maadzik3
21.02.16, 12:20
Trochę na kanwie wątku o noblistach, trochę na kanwie własnych przemyśleń i wielu wypowiedzi różnych (często publicznych) osób odmieniających "naród" przez wszystkie przypadki na ogół mało mądrze.
Historia i państw i ludzi i rodzin jest skomplikowana. Ludzie przekraczają granice (pojedynczo, z rodziną lub grupami, w różnych okolicznościach). Granice czasem przekraczają ludzi (w pokoleniu naszych dziadków i pradziadków bardzo często). Ludziom nadaje się i odbiera (często z automatu lub przymusowo) obywatelstwo. Ludzie wiążą się z innymi z innych miejsc i grup. A czasem buntują się, przechodzą wewnętrzne przemiany, zmieniają swoje poczucie wewnętrznej przynależności.
Stąd uważam, że bardzo wielu ludzi może mieć i ma poczucia tożsamości i przynależności etniczno/ narodowo/ państwowej wielokrotne, nakładające się lub rozdzielne i nie jest to wewnętrznie sprzeczne. Czasami trzeba wybrać z czym identyfikujemy się mocniej ( w warunkach konfliktu grup z którymi więź czujemy lub gdy działamy pod presją sytuacji głównie politycznej czy społecznej). Ale często nie ma takiego konfliktu przez czas naszego życia lub jego część. I można mieć wiele tożsamości. Tymczasem zauważyłam często wypowiedzi (na forum też, poza forum częściej) z których wynika że wypowiadający się ludzie uważają że nie można czuć przynależności do więcej niż jednej społeczności/ narodu albo lojalności wobec więcej niż jednego państwa (w sytuacji braku konfliktu między tymi państwami, wiadomo, że jak toczą wojnę może być to niemożliwe). I takie przeciąganie liny.
Osobiście uważam, że wielokrotne poczucie tożsamości wynikające z naszych historii osobistych i rodzinnych oraz dokonanych wyborów jest nie tylko możliwe ale nawet bardzo częste.
Ciekawa jestem co Wy o tym myślicie?