Dodaj do ulubionych

ascendent Sage77

19.03.07, 13:08
Sage77, znalazłam Ciebie dopisaną w Klubie astrokursu WJ.
W Uranii masz ascendent w 29^54' Raka. To możesz traktować jakbyś miała
ascendent we Lwie. Urodzona jedną minutę później masz ascendent w 0^04' Lwa.

Niezależnie od ascenderntu masz niezwykle silny znak Raka, bo Księżyc w Raku
bardzo eksponuje "raczość". Do tego jeszcze Wenus masz w wodnym znaku Ryb,
wprawdzie już w junkturze, ale liczy się znak Ryb (+ odchyłki związane z
junkturą - jeżeli dobrze pamiętam to zmiana z Ryb w Barana przechodzi przez
wpływ Skorpiona). W każdym razie Wenus podkreśla (u Ciebie) żywioł wody, i
dopiero po 16-u godzinach wchodzi w znak Barana.
Natomiast Twoja lwie cechy pochodzące od ascendentu mogą być trochę słumione
Saturnem w 1-m domu w opozycji do władcy Lwa - Słońca. Opozycję wzmacnia
Pluton - w sekstylu do Saturna i trygonie do Słońca. Powiedziałabym, że
większą moc masz w sobie niż to widac na zewnątrz.
Opozycja Saturna we Lwie do Słońca w Wodniku jest w kwadraturach do Urana w
Skorpionie. Ciekawa jestem jak to odczuwasz? Chyba jakoś szarpiąco?
Eris masz w 13^13' Barana. Razem z Saturnem i Neptunem tworzy Wielki Trygon w
znakach ognistych, ale jest to aspekt pokoleniowy. Z tym, że u Ciebie jest
ważny, bo Eris masz w zakresie MC.
Niestety, dołączenie Eris dodaje Ci również dodatkowy Półkrzyż: Eris kwadrat
Księżyc kwadrat Pluton opozycja Eris. Opozycja Pluton- Eris jest pokoleniowa,
ale włącza się w nią osobisty Księżyc.
Podaję Ci położenie Eris, bo w większości programów jeszcze nie jest
uwzględniana. Podam Ci też położenie Ceres: 10^31' Wagi - masz ją w koniunkcji
(4^) z Plutonem. Dopisuje się do aspektów Plutona (z wyjątkiem sekstylu do
Neptuna).

Ciekawa jestem jak odczuwasz u siebie cechy Lwa (ascendent). Czy w ogóle je
odczuwasz? Ja długo u siebie nie rozpoznawałam Lwa na ascendencie wink
Założyłam nowy wątek zachęcając Ciebie do napisania czegoś o sobie.

Jakbyś podała swoje dane na astroforum, to mogliby i inni włączyć się do
dyskusji. Ale wolna wola. Raki nie lubią podawać swoich danych, a ten znak
masz silny.
pozdrawiam, Kita
Obserwuj wątek
    • sagefighter Re: ascendent Sage77 20.03.07, 19:24
      Droga Kito i Rencle!

      Moj wschodzacy Lew smile kaze mi podac swoje dane, co niezwlocznie czynie,
      chociazby z ciekawosci, bo co kilka madrych glow to wiecej niz jedna
      niedoswiadczona i na dodatek moja smile Urodzilam sie 01 luty 1977 w Toruniu, godz
      15:10.

      Lew we mnie budzi sie i wrecz ryczy jesli chodzi o moja dume, obrone slabych, o
      bliskie osoby, w lwiej ambicji, w przekonaniu o swojej nieomylnosci i
      forsowaniu wlasnego zdania. Najgorsze, ze moi bliscy mowia, ze moje zawsze musi
      byc na wierzchu, bo inaczej jest zaloba narodowa i smiertelne obrazanie sie.
      Mam duzo tupetu i przebojowosci, ale tego nie widac gdy sie na mnie popatrzy,
      bo wygladam na bezbronnego Raczka...Ale jak juz tupne noga to od razu wiadomo,
      ze nie mozna ze mna zadzieracsmile Czasem tego u siebie nie lubie, takie trawienie
      energii i pokazywanie tej gorszej lwiej natury, co Raczek chetnie by ukryl. Ale
      wielokrotnie upewnilam sie w zyciu, ze gdyby nie ten Lew to nie walczylabym o
      siebie, zginelabym marnie i gdzies sie schowala na koncu swiata, uciekla z
      problemami, ciagle rozpamietywala wiele rzeczy, tkwila w jakims chorym zwiazku.
      Chyba bardziej dla mnie uciazliwy jest ten silny Rak niz Lew, bo przezywalam
      bardzo strate bliskiej mi osoby. Nie moglam sie pogodzic z tym i gdybalam na
      ten temat ciagle, nie spalam po nocach, dostalam nawet siwe wlosy (kilka, ale
      jednak).Oddalam tej przyjazni moja cala Racza dusze, ale Lew kazal sie wziac w
      garsc i pojsc swoja droga. Jesli sie do kogos przywiaze a ktos mi sprawi
      ogromna przykrosc to mam w sobie wewnetrzna walke, taka na smierc i zycie;
      lojalnosc, oddanie, przywiazanie,wrecz milosc - ktora nie umiem za bardzo
      okazywac - i ta lwia duma, demonstracyjne „zabranie wszystkich swoich zabawek
      z placu zabaw” i ruszanie w nieznane byle jak najszybciej wpasc w wir nowych
      znajomosci i zapomniec.

      Duzo moglabym pisac, ale generalnie uczuciami rzadzi u mnie Rak, tak mysle, a
      rozumem i dzialaniem to raczej Lew.
      Ta opozycje Saturna w Lwie do Slonca w Wodniku w kwadraturze do Urana w
      Skorpionie odczuwam wyjatkowo hamujaco i bolesnie. Trudne gwaltowne wybory,
      ciagle hamowanie, nieustanne wspinanie sie pod gorke, juz mysle ze moge
      rozwinac skrzydla, a tu trach.....wszystko zaczyna mi sie walic i znowu od
      poczatku, typowe Syzyfowe Prace.

      Bylabym bardzo wdzieczna za wszelkie sugestie, dyskusje, cokolwiek co
      pozwoliloby mi poznac siebie lepiej i wyjasnic rzeczy, ktore sa jeszcze dla
      mnie zakryte, a ktore Wy Kochani Astroforumowicze dostrzegacie.

      Pozdrawiam cieplutko
      Sage77
      • rencle Re: ascendent Sage77 21.03.07, 00:50
        Wlasnie patrze na Twoj horoskop SagesmileTyle piszesz o tym lwie a mi tu wychodzi
        rak na asc.Koncowka ale rak.Co prawda jest teoria , ze w koncowce znak jest
        coraz slabszy a na poczatku silny.Gdybys miala byc lwem na asc to by bylo
        widac.Pierwsze co mi sie w oczy rzucilo to twoj wielki krzyz w znakach
        stalych,nieczesto spotykam ludzi z taka konstelacja.W jego sklad u ciebie
        wchodzi slonce,saturn,uran i jowisz.
        • kita32 Re: ascendent Sage77 21.03.07, 01:17
          Przy położeniach planet, to brałoby się pod uwagę, że to Rak, ale dla
          ascendentu, to już liczy się jak by był we Lwie, bo odziaływanie znaku jest
          bardzo silne na początku. Na godzinę 15.11 już ascendent był we Lwie.
        • sagefighter Re: ascendent Sage77 21.03.07, 11:43
          Droga Rencle!

          No coz, mozliwe, ze widzisz we mnie Raka, ale w wiekszosci sytuacji to jestem
          Lwem.Tutaj w tej kwestii przychylam sie do opinii Kity. Pozatym nie jestem do
          konca przekonana o wysmienitej dokladnosci pan pielegniarek (ktore serdecznie
          bym pozdrowila- robia kawal ciezkiej roboty),ktore odczytywaly moja godzine
          urodzenia. Wtedy jest taki kociol na sali porodowej, ze jesli za pozno o jedna
          minute spojrzaly na zegarek to mam inaczej wpisana godzine. Minuty sa wazne,
          wiec ta jedna wiecej i juz Ascedent inny.
          Ale coz, teraz to juz po ptakach.

          Powiedz droga Rencle, co twoim zdaniem znaczy ten wielki krzyz w znakach
          stalych, bo mnie to zaciekawilo.
          Pozdrawiam

          sage77
          • kita32 tylko półkrzyż 21.03.07, 12:06
            Ja bym Jowisza już nie wliczała do Wielkiego Krzyża, bo 10^ odchyłki od ścisłej
            opozycji do Urana, 8^ od ścisłej kwadratury z Saturnem i 9^ od ścisłej
            kwadratury ze Słońcem - to zbyt duża odległość czasowa od ścisłego aspektu - i
            to jeszcze (z wyjątkiem Słońca) do powolnych planet.
            Tylko półkrzyż (Saturn, Uran, Słońce).
            Przynosi napięcie wewnętrzne. Kojarzy mi się z pewną wybuchowością na tle
            emocjonalnym, bo Uran jest w trygonie z silnym Księżycem w Raku.
            Również kojarzy mi się z napędem do działania, ale na przykład z powodu jakiś
            problemów.
            A jak go odczuwasz, Sage?
            • sagefighter Re: tylko półkrzyż 21.03.07, 13:29
              Droga Kito!
              Czuje to dokladnie tak jak ty opisalas. Problemy, ktore pojawiaja sie w moim
              zyciu napedzaja moja energie w celu ich rozwiazania. Czuje sie wtedy doslownie
              jak ryba w wodzie. Cos jest trudne do zalatwienia? Wtedy sobie mysle-
              niemozliwe, dla mnie nie ma rzeczy niemozliwych i juz cos robie, chociaz czesto
              kosztuje mnie to duzo nerwow. Ale wtedy zalatwiam sprawe do konca w jak
              najkrotszym czasie, konkretnie bez zbednych opoznien.Ale fakt faktem jest, ze w
              srodku we mnie, nawet jesli niby jestem spokojna to cos sie dzieje...Nawet
              spokoj jest tylko pozornym spokojem, ta jakas wewnetrzna drazliwosc jest we
              mnie caly czas i strasznie mnie meczy. Czuje to jako ciagle poczucie
              niebezpieczenstwa, ze musze byc czujna i przygotowana na jakis atak z zewnatrz,
              ciagle czuwanie aby nie byc zaskoczonym.
              Nie potrafie sie wyluzowac poprostu i myslec o niczym. Niezmordowana jestem w
              planowaniu: dzis zrobie to, jutro tamto...

              Pozdrawiam
              Sage77

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka