Kot od wczoraj jest... zimny. Zachowuje się normalnie, je, bawi się, łasi się, na nic nigdy nie chorował. Nie mam jak mu zmierzyć temp (jestem sama, zabiłby mnie ;>

, ale jest wyraźnie chłodniejszy od pozostałych kotów i ode mnie. Jedyne nietypowe zachowanie - do spania szuka odosobnionych miejsc, aktualnie zakopał się pod kołdrą w sypialni, czego nigdy nie robił, raczej śpi z w towarzystwie drugiego kota.
Tu gdzie jestem, jest problem z weekendowym wetem (do rodzącej krowy ktoś by się pofatygował, ale do kota?). No i się zastanawiam - pakować się o świcie i wracać do domu, jechać z kotem do lekarza, czy czekać i obserwować? Co może oznaczać taka obniżona temperatura? Podpowiedzcie, internet milczy na ten temat, a ja panikuję z braku pomysłów.