Dodaj do ulubionych

Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego

15.07.14, 20:55
Oglądałam dziś jakieś wiadomości, pokazywano kolegów 17-latka, który zmarł po tragicznym wypadku - tak, tym, którego narządów nie dała pobrać matka. Koledzy koczują pod szpitalem. Zapytano, dlaczego - nie potrafili właściwie powiedzieć, wysławiali się jak sześciolatki i to mniej elokwentne. Jeden z nich miał pretensje, wyrażał oburzenie, że dlaczego do nich nie wyszli lekarze, czemu im nic nie mówili, czemu nie porozmawiali, że informacji udzielała im dopiero rodzina.
No ruszyło mnie. Rozumiem, że kolega, że są zrozpaczeni - ok. Że, czując żal, strzelali na oślep, wtórując matce. Ale, do cholery, lekarze udzielają informacji właśnie rodzinie, nie są od tego, żeby wychodzić do jaśniepaństwa i tłumaczyć się z tego, dlaczego chłopak w zasadzie umarł, a funkcje życiowe są podtrzymywane przez maszynę, nie jest to zaś żadna śpiączka farmakologiczna, podczas której podstępnie chciano mu zabrać nerkę. Przecież, gdyby nie bili ten idiotycznej piany, mógłby ktoś jeszcze otrzymać swoją szansę na życie.
Wkurzyła mnie głupota i roszczeniowość tych koleżków, ich koszmarny brak wychowania i skupienie na sobie. Kiedy serce kolegi przestało pracować, nagle dotarło do tych móżdżków, że faktycznie lekarze mieli rację. No, ale przecież trzeba było im to wyjaśnić! Bo oni nie wiedzieli! Wyjść, porozmawiać! A nie, rodzinie tylko... Ech... Czy Wasze dzieci też będą takie głupie? Mam nadzieję, że nie, bo marnie widzę ten świat za 10 lat.
Obserwuj wątek
    • fadilla Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 15.07.14, 21:01
      Też na to zwróciłam uwagę. Najpierw jakas parawacka, niewychowana, pyskata gowniara Marysia, a teraz grupa młodzieży protestuje, dla samego protestowania. Co jest z tymi dzieciakami? Nawet zwerbalizować nie potrafią o co im chodzi.
    • mid.week Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 15.07.14, 21:02
      Z drugiej strony lekarzy nie uczy się komunikacji, nie mają praktyk, warsztatów jak przekazywać trudne wiadomości. Wprawę nabierają wraz z doświadczeniem. Do tego opieka psychologiczna dla rodzin ofiar wypadków jest marna. Swiadomość w społeczeństwei mizerna. Kościół dorzuca swoje jadowite 3 grosze. To nie jest tylko problem kilku głupich chłopców.
      • paskudek1 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 15.07.14, 21:37
        ok, ale choćby rozmowy lekarzy były nieudolne a opieka psychologa żadna to i tak należne jest to TYLKO RODZINIE. Żaden lekarz nie ma obowiązku wychodzić i informować zgrai rozkrzyczanych dzieciaków o zdrowiu ich, choćby i najlepszego, kolegi. Ba, gdyby wyszli wtedy złamaliby prawo.
        • klamkas Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 15.07.14, 21:44
          Mam wątpliwości co do tego ilu tych młodocianych pieniaczy faktycznie znało zmarłego chłopca. Np. czy znała go ta paniusia popijająca browarka w ramach wieczornego "czuwania".
        • mid.week Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 08:56
          Podejrzewam, że chłopcy zostali zwerbowani przez rodziców. Lub poczuli się w obowiązku uczestniczyć ze względu na ich wypowiedzi - posadzanie o próbę zabicia dla organów etc. Gdyby lepiej zadbać o najbliższych ich reakcje mogłyby być inne i inne byłoby nastawienie znajomych, dalszej rodziny. To reakcja łańcuchowa.
          • demonii.larua Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 10:20
            > Podejrzewam, że chłopcy zostali zwerbowani przez rodziców.
            Przez matkę konkretnie. Ona poprosiła ich o wsparcie.
            • mid.week Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 11:15
              Nieważne. To strata obojga rodziców. Ból niewyobrażalny. Ludzie w takiej sytuacji powinni z automatu dostawać psychologa. I to on powinien decydować czy można rozpoczynac rozmowę o pobieraniu organów. Schemat obecny: umiera czlowiek - pan doktor informuje o śmierci i jedyne co ma do zaoferowania to przeszczep - jest bardzo prosty i mało kosztowny (pewnie NFZ bardzo to cieszy) ale produkuje własnie takie histeryczne reakcje i złą atmosferę wokół przeszczepów generalnie.
    • cherry.coke Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 15.07.14, 21:05
      Z komentarzy pod artykulami wynika dosc jasno, ze kolejna straszna spiskowa dziedzina, ktorwj nie mozna ufac, jest transplantologia.
    • yeerba nie masz racji 15.07.14, 21:56
      jakiś czas temu oglądałam dokument (nie polski) - sytuacja analogiczna jak tu, tylko rodzice zgodzili się na pobranie narządów.
      Zgodnie z procedurą właśnie wtedy utrzymuje się organizm przy życiu, natomiast odstawili leki i ograniczyli karmienie do niezbędnego minimum. Stan chorej (bo to była dziewczyna) się poprawił, ale lekarze nie podjęli żadnej akcji przez kolejną dobę - uznając, że nie ma szans. Z każdą kolejną dobą było lepiej aż odłączyli jej aparaturę i po niedługim czasie dziewczyna się wybudziła, oczywiście w dużym stopniu dysfunkcyjna.
      Pani doktor założono sprawę, wypowiadali się specjaliści z innych klinik, że źle oceniła sytuację, itd.
      Dziewczyna przeszła rehabilitację i odzyskała sprawność (chyba nie w pełni).
      Matka nie może sobie darować, że zgodziła się na pobranie organów, choć paradoksalnie to właśnie uratowało życie córce.

      Siedzieliśmy z mężem osłupieni. Wtedy podjęliśmy decyzję, że NIGDY nie podpiszemy takiej zgody.

      Poszperam w sieci to może znajdę opis tego przypadku, to zalinkuję.
      • paskudek1 Re: nie masz racji 15.07.14, 22:02
        to znaczy co? rezygnujemy z transplantologii w ogóle tak? Pozostają nam przeszczepy od dawców żywych i SPOKREWNIONYCH bo tylko takie przeszczepy polskie prawo dopuszcza. O ile nerkę, kawałek wątroby MOŻNA dostać od dawcy spokrewnionego i żyjącego o tyle serduszko, siatkówkę i parę innych narządów już nie. Do widzenia transplantologio polska. Bo przecież lekarze to konowały i tylko marzą o pobieraniu narządow. pewnie je na allegro wystawiają.
        • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 22:03
          paskudek1 napisała:
          > to znaczy co? rezygnujemy z transplantologii w ogóle tak?

          to znaczy, że nie oceniamy decyzji innych ludzi
          obejrzyj dokument
          • klamkas Re: nie masz racji 15.07.14, 22:05
            Ale jak chcesz to oceniać? Powołać kolejną komisję (zgoda, można a nawet trzeba w razie wątpliwości). Czy zwołasz naiwnych ochoczych nastolatków, żeby oceniali i krzyczeli "transplantolog=morderca"?
            • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 22:09
              klamkas napisała:

              > Ale jak chcesz to oceniać? Powołać kolejną komisję (zgoda, można a nawet trzeba
              > w razie wątpliwości). Czy zwołasz naiwnych ochoczych nastolatków, żeby ocenial
              > i i krzyczeli "transplantolog=morderca"?

              mój komentarz odnosi się do zarzutu wątkodajki: przecież można było uratować komuś życie (matka samolubna).

              Zachowania tych nastolatków w ogóle nie biorę pod dyskusję - bez sensu.
              • klamkas Re: nie masz racji 15.07.14, 22:38
                Orzekanie o śmierci pnia mózgu NIE MA bezpośredniego związku z transplantologią. Można go orzec i nie pobierać. Można nie orzekać i pobrać (żywy dawca).

                Można było "ratować" to życie (walczyć o kolejne badania, konsultacje), nie trzeba było w to wciągać oszołomów krzyczących o morderczych transplantologach, tekstach typu "najpierw godzisz się na aborcję, potem naturalne jest zabicie 17-latka dla narządów". Serio - nie trzeba było robić TAKIEGO cyrku podążającego w tym kierunku. W tym szpitalu są pacjenci czekający na przeszczepy! Przypomnę - cyrk zwołał się na prośbę matki (pewnie nie zdawała sobie sprawy do czego to doprowadzi, ale to nie samowola podatnych na emocje nastolatków).
            • czar_bajry Re: nie masz racji 16.07.14, 00:09
              Ten wątek dotyczy roszczeniowej młodzieży a nie sensu transplantologii...
          • paskudek1 Re: nie masz racji 15.07.14, 22:16
            wiesz co, przez gadanie o "dzieciach poczętych" czy "nienarodzonych" o niekochających ich mamusiach, o ratowaniu życia "dzieci nienarodzonych" mamy w Polsce praktycznie CAŁKOWITY zakaz aborcji. Niedługo aborcję ciąży pozamacicznej trzeba będzie wykonywać w podziemiu. Teraz mamy "niech Bóg decyduje" w kwestii orzeczenia śmierci mózgowej i odłączenia od aparatury oraz EWENTUALNEGO pobrania narządów. oskarża się lekarzy o SPECJALNE uśmiercanie pacjentów aby pobrać narządy. Nie zdziw się, jeżeli za kolejne 10-20 lat poskutkuje to całkowitym zanikiem transplantologii. A wiesz czym to jeszcze grozi/ A tym, ze jak będzie mało przeszczepień to lekarze nie bedą robili takkiej specjalizacji i w końcu może sie zdarzyć że będzie biorca, będzie dawca tylko kurna specjalistów do tego trzeba będzie sprowadzać zza granicy.
            • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 22:24
              wiesz co - tak samo jak chcesz mieć prawo do autonomicznych decyzji w kwestii aborcji, tak samo inni chcą mieć takie prawo do decydowania o przekazaniu narządów bliskiej osoby.

              Ja nie mam nic przeciwko transplantacjom ani przeciwko aborcji, ani przeciwko eutanazji ale w tak delikatnych kwestiach należy uszanować to prawo do decyzji.
              • paskudek1 Re: nie masz racji 15.07.14, 22:26
                ale nie rozumiesz że rozpętanie takiej akcji przed szpitalem i rzucanie takich oskarżeń to jest podkładanie miny pod transplantacje właśnie??
                • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 23:20
                  paskudek1 napisała:

                  > ale nie rozumiesz że rozpętanie takiej akcji przed szpitalem i rzucanie takich
                  > oskarżeń to jest podkładanie miny pod transplantacje właśnie??

                  A Ty nie rozumiesz, że ja nie o cyrku tylko o tekście wątkodajki, że matka jest samolubna i że przez nią inni nie mieli szansy?
                  • klamkas Re: nie masz racji 15.07.14, 23:35
                    A gdzie wątkodajka mówi o samolubnej matce? Bo ja widzę utyskiwanie na durną młodzież, która sama nie wie o co chodzi, ale krzyczy dla krzyczenia... I jednocześnie wpływa negatywnie na transplantologię, bo krzyczy bez sensu.
                    • yeerba Re: nie masz racji 16.07.14, 00:03
                      ok - racja, poszłam za daleko, nie było o matce.
              • antyk-acap Re: nie masz racji 15.07.14, 22:26
                Ale tam nie chodzi o transplantacje. Chodzi o godną śmierć. Rozumiem tą matkę. Bo pierwszym etapem żałoby jest zaprzeczenie. Tylko po co szarpać trupa?
                • triismegistos Re: nie masz racji 16.07.14, 08:22
                  Po co? Sam mi odpowiesz jak będziesz czekać na nerkę...
              • memphis90 Re: nie masz racji 15.07.14, 22:32
                > wiesz co - tak samo jak chcesz mieć prawo do autonomicznych decyzji w kwestii a
                > borcji, tak samo inni chcą mieć takie prawo do decydowania o przekazaniu narząd
                > ów bliskiej osoby.
                Mogą sobie chcieć. W PL obowiązuje w zasadzie domniemanie zgody, o ile nie zastrzeżesz, że nie zgadzasz się na pobranie swoich narządów po śmierci, to rodzinie nic do tego. W praktyce uwzględnia się życzenia rodziny, ale prawnie nie mogą niczego zabronić.
                • arwena_11 Re: nie masz racji 16.07.14, 10:37
                  Dzieciak nie pełnoletni był. Zgoda rodziców obowiązkowo musi być.
                  • memphis90 Re: nie masz racji 16.07.14, 15:49
                    Ok, ten dzieciak tak - miałam na myśli ogólną zasadę.
          • antyk-acap Re: nie masz racji 15.07.14, 22:19
            Obejrzałem - film nie odnosi się do tej sytuacji bo nie doszło tam do śmierci mózgu.
        • arwena_11 Re: nie masz racji 16.07.14, 08:41
          NIe tylko spokrewnionych.
          Wczoraj był dokument o przeszczepach KRZYŻOWYCH.
          www.dawca.pl/aktualnosci/25002,pierwszy-w-polsce-przeszczep-krzyzowy-nerki
      • cherry.coke Re: nie masz racji 15.07.14, 22:06
        Wcale nie analogiczna, u tej dziewczyny nie bylo smierci mozgu...
        • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 22:13
          obejrzyj, posłuchaj retoryki lekarki i tego jak rozmawia z rodzicami
          • cherry.coke Re: nie masz racji 15.07.14, 22:17
            Czytalam kiedys o niej, nie zmienia to faktu.
          • antyk-acap Re: nie masz racji 15.07.14, 22:20
            Słuchałem i jest to zasadnicza różnica. Nie było śmierci mózgu w filmie.
            • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 22:31
              antyk-acap napisał:

              > Słuchałem i jest to zasadnicza różnica. Nie było śmierci mózgu w filmie.

              Lekarz wydała opinię, wszystkie kroki prowadziły do uśmiercenia pacjentki (min. usunięcie drenów w celu wywołania obrzęku mózgu i jego śmierci).
              Zresztą zrobiła to na tyle wiarygodnie, że rodzice wyrazili zgodę na pobranie narządów.

              Ty jesteś laikiem. Siedzisz przy stole i przyjmujesz opinię lekarza jako fakt.
              Masz prawo mieć wątpliwości, masz prawo nie zgodzić się na pobranie narządów i wg, mnie to nie podlega ocenie postronnych osób.
              • antyk-acap Re: nie masz racji 15.07.14, 22:37
                Co więc sugerujesz? Że lekarze zabijają ludzi by kraść im narządy? Jeśli tak to obyś potrzebował kiedyś przeszczepu.
                • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 23:31
                  antyk-acap napisał:

                  > Co więc sugerujesz? Że lekarze zabijają ludzi by kraść im narządy? Jeśli tak to
                  > obyś potrzebował kiedyś przeszczepu.

                  Niczego nie sugeruję, choć podobnie jak w temacie afery z pavulonem - nie możesz wykluczyć nadużyć. Myślę, że dość oczywiste jest, że jak będzie w kolejce jakiś oficjel i ja to nie będzie decydować kolejność zgłoszeń, ale tu nie ma o czym dyskutować.
                  Na razie drażni mnie wymuszanie decyzji na rodzinie i późniejsza ocena ich postawy.
                  • klamkas Re: nie masz racji 15.07.14, 23:38
                    Ale w TYM przypadku nie ma mowy o oficjelach i kolejności. Chodzi o potencjalny błąd w orzekaniu śmierci (chyba? bo chyba matka nie myśli o vipach, tylko o dziecku, prawda?_. Zastanów się o czym piszesz - o błędach lekarskich, czy o innych nadużyciach. Albo idź się napić piwa pod szpital. Dostosujesz się do klimatu...
                    • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 23:55
                      antyk-acap sugerował, że mój pryzmat ogranicza się wyłącznie do obawy o możliwe nadużycia.
                      Odpowiedziałam, że ich nie wykluczam (+ pokazałam inne możliwe sfery nadużyć).
                      Ale to nie jest powód, dla którego powzięłam taką decyzję.

                      Powodem jest właśnie możliwość błędu i (może kompletnie nieracjonalna) wiara w cud.
                      Cała dyskusja opiera się właśnie na tym, że rodzicom każe się decydować wyłącznie na podstawie racjonalnych przesłanek, nie uwzględniając tego, co czują i w co wierzą.
                      • klamkas Re: nie masz racji 16.07.14, 00:18
                        Może twoja dyskusja. Ta wrocławska, wzbudzona przez śmierć Kamila odnosi się do handlu organami, do mordowania nastolatków (jako konsekwencji mordowania płodów).

                        Gdyby powodem były błędy w orzecznictwie, w dyskusji pojawiło by się zagadnienie błędów (można przytoczyć setki przykładów w różnych dziedzinach), a nie mordowanie dla narządów. Orzeczenie o śmierci mózgowej nie jest tożsame ze zgodą na pobranie narządów!
                        • nathasha Re: nie masz racji 16.07.14, 08:56
                          Takie afery jak lowcow skor zostawiaja po sobie niestety pozniej konsekwencje w postaci lękow o to czy nie dochodzi do naduzyc w systemie zdrowotnym. Bo jak mozna bylo mordowac dla pieniedzy od zakladow pogrzebowych to o ile bardziej za lapowki od rodzin albo tych ktorzy czekaja na narzad. Ja uwazam ze ktos powinien z tymi mlodymi porozmawiac, wiem ze to nie jest zadanie lekarza, ale wynika bardziej z jakiegos dialogu spolecznego. Bo o ile im chodzi jak twierdza o to zabijanie dla narzadow, to pewnie w tym wszystkim nie rozumieja takze smierci mozgu i daja sie manipulowac. Dobrze by bylo gdyby jakis lekarz albo grupka lekarzy na spokojnie i rzeczowo wyjasnili im jak przebiegaja procedury, jakie sa zabezpieczenia przed korupcja (dwie komisje lekarskie, etc), czym jest smierc mozgu. Lepszy jest dialog od utyskiwania jaka mamy mlodziez ktora za kilka lat przejmie rzadzenie tym krajem.
                      • memphis90 Re: nie masz racji 16.07.14, 15:57
                        > Cała dyskusja opiera się właśnie na tym, że rodzicom każe się decydować wyłączn
                        > ie na podstawie racjonalnych przesłanek, nie uwzględniając tego, co czują i w c
                        > o wierzą.
                        Rodzina nie bierze udziału w orzekaniu o śmierci mózgowej i nie decyduje o niczym, a tym bardziej o zaprzestaniu terapii. Rodzina może wypowiedzieć się w sprawie pobrania narządów (choć zgodnie z prawem nie może tego zabronić, niemniej życzenia rodziny się respektuje).
                  • memphis90 Re: nie masz racji 16.07.14, 15:54
                    Myślę, że dość oczywiste jest, że jak będzie w kolejce jak
                    > iś oficjel i ja to nie będzie decydować kolejność zgłoszeń, ale tu nie ma o czy
                    > m dyskutować.
                    Kolejnośc zgłoszeń??? Ty chyba nie masz w ogóle pojęcia o czym piszesz!
                    1. pierwszeństwo mają najbardziej potrzebujący. Jak rok temu dzieciak najadł się sromotników, to miał przeszczep natychmiast, gdy tylko znaleziono wątrobę, a nie wtedy, kiedy przeszła jego "kolejka"
                    2. a skąd niby biorą dawców dla "oficjeli"? mapują zdrowych ludzi pod kątem zgodności tkanowej, a potem urządzają obławy, zamykają w szpitalach i podstępnie mordują??? No zlituj się! Dopasowanie dawca-biorca jest niezwykle skomplikowane, czasem nawet zgodny dawca musi zostać odrzucony (np. z powodu infekcji własnej lub biorcy) - więc nie ma żadnych kolejek dla oficjeli i pospólstwa, nie ma żadnego zabijania ludzi szpitalach, bo oficjel chce nereczkę
              • cherry.coke Re: nie masz racji 15.07.14, 22:37
                Ale to ty nazywasz analogiczna sytuacje ktora wcale nie jest analogiczna.
              • klamkas Re: nie masz racji 15.07.14, 22:41
                Masz wątpliwości - idź do ordynatora/dyrektora szpitala/prokuratora/rady lekarskiej/mediów i powiedz im o domniemanym BŁĘDZIE w ocenie stanu pacjenta. Nie mów o tym, że pacjenta mordują, żeby shandlować jego "części" na giełdzie.
            • kkalipso Re: nie masz racji 15.07.14, 23:48
              Tym bardziej nie nie mieli prawa wymagać od rodziców podpisów i tym podobnych w zasadzie można powiedzieć zaszantażowali ich. Straszne to.
      • paszczakowna1 Re: nie masz racji 15.07.14, 22:13
        > Siedzieliśmy z mężem osłupieni. Wtedy podjęliśmy decyzję, że NIGDY nie podpisze
        > my takiej zgody.

        Bo film obejrzeliśmy. Ręce opadają.
        • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 22:15
          paszczakowna1 napisała:

          > > Siedzieliśmy z mężem osłupieni. Wtedy podjęliśmy decyzję, że NIGDY nie po
          > dpisze
          > > my takiej zgody.
          >
          > Bo film obejrzeliśmy. Ręce opadają.

          Wszystko mi jedno co ci opadło.
          • paskudek1 Re: nie masz racji 15.07.14, 22:17
            czyli słusznie myślę - transplantacje won, bo ktoś się kiedyś pomylił.
            • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 22:34
              paskudek1 napisała:

              > czyli słusznie myślę - transplantacje won, bo ktoś się kiedyś pomylił.

              Słuchaj - twoje prawo decydować zgodnie z tym, co czujesz.
              Niestety - taka pomyłka rzuca cień i ktoś (np. ja) ma prawo mieć wątpliwości.

              Pomijając wszystko. Zważywszy, że to są bardzo osobiste kwestie, nie ma tu miejsca na ocenę rodziców czy byli samolubni czy nie.
              • klamkas Re: nie masz racji 15.07.14, 22:43
                Można się zastanawiać nad słusznością orzeczeń i prawidłowością przeprowadzonych badań i procedur. Ale to nie ma nic wspólnego z pobieraniem narządów - nie po to orzeka się śmierć pnia mózgu!
                • arwena_11 Re: nie masz racji 16.07.14, 08:46
                  To w takim razie po co szli do rodziców po zgodę? Wystarczyło poczekać dwa dni i serce samo przestało bić.
                  W tym wypadku chodziło o narządy, no niestety te można pobrać dopóki serce bije.
                  A to bijace serce daje bliskim nadzieję na cud.
                  • klamkas Re: nie masz racji 16.07.14, 11:08
                    Od piątku nie było już mowy o transplantacji - lekarze zrezygnowali na podstawie braku zgody matki. Od piątku stało tam stado młodzieży rycząc o mordowaniu na organy. Od piątku czekano aż serce przestaje bić, bo bano się odłączenia od aparatury (zgodnie z prawem lekarze mają prawo zrobić to w dowolnym momencie mimo braku zgody rodziny).
                    • arwena_11 Re: nie masz racji 16.07.14, 11:10
                      to czego się bano, skoro mogli to zrobić zgodnie z prawem?
                      • klamkas Re: nie masz racji 16.07.14, 13:26
                        Oskarżeń o morderstwo, które padały już wcześniej?
      • przystanek_tramwajowy Re: nie masz racji 15.07.14, 22:19
        yeerba napisał(a):

        Siedzieliśmy z mężem osłupieni. Wtedy podjęliśmy decyzję, że NIGDY nie podpisze
        > my takiej zgody.

        Brawo yeerba! Kowalska z mężem, co mieszkają w sąsiedniej wsi też to obejrzeli, też nie podpiszą i umrze twoje dziecko. Ale przecież nie będziesz mieć pretensji do Kowalskiej.
        • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 23:26
          przystanek_tramwajowy napisał:

          > yeerba napisał(a):
          >
          > Siedzieliśmy z mężem osłupieni. Wtedy podjęliśmy decyzję, że NIGDY nie podpisze
          > > my takiej zgody.
          >
          > Brawo yeerba! Kowalska z mężem, co mieszkają w sąsiedniej wsi też to obejrzeli,
          > też nie podpiszą i umrze twoje dziecko. Ale przecież nie będziesz mieć pretens
          > ji do Kowalskiej.

          No a będę mieć?
          Słuchaj bez jednej nerki można żyć, mogę cię prosić o nerkę?
          Czy nie rozumiesz, że to twoje prawo i twoja decyzja i nic mi do tego?
          • klamkas Re: nie masz racji 15.07.14, 23:41
            A teraz wyobraź sobie, że twoje dziecko rodzi się z jedną nerką, albo z dwoma, ale jedną traci na skutek czegoś. A ta jedna jedyna obumiera, a rodzina nie kwalifikuje się do przeszczepu. Dalej pijesz piwo z Kowalską pod szpitalem skandując "transplantolog=morderca" czy modlisz się o to, żeby jakaś Nowakowa wyraziła zgodę na pobranie narządów?
            • yeerba Re: nie masz racji 15.07.14, 23:50
              klamkas napisała:

              > A teraz wyobraź sobie, że twoje dziecko rodzi się z jedną nerką, albo z dwoma,
              > ale jedną traci na skutek czegoś. A ta jedna jedyna obumiera, a rodzina nie kwa
              > lifikuje się do przeszczepu. Dalej pijesz piwo z Kowalską pod szpitalem skanduj
              > ąc "transplantolog=morderca" czy modlisz się o to, żeby jakaś Nowakowa wyraziła
              > zgodę na pobranie narządów?

              No właśnie. A ty?
              Modlisz się, czy oskarżasz Nowakową, że jest samolubna i naciskasz ją na podjęcie decyzji, bo tobie się spieszy?
              • antyk-acap Re: nie masz racji 16.07.14, 00:11
                Widzę że w Polakach włączył się gen warcholstwa. Nie ważne czy cel jest słuszny, ważne by "dopie...ć" systemowi.
              • klamkas Re: nie masz racji 16.07.14, 00:22
                Mi się spieszy, bo umiera moje dziecko. Tobie nie? Tam gdzieś umiera serce, które mogłoby uratować twoje dziecko. Nie przedłużyć mu życie o 3 dni, tylko zapewnić normalny rozwój i wszystko o czym ty marzysz i o czym ono marzy.

                PS. Ja nie mam dostępu do Nowakowej, bo jako matka biorcy nie mam dostępu do dawcy i jego rodziny, który leży w szpitalu położonym X kilometrów od miejsca mojego pobytu.
                • yeerba Re: nie masz racji 16.07.14, 23:06
                  klamkas napisała:
                  > Mi się spieszy, bo umiera moje dziecko. Tobie nie? Tam gdzieś umiera serce, któ
                  > re mogłoby uratować twoje dziecko. Nie przedłużyć mu życie o 3 dni, tylko zapew
                  > nić normalny rozwój i wszystko o czym ty marzysz i o czym ono marzy.

                  Każdemu się spieszy, każdemu zależy, min. dlatego nie znasz Nowakowej, bo byś ją zajeździła


                  > PS. Ja nie mam dostępu do Nowakowej, bo jako matka biorcy nie mam dostępu do da
                  > wcy i jego rodziny, który leży w szpitalu położonym X kilometrów od miejsca moj
                  > ego pobytu.

                  Do Nowakowej nie, ale tak jak w tym przypadku wiesz, że jakieś narządy czekają. Ta rodzina nie jest anonimowa. Może w duchu liczysz na zgodność i ratunek dla ciebie. Naciskasz, jesteś napastliwa (w tak dramatycznej chwili). Może matka czuła właśnie taką presję i dlatego aż tak zaoponowała. Te decyzje wymagają czasu a tu czasu nie było. Każdy jest inny. Może lekarz starał się przedstawić temat najłagodniej jak potrafił, ale spróbuj wyobrazić sobie, że w ciągu kilkunastu godzin zdarza się największa tragedia twojego życia a za chwilę ktoś (łagodnie) mówi ci, że to już koniec i że może warto pomyśleć o przekazaniu narządów.

                  Weź pod uwagę jakie to jest skomplikowane emocjonalnie. Ojciec się zgodził, matka nie. Jedna rodzina, rodzice tego samego dziecka i tak skrajne postawy. Skoro mąż potrafi o uszanować, inni tym bardziej. Dlatego ja nie oceniam tej kobiety.

                  Co do nastolatków - już napisałam i przyznałam rację, rzeczywiście moje zdanie wypłynęło ciut obok tematu.
                  • klamkas Re: nie masz racji 16.07.14, 23:16
                    Powtórzę się kolejny raz - nie dziwi mnie fakt, że matka nie pogodziła się z decyzją i odmówiła oddania organów, jeśli wierzyła, że syn żyje, albo tylko chciała w to wierzyć. Dziwi mnie nagonka na transplantologię, teksty o mordowaniu i cały ten cyrk. Czym innym jest oskarżenie kogoś o pomyłkę, czym innym o morderstwo.
              • mama303 Re: nie masz racji 16.07.14, 18:24
                yeerba napisał(a):

                > Modlisz się, czy oskarżasz Nowakową, że jest samolubna i naciskasz ją na podjęc
                > ie decyzji, bo tobie się spieszy?

                Jeżeli miałabym jakikolwiek wpływ na decyzje Nowakowej to oczywiscie że bym naciskała. Niestety ważny jest czas.
      • x.i.007 Re: nie masz racji 18.07.14, 07:54

        > Siedzieliśmy z mężem osłupieni. Wtedy podjęliśmy decyzję, że NIGDY nie podpisze
        > my takiej zgody.


        Są kraje w których po odmowie ewentualnego pobrania narządów nie mogłabyś liczyć na transplantację.
        I to jest słuszna koncepcja. Każdy ma prawo do decyzji, ale nie ma zgody na free riderów.
    • elle.hivernale Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 15.07.14, 22:20
      Hormony plus zderzenie ze śmiertelnością. Lekarz powinien do nich wyjść i wytłumaczyć im co się dzieje z kolegą i co dalej. Nawet jeżeli to banda egzaltowanych gó...arzy, to ci gó...arze będą niedługo podejmowali decyzję w sprawie dyspozycji własnymi organami, szkoda, żeby się tyle nerek zmarnowało suspicious
      • memphis90 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 15.07.14, 22:34
        Lekarz powinien do nich wyjść i wytłu
        > maczyć im co się dzieje z kolegą i co dalej.
        Ale prawo nie pozwala lekarzowi na wychodzenie do ludzi i informowaniu kogo popadnie o stanie zdrowia innych ludzi.
        • elle.hivernale Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 15.07.14, 23:36
          A no racja. Ktoś ze szpitala powinien z nimi porozmawiać, niekoniecznie pod smile
        • nathasha Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 08:59
          Po pierwsze chodzi o wyjasnienie na czym polega smierc mozgu, bez odnoszenia sie do konkretnego przypadku i opisywanie wszystkich jego aspektow, po drugie - media juz roztrabily o stanie zdrowia tego pacjenta.
      • czar_bajry Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 00:11
        przecież gro z tej młodzieży nawet nie znało zmarłego chłopca o całej akcji na fejsie przeczytali. Lekarze nie mogli wyjść do nich bo złamali by prawo.
        • arwena_11 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 08:50
          ale mogli wyjść i porozmawiać o samej idei transplantologii.
          Po prostu wyjaśnić. Nie mówić o chłopaku, ale ogólnie. I powiedzieć CAŁĄ prawdę, czyli nie tylko dobre rzeczy ale i te złe związane z błędami. Jak człowiek ma dokładny pogląd na sytuację inaczej ją ocenia.
          • nathasha Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 08:59
            10/10
          • paskudek1 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 11:05
            ależ oni MAJĄ wyrobiony pogląd na te sprawę. Wyrazili go jasno i obawiam się, że podobnie jak w przypadku aborcji argumentów drugiej strony słuchać nie zechcą. A wiedzę mają na poziomie szkoły podstawowej albo i to nie. bo im sie uczyć nie chce. Wyjaśniać ideę transplantologii? proszę bardzo, od wczoraj widziałam ze trzy rozmowy w tv z lekarzami, mówili o stwierdzaniu śmierci mózgu, o pobierani narządów itp.
            • arwena_11 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 11:09
              a mówili o pomyłkach i błędach w diagnozie? Bo jak nie to dla mnie nie były rzetelne programy. Aby podjąć decyzję trzeba znać wszystkie szczegóły. Pomijanie tych niewygodnych nie robi dobrze przeszczepom
              • paskudek1 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 11:16
                zdaje się że o pomyłkach, wręcz o mordowaniu dla organów to oni wyrobione zdanie mają. nawet tutaj linkowany jest film opisujący JEDEN przypadek, w którym popełniono szereg błędów, bez podstaw do twierdzenia że tak jest w dużej ilości sytuacji, i na podstawie tego jednego filmu osoby oglądające podejmują decyzję o KATEGORYCZNYM NIEODDAWANIU narządów. Więc o czym mają mówić? Lekarze sa glupi, konowały tylko dybią na organy. Taka jest opinia.
          • morekac Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 13:04
            Tak, bo lekarz jest od negocjacji i wyjaśniania osobom postronnym...
          • black.emma Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 16:18
            Ciekawe czy będziesz szczęśliwa jak wylądujesz w szpitalu a personel zamiast cię leczyć to będzie dawał wykłady pod szpitalem.
    • morekac Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 15.07.14, 23:13
      Wiesz, mnie to wygląda na zbiorowe zaprzeczanie faktowi, że ludzie jednak są śmiertelni. I raczej mają ciała nie wytrzymujące zderzenia samochodu z betonową ścianą.
      • solange123 Są młodzi głupi 16.07.14, 00:11
        jak podrosną, będę się wstydzic tej awantury pod szpitalem. Połowa nie rozumie o co chodzi, druga połowa siedzi tam dla towarzystwa. Nie mają pojęcia, ze lekarz nie moze ich informować o stanie zdrowia pacjenta.
        • majenkir Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 00:25
          solange123 napisał(a):
          > Nie mają pojęcia, ze lekarz nie moze ich informować o stanie zdrowia pacjenta.


          Jak rozumiem, to sa ludzie w wieku okolo 17 lat? Czy od takich osob nie nalezaloby wymagac jakiejs podstawowej wiedzy o otaczajacej ich rzeczywistosci? Co oni w ogole maja w glowach??
          • solange123 Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 00:27
            "Jak rozumiem, to sa ludzie w wieku okolo 17 lat? Czy od takich osob nie nalezaloby wymagac jakiejs podstawowej wiedzy o otaczajacej ich rzeczywistosci? Co oni w ogole maja w glowach??"

            Idealistka smile 80% społeczenstwa to idioci, za ktorych trzeba myśleć.
            • lauren6 Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 07:21
              W tym przypadku policja powinna rozgonić tych idiotów. Po prostu. Skandowanie "mordercy" pod oknami chorych czekających na przeszczep to jakiś absurd.
          • elle.hivernale Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 09:38
            > Jak rozumiem, to sa ludzie w wieku okolo 17 lat? Czy od takich osob nie nalezal
            > oby wymagac jakiejs podstawowej wiedzy o otaczajacej ich rzeczywistosci? Co oni
            > w ogole maja w glowach??

            Głównie to, co zostało im włożone. I teraz można ich zostawić takimi durnymi albo spróbować wytłumaczyć o co cho. Uważam, że jeszcze się powinno. Gdyby byli kilka lat starsi, to już faktycznie nie ma co ratować wink
          • morekac Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 20:54
            Są młodzi i emocjonalni, w dodatku zginął ich rówieśnik - być może dla wielu to jednak pierwsze prawdziwe uświadomienie sobie, że człowiek jest śmiertelny. To przeraża.
            • paskudek1 Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 21:01
              nooo jeżeli w wieku 17 lat uświadamiają sobie dopiero, że człowiek jest śmiertelny to znaczy, że dzisiejsze dzieci i młodzież są na prawdę chowane pod kloszem. rzeczywistość do nich nie dociera, fakt że ludzie umierają umyka ich świadomości. Po prostu cudnie.
              • morekac Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 21:09
                Wiedzieć, że człowiek jest śmiertelny, a uświadomić sobie, że ta śmiertelność dotyczy także mnie - to są dwie różne sprawy.
                • paskudek1 Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 21:14
                  taaa, jasne, bo w wieku 17-18 lat to wiedza tajemna. Nikt im nigdy w rodzinie nie umarł, nie byli w życiu na zadnym pogrzebie. Żyli w szklanej bańce ewentualnie w bunkrze i grali w gry gdzie ma się 5 żywotów odnawianych co jakis czas.
                  • morekac Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 21:25
                    Mogli nie być na żadnym pogrzebie - z braku okazji. Przecież ludzie nie umierają teraz na każdym rogu, większość 17-latków ma komplet rodziców, dziadków i ciotek/wujków. Oraz kolegów ze szkoły.
                    Poza tym - jeśli umiera ktoś bardzo wiekowy, do człowieka to nie dociera. Wypiera się to. Nie pisałabym o tym, ale właśnie ostatnio doznałam takiego objawienia - człowiek jest śmiertelny i nie wszyscy umierają w okolicach setki.
                    Tu nie wyparli, przejęli się i doznali zbiorowej histerii?
                    • paskudek1 Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 21:30
                      no tak, z jednej strony chcą bycx dorośli, decydować o sobie, robic wszystko co im się uwidzi a z drugiej strony mentalność i wiedza o świecie na poziomie dziesięciolatka i to w dodatku chyba opóźnionego w rozwoju. Informacja że człowiek umiera dociera do człowieka w wieku 17 lat i stanowi odkrycie ameryki oraz traumę do końca życia. Chyba jednak upośledzamy tych ludzi nadmiernie.
                      • morekac Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 21:51
                        Wiesz, na pierwszym pogrzebie członka rodziny byłam jako osoba po 20-tce. Dopóki w jakiś sposób nie dotyka to człowieka osobiście, można o śmierci nie myśleć.
                        • paskudek1 Re: Są młodzi głupi 16.07.14, 22:10
                          tak ,tak, tłumaczmy ich butę, samozadowolenie, zdziwienie światem "niedoświadczeniem" itp. Wybacz, ale nawet bez osobistego udziału w pogrzebie kogoś znajomego jeżeli do kogoś kwestia śmiertelności dociera w wieku 17 lat to znaczy że on na prawdę jest zapóźniony w rozwoju emocjonalnym. Oni chcą być dorośli, decydować o sobie, jak im powiesz że są głupimi dzieciakami to sie obrażą smiertelnie. No to niech bedą dorośli. Także do świadomości śmierci. A n ie obrażają ludzi, oskarżają lekarzy o mordowanie dla organów itp.
                          • morekac Re: Są młodzi głupi 17.07.14, 23:34
                            Jeśli masz takie wysokie wymagania co do młodych ludzi, to spojrzyj też na starszych - robią dokładnie takie same zadymy, łącznie z napisami o mordercach.
                            Jeśli chodzi o jakość demonstrowania poglądów i histerie przy tym robione - zachowują się dokładnie tak samo, jak wiele innych grup, bez względu na wiek. Nie są więc oderwani od życia aż tak, jak ci się wydaje.
                          • nangaparbat3 Re:Paskudku 18.07.14, 08:25
                            To, ze się tak wyrażę, rozwojowa norma: siedemnastolatek wierzy, ze jest nieśmiertelny, a dziesięć lat to dla niego eon. Łatwo ulega silnym emocjom, ocenia surowo (zwlaszcza doroslych), swiat nie ma dla niego żadnych odcieni szarości. Nihil novi sub sole.
                  • arwena_11 Re: Są młodzi głupi 18.07.14, 08:17
                    No widzisz mnie umarł dziadek jak miałam 7 lat. Na pogrzebie nie byłam
                    Na pierwszym pogrzebie byłam mając lat 26, mojej ukochanej babci. Nie lubię pogrzebów, długo bałam się cmentarzy ( zbyt żywa wyobraźnia ) i w sumie do tej pory nie lubię tam chodzić. Chodzę raz w roku.
    • lauren6 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 07:19
      Raz w życiu zrobili coś wartościowego, bo w ich mniemaniu walczyli o życie kolegi. Teraz po prostu nie chce im się wracać do swojego życia bez ideałów. W końcu sobie pójdą i będą glosować na Korwina.
      • paskudek1 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 07:30
        sęk w tym, że NICZEGO wartościowego nie zrobili. Przyszli, powrzeszczeli, napisali transparenciki i... żadnego życia nie uratowali (bo nie mieli kogo ratować) a obrzucili błotem lekarzy, zwyzywali od morderców, uruchomili falę obrzydliwych komentarzy w necie, podważyli zasadnosć oddawania narządów. De facto być może spowodowali tym czyjaś śmierć. Wypisz wymaluj doktor Ch. i jemu podobni. Żadnego życia nie uratowali, czyjeś zmarnowali ale uważają się za bohaterów i jedynych sprawiedliwych....
        • nathasha Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 09:04
          Ale w ich mniemaniu zrobili cos wartosciowego, opowiedzieli sie za czyms, wyszli z domu, dali temu swoj glos i swoje twarze choc zwykle siedza w sieci anonimowi. Wiec jak teraz sie ten ich wysilek wysmieje albo "rozpedzi przez policje" to wlasnie wysle sie ich glosowac na Korwina. Z nimi trzeba rozmawiac, nam moga sie ich hasla wydawac smieszne czy obrzydliwe, ale to sa mlodzi ludzie ktorzy warci sa tego zeby przedstawiac im inne poglady.
          • lauren6 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 17:40
            Dziękuję za wyjaśnienie, o to właśnie mi chodziło.

            Za komuny było harcerstwo, jakieś lato w mieście, kolonie dla dzieci pracowników. Teraz młodzież się nudzi przed komputerem, nie ma żadnych ideałów, bo też nikt nie zajął się, żeby zagospodarować ich czas. Ci się na chwilę obudzili, coś chcieliby robić, ale do końca nie wiedzą co. Ich zapał zagospodarują prolajfowe oszołomy i korwiniści, bo im bardziej w lewo tym mniej mają młodym ludziom do zaoferowania.
            • nathasha Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 18.07.14, 07:13
              I ze nie wspomne ze nikt ich nie traktuje serio, co jest poklosiem tego ze polowa spoleczenstwa nie traktuje serio drugiej polowy, ze politycy nawzajem obrzucaja sie blotem i wyzywaja i wszystko to ci mlodzi ludzie widza i ... nasladuja. A co do oferty - zgadzam sie. Moze polityczna jest zbyt cyniczna w tym momencie - ale nawet zadne organizacje obywatelskie sie nimi nie zainteresowaly. Bo po co, przeciez to tylko "stado oszolomow"sad
    • triismegistos Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 08:28
      Zawsze uważałam, że prawackie poglądy są objawem choroby psychicznej- a co najmniej głębokiego zidiocenia. W dzisiejszych czasach, kiedy prawa hydra podnosi łeb widzę to z pełną jaskrawością.
      Ma dla tych gó...arzy sugestię. Niech podpiszą papierek, że jakby co, to om mają nic nie przeszczepiać, a najlepiej, profilaktycznie, powinni zrzec się jeszcze przyjmowania krwi.
      Co mi tam, powiem to. Za moich czasów tacy durni nie byliśmy.
      • arwena_11 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 08:53
        No lewacy to tacy super, nie?
        Policja ma rozgonić dzieciaki i może jeszcze spałować, jak za starych dobrych czasów?
        • triismegistos Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 09:27
          Widziałaś kiedyś, zeby lewacy uniemożliwili transplantację? Wpieprzali się komuś w osobiste wybory? Zmuszali do rodzenia?
          • arwena_11 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 10:43
            No a nie cenzurowali niewygodnych treści? Nie zabraniali wyrażać swojego zdania? Nie mordowali innych bo myślą inaczej niż trzeba?
            • triismegistos Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 11:10
              Kto?
              • karola1008 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 18.07.14, 11:18
                A Ty potrafisz wskazać tak konkretnie, którzy z grupy protestującej przed szpitalem to prawacy? A w ogóle to oni właśnie bronią prawa do prywatnych decyzji, wbrew systemowi, który, w ich przekonaniu, czyha na organy. Problem polega na tym, że akurat mają inne poglądy niż Ty, a że Ty nie lubisz prawaków, to w sumie czemu nie wrzucić wszystkich do jednego wora. Moje poglądy na temat przeszczepów są, jak sądzę na podstawie postów, bliskie Twoim, a też jestem prawaczką. Nawet daję temu wyraz w czasie każdych wyborów.
                Co do lewaków, którzy mają co nieco na sumieniu, to cóż, Karol Marks i jego rozwinięcie koncepcji walki klas to pewnie wykwit tolerancji i humanizmu. Nie mordował, bo w sumie nie miał okazji. Lenin, Trocki - mieli duże pole do popisu. Ruch określany mianem Nowej Lewicy odciął się co prawda od ortodoksyjnego marksizmu, ale jego ikona Che Guevara swoje za uszami miał. Coby się nie rozpisywać, jest to gość, który w wywiadzie dla Daily Workera pochwalał "skuteczną nienawiść" jako sposób uczynienia z człowieka "maszyny do zabijania". Zresztą, nawet Nowa Lewica czerpała z ideologii Mao. Wymieniłam ideologów (choć nie ograniczali się do ideologii), do których do tej pory środowiska lewicowe się odwołują. Zdaje mi się, że wszyscy oni dosyć mocna wtracali się w życiowe wybory innych. Z żyjących: Zygmunt Bauman też w sumie dosyć specyficznie wybierał drogę życiową, choć oczywiście z wyżej wymienionymi nie sposób go nawet porównać; co nie zmienia faktu, że też się aktywnie niektórym wyborom osobistym sprzeciwiał. Daniel Cohn-Bendit - guru ruchu 1968, do którego się sześciolatki w przedszkolu dobierały (za jego książką: "Wielki Bazar"). Jakże znajomo to brzmi, prawda? Tyle, że gdy brzmi z drugiej strony (tzn. z prawej) to brzmi znacznie gorzej, co?
                To ideolodzy. Co do głów tej "hydry", to mogę wymienić tych wszystkich tych wspaniałych, anonimowych robotników pałujących studentów (też zresztą lewicowych często - rewolucja to lubi własne dzieci pożerać), członków Antify, Frakcji Czerwonej Armii itp.
                Jeśli chodzi o nasze małe podwóreczko i osoby, które z przemocą fizyczną wobec innych nie mają nic wspólnego, to mam wrażenie, że np. prof. Środa nie jest szczególnie entuzjastycznie nastawiona do tych prywatnych wyborów, które kłócą się z jej poglądami, a jej siła rażenia jest nieco większa niż młodzieży w stanie wzmożenia emocjonalnego.
    • iuscogens Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 09:09
      Nie rozumiem oburzenia, ta mlodziez to jest produkt reformy szkolnictwa i zmian w edukacji pt. "Po co sie czegos uczyc, skoro mozna to znalezc w internecie". Przypominam, ze zazwyczaj ematka jest wielka fanka tego podejsciu, to nie ma sie co dziwic ze takie sa efekty.
      • iuscogens Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 09:38
        Dodalabym do tego jeszcze wychowanie dziecka w przekonaniu, ze jest 8 cudem swiata. Niedawno mielismy tego probke na forum w watku autobusowym, ematka jest przekonana ze jej dziecie jest tak wrazliwe i delikatne, ze stanie w autobusie w wieku licealnym powoduje omdlenia. Tym dzieciom dopiero w okolicach 50 przyjdzie sila, ktora umozliwi stanie w autobusie. I naprawde kogos dziwi, ze taki niedouczony mlodziak, ktory juz z racji wieku jest glupi i w ktorego rodzice pompowali przekonanie, ze jest absolutnie wyjatkowy i jak dostanie zla ocene to trzeba leciec do kuratorium na skarge (tez przyklad z forum) - naprawde kogos dziwi, ze ktos tak wychowany i edukowany bedzie oczekiwal, ze lekarz ma wychodzic do niego i jego informowac. Mnie to zupelnie nie dziwi.
    • kamunyak Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 15:25
      wątek obok o biednej matce, której dziecko sie utopiło. I, że nie należy oceniać a współczuć matce.
      Tu także matka. Zrozpaczona, która chwyta sie brzytwy. Ale tu nie nalezy współczuc tylko oddać narządy chłopaka.
      Żenada. Przecież ta matka chwytała sie każdej szansy. Ja pewnie w jej sytuacji, także chciałabym mieć absolutna pewnośc śmierci swojego dziecka.
      To, że mógłby uratować inne życia? ale dla mnie akurat najważniejsze jest jego życie, nie innych.
      Młodzież? przeciez to dzieciaki. Nie traktuj ich z poziomu osoby dorosłej, w dodatku zdystansowanej do całej sytuacji, czyli siebie.
      Kiedyś moja koleżanka miała duże problemy wychowawcze z takim właśnie nastolatkiem.
      Rozmawiała z jakims psychologiem, pedagogiem, kims takim. I on powiedział jej cos w stylu "nawet nie wyobraża pani sobie jak te dzieciaki szybko dorastają i jak mądrzy ludzie z nich wyrastają. Cierpliwosci" Co polecam wszystkim oburzonym.
      • memphis90 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 16:15
        > Tu także matka. Zrozpaczona, która chwyta sie brzytwy. Ale tu nie nalezy współ
        > czuc tylko oddać narządy chłopaka.
        Czy będę złośliwa jak napiszę, że wg. mediów opiekunem prawnym chłopca był ojciec? Czyli matka praw nie miała- ciekawe dlaczego? No ale ok, czasem zaczynamy coś doceniać wtedy, kiedy to tracimy, czasem za późno zdajemy sobie sprawę, że pewnych rzeczy naprawić nie można.

        Tyle tylko, że brak zgody na pobranie narządów nie ma nic wspólnego z orzeczeniem śmierci mózgowej i zaprzestaniu terapii - a Ty zdajesz się tego nie rozumieć. Rodzina się nie zgadza- to nie, trudno, ale nie zmienia to faktu, że bliski odszedł. I tego nic nie zmieni, zaprzeczenia, pozwy, organizowanie protestów na facebooku. Tragedia dzisiejszych czasów polega na tym, że wcześniej rodzice po stracie dziecka po prostu cierpieli. Dzisiaj- cierpią i dodatkowo organizują medialne nagonki, które czynią gigantyczne szkody nie tylko im, ale także innym ludziom. Pamiętasz rodzinę, która założyła martwemu dziecku profil na facebooku i w jego imieniu lajkuje zdjęcia grobów; rodzinę, która w mediach opowiada, że dziecko było raz odratowane po śmierci, mimo, że miało plamy opadowe? Skarżącą ratowników, że mimo godzinnej reanimacji jednak dziecko zmarło?

        > Młodzież? przeciez to dzieciaki. Nie traktuj ich z poziomu osoby dorosłej, w do
        > datku zdystansowanej do całej sytuacji, czyli siebie.
        Te dzieciaki mają 17 lat, za chwilę będą dorosłe i będą odpowiadać prawnie za wszystko, co robią. I nie przesadzajmy z ich zaangażowaniem, ile tai 17 - latek może mieć przyjaciół, którzy rzeczywiście będą rozpaczać po jego stracie, którym ból może zaćmić rozsądek? A ile przyszło z innych powodów?
        • kamunyak Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 18:15
          > Tyle tylko, że brak zgody na pobranie narządów nie ma nic wspólnego z orzeczeni
          > em śmierci mózgowej i zaprzestaniu terapii - a Ty zdajesz się tego nie rozumie
          > ć.

          Ja tego nawet zrozumiec nie próbuję bo nie o tym piszę. Piszę o matce, która, może nawet wmawia sobie, że jest szansa, iz jej dziecko da sie uratować. Ona chwyta sie tej nadziei, jak właśnie brzytwy. Nadziei, której tak naprawdę nie ma ale do rozpaczającej matki to nie dociera. Ona widzi swoje oddychajace dziecko i nie ma to nic wspólnego z prawdą, ze stanem faktycznym, w którym jest jej syn. Ta matka nie godzi sie na smierc własnego dziecka, wbrew wszystkiemu. Mozna powiedzieć, że zaklina rzeczywistośc.
          I ja to potrafię zrozumieć.
          To ty wiesz, że nie było szansy dla jej syna i to też tylko z przekazów. Ale ona wierzyła, że jest. Czy nie dlatego zawiadomiła prokuraturę, że zaprzestano ratowania jej syna?

          > Te dzieciaki mają 17 lat, za chwilę będą dorosłe i będą odpowiadać prawnie za
          > wszystko, co robią.

          a co to ma do rzeczy. Uważasz, że sa dorosli? wystarczy rozejrzec sie wokół żeby wiedzieć, jak wyglada ta ich dorosłość i odpowiedzialnosc. A przepraszam, jakimi głosami wszedł JKM do parlamentu? ze chocby pierwszy z brzegu przykład dorosłości.
          Nie wiem , z jakich powodów tam przyszli. Myślę, że dla tego chłopaka. Jego klasa + ilus tam znajomych, przyjaciół. Może nie bedą zaraz rozpaczać ale na pewno jakoś to nimi wstrząsnęło. Przynajmniej na chwile.
        • kamunyak Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 18:30
          >Czy będę złośliwa jak napiszę, że wg. mediów opiekunem prawnym chłopca był ojciec? Czyli >matka praw nie miała- ciekawe dlaczego? No ale ok, czasem zaczynamy coś doceniać wtedy, kiedy to tracimy, czasem za późno zdajemy sobie sprawę, że pewnych rzeczy naprawić nie można. >

          a, no i nie wiem nic o tym, kto był prawnym opiekunem. Nie wierzyłabym we wszystko co pisze jakis brukowiec. Bywa, że oni sami sobie przeczą. Nie dalej, jak wczoraj, czytałam dwa artykuły w tej samej gazecie, na ten sam temat, gdzie pierwszy przeczył drugiemu. To raz.
          Nawet jeśli matka miała ograniczone prawa to nie wiadomo z jakiej przyczyny.
          Może z biedy? tak też bywa.
      • anulka.p Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 16.07.14, 22:32
        Kamunyak - bardzo madry post. To ostatnio rzadkie tutaj.
      • sko.wrona Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 17.07.14, 13:28
        Ale widzisz, wyżej pisały dziewczyny, że matkę rozumieją, że mogła nie chcieć, że chwytała się każdej iskierki nadziei. Ja nie rozumiem tylko jak ktoś w takiej sytuacji może chcieć użądzać szopkę z prokuraturą i pikietą pod szpitalem.

        Jeżeli prawdą jest, że prawa rodzicielskie miał tylko ojciec, to do niego powinna mieć pretensje, że się zgodził, prawda?
    • nangaparbat3 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 17.07.14, 13:41
      Jeden z nich miał pretensje, wyrażał oburzenie, że dlaczego do nich nie wyszli lekarze, czemu im nic nie mówili, czemu nie porozmawiali, że informacji udzielała im dopiero rodzina.

      Nie widze w tym zadnej roszczeniowości - to oczywistość, że powinien z nimi rozmawiać ktoś, kto zna się na rzeczy i umie w przystepny dla nieszczegolnie wyedukowanych i ogarniętych emocjami osob wyjaśnić, o co chodzi. Powinien pojść do tych dzieciakow i rozmawiać tak dlugo, aż przynajmniej niektore by zrozumiały.
      Chlopiec mial rację.
    • karola1008 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 18.07.14, 09:07
      Jestem w stanie zrozumieć rodziców: strata dziecka to dla mnie coś niewyobrażalnego. Przypuszczam, że jeszcze do tego wyglądało to tak, że przyszedł lekarz, sucho zakomunikował, że syn nie żyje, czy można pobrać organy, co państwo na to? Gdyby rodziny w takich sytuacjach dostawały od razu pomoc psychologa, może nie byłoby tej i wielu innych - nienagłośnionych - sytuacji.
      Co do tej młodzieży, to te okrzyki pod szpitalem wyglądają mi na takie podczepianie się pod cudzy ból. Na zasadzie: nic mi nie jest, nie mi nie grozi, nie przeżywam autentycznego bólu i rozpaczy, więc co mi tam, będę robić smutne miny, zamieszanie wokół siebie, wszyscy będą widzieć jaki jestem cierpiący i wrażliwy, a potem pójdę do domu i sobie w Diablo zagram.
      Jeśli chodzi o mój stosunek do przeszczepów, to noszę przy sobie kartkę ze zgodą na pobranie organów wewnętrznych do przeszczepu od kilkunastu lat. Mój mąż miał do tego bardzo sceptyczny stosunek. Do czasu. Nasz syn urodził się z wirusowym zapaleniem mięśnia sercowego, z neonatologii trafił na kardiologię. Wyszedł z tego zaskakująco szybko i bez żadnych śladów - lekarka tłumaczyła, że paradoksalnie noworodki, które nie maja wykształconego systemu odpornościowego, mają lepsze rokowania niż dorośli, ale wiedzieliśmy, że przeszczep w takich sytuacjach jest czymś przerażająco realnym. I, uwierzcie mi, były chwile, kiedy oboje z mężem modliliśmy się, żeby, w razie potrzeby, znaleźli się rodzice, którzy pomimo skrajnej rozpaczy, byliby w stanie zdobyć się na tak szlachetny i wspaniałomyślny gest i wyrazili zgodę na pobranie organów od ich dziecka - by nasze mogło żyć. Mój mąż zaczął wtedy nosić w portfelu zgodę na pobranie organów, ja nosiłam od dawna, ale dopiero wtedy dotarło do mnie z całą mocą, jak bardzo jest to ważne.
      Jeśli chodzi o nasze dzieci, to gdyby stwierdzono u któregoś z nich śmierć mózgu (śmierć-nie śpiączkę!), też wyrazilibyśmy zgodę na pobranie organów. Oczywiście - tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono, ale pamiętamy tę mieszaninę nadziei i rozpaczy, jaką odczuwaliśmy, gdy nasz nowonarodzony syn był chory. Jak bardzo pragnęliśmy, by, w razie takiej potrzeby, inne dziecko oddało mu swoje serce. Nie życzę tego najgorszemu wrogowi. Gdybyśmy znaleźli się w sytuacji, że możemy pomóc innym ludziom, nawet obcym, dla których jest szansa - to mam nadzieję, że sprostalibyśmy z mężem temu wyzwaniu.
      Uważam, że transplantacje nie powinny być tematem tabu w tym sensie, że powinno się o tym dyskutować i wyjaśniać - z założeniem, że ludzie mogą mieć wątpliwości w tej sprawie, bez napuszenia i bez nazywania ich tępym ciemnogrodem. Bo to do niczego dobrego nie doprowadzi. Dobrze by było, by koledzy Kamila mogli się, choćby teraz, gdy jest już po wszystkim, spotkać ze specjalistami, którzy wytłumaczą im, co to jest śmierć mózgu, jak się ją stwierdza, dlaczego człowiek nie żyje a serce pracuje itp. .
      Co do zalinkowanego powyżej filmu - w przypadku tej dziewczyny w ogóle nie było mowy o stwierdzeniu śmierci mózgowej.
      • nangaparbat3 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 18.07.14, 09:13
        Co do tej młodzieży, to te okrzyki pod szpitalem wyglądają mi na takie podczepianie się pod cudzy ból. Na zasadzie: nic mi nie jest, nie mi nie grozi, nie przeżywam autentycznego bólu i rozpaczy, więc co mi tam, będę robić smutne miny, zamieszanie wokół siebie, wszyscy będą widzieć jaki jestem cierpiący i wrażliwy, a potem pójdę do domu i sobie w Diablo zagram.
        Mylisz sie calkowicie. Wielu nastolatkow niezwykle intensywnie, a często glęboko, przezywa śmierć rowieśnikow, ktorych osobiście znali. Zaprzeczanie, wścieklość, agresja, to zupelnie normalne reakcje.
        Problemem jest, że nie było z nimi doroslych - dojrzalych dorosłych - ktorzy pomogliby im uporać się z tym wszystkim, wyjasnili, wysluchali. Towarzyszyli.
        • klamkas Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 18.07.14, 09:20
          Jakby siedzieli w domu z matką i ojcem, to może ci mieliby okazję im coś wytłumaczyć.

          I przypomnę - pod szpitalem demonstrowali nie tylko znajomi (chyba, że z fb), zrobiła się z tego weekendowa rozrywka (tak, rozrywka - z piwkiem i kocykami na szpitalnym trawniku).
        • karola1008 Re: Głupota i roszczeniowość - koledzy zmarłego 18.07.14, 09:34
          Nango, szczerze mówiąc, nie sądzę bym myliła się "całkowicie". Pamiętam, jak bardzo powierzchowne i w sumie krótkotrwałe - choć gwałtowne, były tego typu uczucia u mnie i u moich rówieśników, gdy sama miałam 17 lat. Człowiek pewne rzeczy, te które go nie dotyczyły bezpośrednio, autentycznie przeżywał, co nie zmienia faktu, że głównie przez chwilę. Szło się protestować w jakiejś ważnej sprawie, czasem się wielu aspektów sprawy w ogóle się sobie nie uświadamiało, za to odczuwane wzmożenie był ogromne. Do czasu. Potem szło się załatwiać swoje sprawy. Od kilkunastu lat pracuję z młodzieżą jako wolontariuszka i mam wrażenie, że obecni 17-latkowie są tacy sami ja ci sprzed 22 lat.
          Młodzież ma to do siebie, że jest emocjonalna i ciągnie ją tam, gdzie są emocje. Mogą być one intensywne, ale i powierzchowne. Napisałam "wygląda mi na podczepianie się" w odniesieniu do tej konkretnej grupy młodzieży w tej konkretnej sprawie. Bo tak mi wygląda ta sytuacja. Moja subiektywna ocena. Naprawdę wiem, że młodzi ludzie potrafią bardzo głęboko przeżywać stratę, zwłaszcza śmierć rówieśników, ale to co się działo w tej konkretnej sytuacji nie kojarzy mi się z takim przezywaniem.
          To prawda, źle, że nie było z nimi nikogo dorosłego, który by im towarzyszył. Bardzo źle. Można to jeszcze naprawić, o czym pisałam w poście.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka