Ostatnio dostałam zlecenie na tłumaczenie, tłumaczenie już dawno zrobione i odesłane. Dziś dostaję pytanie, czy mogłabym nanieść poprawki (klient zredagował swój oryginalny tekst, dodał nowy rozdział, inny fragment usunął itd.). Problem polega na tym, że nie doczekałam się jeszcze płatności za tłumaczenie już wykonane - najpierw biuro wystawiło PO z zupełnie inną kwotą, w końcu to skorygowali, no ale zanim dostałam jakiekolwiek pieniądze przyszła wspomniana prośba.
Ponieważ niespecjalnie zajmuję się na co dzień tłumaczeniami, mam raczej słabe (i przeważnie negatywne) doświadczenie w takich przypadkach. Drogie tłumaczki,co robicie w podobnych sytuacjach? Tłumaczycie nowe fragmenty w ramach tego samego zlecenia (nie bardzo mi się to uśmiecha)? Traktujecie to jako nowe zlecenie? Szczerze mówiąc, nie mam ochoty babrać się nad tekstem w nieskończoność, bo klient zmienia swój tekst (zwłaszcza że jeszcze mi nie zapłacono), ale może to jest typowa praktyka? Dziękuję z góry za porady, zdaję sobie sprawę, że dla doświadczonych tłumaczek moje pytania mogą być nieco od czapy - ale jak wspominałam, nie jest to moja główna działalność zarobkowa