Dodaj do ulubionych

Kogo stać na wolontariat?

17.02.16, 20:36
Na fali wątku o op shopach - zainspirowało mnie zwłaszcza to zdanie z postu Findus:

"Wolontariat? Buhahaha - w sklepie? W Polsce? Ludzie tu pracują, żeby mieć na chleb!"

I jeszcze jedno, tym razem nie Findus wink

"Jesteś emerytką z dorosłymi dziećmi i własnym mieszkaniem bez kredytu, możesz się tak bawić."

Czy naprawdę jesteśmy tacy biedni, że nikogo nie stać na nieodpłatne przepracowanie kilku godzin? I co w tym złego, jeśli robią to emerytki z dorosłymi dziećmi i bez kredytu? wink Przecież nikt nie oczekuje wolontariatu od młodych pracujących rodziców spłacających kredyty.
Obserwuj wątek
    • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 20:40
      ja jestem wolontariuszką, co prawda w prozwierzęcej organizacji, ale też czas pochłania no i tez kasę. Pracuję normalnie, mam dodatkowo jeszcze pracę "po godzinach". Jak się chce, to można
      • ofelia1982 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 08:48
        Masz dzieci?
        • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 09:02
          mam syna, ale już odchowanego. Ale wcześniej też pomagałam.
        • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 09:05
          wcześniej udzielałam korepetycji w ośrodku dla samotnych matek raz w tyg. w sumie chyba to mi więcej czasu zajmowało...
          • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:12
            Z jakiego przedmiotu? Mam nadzieję, że z nowoczesnej antykoncepcji.
            • za_mszowe Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 19:44
              Nie wyzlosliwiaj sie,moze douczala jakies niewiasty do matury albo pokazywala im jak skutecznie zaprezenyowac sie na rozmowie o prace. Moze uczyla tez jezyka obcego,tez mam za soba podobny wolontariat lektorski.
              • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 19.02.16, 09:54
                Na pewno czekała ją duża praca, to często nieco upośledzone Panie, była tu kiedyś wolontariuszka z takiego ośrodka, kobiety nie potrafiły tam nawet myć podłóg.
                • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 19.02.16, 09:55
                  dzieci tych kobiet uczyłam pustaku. Matematyki, fizyki i chemii.
                  • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 19.02.16, 09:58
                    I co? Dzieci mam nadzieję inteligentniejsze od matek? Czasem tak się zdarza.
                    • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 19.02.16, 10:00
                      co co? jedne bardziej lotne, inne mniej, jak to dzieci.
    • tol8 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 20:45
      Czy mnie stać? Nie myślałam o tym nigdy w ten sposób. Działam prężnie w Szlachetnej Paczce, dorywczo w Caritas i schronisku. Nie wyobrażam sobie życia bez tego.
      • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 20:48
        no właśnie, nie dla każdego świat kończy się na jego korzyści. Też nie myślałąm o tym, czy mnie stać. smile
      • bi_scotti Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 20:51
        "Stac" w sensie ducha, tak? Bo ja inaczej to policzyc wink Tego tzw. "ducha spolecznikowskiego" wynioslam z domu, oboje rodzice (jako i ich rodzice) cale zycie udzielali sie spolecznie, rowniez w czasach gdy tzw. "prace spoleczne" staly sie karykatura takiego uczciwego, z serca plynacego volunteering. Nie pamietam roku czy miesiaca, w ktorym jako dorosla osoba nie bylabym w cos zaangazowana wlasnie jako volunteer. Pisalam juz kiedys o tym, ze poki dzieci byly male, w szkolach, moj volunteering mniej-lub-bardziej obracal sie wokol zajec szkolno-dzieciecych. Odkad jestesmy empty-nesters, mam bez porownania wiecej wolnosci w wyborze moich "causes" do wspierania smile To naprawde nie jest kwestia ilosci posiadanego wolnego czasu czy pieniedzy, to jest taki troche nalog - niektorzy w niego wpadaja, innym nie jest to dane smile Life.
        • echtom Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:02
          > "Stac" w sensie ducha, tak? Bo ja inaczej to policzyc wink

          Bardzo prosto - pracujesz za darmo przez godzinę, podczas której normalnie mogłabyś zarobić kasę, czyli ponosisz stratę wink
          • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:05
            no nie.... wink
          • ola_dom Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:05
            echtom napisała:

            > Bardzo prosto - pracujesz za darmo przez godzinę, podczas której normalnie mogłabyś zarobić
            > kasę, czyli ponosisz stratę wink

            No nie zawsze, bo jak pracujesz na etacie 8 godzin dziennie i nie masz żadnych robótek zawodowych poza tym - to w grę wchodzi tylko duch.
          • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:15
            >podczas której normalnie mogłabyś zarobić kasę.

            Albo odpocząć po całym dniu harówy na kasie i przy dwójce dzieci oraz dojazdach śmierdzącą komunikacją miejską, nie wspomnę o domowych obowiązkach typu umycie podłogi. Może tak: niech te bogatsze lub już "dorobione" Paniusie zaoferują ową godzinę zwykłym zmęczonym całodzienną orką przy dzieciach i pracy typu kasa w Tesco lub wykładanie towarów owym matką i tylko pomyją im podłogi w mieszkaniu, dopilnują dzieci, a w tym czasie owa matka podda się owej godzinie urokowi wolontariatu w wybranej dziedzinie.
            • sfornarina Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:25
              > Może tak: niech te bogatsze lub już "dorobione" Paniusie zaoferują ową godzinę zwykłym zmęczonym całodzienną orką przy dzieciach i pracy typu kasa w Tesco lub wykładanie towarów owym matką i tylko pomyją im podłogi w mieszkaniu, dopilnują dzieci, a w tym czasie owa matka podda się owej godzinie urokowi wolontariatu w wybranej dziedzinie.'

              Zanim się stałam "dorobiona", kopę lat te podłogi myłam i umęczonym matkom pomagałam przy dzieciach, gdy one po wolontariatach się szwędały. Więc, hmm tego... wink
              • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:30
                A jaka w owym czasie była Twoja ogólna sytuacja materialna?
                • sfornarina Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:33
                  Od pierwszego do pierwszego, a jak nie starczy, to "jakoś to będzie" smile
                  • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:37
                    Czyli dobrą, bez kredytów, to faktycznie duża ulga.
    • fomica Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 20:53
      > Czy naprawdę jesteśmy tacy biedni, że nikogo nie stać na nieodpłatne przepracowanie kilku godzin?
      Powiem tak - stać tych, którzy mają za dużo wolnego czasu. Nie ma to wiele wspólnego z pieniędzmi, choć niewątpliwie większy komfort i skłonność do pomagania mają ci o dobrej sytuacji finansowej. Mnie byłoby stać, w tym sensie, że nie potrzebuję pracować 12 h dziennie żeby przeżyć, bo pracuję tylko 4, ale wolny czas wole przeznaczyć na dziecko i rodzinę. Gdy dziecko dorośnie to może wtedy.
      • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:04
        nie prawda, ja nie mam "dużo wolnego czasu". To kwestia chęci.
        • sfornarina Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:08
          > To kwestia chęci.

          Oczywiście, że tak smile
          Poza tym wolontariat to frajda i fantastycznych ludzi można poznać.
          • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:12
            dokładnie, przyznam, że swego czasu to był jeden z podstawowych powodów mojego wolontariatu (żeby poznać ciekawych, fajnych ludzi o podobnym zakręceniu) smile
        • fomica Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:36
          A ja mam właśnie takie chęci że mam małe dziecko, które mnie potrzebuje. I nie wydłużę mu czasu spędzanego w żłobku do 10 h, bo mamusia w wolnym czasie ma kaprys poznawać nowych, fantastycznych ludzi.
          • sfornarina Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:39
            > I nie wydłużę mu czasu spędzanego w żłobku do 10 h, bo mamusia w wolnym czasie ma kaprys poznawać nowych, fantastycznych ludzi.

            Przeciez nikt Cię nie zmusza. Ale daj żyć innym tak, jak oni chcą.
            • fomica Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:44
              A ja komuś nie daję żyć?? Komu?
          • sfornarina Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:47
            > A ja komuś nie daję żyć?? Komu?

            "I nie wydłużę mu czasu spędzanego w żłobku do 10 h, bo mamusia w wolnym czasie ma kaprys poznawać nowych, fantastycznych ludzi."

            Nie wiem, jakoś strasznie pogardliwie Twoje powyższe zdanie zabrzmiało...
            • fomica Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:49
              Dlaczego pogardliwie? Pisze o sobie, dla mnie cos takiego to byłby kaprys, spędzanie ciekawie czasu kosztem czasu i potrzeb dziecka, a że nie mam babci pod ręką, więc czas mojego wolontariatu spędziłby w żłobku. I tego nie zrobię. Nie wiem gdzie tu widzisz niedawanie komus żyć.
            • sfornarina Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:49
              Jeszcze tylko dodam, fomica, że wolontariat naprawdę nie musi oznaczać dwóch dodatkowych godzin każdego dnia, żeby dziecko musiało po godzinach w żłobku lub świetlicy siedzieć.
              Mój wolontariat to było półtorej godziny weczorem raz w tygodniu, od 19:30 do 21:00. Z małym dzieckiem też się da o tej porze - dziecię śpi, tato w domu smile
              • edelstein Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 10:15
                Skad ci przyszlo do glowy,ze ta to jest w domu?
                • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:18
                  Pewnie mężuś zadowolony, że po całym dniu nawet do żony nie może się przytulić bo to po wolontariatach po nocy się szwenda. A potem nagle zdziwienie, że kochankę sobie przygruchał. I jakoś nie ma już zrozumienia, że kochanka wolontaryjnie (bez kasy) strzeli mu laskę i przytuli.
                  • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:25
                    dobrze Ty się czujesz?
                  • araceli Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:27
                    kaz_nodzieja napisał(a):
                    > Pewnie mężuś zadowolony, że po całym dniu nawet do żony nie może się przytulić
                    > bo to po wolontariatach po nocy się szwenda. A potem nagle zdziwienie, że kocha
                    > nkę sobie przygruchał. I jakoś nie ma już zrozumienia, że kochanka wolontaryjni
                    > e (bez kasy) strzeli mu laskę i przytuli.

                    Mój chłop osobisty na działalność społeczną poświęca więcej czasu ode mnie. Nie widzę w tym powodu do szukania kochanka. Takie dziwy panie bezjajeczny wink
                    • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:29
                      Założę się - mieszkanie macie swoje, bez kredytu (zwłaszcza "wiadomego" kredytu) oboje nie wykonujecie mało płatnych zawodów typu on magazynier, Ty sprzątająca? Dzieci brak albo już "samoobsługowe".
                      • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:46
                        no i co? Oczywistością jest, że ludzie lepiej wykształceni są bardziej chętni do wolontariatu. coś chcesz wykazać, czy tak z nudów klepiesz w klawiaturę. przypominam, że jesteś na forum wąskich specjalistek.
                      • araceli Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 16:53
                        kaz_nodzieja napisał(a):
                        > Założę się - mieszkanie macie swoje, bez kredytu (zwłaszcza "wiadomego" kredytu
                        > ) oboje nie wykonujecie mało płatnych zawodów typu on magazynier, Ty sprzątając
                        > a? Dzieci brak albo już "samoobsługowe".

                        Załóż się - przegrasz z kretesem tongue_out
          • echtom Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:54
            Fomica, ale czemu tak agresywnie piszesz?
            • fomica Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:00
              Ee, że co? na czym niby polega ta agresja?
              Ktoś wyżej na mój komentarz odpisał "nieprawda, to tylko brak chęci". Odpowiadam w tym samym tonie: nieprawda, nie tylko brak chęci. Również sytuacja życiowa, aktualne obowiązki i obciążenia.
              • echtom Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:07
                Więcej osób napisało, że nie ma czasu ze względu na dzieci i jakoś nikt się ich nie czepia. Może dlatego, że nie dodały pogardliwych komentarzy o tych, którzy mają za dużo wolnego czasu i kaprys poznawania fajnych ludzi.
                • fomica Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:12
                  Nie widzę niczego pogardliwego w "za dużo czasu". Jak byłam młoda i bezdzietna, to czasu miałam dużo, nawet za dużo. I spędzałam go inaczej niż obecnie.
                  Jeśli mi kama odpisuje, że "to tylko brak chęci' i dodaje argument o poznawaniu fajnych ludzi, to odpowiadam, że dla mnie, w mojej obecnej sytuacji, poznawanie ludzi kosztem czasu dla dziecka byłoby kaprysem, tak to postrzegam. Wyjaśniłam to już raz.
                  • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:16
                    nie napisałam do Ciebie o poznawaniu fajnych ludzi... odpowiedziałam Sfornarinie przecież.... boszesz
                  • rosapulchra-0 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 18:14
                    Fomica, to zdanie ma bardzo negatywny i pogardliwy ładunek:
                    I nie wydłużę mu czasu spędzanego w żłobku do 10 h, bo mamusia w wolnym czasie ma kaprys poznawać nowych, fantastycznych ludzi.

                    Wcale się nie dziwię, że dziewczyny odczuły je w ten sposób.
                    • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 19:25
                      To naprawdę godne potępienia, że dla matki malutkiego dziecka jego potrzeby są priorytetem.
                      • rosapulchra-0 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 20:21
                        Dla ciebie priorytetem powinna być wizyta u psychiatry w zakładzie zamkniętym. Natychmiast.
              • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:14
                napisałam, że to KWESTIA chęci. a nie że brak chęci smile nikt Cię nie zmusza do wolontariatu, musisz faktycznie być przemęczona wyluzuj. Jeśli Cię uraziłam, to przepraszam, nie miałam takiego zamiaru, ale nie zgadzam się z tym, co napisałaś i tyle. Ja także nie mam czasu, ale go znalazłam, bo chciałam. to mniej więcej taka prawda jak to, że nie ma czasu ćwiczyć. Ja znalazłabym czas, ale mnie to nudzi i nie lubię.
              • burina Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 23:12
                Albo brak wiedzy. Są też formy wolontariatu, które wcale nie stoją na przeszkodzie w spędzaniu czasu z dzieckiem.
                U mnie na przykład mamy z wózkami roznoszą starszym osobom książki z biblioteki. Można korepetycji nieodpłatnie udzielać (no tu warunek, że chcesz poświęcić godzinę gdy dziecko śpi na coś niezwiązanego z domem). Można podczas spaceru z dzieckiem komuś psa wyprowadzić. Zakupy z supermarketu przywieźć. Pójść na spacer na cmentarz i jakiś opuszczony grób uprzątnąć. Można jakiejś instytucji charytatywnej ulotkę zaprojektować, teksty na stronę zredagować, newslettera albo bloga pisać.
                • madzioreck Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:59
                  Do schroniska w Korabiewicach co tydzień w niedziele przyjeżdża na wolontariat jedna pani z córką. Co tydzień, tak wspólnie spędzają czas z psiakami. Psom jest fajnie i im jest fajnie. Czasem do schroniska wpada jakiś pojedynczy wolontariat pracowniczy albo szkolny - wpadają, pytają co jest do roboty i robią, przez jeden dzień raz na jakiś czas albo jednorazowo. Nie wiem, czemu ludziom wydaje się, że wolontariat to tylko jakieś codziennie ciężkie godziny do odbębnienia.
                  • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 16:16
                    od biedy można ustawić zlecenie stałe na koncie chociaż na 5 zł miesięcznie. To tez się bardzo liczy przecież.
                    • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 16:19
                      Nie mam zamiaru babsku w fundacji zarabiającemu na prezesowaniu 6000 zł dokładać do jej sytej pensyjki.
                      • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 16:22
                        ..... żal i ból dupy, przecież Ci napisałam wyżej, że kieruję swoje posty do osób wykształconych i o pewnej wrażliwości i kulturze.
                        • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 16:58
                          Osoby niewykształcone to niższy sort? Albo te co muszą tyrać na dwóch zmianach by utrzymać rodzinę? Żenująca jesteś.
                        • rosapulchra-0 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 18:16
                          Kama, nie gadaj z trollem. Szkoda twojego zdrowia i urody.
                    • sfornarina Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 16:24
                      Ja się akurat nacięłam na te "fundacje". Jak przestałam im płacić, to mnie chyba 4 lata ścigali telefonicznie, świątki piątki i weekendy, żebym się nawróciła i znów płaciła. Nigdy więcej.

                      Wolę za dużo większą sumę zrobić paczkę świąteczną biednemu dziecku niż płacić fundacji...
                      • ola_dom Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 21:11
                        sfornarina napisał(a):

                        > Ja się akurat nacięłam na te "fundacje". Jak przestałam im płacić, to mnie chyba 4 lata ścigali
                        > telefonicznie, świątki piątki i weekendy, żebym się nawróciła i znów płaciła. Nigdy więcej.

                        A skąd mieli telefon? Ja nigdy nie miałam przypadku, że ktoś się o coś upominał telefonicznie. Przysyłają oczywiście różne "przypominacze" pocztą, ale to nie jest zupełnie uciążliwe, a czasem wzruszające, bo serdecznie dziękują, czy t.p.
                        Ale mojego telefonu nigdzie nie mają. To i lepiej, bo takie telefony mogą tylko zniechęcić. Fakt, koleżanka opowiadała, że ma ustawione zlecenie przelewu na jedną fundację i niedawno zadzwonili, czy by nie zwiększyła kwoty przelewów... Była tak zniesmaczona, że wcale się jej nie dziwię. Chyba ktoś grubo nie pomyślał w tej fundacji, jak kazał dzwonić po ludziach.
        • wuika Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 07:26
          Napisz, że jeszcze organizacji czasu. I ten, który nie spędza jakiejś minimalnej ilości godzin tygodniowo na pomaganiu to po prostu nieogarnięty człowiek, który pomóc nie chce tongue_out
          • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 09:03
            nie, wcale tak nie uważam. sama jestem słabo zorganizowana.
            • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 09:04
              a jak się już tak czepiamy czasu, to w sumie można ustawić przelew dla jakiejś organizacji pomocowej, nawet 5 zł miesięcznie. To też się liczy, a czasu nie zajmuje wcale.
      • echtom Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:11
        > Gdy dziecko dorośnie to może wtedy.

        Ja też zaczęłam się w to "bawić" dopiero przy dużych dzieciach. Trochę dla higieny psychicznej - żeby poczuć się wreszcie człowiekiem, a nie tylko maszyną do zarabiania pieniędzy.
    • sfornarina Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 20:55
      Od dawna udzielam się w wolontariacie - poza obecną, roczną przerwą i to wyłącznie dlatego, że tymczasowo mieszkamy w Ameryce.
      Natychmiast po powrocie do UK wracam do wolontariatu, mimo małego dziecka na stanie i jednoczesnego powrotu do pracy zarobkowej smile
      • rosapulchra-0 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 18:19
        A w jakiej dziedzinie się udzielałaś w wolontariacie w UK?
        • sfornarina Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 18:27
          Scouts i Girlguiding, z większym naciskiem na to drugie smile
          Robiłam też research dla BHF, ale to była jednorazowa robota przez internet - zajęło mi to około miesiąc.
    • 18lipcowa3 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 20:58
      Mam pracę dom i 2 dość małych dzieci.
      Byłabym skrajnie złą matką gdybym zabierała czas dzieciom na wolnotariat.
      Nie mówię że nie - od lat biorę udział w krótkich akcjach , potem może jak dzieci podrosną owszem.
      • echtom Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:06
        > potem może jak dzieci podrosną owszem.

        No dokładnie, przecież nie mówię, że każdy przez całe życie. Ale ze zdania inspirującego wynika, że to jest w ogóle poza zasięgiem wszystkich.
        • fomica Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:43
          Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi w tym wątku. Ktośtam napisał że skoro "Jesteś emerytką z dorosłymi dziećmi i własnym mieszkaniem bez kredytu, możesz się tak bawić." No taka jest prawda, z czym tu dyskutować? Wolontariatem zajmują się ci, którzy nie mają aktualnie spraw pilniejszych i bardziej przyziemnych, czyli albo bardzo młodzi, studenci, albo juz dojrzali z odchowanym potomstwem, albo bezdzietni, wolni, nieobciążeni codziennymi obowiązkami.
          • pade Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:05
            Albo Ci, którzy mają taką potrzebę.
            • bi_scotti Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 13:44
              pade napisała:

              > Albo Ci, którzy mają taką potrzebę.

              Exactly. Ja mysle, ze tu jest pies pogrzebany. Tak jak niektore kobiety uwazaja za konieczne nalozyc codziennie make-up, jak inne musza pobiegac czy pojsc na Zumba, tak sa i tacy, dla ktorych bycie volunteer jest potrzeba zyciowa i tyle. Nie bardzo sobie wyobrazam jak mialabym wychowywac moje dzieci i ksztaltowac w nich te rozne tam wartosci, o ktorych ksztaltowanie chodzilo bez tzw. "swiecenia przykladem" wink Czlowiek uczy dzieci mycia zebow, mowienie "przepraszam" i "dziekuje", uczciwosci, czytania ksiazek, gotowania, sprzatania po sobie, ciekawosci swiata, uprzejmosci dla ludzi etc. etc. etc. etc. bedac takich postepowan codziennym przykladem. W to wpisuje sie volunteering smile Dla tych, ktorzy maja te potrzebe, oczywiscie wink Wiec ja np. nie moglam sobie odpuscic bycia volunteer gdy dzieci byly male & impressionable, bo wlasnie chodzilo o to zeby ten przyklad "wyniosly z domu". No i wyniosly ... thanks god big_grin Cheers.
              • chocolate_cake Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 14:48
                Dokładnie. Po pierwsze trzeba chcieć. Pomagam nie za wiele ale tyle ile mogę teraz. Czasem wpłacę coś na leczenie kotów a czasem dokarmiam z córką bezdomne. Przyjdzie czas na wyprowadzanie schroniskowych psów, na pewno będziemy to robiły z córką chociaż teraz jest ciężko z codziennymi dojazdami, nauką i egzaminami. Ale plan i chęć jest.
            • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 14:57
              Nie znam statystyk, ale wydaje mi się, że ci ostatni - nie będący bogaci, nie będący w wieku emeryckim ani studenckim za to mający własne rodziny na utrzymaniu stanowią najmniejszą grupę w strukturach wolontariatu.
          • komorka25 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:12
            Nie jestem emerytką, pracuję duąo, dojeżdżam do pracy, mam kredyt, rodzinę, sprawy pilne, całkiem przyziemne, a mimo to znajduję czas na wolontariat. Oczywiście nie codziennie, ale 1-2 razy w tygodniu po 2-3 godziny. Naprawdę to nie zabija. Wolę raczej sprzątać w nocy, niż odmówić pomocy.
            • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 14:59
              Widocznie jesteś osobą z dużą ilością energii, wiele ludzi po pracy 10 godzin dziennie (z dojazdami) niekoniecznie typowo siedzącej i mający jeszcze do ogarnięcia dzieci nie ma siły na spędzenie dodatkowych godzin bezpłatnej pracy.
    • anika772 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:17
      Na razie mnie nie stać. Jak dzieci sobie pójdą, wtedy tak.
    • aga_sama Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:41
      Mnie nie stać. I co z tego. Kilka godzin w tygodniu robię coś, za co mogłabym dostać kasę. Tylko co którym pomagam tej kasy nie mają. Jestem jeszcze głupsza wg niektórych standardów, bo dokonałam samoopodatkowania na 3 organizacje, którym przelewam co miesiąc jakieś grosze.
    • sanrio Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:43
      Ha! Pewien uznany profesor ginekolog - położnik, legenda w moim mieście, lat jakoś 70+ jest wolontariuszem w szpitalu, w którym ostatnio rodziłam. Robi obchody, młodzież wpatrzona w niego jak w obraz, wszyscy chodzą jak trusie i kłaniają się w pas jak profesor przechodzi. Tak mnie to pozytywnie zaskoczyło, mnie by się pewnie nie chciało - mam duży szacun dla takich ludzi. Zresztą dla wszystkich wolontariuszy.
      • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:00
        Jak lekarz i to legenda to ma pieniądze, dom bez kredytu, pewnie nawet jako tako zabezpieczone finansowo dzieci więc może się w to bawić, tym bardziej, że jest na emeryturze.
        • rosapulchra-0 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 18:23
          Co ty z tym kredytem masz? Irytujący jesteś jak wesz na psie.
    • chocolate_cake Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 21:55
      Na razie niestety nie jestem w stanie a bardzo bym chciała. Dzieci podrosną, kredyt co prawda zostanie wink ale wtedy na pewno uda mi się.
    • hermenegilda_zenia Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:00
      Dla mnie wolontariat to nie kwestia pieniędzy, tylko czasu, którego aktualnie w ogóle nie mam - dzieci, praca, brak czasu na sen i odpoczynek. Byłam wolontariuszką w pogotowiu opiekuńczym w grupie najmłodszych dzieci przez wiele lat, od czasów liceum, ale to właśnie taki typ wolontariatu, że nie można sobie ot tak przestać, bo jednak maluchy się przyzwyczajają i "zniknięcie" wolontariusza może być dla nich trudniejsze do ogarnięcia, niż fakt, że tego wolontariusza nigdy by nie było. Dlatego nie mogąc robić tego regularnie i systematycznie podjęłam trudną decyzję o rezygnacji. Jak będę starsza i dzieci podrosną to może wrócę do tego, tyle że tym razem raczej wybrałabym wolontariat w hospicjum albo schronisku dla psów.
      • rosapulchra-0 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 18:25
        No proszę. Taka szlachetna, a na forum tego nie widać. Zaskoczyłaś mnie bardzo pozytywnie.
    • lauren6 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:04
      W Polsce wolontariat ma bardzo popsutą opinię przez oszustów, którzy pod ten termin podpinają normalną pracę, za którą nie chcą komuś zapłacić ze zwykłego skapstwa. Kto zaliczył kiedyś darmowy staż czy praktykę roześmieje ci się w twarz słysząc propozycję wolontariatu jako pracy w sklepie. To brzmi jak zwykły wyzysk i chęć dorobienia się na cudzej stracie (darmowej pracy).
      • echtom Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:10
        Też prawda, niestety.
      • notting_hill Re: Kogo stać na wolontariat? 19.02.16, 12:39
        Dokładnie tak. Ostatnio mną zagotowało, bo marka, która od lat organizuje warsztaty rozwojowe dla kobiet i bierze za to od uczestniczek ciężkie pieniądze, szukała wolontariuszy do obsługi. .. noz kurde, może czas żeby zacząć bojkotowac takie przedsięwzięcia? Skoro oni nie płacą ludziom normalnie jak za pracę.
    • fin-dus Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:11
      I to się nazywa przekłamanie, echtom.
      Nie chodziło absolutnie o wolontariat ogólnie, tylko wolontariat w sklepie. Przez ręce przepływają człowiekowi pieniądze (kupno, sprzedaż, zysk - nie żadna zbiórka bezpośrednio na chore dziecko), a człowiek sam pracuje za darmo. I w sumie nie wie, gdzie te pieniądze są dalej transferowane.
      Wiesz, że zbierający na wszelkie WWF dostają pieniądze od każdej "upolowanej" osoby? Taka światowa organizacja, nie dojrzeli do wolontariatu?

      Sama przepracowałam w wolontariacie całe studia, więc bardzo proszę - nie wkładaj mi w usta tego, czego nie powiedziałam. Chodziło mi tylko i wyłącznie o wolontariat w sklepie (gdyż tego dotyczył tamten wątek).
      • konwalka Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:18
        na razie mam wstręt
        przez wiele wiele lat pracowałam wolontaryjnie
        to znaczy nazywało się to umowa o dzieło
        pieniądze...nie, nic juz nie bede mowic
        • rosapulchra-0 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 18:28
          Konwalka, w Polsce, czy w UK?
      • echtom Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:22
        Ok, chyba mam prawo coś źle zrozumieć? Wyjaśniłaś i ok. Choć w sumie nie do końca się zgadzam, bo pomagając w sprzedaży koleżankom, które zajmują się leczeniem i sterylizacją kotów, wiem, gdzie są dalej transferowane pieniądze.
    • solejrolia Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:24
      Jedna z moich znajomych zrezygnowała z pracy (mąż dobrze zarabia), dzieci "odchowane", czasu sporo i tak jakoś się potoczyło, że w ramach wolontariatu jest w fundacji niosącej pomoc dzieciom ciężko chorym.
      Trzeba mieć czas i warunki ( Choćby dobre zaplecze fnansowe w postaci męża) na taką pracę. Ja nie dałabym rady, nie stać nas na to i nie mogę pozwolić sobie na takie stałe zobowiązanie.
      I wiem o czym piszę, gdyz kiedyś byłam dość mocno zwiazana z jedną z takich fundacji, i wycofałam się. Pomagam teraz doraźnie, ale na stałe- nie.
    • mum2004 Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:33
      W moim przypadku również to kwestia czasu, praca na prawie cały etat, dojazdy, trójka dzieci w tym jedno roczne w żłobku, gotowanie, lekcje - wolontariat to mam teraz w domu...
      Trochę nad tym ubolewam, w liceum byłam zaangażowana w wolontariat (hipoterapia), chciałabym za jakiś czas do tego wrócić. Narazie przyznaję się że podpieram się nosem i marzę o chwili dla siebie.
    • fit_ewcik Re: Kogo stać na wolontariat? 17.02.16, 22:42
      niestety jak sie pracuje po 10-12h na dobę to trudno znalez czas jeszcze na wolontariat uncertain kiedys na studiach pomagałam w schronisku ale teraz dom praca nie ma opcji, ale może jak dzieci podrosną to uda mi się zaangażować je w jakąś pomoc żebyśmy razem np wyprowadzali psy w schronie.
    • wuika Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 07:22
      Mnie nie przeszkadza - nie widzę nic złego - w tym, że na wolontariacie czas pożytecznie spędzają osoby, które go mają. Ale czasem mnie mierzi ocenianie osób, które na takie zaangażowanie nie mogą sobie pozwolić, bo egoiści, niczego nie dają od siebie, plepleple. Nie, nie zawsze da się wszystko tak zorganizować, żeby jeszcze wykroić X godzin tygodniowo i często jeszcze jakieś pieniądze.
      • araceli Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 07:51
        wuika napisała:
        > Ale czasem mnie mierzi ocenianie osób,
        > które na takie zaangażowanie nie mogą sobie pozwolić, bo egoiści, niczego nie
        > dają od siebie, plepleple.

        Bo chyba wszystko rozbija się o postrzeganie 'nie mogą sobie pozwolić'. I jakoś tak w życiu bywa, że wolontariuszami rzadko są np. niepracujące żony przy mężu. Nie chcesz - nie pomagaj nie ma obowiązku. Ale pisanie, że wolontariuszka to wyrodna matka bo dziecko w żłobku zostawia na 10h to już mocna przesada.
        • echtom Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 08:36
          > Ale pisanie, że wolontariuszka to wyrodna matka bo dziecko w żłobku zostawia na 10h to już mocna przesada.

          To akurat nie jest przesada - nie chodzi o to, by uciekać w wolontariat kosztem spraw ważniejszych. Ale te sprawy ważniejsze nie zajmują zwykle całego życia i większą przesadą jest pisanie, że wolontariat to rozrywka dla znudzonych paniuś, które nie wiedzą, co zrobić z nadmiarem wolnego czasu i/lub kasy.
          • araceli Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 08:47
            echtom napisała:
            > To akurat nie jest przesada - nie chodzi o to, by uciekać w wolontariat kosztem
            > spraw ważniejszych.

            Tak - to gruba przesada bo takich ludzi praktycznie nie ma a sugeruje się jakby to była norma. 'Mamusia ma kaprys wolontariatu to zostawia dziecko w żłobku na 10h'.

            Swoją drogą wolontariat najczęściej odbywa się nie kosztem dzieci tylko własnego wolnego czasu. Ot - jeden idzie na fitness a inny wyprowadzić psy w schronisku (bez wartościowania). Są ludzie, którzy posiadaniem dziecka są w stanie wytłumaczyć wszystko - regularnie np. nie chodzą dna zebrania Wspólnoty mieszkaniowej (raz do roku 2h) bo 'mam małe dziecko!'. Są tacy (totalna mniejszość) co przyjdą na zebranie z tym dzieckiem a inni po prostu 'nie mogą sobie pozwolić'.
            • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 09:13
              zgadzam się z Tobą smile
        • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:10
          > I jakoś tak w życiu bywa, że wolontariuszami rzadko są np. niepracujące żony przy mężu.

          A jak często są nimi wymęczone pracownice Tesco mające na utrzymaniu dwójkę własnych dzieci przy mało zarabiającym mężu albo i bez? Albo kobiety pracujące w fabryce na taśmie, oszczędzające każdy grosz by ich dziecko nie miało na prywatny angielski, ale na lepszy obiad lub jakikolwiek wyjazd na wakacje?
      • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 09:12
        widzisz, wszystko zależy od punku siedzenia i chyba od jakiegoś wyczulenia. Wyżej naprawdę w swoich postach nie miałam zamiaru ani nikogo oceniać ani się wywyższać, a zdaje się, że Fomicę uraziłam tą kwestia chęci. z drugiej strony po wypowiedziach niektórych poczułam się jak wyrodna matka odbierająca rodzinie czas, lub, jak właśnie znudzona życiem paniusia nie mająca prawdziwych i ważnych obowiązków i zajmująca się pieskami i kotkami. Dodam, że nie raz słyszałam od ludzi nie pomagających w ogóle, że zajmuję się zwierzakami a tyle jest dzieci głodnych i cierpiących. Odpowiadam, że zostawiam to pole dla nich, niech się wykażą.
        • echtom Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 09:34
          > Dodam, że nie raz słyszałam od ludzi nie pomagających w ogóle, że zajmuję się zwierzakami a tyle jest dzieci głodnych i cierpiących. Odpowiadam, że zostawiam to pole dla nich, niech się wykażą

          A, to klasyk, że najwięcej do powiedzenia mają ci, którzy sami nic nie robią smile Dobrze odpowiadasz.
          • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:06
            Siedzą na zasiłku? Wtedy faktycznie nic nie robią. Ale jeśli pracują to jak najbardziej robią.
    • sueellen Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 09:28


      Tydziń ma dokładnie 168h. Ni mniej ni więcej....
      Mmmm... Pomyslmy... Pracuje od 40 do 60h tygodniowo
      Dojazd do pracy 45 min w jedną stronę = 7.5h tygodniowo
      Na sen potrzeba 56h tygodniowo

      Zostaje mi tygodniowo około 50h dla siebie, dzieci, partnera, ogarnięcie domu, zakupy i hobby. Nie wiem gdzie miałabym wcisąć jeszcze wolontariat...
    • julita165 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 10:21
      Ja nie znam nikogo kto zajmowałby się jakimkolwiek wolontariatem ale fakt, że znajomi to sami pracujący obciążeni kredytami i małymi dziećmi ludzie. W czasach studenckich też to nie było w modzie, może wtedy nie było takich ofert ? a może dlatego że kierunek studiów był wyjątkowo ciężki i mało kto miał na takie rzeczy czas a jeżeli juz go wygospodarował to po to żeby dorobić.
    • pitahaya1 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 14:04
      Tu nie zawsze chodzi o czas. Nie zawsze.
      Mam znajomych, którzy czas mają, ale wolontariatem NIGDY się nie zajmą. Nie i już. Nie wpłacą złotówki, nie pomogą osobiście i nieco pogardliwie podchodzą do tych, którzy coś bezinteresownie robią. Widzą to zaangażowanie jako właśnie kaprys, głupotę, naiwność lub widzimisię pańci z pieskiem.

      Podziel ludzi na tych, którzy chcą pomagać lub nie. Tych pierwszych podziel na tych, którzy mają na to czas/pieniądze i tych, którzy z róznych powodów nie mogą.

      Tych, którzy mogą i chcą jest niewielu. Nie krytykuję pozostałych, bo za każdą decyzją stoją jakieś argumenty. Nie wnikam, dlaczego tek kto może i ma mozliwości, nie chce się włączyć. Nic na siłę. Nie każdy musi.

      MOże nie wolontariatem, ale taką luźniejszą pomocą zajmuję się od lat. Raz częściej, raz mnie, w zależności od czasu. Czasem tylko wrzucę do puszki kilka zł.
      Bardzo często spotykam się z takim włąśnie podśmiewywaniem się, czy umniejszaniem takiego zajęcia. Ot, tak już jest.

      Kiedyś mamę starałam się namówić na wolontariat, bo po przejściu na emeryturę szlag ją po ścianach nosił.
      Popatrzyła na mnie, jakbym mówiła co najmniej o przepisaniu rodzinnego majątku na schronisko dla kotów. W końcu wymyśliła bajkę, że ona nie może patrzeć na to cierpienie i biedę, więc... nie pomoże. Chodziło o zajęcia wolontaryjne 1-2 razy w tygodniu. Łącznie 3-4 godziny tygodniowo.
      Gdzieś jednak przewinęło się "ale za darmo?".
      Ano właśnie...
      Za darmo.

      • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:02
        Może faktycznie Twoja Mama nie nadaje się do danego wolontariatu? Dla nikogo patrzenie na cierpienie i biedę nie jest przyjemne, a wielu ludzi nie jest w stanie przełamać tej bariery.
        • pitahaya1 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:37
          Umówmy się, że to nie byłyby zajęcia w melinie, czy w pokoju obok trzeźwiejącego pana domu.
          To była propozycja, z którą w swojej okolicy wyszła m.in. jej koleżanka. Darmowe zajęcia w klubie, do którego przychodziły dzieciaki, których rodziców nie stać było na płatne super-hiper zajęcia. Żadna patologia i podarte ubrania. Biedę i cierpienie nei ja wymyśliłam.
          Była propozycja innej pomocy i innych zajęć.
          Wszystko źle, bo zwierzęta nie, bo dzieci nie, inna pomoc nie.
          Ja nie kazałam jej do hospicjum iść i pomagać.
          I to ona wyszła z hasłem "coś bym porobiła w wolnej chwili".
    • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 14:51
      Drogi Echtom, to nie był żaden zarzut z mojej strony. Wszędzie na świecie wolontariatowi najwięcej uwagi i czasu poświęcają bogate kraje (ilu znasz Etiopczyków żyjących w Etiopii będących wolontariuszami?) oraz bogatsi ludzie niż ci biedni.
    • jola-kotka Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:01
      Chyba każdego kto ma w sobie wystarczająco dużo empatii. Mnie nie,nie nadaje się.
      • kaz_nodzieja Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:03
        Wiemy i pamiętamy Jolko-Paczko, dlatego uważamy, że nie powinno nikogo na siłę namawiać na wolontariat, natomiast jeśli ktoś sam od siebie zdecydował się komuś pomóc to powinien dotrzymać słowa, nie uważasz?
        • jola-kotka Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 23:47
          Jako nowa osoba na forum dużo pamiętasz smile. Kochana moja gazetko ja jestem jola-kotka nie jola- paczka.
    • joa66 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 15:58
      Mnie nie stać organizacyjnie/emocjonalnie na regularny , typowy wolontariat.

      Angażuję się jednak w różne sprawy i projekty "dla ludzi" w czasie wolnym i za darmo. "Problem" polega na tym, że z małymi wyjątkami, sa to rzeczy, które MI sprawiają frajdę, a przy okazji korzystają inni. To więc bardziej hobby niż wolontariat.
      • sfornarina Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 16:28
        Ale wolontariat ma sprawiać frajdę, a nie być umęczeniem smile
        Ja w UK pracowałam z dzieciakami i to uwielbiałam.
      • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 16:29
        to ma sprawiać frajdę, inaczej to jest męczeństwo, a nie wolontariat.
        • joa66 Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 16:58
          Wiem, że to ma być fraida też. Tylko ja i tak bym to robiła "dla siebie", nawet gdyby pies z kulawą nogą na tym nie skorzystał bezpośrednio - takie działania okołokulturalne, rzeczy, ktore - moim zdaniem- muszą być zrobione dla "kultury" , a ludzie to tak przy okazji smile

          Plus zdarza mi się robić gratisowe tłumaczenia, dla celów wyższych lub kogoś w trudnej sytuacji.

          Ale nie jestem w stanie zadeklarować stałej organizacyjnej współpracy nikomu (typu każda piewrsza sobota miesiąca, itd). Nie jestem w stanie zobowiązać się emocjonalnie (i organziacyjnie też ) do utrzymywania relacji , w której człowiek liczy na moje w miarę stałe wsparcie.
          • kama265 Re: Kogo stać na wolontariat? 19.02.16, 09:48
            no i super, każdy niech robi co może/chce, niegdzie nie jest napisanie, że wolontariat to tylko jak zobowiązanie na lata podpisane smile
    • stara-a-naiwna Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 16:17
      mnie na chwilę obecną nie stać
      wczesniej miałam 2 prace - w sumie ponad etat
      teraz mam małe (żłobkowe) dzieci i pracuję

      mając wybór czas poświęcić rodzinie a pracy - staram się to dzielić tak, żeby wszyscy byli zaspokojeni (nasze potrzeby finansowe i potrzeby dzieci)
      obecnie o wolontariacie nie ma mowy. Było by to kosztem finansów (które może nie jakieś tragiczne ale bóg wie jak dobre nie są) albo kosztem czasu moich dzieci.

      ps. pracuję od czasów studiów (studiowałam dziennie) i już wtedy nie było mnie stać na wolontariat
      • demodee Ale tak właściwie 18.02.16, 16:58
        to o co chodzi w tym całym wolontariacie?

        Że ludzie, którzy mają zapewniony byt wykonują bezpłatnie pracę, którą chętnie wykonaliby inni ludzie, tyle że za pieniądze?

        Np. matka z córką poświęcają parę godzin w tygodniu na wyprowadzanie bezpłatnie psów ze schroniska. A inna matka chętnie wyprowadzałaby te psy, ale za pieniądze, bo musi nakarmić swoją córkę. Ale właściciele schroniska jej nie wynajmą do tej pracy, bo przecież psy wyprowadzane są za darmo przez te wolontariuszki.

        Czy o to chodzi w idei wolontariatu?
        • kiddy Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 17:08
          Naprawdę myślisz, że schronisko nie zapłaci biednej matce, żeby miała za co nakarmić dziecko, bo inna matka zrobi to samo za darmo? Nic nie wiesz o schroniskach i ich stanie finansowym, prawda?
          • demodee Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 17:16
            Zgadza się, nic nie wiem o schroniskach. Ale sądzę, ze mają jakieś fundusze i z pewnością, jeśli przyjdzie wolontariuszka i podejmie się wyprowadzania psów w każdy poniedziałek i czwartek, to już nie zostanie zatrudniona za pieniądze osoba do wyprowadzania tych psów w poniedziałki i czwartki.

            Czy się mylę?
            • stara-a-naiwna Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 17:24
              gllobalnie:
              hipotetycznie oczywiście

              jest 10 pracowników schroniska którzy oprócz sprzątania boksów i innych rzeczy mają w obowiązku wyprowadzanie psów.
              i zgłasza się 20 wolontariuszy który regularnie chcą wyprowadzać psy i zgłaszają się kolejni wolontariusze którzy chcą wyprowadzać

              to dla mnie jest oczywiste że w perspektywie albo ktoś obetnie etaty (nie przedłuża komuś umowy, albo jeśli jeden z pracowników odejdzie na emeryturę nie zatrudnią na jego miejsce nowego itp)
              Bo cześc obowiazków pracowniczych przejmie ktoś inny (czy to wolontariusz czy to maszyba)

              czy się mylę?

              ps. a realia schroniska są takie, ze nikt za spacerowanie jako takie płacić nie będzie bo brakuje pracowników do wszystkiego i budżet jest napięty i ledwo wiążą koniec z końcem... wiaodmo
              • demodee Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 17:37
                Jak to - nikt nie będzie płacić za spacerowanie? Jeśli psów nie trzeba wyprowadzać to znaczy, że wolontariusze wykonują niepotrzebną robotę, tylko po to, żeby sobie udowodnić, że są szlachetni, a psom to zwisa. Jeśli zaś psy trzeba wyprowadzać, to bogaci wolontariusze zabierają pracę ludziom, którzy potrzebują pracy, żeby nakarmić swoje rodziny.

                Czy przypadkiem wolontariat nie jest szkodliwy społecznie?
                • madzioreck Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 17:41
                  Nie. Rzeczywistość schroniskowa jest taka, że jeśli nie ma kto tego psa wyprowadzić na spacer (bo pracowników za mało a wolontariuszy brak), to pies na spacer nie pójdzie, po prostu. Jeśli nie będzie kto miał z psem pracować, oswoić, naprawić, przygotować do adopcji - to po prostu nikt tego nie zrobi i pies zostanie w schronisku do grobowej deski, nierzadko przerażony/zdziczały/agresywny/problemowy.
                  • demodee Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 17:52
                    Czyli tak - właściciele schroniska wymyślili sobie taki biznes, że przyjmują dużo psów i mało pracowników. Część roboty z założenia ma być wykonana przez wolontariuszy. Jeśli wolontariusze nie przyjdą, to psy będą zdziczałe, przerażone, problemowe, bo pracownicy opłacani tych psów nie wyprowadzą i nie zsocjalizują. Jak się trafią wolontariusze, to fajnie, część psów na tym skorzysta i pójdzie do adopcji.

                    Czy schroniska są pod jakimś nadzorem? Czy taki model biznesowy jest akceptowalny przez ten nadzór w naszym kraju?
                    • araceli Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 17:57
                      demodee napisała:
                      > Czy schroniska są pod jakimś nadzorem? Czy taki model biznesowy jest
                      > akceptowalny przez ten nadzór w naszym kraju?

                      Schronisko BIZNESEM???? Błahahahahahahaha big_grin
                      • demodee Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 18:10
                        Zamiast się ze mnie wyśmiewać, wytłumacz, kto jest właścicielem schronisk? Czy to są jacyś bogaci ludzie, którzy z miłości do zwierząt płacą za dzierżawę terenu, klatki, karmę, weterynarzy i zatrudnionych pracowników? Czy może organizacje, jeśli tak, to skąd biorą środki na weterynarzy, karmę itd.? A może gminy?

                        Piszesz jak znawczyni, oświeć mnie więc, proszę...
                        • madzioreck Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 19:37
                          Skąd się urwałaś, przepraszam? Schroniska są na przykład. gminne, albo fundacyjne (np. schronisko w Korabiewicach podlega pod fundację Viva!). Korabki utrzymują się wyłącznie z darowizn, a część schronisk jest dotowana "państwowo", ale w luksusy też nie opływają.
                          Istnieją też schroniska-mordownie, w których zwierzęta znikają, po prostu, bo może właśnie ktoś sobie biznesy próbuje kręcić, ale mówimy normalnych, uczciwie działających ośrodkach.
                          Pracowników opłacanych w schronisku jest bardzo niezbędne minimum, bo nie ma kasy na wszystko, na pełną obsługę, karmy, leki, wyposażenie, leczenie i diabli wiedzą co jeszcze. Więc to nie tak, ze pracownik pierdzi w stołek i nie wyprowadzi psa, bo nie. Po prostu ta garstka pracowników nie ma kiedy i jak wyprowadzić na spacer kilkuset zwierzaków.
                          Mam nadzieję, że wyjaśniłam.
                          • kaz_nodzieja Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 19:54
                            Fundacja Viva? Ta co od wieków zbiera "2000 zł na wykup osiołka Felicjana", a ogłoszenie modułowe w lokalnej GW jak wyliczyła jedna osoba wykupuje za około 25 000 zł? I daje zarobić rzeźnikom (mimo, że propaguje wegetarianizm)? Rzeźnik oczywiście już ostrzy nóż na osiołka Matołka czy Felicjana, ale wiedziony resztkami człowieczeństwa dzwoni do fundacji mówiąc krótko "Macie tydzień na zebranie forsy inaczej osiołek Felicjan/Gerwazy tudzież Gucio straci życie" (tu następuje w słuchawce charakterystyczny brzdęk ostrzonego toporka) i co tydzień fundacja daje do poczytnych gazet (gdzie moduł reklamowy zwykle kosztuje wielokrotność wartości osiołka Gucia tudzież Felicjana) łzawe ogłoszenie składające się każdorazowo z kilku elementów - już niemal ostrzącego na osiołka nóż podłego rzeźnika (mającego jednak resztki człowieczeństwa - patrz wyżej), zabiedzonego osiołka (Maurycego lub Gerwazego) lub względnie kucyka i nie wygórowanej kwoty zaledwie 2000 zł, która stanowi mniej niż 10% pensji zarządu fundacji. I biedne emerytki ledwie wiążące koniec z końcem jak Echtom lub ubodzy studenci dorabiający nocami w barach, a dniami na korepetycjach, żywiący się w tanich mlecznych barach wysupłują ostatnie grosze nie wiedząc, że są dymani w kakao aż furczy od bogatych od siebie.
                            • kaz_nodzieja Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 20:02
                              "OSIOŁEK KAROL PROSI O ŻYCIE!!!
                              Mamy czas do 20 lipca aby zebrać 1800 zł!!!
                              Mała, ciemna komórka handlarza to cały świat osła Karola.
                              Spędził tu życie ? i tu jego życie dobiega mety. Cztery ściany, rozpadające się drzwi izardzewiałe kraty woknie.
                              Karol był reproduktorem. Dopóki był potrzebny ? miał prawo do życia. Mijały dni, miesiące, lata. Osiołek nie wiedział jak smakuje zielona trawa, ani jak to jest wygrzewać się wletnim skwarze słońca. Czas płynął nieubłaganie. Nadeszła starość ? i nawet ona nie okazała się litościwa. Na starość Karol okazał się zbędny. Jego miejsce zajął nowy, młody osiołek.
                              Karol dostał zaś bilet w jedna stronę ? na rzez. Bowiem świat nie toleruje darmozjadów."

                              Trochę wysoka cena jak za starego (mięsa z tego nie będzie, chyba że dla psów) osła. To nie jest młode wartościowe mięso. Hm... I naprawdę w całej fundacji nie było kasy by jednorazowo wpłacić na osła te 1800 zł, przecież to nawet nie jedna dziesiąta ich pensji tylko musieli "zadatkować" a na resztę zrzucą się naiwniacy, bardzo często dużo biedniejsi od panów i panienek z zarządu?





                              • kaz_nodzieja Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 20:05
                                1800 zł to cena za starego osła podczas gdy młody i pełnowartościowy kosztuje około 2000 zł, na przykład tu:

                                allegro.pl/osly-osiol-osiolki-ogier-stanowka-siwy-i-czekolada-i5983997978.html

                                Albo oni są idiotami płacącymi zawyżone ceny za stare zwierzęta albo robią idiotów z ludzi. Sądząc po tym, że fundacja działa prężnie stawiam na to drugie.
                            • madzioreck Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 20:09
                              Chyba Ci się coś pomyliło.
                            • echtom Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 22:42
                              > I biedne emerytki ledwie wiążące koniec z końcem jak Echtom

                              Komuś chyba odbiło - do emerytury to ja mam jeszcze przynajmniej kilkanaście lat big_grin
                          • demodee Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 20:19
                            Niestety, nic nie wyjaśniłaś.

                            Jeśli właścicielem schroniska jest fundacja, która utrzymuje się z darowizn, to co się stanie ze zwierzętami, jeśli darowizn zabraknie? Jest to jakiś dziwny sposób myślenia - ludzie dadzą, to będzie karma. A jak darowizny nie wpływają, to co się dzieje z tymi zwierzętami - głodują czy są usypiane w tych uczciwie działających ośrodkach? I co to znaczy, że garstka pracowników nie ma kiedy wyprowadzić psa? To może pracowników jest za mało albo psów za dużo? I czy to prawda, że gmina daje dotację na psa, więc psów się nie usypia, tylko siedzą w tych klatkach, wolontariusze wyprowadzają (jak się pojawią) albo nie, a dotacja wpływa?
                            • kaz_nodzieja Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 20:24
                              To niewygodne pytania. Natomiast darowizn nie braknie bo naiwnych ludzi jest pełno. Emerytka od ust sobie odejmie by wpłacić albo studentka ledwo mająca na stancję. Ilość przekrętów w fundacjach jest wielka. Jest jest pewne - prezesi i członkowie zarządu tych fundacji na pewno nigdy głodować nie będą regularnie dokarmiani darmową pracą naiwnych serduszek i wpływami innych serduszek, nie rzadko z pensją lub emeryturą 10 krotnie niższą niż pensja prezesa.
                              • fin-dus Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 22:52
                                Moja "ulubiona" to góra grosza.
                                forsal.pl/artykuly/840334,zgorszeni-gora-grosza-tylko-polowa-zebranych-pieniedzy-trafila-do-domow-dziecka.html
                                Rewelacyjny pomysł na życie. Nawet pewna bardzo mądra i wyszczekana forumowiczka ich zasila, do czego się ostatnio na forum przyznała.
                                • kaz_nodzieja Re: Ale tak właściwie 19.02.16, 09:28
                                  Która?
                            • madzioreck Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 20:57
                              Wyjaśniłam Ci, kto jest "właścicielem" schroniska, natomiast z pozostałymi pytami trzeba się zwrócić do schronisk, bo ja tego nie wiem.

                              Ale prawda jest taka, że co niby ma się stać z tymi zwierzętami? Wyrzucanymi z aut, błąkającymi się, podrzucanymi pod bramę schronisk? (jakoś do durnych ludzi nikt nie ma żalu, tylko na fundacje się wylewa pomyje. A tymczasem, helou, te zwierzęta nie spadają tam z nieba uncertain ) Jak według Ciebie jest OK? Nie przyjąć, bo nie starczy czasu na spacery, olać? Ktoś chce pomagać, to pomaga, a wokół tłumek z zarzutami, który dupy nie ruszy, a potrafi się tylko czepiać i węszyć oszustwa.
                              No jest za dużo zwierząt, a za mało pracowników, co wiec proponujesz, żeby było dobrze? Usypiać zwierzęta na wejściu? Olać, zostawić na pastwę losu, wtedy przynajmniej czepliwym będą się zgadzały rachunki, bo psów nie będzie "za dużo"? uncertain
                              • kaz_nodzieja Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 21:03
                                Nie rokujące humanitarnie uśpić. Tak się robi za granicą, psy agresywne, zbyt stare idą do uśpienia. W efekcie psów do adopcji jest mało więc można stawiać warunki przyszłym właścicielom np. są sprawdzani pod kątem mieszkania, zarobków. U nas daje się psy byle komu kto przyjdzie, byle był trzeźwy i pełnoletni.
                                • madzioreck Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 21:06
                                  Nieprawda.
                                  A jakby tak uśpić nierokujących, okrutnych ludzi krzywdzących, porzucających zwierzęta, to problem bezdomności zwierząt rozwiązałby się sam suspicious
                                  • kaz_nodzieja Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 21:37
                                    Jestem za usypianiem za równo nie rokujących psów, jak i ludzi, dla dobra wszystkich.
              • araceli Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 18:00
                stara-a-naiwna napisała:
                > jest 10 pracowników schroniska którzy oprócz sprzątania boksów i innych rzeczy
                > mają w obowiązku wyprowadzanie psów.
                > i zgłasza się 20 wolontariuszy który regularnie chcą wyprowadzać psy i zgłaszaj
                > ą się kolejni wolontariusze którzy chcą wyprowadzać

                Tak - na przykładzie tego wątku widać wolontariuszy walących drzwiami i oknami big_grin
                • stara-a-naiwna Re: Ale tak właściwie 19.02.16, 08:07
                  napisałam przecież, ze to przykłąd / hipotetyczny dla wytłumaczenia mechanizmu
        • stara-a-naiwna Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 17:10
          nie wiem jaka jest idea wolontariatu w PL
          czasami mam wrażenie, ze szukanie oszczędności bo przyjdzie ktoś i zrobi za darmo i nie trzeba będzie płacić a z drugiej strony: myślę, ze w wielu przypadkach ktoś by chętnie zrobił za pieniądze to co inni mogą pozwolić sobie robić za darmo.

          (nie nie ma szans na wyprowadzanie z dziećmi psów ze schroniska - mam swojego psa z resztą ze schroniska - i go wyprowadzam wiec nie mam czasu na wyprowadzanie innych a dwa - wolę wziąć psa i tak mu polepszyć byt niż jeździć na wyprowadzanie)

          aaa... i może nie wolontaryjnie jako wolontariat ale od czasu do czasu oddaje ubrania po dzieciach i swoje "dla biednych" (cokolwiek by to nie oznaczało - wożę do zaprzyjaźnionej pani Danusi ze świetlicy środowiskowej z myślą, ze ona już odda komu trzeba).
          więc nie wolontariat ale jakaś tam bezinteresowna pomoc "potrzebującym" jest
          • maj18-98 Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 17:44
            Moja praca sprawia mi frajdę, owszem. A jak sobie pomyślę ile zarabiam to znaczy, ze od 20 lat działam w wolontariacie.
          • chocolate_cake Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 18:05
            Ja też ma razie nie mam czasu na spacery z psami ze schroniska a chciałabym to zrobić dla tych zwierząt i kiedyś na pewno mi się uda. Na razie mam przygarnięte dwa koty i nimi się zajmuję smile
          • echtom Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 18:39
            > nie wiem jaka jest idea wolontariatu w PL czasami mam wrażenie, ze szukanie oszczędności bo przyjdzie ktoś i zrobi za darmo i nie trzeba będzie płacić a z drugiej strony: myślę, ze w wielu przypadkach ktoś by chętnie zrobił za pieniądze to co inni mogą pozwolić sobie robić za darmo.

            Dlatego mam mieszane uczucia co do wolontariatu w instytucjach zatrudniających etatowych pracowników. Niedawno przeczytałam, że w jednym z 3miejskich muzeów wolontariusze oprowadzają zwiedzających po wystawach i z deczka się zdziwiłam. Sama najchętniej wspieram drobne lokalne inicjatywy, przeważnie kociarskie, nieregularnie, bo system pracy nie pozwala mi inaczej. O kiermaszach i tymczasowaniu kotów pisałam już wcześniej. Teraz podam przykład, jak można zrobić coś pożytecznego, nie robiąc praktycznie nic. Kiedy kupuję suchą karmę dla swoich kotów, zamawiam dużą pakę (12-15 kg) w sklepie internetowym. Mnie się opłaca, bo powyżej pewnej kwoty nie płacę za przesyłkę. Koleżanki z jednej fundacji od każdej transakcji zrobionej przez link na ich stronce dostają 2 %. Połowę tej karmy oddaję dziewczynom z drugiej fundacji i w ten sposób wspieram dwie - paroma kliknięciami i wiadomością na FB "odbierz karmę". Tak więc można podzielić zadania według możliwości: ci, którzy mają więcej czasu, pracują "w terenie", a reszta wspiera ich działalność wirtualnie, bez angażowania czasu i sił.
            • burina Re: Ale tak właściwie 18.02.16, 23:41
              Z moich obserwacji wynika, że to jest pierwsza, no może druga rzecz, jakiej się uczy na MBA, w szkółkach biznesowych i na różnego rodzaju zarządzaniach: tam gdzie się da obsługuj pracę wolontariuszami.
              I też jeden z główniejszych wniosków, jaki proponują wszelkie firmy audytowe biorące grubą kasę za swoje ekspertyzy, zwłaszcza jeśli chodzi o instytucje, których głównym celem nie jest generowanie zysków: za dużo etatów, za mało wolontariuszy.

              A propos muzeów, to ja się zdziwiłam, jak się dowiedziałam, że do tych największych, to żeby być wolontariuszem trzeba przejść kilkuetapowe rozmowy kwalifikacyjne, dostarczyć referencje, zaświadczenia o niekaralności, o odbytych szkoleniach kierunkowych, no i najlepiej być żoną bogatego męża. A i tak miejsce się zwalnia dopiero wtedy, jak któraś z poprzedniczek zniedołężnieje albo umrze. I z drugiej strony: jeśli nie udzielasz się charytatywnie w odpowiednio prestiżowym miejscu, to cię nie ma.
    • moniakociara Re: Kogo stać na wolontariat? 18.02.16, 18:09
      Kiedyś byłam wolontariuszką w 'charity shopie', ale pracowałam na 1/2 etatu. Przy pełnym nie dałam już rady. Teraz z chęcią poszłabym na wolontariat do schroniska, ale najpewniej nie dam rady czasowo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka