenie ze one boja (?) sie nim zajmowac. Ciezko mi wyobrazic sobie zeby ktoras sobie z malym poradzila dluzej niz godzine.
Jak pojde z dzieckiem do jednych czy drugich maly po 15 minutach probuje zalozyc buty i stoi pod drzwiami wyjsciowymi szarpiac za klamke. uncertain
Co robic (i czy cos robic?) i czy ktos tez tak ma?
Obserwuj wątek
    • ichi51e Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:01
      A oczywiscie mowa o sytuacji w ktorej widze ze dziadkom jest przykro i zalezy im na kontakcie. big_grin
    • sueellen Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:03
      > Czy jest tu ktos kto nie korzysta przy dziecku z pomocy dziadkow?

      Ja. Kiedy mieszkam w Londynie smile

      Czy macie poc
      > zucie ze uniemozliwiacie zbudowanie dziecku i dziadkom wiezi?

      Nie. Odbijają sobie na wakacjach i w święta

    • grave_digger Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:07
      U mnie jest wręcz przeciwnie.
      Eks teściowa bierze dziewczyny co niedzielę lub na weekend jak poproszę.
      Moja mama pomaga docelowo jak poproszę. Jest zakochana w starszej po uszy.
      • grave_digger Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:09
        Acha, obecna teściowa - chociaż niespokrewniona z moimi dziećmi - pamięta o ich urodzinach jak i robi prezenty gwiazdkowo-mikołajkowe. Ma do nich ciepły stosunek wink
    • marcowa_aprilla Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:09
      ja nie korzystam z pomocy. Dziecko ma 15 mcy.
      Do teściów jezdzimy co niedziele na obiad i przez te 2h babcia bawi sie z wnukiem, mały cieszy się na jej widok i lubi z nią spędzać czas. Samego go z nią nie zostawimy bo jej nie ufamy w kwestiach żywieniowych (będzie mu wciskać słodycze) oraz będzie go prowadzać ( młody jeszcze sam nie chodzi)
      Do moich rodziców mamy dalej i widujemy się rzadziej 1-2 razy w miesiącu. Moja mama pobawi się wtedy z wnukiem ze 20 minut, nie ukrywając rozczarowania że młody nie chodzi, nie gada i nie rzuca się babci na szyje....
      Sama z nim nie zostanie bo się boi a poza tym wymięknie po tych 20 minutach.
      Dziadkowie ogolnie coś zagadają i tyle.

      Nie wiem kiedy syna zostawimy z nimi samego, na razie nie mamy potrzeby.
      • bi_scotti Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:17
        Korzystalismy pelni zachwytu i wdziecznosci gdy dzieci zaczely samodzielnie latac do PL (6 lat od sztuki). Dziadkowie organizowali wakacje, rozpieszczali, uczyli tego, co uwazali ze dzieci powinny umiec i znac, dzieci wracaly zakochane i chcace jeszcze wink Nie wyobrazam sobie, ze moja trojka bylaby tak biegla w polskim i tak znala Polske gdyby nie dziadkowie. Forever grateful ... smile
        Jak u Mlynarskiego "(...) dziadziu, babuniu, tesciowo, tesciu, badzcie blogoslawieni! (...)"
        • elle.hivernale Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 22:15
          Bi_scotti, a jak to zrobiłaś? Pomijam kwestie techniczne - opieka nad młodym w trakcie lotu, ale nie wariowałaś z niepokoju? Ja się nie uważam za jakąś przesadną kangurzycę, ale jakem niewierząca leżałabym krzyżem tych kilka godzin.
          • bi_scotti Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 22:39
            Po pierwsze nie bylismy ani pierwsi, ani jedyni. Rodzicow wysylajacych piskleta do PL na wakacje w tamtych czasach (moja Najstarsza poleciala pierwszy raz gdy skonczyla 6 lat w '90 roku) bylo multum. LOT mial zawsze jakies promocje do ktoregos tam marca czy kwietnia, chyba nawet sie to nazywalo "lato u babci" czy cos w tym rodzaju. Dzieciakow latalo mnostow, kazdy z naszych znajomych, kogo tylko bylo stac (bo roznie bywalo, jak to na emigracji) w ostatnim tygodniu czerwca czy pierwszym lipca odstawial dzieci na lotnisko wink Mam zdjecia z siedzenia w lotniskowej knajpie po wyekspediowaniu dzieci i czekaniu na odlot samolotu - zawsze w grupie podobnie "twardo sie trzymajacych" rodzicow smile Mialam takie jedno "cos", z czym spalam (loty zawsze od nas wieczorem, przez noc, na rano w Warszawie) zabobonnie z gleboka wiara, ze to "cos" uchroni moja Stokrotke, potem Dzielna Dwojke a potem Troje Muszkieterow przed wszelkim zlem wink No i uchronilo! Ja nie wiem czy ten zwyczaj wysylania dzieci do dziadkow wciaz trwa. Zmienila sie emigracja, zmienila sie generacja, dziadkom z PL tez latwiej do nas przylatywac wiec nie mam pojecia jak to teraz wyglada. Wszyscy moi znajomi naja juz zdecydowanie dorosle dzieci, ktore lataja sobie gdzie chca i kiedy chca nie pytajac nas o zdanie wink A niepokoj rodzica wciaz jest - jak Irka leciala jakies 3 lata temu do Hondurasu, ktory juz wtedy byl horrendalnie niebezpieczny, z jakas tam swoja NGO jako volunteer to przeciez tez nic nie moglam skomentowac tylko wyciagnelam moje "cos" i bylo ze mna przez caly czas jej tam pobytu. Life.
      • ichi51e Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:21
        No wlasnie... Wizyty - jak jestesmy z wizyta nikt sobie nie zada minimum trudu zeby zabezpieczyc dom przed dzieckiem (tzn moi rodzice zabezpirczaja schody) ale np zostawiaja szcxotki sedesowe kwiaty i kruche przedmioty. Tesciowa nic nie ogarnia (leza baterie i psie zabawki) jak jestem w gosciach to cala wizyte tylko latam i zabieram a to monety a to miseczke szklana a to psia zabawke. Ogolnie przez caly czas musze pilnowac dziecko i sie nim zajmowac (przy czym u rodzicow od krewnych zdarza mi sie slyszec opinie ze to dziwne ze dzieciak nie umie usiedziec w jednym miejscu i sie grzecznie bawic zabawkami) z dzieckiem bawie sie tylko ja. Reszta ewentualnie pohukuje na dziecko ze ma nie wlazic na x bo spadnie (przy czym oczywiscie nikt nic nie robi)
        • berdebul Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 12:30
          A co jest złego w psich zabawkach? Dwójka dzieci podbierała zabawki mojego psa. Pies podkradał zabawki dziecka. Wszyscy mają się dobrze, co cenniejsze chowali pod siebie. wink
          Nikt nie będzie robił remontu, ani zabezpieczał domu na krótką wizytę, gdzie i tak Ty latasz nad dzieckiem jak helikopter.
          • ichi51e Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 13:10
            Dla mnie to obrzydliwe. Psy pyski w siki innych psow wsadzaja. Ale rozumiem ze to komus nie przeszkadza. big_grin
            • berdebul Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 14:31
              A ludzie nie mają kontaktu z sikami? Ustami? wink A później, tymi samymi ustami cmokają dzieci na dobranoc. Zgroza. big_grin
              Przeszkadzało, jeżeli właściciel zabawki się denerwował. Wtedy rozdzielałam. Najfajniejsze zabawki były dwie.
              • myelegans Re: Diadkowie a kto nie? 19.05.14, 17:56
                Najlepsza ochrona przed pozniejszymi alergiami jest kontakt ze zwierzetami w pierwszym roku zycia, najlepiej gospodarskimi, ale psy i koty tez ujda.
                Duze badania epidemiologiczne byly zrobione i opublikowane, wniosek: najmniej alergii pokarmowych, srodowiskowych wsrod dzieci majacych bliski kontakt ze zwierzetami w pierwszym roku zycia, jest to jakies krytyczne okno w rozwoju systemu odpornosciowego, ktore pozniej sie zamyka
        • pederastwa Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 13:13
          Moje u dziadków bawi się kocimi zabawkami wink Ale w domu też mamy kota i kocie zabawki, więc już zahartowane jest. W pewnych nie kluczowych kwestiach odpuściłam i pozwalam dziadkom spędzać czas z dzieckiem według ich koncepcji. W ogóle odpuszczenie i scedowanie pełni opieki i odpowiedzialności na inną osobę dobrze mi robi. W końcu świat sie nie zawali jak babcia trochę cieplej dziecko na spacer ubierze, albo pozwoli mu bawić się pilotem od TV (w domu ma szlaban na piloty).
          Ale jeśli nie masz zaufania, że dziadkowie są w stanie zadbać o podstawowe bezpieczeństwo dziecka, to nic dziwnego, że go tam nie chcesz zostawiać.
          • ichi51e Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 13:40
            Ja mam zaufanie big_grin raczej to oni sa spieci (tzn to wyglada tak "o boze! Grzebie w doniczce!" -wstaje i odciagam dziecko od doniczki "o boze! Niech on sie tym nie bawi bo sie pokaleczy!" Wstaje i odbieram miseczke "o boze on zaraz spadnie!" Wstaje i zdejmuje dziexko ze stolu "o nie tam niech nie wchodzi bo blat nie jest przykrecony!" Poslusznie wstaje i zdejmuje dziecko z blatu. I tak w ten desen. Mowienie ze nie spadanie a jak spadnie to sie nauczy nie dziala. Mam do czynienia z ludzmi ktorzy uwazaja ze on nie powinien wchodzic/brac a jak wchodzi/bierze nalezy mu wytlumaczyc ze nie wolno (przy czym ja wole schowac/uniemozliwic wlazenie albo zrobic tak zeby mial sie czego lapac na co spadac) jedyne co ich podrywa to jak dziecko zaczyna tluc lapkami w telewizor (plaski) i jest ryzyko ze telewizor poleci. Wtedy jest "NIEEEE!" Na co dziecko zastyga zaskoczone i ja przychodze odciagam go od tv i zajmuje czyms innym...
    • nenia1 Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:13
      Co robić? Porozmawiać. Powiedzieć, co czujesz, co chciałabyś, aby twoja mama zrobiła, czego ci brakuje. Szczerze, tak jak czujesz, ale raczej bez obwiniania i pretensji jeśli są.
      Piszesz, że masz wrażenie, że mama się boi, skoro masz wrażanie to nie konfrontowałaś z rzeczywistością tylko z tym co ci się wydaje. Ale może faktycznie się boi, to ci powie czego, a wtedy można zacząć to zmieniać.
    • klamkas Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:33
      Moi rodzice pierwszy raz zobaczyli wnuczkę w okolicach jej 1,5 roku, teściowa niewiele później. Potem rodzice nie pomagali, bo nie mieli okazji, teściowa przez kilka miesięcy 3 razy w tygodniu zostawała z nią na 2h. Szczególnie nie zabiegaliśmy ani o kontakty, ani o pomoc (ale sytuacja w naszej rodzinie była specyficzna). Teraz córka (już nastolatka) ma bardzo dobry kontakt z moimi rodzicami, chociaż mieszkają 200km od nas - oni lubią przyjeżdżać do nas, młoda lubi jeździć tam, jeździ z dziadkami na wakacje, to dziadek nauczył ją jeździć na nartach, gadają przez telefon, przez skype. Z teściową kontakt też dobry, chociaż inny. Teściowa jest na miejscu, młoda odwiedza babcię mniej więcej raz w tygodniu.
    • run_away83 Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:38
      Ja - aktualnie z tyrułu mieszkania za granicą. Ale....

      Wcześniej też w zasadzie nie korzystaliśmy. Dlaczego?

      Moi rodzice są po 70, nie ten wiek i nie ta kondycja, zeby sprostać niańczeniu niemowlaka lub nadążyć za żwawym kilkulatkiem. Czasem deklarowali chęć i zawoziliśmy najstarszego na kilka godzin, alw to bardziej na zasadzie budowania więzi syna z dziadkami, do dla nas było to na tyle upierdliwe ze względów logistycznych, że nie bardzo mogliśmy jakoś sensownie ten czas wykorzystać (zwłaszcza że mieliśmy na stanie drugie dziecko - młodsze i zdecydowanie bardziej absorbujące).

      Co do teściów, to oni bardzo się rwali do opieki nad wnukami, niestety to taki typ ludzi, którzy wszystko wiedzą lepiej i nasze wytyczne od zawsze mieli głęboko w odwloku. Od poczatku był konflikt w kwestii żywienia dzieci (dzieci mają każdą potrawę jaką dostają, zjadać zawsze całą porcję, a jedyna słuszna dieta to dieta optymalna oparta na smalcu i galaretowatym rosole). W dodatku parę razy ostro się na ich "opiece" przejechaliśmy - wg nich czepialiśmy się bez powodu, gdy:

      - zostawili raczkujące dziecko samo przed niezabezpieczonym, rozpalonym kominkiem i oboje wyszli z pokoju

      - zostawili dwulatka samego w pokoju przy otwartym balkonie, który to balkon nie ma balustrady (pierwsze piętro, pod balkonem betonowy taras i betonowe schody)

      - zostawili pięciolatka i roczniaka razem w wannie i tak się między sobą dogadali kto wykąpie dzieci, że teść poszedł przy czymś dlubać w garażu, teściowa gadała przez telefon, a dzieci siedziały same w wannie; woda wystygła i zaczęli nawoływać, ale nikt ich nie słyszał, bo dzrzwi łazienki były zamknięte, młodszy zaczął wyć z zimna - i to było pierwsze co usłyszeliśmy wracając z zakupów - ani babcia ani dziadek nie słyszeli (nie było nas ok. godzinę, woda w wannie była kompletnie zimna a młody darł się jak zarzynany)

      - przywieźli z wakacyjnego wyjazdu dziecko z cięźkimi poparzeniami słonecznymi i fabrycznie zamknietą tubkę kremu z filtrem, który spakowałam

      - mieli w zadku zalecenia lekarskie dotyczące dziecka, przekazane im ustnie i w formie notatek; w skutek czego dziecko na wakacjach zamiast odpoczywać, chorowało

      Po tych dwóch ostatnich wyczynach (miały miejsce na tym samym wyjeździe) stwierdziliśmy z mężem zgodnie, że nigdy więcej. Na szczęscie odległość nam sprzyja tongue_out
      • bachtin Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 22:53
        O rany...
        Pytam bez złośliwości - jak to się stało, że Twój mąż utrzymał się przy życiu tak długo i to jeszcze w na tyle dobrym stanie, że troje dzieci zrobił?
        Niepojęte, że dorośli ludzie mogą być tak nieodpowiedzialni.
        • run_away83 Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 23:09
          Podobnie jak jego starszym bratem, opiekowała się nim babcia (bo rodzice kończyli studia), a potem chodził do żłobka i do przedszkola (bo pracowali).

          Moi teściowie mają bardzo niewielkie pojęcie o opiece nad małymi dziećmi - moja teściowa nie potrafi zmienić niemowlakowi pieluchy, założyć ubranka czy wziąć na ręce; jest zdziwiona, że kilkumiesięczne niemowlę woli pełzać niż siedzieć w krzesełku, oczekuje że trzylatek będzie spędzał całe dnie siedząc na kanapie i słuchając jak mu się czyta, a siedmiolatek powinien jej zdaniem z rozkoszą spędzać wolny czas po powrocie ze szkoły czytając młodszemu bratu bajeczki tongue_out Teścia kurduple interesują wyłącznie w charakterze fotomodeli wink
          • sko.wrona Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 02:26
            Moja mama wyczynia podobne cuda z dziećmi wink ost stwierdziła, że wolałaby z nimi nie zostawać sama.
            Ważne, że teściowie garną się do dzieci.
      • 18lipcowa3 matko boska 15.05.14, 09:29
        Przepraszam ale czy twoi teściowie są opóznieni umysłowo?
        Naprawdę mam aż 3 pary dziadków dla moich dzieci, każdy ma inny model wychowania, karmienia, podejscia do dzieci ale to co wyprawiaja ludzie z twojej opowiesci to jakis horror.
        Ja juz akcji z kominkiem bym nie zostawila nawet chomika z nimi a co dopiero dzieci....
        • run_away83 Re: matko boska 15.05.14, 10:43
          Takich akcji było więcej, ale wszystkie wydawały się wynikać z braku komunikacji między nimi (teść myślał, że teściowa pilnuje dziecka, teściowa myślała, że pilnuje teść). Po akcji z kąpielą zrobilam awanturę i oznajmiłam, źe oststni raz zostawiliśmy z nimi dzieci. Było przepraszanie, , tłumaczenia i obiecywanie poprawy. W wakacje zgodziliśmy się by zabrali najstarszego w Bieszczady... no i tak nawywijali, że już permanentnie straciliśmy do nich zaufanie. Jako opiekunowie są kompletnie niewydolni - jak miałam czternaście lat i opiekowałam się trzyletnim bratankiem to był sto razy lepiej zaopiekowany niż moje dziecko z dwójką dziadków.

          Ahha - moi rodzice też mają podobne idiotyzmy na koncie, choć nie w takim zagęszczeniu, ale jednak:

          - wręczenie niemowlakowi do zabawy gazety i kompletne olanie faktu, że dziecko ową gazetę drze na strzępy i żre papier

          - wręczenie dwulatkowi do zabawy fiolki z lekami nasercowymi (bo fajnie grzechotały) i wielkie zdziwko, że dziecko fiolkę otworzyło i wyspało tabletki

          - przewiezienie czterolatka samochodem bez fotelika (bez mojej wiedzy i zgody).

          Tak że w sumie aktualnie czuję ulgę, że nie muszę wymyślać wykrętów, bu z tej "opieki" nie korzystać.
      • madzioreck Re: Diadkowie a kto nie? 19.05.14, 15:30
        Wiesz co, jak czytam twoje opowieści o teściach, to aż się nie chce wierzyć, że tacy ludzie istnieją (całokształt mam na myśli). A co do opieki, to po pierwszej z wymienionych akcji nie zostawiłabym takim osobom pod opieką żadnego żywego stworzenia. Cierpliwi jesteście wyjątkowo.
    • attiya Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:53
      ja nie korzystam z pomocy dziadków
      nie wiedziałam, że więź z dziadkami tworzy się li i jedynie jak się korzysta z ich pomocy suspicious
      no ale niektórzy widocznie tylko w ten sposób umieją nawiązać kontakt z dziadkami/własnymi rodzicami big_grin suspicious
      • bei Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 21:57
        Nie korzystałam, nie korzystam. To moje dzieci, rodzice czy teściowie swoje już wychwali.
    • kkalipso Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 22:05
      Moja córka ma tylko jedną babcię (moja mama jest chora). Chociaż zanim urodziłam deklarowała się pomóc itd. raczej amnezji dostała na jakieś 3 lata bo właściwie "znikła" z naszego życia. Na szczęście mam rodzinę, zwłaszcza siostry które mi bardzo pomogły. Nie wiem co się stało tak od dwóch lat bo się nawróciła i chociaż sama od siebie nie zabierze do siebie, nie przyjdzie tylko dla niej to jak jej potrzebujemy to dwoi się i troi żeby pomóc. Prezentami małą obsypuje takimi, że aż mi głupio i próbuje się sprzeciwiać. Na pięć latek kupiła jej tablet samsunga full wypas, ja wlałabym co innego ale babcia się uparła. Jedno co zauważyłam i z czym zgadzam się z lipcową nie ma między nimi więzi emocjonalnej na to trzeba czegoś więcej niż wizyta raz na miesiąc z prezentem. Moja mała patrzy na babcie jak na św. Mikołaja i nie wiem czyja to jest wina. To tak z ostatnich obserwacji.
    • pederastwa Re: Diadkowie a kto nie? 14.05.14, 22:50
      Dla mnie to abstrakcyjna sytuacja, to co opisujesz. Masz dziadków w zasięgu ręki, a kontakt (pomoc) żadna. Nie bardzo rozumiem, z czego to wynika. Dziadkowie nie chcą się opiekować? Nie są w stanie np. ze względu na choroby?
      Bo że nie było takiej potrzeby przez prawie dwa lata, to jakoś nie wierzę. Nie chodzisz do kina/na koncerty/na wódkę/tańce ludowe (*niepotrzebne skreślić). NIe masz potrzeby nigdy wybrać się z meżem na duże, upierdliwe zakupy do centrum handlowego, gdzie małe dziecko dostaje kręcka po kilkunastu minutach?
      U mnie dziadkowie po raz pierwszy zostali z małym na kilka godzin jak miał ok. 3 mscy, a my ze szczęsliwym tatą poszliśmy do kina. Teraz synek ma 20 mscy, dziadków uwielbia z wzajemnością.
      • attiya Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 07:11
        odpowiem jak to u mnie jest
        jak wychodzimy razem, to wynajmuję opiekunkę
        jak ja idę na zakupy, to mąż zostaje, nie ciągam męża, żeby znudzonym głosem mówił "pięknie wyglądasz kotku" suspicious, sama wiem czy dobrze mi czy nie w czymś tam suspicious
        jeśli już wspólne zakupy, to kiedyś dziecko w chustę a teraz do dużego wózka sklepowego, jakiś zapychacz albo zainteresowanie dziecka zakupami o ile można i oki
        jak ci nasi rodzice kiedyś sobie radzili jak musieli w kolejkach stać około stanu i po stanie wojennym jak nic w sklepach nie było? suspicious
        jestem duża, naprawdę sama sobie radzę w takich sytuacjach, nie muszę wzywać na pomoc dziadków itd suspicious
        • pederastwa Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 07:39
          Ale dziadkowie sami się oferowali z pomocą, jeszcze na lata przed urodzeniem wnuka . Dla mnie i moich rodziców to naturalne że rodzina sobie pomaga. Po co mam szukać opiekunki, skoro dziecko może spędzić czas z osobami, które je kochają i pragną tego kontaktu? Moi rodzice byliby autentycznie obrażeni, gdybyśmy woleli zostawić dziecko z opiekunką niż z nimi.

          > jak ja idę na zakupy, to mąż zostaje, nie ciągam męża, żeby znudzonym głosem mó
          > wił "pięknie wyglądasz kotku" suspicious, sama wiem czy dobrze mi czy nie w czymś t
          > am :

          Piszac o dużych zakupach miałam raczej na myśli wyjście do takiej na przykład IKEI. Kilometry do przejścia,tłok, samodzielne ściąganie paczek z meblami z regałów. Ja tam na takie zakupy męża zabieram.

          > jak ci nasi rodzice kiedyś sobie radzili jak musieli w kolejkach stać około sta
          > nu i po stanie wojennym jak nic w sklepach nie było? suspicious

          Mną się zajmowała babcia. Jak rodzice pracowali na popołudniową zmianę, w wakacje, w czasie ich wyjść. Jak babcia nie mogła, to druga babcia, ewentualnie ciocia.
          • ichi51e Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 08:42
            Do ikei akurat jak juz musze jechac zawsze z malym jezdze big_grin swietny pokoj do karmienia. Mamy niezla wyprawe bo to 4 autobusami ode mnie big_grin bardzo przyjazne miejsce rodzinom - jak mi sie uda namowic tz to zawsze bierzemy dziecko zeby sobie zaparkowac pod drzwiami... suspicious ale my tam raczej wpadamy zabieramy co nasze i uciekamy.
      • bei Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 07:56
        Nie
        > chodzisz do kina/na koncerty/na wódkę/tańce ludowe (*niepotrzebne skreślić). NI
        > e masz potrzeby nigdy wybrać się z meżem na duże, upierdliwe zakupy do centrum
        > handlowego, gdzie małe dziecko dostaje kręcka po kilkunastu minutach?

        Przeciez są nianie, nim człowiek decyduje się na dziecko musi przemyśleć czy będzie go stać na opiekę. to nasze dzieci, dlaczego dziadkowie zamiast odpoczywać mają harować przy kolejnych dzieciach?
        Więź wytwarza się nie tylko przy sprawowaniu opieki, czas można spędzić razem, rodzinnie, zapraszając dziadkow na obiad, na wyjścia do kina razem.

        olaromanska.blox.pl/html</a>

        www.dlaleszka.cba.pl/
        • pederastwa Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 09:44
          Stać mnie spokojnie na nianię. Ale jakbym powiedziała dziadkom, że dziecko zostaje z opiekunką, to najpierw by się mocno postukali w głowę. A później pewnie byłoby im bardzo przykro.
          Inna rzecz, że spędzanie czasu z dzieckiem to dla nich nie jest żadna harówka. Wnuka niemal wyrywają sobie z rąk wink. Naprawdę to takie niezwykłe, że dziadkowie chcą spędzać czas z wnukiem i zarazem pomóc swojemu dziecku? Jak oni potrzebują np. pomocy przy komputerze, to też ja im pomagam, a nie mówię, że się już naharowałam w pracy i mają sobie fachowca wezwać.
          Dla mnie też jest juz teraz oczywiste, że swoimi wnukami będę sie zajmować, jeśli będzie taka potrzeba. Może dlatego, że nie haruję przy swoich dzieciach, tylko mam pomoc rodziny.
      • ichi51e Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 08:35
        Hmmm... Jak to sie stalo w sumie?
        Jak bylam w ciazy to byla oczywiscie masa deklaracji. Ciaze mialam super bylam aktywna do konca - nawet do szpitala pojechalam sama. Potem maly sie urodzil. No i okazalo sie ze pomoc mi niepotrzebna (dodatkowo tesciowa na poczatku probowala mnie pouczac i straszyc (obie byly przeciwne kp i oczywiscie dopajac glukoza - standard) maly byl od poczatku chustowany - co uwielbial w 6mcu (jak juz kupilam wozek) okazalo sie ze nie da sie go wlozyc do wozka a na pewno nigdy za nic w nim nie zasnie - przewaznie spacer konczyl sie tym ze go wyciagalam wkladalam w nosidelko i wloklam pusty wozek. Co oczywiscie ograniczalo mozliwosc zabrania go przez kogos innego uncertain dodatkowo zdechl nasz stary ukochany piesio i tesciowa na fali rozpacży dostala identycznego. Ktory okazal sie normalnym szalonym niewychowanym szczeniakiem (i taki pozostaje do dzis tyle ze nie jest juz szczeniakiem) big_grin i to ogranicza mozliwosc wizyty u nich (moim zdaniem daloby sie ich oswoic gdyby nie tesciowa ktora wpada w panike po tym jak maly mial rok i pies sie o niego oparl przewracajac go na co maly sie dosc mocno zdziwil) no i co probowalam zapytac czy moze moglaby to zawsze slyszalam ze akurat o tej godzinie nie bo np odwiezc gdzies starsza wnuczke albo ma spacer z psem. Nigdy to zreszta nie byly wazne sprawy wiec nie naciskalam (co ciekawe jesli dzwonil do niej tz to zawsze jakos sie dawalo)
        Moja mama z kolei - mieszka dalej wiec nie chce mi sie jej ciagac godzine (ale np jak musze do dentysty czy lekarza to dzwonie i umawiamy sie u lekarza i ona czeka z dzieckiem a potem sobie idziemy na kawke czy gdzies) po drugie nie miala specjalnie czasu i sil bo rownolegle zajmowala sie kilka razy w tygodniu dzieciakami brata (3 i prawie identycznie jak moje). Teraz juz ma wolne ale staram sie zeby bylo sprawiedliwie - raz ona do mnie jedzie raz ja do niej (ona woli przyjechac w okolicy snu malego zeby pogadac)
        Czas wolny mam jak tata wroci z pracy i w weekend. Malego sobie wszedzie zabieram jak trzeba. Do teatru i muzeum chodzimy big_grin kino mam w domu smile
        Tak wiec pomoc jako taka jest mi zbedna - raczej sie zastanawiam jak by tu ich wiecej spikac dla obopolnej korzysci dobrej zabawy i budowania wiezi. Dzieciak sie w obsludze banalnie prosty trafil (duzo spiacy big_grin)
        • ichi51e Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 08:47
          Oczywiscie dopuszczam mysl ze one to placza w poduszke ze odcinam od wnusia bom cholerna zosia-samosia, matka-tygrysica ktor tygrysiatka nawet z babcia nie zostawi. suspicious
      • sko.wrona Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 09:19
        No my nie chodzimy do kina i na koncert. Czasem na wódkę do sąsiadów (bo nasza niania elektroniczna ma u nich zasięg). Podobnie jak my żyje tutaj większość rodziców (chyba, że stać ich na au pair). Życie.

        Mój pierworodny był "nieoddawalny". Córa jest zupełnie inna. Syn został pierwszy raz na noc u babci kiedy miał cztery lata. I to tylko dlatego, że była z nim jego roczna siostra wink
        • pederastwa Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 09:53
          Rozumiem, że macie na podorędziu dziadków, którzy mogliby się ewentualnie dzieckiem zająć, a nie chodzicie nigdzie bo nie lubicie? NIe chodziliście również przed urodzeniem dziecka?
          Bo ja dyskutuję głównie z tezą, że pomoc dziadków jest mało potrzebna.
    • julita165 Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 09:13
      Oczywiście nie ma przymusu korzystania z pomocy dziadków i jeśli dziecko ma zapewniony na codzień inny rodzaj opieki to ok ale ja bym jednak starała się zapewnić im lepszy kontakt. Nigdy nie wiadomo co może się w życiu zdarzyć i jaka pomoc może być potrzebna. Np jak mój synek miał 13 m-cy miałam drobny wypadek i spędziłam dwa dni w szpitalu a mąż był w tym czasie na wyjeździe służbowym w drugi koniec Polski. Ponieważ mój synek był mega związany z babciami to moja dwudniowa nieobecność nie stanowiła dla niego problemu
    • agaa_k Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 09:43
      Moim zdaniem, zależy jakiej pomocy oczekujemy. I brak pomocy nie znaczy, ze dzieci nie maja kontaktu z dziadkami...jesli tylko dziadkowie sa zyczliwie nastawieni i chetni do wspolnego spedzania czasu....to mozna w ten sposob budowac kontakty...
      Swoja droga dziwie sie bardzo jak czytam jak dziadkowie ignoruja polecenia rodzicow( i lekarzy jak tu ktos wspomnial)... Jak juz jestem w stanie zrozumiec (czasem) zaproponowanie slodyczy, czy troche bardziej ' luzniejszy' dzien niz z rodzicami..ale jesli neguje sie zalecenia ze wzgledu na stan zdrowia? To juz jest dla mnie nienormalne...
      • ichi51e Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 10:05
        No ja tez tak uwazam! Wielka milosc ze strony dziadkow jest. big_grin tylko dzieciak niewdzieczny. Ma swoje sprawy...
    • agaja5b Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 09:47
      My nie korzystalismy i nie korzystamy. Wczesniej dziadkowie z jednej i drugiej strony mieszkali ponad 200 km od nas, widzieliśmy się co 2-3 miesiące, moi wręcz laknęli kontaktu, dzwoniliśmy do siebie, na wakacje jechałam do nich na miesiąc dziadkowie nieba przychylali wnuczkom, choc mój ojciec twierdził że wolałby zniwa sierpem robić niż starszą dłużej niż godzinę pilnowaćsmile Równoczesnie chodzilismy do teściowej ( ma dom w tej samej miejscowości) ale bez fajerwerków, miałam zawsze wrażenie ze jesteśmy na oficjalnej audiencji i raczej u jej córki niż u niej, choć wcześniej parę razy przyjechała do nas w odwiedziny i było ok, nie obawiałam sie zostawic z nią dziecka nigdy (ale nie było wtedy jej córki obok, a na wsi była zawsze, i w tym był problem, jak się później okazało) Teraz tesciowa mieszka na drugim osiedlu, (jej córka rónież) do kontaktu z dziećmi wielce nie dąży, jej syn a mój mąż takze, idą tam okazjonalnie od święta, jak jest na letnisku nasze dzieci zaproszenia nie dostają, najwyżej mogą wpaść na chwilkę z wizytą i robią to bardziej dla kuzynów (dzieci córki) którzy tam są całe lato. Moi rodzice zawsze chętnie widzą wnuczki a dzieci też chętnie tam jadą i najchętniej to by zamieszkały. Co mnie najbardziej drazni to fakt ze mąż chciałby i ma czasem takie zapędy by dzieciom wpoić jakiś obowiązek, by odwiedziły babcię, mimo ze nie czują się tam mile widziane i nie zawsze chcą iść, a kiedy mówią co im nie pasuje to gotów sie obrazić. Takie wychowanie, sam u swojej matkie jest jak na audiencjismile Jego ojciec dziwczyny lubi i chętnie je widuje, dzieci to czują.
      Co do twojej sytuacji poromawiaj z mama jeżeli widzisz ze by chciała, moze naprawdę się obawia, że cos sie stanie, ale może byc też tak że nie chce kontaktu , więc nic na siłę.
    • guderianka Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 12:52
      Przykre
      Na co dzień nie ma konieczności pomocy ale w sytuacjach kryzysowych mogę na teściową liczyć
      Ostatnio zostawiliśmy całą trójkę pod opieką teściowej i jej męża -na kilkanaście godzin, byłam spokojna i słusznie-bo dzieci zadowolone i najedzone i zaopiekowane . Syn jakiś niejadek się zrobił i obiady zjada tylko od niej-n ie wiem jak i dlaczego ale takie są fakty wink
      Za to mama- ale to proces postępujący - z czasem jest coraz mniej 'bezpieczna"
    • ismenamalena Re: Diadkowie a kto nie? 15.05.14, 13:27
      Nie korzystam, bo nikt mi tego nie proponuje, a nie mam śmiałości prosić sama, bo teściowie pracują. Mama nie żyje, z tatą mam kontakt sporadyczny i chwilowy, nie interesuje się życiem swoich dzieci i wnuków. Teściowie bardzo rzadko, w sytuacji kryzysowej, jeśli nie są w pracy zostają z wnuczką obecnie 2-letnią, córką szwagierki, ale oni razem mieszkają. Z dziećmi szwagra również nie zostają. Mieszkamy w małym mieście, do wszystkich można dojść na pieszo. Natomiast chłopcy moi widują dziadków co tydzień przed i po kościele, bo chodzimy na tą samą godzinę. Wracamy część drogi razem, czasami jak jest ładna pogoda idziemy razem na chwilę na plac zabaw albo na lody. Zachowują się swobodnie w ich towarzystwie, opowiadają, ale sami baliby się na pewno zostać z dziadkami. Dziadkowie do nas przychodzą z okazji urodzin, a my do nich z okazji świąt i tyle jest tego kontaktu.
    • jehanette Re: Diadkowie a kto nie? 19.05.14, 14:53
      Ja nie korzystam. Dziadkowie mojej córki pracują, ja też, więc pomoc polegająca na zajmowaniu się stęsknionym za mamą i tatą dzieciakiem w weekend jest średnio potrzebna. Życiowe sprawy organizujemy sobie z mężem i córką we własnym zakresie. Z dziadkami spotykamy się mniej więcej raz na miesiąc, częściej nie widzę możliwości - chce się przecież jeszcze spotkać ze znajomymi, wybrać się gdzieś, a czasem zwyczajnie poleniuchować we troje.
      Pewnie jak córka będzie starsza (ma 2,5) i bardziej samodzielna, "osobna", to będzie czasem jeździć na weekend czy coś do dziadków, ale teraz nie widzę potrzeby, sama takiej potrzeby nie mam żeby ją oddawać komuś w mój czas wolny, a tym bardziej ona jej nie ma.
    • niecierpek_25 Re: Diadkowie a kto nie? 19.05.14, 15:16
      Ja.
      Ale mój synek ma doskonały kontakt z dziadkami.
      Widują się około 2 razy w tygodniu, a średnio raz na 3 tygodnie dziadkowie zabierają go do siebie/ na wyjazd/ działkę na cały weekend.
      Moje dziecko ich uwielbia, ma z ich strony pełną opiekę i dużo atencji, ma w ich domu swój pokój, pełen zestaw ubrań, kosmetyków, naczyń, zabawek jak w drugim domu.
      Nawet nie muszę dziecka pakować wink

      To są normalne kontakty z wnukiem, ale nie pomoc, chociaż jasne, że jak oni zabiorą go na weekend to ja mogę zrobić np. imprezę, wyjechać gdzieś z chłopem itp.

      Od rana jest w przedszkolu, o 15 go odbieram i do 18 jest czas tylko dla nas - wówczas nie sprzątam, nie gotuję, nie siedzę w necie.
      Po 18 synka przejmuje jego ojciec i jest z nim do około 21, kiedy to mały idzie spać.

      Kiedy muszę popracować, a dziecko nie jest w przedszkolu to mam opiekunkę.
      Opiekunka jest też w razie choroby, nagłej konieczności wyjazdu np. do klienta

      Kilka razy skorzystałam z pomocy mojej babci, któa mieszka bardzo blisko i zawsze ma czas, ale jest to osoba 80 letnia, która nie ma już tyle sił, więc byłą to absolutna konieczność(mały chory i z gorączką, więc nie taki aktywny jak zwykle) i to jedynie przez 3-4 godziny.
      • niecierpek_25 Re: Diadkowie a kto nie? 19.05.14, 15:18
        Wiem, że jest po 15, ale syn jest z ojcem, który ma urlop i pojechał z nim na komunię do swojej rodziny.
        To tak jakby ktoś się czepiał wink
    • eliszka25 Re: Diadkowie a kto nie? 19.05.14, 18:25
      moje dzieci skoncza niedlugo 5 i 8 lat. nie korzystam i nie korzystalam z pomocy dziadkow, bo mieszkaja bardzo daleko. widujemy ich 3-4 razy do roku, ale za to wtedy jest kontakt intensywny, bo jestesmy srednio tydzien u jednych i tydzien u drugich dziadkow. w wakacje czesto dluzej.

      moje dzieci, mimo odleglosci, maja dobry kontakt z dziadkami. czesto rozmawiaja z nimi przez telefon, produkuja kartki na swieta, dzien babci/dziadka, robia wlasnorecznie prezenty na wszelkie okazje itd. zaraz po powrocie z polski odliczaja dni do nastepnego wyjazdu. wprawdzie sami na dluzej z dziadkami nie zostaja, bo jezdzimy do polski wszyscy, ale nie ma problemu, zeby zostali wtedy z dziadkami czy gdzies z dziadkami pojechali.

      jedyna pomoc, z jakiej czasem korzystamy, to kilka razy wyskoczylismy sobie z mezem do kina, a dzieciaki zostaly z moimi rodzicami. nie bylo zadnego problemu.

      moim zdaniem dzieci traca cos fajnego, jesli nie maja wiezi z dziadkami. tylko z drugiej strony, jesli dziadkowie nie rwa sie do budowania tej wiezi, to sila nie zmusisz.
    • kropkacom Re: Diadkowie a kto nie? 19.05.14, 18:34
      Ja nie korzystam. Nie mam poczuć. wink
    • nanuk24 Re: Diadkowie a kto nie? 19.05.14, 18:49
      Nie korzystam ze wzgledu dzielacej nas odleglosci, ale nie ukrywam, ze bym korzystala, gdybym miala ich pod nosem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka