Dodaj do ulubionych

noworodek - mały potwór

18.11.07, 23:45
Wszystkim w domu rządzi układ pokarmowy noworodka. Dobrze, że już
zaczyna czasem kontaktować (noworodek, bo jego układ to wielka
zagadka). Żona słania się na nogach, wkręcili jej że karmienie
piersią to najważniejszy jej życiowy cel i obowiązek, więc widujemy
się znad dzidziusia, a jak dobrze pójdzie, to czasem wymienimy trzy
zdania. Krzyczy, je, sika, je, krzyczy, sika, czasem śpi (noworodek).
I to ma być takie cudowne???
Ja chcę swoją ukochaną żonę z powrotem!!!
Obserwuj wątek
        • lambert77 Re: noworodek - mały potwór 19.11.07, 07:36
          nie marudzić nie marudzić smile rozmnażać się ku chwale ojczyzny smile
          nikt nie mówił że dziecko to przygoda big_grin jak wojsko big_grin ?? Na
          szczęście nie wiemy co to karmienie piersią więc naszego można było
          najpierw zostawiać na 2 godziny potem na 4 jak w zegarku.
    • egon26 Re: noworodek - mały potwór 19.11.07, 08:40
      matijas77 napisał:
      > Ja chcę swoją ukochaną żonę z powrotem!!!

      Spoko spoko kiedyś wróci, kiedyś będzie tak samo jak przed narodzinami dziecka,
      uwierz mi wiem co mówię. Wyślesz dziecko na studia i od razu dobre czasy wrócą ;D
      Swoją drogą trzeba było tu przyjść przed zapłodnieniem wytłumaczylibyśmy ci ile
      się w życiu zmienia po porodzie wink
      • matijas77 Re: noworodek - mały potwór 19.11.07, 19:20
        no tak, ale wiedza przed jest zawsze teoretyczna!!!
        myślałem o opcji szkoły z internatem, a ostatnio podrzuciłem żonie
        myśl o żłobku z internatem wink
        tylko komu by wtedy grzechotać różową żyrafą??
    • m.matkowski Re: noworodek - mały potwór 20.11.07, 20:08
      Minie kilka miesięcy i będzie prawie tak jak dawniej (kogo ja chcę oszukać ;o)
      "Krzyczy, je, sika, je, krzyczy, sika, czasem śpi" Hmmm? Nie wymieniłeś jeszcze
      jednej rzeczy - dosyć istotnej w zakresie serwisu noworodka. Krzyki i sikanie to
      moim zdaniem pestka.
      Odwagi i powodzenia!
      • matijas77 Re: noworodek - mały potwór 21.11.07, 01:01
        no tak, ale o zgrozo, okazało się, że obserwacja kup to badanie
        przyrodnicze, małe laboratorium domowe, wrzucasz żonie w obiad
        marchewke, i co wyjdzie z dziecka? zobacz sam!
        nie no a w ogóle repertuar córki rozszerzył się: 1) o zabawę różową
        żyrafą i grzechotką (tzn, my grzechoczemy, ona się patrzy chwilę, a
        my się cieszymy), 2) patrzenie tacie głęboko w oczy (pewnie się
        zastanawia, dalczego to coś nie daje mleka), 3) spanie przy
        komputerze.
        Będzie lepiej!
        • m.matkowski Re: noworodek - mały potwór 21.11.07, 20:00
          A kiedy się "potworek" urodził?
          "Potwór" zamieszkujący u mnie zamienił się w słodkiego brzdąca po jakiś 7
          miesiącach.
          A laboratorium analityczne w zakresie kupy będzie czynne jeszcze przez jakiś
          czas - jak wprowadzicie pokarmy stałe (np. marchewkę) i zacznie je jeść bez
          grymaszenia, to dopiero zacznie być ciekawie.
          A zatem wszystko przed tobą ;o)
          • matijas77 Re: noworodek - mały potwór 21.11.07, 22:28
            misia ma 3,5 tygodnia i wlasnie spi mi na rece przy kompie, bo nie
            sposob jej uspokoic sad
            jest slodkim bobasem i troche mi szkoda, ze rosnie.
            kupy? poki co luz, fakt, masz racje, jak beda wieksze to sie
            zacznie cyrk.
            • m.matkowski Re: noworodek - mały potwór 24.11.07, 20:36
              3,5 tygodnia, ale fajne dziecko! Krzyś był wtedy taki malutki. O taki! Można go
              było trzymać na rękach godzinami. A teraz 10 kilo żywej wagi, a jak się wyrywa
              to nawet 15. I nauczył się już raczkować (jak jakiś foko-zając, bo robi to
              takimi susami). Z każdym dniem jest coraz fajniej i codzienne serwisowanie
              Młodego, nie jest takie straszne. No i oczywiście zajęcie Męża - codzienne
              kąpanie dziecka.

              ----
              Sam zjem swoją <a
              href="HTTP://http://fotoforum.gazeta.pl/3,0,970491,2,1.html">kaszkę!</a>
    • sineira Re: noworodek - mały potwór 14.12.07, 21:33
      Spoko spoko, odzyskasz niewiastę, trochę cierpliwości i będzie dobrze. BTW masz
      niepowtarzalną okazję zostać cudownym bohaterem przy stosunkowo małych
      kosztachwink Pamiętam, jakim wielkim uwielbieniem do chłopa napełniało się serce
      moje w pierwszych 3 miesiącach życia dziecięcia, gdy słyszałam te cudowne słowa:
      "śpij kochanie, ja go przewinę"wink))
    • wilma.flintstone Re: noworodek - mały potwór 16.12.07, 11:34
      matijas77 napisał:

      Żona słania się na nogach, wkręcili jej że karmienie
      > piersią to najważniejszy jej życiowy cel i obowiązek,

      To jest dla mnie, podobnie jak powszechny obowiazek mezczyzn do
      bycia przy porodzie, jedna z najwiekszych zagwozdek nowoczesnego
      podejscia do wychowu i pielegnacji dzieci. Jak ja urodzilam dziecko
      15 lat temu, to karmilam 2 miesiace, bo na tyle mi starczylo sily,
      cierpliwosci, wytrzymalosci, energii. Dziecko gryzlo mnie jak
      opetane, wylam z bolu, wiec zakupialm butle plus sztuczny pokarm i
      NIKOGO to nie obchodzilo. Poloznej na kontroli po prostu o tym
      fakcie zakomunikowalam tonem nie znoszacym sprzeciwu i juz. A teraz?
      Moje kolezanki morduja sie czesto wbrew wlasnej woli i zdrowemu
      rozsadkowi, bo tak kazala polozna. Teraz trzeba jescze miec blokady
      na wszytskich szafkach kuchennych, plastikowe narozniki na stole,
      wykladziny antyposlizgowe...Jezu, jakim cudem przezylam dziecinswto
      swoje wlasne i swojego syna? Bogu dziekuje, ze nie musze przezywac
      calej tej paranoi.
      • matijas77 Re: noworodek - mały potwór 22.12.07, 23:01
        i co noc wyje, godzinami, nie śpi, katastrofa; moje uczucia
        ojcowskie bledną z dnia na dzień; coś mi sie wydaje, że nie pobędę
        tym ojcem jakoś długo,chyba że jednak kupię ten prozak albo
        przynajmniej nerwosol...
        • kasiapro1 Re: noworodek - mały potwór 23.12.07, 09:05
          Wtrace slowko na temat wycia.Moj syn wyl przez pelne 4 m-ce,wisial
          na cycku co godzine,w miedzyczasie kupa,siku i tak w kolo,Oczywiscie
          maz dzielnie spal,czasem podal w nicy dziecko,ale z zasady dziwil
          sie ze go budze i pytal czy glupia jestem czy jak?No brak instynktu
          to ja rozumiem,ale sluchu?
          Po takich dramatycznych przejsciach,powiedzialam sobie nigdy wiecej
          dzieci-syn ma 4 lata,jestem w drugiej ciazy,bo chyba sie zapomina.
          No,ale dewiza dla rodzicow to:
          stopery i dobry krem pod oczy,warto!!
        • egon26 Re: noworodek - mały potwór 23.12.07, 10:24
          matijas77 napisał:
          > i co noc wyje, godzinami, nie śpi, katastrofa; moje uczucia
          > ojcowskie bledną z dnia na dzień;

          A ty się pewnie spodziewałeś że zaraz po porodzie pomoże ci naprawiać auto i
          będzie same szóstki ze szkoły przynosił - genialnie
        • johnnysixcannons Re: noworodek - mały potwór 23.12.07, 13:11
          He He Strzel baranka w ścianę i wróć to cię przytulimy!&wink
          Na pociechę powiem Ci,że to nie trwa wiecznie.Moja ma już prawie 3
          lata,ale była zawsze cichym dzieckiem,co nie znaczy,że nie przeżyłem
          kilku takich akcji.Ja miałem traumę kompielową;tłumaczyłem jej,że
          kompiułka i smarowanie są fajne,potrzebne,a tu opór nie i
          wrzask.Żona mi zdjęcie po takiej kąpieli zrobiła jak leże na dywanie
          i dochodzę do siebie.
          A dziś wygląda to tak,że koło 2-3 przychodzi mały gluś na
          autopilocie,wpycha się i resztę nocy śpię tak pół na poduszce,pół
          wisząc.
          • matijas77 Re: noworodek - mały potwór 23.12.07, 22:10
            hej, johnny, miód na moje serce, moja też wyje po kąpieli,
            smarowanie i ubieranie to horror dla ucha, to znaczy ja już się
            przyzwyczaiłem, ale były kryzysy, zastanawiam się, czy ją jakoś
            krzywdzę czy co, takie małe nic, a drze się jak prosie, serio.
            ale ostatnio w nocy przesadziła...
    • megi.3 Re: noworodek - mały potwór 29.12.07, 22:09
      spoko, jeszcze wszystko przed toba wink zabkowanie i inne takie smile gonitwy zeby
      zalozyć pampka biegającemu juz uciekinierowi itp itd smile
      a nieprzespane noce przy niemowlaku? normalka wink
      swoja droga, jak ja to przezylam i to razy dwa smile
      moje lepiej zaczeły spac jak przestawilam je na flaszkę, czyli jak mialy koło
      pół roku, ale ten terror laktacyjny wink
      • m.matkowski Re: noworodek - mały potwór 01.01.08, 15:15
        A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jak minie najgorsze i Malec
        będzie tak strasznie fajny (np. przyjdzie do taty i się przytuli), to się
        człowiek postara o następne, żeby sobie przypomnieć jak było "fajnie" przez
        pierwszy rok.
        • matijas77 Re: noworodek - mały potwór 18.01.08, 23:30
          wiecie, fakt, że się sprawdza to, co mówili nam znajomi, dwa
          miesiące to sajgon, a tu dzidzia ma dwa i pół i już sporo kuma, więc
          i śmiechy, i gadanie, i zabawy; pracujemy nad dzieckiem, lepiej
          sypia, my też lepiej sypiamy smile)), w sumie nie najgorzej; pozostał
          zwyczaj wycia po kąpieli, ttylko czekam, kiedy sąsiedzi napiszą do
          sądu z prośbą, żeby nas eksmitować wink, a ja proszę, małą na łapki
          i "ciii, ciiii" przez 20 min., luzik, co? człowiek się wyrabia, hehe.
              • matijas77 Re: noworodek - mały potwór 19.01.08, 22:06
                hehe. wiecie jakie ma wyczucie pi-aru? znajomi przyszli, żeby poznać
                dzidziusia, posiedzieli trochę, i mówią, a co ty wygadujesz na to
                dziecko, takie spokojne! no i ledwo się drzwi za nimi zamknęły, a
                dzidzia w ryk, i tak 1,5h. przyznajcie, nie są sprytne te maluchy? a
                jeszcze 3 miesięcy nie ma. sobie poradzi w życiu mała.
                • m.matkowski Re: noworodek - mały potwór 19.01.08, 22:51
                  To się nazywa wersja exportowa i każde dziecko to potrafi. Krzyś też jest
                  grzeczny przy gościach i oczywiście tak samo, jak twoja córka, daje nam popalić
                  jak tylko wyjdą.
                  Na szczęście rośnie i za jakieś, hmmm, 16 lat powinno mu przejsć. Mam nadzieję ;o)
                  • samwieszkimjestem a propos wycia po wizycie gości 21.01.08, 23:21
                    moja teściowa opowiadała, że z moim mężem było tak samo, chodziło
                    zawsze o jedną konkretną sąsiadkę, po wizycie której zawsze dostawał
                    spazmów. Zaradziła temu... Wierzcie czy nie, ale powiedziała jej
                    babka (matka jej matki), żeby ubrac dziecko w coś czerwonego, jak
                    mają przyjśc goście. Niby opętańczy zabobon, nie? Ale zadziałało.

                    W świetle dzisiejszych badań nad wpływem kolorów na psychikę możnaby
                    się pokusic o stwierdzenie, że obcy (goście) zakłócają nieświadomie
                    równowagę psychiczną dziecka, a kolor czerwony stanowi podwójną
                    barierę - po pierwsze jako silnie energetyczny wzmacnia dziecko, po
                    drugie dla gości podświadomie działa jak znak "stop".

                    Głupie? Spróbujcie za swoimi dziecmi i dajcie znac, jakie efekty. W
                    końcu co to kosztuje ubrac dziecko na czerwono... W końcu dawni
                    Słowianie wiązali czarwone gałganki na kołysce dziecka - chyba nie
                    robili tego dla jaj? wink
    • krwawakornelia kopnij sie w glowe 23.01.08, 12:18
      z dzieckiem w konkurencje wchodzic?
      Zona ma dziecko cyckac, a nie ciebie, a ty ja w tym wspierac, to chyba
      oczywiste ze maluch powinien byc przynajmniej na poczatku dla was
      najwazniejszy.
      • samwieszkimjestem Re: kopnij sie w glowe 24.01.08, 09:40
        Może to źle tutaj zabrzmi, ale muszę wtrącic... Dziecko jest bardzo
        ważne dla rodziców, zwłaszcza, kiedy jest takie maleńkie, że od
        każdego ruchu rodzica zależy jego życie. Jednak dla żony
        najważniejszy jet mąż, a dla męża - żona. Najpierw byli oni, to oni
        stworzyli dziecko. I jak je wychowają, ono odejdzie. A oni zostaną.
        Tak naprawdę rodzice zawsze mają tylko siebie. Dzieci przecież też
        ułożą sobie życie, znajdą drugą połowę. Więc najważniejszy jest
        współmałżonek. I każdy powinien o tym pamiętac. Nawet, jeśli
        tymczasem więcej czasu trzeba poświęcic dziecku.
          • samwieszkimjestem Re: my sie z mezem nie zgodzimy 28.01.08, 21:42
            Nie chodzi o zachcianki, to tylko Twoja interpretacja. Chodzi mi o
            to, że jeśli rodzice nie tworzą prawdziwego związku, to dziecko tego
            nie uratuje, wierz mi, widziałam to nie raz. Chodzi o to, żeby
            wiedzieli, że razem tworzą rodzinę, a nie żeby przepychali na
            zasadzie "kto tu rządzi" i żeby ojciejc musiał konkurowac z
            dzieckiem o względy matki. Takiej konkurencji w ogóle nie powinno
            byc, bo to zupełnie inne bajki.
      • samwieszkimjestem Re: kopnij sie w glowe 24.01.08, 09:50
        I własnie przez takie podejście rozsypują się małżeństwa. Kładzie
        się kobietom mnóstwo głupot do głowy, a potem one w dobrej wierze
        odtrącają męża. Jak on ma się czuc? Jak dawca spermy? Jak bankomat?
        A bywa też odwrotnie. Koleżanka urodziła córkę i jej mąż tak oszalał
        na punkcie dziecka, że zaniedbuje żonę. Wstaje do małej w nocy,
        siedzi z nią śpiącą na rękach, stracił zainteresowanie żoną i jej
        sprawami - byle córeczka była zadowolona. Dziecko ma 7 miesięcy, a
        jego żona coraz bardziej zgaszona. Czy tak trudno wyrzucic TV,
        oszczędzac pieniądze na czasopisma i zainwestowac w dobry poradnik
        dla RODZICÓW, nie dla matki? Ech...
        • krwawakornelia nie wlasnie dlatego sie rozsypuja 24.01.08, 12:56
          ze tatusiowie, zamiast wspierac wchodza z nniemowlakami w chora
          konkurencje.
          Zamiast brac czynny udzial, stoja z boku a potem sie dziwuja.
          Nie dbaja o swoje malzenstwo, tylko oczekuja od zony
          niespelnialnego.
          Itd.
          Tak samo zony, nie widza tego ze maja prawo byc zmeczone, ze dla
          dziecka najwazniejsze jest zeby obydwoje rodzicow przy nim bylo,
          tylko odsuwaja podswiadomie ojcow od siebie.
          Nie rozrozniaja ze spelnianie zachcianek meza to nie to samo co
          dbanie o zwiazek.
          • samwieszkimjestem Re: nie wlasnie dlatego sie rozsypuja 28.01.08, 21:47
            Tutaj masz całkowitą rację (ale o zachciankach i ich spełnianiu nic
            nie pisałam). Matka powinna DOPUŚCIC ojca do opieki nad
            niemowlakiem, przekazac mu niektóre obowiązki, żeby poczuł
            odpowiedzialnośc i żeby kobieta miała chociaż chwilę oddechu. Wtedy
            jedno odkryje, że fajnie jest pomagac żonie, bo daje to poczucie
            bycia ważnym, a pozatym żona wypoczęta ma czas dla męża, a drugie
            odkryje, że nie jest niezastąpiona i że mężczyzna świetnie sobie
            radzi z zupkami, pieluchami i spacerami, a ona w tym czasie może się
            wyspac. I wszyscy zadowoleni. Czasem to bym tych rodziców waliła po
            głowie podręcznikami o rodzicielstwie. Najwyraźniej myślenie boli
            niektórych.
            • matijas77 niemowlak sama radość 29.01.08, 21:48
              hej chyba założę nowy wątek pod tym hasłem, bo nie wiedzieć kiedy
              noworodek potworek wyrósł w superfajnego niemowlaka
              bo jak niemowlak wyrośnie, to zrobimy sobie z żoną nowego, małego
              słodkiego brzuchacza, żeby mówił gugu i śmiał się od ucha do ucha. i
              krzyczał nocami, ale tylko trochę.
              • egon26 Re: niemowlak sama radość 29.01.08, 23:46
                matijas77 napisał:
                > hej chyba założę nowy wątek pod tym hasłem, bo nie wiedzieć kiedy
                > noworodek potworek wyrósł w superfajnego niemowlaka

                Daj sobie stary na wstrzymaniewink Dzieci raz na jakiś czas próbują przejąć
                kontrolę nad rodzicami i nie są wtedy super fajnewink To taka trochę dziwaczna
                sinusoida winkGdzie raz jest super a innym razem bywa ciężko. Gdy nasz mały był w
                wieku waszego myśleliśmy że te wrzaski są kłopotliwe... błądwink Potem jak zaczyna
                się wychowywać dziecko to dopiero są trudne chwile - ale warte do przeżyciawink
                • matijas77 Re: niemowlak sama radość 30.01.08, 00:09
                  no wiem, to taka właśnie chwilowa euforia, bo dziś wyjątkowy dzień:
                  mała NIE darła się po kąpaniu ani NIE darła się przy zasypianiu,
                  tylko 0,5 minuty. Chyba chora jakaś czy co?
                  swoją drogą, człowiek zaczyna się cieszyć drobiazgami i coraz mniej
                  wystarczy do szczęścia, a to że dzidzia nie krzyczy (chociaż by
                  mogła i co jej kto zabroni?), a to że ładna pogoda i można połazić
                  dwie godziny aż do lasu, no od tej strony rodzicielstwo to
                  pouczająca sprawawink
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka