do pracy, po raz kolejny straciłam pracę

już nie mam siły szukać następnej, stresować czy będzie ok czy znowu coś nie wyniknie. Stwierdziłam że się po prostu nie nadaję, mam takiego pecha. Mój facet powiedział że mam się nie martwić, że sobie poradzimy. Ale i tak mam doła bo miałam tyle planów, chciałam odłożyć trochę kasy na remont pokoju a tu znowu nic z tego. I znowu siedzę sama i nie mam celu w życiu a już było tak dobrze, już trochę odżyłam i znowu ta sama beznadzieja od nowa, co kiedyś

doradźcie mi co mam robić? Bo czuję że znowu zacznę być sfrustrowana i nerwowa jak kiedyś. Jak się pogodzić z tym że będę siedziała w domu? Jak wypełnić ten wolny czas? Bo oprócz neta, nic mi nie przychodzi do głowy. Co jeszcze można w domu robić, żeby nie zwariować?