Czy przepuściłybyście w kolejce matkę z niemowlakiem, na oko jakimś dwumiesięcznym, jeśli miałaby w koszyku tylko dwa piwa i paczkę czipsów? Wczoraj mnie taka pani poprosiła o przepuszczenie w napraaaaaaaawdę dużej kolejce ale odmówiłam, bo sama jestem teoretycznie "uprzywilejowana" (czyli w ciąży) i też mi się nie chciało stać. Mogłam sama poprosić o przepuszczenie, ale byłam już 3 czy 4 do kasy i nawet jakby - to bym się z wózkiem nie przepchała przed ludzi stojących przede mną, a za mną stało dużo ludzi i ona chciała ich właśnie ominąć.
Może nawet bym ją i przepusciła, gdyby miała w koszyku "pieluchy, chleb i mleko" - rozumiem, że może nie mieć wyjścia i musi z tym maluchem zakupy zrobić bo z głodu padnie, no ale po piwko i czpisy przecież stać nie musi... I jeszcze mogę dodać - chociaż to bez znaczenia, ale często się pojawia w takich wynurzeniach kolejkowych - że w domu na mnie dziecko głodne czekało i też mi się spieszyło, a kupowałam wyłącznie spożywkę, żadnych używek, nawet czekolady