Dodaj do ulubionych

Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zostać

    • araceli Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 30.07.15, 21:33
      Zawsze mi się wydawało, że takie newsy na FB to fejki tongue_out A tu:
      www.facebook.com/1407987976178897/photos/a.1410547655922929.1073741829.1407987976178897/1475928606051500/?type=1
      • antyideal Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 30.07.15, 21:49
        Kot zyskał nowych wielbicielismile
        "jeśli to prawda - kot jest moim idolem, prawdziwy rzecznik władzy kociej nad ludzką"

        • nota_bene0 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 01.08.15, 18:37
          Czyli mamy koniec opowieści z cyklu S. F wraz z końcem lipca, bez szczęśliwego, a nawet żadnego zakończenia?wink
          Ale czytało się fajnie trzeba przyznać. Widownia dopisała, lekkie pióro autorka ma, ja bym na jej miejscu jakoś zakończyła historie.
      • vre-sna Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 01.08.15, 19:07
        Fejsbuk. A to naprawdę aż tak opiniotwórcze?
        Tam jest fun, tam jest zabawa w rytmie discopopkultury. I nic poza tym.
    • afro.ninja Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 10.08.15, 09:32
      Zaczal sie juz ten urlop czy nie? Jesli nie, jak ojciec znosi rozstanie z kotem? smile
      • nota_bene0 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 10.08.15, 10:31
        Nie pytajsmile.zakładam, ze to "fikcją literacka"big_grin ale muszę przyznać, ze na wakacje w sam raz. Powiem tak-dla mnie "zdradzeniem się" był wątek o...drapaniu listonosza w drzwibig_grin
        Ot, taka zabawa forumowego gazeciarzawink no ale autorka starała się dobić do końca jako takotongue_out
      • beata985 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 10.08.15, 11:00
        jeszcze troszkę cierpliwości..masz czas zaopatrzyc się w piwo i popcorn a następnie wszystkie bierzemy urlop, zeby na bieżąco śledzić losy kota i jago służącej ....big_grin
        forum.gazeta.pl/forum/w,567,158293210,158306701,Re_Rodzice_rozpuscili_kota_a_ja_mam_z_nim_zosta.html
        • nota_bene0 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 10.08.15, 14:16
          No ja już na tym urlopie i nijak nie mogę spokojnie wypoczywać, chorobawink Autorka powinna dla spokoju juz wstawić zdjęcie byle jakiego kocurka, byle tylko rasa byla zgodna z bohaterem opowieści...big_grin Tak to mamy nerwy zszargane. wink
    • liisa.valo Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 10.08.15, 11:29
      A ciekawe jakbyś go do tej miski nie zaniosła? W końcu by zeżarł przecież?
      • lidka73 Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 09:42

        Od wczoraj wieczorem jesteśmy razem. Ku obopólnemu niezadowoleniu zresztą. Ponieważ przyjechaliśmy jak rodziców już nie było, zostało to przez kota odebrane podwójnie negatywnie- na nasz widok zwiał do szafy depcząc sobie po łapach z pośpiechu i nie wylazł aż do nocy. Według instrukcji na piśmie (wieczorem mogę wam je zacytować, bo to też perełka) oraz telefonicznych, nie wolno było go wyciągać nawet na położenie przy misce- miałam mu tylko dodać otuchy słownie. Podobno lepszy jest dla niego głód niż stres związany z moim zapachem i dotykiem. Proponowałam ojcu, że włożę kotu słuchawkę telefonu do szafy, dam na głośnomówiący i niech sam do niego przemówi. Propozycja była żartem, ale ojciec potraktował ją poważnie, chwilę rozważał i odrzucił, twierdząc, że kota mogłoby to tylko zdenerwować i zdezorientować, a poza tym bardziej by tęsknił. (Szczerze, to nie wyglądał na tęskniącego, tylko na maksymalnie wkurzonego i obrażonego)
        Natomiast w nocy, wyobraźcie sobie, przyszedł do mnie o 2.45, ale tylko po to, żeby mnie obwąchać i wydać jeden cichy miauk. Powiedziałam, że ma niezjedzoną kolację i ma przyjść na śniadanie nie wcześniej niż o 6 rano. I zameldował się powtórnie dokładnie o 5.55 ! Wprawdzie przez ten czas zajął się wysypaniem praktycznie całego żwirku z kuwety na podłogę i nasikaniem obok ale dziś jeszcze udaję, że nie biorę tego do siebie. No i ojciec zadzwonił o 6.45, bo nie mógł już wytrzymać bez informacji o swoim skarbie. Także na razie nie jest źle, chociaż mój podopieczny siedzi w szafie z miną więźnia z celi śmierci. Nad wstawieniem zdjęcia trwają prace.
        • ichi51e Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 09:47
          big_grinDDD dobrze bedzie. moze to ojciec potrzebuje behawiorysty nie kot w sumie...
          • ichi51e Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 09:47
            a rozpuscilas feliway?
        • beata985 Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 09:53
          ooo zaczęło się big_grin
          czas robić popcorn
          • nota_bene0 Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 21:46
            Nie szykuj popcorna, autorka została ponownie poproszona o zdj.bohatera, wiec stawiam dolary przeciw orzechom, że znowu będzie długa przerwa. Ma dryg dziewczynabig_grin
        • antyideal Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 10:09
          Pierwsza noc za Wami, czyli pierwsze koty za płoty, yy, to jest w szafie. Powodzenia wink
        • ursz-ulka Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 10:45
          A kot ma w szafie zegarek?
        • amoreska Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 19:23
          Jak tak dalej pójdzie, to po tygodniu kot będzie tańczył jak mu zagrasz big_grin
          • lidka73 Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 20:33
            No, nie wiem...Nie było nas cały dzień, pojechaliśmy nad jezioro i on chyba myślał, że po prostu miał zły sen o naszej opiece, bo był ciężko zdziwiony jak nas zobaczył wieczorem. Miał minę typu; "Jak to? To znowu wy??!" Prawdopodobnie ostatecznie przekonał się, że jego ukochany pan go wystawił i czas zacząć uczyć swoich zasad nową służbę. Zaczął od tego, że nic nie zjadł od rana i znowu starannie wysypał z kuwety ten cholerny żwirek. Nigdy tak nie robił, więc to zdecydowanie protest.
            • kadfael Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 20:36
              Lidka - daj w końcu zdjęcie tego cudaka! Nie denerwuj nas wink
              • nickbezznaczenia Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 20:42
                No właśnie! Ile można czekać?

                kadfael napisała: Lidka - daj w końcu zdjęcie tego cudaka! Nie denerwuj nas wink
            • amoreska Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 21:20
              Zgłodnieje, to zje. (?)
              • lidka73 Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 22:16
                https://ludzie.gazeta.pl/ludzie/0,120535,10446067.html?user=lidka73&photoId=1199677

                Najbardziej aktualne zdjęcie KOTA smile
                • lidka73 Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 22:18
                  Albo obejrzyjcie sobie tę bestię na moim profilu, bo tam na pewno jest.
                  • niennte Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 22:24
                    No, spojrzenie ma groźne wink
                    Ale śliczna bestia big_grin
                    • barba50 Re: Pierwsza noc z kotem 16.08.15, 22:37
                      To może tak:

                      https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/78/96/19/01a768eac5.jpg

                      https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/77/96/19/0196402e6c.jpg

                      https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/81/96/19/013e93507b.jpg

                      https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/82/96/19/01c3def090.jpg
                      • mia_siochi Re: Pierwsza noc z kotem 17.08.15, 16:45
                        Piękny smile
                        • anika772 Re: Pierwsza noc z kotem 17.08.15, 22:02
                          Piękny, jaka szkoda, że taki rąbnięty.
                      • sasanka4321 Re: Pierwsza noc z kotem 17.08.15, 22:35
                        Jest taki puchaty, ze nie wiem, jak mozna sie powstrzymac przed glaskaniem go...
                        • klamkas Re: Pierwsza noc z kotem 17.08.15, 23:03
                          Jeden szur pazurami (albo jeden gryz - moje koty nie drapią, bo je oduczyłam, za to gryzą, czego oduczyć nie umiem) i będziesz wiedziała jak wink.

                          A kot piękny i groźne spojrzenie ze zdjęcia nie znaczy, że z natury jest groźny.

                          Na pewno jest zepsuty przez swoich ludzi.
                  • nickbezznaczenia Re: Pierwsza noc z kotem 17.08.15, 06:03
                    Ładny Drań. smile
                    • chocolate_cake Re: Pierwsza noc z kotem 17.08.15, 08:45
                      Piękny jest smile
                      • antyideal Re: Pierwsza noc z kotem 17.08.15, 15:05
                        Kocina piekna, tylko Lidka cos niepokojaco milczy ??
                        Czyzby doszlo w nocy do jakiejs próby sił ? wink
                        • beata985 Re: Pierwsza noc z kotem 17.08.15, 15:33
                          no obawaim się, że jeżeli popatrzeć na fot. 2 to lidka mogła ucierpieć w starciu... big_grin
    • ewelonkaa11 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 17.08.15, 08:50
      Jaaaa co za dziwny kot. Na pewno warto. No chyba, że twoim rodzicom to odpowiada wstawanie o 3 w nocy. Natomiast to jest jakieś dziwne...
      • lidka73 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 17.08.15, 18:53
        Moje drogie, ja mam przymusowy urlop i dzień spędzamy z synem nad jeziorem, codziennie zresztą innym, bo okolica ładna. W godzinach 10.00-20.00 w procedurze obsługi kota jest planowa przerwa w dostawie usług- wtedy on nie jada, śpi i- jak to określił mój ojciec: "Potrzebuje spokoju, więc najlepiej nie łaźcie mu po domu". Więc bierzemy rowery i testujemy jeziora do godzin wieczornych.
        W nocy przyszedł do mnie z miaukiem o 1.20. Chciałam go zignorować, ale darł się za głośno na dalsze spanie, więc wstałam, żeby go brutalnie zamknąć w innym pokoju, bo catering o tej porze nie działa. I dobrze, że wstałam po powód darcia mordy był oczywisty- zamknęłam wieczorem drzwi do łazienki, a tego robić nie wolno- kocinka musi je mieć otwarte i regularnie sprawdza czy tak jest. Ale za to zmęczony awanturą o łazienkę przespał godzinę 2.45 i stawił się na śniadanie dopiero o 6.00.
        Najwyraźniej uznał też, że czas na powrót pana, bo zaczął nam okazywać ostentacyjną niechęć. W sumie to nie jest miłe, jak człowiek wchodzi do domu ze słodkim "kici, kici" na ustach, a to niewdzięczne bydlę daje susa do szafy z miną "O nie! To znowu oni! Nie dotykajcie mnie! Nie patrzcie na mnie!"
        Je już tylko rybę, nie rusza kurczaka i wołowiny, a że czas przydatności jego posiłku do spożycia od momentu przyrządzenia jest chyba krótszy niż w McDonaldzie (według norm właściciela podanych mi na piśmie) to blokowe bezpańskie koty mają dzięki temu pięciogwiazdkowe posiłki- przecież tego nie wyrzucę.
        Takie spojrzenie jak na zdjęciu nr 2 to on ma praktycznie zawsze. I dlaczego ja go mimo wszystko lubię? To wredne, humorzaste, nietowarzyskie zwierzę, które ledwo toleruje moją obecność??
        • niennte Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 17.08.15, 19:00
          Odpowiednie postępowanie - i po paru tygodniach byłby cudowny, kochany kotek smile
          Tylko go przetrzymać i pokazać, kto tu rządzi wink
        • zottarella Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 17.08.15, 19:08
          lidka, a może zacytuj instrukcje zostawione Ci przez tatę? suspicious
          • skarolina Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 17.08.15, 21:51
            Podpisuję się pod wnioskiem o upublicznienie instrukcji. Może być ciekawa smile
        • klamkas Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 17.08.15, 19:33
          blokowe bezpańskie koty ma
          > ją dzięki temu pięciogwiazdkowe posiłki

          Tego to bym nie była pewna. U nas też była akcja dokarmiania bezpańskich kotów do czasu aż się okazało, że porcje przeznaczone dla 3 kotów kręcących się po podwórku zżera jeden nieduży kot sąsiadów (wychodzący), który w domu zjada swoje a i posila się u sąsiadów (zdarza się, że przyłazi np. do mnie na wycieraczkę i drze się, żeby go wpuścić i wtedy każdorazowo częstuje się karmą moich kotów). Koty bezdomne nadal wyżerały resztki ze śmietników.
        • ichi51e Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 17.08.15, 22:07
          probowalas przelac nad nim jajko?
          • acth Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 17.08.15, 22:20
            😂😂😂😂
          • barefoot_duck Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 17.08.15, 22:37
            ichi, zaplulam się. Dżizas,ociotowany kot.

            A ragdollek cudny. Ale z tą rasą faktycznie jakieś hocki potrafią być. Mój był powszecnie podejrzewany o koci zespół Downa: potykał się o własne łapy, spadał ze schodów, gubił w drodze do miski.Po tym jak darł japę o żarcie odwrócony do mnie pyskiem, a do michy ogonem, amy mu wrzucaliśmy - regularnie nie zauważał i darł się dalej. Naeżało kota wziąć na ręce, obrócić o 180 stopni i dopiero kumał, że można syrenę wyłączyć.
            Przeszło mu jak ręką odjął po tym, kiedy na czas przeprowadzki wylądował u moich rodziców, zakochał się w mojej mamie (nie szło ich już rozdzielić, miłość kwitnie do dzisiaj) i zaczęli razem podbijać świat, a konkretnie ogród. Obecnie ragdollek (a w zasadzie ragdollisko, bo 10 kg prawie waży, kawał bydlęcia) biega po drzewach, z lubością poluje na żaby (i rozsmarowuje je po trawie - mama jest dumna niesłychanie), ptaki i gryzonie, żre na akord i miski nie gubi.
            Tylko genu agresji zgodnie z typem rasy się nie dorobił: regularnie dostaje wciry od okolicznych 2-3 razy mniejszych kocurów i rozpaczliwie woła wtedy mamę na pomoc.
        • echtom Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 18.08.15, 08:18
          > I dlaczego ja go mimo wszystko lubię? To wredne, humorzaste, nietowarzyskie zwierzę, które ledwo toleruje moją obecność??

          Bo to kot? smile
        • dzedlajga Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 19.08.15, 10:36
          > Je już tylko rybę, nie rusza kurczaka i wołowiny, a że czas przydatności jego p
          > osiłku do spożycia od momentu przyrządzenia jest chyba krótszy niż w McDonaldzi
          > e (według norm właściciela podanych mi na piśmie) to blokowe bezpańskie koty ma
          > ją dzięki temu pięciogwiazdkowe posiłki- przecież tego nie wyrzucę.

          Akurat niejedzenie może być wynikiem stresu. Bo każda zmiana to stres. Jeśli jednak coś tam w ciągu doby zjada, to bym się nie martwiła.

          Ale coś mnie olśniło: czy kot jada tylko gotowane/parzone mięso? Żadnej karmy? Jeśli tak, to obowiązkowo powinien mieć podawaną taurynę, bo kot nie potrafi jej wytworzyć a kurczak zawiera jej chyba 7x mniej niż mysz.

          tauryna >>> Tu jest sporo nt. tauryny a pod koniec o niedoborach.

          *zahamowaniem wzrostu i nieprawidłowym rozwojem układu nerwowego
          *kardiomiopatia
          *niedobór tauryny lub/i karnityny ma udział w rozwoju w stłuszczenia wątroby i otłuszczenia organizmu
          *Retinopatia, kardiomiopatie, utrata słuchu rozwijają się u kotów po 3–5 miesiącach stosowania diety niedoborowej w taurynę.
          *utrata wzroku

          Poza tym kot powinien jeść produkty roślinne, które można mu mieszać z mięsem. Jeśli tatuś nie chce gotowych karm, to powinien się zainteresować barfem, bo póki co jest na dobrej drodze do zrujnowania zdrowia kota

          Przepraszam za te poważne wstawki, wątek mnie bawi, a na pewno bawił do pewnego momentu ale niestety szkoda mi tego kota bardzo.
          • dzedlajga Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 19.08.15, 10:38
            A do przedłużania przydatności do spożycia produktów spożywczych służy lodówka - nie dajmy się zwariować. Ładnie bym wyglądała, jakbym za każdym razem wyrzucała to, czego mój kot nie zjadł od razu
    • 71tosia Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 17.08.15, 22:31
      przez przypadek trafilam na jego program 'Kot z piekla rodem' na Animal Planet.
      Przy tamtych kotach twoj jest kocim aniolem wink
      • lidka73 Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 17.08.15, 23:17
        Proszę, oto trzecia strona instrukcji zatytułowana "Istotne drobiazgi" w nawiasach moje uwagi smile

        "Mięso musisz kroić drobno, drobniej niż rybę, najlepiej posiekaj jak masz wątpliwości, bo on ma bardzo delikatne ząbki i jak nie pogryzie może mu zaszkodzić" (jakby jadł myszy jak jego gatunek to też miałabym je posiekać?)

        "Nie mieszaj na tej samej miseczce kurczaka z wołowiną, jego to denerwuje, obrzydza i nie je. Ale podać musisz jednocześnie tylko po dwóch stronach miseczki" (kurczak po lewej czy odwrotnie? )

        "Do miski z wodą co rano musisz wrzucić kuleczkę z folii aluminiowej. On się nie napije, dopóki nie wyciągnie jej łapką. Ale potem już nie wrzucaj! To tylko rano go bawi!" (Kuleczkę co rano mam zrobić nową, czy może być przez tydzień ta sama? Może używana obrzydza go tak samo jak zmieszane mięso?)

        "Nie używaj odkurzacza! on tak się go boi, że ja muszę być wtedy blisko. Jak już koniecznie musisz to pozamiataj" (Jak mam pozamiatać dywan z rozwleczonym żwirkiem? )

        "Jeżeli nie zje śniadania podanego o 10.00, to zabierz je najpóźniej o 14.00, bo potem już będzie nieświeże i to go zniechęci do następnego posilku" (jak do cholery mam uprzątnąć żarcie o 14, skoro ma mnie nie być w domu od 10.00 do wieczora, bo to kotełkowi przeszkadza?)

        "Uprzedzaj go, że będzie wyczesywany. On nie lubi tego z zaskoczenia" (Z jakim wyprzedzeniem mam go uprzedzić? Na godzinę, czy na dzień przed? I jak to zobić? Pokazać szczotkę, czy uprzedzić werbalnie?)

        "Powstrzymajcie się od oglądania filmów ze strzelaniem. Dla was to nie problem, a on się nie będzie stresował" (czy wchodzi w grę kompromis z wyciszeniem dźwięku w czasie scen strzelania, czy obraz też go irytuje?)

        Na razie to tyle, za dużo tego jest, żeby zacytować od razu całość.
        • niennte Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 17.08.15, 23:28
          Prawie się posikałam ze śmiechu już przy kuleczce z folii aluminiowej big_grin big_grin big_grin
          • sea.sea Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 17.08.15, 23:43
            Ja się złożyłam przy uprzedzaniu o wyczesywaniu big_grin
        • ursz-ulka Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 17.08.15, 23:29
          Troska ojca nie zna granic.
        • klamkas Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 18.08.15, 00:04
          Oprócz absurdów - moje koty (wychowane w dość restrykcyjnym domu) przy tych upałach jakie mamy (i w tej temp. jaką mamy w mieszkaniu co jest istotne) pijają tylko świeżą wodę (puszczoną z kranu, z prysznica, nalewaną na ich oczach do miski, z miski w której jest świeża woda z zabawką (typu kulka z aluminium). Zachęcam je do picia zabawkami w misce, czy w wannie (za każdym razem świeżej), bo mam świadomość, czym grozi odwodnienie a one nie piją z miski (nie dziwię im się, w 30 stopniach woda w misce szybko staje się obrzydliwa dla mnie, co dopiero dla kotów, które mają dużo bardziej czuły węch) - ale dlatego, że jest upał i ciężko utrzymać higienę w rozumieniu kota (który czuje więcej niż ja).

          Masz kota/zwierzę - masz odpowiedzialność. Dziwię się, że autorka godzi się na odpowiedzialność za skrzywdzone zwierzę włącznie z braniem dla niego urlopu. Myślę, że ani autorka, ani jej chory ojciec nie odpoczywają.
          • sea.sea Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 18.08.15, 10:37
            Też rozpuściłaś tongue_out Mnie i znajomych kociarzy nieodmiennie bawią zalecenia z kocich stron na temat tego, jak to koty muszą mieć dostęp do świeżutkiej wody - znane mi egzemplarze mają, owszem, stały dostęp, ale znacznie pyszniejsza ich zdaniem jest wczorajsza herbata z zapomnianego kubka albo woda z moczącego się w zlewie garnka. I najlepszym sposobem na namówienie znanych mi kotów do picia jest postawienie pojemnika ze świeżą wodą w jakimś irracjonalnym miejscu (np w zlewie albo w przedpokoju) i udawanie, że ta woda wcale nie jest dla kota - wtedy są uprzejme ją pić big_grin
            • morgen_stern Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 18.08.15, 10:41
              I najlepszym sposobem na namówienie znanych mi kotów do picia jes
              > t postawienie pojemnika ze świeżą wodą w jakimś irracjonalnym miejscu (np w zle
              > wie albo w przedpokoju) i udawanie, że ta woda wcale nie jest dla kota - wtedy
              > są uprzejme ją pić big_grin

              Właśnie tak to działa smile taka woda jest najlepsza, bo "zdobyta"!
              • niennte Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 18.08.15, 10:58
                morgen_stern napisała:

                > I najlepszym sposobem na namówienie znanych mi kotów do picia jes
                > > t postawienie pojemnika ze świeżą wodą w jakimś irracjonalnym miejscu (np
                > w zle
                > > wie albo w przedpokoju) i udawanie, że ta woda wcale nie jest dla kota -
                > wtedy
                > > są uprzejme ją pić big_grin
                >
                > Właśnie tak to działa smile taka woda jest najlepsza, bo "zdobyta"!
                >

                Zgadza się. Mój pije z konewki do podlewania kwiatów, stojącej na parapecie.
                • dzedlajga Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 19.08.15, 02:06
                  To z wodą to święta prawda. Mój piłby z wanny akurat jak się kąpię, więc go wyganiam a miskę stawiam przy wannie i wtedy uprzejmie pije z tej miski właśnie. I tylko tam. Z zostawionych do odmoczenia garnków też chętnie wypija - całe szczęście, że nie nalewam do nich płynu, bo wiem, że niektórzy tak robią.

                  Moim zdaniem kot jest zupełnie normalny tylko tatuś oszalał zupełnie. Jak widać odkąd Lidka zaczęła go traktować normalnie to i kot zachowuje się coraz lepiej (obym nie wykrakała tfu, tfu). W sumie to mi go szkoda, bo nie wiem czy jest szczęśliwy jak ktoś ciągle lata koło niego i stara mu się za wszelką cenę dogodzić. Kot lubi spokój i niezależność. Jak nie idzie do miski czy na balkon to ihmo nie jest po prostu głodny a i może akurat ochoty na siedzenie na balkonie nie ma. Biedaczek siedzi w tej szafie, bo jedynie tam może liczyć na oddech i że przestaną się go ciągle czepiać. Też bym nerwicy ciężkiej dostała jakby ktoś mnie tak cały dzień na krok nie odstępował i wmawiał mi, ze jego wyobrażenia o moim szczęściu to moje pragnienia. Żaden behawiorysta potrzebny nie jest, chyba że dla taty wink

                  Wątek cudny, ale ktoś powinien tatusiowi wytłumaczyć, że znęca się nad koteckiem. Naprawdę można zagłaskać kotka na śmierć i to jest właśnie ten przypadek. Ale instrukcję chętnie bym przeczytała, bo naprawdę można pęcknąć ze śmiechu. No i czekamy na dalsze wieści.
                  • minerallna Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 19.08.15, 03:12
                    (...)Z zostawionych do odmoczenia garnków też chętnie wypija - całe szczęście, że nie nalewam do nich płynu, bo wiem, że niektórzy tak robią.(...)

                    A fujj.
                    Normalne to nie jest.
                    • sea.sea Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 19.08.15, 09:20
                      Dobiję Cię: w domach, w których są koty, zazwyczaj nie ma problemu pod tytułem "mąż nie opuszcza po sobie deski w toalecie" tongue_out
                  • 3-mamuska Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 19.08.15, 03:13
                    Moim zdaniem kot jest zupełnie normalny tylko tatuś oszalał zupełnie. Jak widać odkąd Lidka zaczęła go traktować normalnie to i kot zachowuje się coraz lepiej (obym nie wykrakała tfu, tfu). W sumie to mi go szkoda, bo nie wiem czy jest szczęśliwy jak ktoś ciągle lata koło niego i stara mu się za wszelką cenę dogodzić. Kot lubi spokój i niezależność. Jak nie idzie do miski czy na balkon to ihmo nie jest po prostu głodny a i może akurat ochoty na siedzenie na balkonie nie ma. Biedaczek siedzi w tej szafie, bo jedynie tam może liczyć na oddech i że przestaną się go ciągle czepiać. Też bym nerwicy ciężkiej dostała jakby ktoś mnie tak cały dzień na krok nie odstępował i wmawiał mi, ze jego wyobrażenia o moim szczęściu to moje pragnienia. Żaden behawiorysta potrzebny nie jest, chyba że dla taty wink


                    Ja tez sie z tym zgodzę.

                    Kiedyś był taki jeden przypadek w programie "koty z piekła rodem" tez właścicielka starsza pani chodziła za kotem ciagle. Zaglądała co robi jak spi czy nie spi czy oddycha itp. Uszczęśliwiała na sile, kot zaczął gwałcił ileś lat jedna maskotkę ,plus do tego sikał złośliwie na rożne jej rzeczy.

                    Pamietam to bo facet kazał najpierw wykastrować kota ,wyrzucić gwałcona zabawkę i dać nowa. ( co pani przyjęła niemal z histeria) i kazał przestać siedzieć kota .zagladac wiecznie co robi a czego nie.

                    Ja bym wzięła kota do sobie jak tylko drzwi za ojcem sie zamknęły, zaczęła traktować jak normalnego kota .
                    Gdyby mi stękal o 3 rano mógłby dostać tylko spryskiwaczem wody po łbie.
                    Żadnego noszenia do miski itp.
                    Zwierze jak dziecko musi znac granice , i byc wychowywane. Niestety ojcu chyba cos sie z głowa porobiło ze dał sie tak omotać. Bez złośliwości to napisałam.
              • miedzymorze Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 18.08.15, 15:30
                Nie zapominajmy o wodzie z wanny suspicious

                ale z tym absurdalnym miejscem to aż spróbuję, jeszcze obiło mi się o uszy, że koty potrzbują min 0,5 m odstępu pomiędzy miską z jedzeniem a miska z piciem/

                pozdr,
                mi
            • ursz-ulka Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 18.08.15, 15:22
              No dokładnie, ha rizstawiam miski po różnych kątach, albo na ławie. Aktualnie stoi jedna w łazience i pasuje bardzo. Najlepiej jednak pasuje hrabinie woda prosto z kranu - tylko nie wolno patrzeć, bo się peszy, trzeba wyjść.
              • ursz-ulka Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 18.08.15, 15:24
                Aha. I jeszcze jedzenie mokre którym pogardzi jak nie takie - trzeba wynieść do przedpokoju i powiedzieć, że samych innemu kotu. Wtedy smakuje...
        • ola_dom Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 18.08.15, 10:47
          lidka73 napisała:

          > Proszę, oto trzecia strona instrukcji zatytułowana "Istotne drobiazgi"

          JEZUBLADY..........!!!!!!
          • ola_dom Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 18.08.15, 10:48
            ola_dom napisała:

            lidka73 napisała:

            > Proszę, oto trzecia strona instrukcji zatytułowana "Istotne drobiazgi"

            JEZUBLADY..........!!!!!!

            zapiszę sobie.... mogę, proszę....???

            (pardon za podwójny post, ale mi się z wrażenia samo wysłało przed czasem...)
        • kawka74 Re: Jackson Galaxy -tylko on pomoze ;-) !!! 18.08.15, 12:24
          > Proszę, oto trzecia strona instrukcji zatytułowana "Istotne drobiazgi" w nawias
          > ach moje uwagi smile

          Chciałabym zobaczyć pierwszą i drugą. PLIIIZ!

          > "Uprzedzaj go, że będzie wyczesywany. On nie lubi tego z zaskoczenia" (Z jakim
          > wyprzedzeniem mam go uprzedzić? Na godzinę, czy na dzień przed? I jak to zobić?
          > Pokazać szczotkę, czy uprzedzić werbalnie?)

          Na papierze. Proponuję dostarczyć pismo (możesz wyjaśnić w obrazkach) na kwadrans przed aktem.
          Kufa, mam koty od dwudziestu pięciu lat, znam wielu kociarzy i takiego ludzkiego pier...ca jeszcze nie widziałam.
          • nisar Ale Dziewczyny! 18.08.15, 15:57
            Odpuśćcie Lidki ojcu. Przyznajcie, czy którykolwiek wątek z ostatniego roku sprawił AŻ TYLE radości AŻ TYLU osobom?
            • ola_dom Re: Ale Dziewczyny! 18.08.15, 16:05
              nisar napisała:

              > Odpuśćcie Lidki ojcu. Przyznajcie, czy którykolwiek wątek z ostatniego roku sprawił AŻ TYLE
              > radości...

              ... pomieszanej z przerażeniem...?
            • buuenos Re: Ale Dziewczyny! 18.08.15, 20:28
              Zgadzam sie! Ja milosc do ojca Lidki wyrazilam kilkaset postow temu, sama Lidke tez uwielbiam za kontynuacje dziela ojcasmile I jestem pewnie jedna z niewielu osob, ktore w sposobie opieki ojca nad kotem nie widza nic dziwnegosmile
              Watek jest zabawny, edukacyjny i przejdzie do historii forum. Ja smieje sie po kazdej relacji Lidki. I czekam na wiecej. Lidka pozdrawiam.
              • kama265 Re: Ale Dziewczyny! 19.08.15, 10:46
                smile
              • klamkas Re: Ale Dziewczyny! 19.08.15, 22:19
                Nie widzisz nic dziwnego w tym, że kot na byle zmianę chowa się w szafie, nie je o ile nie dostanie siekanej (broń co mielonej) ryby o 3.00 a do domu nie wolno zapraszać gości? Bo dla mnie to robienie krzywdy zwierzęciu przez niepotrzebne utrwalanie jego lęków.
            • antyideal Re: Ale Dziewczyny! 19.08.15, 09:28
              No ba. Przeczytalam synowi ktoregos dnia kilka smakowitych opisow upodoban kota Diego
              i wczoraj wieczorem, gdy nie mogl zasnac, poprosił mnie: poczytaj mi o kotku wink
                • agus-ka Re: Ale Dziewczyny! 19.08.15, 22:00
                  wątek pierwsza klasa. Nie raz śmiałam się w głos. Poproszę o jeszcze, zwłaszcza o instrukcję obsługi kotka.

                  BTW do mojej mamy podrzucono małego kociaka, póki co jest pół dziki, daje się dotknąć tylko mojej córce, ale dziś wszedł do domu i ulokował się na łóżku mojej córki, śpi już 1,5 godziny. Tęskni chyba za dzieckiem do zabawy. Jutro jedziemy do babci, a tak naprawdę do kotka, bo babcię kochamy, ale w kotku wszystkie się zakochałyśmysmile
                  • ursz-ulka Re: Ale Dziewczyny! 19.08.15, 22:20
                    A bo taki kotek to rozczula i latwo właśnie mu ulec, robić wszystko pod dyktando. ja np. mam nie wchodzić do kuchni jak kot je - bo kota drażnię, kot ma jeść w spokoju. No dajcież spokój. Tak samo wodę prosto z kranu - ma pić w spokoju, nawet patrzeć nie mogę...
            • estragonka Re: Ale Dziewczyny! 19.08.15, 10:31
              nisar napisała:

              > Odpuśćcie Lidki ojcu. Przyznajcie, czy którykolwiek wątek z ostatniego roku spr
              > awił AŻ TYLE radości AŻ TYLU osobom?
              >
              >

              ja tam myślę, że powinnyśmy w ogóle jakiś list z podziękowaniami wystosować - wątek na ematce na kilkaset postów i nie ma w nim jatki! niebywałe wink
              • lidka73 Re: Ale Dziewczyny! 19.08.15, 23:23
                Dziewczyny, dziękujemy (ja i kot) wam za te wszystkie miłe słowa smile Wasze rady bardzo dużo mi dały- nie wprowadziłam drastycznych zmian w kocim życiu, ale staram się go traktować normalnie i to działa! Przede wszystkim nie budzi mnie w nocy- jak już mu się bardzo nudzi to przesypie starannie żwirek na podłogę obok kuwety, albo powyciąga kwiatki z wazonu, ale skoro robi to w kompletnej ciszy, to ja nie mam nic przeciwko. Nie ucieka do szafy od soboty! Wczoraj zniósł nawet z godnością wizytę faceta od wodomierzy, który ośmielił się zapukać. No, prawie z godnością- schowanie się za pralkę uważam jednak za postęp w terapii.

                Dziś zawiozłam syna do rodziców nad morze ( obie strony twierdzą, że się cieszą), więc nie było mnie w domu od 6 rano do 21. Wprawdzie uprzedziłam kota, że będzie sam dłużej niż zaleca Instrukcja Obsługi, ale i tak dał do zrozumienia, że urażono jego uczucia. Jak wróciłam, to wyszedł do przedpokoju i karcąco, w milczeniu, patrzył się na mnie dokładnie tak, jak 20 lat temu mój ojciec kiedy wracałam spóźniona z imprezy. Gdyby ten futrzak umiał mówić, to jestem pewna,że powiedziałby: "Gdzieś ty się włóczyła? Jesteś niepoważna, masz szlaban na tydzień". Oczywiście przesypał żwirek, a miskę z jedzeniem przeciągnął jakimś cudem do innego pokoju. Pełną oczywiście- w ramach demonstrowania urazy w ciągu dnia nie wziął nic do mordy. Szkoda tylko, że tej konsekwencji nie starczyło mu teraz na widok ryby- nawet nie trzeba było zanosić go do miski, popędził tam sam z rozwianym ogonem. Czyli jednak potrafi.
                Zostawiłam ojcu instrukcję obsługi syna- podobną w absurdalności do jego instrukcji (np. "Nie wolno mu limitować czasu pływania w morzu, to go rozdrażnia i stresuje- należy tylko obserwować z brzegu, czy widać go nad wodą, ale absolutnie nie wykonywać żadnych gestów wzywających do wyjścia")

                Ogólnie zgadzam się z waszym zdaniem, że ten kot chętnie byłby normalny, gdyby tylko mu na to pozwolić. Zauważyłam też, że ojciec jest zazdrosny o dobre relacje jakie mamy z kotełkiem- zupełnie jak pracująca matka, którą irytuje, że dziecko za bardzo lubi opiekunkę.

                A tak poza tym, to moja pierwsza praca magisterska na filologii polskiej miała temat: "Kot jak bohater bajkowy" i 300 stron. Przeczytałam chyba wszystkie bajki i baśnie o kotach w literaturze, więc podstawy teoretyczne mam, tylko w starciu z tak oryginalnym przedstawicielem gatunku się gubię smile
                • sea.sea Re: Ale Dziewczyny! 19.08.15, 23:29
                  "Zostawiłam ojcu instrukcję obsługi syna"

                  Jestem Twoją fanką <3
                  • wimperga Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 09:22
                    sea.sea napisała:

                    > "Zostawiłam ojcu instrukcję obsługi syna"
                    >
                    > Jestem Twoją fanką <3

                    Ja też. Lidki, jej taty, KOTA i całego tego wątku.D
                    • agniesia1973 Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 13:36
                      Ja również smile
                      • niennte Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 13:54
                        I ja big_grin
                    • kocianna Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 14:19
                      Podpisuję się. Czy mogę tę historię zacytować na blogu? Z podaniem źródła, oczywiście big_grin
                      • lidka73 Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 18:03
                        Kocianno- OCZYWIŚCIE że możesz wink To dla nas zaszczyt, a ja poza tym jestem stałą czytelniczką Twojego bloga.
                        • agus-ka Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 19:59
                          Lidka, a możesz zacytować instrukcję obsługi swojego syna?
                • skarolina Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 15:15
                  To zdecydowanie jest wątek roku, czekam niecierpliwie na dalszą relację, mam nadzieję, że będziesz kontynuować smile
                  • lidka73 Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 20:17
                    No, w nocy poniosłam konsekwencje wczorajszego wyjazdu...Przychodził budzić mnie miaukotem dokładnie co pół godziny, a jak już upewnił się, że nie śpię siadał mi na poduszce i milcząco się we mnie wpatrywał. Około 4 rano przypomniał mi się kiedyś obejrzany horror z kotem, który pojawiał się nie wiadomo skąd i właśnie tak się gapił złowieszczo na człowieka. To przypomnienie zmobilizowało mnie do ruszenia się z łóżka, ręcznego przetransportowania koteczka do drugiego pokoju i zamknięcia za nim drzwi. Drapał i miauczał- owszem, w końcu zabrałam mu fajną rozrywkę, ale niezbyt długo.
                    Za to rano miauczał tak długo i głośno, że aż wysłałam sms-a do ojca: "Dostał wszystko zgodnie z procedurą, a miauczy tak, że widać mu trzeci migdał. Jakieś pomysły o co mu chodzi?" Po chwili ojciec dzwoni i mówi, żeby dać mu kota do telefonu. Hmm....nadmieniam delikatnie, że oczywiście mogę go poprosić, bo akurat nie jest szczególnie zajęty, ale mnie osobiście nie chciał nic powiedzieć, więc słabe szanse, ze powie ojcu telefonicznie. Ojciec na to mówi zupełnie poważnie: "Muszę usłyszeć po prostu jaki to rodzaj miauczenia i będę wiedział o co chodzi". Po minucie ich kontaktu dowiedziałam się, że chodzi o potrzebę fizjologiczną- "On będzie robił kupkę" oznajmił mi uszczęśliwiony ojciec "On tak miauczy przed defekacją, taki rytuał. Jak zrobi musisz go pochwalić, więc nie wychodź jeszcze z domu". Cóż, 10 minut po ich telekonferencji defekacja faktycznie nastąpiła. Muszę się jeszcze wiele nauczyć jeśli chodzi o rytuały i rodzaje miauków.

                    A w ogóle to zauważyłam, że tak samo gadam do kota jak ojciec. Przyłapałam się na tym, że przy wyczesywaniu mówię do niego: "Moje ty piękne, puszyste, jedwabiste,najmądrzejsze stworzonko na świecie", chociaż obiekt uwielbienia patrzy się na mnie z najwyższą dezaprobatą.
                    • annajustyna Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 20:32
                      Rzucil i na Ciebie urok jednym slowem!
                    • sea.sea Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 20:42
                      To się nie dzieje naprawdę big_grinDD
                      Też pragnę instrukcji do syna!
                    • amoreska Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 21:34
                      Lidka, masz niezły styl pisania, świetnie się ciebie czyta.

                      • menodo Re: Ale Dziewczyny! 21.08.15, 00:15
                        Naprawdę jest to dla Ciebie świetne?
                        Przecież to jakaś żałosna grafomania, trollowe bajkopisarstwo; eh crying
                        • semihora Re: Ale Dziewczyny! 21.08.15, 07:43
                          Masz problem? Nawet jeśli to jest trollowe bajkopisarstwo, to chociaż zabawne, a nie kolejna Ania z Gdańska albo trollowe hejterstwo.
                          • antyideal Re: Ale Dziewczyny! 21.08.15, 09:15
                            Lidka pisze tak lekko i zabawnie, ze nawet nie mialabym żalu, gdyby okazalo sie, ze wymysla ;D
                            • kira02 Re: Ale Dziewczyny! 24.08.15, 13:18
                              Zgadzam się w zupełności big_grin
                              • dzedlajga Re: Ale Dziewczyny! 25.08.15, 00:26
                                Szkoda, że się skończyło. Czytało się jak kryminał z dreszczykiem big_grin
                      • morgen_stern Re: Ale Dziewczyny! 21.08.15, 09:34
                        Tak, dobrze dziewczyna pisze smile
                      • buuenos Re: Ale Dziewczyny! 21.08.15, 21:09
                        Zgadzam sie.Lidka swoim stylem pisania wyczarowuje usmiech na niejednej twarzysmile
                    • echtom Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 21:37
                      > A w ogóle to zauważyłam, że tak samo gadam do kota jak ojciec. Przyłapałam się na tym, że przy wyczesywaniu mówię do niego: "Moje ty piękne, puszyste, jedwabiste,najmądrzejsze stworzonko na świecie", chociaż obiekt uwielbienia patrzy się na mnie z najwyższą dezaprobatą.

                      big_grin
                    • klamkas Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 21:42
                      Ależ to oczywiste, że inaczej miałczy z głodu (albo udawanego głodu), inaczej z nudy, inaczej na brudną kuwetę, inaczej na "jak mogłaś mnie zostawić na całe 5 min", inaczej na "odkręć mi w końcu ten cholerny kran, ile mam siedzieć i się wpatrywać na zmianę w ciebie i zlew" itp. Mądry tata, wiedział jak pomóc wink. A ogólnie zastanowiłabym się (podpowiedziała tacie), czy miałczenie kota przed skorzystaniem z kuwety nie oznacza, że wydaje mu się tam za brudno (obiektywnie dla człowieka może być idealnie, ale kot czuje więcej). Jeden z moich też tak robił - okazało się, że nie lubi robić kupy w żwirek, w którym wcześniej były siki (nawet posprzątane). Dostał nową, do której bronił dostępu przed najukochańszym towarzyszem, z którym jest mocno związany (koty są nierozłączne) i problem ryków i zawodzeń przed kupą się skończył.
                    • niennte Re: Ale Dziewczyny! 20.08.15, 21:43
                      Mój się tak drze po.
                      Zawsze kojarzy mi się z kurą, która zniosła jajko smile
                    • mallard Re: Ale Dziewczyny! 21.08.15, 09:42
                      lidka73 napisała:

                      > "Jak zrobi musisz go pochwalić, więc nie wychodź jeszcze z domu".

                      Kurde, coraz bardziej mi smutno jak to czytam, bo wszystko wskazuje na to, że to się dzieje naprawdę...
    • isa_bella1 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 21.08.15, 09:20
      jestem w szoku, wątek o kocie na 350 postów...
    • isa_bella1 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 21.08.15, 09:23
      ja bym go uśpiła, juz nic z niego nie bedzie
      • derena33 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 21.08.15, 09:29
        Ech gdyby glupota umiala latac to wylecialabys przez oknosmile
        • isa_bella1 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 24.08.15, 09:21
          derena33 napisała:

          > Ech gdyby glupota umiala latac to wylecialabys przez oknosmile
          w sumie...i vice versa smile
    • quelquechose Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 21.08.15, 09:54
      Wlasnie sie natknelam i wydalo mi sie adekwatne big_grin

      (a przy okazji - fajne prace ma ten koles)

      https://static.boredpanda.com/blog/wp-content/uploads/2015/08/modern-world-caricature-illustrations-steve-cutts-13.jpg
      • lidka73 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 21.08.15, 23:23
        Dzisiejszej relacji osoby wrażliwe niech nie czytają przy jedzeniu. Uprzedzam.

        Rano kot zaczął uprawiać jakieś dzikie biegi po całym mieszkaniu, co mu się nigdy przedtem nie zdarzało. Nawet go pochwaliłam, że wreszcie zrozumiał konieczność ruchu dla własnego kociego zdrowia i kondycji i zaprzestał powłóczenia łapami i wleczenia ogona po podłodze. Naiwna!
        Biegał tak parę minut, po czym zaległ na balkonie w pełnym słońcu. Poszłam tam do niego pogłaskać go przed wyjściem i jak tylko się nad nim pochyliłam to subtelna smuga ohydnego smrodu wydobywająca się mu spod ogona nasunęła mi przypuszczenie, że nie bynajmniej nie biegał tak dla zdrowia, ale po to, żeby pozbyć się czegoś co zrobił, a co nie zostało w kuwecie.
        To co zobaczyłam po przewróceniu go na grzbiet przerosło moje najgorsze przypuszczenia. Rozmazane, wtarte w futro g...wno było po prostu na całym podwoziu tej łajzy. Półgodzinne polegiwanie na słoneczku tylko pogorszyło sytuację i naprawdę był moment, że planowałam wrzucić go do wanny w obliczu takich zniszczeń.
        Zanim doprowadziłam tego brudasa do stanu używalności spociłam się jak szczur, naprzeklinałam jak nigdy w życiu, on się umiauczał jakby był torturowany, zużyłam rolkę ręczników papierowych XXL, trzy ściereczki do naczyń, parę misek wody, a i tak trochę futra z pachwin musiałam mu po prostu wyciąć nożyczkami, tak było sklejone. Za każdym razem jak zmieniałam wodę w misce ta świnia uciekała w jakiś zakamarek mieszkania i każda kolejna edycja mycia zaczynała się od zabawy w szukanie kotełka.
        W trakcie miałam dwa telefony z pracy, które bezwzględnie musiałam odebrać i telefon od ojca z pytaniem jak jego skarbeczek, co dało skarbeczkowi kolejną okazję do znalezienia nowej kryjówki i wytarcia resztek g...wna w zasłonę.
        Do teraz jest na mnie śmiertelnie obrażony, nasze dobre stosunki szlag trafił. Objaśniłam mu nową zasadę: "Nie wychodzimy z kuwety dopóki kupa wisi nam pod ogonem", ale małe szanse, że ją zastosuje i z lękiem oczekuję kolejnego dnia. Poza tym dziś przyjechał do mnie mąż i obaj (mąż i kot) są o siebie nawzajem zazdrośni- każdy uważa, że to temu drugiemu poświęcam więcej uwagi i uczuć. Ja chcę do domu!!
        • mia_siochi Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 22.08.15, 00:54
          Mój pers kiedyś tak zrobił...hm...narobił. Na rzadko.
          Wsadziłam go do wanny.
          Blizny na rękach po tej walce mam do dziś.
        • lilyrush Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 23.08.15, 22:42
          i dlatego moja maine coone'a ma wystrzyżone futro w wiadomym miejscu pod ogonem....
    • ulla_cebulla Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 22.08.15, 00:53
      Lika, jesteś moja bohaterką! mimo tego mam pewne podejrzenia, ze kotowi wystarczy ten tydzień , żeby wyszkolić sobie nowego niewolnika wink pozdrawiam was wszyskich
    • amoreska Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 23.08.15, 22:01
      Przyznaję, że do tej pory czytałam jak powieść w odcinkach wink
      • skarolina Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 23.08.15, 22:04
        Lidka - zaginiona w akcji?
      • mw144 Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 23.08.15, 22:04
        Może się kot zemścił za wczorajszą kąpiel?wink
        • beata985 Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 24.08.15, 09:35
          a tatuś czasem już nie wrócił z urlopu??
          tydzien minął już jak by nie było.
          • lidka73 Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 24.08.15, 10:21
            Tak, wczoraj zakończyłam misję opieki. Pod koniec było trudniej, bo tak jak wam pisałam, kot był zazdrosny o męża, a mąż- wydawałoby się, że starszy i mądrzejszy- o kota.
            Ale na pewno moja misja zakończyła się jednym sukcesem- oduczyłam go miauczeć o żarcie w nocy (kota, nie męża). W czwartek obudziłam się o 8.30 i moją pierwszą myślą było to, że futrzak złośliwie zdechł, bo to niemożliwe, żeby dał mi spać do tej godziny. Poszłam poszukać zwłok i zastałam żywego, wyspanego, zadowolonego z siebie kota ostrzącego sobie pazury o ukochany stolik mojej mamy. Od tego dnia uznał, że jadamy dopiero jak pani wstanie. Do szafy też nie właził (ucieczki od prania futra po nieudanej defekacji nie liczę)
            Rodzice wrócili w momencie pory jego świętej , rytualnej drzemki za zasłoną przy balkonie i trzeba było widzieć scenę jak ojciec padł przed kotem powitalnie na kolana, a on zaszczycił go jednym krótkim spojrzeniem mówiącym; "O, wróciłeś? Ale ja teraz śpię." i odwrócił się na drugi bok tyłem do swojego wyznawcy.
            Nie wiem jeszcze czy dziś budził ojca na żarcie w nocy, ale w każdym razie ja oddałam zwierzę zresetowane i naprawione.
            Dziękuję wam wszystkim za rady, wsparcie i życzliwość. Pozdrawiamy was i wasze koty smile
            Lidka i Diego.
            • afro.ninja Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 07.09.15, 09:35
              Lidka, napisz co nowego u kota i jego wyznawcy?
              Kot juz nie budzi ojca w nocy na jedzenie? smile

      • owczarkini Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 24.08.15, 10:21
        amoreska napisała:

        > Przyznaję, że do tej pory czytałam jak powieść w odcinkach wink

        Ja też smile Jestem autorce dozgonnie wdzięczna za ten znakomity wątek i wszystkie jej wpisy, rżałam jak młoda kobyła.
        Nawet jeśli misja się skończyła, chętnie bym się dowidziała jak przebiegło spotkanie kota i ojca po tak traumatycznej rozłące. No i ta instrukcja obsługi....
        • lidka73 Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 07.09.15, 10:22
          Wyobraźcie sobie, że już w pierwszą noc bez mojej dyscyplinującej obecności, ta świnia pobiegła do ojca po żarcie o ulubionej porze 2.45. I ojciec mu oczywiście nie odmówił.
          Zostawiłam mu przed wyjazdem karteczkę zatytułowaną "Znowelizowane zasady opieki nad kotem", gdzie między innymi był punkt: "Pory posiłków: 8.00, 11.00, 23.00. Nie daj się nabrać! On przesypia noc! Nie zepsuj moje ciężkiej pracy nad jego charakterem!! Nawet jak będzie miauczał, nie wstawaj! Dasz radę!" Punktów było 5 i w ciągu doby ojciec naruszył wszystkie. Wieczorem zadzwoniła do mnie zniesmaczona mama donosząc mi, że właśnie ojciec niesie tego terrorystę na rękach do miski, a w nocy urządzili sobie rytualną ucztę. Tłumaczenie ojca: "Muszę mu zrekompensować straty moralne jakie poniósł przez mój wyjazd. I odkarmić biedaka, bo przez te twoje metody schudł mu nawet ogon". O rekompensowaniu MOICH strat moralnych jakoś mowy nie ma.
          Ale kot i ze mną nabrał jednego rytuału. Mianowicie podczas pobytu tam, oglądałam wszystkie sezony "Przyjaciół" wieczorami. I on zawsze przychodził, jak słyszał piosenkę z czołówki i oglądał razem ze mną. Poważnie, gapił się w ekran jak zaczarowany.Jak kończyłam, to wstawał, patrzył na mnie pogardliwie i pospiesznie wychodził do innego pomieszczenia. W oczach miał wypisane "Nie myśl sobie, że lubię twoje towarzystwo. Znoszę je, bo podoba mi się piosenka i Jennifer Aniston." No i jak wyjechałam, to on dwa dni przychodził wieczorem przed telewizor, kładł się tam gdzie lubił i miauczał rozpaczliwie. Tym razem to ojciec dzwonił do mnie, żeby dowiedzieć się o co mu może chodzić. Poinformowany, że kotełek prawdopodobnie czeka na odcinek "Przyjaciół" i wystarczy mu włączyć jedną płytę, którą , na szczęście zostawiłam, prychnął, ale włączył. Podobno kot natychmiast usadowił się wygodnie, zamknął mordę i zaczął oglądać smile Doczekałam się krytyki, że jak już uzależniłam nieszczęsne zwierzę od telewizji to mogłam wybrać chociaż Zmienników, albo Czterdziestolatka, a nie jakąś amerykańską bzdurę, gdzie nie wiadomo o co chodzi. Z tego co wiem kot ogląda "Przyjaciół" do dziś, bo mama poprosiłą, żeby jej przywieźć resztę płyt- odcinki z tej zna już na pamięć smile
          • skarolina Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 07.09.15, 10:26
            smile smile smile
            Mam nadzieję, że za czas jakiś jednak znów zgodzisz się na opiekę nad kotem. No żal byłoby pozbawiać forum takiej rozrywki big_grin
          • 3-mamuska Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 07.09.15, 10:28
            O matko, ale sie uśmiałam hehe ,a siedzę w właśnie w pociągu pełnym ludzi, i dziwnie na mnie patrzą. Hehe
            • agni71 Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 07.09.15, 10:31
              Mój ulubiony wątek, taki pozytywny i na luzie smile
          • jehanette Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 07.09.15, 11:00
            Płaczę z radości czytając tę historię smile rytualna uczta i Przyjaciele smile czy gdzieś jest foto tego paskuda? big_grin

            BTW we wczesnostudenckich czasach, zostałam "na gospodarstwie" na czas wyjazdu rodziców i też odchudzałam psa. Nagle po 2 tygodniach okazało się, że pies nie potrzebuje jeść tyle ile jadł do tej pory. Na szczęście moi rodzice byli z tego zadowoleni wink
            • lidka73 Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 07.09.15, 11:06
              Na moim profilu jest całkiem sporo zdjęć bohatera wątku.
              • jehanette Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 07.09.15, 11:31
                Przegrzebałam wątek i znalazłam smile
                Pozdrowienia dla kociej opiekunki!
          • dzedlajga Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 30.09.15, 22:47
            Tym razem to ojciec dzwonił
            > do mnie, żeby dowiedzieć się o co mu może chodzić. Poinformowany, że kotełek pr
            > awdopodobnie czeka na odcinek "Przyjaciół" i wystarczy mu włączyć jedną płytę,
            > którą , na szczęście zostawiłam, prychnął, ale włączył. Podobno kot natychmiast
            > usadowił się wygodnie, zamknął mordę i zaczął oglądać smile

            Powiedz tacie, że to nowoczesny kot i chce się uczyć języków obcych. Swoją drogą u mnie miałby raj, bo całymi wieczorami u mnie leci ten serial.

            A ze względu na zdrowie kota powiedz tacie koniecznie, żeby - jeśli już uważa, że gotowane mięsko jest najlepsze dla kotecka - to żeby kupował jakiś preparat typu easy BARF i dosypywał mu do jedzenia bo inaczej niedługo będzie miał głuchego i ślepego kota z dysplazją stawów i innymi problemami. Alternatywnie może łapać mu myszy, których mięso zawieraja 7 razy więcej tauryny niż np. wołowina a którą kot w odpowiedniej ilości musi zjeść, żeby był zdrowy.

            Do karm nie namawiam, ale takim karmieniem tylko robi kotu krzywdę. I w takim układzie dobre karmy byłyby o wiele lepsze, niż to co kot dostaje. Oczywiście ihmo najlepszy jest BARF czyli surowe mięsko z suplementami, jajkiem itp, ale jeśli dodać taurynę i inne suple do gotowanego, to już będzie akceptowalna dieta
            • lidka73 Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 01.10.15, 08:41
              Problem w tym, że to nie my uważamy, że gotowane mięsko jest najlepsze dla koteczka, ale to on sam ustalił sobie taką dietę. Myślisz, że nie próbowaliśmy namówić go do wartościowych kocich karm? Po prostu i z żelazną konsekwencją kot nie brał do mordy nic innego co nie było rybą, kurczakiem lub wołowiną. Przy czym rozróżnia gatunki ryb i rodzaje sklepów i żre tylko mintaja z Biedronki. Innej ryby, choćby to był świeży dorsz atlantycki własnoręcznie złowiony i dostarczony na porcelanie we wzorek z myszy- nie tknie! Mintaja kupionego w innym sklepie- nieważne czy osiedlowym czy w wytwornych delikatesach- kot wyrzuca z miski, przesuwa łapą pod ścianę i więcej nie poświęca mu cienia uwagi. Jeśli próbujemy przemycić mu do żarcia cokolwiek innego, co powinny jeść normalne koty- wyczuje to natychmiast i nie ruszy. Pastę z witaminami i tą na odkłaczanie daje się mu bezpośrednio do pyszczka, ale procedura podawania wymaga obecności dwóch osób o silnych nerwach i liczenia się ze stratą co najmniej dwóch wyplutych porcji.
              Gdyby mój ojciec miał pewność, że kotełek będzie jadł myszy, już dawno by na nie polował (znaczy ojciec by polował, nie kot, oczywiście). Niestety w przypadku TEGO kota alternatywą jest albo jego niezdrowe żywienie, albo zdechnięcie z głodu.
              • cersei8 Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 01.10.15, 13:33
                Hm moze jakby zobaczyl uciekajaca mysz to by odezwal sie w nim instynkt, w kocie rzecz jasna.
                Moze drugi kot ze zdrowym apetytem by go naprostowal, bo jesli Biedronka zmieni dostawce mintaja to kocine smierc glodowa czeka smile.
                Ja tez mam ragdolla, ale on jest jednym z czworki kotow, i widze jak moga sie roznic przedstawiciele tej samej rasy. Moj jest zupelnie jak pies, reaguje na komensy, a do tego cudowny miziak.
              • taki-sobie-nick Re: Co u kota ;-) ? Koniec misji ? 05.12.17, 22:03
                lidka73 napisała:

                > Problem w tym, że to nie my uważamy, że gotowane mięsko jest najlepsze dla kote
                > czka, ale to on sam ustalił sobie taką dietę.

                Pomijając kwestię mintaja i Biedronki (zważywszy zachowanie kota, powinien żądać co najmniej świeżych ostryg prosto z Atlantyku), to kot jest drapieżnikiem i jako taki żre mięso.


                A nie podejrzane kocie karmy. I bez urazy, producenci karm chcą zarobić, a nie uszczęśliwić cudze koty, różne już afery z karmami bywały.
    • czar_bajry Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 28.09.15, 00:55
      Moim zdaniem możesz spróbować ale za rezultaty nie ręczę, weź tylko pod uwagę taki drobny fakt iż po trzech dniach nie jedzenia kot jest na wykończeniu a w jego organizmie zachodzą nieodwracalne zmiany.
      • afro.ninja Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 07.07.16, 15:47
        Ciekawe co tam u kota i jego wiernego sługi??
        • jaskiereczka Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 07.07.16, 17:15
          Z tego co kojarzę autorka miała jakieś problemy osobowosciowe wcale nie zabawne.
          • albertynaa Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 07.07.16, 19:42
            Nie inaczej- z premedytacją wrobiła partnera w ciążę i skarżyła się po forach, że jest wkurzony big_grin
            • taki-sobie-nick Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 05.12.17, 21:59
              albertynaa napisała:

              > Nie inaczej- z premedytacją wrobiła partnera w ciążę i skarżyła się po forach,
              > że jest wkurzony big_grin

              To są problemy osobowościowe? Od kiedy?
    • 31stopniwcieniu Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 07.07.16, 19:33
      Wiem, że stare, ale cudowny wątek. smile
      • lena36 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 07.07.16, 20:26
        Oj cudownysmile chciałabym wiedzieć jak będzie w te wakacje....smile))
    • mieszkogw Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 05.12.17, 20:44
      Masz wstawać. Ja np. wstaję. =M=
    • marusia.00 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 06.12.17, 01:11
      W życiu nie wzięłabym tygodnia urlopu z takiego powodu big_grin albo kota mi przywożą albo zabierają ze sobą.
      Mam przyjaciółkę mocno odjechaną na punkcie swoich kotów. Też zostałam kiedyś ich opiekunką przez tydzień. Lista zaleceń, obowiązków miała 2 strony A4 big_grin Godziny posiłków, kolejność (bo razem książęta nie jadały) itd. Niczego nie przestrzegałam, żyłam swoim rytmem, koty bez problemu przeżyły, nie schudły i nic im się nie stało, a nawet się przychodziły miziać big_grin
      Mnie trochę śmieszą takie zachowania ludzi, lubię zwierzęta, przez większość część życia miałam psy i 1 kota ale nigdy nie podporządkowałabym życia swojego i rodziny pod zwierzaka. Zresztą, to nie wina zwierząt, tylko zazwyczaj ludzie mają jakieś fijołki w głowie.
      ps ta moja przyjaciółka twierdziła, że jej koty jedzą TYLKO w odpowiedniej kolejności - najpierw starszy a potem młodszy, z jakąś określoną przerwą. Ja im w miski nakładałam jednocześnie i nie interesowałam się który zje pierwszy. Już na drugi dzień jadły jednocześnie. O godzinach posiłków nawet nie wspominam, bo kompletnie ich nie przestrzegałam, no chyba że byłam akurat w domu. Koty nie mają traumy na mój widok, więc nie sądzę by im się jakaś krzywda stała, natomiast ona prawdopodobnie zeszłaby na zawał, gdyby wiedziała jak to wyglądało wink
      • marusia.00 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 06.12.17, 01:15
        boże wątek z przed 2 lat uncertain
        • lea.letizia Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 06.12.17, 10:01
          Ale jaki piekny smile
          • marusia.00 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 06.12.17, 20:45
            no fajny big_grin smile
            • aankaa Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 06.12.17, 20:52
              ciekawe jak kot i lidka 73 przeżyli wakacje smile
              • marusia.00 Re: Rodzice rozpuścili kota, a ja mam z nim zosta 06.12.17, 21:07
                Od tamtej pory to już pewnie ze trzy kocie urlopy Lidka miała big_grin

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka