Dodaj do ulubionych

tabletowe dzieci - dla Oleny

28.03.16, 23:43
Obiecalam w innym wątku, ze opowiem, co mowiono na konferencji poświeconej "pokoleniu Z", czyli dzieciom i mlodziezy urodzonym po 1998 r.
Z tym ze informacje pochodzą głównie z badań amerykańskich - wydaje mi się, że tam poszlo to jednak nieco dalej niz u nas. Ale nic straconego.

Pokolenie „z” – urodzeni po roku 1998. Odrębne pokolenie, bo to dzieci, które od małego posługują się elektroniką. Wchodzą w nieustanne interakcje z innymi – przez internet. Podobno stwierdzono u nich zmienioną (w stosunku do ludzi urodzonych wczesniej, nie wiem jednak , jak to badano, kiedy poprzednie pokolenia byly dziećmi, nie bylo przecież metod uzywanych dzisiaj) konstrukcje siatki neuronalnej.
Pokolenie „z” to „kreatorzy”:
- chcą się ciągle bawić
- tworzyć
Rozmawiają i wspolpracują za pośrednictwem internetu. W realu wychodzi im to zdecydowanie słabiej.
Są bardzo szybcy
Potrzebują nieustannego bodźcowania
Nieustannego i natychmiastowego nagradzania
Krytykują zastane modele organizacyjne
Skracają dystans
Cechuje ich bardzo slaba kondycja fizyczna i psychiczna
nie potrafią się wyciszyć
są notorycznie niewyspani (mowa o ¾ godzinach snu na dobę – młodzież, z którą mam do czynienia, podaje, że sypia zazwyczaj 5/7)
źle jedzą – b. dużo cukru
mają trudności z pisaniem, czytaniem, rozumieniem
mają trudności z koncentracją i selekcja informacji
trudności z opanowaniem i wyrażaniem emocji
z relacjami spolecznymi
nie respektują granic
cechuje ich brak empatii
mają zaniżone poczucie własnej wartości
w Polsce w badanych szkołach 80% uczniów i uczennic klasy VI SP uczestniczy w chatach grupowych – natomiast większość rodzicow (dzieci z tych samych szkoł) jest przekonana, że ich dzieci nie korzystają z fb
tutaj jeszcze linki, pokazują na czym polega przeniesienie życia towarzyskiego dzieci do netu:
www.youtube.com/watch?v=snhYLJIx8zw
A tu dziewczynka:
www.youtube.com/watch?v=bycyp_ix6vg
I na koniec filmik dla rodzicow - ale UWAGA - juz wiadomo, że nie do 2, a co najmniej do 4 r. ż. nie powinno się dzieciom tabletu dawać.

www.youtube.com/watch?v=YmX20QCtBvw
Obserwuj wątek
    • pulcino3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 00:05
      "mają trudności z pisaniem, czytaniafiem, rozumieniem" ...

      gdyż nie potrafią się uczyć, nie znają odpowiednich technik przyswajania nowych informacji, bo internet postrzegają jako "ich" zasób wiedzy, której jednocześnie nie muszą zapamiętywać, wystarczy poprzesuwać paluszkiem i jak na tacy wszystko podane. I wcale nie że oni nie chcą się uczyć, oni po prostu nie prostu nie potrafią.Tak jak już wymieniłaś już na poziomie neurologicznym nie zachodzą właściwe procesy, które inicjują proces pamięciowy, nie ma potrzeby "zaśmiecania" karty pamięci jaką jest mózg. Co jednak w praktyce nie zawsze wychodzi im na dobre. W razie kataklizmu, kiedy zabrakłoby internetu - grozi im wyginięcie.
      • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 00:16
        Teraz uświadomiłam sobie jeszcze coś. Są kontrolowani jak nigdy dotąd - dzieki elektronicznym dziennikom lekcyjnym rodzice mogą w kazdej chwili sprawdzic, czy są w szkole, jaki temat jest omawiany, kiedy będą pisać sprawdzian, jaka ocenę czy uwagę dostali minute wczesniej. Nieustająco kontaktuja się z nimi przez telefon. Wydaje sie, że rodzice wszystko o nich wiedzą. A oni chronia się na zamknietych chatach, gdzie nie mamy dostepu. Żyją w jakimś świecie rownoleglym, doskonale przed doroslymi ukrytym.
        • mamameg Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:52
          A oni chronia się na zamk
          > nietych chatach, gdzie nie mamy dostepu. Żyją w jakimś świecie rownoleglym, dos
          > konale przed doroslymi ukrytym.

          A to akurat chyba nic nowego, zawsze dzieci miały swój świat, niedostępny dorosłym.
        • rosapulchra-0 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:55
          Kiedyś to były pamiętniki i "złote myśli", dziś są czaty.
          • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:03
            Ale to nie było tak hermetyczne i jednocześnie rozbudowane. Ostatnio sie z tym zderzyłam, pokazano mi nawet fragmenty rozmowy, ktorą akurat prowadzili z kolegą, z którym ja nie mogę się w zaden sposób skontaktować. On siedzi zamurowany w domu i niby bezpieczny od rowieśników, a nic bardziej mylnego.
            • mamameg Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:41
              A czym to się w gruncie rzeczy różni od dzwonienia do rówieśników jak nie było rodziców w domu albo od wagarowania, żeby spotkać kolegę/koleżankę z którą rodzic zabraniał się spotykać?
              Dzieci zawsze miały swoje sposoby, żeby ominąć rodzicielską kontrolę.
              • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:51
                I całe szczęście.
              • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:55
                Jak dzwonili - rosły rachunki za telefon. Jak wagarowali - szkoła wiedziala, że wagarują i informowała rodziców (albo nie). Dzieci miały sposoby i to robiły, ale musiały sie troche wysilic. teraz nie muszą. Jednocześnie, wlaśnie rownolegle , są kontrolowane jak nigdy dotąd, stanowczo nadmiernie. Ja bym bardzo chciała, żeby ktos zbadal wpływ dziennika elektronicznego na relacje dziecko/rodzice. I rozwój dziecka. Teraz jest na to ostatni moment, bo są szkoły ze zwykłymi dziennikami i z elektronicznymi. Mozna porownać.
                • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:01
                  Ja bym bardzo chciała, żeby ktos zbadal wpływ dziennika elektronicznego na relacje dziecko/rodzice

                  Czytałam kiedyś (chyba w WO) rozmowy z nauczycielami. Mówili, że po wprowadzeniu dzienników elektronicznych drastycznie spadła obecnośc rodziców ma zebraniach, bo to co ich interesuje, znajdują w Librusie czy innym dzienniku.
                  • lauren6 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:36
                    Gdyby zebrania szkolne wyglądały jak normalne zebrania prowadzone wg planu, a nie pyskówki mamusiek, które mają za dużo wolnego czasu, (np. o tym jak powinny wyglądać idealne szafki szkolne) to pewnie frekwencja byłaby wyższa.
                    Ja się kompletnie nie dziwię, dlaczego zapracowani rodzice unikają zebrań szkolnych jak diabeł święconej wody. Każdego rodzica interesuje jego dziecko, a nie wynurzenia jakiejś pańci.
                    • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:40
                      Każdego rodzica interesuje jego dziecko, a nie wynurzenia jakiejś pańci.

                      Może czasami warto przełknąć wynurzenia pańci, żeby się dowiedzieć czegos więcej o dziecku i jego świecie. Więcej niż stopien, temat lekcji itd.

                      ?
                      • arwena_11 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:48
                        ale to jak najbardziej można się nadal dowiedzieć. Umawiasz się z nauczycielem na inny termin, piszesz maila itd.

                        W szkołach moich dzieci są 2 zebrania na semestr. Z czego jedno to dzień otwarty. Da sie?
                        • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:52
                          Ale musisz chcieć się umówić. Problem polega na tym, że sa rodzice, dla których librusowe informacje o funkcjonowaniu dziecka w szkole są wystarczające.
                          • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:58
                            p.s. Poza tym, to chyba jest troche tak jak z tym "pieskiem" w tablecie, o którym pisałam. To oczywiste, że możesz się dowiedzieć o "piesku" wszytskiego korzystając z elektroniki. Z drugiej strony, jeżeli pójdziesz do parku, nawet nie zaobaczysz jednej setnej ras, które są w "tablecie" i zmarnujesz czas na kaczki, pana z laską i chamskiego rowerzystę to dowiesz się czegos więcej o psach niż z samego tabletu.
                          • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:59
                            joa66 napisała:

                            > Ale musisz chcieć się umówić.

                            Ale to powinno byc normalne ze co jakich czas spotykasz sie z nauczycielami swojego dziecka nawet jesli to dziecko swietnie sie uczy i nie sprawia zadnych innych problemow.
                            • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:06
                              Ale co powinno być "normalne"? Ściganie rodziców przez policję jeżeli nie przychodzą na spotkania?
                              • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:21
                                joa66 napisała:

                                > Ale co powinno być "normalne"? Ściganie rodziców przez policję jeżeli nie przyc
                                > hodzą na spotkania?


                                Spotkania, wiesz takie wyznaczone na konkretny dzien i godzine (przedzial czasowy zeby rodzice mogli wybrac dogodny czas) inicjowane przez szkole a nie przez rodzica.
                                • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:25
                                  ależ są incjowane (np dni otwarte, godziny dyżurów nauczycieli) , ale nie są przymusowe.
                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:31
                                    joa66 napisała:

                                    > ależ są incjowane (np dni otwarte, godziny dyżurów nauczycieli) , ale nie są pr
                                    > zymusowe.

                                    A ja sugerowalam ze sa przymusowe?
                                    • aneta-skarpeta Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:47
                                      moi rodzice nie chodzili na zebrania zbytnio. naprawdę sporadycznie, wychodzili z założenia, że skoro dobrze się uczę i nie ma ze mną problemów to nie muszą- chodzili do brata, bo z nim były wieksze kłopoty

                                      ja na zebraniu ( chodzę) o synu nie dowiaduję się NIC- dowiaduje się o ogólnych sprawach klasy, wycieczkach lub są nieustanne bezsensowne dyskusje, które nic nie wnoszą
                                      aby dowiedzieć się czegoś więcej o synu zaglądam do e dziennika lub rozmawiam z nauczycielem- który stwierdza- a z synem nie ma żadnych kłopotów, wszystko dobrze ( bo jest dobrze, nie zbiera uwag, nie ma konfliktów z klasą etc etc etc)

                                      a najwięcej o sprawach szkolnych to się dowiaduję teraz ( w gimnazjum) od stróża w szatni, przyjdę 30 min przed zebraniem i sobie z nim pogadam i wszystko wiemsmile
                                      • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:51
                                        Ale "ogólne sprawy klasy" to też sprawy Twojego dziecka smile

                                        • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:55
                                          No wlasnie i tu dochodzimy do sedna. Dla wielu dzisiejszych rodzicow sprawy klasy to nie sa sprawy dziecka. Znam dziewczynke ktora nigdy nie pojechala na wycieczke (brud smrod i obce miejsce?) - nigdy nikt u niej nie byl z wizyta ona tez nie - koledzy i kolezanki wylacznie postrzegani jako konkurencja... Trudno sie dziwic ze dzieciak caly czas nawalal w simsy
                                          • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:56
                                            A co to sa ogolne sprawy klasy?
                                            >
                                          • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:05
                                            Na rzeczywistość szkolna składa się wiele elementów - stopnie i 'problemy' to tylko część.

                                            Kiedyś już o tym pisałam, ale powtórzę. W liceum mojego dziecka zdarzyła się smutna historia - dwójka uczniów trafiła na OIOM po zażyciu dopalczy lub narkotyków - nie pamiętam. Zebrania w lyceum wkurzały mnie często, bo co prawda nie było "pańci" ale było za to paru tatusiów (osobna historia). Dzięki temu, że kilka razy w roku zagryzałam zęby i wytrzymywałam "tatusiów", dowiedziałam sie w praktyce i "organoleptycznie" jak problem rozwiązują nauczyciele. Suchy, przygotowany na zimno raport-pisemko by tego nie oddał. Język komunikacji to nie tylko język werbalny.
                                            • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:09
                                              joa66 napisała:

                                              > Na rzeczywistość szkolna składa się wiele elementów - stopnie i 'problemy' to t
                                              > ylko część.

                                              ? Czym jest reszta?
                                              Problem z dopalaczami dwoji uczniow to nie problem ogolny klasy, na forum nie powienien byc omawiany. A nauczyciele rozwiazuja problemy na codzien, maja metody i sposoby,naprawde gdyby mieli zdawac z tego relacje rodzicom. za kazdym razem zabraklo by czasu. Poza tym system dyscyplinujacy to ma chyba kazda szkola i jest on znany rodzicom bo szkola o tym informuje. Ja znam system w szkolach moich dzieci.
                                              • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:10
                                                No własnie.. nie o system dyscyplinujacy chodzi..tylko o stosunek nauczycieli do problemu.
                                                • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:16
                                                  joa66 napisała:

                                                  > No własnie.. nie o system dyscyplinujacy chodzi..tylko o stosunek nauczycieli d
                                                  > o problemu.

                                                  Jakiego problemu? Bullying, cyber bullying, narkotyki,grooming, radykalizacja, przemoc domowa itp to jest polityla szkoly, a wlasciwie odgorna czyli wszystkich szkol i stosunek nauczycieli jest jednakowy,nauczyciele nie moga sobie pozwolic na ignorowanie problemow. Wlasciwie to oni ich nie rozwiazuja bezporsrednio a zespoly do tego odpowoednio przygotowane ale w wielu przypadkach wspolpracuja.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:25
                                                    najma, nauczyciele to nie cyborgi i dodają swoje nastawienie do "polityki szkoły". W podanym przeze mnie przykładzie najmniej istotna była "polityka szkoły". Najważniejsze było naturalne zaniepokojenie, ogromna delikatność i ogromna życzliwośc, nawet dla tych "upadłych" uczniów (nie podali klasy, płci i tak dalej, mówili o problemie). Tak jak pisałam - komunikacja to nie tylko język werbalny. To nawet odczytanie bezaradności w oczach nauczyciela. Ta postawa sprawiła, że "pękł" jeden z rodziców przyznając, że niewiele wie o swoim dziecku (poza tym, że "problemów nie sprawia") . Miał wątpliwości jak wyznaczyc granice prawie dorosłemu człowiekowi. Potem była bardzo fajna dyskusja/rozmowa. Nie doszłoby do niej gdyby rodzice otrzymali notatkę typu " w naszej szkole miało zdarzenie X, szkoła wdrożyła postępowanie zgodne z regulaminem Y". Doszlo do niej bo rodzice otrzymali nie tylko komunikat werbalny, ale także mogli zobaczyć emocje nauczycieli.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:34
                                                    Alez to normalne ze rodzicm ktorzy maja klopoty z dzieckiem oferowana jest pomoc, profesjonalna tylko po co do tego wlaczac innych rodzicow? Nie padlo imie i nazwisko, wierzysz ze nie wiedzieli o kogo chodzi? Rodzice powinni wiedzisc (i wiedza)na jakie zachowania musza zwrocic uwage, natomiast dyskusje o konkretnym przyladku mozna sobie darowac. Skoro nauczyciel peka to oznacza ze jemu potrzebna jest pomoc (a wlasciwie wszystkim ktorzy z uczniamo pracuja) szkolenie jak zauwazyc symptomy jak najwczesniej a odpowiednie zespoly powinny zajac sie rozwiazaniem problemu bo faktycznie nauczyciele to nie cyborgi i wszystkiego zrobic nie moga.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:12
                                                    najma, to nie była dyskusja "o konkretnym przypadku". I nie nauczyciel "pęka" tylko jeden z rodziców. ehhh...
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:18
                                                    joa66 napisała:

                                                    > najma, to nie była dyskusja "o konkretnym przypadku".

                                                    A doszloby do tej dyskusji gdyby nie konkretny przypadek?
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:22
                                                    nie. Ale jeżeli nie widzisz róznicy między "przypadek doporowadziłi do ogólnej dyskusji" a " natomiast dyskusje o konkretnym przyladku mozna sobie darowac" co Ty napisałaś (nie ja) to nie potrafię Ci pomóc.

                                                    Jeżeli Ci chodzi tylko o to , żeby "wygrać dyskusję" to ja się poddaję walkowerem. A jeżeli chcesz dyskutować, to czytaj co ja piszę, bo naprawdę szkoda czasu na moje prostowanie, że ja czegos nie pisałam.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:24
                                                    errata do piewrszej części:

                                                    Nie.

                                                    Ale jeżeli nie widzisz róznicy między "przypadek doporowadziłi do ogólnej dyskusji" a " [i][b]natomiast dyskusje o konkretnym przyladku mozna sobi
                                                    > e darowac[/[/b]i]" co Ty napisałaś (nie ja) to nie potrafię Ci pomóc.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:25
                                                    sorry, znowu się źle pozaznaczało. Mam nadzieję, że jest jasne co jest cytatem a co nie.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:49
                                                    ☺ tiaaa, ty joa postrzegasz dyskusje jako competition..no coz
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 15:01
                                                    nie, najma, ja tylko oczekuję, że ktos kto niby chce dyskutowac czyta wypowiedzi innej osoby, a nie wstawia swoje własne teksty przypisując je innym. Nie wiem czy z lenistwa czy z tego, żeby moje było na wierzchu I jak nie ma 'materiału to trzeba go sobie stworzyć> eot.
                                                  • bi_scotti Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 16:31
                                                    Joa, ja przeczytalam Wasza wymiane smile I zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci - bywanie w szkole ma sens nawet jezeli z dzieckiem jako uczniem wszystko jest OK. Bo to jest swiat tego dziecka przez wiele godzin, tygodni i miesiecy kazdego roku. Swiat, na ktory skladaja sie male i wielkie problemy innych dzieci, samej szkoly, innych rodzin a to wszystko wplywa na moje dziecko nonstop. O ile do samych stopni nigdy nie przywiazywalismy wlasciwie zadnej wiekszej wagi, o tyle do social life, extra-curriculum activities i takich spraw jak np. remont szkolnego plotu albo klasowa organizacja Terry Fox Run etc. zawsze byly dla nas super wazne. A tego sie nie dalo i nie da "zalatwic" digitally, to sie trzeba samodzielnie "pofatygowac" do szkoly smile
                                                    Zreszta tzw. dobre szkoly sa "dobre" rowniez (glownie?) dlatego, ze rodzice czuja sie z nimi zwiazani i za nie odpowiedzialni, nie tylko za swoje wlasne dzieci ale tak ogolnie za "dzieci z naszej szkoly". Wszystkie bake sales, w ktorych uczestniczylam z moimi skromnymi wypiekami byly przeciez nie bezposrednio dla mojej trojki tylko np. na doplaty do wycieczek dla jakichs innych dzieci ale te "inne" tez byly zawsze jakos tam "moje" chociaz szkola zawsze uczciwie zachowywala ich dane w tajemnicy. Moje uczestnictwo bylo czescia wychowywania moich i nie-moich dzieci tak jak uczestnictwo reszty rodzicow. Bo szkola ma nie tylko uczyc przedmiotow a wlasciwie przede wszystkim ma uczy tego wszystkiego, co w zyciu wazniejsze niz matematyka czy geografia wink Wiec ja mysle, ze uspolecznianie Generation Z nalezaloby pewnie zaczac od jakiejs resocjalizacji spolecznej rodzicow tego Pokolenia wink Cheers.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 16:51
                                                    Tiaaa biscotti juz widze jak czesto bywalas w szkole swojej trojki w tym jednego niepelnosprawnego na pogaduchach o doopie maryni, zwlaszcza pracujac zawodowo zeby zarobic na byt, ktory wystarczylby nie tylko ma podpaski ale tez studia kazdego z dzieci. Dyskutowac naprawe plotu wokol szkoly? Zajecia dodatkowe? Common biscotti. To sa sprawy szkoly, ktora moze co najwzyej poprosic rodzicow o pomoc finasowa jesli nie wszystko finasuje council. Nie wiem jak u ciebie ale u mnie wiekszosc rodzicow ktorych dzieci chodza do dobrych szkol pracuje zawodowo, naprawde zalezy im zeby spedzic troche czasu rodzinnie, a nie bywac na zebraniach w szkole ktore trwaja 1-3h rozmawiajac albo przysluchujac sie rozmowom o wszystkim i o niczym. Rozumiem biscotti ze ty bylas nielracujaca housewife ktora miala czas sprzedawac swoje skromne wypieki w szkole? Jesli nie to kiedy je sprzedawalas, w weekendy? Jak czesto? Widzisz ja mama czas (a ostanio maz mial) upiec muffiny na charity cake sale ale nie mam czasu zeby to w szkole sprzedawac. Nie jestem wyjatkiem,takich rodzicow jest mnostwo. W szkole bywam tyle ile trzeba, ale przyznam ze na koniec kazdego cycle wole telefon od mojej corki advisor ze wszystko jest w porzadku i jak zwykle swietnie pracowala niz wizyte w szkole kiedy tak naprawde nie ma takiej potrzeby. Cheers
                                                  • bi_scotti Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:03
                                                    Ja mam dzieci z wlasnej nieprzymuszonej woli i kwestia wychowania ich na sensownych, fajnych ludzi byla czysta konsekwencja owej nieprzymuszonej. Wedlug mnie, wychowuje sie wlasnym przykladem. No wiec przyklad dawalam na tyle na ile moglam i umialam. A poniewaz uwazam uczestnictwo w tzw. zyciu spolecznym za cos uber waznego w zyciu kazdego indywidualnego czlowieka, moje dzieci widzialy mnie i ich tate uczciwie zaangazowanych w ich szkolne zycie, kazdego z nich szkolne zycie. Jak inaczej mozna wychowac socjalnego czlowieka nie wiem. Mnie sie sie udalo z trojka, co nie znaczy, ze bylo easy ... but for sure we've had fun ... czego i reszcie swiata serdecznie zycze. Cheers.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:26
                                                    bi_scotti napisała:

                                                    > Ja mam dzieci z wlasnej nieprzymuszonej woli i kwestia wychowania ich na sensow
                                                    > nych, fajnych ludzi byla czysta konsekwencja owej nieprzymuszonej.

                                                    To zupelnie jak ja,dlatego wychowuje a raczej razem z ich ojcem wychowujemy ich i dajemy 100% aby wyszlo jak najlepiej.


                                                    Wedlug mnie, wychowuje sie wlasnym przykladem. No wiec przyklad dawalam na tyle na i
                                                    > le moglam i umialam.

                                                    To zupelnie tak jak ja.

                                                    A poniewaz uwazam uczestnictwo w tzw. zyciu spolecznym za cos uber waznego w zyciu kazdego indywidualnego czlowieka, moje dzieci widzialymnie i ich tate uczciwie zaangazowanych w ich szkolne zycie, kazdego z nich sz> kolne zycie. Jak inaczej mozna wychowac socjalnego czlowieka nie wiem.

                                                    Widzisz ale u mnie szkoly nie angazuja zbytnii rodzicow w swoje zycie, bo zdaja sobie sprawe ze ci pracuja zawodowo i nie maja czasu. Wiec ja albo maz robimy domowy wypiek na charity cake sale i tyle. To glownie uczniow angazuje sie w school social life. W pl w szkolach, czesto pracujacych na dwie zmiany to zaangazowanie jest jeszcze mniejsze (wiecej czasu zabiera himework, kupowanie wstazeczek,guzikow itp) i ematkom nie chodzi o sprzedaz domowych wypiekow a o zebrania ktore dla wielu sa stratu czasu bo glownie interesuja ich oceny dzieci a nie kolor szaf na equipment.
                                                  • bi_scotti Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:57
                                                    najma78 napisała:

                                                    > Widzisz ale u mnie szkoly nie angazuja zbytnii rodzicow w swoje zycie, bo zdaja
                                                    > sobie sprawe ze ci pracuja zawodowo i nie maja czasu. Wiec ja albo maz robimy
                                                    > domowy wypiek na charity cake sale i tyle. To glownie uczniow angazuje sie w sc
                                                    > hool social life. W pl w szkolach, czesto pracujacych na dwie zmiany to zaanga
                                                    > zowanie jest jeszcze mniejsze (wiecej czasu zabiera himework, kupowanie wstazec
                                                    > zek,guzikow itp) i ematkom nie chodzi o sprzedaz domowych wypiekow a o zebrania
                                                    > ktore dla wielu sa stratu czasu bo glownie interesuja ich oceny dzieci a nie k
                                                    > olor szaf na equipment.

                                                    Well, co kraj to obyczaj. Wokol mnie jest jak jest: rodzice, ktorym zalezy na ich dzieciach volunteer w szkole przynajmniej raz na jakis czas a juz bankowo bywaja na corocznych Open House, BBQ, French Café etc. etc. etc. A wszyscy pracuja big_grin Widac mozna. BTW, dyskusja jest jak najbardziej o wychowywaniu nastepnego pokolenia! Serwus.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:07
                                                    bi_scotti napisała:

                                                    . Wokol mnie jest jak jest: rodzice, ktorym zalezy na ich dzieciach volunteer w szkole przynajmniej raz na jakis czas a juz bankowo by waja na corocznych

                                                    Eee no raz w roku to ja tez moge,z przyjemnoscia to zrobie.☺
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:18
                                                    spotkania/zebrania i tak dalej też nie odbywają się co tydzień, tylko kilka razy w roku.
                                                  • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:32
                                                    Alez to normalne ze rodzicm ktorzy maja klopoty z dzieckiem oferowana jest pomoc, profesjonalna tylko po co do tego wlaczac innych rodzicow?

                                                    Ano po to, zeby uwierzyli, ze takie rzeczy sie zdarzają - bo wielu rodzicow nie wierzy. Żeby sie dowiedzieli i zapamietali (a w sytuacji, kiedy sie to powie w kontekscie autentycznego zdarzenia w szkole, do ktorej chodzi ich wlasne dziecko), po czym poznać i co wtedy zrobic. Po to, żeby po powrocie ze szkoły rozmawiali o tym z wlasnym dzieckiem. Żeby wiedzieli, jakie procedury wdraza szkoła, kiedy cos takiego sie dzieje.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:43
                                                    Nanga cos co sie wydarzylo w szkole, dotyczylo konkretnych uczniow nie powinno byc rostrzasane na forach publicznych typu zebrania,zwlaszcza kiedy latwo roszyfrowac o kogo chodzi. A od edukowania dzieci jest szkola. Obecnie rodzice wiedza doskonale co moze sie zdarzyc, a wywlekanie cudzych problemow nie zmieni ich nastawienia, bo niektorzy przyjda do domu i wyleja pomyje na rodzicow dzieci ktorym sie to przydarzylo stwierdzajac ze im sie to nie zdarzy.
                                                    Poza badzmy szczerzy,wiekszosc tych zebran jest o doopie maryni.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:14
                                                    Nanga cos co sie wydarzylo w szkole, dotyczylo konkretnych uczniow nie powinno byc rostrzasane na forach publicznych typu zebrania,zwlaszcza kiedy latwo roszyfrowac o kogo chodzi

                                                    najma , Ty cały czas nie odróżniasz rozmowy na temat problemu a rozstrząsaniem prywatnych spraw. W opisywanym przeze mnie przypadku to nie była rozmowa "dlaczego Kasia wzięła dragi i co z tego dla niej i dla nas wynika" . To była rozmowa rodziców dobrych uczniów, takich, którzy "nie mają problemów", którzy zastanawiali się wspólnie gdzie powinno się stawiać granice prawie dorosłym dzieciom, dlaczego pogadanki "antynarkotykowe" są olewane przez wielu rodziców i tak dalej. Ta rozmowa dała mi na przykład świadomość, że gdybym miała problem z własnym dzieckiem, to wiedziałabym, że nauczycielowi X i Y zależy na moim dziecku prawie tak samo jak mi. I zrobią coś więcej niż tylko przestrzeganie "procedur". Nawet gdyby to coś więcej było tylko życzliwością w oczach.
                                                  • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:44
                                                    dotyczylo konkretnych uczniow nie powinno
                                                    > byc rostrzasane na forach publicznych typu zebrania,zwlaszcza kiedy latwo roszy
                                                    > frowac o kogo chodzi.

                                                    To jest tak: część uczniow (więc i rodziców) zazwyczaj i tak wie, o kogo chodzi. Natomiast podczas spotkań nie wymienia się nazwisk, imion ani klasy, do ktorej chodzą. I tak jak powtarza Joa, rozmawia się o problemie. Trzeba rozmawiać, bo przecież rodzice i tak sie dowiadują od uczniów, a ci od swoich kolegów - najczęściej plotek, nierzadko bredni. Poważna, spokojna rozmowa się rodzicom zwyczajnie nalezy.

                                                    wywlekanie cudzych problemow nie zmieni ich
                                                    > nastawienia, bo niektorzy przyjda do domu i wyleja pomyje na rodzicow dzieci
                                                    > ktorym sie to przydarzylo stwierdzajac ze im sie to nie zdarzy.
                                                    Mam lepsze zdanie o rodzicach.
                                                    Ale zdarzają się typki.
                                                    I dlatego ważne, żeby nauczyciel wyjasnil miedzy innymi, że to sie może zdarzyć każdemu. Nie żeby straszyć, ale żeby brać pod uwagę. Z tego co miałam okazje widzieć na wlasne oczy, uczeń "pod wpływem" w szkole to taki, ktory juz przestaje tylko eksperymentować, próbować w gronie kolegów. On ryzykuje, że w szkole ktoś zauważy - to duze ryzyko. więc dopoki ma pełną kontrole nad braniem, czy to narkotyków, czy dopalaczy (ktore też są narkotykami i też uzalezniają), nie robi tego w momencie, gdy ma iść do szkoly czy w szkole. Rodzice mogą wcześniej niż szkoła połapać się, że coś jest na rzeczy.
                                        • aneta-skarpeta Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:47
                                          oczywiscie, dlatego jak napisałam- chodzę na zebrania- ale de facto najwiecej to ja sie dowiaduję z e-dziennika, a jak go nie było - z umówionych wizyt indywidualnych
                                      • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:06
                                        smile
                                        Jak masz takiego stróża, to faktycznie, na zebrania nie ma co chodzić, chyba żeby sobie pooglądac nauczycieli.
                                        • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:10
                                          nangaparbat3 napisała:

                                          > smile
                                          > Jak masz takiego stróża, to faktycznie, na zebrania nie ma co chodzić, chyba że
                                          > by sobie pooglądac nauczycieli.
                                          >

                                          Z nauczycielami sie rozmawia a nie ich oglada
                                          • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:59
                                            To nie jest takie oczywiste. Sygnaly pozawerbalne mowią czasem o wiele wiecej, a juz na pewno prawdziwej.
                                            • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 15:08
                                              nangaparbat3 napisała:

                                              > To nie jest takie oczywiste. Sygnaly pozawerbalne mowią czasem o wiele wiecej,
                                              > a juz na pewno prawdziwej.
                                              >

                                              Ile czasu spedzasz w szkole na obserwowaniu nauczycieli (ilu obserwujesz)? Obserwujesz ich podczas lekcji, przerw, kiedy maja lunch?
                                              • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:33
                                                U nas nauczyciele nie mają lunchu sad
                                                • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:44
                                                  nangaparbat3 napisała:

                                                  > U nas nauczyciele nie mają lunchu sad
                                                  >
                                                  Ale maja jakas przerwe obiadowa?
                                        • aneta-skarpeta Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:49
                                          nie wiem czy naprawdę nie umiecie czytać, ale napisałam wyraźnie, że chodzę na zebrania- w nawiasie-tongue_out
                                    • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:47
                                      No to wróćmy do poczatku. Wg nauczycieli ze wspomnianego wywiadu, wprowadzenie dzienników elektronicznych pokazało jakie informacje o dzieciach są dla rodziców istotne a jakie nie. Dla sporej częsci - istotne są tylko stopnie i ewentualnie problemy wskazane przez nauczyciela.
                                      • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:55
                                        joa66 napisała:

                                        Dla sporej częsci - istotne są tylko stopnie i ewentualnie problemy wskazane przez nauczyciela.

                                        No bo to jest istotne a nie to jak powinny wygladac idealne szafy albo ze jakis Jas i Kubus pyskowali pani od histori.
                                        Dla szkol wiec powinno byc jasne ze takie zebrania nie maja sensu.
                                        • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:57
                                          Oczywiscie, że to istotne. Ale problemem jest to, że są rodzice, które nie zainteresują się dzieckiem (nie przyjdą na spotkanie i tak dalej) jeżeli dziecko jest bezproblemowe.
                                          • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:01
                                            joa66 napisala:

                                            problemem jest to, że są rodzice, które nie zain> teresują się dzieckiem (nie przyjdą na spotkanie i tak dalej) jeżeli dziecko je st bezproblemowe.

                                            Po co maja przyjsc?
                                            • yuka12 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:48
                                              Np. poznac nauczyciela dziecka blizej? Dowiedziec sie czegos o polityce szkoly bezposrednio od jej pracownikow? Sprawdzic NAOCZNIE, jak wyglada pomieszczenie, w ktorym wlasne dziecko przebywa spora czesc swojego zycia? Mnie to zdecydowanie bardziej interesuje, niz stopnie i wyniki.
                                              • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:54
                                                yuka12 napisała:

                                                > Np. poznac nauczyciela dziecka blizej? Dowiedziec sie czegos o polityce szkoly
                                                > bezposrednio od jej pracownikow? Sprawdzic NAOCZNIE, jak wyglada pomieszczenie,
                                                > w ktorym wlasne dziecko przebywa spora czesc swojego zycia? Mnie to zdecydowan
                                                > ie bardziej interesuje, niz stopnie i wyniki.
                                                >
                                                Przeciez na spotkaniu z nauczycielem i dzieckiem masz okazje poznac nauczyciela/i. Uwazasz ze na tych zebraniach nauczycielka opowiada o swoim zyciu prywatnym?
                                                Pomieszczenia w ktorych ucza sie dzieci? Masz okazje obejrzec szkole od wewnatrz na dniach otwartych albo gdy rozwazasz zapisanie dziecka do szkoly? Czego sie spodziewasz po klasie? Ze to bedzie w piwnicy pelnej szczurow?
                                                • yuka12 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:10
                                                  Nie spodziewam sie tam kolonii karaluchow smile, ale po wygladzie klasy, sposobie ustawienia lawek czy szafek dla dzieci np. widac, co jest wazne dla danego nauczyciela i w ogole w procesie nauczania. Patrze, jak duze sa klasy, jak oddzielone czesci dla poszczegolnych grup wiekowych, jak daleko maja do toalet i stolowki, czy szkola jest ogrzana. Na drzwiach otwartych sie szkoly OGLADA, ale nie ma za duzo czasu na dokladna obserwacje. Obecna szkola jest 3 szkola podstawowa mojej corki, poza tym bylismy jeszcze w kilku. Ze zwyklego zwiedzania duzo sie nie wyciaga, bo nie mozna szczegolowo sie dowiedziec o atmosferze danej szkoly. Dla mnie wlasnie wazne sa relacje, podejscie, stosunki. Widzac mury raczej nie dowiesz sie o tym. Swoja opinie o szkole wyrabiam wiec z czasem i po licznych kontaktach. Ale tez wtedy moge adekwatnie reagowac i na problemy i na sukcesy.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:35
                                                    yuka12 napisała:

                                                    > Nie spodziewam sie tam kolonii karaluchow smile, ale po wygladzie klasy, sposobie
                                                    > ustawienia lawek czy szafek dla dzieci np. widac, co jest wazne dla danego nauc
                                                    > zyciela i w ogole w procesie nauczania. Patrze, jak duze sa klasy, jak oddzielo
                                                    > ne czesci dla poszczegolnych grup wiekowych, jak daleko maja do toalet i stolow
                                                    > ki, czy szkola jest ogrzana.

                                                    Wiesz yuka ale od tego m.in jest ofsted, ktory owdwiedza szkoly regularnie i sprawdza nie tylko wyniki w nauce ale takze warunki m.in bezpieczenstwo. Poza tym szkoly musza przestrzgac norm,a ustawienie stolikow moze sie zmieniac na roznych lekcjach bo to od nauczyciela zalezy w jakich grupch pracuja dzieci.

                                                    Ze zwyklego zwiedzania duzo sie > nie wyciaga, bo nie mozna szczegolowo sie dowiedziec o atmosferze danej szkoly.

                                                    Ile godzin dziennie spedzasz w szkole swoich dzieci? Dostalas permission czy zatrudnialas sie w tej szkole?

                                                    > Dla mnie wlasnie wazne sa relacje, podejscie, stosunki.

                                                    Swoja opinie wyrobisz na godzinnym spotkaniu raz na kilka tygodni, miesiecy? W Walii takie sa? U mnie to spotkanie nauczyciel-rodzic-uczen, trwaja 10-20 min i omawiamy postepy mojego dziecka. Nauczycielke syna (8) znam z jego opowiadan, czasem dosc karykaturalnych ale prawdziwych. Nie lubi jej, ona duzo krzyczy. Dla mnie na spotkaniu jest przemila, kiedys syn zglosil mi maly problem i gdy go odbieralam zapytalam czy poswieci 5 min,zgodzila, wyjasnilismy problem. Wyxhodzac syn powiedzial 'ona byla bardzo mila,ale w klasie z nami taka nie jest' ☺
                                            • bi_scotti Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 16:34
                                              najma78 napisała:

                                              > Po co maja przyjsc?

                                              Zeby uczestniczyc w pelni w procesie wychowawczym wlasnych dzieci. It's SO simple!
                                              • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 16:57
                                                bi_scotti napisała:

                                                > najma78 napisała:
                                                >
                                                > > Po co maja przyjsc?
                                                >
                                                > Zeby uczestniczyc w pelni w procesie wychowawczym wlasnych dzieci. It's SO simp
                                                > le!

                                                To powinni uczestniczyc w zajeciach szkolnych. It's so simple. Rodzice wychowuja dzieci , a szkola uczy, przekazuje jak sie uczyc itp. Od rodzicow oczekuje sie wspolpracy gdy sa z dziecmi prpblemy wychowawcze . Za progress w nauce sa odpowiedzialni nauczyciele. Zebranie raz na kilka miesiecy i pieprze...nie dokad na wycieczke jechac to strata czasu.
                                                • bi_scotti Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:07
                                                  Live and let live!
                                                  Ja mam ten comfort, ze moge relacjonowac moje zmagania wychowawcze z pozycji "zwyciezcy" - moje dzieci JUZ SA fajnymi, doroslymi ludzmi a wiec spokojnie moge powiedziec, ze moje metody, aczkolwiek zapewnie niedoskonale, sprawdzily sie w praniu i bardzo mnie to cieszy. I zycze wszystkim podobnej radosci gdy ich dzieci osiagna obecny wiek moich. A jak bedzie to sie gdzies tam jakos okaze - tu na forum tego sie pewnie i tak nie dowiemy tongue_out Cheers.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:37
                                                    Swietnie biscotti ze ci sie udalo,tyle ze ta dyskusja nie jest o metodach wychowaczych. Cheers.
                            • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:36
                              Tym bardziej ze takiemu dziecku nalezy sie oficjalna pochwala przy ludziach (chocby samych rodzicach) dwa warto seby nauczyciel czasem zwrocil uwage rodzicom zeby dziecku za bardzo sruby nie przykrecali c moze nauczyciel chce omowic jakie ekstra zadania dla dziecka itd
                              Rodzic powinien wspolpracowac ze szkola w procesie dydaktyczno-wychowawczymzawsze jest miejsce na jakis feedback
                        • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:01
                          Ale przecież te "pańcie" to matki koleżanek i kolegów naszych dzieci. Mnie zawsze bardzo interesowali rodzice z klasy mego dziecka, podobnie jak dzieci. Kiedy potem córka mi opowiadała o rowieśnikach, o tym, co dzieje sie w klasie, moglam miec o wiele lepszy obraz.
                          • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:04
                            nangaparbat3 napisała:

                            > Ale przecież te "pańcie" to matki koleżanek i kolegów naszych dzieci. Mnie zaws
                            > ze bardzo interesowali rodzice z klasy mego dziecka, podobnie jak dzieci. Kiedy
                            > potem córka mi opowiadała o rowieśnikach, o tym, co dzieje sie w klasie, mogla
                            > m miec o wiele lepszy obraz.
                            >
                            Obraz czego? Coz takiego ci corka opowiadala o jej kolegach ze szkoly i jakie informacje o rodzicach cie interesowaly? Pytam z ciekawosci bo ja nie ma potrzeby zbierania info na temat rodzicow z ktorymi moje dziecko chodzi do szkoly. Znam tych z ktorymi sie koleguje blizej czyli poza szkola i to mi wystarczy.
                            • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:14
                              O, kochana, przecież dowiadywalam sie, czyi rodzice gdzie trzymają kasety porno, albo (juz w liceum) ze Stasio wywalil z domu ojca, bo dowiedział się, że ma kochanke, albo że Wladzia, najlepsza uczennica, zbuntowala się totalnie (a pamiętalam jej mamę oburzoną, że "dzieci na basenie bawią się, zamiast doskonalić umiejętność pływania rożnymi stylami" i rozliczającą polonistę z rytmu omawianych lektur), albo że Antoś znowu nie byl w szkole, a mama się dziwi, "bo po południu mial korepetycje i był". takich informacji na librusie nie znajdziesz, a to one najbardziej zajmuja nasze dzieci i dobrze, kiedy one chcą, a my umiemy o tym z nimi rozmawiać. (oczywiście wszystkie imiona zmyślone, ale sytuacje nie)
                              • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:22
                                nangaparbat3 napisała:

                                > takich informacji na librusie nie znajdziesz, a to > one najbardziej zajmuja nasze dzieci i dobrze, kiedy one chcą, a my umiemy o tym z nimi rozmawiać. (oczywiście wszystkie imiona zmyślone, ale sytuacje nie)

                                Serio,to sa info ktore zajmuja dzieci? Mojej corki kolezanki rodzice sie rozstali niedawno - To bylo info corki i tyle. Zapytalam jak kolezanka sobie radzi z tym problemem,corka powiedziala ze jest jej przykro ale radzi sobie i nie rozmawiaja na ten temat. To jednak bliska kolezanka, o innych corka nie ma takich info co dla mnie byloby dziwne gdyby miala.
                                • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 15:01
                                  Może zalezy od wieku, między innymi.
                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 15:09
                                    nangaparbat3 napisała:

                                    > Może zalezy od wieku, między innymi.
                                    >
                                    Corka ma 13 a syn 8 i nie zauwazylam aby takimi rzeczami o ktorych napisalas sie interesowali.
                                    • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:35
                                      rozważ możliwość, że Ci o tym nie mowią
                                      • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:38
                                        nangaparbat3 napisała:

                                        > rozważ możliwość, że Ci o tym nie mowią
                                        >
                                        Nie mowia bo nie zajmuja sie plotkami,tak ja ja. Jak to napisala biscotti dzieci wychowuje sie dajac im wlasny przyklad.
                                        • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:46
                                          big_grin
                                • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 15:06
                                  Najma, mam wrażenie, że żyjesz w szklanej kuli.
                                  • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:45
                                    Dlaczego tak uważasz? Akurat w tym wątku zgadzam się z Najmą jak rzadko. Naprawdę uważasz, że to bardzo istotne, by na zebraniu zweryfikować plotki o rodzicach innych dzieci, które znoszą nam do domu (jak u nangi) lub nie (jak u najmy) nasze dzieci? Bo ja CHODZĘ na zebrania rodziców, na wszystkie jakie są, u każdego z dzieci i jak żyję nie analizowałam innych rodziców pod kątem skandali z ich życia prywatnego.
                                    • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:59
                                      Myślę, że tu jest nieporozumienie. Domyślam się, że nie chodzi o publiczne roztrząsanie prywatnych spraw rodziców. Tylko o zwykłą znajomość środowiska dziecka, która niekoniecznie musi się przekładać na wymierną wiedzę możliwą do wykorzystania w celu X. Podam inny przykład; swego czasu od rodziców innych dzieci dowiedziałam się, że zgłosili do dyrekcji prośbę, aby nie przyjmować do gimnazjum uczniów ze średnią poniżej 4, 0. Przy okazji powiedzieli jak ich zdaniem wygląda dobra szkoła. Oczywiście dyrekcja stanowczo odmówiła tej prośbie. Nie dowiedziałabym się o tym, gdybym rodziców nie spotkała na zebraniu. Kiedy ci rodzice zabrali swoje dzieci ze szkoły wiedziałam dlaczego. Co mi dała ta wiedza? Na poziomie wymiernym - NIC. Ale jednak uważam ją za cenną.

                                      Kolejny przykład. Niekoniecznie nam po drodze z rodzicami przyjaciół naszych dzieci. Nie dlatego, że coś z nimi nie tak, tylko "chemii" brak. Spotkania "na żywo" dają nam jako takie pojęcie co to za ludzie (a to ważne jeżeli np. nasze dziecko ma spędzić u nich weekend). Od razu dodam, że wiem iż wrażenia mogą być mylące, ale to zawsze jednak coś.
                                      • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:05
                                        jeszcze o poziomie "organoleptycznym" . Wiedziałam od "dziecka" , że jeden z nauczycieli odpływa od tematu z dygresjami. Nie był to problem, bo "dziecko" wyniki i tak miało dobre a na rewelacyjnych mu nie zależało. I teoretycznie wiedziałam. Ale osobiste wysłuchanie informacji podawanych przez tegoż właśnie nauczyciela doprowadziło mnie niemal do apopleksji. Zapewniam, że zdanie "nie trzyma się tematu, tylko ciągle robi dysgresję" nabrało nowego znaczenia dla mnie. Teoretycznie czas stracony - praktycznie bezcenny.
                                      • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:10
                                        joa66 napisała:

                                        > Myślę, że tu jest nieporozumienie. Domyślam się, że nie chodzi o publiczne rozt
                                        > rząsanie prywatnych spraw rodziców. Tylko o zwykłą znajomość środowiska dziecka


                                        No ale Nanga podała akurat przykłady rzeczy, których dowiedziała się o środowisku swego dziecka (znaczy: jego kolegach i pewnych aspektach ich środowiska domowego) od tegoż dziecka właśnie, a nie z zebrań.

                                        Kolejny przykład. Niekoniecznie nam po drodze z rodzicami przyjaciół naszych dz
                                        > ieci. Nie dlatego, że coś z nimi nie tak, tylko "chemii" brak. Spotkania "na ż
                                        > ywo" dają nam jako takie pojęcie co to za ludzie (a to ważne jeżeli np. nasze d
                                        > ziecko ma spędzić u nich weekend).


                                        No może to nas różni - ja bym się nigdy nie zgodziła, by moje dziecko spędzało weekend u kogoś, kogo kojarzę tylko z zebrań z rodzicami, choćby był najsympatyczniejszy i najnormalniejsze wrażenie sprawiający pod słońcem. Jeśli dziecko się z kimś przyjaźni i zależy mu na kontaktach, to podtrzymuję kontakt z tamtymi rodzicami nawet bez "chemii", ale na pewno bliższy niż wspólne przebywanie w jednej sali prze godzinę dwa razy na semestr i wtedy możemy ewentualnie rozmawiać o wspólnych weekendach dzieci (choć niekoniecznie).
                                        • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:15
                                          I jak ten kontakt podtrzymujesz?
                                          • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:21
                                            Normalnie - telefoniczne umawianie się od czasu do czasu na wspólne wypady, zaproszenia na urodziny, wspólne ustalanie, że pośle się dzieci np. na ten sam obóz etc.
                                            • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:27
                                              No to faktycznie różne podejście - ja nie muszę udawać się na wspólne wypady z ludźmi , z którymi średnio mi się rozmawia, zanim puszczę dziecko do nich na weekend. (ustalanie gdzie się posle dzieci na obóz nie rozpatrywałabym w kontekście podtrzymywania kontaktów.). Wystarczy mi, że kilka razy w roku z nimi rozmawiam o różnych rzeczach, wiem jakie jest ich stanowisko w wielu szkolno-wychowawczych sprawach.
                                              • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:29
                                                p.s. zakładam, że w szkole rodzice już nie przesiaduję na urodzinach kolegów dziecka.
                                              • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:37
                                                joa66 napisała:

                                                Wystarczy mi, że kilka razy w roku z nimi rozmawiam o różnych rzeczach, wiem jakie jest ich stanowisko w wielu szkolno-wychowawczych sprawach.

                                                Czyli tez nie znasz tych rodzicow. Poza tym na zebraniach w szkole kazdy prezentuje swoje stanowisko szkolno-wychowawcze? Stanowisko moze zreszta byc podobne do twojego co nie musi oznaczac ze jest tak w praktyce.
                                      • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:15
                                        joa66 napisała:

                                        Podam inny przykład; swego czasu od rodziców innych dzieci dowiedziałam się, że zgłosili do dyrekcji prośbę, aby nie przyjmować do gimnazjum uczniów ze średnią poniżej 4, 0. Przy okazji powiedzieli jak ich zdaniem wygląda dobra szkoła. Oczywiście dyrekcja stanowczo odmówiła tej prośbie.

                                        Ja tego rodzaju informacje dostaje w liscie ze szkoly plus wysylaja email.

                                        > Kolejny przykład. Niekoniecznie nam po drodze z rodzicami przyjaciół naszych dz
                                        > ieci. Nie dlatego, że coś z nimi nie tak, tylko "chemii" brak. Spotkania "na ż
                                        > ywo" dają nam jako takie pojęcie co to za ludzie (a to ważne jeżeli np. nasze d
                                        > ziecko ma spędzić u nich weekend). Od razu dodam, że wiem iż wrażenia mogą być
                                        > mylące, ale to zawsze jednak coś.

                                        Nie poznasz ludzi ani nie dowiesz sie o nich istotnych informacji na zebraniu. Wiadomo ze kiedy jest pierwszy raz nie zna sie ludzi ale zazwyczaj jest rozmowa telefoniczna, wymiana numerow, zawozi sie dziecko pod podany adres, otwieraja drzwi, zamienia sie pare zdan. Nie ma wyjscia,trzeba zaufac, no chyba ze ten address to jakis komplntny slams to raczej zabralabym dzieciaka do domu.
                                        • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:17
                                          Ja tego rodzaju informacje dostaje w liscie ze szkoly plus wysylaja email.

                                          Naprawdę wysyłają Wam listy z informacjami z jakimi sprawami zgłaszają się do nich inni rodzice?
                                          • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:41
                                            joa66 napisała:


                                            > Naprawdę wysyłają Wam listy z informacjami z jakimi sprawami zgłaszają się do n
                                            > ich inni rodzice?


                                            Oczywscie jesli dotycza organizacji szkoly. Ty podalas przyklad zwrocenia sie do dyrekcji z wnioskiem o zastosowanie konkretnego przesiewu w procedurze przyjmowania do szkoly a to dotyczy przeciez ogolu, wiec szkola powinna poinformowac o z wyjasnieniem jaka decyzja zostala podjeta i dlaczego.
                                            • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:49
                                              Nie, bo to nie była oficjalna petycja, tylko 3-4 rodziców poszło do dyrekcji i otrzymało odpowiedź. Dyrekcja brała pod uwagę, że dzieci tych rodziców mogą zostać w szkole (mimo, że rodzice straszyli, że je zabiorą) i nie chciała wprowadzać niezdrowej sytuacji w przyszłości , w której każdy się może się zastanawiać, który to rodzic nie chciał "mojego dziecka". Sytuacja jasna i klarowna. Pismo należałoby wystosować gdyby zmiany w rekrutacji były rozważane albo wręcz wprowadzane. A nie wtedy kiedy Kowalska z Malinowskim przyszli oświadczyć, że nie podoba im się to, że w klasie są dzieci ze średnią np. 3,5 bo to niemal niszczy szanse życiowe ich własnych dzieci.
                                              • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:06
                                                joa66 napisała:

                                                > Nie, bo to nie była oficjalna petycja, tylko 3-4 rodziców poszło do dyrekcji i
                                                > otrzymało odpowiedź.

                                                Rozumiem ze dowiedzialas sie o tym w prywatnej rozmowie przed/po/ewentualnie podczas zebrania wiec mozna to wlozyc do worka z napisem 'Plotki/nieistotne informacje'.

                                                Pismo należałoby wystosować gdyby zmiany w rekrutacji były rozważane albo wręcz wpro
                                                > wadzane. A nie wtedy kiedy Kowalska z Malinowskim przyszli oświadczyć, że nie p
                                                > odoba im się to, że w klasie są dzieci ze średnią np. 3,5 bo to niemal niszczy
                                                > szanse życiowe ich własnych dzieci.

                                                A to co innego, w takim wypadku nie trzeba informowac innych rodzicow skoro chodzi o 3-4 rodzicow w calej szkole. Dlaczego wiec dla ciebie to byla cenna informacja?
                                                • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:11
                                                  Istotne. U nas 3 rodzicow wykonczyla nauczyciela tak, ze dziewczyna poszla na l4 i tyle jek widzieli. Zawsze warto wiedziec kto jest rozczenowym dupkiem, bo dzieci w jednej klasie są 6 lat i trzeba jakos przez te 6 lat w zgodzie funkcjonowac.
                                                  • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:15
                                                    I w czym ci konkretnie pomaga w "zgodnym funkcjonowaniu" wiedza, że tata Kasi i Mateuszka to "roszczeniowe dupki"?
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:18
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > I w czym ci konkretnie pomaga w "zgodnym funkcjonowaniu" wiedza, że tata Kasi i
                                                    > Mateuszka to "roszczeniowe dupki"?
                                                    >
                                                    Ty zrozumialas o czym zuleyka napisala?

                                                    Co to wogole oznacza ze wykonczyli nauczycielke? W szkole nie ma zadnych procedur rozwiazywania problemow na lini nauczyciel -rodzic?
                                                  • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:25
                                                    Ty zrozumialas o czym zuleyka napisala?

                                                    No właśnie ją o to pytam - skoro chce "w zgodzie funkcjonować" z innymi i uważa, że z tego powodu "warto wiedzieć, kto jest...", to może zdradzi, jaka jest korelacja między tymi sprawami?

                                                    Co do "wykończenia nauczycielki" niech się zuleyka wypowie - generalnie mobbingowanie nauczyciela przez rodzica jest karalne, a nauczyciel jako urzędnik państwowy chroniony bardziej niż np. przypadkowy inny rodzic, więc też nie rozumiem, czemu nikt ich nie ustawił do pionu, jeśli trzeba - przy użyciu odpowiednich służb i paragrafów.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:32
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    , to może zdradzi, jaka jest ko relacja między tymi sprawami?
                                                    >
                                                    Moze przekazuja informacje nastepczyni o tych dupkach.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:34
                                                    Pytanie nie do mnie, ale też się wypowiem. W szkole jest zestaw spraw ustalonych z góry przez "władze" jak i zestaw spraw do ustalenia w gronie rodzice (także uczniowie w starszych klasach) - nauczyciele/szkoła. W czasie zebrań można zobaczyć gdzie jest "mur" w trudnych sprawach, ile mogą rodzice, ile nauczyciel. To pomaga w ogarnięciu sytuacji, chociażby podjęciu decyzji "walczę o coś/poddaję się"
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:42
                                                    joa66 napisała:

                                                    jak i zestaw spraw do ustalenia w gronie rodzice (takżeuczniowie w starszych klasach) - nauczyciele/szkoła.

                                                    I to wlasnie powoduje nasiadowy i niepotrzebne dyskusje.
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:45
                                                    Nie, to powoduje poczucie, że szkola współpracuje z rodzicami. Czasem złudne.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:58
                                                    zuleyka.z.talgaru napisała:

                                                    > Nie, to powoduje poczucie, że szkola współpracuje z rodzicami. Czasem złudne.

                                                    Zazwyczaj zludne.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:46
                                                    Przypuszczam, że dla Ciebie każda dyskusja (poza ematką) jest bezsensowna bo "nic nie daje" i "są procedury". Dziwie się tylko temu, ze ematkowe "nasiadówki, plotki, zbędne informacje i dyskusje" sa warte Twojego czasu. Podobne "nasiadówki" w srodowisku Twojego dziecka sa strata czasu.
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:53
                                                    Bo przecież można wysłac list : D
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:57
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Przypuszczam, że dla Ciebie każda dyskusja (poza ematką) jest bezsensowna bo "n
                                                    > ic nie daje" i "są procedury". Dziwie się tylko temu, ze ematkowe "nasiadówki,
                                                    > plotki, zbędne informacje i dyskusje" sa warte Twojego czasu. Podobne "nasiadów
                                                    > ki" w srodowisku Twojego dziecka sa strata czasu.

                                                    No widzisz ematka jest czesto strata czasu,ale lubie go czasem stracic zwlaszcza gdy z oknem pada i nie mam nic ale to nic lepszego do roboty. ☺
                                                    A nasiadoki w szkole sa trata czasu, bo dyskutuje sie sprawy o ktorych z powodzeniem moze i powinna decydowac szkola. W szkole podstawowej mojego syna dzieci maja disco 2xw roku, maja Christmas party, wychodza do teatru, jezdza na wycieczki itp i niczego nie ustala sie w rodzicami,ano dokad,dlaczego,kto bedzie dj-em, o jakim smaku beda crisps. U corki w secondary tym bardziej,dostalam list podpisalam zgode (choc u niej wycieczki sa obowiazkowe) dalam medical info i nr tel. Do ktoregis tam kwoetnia mam zaplacic za wycieczke, ktora szkola zaplanowala. Nie ma goracych dyskusji a moze tam, a ja bym wolal gdzie indziej,a lepsza drozsza albo tansza itp. O dziwo mozna i dziala bardzo dobrze.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:08
                                                    Wiem, że u Ciebie często pada i rozumiem potrzebę tracenia czasu .... nie rozumiem takiego a nie innego wyboru rzeczy, na które "tracimy czas". Nie wiem czy powinnam się cieszyć, że wolisz go tracić na mnie niż na rozmowy z "obcymi" rodzicami kolegów Twoich dzieci.

                                                    I każdą sprawę można przedstawić dowolnie - to tylko sprawa języka. Możn napsac, że rodzice nie muszą niczego ustalać. Można napisać, że nie mają takiej możliwości.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:15
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Wiem, że u Ciebie często pada

                                                    Nie tak znowu czesto

                                                    Nie wiem czy p> owinnam się cieszyć, że wolisz go tracić na mnie

                                                    Zdecydowanie powinnas,to nobilitacja dla ciebie ☺

                                                    > I każdą sprawę można przedstawić dowolnie - to tylko sprawa języka. Możn napsac
                                                    > , że rodzice nie muszą niczego ustalać. Można napisać, że nie mają takiej możli
                                                    > wości.

                                                    Mozna takze uznac ze osoby pracujace w szkole wykonuja prace za ktora dostaja place a nie zwalaja tego na rodzicow ☺
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:42
                                                    A co do pani - byla na zastepstwo, zapewne w tym przypadku mialo to jakies znaczenie. Moze dyrekcja uznala zeby nie rozgrzebywac. Nie siedze w glowie dyrekcji i nie dopytywalam czy zamierza isc z tym na policje, do sadu czy do samego boga.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:00
                                                    zuleyka.z.talgaru napisała:

                                                    > A co do pani - byla na zastepstwo, zapewne w tym przypadku mialo to jakies znac
                                                    > zenie. Moze dyrekcja uznala zeby nie rozgrzebywac. Nie siedze w glowie dyrekcji
                                                    > i nie dopytywalam czy zamierza isc z tym na policje, do sadu czy do samego bog
                                                    > a.

                                                    To po co sie tym interesowalas? Przyszlo ci do glowy ze to mogly byc plotki? No bo skad ty wogole weszlas w posiadanie takich info?
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:17
                                                    Na zebraniu. Od dyrekcji. Szok, prawda?
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:19
                                                    zuleyka.z.talgaru napisała:

                                                    > Na zebraniu. Od dyrekcji. Szok, prawda?

                                                    No owszem szok bo to byl incydent miedzy nauczycielka a konkretnymi osobami i osobom postronnym nic do tego.
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:23
                                                    Uwazasz ze reszta rodzicow nie ma prawa do wiedzy dlaczego wychowawczyni odeszla? Zwlaszcza w TAKIEJ sytuacji? Bo ja uważam, że wyjaśnienia się należą.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 21:23
                                                    zuleyka.z.talgaru napisała:

                                                    > Uwazasz ze reszta rodzicow nie ma prawa do wiedzy dlaczego wychowawczyni odeszl
                                                    > a? Zwlaszcza w TAKIEJ sytuacji? Bo ja uważam, że wyjaśnienia się należą.

                                                    Uwazam ze nie.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:26
                                                    W szkole nie ma zadnych procedur rozwiazywania problemow na lini nauczyciel -rodzic?

                                                    najma, procedury cenna rzecz, jednak ich fetyszyzacja jest niezdrowa.
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:26
                                                    Normalnie. Wykończyli. Dopiero jak Pani poszla na L4 sprawa się wydala. Maile ktore wysylali do niej rodzice - ma-sa-kra. Dno dna. Pani całkiem słusznie odeszła - też bym sobie nie wyobrażała dalszej współpracy. Żyjesz w szlanej kuli, patrzysz na wszystko przez pryzmat swojej szybko i naprawdę ciężko Ci zrozumieć, że świat jest inny niż Ci się wydaje. Smutne.
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:27
                                                    Szybko---> szybki
                                                  • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:31
                                                    Przykra historia, ale na taki mobbing narażony jest każdy, kto pracuje z ludźmi, świry mogą się zdarzyć wszędzie. Szkoda, że nikt tu nie zareagował wcześniej (przede wszystkim, że pani nie szukała/nie znalazła wsparcia choćby u własnej dyrekcji lub/i policji), jednak nadal nie bardzo widzę związek tej sytuacji z istnieniem bądź nie ogólnoklasowych zebrań rodziców.
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:34
                                                    U nas - jest konieczność - jest zebranie. Bezsensownych nasiadówek nie ma. Na konsultacje chodza Ci co chca i Ci ktorzy zostali wezwani.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:38
                                                    zuleyka.z.talgaru napisała:

                                                    > U nas - jest konieczność - jest zebranie. Bezsensownych nasiadówek nie ma. Na k
                                                    > onsultacje chodza Ci co chca i Ci ktorzy zostali wezwani.

                                                    A zebrania wynikaja z jakiej koniecznosci?
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:48
                                                    U nas: sytuacja z pierwsza nauczycielką, potem drugie też dotyczylo przyszlosci klasy, teraz trzecie - bedzie dotyczyc sytuacji w klasie i ogloszenie decyzji dot. jednego chlopca ktory jest delikatnie mowiac problematyczny. I nie, szkola w takich sprawach nie pisze milosnych listow do rodziców tylko organizuje spotkanie. I slusznie.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:02
                                                    zuleyka.z.talgaru napisała:

                                                    > U nas: sytuacja z pierwsza nauczycielką, potem drugie też dotyczylo przyszlosci
                                                    > klasy, teraz trzecie - bedzie dotyczyc sytuacji w klasie i ogloszenie decyzji
                                                    > dot. jednego chlopca ktory jest delikatnie mowiac problematyczny. I nie, szkola
                                                    > w takich sprawach nie pisze milosnych listow do rodziców tylko organizuje spot
                                                    > kanie. I slusznie.
                                                    Spotaknie w sprawie problemow z jakims dzieckiem? Przyszlosci klasy? To oznacza co konkretnie? Sytuacji z nauczycielka? A jakim prawem wy dowiedzieliscie sie o tej sytuacji?
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:19
                                                    Najma. Sorry, ale nie chce mi się dluzej dyskutowac. Szkoda mojej energii bo i tak Ty wiesz lepiej. Więc sobie siedź i wiedz lepiej.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:37
                                                    iwoniaw napisała:

                                                    > Przykra historia, ale na taki mobbing narażony jest każdy, kto pracuje z ludźmi
                                                    > , świry mogą się zdarzyć wszędzie. Szkoda, że nikt tu nie zareagował wcześniej
                                                    > (przede wszystkim, że pani nie szukała/nie znalazła wsparcia choćby u własnej d
                                                    > yrekcji lub/i policji),

                                                    Nauczycielka juz po pierwszym takim email powinna zglosic to odpowiedniej osobie w szkole ktora podjelaby dzialania.
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:38
                                                    Że z nimi nie współpracuje, nie pytam o zdanie i pomysły (w przypadku braku kontaktu), nie proszę o pomoc jeśli coś organizujemy dla dzieciakow. To się sprawdza. Może nie jest szczytem obycia i kultury oraz dyplomacji ale przynajmniej jest spokoj.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:40
                                                    zuleyka.z.talgaru napisała:

                                                    > Że z nimi nie współpracuje, nie pytam o zdanie i pomysły (w przypadku braku kon
                                                    > taktu), nie proszę o pomoc jeśli coś organizujemy dla dzieciakow. To się sprawd
                                                    > za. Może nie jest szczytem obycia i kultury oraz dyplomacji ale przynajmniej j
                                                    > est spokoj.

                                                    I oni sie na to zgadzaja? A wogole to ty nie wspolpracujesz a co z innymi? Co na to nowa nauczycielka?
                                                  • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:45
                                                    I oni sie na to zgadzaja?

                                                    No też mi się wydaje co najmniej dziwne, że akurat "roszczeniowe d..." bez protestu przyjmują ignora i podejmowanie jakichkolwiek decyzji bez ich udziału big_grin
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:52
                                                    Pewnie dlatego, że jednak czuja się ciut winni wykonczenia pani. Nauczycielka ma wybrane, zostala poinformowana ze ta trojka potrafi wywijac - na zebraniu przez dyrekcje i na razie sa spokojni.
                                                    Po wakacjach znow nowa pani ale ja juz nie zamierzam byc w trojce wiec to juz nie bedzie moj problem
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:05
                                                    zuleyka.z.talgaru napisała:

                                                    > Pewnie dlatego, że jednak czuja się ciut winni wykonczenia pani. Nauczycielka
                                                    > ma wybrane, zostala poinformowana ze ta trojka potrafi wywijac - na zebraniu pr
                                                    > zez dyrekcje i na razie sa spokojni.

                                                    Wywijac? Przeciez to wszystko opiera sie na plotach. Czuja sie winni? Za wysylanie emaili z trescia obrazajaca czy genralnie o abusive wydzwieku powinni byc pociagnieci do odpowiedzialnosci a nie czuc sie winni i my ich ignorujemy za kare. Dziecinada i tyle.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:10
                                                    najma - komunikacja miedzy ludźmi nie dzieli się na "plotki" i listy wyslane wg procedur.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:17
                                                    joa66 napisała:

                                                    > najma - komunikacja miedzy ludźmi nie dzieli się na "plotki" i listy wyslane wg
                                                    > procedur.

                                                    Alez dzieli sie joa jak najbardziej na oficjalne,konkretne informacje dla rodzicow i ploty oraz dziecinade na zebraniach-nasiadowach.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:20
                                                    Czym jest wg Ciebie rozmowa.. wymianą plotek czy konkretnych informacji?
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:21
                                                    Może ona umie tylko na forum rozmawiac. A w realu docierają do niej tylko oficjalne pisma
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:27
                                                    Na razie wszystko co nie jest notatką wysłaną wg "procedur" jest plotką. Ciekawa jest zatem czym wg niej jest rozmowa - jedną z dwóch powyższych możliwości? Czy może czymś więcej? I jeżeli czymś więcej to dlaczego nagle ta rozmowa staje się tabu w warunkach szkolnych.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 21:26
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Czym jest wg Ciebie rozmowa.. wymianą plotek czy konkretnych informacji?

                                                    To zalezy, mozna wymieniac konkretne info a mozna plotkowac jak np w przypadku 3-4 (4-5) rodzicow w szkole twojego syna.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 21:29
                                                    czyli albo-albo? Albo plotki albo wymiana informacji? Smutny musi być Twój świat.

                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 21:37
                                                    I na koniec, to ta rozmowa robi się jałowa

                                                    1) Informacja typu "byliśmy (my) u dyrektora, bo chcieliśmy X" nie jest plotką.

                                                    2) Kiedyś wyśmiałaś bez komentarza to, że dziecko przejmowało się tym, że rodzic jego kolegi stracił pracę. Dzisiaj wyśmiewasz to, że rodzic zaangażował się (bo mógł) w życie przedszkola, do którego chodziło jego dziecka.

                                                    Nie wiem czy to Twój styl dyskusji czy tak wygląda Twój świat. Jeżeli to drugie - to przerażające. Zwłaszcza w przypadku osoby, która podobno pracuje z dziećmi.
                                                  • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:20
                                                    Lol. U nas zebrania sa protokolowane. I dyrekcja plot nie rozsiewa.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 21:29
                                                    zuleyka.z.talgaru napisała:

                                                    > Lol. U nas zebrania sa protokolowane. I dyrekcja plot nie rozsiewa.

                                                    😁 jak w sadzie conajmniej, protokolowane 😁
                                                • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:17
                                                  Dlaczego wiec dla ciebie to byla cenna informacja?

                                                  Jeżeli ze szkoły (do której trudno się dostać) odchodzi nagle 4 czy 5 uczniów, cieszę się, że wiem dlaczego. Cieszę się, że dostaję kolejne dowody na to, że z dyrekcją jest mi "po drodze". Cieszę się, że cały czas się uczę jak różnie można rozumieć pojęcie "dobra szkoła" . Mam dalej wymieniać?
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:24
                                                    joa66 napisała:

                                                    > Jeżeli ze szkoły (do której trudno się dostać) odchodzi nagle 4 czy 5 uczniów,
                                                    > cieszę się, że wiem dlaczego.

                                                    Ilu w koncu odeszlo 3-4 czy 4-5? ☺ to jakas malutka szkola ze 3-4 (4-5) nawiedzonych zesnobowanych ignorantow ma jakiekolwiek znaczenie?

                                                    Cieszę się, że dostaję kolejne dowody na to, że zdyrekcją jest mi "po drodze".

                                                    Decydujac sie na ta szkole nie wiedzialas ze bedzie ci po drodze? Poza tym dowody dostalas przypadkiem, hmmm trzeba miec nadzieje ze to tylko jednorazowo,i o reszcie istotnych i mniej istotnych spraw dowiadujesz sie w listach, emails na biezaco i oficjalnie.
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:30
                                                    tak, szkoła malutka. Źródła informacji mam różne . Rozumiem, że Tobie wystarczają "procedury". Ok, tak też można.
                                                  • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:34
                                                    joa66 napisała:

                                                    > tak, szkoła malutka. Źródła informacji mam różne .
                                                    🙂
                                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:42
                                                    ???
                              • iwoniaw No i do czego było ci potrzebne 29.03.16, 17:42
                                ujrzenie na własne oczy na zebraniu tatusia, który "trzymał w domu pornograficzne kasety wideo" czy mamusi, której mąż "miał kochankę", tudzież rodziców dziecięcia zbuntowanego czy wagarującego?

                                Nie wspominając już o tym, że tak jak na librusie "takich informacji" nie znajdę, również nie są one eksponowane na zebraniach rodziców, przynajmniej w klasach moich dzieci. Z większością z nich znam się tylko z widzenia i jesteśmy na "dzień dobry".
                                • najma78 Re: No i do czego było ci potrzebne 29.03.16, 17:47
                                  iwoniaw napisała:

                                  > ujrzenie na własne oczy na zebraniu tatusia, który "trzymał w domu pornograficz
                                  > ne kasety wideo" czy mamusi, której mąż "miał kochankę", tudzież rodziców dziec
                                  > ięcia zbuntowanego czy wagarującego?

                                  ☺ ciekawe tez co zrobila nanaga z ta informacja o kasetach porno? Skork dziecko wiedzialo gdzie sa to moglo obejrzec.

                                  > Nie wspominając już o tym, że tak jak na librusie "takich informacji" nie znajd
                                  > ę, również nie są one eksponowane na zebraniach rodziców, przynajmniej w klasac
                                  > h moich dzieci.

                                  Bo to sa ploty, nic ponad to.

                                  Z większością z nich znam się tylko z widzenia i jesteśmy na "dzień dobry".

                                  Ja tez w szkole podstawowej a u corki nawet nie tyle, bo ich nie widuje.
                      • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:57
                        joa66 napisała:

                        > Każdego rodzica interesuje jego dziecko, a nie wynurzenia jakiejś pańci.
                        > ]
                        >
                        > Może czasami warto przełknąć wynurzenia pańci, żeby się dowiedzieć czegos więce
                        > j o dziecku i jego świecie. Więcej niż stopien, temat lekcji itd.
                        >
                        > ?

                        A to obcy rodzic zna lepiej nasze dziecko?
                        • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:07
                          A to obcy rodzic zna lepiej nasze dziecko?

                          ????
                          • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:08
                            Chodzi o to ze rodzic powinien znac swoje dziecko i od niego sie dowiadywac przede wszystkim. Ale zgadzam sie ze zebrania sa wazne bo to jakie dziecko jestw domu czy przy rodzicu nie oddaje tego co jest w grupie.
                            • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:16
                              ichi51e ale inni rodzice wiedza jak nasze dziecko zachowuje sie w grupie? Skad? To nauczyciele obserwujacy dzieci w klasach, na placach zabaw, w bibliotece, na roznych events szkolnych i pozaszkolnych sa w stanie powiedziec jak funkcjonuje w grupie. Rodzicow innych dzieci przeciez tam nie ma. Ja nie wiem jak dzieci chodzace z moim synem czy corka do szkoly zachowuja sie w grupie, bo mnie tam nie ma, ja nawet nie wiem jak wiekszosc z nich wyglada. Po coz mi wiec zebrania z nimi? Tak jak ktos napisal rodzica interesuje jego dziecko a pierdzie...nie o doopie maryni to strata czasu. U mnie nie ma zadnych grupowych spotkan, sa wyznaczone dni, konkrtena godzina, spotyakm sie nauczyciel-rodzic-dziecko. U corki bylam 2 tyg temu, u syna za 2 tyg.
                              • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:18
                                najma, ale skąd Ci przyszło do głowy to, że inni rodzice wiedzą więcej o nasyzm dziecku niż my i nauczyciele?
                                • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:24
                                  joa66 napisała:

                                  > najma, ale skąd Ci przyszło do głowy to, że inni rodzice wiedzą więcej o nasyzm
                                  > dziecku niż my i nauczyciele?

                                  Tobie przyszlo :

                                  Może czasami warto przełknąć wynurzenia pańci, żeby się dowiedzieć czegos więcej o dziecku i jego świecie. Więcej niż stopien, temat lekcji itd.

                              • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:23
                                na marginesie - myślę, że w społeczenstwach wielokulturowych, gdzie jakas część imigrantów przebywa głownie w swoim zamkniętym środowisku, zebrania z innym rodzicami i słuchanie o 'd.. marynii" z innej perspektywy byłoby bardzo wskazane. W tym wypadku nie wystarczy , że się 'dowiem o swoim dziecku".
                                • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:25
                                  No to nie w PL.
                                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:27
                                    Co nie w PL?
                                    • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:31
                                      We wielokulturowe spolecznosci. No mozna by tu Wietnamczykow czy Romow podciagnac ale przewaznie ci pierwsi srednio rozumieja po polsku (a Pani zadnym jezykiem miedzynarodowym nie wlada) a ci drudzy raczej sie takimi detalami nie przejmuja.
                                      • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:33
                                        ichi51e napisała:

                                        > We wielokulturowe spolecznosci.

                                        A co to ma wspolnego z zebraniami w szkole? Czy z uwagi na wielokulturowosc potrzebuje sluchac o doopie maryni?
                                      • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:33
                                        Wietnamczycy podobno wysyłają zawsze kogos w swoim imieniu, jeżeli nie znaja języka. Ale i tak chodzi tutaj o możliwość - siłą raczej nikt nie ściągnie, jeżeli 'zainteresowany" nie jest zainteresowany.
                                        • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:50
                                          Tak bo oni bardzo szanuja edukacje. Nauczyciel w Azji ma bardzo wysoka pozycje spoleczna (nawet nastoletni korepetytor). A u nas wiadomo nalezy sie jak psu micha...
                                          • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:54
                                            I myślę, że ci wietnamscy rodzice, ktorzy na zebrania chodzą (lub mają swoich posłańców) korzystają z tego, że wchodzą w interakcje, nawet najgłupsze, z "tubylcami". O świecie można się wiele dowiedzieć nie tylko słuchając "mądrego", ale także i "głupca".
                                • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:25
                                  joa66 napisała:

                                  > na marginesie - myślę, że w społeczenstwach wielokulturowych, gdzie jakas część
                                  > imigrantów przebywa głownie w swoim zamkniętym środowisku, zebrania z innym ro
                                  > dzicami i słuchanie o 'd.. marynii" z innej perspektywy byłoby bardzo wskazane.
                                  > W tym wypadku nie wystarczy , że się 'dowiem o swoim dziecku".

                                  😂
                              • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:24
                                No wiec ja tez nie wiem skad ci rodzice - jakos sobie przetlumaczylam ze to chodzi wlasnie o nauczyciela (ktory byc moze tez jest rodzicem) inni rodzice to o naszym dziecku nic nie wiedza chyba ze sie dzieci przyjaznia i wtedy sie po szkole odwiedzaja. Przecietny rodzic to nawet nie wie ile jest w klasie dziecka chlopcow a ile dziewczynek.
                                • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:26
                                  Powtórzę - gdzie pojawiła się teza, ze inni rodzice standardowo mają wiedzę o naszym dziecku?
                                  • bi_scotti Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 16:42
                                    joa66 napisała:

                                    > Powtórzę - gdzie pojawiła się teza, ze inni rodzice standardowo mają wiedzę o n
                                    > aszym dziecku?

                                    Ale to w sumie nie jest zla teza. Ja tam zawsze mialam (do dzis mam wink ) jakas tam wiedze o roznych kumplach moich dzieci. I jestem prawie 100% pewna, ze czesto ta moja wiedza byla inna badz wrecz sprzeczna z tym, co o swoich dzieciach wiedzieli ich rodzice. To samo zapewne dotyczy moich dzieci i rodzicow ich kumpli, bo w cudzych domach, poza wzrokiem mamy czy taty znakomita wiekszoc dzieci i mlodziezy zachowuje sie "inaczej" (najczesciej lepiej big_grin ) niz w swoim wlasnym gniezdzie. I to jest OK. Tu sie nie ma co oburzac czy dziwic. To jest czesc dorastania i uczenia sie funkcjonowania w roznych okolicznosciach. A ze my, rodzice, mozemy byc ciekawi jak nasze pisklaki postrzegaja rodzice ich kolegow z klasy to tez normalne - fajnie sie dowiedziec, szczegolnie jesli to sa jakies mile wiesci wink Cheers.
                                • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:30
                                  ichi51e napisała:

                                  > No wiec ja tez nie wiem skad ci rodzice - jakos sobie przetlumaczylam ze to cho
                                  > dzi wlasnie o nauczyciela

                                  No wiec po co wspolne zebrania i pieprze..e o doopie maryni? To napewno nie przyczyni sie do dowiedzenia sie czegos wiecej na temat dziecka.
                                  Pamietam ze moi rodzice dosc wczesnie przestali chodzic na takie zebrania, wlasnie dlatego ze nic nie wnosily a byly strata czasu. Ja interesowalo jak ja sobie radze a nie ze klasa zle sie zachowala w piatek na korytarzu po czwratej lekcji. Rodzice znali nauczycieli, mama kolegowala sie z wieloma jeszcze gdy sama byla dzieckiem, tak wiec dowiedziala sie o mnie tego co bylo istotne. Jednak wielu rodzicow nie mialo takiej mozliwosci.
                                  >
                                  • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:33
                                    Moi tez nie chodzili. Matka odpadla chyba w 5klasie kiedy Pani w przeblysku geniuszu kazala Przyprowadzic dzieci i jeden z klasowyh lobuziakow skladal samokrytyke. Zebranie trwalo 3h bo potem byla wielka klotnia i oblezenie sali. Mama stwierdzila ze szkoda czasu.
                                    • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:33
                                      *klasowych
                            • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:16
                              od niego sie dowiadywac przede wszystkim

                              ależ to oczywiste.

                              Ale elementy poznania "organoleptycznego " też bywają bezcenne. Nie oszukujmy się też, że dziecko powie "wszystko", bo jest to niemożliwe i byloby chore, gdyby zdawał szczegółowe sprawozdania z mijajacego dnia. Nie mam na myśli ukrywania poważnych spraw i problemów, tylko drobiazgi. A z drobiazgów budowana jest codzienność.

                              Zresztą dyskusje na temat zebrań już były. Odnoszę się tutaj do kwestii poruszonej przez nauczycieli w wywiadach - jest spora grupa rodziców , którą interesują tylko informacje z Librusa. To nie chodzi dosłownie o to czy chodzą na zebrania czy nie, czy piszą maile i czy chcą się umawiac na indywidualne spotkania. Chodzi o to co ich interesuje.
                              • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:03
                                Serio sądzisz, że ci rodzice, którzy poprzestają na Librusie, bez niego chodziliby grzecznie na zebrania? Bo ja akurat w to wątpię; tak to mają przynajmniej kanał komunikacji/informacji szybki i bezwysiłkowy, inaczej pewnie poprzestaliby na info od dziecka/uwagach/ocenach w dzienniczku i tyle.
                                • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:06
                                  Serio sądzisz, że ci rodzice, którzy poprzestają na Librusie, bez niego chodziliby grzecznie na zebrania?

                                  Ja nic nie sądzę. To wypowiedź nauczycieli.
                                  • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:47
                                    Tym bardziej się dziwię, zwłaszcza jeśli ci nauczyciele mają jakieś doświadczenie zawodowe sprzed epoki librusa (który nie wszędzie jeszcze jest, a pojawił się raptem kilka lat temu). Zawsze była grupa rodziców, którzy - z takich czy innych powodów - na zebraniach się nie pojawiali lub pojawiali się sporadycznie.
                          • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:17
                            A to obcy rodzic zna lepiej nasze dziecko?

                            Zna od innej strony - często możemy się zadziwić smile
                            • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:23
                              nangaparbat3 napisała:

                              > A to obcy rodzic zna lepiej nasze dziecko?
                              >
                              > Zna od innej strony - często możemy się zadziwić smile
                              >
                              ? Od jakiej?
                              Zapewniam cie ze wiekszosc rodzicow dzieci z jednego roku nie kojarzy moich dzieci tak jak ja ich.
    • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 08:13
      Koniec ludzkosci bliski
      • angeka2 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:28
        Bez przesadysmile Każde pokolenie narzeka na swoją młodzież. I że świat zmierza ku zagładzie, bo oni juz nawet nie potrafią zabić tygrysa bez dzidysmile
        • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:05
          Musisz jednak przyznać, że zmiany nigdy nie były tak szybkie, a możliwości - techniczne - niszczenia tak wielkie.
      • rosapulchra-0 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:56
        Jak cię czytam ichi i to w kontekście tego, że sama podajesz dziecku tablet do zabawy, to nie wiem, co myśleć, naprawdę.
        • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:13
          no jak to co? Ze jest tabletowym dzieckiem zapewne.
          • rosapulchra-0 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:17
            Nie myślę o twoim dziecku, ale twoim podejściu.
    • mamma_2012 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 08:25
      Ale przecież za wiele z tych problemów nie jest odpowiedzialna elektronika, a rodzice czy sposób nauczania.
      Można oczywiście udowodnić, że użytkownicy tabletów jedzą więcej cukru, ale czy rzeczywiście jest tu związek przyczynowo skutkowy?

      • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 08:31
        Akurat tytul mylacy bo pierwszy ipad jest z 2010 roku a tu mowa o pokoleniu po 1998. suspicious
        • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 08:32
          Czyli raczej mowa o nieograniczonym podejsciu do kompa i telefonu nie tabletu ktory jednak nie jest jeszcze az tak popularny zeby kazde dziecko go mialo.
          • mamma_2012 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 08:41
            To z tabletem podałam jako przykład możliwej do zbadania korelacji, z której niewiele wynika.
          • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:13
            Myślę, że to w ogole nie jest opis każdego dziecka, raczej dominujacych tendencji.
      • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 08:55
        Ale na rodziców i sposób nauczania pewnie też ta elektronika ma wpływ.
        • mamma_2012 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:00
          No świat się zmienia, z tym nie dyskutujemy. Nie jest jednak tak, moim zdaniem, że szerokopojęta elektronika, jest źródłem wszelakich problemów.
          • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:01
            Na pewno nie wszelakich, ale może tych wymienionych tak.
            • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:10
              Nie jest problemem elektronika rodzice wyreczajacy sie nia zeby miec dziecko z glowy
              • mamma_2012 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:20
                Może właśnie większym problemem jest to, że rodzice chcą mieć dzieci z głowy, a nie to jak się ich pozbywają, czy dając tablet czy wysyłając na milion zajęć dodatkowych.

                • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:37
                  To daje rożne efekty. Dzieci po milionie zajęć dodatkowych i z bardzo wysoko postawiona poprzeczką wypalają się - u nas przy okazji zupełnie innego tematu przebadano grupę gimnazjalistow uważanych za wybitnie uzdolnionych i z bardzo wysokimi wynikami w szkole - kazalo się, że duża część ma wszystkie cechy wypalenia. Czytam teraz baaardzo zaleglą prase i w listopadowym numerze Forum znalazłam artykul o syndromie wypalenia wśrod niemieckich dzieci. obok wymienionych przyczyn autorzy piszą o lęku rodzicow bojących się, że nie sprostają wymaganiom, w związku z czym staraja się byc perfekcyjni, a to zdecydwanie szkodzi dzieciom.
                  • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:59
                    1) Myślę też, że to nie elektronika jako taka szkodzi - zapewne szkodzi wtedy kiedy jest jedynym/głownym środkiem poznawania świata.

                    2) Na rynku pracy panuej ogromna konkurencja, niewyobrażalna dla naszego pokolenia. Wielu rodziców wierzy, że inwestycje edukacyjne są czynione dla dobra dziecka.
                    • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:09
                      Elektronika uzaleznia. W tym sensie, że z czasem staje sie naszym głównym środowiskiem, ze wszystkimi tego konsekwencjami. A czlowiek uzależniony (jak oczywiscie każdy inny) wlasciwie nie moze przestać z niej korzystać. To tak jakby alkoholik był kiperem.
                      • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:16
                        Jeżeli mówimy o dzieciach, to nie tylko kwestia uzależnienia moim zdaniem. Problem pojawia się wtedy kiedy jest to głowne źródło poznawania świata. Krótko mówiąc, dziecko zamiast wyjść na spacer do parku i oglądać zwierzątka typu gołab , kaczka czy pies, podejmowac decyzje podejść czy nie itd. poznaje to wszystko z ekranu tableta. Siłą rzeczy musi to wpływac na rozwój mózgu. Ja największe niebezpieczństwo widziałabym w braku różnorodnosci.
                        • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:58
                          No tak, o tym mówili, i co do tego nie mam wątpliwości od wielu lat.
                          Ale uzależnienie jest dodatkowym zagrożeniem. Ostatnio słyszalam zamykaniu nastolatków w osrodkach leczących z uzależnienia od elektroniki. Taki nowy monar. Bo to w Polsce.
            • mamma_2012 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:15
              Myślę, że w przypadku wielu wymienionych problemów, główna przyczyna ich pojawienia się jest jednak inna niż, nawet nadużywanie elektroniki.
              • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:23
                Ale na zdrowy rozum. Żeby mozg dzialał, trzeba go aktywować, a to się dzieje poprzez kontakt ze środowiskiem, w jakim wyewoluowaliśmy, poprzez aktywności, jakie były dla nas codziennościa przez setki tysiecy lat. Trzeba byc w świecie trójwymiarowym, dotykalnym, mieć do czynienia z istotami obdarzonymi emocjami i wlasną wolą. To sie nie ma nijak do płaskiego ekranu i netowych "interakcji" .
                • mamma_2012 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:36
                  Oczywiście, ja nie kwestionuję szkodliwego działania na organizm nadużywania elektronikismile
                  Jestem natomiast zwolenniczką szukania złotego środka.
                  Uważam też, że przecenianie roli jakiegoś czynnika prowadzi do niewłaściwej diagnozy problemu i w konsekwencji niewłaściwych działań naprawczych.
                  • quesuerte Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 20:21
                    Doskonale ujęte!
                • olena.s Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:36
                  Z drugiej strony kiedyś z nudów zastanawiałam się nad doborem argumentów na jakiejś radzie plemiennej w jaskini, kiedy przyszedłby gość z informacja, że właśnie wynalazł pismo. Tzn nad argumentami przeciw. Wyszły mi między innymi takie:
                  * oderwanie komunikatu od nadawcy pozwala na więcej kłamstw.
                  * powoduje nieporozumienia, bo czytelnik może nie zrozumiec, co autor miał na myśli, ale już nie będzie mógł zapytć.
                  * ułatwia obmowę za plecami, przeciwko której nie sposób się bronić.
                  * Zniszczy pamięć, bo komu chiałoby się uczyć eposów, gdyby można było je po prostu przeczytać.
                  * rozerwie wspólnotę językową generacji, bo opowieść zapisana będzie w języku, którego po 100 czy 300 latach nikt nie będzie już rozumiał .
                  * spowoduje straty kulturowe, bo to co w głowie zostaje, a to co na korze (papirusie) można zgubić.
                  • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:17
                    Pismo nas bardzo zmieniło. Ale nie było powszechnie używane, zazwyczaj poslugiwaly się nim tylko elity, i wprowadzanie go trwalo nieskończenie dluzej. Ja bym zresztą chetnie cos poczytała o tym, jakie zmiany wywolało, jakos nie natknelam sie dotąd na taką pracę, aż się sama dziwię.
                    Przypomnialo mi się opowiadanie mego wujka, ktory rozmawial kiedyś w Afryce ze starym niepismiennym mężczyzną. Wujek powiedzial, że przygotowal 12 pytań, jego rozmówca poprosił, by przeczytac je wszystkie na raz, a potem kolejno na nie odpowiadał.
                    Ja w ogole uwazam, że łatwośc dostępu do informacji strasznie nam namieszala w glowach - to jest bardzo przydatne kiedy juz cos wiemy, dla dzieci i mlodziezy fatalne, bo te wyjete z sieci pojedyncze informacje pozostają fragmentaryczne, nie maja się do czego przyczepić.
                    Podobnie żeby jakiejś informacji szukac, trzeba juz coś w tej glowie miec, żeby w ogóle wpaść na pomysł szukania. I tak dalej.
                    • olena.s Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:44
                      Tak, pamięć zupełnie inaczej się kształtuje w zależności od sposobu nauki i mozna by godzinami dyskutowac o tym, czy i jakie fakty (a może raczej postawy i umiejętności?) powinny znaleźć się w głowach współczesnych uczniów.
                      Ale mi nie chodziło o te konkrety, tylko o to, że każda zmiana wiąże się ze stratą czegoś, co jednak nie przesądza o tym, że nasze wnuki ocenią ją jako negatywną. Trochę tak jak ze straszliwm upadkiem wielkich cywilizacji brązu, tych Troj, Myken, Uruków, Babilonów, kórych języków, pisma i eposów zapomniano ze szczęstem, jednakowoż na gruzach których powstała Bibilia i grecka demokracja.
                      • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:04
                        Tak, pamięć zupełnie inaczej się kształtuje w zależności od sposobu nauki i mozna by godzinami dyskutowac o tym, czy i jakie fakty (a może raczej postawy i umiejętności?) powinny znaleźć się w głowach współczesnych uczniów.

                        Myślę, że powinni w szkole dostawać ogolny obraz danego zagadnienia, wszelkie możiwe całości, struktury - a potem niech je sobie wypełniaja szczegołami. Poki co widze, że znaja czasem wiecej szczegółów de mnie, w dziedzinach, na ktorych sie znam, ale ich ze sobą nie kojarzą, nie widzą calości, powiązań, etc.


                        Trochę tak jak ze straszliwm upadkiem wielkich cywilizacji brązu, tych Troj, Myken, Uruków, Babilonów, kórych języków, pisma i eposów zapomniano ze szczęstem, jednakowoż na gruzach których powstała Bibilia i grecka demokracja.

                        Tak, to dokładnie tak jest. Ale trudno zaakceptować, że nasz świat odchodzi. Przynajmniej mnie trudno.
                        • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:05
                          Najbardziej mnie przeraża udowodniony już spadek poziomu empatii. Jaki świat stworzą ludzie bez empatii?
                          • thank_you Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:07
                            Zadaj sobie pytanie - jak w świecie bez empatii poradzą sobie ludzie posiadający empatię? (vide: mój syn).
                          • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:44
                            Coz... Bergson twierdzil ze bedzie to swiat oparty na zarcie i smiechu. Dawal zdaje sie przyklad garbusa z ktorego empatia nie pozwala sie nasmiewac sad
                            • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:22
                              optymista big_grin
                              Ale z tym śmiechem też dziwnie. Oni nie rozumieją naszych dowcipów, i nie chodzi o kontekst bynajmniej.
                              Ostatnio opowiedziałam siedemnastolatkom taki dowcip (upewniwszy sie wczesniej, że wiedzą co to kolej transsyberyjska, i że z Moskwy do Wladywostoku).
                              Jedzie koleją dwoch Rosjan, siedzą w restauracyjnym, graja w szachy i piją. Po tygodniu jeden pyta:
                              A pan dokąd jedzie?
                              Do Moskwy, a pan?
                              Do Wladywostoku.
                              Milczą dluższą chwilę, wreszcie jeden mówi:
                              Ach, co za technika!

                              Nikt sie nie śmiał.
                              • wielceszanownypan Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:57
                                nangaparbat3 napisała:
                                > Jedzie koleją dwoch Rosjan, siedzą w restauracyjnym, graja w szachy i piją. Po
                                > tygodniu jeden pyta:
                                > A pan dokąd jedzie?
                                > Do Moskwy, a pan?
                                > Do Wladywostoku.
                                > Milczą dluższą chwilę, wreszcie jeden mówi:
                                > Ach, co za technika!
                                >
                                > Nikt sie nie śmiał.

                                Bo to mało śmieszne jest.
                              • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:00
                                Bo rozne dawcipy roznych ludzi smiesza. Mnie nie smieszyl np dowcip o paczku
                              • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:07
                                Ależ oczywiście, że chodzi o kontekst - nie wystarczy rozumieć sensu dowcipu, żeby się z niego śmiać. Czy Ty się śmiejesz z dowcipów rasistowskich albo o obozach koncentracyjnych? No właśnie. I raczej nie dlatego, że nie wiesz, co opowiadający ma na myśli, a wprost przeciwnie.

                                Ale nie martw się, w dobie elektroniki dowcip o majorze i herbacie ma za to szansę ich śmieszyć jeszcze bardziej wink
                          • mamameg Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 12:42
                            Najbardziej mnie przeraża udowodniony już spadek poziomu empatii. Jaki świat st
                            > worzą ludzie bez empatii?

                            A czy to ma związek wyłącznie z internetem czy raczej z mediami bombardującymi nas tragediami ze wszystkich stron świata? I czy empatii uczymy się wyłącznie ze świata trójwymiarowego i realnego- a co z książkami? Myślę, że i z forów dyskusyjnych czy blogów można się jej nauczyć- bo pokazują jak myśli i co czuje zupełnie inny od nas człowiek.
                            • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:31
                              Jednak doświadczanie jest chyba decydujące. Na samym poczatku, kiedy jesteśmy jeszcze malutkimi dziećmi. Żeby się mózg dziecka rozwijal, ono musi byc dotykane, przytulane, noszone, trzeba do niego mowić twarzą w twarz. To o czym piszesz nie zadziala, jesli odpowiednie struktury mozgu nie rozwiną się we własciwym momencie, czyli we wczesnym dzieciństwie. Stąd ten apel, by nie dawać - symbolicznego chyba - tabletu dzieciom, które nie skoczyly czterech lat.
                              • mamameg Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:28
                                Masz rację, ja myślałam bardziej o nastolatkach.
        • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:19
          Jasne.
          O rodzicach też bylo - skoncentrowani - w aspekcie wychowywania dziecka - na jego przyszlym zatrudnieniu, co warunkuje spelnianie przez nie licznych oczekiwań rodziców, wynikających z tego, co rodzice wyobrażają sobie jako kompetencje sprzyjajace "zatrudnialności".
          Do tego rodzice sami skupieni na pracy zawodowej i zanurzeni w internecie - nie mają po prostu czasu dla dzieci.
          To zresztą nic nowego, wg mnie problem zaczął sie w momencie upowszechnienia kaset wideo, mialam kolezanki, ktorych dzieci spędzały cale dnie oglądając "bajki".
          • mamma_2012 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:29
            Schemat jest przecież często dość prosty i w sumie podszyty dobrymi intencjami.
            Przykładowo: miałam dużo wolnego, dużo luzu, nikt mnie nie zmuszał do nauki i kariery nie zrobiłam, teraz żeby przetrwać muszę się namęczyć i nakombinować, zrobię wszystko, żeby dziecko miało łatwiej. Niestety jest to kosztowne, więc rodzic siedzi w pracy.
            Błędne koło.
            • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:19
              No tak. Zawsze uważam, że rodzice chcą i robia to, co mogą najlepszego dla swoich dzieci. Że - pomijając osoby naprawdę zaburzone - chcą zawsze jak najlepiej.
    • thank_you Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:26
      Wg mnie problemem jest brak czasu dla dzieci. A jeszcze większym problemem - parcie przez rodziców na jak największą ilość zajęć dla dzieci, oczywiście dla ich dobra. wink))

      Tablet to tylko środek.
        • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:17
          Zawsze mnie to rozczula big_grin a znasz to? Do konca trzeba zobaczyc m.youtube.com/watch?v=f0tEcxLDDd4
          • thank_you Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:32
            Nie mogę oglądać takich rzeczy z dziećmi, od razu mam łzy w oczach. ;-D Normalnie jak w czasach ciąży, gdy płakałam na reklamach. ;-DD
          • rosapulchra-0 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:43
            Widziałam smile Pani na końcu powiedziała prawdę i.. rozczuliła mnie smile
    • olena.s Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:28
      Dzięki, bardzo ciekawe.
    • rosapulchra-0 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:50
      Te badania i ich wnioski są podobne do tych, które mówiły o złym wpływie telewizji na dzieci. I jakie szkody zarówno intelektualne, emocjonalne, psychiczne i fizyczne wyrządzało oglądanie przez małe dziecko pudełka z kolorowymi plamami.
      Nie wiem, jak było w przypadku radia, zaraz po jego powstaniu i spopularyzowaniu go, ale właśnie czytam bardzo ciekawe opracowanie na ten temat, w kontekście osób niewidomych "Mass media i edukacja" Kruszewskiej. Dodam, że tam jest wiele innych ciekawych informacji na ten temat.
      • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:19
        No dokladnie. I wplywie druku wczesniej a pisma jeszcze wczesniej. Fakty sa takie ze technologia przypiesza i mamy szczescie zyc w bardzo ciekawych czasach. Ja pamietam swiat bez tv a teraz prosze praktycznie smierc tv fora net a niedlugo wirtualne konsole...
    • leni6 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:52
      Połowa z tych rzeczy, cechuje też ich rodziców (np. kiepska kondycja fizyczna, fatalne nawyki żywieniowe). Ja w swoim otoczeniu dostrzegam u młodych ludzi problemy z pisaniem i czytaniem oraz z relacjami społecznymi. Te pierwsze wynikają często z tego, że łatwiej jest słuchać audiobooków i oglądać filmy niż czytać, przynajmniej póki ktoś się nie nauczy dobrze czytać. Piszemy odręcznie w naszych czasach wszyscy niewiele. Co do relacji społecznych to tu faktycznie widzę winę dostępu do elektroniki, dzieci mniej czasu spędzają z rówieśnikami a więcej "przy sprzęcie".
    • lauren6 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 09:56
      Dzięki za informacje, ciekawy wątek.

      Pokolenie kreatorów, czyli nie jest tak źle wink Ja się tu wyłamię, bo nie zamierzam krytykować dzisiejszej młodzieży (i nie, tym samym nie pochwalam dawania 3 latkowi tabletu). Świat się zmienia, elektronika idzie do przodu i to jest postęp, z którym nie da się skutecznie walczyć. Trzeba się przystosować, dostosować metody nauki. Polska szkoła w dużej mierze nadal stoi na zasadzie 3 x Z, więc może takie pokolenie w końcu wymusi jej reformę. Mniej zapamiętywania, zakuwania niepotrzebnych informacji, które każdy znajdzie w necie w 5 sekund. Więcej nauki rozumienia pewnych procesów np. historycznych, logiki.

      Młode pokolenie ma swoje własne problemy (niewłaściwa dieta, niezdrowy tryb życia, brak sportu) - ale które pokolenie tych problemów nie miało? Trzeba o nich rozmawiać, przepracowywać je na godzinach wychowawczych. Zamiast kolejnej godziny religii powinien być właśnie taki przedmiot przystosowujący do życia: uczący piramidy żywieniowej, bezpieczeństwa w sieci i innych ważnych informacji, które powinni im przekazać rodzice, ale z jakiś względów tego nie robią.

      "Krytykują zastane modele organizacyjne" - to jest najciekawszy punkt, bo można podciągnać pod to wiele, nawet modne ostatnio wśród młodego pokolenia poglądy antysystemowe.
      • rosapulchra-0 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:25
        Trzeba o nich rozmawiać, przepracowywać je na godzinach wychowawczych. Zamiast kolejnej godziny religii powinien być właśnie taki przedmiot przystosowujący do życia: uczący piramidy żywieniowej, bezpieczeństwa w sieci i innych ważnych informacji, które powinni im przekazać rodzice, ale z jakiś względów tego nie robią.
        Czyli kolejny raz - zrzucenie przykrego obowiązku wychowawczego na szkołę plus polityczna dygresja big_grin A gdzie rodzicie?
      • lokitty Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:00
        To wszystko jest i to od poziomu klasy 0.
        • mamameg Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:32
          Nawet od przedszkola- syn ma właśnie zajęcia o prawidłowym żywieniu a dla rodziców były warsztaty o nadużywaniu komputera/telewizora.
    • ofelia1982 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:29
      Moje dzieci, gdyby im dac tableta - potrafilyby siedziec z nim non stop. I teraz pytanie co robi rodzic. Bo ja pozwalam na 30 min dziennie. Gdy jęczą o tableta - daje im ciastoline, drukuje kolorowanki, rzucam pomyśl zbudowania z lego sklepu, myjni, stacji benzynowej etc..Bez kontroli i reglamentacji - moglyby klepać w tablet 24h. Niestety. Ale po chwili zabawy np Play doh - zapominają i bawią sie dobrze. Jak teraz mysle, to ostatni raz korzystali z tabletu w piatek przez 30 min. Wiec dużo zalezy od rodziców.
      • myelegans Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:32
        Mozesz takie ograniczenia uskuteczniac jak dzieci sa male. Z licealistami nie przejdzie... a uzaleznienie moze sie wyksztalcic w dokladnie kazdym wieku....
        Ba, gimnazjalisci aby zrobic project do szkoly MUSZA miec dostep do komputera, tabletu.

        U nas licealisci dostaja tablet szkolne na caly rok, w bibliotece nie ma ksiazek, tylko wszystko w wersji elektronicznej.....
        • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:55
          Ty chyba mieszkasz w Stanach, to za chwile sie z tego wycofacie. Juz podobno w niektorych korporacjach zmienia się organizację pracy, tak aby ograniczyc porozumiewanie sie przez internet i komorki. Amerykanie zawsze szybko reaguja na nowinki smile
          • myelegans Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:08
            NIe wiem, poki co coraz wiecej bibliotek szkolnych przechodzi na elektroniczne wydania ksiazek, podrecznikow, cwiczen.
            Dzieci od 3 klasy zdaja testy programowe na laptopach wychodzi tego, 2 godzinytestu dziennie przez 4 dni, 3 razy w roku, plus wszystkie przygotowania do testow. Musialabym przejsc na edukacje domowa zeby uniknac.....
        • aneta-skarpeta Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 15:18
          wiadomo, że dużo trudniej z licealistą, natomiast licealista nie uzależni się od netu, gdy będzie miał reglamentowany tablet na kilka godzin nauki- można to jakoś oszacować + troszkę na prywatne korzystanie

          licealista się uzalezni jak będzie robił nocni na kompie, albo całe dnie siedział na fb na komórce
          -----------------

          moj starszy tez uwielbia kompa i czasem jak mu go obcinamy ( gdy ma go za duzo) to on "umiera z nudów", wtedy mu mówię, że dla mnie mnie to on może cały dzień patrzeć w sufit... i po chwili sobie coś wynajduje do roboty. Problem jaki ja widzę, jest też taki, że on to by i poszedł na rower na hulajnogę czy na rolki, deskę- ale koledzy siedzą w domach przed kompem- bo jak juz sie zgadają np w 3ch- to rowery az furczą.

          nie ukrywam, że u nas nadmiar kompa wynika z naszego zaganiania czasami- mąż z nosem w kompie pracuje, ja ogarniam młodego to mi czas ucieka nie wiem kiedy, a starszy korzysta wtedy- jak mamy normalny tryb, to dużo łatwiej ujarzmić internet, a i starszy wtedy odciągniety od netu real widzi w lepszych barwachwink

          • myelegans Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:06
            Twoja kontrola sie skonczy jak licealista zostanie studentem....
            Widze to na codzien, ci co mieli najwieksze ograniczenia w domu, z chwila opuszczenia go wlacza sie kompensacja I noce cale wisza na portalach roznych gier i spolecznosciowych.

            zamiast zakladac kaganiec i byc policjantem i przypominac, nauczyc samoregulacji.
            Moj syn sam sobie dal miesiac odpoczynku od ekranu i bardzo pozytywnie to na niego wplynela, wiec od czasu do czasu go zachecam do odtoksycznienia.

            Z tym, ze on nie ma specjalnie dobrych modeli w domu, ojciec programista pracujacy w domu, ja przynoszaca nieustajaco prace do domu, wiec wszyscy przed ekranami wisimy.
    • beataj1 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:33
      A ja mam mieszane uczucia. Po ierwsze oczywiście nie neguje że dawanie tabletów na całe dnie nie jest najlepszym pomysłem ale z drugiej strony to chyba nie tylko o elektronikę chodzi.
      Dzieci są generalnie przestymulowane. Od pierwszego oddechu dziecka wszeystkie ale to absolutnie wszystkie zabawki mają za zadanie stymulowanie rozwoju, przyśpieszanie rozwoju, naukę, stymulację itd. Zabawki już nie mają bawić - mają rozwijać, uczyć itd.
      Po drugie co do czasu który rodzice spędzają z dziećmi - a to nie jest tak że jesteśmy pierwszymi pokoleniami które w ogóle sie nad tym zastanawiają? Że przedtem nikt nie myślał i nie analizował czy poświęca wystarczająco dużo czasu, zapewnia odpowiednie warunki emocjonalne, buduje kontakt, zapewnia bliskośc itd. Dzieci wychowywały sie przy okazji, z kluczem na szyi, biegając po wsi, podwórkach itd (ewentualnie były wciskane rożnego typu nianiom, bonom itd).
      To rodzice naszego pokolenia ciągle się zastanawiają i stresuja się czy spędzają odpowiednio dużo czasu i czy jest to czas odpowiednio wartościowy.
      Po drugie faktycznie jeszcze nigdy rodzice nie wisieli nad dziećmi tak bardzo jak teraz. Ta kontrola jest ciągła (24/7). Dzieci są na ciągłej smyczy komórkowej, wiecznie kontrolowane, wiecznie zaopiekowane. Nie mają szansy zaznać wolności popełnić trochę głupot - zatem znalazły sobie jedyne pole tej wolności gdzie rodzice nie mogą roztoczyć swojej obezwładniającej opieki.
      I przedewszyskim to nie ma znaczenia kiedy dzieci dostają tablety - rzeczywistość wirtualna jest po prostu fajna. Córka kumpeli ma teraz około 13 lat. w dzieciństwie nie miała tableta, nie mieli też telewizora. Miała i ma świetny kontakt z matką. Mama dbała o hobby i zainteresowania a i tak dziewczyna teraz siedzi w sieci non stop - tak jest jej zycie i bez kompa żyć nie umie. Bo tam jest większośc jej znajomych.
      Oczywiście widuje się z mimi w realu ale w sieci jest fajniej .
      • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:39
        Zgadzam się z Tobą. Z drugiej strony nie wiem czy głowną częścia opisywanego problem nie jest wpływ 'tabletu" na rozwijający się mózg, nie tylko relacje społeczne.

        • mamma_2012 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:56
          Bylibyśmy mądrzejści, gdybyśmy wiedzieli, jaki mózg bardziej przyda się za 20-30 lat czy "normalny" czy "cyfrowy" (w sensie przystosowany do życia w sieci).
          Pewnie jak zwykle coś po środku.
          • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:04
            Pewnie będzie potrzebny takie jakie będzie społeczeństwo .... i koło się zamyka. Z drugiej strony, ciekawe jest/bedzie budowanie elit. Z tego co wiem, w USA (bo tam przeprowadzano te badania) im bardziej wykształceni rodzice, tym bardziej "zabierają tablety".
            • lauren6 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:41
              Za czasów mojej młodości wyłączało się telewizor.
              Czy dorośli, którzy mieli w młodości ograniczany czas spędzany przed tv zaszli dalej niż ich rówieśnicy, którzy oglądali bajki częściej niż raz w tygodniu przez godzinę? Nie widzę tego.
              • aneta-skarpeta Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 15:21
                no ja jestem pokoleniem mtv, non stop leciało mtv w telewizji, a jak byłam poza domem to słuchawki i nie słuchałam wtedy bacha

                i też mieliśmy isc na zmarnowanie, bo głupotami się zajmujemy
        • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:44
          głowną częścia opisywanego problem nie jest wpływ 'tabletu" na rozwijający się mózg,

          Otóż to. Nasuwa mi sie takie porównanie, że to coś jak papierosy dla płuc. Te panie na konferencji mowiły wręcz o znacząco mnie rozwinietej sieci neuronalnej. A na to się nakłada przebodźcowanie. Wysoka poprzeczka stawiana przez rodziców i kontrola, jak Beata napisala, 24/7. I my teraz mamy mlodzież już z historią psychiatryczną z gimnazjum. w jednej z poradni psychiatrycznych dla dzieci i młodziezy zaproponowano rejestrację na grudzień. Dzieci, młodzież, po prostu się rozsypują.
          • iwoniaw Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:48
            Kiedyś też się rozsypywały, tyle że nikt ich nie diagnozował i nie dawał wsparcia psychiatrycznego na taką skalę.
          • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:42
            Nie mam takiego wrażenia.
            rożnice są.
            Na poziomie na przyklad sprawnosci fizycznej są badania i twarde dane.
            Poziom empatii Amerykanie zmierzyli i porownali wz wynikami sprzed lat.
            Jakies 10 lat temu bylam na studiach podyplomowych dla pedagogoow. Z koleżankami apelowalysmy do wykladowców, żeby badać - widziałysmy, ze coś sie zmienia, ale nie bylo jeszcze powaznych badan na ten temat, albo do nas nie dotarły. I nasi wykladowcy mowili jak Ty - dawniej to ukrywano, tak sie paniom zdaje, zawsze się mowi, ze mlodzież... etc.
            Ale teraz już są wyniki badań, na razie głównie amerykańskich, ale i naszych.
            Po części zresztą na pewno masz rację. Z mojego rocznika licealnego skutecznie popelnily samobojstwo trzy osoby. Jedna w pierwszej klasie, jedna (z mojej własnej klasy) na pierwszym roku studiów, a jedna troche później. Może gdyby dostaly na czas odpowiednie wsparcie psychiatryczne, żylyby dzisiaj.
      • olena.s Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:48
        W sieci jest fajniej, bo wchodzisz i wychodzisz po angielsku, bo jednocześnie uczestniczysz w jednym zbiorowym, dwóch grupkowych i jednym indywidualnym spotkaniu, w dodatku jeżeli akurat konwersacja się zawiesi, to możesz zerknąć na buzzfeed.
        • beataj1 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:59
          No dokładnie. Same przecież teraz jesteśmy w sieci.
          Fakt że my potrafimy jeszcze znaleźć sobie zajęcia poza siecią i mamy w tym dużą przyjemność ale jesli wszyscy moi znajomi byliby głownie w sieci i jesli dużo bym traciła społecznie poprzez nie bycie w siebie (żarty, specyficzny język, wiedza o tym co się wydarzyło towarzysko) to też bym swoją główną aktywność przeniosła do sieci.
          Nie ma co tego demonizować. Dbać o pokazanie atrakcyjnego świata poza siecią ale nie załamywać rąk że dzieciaki i tak finalnie wybiorą sieć - bo jest fajniejsza dla nic po prostu. I mogą tak uciec trochę od kurateli rodziców.

          Co do rozwoju mózgów dzieci od małego z tabletami - no oczywiście że się inaczej rozwijają. I efekty tego poznamy dopiero za jakiś czas. Ale jakoś nie uważam by efekty były takie straszne. Mysle że koniec końców się dostosujemy jako ludzkośc. Jak zawsze.
      • zuleyka.z.talgaru Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 10:59
        O, zgadzam się z Tobą.

        Ostatnio przyszli do nas znajomi i w wielkim szoku, że moje prawie 9 miesięczne niemowlę NADAL bawi się grzechotkami (między innymi), bo przecież grzechotki już NIC nie wnoszą do jego rozwoju....umarłam przyznam szczerze. Wg. nich powinien już właśnie mieć swój tablet (taki dziecięcy), który będzie uczyć liczenia itp. o losie....
    • claudel6 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:08
      pokolenie x jest inne, ale nie sprowadzajmy tego do tableta. to tylko narzędzie.
      my używaliśmy tableta dla dziecka bardzo wcześnie (2-3 rok życia) na wyjazdach i w czasie podrózy - puszczalismy jej filmy. teraz na tablecie ma kilka gier dostosowanych do wieku. córka ma teraz 5,5 roku i nie widzę żadnego wpływu tableta na jej psychikę czy zdolności poznawcze. uzywa go mniej wiecej 3-4 razy w miesiącu i tylko po to, by pograć w dziecięce gry. nie używa go tak jak dorosły - do łaczenia sie z siecią, wyszkuwania rzeczy samodzelnie. nie korzysta z internetu, nie wie co to YT ani google. prawdodpobnie by szybko to załapała, gdybysmy jej pokazali, ale właśnie nie pokazaliśmy. jej rówieśnicy - dzieci moich znajomych śmigają na tablecie własnie w internecie, ponadto traktują tablet jak swój lub wręcz jest ich - u nas nie ma tego przypadku - tablet jest mój i jest nietykalny, dopóki ja nie dam wyraźnego przyzwolenia. tak że ja będę obstawiać, że większe ma znaczenie JAK niż CO.
      • ichi51e Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:41
        No wlasnie moje dziecko tez ma odciety net bo wywalilam przegladarke. Kazdemu polecam. Ma kilka gier ktore bardzo lubi. Bardziej mnie martwi ze jest wielka luka z grami dla dzieci 6+ bo dla mlodszych to sporo fajnego. Dla 6+ angrybirdsopoedobne tylko widze sad Podobno potem ludzie nie chca inteligentnych edukacyjnych gier i nie oplaca sie produkowac.
      • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:49
        claudel6 napisała:

        > pokolenie x jest inne, ale nie sprowadzajmy tego do tableta. to tylko narzędzie
        > .

        "z", pokolenie "z". To teraz miga jak w kalejdoskopie.

        nie widzę żadnego wpływu tablet
        > a na jej psychikę czy zdolności poznawcze. uzywa go mniej wiecej 3-4 razy w mie
        > siącu i tylko po to, by pograć w dziecięce gry.

        Oczywiscie, problem w tym, że wiele dzieci korzysta z tego o wiele częściej, bez kontroli rodziców.

        I oczywiście pełna zgoda, że tablet nieuzywany czy uzywany sporadycznie nikomu nie zaszkodzi.
    • aagnes Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 11:53
      To jakis koszmar. 2 latki, 4 latki z tabletami telefonami i komputerami, swoimi, wlasnymi??
      a pozniej dziwic sie, ze 6 latek nie nadaje sie do pierwszej klasy bo nie potrafi zliczyc 2 do 2, czytanie to czarna magia a umiejetnosc skupienia sie jest na poziomie rybki nemo, czyli ze 2 sekundy. na zajeciach ruchowych sa jak ostatnie lebiegi.
      w sumie to jest mega przykre, ostatnio mialam do czynienia z kolezankami i kolegami z klasy mojej corki (8 latki) i ZADNE z nich nie mialo zielonego pojecia co to jest: zabawy ruchowe na poczatek, bo lawteijsze: gra w gume, skaknaie przez skakanke w rozmaitych konfiguracjach - po kilku skokach zadyszka na 5 minut, zbijak, dwa ognie i glupi jaś. z gier: chinczyk, warcaby, kilka dzieciakow nie widzialo na oczy bierek, o prostych grach w karty nie wspomne, juz nie mowie, ze kierki czy proste makao - po prostu kompletnie NIC, ZERO.
      ja sie pytam gdzie sa rodzice tych wychuchanych dzieci, ktore sa kalekami spolecznymi? ale okazalo sie, ze sa absoultnie biegle w obsludze laptopa, na ktorym sie w rezultacie skonczylo. smutne te dziecii w ogole po tym spotkaniu popadlam w depresje. okazalo sie, ze nie trzeba byc patologia z koziej wolki czy innej popegeerowskiej wsi, zeby miec zaniedbane dziecko, w najnowszych super ciuchach i po ekstra drogich zajeciach dodatkowych sad
      • verdana Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 13:45
        "Gdy dziecku czytamy, robi się w jego wyobraźni kalejdoskop obrazów i wrażeń, które ni mogąc sie powiązać ze sobą, przez ów brak dowolnej uwagi - plączą się w chaos. O jakże trudno jest potem, uczac takie dzieci, walczyć z ich nałogiem słuchania piąte przez dziesiąte, bez potrzeby wewnętrznej zgłębienia tego co się słyszy. To dziecko uczy się w półdrzemce, wyławiając sobie - wedle fantazji to lub owo - nie troszcząc się o resztę. Nie wiem, czy szkoda, którą im wyrządziły pierwsze niestosowne lektury, da się z biegiem lat powetować". Maria Benisławska, ok. 1926 roku. Każda epoka ma swoje demony, zagrażajace wychowaniu - i co najśmieszniejsze , w każdym wypadku rezultat jest taki sam.
        • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:31
          verdana, ale problem polega chyba nie na takim czy innym bodźcu, tylko na zubożeniu bodźców. Jakiekolwiek "zło" byśmy nie wprowadzali do życia dziecka , jeżeli jest jednym z wielu jego elementów wpływa to na niego inaczej niż samo zło/jedynie sluszne dobro.

          Nie mam pojęcia jak jest skala problemu, ale są dzieci, które świat poznaja tylko albo głownie przy pomocy "tabletu". I to nie ejst dobre. Podobnie jakby poznawały tylko przez książki.
          • mamameg Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:37
            Nie mam pojęcia jak jest skala problemu, ale są dzieci, które świat poznaja tyl
            > ko albo głownie przy pomocy "tabletu". I to nie ejst dobre. Podobnie jakby pozn
            > awały tylko przez książki.

            Ale nie ma co demonizować tabletów czy książek, "zło" polega na zaniedbywaniu dzieci a nie postępie cywilizacyjnym.
            • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:45
              Ale nie ma co demonizować tabletów czy książek, "zło" polega na zaniedbywaniu dzieci a nie postępie cywilizacyjnym.

              I tak i nie. Są ludzie, którzy wierzą, że dając dziecku do ręki symboliczny tablet, tak naprawdę je wspierają, a nie zaniedbują. Ba, są gotowi brać nadgodziny , żeby te tablety kupować, dla dobra tego dziecka i kolo się zamyka.

              Dlatego warto o tym rozmawiać - nie po to, żeby stawiać niepodważalne tezy (nawet poparte badaniami) tylko żeby się zastanowić.
              • mamameg Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 15:02
                I tak i nie. Są ludzie, którzy wierzą, że dając dziecku do ręki symboliczny tab
                > let, tak naprawdę je wspierają, a nie zaniedbują. Ba, są gotowi brać nadgodziny
                > , żeby te tablety kupować, dla dobra tego dziecka i kolo się zamyka.

                Nadal- problem tkwi w rodzicach, nie w "tabletach". Trzeba mówić o szkodach i zagrożeniach ale bez demonizowania czegoś, co jest bardzo użytecznym narzędziem.
      • katrinaaa81 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:39
        Bez przesady. 3/4 tego co napisałaś to jakiś wymysł. Teraz jest miliard zajęć sportowych dla dzieci. Większość gdzieś chodzi. Co i rusz poruszane są wątki, że dzieciaki mają tysiąc zajęć dodatkowych. A gry mają po prostu inne. Mój też nie zna Makao, ale za to świetnie gra w Uno. Ja znałam tylko warcaby i bierki. Za to współczesne dzieci mają całe regały planszówek do wyboru. I nadal z chęcią w nie grają.
        Nie ma co straszyć i wyolbrzymiać problemy. A Ci rodzice których dzieci siedzą non stop na tablecie niech się nimi zainteresują. I po problemie. Większość jest normalna, a tablet stanowi jedną z wielu zabaw w ciągu dnia.
        • aagnes Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:45
          wolalabym zeby to byl wymysł. ja nie twierdze ze wszytskie dzieci maja znac wszystkie gry i zabawy, ale to jest jakis zupelny elementarz. i ta kondycja fizyczna - to jest absolutny dramat. ale co sie dziwic, jak dzieciaki sa podwozeone samochodem wszedzie i na zajecia ruchowe rowniez - po prostu smiech na sali. i pozniej efekt jest taki, ze dzieciaki w podstawówce są mocno opasłe. obejrzyjcie zdjecia sprzed powiedzmy 30 lat - na klase trafial sie moze jeden wiekszy osobnik, a teraz?
          • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:52
            Jeśli chodzi o kondycje fizyczną to to zbadano, było z czym porównać, gdzieś czytalam wyniki, i ewidentnie młodziez jest mniej sprawna niz kiedyś.
          • katrinaaa81 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:52
            Z tymi samochodami to masz absolutną rację. Ale bardziej mam wrażenie, że dzieci nie potrafią spacerować. Za to na zajęciach sportowych są normalnie aktywne i dają radę jak my.
            A otyłość - hmmm, to już nawet nie zawsze wina tych dzieciaków bo jedzenie naprawdę jest paskudne. Lepsze jest drogie, a prawie wszystko zawiera tablicę Mendelejewa. Ciężko kupić zwykłe, normalne jedzenie.
        • nangaparbat3 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:49
          katrinaaa81 napisał(a):

          > Bez przesady. 3/4 tego co napisałaś to jakiś wymysł. Teraz jest miliard zajęć s
          > portowych dla dzieci. Większość gdzieś chodzi. Co i rusz poruszane są wątki, że
          > dzieciaki mają tysiąc zajęć dodatkowych.

          A to jest kolejny problem - gdzies chodzą, mają zorganizowane zajęcia. Nie wymyślają sobie sami zabaw, zajęć, zgodnie z wlasnymi potrzebami. Chodzą na zajecia organizowane przez dorosłych, ktorzy mowią im, co mają robić. To nie jest zle, wprost przeciwnie, pod warunkiem, ze maja tez czas na spontaniczną zabawę - a z ta jest kłopot - a nawet czas na nudzenie się i leniuchowanie - a to chyba zanikło?
          • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 15:04
            nangaparbat3 napisała:

            Chodzą na zajecia organizowane przez dorosłych, ktorzy mowią im, co mają robić. To nie jest zle
            > , wprost przeciwnie, pod warunkiem, ze maja tez czas na spontaniczną zabawę - a z ta jest kłopot - a nawet czas na nudzenie się i leniuchowanie - a to chyba zanikło?

            Nie zaniko,widze mnostwo dzieci sledzajacych czas na zabawach na tzw podworku. Moj syn tak wlasnie sledza sporo czasu i nie jest wyjatkiem. Spedza tez czas ze swoim najlepszym kolega na zabawach, takich wlasnie wymyslanych. Takze my rodzice zajmujemy sie nimi. Maz soedza duzo czasu z synem na dzialkach, wlaczajac go w rozne aktywnosci. O dziwo tablet nie jest problemem bo on sie nim zajmie max pol godziny moze godzine a ma 8 lat i w zawsze tak bylo. Dzieci ktore spedzaja czas z tabletami to dzieci ktore nie maja innej alternatywy imo.
    • anty_nick Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:00
      ktoś mi wytłumaczy o czym te dzieci mówią i po co to robią?
    • kaz_nodzieja Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:22
      Z gorszą kondycją fizyczną się zgodzę. Dziewczyny często tłuste, a nie mają nawet 20 lat. Chłopcy albo też spasieni albo chudeusze co dotkniesz jednym palcem i się toto (najczęściej w rurkach do kompletu) przewróci.
    • julita165 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:42
      Ja mam na stanie 4,5 latka. Jak był malutki popełniłam wielki błąd pozwalając mu bawić się wszelką elektroniką. To było nawet zabawne obserwować kilkumieziecznego bobasa sprawnie obsługującego iPhone i wysylajacego sms-Y. Oczywiście niby wiedziałam że trzeba dziecku ograniczać elektronikę ale myślałam ze chodzi o starsze dzueci żeby nie oglądały nieodpowiednich treści miały czas na naukę i sport. Jak synek miał dwa lata bez pudła uruchamiamy komputer Internet. Potrafił włączać ulubione bajki na Youtube-pamiętał sekwencje znaków i czynności. Za to nic nie mówił w nic się nie chciał bawić chciał tylko komputer. Na szczęście w porę się zorientowałam że mamy ogromny problem. Mam nauczkę na zawsze ze wszystko co prawda jest dla ludzi ale umiar konieczny jest we wszystkim.
    • srubokretka Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 14:55
      Duzo sie zgadza z tymco obserwuje w moim otoczeniu. Kilka rzeczy bym dodala np. uposledzony kontakt werbalny, otylosc, agresja, ociezalosc psychiczna i fizyczna w domu (to u nastolatkow) , objawy depresji....

      W moim otoczeniu kazde dziecko ma dostep do tzw tableta (czyli komputera) nie kazde jednak dziecko ma objawy technologicznej choroby. Sa dzieciaki , ktore maja tendencje do uzaleznien, sa takie ktore zostaly uzaleznione przez doroslych, ale sa tez takie, ktore nigdy od kompa nie beda uzaleznione. Bedzie to dla nich tylko narzedzie, ktore im nigdy mozgu nie zastapi.
      Mam dwoje dzieci i juz teraz wiem ,ktore ma tendencje do uzaleznienia od komputera. Czuje spore obciazenie z tego powodu. Nie wiem jak postepowac jako matka dziecka, ktore w szkole bedzie uczone matematyki za pomoca gier komuterowych.
      • bi_scotti Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 17:15
        Mnie sie zdaje, ze wielka szkoda jest pozbawienie dzieci mozliwosci nudzenia sie tudziez niedopuszczanie do tego by dzieci podejmowaly ryzyko. I to postrzegam jako bledy wychowawcze popelniane przez rodzicow Generation Z. Czy to sie da jakos naprawic w starszym wieku ... nie wiem ... watpie. Ale mam zaufanie do Matki Natury i licze na to, ze gdy juz bedzie bardzo zle to jakies formy korekcji wobec tych "tabletowych dzieci" zastosuje ... pewnie nawet wbrew ich rodzicom wink Cheers.
      • myelegans Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 18:24
        Przesadzasz. obserwuje wczesnopodstawowkowe dzieci po wyjsciu ze szkoly, od razu rzucaja plecaki, kurtki i leca na plac zabaw i boisko przyszkolne i w momencie sie organizuja, ktos ma zawsze w plecaku pilke, albo freesbie, i trzeba na prawde sporego nawolywania ze strony rodzicow, zeby towarzystwo zgarniac do domow.

        wszystkie, a jest ich sporo, boiska do pilki noznej, baseball, football sa oblezone w kazde popoludnia jesienne i wiosno-letnie, jak rowniez weekend. Treningi, mecze, rozgrywki. Na miejscowe korty publiczne w miasteczku trzeba albo przyjsc rano, albo pozniejszym wieczorem, na boiskach koszykarskich to samo. Od nastolatkow, po doroslych, przychodza i natychmiast sie organizuja.
        I to w kraju gdzie kazde dziecko ma jakies hand-held device, a tablety i laptopy sa na wyposazeniu kazdej klasy.
        Moj syn ma treningi w sekcji plywackiej codziennie, na zawodach jak czekaja to wszyscy maja jakies elektroniczne gadzety, ale siedza kolku, spogladaja sobie przez ramie, graja naprzemiennie i jak najbardziej sie socjalizuja. Nie, nie rozprawiaja o ostatniej debacie prezydenckiej, czy krachu na rynku, ot jak to pre- i teens.

        BIologii nie oszukasz wink dzieci maja wrodzona potrzebe ruchu i ja realizuja wbrew doroslym...
        • bi_scotti Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:04
          Niemniej crime rate spada. A dlaczego? A no m.in. dlatego, ze mlodzi mezczyzni (glownie) siedza przed "devices". To jest oczywiscie dobrze, ze nie krzywdza nikogo in reality a wylacznie wirtualnie ale nic na tym swiecie nie jest tylko "dobrze" wink I to jest fajnie, ze w niektorych (!!!) okolicach wszystkie generacje chca plywac, grac w cos realnego, biegac czy skakac ale ogolnie to aktywnosc Generation Z jest coraz mniej spontaniczna. I problem nie (tylko) w tym, ze tej aktywnosci malo lub wcale ale w tym, ze jest (przede wszystkim) zorganizowana i, jak wspomniala wyzej Nanga, czesto w 100% kontrolowana przez rodzicow/opiekunow. Jedyne, co nie jest kontrolowane to wlasnie owo granie na "devices" a to z kolei nie wymaga ani wysilku, ani fantazji, ani podejmowania ryzyka. Wiec dobrze nie jest. Co nie znaczy, ze sie nie poprawi big_grin Skoro juz swiat zaczyna jednak bronic krzywych marchewek, jablek z plamkami i w ogole nieidealnych owocow i warzyw, to moze tez wroci wiara w czlowieka, wiara w dziecko - w jego mozliwosci bycia samodzielnym, samowystarczalnym, pomyslowym i odpowiedzialnym. Coz pozostalo procz nadzieji? tongue_out Cheers.
          • joa66 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:23
            Odniosę się do jednej z Twoich wcześniejszych wypowiedzi. Nasze dzieci spędzają w różnych placówkach edukacyjnych godziny, miesiące, lata swojego życia. Dla mnie jest to naturalne , że nie tylko się tym interesujemy, ale w miarę możliwości angażujemy. My też pracowaliśmy na pełne etaty, ale np. partner na zebraniu przedszkolnym kiedy usłyszał, że X zabawek jest popsutych, to je po prostu wziął i zreperował. Mimo, że "procedura" tego nie przewidywała.
            • najma78 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 29.03.16, 19:25
              joa66 napisała:

              > Odniosę się do jednej z Twoich wcześniejszych wypowiedzi. Nasze dzieci spędzają
              > w różnych placówkach edukacyjnych godziny, miesiące, lata swojego życia. Dla m
              > nie jest to naturalne , że nie tylko się tym interesujemy, ale w miarę możliwoś
              > ci angażujemy. My też pracowaliśmy na pełne etaty, ale np. partner na zebraniu
              > przedszkolnym kiedy usłyszał, że X zabawek jest popsutych, to je po prostu wzią
              > ł i zreperował. Mimo, że "procedura" tego nie przewidywała.

              😂
    • chloe.7 Re: tabletowe dzieci - dla Oleny 30.03.16, 20:45
      Nie kontroluję ile mój syn siedzi przed laptopem. Nigdy nie zabraniałam oglądania bajek. Jak był chory, bez sił potrfaił cały dzień oglądać, gdy siły wracały biegł do siebie do pokoju. Teraz sam włącza kiedy chce. Ogląda godzinę, pół godziny. Potem przez kilka dni nie włącza. Czasem znajdzie jakąś bajkę, co przypadnie mu do gustu kilka dni pod rząd włącza popołudniami po przedszkolu (tak na pół godzinki, dopóki obiadu na stole nie ma), potem cisza na długo, gdy bajka mu się znudzi. Czasem mam wrazenie, ze jest tak wypompowany po przedszkolu, że potrzebuje ciszy. Znalazłam mu gry w internecie - nie wciągnęło go, nie gra. Ma 5 lat. Lubi plastelinę, wycinanie, klejenie.

      Myslę, ze w kazdym pokoleniu jakieś problemy były, jacyś nadpobudliwcy i zahukane szare myszki.
      Teraz dużo się od dzieci wymaga. Nie ważne jak się czują, ale ile już umieją.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka