vivaluna
18.11.16, 19:43
Zbliżają się święta, znowu mam stres. Moi rodzice już od dawna nie żyją, więc wszystkie święta spędzamy u teściowej. W zasadzie nie powinnam narzekać bo układy z teściową mam dobre. Trochę napięcia powoduje druga synowa, średnio przepada za mną i moją córką, ale w zasadzie potężniejszych zgrzytów nie ma. Nie pałamy do siebie miłością, ale trudno mówić tu o konkretnym nielubieniu, ot jesteśmy z innej bajki. Ale do rzeczy. Rok temu we wrześniu córce rozpadł się telefon. Teściowa zaproponowała, że da jej jeden bo dostała właśnie starego iphona4 i iphona5 od drugiej synowej, z czego ip5 zepsuty. Tylko powiedziała, że mam zadzownić do byłej właścicielki i się spytać. No więc zadzwoniłam i dostałam odpowiedź, że ip4 ma używać teściowa, a ip5 tak zepsuty że się nie nadaje do niczego. No więc dałam sobie spokój. Jednak teściowa dała tego zepsutego córce, tylko z zastrzeżeniem, że tej drugiej synowej ma nic nie mówić. Koledzy informatycy naprawili córce ten zdezelowany aparat i w zasadzie, po wymianie częsci jak bateria, szybka, wifi, zasilacz, ładowarka i kilku innych dodatkowych podzespołów telefon zyskał drugie życie. Potem przyszły święta i córka drugiej synowej zaczęła wypytawać się o telefon, który zobaczyła u mojej córki, czy to czasami nie jej mamy. Córka zgodnie z instrukcją teściowej szła w zaparte. Potem znowu zobaczyliśmy się w Wielkanoc i i sytuacja się powtórzyła. Dziewczynka zabrała córce telefon i napierała żeby się przyznała, że to jej mamy. Córka w końcu się przyznała no i mała zwróciła jej aparat. Jednak teściowa przed wyjazdem, po świętach (nie mieszka w Polsce) powiedziała, że córka musi jej aparat oddać bo druga synowa tego żąda. Wynikało, że tamta zrobiła teściowej grubszą aferę i powiedziała kilka słów za dużo także na nasz temat. Teściowa nie chciała zwrotu, bo ip4 którego używa całkowicie jej starcza, ale nie chcąc zadrażniać sytuacji musiała córce telefon zabrać. Teoretycznie na tym koniec, drugiej synowej od tego czasu nie widzieliśmy ale jest kwas. Sprawdzały przez umyślnego, czy czasami ciągle tego aparatu nie mamy - córka musiała pokazać że ma nowy. Obawiam się że afera będzie kontynuowana w święta, aż mi się nie chce tam iść. Uważam też, że skoro tamta dała telefon teściowej to nie dokońca ma rację a i awantura jaką zrobiła kobiecie trochę niewspółmierna do sytuacji. Dodatkowo, ten telefon to był trup, został reanimowany dzięki znajomym. W serwisie jego naprawa kosztowałaby tyle co nowy aparat.
No nie wiem, długo wyszło. Co o tym myślicie? Jakąś linię obrony muszę na te święta obrać.