Dodaj do ulubionych

Wydreptany związek?

05.02.15, 10:58
Znacie takie?
Facet nie bardzo chętny ale dziewczyna nie odpuszcza. Wciąż jest w pobliżu, zachęca i kręci się. Aż dopina swego.

Watek i imprezach firmowych przypomniał mi taka historię. Mój były szef. Młody rzutki całkiem atrakcyjny. Laska nim zainteresowana - drepcząca.
Facet na początku jej unikał. Prosił by jakby ta... zadzwoniła to by mówić że go nie ma, że jest zajęty. Nabijał się z niej że to kretynka i łatwa laska jak już nie ma kogo zaliczyć to mozna zadzwonić do niej. Potem przez chwilę z nią był a potem znowu się rozstali (a ona wciąż była obecna w zasięgu ręki). Po jakimś czasie się zeszli (on oczywiście wciąż zaliczał wszystko co można było) i nagle pyk wielka miłość. Wielki ślub, dorożka, miesiąc miodowy na Bali.

Oczywiście facet to ostatni prostak. Ale nie wierze w to że ona nie widziała jak jest traktowana - byłam świadkiem kilku ich rozmów - gość zachowywał sie jak ostatni cham. Ona przetrzymała i cel osiągnęła.
A on? Myślicie że nie było mu głupio że nagle chajta sie z kobieta którą parę lat temu wyzywał od kretynek, idiotek, c..p czy szmat. Nagła amnezja z miłości? A trzeba podkreślić - byłam szeregowym pracownikiem - skoro tak zachowywał się przymnie nie chce myśleć jak zachowywał się w węższym gronie.

A może trzeba pochwalać - laska wyznaczyła sobie cel i osiągnęła go nie zważając na koszty i przeszkody?

Nie wiem jak teraz wygląda ich związek - już tam nie pracuje.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:02
      Jak bogaty i przystojny to pogratulować, Pani (i jej potomstwo) będzie miała zapewniony dobry byt i dobre geny dla dzieci. Mało jest (wbrew forum E-mama) facetów i bogatych i przystojnych, wyrwać takiego to coś.
    • oqoq74 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:05
      Patologia i tyle.
    • triss_merigold6 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:05
      Znam, mój dawny kolega i dziewczyna z pracy tj. pracowali w jednej instytucji. Z jego strony miało być rekreacyjnie, ale jak ją bzyknął to panna uznała, że będą razem do końca życia. Po 3 tygodniach spotykania się podpisywała się Twoja żona XXX - wiem, bo pokazywał nam sms-sy.
      Aha, panna dopięła swego. Kolegę ubóstwiła, postawiła na piedestale, zaopiekowała się z każdym calu. W sumie chłopa rozumiem, fajny kumpel ale przeciętny w wyglądu, w łóżku bez szału, a tu dziewczę obsadziło go w roli boga.
      • lafiorka2 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:08
        triss_merigold6 napisała:
        fajny kumpel ale przeciętny w wy
        > glądu, w łóżku bez szału, a tu dziewczę obsadziło go w roli boga.

        ale, że sprawdziłaś ma się rozumieć ?
        • lilly_about Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:09
          Wiedziałam, ze ktoś o to spyta od razu wink
        • triss_merigold6 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:15
          Taaa... z nudów Wysoki Sądzie i ramach testowania po jakiej ilości wódki kończy się przyjaźń męsko-damska.
      • gazeta_mi_placi Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:45
        Może bogaty?
      • 7katipo Re: Wydreptany związek? 06.02.15, 21:06
        O! To dla mnie optymizmem powiało big_grin Czyli da się wydreptać tongue_out
    • lilly_about Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:07
      Znam taki przypadek bardzo dobrze. Laska latała za chłopakiem od podstawówki, później poszła do tego samego technikum i na te same studia. On ją "brał" jak chciał, a jak nie chciał to i tak wiedział, ze ona chętna i czeka. To trwało latami, aż gdzies tak w połowie studiów stweirdził, ze ona na żonę sie nadaje, bo z bogatej rodziny. Jej ojciec ma jedną z większych firm budowlanych w Polsce. Są małżeństwem do dzię, ale małżeństwem tym steruje bogaty teść. Myślę, ze ona szczęśliwa, on ustawiony.
    • clio_1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:10
      Tak, zaczęło się w liceum. Dziewczyna latała, chłopak nie był zainteresowany, ona się nawet truła i wylądowała w szpitalu. Po liceum - cały czas za nim latała, w końcu chłopak odpuścił. Zrobili sobie dzieciaka, wzięli ślub - po czym dosyć szybko się rozwiedli. Ona nie może na niego patrzeć, on na nią też, cały czas się o coś procesują i obrabiają sobie wzajemnie tyłki. Wiem że na dziecko są zasądzone dosyć wysokie alimenty. On po rozwodzie miał kilka dziewczyn, ona wyszła drugi raz za mąż za faceta, który podobno zawsze ją kochał i jak już się w jej małżeństwie nie układało to spuścił na drzewo długoletnią dziewczynę.
    • tol8 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:13
      Tak, eks mojego męża.
      Jako przelotna znajomość mojemu mężowi odpowiadała. Gdy chciał zakończyć ten związek wrobiła go w dziecko.Do tej pory nie wiemy, czy na pewno jest to dziecko męża. A alimenty płacimy... Jako, że mąż nie zrobił badań odpowiednio wcześnie, to teraz, po upłynięciu ustawowego czasu, nie ma już szans na rozwiązanie sytuacji...
      • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:19
        Ale w tej sytuacji nie było dziecka. Gośc po prostu uznał że ta ..... którą jeszcze 2 lata temu traktował jak wycieraczkę to kobieta jego życia.
        • triss_merigold6 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:20
          Znaczy, skuteczna była. Przywykł i pewnie spodobała mu się tak konsekwentna adoracja.
        • nihiru Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:31
          > Ale w tej sytuacji nie było dziecka. Gośc po prostu uznał że ta ..... którą jes
          > zcze 2 lata temu traktował jak wycieraczkę to kobieta jego życia.
          Ale jaka tam wielka miłość?! Potrzebny mu był ktoś do urodzenia dzieci i ogarniania domu.
          Po co miał latać za jakąś obcą panną, randki fundować, rozkminiać czy się nadaje itd, skoro tu już jest sprawdzona, na miejscu i chętna?smile
          Faceci są wygodni.
      • thea19 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 12:46
        znaczy upila go i zgwalcila a biedny mis nie moze zrobic testow?
        • tol8 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:00
          Twierdziła, że się zabezpiecza...
          • edelstein Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 19:32
            A ten twoj niedorozwiniety?nie wie,ze nie ma 100%pewnej antykoncepcji?
          • wioskowy_glupek Re: Wydreptany związek? 07.02.15, 15:09
            Zabawne big_grin
          • thea19 Re: Wydreptany związek? 07.02.15, 15:23
            ktos tu kiedys napisal: twierdzi, twierdzi to sie rymuje z pierdzi. pasuje jak ulal. jak juz dziecko sie pojawilo, to pan niby twierdzi, ze nie jego ale jednak nic nie zrobil czyli jednak jego. testy na ojcostwo zrobic mozna zawsze, po co jednak jak wszyscy prawde znaja.
            jak ja nie lubie takich gadek o biednym wykorzystanym seksualnie panu w celu zdobycia jego spermy by zyc z alimentow, zawrotnych zapewne.
      • girasole01 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:37
        "Jako, że mąż nie zrobił badań odpowiednio wcześnie, to teraz, po upłynięciu ustawowego czasu, nie ma już szans na rozwiązanie sytuacji..."
        Jeśli Was to interesuje to jest czas - nawet jeśli Twój mąż uznał ojcostwo, to po ewentualnym wykazaniu, że nie jest to jego dziecko ma jeszcze pół roku na tzw. ustalenie bezskuteczności uznania. ("Mężczyzna, który uznał ojcostwo, może wytoczyć powództwo o ustalenie bezskuteczności uznania w terminie sześciu miesięcy od dnia, w którym dowiedział się, że dziecko od niego nie pochodzi.").
        Aczkolwiek z Twojego postu i opisanej sytuacji wynika, że mąż raczej spodziewa się, że dziecko jest jego.
        • tol8 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:02
          Dzięki. Nie wiedziałam. Myślałam, że na zaprzeczenie jest pół roku.
          Mąż nie wie, dziecko jest kopią matki z wyglądu.
          Po stosunku rozstali się, po 3-4 m-cach panna zadzwoniła, że jest w ciąży. A że mój majętny był i rozchwytywany, a z nią być nie chciał, to wszystko jest możliwe...
          • gazeta_mi_placi Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:43
            Sprawdźcie to koniecznie, szkoda kasy na bękarta. Pomyślcie, że przez lata uzbiera się kwota na własne mieszkanie dla Waszego dziecka lub spore zabezpieczenie na własną starość.
          • edelstein Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 19:34
            Niesamowite,ze jest podobne do matki.Rozchwytywany to jest,bo glupi.
      • kannama Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:45
        To jest jakiś czas do kiedy można zrobić badanie na ojcostwo?
        • thea19 Re: Wydreptany związek? 08.02.15, 16:39
          tak, dopoki dziecko jest nieswiadome i nie ucieka przed wacikiem
      • edelstein Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 19:30
        Wrobila w dziecko?tzn.wydoila jak krowe po czym zaplodnila tym co wydoila,a pan przy tym byl nieprzytomny?
        • lily-evans01 Re: Wydreptany związek? 08.02.15, 15:57
          Ju mejd maj dej big_grin big_grin big_grin
    • kalina_lin Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:15
      Kolega mojego męża. Studiował i mieszkał kilkadziesiąt kilometrów od swojego rodzinnego domu. Jak był w odwiedzinach u rodziców, to wpadał do sąsiadki na bzykanie. No i tak wpadał, aż wpadł.
      Akurat zaczął się spotykać z bardzo fajną dziewczyną od siebie z roku, chyba się nawet trochę zakochał, ale ożenił się z ostatecznie sąsiadką...
    • dziennik-niecodziennik Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:24
      znam ale odwrotnie.
      facet tak dlugo chodził az w koncu wychodził. przetrwał wszystkich chłopaków, narzeczonego, planowanie slubu, zerwanie zaręczyn, kolejnego narzeczonego, kolejne zerwanie zaręczyn, wreszcie sie doczekał.
      chyba z 9 lat to trwało big_grin
      • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:27
        A to też jest ciekawa kwestia. Wytrwały facet może być romantyczny, kobieta w analogicznej sytuacji jest żałosna.
        • sundry Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:48
          Romantyczny? Dla Ciebie romantyczne jest bycie pieskiem, który tylko czeka aż mu pani ochlap zainteresowania rzuci?
          • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:26
            Napisałam że może być romantyczny a nie że zostaje nim z automatu. Jeśli pani panem pomiata a on trwa to żaden z niego romantyczny kochanek a żałosny idiota.
            Podobnie u kobiet - jeśli kobieta jest nieszanowana a drepcze - cóż, żaden splendor...
            • sundry Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:49
              Podobnie nieromantyczne i słabe jest moim zdaniem, jeżeli druga strona wprost powie lub daje do zrozumienia, że nie jest zainteresowana, a delikwent nadal drepcze, licząc że może nie oznacza tak, albo że się może da namówić. Dodatkowo stawia to w niekomfortowej sytuacji obiekt uczuć, bo może być ciężko pozbyć się wielbiciela, nie robiąc przykrości i nie będąc niemiłym.
        • mynia_pynia Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:01
          O tak, tylko laski się płaszczą i dają dupy, misie są wytrwali.
      • cosmetic.wipes Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:27
        Przywróciłaś mi wiarę w ludzi. Myślałam, że tylko laski wydreptują sobie drogę do szczęścia.
        • mozambique Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:35
          znam. moja kumpela z liceum - jak skonczyla medycyne i zaczela pracowac w szpitalu to sobie "wychodziła" innego lekarza - syna ordynatora, rodzina medyków, bardzo zamożna.
          Wzieli slub , maja dwoje dzieci , kumpela zaczela prace naukową ( pod skrzydłąmi teścia -ordynatora) i mocno awanasowałą. Pare lat temu sie rozwiedli - facet zrobil dziecko kochance -pielegniarce , moze tez go sobei wydreptała ?
        • dziennik-niecodziennik Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:46
          specjalnie to opisałam bo tu tez widac podwójne standardy.
          jak facet łazi za babką to romantyczny, wytrwały, ohoho jak mu zalezy, klękajcie narody.
          a jak babka pilnuje faceta to głupia, nie szanuje się, desperatka itd.
          a moze te panie po prostu tych facetów kochają i po prostu wytrwale na nich czekają?...

          poza tym - w poście autorki ohydna jest postawa pana. jakkolwiek by nam adoracja drugiej osoby przeszkadzała - nie wypada nazywac jej szmatą, dz...ką itd. W zaistnialej sytuacji - mam nadzieję że pan płonie wstydem za każdym razem jak przypomina sobie co na swoją obecną żonę wygadywał.
          • sundry Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:52
            Mam takiego kumpla "wytrwalego", tak się na lasce zafiksowal, ze z 10 lat za nią łazi, błaga i nic. Romantyczne jak nie wiem co.
        • riki_i Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:01
          cosmetic.wipes napisała:

          > Przywróciłaś mi wiarę w ludzi. Myślałam, że tylko laski wydreptują sobie drogę

          A nie pamiętasz męczybuły strażaka od naszej forumowej wyznawczyni wielkiego czerwia? Aktualnie jest podobnież jej mężem, a szczęśliwa posiadaczka owego misia rzuca się jak wesz na grzebieniu na każde przypomnienie swego niegdysiejszego skrajnie lekceważącego stosunku do niego.

          Jedna z moich Pań też miała takiego dreptaka i pisałem o tym parę razy. Wydreptał na chwilę swoje, ale długo miejsca przy niej nie zagrzał. Historia była o tyle ciekawa, że znając swoją ujemną wartość , za wszelką cenę chciał ją złapać na dziecko. I mimo ustaleń, ciągle dziwnym trafem miał wiadome skuchy, a pani musiała latać w stresie po postinor.
          • triss_merigold6 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:03
            big_grin W sumie się nie dziwię, rozejrzała się na rynku i oceniła, że dobry strażak nie jest zły.
          • nanuk24 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:48
            Meczybula big_grin
    • sundry Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:43
      Znam, ale w wersji kiedy to facet sobie wydreptal. Dziewczyna nie wygląda na szczęśliwą, ale chłopak bogaty, więc może to jej jakoś rekompensuje. Osobiście uważam, że taki związek raczej się nie uda- ja jako wydreptujaca czułabym się jak wyjście awaryjne, że wziął mnie z braku lepszej opcji.
    • conena Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:52
      miałam taką koleżankę na studiach, okropnie zakochaną w swoim swoim sąsiedzie. kilka lat się kręciła wokół niego, aż jej się oświadczył. teraz mają dwójkę dzieci, żyją se normalnie, wg fejsbukowych relacji.
    • ashraf Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:56
      Znam, ale w wersji "pan drepczacy za pania". Kolezanka rozstala sie z miloscia swojego zycia i troche "z braku laku" weszla w zwiazek z facetem, ktory lazil za nia od lat. Komentowala to tak, ze "i tak nigdy juz nie spotka prawdziwej milosci" itd. Zaszla w ciaze, chyba nawet w miare niezle im sie uklada, ale ja nie potrafilabym byc w takim zwiazku... Nie chcialabym byc "opcja awaryjna", jezeli mozliwa jest ridiculous, inconvenient, consuming, can't-live-without-each-other love big_grin
    • beata7305 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 11:56
      Tak, znam taką byłą już parę. Chodziła za nim aż go sobie wychodziła. Ulegała mu we wszystkim, chciał blondynkę więc farbowała włosy na blond, nie chciał ślubu, więc nie nalegała, on dobrze zarabiał i życzył sobie po pracy ciepłego obiadu, więc zrezygnowała z pracy, nie poszła na studia. Zostawił ją dla młodszej, zdrowej (cytuję "Przecież nie będę czekał aż X umrze"). Została sama, bez środków do życia, bez możliwości zarabiania ze względu na chorobę.
      Nie twierdzę, że wszystkie "wychodzone" związki tak się kończą.
    • mamusia1999 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 12:04
      Mnie sobie moj maz "wydreptal" 😊 Bardzo dlugo (1,5 roku) traktowalam go jak kumpla, randkowalam z innymi, a jego pomoc (skrecic rower, pokazac trase na fajny basen) za sasiedzkie uprzejmosci. Jak wparowal z bukietem roz, to sie wrecz zniesmaczylam. Zawdzieczam nasz szczesliwy zwiazek (20 lat) jego wyjazdowi na stypendium do GB. Pewnie jako "dziecko rozwiedzione" mialam skrzywienie na faceta w jakims sensie niedostepnego. W tym wypadku wyszlo mi na dobre. Na pozegnalnej wycieczce na motorze (to BMW stoi na pamiatke w garazu) zaiskrzylo.
      • riki_i Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:05
        mamusia1999 napisała:

        > Mnie sobie moj maz "wydreptal". Bardzo dlugo (1,5 roku) traktowalam go
        > jak kumpla, randkowalam z innymi, /.../ Jak wparowal z bukietem roz, to sie
        > wrecz zniesmaczylam. /.../ Na pozegnalnej wycieczce na motorze (to BMW stoi na pamiatke w > garazu) zaiskrzylo.

        Dziwią mnie niezmiernie takie historie. My faceci działamy raczej na zasadzie pioruna sycylijskiego. Albo kobieta nas bierze, albo nie bierze i jest to wiadome od razu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że spotykam się czysto koleżeńsko z jakąś panią przez 1,5 roku i po jakiejś jeździe na motorze, nagle dostrzegam w niej interesujący obiekt seksualny i partnerkę na całe życie.
        • mamusia1999 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 19:29
          Alez dla niego to byl piorun od poczatku sasiedztwa. Ale trafil w niego w momencie kiedy mnie krecil inny, "nieosiagalny". A ze moj obecny maz taki stojacy obiema nogami na ziemi, to swoje awanse skanalizowal w ww pomocy i jakos nie postrzegalam go....romantycznie. Po akcji rozanej oboje przeszlismy na duzy dystans, i dopiero perspektywa jego wyjazdu na stypendium, mojego w miejsce pracy, zaowocowala piorunem jednoczesnym.
        • brak.polskich.liter Re: Wydreptany związek? 06.02.15, 09:40
          riki_i napisał:

          > My faceci działamy raczej na zasadzie
          > pioruna sycylijskiego. Albo kobieta nas bierze, albo nie bierze i jest to wiadom
          > e od razu.

          O, dowiedzialam sie, ze jestem facetem tongue_out
          Mam tak samo, jak w tym cytowanym fragmencie. To, czy dany facet mnie krecil, czy nie krecil i czy byly szanse (z mojej strony) na cos wiecej, niz znajomosc kolezenska, wychodzilo na ogol w ciagu pierwszych 30 minut rozmowy/interakcji. ANI RAZU nie zdarzylo mi sie, zebym poczula miete do ktoregos z moich wieloletnich kumpli/znajomych - a dysponuje sporym gronem, znajomosci dluzsze (10+ lat), niektorzy obiektywnie bardzo przystojni i ze wszech miar "rokujacy" (na zwiazek czy fajne partnerstwo). I nic, nigdy.

          Ale to ja. Mam kolezanki, ktorym wybuchy nieklamanej namietnosci w stosunku do faceta znanego na gruncie czysto towarzyskim (bez podtekstow i skrytego podkochiwania sie w panu) zdarzaly sie i po paru latach tejze znajomosci.
          • triss_merigold6 Re: Wydreptany związek? 06.02.15, 10:13
            Ja mam podobnie, co mi nie przeszkadzało czasami z którymś z kolegów sypiać.
            • brak.polskich.liter Re: Wydreptany związek? 06.02.15, 12:16
              A nie - u mnie kolega to kolega i finito. Koledzy byli z definicji niejadalni - w przeciwnym razie pan zostalby najpierw bzykniety, a dopiero potem ewentualnie zostawal kolega bezbonusowym (jesli okazywalo sie, ze jest fajny, dobrze sie z nim gada, milo spedza czas i takie tam). Takich akcji mialam od groma - i w tych przypadkach, owszem, zdarzaly sie okresowe reaktywacje bonusowe.

              Natomiast jesli od poczatku kolega zostal zaklasyfikowany jako kolega li i jedynie, to na froncie bonusowym bylo pozamiatane i zadne dreptanie, kwiatki, maslane oczka, litry alkoholu i inne takie nie dzialaly.
        • 7katipo Re: Wydreptany związek? 08.02.15, 19:25
          A no widzisz, jakie to życie przewrotne bywa big_grin wszystkie moje dotychczasowe, żałośnie nieudane, razem z moim obecnym małżeństwem, związki, to były właśnie sycylijskie pioruny. W panów uderzające tongue_out
          No to teraz - pomalutku, konsekwentnie sobie będę dreptać, aż wydreptam. Może się uda. Wiek, etap rozwoju "spełecznego/towarzyskiego/związkowego i bagaż doświadczeń wyklucza już raczej jakieś gwałtowne porywy serca, ale kto wie..... tongue_out wink
    • hema14 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 12:16
      Ten mężczyzna, którego opisujesz to faktycznie cham, nie piszmy o nim.
      Ale sytuacja jako taka jest myślę możliwa i nawet do zrozumienia, nawet w filmach wykorzystywana czasem, że dajmy na to kobieta tak się zakocha, że "zawsze jest pod ręką" - zawsze chętna, zainteresowana, podziwia, zawsze pomoże, doradzi, można a nią liczyć. Chłop korzysta z twego jak chce, ale nie zakochuje się w niej, bo lubi sobie zdobywać inne miłostki. Ale tam ciągle coś mu się psuje, kłócą się, nie dogadują, a ona "zawsze jest" wpatrzona jak w obrazek, powie miłe słowo, zrozumie. PO iluś latach ten mężczyzna może dopiero dojrzewa do założenia rodziny i nagle widzi, że od lat ma przy sobie prawdziwą przyjaciółkę, na którą zawsze mógł liczyć, która byłaby wspaniałą żoną i matką, więc nagle widzi w niej coś więcej - zakochuje się albo po prostu odwzajemnia dobroć, którą dostał i to się przeradza w miłość? To możliwe. Ale żeby się udało to myślę, że po drodze nie może dochodzić do takiego nieuprzejmego wykorzystywania tej panny, obśmiewania jej, bez przesady, szacunek musi być.
      • sundry Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 12:20
        To, co piszesz zupełnie kłóci się z teorią o mężczyźnie zdobywcy, jak ma szanować kobietę, która mu się na tacy podaje i trwa bez względu na wszystko ? A przyjaźń imho to za mało na udany związek, zawsze będzie brakowało chemii.
        • mozambique Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 12:26
          bo to tylko teoria

          podobnie jak to ze kobieta jest zawsze kobieca i uległa
          • sundry Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 12:34
            A jaka jest praktyka?
            • haneke_29 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 12:49
              Yyyyy, czyżby, że jest masa różnych facetów i tyleż samo różnych kobiet?
            • aneta-skarpeta Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:55
              co prawda ja nic sobie nie wydreptałam, ale napiszę enigmatycznie, że mój mąż absolutnie nie musiał mnie zdobywac. wszystko rozegrało się na pierwszej randce bez planów na przyszłość... a kocha na zabój i mam wrażenie ze coraz mocniej
        • thea19 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 12:51
          ale ta chemia to tylko na poczatku jest, pozniej znika i zostaje to cos glebszego wlasnie. ludzie w zwiazku powinni sie przyjaznic bo jak fajerwerki wygasna to co wtedy? tak po prostu rozwod?
          • sundry Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 13:10
            Zauważ, że w opisywanym przypadku można przypuszczać, że chemii nigdy nie było, tylko sama przyjaźń. Dla mnie to warunek konieczny dla związku, bez chemii jest tylko kolega czy przyjaciel. A przyjaźń nie wyklucza namiętności.
            • thea19 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 13:22
              bo to wszystko wzgledne jest, kazdy inaczej przezywa podobne uczucia. poza tym to zle, gdy nie ma motylkow? przeciez to nie przesadza o trwalosci i jakosci zwiazku.
              • riki_i Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:07
                bez chemii to ja mogę mieć wspólnika w spółce z o.o. , ale nie osobę z którą jestem w związku. Bo co wtedy niby za związek?
              • ashraf Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:08
                Ale chyba w malzenstwie powinna byc i przyjazn i chemia? Sama przyjazn to jeszcze nie zwiazek. Zeby byl seks, musi byc chemia, a bez seksu zwiazek kuleje.
                • riki_i Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:26
                  No właśnie.
                • aneta-skarpeta Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:57
                  ee wydaje mi się że jak oboje mają letni stosunek do seksu- a przeciez są takie osoby- to zwiazek oparty na przyjazni, bez chemi może byc bardzo szczęśliwy

                  najwazniejsze jest aby obie strony miały podobny temperament i podobne oczekiwania seksualne lub aseksualne
                  • ashraf Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 19:29
                    Szczęśliwą parę aseksualną mogę sobie wyobrazić. Ale seks, nawet raz na miesiąc, z osobą, która mnie nie pociąga, to musi być katorga uncertain
                    • turzyca Re: Wydreptany związek? 07.02.15, 00:00
                      Ale seks, nawet raz na miesiąc
                      > , z osobą, która mnie nie pociąga, to musi być katorga uncertain

                      Ta sama oksytocyna, ktora powoduje, ze to obslizgle cos, co sie wlasnie godzinami wyduszalo z wlasnej macicy, jest najsliczniejszym dzieckiem na calym swiecie, powoduje rowniez, ze czlowiek, ktorego oglada sie tuz po orgazmie, robi sie coraz bardziej pociagajacy. Czyli problem jest ew. w pierwszych tygodniach, potem hormony zalatwiaja reszte. A w pierwszych tygodniach zwiazku ludzie rozne dziwne rzeczy robia, trzeba tylko kuc zelazo poki gorace.
                      • riki_i Re: Wydreptany związek? 07.02.15, 00:23
                        turzyca napisała:

                        > Ta sama oksytocyna, ktora powoduje, ze to obslizgle cos, co sie wlasnie godzina
                        > mi wyduszalo z wlasnej macicy, jest najsliczniejszym dzieckiem na calym swiecie
                        > , powoduje rowniez, ze czlowiek, ktorego oglada sie tuz po orgazmie, robi sie c
                        > oraz bardziej pociagajacy.

                        Może dla niektórych kobiet.

                        Jeśli dla faceta kobieta jest pasztetem, a mimo to zmusi się do spółkowania, to jej widok po stosunku jedynie wzmaga uczucie obrzydzenia.

                        > Czyli problem jest ew. w pierwszych tygodniach, potem hormony zalatwiaja reszte.

                        Ekhem, jestem lekko zszokowany takim podejściem.

                        > A w pierwszych tygodniach zwiazku ludzie rozne dziwne rzeczy robia,

                        Wydawało mi się zawsze, że te "dziwne rzeczy" to szalony seks uprawiany Z PRAWDZIWEGO POŻĄDANIA I EW. MIŁOŚCI, ale jak widać byłem w błędzie.

                        > trzeba tylko kuc zelazo poki gorace.

                        a tak, najlepiej jak dzisiejsza bohaterka tabloidów - niejaka Ślotała. Zaciężyć z jednym będąc formalnie dziewczyną drugiego. Ważne żeby kasa się zgadzała (obaj bogacze).
                        • turzyca Re: Wydreptany związek? 07.02.15, 00:46
                          > Ekhem, jestem lekko zszokowany takim podejściem.

                          Och, pragmatyzm nie w cenie? Sorry, ale malpy waskonose, zwane skrotowo ludzmi, sa zwierzetami jak wszystkie inne i tak samo podlegaja mechanizmom biologicznym. Maja tylko ten bonus, ze moga swiadomie zastosowac swoja biologie do latwiejszego osiagniecia wybranych celow.
                          • riki_i Re: Wydreptany związek? 07.02.15, 01:25
                            Generalnie takie teksty odbieram jako socjobiologiczne tłumaczenie wszelkiego wyrachowania w związkach ze strony kobiet, czy wręcz jawnego qrestwa. No i rozgrzeszanie tego procederu jako czegoś normalnego.

                            • turzyca Re: Wydreptany związek? 07.02.15, 22:12
                              Jak ze zdania "poczatkowy brak silnej fascynacji seksualnej na szczescie nie warunkuje powodzenia zwiazku, bo dobry seks spaja ludzi" zrobisz kazus Slotaly, to juz Twoj problem, ze sie bedziesz oburzac na rzekome usprawiedliwianie puszczalstwa.
        • dziennik-niecodziennik Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:03
          ta teoria o męzczyźnie jest tak samo prawdziwa jak teoria o kobiecie podległej i tylko czekajacej az ją ktos zauwazy i przygarnie.
          nie te czasy, nie te obyczaje.
          a przyjaźń jest piękną i bardzo istotną podwaliną związku.
          • sundry Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:54
            Akurat w moim przypadku miała miejsce sytuacja, kiedy z fantastycznej przyjaźni wyszedł beznadziejny letni związek, więc sceptycznie odnoszę się do związków zbudowanych między przyjaciółmi (już abstrahując od tego jak często ludzie nadużywają tego słowa).oczywiście każdy przypadek jest inny.
            • dziennik-niecodziennik Re: Wydreptany związek? 06.02.15, 09:36
              a u mnie wręcz odwrotnie, wiec wiesz wink
    • heca7 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 12:33
      Cioteczny brat mojego męża jest takim wydreptanym mężem wink Miałam okazję jeszcze się załapać na oglądanie tego "dreptania". Starszy o dwa lata od mojego męża miał matkę , która uważała go za ósmy cud świata. Ciągle podkreślała, że przy nim się uganiają co najmniej dwie dziewczyny. A on zdecydować się nie może. Te teksty były przedmiotem żartów w rodzinie. Ta konkretna pojawiła się na "imprezie" jego młodszej siostry i od razu się zakochała. W każdym razie została od razu do rana wink Ciągle przychodziła, nawet jak on miał inną dziewczynę. Przesiadywała u jego siostry jak go nie było. Ciotka jej kiedyś wprost powiedziała żeby nie przychodziła bo S. ma dziewczynę. A gdzie tam, przeczekała. Na nasz ślub i wesele zaprosił sobie inną bo była... ładniejsza.
      No ale dobiegł tak do 32 lat. Dziewczyny przestały się za nim uganiać ( o ile się uganiałytongue_out), na głowie tylko pas startowy i została tylko ta jedna, wierna D. To się ożenił.
    • alpha.sierra Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 12:47
      Znacie - nawet dwa przypadki. Jeden z czasów szczenięcych: ówczesny przyjaciel w sposób dość negatywny wypowiadał się o dziewczynie, która teraz od kilku lat jest jego żoną. Wygląda na to, że oddał jej inicjatywę i się poddał. Na nieszczesliwego nie wygląda.

      Drugi - u znajomych. Pewna mężatka bardzo wytrwale dreptała za bedącym w związku małżeńskim kumplem. Na tyle wytrwale, że kumpel postanowił się dla niej rozwieść, nawet pozew był naszykowany. Stanowcze stanowisko żony w kwestii podziału majątku i alimentów skłoniły pana do zmiany planów. Na pytanie "Ale dlaczego akurat ta laska?" odpowiedział z rozbrajającą szczerością: "bo była najbliżej i najłatwiej". big_grin

      --I'm allergic to bullshit.
    • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:13
      Szokujące jest to, jak pogardliwie wypowiadacie się o kobietach, które "wyczekały" sobie związek. Jak ktoś wyżej napisał, facet w analogicznej sytuacji to wytrwały romantyk walczący o prawdziwą miłość, kobieta to ścierka, które nie ma dla siebie szacunku.
      Bo rozumiem, że mój partner zalicza się do tych romantyków, nawet jeśli na początku naszej znajomości trochę świadomie, trochę nieświadomie robiłam mu z głowy wyżymaczkę? Po pół roku cierpliwego kręcenia się koło mnie wyczekał i zostaliśmy parą. Potem było jeszcze kilka wzlotów i upadków, ale znów jesteśmy razem. Mimo, że ma na swoim koncie parę spektakularnych wpadek to podziwiam jego wytrwałość w walce o mnie. Robiło to wrażenie. Może tamte kobiety też robiły podobne wrażenie na "wybrankach", może dały im szansę na lepsze poznanie siebie, może panowie przejrzeli na oczy? Ja też na początku, kiedy robił mi sceny zazdrości o to, że spotykam się z innymi myślałam, że to jakiś kretyn, przecież ślubu nie braliśmy, nie? A on mnie kochał rozpaczliwie.
      Jesteście obrzydliwe.
      • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:23
        Widzisz, to ja napiałam jedno i drugie. I dla mnie wszystko zależy od konkretnej sytuacji.
        W tej sytuacji pan pani nie szanował - a ona trwała i dreptała - jakos nie potrafie z siebie wykrzesać podziwu (choć osiągneła to co chciała).
        jeśli u Ciebie też nie szanowałaś swojego faceta i też nim pomiatałaś to przykro mi ale nie jest wytrwałym romantykiem a idiotą pozwalającym na traktowanie bez szacunku (choć zapewne osiągnął to co chciał).
        Ja napisałam że facet zabiegający o kobietę może być romantycznym bohaterem. MOZE. Ale nie musi. Może być tylko żałosnym gościem pozwalającym sobą pomiatać.
        • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:30
          Zostaw tego typu ocenę dwóm zainteresowanym osobom. Uwielbiam dogłębne analizy cudzych związków i ich uczuć postronnych "obserwatorów". Związek między dwojgiem ludzi to skomplikowana i unikalna konstrukcja, coś co może się komuś wydawać idiotyczne i nie do pojęcia jest jak najbardziej zrozumiałe dla pary. Twoja pewność siebie w tym względzie wskazuje na pychę i krótkowzroczność. Idiota, nie idiota, twoja opinia jest mi obojętna i jemu pewnie również. Natomiast to ten "idiota" mnie zdobył, nikt inny, więc uważałabym z tymi epitetami. Jesteś też idealnym przykładem na to, o czym pisałam wyżej. Nie znając właściwie w ogóle ani mnie, ani jego, ani tego, co się między nami wydarzyło pojechałaś "idiotą" i "pomiataniem", "nie szanowaniem" - tyle warte są właśnie rozkminy w tym wątku. Czyli nic.
          • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:36
            Ale ja wcale nie napisałam że Twój facet jest idiotą i jeśli tak to zrozumiałaś wcale nie miałam takiego zamiaru. Zakładam (może optymistycznie) że nie traktowałabyś go bez szacunku, albo tak bardzo bez szacunku jak facet babkę w początkowym poście.
            Napisałam tylko że facet trwający w sytuacji gdzie panna nim pomiata jest idiotą - ale nie było tu przełożenia bezpośrednio na waszą sytuację.
            Nie czuje sie uprawniona do wysnuwania takich wniosków na wasz temat - zwłaszcza na podstawie 3 zdań.

            Jeszcze raz: na dużym poziomie ogólności- jak babka facetem pomiata i go nie szanuje a on trwa jest idiotą godzącym się na złe traktowanie.
            Ja jest u was wiesz tylko ty i on.
            • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:37
              Przeczytałam jeszcze raz moją wypowiedź. Masz rację źle sformułowałam zdanie - przepraszam.
            • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:41
              Nadal jednak nie rozumiem, skąd ta niezachwiana pewność w ocenie czyjegoś związku, skąd to rzucanie epitetami i pewne stawianie tez. Serio wiecie o nich wszystko? Siedzicie im pod łóżkiem, chodzicie z nimi za rączkę cały dzień? Wiem bardzo dużo o małżeństwie mojej przyjaciółki, ale nawet w tym wypadku jestem daleka od kategorycznej oceny. Można nie ogarniać czyichś układów, nie rozumieć, ale pogardliwe etykietowanie radziłabym sobie darować. Bo to jest już wstrętne plotkarstwo i oczernianie. I kołtuneria, powiedzmy sobie wprost.
              • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:51
                Zaraz. Ale ja nie oceniam ich związku. Jak sama napisałam na początku nie wiem jak jest teraz między innymi. Oceniam tylko sam sposób wejścia w związek. I nawet bardziej zastanawia mnie mechanizm który pozwala facetowi kótry jakiś (nieodległy) czas przedtem nazywał kobietę tak jak nazywał, traktował w sposób skandaliczny, przedstawiał wszystkim którzy chcieli słuchać jako idiotkę za chwile brac wielki szumny ślub.
                Czy mu nie wstyd że chajta się z tak kiepską kobietą - według jego własnych słów. Czy liczy że znajomi zaproszeni na ten ślub którzy wysłuchiwani nabijania się z niej zapomnieli. Czy będzie wymagał by znajomi ją szanowali skoro sam przedstawiał ją wielokrotnie jako laskę "z braku laku".
                Bo kobietę jeszcze jakoś rozumiem - rozpoczęła kampanię i doprowadziła ją do szczęśliwego finału nie zważając na przeciwności.
                • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:10
                  Powiem ci szczerze, że temat do rozkminy jest dla mnie ogólnie słaby wink ale co kto woli.
                  • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:22
                    Dlaczego? Dotyczy interakcji ludzkich, sposobu myślenia, pewnych mechanizmów. Bohaterowie są anonimowi ale jak się okazuje ich relacje i zachowania nie są całkiem niezwykłe i niespotykane.

                    O większych duperelach tu już nieraz gadaliśmy.
                    • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:26
                      Nie podoba mi się sposób, w jaki się rozmawia i etykietowanie. Oraz niezachwiana pewność siebie dotycząca bądź co bądź delikatnych kwestii innych ludzi.
                      • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:36
                        Hhm musze się nad tym zastanowić, serio. Bo przecież cały czas wypowiadamy się tutaj z większą lub mniejszą pewnością co do związków innych ludzi - co powinna kobieta zrobić jak jest zdradzona, bita, jak jest w nieudanym związku, co ma zrobić z teściową, dzieckiem, pracą. To sa wszystko delikatne kwestie innych ludzi. Zwykle się wypowiadamy z dużą pewnością co o tym sądzimy mając jednocześnie na uwadze że tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono.
                        Czemu akurat ten temat miałby być inny.
                        Czy nazwanie zdradzającego faceta gnojem jest etykietowaniem, a alimenciarza złodziejem? W końcu też nie wiemy wszystkiego i nie znamy indywidualnych uwarunkowań.
                        Teraz moge kogoś nazwać idiotą bo zachowuje się w sposób który uznaje za głupi - za 5 lat mogę zrobić to samo i twierdzić że to ok. Takie życie.
                        Czemu teraz nie można sobie o tym pogadać z ciekawości i dla rozrywki?
                      • kropkacom Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:36
                        Chciałabyś aby ludzie przestali plotkować? Znaczy dyskutować? big_grin
                        • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:42
                          Nie mam złudzeń, ale opinię na ten temat jeszcze wyrazić można, nie?
                          • triss_merigold6 Morgen 05.02.15, 16:11
                            Z tej perspektywy patrząc, to mój związek też można uznać za wychodzony, bo przez lata krążyliśmy wokół siebie bez żadnych deklaracji czy zobowiązań. Minęło moich dwóch mężów, u M minęły jakieś tabuny lasek z którymi sypiał albo pomieszkiwał aż w końcu się zeszliśmy trwale.
                            15 lat temu uważałam, że stary absolutnie nie nadaje się do trzymania w domu, a on głosił że żadnych związków never ever. tongue_out
                            • morgen_stern Re: Morgen 05.02.15, 16:19
                              Wg rikiego po prostu zeszliście się z rozsądku, nie mając żadnych szans na cokolwiek lepszego big_grin
                              • riki_i Re: Morgen 05.02.15, 16:25
                                Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych big_grin Rwany związek Triss opierał się, o ile pamiętam, na okresowym szale ciał, a to jest dobry budulec do czegoś więcej. Nijak nie można porównać tego do opisywanych w tym wątku sytuacji, gdzie z jakimś panem tka się przez lata letnią przyjacielską narrację, a potem nagle cyk i jest "wielka miłość".
                                • morgen_stern Re: Morgen 05.02.15, 16:31
                                  Nie wiem, skąd wywnioskowałeś, że była między nami "przyjacielska relacja" - nigdzie tego nie napisałam, więc już przestań snuć fantazje. Ile razy mam jeszcze napisać, że podobne oceny są funta kłaków warte, żeby wreszcie dotarło? Ty poszedłeś jeszcze dalej niż dziewczyny, bo nawet nas nie znasz.
                                  • riki_i Re: Morgen 05.02.15, 16:41
                                    Akurat w ogóle nie odnosiłem się do Ciebie, tylko do forumowiczki, która motylki w brzuchu poczuła nagle po 1,5 roku, jak się z panem przejechała na motorze. Więc wyluzuj...
                                    • morgen_stern Re: Morgen 05.02.15, 16:47
                                      A no tak, ja przecież z rozsądku złapałam się pierwszych lepszych portek, zapomniałam smile
                                      • riki_i Re: Morgen 05.02.15, 16:53
                                        A tu już dorabiasz. Nigdzie nie napisałem, że to były pierwsze lepsze portki. Rozsądek mógł tu oznaczać np. "życiowe przetrawione niemałe doświadczenie skorelowane z widokiem jednostkowego studium przypadku plątającego się pod nogami" wink
                                      • m_incubo Re: Morgen 05.02.15, 17:06
                                        Uderz w stół...
                                        W jakiś czuły punkt ktoś chyba przypadkiem przywalił, bo to aż dziwne co ty wyprawiasz w tym wątku.
                                        Nikogo twój związek nie obchodzi, relax.
                                        • morgen_stern Re: Morgen 05.02.15, 17:15
                                          Jak to nikogo? Riki zrobil juz doglebna analize i ty sie widze zainteresowalas. Tak, juz ustaliliśmy przecież, ze zostalam celnie ugodzona przez czołowego specjalistę od związków na ematce, wiec nie musisz mi przypominac, serio smile ja po prostu zawsze się wk.. na taki cynizm, pogardę i chamskie obrabianie doopy zwlaszcza w tak delikatnych sprawach jak czyjeś uczucia. Taka ze mnie idealistka.
                                          • claudel6 Re: Morgen 07.02.15, 01:10
                                            nie, serio, zrobiłas niezłą dramę tutaj smile
                                            • morgen_stern Re: Morgen 07.02.15, 14:33
                                              Bo mnie wk... takie pieprzenie i tyle. A że jestem porywcza i nie przebieram w słowach to wyszło jak wyszło, nie będę już się z tego tłumaczyć.
                            • obrus_w_paski Re: Morgen 07.02.15, 14:16
                              15 lat temu twoj stary chlal na umor, wiec logiczne jest ze go w chalupie nie chcialas trzymac, nie dorabiajmy do tego niewiadomo jakiej teorii.

                              triss_merigold6 napisała:

                              > 15 lat temu uważałam, że stary absolutnie nie nadaje się do trzymania w domu, a
                              > on głosił że żadnych związków never ever. tongue_out
                              • triss_merigold6 Re: Morgen 07.02.15, 14:24
                                Urojenia masz jakieś odnośnie rzekomych teorii. Miałam powody żeby wtedy absolutnie nie traktować starego serio, a picie było jednym z mniej istotnych. Zresztą - on też żadnej panny nie traktował serio dłużej niż kilka-kilkanaście tygodni, o czym wiedziałam. Nie inwestuję uczuć w układy z szybkim końcem w tle, ale mogę się w takowych r...ać z przyjemnością.
                • riki_i Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:40
                  Facet ten chciał uchodzić za wielkiego koguta w swym otoczeniu, stąd i te krzywe teksty. Laska widać jednak jakoś mu przypasowała, a być może wcale nie miał tak wiele tego innego wyboru.
          • ashraf Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:38
            Zlituj sie, sugerujesz, ze pan, ktory "Nabijał się z niej że to kretynka i łatwa laska jak już nie ma kogo zaliczyć to mozna zadzwonić do niej.", tak naprawde szanowal ja, tylko nie zakochal sie od uderzenia pioruna i potrzebowal czasu, zeby dojrzec? Owszem, mozna czekac, mozna sie starac, byle zachowac minimum szacunku do wlasnej osoby. Pomiedzy "nie jestem toba zainteresowany", a "przelece cie, jak zadna ladniejsza sie nie trafi" i obrabianiem d...y przed dalszymi i blizszymi znajomymi jest chyba jeszcze jakas roznica.
            • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:42
              Szczerze? Myślę, że te opowieści można spokojnie podzielić przez dwa.
              • ashraf Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:46
                Ale ze swoja tez zmyslilam? Moja kolezanka nie kryla sie z tym, ze swojego obecnego faceta nie kocha, ze wolalaby byc z poprzednim, ze to dla niej takie wyjscie awaryjne. Bo samej nudno. I szczerze mowiac uwazam, ze gdyby ten facet mial jaja i szacunek do siebie, to odpuscilby. A najlepsze jest to, ze jestem w 90% przekonana, ze gdyby wrocil pan "milosc zycia", to kolezanka spakowalaby walizke, wziela dziecko pod pache i wyprowadzila sie w jedno popoludnie.
                • riki_i Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:43
                  ashraf napisała:

                  > A najlepsze jest to, ze jestem w 90%
                  > przekonana, ze gdyby wrocil pan "milosc zycia", to kolezanka spakowalaby walizk
                  > e, wziela dziecko pod pache i wyprowadzila sie w jedno popoludnie.

                  No tak, ale wtedy to już nie jest takie proste. Zwłaszcza, że może być tak jak u Boya-Żeleńskiego Ale jemu już wychłódło, bo już była stare pudło tongue_out
              • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:54
                Naprawdę? Bo faceci w męskim mniej więcej gronie przy wódeczce to o pannach które zaliczają rekreacyjnie wypowiadają się z szacunkiem i estymą. Piszę o tym co sama usłyszałam. Co mówił do kumpli nie wiem ale zakładam że nie był łagodniejszy w ocenie pani.
                • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:09
                  Panowie w męskim gronie opowiadają czasem niezłe bajki. Poza tym najpierw powie co innego, rok później zmieni zdanie. Nadal uważam, że wydawanie kategorycznych opinii o cudzych związkach i uczuciach jest pozbawione sensu, chyba że ktoś po prostu lubi obrabiać d... innym, to już inna sprawa.
                • mozambique Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:12
                  tez sie przekonalam ze faceci w swoim gronie to jak wedkarze - z kazdą wódką ta ryba większa
                  i ta blondi tez jzu zaliczona , i ta druga tez , itd

                  bajarze
                  • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:20
                    Wiesz same opowieści to bym sama zignorowała. Mówie o sytuacjach w stylu - do mnie (byłam sekretarką) jak zadzwoni ta idiotka X powiedz że mnie niema , koszmarnie się przyczepiła do mnie.
                    Albo rzucony luzem tekst - o znowu lezie X - czy ona nie rozumie po ludzku że nie mam na nia ochoty. Albo rzucone rechotliwie przez kumpli na imprezie firmowej - masz ochotę się zabawić zadzwoń po X (telefon był wykonywany X była po godzinie) co się działo dalej na osobności nie wiem - może wcale seksu nie było.
                    Ja wiem że faceci byli ostatnimi chamami. O tym nawet nie chce dyskutować. Ale ta kobieta naprawdę była traktowana bez szacunku i bez elementarnej dyskrecji. A tu nagle po 1,5 roku pyk ślub.
              • premeda Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:24
                Ale takich co to biorą ślub, bo nikt lepszy się nie trafił, to sporo jest. Sama pamiętam swoje zdziwienie jak mi kumpela takim tekstem zasunęła, a taka fajna para z nich była. Mój to se musiał pierwszą randkę wydreptać, bo się go bałam ale po tej pierwszej randce oboje wiedzieliśmy, że to jest to. Oboje w miłość od pierwszego wejrzenia nie wierzymy he he winkZnaliśmy się wcześniej tylko służbowo. Kurde, tylko ja po tych 9 latach razem to mam wrażenie, że sami gorsi od mojego się po tym świecie plączą.
      • riki_i Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:17
        @ morgen

        Jeśli mamy mówić o prawdziwej miłości, to Twoim argumentem nie powinno być to, że jego upierdliwe dreptanie zrobiło na Tobie w końcu wrażenie (zresztą nie wiem jakie? podniosło Ci samoocenę?! ), tylko to, że TY GO NAPRAWDĘ KOCHASZ (i to od początku, bo w "przejrzenie na oczy" u dorosłej baby wierzę średnio). Ja z tonu Twej wypowiedzi dostrzegłem klasyczny związek z rozsądku.
        • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:25
          taa łotewer big_grin
          Twoja opinia na temat mojego związku interesuje mnie jeszcze mniej, niż piszących tu kobiet, specjalista z ciebie jak z mysiej pipy wór na mąkę. Gdybyś był tak przenikliwie inteligentny i doświadczony, jak ci się wydaje, przyszłyby ci do głowy jeszcze inne opcje, jednakowoż nie bierzesz ich pod uwagę, bo ci ciasny ogląd świata nie pozwala.
          I wybacz, ale nie będę wchodziła w bądź co bądź intymne szczegóły mojego życia, skoro lepiej wiesz, co czułam i co czuję do mojego partnera i dlaczego się z nim związałam, nie mam nic do dodania big_grin riki - bywalec salonów, podstarzały playboy i znawca kobiecej duszy, niech mnie ktoś zabije.
          • riki_i Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:31
            Przeczytałem Twą wypowiedź i napisałem jakie z niej wyniosłem wrażenie. Nie musisz się ze mną zgadzać - powiem więcej, Twa niezgoda jest wręcz lepsza z punktu widzenia klikalności i smakowitości tego wątku big_grin
            • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:35
              Zawsze dziwi mnie głupia pewność siebie ludzi, którzy z dwóch ogólnikowych zdań wysnuwają kategoryczne wnioski. Może lubisz pierd... bez sensu dla samego pierd..., nie moja brocha.
              • riki_i Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:39
                Twe zdenerwowanie wskazuje, że jednak poruszyłem jakąś czułą strunę. Ale peace, nieodwołalnie zamykam wrota w tej kwestii.
                • morgen_stern Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:46
                  Oczywiście, że im bardziej będę się broniła, tym bardziej utwierdzisz się w swojej wizji wink cokolwiek nie napiszę, jestem w tej potyczce przegrana, ponieważ każą moją reakcję przerobisz na swoją korzyść. Słabe.
      • 7katipo Re: Wydreptany związek? 06.02.15, 21:17
        Dzięki Morgen, przywracasz mi wiarę w ludzi o.O big_grin
      • agaja5b Re: Wydreptany związek? 08.02.15, 18:47
        morgen_stern napisała:

        > Szokujące jest to, jak pogardliwie wypowiadacie się o kobietach, które "wyczeka
        > ły" sobie związek. Jak ktoś wyżej napisał, facet w analogicznej sytuacji to wyt
        > rwały romantyk walczący o prawdziwą miłość, kobieta to ścierka, które nie ma dl
        > a siebie szacunku.
        Znam dziewczyne, która sobie wydreptała obecnego mężą, bo od początku i przez dłuższy czas jej nie zauważał. Facet był spokojny, zamkniety w sobie typ informatyka z głową w komputerze, ale na roku popularny ze wzgl na wiedzę. Ona spokojną, poukładana, ale typ szarej myszki, spodobał sie jej od razu właściwie i dopięła swego, choc musiała sie nameczyć trochę, zorganizowac pare spotkań towarzyskich by się do niego zblizyć. Teraz są fajna parą, maja dzieci. Ona zawsze twierdziła ze zadna z niej romantyczka, po prostu spodobał sie jej i zrobiła duzo by z nim być.

        > Bo rozumiem, że mój partner zalicza się do tych romantyków, nawet jeśli na pocz
        > ątku naszej znajomości trochę świadomie, trochę nieświadomie robiłam mu z głowy
        > wyżymaczkę? Po pół roku cierpliwego kręcenia się koło mnie wyczekał i zostaliś
        > my parą. Potem było jeszcze kilka wzlotów i upadków, ale znów jesteśmy razem. M
        > imo, że ma na swoim koncie parę spektakularnych wpadek to podziwiam jego wytrwa
        > łość w walce o mnie. Robiło to wrażenie. Może tamte kobiety też robiły podobne
        > wrażenie na "wybrankach", może dały im szansę na lepsze poznanie siebie, może p
        > anowie przejrzeli na oczy? Ja też na początku, kiedy robił mi sceny zazdrości o
        > to, że spotykam się z innymi myślałam, że to jakiś kretyn, przecież ślubu nie
        > braliśmy, nie? A on mnie kochał rozpaczliwie.
        > Jesteście obrzydliwe.
        >
        Właśnie, dziwne to założenie że wszystko odbędzie sie zawsze wg takiego samego scenariusza tzn od pierwszego wejrzenia wielka orgia, potem nieskończona miłość. W zyciu to tak nie działa a przynajmniej nie zawsze i nie u wszystkich. Ludzie są różni, różne rzeczy sa dla nich ważne, moga być na różnych etapach dojrzałości i co za tym idzie gotowości na uczucie, i związek.
        Ja miałam związek z tzw pioruna sycylijskiego i mimo tego że był bardzo intensywny wcale nie byłam w nim szczęśliwsza niż w związku z moim obecnym mężem, gdzie najpierw była przyjaźń i mozna smiało powiedzieć że sobie mnie wychodził. Jestesmy małżeństwem juz 10 lat, było parę trudnych dla nas chwil, bywało lepiej i gorzej z komunikacja, ale ogolny wniosek płynacy co ważne z obu stron to to, że dobrze nam razem, a to chyba najważniejsze. Takze motyle w brzuchu od początku znajomości nieczego nie przesadzaja, wręcz moge powiedzieć że w pierwszym przypadku zdałam sobie sprawę, ze mimo najgorętszego pragnienia bycia z tamtym człowiekiem byłam jednak nieszczęśliwa i musiałam to skończyć trochę wbrew sobie, co odchorowałam.
        Nie wiem więc jak mozna kategorycznie oceniac czyjeś wybory w sensie" miałam motyle w brzuchu to to jest miłość a to inne to juz tylko układ" Każdy ma tylko jedno życie, wiele cennych spraw mozna przegapić czekając na te pioruny sycylijskie. Takze każdemu wg uznania.
    • asia_i_p Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:20
      Znam taki podwójnie wydreptany.
      Przez całe liceum tylko się przyjaźnili, przez całe studia tylko się przyjaźnili, nie nigdy w życiu, on jest nie w jej typie i tak dalej. Po studiach ślub, dwójka dzieci, wielka, autentyczna miłość, nadal trwająca.
      W tym wypadku powiedziałabym, że ich podświadomość cierpliwie wydeptywała ścieżkę.
      • lelija05 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:07
        Przypomniał mi się Kiedy Harry poznał Sally smile
    • haneke_29 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 14:54
      Jak tak dobrze pomyślałam, to w sumie znam taki jeden związek.
      W liceum ta sama klasa i przyjaźnienie się, pod koniec liceum wyznanie ze strony dziewczyny (nr 1), które nie zakończyło się związkiem.
      Potem studia i chyba utrzymywanie jako takiego kontaktu. Pan zdążył zaliczyć poważny kilkuletni związek (pani nr2) z bawieniem sie w dom przez cały czas trwania tegoż. Po studiach ten związek się rozpadł i do gry znowu wróciła dziewczyna nr 1. Po kilku tygodniach czy miesiącach związku z panią nr 1 pan stwierdził, że to jednak nie to i chciał wrócić do pani nr 2, która odmówiłam. Pan z kwiatami i przeprosinami wrócił do pani nr 1, został przyjęty. Obecnie są po ślubie, dwójka małych dzieci, nie wyglądają na nieszczęśliwych. smile
    • premeda Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:09
      Pani pewnie ma odpowiednie ze związku profity finansowe. Kilka związków takich widziałam, panie owszem dobrze wiedziały jak są traktowane ale kute były na 4 łapy i zagarniały do siebie jak najwięcej. A panowie się już poniewczasie kapowali, że teraz panie górą.
      • bei Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:21
        Tam, gdzie chodzi o miłość czasami nie ma miejsca na honor, ambicje- to różowa wersja.
        Przez lata poznali się, zapewne ratowali się z opresji samotności, moze zapijali smutki, on mogl liczyć na nią w kazdej sytuacji.
        Wersja blady róż- to małżeństwo- kontrakt smile
        Ona zdobyla, co chciala zdobyć, ma znajomego wroga, nie brala wersji zawoalowanej.
        Moze teraz być bluszczem , moze byc partnerka, moze byc jego szefem w domu, nie wiemy co dzieje się za drzwiami ich domu.
        On ma święty spokoj, albo jego wybor to świadomość, ze przelecial wszystkie wokol i jednak ona najlepsza...
        A moze spadla na nich milość.
        Albo determinacja w samotności...

        Życzę im wszytskiego najlepszego smile
        • bei Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:23
          A ja znam taki związek, tylko to pan wydreptal
          Pani nie przelatywala wszystkich, tylko dwa razy trafila na nielojalnych egoistow, on byl kolegą, przyjacielem, poduszką do wyplakania az odkryla, ze on to skarb nad skarby.
          Zyją szczęśliwie i juz kilka lat są razem.
        • beataj1 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:24
          Ja też im życzę dobrze - zwłaszcza że mają dziecko (wiem o jednym). Co nie zmienia faktu że sa ciekawym case study...
    • gaskama Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 15:46
      Szczerze mówiąc, nie do końca cię rozumiem. Chyba takich par, gdzie nagle w jedno i drugie uderza miłość jak grom z jasnego nieba jest niewiele. Zazwyczaj to najpierw jedna strona bardzie zabiega ... czyli wydreptuje. Znam wiele takich związków. I to zarówno takich, gdzie pan czekał i chodził i wykazywał się cierpliwością ... aż zaskoczyło, jak i takich w których pani "chodziła" za panem. Jeden związek trwa już dobre 10 lat a drugi chyba z 19. Pary bardzo szczęśliwe.
      • riki_i Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:21
        gaskama napisała:

        > Chyba takich par, gdzie nagle w jedno i drugie uderza miłość jak grom z jasnego nieba jest >niewiele. Zazwyczaj to najpierw jedna strona bardzie zabiega ... czyli wydreptuje.

        Pytanie o jakim czasie mówimy. Bo, jak Pani po trzeciej randce odbytej na zasadzie "z braku laku" nagle ku swemu zdziwieniu zaczyna czuć do Pana coś więcej, no to jeszcze jestem w stanie to zrozumieć. Ale jak czytam w tym wątku o pojawieniu się uczuć po 1,5 roku wydreptywania przez Pana... to już zapala mi się czerwona lampka, że jednak coś w tym wszystkim jest nie tak.
        • mandolinka.bramborova Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 17:58
          Po pierwsze czas (rekord, jaki zanotowałam u znajomych to jakieś 7-8 lat smile), a po drugie o sposób traktowania osoby drepczącej przez zdobywaną - jeśli jest zainteresowanie, ale brak pewności czy niezdolność do podjęcia ostatecznej decyzji, to ok. Gorzej, jak jest wyzywanie i wykorzystywanie, jak opisała to autorka wątku.
        • asia_i_p Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 20:59
          Przyjaźniłam się z mężem dobre dwa lata (druga i trzecia licealna) zanim się w sobie zakochaliśmy w połowie czwartej licealnej. Chodzić ze sobą zaczęliśmy w wakacje po maturze.
      • sundry Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:27
        Pytanie, ile trzeba dreptac, by nie zostać totalnym frajerem. Nie ma żadnej gwarancji, że wytrwałość odniesie efekt, można stracić kupę czasu i zostać z niczym.
      • oqoq74 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 16:32
        No ale co innego jednak jest, gdy jedna strona znajomość traktuje luźno, druga robi sobie nadzieję i krąży, a co innego gdy jedna strona wykorzystuje tę drugą w chwilach "posuchy", jednocześnie w niewybredny sposób mówiąc o niej wtedy, gdy potrzebna nie jest, a potem nagle wielka miłość.

    • marychna31 jedyny taki związek 05.02.15, 16:42
      widziałam w"Porno" Koterskiego.
      • 3-mamuska Re: jedyny taki związek 05.02.15, 17:16
        Kate tez sobie wyczekała Wiliama, hehe i jakis nie widać zeby nie było mniedzy nimi chemi czy nie widać braku szacunku.

        Moze po prostu faceci do decyzji o ślubie dojrzewają pozniej, wiec zakochana kobieta sobie gdzieś tak w pobliżu czeka. Az facet sie wyszaleje.

        Wszystko zależy jak sie drepta po ten zwiazek.
        Czy sie chodzi skomle ,nalega bez braku honoru czy po prostu czeka spokojnie ,az facet sie wyszaleje pobzyka i dojrzeje. Trzymając delikatnie rękę na pusie i obserwując cała sytuacje.

        Przeciez facet koło 30-sko musi miec za sobą kilka krótszych czy dłuższych związków.
        A kobiety nie zawsze pójdą za pierwszym lepszym, wiec wola sie nie wiązać i zaczekać na tego ukochanego.


        U mnie w rodzinie tak było dziewczyna wyczekała sobie faceta, on po rozwodzie nie chciał słyszeć o kobietach, długo go przekonywała ze nie jest jak jego była.
        Teraz maja dzieci dom.
        Tyle ze ona nigdy sie nie płaszczyla. Dbała o swoje interesy wykształcenie ,prace. Dała facetowi czas co jakis czas spotykając sie z nim. Az w koncu zrozumiał ze nie kazda baba to wredny potwór i dał sie przekonać do związku. Jednak zyja bez ślubu.
    • kkalipso Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 17:11
      Znam osobiście dwie takie dziewczyny i z opowiadań kilka. Kłaniam im się bo podziwiam czasem takie osoby które jak sobie upatrzą cel to nie mam zmiłuj się (mnie wychowali na zbyt honorową aż żal tyle okazji zmarnowanych). Dziewczyny o których mówię miały takie podejście do wszystkiego nie tylko w stosunku do panów. Chciały różowe auto - w garażu! Dom do nieba - stoi! I tak można wyliczać. A i nie brały się za byle kogo ....wiadomo. Są młodsze tak z dyszkę z siostrą się śmieję że to pewnie o pokolenie chodzi wychowane na Sunset Beach czy też Modzie na Sukces tongue_out
      • sundry Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 17:16
        Uuu, troszkę mi to pachnie traktowaniem drugiej osoby jak trofeum, obok auta i domu;/
        • kkalipso Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 17:26
          No tak...
    • kozica111 Re: Wydreptany związek? 05.02.15, 17:35
      Jak ktoś nie jest zakochany łatwo odpuścić, gorzej jak jest.Nie oceniam i stwierdzam ze nagorszy syf to zakochać sie bez wzajemności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka