przeczytalam w zasadch savoir vivre i mi pasuje do watku
chodzi mi po głowie taka sytuacja zasłyszana - a poniewaz lubię ematkowe dysputy akademickie - podaję do wieczornej hebaty.
Otóż była sobie dawno nie widziana przyjaciólka drugiej dawno nie widzianej przyjaciółki. W czasie niewidzenia zdążył dorosnąć do wieku lat siedmiu syn jednej z nich. Kobita idzie w odwiedziny, a dla chłopczyka, żeby nie z pustymi rękami kupuje słodycze - w rodzaju ferrero collection - nie najgorsze, nie najtańsze, ale też nic osobistego, ot taka zapachaj dziura bezpieczna. Wręcza na powitanie dziecku i nastepuje reakcja. Nie dziekuję, tylko chlopczyk wyraźnie niezadowolony daje odczuć, że nie czekał na takie cos - nie cierpię tego - syczy przez zaciśnięte ząbki. następuje nieprzyjemna chwila - niemiło darczyncy, niemilo obdarowanemu i niemilo matce. Mam nadzieję, że dobrze zarysowałam
Reakcję mamy opisze pozniej, ale pytam Was ematki znawczynie etykiety i psychologii - co kto powinien w danej chwili.
I jaka powinna byc reakcja matki - ochrzanic ciotke, ze sie nie spisala (mogla sie wszak dowiedziec, co lubi dziecko)
ochrzanic dziecko, ze nie umie sie zachowac (w koncu to nie dwulatek)
olac i isc robic kawe?
jeszcze inne propozycje?