fadilla
03.11.14, 10:36
Zwracacie uwagę na nieudolną grę aktorską? Na przykład:
- scena prowadzenia samochodu, wiem, że aktualnie takie sceny najczęściej kreci się wioząc samochód z aktorami na lawecie i co w niej widzimy… kierowca zagadany z pasażerem, za długo patrzy w jego stronę, nie obserwując drogi, a jeśli już nawet łaskawie przeniesie wzrok na wprost przed siebie, to też jakoś tak nie widać u niego skupienia na jeździe. Rozmarzone spojrzenie gdzieś idzie w dal na horyzont. Nie patrzy w ogóle w lusterko i nie zmienia biegów, (ok na sile można przyjać, że wszyscy mają automatyczną skrzynię.) I co najgorsze to w takich scenach to głupie kręcenie kierownicą, takie drobne, minimalne, szybkie ruchy, widać, że jest to tak nieporadnie markowane... przecież tak nie wygląda prawdziwa jazda. No zawsze mnie to śmieszy.
- scena gdy aktor ma blizny na twarzy po pobiciu lub wypadku. Charakteryzacja całkiem dobra widać sińce wokół oczu, przy skroni, rozwalony nos itp. Dlaczego i to głównie faceci, mrużą wtedy oczy? Przecież takie zbite oko jest opuchnięte, boli i za cholerę nie da się wtedy zmrużyć. Ogólnie grają jakby byli na kacu i próbowali siebie przywołać do porządku, a nie po ciężkim pobiciu, czy wypadku.
Innym bledem i to głównie w polskich filmach jest nagłośnienie. Chyba jakiś poważny deficyt dobrych dźwiękowców, nie słychać w ogóle dialogów tak było min. w Róży i serialu Krew z krwi.
I czy reżyser oglądając potem sceny do montażu naprawdę nie widzi tych wszystkich nieścisłości? Skoro mi laikowi udaje się je wyłapać. A co was śmieszy i wkurza?