Dodaj do ulubionych

Szkoły publiczne takie złe?

25.02.16, 23:03
Tak przy okazji wątku o gimnazjum prywatnym dla dziecka nie będącego szkolnym geniuszem. Przyznam, że jak zapisywałam dziecko do niepublicznej podstawówki, to myślałam głównie o zajęciach o stałej porze, małej i teoretycznie spokojniejszej grupie i fajnych zajęciach dodatkowych. W dodatku nasz rejon odstręcza wizualnie i że tak powiem specyficznym środowiskiem. Poziom w sumie był na końcu. Jestem zdania, że słabemu uczniowi wymagająca szkoła niewiele pomoże a temu dobremu słaba aż tak nie zaszkodzi. A Wy mając dzieci w publicznych podstawówkach -jesteście zdania, że lepiej(lub jeszcze lepiej) by się uczyły w inny cug warunkach, czy że dobrze jest jak jest? Jak oceniacie też środowisko klasowe, sprzyja nauce czy wprost przeciwnie? Bo ja słyszę od córki, że część dzieci podobieranych na testach, rozmowach itp. obecnie nie odrabia lekcji, nie ma przeczytanych lektur itp. No a to dopiero 3 klasa, a to zawsze te same osoby i dziwię się w sumie...
Obserwuj wątek
    • agni71 Re: Szkoły publiczne takie złe? 25.02.16, 23:09
      Moja podstawówka ma to, co było twoim priorytetem. Może poza zajęciami dodatkowymi. Tzn. te są, ale prowadzone przez podmioty zewnętrzne, dodatkowo płatne. Dzieciaki w klasach w większości dobrze się uczą, klasy nie są zbyt liczne (18 i bodajże 23 dzieci). W każdej klasie jest kilkoro dzieci słabszych czy po prostu niezainteresowanych nauką.
    • iwoniaw Są bardzo różne po prostu 25.02.16, 23:09
      Są doskonałe szkoły publiczne i są siedliska takiej patologii, że trudno sobie to wyobrazić nie widząc na własne oczy. Oraz wszelkie stany pośrednie.
      Czy w lepszych warunkach dzieci "lepiej się uczą"? Do pewnego poziomu "lepszych" na pewno tak - bez wątpienia istotne jest poczucie bezpieczeństwa (od fizycznego poczynając, co, niestety, nie zawsze jest oczywiste) i nauczyciele, którzy - lepiej lub gorzej - uczą (co, znów niestety, też nie jest oczywiste...). Ale już fontanny i wodotryski na szkolnym dziedzińcu, acz miłe urozmaicenie, to już niekonieczne do zmotywowania ucznia i zainteresowania go przekazywaną wiedzą. wink
    • butch_cassidy Re: Szkoły publiczne takie złe? 25.02.16, 23:16
      Nie napiszę Ci z perspektywy mamy dziecka uczęszczającego do publicznej placówki, jednak mam jakieś sygnały do koleżanki, która taką decyzję podjęła. Mimo że to jedna z lepszych w regionie szkół, poziom tego co "przerabiają" znacznie odbiega od tego, co jest w naszej niepublicznej.

      I skręt religijny... Wszędzie krzyże, msze, papieże...
      Dla mnie byłoby to wyzwanie.

      Pewnie zaraz ktoś napisze, że w niepublicznej to wyścig szczurów. Ja tam nie wiem, czy wyścig. Ale wiem, że moja córka (chyba dość zdolna, choć nigdy nie testowana), która swego czasu naukę czytania, pisania, czy działań matematycznych do 100 - a teraz podstaw chemii czy jakichś wycinków z historii i geografii - traktowała jako świetną zabawę, zwyczajnie by się nudziła w szkole rejonowej. Mój mąż przez to przeszedł: najpierw się nudził, a potem tak przywykł do nieuczenia się (bo miał same piątki - wtedy nie było szóstek wink ), że jak z czasem pojawił się trudniejszy materiał, to kompletnie nie miał nawyku pracy i zaczęło się zawalanie. Uznaliśmy, że córce chcemy oszczędzić podobnych doświadczeń.
      • andaba Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 09:21
        Różne są, ale to czy uznamy szkołę za gorszą, czy za lepszą, zależy od naszego nastawienia do szkoły i od... zachowania naszych dzieci.

        Ja staram się dostrzegać dobre strony każdej szkoły do której chodzą moje dzieci i chyba udało mi się to przekazać dzieciom, bo są zadowolone i chwalą swoje szkoły, bez względu na to, czy szkoła jest najlepsza w mieście, czy najgorsza (tak, mam to szczęście, co jest rzadkością, że mam osobiste porównanie dwóch biegunów - naprawdę, bilans pozytywów i negatywów wygląda podobnie).

        Dużo zależy od dziecka i przede wszystkim, od tego, co dziecko ma wpojone - wpływ rówieśników jest zdecydowanie przeceniony, dziecko które ma wbite zasady nie ulega rówieśnikom, a przynajmniej nie w sprawach istotnych.
        • lokitty Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:50
          Nie boję się wpływu nie uczących się czy rozrabiających dzieci, no córka nie utożsamia się z tą grupką wink. Raczej zastanawiam się, czy naprawdę szkoła niepubliczna daje aż taki komfort uczenia się bo nie mam innego porównania.
          • butch_cassidy Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:01
            Wg mnie tak. Małe grupy, indywidualne podejście, komfortowe warunki lokalowe...
    • magkul99 Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 09:42
      Ja mam porównanie. Moja pierwsza córka edukację pobierała w rejonowej podstawówce i gimnazjum. Wyszłam z założenia, że prywatna szkoła to jest snobizm rodziców, a chciałam żeby ona miała zwyczajne koleżanki a nie koleżanki w stylu -kto ma więcej.
      To był błąd. Klasa była niesubordynowana, trudna , pani ich nie ogarniala ,a córa bała się zmian i nie chciała zmienić szkoły. Jak dla mnie, porażka edukacyjna.
      Druga córka jest w szkole prywatnej, ale tylko dlatego, że w jej rocznik 2008 było po "100"klas na jednym poziomie i zmianowosc.
      Po dwóch latach widzę zasadniczą różnicę w każdej dziedzinie. To był bardzo dobry wybór, żal mi starszej , że nie mogła uczyć się w tak komfortowych warunkach, gdzie nauka jest przygodą, a nie przymusem.
      • lokitty Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:31
        U nas jest właśnie klasa "trudna" w niepublicznej, więc dla mnie mit spokojniejszego środowiska jakoś z lekka upadł wink. Co do komfortu - myślę, że stałe godziny lekcji, przy tym zawsze na 9, to faktycznie spory komfort. A znowu, ponieważ dzieci nam poodchodziły, salka kl. 3 jest maleńka i duszna, bo zostali po prostu tak upchani. Boję się, że na kolejny rok dostaną tę samą, bo są małą klasą.
        • iwoniaw Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:39
          To w IV klasie nie będą korzystać z pracowni przedmiotowych?
          No i na czym polega ta "trudność" klasy w waszej niepublicznej szkole? Oprócz tego, że niektórzy lektur nie czytają na czas i miewają nieodrobione lekcje?
          • lokitty Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:57
            Malutka szkoła i każda klasa ma swoją salę z tablicą multimedialną itp. Wychodzą z sal tylko do pracowni komputerowej i na wf wink. Trudność polega na częstych ponoć bójkach między chłopcami, z niszczeniem rzeczy, ostrym przeklinaniu, stawianiu się nauczycielom języków i muzyki, którzy nie wrzeszczą (wychowawczyni ryczy na tych tych chłopaków. sama słyszałam). NP. na angielskim łebek ucieka nauczycielowi na czworakach pod stolikami, pyskują mu itp. Wydaje mi się, że jak na klasę 3 to nie jest norma. I jeśli tak robi ciągle 1/3 klasy, to jest nieciekawie. Na zebraniu matki powiedziały, że ich przy tym nie ma, więc nie mają wpływu. A jedna stwierdziła, że syn ma taką osobowość.
            • lokitty Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:13
              BTW, możesz mi zdradzić, skąd pochodzi cytat z Twojej sygnaturki?
              • iwoniaw Cytat 26.02.16, 13:04
                jest z Vonneguta ("Harrison Bergeron" tak konkretnie)
                • lokitty Re: Cytat 26.02.16, 13:08
                  A, tego albo nie znam albo nie pamiętam wink. Ja obstawiałam Neila Stephensona.
                  • iwoniaw Proszę Cię bardzo: 26.02.16, 13:11
                    Częstuj się:
                    wordfight.org/bnw/bnw-unit_packet.pdf
            • iwoniaw Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:13
              No ale matek rzeczywiście przy tym nie ma, więc nie mają wpływu. Chyba nie sądzisz, że w domu mówią "biegaj sobie synku na czworakach po klasie, to całkiem fajna rozrywka i stosowna"? W 3 klasie to się chyba nie zaczęło? Czemu nikt nic z tym nie zrobił w pierwszej? No bo faktycznie, to już nie powinna być w tym wieku norma, ale przecież te dzieci trzeba czymś zająć, a nie wrzeszczeć na nie. Zwłaszcza, że nauczyciel nie ma ich 30, tylko o wiele mniej, więc chyba jest odrobinę niekompetentny? Jaki problem przygotować zajęcia tak, by angażować takich nadpobudliwych ancymonów? Zwłaszcza mając do dyspozycji sprzęt multimedialny itp?

              Ja już dawno doszłam do wniosku, że w szkole, zwłaszcza podstawowej, liczy się po pierwsze nauczyciel, na jakiego się trafi, po drugie nauczyciel i jeszcze nauczyciel. Wszystko inne to ew. miłe bonusy lub niedogodności do ogarnięcia.
              • lokitty Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:19
                Nie wiem, jak było w klasie I. W drugiej było spokojniej wink. Ale krzyków też nie uważam za metodę, bo to działa tylko doraźnie i nic nie zmienia.
            • chocolate_cake Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:29
              Lokitty. Opis brzmi strasznie sad

              Moja córka była w zwykłej podstawówce i trafiła się jej klasa integracyjna 12 osobowa. W tej szkole były dość małe klasy. Sy miał chyba 22 osoby. Zwykła szkoła na osiedlu. Całkiem dobra w sumie smile
            • mamma_2012 Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:54
              Jeśli matki mówią, że to nie ich problem, to nauczyciel niewiele może.
              W starej szkole mojej córki rodzice dzieci sprawiających najwięcej problemów regularnie byliby wzywani do szkoły (wychowawca, dyrekcja, psycholog), jeśli nie byłoby chęci współpracy lub byłaby nieefektywna, umowa zostałaby rozwiązana zgodnie z odpowiednimi punktami umowy.
              W ten sposób wyleciało np. dziecko, które wygrywało konkursy kuratoryjne, ale najpierw było niemiłe dla kolegów, a potem zrobiło numer, który może w normalnej szkole skutkowałby obniżeniem zachowania, ale u nas skutkował pożegnaniem ze szkołą (oczywiście rodzice zabrali też rodzeństwo).
              W sytuacji, kiedy przyjęto beznadziejną nauczycielkę, i z fajnej klasy zrobiły się dzieci skaczące po ławkach, dyrekcja dostała chwilę na rozwiązanie problemu, bo albo w szkole zostanie nauczycielka albo dzieci.
        • magkul99 Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:09
          W szkole mojej córki jest dyscyplina, czasami aż chyba za duza??. Dzieci chodzą w mundurkach, klasy 13 osobowe i uwagi w dzienniczkach za każde przewinienie. Ja jako rodzic oraz córa musiałysmy podpisać regulamin i ten system się sprawdza. Nie słyszałam, żeby dzieci się biły czy sobie dokuczaly. Ale to wynika z dużego zaangażowania rodziców, dyrekcji i kadry.
          Może po prostu dobrze trafiliśmy, a może to jednak szkoła wypracowała sobie system dyscypliny który się sprawdza.
    • lady-z-gaga Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 09:44
      Posyłasz dziecko do pierwszej klasy z określonym kapitałem: wiary w siebie, zdolności, naturalnej ciekawości, chęci poznawania nowych rzeczy, szacunku dla nauczycieli.
      W szkole mojej corki (państwowa podstawowka) ten kapitał każdego roku wracał uszczuplony. Bałam się, że zanim moje dziecko dotrze do liceum, będzie nastolatką wątpiąca w sens jakiejkolwiek nauki, bez konkretnych zainteresowań, poczucia własnej wartości, wiedzy o własnych preferencjach i bez świadomosci, w czym jest naprawdę dobra. Dlatego wybrałam społeczne gimnazjum, ktore zresztą spełniło moje oczekiwania. Co nie znaczy, że przyjazna szkoła publiczna z mądrą kadrą by tego nie zrobiła smile nie znaczy to również, że każda szkoła prywatna jest lepsza od państwowej.
      Tzw wysoki poziom, polegający wyłącznie na stawianiu wymagań i na surowych kryteriach, ale bez dawania uczniom narzędzi do sprostania tym wymaganiom, bez wysokiego poziomu zajęć - to nie jest to, czego szukałam. A niestety wiele tzw "lepszych" szkoł ma właśnie taką ofertę.
      • mamma_2012 Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 09:57
        Ale fakt, że szkoły państwowe i prywatne, które wymagają i rozliczają, mają się dobrze świadczy o tym, że wielu osobom to odpowiada.
        • lady-z-gaga Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 10:03
          Tak, zresztą są dzieci, dla ktorych rygor jest lepszy niż przyjazna, luźna atmosfera, bo same mają luzu (żeby nie powiedzieć bezczelności smile ) w nadmiarze. Najważniejsze, to wybrać odpowiednio dla dziecka.
    • jusytka Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 09:46
      Zależy jakie, nie ma reguły W moim mieście do społecznych idą ci, którzy nie radzą sobie w publicznych, a ich poziom jest żenujący Mam na myśi licea
      • mamma_2012 Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 09:54
        Licea prywatne to jest oddzielna bajka. Naprawde dobrych jest znikomy odsetek, inaczej niż w przypadku podstawówek i gimnazjów.
      • jakw Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:16
        Ale to specyfika liceów. Po prostu w liceach nie ma rejonizacji i dobrzy uczniowie dostają się do publicznych liceów uznawanych za dobre i bardzo dobre. Prywatnym liceom w dużej mierze zostają ci trochę słabsi. W gimnazjach jest rejonizacja i wielu nawet bardzo dobrych uczniów nie dostaje się do topowych szkół poza rejonem. Więc często idą do prywatnych gimnazjów.
    • mamma_2012 Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 09:51
      Szkoły publiczne i niepubliczne, to tak duże zbiory, że ciężko o charakterystykę.
      Wśród szkół publicznych są takie w "dobrych rejonach", fajnym budynku, doinwestowane i dobrze zarządzane, a są takie, gdzie strach wchodzić i nie należy posyłać dzieci, bo nie skończy się to dobrze.

      Selekcja w szkołach prywatnych sprawdza chwilowy poziom dziecka, a nie zaangażowanie w naukę, więc nie da się uniknąć wpadek.
      Znam szkoły, gdzie dzieci, które się po nie angażują i nie mają wyników są nakłaniane do odejścia.

      Słabe dzieci i geniusze, to margines, który trzeba rozpatrywać oddzielnie.
      Pytanie, które powinni stawiać sobie rodzice wybierając szkołę dla dziecka, to jak ona sobie poradzi z zupełnie przeciętnym dzieckiem, bo takich jest zdecydowana większość czy pomoże mu pójść do przodu czy jednak spowoduje równanie w dół.
    • heca7 Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 09:58
      Biorąc pod uwagę, że w Polsce jest ponad 13tys szkół podstawowych trudno generalizować. Ja mam akurat pod nosem doskonałą podstawówkę. Ale już dwa najbliższe gimnazja to mordownie. I nie posłałabym tam dzieciaka za żadne skarby. Koleżanka puściła tam córkę i po tygodniu biegiem przy pomocy szkolnego pedagoga zabierała i przenosiła gdzie indziej.
      • kolina01 Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 10:54
        W mniejszych miejscowościach może bywa inaczej, ale np. w Krakowie sam ranking gimnazjów mówi za siebie sad
        d.polskatimes.pl/k/r/1/a3/9a/552b51a661ce8_z.pdf?1428902310

        Dopiero na 11 miejscu jest pierwsze publiczne gimnazjum i to takie które leży w centrum miasta, gdzie rejon to stare kamienice (więc mało młodzieży).
        MAm syna w publicznej podstawówce i baaardzooo tego żałujęsad Oprócz bliskosci szkoly, zostałam szybko uswiadomiona, że szkola nie zrobi nic poza minimum programowe, a dla nich najwazniejsze jest, aby najsłabsi wyrowanli poziom, a nie najlepsi sie wybili. Niektorzy nauczyciele fantastyczni, ale wiekszosc niestety olewa i robi "przymusowe minimum", bo i dzieki karcie nauczyciela sa pewni, ze "czy sie stoi, czy lezy, tyle samo sie nalezy" (takei zdanie bylo mantra powtarzaną dzieciom przez pania 1-3 kl.)
        Wybieram teraz gimanzjum i nie widzę innego, jak : niepubliczne/koscielne z wygodna lokalizacja i dobrymi warunkami lokalowymi, lub publiczne, ale w samym centrum - trudny i dlugi dojazd, krakowskie korki to ok. 1h , zmiany i warunki lokalowe tragiczne (stare, niedogrzane kamienice z kiepskimi salami gimnastycznymi lub ich brakiem)
        • zielonakrasnoludka Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:27
          Krakow ma najwyzszy odsetek niepublicznych gimnazjow w Polsce. To nie sa dane miarodajne.
          Plus to, ze miara skutecznosci nauczania nie sa wyniki egzaminow, ale edukacyjna wartosc dodana.
          • iwoniaw Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:33
            W linku, który ona podała, akurat jak najbardziej gimnazja są uszeregowane pod względem EWD. Co nie zmienia faktu, że właściwie nigdy szkoła z wysokim EWD nie ma marnych wyników testów końcowych. Są one co najmniej średnie, a częściej właśnie też b. dobre.
            • zielonakrasnoludka Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:45
              A, fakt, na to nie spojrzalam - tyle, ze Krakow jest bardzo specyficzny - bo tam gimnazja niepubliczne (prywatne, spoleczne i prowadzone przez Kosciol, zarowno platne, jak i nie) stanowia prawie 1/3 wszystkich. Na tle calej Polski jest to wyjatek, wiec nie jest generalnie prawda, ze dobry=prywatny.

              Szkoly platne czy takie, do ktorych jest prowadzona selekcja (np. muzyczne) maja wyzszy poziom, bo tez nie kazdy do takiej szkoly po prostu idzie.
              • iwoniaw Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:50
                Szkoly platne czy takie, do ktorych jest prowadzona selekcja (np. muzyczne) maj
                > a wyzszy poziom


                A to jest akurat prawda, zresztą pisałam o tym; "nasze" rejonowe gimnazjum jest w takim rankingu na dość wysokiej pozycji, ale ja wiem, że to zasługa profilowanych klas, do których jest nabór konkursowy (świadectwo z podstawówki i test szóstoklasisty), a dzieciaki chodzące do klasy "ogólnej" (tak naprawdę rzeczywiście jedynej rejonowej w tej szkole) to klasa rokrocznie najsłabsza, momentami tragiczna - bo przyjmująca wszystkich, których przyjąć musi (czyli tych, którzy nie dostali się do innych szkół lub do klas profilowanych w tej szkole, a mieszkają w obwodzie) - i takich szkół jest u nas dużo więcej (i im mają więcej klas rejonowych i nieselekcjonowanych, tym niżej stoją w rankingach zarówno EWD jak i wyników testu gimnazjalnego - właściwie niezależnie od okolicy i "środowiska")
      • zielonakrasnoludka Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:35
        Sa szkoly i szkoly. Podstawowka mojego dziecka ma bardzo duzo dzieci spoza rejonu (uroki starych osiedli) i wysoki poziom. Jesli ktos dziecko dowozi do szkoly, to mu sie a) chce b) ma powod.
        Szkola nowa/ odremontowana. Mala. Ciekawe zajecia dodatkowe, bogata oferta i darmowych, i platnych. Indywidualne podejscie do uczniow - nie tylko ciagniecie za uszy, ale i wspieranie talentow.

        To, co jest konkretnym minusem - klasy duze, 25-26 dzieci. W miastach czesto trudno inaczej.
        Poziom uczniow jest rozny. Sa dzieci fantastyczne, sa takie z problemami edukacyjnymi. Nie ma patologii, ale praca w duzej grupie o zroznicowanym poziomie dla nauczycieli latwa pewnie nie jest.
    • ichi51e Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 10:59
      Moja rejonowa podstawowka bardzo dobra. Z przyjemnoscia zapisze tam dziecko.
    • jakw Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:19
      > Bo ja słyszę od córki, że część dzieci podobierany
      > ch na testach, rozmowach itp. obecnie nie odrabia lekcji, nie ma przeczytanych
      > lektur itp. No a to dopiero 3 klasa, a to zawsze te same osoby i dziwię się w s
      > umie...
      No zobacz, a w topliceum mojej córki podobne "problemy": nie odrabiają lekcji i nie czytają lektur itp. Tylko to nie dopiero a już 3 klasa wink
      Przy czym jakoś przedtem musieli się uczyć skoro się do tej szkoły dostali.
      Być może nigdy nie jest za późno na nieczytanie lektur i nieodrabianie lekcji wink
      • lokitty Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:47
        Ale tu moim zdaniem na to ZA WCZEŚNIE. to dopiero 3 klasa śp, a już kilku gagatków rozbija większość lekcji wiecznym nieprzygotowaniem i związanym z tym przeszkadzaniem. Spokój jest tylko wychowawczyni - kiedy wrzaśnie. Pamiętam, że jak byłam w 3 kl. SP, to jednak dzieciaki miały tak czy inaczej odrobione lekcje. Ale może to jakaś norma teraz, że naukę zlewa się od małego i jeszcze innych rozprasza tongue_out.
        • jakw Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:05
          To jest norma od czasu jak edukacja jest obowiązkowa wink
          • lokitty Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:11
            No nie u mnie w 3 , 4 kl wciąż jeszcze względny spokój panował... A dzieci były na pewno ze słabszego środowiska, na typowym, głównie robotniczym osiedlu zakładowym.
    • turzyca Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 11:51
      >Jestem zdania, że słabemu uczniowi wymagająca szkoła niewiele pomoże a temu dobremu słaba aż tak nie zaszkodzi.

      Serio? To po co w ogole rozmawiamy o jakosci szkolnictwa, wrocmy do organizacji z czasow "niebieskiego mundurka", szescdziesiat osob w jednej klasie, bedzie taniej, zwolnia sie srodki budzetowe, oswiata za jedna trzecia dotychczasowej kwoty.
      Na kazdego ucznia dobra szkola bedzie miala pozytywny wplyw, a zla negatywny. Jesli szkola pozwala na przesladowanie slabszych, na przemoc to z jednej strony beda osoby z trauma, ktore beda mialy problemy z zyciem w spoleczenstwie, a z drugiej strony osoby, ktore nie beda umialy zalatwiac spraw normalnie tylko beda siegac do rozwiazan silowych i beda mialy problemy z zyciem w spoleczenstwie. Jesli szkola nie uczy, to utalentowany uczen bedzie musial ten material nadrabiac po lekcjach, zamiast rozwijac inne zainteresowania, a slaby uczen po prostu nigdy danych umiejetnosci nie posiadzie. I bedziemy mieli problem z analfabetami funkcjonalnymi, ktorzy nie rozumieja czytanego tekstu i np. wtapiaja olbrzymia kase w oszustwach.

      Co nie znaczy, ze podzial musi byc na szkoly publiczne i prywatne. Tyle ze zeby miec dobra szkole, trzeba miec pare rzeczy, ktorych obecnie publicznym brakuje - dlugofalowa perspektywe, czas, ocenianie za uzyskane wyniki (nie oceny koncowe, ale przyrost ocen) oraz oczywiscie pieniadze.

      Pieniadze sa potrzebne na male klasy, male grupy, osprzet, dodatkowych nauczycieli, np. asystujacych. Szkoly same w sobie nie musza byc mniejsze, ale warto pomyslec - szczegolnie gdy buduje sie nowe budynki - o wiekszym rozdzieleniu. W Polsce szkolne budynki to taki wariant tysiaclatki, jeden wielki budynek, jak ktos wychodzi na przerwe, to przeszkadza innym. A mozna budowac tez szkoly np. na ksztalt grzebienia, dzieki czemu kazde pomieszczenie ma dosc swiatla, a kazdy "zabek" grzebienia moze miec przerwe kiedy indziej. Dzieki temu mozna spokojnie miec w jednej szkole i maluchy, ktore moga miec przerwy co pol godziny i nastolatkow - przy dobrze zaprojektowanym grzebieniu ich drogi moga sie w ogole nie przecinac. To rozwiazuje tez problem zatloczonej stolowki, przerwe obiadowa mozna podzielic na kilka grup. I jasne, to niemozliwe w centrum Krakowa czy Warszawy, ale Polska to nie tylko duze miasta.
      • nihiru Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:08
        Moja mama-nauczycielka, usłyszała na studiach takie zdanie od swojego profesora:
        20% uczniów jest tak dobrych, że nawet mając złych nauczycieli - zdobędą potrzebną im wiedzę.
        20% uczniów jest tak złych (nieinteligentych/niezmotywowoanych), że nawet najlepszy nauczyciel im nie pomoże.
        Pozostali uczniowie potrzebują dobrych nauczycieli, żeby zrealizować swój potencjał.
        • lokitty Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:17
          Moja córka jest zwyczajna, ani genialna, ani słaba - a jednak widzę, że najwięcej wyciąga z przeczytanych książek, z różnych materiałów multimedialnych, których poszukamy razem w Internecie itp. Ze szkoły - tak sobie.
    • jakw Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:02
      Szkołę należy dopasowywać do dziecka. Starsza córka chodziła do publicznej rejonówki, prywatnego gimnazjum i teraz do dobrego liceum. I dla niej to jest ok. Przy wyborze gimnazjum poziom na pewno nie był najważniejszym kryterium - bardziej chodziło o kameralność szkoły i naukę języków. Wystarczyło, że poziom nauki był akceptowalny i córka spokojnie wyciągnęła z tego tyle ile się dało. Teraz jest w top liceum i jest to dla niej dobre rozwiązanie. Poziom nauki w danej szkole jest jednak dość związany ze możliwościami przeciętnych uczniów w danej szkole i gdyby dostała się do "najgorszej szkoły w mieście" to chyba jednak marnowałaby trochę swój potencjał. Gdyby dostała się do szkoły 2-3 wyboru (też nienajgorsze szkoły) - prawdopodobnie nie miałaby to większego znaczenia dla jej edukacji.
      A młodsza córka chodzi do innej publicznej podstawówki niż starsza. I dla niej jest to zdecydowanie lepszy wybór niż rejonówka, do której chodziła starsza. Bo młodsza jest zupełnie innym dzieckiem.
    • chocolate_cake Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:24
      Oczywiście że nie są złe, nie wszystkie. Córka chodzi do fajnego publicznego gimnazjum przy liceum. Nie jest to gimnazjum rejonowe. Niestety klasy są duże, 29 osób to norma, bywa 32
      • lokitty Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:35
        U mnie w liceum wysokoprogowym były 32 osoby w klasie. Większość jakoś tam chciała się uczyć, więc atmosfera do nauki była w porządku. Nawet jeśli część osób z tyłu dyskretnie czytała gazetki pod ławką smile. Coraz bardziej mam wrażenie, że jednak nie idzie o liczbę uczniów, ale o motywację grupy.
        • zielonakrasnoludka Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 12:53
          Im mniejsza klasa, tym skuteczniejsza nauka przy pozostalych warunkach niezmiennych i to jest truizm.
        • mamma_2012 Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 13:09
          W młodszych rocznikach klasy muszą być male, bo nauczyciel musi podejść do ucznia, zajrzeć w prace, pokazać jak trzymać nożyczki, ważna jest praca 1:1.
          W kolejnych etapach, staje się to mniej istotne, w liceum zbliżamy się do formy wykładów/ ćwiczeń i 30+ uczniów nie jest najmniejszym problemem.
          Ja czytałam pod ławką, bo łatwiejsza była dla mnie nauka w domu, z książek, a godzina "korepetycji" u sąsiadki, załatwiała 10 godzin nauki w szkole.
          • k1234561 Re: Szkoły publiczne takie złe? 26.02.16, 13:22
            Moja córka chodziła do prywatnej,katolickiej podstawówki.Klasy małe,po jednej klasie z rocznika,komunia i wszelkie związane z nią korowody załatwiane w ramach lekcji religii.Poza tym bezpiecznie,wszystkie dzieci się znały i wszyscy nauczyciele znali dzieci.Poziom sztucznie śrubowany,bo wszystko spadało na dziecko i rodzica,szkoła tylko zbierała laury,ale mało było wkładu nauczycieli w prawdziwe tłumaczenie materiału,uczenie i ćwiczenia.
            Po tej podstawówce córka poszła do publicznego,państwowego gimnazjum.Rejonowe gimnazjum nie wchodziło w grę bo sama tam patologia chodzi.Natomiast w tym nierejonowym ale publicznym gimnazjum jest rewelacyjnie wg.córki.Poziom wysoki,ale bez wyścigu szczurów.Nauczyciele nastawieni przyjaźnie do uczniów.Umieją uczyć,przekazać wiedzę,wyćwiczyć materiał i sprawdzić ta wiedzę.Dzieciaki w miażdżącej większości się uczą i chcą się uczyć ale bez chorych wyścigów.Córka zadowolona,ma fajna zgraną klasę,mnóstwo koleżanek i kolegów nie tylko z klasy ale z i z równorzędnych klas.Obecnie jest w II klasie i juz się martwią co to będzie w III jak będa mieli opuścić ta szkołę.Co dziwne,dzieciaki lubią tą szkołę i lubią tam być i z tego co wiem lubią też nauczycieli.Zatem nie taka ta szkoła publiczna straszna jak ją malują.W dodatku gimnazjum.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka